| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Andrzej Frycz Modrzewski O Poprawie Rzeczypospolitej: O Obyczajach. O Prawach. IntraText CT - Text |
O
krzywdach też ma być uczyniono postanowienie o tych, które i
słowy i rzeczą bywają czynione; bo wszytkie wedle sposobu
występku, albo występujących, szkodami, sromotami,
więzieniem, wywołaniem z ziemie, niewolstwem albo śmiercią
mają być karane.
A o tym ma być pilne staranie, aby podłego stanu ludzie od krzywd co
najwięcej byli bezpieczni. Wiele szlachty i bogatych osób lecą do
czynienia krzywd ludziom podłym i ubogim. Ci, jeśliby je winą
pieniężną karano, nic się nie polepszają; przeto
niechby abo na długi czas więzieniem, albo jaką
zelżywością karani byli. Niech żaden nie ma za to, aby
który człowiek, by najuboższy, miał być taki, żeby
krzywdę nie zemszczoną a nie skaraną miał skromnie
znosić - co acz na czas taić musi, wszakże się trzeba
obawiać, aby się ona waśń zastarzała kiedykolwiek ku
szkodzie rzeczypospolitej nie wywarła, zwłaszcza iż wszytek ten
ubogich ludzi naród dla wzgardy swej a niekarności baczy to, że jest
na krzywdy wystawiony. A przeto trzeba o tym radzić, jakoby dla niekarnych
krzywd waśń a gniew ubogich ludzi nie rósł a nie
zastarzywał się, a ktemu, aby czym kto bogatszy albo zacniejszy jest,
tym sroższemi, albo wżdy sprawiedliwszemi, a powinnemi kaźniami
od czynienia krzywd był odstraszon.
..............................................................................................................
Ale między wszytkiemi rzeczami najwięcej godzi się, aby my,
którzy jesteśmy niebieską nauką napojeni,
rozmyślaliśmy w sercu przykazanie mistrza naszego, które nam
rozkazuje, abyśmy drugim tego nie czynili, czego nie chcemy, aby nam
czyniono. Tak się tedy drugim zachowajmy, jako chcemy, żeby się
też i oni nam zachowali. Jeślić się zda ciężka
rzecz cierpieć od drugiego krzywdę, a ten, który ją
uczynił, zda się być złośliwym: toż też i o
sobie rozumiej, że i ty, jeślibyś komu kiedy krzywdę
uczynił, jesteś i złośliwy i godzien, abyś karanie za
to odniósł. To przykazanie, jeśli się głęboko wkorzeni
w serca nasze, może nas odstraszać od czynienia krzywd.
Sromocenia, któremi wszytek stan którykolwiek sromocon bywa, cięższe
bywają, niż które się dzieją prywatom; które jeśli
będą napisane, tedy mają być za sromotne książki
poczytane, jako onych, którzy niedawno pióro nie w inkauście, ale w
jadowitej truciźnie maczając, jawnie napisali, że chłopska
krew nigdy nie jest życzliwą szlachcie. Niech przeto tego statutem
zabronią i przeciw wszelakiemu sromoceniu, łajaniu, zbiciu,
osieczeniu i wszelakiemu oszpeceniu, cobykolwiek gwałt czyjemu
żywotowi przynosiło, niech na to będą artykuły
spisane.
Każdy gwałt niesłuszny tak rzeczom jako osobom, którym
wyrządzony, nie wiem, jeśliby inszym karaniem sprawiedliwszym,
niż gardłem mógł być skarany. Cudzołóstwa,
złodziejstwa, krzywoprzysięstwa takie są występki, o których
każdy rozumieć musi, że srogiego karania godne; wszakże
zwykłe karanie za złodziejstwa zda się być niejako
umiarkowania godne, aby ci, co małą rzecz ukradną, nie byli na
gardle karani. Wedle starodawnych rzymskich praw jawne złodzieje karano
nagrodzeniem we czwórnasób, a niejawne w dwójnasób; zaś boskie prawa wedle
różności rzeczy ukradzionych jedne złodzieje wracaniem w
pięciornasób, drugie we czwórnasób, a insze we dwa karały. Którzy nie
mieli czym płacić, te albo w niewolę dawano onym, u których co
wzięli, albo onym bywali zaprzedani, którzy z takich handlów umieją
czynić pożytek. Aleby kto rzekł, że to była rzecz
okrucieństwa pełna ludźmi handlować. Prawda jest, ale
też to nie mniejsza - o rzeczy doczesne gardło człowiekowi
wziąć. Lecz prawo Boże jasny wyrok czyni: Jeśli
złodziej nie ma czym oddać, niechaj będzie przedan. Bo tym
sposobem szkoda bywała nagradzana albo oddaniem w dwójnasób, albo daniem w
niewolę albo zaprzedaniem złodzieja. A dziś i temu się nic
nie wróci, komu co wezmą, i złodziejów przedsię nie mniej
niż przedtym bywało. A przedsię i rzeczypospolita pożytków
zbywa, któreby tu z tych na na śmierć skazanych być mogły
abo na wojnach, abo na domowych robotach; i złodzieje przedsię nic
się nie polepszywszy wnet bywają wieszani - a podobnoby się
polepszyli, kiedyby im żywota przedłużono. Teraz po wszytkim
chrześcijaństwie złodzieje szubienicą karzą, które
karanie iż Fryderyk III, rzymski cesarz, naprzód wymyślił,
pewną sprawę mamy, a potym je przodkowie nasi w tej rzeczy pospolitej
wzięli w obyczaj. Ale to zaprawdę dziwna, iż oni - którzy
zaniedbawszy pożytku, który albo z zapłaty albo z przysądzenia
złodzieja im przychodził, na główne karanie pozwolili - ciż
zasię odrzuciwszy na stronę artykuł przeciw
mężobójcom, aby gardłem karani, byli, mogli się do tego
nakłonić, aby z zabijania przyjaciół swoich czynili sobie
pożytek, jakoby tego mniemania byli, że więcej mają
być ważone rzeczy doczesne, niż zdrowie ludzkie, a więcej
im ginęło kradzeniem rzeczy, niźli zabijaniem przyjaciół.
A iż gardłem karać mężobójstwo jest najprzystojniejsza
i zgadza się z boskim, ludzkim i przyrodzonym prawem: okazałem to ja
cztermi oracjami wydanemi; tamże zarazem okazałem
różność karania wedle różności przyczyn
mężobójstwa.
.................................................................................................................................
O! jako wiele jest ludzi pobitych za naszej pamięci w domu i na ulicach, w
mieście i na polu, na świętych i nieświętych
miejscach! A któryż był z tych morderców, któryby się nie
wymknął z tego siedzenia dorocznego? Lecz niech tak będzie, i
żeby był jeden między tak wielem set ich, który wysiedział
rok na dnie w plugawstwach w wieży - jakąż potym
śmiercią on umarł? Aza dla tej polskiej kaźni dostatecznego
podjęcia był wolen od karania mężobójcom od Boga
postanowionego? Takci się zda, jeśliby to więzienie sroższe
było, niż na gardle karanie. A nuż i sam zabit aza się nie
dawa znać by jakim z nieba znakiem państwu sarmatskiemu, że nie
stoją te więzienia za występek mężobójcy? Azaż
nie sprawiedliwsza rzecz była, aby urząd tego (którego między
tak; wielem set powiedziałem być jednego) skarał karaniem prawu
Bożemu przystojnym, niźli aby miał przyjść w ręce
zabójcy, którego też samego że toż nieszczęście czeka,
Bóg sam powiedział? Niebądźmyż przeto mędrsi,
niźli on Bóg, który ona mądrością, którą stworzył
wszytkie rzeczy, taż je w całości zachować chce. Ale
nuż teraz: niech to doroczne siedzenie będzie sroższe, niż
karanie na gardle, ale to za głowę szlachecką - a za
głowę chłopską co? Bo ta tylko pieniądzmi bywa
pomszczona, a daleko mniejszemi, niż głowa szlachecka, tak, iż
chociaby się w nagrodzie szlacheckiej głowy zdało być co
słusznego, ale w nagrodzie głowy chłopskiej jest wielka
nieprawość. A przeto i nierównością i zaniechaniem
więzienia dzieje się wielka różność około
szacowania głów ludzkich. Lecz Bóg sam, ustawując
mężobójcom na gardle karanie, zarazem i przyczynę przydał,
mówiąc: Bo na wyobrażenie Boże jest człowiek uczynień,
a przeto kto krew ludzką przeleje, tego też krew musi być
przelana. Cóż przeto, aza ludzie pospolici nie na wyobrażenie
Boże stworzeni są, których gardło mniejszą sumą
pieniędzy płacą? Niech by dosyć było prostym na tym,
że chociaby cnotliwi i dobremi naukami ozdobieni byli, aby nie mogli
trzymać przedniej szych urzędów, niechby na tym dosyć, że
tę lekkość cierpią; niechaj im nie będzie przydana ta
wielka a ze wszech najsroższa nędza, aby ich gardła tą
trochą pieniędzy były płacone. Zaprawdęć
rzeczpospolita sama tylko szlachtą kwitnąć nie może, bo a
któż będzie dodawał żywności i nam i bydłu,
jeśli żadnego oracza nie będzie? Któż nam dodawać
będzie odzienia i ubioru, jeśli nie będzie rzemieślników?
Któż rzeczy potrzebne będzie przywoził, jeśli żadnego
kupca nie będzie? Któż naostatek będzie szlachcicem, jeśli
żadnego chłopa nie będzie? Cóż to tedy złego za
okrutność jest, iż, bez których się posługi
obejść nie możemy, tych gardło tak lekceważymy! Ale i
wyżej zganiłem różność karania za tenże
występek od różnych uczyniony. ...................................
Wiele ich jest, którzy częścią słowy,
częścią też inszym sposobem obrażają pana i
rzeczpospolitę - co zowią obrażeniem majestatu; o tym przeto
muszę nieco powiedzieć. A wiele się za naszego czasu o tym i u
prawa i w senacie mieszało, o czym przodkowie nasi (jako powiadają)
nie słychali; przeto trzeba o tym co pewnego postanowić; jakoby to
miało być ograniczono i jakim karaniem ma być karano? Teodosius,
cesarz, tych, co o nim źle mówili, nie tylko nie poczytywał za
obrażające majestat jego, aby za to co przykrego albo złego
cierpieć mieli; i owszem, jeśli go kto z płochości
łajał, tego on sobie nie miał nizacz, a jeśli z jakiej
krzywdy, tedy to odpuszczał. Cesarskie zaprawdę i majestatu
pełne zdanie, którym się dawa znać, że ludzie w wielkich
dostojnościach będący wiele krzywd mają przebaczać a
wiela ludzi wiele złorzeczenia skromnie znosić - jako o Aleksandrze
Macedońskim powiedają, że mówił: Królewska to rzecz, gdy co
dobrze uczynisz, łajanie odnieść. Bo to nie przynosi
zwierzchnemu panu ani rzeczypospolitej pożytku, gdyby lud pospolity i
przedniejsi panowie zwyczaili się nie mówić ani rozumieć, jedno
coby się ich panu podobało, Zwierzętamiby niememi taki niech
rządził, nie ludźmi rozumnemi, ktoby chciał, aby się
poddani jego do tego zwyczaili. Jeśliś pan, albo to uczynisz, co
tobie nie przystoi, albo tego, co na twój urząd należy, zaniedbawasz:
winujże się sam, jeśli wedle tego, jakoś
zasłużył, ludzie o tobie mówią. Jeśli się w
urzędzie swym nie potykasz i z strony żywota twego nie
występujesz, a przedsię nie inaczej o tobie mówią, jedno jako
gdybyś wiele wystąpił; a wszakże wspaniałego
męża rzecz jest a prawie królewskiego serca, jako on mówi, źle
słynąć, gdy dobrze uczynisz; a za nic nie mając mów
pospólstwa, o wszelakiej wielmożności i godności, że w
męstwie a zacnych sprawach zależą, rozumieć. A tak
jeśli na wyrok Teodozjuszów zezwolić chcemy, zaiste nie każdy
występek, którego się przeciwko panu dopuszczają, nie każde
słowo, nie każdy uczynek będzie występkiem przeciw
majestatowi. Aleksander też cesarz, widząc, że mało co
wyższych czasów przed nim wiele ludzi dla leda podejrzenia jakoby przeciw
majestatowi występne karano: wolniejsze prawo na ten występek
uczynił, a nie chciał, żeby się tak szeroko, jak przedtym,
ściągało, i wiele rzeczy które takowym występkiem zwano,
rozwiązał, chcąc, aby za jego wieku więcej nie były. A
tak i my nie mamy się tego dopuszczać, abyśmy mieli przyczyny
tego występku rozszerzać; gdyż oni sami, od którycheśmy tego
występku kształt wzięli, skrócili go a lżejszym uczynili.
Wiele o tym Herennius i Modestinus uczą. Bo i na osobę trzeba
mieć wzgląd: czy to mogła uczynić i, jeśli co przedtym
takiego uczyniła, czy była zupełnego rozumu? a nie już,
jeśli się język w czym skiełznie, karać; o których
rzeczach i o wielu inszych tym podobnych w prawach rzymskich jest napisano.
Lecz my wypiszmy pierwej, co to jest majestat, żebyśmy dobrze
rozsądzili, komu obrażenie majestatu zadane być może.
Majestat tedy jest wielmoźność a dostojność rzeczypospolitej
i królewska i tych, którzy słusznie a przystojnie
rzecząpospolitą rządzą, pochodząca z mniemania
zacności, a zależąca w sądziech i władzy
rozkażewania. Bo wszelka urzędu dostojność do tego się
ciągnie, aby prawem a rozkazowaniem rzecząpospolitą
rządził. Kto tedy ona zwierzchność miesza albo sądy
gwałci, a kto albo przeszkadza albo odejmuje urzędowi
możność czynienia, co na jego powinności należy: ten,
iż to przeciwko rzeczypospolitej czyni, niech będzie za
występnego przeciw majestatowi osądzon. Krótko mówiąc, ten mi
się zda być winien obrażenia majestatu, kto przeciwko panu, albo
przeciwko urzędowi, albo rzeczypospolitej, albo przeciwko temu, któremu
część jaka rzeczypospolitej poruczona jest, uczynił co
złą zdradą, zamieszaniem, zaburzeniem jawnymi jakkolwiek
nieprzyjacielsko, abo co takiego dumał, skądby teraźniejszego
rzeczypospolitej postanowienia albo zwątlenie, albo nachylenie, albo ku
gorszemu odmiana uróść mogła. Ale to z praw rzymskich
łacniej poznać może, które skazują, że karanie takiego
występku od tego, któryby nieprzyjacielskie serce przeciwko
rzeczypospolitej albo przeciwko królowi wziął, też do dzieci i
potomków, chociaby nic takiego nie zasłużyli, ma się
ściągać tak, że i dziedzictwa na nie spadać nie
mają. To niech będzie dosyć o majestacie.
Lecz i owo znamienite są krzywdy, któremi lichwiarze, łakomi, a
urzędów łapacze rzeczpospolitą trapią. Starodawni Rzymianie
srodzej karali lichwiarza, niźli złodzieja, a ustawili byli to prawo,
aby złodzieja wróceniem we dwójnasób, a lichwiarza we czwór karano. Prawa
też papieskie rozkazują, aby jego testament nic nie ważył,
jeśli pierwej nie wróci lichwy niesłusznie wziętej. Tym tedy
rzeczom prawem ma być zabiegano, a zbytnie i przymnażania bogactw i
łapania urzędów pożądliwości mają być
hamowane. Co się łacno sprawi, jeśliby łapacze urzędów
przyganą jaką karano, i bogactwa gdyby w mniejszej wadze były.
Bo widzimy, jako w wielkiej uczciwości są bogacze: tym
większą mądrość przypisują i męstwo, tym
pierwsze miejsca wszyscy dawają i nic nie mówią, nic nie czynią,
czegoby wnetże pospolicie nie wysławiano. I takci oni stopniami swemi
złotemi i srebrnemi czelniejszych urzędów dostępować
chcą, do których jeśli im dopuszczą przystąpić, to
się wnet kosztownym obiciem, drogą szatą, srebrem, złotem i
mnóstwem domowników, to jest: skutkami bogactw, ponieważ sprawami dowcipu
i nauki nie mogą, popisują. Zaprawdę, gdzie taka chęć
albo nabywania, albo okazowania bogactw: mężnych i leniwych, dow nych
i nikczemnych różność zginąć musi. Pożądanie
też urzędów i dostojności zganione jest wyżej. A
przetoż i to prawem ma być zabroniono, i wszyscy do skromnego a
miernego życia karności mają być przyciągnieni.