Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
viii 1
vis 4
voisin 1
w 1028
wachali 1
wachluje 1
wad 1
Frequency    [«  »]
-----
1387 sie
1310 i
1028 w
1012 na
884 nie
879 z
Wiktor Gomulicki
Wspomnienia Niebieskiego Mundurka

IntraText - Concordances

w

1-500 | 501-1000 | 1001-1028

     Part
1 Pam | chłopięcych,~urodzonego w Pułtusku,~zmarłego w Zakopanem,~ 2 Pam | urodzonego w Pułtusku,~zmarłego w Zakopanem,~te wspomnienia 3 Pam | razem przeżytych ~poświęcam~W.G.~ 4 Aut | życzliwość czytelników i w sercach ich przyjazne zbudziła 5 Aut | jej podstawie obraz jutra, w którym tej znienawidzonej 6 Aut | się nie ukazywał budząc w sercach i umysłach dręczący 7 Aut | niepokój. I bywały chwile, gdy w dusze padał lęk, że może 8 Aut | słońca nie doczekamy...~W innych warunkach ukazuje 9 Aut | jeden jeszcze, na który w wydaniach poprzednich miejsca 10 Aut | francuszczyzny itd. ukazuje się w tym nowym wydaniu nauczyciel 11 Aut | mundurka przyczyniły się w znacznym stopniu przepiękne 12 Aut | prawdą, która mnie samego w podziw wprawiła. Do takiego 13 Aut | wmyślenia się i wczucia w cudzą duszę zdolni tylko 14 Aut | miary artyści.~Warszawa, w czerwcu 1918 r. Wiktor Gomulicki~ 15 ZeSt | tam wzięło?.. Ojciec wziął w ręce wąski, wypłowiały pasek, 16 ZeSt | długo wpatrywał się weń w milczeniu, Ciekawość dzieci 17 ZeSt | najmłodszy synek, - To tatuś był w wojsku?...~- Od mego mundura 18 ZeSt | jak wyglądał ich ojciec w niebieskim kepi. Ale trudno 19 ZeSt | przestawał wpatrywać się w wypłowiały kołnierz, oczy 20 ZeSt | dokazać jej tatuś, który w tym mundurku chodził! - 21 I | Godzina zaledwie siódma. W końcu października nie wszyscy 22 I | tym migające tu i owdzie w oknach blade płomyki świec - 23 I | jej dla dzieciaków, które w tej chwili z pośpiechem 24 I | jakby mu sił brakło lub sam w drzemkę zapadał...~W szarym 25 I | sam w drzemkę zapadał...~W szarym świetle poranku przebiegają 26 I | świetle poranku przebiegają w różnych kierunkach, z koszykami 27 I | koszykami i bez koszyków, boso i w przydeptanych pantoflach, 28 I | bocion!~Kilka dziewuch pędzi w stronę wąskiej uliczki, 29 I | tam jeden mały, krzywy, w ziemię zasunięty domek, 30 I | wreszcie jakby przełamana i w dół spadająca kolumna burego 31 I | spadająca kolumna burego dymu. W tym domku mieszka Judkowa, 32 I | Krzyczy długo, zajadle, potem w największym paroksyzmie 33 I | paroksyzmie gniewu. urywa w jednej chwili, jak człowiek, 34 I | Kto mowę dzwonków rozumie, w tym dzwonieniu słyszał wyraźnie:~- 35 I | z pilności, zamknięcie w ciemnej izbie przy kancelarii, 36 I | przy kancelarii, rozmowa w cztery oczy z inspektorem, 37 I | bezterminowa "na grzyby"... W końcu - dajcie mi pokój. 38 I | malcy i wyrostki. Podążają w jedną stronę, potrącając 39 I | właściwe przegródki.~Już w długim korytarzu, łączącym 40 I | się pary. Pierwsza klasa w samych mundurkach, z gołymi 41 I | same filozofy z rękoma w kieszeniach, z golonymi 42 I | ruchliwy, nerwowy, biega szybko w prawo i lewo, na górę i 43 I | Izdebski, poważny, zatabaczony, w granatowym fałdzistym, szeroko 44 I | dużych, płaskich stopach, w obuwiu z grubej, juchtowej 45 I | Baczność!... Uwaga!...~W kilka chwil później długim, 46 I | do kościoła i skupiła się w prawidłowych czworobokach 47 I | Pod wysokim sklepieniem, w zagłębieniach ołtarzy, na 48 I | jeszcze oczy. Ale zabłysnęły w ołtarzu światła, ozwał się 49 I | altare Dei.~Trzecioklasista w białej komeżce, służący 50 I | służący do mszy, uderzył mocno w dzwonek, zagrzmiał z góry 51 I | sen pierzchają pokonane.~W poważnym milczeniu szli 52 I | klasa zmienia się na chwilę w ul brzęczący. Potem wchodzą 53 I | nauczyciele - wszystko zapada w ciszę. Rozpoczyna się pierwsza 54 I | chłopców klęczy przykładnie w ławkach, powtarzając zmieszanym 55 I | odczytujących "listę". W jednym miejscu głos mocniejszy 56 I | miewa jeszcze we środy i w soboty. W te dni dzieci 57 I | jeszcze we środy i w soboty. W te dni dzieci nie przychodzą 58 I | ani zostać człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu!~ 59 I | dobre oko, dojrzeć go może w dzień jasny przez jedno 60 I | Jest wysmukły, jak kleryk w obcisłej sutannie, a od 61 I | dożywającego dni swych w niedostępnym gnieździe.~ 62 I | księdza Jakuba Wujka, którzy w tych murach długie chwile 63 I | dzwonek ów usłyszawszy, stają w miejscu, prostują się i 64 I | rozszerza ich szczęki bezzębne, w przygasłych oczach żywy 65 I | biec na równi z uczniami w stronę gmachu szkolnego. 66 I | osiemdziesięciu kilku laty w podobnym wypadku...~Nie 67 I | ochmistrza.~Kto urodził się w miasteczku i kto w nim umiera, 68 I | urodził się w miasteczku i kto w nim umiera, temu jest ten 69 I | Więc być może nawet, że gdy w ciche, błękitne poranki 70 I | gdy pomiędzy groby wpada w podskokach rześkie, pobudliwe, 71 II | nieopisanego zamętu. Ten hałas w połączeniu z piaskiem, którym 72 II | ścianę i pcha przed sobą w stronę ostatnich rzędów 73 II | uprzejmie. ~Tamten szczypie go w ramię ze złością.~- Nie 74 II | mnie, "knocie", "panem". W sztubie nie ma żadnego państwa. 75 II | wywołuje hałaśliwą wesołość w grupie przyglądających mu 76 II | się widać, że uważa się w istocie za "starszą osobę".~ 77 II | starszą osobę".~Jest zresztą w klasie kilku takich jak 78 II | stara gwardia. Już byli w ogniu, już proch wąchali. 79 II | patrzy na "knotów", co dziś w pierwszym powakacyjnym dniu 80 II | szukając dla siebie ujścia w gimnazjach gubernialnych, 81 II | gimnazjach gubernialnych, w kancelariach instytucyj 82 II | śmieszni ci nowicjusze w swych workowatych mundurkach, 83 II | workowatych mundurkach, w za długich, zawiniętych 84 II | wysuwające się spod kołnierza w sposób rażący. Zanim inspektor 85 II | stara gwardia!) rzucają w nie czapkami wołając, że 86 II | siła nie potrafi wtłoczyć w porządną, wychowawczą formę. 87 II | niespokojne, biegające w prawo i lewo, jak u myszy 88 II | jak u myszy schwytanej w pułapkę; brzuchy wystające, 89 II | brzuchy wystające, piersi w tył cofnięte, ręce i nogi 90 II | tył cofnięte, ręce i nogi w ciągłych podrygach... Trzeba 91 II | brzezinowych, giętkich, w wodzie deszczowej wymoczonych 92 II | deszczowej wymoczonych prętów...~W praktyce rzecz przybiera 93 II | metal układa się posłusznie w przygotowane zawczasu formy. 94 II | ogólnego porządku rzeczy nie w możności odmienić.~Hałas 95 II | nadzwyczajny, panujący dziś w klasie, stwierdza, że okres 96 II | że okres burzy trwa tu w całej pełni - ba! dopiero 97 II | tłuścioszek, usadowiony wygodnie w jednej z oddalonych ławek, 98 II | sosenek.~Nagle ktoś woła w pobliżu:~- Te, "knot"!...~ 99 II | to o nim mowa.~Zwraca się w stronę głosu, który płynie 100 II | na wierzchu dwóch ławek w postawie Kolosa Rodyjskiego, 101 II | uchybiać nawet wówczas, gdy się w tak niezwykłej formie odbywa. 102 II | przekrzyczeć hałasujących w pobliżu kolegów. - Bardzo 103 II | potrząsa kilkakrotnie dłonią w powietrzu.~W tejże chwili 104 II | kilkakrotnie dłonią w powietrzu.~W tejże chwili odwraca się, 105 II | się, wymierza prztyczka w ucho najbliższemu koledze 106 II | jego przemowy. Powtarza się w niej nieustannie: obowiązek... 107 II | trafiło, musi występować w towarzystwie słów innych: 108 II | prostych, serdecznych...~W klasie staje się cicho, 109 II | Dzieci czują instynktem, że w ich życiu zaszło coś przełomowego. 110 II | niepodobna. Już ksiądz prefekt w swej pierwszej nauce moralnej 111 II | skazany na pracę, że człowiek w ciężkim znoju chleb swój 112 II | Malec stoi przez kilka chwil w milczeniu. Twarz jego wyraża 113 II | drugą, odchodzi z wolna w swoją drogę.~Kozłowskiego 114 II | idzie doń prosta drogą. W jednym miejscu przystanął, 115 II | budowie nowej kamienicy; w innym, żeby wypytać przekupkę 116 II | chce - no, i nie ma za co); w innym jeszcze, żeby postraszyć 117 II | protektora, łażąc za nim w odległości kilku kroków 118 II | oblizujący się, wpatruje się w malca, jakby nacieszyć się 119 III | nazywać się tak nie może. I w istocie, nazwisko chłopca, 120 III | bo musieli ojcu pomagać w polu, w stajni, w lesie, 121 III | musieli ojcu pomagać w polu, w stajni, w lesie, w oborze.~ 122 III | pomagać w polu, w stajni, w lesie, w oborze.~Zdrowi, 123 III | polu, w stajni, w lesie, w oborze.~Zdrowi, krzepcy 124 III | siłą ręki, zębów (podnoszą w zębach stolik stojący na 125 III | Wówczas też odbywa się w nich stanowczy przełom, 126 III | co zabawa i odpoczynek, i w końcu wyrastają na dzielnych 127 III | to odpowiedzieć.~Dopiero w połowie karnawału rzecz 128 III | przyszedłszy na lekcję w dobrym humorze i zabrawszy 129 III | wolno mu pewnie teraz ani w piłkę grać, ani kozła wywinąć, 130 III | Postanowił też posługiwać się nim w celach pedagogicznych.~" 131 III | nadzwyczaj to drażniło. W zniecierpliwieniu uderzał 132 III | uderzał swą grubą trzciną w stolik lub katedrę, budząc 133 III | silnym rozmachem uniósł w górę i... I spokojnie położył 134 III | Profesor zanurzył dwa palce w kieszonce od kamizelki, 135 III | Prawdziwa francuska, w sam raz do wymawiania dyftongów 136 III | krzyknęli mu: "Na zdrowie!" W klasie zapanował nastrój 137 III | nastrój bardzo przyjemny.~Ale w tejże chwili na katedrze 138 III | Profesor walił trzciną w stół jak Jupiter tonans. 139 III | przejmująca - stale się powtarzała w podobnych okolicznościach. 140 III | Nazwisko zaś Mosakowskiego w kronikach szkoły powiatowej 141 III | Mosakowski, nie wygląda w ogóle na takiego, z którym 142 III | pół-ciemnych ławek, gdzie w zupełnym spokoju może... 143 III | pierwszych rzędów pozyskują w nich dobrych, wesołych, 144 III | inteligentnych towarzyszów.~W Księżopolczyku, niestety, 145 III | przytępieniem słuchu idzie u niego w parze przytępienie władz 146 III | krótkiego wzroku dojrzał raz w cieniach ostatniej ławki 147 III | największych krzykaczów w szkole. Jak wszyscy nauczyciele 148 III | posiada latem barwę czerwoną, w zimie fioletową. Profesor 149 III | zapamiętale przez rok cały: w porze upałów bierze "prysznice" 150 III | podczas mrozów zanurza się w przeręblu.~Postawę ma sztywną, 151 III | ustępując, krokami odmierzonymi, w tempie wojskowym: raz, dwa... 152 III | ponczowo-pączkowych, urządzanych w karnawale; nie brak go też 153 III | żadnej uroczystości rodzinnej w rodzaju imienin, chrzcin, 154 III | wesel. Bierze nawet udział w stypach pogrzebowych. Oświadcza 155 III | natichmiast! jak najpręsej! w pól minuta!...~Dopiero kilka 156 III | milczał szukając czegoś w pamięci - wreszcie oczy 157 III | Zabacułem...~- Klasa w śmiech - Effenberger zaś, 158 III | wybuchy śmiechu szyderczego, w jednym zaś i drugim wypadku 159 III | bliżej, pobratać! Ocknęła się w nim dusza za późno - gdy 160 IV | być prymusem.~Prymus jest w klasie pierwszą osobą po 161 IV | on melduje, że atrament w kałamarzu na katedrze "wysechł", 162 IV | prymusa profesor zwraca się w sprawach "delikatnej natury", 163 IV | ma? Albo: skąd się wziął w klasie zapach dymu tytuniowego?...~ 164 IV | się na wszystkich ustach w szkole i na wielu ustach 165 IV | szkołą. Każdego ucznia pytają w domu rodzice i znajomi:~- 166 IV | nie pogardza ofiarowanym w porę "papataczem", do fundowanych 167 IV | niezasłużeni, a - zręczni.~W ostatnim wypadku ma się 168 IV | pojęcie żywe, bystre, że w lot wszystko chwyta i łatwo, 169 IV | podobno nie wyszło...~Jakoś w tydzień po "usadzaniu" profesor 170 IV | prymusostwa nie wyleciał...~W kilka dni później z podobnymi 171 IV | podobnymi ostrzeżeniami, w tym samym tajemniczym tonie, 172 IV | prawie nigdy nie wdawał się w prywatne sprawy uczniów, 173 IV | i podejrzliwym wzrokiem w Sprężyckiego wpatrywać się 174 IV | tego nie robił...~Zaufany w swe zdolności, pilny przy 175 IV | jak skra, równie biegły w wymienianiu państewek, składających " 176 IV | jeszcze jej wówczas Bismark w jedną całość nie spoił!), 177 IV | całość nie spoił!), jak w prawidłach "palanta" i " 178 IV | nigdy nie brał udziału w zabawach uczniowskich, nigdy 179 IV | Była wówczas ta polka w modzie i Sprężycki znakomicie 180 IV | cichu otworzył i cofnął się, w progu zaś ukazał się - inspektor.~ 181 IV | Sprężycki, zaskoczony znienacka w chwili, gdy jedną nogę do 182 IV | głową - zastygł, rzec można. w tej nadzwyczajnej pozycji...~ 183 IV | bystro spod nasuniętych brwi w przerażonego prymusa - potem 184 IV | wygłosił nazwisko "Ślimacki" - w ostatnich rzędach krzyknięto 185 IV | dwunastej na małe grupy i w pustych klasach pozamykano.~ 186 IV | Wyszedł z miną smętną, jakby w przeczuciu nieszczęścia; 187 IV | go też ani razu grającego w piłkę, ślizgającego się, 188 IV | najbujniejszą wyobraźnią nie byli w stanie wyobrazić sobie Ślimackiego 189 IV | zaś, choć czynnego udziału w życiu koleżeńskim nie brał, 190 IV | ciekawy wszystkiego, co się w kółkach mówiło i działo.~ 191 IV | twarz całą z pedantyczną, w manię przechodzącą starannością.~ 192 IV | jego oczy wpatrywały się w przeciwnika spokojnie, choć 193 IV | wszystko się kończyło.~Ale w dwa, trzy dni później - 194 IV | trzy dni później - czasem w tydzień dopiero - zapalczywy 195 IV | tytuniu, to wałęsanie się w godzinach niedozwolonych 196 IV | na cały głos zaintonował w klasie podczas pauzy:~Vacationes 197 IV | będą tańcowali,~A lizusy w skórę brali~Za nas i za 198 IV | Vacationes cras!~Pójdziem wszyscy w las!~Grubych kijów nałamiemy,~ 199 IV | były to czcze pogróżki - w parze z pieśnią szedł czyn... 200 IV | z pieśnią szedł czyn... W przeddzień popisu gromadka 201 IV | Uczniowie wygłaszali wiersze w różnych językach, chór uczniowski 202 IV | szczęśliwym wybrańcom losu, w obecności ich mam i cioć, 203 IV | średniowiecznych) książkę w czerwonej oprawie ze złoconymi 204 IV | pustka~Wszyscy skupili się w gromadki hałaśliwe, śmiejące 205 IV | dzieciaków, ale gdy skręcił w boczną, drugorzędną uliczkę, 206 IV | samą piosnkę i zaopatrzony w tęż samą broń. Na czele 207 IV | przez "nieprzyjaciela". W sieni czekał już na Ślimaka 208 IV | czele...~Tam to właśnie, w tej pustej sieni, miała 209 IV | bardzo długa... Ale nawet i w tym trudnym położeniu Ślimak 210 IV | wszystkie strony. Niebawem w różnych punktach miasteczka 211 IV | czas!"... "Pójdziem wszyscy w las!"... "Za nas i za was!"...~ 212 IV | szczoteczką włosy przygładzał.~W kilka minut później szedł 213 IV | na wspomnienie o szkole w Pułtusku i o którym z tamtejszych 214 V | V. O chłopcu, co sypiał w trumnie~Był to poczciwy, 215 V | i kędzierzawymi włosami, w których tkwiło zawsze pełno 216 V | niezwykłe, należało jednak w miasteczku do popularnych. 217 V | do połowy oczyma, jakby w obawie, żeby jakie niespodziane 218 V | szyków mu nie popsuło.~Za to w zwykłej rozmowie płynnym 219 V | pójdziesz na "ciarki"?~On w głowę się drapał i usta 220 V | stanowych - przynajmniej tam, w tym cichym, dobrym miasteczku, 221 V | obywatela ziemskiego żyli w szkole na jednych prawach, 222 V | Krystka budziło ciekawość w kolegach jego syna.~- Słuchaj, 223 V | Krystkowi, a on, zasiadłszy w rowie na kamieniu przydrożnym 224 V | przydrożnym lub pod drzewem w polu, tłumaczył im metodą 225 V | stały przywilej budzenia w kolegach podziwu. Raz na 226 V | Koledzy zachwycali się w równym stopniu dziełem i 227 V | stopniu dziełem i twórcą. W nowym też, ponętnym świetle 228 V | tatko" nie lubi, jak mu kto w robocie przeszkadza. Czeladnik 229 V | Gromadka zatrzymała się w sieni; najśmielszy i najryzykowniejszy 230 V | Panowała tam cisza zupełna - w warsztacie zawieszono już 231 V | nie otrzymał odpowiedzi. W dużej izbie warsztatowej 232 V | Sprężycki chciał się cofnąć, ale w jednym kącie poruszyły się 233 V | wzrok niespokojny a ciekawy.~W tejże chwili włosy z jeżyły 234 V | Ach! Już umarł!... Już w trumnie leży... Ledwie się 235 V | otwartymi ustami, nie będąc w stanie przemówić.~Pierwszy 236 V | kocham: widziałem Wojtka w trumnie!~Zaczęli wszyscy 237 V | wątpliwości: Wojtek naprawdę leżał w trumnie! Trumna była duża, 238 V | czarno malowana - on leżał w niej wygodnie, jak w łóżku, 239 V | leżał w niej wygodnie, jak w łóżku, łokciem wspierając 240 V | galareta i starali umieścić się w ten sposób, żeby choć jedna 241 V | wypadli na ulicę.~Każdy biegł w swoją stronę nie oglądając 242 V | się dopiero nazajutrz - w szkole.~Pierwszym kolegą, 243 V | i nie uciekli przed nim. W świetle dziennym (a tego 244 V | pięciorgu drobnych dzieci. W warsztacie jadano razem 245 V | nie było, więc sypiał - w trumnie.~Jemu wydawało się 246 VI | nawet nie ma na stanowisku.~W klasie mniej hałasu, niżby 247 VI | grzebieniu, dwóch rzuca w siebie papierowymi strzałami - 248 VI | gromadki; każda gromadka w poważnym milczeniu przypatruje 249 VI | przypatruje się czemuś czy komuś.~W pierwszej z brzegu gromadce 250 VI | wypogodzoną twarzą - wypisujący w kajecie ozdobnymi literami 251 VI | to Welinowicz, pierwszy w klasie kaligraf, o którym 252 VI | przyszłość. Jeśli nauczy się w dużym "B" dolny brzuszek 253 VI | najpiękniejszych kajetów w turkusowoniebieskiej "morowej" 254 VI | Od kogo pochodził rozkaz w tak surowej, a zarazem tak 255 VI | pewnego pamiętnego dnia, w którym Sprężycki i Welinowicz, 256 VI | odjął pióro od papieru.~- W takim razie Mickiewicz nie 257 VI | czterdziestym trzecim uczniem w klasie, która liczyła wszystkich 258 VI | sztychuje" jak sam Łypaczewski!~W gromadce odezwały się śmiechy 259 VI | przynieśli przygotowane umyślnie w tym celu zeszyty z przytwierdzonymi 260 VI | to najłatwiejsza litera w alfabecie. Tymczasem każdy 261 VI | wypisuje prześlicznego aniołka w chmurkach, z kędzierzawą 262 VI | Konopka zaś z rękoma w kieszeniach, z twarzą zwróconą 263 VI | motywów, Czasem myśliwy idzie w pole szukać zająca, a zając 264 VI | znów pies i zając biegną w przeciwne strony, a myśliwy 265 VI | wykreśla przy ekierce) w biednego szaraka...~Klasa 266 VI | innych jeszcze artystów, w rodzaju niższym cokolwiek, 267 VI | artyści, co majsterkowie, w swojej drobnej specjalności 268 VI | zwiększoną zręcznością ręki. Nikt w klasie nie dorównywa Hefajstosowi 269 VI | nie dorównywa Hefajstosowi w talencie "temperowania" 270 VI | talencie "temperowania" piór.~W szkole pułtuskiej stalówki 271 VI | Ponieważ gęsi nie noszą w skrzydłach piór gotowych 272 VI | potrafi zastrugać sobie pióro w ten sposób, że umaczane 273 VI | ten sposób, że umaczane w czernidle, będzie cieńsze 274 VI | ostrym, rozcina je częściowo w kierunku długości. Najmniejsze, 275 VI | Czynność ostatnia jest w równym stopniu trudna i 276 VI | prostego, okrągłego "ronda". W ogóle "nosek'' stanowi o 277 VI | zdumiewająca. Potrafi jeść w każdej porze i wszystko, 278 VI | roboty wykonywa u siebie w domu - przy pomocy sobie 279 VI | tylko znanych i trzymanych w tajemnicy sposobów. Pobiera 280 VI | ulęgałek lub do trzech groszy w gotówce za sztukę. Toteż 281 VI | najlepszym na całą szkołę i w specjalności swej niezrównanym " 282 VI | niezrównanym "piłkarzem".~"Piłkarz" w gwarze szkolnej oznacza 283 VI | wyrabiającego piłki do grania.~W miasteczku nie ma ani jednego 284 VI | nie ma ani jednego sklepu, w którym można by kupić piłkę 285 VI | można, że zmonopolizował w swych rękach cały handel 286 VI | gołębi. O piłkach używanych w szkole pułtuskiej można 287 VI | sierści krowiej, przygotowana w ten sposób, że kawałek wosku 288 VI | paski zwija się następnie w kłębek; rzeczą główną jest 289 VI | białej", będącej u uczniów w pogardzie i pozostawionej 290 VI | drobniutkie kawałeczki, gotują w ukropie i gorące jeszcze 291 VI | towarzystwa "zjadaczów chleba" (w dosłownym tych słów znaczeniu), 292 VI | podobną, która daje się w palcach ugniatać jak wosk.~ 293 VI | Kataryniarzowi zaś płacą i - w oczy mu mówią, że jest " 294 VII | starej daty~Dzień upalny. W klasie duszno i sennie. 295 VII | skronie, a z tyłu spadającymi w długich pasmach na plecy. 296 VII | spod chustki kołnierzyki, w których tłuste jego policzki - 297 VII | pochyli - do połowy się kryją. W całości przypomina owe szanowne 298 VII | świeżością wsi, łąki, gaju, w sposób cudowny oddziaływa 299 VII | Sprężycki całą duszą zatonął w wierszu sielankowym. Żywy 300 VII | marzenia i głębokich zamyśleń.~W tej chwili i obraz poetyczny, 301 VII | szerokość oczy. Znów jest w klasie, znów mu gorąco - 302 VII | omgliła ulice, zmatowała szyby w klasie, napełniła żółtym, 303 VII | suficie widać smugi kurzu, w jednym z kątów - pajęczynę.~ 304 VII | skradł się wiek sterany,~W smutną starość pchnąwszy 305 VII | Głowa zasuwa się głębiej w kołnierzyki: siwe włosy 306 VII | plecy opadają.~Płynie ze mną w kraj nieznany -~Żegnam was, 307 VII | Lnianej płachty będzie dość...~W czterech deskach... w sążniu 308 VII | W czterech deskach... w sążniu ziemi...~Dobrze się 309 VII | głos nauczyciela, zmieniony w echo, powtarza jękliwie:~ 310 VII | echo, powtarza jękliwie:~W czterech deskach... w sążniu 311 VII | jękliwie:~W czterech deskach... w sążniu ziemi...~Sprężycki 312 VII | posępnieją, wydobywa się w równym stopniu z dnia jesiennego, 313 VII | Wiersz utkwił chłopcu w pamięci. Wracając do domu, 314 VII | pamięci. Wracając do domu, w myśli go sobie powtarza. 315 VII | odkłada robotę, twarz ukrywa w dłoniach i siedzi długo 316 VII | dłoniach i siedzi długo w milczącej zadumie...~Napełnia 317 VII | Skowroński występuje zawsze w roli półboga.~Gdy wykłada, 318 VII | starannie odmierzone słowa rzuca w przestrzeń. Nawet gdy uczeń 319 VII | można. Miewa czasem łzy w oczach - wówczas, gdy wiersze 320 VII | najczęściej cytuje poetów, w tych dwóch okresach żyjących.~ 321 VII | wygłaszając je nie tylko w klasie, lecz i na zebraniach 322 VII | różana jutrzenko!~Jużeś to w chatki mojej zajrzała okienko?~ 323 VII | Prowadź mnie... już bez ciebie w tym wieku niesporo.~Za tym 324 VII | przypatrywać będę...~Nikt tego w żart nie obraca. Koledzy 325 VII | umie wypowiadać wiersze, w których słychać jakby warkot 326 VII | usłany, pławne barki gniecie!~W deklamacji Kucharzewskiego 327 VII | gwiżdże jak kartacz lecący - a w wyrazie "kopyty" słychać 328 VII | Naruszewicza. Ułamek Iliady w przekładzie Dmochowskiego, 329 VII | ostatni jest powściągliwy w zachwytach - na rzeczy patrzy 330 VII | czytać, rozmawiać, grać w piłkę, ryby na wędkę łowić.~ 331 VII | upierzenie, powabnie mieniące się w słońcu, olśniewało wzrok 332 VII | Tysiąca i jednej nocy...~W tej to pustelni Dembowski 333 VII | krzykliwie głosami, przytakiwał w równych odstępach czasu 334 VII | Anioł Pański, rozpłynęły się w powietrzu rytmiczne, uroczyste, 335 VII | posępne dźwięki, "poległym w bojach z niewiernymi" poświęcone - 336 VII | Gadaj!~Ale Sprężycki nie był w stanie "gadać". Wybuchy 337 VII | Grażynę - oszołomiły go. W milczeniu kolegę pożegnał.~ 338 VII | jak zabić kulą jaskółkę w locie. Gra całkowicie go 339 VII | poetach na świecie.~Dopiero w kilka dni później powrócono 340 VII | Powrót na wieś, mam łzy w oczach. Zawsze też będę 341 VII | świdrem wkręcają się w głowę - jak na przykład 342 VII | zabłocony, ze spodniami w cholewach?... Tego dnia 343 VII | pustota. Chodzili skupieni w sobie, poważni. Sprężycki 344 VII | skradł się wiek sterany,~W smutną starość pchnąwszy 345 VII | pchnąwszy mnie...~Płynie ze mną w kraj nieznany -~Żegnam was, 346 VII | dzwonów farskich. Nigdy w zwykłych okolicznościach 347 VII | sobą. Chciał myśleć o grze w piłkę, o figlach szkolnych, 348 VII | Lnianej płachty będzie dość...~W czterech deskach... w sążniu 349 VII | W czterech deskach... w sążniu ziemi...~Dobrze się 350 VIII | Kucharzewski przyniósł Wrońskiego - w tece.~Kucharzewski - to 351 VIII | Niczym dla tego chłopca wziąć w zęby ciężki stolik stojący 352 VIII | i przyniesiony został w ten sposób do szkoły wśród 353 VIII | Profesor uderza trzciną w stolik.~- Ciebie nie pytają 354 VIII | skrzypiącym piórem smaruje w katalożku wielką jedynkę.~ 355 VIII | zanurza koniuszek palca w tabace i do nosa przykłada.~- 356 VIII | pozaszkolny spędza na kąpaniu się w Narwi, pływaniu łódką, wycieczkach 357 VIII | ziewnięcie, wpatruje się w księdza i milczy.~- No, 358 VIII | był synem...~Dalej "ani w ząb".~- To już wiemy - zauważa 359 VIII | Filistyńczyków i zatopił ich wojsko w morzu Chanaan... Na puszczy 360 VIII | święty!~Kucharzewski staje w miejscu jak ściągnięty uzdą 361 VIII | razu milknie i wpatruje się w księdza niecierpliwie, jakby 362 VIII | rybko, panie święty! Gdzież w takim razie Dawid?~Tu już 363 VIII | pomieści naukę? Przecież jej w kieszeń nie schowa ani do 364 VIII | prefekta - rozmyśla nad tym, w jaki sposób rozkaz usłyszany 365 VIII | Ekstra" i "palant" poszły w zapomnienie, o "gumę strzelającą" 366 VIII | bułek zewsząd znoszonych.~I w Kucharzewskim obudziła się 367 VIII | kariatyda, powtarza wciąż w kółko grubym głosem jedną 368 VIII | i tęż samą lekcję, która w żaden sposób utkwić mu w 369 VIII | w żaden sposób utkwić mu w pamięci nie może.~Jednego 370 VIII | się chłopcy do wyjścia. W kilka sekund klasa opustoszała - 371 VIII | Kucharzewski wcisnął się w najdalszy kąt i zgrzany, 372 VIII | żeńskiego...~Wbiwszy już sobie w głowę to zdanie, znów pochyla 373 VIII | Niespokojne spojrzenie rzuca w otwarte okno, za którym 374 VIII | krzyki chłopców grających w palanta...~Wyraz jego twarzy 375 VIII | odwrócił od okna - wzniósł je w górę z wyrazem rezygnacji. 376 VIII | bujać z chrabąszczami, grać w piłkę z dziećmi, śmiać się 377 VIII | oczy, wpatruje się bystro w poczciwą, zarumienioną twarz 378 VIII | zrywa się, podnosi malca w górę i w oba policzki ogniście 379 VIII | podnosi malca w górę i w oba policzki ogniście wycałowywa. 380 VIII | wiersza, od razu zatrzymuje w pamięci całe szeregi wyrazów, 381 VIII | możesz!...~I nasmarował mu w katalożku wielką, dla całej 382 VIII | mógł też wytrzymać, żeby w jakikolwiek sposób nie okazać 383 VIII | do kolegi, ale miał łzy w oczach. Potem przez kilka 384 VIII | się, lecz z arytmetyką. W żaden sposób nie może dać 385 VIII | która przedstawia mu się w postaci jakiejś olbrzymki, 386 VIII | silnej jak Samson i Herkules w jednej osobie.~Wroński w 387 VIII | w jednej osobie.~Wroński w swoim kąciku przepisuje 388 VIII | swoim kąciku przepisuje w dalszym ciągu drogocenną 389 VIII | jest ani piłka, ani gra w "cztery kąty", "farby", 390 VIII | przysposabia do nich Wroński.~W ciągu tych przygotowań wzajemny 391 VIII | mistrza, przybiera mimo woli w głosie i całym obejściu 392 VIII | Szacunek opiera się w tym razie na przyjaźni i 393 VIII | książkę, drugi zwinięty w trąbkę list pochwalny, każdy 394 VIII | przez kornaka.~Kucharzewski, w imieniu matki swej, zaprasza 395 VIII | widząca całą przyszłość swą w synu, jest do łez rozrzewniona 396 VIII | jedynaka. Ściska mu ręce, w głowę go całuje, potem zasadza 397 IX | stoją na stancji".~Stancje w Pułtusku urządzone patriarchalnie, 398 IX | urządzone patriarchalnie, w sposób niewiele zapewne 399 IX | drewniane, parterowe domki, w których mieszczą się stancje. 400 IX | stancje. Nie brak stancji i w innych stronach miasta, 401 IX | się tam żur - latem zimny, w zimie gorący; intermezza 402 IX | uwydatniającym się najbardziej w zdobiącym go malowaniu. " 403 IX | nerwy, żeby się bezkarnie w to malowidło wpatrywać. 404 IX | Niewiele miejsca zajmują w skrzynce: odzież, bielizna 405 IX | Zwykle zapas tych wiktuałów w ciągu roku szkolnego odnawia 406 IX | dopiero, gdy towarzysze zasną, w przeciwnym razie nie tylko 407 IX | pokażę.~- A ostatni stopień w katalożku widziałeś?~- Widziałem. 408 IX | stancji - ot, choćby do tej w rynku, utrzymywanej przez 409 IX | bójki.~Pani Pórzycka mieszka w domku małym, bardzo małym, 410 IX | dopasowanym. Trudno zrozumieć, jak w tych kilku niskich, w ziemię 411 IX | jak w tych kilku niskich, w ziemię zasuniętych izdebkach 412 IX | całego stada kur, sypiających w sieni, w kuchni, po trosze 413 IX | kur, sypiających w sieni, w kuchni, po trosze także 414 IX | wytłumaczenie tego cudu mieści się w dwóch właściwościach jej 415 IX | pensjonarzom "wiktu".~Jednak w to gorące, czerwcowe popołudnie 416 IX | choć mu dym z komina kręci w nosie jak tabaka.~Żadna 417 IX | nerwowych nie wytrzymałaby w tym wrzasku ani minuty. 418 IX | który na szczycie dachu, w sąsiedztwie komina, skanduje 419 IX | sprawdzić, czy "wszystko w porządku". Wszelkie dostrzeżone 420 IX | przebywanie poza stancją w czasie przeznaczonym na 421 IX | koziołków na pościeli i granie w piłkę.~Starsi uczniowie, 422 IX | stwierdzenia swej dojrzałości, w którą świat jakoś nie bardzo 423 IX | rzekome przyjemności w gruncie rzeczy dwiema obrzydliwościami. 424 IX | żeby z upodobaniem wciągał w siebie dym gryzący z mocnego, 425 IX | ordynarnego tytuniu, zawiniętego w gruby papier wydarty z brulionu.~ 426 IX | najprzebieglej szych wyprowadzić w pole.~Pikieta alarmuje na 427 IX | krzykiem:~- Salamon idzie!~W mgnieniu oka nikną papierosy 428 IX | papierosy i przysmaki - wszyscy w skupieniu ducha kiwają się 429 IX | Salamon minął bramę - poszedł w rynek - skręcił na Warszawską... 430 IX | melasą i gryzący drajkenig w bibule tryumfalnie na stół 431 IX | drzwiach staje niewielka postać w czapce z gwiazdką, w krótkim, 432 IX | postać w czapce z gwiazdką, w krótkim, niewielkim płaszczyku, 433 IX | ponszo", już papierosy w towarzystwie kieliszka powędrowały 434 IX | psorze? - pyta najspokojniej w świecie Szymczak.~- Lekceważenie 435 IX | niewinności.~- Pan profesor jest w błędzie. Myśmy palili - 436 IX | Agnieszka! nakryj no w ogródku - tu zaduch... Pan 437 IX | przy tym po raz drugi...~W ogródku, zasadziwszy nauczyciela 438 IX | zajmują go... chwasty rosnące w ogródku Tym chwastom przygląda 439 IX | prosi o "księgę wizyt". Musi w niej, według zwyczaju, ślad 440 IX | naczyńko z wodą święconą. W każde święto uczniowie wraz 441 IX | raz, dwa!.. raz, dwa!..." w letnie wieczory, przy oknie 442 IX | Stancji, na których by w szerszym zakresie zajmowano 443 IX | książek, literaturą, nauką, w miasteczku nie ma. Mały 444 IX | tylko osoby starsze, i to w liczbie bardzo ograniczonej. 445 IX | Między młodzieżą krążą w nielicznych, podartych, 446 IX | i - Pawła de Kock.~Za to w każdej bez wyjątku stancji 447 X | słońca, odbijających się w wodzie; nie słyszeć rytmicznego 448 X | wzrokiem za odpływającymi, w dali błękitnej przepadną - 449 X | miejskie ogrody; wrzyna się w cichą, do przechadzek służącą 450 X | Któż to, jeśli nie ona, w chłodne ranki i wieczory 451 X | mgły; gdzież, jeśli nie w płytkich jej zatoczkach, 452 X | to mnóstwo ryb, którymi w dnie piątkowe zasypane 453 X | zasypane wszystkie targi! W tych warunkach jakże tu 454 X | trosze wszędzie, jak kaczki - w dwóch wszakże miejscach 455 X | szczególnym upodobaniem: w bliskości młynów, gdzie 456 X | ławice piasku, na których w upał, po wyjściu z kąpieli, 457 X | nieraz dreszcz i grozę budzą w patrzących...~Wszyscy, co 458 X | wspólnie z Kucharzewskim nosili w Pułtusku niebieskie mundurki, 459 X | mundurki, zachowali niezawodnie w pamięci jego słynny "skok 460 X | to miejsce "kotliną" - i w istocie zawsze się tam woda 461 X | pławiący konia, utonął w niej wraz z wierzchowcem. 462 X | szerokich, skrzydła, zwane w młynarsko - rybackiej gwarze " 463 X | pierzydła" podnoszą się w górę i wykonywają nieustannie 464 X | lejkowa te wiry.~Gdy młyn w ruchu, w pobliżu jego koła 465 X | wiry.~Gdy młyn w ruchu, w pobliżu jego koła szumi, 466 X | na nim skulony jak żaba.~W tej chwili wydaje się małym, 467 X | się z fal i idzie z wolna w górę, unosząc na sobie przyrosłego 468 X | niej chłopca.~Kucharzewski w miarę podnoszenia się "pierzydła" 469 X | niebezpieczeństwa, jakie mu w tej chwili zagraża.~Gdyby 470 X | cały rozkurczył - już tylko w pasie zgięty - już wyprostował 471 X | Ręce złożył nad głową w klin i wyprężony jak cięciwa, 472 X | zupełnie prostopadle.~Stanęła - w tejże chwili on rzuca się 473 X | tejże chwili on rzuca się w przepaść głową naprzód, 474 X | pod wierzbami... Widzicie?~W odległości kilkudziesięciu 475 X | szybko dopłynąwszy do brzegu, w kilku susach jest już przy 476 X | nie odpowiada na pytania.~W kilka sekund ubrał się i 477 X | całą nadzieją na jutro...~W letnie wieczory w Narwi 478 X | jutro...~W letnie wieczory w Narwi i jej odnogach ani 479 X | jednak adepci, uzdolnieni to w tym, to w owym kierunku.~ 480 X | uzdolnieni to w tym, to w owym kierunku.~Jeden umie 481 X | kierunku.~Jeden umie pływać w pozycji stojącej, w czapce 482 X | pływać w pozycji stojącej, w czapce na głowie, na którą 483 X | przepłynąć trzykrotnie rzekę w miejscu jej największej 484 X | powyżej kolan, zaczyna płakać w przekonaniu, że już tonie. 485 X | pływać tylko tam, gdzie może w każdej chwili dostać piętą 486 X | lekcja pływania odbywała się w pobliżu mostu benedyktyńskiego. 487 X | płytka, dzięki czemu używały w tym miejscu kąpieli nawet 488 X | Krok naprzód... pół kroku w lewo... - idzie z mostu 489 X | gruntu stopą.~- Jeszcze krok w lewo i - całą siłą naprzód. ~ 490 X | naprzód" przeraża - ale w tejże chwili uczuwa, że 491 X | dno spod stopy uciekło. W największym przerażeniu 492 X | poręcz mostu i jak stał, w mundurze i czapce, rzuca 493 X | prądy przy palach unoszą go w stronę przeciwną. Z trudem 494 X | wypływa; może zaplątał się w zielskach wodnych, które 495 X | zielskach wodnych, które w tym miejscu dno zarastają... 496 X | głowa Piotrusia ukazała się w znacznym oddaleniu. Kozłowski 497 X | tam ostatek sił wytężając. W tej chwili jednak chwyta 498 X | ratujcie!" pogrąża się w falach...~Dopiero ten krzyk 499 X | krzepkiej budowy młodzieniec w niebieskim mundurku.~Kucharzewski.~ 500 X | mundurku.~Kucharzewski.~W jednej chwili zrzucił mundur,


1-500 | 501-1000 | 1001-1028

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL