Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hustawke 1
hustawki 5
hydropata 1
i 1310
ich 71
ida 3
idac 6
Frequency    [«  »]
-----
-----
1387 sie
1310 i
1028 w
1012 na
884 nie
Wiktor Gomulicki
Wspomnienia Niebieskiego Mundurka

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1310

     Part
1 Aut | piszącego pociechą, a częstokroć i jedyną za pracę nagrodą, 2 Aut | sobie życzliwość czytelników i w sercach ich przyjazne 3 Aut | Tej pociechy doświadcza i nagrodą szczyci się autor 4 Aut | nad książkami, swawoliła i pierwszych trosk o przyszłość 5 Aut | jako echo dni minionych i jako zwiastuna dni spodziewanych. 6 Aut | wyglądała, gdy Hurków, Hurkowych i Apuchtinów jeszcze nie było; 7 Aut | ukazywał budząc w sercach i umysłach dręczący niepokój. 8 Aut | umysłach dręczący niepokój. I bywały chwile, gdy w dusze 9 Aut | rusyfikatorów, katów dzieci i młodzieży, wampirów już 10 Aut | już nie tylko krew, lecz i dusze z ofiar swych wypijających, 11 Aut | zmora cięży nad nami.~Jest i ów Jastrebow ofiarą - i 12 Aut | i ów Jastrebow ofiarą - i ginie śmiercią niemal samobójczą, 13 Aut | politowanie.~Mówiąc o swej książce i jej losach, nie mogę przemilczeć 14 Aut | Gorski. Moją wizję ludzi i spraw dawno zamarłych ucieleśnił 15 Aut | Do takiego wmyślenia się i wczucia w cudzą duszę zdolni 16 ZeSt | kufra dzieci wyciągnęły i ojcu przyniosły kołnierz 17 ZeSt | potem westchnął głęboko i rzekł drżącym głosem:~- 18 ZeSt | znamy wszystkie: rządowe i prywatne.~- Nie noszą dziś - 19 ZeSt | dzisiejszych tym, że były miękkie i dawały się najrozmaiciej 20 ZeSt | tatusiu!... Zaraz byśmy siedli i słuchali...~- No, to wam 21 ZeSt | napiszę.~...Z tej rozmowy i z dotrzymanego przez ojca 22 I | I. Dzwonek szkolny~- Dendele!... 23 I | Świadczą o tym migające tu i owdzie w oknach blade płomyki 24 I | książki, jabłka, kajety i obwarzanki, "przepowiadając" 25 I | polską, deklamację łacińską i geografię.~- Dendele!... 26 I | na opieszałych z gniewem i niecierpliwością; to znów 27 I | kierunkach, z koszykami i bez koszyków, boso i w przydeptanych 28 I | koszykami i bez koszyków, boso i w przydeptanych pantoflach, 29 I | wielka rzecz! Może zaczekać. I tak Judkowa jeszcze nie 30 I | wreszcie jakby przełamana i w dół spadająca kolumna 31 I | oraz "chał", "makagig" i słodkich "mac", cynamonem. 32 I | odpoczynku dzwonek z nową siłą, i z wyraźną już złością krzyczy 33 I | jak człowiek, który głośno i namiętnie spierając się, 34 I | granatowych. Z kamienic i kamieniczek, z drewnianych 35 I | trzymających wybiegają malcy i wyrostki. Podążają w jedną 36 I | wiodące razem do szkoły i do klasztoru.~Mają tylko 37 I | nerwowy, biega szybko w prawo i lewo, na górę i na dół, 38 I | w prawo i lewo, na górę i na dół, do wszystkich klas 39 I | bocznym wejściem do kościoła i skupiła się w prawidłowych 40 I | się jeszcze resztki nocy i snu. ,,Nowozaciężnym" pierwszoklasistom, 41 I | góry akord organowy - noc i sen pierzchają pokonane.~ 42 I | rozkładają hałaśliwie książki i kajety. Każda klasa zmienia 43 I | Zaraz potem, na dole i na górze, spoza drzwi zamkniętych 44 I | prócz świąt, "galówek" i ferii, miewa jeszcze we 45 I | miewa jeszcze we środy i w soboty. W te dni dzieci 46 I | gnuśnego lenistwa do modlitwy i nauki, dwóch największych 47 I | kilkudziesięciu laty budził i do rzeczywistości przywoływał 48 I | Kto wie, czy rześki i skoczny rytm tego dzwonka 49 I | uszów księdza Piotra Skargi i księdza Jakuba Wujka, którzy 50 I | długie chwile przemodlili i przemyśleli?...~To pewne, 51 I | w miejscu, prostują się i szyję wyciągają niby wierzchowiec 52 I | nam złą notę postawi...~I pomarszczone ich twarze 53 I | jej ojcowie, dziadkowie i pradziadkowie słuchają dzwonka 54 I | starego, dobrego przyjaciela i ochmistrza.~Kto urodził 55 I | urodził się w miasteczku i kto w nim umiera, temu jest 56 I | Narwią szarzeją, bieleją i złoceniami migocą krzyże 57 I | złoceniami migocą krzyże i kamienie nagrobne - dreszcz 58 II | głupi! Stoi przed klasą i o klasę pyta! ~Przy tych 59 II | niecały młodszego od siebie, i otworzywszy drzwi, wpycha 60 II | pełnej wrzasku, tupania nóg i nieopisanego zamętu. Ten 61 II | podłogę, oraz zbyt długimi i zbyt szerokimi "na wyrost" 62 II | wysypuje się trochę książek i wielka ilość "prowiantu"...~ 63 II | chłopców wybucha śmiechem i krzykiem. Malec podnosi 64 II | się pokornie.~Nowe śmiechy i krzyki.~Tamten pomaga mu 65 II | skierowywa go pod ścianę i pcha przed sobą w stronę 66 II | objaśnia, gdzie się chowa tekę, i przykazuje najsurowiej, 67 II | inspektor, wstać, milczeć i słuchać.~- Dziękuję panu... - 68 II | państwa. Wszyscyśmy koledzy i kwita! Mów do mnie po prostu: 69 II | wydobywa bułkę z serem i zaczyna spokojnie zajadać 70 II | wodząc oczyma po ścianach i suficie. Towarzysze zdają 71 II | nazwał dwukrotnie "głupcem" i "knotem", i dla którego 72 II | dwukrotnie "głupcem" i "knotem", i dla którego uczuwa nadzwyczajną 73 II | Wreszcie porzuca wszystko i przyskoczywszy do najbliższego 74 II | Każdy z nich z wyższością i lekceważeniem patrzy na " 75 II | ciągłe, stałe przypływy i odpływy. Przy końcu każdego 76 II | kancelariach instytucyj rządowych i prywatnych, na wsiach własnych 77 II | ubytek z nadpłatą. Z miasta i ze wsi, z domów urzędniczych 78 II | wsi, z domów urzędniczych i rzemieślniczych, z dworów, 79 II | konstelacje gwiazd, słońc i księżyców), z wyrazem twarzy 80 II | Zanim inspektor wyszarpnie i do kieszeni schować każe 81 II | obchodzić się porządnie z piórem i atramentem. Ale "wolontariusze", 82 II | wykładem, przeciąga się i na cały głos ziewa. Trzeci 83 II | położył głowę na książce i zasnął. Czwarty wytknął 84 II | Czwarty wytknął dwa palce i z całą szczerością zwierza 85 II | Jakaś masa bezkształtna i bezkarna, której, zda się, 86 II | niespokojne, biegające w prawo i lewo, jak u myszy schwytanej 87 II | piersi w tył cofnięte, ręce i nogi w ciągłych podrygach... 88 II | Trzeba by geniuszu Napoleona I, żeby z tej "ruchawki" utworzyć 89 II | zaczyna z wolna stygnąć i płynny, iskrami sypiący 90 II | fajerwerkowe zdarzają się i później niekiedy, ale już 91 II | który płynie z wysoka, i widzi swego protektora, 92 II | ucho najbliższemu koledze i zeskoczywszy daje nurka 93 II | Sama postać zwierzchnika i wyraz jego twarzy wzbudzają 94 II | obowiązek... obowiązek... Piękne i wzniosłe słowo! ale żeby 95 II | środku klasy rozciągnięto i pozwolono kulawemu Szymonowi 96 II | jeszcze małe, delikatne i nie przywykło"...~O dziesiątej 97 II | się raz jeszcze inspektor i każe "knotom" iść do domu, 98 II | prztyczki, "gruszki stolarskie" i uszczypnięcia - ktoś pociąga 99 II | siły za połę...~Ogląda się i spostrzega Piotrusia.~- 100 II | pełną zarazem uprzejmości i zakłopotania.~- Co nie mam 101 II | zgadza się wyniośle Kozłowski i szybko odchodzi.~Ale niebawem 102 II | flegmatyczną rezygnacją.~I przełożywszy tekę z jednej 103 II | potem biegnie za spłoszonymi i pędzi je Przed sobą, dopóki 104 II | klasztornego.~O Piotrusiu i jego orzechach zupełnie 105 II | jabłek, śliwek, pestek dyni i ziarn słonecznikowych (kupować 106 II | tymczasem nie chce - no, i nie ma za co); w innym jeszcze, 107 II | postraszyć żydowskiego bachórka i ucieszyć się, widząc, jak 108 II | nożynami...~Nie wiadomo jak i kiedy znalazł się na moście 109 II | kilku kroków po uliczkach i zaułkach miasteczka...~Na 110 II | mówi, na wodę patrząc. - I tak wiem, że mi nie dasz!...~- 111 II | dasz?~- Co nie mam dać! I orzechów dołożę.~Oczy Kozłowskiego 112 II | uśmiechnięty, rozrzewniony i oblizujący się, wpatruje 113 II | za ręce, potem za szyję i głośno, serdecznie się całują.~- 114 II | Kozłowski. Znów się całują.~- I trociczek! Ponawiają uściski.~- 115 II | trociczek! Ponawiają uściski.~- I wiesz co? - oświadcza na 116 III | nazywać się tak nie może. I w istocie, nazwisko chłopca, 117 III | szkole takich, niekiedy i starszych, wychowańców. 118 III | siadających im na ramionach i plecach) - potem jednak 119 III | wywalczyć nie tylko nagrody i pochwały, ale nawet promocji, 120 III | kują" po całych dniach i nocach, nie wiedzą, co zabawa 121 III | nocach, nie wiedzą, co zabawa i odpoczynek, i w końcu wyrastają 122 III | co zabawa i odpoczynek, i w końcu wyrastają na dzielnych 123 III | Siedział na ostatniej ławce i kuł a kuł. Pomimo "kucia" 124 III | Po wakacjach przyjechał i jako drugoroczny pierwszoklasista 125 III | sypał się coraz gęściejszy i twardszy.~Na Boże Narodzenie 126 III | Narodzenie pojechał do domu - i już nie powrócił.~- Co się 127 III | lekcję w dobrym humorze i zabrawszy się do czytania 128 III | zapanować nad ciekawością i niepokojem.~- Nieszczęście!~- 129 III | dać sobie nie mogąc, wziął i...~- I co? I co?... Niech 130 III | nie mogąc, wziął i...~- I co? I co?... Niech pan prosor 131 III | mogąc, wziął i...~- I co? I co?... Niech pan prosor 132 III | rudą perukę wytarł...~- I... ożenił go! - poważnie 133 III | Chłopcy otworzyli szeroko oczy i usta, nie wiedząc, co o 134 III | tym sądzić. Byli zdziwieni i jakby przelękli. Wyobrażali 135 III | żeńskiej, taką jak ich matki i babcie, i uczuwali żal nad 136 III | jak ich matki i babcie, i uczuwali żal nad jego losem. " 137 III | Profesor Luceński dostrzegł i zapamiętał wywołane przez 138 III | szkolnym.~Profesor układał i wymawiać kazał zdania dziwaczne, 139 III | dwuklasową pensję dla panien. I on jednak niezupełnie zadawalał 140 III | rozmachem uniósł w górę i... I spokojnie położył na 141 III | rozmachem uniósł w górę i... I spokojnie położył na stoliku 142 III | na stoliku obok kałamarza i piasecznicy.~Szeroka wygolona 143 III | pudełeczko, otworzył je i Szabuńskiemu podsunął.~- 144 III | dobrotliwie wyrzekł - zażyjże i ty!... Dobra, parole!... 145 III | do wymawiania dyftongów i spółgłosek nosowych...~Szabuński 146 III | tabaki, znów się ukłonił i czterokrotnie, raz po razu, 147 III | wymawiać dobrze dyftongów an i en, tabaką częstować go 148 III | Parole! wyrzucę z klasy i napiszę do ojca, żeby go... 149 III | rękę.~Jest wprawdzie duży i gruby, ale brak mu zupełnie 150 III | zawsze ostatnimi osłami i poza trzecią klasę nigdy 151 III | bywa zwykle utrata apetytu i znaczne schudnięcie. Nawróconym 152 III | oślą ławkę" zalewającego i uczniowie z pierwszych rzędów 153 III | raz, dwa.~Jest muzykalny i towarzyski. Poza szkołą 154 III | wielką miłością dla Polaków i co dziwniejsze miłości tej 155 III | milczał, żuł chleb razowy, i patrzył przez okno na liście 156 III | zwiniętą przyłożył do ucha i powtarzał przeciągle:~- 157 III | wreszcie oczy spuścił i rzekł:~- Zabacułem...~- 158 III | wyprężył się jak struna i cienkim głosem zaraportował:~- 159 III | tamten nie dosłyszawszy i przestępując z nogi na nogę, 160 III | z siebie ostatnie słowo i dodawszy jeszcze dla nacisku 161 III | profesor, pełen oburzenia i wstrętu, odwrócił się od 162 III | kieszeni nową pajdę razowca i zabrał się spokojnie do 163 III | szyderczego, w jednym zaś i drugim wypadku zasługują 164 III | Księżopolczyk musiał przerwać naukę i do łóżka się położyć.~Ojciec 165 III | Chłopiec chorował całą wiosnę i pół lata i zdrowia odzyskać 166 III | chorował całą wiosnę i pół lata i zdrowia odzyskać nie mógł.~ 167 IV | profesorze.~On to przynosi i odnosi wielki dziennik klasowy; 168 IV | wszystkich ustach w szkole i na wielu ustach poza szkołą. 169 IV | ucznia pytają w domu rodzice i znajomi:~- Kto u was jest 170 IV | a zwierzchnością szkolną i gdy jest zręczny, może służyć 171 IV | na dziennik lub katalożek i podchwyciwszy drogocenną 172 IV | tacy, co znając wpływy i wysokie stosunki prymusa, 173 IV | być prymusem. Przyjemnie i zaszczytnie, ale tylko wówczas, 174 IV | boczne, kręte, którymi nawet i na to miejsce wcisnąć się 175 IV | że w lot wszystko chwyta i łatwo, logicznie wypowiada. 176 IV | zupełnie naturalny, zasłużony i przez wszystkich przewidywany. 177 IV | stała się jeszcze bledszą i chłodniejszą; wąskie usta 178 IV | koleżeńskiej miłości...~I nigdy też podobno nie wyszło...~ 179 IV | lekko za sterczącą czuprynkę i rzekł tonem ostrzegawczym:~- 180 IV | Było to tym dziwniejsze i tym bardziej niepokojące, 181 IV | geografię.~Jednocześnie i milczący inspektor dziwnym, 182 IV | inspektor dziwnym, badawczym i podejrzliwym wzrokiem w 183 IV | zdolności, pilny przy tym i punktualny, przeświadczony 184 IV | jak w prawidłach "palanta" i "ekstry" - chłopiec, słowem, 185 IV | chłopiec, słowem, do różańca i do tańca.~Pod tym względem 186 IV | zimny, z jasnymi włosami i oczyma, z głosem piskliwym, 187 IV | wówczas ta polka w modzie i Sprężycki znakomicie wykonywał 188 IV | wieczorkach tańcujących u rodziców i znajomych. Przed kolegami 189 IV | najpocieszniej fikał nogami i rękami, ktoś drzwi po cichu 190 IV | drzwi po cichu otworzył i cofnął się, w progu zaś 191 IV | widok wszystko nagle ucichło i jakby skamieniało. Sprężycki, 192 IV | prymusa - potem głową pokiwał i odszedł.~Nazajutrz Sprężycki 193 IV | aresztu!...~Pogroził wszystkim i wyszedł, drzwiami trzasnąwszy.~ 194 IV | dwunastej na małe grupy i w pustych klasach pozamykano.~ 195 IV | natychmiast wszyscy milkli i rozchodzili się. On zaś, 196 IV | co się w kółkach mówiło i działo.~Ślimacki był synem 197 IV | istniało pomiędzy ojcem i synem - zwiększone tym jeszcze, 198 IV | wyraźniejszy niż zwykle uśmieszek - i na tym wszystko się kończyło.~ 199 IV | niedozwolonych po mieście i za miastem...~Na poczekaniu 200 IV | składano sąd, ferowano wyrok i poddawano go natychmiastowej 201 IV | ciotki) profesor Luceński i przejednał zawziętego nań 202 IV | lizusy w skórę brali~Za nas i za was!~Piosenka była śpiewana 203 IV | Lizusów wygarbujemy~Za nas i za was!~Nie były to czcze 204 IV | losu, w obecności ich mam i cioć, wręczono nagrody i 205 IV | i cioć, wręczono nagrody i listy pochwalne. Nie obyło 206 IV | sposobności bez łkań głośnych i stłumionych. Płakali jedni 207 IV | jedni z radości, inni z żalu i zawiści.~Matka Ślimackiego 208 IV | popsuło to wszakże humoru i zadowolenia Ślimakowi. Wystarczyło 209 IV | z przestrachem uciekają.~I to wszakże nie zamąciło 210 IV | twarzą jak zawsze bladą i zimną, ale z głową podniesioną 211 IV | Śpiewali chórem Vacationes cras i potrząsali groźnie prętami 212 IV | Tknięty przeczuciem zawrócił i chciał rej terować, ale 213 IV | śpiewający tęż samą piosnkę i zaopatrzony w tęż samą broń. 214 IV | przytomność umysłu, ale trwoga i spryt wrodzony przyszły 215 IV | Powziął nagle postanowienie i z bystrością szybkobiega 216 IV | został rozciągnięty na ziemi i sromotnie obity.~Każdemu 217 IV | bardzo długa... Ale nawet i w tym trudnym położeniu 218 IV | wielkim dyplomatą. Choć bity i poniewierany, nie krzyczał, 219 IV | głośno pomocy. Zaciął zęby i tylko jęczał głucho, a czasem 220 IV | wszyscy w las!"... "Za nas i za was!"...~Ostatni wynurzył 221 IV | brzegami, obciągał mundur i spodeńki, prostował zgniecione 222 IV | szedł już do domu sztywny i pewny siebie, z twarzą zimną 223 IV | pewny siebie, z twarzą zimną i pozornie spokojną - ale 224 IV | szkoły pułtuskiej odebrał i przeniósł do gimnazjum gubernialnego. 225 IV | gimnazjum, potem uniwersytet i - "zrobił karierę". Dobrze 226 IV | humor ma zawsze pogodny - i tylko na wspomnienie o szkole 227 IV | wspomnienie o szkole w Pułtusku i o którym z tamtejszych kolegów 228 IV | tamtejszych kolegów zachmurza się i rozmowę czym prędzej na 229 V | rozlazły wyrostek, z dużą głową i kędzierzawymi włosami, w 230 V | się dostawać dobre stopnie i - dostawał je. Niewiele 231 V | wykuwał doskonale na pamięć i wypowiadał nauczycielowi 232 V | wymawiając przez nos i ponad wszelką miarę przeciągając.~ 233 V | On w głowę się drapał i usta szeroko otwierał.~- 234 V | pierwsze rymy składał, a Skarga i Wujek z kazalnicy przemawiali.~ 235 V | stolarza, syn urzędnika i syn obywatela ziemskiego 236 V | jednych prawach, całowali się i czubili bez żadnych wyróżnień.~ 237 V | stołu, kanapy, dwóch foteli i sześciu krzeseł, mieściła 238 V | najdokładniej, mocno sklejona i pokryta błyszczącą politurą.~ 239 V | w równym stopniu dziełem i twórcą. W nowym też, ponętnym 240 V | księdzem?~- A... chce.~- I ty zgadzasz się na to?~- 241 V | lukrecję smażyć, robić pomadę i maść na odciski?~- A... 242 V | przyszedł drugiego dnia i trzeciego. Rozeszła się 243 V | może śmiertelnie.~Sprężycki i Kozłowski postanowili odwiedzić 244 V | od siebie dwa mieszkania i dwa warsztaty. Po prawej 245 V | się w sieni; najśmielszy i najryzykowniejszy Sprężycki 246 V | stosy wiórów na środku i po kątach - wszystko tworzyło 247 V | głowie - krzyknął głośno i wybiegł pędem do sieni.~ 248 V | leży... Ledwie się rusza - i tak jęczy, jęczy!...~Chłopcy 249 V | Kozioł. A że był sprytny i trzeźwo patrzył na rzeczy, 250 V | postanowili jednozgodnie: zawrócić i na własne oczy sprawdzić, 251 V | powiedział Sprężycki.~Trzęśli się i zębami szczękali ze strachu - 252 V | odemknęli drzwi od warsztatu i do środka zajrzeli. Nie 253 V | przyjaźnie...~Ale ten ruch i to skinienie jeszcze bardziej 254 V | się wszyscy jak galareta i starali umieścić się w ten 255 V | wszystko... a... opowiem.~I siadłszy na "śmiertelnej 256 V | szybkością drapnęli do sieni i przepychając się, przewracając, 257 V | Nie przestraszyli go się i nie uciekli przed nim. W 258 V | się inaczej: naturalnie i prawie wesoło.~Wojtuś nie 259 V | krzyczeli razem, tarmosząc go i szczypiąc, tak ich paliła 260 V | zapchane ciastem, serdelkami i owocami, wszystko im wytłumaczył.~ 261 V | gotowych. Największa z nich i najszersza - tak wielka 262 V | najszersza - tak wielka i szeroka, że dotąd jeszcze 263 V | warsztatowej jeden mały pokoik i mniejsza jeszcze kuchenka - 264 V | służył za sypialnię rodzicom i pięciorgu drobnych dzieci. 265 V | razem z czeladnikami obiad i wieczerzę; tu również, po 266 V | Wojtuś odrabiał lekcje i sypiał. A że na łóżko miejsca 267 V | się to zupełnie naturalne i zrozumieć nie mógł, dlaczego 268 VI | okazało się przecie, że i jej nawet nie ma na stanowisku.~ 269 VI | akrobatów skacze przez ławki i usiłuje chodzić na rękach, 270 VI | zachowuje się spokojnie i przyzwoicie.~Podzielili 271 VI | rumianą, nadzwyczaj spokojną i prawdziwie wypogodzoną twarzą - 272 VI | nadzwyczajnymi "figlasami" i "wykrętasami" zdobne inicjały 273 VI | przyjaźń Welinowicza zdobyć i utrzymać.~Drugie jest trudniejsze 274 VI | wypisane, a raczej wyrysowane i wymalowane tak pięknie, 275 VI | ze wzorów kaligraficznych i rysunkowych. Umieszczone 276 VI | Umieszczone pod nim imię i nazwisko wyglądały nieco 277 VI | dnia, w którym Sprężycki i Welinowicz, doówczas przyjaciele 278 VI | Ćwiczeniach polskich" kolegi i po wysztychowaniu rondem 279 VI | musi wszystko robić, a więc i pisać - genialnie!~- Jednak 280 VI | stanowczo oświadczył.~I zabrał się na powrót do 281 VI | kaligrafii jestem pierwszy.~- To i cóż! - krzyczał tamten, 282 VI | czerwonym atramentem, wstał i odszedł, pozostawiając na 283 VI | spełnione z pogodnym spokojem i imponującą powagą. Koledzy 284 VI | nie trącić...~Każdy trzyma i podsuwa artyście papier 285 VI | podsuwa artyście papier i ołówek, każdy pragnąłby 286 VI | oddaje, sięga po następny i zaspakaja kolejno każdego 287 VI | też wielbią go, kochają i szanują.~Na nieszczęście 288 VI | oddziaływa na nauczycieli i wskutek tego na liście klasowej 289 VI | trzymają się z dala od siebie i jeden drugiemu okazuje lekceważenie.~- 290 VI | czynem, bierze arkusz papieru i jednym posuwistym "cugiem", 291 VI | sobie skacze; to znów pies i zając biegną w przeciwne 292 VI | pośrodku, broń oparł o drzewo i spokojnie pociąga sobie 293 VI | wreszcie pies stoi wyprężony i gotowy do skoku, a myśliwy 294 VI | kulę wylatującą z lufy i zmierzającą po linii matematycznie 295 VI | specjalności niezrównani i niezastąpieni.~Trudno na 296 VI | niebieskie mundurki poczęły i jak by sobie radziły bez 297 VI | kaligrafii. - One psują rękę i charakter!~Ostrzeżenie groźne... - 298 VI | temperowaniem". Mozolna to czynność i wymagająca specjalnego uzdolnienia.~ 299 VI | dobrze wyostrzony scyzoryk i jakie takie pojęcie o narzędziach 300 VI | czernidle, będzie cieńsze i grubsze kreski na papierze 301 VI | w równym stopniu trudna i ważna. Od przyciętego tak 302 VI | więcej głębokich nacięć i skaleczeń.~Hefajstos nie 303 VI | dla idei jak Welinowicz i Konopka. Za zdolność swą 304 VI | Konopka. Za zdolność swą i usługi każe sobie płacić. 305 VI | otoczony gromadką "klientów" i ciekawych. Zarobione bułki - 306 VI | Potrafi jeść w każdej porze i wszystko, co mu dadzą. Wygląda 307 VI | takich jak "woskowanie" piór i ich "hamburyzowanie". Te 308 VI | pomocy sobie tylko znanych i trzymanych w tajemnicy sposobów. 309 VI | sobie mogą tylko bogatsi i najwybredniejsi.~Tu objaśnić 310 VI | temperowanych, woskowanych i hamburyzowanych.~Zupełnie 311 VI | najlepszym na całą szkołę i w specjalności swej niezrównanym " 312 VI | rzecz jest bardzo wiele i każdy z niebieskich mundurków, 313 VI | uczniowie własnym przemysłem i własnymi rękoma ten przedmiot 314 VI | przeplata się wąską krajką i oszywa grubym zgrzebnym 315 VI | będącej u uczniów w pogardzie i pozostawionej wyłącznie " 316 VI | kawałeczki, gotują w ukropie i gorące jeszcze zlepiają 317 VI | gorące jeszcze zlepiają i zaokrąglają za pomocą kręcenia 318 VI | oparzenia skóry, na bąble i rany.~Produktem pobocznym, 319 VI | strzelająca". Piękna to rzecz i przez znawców wysoko ceniona. 320 VI | Ale jak trudne, mozolne i... wstrętne jest jej przygotowanie!~ 321 VI | godzinach, podobnie jak i oni, porusza szczękami. 322 VI | Wiele godzin, a nawet i dni poświęcić trzeba na 323 VI | zawsze również, dla chętnego i gotówką płacącego nabywcy, 324 VI | Kataryniarzowi zaś płacą i - w oczy mu mówią, że jest " 325 VII | upalny. W klasie duszno i sennie. Tuż koło okien otwartych 326 VII | tylko ugasił pragnienie, ale i głowę zimną wodą oblał. 327 VII | włosami naczesanymi na czoło i skronie, a z tyłu spadającymi 328 VII | na starych litografiach.~I nauczyciel odczuwa przygnębiający 329 VII | bibulastym papierze, otworzył i czyta. Głos ma potężny, 330 VII | członkowie.~Silnie skandując i długie zgłoski nad miarę 331 VII | mdłe bydło szuka cienia~I ciekącego strumienia,~A 332 VII | skłonny też bywa do marzenia i głębokich zamyśleń.~W tej 333 VII | głębokich zamyśleń.~W tej chwili i obraz poetyczny, i śpiewny 334 VII | chwili i obraz poetyczny, i śpiewny rytm wiersza tak 335 VII | puszystej, jak aksamit miękkiej i połyskującej trawy! Rozkosznie 336 VII | na najbliższej gałązce - i marzyć... marzyć...~- Sprężycki, 337 VII | książeczka! Błogosławiony i ten, co umie tak zawładnąć 338 VII | Klasa wydaje się mniejszą i brudniejszą niż zwykle. 339 VII | figlować im się nie chce.~I znów na katedrze zasiadł 340 VII | głos coraz żałośniejszy i jakby stopniowo gasnący:~ 341 VII | najwrażliwszym z kolegów - wszakże i inni odczuli tchnienie smutku 342 VII | najwierniej jęczący głos i teatralną wymowę nauczyciela. 343 VII | tym strasznym wierszom", i która potem odkłada robotę, 344 VII | twarz ukrywa w dłoniach i siedzi długo w milczącej 345 VII | szacunkiem myśli o poezji i o swym starym nauczycielu. 346 VII | starym nauczycielu. Ale i ta poezja, i ten nauczyciel 347 VII | nauczycielu. Ale i ta poezja, i ten nauczyciel niepokoją 348 VII | stylistyczne, lecz moralne i obywatelskie.~Ale bardziej 349 VII | literackich jest wiek osiemnasty i pierwsze lata dziewiętnastego. 350 VII | nie tylko w klasie, lecz i na zebraniach koleżeńskich, 351 VII | głosem, ale z wielkim zapałem i przejęciem się deklamuje:~ 352 VII | ogródkiem na wschód słońca siądą~I łąkom się zielonym przypatrywać 353 VII | A on, wyprostowawszy się i ręce ku otwartemu oknu lub - 354 VII | przez wdzięczne wianie,~Daj i jej nad miód słodszych ust 355 VII | nauczyciel promienieje zachwytem i jak żółw ze skorupy wychyla 356 VII | niewiernych odęte zawoje;~A posoką i prochem ozdobnym okryty,~ 357 VII | brytan na łańcuchu, każde "z" i "s" syczy jak żądło wężowe, 358 VII | jego najbliższy przyjaciel i powiernik: Dembowski. Ale 359 VII | podniebienia zbyt kwaśny. Tu i owdzie widniały ślady zagonów, 360 VII | sami bohaterami Tysiąca i jednej nocy...~W tej to 361 VII | wyciągnął spod mundurka i Sprężyckiemu pokazał rzecz 362 VII | zegar, wybijający kwadranse i godziny na wieży farskiej.~ 363 VII | znał dotąd tylko ballady i spokojną, prawie klasyczną 364 VII | liczący się do najzapaleńszych i najzręczniejszych "esktramecistów", 365 VII | kręcił się jak wrzeciono i podskakiwał, równie trudno 366 VII | trzymając się pod ręce i zajadając kupioną do spółki 367 VII | Albo czy nie śmieszny i ten twój Pacierz...~- Jaki 368 VII | rękę spod ramienia kolegi i obracając się doń twarzą, 369 VII | panny, jedwabnice, diuszesy i tak dalej, trzeba wziąć 370 VII | tak dalej, trzeba wziąć i - wieprzkom do koryta wyrzucić?~- 371 VII | Kiedy ranne wstają zorze i Wszystkie nasze dzienne 372 VII | nasze dzienne sprawy... i nigdy nie zapomnę Pacierza 373 VII | była taka mgła paskudna i kiedy to Effenberger wyrzucił 374 VII | dnia była lekcja polskiego i Skowroński czytał nam ze 375 VII | pożółkłymi policzkami... I zdaje mi się zawsze, że 376 VII | nasiąkali obydwa poezją słowa i poezją przyrody, rozkołysało 377 VII | nie dzwoniono - przy tym i samo dzwonienie było niezwykłe.~ 378 VII | do domu. Było mu smutno i strasznie. Chciał zapomnieć 379 VIII | VIII. Dawid i Goliat~Nadzwyczajną uciechę 380 VIII | grubym karkiem, ciężki i niezgrabny, lecz wyjątkowo 381 VIII | kurczątko.~Nie tylko klasa, lecz i szkoła cała podziwia siłę 382 VIII | stolik stojący na katedrze i obnosić go po klasie, nie 383 VIII | profesorskim czterech kolegów i zarzuciwszy sobie ten "ładunek" 384 VIII | pogrzebacz żelazny zgiąć i wyprostować...~Tego dnia 385 VIII | kolosalną tekę, książki i kajety po kieszeniach pochował 386 VIII | po kieszeniach pochował i chwyciwszy półżartem malca, 387 VIII | trzymał go za szyję.~Słaby i trochę lękliwy chłopiec 388 VIII | chłopiec spełnił rozkaz - i przyniesiony został w ten 389 VIII | szkoły wśród wrzasku kolegów i gawiedzi ulicznej.~- Goliat 390 VIII | gawiedzi ulicznej.~- Goliat i Dawid... parole! - osądził 391 VIII | zdanie! Każą ci tłumaczyć i basta!~- To dla mnie za 392 VIII | francusku.~- Bien. Masz "pałkę" i możesz iść na miejsce.~Profesor 393 VIII | wymienił trzy zdania oddzielne i kazał przetłumaczyć je na 394 VIII | raz po raz z niej zażywa i palec wyciera o rudą perukę. 395 VIII | koniuszek palca w tabace i do nosa przykłada.~- Jesteś 396 VIII | przykłada.~- Jesteś zuch i masz głowę na karku. A Kucharzewski 397 VIII | wyjątkiem zawstydzonego i czerwonego ze złości olbrzyma, 398 VIII | wpatruje się w księdza i milczy.~- No, rybko, panie 399 VIII | też był synem swego ojca i swojej matki. Ale cóż więcej, 400 VIII | milczy, rzucając na prawo i lewo wymowne spojrzenia, 401 VIII | wreszcie bierze na odwagę i podtrzymywany przez "podpowiadaczów", 402 VIII | cuda przed królem Salomonem i ożenił się z jego córką 403 VIII | Potem pobił Filistyńczyków i zatopił ich wojsko w morzu 404 VIII | złotego, sam mu się kłaniał i innym kłaniać się kazał...~- 405 VIII | wyrazy, potem od razu milknie i wpatruje się w księdza niecierpliwie, 406 VIII | dzieje? Taki słuszny kawaler i tak prawi od rzeczy! Gdzieżeś 407 VIII | czoło czerwonym fularem i nie tracąc miny poważnej, 408 VIII | zostawić go nie można. Bo i to uważ, panie święty, że 409 VIII | gdyby on promocji nie dostał i na grzyby poszedł, musiałbyś, 410 VIII | się wszyscy - prócz Dawida i Goliata. Ostatni ma minę 411 VIII | Ostatni ma minę zakłopotaną i złą; na twarzy pierwszego 412 VIII | upału, który rozleniwia i osłabia, wszyscy energicznie 413 VIII | egzaminach nie "obciąć się" i roku nie stracić. "Ekstra" 414 VIII | roku nie stracić. "Ekstra" i "palant" poszły w zapomnienie, 415 VIII | nawet talenty Welinowicza i Konopki mniejszym niż zwykle 416 VIII | nie może z temperowaniem i... z pochłanianiem bułek 417 VIII | bułek zewsząd znoszonych.~I w Kucharzewskim obudziła 418 VIII | wszelką cenę egzamin złożyć i promocję dostać. Wyrzekł 419 VIII | się na kilka tygodni Narwi i jej ponęt, całymi godzinami 420 VIII | lub kajetem, ciężko dysząc i wzdychając. Uf! jakże go 421 VIII | wyczerpują ułamki dziesiętne i reguła trzech. Zdaje mu 422 VIII | kółko grubym głosem jedną i tęż samą lekcję, która w 423 VIII | pozostali tylko: Kucharzewski i Wroński.~Wroński, nadzwyczaj 424 VIII | wyraźnym rondem, którym celuje i które raczy pochwalać sam 425 VIII | wcisnął się w najdalszy kąt i zgrzany, spotniały, męczy 426 VIII | prostuje się, zamyka oczy i zaczyna jęczeć monotonnie:~- 427 VIII | Bierz licho promocję i szkołę!"~Zwyciężył pokusę - 428 VIII | rezygnacji. Potem oczy zamyka i znów jęczy:~- Vis... vis... 429 VIII | tamte?~Przypomina sobie i przypomnieć nie może. Wyfrunęły 430 VIII | piłkę z dziećmi, śmiać się i bawić z całym światem...~ 431 VIII | zdolność do zapamiętywania ich i wygłaszania.~- Posłuchaj 432 VIII | się, podnosi malca w górę i w oba policzki ogniście 433 VIII | nagrodę wziąć możesz!...~I nasmarował mu w katalożku 434 VIII | olbrzymki, silnej jak Samson i Herkules w jednej osobie.~ 435 VIII | pozwolisz...~- Co pytasz? Chodź i ratuj!~Po chwili maleńki 436 VIII | wielkiego Kucharzewskiego i cieniutkim głosikiem wykłada 437 VIII | Wykłada po prostu, przystępnie i tak jakoś przekonywająco, 438 VIII | wszystko bez trudu pojmuje i zapamiętywa.~- Wiesz, Wrona - 439 VIII | kończąc tryumfująco zadanie i kreśląc pod nim zamaszystego 440 VIII | niezasłużony komplement - i wraca spokojnie do przerwanego 441 VIII | przerwanego przepisywania.~I tym razem Kucharzewski odpowiada 442 VIII | odpowiada wzorowo z arytmetyki, i od nauczyciela, który jest 443 VIII | przybiera mimo woli w głosie i całym obejściu się odcień 444 VIII | milcząco wyższość uznaje i głowę przed nią pochyla.~ 445 VIII | palce, rysuje kredą trójkąty i kwadraty na drewnianej ściance 446 VIII | w tym razie na przyjaźni i wdzięczności. Wszakże to 447 VIII | stopień dobry, bardzo dobry i celujący.~Niebawem cud wypełnia 448 VIII | Nieoczekiwany zaszczyt wzrusza go i przygnębia. Idąc po nagrodę, 449 VIII | nagrodę, jest tak zgięty i skurczony, że wydaje się 450 VIII | prawie małym.~Gdy Wroński i Kucharzewski razem powracają 451 VIII | rozrzewniona dobrocią Wrońskiego i wszystkim, co on uczynił 452 VIII | wszystkiego po trosze próbuje i wszystko wychwala.~Kolega 453 VIII | spojrzawszy na swą olbrzymią łapę i wątłe barki kolegi, odpędza 454 VIII | tylko uśmiecha się, wzdycha i wzrok rozpromieniony przenosi 455 VIII | szczególnej troskliwości i dumy. Owoc ich zielony jeszcze, 456 VIII | sobie wybrał najpiękniejszą i najokazalszą z młodych dyń - 457 VIII | szpilką, wykłuwa jego cyfrę i datę.~- Po wakacjach niech 458 VIII | powadze potrzebnej "laureatom" i zaczynają biegać po ogródku 459 VIII | chwyta Wrońskiego na ręce i obnosi dokoła, okrywając 460 VIII | patrząc na to, uśmiecha się i łzy ociera.~...Spełniła 461 VIII | przepowiednia profesora Luceńskiego i życzenie księdza prefekta.~ 462 IX | dzierżawców, oficjalistów i drobnej, zagonowej szlachty. 463 IX | się przyzwoitszym wyglądem i statecznością, uczą się 464 IX | statecznością, uczą się dobrze i dostają promocję - ale na 465 IX | weseli, pełni życia i prawdziwie chłopięcego animuszu.~ 466 IX | kościoła, ogrodu, klasztoru i gmachu szkolnego, zajmują 467 IX | stancje. Nie brak stancji i w innych stronach miasta, 468 IX | określają wyrażenia: "z wiktem" i "bez wiktu", albo: "na własnym 469 IX | opranie, opiekę macierzyńską i dozór nad nauką.~Kategoria 470 IX | ze wsi worki kaszy, mąki i grochu, połcie słoniny oraz 471 IX | potrzeba na śniadanie, obiad i wieczerzę.~O herbacie, kawie, 472 IX | kawie, kakao, czekoladzie i tym podobnych "babskich" 473 IX | intermezza między obiadem i wieczerzą wypełnia się - 474 IX | barwy ceglanej z żółtymi i zielonymi kwiatami, albo 475 IX | Trzeba mieć zdrowe oczy i krzepkie nerwy, żeby się 476 IX | skrzynce: odzież, bielizna i książki; główną jej zawartość 477 IX | wakacjach, po Bożym Narodzeniu i po Wielkanocy. Nic też dziwnego, 478 IX | do dzielenia swego chleba i sera używać muszą już nie 479 IX | używać muszą już nie noży i scyzoryków, lecz - siekiery.~ 480 IX | idziemy do Mieszka. Ma szynkę i placek.~- To nic, ale Wicek 481 IX | przejmująca wszystkich powagą i strachem. Zajrzyjmy do którejkolwiek 482 IX | się udzielać sympatycznie i pupilom jej, dobrze odżywianym, 483 IX | dobrze odżywianym, wesołym i zawsze gotowym do figlów 484 IX | zawsze gotowym do figlów i bójki.~Pani Pórzycka mieszka 485 IX | jednej dziewki służebnej i całego stada kur, sypiających 486 IX | wyrozumiała na wybryki młodości i - nie żałuje swym pensjonarzom " 487 IX | nawet stało się zbyt ciasno i duszno. Zabrali książki 488 IX | duszno. Zabrali książki i wylegli na podwórko oraz 489 IX | jest pełne zapachu bzów i czeremchy, brzęku komarów 490 IX | czeremchy, brzęku komarów i muszek. Nad małym podwórkiem 491 IX | błękitu. Zdaje się, że z nieba i ziemi, z dalekich pól, łąk 492 IX | ziemi, z dalekich pól, łąk i borów płyną głosy wzywające 493 IX | niezrównanymi czarami wiosny i młodości.~Chłopcy rozłożyli 494 IX | książki, uszy zakryli dłońmi i krzyczą na całe gardło, 495 IX | zakrzyczeć. Zakrzykują wiosnę i zakrzykują nawzajem siebie 496 IX | pilnuje dziewki dojącej krowę i wydaje polecenia dotyczące 497 IX | którą następnie ogląda i poświadcza inspektor.~Znaczniejsza 498 IX | spowodować zamknięcie stancji i odebranie prawa utrzymywania 499 IX | najzawzięciej tropionych i najsurowiej karanych należy 500 IX | karanych należy picie trunków i palenie tytuniu. Do mniej


1-500 | 501-1000 | 1001-1310

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL