Previous - Next
Click here to hide the links to concordance
Scena pierwsza
Rejent, Mularze
Rejent siedzi przy stoliku i pisze. Dwóch
Mularzy przy drzwiach stoi.
REJENT
Mój majstruniu, mówcie śmiało,
Opiszemy sprawę całą:
Na te ciężkie nasze czasy
Boskim darem takie basy.
Każdy kułak spieniężymy,
Że
was bito, wszyscy wiemy.
MULARZ
Niekoniecznie.
REJENT
Bili przecie,
Mój majstruniu.
MULARZ
Niewyraźnie.
REJENT
Czegóż
jeszcze wam nie stało?
Bo machano
dosyć raźnie.
MULARZ
Ot,
szturknięto tam coś mało.
DRUGI MULARZ
Któż tam za
to skarżyć zechce.
REJENT
Lecz kto
szturka, ten nie łechce?
MULARZ
Ha! zapewne...
REJENT
Ani
głaszcze?
MULARZ
Ha! zapewne...
REJENT
A więc
bije.
MULARZ
Oczywiście.
REJENT
Komu kije
Porachują
kości w grzbiecie,
Ten jest
bity - wszak to wiecie?
A kto
bity, ten jest zbity?
Co?
MULARZ
Ha! dobrze pan powiada,
Ten jest zbity.
REJENT
Więc was zbili,
To rzecz jasna moi mili.
MULARZ
Ta, już jakoś tak wypada.
REJENT
napisawszy
Skaleczyli?
MULARZ
A, broń Boże!
REJENT
Nie, serdeńko?
MULARZ
Ach - nie.
REJENT
Przecie -
Znak,
drapnięcie?...
MULARZ
pomówiwszy z
drugim
Znajdziem
może.
REJENT
A
drapnięcie, pewnie wiecie -
Mała ranka,
nic innego.
MULARZ
Tać, tak
niby...
REJENT
Mała -
wielka,
Jednym
słowem rana wszelka
Skąd
pochodzi?
MULARZ
Niby... z
tego...
REJENT
Z skaleczenia.
MULARZ
Nie inaczéj.
REJENT
Mieć
więc ranę tyle znaczy,
Co mieć
ciało skaleczone;
Że zaś
raną jest drapnięcie,
Więc
zapewnić możem święcie,
Że
jesteście skaleczeni -
Przez to chleba pozbawieni.
MULARZ
O! to znowu...
REJENT
Pozbawiony
Jesteś, bratku, i z przyczyny,
Że ci nie
dam okruszyny.
pisze
Zatem, zatem -
skaleczeni,
Przez to chleba
pozbawieni,
Z matką -
żoną - czworgiem dzieci...
MULARZ
Nie mam dzieci.
DRUGI MULARZ
Nie mam
żony.
REJENT
Co? nie macie? -
Nic nie szkodzi;
Mieć możecie - tacy młodzi.
MULARZ
Ha!
DRUGI MULARZ
Tać prawda.
REJENT
napisawszy
Akt skończony.
Teraz jeszcze zaświadczycie,
Że nastawał na me życie
Stary Cześnik - jęty szałem,
Strzelał do
mnie.
MULARZ
Nie
widziałem.
REJENT
Wołał
strzelby.
DRUGI MULARZ
Nie
słyszałem.
MULARZ
Wołał
wprawdzie: "Daj gwintówki!" -
Lecz chciał
strzelać do makówki.
REJENT
Do
makówki... do makówki...
No, no - dosyć tego będzie,
Świadków na to znajdę wszędzie
-
Nie brak świadków na tym świecie.
Teraz chodźcie - bliżej!
bliżej!
Znakiem krzyża podpiszecie:
Michał Kafar - trochę niżej -
Tak, tak - Maciej Miętus. -
Pięknie! -
Za ten
krzyżyk będą grosze,
A
Cześniczek z żółci pęknie.
MULARZ
Najpokorniej
teraz proszę,
Coś z
dawnego nam przypadnie...
REJENT
Cześnik
wszystko będzie płacił.
MULARZ
Jakoś,
panie, to nieładnie...
REJENT
Byleś wasze
nic nie stracił.
MULARZ
Tum
pracował...
REJENT
popychając
go ku drzwiom
Idźże
z Bogiem,
Bo się
poznasz z moim progiem.
MULARZ
Tu zapłata,
każdy powié...
REJENT
popychając
ku drzwiom
Idź,
serdeńko, bo cię trzepnę.
MULARZ
w drzwiach
Ależ
przecie...
REJENT
zamykając
drzwi
Bądźcie
zdrowi,
Dobrzy ludzie,
bądźcie zdrowi!
wracając
Czapkę
przedam, pas zastawię,
A Cześnika
stąd wykurzę;
Będzie
potem o tej sprawie
Na wołowej
pisał skórze.
Lecz tajemne
moje wieści
Jeśli
wszystkie z prawdą zgodne -
Tym, czym teraz serce pieści,
Najboleśniej tym ubodę!
Scena druga
Rejent, Wacław
REJENT
W czas przychodzisz, drogi synu,
Omówimy słówek parę.
siada i daje znak synowi, aby usiadł
Z niejednego twego czynu
Niezachwianą wziąłem
wiarę,
Iż wstępując w moje ślady
Pobożności kroczysz drogą,
Że złe myśli, podłe rady
Nigdy zwieść cię z niej nie
mogą.
Rade temu serce
moje,
Quandoquidem
już przy grobie,
Żyję
jeszcze tylko w tobie.
ociera
łzy
Sekatury,
gorżkie znoje
W nieustannej
alternacie
Składam
kornie ciebie gwoli
Przy Najwyższym
Majestacie.
Bo ja tylko,
moje dziecię,
Do fortunnej
twojej doli
Aspiruję
jeszcze w świecie.
WACŁAW
Łaski ojca
dobrodzieja,
Acz
nieczęsty, dowód - drogi.
REJENT
W tobie jedna ma
nadzieja,
Lecz
zazdroszczą mi jej wrogi;
Syna z ojcem
chcą rozdzielić,
Chcą
się smutkiem mym weselić,
Złego ducha
pną mamidła,
Twej
młodości stawią sidła.
WACŁAW
Nie rozumiem...
REJENT
Nie rozumiesz?
Starościanka...
WACŁAW
Cna dziewica,
Tę
ubóstwiać...
REJENT
Skrycie umiesz.
WACŁAW
Jeśli
była tajemnica,
To dlatego,
żem chciał wprzody
Do
sąsiedzkiej skłonić zgody.
REJENT
Mnie z
Cześnikiem? - O mój Boże!
Któż jej
więcej pragnąć może
Niż ja,
człowiek bogobojny?
WACŁAW
Zezwól zatem,
abym z Klarą...
REJENT
Być nie
może, żadną miarą;
Cześnik
burda - ja spokojny.
WACŁAW
Lecz cóż
Klara temu winna,
Że czasami
stryj szalony?
REJENT
Czy tam winna,
czy niewinna,
Innej waści
trzeba żony;
I, serdeńko
- będzie inna.
WACŁAW
Ach, mój ojcze,
wyrok srogi...
REJENT
Nieodmienny,
synku drogi.
WACŁAW
Moja dola,
rzekłeś przecie,
Jednym celem na
tym świecie.
REJENT
Bóg to
widzi i ocenia.
WACŁAW
Ja ją
kocham.
REJENT
z
uśmiechem
To
się zdaje.
WACŁAW
Nie
przeżyję rozłączenia.
REJENT
Ja się tego
nie przestraszę.
WACŁAW
I
przysięgam...
REJENT
surowo
Zamilcz, wasze!
z słodyczą
Co los
spuści, przyjąć trzeba;
Niech się
dzieje wola nieba. -
Lecz,
serdeńko, gdyś tak stały,
Gdzież
dawniejsze twe zapały?
Milczysz... Jakże?...
ironicznie
Nie do wiary,
Jak o wszystkim
wie ten stary!
WACŁAW
Młodość...
może...
REJENT
Podstolina
Była
quondam ta jedyna!
Ta wybrana! ta
kochana!
Teraz bawi u
Cześnika.
WACŁAW
z
pośpiechem
Zaręczona
Cześnikowi.
REJENT
Póty temu nie
uwierzę,
Póki sama nie
odpowié.
WACŁAW
Nie odpowie? Podstolina?
REJENT
Zapytałem
ją w tej mierze;
A jeżeli
Bóg dozwoli,
Przyjmie
rękę mego syna.
WACŁAW
Lecz nie
przyjmie syn jej ręki.
REJENT
Syn -
posłuszny, Bogu dzięki. -
Intercyzę
przyłączyłem,
Gdzie
dokładnie wyraziłem -
Która zechce
zerwać strona,
Ta zapłaci
sto tysięcy.
WACŁAW
Moje
szczęście warte więcéj.
REJENT
Szczęściem
będzie taka żona.
WACŁAW
Wprzód
mogiła mnie przykryje...
Leczi
Cześnik jeszcze żyje,
On nas spali w
pierwszym pędzie.
REJENT
z
flegmą, jak zawsze
Ha! - To
Cześnik wisieć będzie.
Niech się
dzieje wola nieba,
Z nią
się zawsze zgadzać trzeba.
WACŁAW
Ojcze!
REJENT
Synu!
WACŁAW
Ostre noże
Topisz w sercu
syna twego.
REJENT
Nie ma
złego bez dobrego.
WACŁAW
Zmień twój
rozkaz.
REJENT
Być nie
może.
WACŁAW
rzucając
się do nóg
Ach,
litości!
REJENT
Tę
zyskałeś!
Patrz, ja
płaczę.
WACŁAW
wstając
Mieć
nadzieję?...
REJENT
Nie,
serdeńko, być nie może.
WACŁAW
Ja z rozpaczy
oszaleję.
REJENT
Patrz, ja
płaczę - ani słowa!...
Cnota, synu,
jest budowa,
Jest to ziarno,
które sieje...
Wacław
odchodzi. Po krótkim milczeniu:
Jeszcze diable młoda głowa.
Scena trzecia
REJENT
Co skłoniło Podstolinę,
Wdówkę tantną, wdówkę
gładką,
Za takowę iść gadzinę,
To dotychczas jest zagadką;
Ale wątpić nie wypada,
Iż zamienić będzie rada.
prostując się
Acz i starość bywa żwawa,
Wżdy
wiek młody ma swe prawa.
Ale
Cześnik, gdy postrzeże,
Iż na
dudka wystrychnięty,
Może...
może... strach mnie bierze,
Apopleksją
będzie tknięty...
Niech się
dzieje wola nieba,
Z nią
się zawsze zgadzać trzeba.
Scena czwarta
Rejent,
Papkin
PAPKIN
wsuwając
się trwożnie
Wolnoż
wstąpić?
REJENT
Bardzo
proszę.
PAPKIN
z
najniższym ukłonem i nieśmiało
Pana domu i
Rejenta
Widzieć w
godnej tej osobie
Chluba wielka,
niepojęta,
Spada na mnie w
tejże dobie,
Jak niemylnie
pewnie wnoszę.
REJENT
pokornie
Tak jest -
sługa uniżony.
Wolnoż mi
się w odwet spytać,
Kogom
zyskał honor witać?
PAPKIN
na stronie
Hm! pokorna
coś szlachciurka,
Z każdym
słowem daje nurka...
Niepotrzebne
miałem względy...
śmielej
Jestem Papkin.
Rejent
wskazuje z ukłonem krzesło na środku stojące. Papkin przypatrując
się z uwagą Rejentowi, który, jak zawsze, z założonymi na
piersiach rękoma nieporuszenie w miejscu stoi. Papkin mówi dalej na
stronie:
Jak uważam,
Skończę
wszystko bez pomocy.
głośno,
wyciągając się na krześle
Jestem Papkin,
lew Północy,
Rotmistrz
sławny i kawaler -
okazując
gestem wstęgi orderowe
Tak, siak,
tedy i owędy...
Mądry
w radzie, dzielny w boju,
Dusza
wojny, wróg pokoju. -
Znają
Szwedy, muzułmany,
Sasy,
Włochy i Hiszpany
Artemizy
ostrze sławne
I nim
władać ramię wprawne -
Jednym
słowem, krótko mówiąc,
Kula
ziemska zna Papkina. -
Teraz, bratku, daj mi wina.
REJENT
po krótkim wahaniu, na stronie
Nemo sapiens, nisi patiens.
Dostaje butelki spod stolika, kilimkiem
nakrytego - patrzy w nię do światła - nalewa lampeczkę i
podaje Papkinowi, który tymczasem mówi, co następuje:
PAPKIN
na stronie
O! brat szlachcic tchórzem podszyt.
Po zleceniu od Cześnika
Może sobie udrę łyka.
nakrywa głowę; pije
Cienkusz!
pije
Deresz!
pije
REJENT
na stronie
Nadto śmiało.
PAPKIN
Istna lura, panie bracie,
Cóż, lepszego to nie macie?
REJENT
Wybacz, Waszmość, lecz nie
stało.
PAPKIN
Otóż
to jest szlachta nasza!
z
wzgardą
Siedzi na
wsi, sieje, wieje,
Zrzędzi,
nudzi, gdyra, łaje,
A dać
wina - to nie staje.
Idzie do stolika, nalewa sobie. Rejent
nieporuszony prowadzi go oczyma
Albo jeśli przyjdzie flasza,
Samą maścią już
przestrasza;
Potem prosi: "Jeśli
łaska..." -
Nie proś,
nie nudź, hreczkosieju,
A lepszego daj,
u diaska{u diaska - u diabła}!
REJENT
Ależ,
mości dobrodzieju...
PAPKIN
pijąc
Mętne,
kwaśne nad pojęcie -
Istna lura, mój
Rejencie.
REJENT
na stronie
Cierpliwości
wiele trzeba:
Niech się
dzieje wola nieba.
PAPKIN
Zwiedź
piwnice wszystkie moje,
Gdzie z pół
świata masz napoje,
Gdzie sto beczek stoi rzędem,
Jeśli znajdziesz co takiego,
Dam ci, bratku, konia z rzędem.
REJENT
z ukłonem
Pozwól spytać, panie drogi,
Gdyż nie znana mi przyczyna -
Co w nikczemne moje progi
Marsowego wiedzie syna?
PAPKIN
rozpierając się na krześle
przy stoliku
Co? Chcesz
wiedzieć?
REJENT
Proszę
o to.
PAPKIN
Więc
staję tu, wiedz, niecnoto,
Z strony
jaśnie wielmożnego
Cześnika
Raptusiewicza,
Co go
ranku dzisiejszego
Twych
sługalców sprośna dzicza,
Godna
jednak pryncypała,
W jego
zamku napaść śmiała.
REJENT
Mówże
waszmość trochę ciszéj,
Jego
sługa dobrze słyszy.
PAPKIN
Mówię
zawsze podług woli.
REJENT
Ależ
bo mnie głowa boli.
PAPKIN
jeszcze
głośniej
Że
tam komu w uszach strzyka
Albo
że tam czyj łeb chory,
Przez to
nigdy w pieśń słowika
Nie
odmienią głos stentory.
REJENT
słodko
Ależ
bo ja mam i ludzi
Każę
oknem cię wyrzucić.
Papkin
w miarę słów Rejenta wstaje z wolna, zdejmując kapelusz
A tam
dobry kawał z góry.
PAPKIN
O, nie trzeba.
REJENT
Jest tam który!
Hola!
PAPKIN
Niech się
pan nie trudzi.
REJENT
Pan jak piórko
stąd wyjedzie.
do
służących
Czekać w
czterech tam za drzwiami!
PAPKIN
Ale na cóż to, sąsiedzie,
Tej parady między nami?
REJENT
Teraz słucham waszmość pana.
sadzając go prawie gwałtem
Bardzo proszę - bardzo proszę -
siada blisko i naprzeciwko
Jakaż czynność jest mu dana?
Nie spuszcza z oka Papkina
PAPKIN
Jesteś trochę nadto żywy:
Nie wiedziałem, Bóg mi świadkiem,
Że tak bardzo masz słuch tkliwy;
Przestrzeż, proszę, gdy przypadkiem
Jakie słówko głośniej powiem.
REJENT
Czy się prędko rzeczy dowiem?
PAPKIN
bardzo cicho
Zaraz - Cześnik bardzo prosi...
REJENT
Hę?
PAPKIN
Czy głośniej?
na znak potakujący Rejenta mówi
dalej
Cześnik
prosi...
To jest...
raczej... Cześnik wnosi,
Że...
by skończyć w jednej chwili
Kontrowersją,
co... zrobili...
nie
mogąc uniknąć wzroku Rejenta, miesza się coraz więcej
Dobrze
mówię... co zrobili...
Kontrowersją...
jak rzecz znana...
Że
tak... to jest... że... sprzy... sprzyja...
odwracając
się, na stronie
A, to
jakiś wzrok szatana,
Cały
język w trąbkę zwija.
REJENT
Ja nie jestem
pojąć w stanie -
Waszmość
prawisz zbyt zawiło.
PAPKIN
wstając
Bo to...
bo te... wybacz, panie,
Wino
trochę mocne było,
A nie
jestem zbyt wymowny...
ciszej
Czy tych
czterech jeszcze stoi?
REJENT
Jednym
słowem - mój szanowny,
Dobry
sąsiad czego żąda?
PAPKIN
Lecz
się poseł trochę...
REJENT
kończąc
Boi.
Bądź,
serdeńko, bez obawy.
PAPKIN
Więc
Cześnika prośba niesie,
Abyś
waszmość circa quartam
U trzech
kopców w Czarnym Lesie
Stanął
z szablą do rozprawy.
REJENT
ironicznie
Stary
Cześnik jeszcze żwawy!
PAPKIN
ośmielając
się
Ba! To
wszyscy wiedzą przecie,
Że
niemylne jego ciosy;
Wszakże
w całym już powiecie
Pokarbował
szlachcie nosy,
Tylko
jeszcze...
REJENT
Ciszej,
proszę.
PAPKIN
oglądając
się na drzwi
Prawda,
ciszej. - Cicho zatem
Jego
grzeczną prośbę wnoszę
I
dołączam moję własną
O
odpowiedź krótką, jasną.
REJENT
Tę
listownie mu udzielę.
Ale
jakże to się zgadza,
Wszak ci jutro ma wesele...
PAPKIN
śmielej
Tamto temu nie przeszkadza:
Rano pierscień - w pół dnia szabla
-
Wieczór kielich - w nocy...
REJENT
słodko
Cicho.
PAPKIN
Prawda - cicho...
na stronie
Sprawa diabla,
Ani mru - mru. - Czy mnie licho
Tu przyniosło w takie szpony!
REJENT
ironicznie
Wielki afekt przyszłej żony?
PAPKIN
Fiu, fiu, fiu! Tak - że z
miłości
Trzykroć na dzień wpada w
mdłości.
Cześnik także rozogniony,
Jak gromnica ku niej pała -
Będzie para doskonała;
A że wierna w każdej sprawie,
Ręce, nogi w zakład stawię.
Scena piąta
Rejent, Papkin, Podstolina
PODSTOLINA
Otóż jestem na wezwanie
W twoim domu, mój Rejencie,
Co dowodem niech się stanie,
Żem zmieniła
przedsięwzięcie.
Nie straciłam na namyśle
Niepotrzebnym czasu wiele -
Bo ja rzadko kiedy myślę,
Alem za to
chyża w dziele -
I nie
mówiąc Cześnikowi:
"Mój
staruszku, bądźcie zdrowi,
Milsze od
was są sąsiady" -
Podpisuję
twe układy
I w
minucie tutaj staję. -
oddając
papier złożony
Waszmość
panu jeden daję,
Drugi
odpis u mnie będzie -
Gdy
więc pewność w każdym względzie
I
wzajemnie dane słowa,
Witam
ciebie jak synowa.
REJENT
Wielki splendor
na mnie spływa,
Moja pani miłościwa,
I fortuna w złotej nawie
Żagiel dla mnie swój rozpięła,
Gdyś chętliwie i łaskawie
W twoje skarbne serce wzięła
Najkorniejsze prośby moje.
Tak jest, pani miłościwa,
Wielki splendor
na mnie spływa,
A na szczepu
mego trzaski
Jeszcze wiekszy
spłynąć może,
Bo chcesz, z
arcywielkiej łaski,
Mego syna
dzielić łoże.
Niechże mi
tu wolno będzie
Na tej lichej,
własnej grzędzie,
Polecając
waszmość pani
Trwałej
przychylności zdroje
I powolne
służby moje,
Do maluczkich
upaść nóżek
Jako sługa
i podnóżek.
całuje
ją w rękę
PAPKIN
na stronie
Co ja
słyszę! Co, u kata!
Zdmuchnął
żonę Cześnikowi
I z nią
syna swego swata!
Wszak ci
Cześnik, gdy się dowie,
Jak szczupaka go
rozpłata.
PODSTOLINA
Nie myśl
jednak, mój Rejencie,
Że to
z gustu do odmiany
Wzięłam
inne przedsięwzięcie;
Syn twój,
Wacław, był mi znany,
Bardzo
znany - jednym słowem,
Na
cóż mam się kryć w tej mierze -
Był
kochany, kochał szczerze.
PAPKIN
klaskając
w palce
Tędy
droga!
PODSTOLINA
Cóż
to znaczy?
Papkin tu?...
PAPKIN
Tak, Papkin
czeka,
Aż go Anna zoczyć raczy.
PODSTOLINA
do Rejenta
Waszmość cierpisz tego człeka?
do Papkina
Precz mi z oczu!
PAPKIN
z pośpiechem
Idę.
REJENT
Czekaj,
Wasze!
PAPKIN
Czekam.
REJENT
Odpis przecie...
PODSTOLINA
On to
zdradną swą wymową
Mnie, zbyt
słabej, mnie, kobiecie,
Opłakane
wyrwał słowo.
PAPKIN
Ja?
PODSTOLINA
I gdyby nie ta zmiana,
Szłabym biedna w moc tyrana.
PAPKIN
do siebie
Dzień feralny.
REJENT
do
Podstoliny
Wola
nieba,
Z nią
się zawsze zgadzać trzeba.
Ale teraz,
moje zdanie,
Że
gdy Cześnik nie wie jeszcze
O nam
chlubnie zaszłej zmianie,
Lubo w
piśmie rzecz umieszczę -
Dobrze
będzie, gdy z twej strony
Papkin
weźmie zapewnienie
I powtórzy
to, co w liście
PAPKIN
na
stronie
Chce mnie
zgubić oczywiście!
REJENT
Daj mu, pani,
twe zlecenie,
A ja
skreślę słówek parę.
Odchodzi.
Scena szósta
Podstolina,Papkin
PAPKIN
odprowadziwszy go oczyma
Podstolino! mam dać wiarę?
Co to
znaczy? gdzie sumienie?...
REJENT
ukazując
głowę w drzwiach
Proszę
ciszej.
PAPKIN
Prawda -
ciszéj.
na
stronie
I przez
mury czart ten słyszy.
Ach, co
robisz,
cicho
do Podstoliny
Podstolino,
Z twej
przyczyny wszyscy zginą.
Czyliż
Cześnik ci nie znany?
On nie zniesie
tego sromu,
On
pochodnią i żelazem
Śmierć
wyrzuci w wasze ściany,
Gruz zostawi z tego domu.
Bój się Boga! Chodźmy razem.
oglądając się i odprawiając
coraz bardziej na stronę
Ach, ty nie
wiesz, gdzieś przybyła...
W jakiej
strasznej jesteś toni...
Cicho!... Gdyby
nie w tej dłoni
Artemizy
groźna siła,
Już
by... Sza!...
Niech Bóg nas broni...
Dalej we
drzwi i na wschody.
PODSTOLINA
wyrywając
się
Wolna
droga.
PAPKIN
Niekoniecznie
-
Czterech
stoi.
PODSTOLINA
Lecz
weź wprzódy
Pożegnanie
dla Cześnika:
Kłaniaj
mu się bardzo grzecznie,
Powiedz
oraz, jak mą duszę
Zbyt
boleśnie żal przenika,
Że
się tak z nim rozstać muszę.
Niech porywczo
mnie nie gani...
PAPKIN
Banialuki, moja
pani,
Tych ode mnie
nie usłyszy.
Scena siódma
Podstolina,
Papkin, Rejent
REJENT
Ciszej, z
łaski...
PAPKIN
Prawda -
ciszéj.
REJENT
Oto jest
list do sąsiada.
PAPKIN
Ambasada
diable śliska!
REJENT
Żegnam.
PAPKIN
w
ukłonach
Papkin
nóżki ściska,
Za
przyjęcie dzięki składa.
Ukłony
i ceremonie aż do końca sceny
REJENT
Nie ma za co.
PAPKIN
O, i
owszem.
REJENT
odprowadzając
go
Sługa,
sługa uniżony.
PAPKIN
Proszę
wrócić.
REJENT
Nie
wypada.
PAPKIN
Suplikuję.
REJENT
Tylko z góry.
PAPKIN
Nie
pozwolę.
REJENT
Jest tam który!
Drzwi
otwierają się i widać czterech pachołków
PAPKIN
O, bez
wszelkich ceremonii...
REJENT
do
pachołków
Panu temu
wskazać drogę.
PAPKIN
Ściskam
nóżki - trafić mogę...
REJENT
Wziąć
pod ręce... Nie bez laski...
Wschody
ciemne - macać trzeba.
PAPKIN
Ściskam
nóżki. - Zbytek łaski...
Z
ukłonu jednym susem za drzwiami się znajduje. Drzwi się
zamykają - słychać łoskot, jak gdyby kto zleciał ze
wschodów.
Podstolina
idzie ku Rejentowi.
REJENT
wracając
Niech się
dzieje wola nieba,
Z nią
się zawsze zgadzać trzeba!
Previous - Next
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL