| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] gnus-ue-ne 1 gnus-ve-ne 1 gnusnego 1 go 206 godne 2 godnosc 1 godnosci 1 | Frequency [« »] 245 po 237 o 218 co 206 go 206 od 181 ale 178 jest | Wiktor Gomulicki Wspomnienia Niebieskiego Mundurka IntraText - Concordances go |
Part
1 Aut | rysunki, którymi ozdobił go p. Konstanty Gorski. Moją 2 ZeSt | wypłowiały pasek, do oczu go przybliżył - długo wpatrywał 3 ZeSt | trudno im było przedstawić go sobie bez wąsów, z gładką, 4 I | Kto ma dobre oko, dojrzeć go może w dzień jasny przez 5 II | otworzywszy drzwi, wpycha go do środka. Malec wpada jak 6 II | uszytymi spodeńkami, przyprawia go o utratę równowagi. Przewraca 7 II | serdelki; potem skierowywa go pod ścianę i pcha przed 8 II | uprzejmie. ~Tamten szczypie go w ramię ze złością.~- Nie 9 II | suficie. Towarzysze zdają się go mało obchodzić oprócz tego, 10 II | obchodzić oprócz tego, co go tu wprowadził, nazwał dwukrotnie " 11 II | osoba" - myśli, żałując, że go już nie ma przy sobie.~Tamten 12 II | jednym miejscu. Wszędzie go pełno. Przebiega z ławki 13 II | uszczypnięcia - ktoś pociąga go nagle z całej siły za połę...~ 14 II | sielskiej prostoty. Czuć go bardziej dworkiem niż dworem.~- 15 II | odchodzi.~Ale niebawem znów go ciągną za połę.~- A co mi 16 II | zirytowany, wybucha:~- Patrzcie go! "Knot" jeden! Chciałby 17 III | do geografii nie można go było kijem nagnać, więc 18 III | wytarł...~- I... ożenił go! - poważnie dokończył.~Chłopcy 19 III | żoną" nazywać, na krok go nie odstępuje, za wszelkie 20 III | an i en, tabaką częstować go nie będę, ale jakem Luceński! 21 III | i napiszę do ojca, żeby go... ożenił!~Odtąd ta pogróżka - 22 III | urządzanych w karnawale; nie brak go też na żadnej uroczystości 23 III | nie robił - nie rozumiał go nawet. Dłoń zwiniętą przyłożył 24 III | przestępując z nogi na nogę, bo go długie stanie zmęczyło.~- 25 III | położyć.~Ojciec wywiózł go na wieś, ułożywszy na prostych " 26 IV | lekcji, oświadczono, że go nie ma? Albo: skąd się wziął 27 IV | stosunki prymusa, starają się go przekupić - ale on niedostępny 28 IV | przewidywany. Winszowali go też wybranemu wszyscy - 29 IV | lubił Sprężyckiego, chwycił go lekko za sterczącą czuprynkę 30 IV | Profesor Luceński nazwał go "Rybą"...~Jednego dnia prymus 31 IV | śmiał głośno. Nie widziano go też ani razu grającego w 32 IV | kolegów - natomiast bali się go oni. Ile razy jakieś kółko 33 IV | co przykrego - gdy nazwał go na przykład "lizusem" - 34 IV | ferowano wyrok i poddawano go natychmiastowej egzekucji.~ 35 IV | miał rodziców, wychowywały go ciotki) profesor Luceński 36 IV | drugorzędną uliczkę, opuściła go nagle pewność siebie...~ 37 IV | Kozłowski.~Ślimak zrozumiał, że go wzięto we dwa ognie. Na 38 IV | wymógł bowiem na ojcu, że go ze szkoły pułtuskiej odebrał 39 V | miarę przeciągając.~Pytał go kto:~- Wojtek! pójdziesz 40 V | księdza-stryjka.~- Lubisz go?~- A... lubię! Daje mi na 41 V | nie mogli. Przytrzymali go dopiero na ulicy, przerażonego, 42 V | oglądając się za siebie, jakby go śmierć z kosą goniła.~Spotkali 43 V | Krystek.~Nie przestraszyli go się i nie uciekli przed 44 V | wiórków stolarskich.~Zarzucono go krzykliwymi pytaniami. Wszyscy 45 V | krzyczeli razem, tarmosząc go i szczypiąc, tak ich paliła 46 VI | przez niego tytułami. Proszą go o to jak o łaskę największą. 47 VI | pracującemu nie przeszkadzać, aby go, broń Boże, nie trącić...~ 48 VI | najbliższy papier, zarysowuje go, oddaje, sięga po następny 49 VI | zachwyceni, wszyscy też wielbią go, kochają i szanują.~Na nieszczęście 50 VI | kulawy.~Los, upośledzając go pod względem nóg, wynagrodził 51 VI | względem nóg, wynagrodził go za to zwiększoną zręcznością 52 VI | a potem dłonią kręci się go, czyli "kulga" dopóty, aż 53 VII | zazdrością, jednak naśladować go nie śpieszą.~Obezwładniło 54 VII | śpiewny rytm wiersza tak go ukołysały, że stracił niemal 55 VII | Wracając do domu, w myśli go sobie powtarza. Znajduje 56 VII | silnie matkę, która prosi go, żeby "dał pokój tym strasznym 57 VII | milczącej zadumie...~Napełnia go to dziwnym, obcym mu dotąd 58 VII | ten nauczyciel niepokoją go swą nadzwyczajną nieprzystępnością... 59 VII | tuż przed nim, nie widzi go, nie chce widzieć. Oczy 60 VII | oschłość serca posądzać go nie można. Miewa czasem 61 VII | piersiach mundurkiem. Wywołał go na podwórze; potem zaproponował, 62 VII | klasyczną Grażynę - oszołomiły go. W milczeniu kolegę pożegnał.~ 63 VII | równie trudno było trafić go piłką, jak zabić kulą jaskółkę 64 VII | w locie. Gra całkowicie go pochłonęła - zapomniał o 65 VII | się nie mogę. Nie lubię go, mogę nawet powiedzieć, 66 VII | mogę nawet powiedzieć, że go się boję, ale chcę czy nie 67 VII | czy nie chcę, powtarzać go muszę. A ile razy go powtarzam, 68 VII | powtarzać go muszę. A ile razy go powtarzam, zawsze staje 69 VII | Dziś po południu apopleksja go tknęła. Pojutrze szkoła 70 VII | starym nauczycielu, a widział go nieustannie przed sobą. 71 VIII | stojący na katedrze i obnosić go po klasie, nie podtrzymując 72 VIII | półżartem malca, wsadził go do teki, przykazując, żeby 73 VIII | przykazując, żeby rękami trzymał go za szyję.~Słaby i trochę 74 VIII | na ryby. Od książki coś go odpycha. Gdy chce zmusić 75 VIII | sposób bez głowy zostawić go nie można. Bo i to uważ, 76 VIII | i wzdychając. Uf! jakże go męczy gramatyka łacińska! 77 VIII | gramatyka łacińska! Jakże go wyczerpują ułamki dziesiętne 78 VIII | zachorował, a nie było komu go zastąpić. Jak ptaki, gdy 79 VIII | to sposób. Nauczył mnie go pewien akademik z Warszawy.~- 80 VIII | podskakiwał z uciechy - co go czyniło podobnym do tresowanego 81 VIII | poprzestał więc na tym, że go kilkakrotnie "poklepał" 82 VIII | Potem przez kilka dni bolała go łopatka.~Nazajutrz Kucharzewski 83 VIII | prędzej do domu, czując, że go jeszcze zanadto boli łopatka...~ 84 VIII | już nie tylko nie nazywa go Wroną, lecz nawet z trudnością 85 VIII | Nieoczekiwany zaszczyt wzrusza go i przygnębia. Idąc po nagrodę, 86 VIII | Ściska mu ręce, w głowę go całuje, potem zasadza do 87 IX | najbardziej w zdobiącym go malowaniu. "Skrzynki" bywają 88 IX | baumkucha!~- Nie powąchasz go. Wicek skąpiec!~- Zapraszam 89 IX | był owoc zakazany, więc go spożywali łakomie, choć 90 IX | postacią prawie wypycha go z pokoju.~- Ależ nie można... 91 IX | poziomek i śmietany zajmują go... chwasty rosnące w ogródku 92 X | Przez pewien czas widać go jak, zalewany pianą, walczy 93 X | wykonywa ruchy utrzymujące go na powierzchni - prawą ręką 94 X | potem dawszy nurka, znajdzie go na dnie i z wody wyniesie. 95 X | Kozłowski! A jednak dotąd pływać go nie nauczył. Okrągły, pulchniutki 96 X | kuksańcem - powstrzymuje go tylko pamięć na ślubowaną " 97 X | chce usłuchać rozkazu, choć go to "naprzód" przeraża - 98 X | prądy przy palach unoszą go w stronę przeciwną. Z trudem 99 X | tej chwili jednak chwyta go kurcz - czuje, że idzie 100 X | i wybawcy. Ale nie było go w tłumie. Olbrzym, gdy tylko 101 X | uciec do ławki. Powstrzymał go ksiądz prefekt.~- Ależ, 102 X | że żadną miarą nie można go było odnaleźć. Kozłowski 103 X | wypadkiem, później odczuwali go stopniowo coraz słabiej - 104 XI | łatwością, niesłychanie go nuży.~Przeciąga się, ziewa, 105 XI | głowy.~Sprężycki nie chwyta go. Z czułością, prawie z rozrzewnieniem 106 XI | tonem śpiewającym. Nazywają go koledzy: "Bonuś" albo "Omega". 107 XI | Stój, bestio! - wstrzymuje go łacinnik. - Pytałem tylko 108 XI | się cichy brzęk. Jeszcze go nauczyciel nie zauważył - 109 XI | Nie, nie! - poprawia go drugi - to tamci z czwartej. 110 XI | wpełzło na profesora drapiąc go po rękach, twarzy i szyi.~ 111 XI | zmieniając tylko pozycję, gdyż go chłopcy, pod pozorem podnoszenia, 112 XI | palce się wspinając, żeby go dostać. Co chwila rozlega 113 XII | niezwykłego, ekscentrycznego, co go od ludzi normalnych odróżnia. 114 XII | od razu do czytania - ale go profesor gestem wstrzymuje.~- 115 XII | polski. Pragnę zobaczyć go, pokłonić mu się - wraz 116 XII | Po wtóre, jest pewny, że go tam w licznym zgromadzeniu 117 XII | bardzo pochylony, jakby go całego wielki ciężar przygniatał. 118 XII | rozrzewnienia.~Wyobrażał go sobie inaczej: podobnego 119 XII | podoba mu się i zachwyca go równie silnie, jak one. 120 XII | ukochania i zapału.~Dojrzał go Syrokomla. Szybkim ruchem 121 XIII | górskie pejzaże kolorem indy go.~Jakby nie dość było tej 122 XIII | wszedł na palcach, chory go dosłyszał.~- Czy to ty, 123 XIII | Przyniosłem ci bzu.~- Ach, daj go, daj!~Chory ożywił się. 124 XIII | mówi prosząco - połóż mi go tu!... - oczyma wskazuje 125 XIII | się koledze z piersi. On go znienacka za nos chwyta 126 XIII | figiel, i pieszczota.~- Skąd go wziąłeś? - pyta wskazując 127 XIII | O, jaki dobry! Kocham go jak rodzonego brata! Zamilkli 128 XIII | słoik konfitur i napełnił go surowymi kartoflami.~Sprężyckiego 129 XIII | potrzebny spokój... niech go światło nie razi..." Ale 130 XIII | dziennym widać, jak bardzo go choroba wycieńczyła. Policzki 131 XIII | pochylił się nad nim, szczypie go w jedno ucho, potem w drugie 132 XIII | papier na ziemi. Podniósł go Altaverde i oddał Rinaldiniemu. 133 XIII | się przy koledze: wachluje go gałązką bzu, od much opędza, 134 XIII | posądziła o przywłaszczenie go służącą. Służąca udowodniła 135 XIII | książki mu czyta, zabawia go opowiadaniem - nawet panią 136 XIII | mu głośne wyrzuty, łaje go, odmawia mu wieczerzy, ale 137 XIII | powiekami. Było widoczne, że go coś głęboko wzruszyło i 138 XIII | nawet Dembowski o nurtującym go smutku zapomniał.~Wrócił 139 XIII | lekarskie. Doktorzy dręczyli go nieustannym macaniem pulsu, 140 XIII | duch dobroczynny wydobył go z dna otchłani czyśćcowej. 141 XIII | przyciska syna do piersi, okrywa go pocałunkami i zaleca, żeby 142 XIII | łóżka - Sprężycki chwyta go wychudłymi rękami za szyję 143 XIV | palcu - sygnet.~- Wziąłeś go?...~- Jakiś ty głupi! Takie 144 XIV | trumny, niedowiarku!~Mierzy go wzrokiem złowieszczym, potem 145 XIV | księgą - gdy nagle dobiegło go z dołu zapytanie:~- Cóż 146 XIV | jednak, że ono tylko ocalić go może. Więc twarz w liście 147 XIV | trojaka.~Nie tyle trapi go myśl, że mógł być przez 148 XIV | głupstw nie robić.~Pogłaskał go po głowie i dodał:~- Za 149 XIV | najcięższy. Gdyby chciał ściśle go wypełniać, jakże fatalnie 150 XIV | Wszakże nikt nie "prosi" go na wieżę benedyktyńską, 151 XIV | przerywając odmawiane pacierze. To go straszniejszym jeszcze czyni 152 XIV | przestaje.~Bliżej znający go wiedzą, że posiada ogrom 153 XIV | księdza Siennickiego. Szanuje go za wielką naukę i trzyma 154 XIV | niego z daleka. Ale dręczy go nadzwyczajna, prawie chorobliwa 155 XIV | pustelni".~Prawda, że i tam go "nie proszą", ale... przywykł 156 XIV | którego kwiaty o zawrót głowy go przyprawiają, drżący od 157 XIV | zza krzaka wychyla.~Ksiądz go nie dojrzał - ale dojrzały 158 XIV | natychmiast po powrocie wypuści go na wolność. Zrobiłby to 159 XIV | leżących na ławce (nie nazywa go już "pauprem" ani "chłopcem") - 160 XIV | tę chmarę ptactwa, która go otacza? Miał ją zawsze przy 161 XIV | przyjrzawszy się obrazkowi, chce go zwrócić.~- Zatrzymaj go 162 XIV | go zwrócić.~- Zatrzymaj go sobie, moje dziecko. Niech 163 XIV | do ciebie nie mam - i ty go nie miej do mnie. Jeśli 164 XIV | wyznał prawdę, wyśmiano by go; chcąc uzyskać uznanie, 165 XV | głosem, starając się uczynić go podobnym do głosu dojrzałego 166 XV | wszedł kolega Bronek - on go wcale nie dojrzał.~- Dowremienno... 167 XV | koleżeńskiego pozdrowienia przywitał go dalszym ciągiem morderczej 168 XV | uczucia.~- Bo i za co mam go lubić? Jak zły, to porównywa 169 XV | rozumianym być nie mogąc. Gryzło go to i jeszcze dzikszym czyniło. 170 XV | w objęcia i pocałunkami go okrywając, miętowych pastylek 171 XV | ogrodem, gdy wtem dobiegły go wygłoszone basem słowa, 172 XV | lecz ciekawość w miejscu go trzymała.~Nauczyciel uciszył 173 XVI | ubranie i nie zamoczywszy go, lada kiep potrafi?~- Potrafiłby 174 XVI | sprawami - niewiele obchodzili go inni, choćby nawet koleżeństwem 175 XVI | przytrzymał! Jemu się zdawało, że go kurcz chwycił, a to kręciły 176 XVI | zapomniał - już lekceważy go, już przemyśliwa o innym...~- 177 XVI | silniej do milczenia skłania go kolega - Sprężycki dokazał 178 XVI | i to wiedzieć trzeba, że go nikt do tego nie zmuszał 179 XVI | zachorował z zazdrości. Niech go tam! Wszyscy wiedzą, że 180 XVI | niego jak pies za to, że go naśladuje, wargę jak on 181 XVI | no, już milczę - uspokaja go przestraszony groźbą kolega. - 182 XVI | myśl zarzuty, jakie spotkać go mogły ze strony słuchaczów. 183 XVI | został stracony. Ocalił go - Sprężycki.~- Zuch Sprężycki! - 184 XVI | nie wiadomo... - mityguje go inny.~- Panowie! - grzmi 185 XVII | sobie nie zostawiał.~Kto go miał żałować? i za co? Czy 186 XVII | nienawistnym - spokojny, że go ta fala nawet nie muśnie. 187 XVII | rozbrykane "knoty" przewróciły go raz na ziemię i omal nie 188 XVII | brzmienie łagodniejsze, uczynić go miększym, czulszym. Wyglądało 189 XVII | tej chwili dopiero tknęła go i błyskawicą nagłą oświeciła 190 XVII | kolegi ruch, zapraszający go do zabrania głosu.~Teraz 191 XVII | Uczestnicy wiecu opuszczali go w usposobieniu o wiele spokojniejszym 192 XVII | piątoklasistów uporządkował go i posługiwał się nim stale 193 XVII | powstrzymać od pochwycenia go za ramię i zawołania: "Wariacie! 194 XVII | w jednej chwili otoczyło go takie zbiegowisko, że krokiem 195 XVII | proszenia o drugi odbiegła go ochota.~Po jednej nieudanej 196 XVII | pana rektora. Widziałem go, jak łowił ryby na wędkę 197 XVII | z klasy. Przeprowadzają go śmiechy i szyderstwa kolegów. 198 XVII | Zadzwonię na Jana, żeby go tu przyprowadził.~Mówiąc 199 XVII | przypada do rektora, całuje go w rękę i z wysiłkiem wykrztusza:~- 200 XVIII| Kozłowskiemu, który kłuje go w tłusty kark gałązką agrestu, 201 XVIII| dostaniesz patent.~- Schowam go do kieszeni. Głupi daje, 202 XVIII| syna weźmie do pomocy, aby go z czasem na czele fabryki 203 XVIII| szaleńca tego, kto by posądzał go o pragnienie dalej sięgające.~- 204 XVIII| stanowił Dembowski. Brakło go w tym gronie, ale dlatego 205 XVIII| że chciano przeciągnąć go do piątej "piecem" - okazał 206 XVIII| motylkowatych, studiuję go...~Zebranie wybucha gniewem