Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
sianie 1
siarkowych 1
sidla 1
sie 1387
siebie 59
siede 1
siedem 2
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
1387 sie
1310 i
1028 w
1012 na
Wiktor Gomulicki
Wspomnienia Niebieskiego Mundurka

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1387

     Part
501 IX | ciągu roku szkolnego odnawia się trzykrotnie: po wakacjach, 502 IX | ucieka, lecz owszem, sam się o nie stara.~Na początku 503 IX | można słyszeć umawiających się chłopców:~- Dziś idziemy 504 IX | kminkiem?~- Abo co?~- Może się zamienisz? Dam ci miodu.~- 505 IX | otwartych skrzynkach rodzą się najczulsze afekty, zawiązują 506 IX | wiejskich przysmaków dają się łowić nawet Katonowie szkolni. 507 IX | do chronologii, to już ty się, głupi, nie bój! Jak cię 508 IX | Jednak na stancjach zajmują się nie tylko opróżnianiem zapasów 509 IX | kwitnącymi zdrowiem, które zdaje się udzielać sympatycznie i 510 IX | izdebkach może pomieścić się z tyloma "żbikami", nie 511 IX | bez wyjątku izbach. Zdaje się, że wytłumaczenie tego cudu 512 IX | wytłumaczenie tego cudu mieści się w dwóch właściwościach jej 513 IX | najwyrozumialszym nawet stało się zbyt ciasno i duszno. Zabrali 514 IX | kryształ błękitu. Zdaje się, że z nieba i ziemi, z dalekich 515 IX | do marzeń, do nasycania się niezrównanymi czarami wiosny 516 IX | górkę stajenną, położył się z książką na sianie, głowę 517 IX | przelatują urywane, krzyżujące się zdania:~- Meklemburg-Strelitz, 518 IX | Dativ...~Szymczak, kołysząc się na gałęziach, wykuwa monotonnym 519 IX | rrrant!~Stancje znajdują się pod nadzorem zwierzchności 520 IX | przeznaczonym na uczenie się lekcji. Do tolerowanych: 521 IX | Starsi uczniowie, golący się scyzorykiem i używający 522 IX | kieliszek likieru i zaciągnąć się dymem tytuniowym. Czynią 523 IX | Jeśli chłopcy ubiegają się za nimi, to podobno dlatego 524 IX | Cały dowcip chłopców wysila się na to, żeby dozorcy szkolnemu 525 IX | dozorcy szkolnemu nie dać się przyłapać na gorącym uczynku. 526 IX | kieliszek i tytuń pojawiają się na stole, przed bramą któryś 527 IX | nauczyciele, co podejść się nie dadzą; inni, którzy 528 IX | inni, którzy sami posługują się podejściem.~Najtrudniej 529 IX | w skupieniu ducha kiwają się nad otwartymi książkami. 530 IX | ściągnięte, obóz oddaje się swobodnej, niczym nie krępowanej 531 IX | zabawie. Nagle drzwi otwierają się cichuteńko - we drzwiach 532 IX | powtarza Salamonowicz, kręcąc się po pokoju.~- Co takiego, 533 IX | przykładem. Przez chwilę odbywa się ogólne węszenie.~- Dym... 534 IX | Ha, ha, ha!...~Śmieje się krótkim, urywanym, pełnym 535 IX | cię, kochaneczku - zwraca się do Szymczaka - podaj mi 536 IX | u gospodyni.~- Pofatyguj się, chłoptysiu, do pani Pórzyckiej, 537 IX | że pan "nadzorca" kłania się pięknie i o "księgę" prosi.~ 538 IX | Święty Pafnucy!... A cóż to się stało?~- Chłopczyki palili... 539 IX | poziomki ze śmietaną...~Posuwa się ku maleńkiemu nauczycielowi 540 IX | mówi Salamonowicz cofając się tyłem przed otyłą niewiastą. - 541 IX | panu profesorowi Bóg wie co się wydało...~- Swąd?... Łaguna 542 IX | delikatność!~Burza zdaje się zażegnana. Ale nauczyciel 543 IX | Ale nauczyciel zachowuje się dziwnie niespokojnie. Można 544 IX | ogródku Tym chwastom przygląda się długo, długo...~Nagle wstaje, 545 IX | panują. Jedna z nich stała się głośna stąd, że wychowywa 546 IX | oknie otwartym, rozlega się donośnie po pustej uliczce.~ 547 IX | szerszym zakresie zajmowano się czytaniem książek, literaturą, 548 X | uwierzywszy zaś - przeraziłby się.~Czy można żyć bez sąsiedztwa 549 X | zachodów słońca, odbijających się w wodzie; nie słyszeć rytmicznego 550 X | móc pływać łodzią, kąpać się o każdej porze dnia, rzucać 551 X | miejskie ogrody; wrzyna się w cichą, do przechadzek 552 X | czółenka.~Obecność rzeki czuje się nieustannie, nawet gdy się 553 X | się nieustannie, nawet gdy się jej nie widzi. Któż to, 554 X | kąpiele. Uczniowie oddają się im ze szczególną namiętnością, 555 X | odkradzione nauce chwile.~Kąpią się po trosze wszędzie, jak 556 X | wszakże miejscach pluszczą się ze szczególnym upodobaniem: 557 X | wyjściu z kąpieli, można się wygrzewać na słońcu na podobieństwo 558 X | kotliną" - i w istocie zawsze się tam woda kotłuje, nawet 559 X | wody "pierzydła" podnoszą się w górę i wykonywają nieustannie 560 X | Rozbijana nimi woda pieni się tworząc silne bałwany i 561 X | przeszkody, pod obracające się koło podpłynął. Lewym ramieniem 562 X | pierzydło".~Przypatrujący mu się z brzegu milkną i oddychać 563 X | oddychać przestają. Zdaje im się, że świadkami walki człowieka 564 X | oślizgła deska z dłoni mu się wymyka. Widzowie chcieliby, 565 X | ustępują.~Oto wreszcie udało mu się deskę pochwycić. Przypiął 566 X | żaba.~W tej chwili wydaje się małym, marnym. Na tle potężnego 567 X | barwy cielistej przedstawia się jak coś znikomego, słabego, 568 X | tylko wypadkiem przyczepiło się do olbrzyma i z czego olbrzym 569 X | czego olbrzym natychmiast się otrząśnie...~Nie otrząsa 570 X | otrząśnie...~Nie otrząsa się jednak.~Deska, wodą ociekająca, 571 X | wodą ociekająca, wynurza się z fal i idzie z wolna w 572 X | Kucharzewski w miarę podnoszenia się "pierzydła" prostuje się 573 X | się "pierzydła" prostuje się stopniowo, starając się 574 X | się stopniowo, starając się wygiętymi stopami trzymać 575 X | zagraża.~Gdyby poślizgnęła mu się stopa, gdyby na chwilę stracił 576 X | już po nim! Obracające się koło zdruzgotałoby mu kości, 577 X | do wody.~Im wyżej wznosi się deska, tym bardziej prostopadłe 578 X | cudów ekwilibrystyki, żeby się na niej utrzymać.~Kucharzewski 579 X | utrzymać.~Kucharzewski już się cały rozkurczył - już tylko 580 X | zgięty - już wyprostował się na całą wysokość - już gotuje 581 X | całą wysokość - już gotuje się do skoku...~Ręce złożył 582 X | w tejże chwili on rzuca się w przepaść głową naprzód, 583 X | znika.~Koło młyńskie dalej się obraca, rozbita na chwilę 584 X | chwilę piana znów zbiera się na falach, lejkowate wiry 585 X | zaczynają na nowo kręcić się, szumieć, kipieć - pływaka 586 X | śladu...~Na brzegu odzywają się niespokojne, przelękłe głosy:~- 587 X | Gdzie Kucharzewski?... Co się stało z Kucharzewskim?... 588 X | gdzie odnoga rozszerza się, mając jeden z brzegów zarosły 589 X | zarosły wierzbiną - wychyliła się z wody najpierw głowa, potem 590 X | pytania.~W kilka sekund ubrał się i nie odpoczywając, pędzi 591 X | nagrody, a zarazem postarałby się, żeby już nigdy, nigdy nie 592 X | nigdy, nigdy nie powtórzyły się te skoki.~Matka Kucharzewskiego 593 X | ani jedna ryba nie cieszy się spokojem. Gromady chłopców 594 X | Gromady chłopców kąpiących się zewsząd wypłaszają krzykiem, 595 X | ostatnich.~Ileż napracował się nad nim przyjaciel Kozłowski! 596 X | pulchniutki Piotruś unosiłby się sam, bez żadnego wysiłku 597 X | tylko miał odwagę powierzyć się falom z ufnością - na nieszczęście 598 X | nienawidzi tchórzów, zżyma się na to, niecierpliwi i gotów 599 X | ochroną pęcherzów nie pozbywa się strachu i odważa się pływać 600 X | pozbywa się strachu i odważa się pływać tylko tam, gdzie 601 X | lekcja pływania odbywała się w pobliżu mostu benedyktyńskiego. 602 X | dalej jednak pogłębiała się stopniowo, a na środku były 603 X | komenderował, tłuścioszek starał się posłusznie rozkazy wypełniać.~- 604 X | raz, dwa...~Piotruś posuwa się, gdzie mu kazano, zamyka 605 X | krzyczeć, płakać i rzucać się. Wskutek gwałtownych ruchów 606 X | ruchów pęcherze wysuwają mu się spod pachy - Piotruś znika 607 X | mundurze i czapce, rzuca się do wody.~Doskonały pływak, 608 X | przeciwną. Z trudem posuwa się naprzód płynąc przeciw wodzie 609 X | Piotruś, raz pogrążywszy się, nie wypływa; może zaplątał 610 X | nie wypływa; może zaplątał się w zielskach wodnych, które 611 X | mało. Kozłowski zanurzył się raz i drugi, a choć sił 612 X | głowa Piotrusia ukazała się w znacznym oddaleniu. Kozłowski 613 X | ratujcie! ratujcie!" pogrąża się w falach...~Dopiero ten 614 X | usłyszano. Ludzie zbiegają się, podnoszą lament; nikt jednak 615 X | jest w wodzie - zanurzył się z głową - nurkuje. Nie upłynęły 616 X | chłopca na brzegu, otrząsnął się, przeżegnał - i znów: chlust 617 X | To wypływa, to zanurza się, daje się unosić fali lub 618 X | wypływa, to zanurza się, daje się unosić fali lub walczy z 619 X | zajadle. Nagle pogrążył się w przepaść - zniknął...~ 620 X | w Boga wierzy!~Znalazło się jedno i drugie czółno; wypłynęły 621 X | długiej chwili wynurzyła się z wody - ręka. Skierowali 622 X | wody - ręka. Skierowali się tam, podsunęli wiosło. Ręka 623 X | oznaki życia, drugi zdawał się martwy. Obu oplatały długie, 624 X | wysadzony na ląd, zatoczył się i padł obok kolegów bez 625 X | omdlenie. Po chwili sam się ocknął i porwał na nogi.~ 626 X | jego przyjaciela.~Zjawił się inspektor; z całego miasteczka 627 X | całego miasteczka zbiegły się niebieskie mundurki.~Ocaleni, 628 X | nieprzytomni, nie wiedzieli, co się z nimi dzieje. Kazano ich 629 X | dopiero wszyscy zwrócili się do Kucharzewskiego - bohatyra 630 X | koledzy otworzyli oczy, kopnął się do matki na swą zwykłą gorącą 631 X | pochwałę.~Olbrzym zdawał się tym bardzo zdziwiony.~- 632 X | przestraszony i wyrywając się prawie siłą zwierzchnikowi, 633 X | wybawcy swego syna. Okazało się to połączone z niemałymi 634 X | podziękowaniem uciekł i tak się ukrył, że żadną miarą nie 635 X | zwierzęcia, nie odznaczającego się ani szlachetnością charakteru, 636 X | niezatartymi śladami odbiła się w ich pamięci. Dotąd 637 X | niezawodnie wspominają.~Stało się to w środku zimy, zima zaś 638 X | czterej uczniowie ślizgali się na zamarzniętej odnodze 639 X | łamali tylko ręce i zalewali się łzami. Lutek i Władek byli 640 X | że chłopcom przytrafiło się nieszczęście, i pośpieszyli 641 X | samą rzeką.~Tu dowiedzieli się okropnej prawdy: synowie 642 X | wpadli do przerębla i dostali się pod lód.~Matka chciała się 643 X | się pod lód.~Matka chciała się rzucić za dziećmi w przepaść. 644 X | ścisnął czoło - zdawało się, że oszaleje... Nagle wykrzyknął:~- 645 X | I razem z ludźmi, którzy się na miejscu wypadku zgromadzili, 646 X | wypadku zgromadzili, puścił się jak strzała brzegiem rzeki.~ 647 X | wiorstowej stamtąd znajdował się most, przy moście przystań 648 X | do mostu, już zaczynało się stawać szaro. Na szczęście 649 X | rzekę.~Woda, wolno tocząca się pod lodem, powinna była 650 X | na brzegu, przypatrując się smutnemu widowisku. Całe 651 X | Tuż przy moście znajdowała się cukiernia z restauracją 652 X | ratunkowe.~Długo przeciągały się te wysiłki, nie dające żadnego 653 X | ten ostatni, przebudziwszy się wcześniej niż zwykle, przywołał 654 X | i oświadczył, że martwić się o niego nie potrzebuję, 655 X | po raz pierwszy podniósł się o własnej sile. Poszedł 656 XI | przed sobą rozłożył - męczy się nad jeografią.~Z publicznego 657 XI | samego zenitu rozbłękitnia się, a na wschodzie szarzeje 658 XI | odczuwa - wszystkim zachwyca się i przejmuje. W tym podnieceniu 659 XI | niesłychanie go nuży.~Przeciąga się, ziewa, odkłada książkę, 660 XI | Żebrowski kazał wyuczyć się na jutro nazwisk wszystkich 661 XI | nie zapamiętam... nigdy się nie nauczę!~Mimo to znów 662 XI | głowę nazwy, które wydają mu się niesłychane, barbarzyńskie, 663 XI | Nagle w powietrzu rozlega się brzęk - cichutki, ledwie 664 XI | nadstawia. Na jego twarzy maluje się radosne zdziwienie.~Brzęk 665 XI | zdziwienie.~Brzęk zbliżył się, uwyraźnił - jest teraz 666 XI | rozrzewnieniem wpatruje się w latającego - ręce doń 667 XI | przyjaciela, jak do wybawcy...~Już się teraz jeografii nie lęka; 668 XI | do której stancji, umówić się z kolegami o dzień jutrzejszy.~ 669 XI | wraca do domu i kładzie się spać, mało się troszcząc 670 XI | i kładzie się spać, mało się troszcząc o profesora Żebrowskiego 671 XI | niebieskie mundurki kupią się gromadkami przed gmachem 672 XI | kajetów i obwarzanków, kryje się rzecz tajemnicza,! o którą 673 XI | tajemnicza,! o którą wzajemnie się dopytują.~- Przyniosłeś?~- 674 XI | sześć za bułkę.~- Niech się obędzie smakiem. Mogę mieć 675 XI | tego, co jest! ~Zaczęły się lekcje. Pierwsza - łacina. 676 XI | wszystko ciszę, ukazuje się we drzwiach z podniesioną 677 XI | książkami i kajetami, zdają się prócz nich nic na świecie 678 XI | do potężnego nosa. Zwraca się potem ku stolikowi i z wnętrza 679 XI | I teraz uczniowie kręcą się niespokojnie na miejscach. 680 XI | właśnie w okno, niczego się nie spodziewając.~Jest to " 681 XI | Sprężycki, widząc na co się zanosi, ziewnął szeroko.~- 682 XI | pozytywka, kończy, nie mogąc się powstrzymać:~- Lego czytam!... 683 XI | chwili gdy łacinnik odwrócił się do tablicy, Sprężycki, choć 684 XI | tablicy, Sprężycki, choć mu się łzy w oczach kręcą, zamienia 685 XI | bestio jedna! - rozlega się nagle głos Izdebskiego. - 686 XI | czasownikach łacińskich... kończy się na bam!... bas!... bat!...~ 687 XI | Bonusia. Chłopiec ugina się pod każdym uderzeniem - 688 XI | Panie prosorze! - odzywa się w tej chwili Sprężycki, 689 XI | Nauczyciel przerażony chwyta się za kark, za łysinę, maca 690 XI | na wszelki sposób stara się oswobodzić od skrzydlatych, 691 XI | schodzi reszta lekcji. Odzywa się zbawczy głos dzwonka. Bonuś 692 XI | Zaraz potem rozpierzchli się i cichuteńko na swych miejscach 693 XI | utkwiły mu w pamięci.~Ociąga się umyślnie z wyjściem, udaje 694 XI | słabego, kuleje, potyka się o nogi kolegów - jednocześnie 695 XI | tam blisko pieca, odzywa się cichy brzęk. Jeszcze go 696 XI | chrabąszcz! Żebrowski zmarszczył się.~- Mów dalej! - rozkazuje.~ 697 XI | idzie do pieca, na palce się wspina - ale chrabąszcz 698 XI | tej wyprawy.~Nagle odzywa się brzęk w przeciwnej stronie 699 XI | stronie klasy. Odwracają się tam natychmiast wszystkie 700 XI | rozkazuje nauczyciel.~Rzuca się do tego pierwszy Sprężycki.~ 701 XI | okniska z trudnością dają się odmykać. Kilku najsilniejszych 702 XI | zamykaniu hałas bardziej się jeszcze wzmaga - dochodzi 703 XI | Po jego odejściu zjawia się inspektor.~- Co wy tu wyrabiacie, 704 XI | Oni tak zawsze!~Znalazł się trzeci, który stawia nową 705 XI | Po jego wyjściu wszczyna się harmider nieopisany. Nie 706 XI | mi tam!~Chłopcy uciszają się na chwilę - ale po to tylko, 707 XI | katedrze i w tejże chwili zrywa się z fotela. Po kałamarzu łazi 708 XI | Krabonsz jest robak! - upiera się tamten.~Prymus otwiera drzwi 709 XI | ustępuje.~- To dopiero! - dziwi się. - Pan prosor mówi, że to 710 XI | Koledzy nie mogą powstrzymać się od śmiechu. Odzywają się 711 XI | się od śmiechu. Odzywają się zewsząd głosy przytakujące 712 XI | huczeniem organowym uniosło się w górę. Kilkadziesiąt innych 713 XI | łoskotem. Z kałamarza wylał się atrament i czarną strugą 714 XI | Niemcowi spadły i potłukły się okulary. Krzyczy, klnie, 715 XI | płaczą, towarzysze ich śmieją się. Sprężycki udaje zrozpaczonego 716 XI | o własnej sile podnieść się nie mogąc, wciąż leży na 717 XI | przewracają. Obok stolika znajduje się niebawem i fotel, niby wypadkiem 718 XI | środku klasy przepychają się, przewracają - tworzą zamęt 719 XI | brzękiem rozgłośnym unosi się chmura chrabąszczów.~O lekcji 720 XI | okulary.~Inspektor nie zjawia się, nie chcąc powagi swej nadwerężać. 721 XI | uczniach.~I znów odzywa się dzwonek; odbyć się ma czwarta 722 XI | odzywa się dzwonek; odbyć się ma czwarta z kolei lekcja. 723 XI | popisy kaligraficzne odbywać się nie mogą. Uczniowie twierdzą 724 XI | wszystek atrament wylał się" i nie mają czym pisać.~ 725 XI | czym pisać.~Rozpoczynają się spory, w których zapalczywy 726 XI | zapalczywy nauczyciel stara się przekrzyczeć uczniów, uczniowie 727 XI | nauczyciela. Tymczasem zjawia się stróż z nowym kałamarzem 728 XI | ten czas nauczyciel opędza się chustką od nacierających 729 XI | owadów, a uczniowie udają, że się szykują do pisania. Kałamarze 730 XI | kajecie ozdobne "H", rozlegają się krzyki:~- Panie psorze! 731 XI | hieroglify.~Łypaczewski przygląda się, wzrusza ramionami, mruczy 732 XI | Ha, nie ma co!... musicie się wszyscy wziąć do wypędzania.~" 733 XI | Ogólne podniecenie udzieliło się i Łypaczewskiemu. W ogóle 734 XI | jak ich rówieśnik, zajmuje się łowieniem i wyganianiem 735 XI | gdzie wszyscy prześcigają się w zręczności, w pomysłach 736 XI | potrząsaniem tek, z poszturgiwaniem się wzajemnym wybiegają na ulicę.~ 737 XI | sprzysiężenia osiągnięty: nie odbyła się normalnie ani, jedna lekcja, 738 XI | ogólnego nieprzygotowania się ani jeden nie dostał "pałki" - 739 XI | szkolna nie widzi nic, niczym się nie zajmuje, o niczym nie 740 XI | przykościelnych - wszędzie, gdzie się choć kilka drzew zieleni - 741 XI | drzewek senne owady sypią się na ziemię jak dojrzałe śliwki. 742 XI | nim, krzycząc i na palce się wspinając, żeby go dostać. 743 XI | dostać. Co chwila rozlega się krzyk przeraźliwy, któremu 744 XI | rękawa. Ofiara figla rzuca się jak ukąszona przez żmiję, 745 XI | krzyki i śmiechy wzmagają się. Powietrzni rycerze, "skrzydlaci", " 746 XI | pluskiem głośnym rzucają się na nie.~Błogosławione dnie 747 XI | na spoczynek, nie śmiał się lub przynajmniej nie uśmiechał, 748 XII | każdą lekcją zmieniająca się w ul brzęczący, teraz jest 749 XII | i lekko głową skłoniwszy się, mówi:~- Dzień dobry panom!~ 750 XII | rześkim chórem.~Któż by się domyślił, że ten szczupły 751 XII | tak jaskrawo nie odcinały się od siebie.~Młody, piękny 752 XII | rodzaju, że wstydziliby się okazywać mu nieposłuszeństwo, 753 XII | Bonuś Smoliński nauczył się lekkich, zgrabnych ruchów; 754 XII | nich posiada w obejściu się coś niezwykłego, ekscentrycznego, 755 XII | profesor Chabrowski zdaje się nie być wolnym od tej specjalnej 756 XII | przyzwyczajenie oglądać się często na drzwi i ściany - 757 XII | spoziera.~Gdy przytrafi się kiedykolwiek "zastępstwo" 758 XII | jedną stronicę, zatrzymuje się, jakby badał wrażenie uczynione 759 XII | Gdy który z uczniów wyrwie się z pochwałą, gdy przy epizodach 760 XII | epizodach wesołych roześmieje się, a przy smutnych westchnie, 761 XII | widoczne zadowolenie. Zdarza mu się też wówczas niekiedy przerwać 762 XII | lepiej. Ale trudno równać się ze Słowackim...~Z tych napomknień 763 XII | wzrasta. Wiersze wydają się im prześliczne.~Tego dnia 764 XII | otwiera. Dość długo przechadza się w milczeniu przed ławkami, 765 XII | wyróżnienia chłopiec zabiera się od razu do czytania - ale 766 XII | małej uroczystości, która się przygotowywa na poczcie. 767 XII | szczęście: za chwilę zatrzyma się w nim na krótko, w przejeździe 768 XII | zobaczyć go, pokłonić mu się - wraz z innymi ofiarować 769 XII | prawdziwy poeta, wydała mu się nadzwyczajną, niby wieść 770 XII | Nie mógł powstrzymać się od zapytania:~- Który to 771 XII | Pytanie jemu samemu wydawało się dziwne. Wyobrażał sobie, 772 XII | pamiętamy!... - ozwały się tu i ówdzie cieńsze i grubsze 773 XII | którego oczyma przesunęły się w tej chwili barwne obrazy 774 XII | panów, abyście sprawiali się cicho i przyzwoicie. Nie 775 XII | przyzwoicie. Nie chciałbym, żeby się inni o mej nieobecności 776 XII | pełne głębokiego przejęcia się zapewnienia.~Profesor Chabrowski 777 XII | zamykając...~Sprężycki zabiera się natychmiast do czytania. 778 XII | Czasem który z nich poruszy się niecierpliwie, zaniepokojony 779 XII | Mazowszu, ten gatunek nazywa się inaczej".~Uwagę swą jednak 780 XII | przerywając.~Sprężycki zmęczył się - oddaje książkę Kucharzewskiemu. 781 XII | pochwycić i zrozumieć. Gdy im się to nie udaje, zwieszają 782 XII | spokoju nie daje, kręci się, oknem wygląda, namyśla 783 XII | oknem wygląda, namyśla się widocznie, co uczynić. Wreszcie 784 XII | klasy wychodzi.~Znalazłszy się w korytarzu ciska badawcze 785 XII | nikogo - chyłkiem wymyka się na ulicę.~Zamiar jego jest 786 XII | ważnych powodów. Najpierw, boi się zostać dostrzeżonym przez 787 XII | mógłby więc łatwo spóźnić się na nią.~Ostatecznie, przebywszy 788 XII | benedyktyński i znalazłszy się na tak zwanym "trakcie petersburskim", 789 XII | będzie mógł przypatrzeć mu się do woli.~Minął Karczmę Zieloną, 790 XII | zamykające horyzont, obciągały się mgłą niebieską.~Sprężycki 791 XII | sobie energii, podniecić się zapałem, powtarza półgłosem 792 XII | w Najwyższej Opiece,~Gdy się modlę w kaplicy albo do 793 XII | ustąpił - owszem, wzrastać się zdaje.~- "Czy dzisiaj świat 794 XII | tak głębokim przejęciem się, jakby mu skargę własne 795 XII | nasze wielkie i spełnić się muszą!...~Wyczerpał cały 796 XII | autorze.~"Poeta... Ileż mieści się w tym słowie! Tysiące, dziesiątki, 797 XII | Chabrowskiego - zdobywają się na wydanie jednego zaledwie 798 XII | przekonanie, Sprężycki zamyśla się i usiłuje wyobrazić sobie, 799 XII | głowie; Goethego, który mu się wydaje zawsze z brązu odlany, 800 XII | Ryszardem Trzecim.~Odzywa się wreszcie głos trąbki - głos 801 XII | dostrojony. Z mgły wynurza się bryczka pocztowa - zwyczajna, 802 XII | bryczce.~Ta postać zbliża się doń coraz szybciej, staje 803 XII | doń coraz szybciej, staje się coraz wyraźniejszą.~Sprężycki 804 XII | ciemnymi, wymykającymi się spod czapki i na ramiona 805 XII | cygaro zagasłe, o którym zda się, że zapomniał. Siedzi bardzo 806 XII | Syrokomla rzeczywisty podoba mu się i zachwyca go równie silnie, 807 XII | skreśliła!~Gdy zrównała się z nim bryczka, wychodzi 808 XII | mundurku stoi, wpatrując się w poetę wzrokiem pełnym 809 XII | odrzuca cygaro, prostuje się, głowę odkrywa - z wbitym 810 XII | przenikającym wzrokiem uśmiecha się...~Ach! do śmierci nie zapomni 811 XII | przeleciała, szybko tocząc się po pochyłości wzgórza - 812 XIII | na próżno usiłuje wedrzeć się do niedużego saloniku Sprężyckich.~ 813 XIII | Chory oczy przymknął, zdaje się drzemać. Ale i w tym na 814 XIII | ostrożnością uchylił drzwi. Ukazał się w nich najpierw wielki bukiet; 815 XIII | to ty, Bronek? - odzywa się słabe, ledwie dosłyszalne 816 XIII | daj go, daj!~Chory ożywił się. Głos jego stał się mocniejszy, 817 XIII | ożywił się. Głos jego stał się mocniejszy, oczy otworzyły 818 XIII | mocniejszy, oczy otworzyły się na całą szerokość.~Dopiero 819 XIII | miał mieć odjętą. Obyło się szczęśliwie bez tego, ale 820 XIII | Olbrzymia więź bzu znajduje się po chwili tuż przy policzkach 821 XIII | przyleciały, czy akacja rozwinęła się; czy bez zakwitł?...~Zbywano 822 XIII | okłady i maście. Ale mylono się. Wiosna posiada środki uzdrawiające 823 XIII | potęgi, do jakiej nie wzniosą się nigdy preparaty apteczne.~ 824 XIII | apteczne.~Gdy Sprężycki napawa się aromatem kwiatów, zdaje 825 XIII | aromatem kwiatów, zdaje się, że mu sił przybywa. Błyskają 826 XIII | wesołości.~Dembowski pochylił się, żeby powstrzymać bukiet 827 XIII | powstrzymać bukiet zsuwający się koledze z piersi. On go 828 XIII | znienacka za nos chwyta i śmieje się cicho. Jest w tym i podziękowanie, 829 XIII | Pozwolił?~- Nie pytałem.~Śmieją się obydwa.~Dembowski poprawia 830 XIII | czwórę.~- Ale wiesz, kto się o ciebie najczęściej dopytuje?~- 831 XIII | była zabawna... Uśmialiśmy się wszyscy.~- Szkoda, żem jej 832 XIII | mógł słyszeć!...~Zasmuca się nagle. Zauważył to przyjaciel, 833 XIII | przyleciały?~- A jakże. Wczoraj to się nawet czubiły z wróblami 834 XIII | Cóż Niemiec?~- Z początku się gniewał, potem śmiał się. 835 XIII | się gniewał, potem śmiał się. I powiedział, że ten, kto 836 XIII | szambelanem...~- Wiem - pochwalił się chory erudycją: - Es war 837 XIII | wydawaniu lekcji posiłkowali się wszyscy koledzy, jak Hefajstos 838 XIII | spadł z ławki i skaleczył się scyzorykiem, jak Piesiowi 839 XIII | Ech, to tylko matka uparła się, żeby okna zasłaniać. A 840 XIII | roletę i otwórz okno.~- Bój się Boga! może ci zaszkodzi?~- 841 XIII | dusznego pokoju. Odsłania się widok na ogród falami słońca 842 XIII | oczy mu błyszczą, usta się śmieją. Na twarzy jego maluje 843 XIII | śmieją. Na twarzy jego maluje się zachwyt.~Dopiero przy świetle 844 XIII | kości wystające. Nos mu się wydłużył i zaostrzył; włosy, 845 XIII | czoło.~Dembowski przygląda się koledze ze szczerym wzruszeniem.~- 846 XIII | mieć skrzydła!...~Nacieszył się wreszcie słońcem i powietrzem. 847 XIII | a gdy Dembowski pochylił się nad nim, szczypie go w jedno 848 XIII | potem w drugie i uśmiecha się do niego wesoło.~- No, Bronek - 849 XIII | żadna gwiazda nie iskrzyła się na posępnym niebie...~- 850 XIII | czytać: "W imię rządu daje się przebaczenie każdemu z Rinaldiniego 851 XIII | myślisz, Bronek: czy połakomi się kto z towarzyszów Rinalda 852 XIII | ja myślę, że nie znajdzie się ani jeden taki podły. Czytaj, 853 XIII | Umieram z ciekawości: co się dalej stało? Dembowski ciągnie:~ 854 XIII | ręce żołnierzy. - Nie damy się uwieść! Przysięgliśmy ci 855 XIII | do śmierci - odezwał się Altaverde. - Wodzu! wodzu! 856 XIII | obrazów, przesuwających się szybko jak w kinematografie.~ 857 XIII | skończył rozdział, chory odzywa się z mocą:~- Wiesz? urządzimy 858 XIII | zwykłą troskliwością krząta się przy koledze: wachluje go 859 XIII | zaglądałeś?~- Trudno było. Wciąż się tam teraz kręcą ogrodnicy.~- 860 XIII | To prawda!... - zamyślił się tamten - u nas wcale tych 861 XIII | romantycznych przyborów. Zgodzili się wreszcie na jedno: ślepej 862 XIII | ziemi podnieśli. Mieści się owa tajemnica w maleńkim 863 XIII | Królowej Margot itp. naczytali się tak wiele o truciznach, 864 XIII | truciznach, że wydało im się rzeczą każdego porządnego 865 XIII | za okropny jad! - włosy się jeżą na samo wspomnienie!...~ 866 XIII | najbardziej morderczego. Mieścił się w niej sok pokrzywy, rozgniecione 867 XIII | niewinność. Z kolei zwrócono się z podejrzeniem do Bronka. 868 XIII | matkę, kłamać i zapierać się popełnionej winy, ciężej 869 XIII | posiadaniu tajemnicy nie kończą się tajemnice przyjaciół. Wymyślili 870 XIII | ułożyć własny język, ale im się to nie udało. Przy posługiwaniu 871 XIII | udało. Przy posługiwaniu się tym językiem wytwarzały 872 XIII | tym językiem wytwarzały się takie dziwolągi, że mimo 873 XIII | żaden nie mógł powstrzymać się od głośnego śmiechu. Jest 874 XIII | Bracia rodzeni rzadko tak się kochają, jak oni. Jednego 875 XIII | przeszkoda nie pozwoli im widzieć się ze sobą, zaraz służące biegają 876 XIII | dlań najboleśniejsze.~Czuje się wówczas tak samotny, tak 877 XIII | krańcach miasta, nawołują się warty wojskowe - głos ich 878 XIII | oddaleniem stłumiony, przedziera się przez ciemność jak ostatni 879 XIII | konającego...~Śmiertelnie lęka się tych chwil chory chłopczyna.~ 880 XIII | mu nie wolno.~Dowiedział się o tym przyjaciel. Jakże 881 XIII | uśnie, Dembowski wysuwa się na palcach z pokoju, budzi 882 XIII | wzruszenie ukryć pragnie. Silił się na zwykły humor, starał 883 XIII | na zwykły humor, starał się zabawiać kolegę żarcikami - 884 XIII | jednak drżał, załamywał się, smutny wyraz twarzy świadczył 885 XIII | zauważył, że przypatruje mu się z niezwykłym natężeniem 886 XIII | mruga i szybko zerwawszy się z krzesła, odchodzi do okna 887 XIII | ciemny kat pokoju.~Odwrócił się raz za nim i dostrzegł, 888 XIII | znowu?... Przywidziało ci się!~- A czemuś tarł powieki?~- 889 XIII | całą Europę, przedostało się w tłumaczeniu i do Pułtuska, 890 XIII | zaczął wypytywać:~- Cóż się stało z córeczką Fantiny?... 891 XIII | Czy biskup nie upomniał się wypadkiem o swoje świeczniki?...~ 892 XIII | świeczniki?...~Zawiązała się ożywiona rozmowa. W zapale 893 XIII | Tymczasem przy chorym odbywały się coraz częstsze konsylia 894 XIII | jakby słońce. Skończyły się bolesne sondowania, plastry 895 XIII | osłabiająca dieta - skończyła się przede wszystkim ponura, 896 XIII | kuleczek.~Sprężyckiemu wydawało się, że jakiś duch dobroczynny 897 XIII | ustach uśmiechem przyglądać się przez otwarte okno błękitowi 898 XIII | nieustannie jaskółki. Cieszył się światłem słońca, świeżością 899 XIII | powietrza - życie wydawało mu się skarbem nad skarbami.~Gdy 900 XIII | wielkim apetytem zabrał się do jedzenia.~Sam widok tego 901 XIII | uśmiechniętą. Z chorym obchodzi się delikatnie, ostrożnie, nawet 902 XIII | własnym synem.~Napiwszy się wódki i przekąsiwszy bułeczkę 903 XIII | postem wycieńczony, rzuca się łapczywie na ciasto i na 904 XIII | odejściu lekarza zwraca się z tym pytaniem do matki. 905 XIII | pocałunkami i zaleca, żeby starał się o tym nie myśleć...~Ale 906 XIII | kleszczami, którzy znęcają się nad jego biedną, chorą nogą, 907 XIII | rozpromieniony, wesoły - na szyję mu się rzuca i woła:~- Więc już 908 XIII | odjętą, ja również pozbędę się swojej.~- Co wygadujesz! 909 XIII | wszystko "na rozum", zastanawia się długo nad tym, co usłyszał. 910 XIV | Ojców Benedyktynów, znajdują się duże, ciężkie, okute drzwi 911 XIV | wysoko, że "knoty" wspinać się do niej muszą na palcach, 912 XIV | Lewa połowa gmachu, łącząca się z kościołem, należy do zakonników; 913 XIV | dwa światy odrębne. Zdaje się, że między tymi połowami 914 XIV | szkolnego, nigdy nie widzi się na nim niebieskiego mundurka 915 XIV | nauczyciela. Nawzajem, nie pojawia się nigdy na korytarzu szkolnym 916 XIV | połowy klasztornej wślizguje się niekiedy, cicho pomykając 917 XIV | Izdebski.~Łacinnik zapuszcza się tam rzekomo dla zasiągnięcia 918 XIV | kieliszek wina i zaopatrzyć się w tabakę, które to rzeczy 919 XIV | tych dwóch światów znajduje się kuchnia klasztorna, mimo 920 XIV | klasztornej, zatrzymują się na dłuższą chwilę, aby wetknąwszy 921 XIV | nozdrzami przedziwne, dobywające się z niej aromaty...~Wonna 922 XIV | razowcu wychowanym, budzi się nagle "powołanie" do życia 923 XIV | zakonnego. Postanawia przykładać się pilniej do łaciny i marzy 924 XIV | Kozłowski przestaje wykrzywiać się, Sitkiewicz zapomina o przygotowanej 925 XIV | gumy, a Łaguna opychaniu się chlebem razowym.~Co się 926 XIV | się chlebem razowym.~Co się tyczy Sprężyckiego, który 927 XIV | Sprężyckiego, który oznacza się wyjątkową na te rzeczy wrażliwością, 928 XIV | jakby nieprzytomny, zagłębia się we własnej duszy szukając 929 XIV | zakonnikom służącego, kręci się zawsze kilka niebieskich 930 XIV | je nie tyle chęć napicia się wody, co ucieczki przed 931 XIV | wodę czapkami, oblewają się, palą papierosy i paplą, 932 XIV | przemoczonej czapce, zaciągający się grubym papierosem z drajkenigu, 933 XIV | dzwonić zaczyna. Robi mu się tak zimno, jakby sam był 934 XIV | trwa. Chłopiec przekonywa się niebawem, że wszyscy w szkole 935 XIV | nie psuje. Miałżeby okazać się mniej odważnym i wybredniejszym 936 XIV | starszych uczniów "zaklina się", że widział wypływające 937 XIV | przytwierdza drugi. - Mnie zdarzyło się jeszcze lepiej, jak matkę 938 XIV | nie chce lecieć. Spociłem się, zziajałem - a tu ani kropli. 939 XIV | upadło na kamienie. Schyliłem się, patrzę: palec trupi, jak 940 XIV | północy. Pojęcia nie macie, co się tam działo. Wicher dął i 941 XIV | po głowie, a diabeł śmiał się: "Hi, hi, hi!... hi, hi, 942 XIV | wierzysz?~- Bo... bo... - jąka się sceptyk głosem mniej pewnym - 943 XIV | skądże by w wodzie wziął się palec z sygnetem?~- Z trumny, 944 XIV | złowieszczym, potem spluwa i zwraca się do całej kompanii.~- Nie 945 XIV | ty nie pijesz? - wyrywa się któryś.~- Od tygodnia kropli 946 XIV | pragnienia, nie wezmę.~Zamyśla się, na palcach liczy...~- Nie, 947 XIV | niech nie słucha!~- I niech się wynosi!~Kilka rąk wyciąga 948 XIV | wynosi!~Kilka rąk wyciąga się groźnym ruchem. Chwila szamotania 949 XIV | ruchem. Chwila szamotania się i niebawem na dziedzińczyku 950 XIV | po dłuższej chwili odzywa się głos jeden pytająco:~- Wypłynęło?...~- 951 XIV | żołądku woda, której opił się przed chwilą.~- Czy... czy... - 952 XIV | inny nieśmiało, starając się nie szczękać zębami, co 953 XIV | nie szczękać zębami, co mu się jednak nie udaje -czy jeszcze 954 XIV | zobaczyć je może. Rzucają się wszyscy do otworu.~Najsilniejszy, 955 XIV | popatrzył chwilkę i szybko się cofnął.~- Jest! jest! - 956 XIV | obwieszcza i stara się odsunąć jak najdalej od 957 XIV | na minutę nie rozłączają się i czynią wszystko we dwójkę.~ 958 XIV | bezczynnie. Nikt nie odważył się pić wody, przepływającej 959 XIV | długo, gdyby nie zjawił się wreszcie człowiek rozsądny 960 XIV | szałas ogrodnika znajduje się o kilkadziesiąt kroków zaledwie 961 XIV | ogrodnikiem, przedostają się niekiedy do ogrodowego sanctuarium, 962 XIV | ziemi owoc upadły. napatrzył się do syta zakonnikom, snującym 963 XIV | syta zakonnikom, snującym się cicho po cienistych ulicach 964 XIV | ogrodu.~Starsi przechadzali się pojedynczo, młodsi trójkami, 965 XIV | reguły zakonnej. Nie słyszało się rozmów głośnych ani tym 966 XIV | głową zwieszoną w ziemię się wpatrując.~Czasem tylko 967 XIV | rzekomo liszki, przygląda się przeorowi, co nie opodal, 968 XIV | o starą lipę, zdrzemnął się nad wielką, na kolanach 969 XIV | wystraszony chłopiec.~- Co mu się stało? - bada ksiądz.~- 970 XIV | jąka Sprężycki starając się głos ile można zmienić.~- 971 XIV | święty?~Sprężycki brzydzi się kłamstwem - widzi jednak, 972 XIV | siostra"... - ale opamiętywa się i poprzestaje na wymruczeniu 973 XIV | przez chwilę przypatruje mu się badawczo spod oka - wreszcie 974 XIV | budki ogrodnika, przebrał się i - za bramę. W pośpiechu 975 XIV | był na korytarzu, wychylił się za nim i dał mu wielką, 976 XIV | panie święty, nie pchać się nigdy tam, gdzie cię nie 977 XIV | jakże fatalnie zacieśniłoby się pole jego wrażeń i spostrzeżeń!~ 978 XIV | życie, przyrodę, nauczy się być zupełnym, wszechstronnie 979 XIV | byłoby pustelnią. Znajduje się na pobrzeżu Narwi, które 980 XIV | pobrzeżu Narwi, które tu wrzyna się tak głęboko w rzekę, że 981 XIV | które na wiosnę tłumnie się zlatuje, nęcone bliskością 982 XIV | wyniosły i stromy, staje się w tym punkcie zupełnie prostopadłym. 983 XIV | ziemi i do wody czołgających się korzeniach wedrzeć się na 984 XIV | czołgających się korzeniach wedrzeć się na wierzchołek którego z 985 XIV | żeby od razu onieśmielić się i uciec przed nadchodzącym.~ 986 XIV | modlitwa. Sprężycki nie boi się księdza Siennickiego. Szanuje 987 XIV | za wielką naukę i trzyma się od niego z daleka. Ale dręczy 988 XIV | że marzenia jego oblekają się ciałem. Jest w zaczarowanym 989 XIV | wytrzeszczonymi przygląda się drzewom, kwiatom, ptakom 990 XIV | samemu pustelnikowi.~Jak się tam dostał? Najprostszą 991 XIV | tego skorzystał i wślizgnął się chyłkiem do środka.~Siedzi 992 XIV | Siedzi przeto, patrzy, dziwi się i nadziwić dość nie może.~ 993 XIV | których konary splatają się ze sobą - gąszcz krzaków; 994 XIV | taś! taś!..." Zlatywało się wówczas do nich ptactwo - 995 XIV | hebrajsku - jakby zwracał się z przemową do biesiadników, 996 XIV | kilkanaście~kroków zbliżyć się do siebie nie dadzą... Przejęty 997 XIV | Zrozumiał zakonnik, co się stało - złowieszczy wzrok 998 XIV | poleca. Po chwili czuje się pochwyconym kościstą dłonią 999 XIV | nad głową zaś jego rozlega się twardy, suchy, drewniany 1000 XIV | jesteś, pauprze?~Odważył się oczy otworzyć. Widzi przed


1-500 | 501-1000 | 1001-1387

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL