| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Andrzej Frycz Modrzewski O Poprawie Rzeczypospolitej: O Obyczajach. O Prawach. IntraText CT - Text |
.................................................................................................................................
Naszedł kto na twój dom, zabił ojca twego, brata albo syna, a ten
złoczyńca jest szlacheckiego stanu, bogaty, u ludzi ma
łaskę: pozowiesz go, naznaczy mu sędzia rok - a
odkładają go dla wielu przyczyn, i za długi czas nie
sądzą. A on przez ten czas, zbroiwszy zły uczynek, chodzi gdzie
chce, sługi i życzliwe towarzysze sobie jedna, a przeciwko tobie tak
się sprawuje, iż krzywo na cię patrzy łajać i
grożąc tobie, chcąc cię chodem i wszytką postawą
ustraszyć a serce twe zwątlić. Zawżdy miecz przy boku,
łotrowców na to najętych mając około siebie dosyć,
chodzi z siekierkami, z mieczmi i strzałami; z niemi do sądu chodzi i
na biesiady i do kościoła. Jeśli z tobą na jednym miejscu
jest, wyższego się miejsca przed tobą domaga. Jeśli
jedną drogą z tobą idzie, chce cię mnóstwem
służebników swoich przechodzić. Jeśli się z tobą
na drodze spotka, tedy albo z drogi zstąpić albo z nim o żywot
ręką czynić musisz. Cóż tedy wolisz, czy aby ten
złoczyńca tak się wolno wałęsał a zawżdy nad
głową twą wisiał, czyli radniej aby z więzienia
wyszedszy sprawował się? Ale rzeczesz że tę
wolność ma szlachecki stan, a ty też dla tego to cierpisz,
żebyś też i sam, jeślibyś się czego takiego
dopuścił, z takiej wolności weselić się mógł. A
wierę - askądże ta cierpliwość i ta przyczyna tej
znaiwenitej wolności, której i złoczyńca teraz używa, i ty
napotym używać się jej spodziewasz? Lecz z wami, którzy jednej
chęci jesteście, nielza o tym i dowodnie mówić, którzy nienawistne
a niebezpieczności pełne rzeczy cierpliwie znosicie przeto, że
się też sami w tym być spodziewacie. Ale znosicie
częstokroć z wielkim waszym złem - bo widzi on Bóg
złościwej tej cierpliwości waszej złościwe przyczyny;
a przeleż w te doły pierwej was wtrącą,
niźlibyście wy drugie w nie wtrącić mogli. O nędzny
stanie rzeczypospolitej naszej! w której i ci, co uczynili krzywdę, i ci,
co ją odnieśli, i ci, co od niej są daleko, też
jednaką niekarność odnoszą albo w nadzieję
sprośnego pożytku, albo dla tej bardzo nieprzystojnej wolności;
i to swowoleństwo cierpią, za którym niebezpieczności, nędz
i zabijania sprośne idą. Lecz wy, którzy i zdrowie ojczyzny
najwięcej miłujecie i prawdziwej wolności sposób wiecie,
obaczcie to ze mną, co to ma do tego, zbroiwszy mężobójstwo,
chlubić się szlachectwem i wielką majętnością?
Niech mają miejsce majętności twoje, gdy idzie o granice albo o
dochodzenie której rzeczy - ale co one mają do bicia, do ran, do ochromienia,
do zamordowania, któregoś się ty dopuścił? A chociabyś
też i najmniej winien nie był, wszakże nieprawie nie
słuszna rzecz będzie, niewinnego do czasu pókiby się o tym
dowiedziano, poimawszy potrzymać, niźli winnego z rąk
upuścić albo nieskaranemu dać gdzie chce, chodzić; a toby
rzeczypospolitej niech było odpuszczono, w której się wszytkie rzeczy
ludzi urzędów nie mających zamykają. Bo co niektórzy
powiedają, iż cnocie szlacheckiej ma być tak wiele pozwolono,
aby im wierzono, że oni okrom pojmania stawią się do sądu a
wszytkiemu, co prawo najdzie, dostoją: ale iż się to inaczej
znajduje, zwykłemi obyczajami może się pokazać. Bo ta od
tarasu wolność nie szlachetności rodzaju, ale
majętnościom bywa wyrządzana; gdyż chociaby się kto
szlachcicem urodził, a nie ma osiadłości, imają go, gdy mu
o złoczyństwo winę dadzą; a który ma
osiadłość jaką, nie bywa pojman, chocia ona
majętność za to, aby z niej rzecz, o którą gra idzie,
mogła być nagrodzona. A dziwna rzecz jest, że oni, którzy to
prawem obwarowali, aby żaden szlachcic osiadły nie był iman,
że też tego nie obwarowali, aby było baczenie na
majętność, jeśli się z niej może nagrodzić
szkoda, o którą winę dawają. A tak należy to
rzeczypospolitej, aby wszyscy złoczyńcy od urzędu tego miejsca,
gdzie się zbrodnia stała, wnet pojmani byli; a iżby w tym nie
miano żadnego baczenia ani na szlachcica, ani na chłopa, jedno tym
sposobem, jakom powiedział wyżej, gdym o różności karania
wspomniał. A iż to jest rzecz niesłuszna, aby, niewinny i
jedną godzinę trapiony być miał, przeto trzeba o to
staranie mieć, aby sprawa tych, którzy siedzą w tarasie rychło
się toczyła i iżby albo przekonany wnet był karan, albo
jeśli ma być wolen, aby długim więzieniem nie był
suszon. Bo tak o tym ustawili cesarze rzymscy. Kto niewinnie będąc
pojman, musi o sobie sprawę dawać, niech to odpuści rzeczypospolitej,
że ona, dowiadując się o występku, toż nad nim czyni,
co i nad winnym, z którymby nie mogła być tak snadnie
sprawiedliwość uczyniona, gdyby nie był pojman. A niech się
cieszy przykładem Chrystusa Pana naszego, który będąc
najniewinniejszy, pojman był od roty żołnierzów i sprawował
się w rzeczy, która szła o głowę, a nadzieję
pokładał w niewinności swojej, iż do tego przyjść
miało, że jego niewinność się miała okazać.
To też każdy wie, iż nie taras czyni sromotę, ale
występek. A żeby nie każdy mógł swowolnie a
niesprawiedliwie donaszać kogo do sędziego abo komu w czym winę
dawać, ma być ustawiono karanie na takowe: bo niesłuszna rzecz,
aby się ten w niczym nie miał bać o się, kto kogo złościwie
w niebezpieczność dawa. A zasię niemasz nic słuszniej
szego, jako aby ten - który się waży przywieść kogo w
niebezpieczność o majętność, o żywot i o
dobrą sławę - rozumiał, że też i jego
majętność, zdrowie i dobre mniemanie jest w
niebezpieczeństwie. Zaiste i prawo Boże na takich postanowiło,
aby tak byli karani, jako mieli ci być karani, którym winę dali.
........................................................................................