Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siczowych 1
siczy 1
sidelka 1
sie 463
siebie 13
siedli 1
siedlisko 1
Frequency    [«  »]
-----
534 i
519 w
463 sie
296 z
247 na
220 a
Seweryn Goszczynski
Zamek Kaniowski

IntraText - Concordances

sie

                                                  bold = Main text
    Czesc                                         grey = Comment text
1 1 | kaniowskiego1 wieże~Wznoszą się w chmury jak olbrzyma ramię;~ 2 1 | zawyła noc z dala,~Warzą się wiry w zamąconym łożu;~Wre 3 1(1) | Kozaków i już ranna, potrafiła się jeszcze im wymknąć, a uciekając 4 1(1) | coraz słabsza, opierała się o ściany, póki jej nie dognano 5 1(1) | reszty. Gdzie tylko dotknęła się ścian ręką skrwawioną, zostały 6 1(1) | że krwawe te znaki nigdy się nie dały zetrzeć i trwały 7 1 | głównej szubienicy:~Trup się kołysze - pies wyje ponuro,~ 8 1 | Zwijając wąsy, przechadza się żywo:~To cisza nocy w myślach 9 1 | to na trupa rzuci,~Niby się jego zatrwożył wskrzeszenia -~ 10 1(2) | rozmaitymi sposobami stara się ich w bezdroża uprowadzać; 11 1 | Po cieniach nocy wszystko się rozsiało.~Kozak opatrzył 12 1(3) | migać w dalekości, ćmić się, ukazywać - tłumaczy jakożkolwiek 13 1 | A księżyc znowu mgłami się zachmurza~I noc mokrymi 14 1 | wieżę,~Błądzącą ręką za mury się bierze,~Plątane nogi pośród 15 1 | I mgliste jęły podnosić się chmurki.~ ~5~Resztę rozmowy 16 1 | posiedzenie,~Gdy rozkochane zlecą się puszczyki.5~ ~Puszczyk pierwszy~ 17 1 | próchna;~Patrz no i śmiej się: bo twe śmiechy miłe,~Jak 18 1 | diabli przy wisielcu snują się orszakiem,~Co oni wyrabiają 19 1 | zwodzi;~Co tu kobiecych snuje się postaci,~Głosów podobnych 20 1 | szubienicę.~Patrz! trup się urwał; patrz, wisi drugi;~ 21 1 | skory do posługi.~W jakiej się pysze~Wesoły diabeł kołysze,~ 22 1(5) | Gdy rozkochane zlecą się puszczyki -rozmowa puszczyków, 23 1(5) | pustot i że puszczyki dlatego się śmieją, widzą wszystkie 24 1(5) | pożyczania mowy ptakom często się natrafia w pieśniach i dumach 25 1 | szubienica stoi, i diabeł się chwieje;~Kozak spokojny, 26 1 | Kozak spokojny, a diabeł się śmieje!~ ~Puszczyk pierwszy~ 27 1 | Puszczyk pierwszy~Cóż się stanie z wisielcem, jak 28 1 | zapieje?~ ~Puszczyk drugi~Parą się rozwieje.~ ~Puszczyk pierwszy~ 29 1 | panie~O serce jego odbija się dziko. -~Lepiej byłoby nie 30 1 | Nim na odpowiedź zbierze się dziewczynie:~"Ach! ty byś 31 1 | nie zgasną upały!~Niechże się teraz dotknie ich zuchwały!~ 32 1 | piekło go oparzy!"~Nagle się dziwnie zaśmiały puszczyki:~ 33 1 | niosą zagładę.~A strach się w sercu obudził Orliki.~ 34 1 | jesieni~Jak konające oko twój się okrąg mieni?~Ponury jest 35 1 | wschód twój ponury,~Kiedy się w chmurę kładziesz, kiedy 36 1 | wstajesz z chmury!~Pod rosą, co się dzisiaj promieni tak świetnie,~ 37 1 | brzega,~Jak nawałnica, gdy się na świat zwala,~Grożąca 38 1 | płowiejącym czołem:~Tam się na huczne schodzą wieczornice~ 39 1 | bandurki dzwonią,~Niechaj się płocho rozkochani gonią,~ 40 1(8) | mniemań jego, wiatr kręcący się po polu, który wreszcie 41 1(8) | rzucony w słup kręcącego się wichru, upadł na ziemię 42 1(8) | tego wyobrażenia stosuje się wiersz w Marii Malczewskiego:~" 43 1(8) | bez chrztu dzieci błąkają się w powietrzu, jęcząc i narzekając, 44 1(8) | narzekając, póki kto nie ośmieli się ich przywołać i chrztu udzielić. ~ 45 1 | topielec Ksenia~Zbliża się do nas!" - wołano dokoła.~ 46 1 | Ciasnym okręgiem skupiły się dziewy,~Wzrok niespokojny 47 1 | Nagle we wszystkie rzuciła się strony.~"Ho-hop, Nebabo! 48 1 | Gdzie tylko zwróci, gdzie się tylko zbliża,~Jak przed 49 1 | kim ona blisko, przy kim się uczepi.~"Ho-hop, Nebabo!" - 50 1 | 12~Już to zamkowi lękać się potrzeba,~Gdy zesłało, 51 1 | Jak myśl rozpaczy, tak się zjawia, znika;~Dziwna jej 52 1 | pierścieniu~Nad różowymi ustami się zwija,~Ten wzrok, co przy 53 1 | postawy, co, burką opięty,~Tak się wydaje w wspaniałym pochodzie~ 54 1(11) | wierzeń i uprzedzeń. Nic się w Ukrainie ważnego nie stanie, 55 1 | jeszcze przed zachodem,~Jak się umówił ze swoją Orliką.~ 56 1 | Jakkolwiek sercem unosisz się dzikiem,~Wlecze cię miłość 57 1 | I wiatr przelata, i liść się przerusza,~Orliki jednak 58 1 | Łuno tam słońca w zachodzie się mieni;~Obłędnym blaskiem 59 1 | czas jakoś idzie,~Jakby się patrzył na lubą we wstydzie.~ 60 1 | Gęściejszym zmierzchem już się niebo mroczy,~Mroczy się 61 1 | się niebo mroczy,~Mroczy się niebo i na dnie przezroczy~ 62 1 | żywe! to oko Orliki!~Otóż się jawi i postać jej cała:~ 63 1 | ściska,~ nagle zorza chowa się w obłoku;~Widmo zniknęło, 64 1 | Nie wie dlaczego. Odsunął się w stronę,~Oparł na ręku 65 1 | ręku czoło zamyślone;~Znowu się rzucił, jakby w nagłym gniewie,~ 66 1 | szatańską córkę.~Więc się przeżegnał, obwinął się 67 1 | się przeżegnał, obwinął się w burkę~I, przyczajony, 68 1 | przyczajony, czekał pod osiką,~ się wykrzyczy i dalej pomacha~ 69 1 | Z zamkowych ganków trąba się ozwała~I strzał wieczorny 70 1 | okolice gromem.~ ~16~Czy się spodziewać starosty przybycia15,~ 71 1 | zamknął kaplicę.~Wszyscy się dziwią nad skrytym powodem~ 72 1 | surowym rozkazem,~Został się rządca sam z Orliką razem~ 73 1 | huk stłumiony, rozległa się wnętrzem:~Prędzej urywał, 74 1 | Taki po ciele zimny pot się leje,~A lodem zda się stygnąć 75 1 | pot się leje,~A lodem zda się stygnąć każda żyła.~Usta 76 1 | kolano przyklęka,~Tylko się wierna za nóż chwyta ręka.~ ~ 77 1 | W kolejne czarki napój się rozlewa;~Snują się kołem 78 1 | napój się rozlewa;~Snują się kołem rozpląsane grona,~ 79 1 | Teraz przez tłumy brzegiem się przemyka,~Ni go bandurki, 80 1 | Między ciekawą przemyka się zgrają.~ ~21~Czy to cień 81 1 | znów spokojnie na falach się wiesza;~W prawy bok, w lewy, 82 1 | tył drogę miesza,~A pierś się jego nie ozwie piosenką;~ 83 1 | co miesiącem świecą,~Tak się w nierównym polocie wydaje~ 84 1 | Kozak w pochodzie razem się zatrzyma;~Nadstawi ucho 85 1 | razem w miejscu wstrzyma się i stanie,~I rzecze z cicha: " 86 1 | grozili wleźć we mnie,~Już ja się ciebie nie dotknę daremnie!~ 87 1 | klaszczą,~I oczy larwy skrzą się piekła paszczą.~Jakże być 88 1 | Kozak na wszystko odważa się śmiele;~Nie zmruży powiek, 89 1 | zmruży powiek, nie cofnie się w kroku.~Już, opętana, w 90 1 | pod puszczą,~Do niej się kieruj; zawsze, zawsze do 91 1 | Woda dnieprowa poważnie się toczy,~Częstym całunkiem 92 1 | drżącej przeźroczy~Łamie się księżyc jak ognista łuska.~ 93 1 | wołały.~Szybko za nimi cofa się brzeg cały:~Głuszej ich 94 1 | Częściej po jarach światełko się chowa,~Już i szum puszczy 95 1 | zapragnął rozpaczy!"~ mu się piekłem krew zajęła cała,~ 96 1 | krew zajęła cała,~ mu się czapka od włosów podniosła,~ 97 1 | podniosła,~Od jego dreszczu się łódź zachwiała,~ się obejrzał 98 1 | się łódź zachwiała,~ się obejrzał rybak, co u wiosła -~ 99 1(15) | Czy się spodziewać starosty przybycia - 100 1 | pracując w niewoli,~Krwią się rozpływać nad nie swoim 101 1 | Niż będąc tobą, pobracić się z Laszkiem!~Niż przespać 102 1 | łódka;~Prędko Kozaka dumy się przerwały,~Prędko mu przeszła 103 2 | Chyba sen tęskny ozwie się westchnieniem~I wiatr, wysłany 104 2 | stuknienież to czyje~Dało się słyszeć za drzwiami komnaty?~ 105 2 | słyszały dziś straże,~Jak się po Dnieprze pluskały nie 106 2 | Jak coś nie ptakiem tłukło się w czaharze1:~Wyraźnie obóz 107 2 | Wyraźnie obóz przeprawiał się Szwaczki2,~Co dotychczas 108 2 | cicho stał za wodą.~Niechże się kokosz wywija przed szkodą,~ 109 2 | Aby przed silnym szturmem się ostała,~Zwłaszcza gdy razem 110 2 | może?~Zaradzić złemu, jak się tylko zjawia,~Leć do starosty: 111 2(2) | Obóz przeprawiał się Szwaczki - jest to prawdziwe 112 2 | Leć, nim rozświta, nim się zamek dowie;~A my tu będziem 113 2 | Pluskał po Dnieprze, tłukł się po czaharze.~Gdzie w ciasnym 114 2 | Nad jej sklepieniem w krąg się już rozwlekła -~Jakby tam 115 2 | połyska.~Choć leżeć oni zdają się spokojnie,~Ach, krwi to 116 2 | rozżarzy~I na swą pikę wspiera się bezwładnie.~Słucha i patrzy. 117 2(3) | nie w tak dalekie przenosi się czasy, ale w jakże dalekie 118 2 | poprawił płomienia:~Kłębią się dymy, czerwony żar pryska,~ 119 2 | pryska,~Rośnie wał ognia, noc się zarumienia.~Pośród bijącej 120 2 | mgliste duchy, cienie drzew się kładą.~Dalej noc czarna; 121 2 | groźnym snem usypia:~Tam się błysk stosu ostrza piki 122 2 | Mściwy Nebaba zaraz poznać da się.~W milczeniu siedział, burką 123 2 | Na pierś obrosłą zwieszał się wąs długi,~Całe pół twarzy 124 2 | często w ucztach kręci mu się głowa~I ciałem ciężki, i 125 2 | obrzydzony~I dumy Lachów zwie się wrogiem śmiele;~Więc chętnie 126 2 | chętnie okrzykniony.~Zdaje się jednak, że (czy brak zapału,~ 127 2 | Czy że kielichem zbytnie się rozgrzewa)~Więcej, niżeli 128 2 | spoczywa;~A tu kozactwo zraża się pomału;~Częściej i głośniej 129 2 | On tylko gnuśny, myślą się zaprząta:~Złączyć się z 130 2 | myślą się zaprząta:~Złączyć się z nimi? - Czemuż się nie 131 2 | Złączyć się z nimi? - Czemuż się nie łączą?"~I nic nie wiedzieć, 132 2 | wywikła.~ ~7~Niewiele tknął się Nebaby żałobą,~Bo już nadpity 133 2 | chce serce kobiece,~Niechaj się lepiej zakopie w tej dziczy~ 134 2 | twojej Orlice!" -~"Już ja się pewno toi nie napiję5,~Aby 135 2 | Czym ich ataman tak często się grzeje;~I głód ich strawi, 136 2 | ptaszyny płoche!~Niż grzać się w zamku czyż to będzie lepsze~ 137 2 | Nebaby zasępione dziko.~Kiedy się serce zachmurzy urazą,~Wzrok 138 2 | Popruta, zbita, rozpłynie się wodą.~A ogień gniewu przejął 139 2 | Szwaczka przemówić na nowo się musił,~Lecz znowu słowa 140 2 | Tylko poważnym śmiechem się zakrztusił.~Tu oczy z wolna 141 2 | zagasły,~Na obie strony powoli się skłania;~ razem tułów 142 2 | Nim w walce uczuć ozwał się wyrokiem:~"Trzech diabłów 143 2 | piekła go ubodło,~Porwał się nagłe i skoczył na siodło.~ ~ 144 2 | trwogi~Spłoszony obóz porwał się na nogi.~Jeszcze gwizdnienie: 145 2 | Gdzie widmo jezdca mgli się karym koniem.~ ~9~"Co to, 146 2 | Bo któż by z koniem wydał się wspanialej? -~Co to za trwoga?" - 147 2 | węższe otoczyła koło,~Bo się patrzała i słuchała rada,~ 148 2 | Wtedy mi będzie przyjemniej się upić!~To was i żegnam, i 149 2 | każdy słyszy~I gdy mu zda się, niech naprzód wyskoczy.~ 150 2 | ojciec zasieczony,~Czyja się panu podobała żona,~Komu 151 2 | I tłum orężny mieszać się poczyna~Jak zakłócona dmuchem 152 2 | gęstszych szeregach dokoła się tłoczy;~A więc z tryumfem 153 2 | tylko mołojca ma duszę,~Kto się chce ogrzać przy zamku pożarze,~ 154 2 | Przeciągle wyciem ozwie się ponurem,~A za nią głodni 155 2 | stali~Od miesięcznego oka się zapali;~Kiedy zwycięskie 156 2 | Stójcie!" Od wschodu dzień się zapłomienia.~Księżyc rumiany 157 2 | zapłomienia.~Księżyc rumiany niby się krwią zbroczył,~W posępne 158 2 | Na cichych ranku wiatrach się zatoczył,~I jak złej wieszczby 159 2 | atamana zawinęła kołem,~Gdzie się okrągli bezdrzewna równina~ 160 2 | Jeden to z naszych gęstwą się przerzyna."~Pilnował skrzydła. 161 2(5) | Już ja się pewno toi nie napiję - toja, 162 2 | ba j rak, czy wiecie6,~Co się rozrasta pomiędzy jarami?...~ 163 2 | zwinni jezdcy w borze:~Tu się w promieni tysiąc rozskoczyli,~ 164 2 | tej strony trąbka zdaje się grać głucho;~Lecz głuchszy 165 2 | wieszczbą do niego mówiły.~Razem się pomknął w sklepienia milczące,~ 166 2 | drzew sklepienia czczością się zaćmiły;~Jeszcze przez chwilę 167 2 | skruchą.~Echa zamkowe ozwały się głucho:~"Amen". Ich "amen" 168 2 | boru.~Na wieży ogień zajął się strażniczy,~Milczący szyldwach 169 2 | Gdy, za prababek, bawiły się pracą:~Tu gazy blaskiem 170 2 | Tu gazy blaskiem złota się bogacą,~Jak biała zima mrozem 171 2 | mgła serca osiadła.~Czy się kto kiedy przypatrzył gangrenie?~ 172 2 | coraz grubszych, widać, jak się wloką;~A choć pierś westchnień, 173 2 | Piekło natenczas wciska się tam zdradnie~I śmierć zapładnia 174 2 | dumą utuli natręta,~Jak się utula pieszczoszek wrzaskliwy.~ 175 2 | łezka zabłysnęła:~Zbiera się, zbiera, toczy i stanęła;~ 176 2 | stanęła z takimi oczyma,~Jakby się w izbie obłędu lękała.~Wlecze, 177 2 | rozchwiany~I obcym rzutem ciska się do ściany.~U okna przecie. 178 2 | światełku,~Tęcza radości mgliła się z jej czoła.~Źle z nagłą 179 2 | straszna wieść latała:~Jak się wzburzyła Ukraina cała,~ 180 2 | rozlania;~Jak samo Lachów zda się ścigać piekło,~A nigdzie 181 2 | obłokach zaczęła powoli;~Zdwoił się w mieście przestrach niesłychany:~ 182 2 | przestrach niesłychany:~Głuszej się zdały bełtać Dniepru szumy,~ 183 2 | nieme duchów tłumy,~Snują się milczkiem po ulicach miasta~ 184 2 | w takie kształty miesza się olbrzymie,~Jak Lucyfera 185 2 | Cytnęła matka; wywróżyć się lęka.~Dwóch się przyjaciół 186 2 | wywróżyć się lęka.~Dwóch się przyjaciół zbiegła oto ręka -~ 187 2 | Dwojga kochanków spotkało się oko -~I męty śmierci widać 188 2 | śmierci z westchnieniem się wloką.~A topielicy skrwawione 189 2 | dziwniejszymi huki:~Jak co się wyrwał z łona ziemi matki,~ 190 2 | rzeki.~I łzy Dawida z ich się ócz polały.~Szczere to płacze, 191 2 | Rośnie po zamku, zbliża się grzmot głuchy:~"Ho-ha!" 192 2 | stanęła kolaska.~Raduj się, zamku! rządca wesół wrócił,~ 193 2 | Bo z wszystkich koni tak się opar dymi.~Ale z wieściami 194 2 | porę~Przyćmiona lampa słabo się rozżarza;~Tak po miesiącu 195 2 | buchało, znów mdlało,~Tak się w półcieniach dziko wydawało,~ 196 2 | dzwony uderzyły?" -~Porwał się nagle rządca przebudzony.~" 197 2 | rządca przebudzony.~"Zdało się tobie; to zegaru dzwony."~ 198 2 | dzwony."~I oczy rządcy znów się snem zakryły.~Ale poczwara, 199 2 | Pod snu zasłony złośliwie się wkrada~I z bezzasadnych 200 2 | piskląt od kani spłoszona~Tuli się ufnie w matczynym skrzydełku.~ 201 2 | niej łono;~I serce rwie się, jakby je męczono,~I pot 202 2 | Czegoż pot mdłości z jej się lica toczy?~Jakaż na pierś 203 2 | Jakaż na pierś jej mogiła się tłoczy?~Czy to nie szatan 204 2 | źrenica~Razem w powiece pełno się rozświeca.~Podniosła głowę; 205 2 | błyszczącym żelazem.~Mąż się obudził i zawołał razem:~" 206 2 | strwożyły niemiło!~Jakby się w zamku razem zapaliło,~ 207 2 | Bógże wie, kiedy i gdzie się obudzi!~ ~17~Pono, nie we 208 2 | niby tętent koni;~I coś się wznosi podobne do huku -~ 209 2 | Zginąłeś, zamku! Piekło się zaśmiało!~Bramy rozbite, 210 2 | chwili;~A hajdamacy w zamek się wtłoczyli~I w tejże chwili 211 2 | Z blaskiem pożaru wkoło się rozlała~Śród nocnej ciszy: 212 2 | Wszystko to razem wszczęło się i rośnie:~A głos watażki9 213 2 | tętniało daleko,~Gdy mu się oko we śnie wytrzeźwiło~ 214 2 | pod wąską powieką.~Jakże się ciężko, jak wściekle zadumiał,~ 215 2 | jak wściekle zadumiał,~Gdy się sam ujrzał na puszczę 216 2 | początku rozumiał:~Żegnał się, żegnał -nic nie pomagało.~ 217 2 | da zwiędłe liście,~Więc się drogami puścił pewniejszymi:~. 218 2 | odstąpili,~I na Polakach mści się w jednej chwili.~ ~19~"Hej, 219 2 | Tak czerń rozjadła rzuciła się tłumem~Z piskiem wściekłości, 220 2 | Kiedy po całym rozleli się gmachu~Drzwiami, oknami, 221 2 | Jak śmiało skoczył, tak się cofnął z trwogą?~Cóż to 222 2 | Zbroczonym płótnem cała się wyciera~I wolnym krokiem 223 2 | konającą,~Spokojna - tylko oczy się jej mącą.~Czerń rozjuszona 224 2 | Dalejże, dzieci! a wam co się stało?"~Był to głos Szwaczki 225 2 | stanął i głos jego,~On by się zaśmiał do diabła samego.~" 226 2 | Patrzcie, jak we krwi skąpał się już ładnie!~A choć tak we 227 2 | choć tak we krwi, jeszcze się rozświeca!~Stójże mi, widmo! 228 2 | tańczy po drodze,~A gdzie się kręcił, świeżą krew zobaczysz!~ 229 2 | Kiedy ryk Szwaczki rozległ się olbrzymi:~"Podajcie głownię, 230 2 | olbrzymi:~"Podajcie głownię, co się ot, tam dymi!~Zniknęła larwa, 231 2 | krwią ofiar ociekły,~Toczy się Szwaczka przed rozjadłą 232 2 | zdradza,~Skoro o ścianę oprze się jej ręka;~Tu drzwi łupnęły, 233 3 | jesteś, duchu Nebaby?~Zjaw mi się znowu; znowu śpiew ci wznoszę.~ 234 3 | tułacz bytu,~Nie wiem, gdzie się dziś obrócę,~Jak mojej pieśni 235 3 | piorunowały tyle!~Obyłem się z grozą ich ciosów.~I serce 236 3 | śród morderców gwaru~Wznosi się szatan falami pożaru~I w 237 3 | W cieniach gęstego lasu się ukryła.~Nad boki mszyste, 238 3 | Odwiecznym cieniem sklepienia się sprzągły~Ze sklepem dębu, 239 3 | czasu wstrząśnienia~Tak się po jego przesuwały szczycie,~ 240 3 | Czy płaszcz jesieni mgłami się odyma,~Czy w nagich borach 241 3 | Wejrzyj na lice: w ich się ruchu kréśli~Cała męczarnia 242 3 | skrępowanych myśli.~Zdawało mu się widzieć ogień z wieży:~Dosiada 243 3 | Zlał go pot rzęsny; wymknąć się im sili,~ on harcuje na 244 3 | I znów spokojnie wziął się do brząkania,~Jakby wszystkiego 245 3 | Pomyślał Kozak, skrycie się uśmiechnie,~Bo już i gniewu 246 3 | Już łagodniejszym zapytał się głosem.~Dziad się uśmiechnął. " 247 3 | zapytał się głosem.~Dziad się uśmiechnął. "Hm! - mruknął 248 3 | nastąpię nogą.~Ale kiedym się odbił od kamratów~I tutaj 249 3 | Stanie za szablę. Czyś się już przegniewał?~Długi gniew 250 3 | pochwałę zyszcze.~Gdzie się to działo i z kim się to 251 3 | Gdzie się to działo i z kim się to działo,~Trudno jest wiedzieć - 252 3 | zarosłej ustroni,~Kiedy się wszyscy w chatach spać pokładą,~ 253 3 | coś spłatać - jedyny.~Jak się rozszalał z drugimi chłopaki,~ 254 3 | Duszą i ciałem chłopaka się trzyma.~ niezabawem i 255 3 | trzyma.~ niezabawem i łono się wzdyma...~I gdy już o tym 256 3 | Ksenia... Ten język zawsze się wygada!...~Szalona żyje. 257 3 | W ciało niebogi wsadził się bezpięty.~Ale dojrzano kwitnące 258 3 | jak blisko pocisku.~Zdaje się, brakło ruszenia lub słowa.~ 259 3 | prędzej gęstwą przemykał się dziką.~ ~6~A koń, jak wryty, 260 3 | nie słychać nikogo;~Chyba się listek odezwie pod nogą.~" 261 3 | Nieostrożnego i Bóg nie uchował;~Złe się przechodzi pod postacią 262 3 | podobno to zdrada,~Bo choć się dziadem i ślepym powiada,~ 263 3 | biała,~Ślepota nawet coś mi się nie zdała.~Patrz, jak usłuchał! 264 3 | Kiedy w gęstwinie jeszcze się zaśmiało.~Teraz bezpiecznie 265 3 | Dokoła pusto: wszystko się ściszyło,~Jakby lirnika 266 3 | podziwie~Po razy kilka pobożnie się żegnał:~Jeśli to szatan, 267 3 | Ha! myśl szczęśliwa kręci się po głowie:~Oko najlepiej 268 3 | zajrzeć, wokoło tumany,~Snują się jary, wstają w piątrach 269 3 | nich gdzieniegdzie lasek się zachmurza;~Błyszczy dnia 270 3 | węzłów plątaninie~Liczne się drogi na lewo rozbiegły:~ 271 3 | wężem pełzną po wyżynie,~To się jak wstęga snują po równinie,~ 272 3 | jego szczycie~Rozwiewały się przestrogi znamiona3;~Niejedno 273 3 | cichem i głębokiem~Puścił się Kozak swoich dni potokiem.~ 274 3 | cierpkie serca bole,~Wszystko się topi w uśmiechu dziecinnym:~ 275 3(3) | jego szczycie Rozwiewały się przestrogi znamiona - jest 276 3(3) | w tej okolicy, zbierania się ludu, szczególniej chłopców 277 3(3) | śpiewania różnych pieśni, co się nieraz daleko w noc przeciąga. 278 3(3) | przytomność i gotowość chronić się w razie niebezpieczeństwa, 279 3(3) | niebezpieczeństwa, na noc zbierał się razem i dla odpędzenia snu 280 3(3) | zapewne niejednemu chroniącemu się śmierci były pewniejszą 281 3 | zwierciadlanej Biełozyria wodzie~Mkną się rybackie z kagankami łodzie;~ 282 3 | I wrzawa dziewic zewsząd się podniosła.~We mgnieniu oka 283 3(4) | dalekiej starożytności; on się i w Ukrainie przechował. 284 3(4) | obrzęd, do którego i kąpanie się należy, młodzież płci drugiej 285 3(4) | cicha nocna scena zamienia się w najtłumniejszą; krzyki, 286 3(4) | krzyki, śpiewy rozlegają się w powietrzu. W 1826 roku 287 3(4) | na rzece Taśminie: tu ona się odbywa przy jednej z najpiękniejszych 288 3(4) | samych dusz męskich, rozciąga się prawie wkoło jeziora. Obraz 289 3(4) | wspomniany w tekście, powtarza się tu każdego wieczora i tworzy 290 3 | migającym cieniem~Snują się ciągle przed wielkim płomieniem.~ 291 3 | Złamany leży. Skończyły się tany,~Ucięto śpiewy, a mściwe 292 3 | usnęli,~Widmo kobiety wysnuło się w bieli...~Dziką piosenką 293 3 | mu natrętne widziadło się prześni.~Czyż taka pamięć 294 3 | Jak blask fosforu, czyści się przez tarcie.~Choć w całun 295 3 | Choć w całun duszy twe się oko wprządło,~Zawsze nieczystych 296 3 | Zawsze nieczystych miga się w nim żądło.~ ~11~Inny Nebaba, 297 3 | piątra, z gór na góry drze się;~Za każdym krokiem rosną 298 3 | Cóż to za dziwna strona się odsłania?6~Tu, pod nogami, 299 3 | Dniepr tutaj całkiem skrył się w bór ponury,~A tu się znowu 300 3 | skrył się w bór ponury,~A tu się znowu wylał z bioder góry.~ 301 3 | tysiącami krzyży~Plączą się, mącą, rozchodzą, zbiegają~ 302 3(6) | Cóż to za dziwna strona się odsłania - widok ten jest 303 3(6) | miasteczkiem Moszny ciągną się na szerokość może trzech 304 3(6) | pasmem gór, wznoszących się piątrami, rozciągnionych 305 3(6) | dalej jeszcze rozciąga się Dniepr, jakby siną wstążką - 306 3 | tam, po Dnieprze, łódka się przemyka,~Lekka i chybka, 307 3 | Wpadła na poroh; ze skał się przewala;~Zapadła w głębię... 308 3 | A co być musi, niechaj się już staje!~Kozacy tęsknią 309 3 | i ogień goreje!"~Spuścił się z dębu na skrzydłach sokoła,~ 310 3 | szumie wichru przemknął się przez knieje;~Już pod bajrakiem 311 3 | Prędko, spokojnie wszystko się odbywa;~Bo i pochodu młodzież 312 3 | A z jaką ciszą do zbroi się brali,~Z taką, już zbrojni, 313 3 | dalej!~Droga daleka, gwiazda się już pali,~A zamek czeka 314 3 | Szlak wiemy dobrze, choć się niebo chmurzy.~Aby dłoń 315 3 | nie chcąc dłużej rozwlekać się słowy,~Pokazał ręką na ogień 316 3 | zamkowy;~Świstnął i wprzód się wysunął miło,~A wojsku 317 3 | mroku zasłonę,~Gdy śpiew się ozwał w międzyleśnej dali.~ 318 3 | złożone.~Patrzą, ciekawi, co się dalej stanie,~Patrzą do 319 3 | Ile w ciemności dopatrzeć się można,~Kozacza burką opięci 320 3 | można,~Kozacza burką opięci się zdają~I długie piki, zda 321 3 | zdają~I długie piki, zda się, w ręku mają.~Ale we wszystkim 322 3 | 14~Już powrócili; dobrze się sprawiono:~"To niedobitki, 323 3 | okoliczna pomogła pustynia,~Że się wymknęli, upatrzywszy porę;~ 324 3 | mogli być przyjęci.~Nam się też zdaje, że to nie zawadzi,~ 325 3 | ciemniejszym niebem zasępia się ziemia;~Toczą się szlakiem 326 3 | zasępia się ziemia;~Toczą się szlakiem obłędu bałwany.~ 327 3 | ciemnocie~Orężny orszak bacznie się posuwa;~Daleki ogień, co 328 3 | ochocie.~To na zamkowej wieży się paliło:~Kochankom wojny 329 3 | tak go widzieć miło,~Jakby się w oko dziewczyny patrzyli,~ 330 3 | ziemi i brząkanie stali.~Cóż się tam dzieje z myślami Nebaby~ 331 3 | zdradzonego bole,~Gdyby się pojął, niż te zemsty wdzięki.~ 332 3 | sen zapadł, jakby w śnie się rzucił,~Gdy pistoletu wystrzał 333 3 | Droga tak ciemna, koń się potknął w chodzie.~Przeklęty 334 3 | wystrzał przestroga!" -~"Pozwól się prosić, ojcze atamanie -~ 335 3 | Nad jar głęboki przerżnął się Nebaba.~A już i jasność 336 3 | drobna gwiazda zza chmur się wykradnie~I w srebrnych 337 3 | To powyż jaru podnoszą się lasy." -~"Lasy w tych stronach? 338 3 | Czy w czarodziejskim kole się ogrodził?~Czy jak widziadło 339 3 | Czy jak widziadło rozwiał się tumanem?~Byłże to Polak 340 3 | na swoich i śmiele~Puścił się z góry, jak gdyby skrzydlaty.~ 341 3 | I jęk śmiertelny ozwał się za chwilę.~"Stój, atamanie! - 342 3 | Ledwie dał hasło, pod koniem się zwinął;~Takim go smacznym 343 3 | teraz z wojskiem połączył się swojem,~Co już nam odwód 344 3 | Słyszysz - czy widzisz, co się to zaczyna?"~Zaledwie skończył 345 3 | pozierał nieśmiało;~Rzęsne się błyski sypały z oręża;~A 346 3 | Co przez dnieprowe porohy się wali,~Skała śród szumu stoi 347 3 | stoi niezachwiana -~Tak się wydaje postać atamana,~Kiedy 348 3 | nieprzyjaciół siłą,~Wojsko się jego dokoła stłoczyło:~" 349 3 | gdzie przeprawa czyja!"~Już się wypuścił, tu jednym razem~ 350 3 | brząknięto żelazem -~Blade się łuno po nocy rozlało~I gradem 351 3 | Spojrzał Nebaba i wstrzymał się w biegu -~Tak go gwałtowne 352 3 | ogień bez przestanku;~A on się widzi w płomienistym wianku.~ 353 3 | płomienistym wianku.~Zdajcie się, zdajcie! Kornym przebaczenie!"~ 354 3 | Tak niezwyczajne błyski się rozlały?~Grobowa cichość 355 3 | sprzyja nam niechcący!~Teraz się szczerze weźmijcie za dzieło.~ 356 3 | Kozakach!~A teraz, kiedy Lach się trzyma słabo,~Dalej, mołodcy, 357 3 | Całkiem w płynący ogień się stopiło,~Z taką wściekłością, 358 3 | w podziemne zakradłszy się lochy,~Buchał jak z paszczy 359 3 | Wiadomość zrazu głucho się roznosi,~Coraz głośniejszym 360 3 | Coraz głośniejszym rozlega się gwarem:~Nebaba walczy nad 361 3 | Jedna tam słaba kobieta się tai,~Już najmocniejsi, jacy 362 3 | Jeszczeż no plecy naprężą się stare,~Bo chcę serdecznie 363 3 | Nikt jej przede mną dotknąć się nie waży!"~Wtem kark barczysty 364 3 | Giniecie, bracia! ratuj się, kto umie!" -~Okrzyk przestrachu 365 3 | Okrzyk przestrachu rozlega się w tłumie;~I wnętrze zamku 366 3 | dymy wybuchnęły,~Wirem się wzniosły ogniste bałwany,~ 367 3 | Cicho dym wstaje, płomień się dobywa -~Jakby tam nigdy 368 3 | Niejeden jeździec zwinął się bez głowy,~Niejeden leżał 369 3 | Niejedna z ostrzem rozstała się pika,~Niejeden w bryzgi 370 3 | bagniste parowy,~Powódź się wojny rozlała na błonia.~ 371 3 | Gdyby nam dzisiaj taka się przyśniła,~Miękkie sny nasze 372 3 | Za echo - wojny ozwało się wycie.~Czekaj na gwiazdy 373 3 | a szereg jak fala~Cofa się w kręgu płynących obręczy -~ 374 3 | Tam atamana wrony koń się ciska.~Błyskami wojny cięcia 375 3 | wszystkie zbiega strony!~Zda się, że z każdą kroplą krwi 376 3 | gdzie za mnóstwem przechyla się waga:~Cała tam korzyść - 377 3 | błysnął promieniami:~"Krzepcie się, bracia! - woła, leci w 378 3 | Patrzcie, przed pożar) suną się po górze."~Buchnęła walka 379 3 | razem~I z atamana spotkał się żelazem.~Ostrze na ostrzu 380 3 | pole przed siebie puścił się z kopyta.~"Zmykaj, nie zmykaj, 381 3 | drogę nie pyta.~Jeszcze się żaden przed nim nie wysunął!"~ 382 3 | on nie taki trwożny, jak się zdało:~Na jednym miejscu 383 3(8) | Moszen, na Irdyniu. Zdarzyło się autorowi, będąc w tej 384 3(8) | grząski; w suchą porę daje się przejeżdżać, w większej 385 3(8) | znających ceny tych walających się w pyle ich nóg pamiątek. 386 3(8) | każdym krokiem napotykają się nie rozorane do szczętu 387 3 | czoło, opada na łono,~Leje się w usta, przepływa przez 388 3 | Rumiane źródło falami się toczy;~Darmo dłoń kala, 389 3 | splunie,~Krwawa zasłona znowu się zasunie:~Potępionego prawdziwa 390 3 | męczarnia!~A tu Polaków okrzyk się rozlewa:~"Nasza wygrana! 391 3 | dobrze znanym tonie~Cichy się głosek odezwał na stronie,~ 392 3 | stronie,~A wyraźniejszy, gdy się zbliży trocha -~Przyszedł 393 3 | tylko jąkał słowy,~Gdzie się zdradzało zimnej krwi udanie~ 394 3 | polskie wojowniki.~Poddaj się, poddaj! nie pora do piki;~ 395 3 | wzrok w strumieniu dymiącym się tonie~Widać po jego spokojnej 396 3 | wędrując pomimo tej strony,~By się nacieszyć obmierzłych zagładą.~ 397 3 | wieżą;~Tylko cierpliwi, że się ani ruszą,~Choć płomień 398 3 | muszą!~Musi on całą nasycać się duszą,~Że tak, bezwładny, 399 3 | tak, bezwładny, wpatrzył się przed siebie:~Pewnie on 400 3 | Pewnie on w cieniach pamiątek się grzebie.~Tu każde miejsce 401 3 | Gdzie w stosach żaru kurzy się perzyna,~Ten plac, bywało, 402 3 | Tu raz ostatni pieścił się z obłudną;~A dziś, o trupią 403 3 | dziś, o trupią skłóciwszy się głowę,~Dwa wilki wycia zawiodły 404 3 | ciało;~Ale Nebabie rozpoznać się dało!~Nagle ku ziemi czoło 405 3 | jeszcze naglej wzniosło się do góry.~"Ho-hop, Nebabo!" - 406 3 | I teraz jednak, gdzie się tylko zbliży,~Pląsają iskry 407 3 | nutę~I samo trupów oblicze się zmienia.~"Wody! ach, wody!" 408 3 | i kochanka oko~Na jej się wdzięki rozwarło szeroko:~ 409 3 | siebie pochłonąć.~Ksenia się zbliża z mniejszą coraz 410 3 | już z licami lica,~Już się i warga z wargą napotyka...~ 411 3 | podpalenia~I topielicy skończyły się pienia.~ ~29~Gdy duch mój 412 3 | Jeszcze po ścianach krew się czerwieniła,~Gdzie żona, 413 3 | Mytą w krwi męża chwytała się dłonią;~Żadna wywabić nie 414 3 | popiół przetlałe, z wiatrem się rozwiało.~W porosłej miękką 415 3 | Ale w nim drobny gnieździł się już ptaszek.~Obok leżała 416 3 | nie puszczając pory, co się darzy,~Hardej dziewczynie 417 3 | skwarny dzień lata złocą się tam żniwa,~Kwiat się tam 418 3 | złocą się tam żniwa,~Kwiat się tam z wiosną wykluwa nieśmiały.~ 419 Ukr | tym go potępił. Nie dziwię się jego zdaniu, wiedząc, że 420 Ukr | zna Ukrainy; ale dziwię się, patrząc na jego własne 421 Ukr | charakter narodu maluje się w jego dziejach. Przebiegnę 422 Ukr | będzie tłem obrazu.~Zajmę się głównie tak zwaną polską 423 Ukr | kilku jezior, zaczynające się morze stepów; jednym słowem: 424 Ukr | nieprzejrzane, zgromadziły się tu, jakoby na pojednawczą 425 Ukr | obronnych wyspach. Zwali się Zaporożcami, a to miejsce 426 Ukr | Kozackie państwo składało się wówczas z dzisiejszych guberni 427 Ukr | zwycięstwa. Kozacy rozdzielili się na dwoje. Większa część 428 Ukr | zagładą. Częste było chwianie się ich hetmanów między Polską 429 Ukr | znaleźli. Nareszcie zjawił się Mazepa. Nadzwyczajny ten 430 Ukr | zbawienie w Polsce i kusili się ocalić Kozaków odstąpieniem 431 Ukr | przeciw Czerkiesom. Zdaje się, że bunt polskich Ukraińców 432 Ukr | konfederację. Ocknienie się Polaków zatrwożyło nieprzyjazną 433 Ukr | zaraz w skutku porozumień się z popami ruskimi i pospólstwem 434 Ukr | ruskimi i pospólstwem odbyło się poświęcenie nożów, przy 435 Ukr | mgnieniu oka wszystko rzuciło się do spis i nożów, a wkrótce 436 Ukr | czekała tylko hasła, zmieniła się w teatr niesłychanych mordów. 437 Ukr | przeszkodzić tak nagłemu szerzeniu się buntu, zjawienie się kilku 438 Ukr | szerzeniu się buntu, zjawienie się kilku wysłańców Żeleźniaka 439 Ukr | byli także zdolni oprzeć się pojedynczym usiłowaniem; 440 Ukr | usiłowaniem; wszystko chroniło się lub za granicę Ukrainy, 441 Ukr(1)| Zdaje się, nie w jednym miejscu 442 Ukr | nasze!"2 swobodnie posuwał się ku zachodowi i bez przeszkody 443 Ukr | warownym. Siła jego składała się z niewielu żołnierzy polskich, 444 Ukr | i swoją ludnością byłby się Humań obronił, gdyby nie 445 Ukr | obronę. Tymczasem Żeleżniak się zbliżał. Przerażenie powszechne, 446 Ukr | Humaniu. Gonta podejmuje się traktowania z Żeleźniakiem 447 Ukr | zowią, hajdamacy, pokazują się od lasku zwanego Greków 448 Ukr | wszyscy z rozpaczy chcą się do ostatniego bronić. Dwa 449 Ukr | trzymają ich w oddaleniu; udają się więc do wybiegu. Gonta posyła 450 Ukr | do miasta dla rozmówienia się; pomimo oporu innych Mładanowicz 451 Ukr | Szczupła liczba broniących się nie zdołała uniknąć smutnej 452 Ukr | smutnej śmierci. Broniono się jednak. Znaczna część schroniła 453 Ukr | Znaczna część schroniła się do kościoła bazylianów. 454 Ukr | napełniona była we dnie snującymi się jeszcze za rabunkiem mordercami, 455 Ukr | mordercami, a w nocy rozlegała się wyciem psów i wilków.4 Obóz 456 Ukr(3)| ciekawe szczegóły tyczące się nie tylko rzezi humańskiej, 457 Ukr | poszedł dalej i przez Boh się przeprawił.~Tymczasem wojewoda 458 Ukr | środków, aby stłumić szerzące się niebezpieczeństwo, nadciągnął 459 Ukr | polskim wojskiem porozumieli się teraz i Moskale na zgubę 460 Ukr | woli; nazajutrz ujrzeli się hajdamacy okutymi w kajdany 461 Ukr | Serbach za Tulczynem.~Tak się zakończyło to pamiętne powstanie, 462 Ukr | w samej literaturze czuć się to daje.~Zanadto może rozwlokłem 463 Ukr(4)| obraz tych wypadków zamyka się w poemacie pod tytułem:


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License