| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Andrzej Frycz Modrzewski O Poprawie Rzeczypospolitej: O Obyczajach. O Prawach. IntraText CT - Text |
1. O zbytku, który bywa w szatach. 2. W pokarmach i trunkach. 3. A potym o biesiadach i tańcach.
A iż pospolicie ci, którzy się urzędów
łakomie dopirają, w wielkich zbytkach żywą, chcąc
się tym sposobem zdać okazalszemi, przeto stąd każdy
porozumieć może, że wielka zmaza na dobre obyczaje tym wniesiona
jest, gdyż w zbytku i w rozmaitości szat jako wielka jest
marność żaden tego dostatecznie wypowiedzieć nie może.
- Bo ponieważ szaty dla potrzeby są wynalezione, żeby od zimna i
od gorąca broniły, albo ciała człowieczego sromotne
części zakrywały, ludzie marnochlubni, abo wedle
majętności swych, abo też wedle zacności domu i
urzędów, częścią ludziom kwoli, częścią
też ku ozdobieniu samych siebie obracają je, a dla ich świetności
chcą być za wielkie poczytani, nie bez wielkiej rozsądku i
płochości: gdyż cześć, tylko cnocie a godności
powinna, wełnie przypisować a szaty swoje więcej, niż
samych siebie, zdobić chcą. A nie mówięć
tego w ten sposób, abych nie miał ganić niedbalstwa abo plugastwa
około ubioru. Bo skromny a uczciwy ubiór,
abo ochędóstwo dobrego przyrodzenia zda się być znakiem, a szaty
ochędożne osobę zdobią i niejako zalecają. Ale
zbytniej do ochądóstwa chęci i wszelakiego zbytku ludzie mądrzy
nigdy nie chwalili: bo i wiele kosztuje i płoche przyrodzenie, bogactwy
się popisujące, wydawa. Jako jeden powiedział:
nazbyt się na szaty wysadzasz, nazbyteś nikczemny. Ludzie,
rodzajem i majętnościami znaczni, brzydzą się prostemi
szatami. Powiedają, że to musi być szlacheckiego stanu ludziom i ich majętnościom pozwolono, aby się
strojniej niż pospólstwo ubierali. Lecz i te słowa są serca
nadętego; a one nie barzo obyczajnego, gdy kto,
udawszy się na zbytnie stroje i na wszelaki zbytek, chce, aby na drugie
ustawy skępstwa pisano. To o to stoisz, aby żaden prostego stanu
człowiek, chociaby też i jaki poważny,
abo jaką godnością ozdobiony, jedno przeto iż nie
szlachcic, nie chodził w złotym łańcuchu abo w jakim
kosztownym suknie, abo futrze; jeślibyś to czynił dla
rzeczypospolitej, to jest dla tego, aby żaden na rzecz niepotrzebną
nakładu nie czynił, któryby na rzecz potrzebną chowan być
miał, tedybyś sam na się pirwej to prawo ustawił,
którybyś się za miłownika, stróża, a obrońcę
rzeczy pospolitej popisował. A teraz jaka to jest wielka rozpustność,
że ty i o tej rzeczy inszym ustawę czynić chcesz, o czym sam na
się ustawy żadnej mieć nie chcesz? Gdyż bierzma w oku swym
nie widzisz, chcesz aby z oka brata twego pręt wyrzucono? O ostateczna rozpusto! w czym
drugiego naprawiasz, w tym sobie dziwnie pobłażasz. Bo a którym ty
się prawem bronić możesz, którymby tobie dozwolono złoty
łańcuch, adamaszek, aksamit, abo złotogłów nosić?
Jeśli żadnym, a czemuż okrom ustawy
tego używasz? Czemu z waśni chcesz, aby to drugiemu było
odjęto, co ty sobie ku poczciwości być rozumiesz? Przecz dla
skromnego tych rzeczy używania kładziesz na drugiego winę,
okazując w tym nieprzyjaznego przeciw niemu twego serca chęć, a
chcesz, abyś dla twego nieskromnego, a sprośnego bogactw okazowania
osobną część przypisowano? O
rozsądki popsowane! o osobliwa
płochości serca takiego! Zaprawdęć szlachectwo ma być
okazowane sprawami, a bogactwa radszej hojnością, niźli okazowaniem złota, abo szatami kosztownemi na
wzgardę drugich wymyślonemi: bo wytworne szaty i złote
łańcuchy nie tylko należą do rozeznawania szlachcica od
prostego człowieka (co pospolicie za przyczynę przywodzą), ale
też i wiele złości z sobą ciągną, nie same z
siebie, abo z przyrodzenia swego, ale przez nie, jako przez jakie naczynie,
wchodzi on podszczuwacz na złości, a ułowiwszy człowieka
temi siły, wiedzie go do tego, aby rozpuścił wodze wielkiej
chlubie, pysze i nadętości, a zarazem wlepia weń to mnimanie,
aby zacność swą w tym zwierzchownym strojeniu
pokładał. Lecz bym to rad słyszał, co to jest za zacność? Aza
ty, kosztowniejszą i wytworniejszą szatę na się wdziawszy,
jesteś mędrszy? aza sprawiedliwszy? aza którą cnotą
bogatszy i ozdobniejszy? Bo prawdziwa ozdoba cnotą ma być nabywana; a
okromniej ani pomyślić o tym. Zarzucajmy co chcemy, ale mamyli
prawdę mówić, kosztowne a rozkoszne szaty i nazbyt wytworne są
naczynia pychy. A którzy się w to wdadzą, widzimy, że pospolicie
nikczemnieją a ledwie kiedy jakie potrzebne abo pożyteczne myśli
przedsię biorą. Różność kształtów i barw u szat a
co inszego pokazuje, jedno obyczajów różność i
nieustawiczność? I toć też jest nie bez wielkiego dziwu,
gdy w jednym domu jedni się ubierają po niemiecku, drudzy po
włosku, drudzy po turecku; nie inaczej, jedno jakoby się na
różnych a od siebie bardzo dalekich częściach świata
porodzili. A to jeszcze dziwniej, iż kto chodziwszy po ranu w kapie włoskiej,
tenże zasię w wieczór chodzi w tureckiej fałszurze, w
kołpaku, w półbótkach czerwonych abo w białych. Pięć
lat temu abo sześć jako nasi krótsze szaty niż postronni
poczęli nosić, tak, iż nie wstydzą się ukazować
onych części ciała, które mają być zakryte. A
ponieważ przyrodzenie tak nasze ciało sprawiło, iż niektóre
części chciało mieć zakryte, a od oczu ludzkich dalekie,
tedyż zaprawdę dłuższy ubiór, abo do kolan się
ściągający ma być chwalon, jako wstydu a skromności
znak. ....
Wedle starej przypowieści tak mówią, że u onych niemasz
czoła, u których wstyd zagasł. A cóż by to był za
człowiek, któryby bez czoła był? .......................
Jedzenia i picia, i zbytnie żarcie nieprzystojne jest człowiekowi,
ale najwięcej tym, którzy na sobie osobę urzędu noszą, bo
ciało rozmaitemi niemocami zaraża, samego człowieka do
statecznych spraw niesposobnego a nakoniec wszetecznym i zuchwałym, a jako
bez uzdy konia z drogi błądzącym czyni. Wino zaiste takie ma przyrodzenie,
iż ludzi naprzód czyni wesołe, potym, gdy się go więcej
napije, dodawa dobrej nadzieje i większego o sobie rozumienia, potym, gdy
go jeszcze lepiej nachyli, przydawa ufności, śmiałości
domówienia i czynienia prędkości tak, iż człowiek bywa
jakoby sam nie swój, jako on, co w komedji, podpiwszy sobie dobrze,
zawołał: wino wygrało, którem pił. Bo dymy,
wstępujące do głowy, mieszają wszytko, a człowieka
jakoby nieswym a sobą niewładnącym czynią. Wtenczas
tajemnice tobie zwierzone łacno się wymkną. Wtenczas się
wiele mówi, czegoć potym żal, gdy ksobie przyjdziesz: bo to abo tobie
samemu szkodzi, abo drugim a czasem też i przyjaciołom i wszytkiemu
powiatowi, abo wszytkiej ziemi. Wtenczas niemasz żadnej różności
między przyjacielem i nieprzyjacielem, między żoną i
siostrą. Wtenczas płużą zwady, guzy, szarpaniny,
ochromienia i takie boje. A nie dziw temu, ponieważ straciwszy
rozsądek, utopiwszy rozum, zatoną wszytkie sposobności do
uczciwych uczynków a wynurza się ona ślepych i nieukróconych
chęci zgraja. Bydlęta nieme przechodzą nas
trzeźwością, które więcej, niż trzeba, pić nie
umieją. A przeto też więcej tego mamy żałować,
iż ta wada w chrześcijańskich rzeczypospolitych tak moc
wzięła, że jej uleczyć nielza, bo mało nie wszytcy
wdali się w pijaństwo - tak panowie, jako pospólstwo, tak duchowni,
jako świetcy.
...............................................................
Ale z strony tych obyczajów ludzkich, mało co pomaga, chocia ich z tych
wad strofują. A tak jakoby zwątpiwszy o polepszeniu przetnimy to
miejsce słowy proroka tak mówiącego: Biada wam, którzy wstawacie
rano, abyście szli za pijaństwem; a pijecie aż do wieczora,
abyście pałali winem - harfa, bęben, piszczałka na
biesiadach waszych i t. p.
.................................................................