Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
dniem 2
dniu 3
dno 6
do 588
doba 1
dobe 1
dobiegl 2
Frequency    [«  »]
1012 na
884 nie
879 z
588 do
480 to
462 ze
294 a
Wiktor Gomulicki
Wspomnienia Niebieskiego Mundurka

IntraText - Concordances

do

1-500 | 501-588

    Part
1 Aut | mundurka, przygotowując do druku trzecie swej pracy 2 Aut | tryumfującą Polskę od końca do końca!~Zmienione warunki 3 Aut | warunki pozwoliły autorowi do serii obrazków składających 4 Aut | odmalowany. Niepodobny on zgoła do przedajnych rusyfikatorów, 5 Aut | mogę przemilczeć faktu, że do powodzenia Niebieskiego 6 Aut | samego w podziw wprawiła. Do takiego wmyślenia się i 7 ZeSt | wąski, wypłowiały pasek, do oczu go przybliżył - długo 8 ZeSt | najstarszy.~- Ładne. Skrajane "do figury", zapinane na jeden 9 ZeSt | najstarszy. Ojciec przygarnął do siebie swą "trójkę hultajską".~- 10 I | wszyscy o tej porze wstają do pracy, czynią to tylko ci, 11 I | usta gorącą kawą, wpychają do tek książki, jabłka, kajety 12 I | Upiekła. Lećta duchem do Żydówki.~- Na jednej nodze!~- 13 I | nie przychodzić... Nic mi do tego. Ale wiedzcie, że was 14 I | pędzą. Dobiegli zdyszani do szkoły. Ledwie wśliznęli 15 I | okute drzwi, wiodące razem do szkoły i do klasztoru.~Mają 16 I | wiodące razem do szkoły i do klasztoru.~Mają tylko tyle 17 I | gołymi głowami, stoi gotowa do marszu; druga klasa wysypuje 18 I | zbytniego pośpiechu szykuje się do wyjścia; piąta - same filozofy 19 I | lewo, na górę i na dół, do wszystkich klas zaglądając, 20 I | wszystkich klas zaglądając, do pośpiechu nagląc. Profesor 21 I | Wpłynęła bocznym wejściem do kościoła i skupiła się w 22 I | białej komeżce, służący do mszy, uderzył mocno w dzwonek, 23 I | pierwsza lekcja, ,,od ósmej do dziewiątej".~Dzwonek spełnił, 24 I | dziewiątej".~Dzwonek spełnił, co do niego należało. Kilku maruderów 25 I | teraz może odpoczywać do godziny drugiej, o której 26 I | przychodzą już po obiedzie do szkoły.~Poczciwy, czujny, 27 I | wytrwale z gnuśnego lenistwa do modlitwy i nauki, dwóch 28 I | przez jedno z wąziutkich, do strzelnic podobnych okienek. 29 I | kilkudziesięciu laty budził i do rzeczywistości przywoływał 30 I | przywoływał pewnego skłonnego do marzeń, zawsze zamyślonego 31 I | skrzydeł pomagające sobie do lotu - próbują biec na równi 32 I | głos dzwonka dopływa do krańców miasta, gdzie na 33 II | otworzywszy drzwi, wpycha go do środka. Malec wpada jak 34 II | zaczerwieniony, kurzem okryty - do przewodnika swego się zwraca.~- 35 II | Wszyscyśmy koledzy i kwita! Mów do mnie po prostu: ty.~- Dobrze, 36 II | się wygodnie, uśmiecha sam do siebie. Zaraz też zanurza 37 II | Zaraz też zanurza rękę do teki, wydobywa bułkę z serem 38 II | pełno. Przebiega z ławki do ławki, mustrując małych, 39 II | wszystko i przyskoczywszy do najbliższego towarzysza, 40 II | zuchowatymi, ciągłą gotowością do bójki. Tamci to niby nowozaciężni 41 II | Zanim inspektor wyszarpnie i do kieszeni schować każe te " 42 II | podczas lekcji usiadł tyłem do nauczyciela. Drugi, znudzony 43 II | się jeść". Piąty, wywołany do lekcji, oświadcza, że wstać 44 II | wzniosłe słowo! ale żeby do umysłów dziecięcych trafiło, 45 II | kulawemu Szymonowi ćwiczyć do zdechnięcia!...~Po odejściu 46 II | minutkę", która przeciąga się do całego kwadransa; to przybywa 47 II | inspektor i każe "knotom" iść do domu, nazajutrz zaś "punkt 48 II | odpowiada tamten.~- To przyjdź do mnie. Mam cały worek.~- 49 II | całe stadko zbiegło się do rozsypanego na ulicy obroku. 50 II | nie przefrunęły przez mur do ogrodu klasztornego.~O Piotrusiu 51 II | orzechach zupełnie zapomniał.~Do domu ma blisko, ale jak 52 II | Jednocześnie wychyla się do niego pucołowata, rumiana 53 II | Dam, tylko przyjdź do mnie.~- Naprawdę dasz?~- 54 II | Kozłowskim...~- A jak?~- Mów do mnie po prostu: "Koźle!"~ 55 III | włościańską sukmanę, ale do jednej z pół tej sukmany 56 III | zabierają się całą siłą do nauki, "kują" po całych 57 III | pierwszoklasista znów zabrał się do "kucia" - z mniejszym już 58 III | Boże Narodzenie pojechał do domu - i już nie powrócił.~- 59 III | malcy. - Dlaczego Mosakowski do szkoły nie wraca?~Nikt nie 60 III | humorze i zabrawszy się do czytania listy, przy nazwisku 61 III | uczyć, od gramatyki uciekał, do pisania słówek lenił się, 62 III | pisania słówek lenił się, do geografii nie można go było 63 III | dziwaczne, służyć mające do gimnastyki języków.~- L' 64 III | jeszcze, mój Szabasiński, do doskonałości. To trzeba 65 III | brunecik, był najśmielszy do profesora, który bywał u 66 III | Prawdziwa francuska, w sam raz do wymawiania dyftongów i spółgłosek 67 III | wyrzucę z klasy i napiszę do ojca, żeby go... ożenił!~ 68 III | miejsc samotnych, wciska się do najdalszych, pół-ciemnych 69 III | knotów", którzy przybywają do miast z na pół chłopskich 70 III | wiejskich. Prócz chleba służy im do żucia groch gotowany, pestki 71 III | dobrych, wesołych, skłonnych do poświęceń, często nawet 72 III | wyfrunie.~Pewna smutna, do usunięcia niemożliwa okoliczność 73 III | uwagi.~Ten nauczyciel należy do najzapalczywszych pedagogów, 74 III | pedagogów, a przynajmniej do największych krzykaczów 75 III | odwracał się, ani wiedząc, że do niego mówiono.~Effenberger 76 III | zeskoczył z katedry, przybiegł do ławek, zaciśniętą pięścią 77 III | Dłoń zwiniętą przyłożył do ucha i powtarzał przeciągle:~- 78 III | zrozumieć nie mogąc, zwrócił się do prymusa:~- Prymus!... tak, 79 III | razowca i zabrał się spokojnie do jedzenia.~Klasa - ryczała.~ 80 III | na współczucie.~Należał do nich ten syn zagrodowego 81 III | rok szkolny nie dobiegł do końca, gdy Księżopolczyk 82 III | musiał przerwać naukę i do łóżka się położyć.~Ojciec 83 III | Raz szepnął, jakby tylko do siebie:~- To dobre chłopaki...~ 84 IV | dwa razy na dzień wchodzi do kancelarii, gdzie ma dostęp 85 IV | kancelarii, gdzie ma dostęp do samego inspektora; on melduje, 86 IV | gąbkę "ktoś świsnął"...~Do prymusa profesor zwraca 87 IV | obecny, a gdy został wezwany do lekcji, oświadczono, że 88 IV | ofiarowanym w porę "papataczem", do fundowanych sobie "babek 89 IV | Należą mi się, ale mię do niczego nie zobowiązują"... ~ 90 IV | ale tylko wówczas, gdy się do tej godności doszło prostą 91 IV | widoczne zaś było, że się rwie do miejsca pierwszego. Dowiedziawszy 92 IV | ekstry" - chłopiec, słowem, do różańca i do tańca.~Pod 93 IV | chłopiec, słowem, do różańca i do tańca.~Pod tym względem 94 IV | w chwili, gdy jedną nogę do góry zadzierał, lewą ręką 95 IV | bez skutku.~- Cała klasa do aresztu!...~Pogroził wszystkim 96 IV | ślizgającego się, biegającego do mety. Ludzie obdarzeni najbujniejszą 97 IV | był najniespodziewaniej do kancelarii. Zwierzchność 98 IV | Jedni byli pewni przejścia do klasy wyższej, innych promocja 99 IV | promocja wisiała "na włosku". Do ostatnich należał Kozłowski, 100 IV | Narwi, skierowała kroki do bliskiego lasu. Powrócono 101 IV | Ślimakowi. Wystarczyło mu do szczęścia przekonanie, że 102 IV | wracał potem z książką do kolegów mierząc ich wzrokiem 103 IV | ale z głową podniesioną do góry, z uśmiechem lekceważąco 104 IV | lekceważąco wyniosłym szedł do domu środkiem ulicy, trzymając 105 IV | bystrością szybkobiega czmychnął do sieni najbliższego domu. 106 IV | minut później szedł już do domu sztywny i pewny siebie, 107 IV | pułtuskiej odebrał i przeniósł do gimnazjum gubernialnego. 108 V | należało jednak w miasteczku do popularnych. Uczynił je 109 V | jednym tchem, z zamkniętymi do połowy oczyma, jakby w obawie, 110 V | Witek - mówił Dembowski do Sprężyckiego - chciałbym 111 V | Koledzy mają nowy powód do dziwienia się. Kilku chłopców 112 V | Wojciecha Krystka ciągnie ich do siebie, wydaje się im czymś 113 V | dnia Krystek nie przyszedł do szkoły. Nie przyszedł drugiego 114 V | jego towarzysz Dembowski. Do Dembowskiego przyczepił 115 V | Sprężycki przysunął się do drzwi od mieszkania pana 116 V | krzyknął głośno i wybiegł pędem do sieni.~Pędził tak szybko, 117 V | odemknęli drzwi od warsztatu i do środka zajrzeli. Nie było 118 V | błyskawiczną szybkością drapnęli do sieni i przepychając się, 119 V | długi czas nie mógł przyjść do słowa, powtarzając tylko 120 V | nieboszczyka nie można było do niej "dopasować" - stale 121 VI | Wszystko to odnosiło się do pewnego pamiętnego dnia, 122 VI | I zabrał się na powrót do wykończania swego przepięknego " 123 VI | Ostatnie wyrażenie odnosiło się do tego, że Welinowicz był 124 VI | nie mogąc się uspokoić.~- Do kaligrafii nie trzeba wielkiego 125 VI | zawsze przy sobie, schował do kieszeni flaszeczkę z czerwonym 126 VI | tym co najwyżej "zajechać" do biura powiatu na "wolnonajemnego" 127 VI | kieszeniach, z twarzą zwróconą do okna poświstuje: "Pojedziemy 128 VI | stoi wyprężony i gotowy do skoku, a myśliwy strzela 129 VI | skoku, a myśliwy strzela do zająca kulą - przy czym 130 VI | skrzydłach piór gotowych do pisania, trzeba zatem te 131 VI | takie pojęcie o narzędziach do pisania, potrafi zastrugać 132 VI | pióro służyć może tylko do pospolitszej, brulionowej 133 VI | kaligrafować" niepodobna.~Hefajstos do zatemperowania jednego pióra 134 VI | jakby szkicowy kształt pióra do pisania, średnim, bardzo 135 VI | najostrzejsze, służy mu do przycinania "noska".~Czynność 136 VI | zależy: czy pióro ma służyć do cieńszego lub grubszego 137 VI | cieńszego lub grubszego pisma, do liter pochyłych, "angielskich", 138 VI | angielskich", czy też do prostego, okrągłego "ronda". 139 VI | sztucznej podkładce. Służy do tego wyłącznie paznokieć 140 VI | posiedzeniu pięć, sześć, do dziesięciu - chowa do teki, 141 VI | do dziesięciu - chowa do teki, następnie zjada wszystkie 142 VI | następnie zjada wszystkie do ostatniego okrucha.~Żarłoczność 143 VI | zapłatę wysoką, dochodzącą do całej kwarty ulęgałek lub 144 VI | całej kwarty ulęgałek lub do trzech groszy w gotówce 145 VI | człowieka wyrabiającego piłki do grania.~W miasteczku nie 146 VI | mundurków, których liczba do 350 dochodzi, prędzej by 147 VI | czyli "kulga" dopóty, do wosku przylgnie tyle włosów, 148 VI | gumy otrzymać wreszcie masę do czarnego ciasta podobną, 149 VI | najmłodsi co prawda. Kupują je do zabawy. Zabawa na tym polega, 150 VII | Chłopcom oczy przymykają się do snu. jakby nieprzytomni 151 VII | zwłaszcza gdy głowę pochyli - do połowy się kryją. W całości 152 VII | gotowy, skłonny też bywa do marzenia i głębokich zamyśleń.~ 153 VII | zawładnąć myślami, tak je do swego wykładu przynęcić.~... 154 VII | chłopcu w pamięci. Wracając do domu, w myśli go sobie powtarza. 155 VII | ma sposobu zbliżenia się do nich...~Nieprzystępny jest 156 VII | dostarczył mu na kilka dni wątku do marzeń najrozkoszniejszych...~ 157 VII | lekcji Dembowski przyszedł do Sprężyckiego z miną tajemniczą, 158 VII | zaproponował, żeby poszli do "pustelni".~"Pustelnią" 159 VII | a cudnym wierszom Narew do taktu pluskała, ptaki dziwiły 160 VII | Sprężycki, liczący się do najzapaleńszych i najzręczniejszych " 161 VII | kilka dni później powrócono do tego przedmiotu.~- Cóż Konrad 162 VII | ręce i zajadając kupioną do spółki kwartę sapieżanek.~- 163 VII | trzeba wziąć i - wieprzkom do koryta wyrzucić?~- Co znowu! 164 VII | Sprężycki pociągnął kolegę do wyjścia. Gdy znaleźli się 165 VII | znaleźli się na rynku, podbiegł do nich Kozłowski.~- Umarł 166 VII | miasto, gdy Sprężycki wracał do domu. Było mu smutno i strasznie. 167 VII | wesołej książce, którą dostał do czytania - a usta jego powtarzały 168 VIII | Tego dnia olbrzym, idąc do szkoły, spotkał wątłego 169 VIII | półżartem malca, wsadził go do teki, przykazując, żeby 170 VIII | przyniesiony został w ten sposób do szkoły wśród wrzasku kolegów 171 VIII | Niech no jednak - dodał, do tabakiereczki swej sięgając - 172 VIII | parole!~Wywołuje ich obu do lekcji - każe stawać przed 173 VIII | drugiego. Dawid sięga ledwo do pasa Goliatowi.~- Kucharzewski, 174 VIII | Teraz olbrzym wykrzywia się do płaczu.~- Nie wiem, za co 175 VIII | katedrze.~- Milczeć, bo do dziennika zapiszę! Olbrzym 176 VIII | zapiszę! Olbrzym wtłoczył się do ławki, głowę wsunął między 177 VIII | zwraca się Luceński do drugiego ucznia - powtórz, 178 VIII | koniuszek palca w tabace i do nosa przykłada.~- Jesteś 179 VIII | wysłuchawszy innych, zwrócił się do Kucharzewskiego:~- No, Kucharzesiu, 180 VIII | odpycha. Gdy chce zmusić się do nauki, litery tańcują mu 181 VIII | teorię arytmetyki.~Wywołany do lekcji wstaje, przeciąga 182 VIII | tym, rybko. Ale cóż to ma do Kucharzewskiego?~- A bo 183 VIII | w kieszeń nie schowa ani do teki. A tu nadchodzą egzaminy, 184 VIII | pauzy wszyscy cisną się do niego z piórami, których 185 VIII | pozwolono uczniom iść na godzinę do domu. Nauczyciel zachorował, 186 VIII | otwarte, rzucili się chłopcy do wyjścia. W kilka sekund 187 VIII | rzucę ja to wszystko... do kąpieli pójdę, potem na 188 VIII | Co chwila to zagląda do książki, to się od niej 189 VIII | ulatują mu z pamięci. Wraca do nich - tamten gdzieś mu 190 VIII | wierszyk.~- Wierszyk?... Do deklamacji?...~Twarz olbrzyma 191 VIII | ma szczególną zdolność do zapamiętywania ich i wygłaszania.~- 192 VIII | Urodzony deklamator zapalił się do wiersza, od razu zatrzymuje 193 VIII | wyzwawszy Kucharzewskiego do lekcji, zdumiał się płynnością, 194 VIII | on wyśpiewał wszystkie co do jednego "wyjątki".~- Bój 195 VIII | widoczną piątkę.~Gdy wracali do domu, olbrzym podskakiwał 196 VIII | co go czyniło podobnym do tresowanego słonia. Nie 197 VIII | Uśmiechał się wprawdzie do kolegi, ale miał łzy w oczach. 198 VIII | komplement - i wraca spokojnie do przerwanego przepisywania.~ 199 VIII | czeka. Zmyka czym prędzej do domu, czując, że go jeszcze 200 VIII | Wroński przychodzi na stancję do Kucharzewskiego. Celem tych 201 VIII | Chłopcy przysposabiają się do egzaminów - właściwie zaś 202 VIII | Kucharzewskiego przysposabia do nich Wroński.~W ciągu tych 203 VIII | kolegów zmienia się stopniowo do gruntu. Dawniej stanowczą 204 VIII | ona przechodzi nieznacznie do maleńkiego Wrony. Ostatni, 205 VIII | objaśniające słówko.~Dochodzi do tego, że Kucharzewski względem 206 VIII | Niebawem cud wypełnia się do końca. Na popisie publicznym, 207 VIII | Kucharzewski razem powracają do domu, pierwszy dźwigając 208 VIII | względem wzrostu daleko mu do niego.~Pochylający się, 209 VIII | przyszłość swą w synu, jest do łez rozrzewniona dobrocią 210 VIII | go całuje, potem zasadza do nakrytego stołu, gdzie przygotowała 211 VIII | przysuwa półmiski, zachęca do jedzenia. Ogromną ma ochotę " 212 VIII | Nieustannie też chustkę do oczu przykłada.~Po śniadaniu 213 VIII | Kucharzewska prosi Wrońskiego do ogródka, gdzie rosną dynie - 214 VIII | niewielki, wymaga kilku miesięcy do zupełnego dojrzenia. Prosi 215 IX | odważają się posyłać dzieci do szkół - jednak już o tym 216 IX | czapek, a czupryny wyrastają do zabronionej regulaminem 217 IX | kwartału właściciele "skrzynek" do dzielenia swego chleba i 218 IX | chłopców:~- Dziś idziemy do Mieszka. Ma szynkę i placek.~- 219 IX | tłuszczu policzkami:~- Co do chronologii, to już ty się, 220 IX | powagą i strachem. Zajrzyjmy do którejkolwiek liczniejszej 221 IX | liczniejszej stancji - ot, choćby do tej w rynku, utrzymywanej 222 IX | wesołym i zawsze gotowym do figlów i bójki.~Pani Pórzycka 223 IX | bardzo małym, zupełnie do jej figury nie dopasowanym. 224 IX | wylegli na podwórko oraz do małego warzywnego ogródka.~ 225 IX | borów płyną głosy wzywające do odpoczynku, do marzeń, do 226 IX | wzywające do odpoczynku, do marzeń, do nasycania się 227 IX | do odpoczynku, do marzeń, do nasycania się niezrównanymi 228 IX | drugi na przystawionej do ściany drabince; trzeci 229 IX | uchybienia zapisywane do specjalnej "księgi wizyt", 230 IX | prawa utrzymywania uczniów.~Do przestępstw najzawzięciej 231 IX | trunków i palenie tytuniu. Do mniej ciężkich: przebywanie 232 IX | przeznaczonym na uczenie się lekcji. Do tolerowanych: przewracanie 233 IX | dlatego tylko, że należą do zabronionych.~Trudno uwierzyć, 234 IX | zamiast sadzać tych uczniów do kozy, kazał im za karę pić 235 IX | powędrowały przez otwarte okno do ogródka.~- Nie można... 236 IX | kochaneczku - zwraca się do Szymczaka - podaj mi z łaski 237 IX | Pofatyguj się, chłoptysiu, do pani Pórzyckiej, powiedz, 238 IX | Pórzycka otrzyma wezwanie do inspektora. Stancja może 239 IX | zasadziwszy nauczyciela do salaterki z poziomkami, 240 IX | Piec u mnie dymi i swąd do uczniowskiej izby zalatuje - 241 IX | podnosi i pośpiesznie chowa do kieszeni.~Po chwili najuprzejmiej 242 IX | pani Pórzyckiej dochodzą do granic niemożliwych. Władza 243 IX | stancję prawie zawsze wstępują do seminarium.~Inne stancje 244 X | odnogami, niby dwojgiem ramion do uścisku wyciągniętych, opasuje 245 X | ogrody; wrzyna się w cichą, do przechadzek służącą ulicę, 246 X | pierwszorzędny pływak, odważny do bohaterstwa, śmiały, nieustraszony. 247 X | Kucharzewski, po wejściu do wody, lekko, swobodnie, 248 X | deskę pochwycić. Przypiął do niej jedną rękę, potem drugą. 249 X | wypadkiem przyczepiło się do olbrzyma i z czego olbrzym 250 X | unosząc na sobie przyrosłego do niej chłopca.~Kucharzewski 251 X | zanimby jeszcze zdążył wpaść do wody.~Im wyżej wznosi się 252 X | wysokość - już gotuje się do skoku...~Ręce złożył nad 253 X | Czeka, deska dojdzie do największej wysokości, 254 X | parska i szybko dopłynąwszy do brzegu, w kilku susach jest 255 X | nie odpoczywając, pędzi do matki na gorącą kawę ze 256 X | takiego, który wrzuciwszy do głębiny spory kamień, potem 257 X | Mieszkowski należy, niestety, do ostatnich.~Ileż napracował 258 X | długich staraniach doszedł do tego tylko, że nauczył Piotrusia 259 X | poruszając tylko od czasu do czasu rękoma i nogami.~Ale 260 X | z mostu komenda - głowa do góry... usta zamknąć... 261 X | mundurze i czapce, rzuca się do wody.~Doskonały pływak, 262 X | przeżegnał - i znów: chlust do wody!~Tym razem szło mu 263 X | nadzwyczajnym wciągnęli do łodzi dwóch chłopców, splecionych 264 X | wielkim trudem przywołano do życia najpierw Piotrusia, 265 X | dzieje. Kazano ich przenieść do domu i oddać pod nadzór 266 X | dopiero wszyscy zwrócili się do Kucharzewskiego - bohatyra 267 X | otworzyli oczy, kopnął się do matki na swą zwykłą gorącą 268 X | rogalikami. Nazajutrz przyszedł do klasy, taki jak zawsze: 269 X | zwierzchnikowi, chciał uciec do ławki. Powstrzymał go ksiądz 270 X | przerywając zabawę, pobiegli pędem do miasta i wpadłszy do mieszkania 271 X | pędem do miasta i wpadłszy do mieszkania urzędnika Grąbczewskiego, 272 X | jeden po drugim, wpadli do przerębla i dostali się 273 X | tylko połyskiwały małe, do czerpania wody wyrąbane, 274 X | szybko zapada. Gdy przybyli do mostu, już zaczynało się 275 X | nieruchome, skostniałe, do brył lodu podobne.~Ogromny 276 X | restauracją i bilardem. Do tej cukierni przeniesiono 277 X | mógł już być przywołany do życia.~Śmierć jego przez 278 X | własnej sile. Poszedł najpierw do kościoła, a stamtąd zaraz - 279 XI | jakby tylko głosu próbował do wieczornego koncertu.~Niebo 280 XI | Północnej. Prawdziwe morze do wypicia!~Sprężycki czyta 281 XI | nauczę!~Mimo to znów wraca do książki - znów usiłuje wbić 282 XI | uwyraźnił - jest teraz podobny do stłumionego huczenia.~Przez 283 XI | latającego - ręce doń wyciąga jak do przyjaciela, jak do wybawcy...~ 284 XI | jak do przyjaciela, jak do wybawcy...~Już się teraz 285 XI | podwórze, na rynek, wpaść do której stancji, umówić się 286 XI | obgadane - Sprężycki wraca do domu i kładzie się spać, 287 XI | Żeby mnie tylko wpuścili do ogrodu benedyktyńskiego.~- 288 XI | we drzwiach z podniesioną do góry ręką, w której dwóch 289 XI | ciszy przechodzi na palcach do katedry, na stoliku kładzie 290 XI | kładzie czapkę daszkiem do góry, w czapce umieszcza 291 XI | potrząsając wciąga nareszcie do potężnego nosa. Zwraca się 292 XI | koniugacyjki"... - szepcą do siebie uczniowie, którzy 293 XI | Nauczyciel ma osobliwą słabość do początków gramatyki; wyższe 294 XI | Posiada szczególną skłonność do przeciągania ostatnich wyrazów 295 XI | dziwną trafnością przystawało do jego poczciwej, nieco ciężkiej 296 XI | gdy łacinnik odwrócił się do tablicy, Sprężycki, choć 297 XI | śmiech. Izdebski wyciąga rękę do czupryny Bonusia - ale cofa 298 XI | dziwnie w tych sprawach tępy.~Do najwyższej pasji doprowadzony 299 XI | chrabąszcza, przyczepia ich do nauczyciela dziesięć.~Niebawem 300 XI | historię powszechną - wchodził do klasy, wzorowa cisza panowała 301 XI | odchrząknąwszy, wywołuje do lekcji - Sprężyckiego.~Chłopiec, 302 XI | odpowiadaj.~Prymus idzie do pieca, na palce się wspina - 303 XI | rozkazuje nauczyciel.~Rzuca się do tego pierwszy Sprężycki.~ 304 XI | wzmaga - dochodzi nareszcie do takiego natężenia, że nauczyciel 305 XI | inspektora, "ktoś" nawpuszczał do klasy chrabąszczów.~- Kto 306 XI | on nawet po dzwonku, gdy do klasy wojskowym, rytmicznym 307 XI | chrabąszcza, i powraca z nim do klasy. Sprężycki nie ustępuje.~- 308 XI | słuchać.~- Sprężycki, marsz do lekcji - przerywa mu czerwony 309 XI | krzyczy doprowadzony do ostatniej pasji Effenberger 310 XI | nowym kałamarzem i ścierką do wycierania atramentu. Na 311 XI | przyprowadzaniu katedry do porządku upływa co najmniej 312 XI | uczniowie udają, że się szykują do pisania. Kałamarze pochowali, 313 XI | przygotowanie nowej sztuki, do której łapki i ogonki chrabąszczów 314 XI | musicie się wszyscy wziąć do wypędzania.~"Sprzysiężonym" 315 XI | Łypaczewskiemu. W ogóle należy on do nauczycieli, którzy z trudnością 316 XI | zaś i w soboty po południu do szkoły nie przychodzono.~ 317 XI | za kołnierz albo wpuścił do rękawa. Ofiara figla rzuca 318 XI | żmiję, a inni przysiadają do ziemi od śmiechu.~Po zachodzie 319 XI | Przez otwarte okna wpadają do mieszkań, na kształt pocisków 320 XII | chłopiec zabiera się od razu do czytania - ale go profesor 321 XII | że wszyscy poeci należą do przeszłości, że o każdym, 322 XII | zabiera się natychmiast do czytania. Inni słuchają 323 XII | Syrokomlę.~Na pocztę nie idzie, do czego ma kilka ważnych powodów. 324 XII | gdzie ów trakt biegnie do Różana, Ostrołęki, Łomży 325 XII | mógł przypatrzeć mu się do woli.~Minął Karczmę Zieloną, 326 XII | dziecinne z wiarą i otuchą~Do grona towarzyszów i do murów 327 XII | otuchą~Do grona towarzyszów i do murów klasy~Przylgło, przyrosło 328 XII | się modlę w kaplicy albo do mszy służę?~Z serca chłopczyny 329 XII | nadlatuje. I znów sięga do pamięci - prawie na głos 330 XII | zaledwie poety! Toteż on do zwykłych ludzi nie może 331 XII | głos jękliwy, żałosny, do ogólnej melancholii jesiennego 332 XII | sobie inaczej: podobnego do Margiera i Dęboroga, z dużym, 333 XII | wbitym w chłopczynę bystrym, do głębi przenikającym wzrokiem 334 XII | wzrokiem uśmiecha się...~Ach! do śmierci nie zapomni Sprężycki 335 XIII | próżno usiłuje wedrzeć się do niedużego saloniku Sprężyckich.~ 336 XIII | zresztą dalekiego podobieństwa do rumianego, żywego jak iskra 337 XIII | chorego.~- Przysuń bliżej, do samej twarzy... - prosi 338 XIII | policzkowe.~Razem z bzem do łóżka małego męczennika 339 XIII | uzdrawiające takiej potęgi, do jakiej nie wzniosą się nigdy 340 XIII | papieru karetę, zaprzągł do niej sześć chrabąszczów 341 XIII | jak Kataryniarz przyniósł do klasy gołębia, którego mu 342 XIII | światła i powietrza wpadają do dusznego pokoju. Odsłania 343 XIII | dobroczynna królowa, przychodzi do chorego dziecka, aby je 344 XIII | w drugie i uśmiecha się do niego wesoło.~- No, Bronek - 345 XIII | Bronek - mówi rześko - teraz do czytania. Dembowski otworzył 346 XIII | który opuści wodza swojego i do wojska przejdzie. Który 347 XIII | wierność i zachowamy do śmierci - odezwał się Altaverde. - 348 XIII | na chorą nogę kolegi.~- Do 13 czerwca muszę chodzić – 349 XIII | gdy Rinaldo przystępuje do otwartego okna i mówi: " 350 XIII | ja podniosę pistolety do góry, a ty uderzysz młotkiem 351 XIII | poruszony?~- Nie poruszony.~- Do kryjówki zaglądałeś?~- Trudno 352 XIII | Co robić? W powieściach do podważania takich kamieni 353 XIII | który na lato ma przybyć do Pułtuska. Przy sposobności 354 XIII | własnością: nie tylko należała do nich, lecz i przez nich 355 XIII | na samo wspomnienie!...~Do przyrządzenia owej trucizny 356 XIII | nie został przypuszczony do tajemnicy. Co więcej, obaj 357 XIII | przed sobą przysięgę, że do końca życia nigdy nikomu, 358 XIII | zwrócono się z podejrzeniem do Bronka. Sumienie małego 359 XIII | sztuczny alfabet i pisują do siebie listy cyfrowane, 360 XIII | biegają z listami od jednego do drugiego.~Sprężycki cierpi 361 XIII | przesiaduje przy chorym do północy, książki mu czyta, 362 XIII | ciemnymi uliczkami powraca do domu. Matka czyni mu głośne 363 XIII | się z krzesła, odchodzi do okna lub w ciemny kat pokoju.~ 364 XIII | przedostało się w tłumaczeniu i do Pułtuska, gdzie nadzwyczajne 365 XIII | siadł na bryczkę i pojechał do Warszawy. Po dwóch dniach 366 XIII | lekarza-homeopatę.~Z tym lekarzem do pokoju i do duszy chorego 367 XIII | tym lekarzem do pokoju i do duszy chorego wstąpiło jakby 368 XIII | zasłony wszelkie odrzucić, do rany przykładać tylko kawałki 369 XIII | spełnione, kazał on podać sobie do pokoju chorego drugie śniadanie 370 XIII | wielkim apetytem zabrał się do jedzenia.~Sam widok tego 371 XIII | zaś użyjemy tego narzędzia do ukrajania potężnego plastra 372 XIII | zwraca się z tym pytaniem do matki. Matka w odpowiedzi 373 XIII | płaczem, przyciska syna do piersi, okrywa go pocałunkami 374 XIII | Przed wieczorem wpada do niego Dembowski, rozpromieniony, 375 XIII | doktór mówi, zaraz pobiegłem do naszego kamienia i tam wykonałem 376 XIII | bliżej.~Tamten podchodzi do łóżka - Sprężycki chwyta 377 XIV | przypierającego jednym końcem do kościoła Ojców Benedyktynów, 378 XIV | że "knoty" wspinać się do niej muszą na palcach, a 379 XIV | Te drzwi prowadzą razem do szkoły i do klasztoru. Lewa 380 XIV | prowadzą razem do szkoły i do klasztoru. Lewa połowa gmachu, 381 XIV | się z kościołem, należy do zakonników; prawa stanowi 382 XIV | leży przepaść niemożliwa do przebycia. Nikt też nawet 383 XIV | dążący na lekcje religii; do połowy klasztornej wślizguje 384 XIV | zgarbiony, z niezmiernie długim, do dzioba kruczego podobnym 385 XIV | budzi się nagle "powołanie" do życia zakonnego. Postanawia 386 XIV | Postanawia przykładać się pilniej do łaciny i marzy z utęsknieniem 387 XIV | spokój zapanuje, nadpływają do niej stłumione, uroczyste 388 XIV | Piotruś Mieszkowski chowa do teki napoczęte jabłko - 389 XIV | wrażliwością, jest on do łez wzruszony. Zapomina 390 XIV | lekcyj.~To biedne pompisko, do niemożliwości rozklekotane, 391 XIV | prosto spod kościoła.~- Do... doprawdy?~"Knot" blednie 392 XIV | wiedzą i że to nikomu apetytu do wody nie psuje. Miałżeby 393 XIV | potem spluwa i zwraca się do całej kompanii.~- Nie pojmuję - 394 XIV | któryś.~- Od tygodnia kropli do ust nie wziąłem. I choćbym 395 XIV | może. Rzucają się wszyscy do otworu.~Najsilniejszy, odepchnąwszy 396 XIV | przyłożyli równocześnie twarze do rury i wrzeszczą:~- Tam 397 XIV | prostej. Każdy zaglądający do rury widział... własne oko, 398 XIV | oko swego brata.~Wejście do ogrodu klasztornego jest 399 XIV | poradzić. Trzeba mocno kołatać do furty, na zapytanie zaś: " 400 XIV | zapytanie zaś: "A kto tam?... Do kogo?..." - odpowiedzieć 401 XIV | odpowiedzieć śmiało:~- Do ogrodnika, po frukta!~Wielokrotnym 402 XIV | przedostają się niekiedy do ogrodowego sanctuarium, 403 XIV | zastąpić wielką, podartą, do gniazda wroniego podobną 404 XIV | owoc upadły. napatrzył się do syta zakonnikom, snującym 405 XIV | młodsi trójkami, stosownie do reguły zakonnej. Nie słyszało 406 XIV | zeskoczył z drzewa, pobiegł do budki ogrodnika, przebrał 407 XIV | przed sobą wyjście, iść do księdza, otwarcie wszystko 408 XIV | benedyktyńską, na dzwonnicę farską, do leśnych gąszczów, do rzecznych 409 XIV | farską, do leśnych gąszczów, do rzecznych otchłani, między 410 XIV | kwiaty płonące na łąkach, ani do ogrodów, ani do bibliotek, 411 XIV | łąkach, ani do ogrodów, ani do bibliotek, ani na tłumne 412 XIV | spokojem, i wyprawia od świtu do wieczora niesłychane hałasy.~ 413 XIV | jemiołuchy - dostęp wszakże do pustelni równie trudny od 414 XIV | splątanych, wypełzłych z ziemi i do wody czołgających się korzeniach 415 XIV | stamtąd skokiem szalonym wpaść do wnętrza gaiku.~Nie trzeba 416 XIV | to również jedyny ksiądz, do którego nie przybiegają 417 XIV | i wślizgnął się chyłkiem do środka.~Siedzi przeto, patrzy, 418 XIV | Zlatywało się wówczas do nich ptactwo - ale jakie 419 XIV | jakby zwracał się z przemową do biesiadników, co stół jego 420 XIV | Skrzydlata czereda podlatuje do samych stóp mnicha, nad 421 XIV | kilkanaście~kroków zbliżyć się do siebie nie dadzą... Przejęty 422 XIV | ani głowy ludzkie nie do miecza, ani kwiaty do drapieżnych 423 XIV | do miecza, ani kwiaty do drapieżnych rąk głupców 424 XIV | ksiądz Siennicki z diabłem ma do czynienia, że kiedyś diabły 425 XIV | wszędzie; kwiaty podobne do wszystkich kwiatów; ptaki 426 XIV | ośmielający się chłopiec. - Co do ptaków, proszę księdza dobrodzieja, 427 XIV | widziałem, jak przybiegały do księdza dobrodzieja niby 428 XIV | stworzeniu bożemu i żeby idąc do niego, w sercu swym nie 429 XIV | wszelkich starań, aby dojść do tej doskonałości, o której 430 XIV | drzew, pozwalała brać się do ręki, pieścić, głaskać i 431 XIV | pieścić, głaskać i cieszyć do syta oczy tęczowym swych 432 XIV | dziecko - mówi ksiądz, biorąc do ręki jedną z ksiąg leżących 433 XIV | ptaszęta boże, przylatujące do ręki mej po ziarno, i wydało 434 XIV | nie wdzierać się podstępem do samotni mojej lub czyjejkolwiek. 435 XIV | Tu przygarnia chłopca do siebie - w oczy jego wpatruje 436 XIV | się długo, badawczo, jakby do duszy przez nie zazierał.~- 437 XIV | wówczas i ty nie zatęsknisz do samotności, do cichego odludnego 438 XIV | zatęsknisz do samotności, do cichego odludnego kącika 439 XIV | spuścił - ręce składa jakby do modlitwy.~- Zapamiętaj, 440 XIV | zrozumiesz... ~Głos zniżył prawie do szeptu.~- Nie zapomnij wówczas 441 XIV | zapomnij wówczas westchnąć do Pana Boga za spokój duszy 442 XIV | Boga otrzymasz resztę.~Dłoń do czoła przyłożył - spojrzał 443 XIV | jeszcze zajrzeć mi trzeba do książek moich...~Szorstką, 444 XIV | cię, moje dziecko. Żalu do ciebie nie mam - i ty go 445 XIV | nie mam - i ty go nie miej do mnie. Jeśli masz dziadka, 446 XIV | musi.~Odprowadził chłopca do samej furtki. Przy rozstaniu 447 XIV | miasteczko, chłopiec wraca do domu wolno, poważnie, w 448 XV | jakieś wiersze i co chwila do księgi zaglądał. Twarz jego, 449 XV | się uczynić go podobnym do głosu dojrzałego mężczyzny. 450 XV | wypełniały ciężkie westchnienia.~Do ogródka wszedł kolega Bronek - 451 XV | zwróci? się teraz wprost do towarzysza:~- Chaosa bytnost' 452 XV | osądził:~- Widać miał złość do ciebie.~- Tak jest, niezawodnie - 453 XV | pomadą różaną. Przyszedłem do klasy w nowym mundurze i 454 XV | rozszerzyła mu się od ucha do ucha i powiedział: - Wot 455 XV | jedzeniu. Ledwie wszedł do klasy, pyta: "Jakie u was 456 XV | znów oznajmia wszystkim: "Do śniadania!" (Do swidanja).~- 457 XV | wszystkim: "Do śniadania!" (Do swidanja).~- Albo to jego 458 XV | Odprawił kolegę i powróciwszy do swej wielkiej księgi, na 459 XV | Jastrebow dołączał swój bas do chóru i grubą laską do taktu 460 XV | bas do chóru i grubą laską do taktu wywijał. Od polskich 461 XV | opisanego nauczyciel zamykał i do kieszeni chował katalożek, 462 XV | wręczał któremu z uczniów do głośnego czytania. Monotonny 463 XV | naczelnikowa wzruszone były niemal do łez - tym głównie, że "chłopczyna 464 XV | ostatni z tej trójcy udał się do mieszkania Rosjanina jako 465 XV | nauczyciele zadawali uczniom do opracowania w domu nietrudne 466 XV | sprawie Sprężycki został do niego wysłany.~Jastrebow 467 XV | Ha, to niech pan uczeń do nich idą. Oni w ogrodzie 468 XV | miejsca pustkę. Od kołków do pni i od pni do kołków przeprowadzono 469 XV | Od kołków do pni i od pni do kołków przeprowadzono sznury, 470 XV | żydowskie tak zwane "bety". Do jednego z kołków przywiązano 471 XV | wiecznosti wozzwat...~Rzecz była do pojęcia trudna, a jednak 472 XV | oraz duża, czworograniasta, do połowy już opróżniona butelka 473 XV | uczyniwszy przerwę w deklamacji, do ust podnosił. Musiało zaś 474 XV | strachu przystąpił uczeń do nauczyciela i czapkę zdjąwszy, 475 XV | dokończył.~Jastrebow obrócił się do niego całą twarzą i skierował 476 XVI | dostarczając coraz nowego do niej przedmiotu.~Rzucone 477 XVI | zdradzający zawsze pociąg do spraw kościelnych i teologicznych. - 478 XVI | mnie tak blisko, jak stąd do tego kloca...~Wyznanie silnie 479 XVI | ziemię się zapadła czy też do góry pofrunęła?~- Nie wiem. 480 XVI | z Żydziakami wojować i do ogrodu zamkowego skradać 481 XVI | to nie może odnosić się do mnie, bo choć byłem z Bałandowiczem " 482 XVI | Bałandowiczowi. Najlepszy dowód, że do moich ciotek na skargę nie 483 XVI | skargę nie przychodził, a do ojca Bałandowicza poszedł 484 XVI | Zapalczywy chłopiec przyskakuje do niego:~- Będziesz miał prawo 485 XVI | Aha! właśnie... Przyjdźcie do mnie jutro na podwórze, 486 XVI | podsiniałymi - nie stanął do apelu ten, na którego miałem 487 XVI | skłonnym od poprzedników do czynienia głośnych zapowiedzi.~- 488 XVI | piątoklasiście. - On teraz do niczego. Niedawno miał " 489 XVI | Niedawno miał "trzy ćwierci do śmierci", słaby teraz jak 490 XVI | pędzą w różnych kierunkach do pełnych mis, które w tej 491 XVI | niepotrzebnie nawet chodzisz do szkoły i męczysz się słuchaniem 492 XVI | Z tym uśmiechem zasiada do swego uczniowskiego stolika, 493 XVI | świecy łojowej, zabiera się do pracy.~Upłynęło kilka tygodni - 494 XVI | następnie Wisłą spławić do Gdańska.~W gromadce nie 495 XVI | którym tak się spieszyło do jazdy konnej na oklep, do 496 XVI | do jazdy konnej na oklep, do biegania boso po łąkach, 497 XVI | biegania boso po łąkach, do kąpieli w kamienistym strumieniu 498 XVI | pomknęli wyciągniętym kłusem do rodzinnej zagrody.~Na klocach 499 XVI | dlatego jedynie, aby spełnić do końca swój honorowy obowiązek 500 XVI | sprawy z wielkich dzieł, do których się zobowiązali.~


1-500 | 501-588

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL