| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] sianie 1 siarkowych 1 sidla 1 sie 1387 siebie 59 siede 1 siedem 2 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 1387 sie 1310 i 1028 w 1012 na | Wiktor Gomulicki Wspomnienia Niebieskiego Mundurka IntraText - Concordances sie |
Part
1 Aut | doświadcza i tą nagrodą szczyci się autor Wspomnień niebieskiego 2 Aut | autorem a czytelnikami zatarła się - przynajmniej ideowo - 3 Aut | Gdy Wspomnienia ukazały się po raz pierwszy, młode pokolenie 4 Aut | młode pokolenie uczących się przygniatała jeszcze groza 5 Aut | nas wszystkich obręcz już się wówczas cokolwiek rozluźniła, 6 Aut | zupełną swobodą kształcić się, mówić, myśleć, a co najważniejsze: 7 Aut | spodziewanych. Młodzież dowiadywała się z niej, jak to szkoła polska 8 Aut | jednak dzień wyglądany długo się nie ukazywał budząc w sercach 9 Aut | innych warunkach ukazuje się niniejsze Wspomnień niebieskiego 10 Aut | Zorza wolności rozpostarła się szeroko nad naszymi głowami - 11 Aut | słonecznego blasku spodziewamy się lada dzień, lada chwila...~ 12 Aut | serii obrazków składających się na Wspomnienia, wsunąć jeden 13 Aut | francuszczyzny itd. ukazuje się w tym nowym wydaniu nauczyciel 14 Aut | Niebieskiego mundurka przyczyniły się w znacznym stopniu przepiękne 15 Aut | wprawiła. Do takiego wmyślenia się i wczucia w cudzą duszę 16 ZeSt | Od czego to?... Skąd się to tam wzięło?.. Ojciec 17 ZeSt | przybliżył - długo wpatrywał się weń w milczeniu, Ciekawość 18 ZeSt | koniecznie chcielibyśmy się dowiedzieć!...~Ojciec przesunął 19 ZeSt | ręką po oczach - może mu się czym zaprószyły? - potem 20 ZeSt | Od mundura? - zdziwił się najmłodszy synek, - To tatuś 21 ZeSt | kołnierz, przyglądając mu się z nadzwyczajnym zajęciem...~- 22 ZeSt | musiały być "kiepy"! - wyrwał się najmłodszy chłopiec, pierwszoklasista. - 23 ZeSt | Takie czapki nie nazywają się "kiepy", lecz "kepi". Tamte 24 ZeSt | lecz "kepi". Tamte różniły się od dzisiejszych tym, że 25 ZeSt | że były miękkie i dawały się najrozmaiciej na głowie 26 ZeSt | fantastycznie.~Chłopcy starali się wyobrazić sobie, jak wyglądał 27 ZeSt | nie przestawał wpatrywać się w wypłowiały kołnierz, oczy 28 I | z trudnością przedziera się przez mgłę. Jednak dolatuje, 29 I | dendele!...~Dzwonek odzywa się to głośniej, bardzo głośno 30 I | zawsze o tej porze unosi się to prosta jak obelisk, to 31 I | maczugowato u góry rozszerzająca się, to rozpryśnięta jak fontanna, 32 I | krzyczy na spóźniających się. Krzyczy długo, zajadle, 33 I | głośno i namiętnie spierając się, nagle machnął ręką, odwrócił 34 I | nagle machnął ręką, odwrócił się - odchodzi...~Kto mowę dzwonków 35 I | ospalcy, próżniaki! Czyż się was dziś nie dowołam? Piersi 36 I | inaczej... Zresztą - jak się wam podoba! Możecie zwlekać, 37 I | Możecie zwlekać, spóźniać się, nawet wcale nie przychodzić... 38 I | ulicach zaniebieszczyło się od mundurków granatowych. 39 I | dworków, z kletek ledwie kupy się trzymających wybiegają malcy 40 I | jedną stronę, potrącając się, wyścigając. Na rogu ulicy 41 I | wyścigając. Na rogu ulicy dwóch się spotkało; przez resztę drogi 42 I | głupstwo!~- Nie gadaj! Ja się znam na dzwonku!~- Więc 43 I | cóż?~- Inspektor pewnie się wścieka...~Już nie biegną, 44 I | szkoły. Ledwie wśliznęli się na korytarz, kulawy Szymon 45 I | szkołę z kościołem, formują się pary. Pierwsza klasa w samych 46 I | marszu; druga klasa wysypuje się na korytarz; trzecia wychyla 47 I | korytarz; trzecia wychyla się z otwartych drzwi, czekając 48 I | zbytniego pośpiechu szykuje się do wyjścia; piąta - same 49 I | rzędami mundurków, kołysząc się lekko na dużych, płaskich 50 I | srebrnych cętkach liszki, posuwa się cała szkoła, szeleszcząc 51 I | wejściem do kościoła i skupiła się w prawidłowych czworobokach 52 I | zawsze pełnym mroku, czają się jeszcze resztki nocy i snu. ,, 53 I | domowych przyzwyczajeń, kleją się jeszcze oczy. Ale zabłysnęły 54 I | w ołtarzu światła, ozwał się miły głos księdza prefekta:~- 55 I | kajety. Każda klasa zmienia się na chwilę w ul brzęczący. 56 I | zapada w ciszę. Rozpoczyna się pierwsza lekcja, ,,od ósmej 57 I | To pewne, że widuje się niekiedy starców drżących, 58 I | starców drżących, którym się "na drugie stulecie zabiera", 59 I | stają w miejscu, prostują się i szyję wyciągają niby wierzchowiec 60 I | gmachu szkolnego. Nogi im się splątały - przystają zdyszani...~- 61 I | pomarszczone ich twarze osmucają się tym samym wyrazem zmartwienia, 62 I | wypadku...~Nie tylko ucząca się dziatwa, ale razem z nią 63 I | ochmistrza.~Kto urodził się w miasteczku i kto w nim 64 I | zasypiają...~Na cmentarzu staje się prawie wesoło, gdy pomiędzy 65 II | utratę równowagi. Przewraca się upuszczając tekę, z której 66 II | tekę, z której wysypuje się trochę książek i wielka 67 II | krzykiem. Malec podnosi się zaczerwieniony, kurzem okryty - 68 II | okryty - do przewodnika swego się zwraca.~- Dziękuję panu! - 69 II | Dziękuję panu! - mówi kłaniając się pokornie.~Nowe śmiechy i 70 II | protegowanego, objaśnia, gdzie się chowa tekę, i przykazuje 71 II | Dziękuję panu... - kłania się znów malec uprzejmie. ~Tamten 72 II | jest zadowolony. Sadowi się wygodnie, uśmiecha sam do 73 II | suficie. Towarzysze zdają się go mało obchodzić oprócz 74 II | pod brodę, zalecając, żeby się prosto trzymali. To znów 75 II | grupie przyglądających mu się malców. Wreszcie porzuca 76 II | towarzysza, zaczyna mocować się z nim jak siłacz cyrkowy.~ 77 II | Z całego jego zachowania się widać, że uważa się w istocie 78 II | zachowania się widać, że uważa się w istocie za "starszą osobę".~ 79 II | niemądrze uśmiechających się pierwszoklasistów wielką 80 II | umiejąca jeszcze posuwać się spokojnie równym, prawidłowo 81 II | kolorowej wstążki, wysuwające się spod kołnierza w sposób 82 II | gdzie należy, obchodzić się porządnie z piórem i atramentem. 83 II | znudzony wykładem, przeciąga się i na cały głos ziewa. Trzeci 84 II | całą szczerością zwierza się nauczycielowi, że "okropnie 85 II | nauczycielowi, że "okropnie chce mu się jeść". Piąty, wywołany do 86 II | nie może, gdyż... urwał mu się guzik od spodni.~Zwłaszcza 87 II | pierwszego dnia przedstawia się to wszystko przestraszająco. 88 II | i bezkarna, której, zda się, żadna siła nie potrafi 89 II | okresie wrzenia, burzenia się, rozpryskiwania, który trwa 90 II | iskrami sypiący metal układa się posłusznie w przygotowane 91 II | Wybuchy fajerwerkowe zdarzają się i później niekiedy, ale 92 II | całej pełni - ba! dopiero się rozpoczął...~Naszego malca 93 II | spokojem, jakby znajdował się gdzieś na skraju lasu, pod 94 II | że to o nim mowa.~Zwraca się w stronę głosu, który płynie 95 II | chcą od niego.~- Nazywam się Kozłowski Karol! - krzyczy 96 II | uchybiać nawet wówczas, gdy się w tak niezwykłej formie 97 II | wrzeszczy tamten starając się przekrzyczeć hałasujących 98 II | W tejże chwili odwraca się, wymierza prztyczka w ucho 99 II | dzielnego kolegi...~Hałas wzmaga się z każdą chwilą. Obawiać 100 II | z każdą chwilą. Obawiać się można, że od grzmotliwego 101 II | grzmotliwego tupania zapadnie się podłoga, że szyby popękają 102 II | jego przemowy. Powtarza się w niej nieustannie: obowiązek... 103 II | serdecznych...~W klasie staje się cicho, ale razem z ciszą 104 II | dziwna posępność. Iskrzące się wesołością oczy tracą nagle 105 II | z kilku piersi wydobywa się mimowolne westchnienie. 106 II | Obowiązek.~Ha, pogodzić się trzeba z koniecznością!... 107 II | odejściu inspektora odbywa się pierwsza lekcja - potem 108 II | minutkę", która przeciąga się do całego kwadransa; to 109 II | nieboraczek zabrać zapomniał, tak się wyląkł dzwonka - bo toto 110 II | O dziesiątej zjawia się raz jeszcze inspektor i 111 II | punkt o siódmej" stawić się na mszę uczniowską, "nie 112 II | uczniowską, "nie spóźniając się ani na sekundę, gdyż punktualność 113 II | Karol Kozłowski przeciska się przez zatłoczony niebieskimi 114 II | całej siły za połę...~Ogląda się i spostrzega Piotrusia.~- 115 II | Reformatów.~Piotruś wyraża się po prostu - cały jest pełen 116 II | dworem.~- Przyjdę! - zgadza się wyniośle Kozłowski i szybko 117 II | których całe stadko zbiegło się do rozsypanego na ulicy 118 II | przystanął, żeby przypatrzeć się mularzom, pracującym przy 119 II | żydowskiego bachórka i ucieszyć się, widząc, jak pada, fikając 120 II | wiadomo jak i kiedy znalazł się na moście staromiejskim. 121 II | moście staromiejskim. Wsparł się obiema rękoma o poręcz - 122 II | Może wolisz miód? - odzywa się nagle za jego plecami głos 123 II | nieśmiały.~Jednocześnie wychyla się do niego pucołowata, rumiana 124 II | miodzie Kozłowski oblizuje się.~- A bo ty, "knocie", masz 125 II | masz miód?... - odzywa się sceptycznie.~- Mam cały 126 II | rozrzewniony i oblizujący się, wpatruje się w malca, jakby 127 II | oblizujący się, wpatruje się w malca, jakby nacieszyć 128 II | w malca, jakby nacieszyć się nie mógł jego widokiem.~- 129 II | pozwolisz.~- Pozwolę!~Biorą się za ręce, potem za szyję 130 II | szyję i głośno, serdecznie się całują.~- Przyniosę ci " 131 II | rozrzewniony Kozłowski. Znów się całują.~- I trociczek! Ponawiają 132 III | racuł! ~Od razu poznaje się, że "Zabacuł" nie jest nazwiskiem. 133 III | nazwiskiem. Nikt nazywać się tak nie może. I w istocie, 134 III | przezwisko: Zabacuł.~Rozumie się, że to przezwisko nie powstało 135 III | starszych, wychowańców. Spóźnili się z nauką, bo musieli ojcu 136 III | tracą humor, przygarbiają się, mizernieją... Wówczas też 137 III | mizernieją... Wówczas też odbywa się w nich stanowczy przełom, 138 III | chłopską zawziętością zabierają się całą siłą do nauki, "kują" 139 III | wyrastają na dzielnych co się zowie ludzi. Inni po prostu - 140 III | prostu - rejterują.~Znalazł się raz pomiędzy "knotami" wyrostek 141 III | wyrostek z wysypującym się już wąsem, wysoki, barczysty, 142 III | pierwszoklasista znów zabrał się do "kucia" - z mniejszym 143 III | Wąs mu tymczasem sypał się coraz gęściejszy i twardszy.~ 144 III | i już nie powrócił.~- Co się stało z Mosakowskim? - wypytywali 145 III | połowie karnawału rzecz się wyjaśniła.~Ten sam profesor 146 III | dobrym humorze i zabrawszy się do czytania listy, przy 147 III | Mosakowskiego zatrzymał się, głową pokiwał... Klasa 148 III | Mosakowskim... Parole!~- Co się z nim stało, panie pro... 149 III | sorze?~- A cóż! Nie chciał się gałgan uczyć, od gramatyki 150 III | do pisania słówek lenił się, do geografii nie można 151 III | kozła wywinąć, ani wykrzywić się pociesznie, ani zapiać po 152 III | Postanowił też posługiwać się nim w celach pedagogicznych.~" 153 III | wywoływał grzmoty, rozlegające się po całym budynku szkolnym.~ 154 III | bywał u jego matki - miał się nawet podobno żenić z jego 155 III | Gdy Luceński popisywał się swym nosowym wymawianiem - 156 III | nauczyciela!~Luceński stał się na chwilę tak czerwony, 157 III | wyraz; na ustach pojawił się zwykły, lekko ironiczny 158 III | nosowych...~Szabuński ukłonił się, zażył tabaki, znów się 159 III | się, zażył tabaki, znów się ukłonił i czterokrotnie, 160 III | chwili na katedrze rozległ się grzmot. Profesor walił trzciną 161 III | że gdy który nie nauczy się wymawiać dobrze dyftongów 162 III | malców przejmująca - stale się powtarzała w podobnych okolicznościach. 163 III | powiatowej pułtuskiej na zawsze się utrwaliło.~Księżopolczykowi 164 III | Księżopolczykowi nie grozi ożenienie się. Nie ma on ani tych lat, 165 III | rześkości, jaką odznaczają się wiejskie wyrostki. Zgarbiony, 166 III | wyrostki. Zgarbiony, kurczący się, z twarzą chorobliwą, żółtą, 167 III | miejsc samotnych, wciska się do najdalszych, pół-ciemnych 168 III | smakować razowiec, odwracają się ze wstrętem od grochu, siemię 169 III | nic tego przetworzenia się nie zapowiada. Owszem, jest 170 III | pod każdą postacią. Kąpie się zapamiętale przez rok cały: 171 III | podczas mrozów zanurza się w przeręblu.~Postawę ma 172 III | pogrzebowych. Oświadcza się zawsze z wielką miłością 173 III | Księżopolczyk nie odwracał się, ani wiedząc, że do niego 174 III | Księżopolczyka. Wstał, leniwie się przeciągając.~- Czego?.. - 175 III | Gniew nauczyciela spotęgował się jeszcze.~- Ach, ty, tak, 176 III | żebyś powiedział, jak się nazywasz!~Księżopolczyk 177 III | zdumienia, potem odmalował się na niej namysł głęboki...~ 178 III | zrozumieć nie mogąc, zwrócił się do prymusa:~- Prymus!... 179 III | Pierwszy uczeń wyprężył się jak struna i cienkim głosem 180 III | prosorze, że on zapomniał, jak się nazywa!~Effenberger oczy 181 III | wytrzeszczył - klasa zanosiła się od śmiechu.~- Ach, ty, tak, 182 III | oburzenia i wstrętu, odwrócił się od sponiewieranego ucznia.~ 183 III | nową pajdę razowca i zabrał się spokojnie do jedzenia.~Klasa - 184 III | szaraczka" pyszniącego się blaszaną szabelką przy chłopskiej 185 III | przerwać naukę i do łóżka się położyć.~Ojciec wywiózł 186 III | Słuchając, to uśmiechał się, to mrugał powiekami, to 187 III | Tak bym chciał poznać się z nimi bliżej, pobratać! 188 III | bliżej, pobratać! Ocknęła się w nim dusza za późno - gdy 189 III | już na sen wieczny kłaść się musiał...~ 190 IV | kreda przy tablicy "wypisała się", gąbkę "ktoś świsnął"...~ 191 IV | prymusa profesor zwraca się w sprawach "delikatnej natury", 192 IV | że go nie ma? Albo: skąd się wziął w klasie zapach dymu 193 IV | Nazwisko prymusa znajduje się na wszystkich ustach w szkole 194 IV | stosunki prymusa, starają się go przekupić - ale on niedostępny 195 IV | jakby mówił:~"Należą mi się, ale mię do niczego nie 196 IV | ale tylko wówczas, gdy się do tej godności doszło prostą 197 IV | i na to miejsce wcisnąć się umieją niezasłużeni, a - 198 IV | zręczni.~W ostatnim wypadku ma się władzę, powagę, znaczenie - 199 IV | znaczenie - ale nie ma się miłości współkolegów.~Ślimacki, 200 IV | widoczne zaś było, że się rwie do miejsca pierwszego. 201 IV | pierwszego. Dowiedziawszy się o swej porażce, spochmurniał. 202 IV | chłodna jego twarz stała się jeszcze bledszą i chłodniejszą; 203 IV | chłodniejszą; wąskie usta zacięły się tak szczelnie, jakby nigdy 204 IV | tonem ostrzegawczym:~- Bój się Boga, prymus! Mówią, że 205 IV | Boga, prymus! Mówią, że się puszczasz na "zbereżeństwa", 206 IV | smarujesz...~Sprężycki zerwał się energicznie, wyprostował.~- 207 IV | ustach położył, obejrzał się wokoło.~- Baczność, uwaga... 208 IV | kancelaryjna... Ale, bój się Boga, dobrze się pilnuj, 209 IV | Ale, bój się Boga, dobrze się pilnuj, żebyś z prymusostwa 210 IV | prawie nigdy nie wdawał się w prywatne sprawy uczniów, 211 IV | w Sprężyckiego wpatrywać się zaczął...~Ale Sprężycki 212 IV | nigdy nie dokazywał, nigdy się nie uśmiechał.~Profesor 213 IV | żeby im pokazać, jak to się tańczy "polkę-ułankę". Była 214 IV | wykonywał ją solo, popisując się na wieczorkach tańcujących 215 IV | wynalazku... Zachwycali się nimi wszyscy - prócz Ślimackiego, 216 IV | który nieznacznie wymknął się z klasy.~Właśnie, gdy tancerz 217 IV | cichu otworzył i cofnął się, w progu zaś ukazał się - 218 IV | się, w progu zaś ukazał się - inspektor.~Ukazał się 219 IV | się - inspektor.~Ukazał się poważny, groźny, z wydętym 220 IV | zadzierał, lewą ręką trzymał się pod bok, a rękę prawą zaokrąglał 221 IV | Przez kilka chwil wpatrywał się bystro spod nasuniętych 222 IV | Ślimaka" prymusem stało się widoczne, że to nie jest " 223 IV | nie pochwala...~Utworzyła się silna "partia opozycyjna", 224 IV | dwuznacznym uśmieszkiem błąkającym się na wąskich wargach. Zawsze 225 IV | wąskich wargach. Zawsze on się uśmiechał - nigdy nie śmiał 226 IV | grającego w piłkę, ślizgającego się, biegającego do mety. Ludzie 227 IV | Nowy prymus nie cieszył się miłością kolegów - natomiast 228 IV | kolegów - natomiast bali się go oni. Ile razy jakieś 229 IV | czymś rozprawiało, a on się zbliżył - natychmiast wszyscy 230 IV | wszyscy milkli i rozchodzili się. On zaś, choć czynnego udziału 231 IV | ciekawy wszystkiego, co się w kółkach mówiło i działo.~ 232 IV | starannością.~Ślimak nigdy się nie unosił. Gdy mu który 233 IV | Rybie jego oczy wpatrywały się w przeciwnika spokojnie, 234 IV | natężeniem - na wargach pojawiał się wyraźniejszy niż zwykle 235 IV | uśmieszek - i na tym wszystko się kończyło.~Ale w dwa, trzy 236 IV | mu to naganne sprawowanie się poza szkołą, to karygodne 237 IV | palenie tytuniu, to wałęsanie się w godzinach niedozwolonych 238 IV | nadążyć...~Tymczasem zbliżył się koniec roku szkolnego.~Wiedziano 239 IV | który nie przestał popisywać się na pauzach "polką - ułanką") 240 IV | polką - ułanką") dostanie się co najwyżej "list pochwalny". 241 IV | szkoły. Na szczęście ujął się za sierotą (Kozłowski nie 242 IV | Zaledwie Kozioł dowiedział się o zażegnaniu niebezpieczeństwa, 243 IV | niebieskich mundurków przeprawiła się promem na drugą stronę Narwi, 244 IV | łozinowych.~Popis odbył się uroczyście, według zwykłego, 245 IV | listy pochwalne. Nie obyło się przy tej sposobności bez 246 IV | skończonym popisie zrobiła się dokoła Ślimaka pustka~Wszyscy 247 IV | Ślimaka pustka~Wszyscy skupili się w gromadki hałaśliwe, śmiejące 248 IV | gromadki hałaśliwe, śmiejące się, figlujące - on pozostał 249 IV | przez drugą bramę wydostanie się na rynek.~Niestety! ten 250 IV | tej pustej sieni, miała się rozegrać stanowcza bitwa, 251 IV | położeniu Ślimak okazał się wielkim dyplomatą. Choć 252 IV | egzekucji" chłopcy rozbiegli się na wszystkie strony. Niebawem 253 IV | was!"...~Ostatni wynurzył się z ciemnej sieni Ślimak. 254 IV | dyplomatyczny raz jeszcze się objawił: wymógł bowiem na 255 IV | zrobił karierę". Dobrze mu się dzieje, humor ma zawsze 256 IV | tamtejszych kolegów zachmurza się i rozmowę czym prędzej na 257 V | wiórków stolarskich.~Nazywał się Krystek.~Nazwisko, dość 258 V | ale był zawzięty. Zawziął się dostawać dobre stopnie i - 259 V | Niewiele rozumiał z tego, co się uczył, ale każdą lekcję 260 V | na "ciarki"?~On w głowę się drapał i usta szeroko otwierał.~- 261 V | jednych prawach, całowali się i czubili bez żadnych wyróżnień.~ 262 V | zagadywali - to ty wiesz, jak się robi szafę?~- A... wiem.~- 263 V | Wszystko... a... wiem. Jakbym się uparł, tobym sam... a... 264 V | sześciu krzeseł, mieściła się wygodnie na wierzchu zwykłej 265 V | politurą.~Koledzy zachwycali się w równym stopniu dziełem 266 V | ponętnym świetle ukazywało im się - rzemiosło.~- Wiesz, Witek - 267 V | chce.~- I ty zgadzasz się na to?~- A... nie.~- Pewnie 268 V | wolę... a... "wykierować się" na aptekarza.~- Pigułki 269 V | nowy powód do dziwienia się. Kilku chłopców objawiło 270 V | ciągnie ich do siebie, wydaje się im czymś nadzwyczajnym. 271 V | narzędzia, o których tyle się nasłuchali od młodego Krystka...~ 272 V | dnia i trzeciego. Rozeszła się wieść, że jest chory ciężko, 273 V | Dembowskiego przyczepił się Sitkiewicz. Sitkiewiczowi 274 V | wszędzie, gdzie znajdował się Kozioł.~Liczna gromadka 275 V | stolarz.~Gromadka zatrzymała się w sieni; najśmielszy i najryzykowniejszy 276 V | najryzykowniejszy Sprężycki przysunął się do drzwi od mieszkania pana 277 V | klamkę - drzwi otworzyły się same. Wszedł zalękniony, 278 V | zamęt.~Sprężycki chciał się cofnąć, ale w jednym kącie 279 V | w jednym kącie poruszyły się nagle wióry - spomiędzy 280 V | chwili włosy z jeżyły mu się na głowie - krzyknął głośno 281 V | drżącego...~- Gadaj, co się stało?...~- Czemuś "dał 282 V | w trumnie leży... Ledwie się rusza - i tak jęczy, jęczy!...~ 283 V | mógł jęczeć...~- Ani ruszać się! - poparł przyjaciela Piotruś.~- 284 V | nie rozumiem - tłumaczył się Sprężycki - ale zapewniam 285 V | wszyscy krzyczeć, sprzeczać się, radzić, ośmielać się nawzajem - 286 V | sprzeczać się, radzić, ośmielać się nawzajem - wreszcie postanowili 287 V | powiedział Sprężycki.~Trzęśli się i zębami szczękali ze strachu - 288 V | łóżku, łokciem wspierając się na poduszce.~Na widok kolegów 289 V | Na widok kolegów poruszył się, głową im skinął przyjaźnie...~ 290 V | ich przeraziły. Trzęśli się wszyscy jak galareta i starali 291 V | galareta i starali umieścić się w ten sposób, żeby choć 292 V | noga każdego znajdowała się za progiem.~Wreszcie Kozłowski 293 V | trudnością wykrztusił:~- Bój się Boga... Wojtek... prawdę 294 V | miałbym umierać! Ani mi się śniło. Czym to głupi... 295 V | do sieni i przepychając się, przewracając, poszturgując, 296 V | swoją stronę nie oglądając się za siebie, jakby go śmierć 297 V | z kosą goniła.~Spotkali się dopiero nazajutrz - w szkole.~ 298 V | Krystek.~Nie przestraszyli go się i nie uciekli przed nim. 299 V | cała rzecz przedstawiała się inaczej: naturalnie i prawie 300 V | wszystko. A rodzina składała się z ośmiu osób.~Pokoik służył 301 V | w trumnie.~Jemu wydawało się to zupełnie naturalne i 302 V | nie mógł, dlaczego dziwią się temu inni.~Ale było już 303 VI | wychodzi. Jeden tylko odważył się wybiec na dziedziniec szukając 304 VI | z obwarzankami - okazało się przecie, że i jej nawet 305 VI | większość jednak zachowuje się spokojnie i przyzwoicie.~ 306 VI | przyzwoicie.~Podzielili się na małe gromadki; każda 307 VI | poważnym milczeniu przypatruje się czemuś czy komuś.~W pierwszej 308 VI | przyszłość. Jeśli nauczy się w dużym "B" dolny brzuszek 309 VI | przyjaciołom. Toteż wszyscy starają się przyjaźń Welinowicza zdobyć 310 VI | wydany?~Wszystko to odnosiło się do pewnego pamiętnego dnia, 311 VI | najserdeczniejsi, poróżnili się ze sobą.~Welinowicz był 312 VI | gdy Sprężycki odezwał się nagle, ni stąd, ni zowąd:~- 313 VI | stanowczo oświadczył.~I zabrał się na powrót do wykończania 314 VI | Ostatnie wyrażenie odnosiło się do tego, że Welinowicz był 315 VI | krzyczał tamten, nie mogąc się uspokoić.~- Do kaligrafii 316 VI | Łypaczewski!~W gromadce odezwały się śmiechy złośliwe... Welinowicz 317 VI | milczeli nie wiedząc, jak się zachować...~Sprężycki pobiegł 318 VI | odpowiedział spokojnie, że wcale się nie gniewa, ale... już mu 319 VI | Druga gromadka skupiła się przy koledze rysującym. 320 VI | Niebieskie mundurki, choć cisną się przejęte ciekawością, czynią 321 VI | dwaj ci artyści trzymają się z dala od siebie i jeden 322 VI | kwartał.~Kaligraf, uśmiechając się pogodnie, dowodzi:~- Kaligrafia 323 VI | to wszystko, na co zdobyć się potrafi. Jedynym urozmaiceniem 324 VI | pułtuskiej stalówki znajdują się pod klątwą - uczniowie są 325 VI | piórami gęsimi.~- Strzeżcie się piór stalowych! - powtarza 326 VI | użyciem poddać operacji, która się zowie "temperowaniem". Mozolna 327 VI | szerokie, nie domykające się, z których wyzierają duże, 328 VI | zwykłego temperowania podejmuje się jeszcze ten majsterek robót 329 VI | pióra "woskowane" odznaczają się przedziwną miękkością, a 330 VI | bezinteresownie, rozumie się - piór, doskonale temperowanych, 331 VI | sześciu lat na przeciśnięcie się przez pierwsze dwie klasy - 332 VI | 350 dochodzi, prędzej by się obył bez jedzenia niż bez 333 VI | pończoch bawełny; przeplata się ją wąską krajką i oszywa 334 VI | kawałek wosku umieszcza się na grzbiecie krowy, a potem 335 VI | krowy, a potem dłonią kręci się go, czyli "kulga" dopóty, 336 VI | niebezpieczeństwem, gdy się natrafi na krowę ligającą); " 337 VI | gumulastycznych" kaloszy, które tną się na długie, jak najcieńsze 338 VI | paski, te zaś paski zwija się następnie w kłębek; rzeczą 339 VI | Kataryniarz, który usadowił się na ostatniej ławce wśród 340 VI | ciasta podobną, która daje się w palcach ugniatać jak wosk.~ 341 VI | kulkę najpierw rozpłaszcza się na kształt małego naleśnika, 342 VI | tego naleśnika zlepiają się ze sobą jak najszczelniej, 343 VI | dla owego trzasku nazywa się ta guma "strzelającą". Kataryniarz, 344 VI | każdemu wymierzać, co mu się należy.~Konopkę wielbią, 345 VII | Chłopcom oczy przymykają się do snu. Są jakby nieprzytomni 346 VII | chwila ktoś wychodzi napić się wody przy pompie szkolnej. 347 VII | nie pozwalające ruszyć się z miejsca.~Na katedrze siedzi 348 VII | głowę pochyli - do połowy się kryją. W całości przypomina 349 VII | których wizerunki przechowały się na starych litografiach.~ 350 VII | Otwierają oczy, prostują się - każdy ma jakby przyjemne 351 VII | Rozkosznie byłoby położyć się pod drzewem, patrzeć na 352 VII | śpij!...~Chłopiec prostuje się, otwiera na całą szerokość 353 VII | zgrzane policzki, wychylające się z nakrochmalonych kołnierzyków 354 VII | osowiale, brzydko. Klasa wydaje się mniejszą i brudniejszą niż 355 VII | humoru. Nawet figlować im się nie chce.~I znów na katedrze 356 VII | Ale jak zawsze, przelewa się rytmicznie, to słabnąc, 357 VII | to słabnąc, to podnosząc się, z teatralną deklamacyjnością, 358 VII | Nauczyciel czyta:~Cicho skradł się wiek sterany,~W smutną starość 359 VII | pchnąwszy mnie...~Zatrzymuje się, poprawia okularów. Głowa 360 VII | poprawia okularów. Głowa zasuwa się głębiej w kołnierzyki: siwe 361 VII | Żółtawe światło, sączące się oknami, głucha cisza na 362 VII | w sążniu ziemi...~Dobrze się ten wyśpi gość...~Znów dłoń 363 VII | najweselsi posępnieją, wydobywa się w równym stopniu z dnia 364 VII | sobie powtarza. Znajduje się tak całkowicie pod wpływem 365 VII | strofami: "Cicho skradł się wiek sterany..." "Kiedy 366 VII | zaciemni..." - przy czym stara się naśladować jak najwierniej 367 VII | Nie ma sposobu zbliżenia się do nich...~Nieprzystępny 368 VII | te przezwiska. Gdy który się pomyli, gdy nazwie, broń 369 VII | stary nauczyciel pieni się z gniewu.~Cokolwiek bądź, 370 VII | wszyscy inni przejmują się żywo wykładem, uczą ochotnie 371 VII | wielkim zapałem i przejęciem się deklamuje:~Gończe złotego 372 VII | wschód słońca siądą~I łąkom się zielonym przypatrywać będę...~ 373 VII | obraca. Koledzy przysłuchują się wierszowi z powagą. Dobrzy, 374 VII | że Sprężycki wydaje im się niemal prawdziwym staruszkiem.~ 375 VII | staruszkiem.~A on, wyprostowawszy się i ręce ku otwartemu oknu 376 VII | oknu lub - gdy znajdują się na przechadzce - ku gąszczom 377 VII | pocałowanie!~Koledzy zachwycają się deklamacją Sprężyckiego - 378 VII | największe wysiłki, aby się z tych wad poprawić - przechodzi 379 VII | twarrrdej Taurrrów wygrrryzłeś się skały,~A Hitrrrzańskie tygrrrzyce 380 VII | żółw ze skorupy wychyla się ze swych olbrzymich kołnierzy, 381 VII | blask płytkiej stali,~Kupami się od Wiednia zbita gawiedź 382 VII | jest uczucie zawiści; uczy się też nie dla stopni, lecz 383 VII | polewany! - sprzeciwiają mu się domownicy.~Nie wyobraża 384 VII | Tradycja tego przechowała się między ptakami, które na 385 VII | to tam, jakby drażniąc się z chłopcami. Odwiedzały 386 VII | upierzenie, powabnie mieniące się w słońcu, olśniewało wzrok 387 VII | egzotyczne. Chłopcom, wydawało się niekiedy, że chodzą po ogrodach 388 VII | pluskała, ptaki dziwiły się zmieszanymi krzykliwie głosami, 389 VII | Anioł Pański, rozpłynęły się w powietrzu rytmiczne, uroczyste, 390 VII | ich od książki. Podnieśli się wzdychając.~- Cóż, Witek? - 391 VII | Dembowski - podobało ci się to? Gadaj!~Ale Sprężycki 392 VII | budulcowe. Sprężycki, liczący się do najzapaleńszych i najzręczniejszych " 393 VII | postawiony na "mecie" kręcił się jak wrzeciono i podskakiwał, 394 VII | ogrodzie publicznym, trzymając się pod ręce i zajadając kupioną 395 VII | ramienia kolegi i obracając się doń twarzą, wyrzekł dobitnie:~- 396 VII | spokojniejszy, uśmiechnął się na to "filozoficznie".~- 397 VII | zrozumieć, że... że...~Zaciął się - trudno mu było myśl swą 398 VII | na majówce? Zawsze on mi się przy tych wierszach przypomina.~- 399 VII | powiedzieć?... świdrem wkręcają się w głowę - jak na przykład 400 VII | Alpuharze...~Sprężycki zamyślił się.~- Słuchaj, Bronek - rzekł 401 VII | wiersz, nie wiem czyj, co się zaczynał: "Cicho skradł 402 VII | zaczynał: "Cicho skradł się wiek sterany..." Wiesz? - 403 VII | od tego wiersza odżegnać się nie mogę. Nie lubię go, 404 VII | nawet powiedzieć, że go się boję, ale chcę czy nie chcę, 405 VII | policzkami... I zdaje mi się zawsze, że wtenczas gdy 406 VII | nauczyciela:~Cicho skradł się wiek sterany,~W smutną starość 407 VII | poezją przyrody, rozkołysało się nagle powietrze od potężnego 408 VII | jakąś wieść posępną, modliły się, płakały... Dembowski szepnął:~- 409 VII | zdjęli czapki, przeżegnali się. Sprężycki pociągnął kolegę 410 VII | do wyjścia. Gdy znaleźli się na rynku, podbiegł do nich 411 VII | w sążniu ziemi...~Dobrze się ten wyśpi gość...~ ~ 412 VIII | osądził profesor Luceński, gdy się o tym zdarzeniu dowiedział.~- 413 VIII | sięgając - ten Goliat strzeże się, żeby mu Dawidek głowy nie 414 VIII | szeroko otworzył - śmieje się.~- To być nie może... - 415 VIII | Teraz olbrzym wykrzywia się do płaczu.~- Nie wiem, za 416 VIII | zapiszę! Olbrzym wtłoczył się do ławki, głowę wsunął między 417 VIII | Dawidku!... - zwraca się Luceński do drugiego ucznia - 418 VIII | Kucharzewski jej nie ma. Stało się, com przepowiedział: Dawid 419 VIII | złości olbrzyma, pokładają się od śmiechu.~Niedługo potem 420 VIII | wysłuchawszy innych, zwrócił się do Kucharzewskiego:~- No, 421 VIII | No, Kucharzesiu, popisz się! - mówi ze zwykłym sobie 422 VIII | silna organizacja domaga się ruchu, wysiłków fizycznych, 423 VIII | pozaszkolny spędza na kąpaniu się w Narwi, pływaniu łódką, 424 VIII | odpycha. Gdy chce zmusić się do nauki, litery tańcują 425 VIII | oczyma, zdania nie dają się pochwycić - osłabły, niepokonaną 426 VIII | lekcji wstaje, przeciąga się, tłumi ziewnięcie, wpatruje 427 VIII | tłumi ziewnięcie, wpatruje się w księdza i milczy.~- No, 428 VIII | królem Salomonem i ożenił się z jego córką Plagą... Potem 429 VIII | odlać cielca złotego, sam mu się kłaniał i innym kłaniać 430 VIII | kłaniał i innym kłaniać się kazał...~- Dosyć, panie 431 VIII | razu milknie i wpatruje się w księdza niecierpliwie, 432 VIII | Rybko, panie święty, co się z tobą dzieje? Taki słuszny 433 VIII | wszystkich ławkach podnoszą się krzyki. Trudno zrozumieć 434 VIII | woła ksiądz, za głowę się chwytając - czego chcą te 435 VIII | zakrzykują inni:~- Dawid, pokaż się księdzu prefektowi...~- " 436 VIII | Powszechna wesołość. Śmieją się wszyscy - prócz Dawida i 437 VIII | twarzy pierwszego maluje się wytężenie umysłu. Przejął 438 VIII | wytężenie umysłu. Przejął się słowami księdza prefekta - 439 VIII | wszyscy energicznie uczą się, żeby przy egzaminach nie " 440 VIII | przy egzaminach nie "obciąć się" i roku nie stracić. "Ekstra" 441 VIII | mniejszym niż zwykle cieszą się uznaniem. Za to Hefajstos 442 VIII | podczas pauzy wszyscy cisną się do niego z piórami, których 443 VIII | których teraz tak wiele się zużywa. Nadążyć nie może 444 VIII | w Kucharzewskim obudziła się ambicja - postanowił za 445 VIII | promocję dostać. Wyrzekł się na kilka tygodni Narwi i 446 VIII | reguła trzech. Zdaje mu się, że gdyby przepłynął kilka 447 VIII | godzin holował, mniej czułby się znużonym.~Nawet na pauzę 448 VIII | klatki otwarte, rzucili się chłopcy do wyjścia. W kilka 449 VIII | Welinowicz.~Kucharzewski wcisnął się w najdalszy kąt i zgrzany, 450 VIII | zgrzany, spotniały, męczy się nad gramatyką łacińską.~ 451 VIII | Przeczytawszy prostuje się, zamyka oczy i zaczyna jęczeć 452 VIII | to zdanie, znów pochyla się, żeby z książki nową szczyptę 453 VIII | chwilę na jego twarzy maluje się walka. Niespokojne spojrzenie 454 VIII | to zagląda do książki, to się od niej oddala kiwając się 455 VIII | się od niej oddala kiwając się jak Żyd nad Talmudem. Idzie 456 VIII | mu ciężko. Ledwie nauczył się trzeciego wyrazu, już dwa 457 VIII | nich - tamten gdzieś mu się zapodział. A tych wyrazów 458 VIII | on kiedykolwiek potrafi się ich nauczyć?...~Wzdycha, 459 VIII | w piłkę z dziećmi, śmiać się i bawić z całym światem...~ 460 VIII | nieśmiałym głosem.~Nie odwracając się, nie otwierając zamkniętych 461 VIII | Odmyka oczy, wpatruje się bystro w poczciwą, zarumienioną 462 VIII | Twarz olbrzyma wypogodziła się. Lubi niezmiernie wiersze - 463 VIII | więc uważnie.~Malec wypręża się, mówi głosem podniesionym:~ 464 VIII | Powrócił mu humor; zrywa się, podnosi malca w górę i 465 VIII | Urodzony deklamator zapalił się do wiersza, od razu zatrzymuje 466 VIII | Kucharzewskiego do lekcji, zdumiał się płynnością, z jaką on wyśpiewał 467 VIII | jednego "wyjątki".~- Bój się Boga, Kucharzesiu! - mówił, 468 VIII | pieszczotę"! Uśmiechał się wprawdzie do kolegi, ale 469 VIII | Nazajutrz Kucharzewski znów się poci, znów wzdycha, znów 470 VIII | łacińskimi słówkami mocuje się, lecz z arytmetyką. W żaden 471 VIII | trzech, która przedstawia mu się w postaci jakiejś olbrzymki, 472 VIII | pustej klasy.~Malec ogląda się.~- Tyś taki mądry. Wrona, 473 VIII | z malcem nie rozłączają się prawie. Codziennie przed 474 VIII | Chłopcy przysposabiają się do egzaminów - właściwie 475 VIII | stosunek kolegów zmienia się stopniowo do gruntu. Dawniej 476 VIII | głosie i całym obejściu się odcień pewnej wyższości - 477 VIII | lekcji! Wroński, wspinając się na palce, rysuje kredą trójkąty 478 VIII | wątłego koleżki zaczyna stawać się nieśmiałym - już nie tylko 479 VIII | ty"...~Szacunek opiera się w tym razie na przyjaźni 480 VIII | celujący.~Niebawem cud wypełnia się do końca. Na popisie publicznym, 481 VIII | zgięty i skurczony, że wydaje się prawie małym.~Gdy Wroński 482 VIII | mu do niego.~Pochylający się, uniżony, szacunkiem dla 483 VIII | nie mówi, tylko uśmiecha się, wzdycha i wzrok rozpromieniony 484 VIII | patrząc na to, uśmiecha się i łzy ociera.~...Spełniła 485 VIII | łzy ociera.~...Spełniła się przepowiednia profesora 486 IX | Włościanie jeszcze nie odważają się posyłać dzieci do szkół - 487 IX | mieszczańskich, czyli - jak się mówi powszechnie - "stoją 488 IX | jezuickich. Wszystkie znajdują się pod ścisłą kontrolą zwierzchności 489 IX | uczniów na stancji" zajmują się przeważnie wdowy niezamożne. 490 IX | profesorów. Ci chłopcy odznaczają się przyzwoitszym wyglądem i 491 IX | wyglądem i statecznością, uczą się dobrze i dostają promocję - 492 IX | ale na ich twarzach maluje się zawsze nuda.~Inni za to, 493 IX | choć daszki słabo trzymają się ich czapek, a czupryny wyrastają 494 IX | domki, w których mieszczą się stancje. Nie brak stancji 495 IX | warunki, na których przyjmuje się uczniów na stancję. Różnice 496 IX | stancji nie słychać. Rano pija się tam żur - latem zimny, w 497 IX | obiadem i wieczerzą wypełnia się - razowcem.~Każdy z uczniów, 498 IX | zwykle na jarmarku, odznacza się odrębnym miejscowym stylem, 499 IX | miejscowym stylem, uwydatniającym się najbardziej w zdobiącym 500 IX | oczy i krzepkie nerwy, żeby się bezkarnie w to malowidło