bold = Main text
Czesc grey = Comment text
1 1 | kaniowskiego1 wieże~Wznoszą się w chmury jak olbrzyma ramię;~
2 1 | zawyła noc z dala,~Warzą się wiry w zamąconym łożu;~Wre
3 1(1) | Kozaków i już ranna, potrafiła się jeszcze im wymknąć, a uciekając
4 1(1) | coraz słabsza, opierała się o ściany, póki jej nie dognano
5 1(1) | reszty. Gdzie tylko dotknęła się ścian ręką skrwawioną, zostały
6 1(1) | że krwawe te znaki nigdy się nie dały zetrzeć i trwały
7 1 | głównej szubienicy:~Trup się kołysze - pies wyje ponuro,~
8 1 | Zwijając wąsy, przechadza się żywo:~To cisza nocy w myślach
9 1 | to na trupa rzuci,~Niby się jego zatrwożył wskrzeszenia -~
10 1(2) | rozmaitymi sposobami stara się ich w bezdroża uprowadzać;
11 1 | Po cieniach nocy wszystko się rozsiało.~Kozak opatrzył
12 1(3) | migać w dalekości, ćmić się, ukazywać - tłumaczy jakożkolwiek
13 1 | A księżyc znowu mgłami się zachmurza~I noc mokrymi
14 1 | wieżę,~Błądzącą ręką za mury się bierze,~Plątane nogi pośród
15 1 | I mgliste jęły podnosić się chmurki.~ ~5~Resztę rozmowy
16 1 | posiedzenie,~Gdy rozkochane zlecą się puszczyki.5~ ~Puszczyk pierwszy~
17 1 | próchna;~Patrz no i śmiej się: bo twe śmiechy miłe,~Jak
18 1 | diabli przy wisielcu snują się orszakiem,~Co oni wyrabiają
19 1 | zwodzi;~Co tu kobiecych snuje się postaci,~Głosów podobnych
20 1 | szubienicę.~Patrz! trup się urwał; patrz, wisi drugi;~
21 1 | skory do posługi.~W jakiej się pysze~Wesoły diabeł kołysze,~
22 1(5) | Gdy rozkochane zlecą się puszczyki -rozmowa puszczyków,
23 1(5) | pustot i że puszczyki dlatego się śmieją, iż widzą wszystkie
24 1(5) | pożyczania mowy ptakom często się natrafia w pieśniach i dumach
25 1 | szubienica stoi, i diabeł się chwieje;~Kozak spokojny,
26 1 | Kozak spokojny, a diabeł się śmieje!~ ~Puszczyk pierwszy~
27 1 | Puszczyk pierwszy~Cóż się stanie z wisielcem, jak
28 1 | zapieje?~ ~Puszczyk drugi~Parą się rozwieje.~ ~Puszczyk pierwszy~
29 1 | panie~O serce jego odbija się dziko. -~Lepiej byłoby nie
30 1 | Nim na odpowiedź zbierze się dziewczynie:~"Ach! ty byś
31 1 | nie zgasną upały!~Niechże się teraz dotknie ich zuchwały!~
32 1 | piekło go oparzy!"~Nagle się dziwnie zaśmiały puszczyki:~
33 1 | niosą zagładę.~A strach się w sercu obudził Orliki.~
34 1 | jesieni~Jak konające oko twój się okrąg mieni?~Ponury jest
35 1 | wschód twój ponury,~Kiedy się w chmurę kładziesz, kiedy
36 1 | wstajesz z chmury!~Pod rosą, co się dzisiaj promieni tak świetnie,~
37 1 | brzega,~Jak nawałnica, gdy się na świat zwala,~Grożąca
38 1 | płowiejącym czołem:~Tam się na huczne schodzą wieczornice~
39 1 | bandurki dzwonią,~Niechaj się płocho rozkochani gonią,~
40 1(8) | mniemań jego, wiatr kręcący się po polu, który wreszcie
41 1(8) | rzucony w słup kręcącego się wichru, upadł na ziemię
42 1(8) | tego wyobrażenia stosuje się wiersz w Marii Malczewskiego:~"
43 1(8) | bez chrztu dzieci błąkają się w powietrzu, jęcząc i narzekając,
44 1(8) | narzekając, póki kto nie ośmieli się ich przywołać i chrztu udzielić. ~
45 1 | topielec Ksenia~Zbliża się do nas!" - wołano dokoła.~
46 1 | Ciasnym okręgiem skupiły się dziewy,~Wzrok niespokojny
47 1 | Nagle we wszystkie rzuciła się strony.~"Ho-hop, Nebabo!
48 1 | Gdzie tylko zwróci, gdzie się tylko zbliża,~Jak przed
49 1 | kim ona blisko, przy kim się uczepi.~"Ho-hop, Nebabo!" -
50 1 | 12~Już to zamkowi lękać się potrzeba,~Gdy ją zesłało,
51 1 | Jak myśl rozpaczy, tak się zjawia, znika;~Dziwna jej
52 1 | pierścieniu~Nad różowymi ustami się zwija,~Ten wzrok, co przy
53 1 | postawy, co, burką opięty,~Tak się wydaje w wspaniałym pochodzie~
54 1(11) | wierzeń i uprzedzeń. Nic się w Ukrainie ważnego nie stanie,
55 1 | jeszcze przed zachodem,~Jak się umówił ze swoją Orliką.~
56 1 | Jakkolwiek sercem unosisz się dzikiem,~Wlecze cię miłość
57 1 | I wiatr przelata, i liść się przerusza,~Orliki jednak
58 1 | Łuno tam słońca w zachodzie się mieni;~Obłędnym blaskiem
59 1 | czas jakoś idzie,~Jakby się patrzył na lubą we wstydzie.~
60 1 | Gęściejszym zmierzchem już się niebo mroczy,~Mroczy się
61 1 | się niebo mroczy,~Mroczy się niebo i na dnie przezroczy~
62 1 | żywe! to oko Orliki!~Otóż się jawi i postać jej cała:~
63 1 | ściska,~Aż nagle zorza chowa się w obłoku;~Widmo zniknęło,
64 1 | Nie wie dlaczego. Odsunął się w stronę,~Oparł na ręku
65 1 | ręku czoło zamyślone;~Znowu się rzucił, jakby w nagłym gniewie,~
66 1 | tę szatańską córkę.~Więc się przeżegnał, obwinął się
67 1 | się przeżegnał, obwinął się w burkę~I, przyczajony,
68 1 | przyczajony, czekał pod osiką,~Aż się wykrzyczy i dalej pomacha~
69 1 | Z zamkowych ganków trąba się ozwała~I strzał wieczorny
70 1 | okolice gromem.~ ~16~Czy się spodziewać starosty przybycia15,~
71 1 | zamknął kaplicę.~Wszyscy się dziwią nad skrytym powodem~
72 1 | surowym rozkazem,~Został się rządca sam z Orliką razem~
73 1 | huk stłumiony, rozległa się wnętrzem:~Prędzej urywał,
74 1 | Taki po ciele zimny pot się leje,~A lodem zda się stygnąć
75 1 | pot się leje,~A lodem zda się stygnąć każda żyła.~Usta
76 1 | kolano przyklęka,~Tylko się wierna za nóż chwyta ręka.~ ~
77 1 | W kolejne czarki napój się rozlewa;~Snują się kołem
78 1 | napój się rozlewa;~Snują się kołem rozpląsane grona,~
79 1 | Teraz przez tłumy brzegiem się przemyka,~Ni go bandurki,
80 1 | Między ciekawą przemyka się zgrają.~ ~21~Czy to cień
81 1 | znów spokojnie na falach się wiesza;~W prawy bok, w lewy,
82 1 | tył drogę miesza,~A pierś się jego nie ozwie piosenką;~
83 1 | co miesiącem świecą,~Tak się w nierównym polocie wydaje~
84 1 | Kozak w pochodzie razem się zatrzyma;~Nadstawi ucho
85 1 | razem w miejscu wstrzyma się i stanie,~I rzecze z cicha: "
86 1 | grozili wleźć we mnie,~Już ja się ciebie nie dotknę daremnie!~
87 1 | klaszczą,~I oczy larwy skrzą się piekła paszczą.~Jakże być
88 1 | Kozak na wszystko odważa się śmiele;~Nie zmruży powiek,
89 1 | zmruży powiek, nie cofnie się w kroku.~Już, opętana, w
90 1 | pod tą puszczą,~Do niej się kieruj; zawsze, zawsze do
91 1 | Woda dnieprowa poważnie się toczy,~Częstym całunkiem
92 1 | drżącej przeźroczy~Łamie się księżyc jak ognista łuska.~
93 1 | wołały.~Szybko za nimi cofa się brzeg cały:~Głuszej ich
94 1 | Częściej po jarach światełko się chowa,~Już i szum puszczy
95 1 | zapragnął rozpaczy!"~Aż mu się piekłem krew zajęła cała,~
96 1 | krew zajęła cała,~Aż mu się czapka od włosów podniosła,~
97 1 | podniosła,~Od jego dreszczu aż się łódź zachwiała,~Aż się obejrzał
98 1 | aż się łódź zachwiała,~Aż się obejrzał rybak, co u wiosła -~
99 1(15) | Czy się spodziewać starosty przybycia -
100 1 | pracując w niewoli,~Krwią się rozpływać nad nie swoim
101 1 | Niż będąc tobą, pobracić się z Laszkiem!~Niż przespać
102 1 | łódka;~Prędko Kozaka dumy się przerwały,~Prędko mu przeszła
103 2 | Chyba sen tęskny ozwie się westchnieniem~I wiatr, wysłany
104 2 | stuknienież to czyje~Dało się słyszeć za drzwiami komnaty?~
105 2 | słyszały dziś straże,~Jak się po Dnieprze pluskały nie
106 2 | Jak coś nie ptakiem tłukło się w czaharze1:~Wyraźnie obóz
107 2 | Wyraźnie obóz przeprawiał się Szwaczki2,~Co aż dotychczas
108 2 | cicho stał za wodą.~Niechże się kokosz wywija przed szkodą,~
109 2 | Aby przed silnym szturmem się ostała,~Zwłaszcza gdy razem
110 2 | może?~Zaradzić złemu, jak się tylko zjawia,~Leć do starosty:
111 2(2) | Obóz przeprawiał się Szwaczki - jest to prawdziwe
112 2 | Leć, nim rozświta, nim się zamek dowie;~A my tu będziem
113 2 | Pluskał po Dnieprze, tłukł się po czaharze.~Gdzie w ciasnym
114 2 | Nad jej sklepieniem w krąg się już rozwlekła -~Jakby tam
115 2 | połyska.~Choć leżeć oni zdają się spokojnie,~Ach, krwi to
116 2 | rozżarzy~I na swą pikę wspiera się bezwładnie.~Słucha i patrzy.
117 2(3) | nie w tak dalekie przenosi się czasy, ale w jakże dalekie
118 2 | poprawił płomienia:~Kłębią się dymy, czerwony żar pryska,~
119 2 | pryska,~Rośnie wał ognia, noc się zarumienia.~Pośród bijącej
120 2 | mgliste duchy, cienie drzew się kładą.~Dalej noc czarna;
121 2 | groźnym snem usypia:~Tam się błysk stosu ostrza piki
122 2 | Mściwy Nebaba zaraz poznać da się.~W milczeniu siedział, burką
123 2 | Na pierś obrosłą zwieszał się wąs długi,~Całe pół twarzy
124 2 | często w ucztach kręci mu się głowa~I ciałem ciężki, i
125 2 | obrzydzony~I dumy Lachów zwie się wrogiem śmiele;~Więc chętnie
126 2 | chętnie okrzykniony.~Zdaje się jednak, że (czy brak zapału,~
127 2 | Czy że kielichem zbytnie się rozgrzewa)~Więcej, niżeli
128 2 | spoczywa;~A tu kozactwo zraża się pomału;~Częściej i głośniej
129 2 | On tylko gnuśny, myślą się zaprząta:~Złączyć się z
130 2 | myślą się zaprząta:~Złączyć się z nimi? - Czemuż się nie
131 2 | Złączyć się z nimi? - Czemuż się nie łączą?"~I nic nie wiedzieć,
132 2 | wywikła.~ ~7~Niewiele tknął się Nebaby żałobą,~Bo już nadpity
133 2 | chce serce kobiece,~Niechaj się lepiej zakopie w tej dziczy~
134 2 | twojej Orlice!" -~"Już ja się pewno toi nie napiję5,~Aby
135 2 | Czym ich ataman tak często się grzeje;~I głód ich strawi,
136 2 | ptaszyny płoche!~Niż grzać się w zamku czyż to będzie lepsze~
137 2 | Nebaby zasępione dziko.~Kiedy się serce zachmurzy urazą,~Wzrok
138 2 | Popruta, zbita, rozpłynie się wodą.~A ogień gniewu przejął
139 2 | Szwaczka przemówić na nowo się musił,~Lecz znowu słowa
140 2 | Tylko poważnym śmiechem się zakrztusił.~Tu oczy z wolna
141 2 | zagasły,~Na obie strony powoli się skłania;~Aż razem tułów
142 2 | Nim w walce uczuć ozwał się wyrokiem:~"Trzech diabłów
143 2 | piekła go ubodło,~Porwał się nagłe i skoczył na siodło.~ ~
144 2 | trwogi~Spłoszony obóz porwał się na nogi.~Jeszcze gwizdnienie:
145 2 | Gdzie widmo jezdca mgli się karym koniem.~ ~9~"Co to,
146 2 | Bo któż by z koniem wydał się wspanialej? -~Co to za trwoga?" -
147 2 | węższe otoczyła koło,~Bo się patrzała i słuchała rada,~
148 2 | Wtedy mi będzie przyjemniej się upić!~To was i żegnam, i
149 2 | każdy słyszy~I gdy mu zda się, niech naprzód wyskoczy.~
150 2 | ojciec zasieczony,~Czyja się panu podobała żona,~Komu
151 2 | I tłum orężny mieszać się poczyna~Jak zakłócona dmuchem
152 2 | gęstszych szeregach dokoła się tłoczy;~A więc z tryumfem
153 2 | tylko mołojca ma duszę,~Kto się chce ogrzać przy zamku pożarze,~
154 2 | Przeciągle wyciem ozwie się ponurem,~A za nią głodni
155 2 | stali~Od miesięcznego oka się zapali;~Kiedy zwycięskie
156 2 | Stójcie!" Od wschodu dzień się zapłomienia.~Księżyc rumiany
157 2 | zapłomienia.~Księżyc rumiany niby się krwią zbroczył,~W posępne
158 2 | Na cichych ranku wiatrach się zatoczył,~I jak złej wieszczby
159 2 | atamana zawinęła kołem,~Gdzie się okrągli bezdrzewna równina~
160 2 | Jeden to z naszych gęstwą się przerzyna."~Pilnował skrzydła.
161 2(5) | Już ja się pewno toi nie napiję - toja,
162 2 | ba j rak, czy wiecie6,~Co się rozrasta pomiędzy jarami?...~
163 2 | zwinni jezdcy w borze:~Tu się w promieni tysiąc rozskoczyli,~
164 2 | tej strony trąbka zdaje się grać głucho;~Lecz głuchszy
165 2 | wieszczbą do niego mówiły.~Razem się pomknął w sklepienia milczące,~
166 2 | drzew sklepienia czczością się zaćmiły;~Jeszcze przez chwilę
167 2 | skruchą.~Echa zamkowe ozwały się głucho:~"Amen". Ich "amen"
168 2 | boru.~Na wieży ogień zajął się strażniczy,~Milczący szyldwach
169 2 | Gdy, za prababek, bawiły się pracą:~Tu gazy blaskiem
170 2 | Tu gazy blaskiem złota się bogacą,~Jak biała zima mrozem
171 2 | mgła serca osiadła.~Czy się kto kiedy przypatrzył gangrenie?~
172 2 | coraz grubszych, widać, jak się wloką;~A choć pierś westchnień,
173 2 | Piekło natenczas wciska się tam zdradnie~I śmierć zapładnia
174 2 | dumą utuli natręta,~Jak się utula pieszczoszek wrzaskliwy.~
175 2 | łezka zabłysnęła:~Zbiera się, zbiera, toczy i stanęła;~
176 2 | stanęła z takimi oczyma,~Jakby się w izbie obłędu lękała.~Wlecze,
177 2 | rozchwiany~I obcym rzutem ciska się do ściany.~U okna przecie.
178 2 | światełku,~Tęcza radości mgliła się z jej czoła.~Źle z nagłą
179 2 | straszna wieść latała:~Jak się wzburzyła Ukraina cała,~
180 2 | rozlania;~Jak samo Lachów zda się ścigać piekło,~A nigdzie
181 2 | obłokach zaczęła powoli;~Zdwoił się w mieście przestrach niesłychany:~
182 2 | przestrach niesłychany:~Głuszej się zdały bełtać Dniepru szumy,~
183 2 | nieme duchów tłumy,~Snują się milczkiem po ulicach miasta~
184 2 | w takie kształty miesza się olbrzymie,~Jak Lucyfera
185 2 | Cytnęła matka; wywróżyć się lęka.~Dwóch się przyjaciół
186 2 | wywróżyć się lęka.~Dwóch się przyjaciół zbiegła oto ręka -~
187 2 | Dwojga kochanków spotkało się oko -~I męty śmierci widać
188 2 | śmierci z westchnieniem się wloką.~A topielicy skrwawione
189 2 | dziwniejszymi huki:~Jak co się wyrwał z łona ziemi matki,~
190 2 | rzeki.~I łzy Dawida z ich się ócz polały.~Szczere to płacze,
191 2 | Rośnie po zamku, zbliża się grzmot głuchy:~"Ho-ha!"
192 2 | stanęła kolaska.~Raduj się, zamku! rządca wesół wrócił,~
193 2 | Bo z wszystkich koni tak się opar dymi.~Ale z wieściami
194 2 | porę~Przyćmiona lampa słabo się rozżarza;~Tak po miesiącu
195 2 | buchało, znów mdlało,~Tak się w półcieniach dziko wydawało,~
196 2 | dzwony uderzyły?" -~Porwał się nagle rządca przebudzony.~"
197 2 | rządca przebudzony.~"Zdało się tobie; to zegaru dzwony."~
198 2 | dzwony."~I oczy rządcy znów się snem zakryły.~Ale poczwara,
199 2 | Pod snu zasłony złośliwie się wkrada~I z bezzasadnych
200 2 | piskląt od kani spłoszona~Tuli się ufnie w matczynym skrzydełku.~
201 2 | niej łono;~I serce rwie się, jakby je męczono,~I pot
202 2 | Czegoż pot mdłości z jej się lica toczy?~Jakaż na pierś
203 2 | Jakaż na pierś jej mogiła się tłoczy?~Czy to nie szatan
204 2 | źrenica~Razem w powiece pełno się rozświeca.~Podniosła głowę;
205 2 | błyszczącym żelazem.~Mąż się obudził i zawołał razem:~"
206 2 | strwożyły niemiło!~Jakby się w zamku razem zapaliło,~
207 2 | Bógże wie, kiedy i gdzie się obudzi!~ ~17~Pono, nie we
208 2 | niby tętent koni;~I coś się wznosi podobne do huku -~
209 2 | Zginąłeś, zamku! Piekło się zaśmiało!~Bramy rozbite,
210 2 | chwili;~A hajdamacy w zamek się wtłoczyli~I w tejże chwili
211 2 | Z blaskiem pożaru wkoło się rozlała~Śród nocnej ciszy:
212 2 | Wszystko to razem wszczęło się i rośnie:~A głos watażki9
213 2 | tętniało daleko,~Gdy mu się oko we śnie wytrzeźwiło~
214 2 | pod wąską powieką.~Jakże się ciężko, jak wściekle zadumiał,~
215 2 | jak wściekle zadumiał,~Gdy się sam ujrzał na tę puszczę
216 2 | początku rozumiał:~Żegnał się, żegnał -nic nie pomagało.~
217 2 | da zwiędłe liście,~Więc się drogami puścił pewniejszymi:~.
218 2 | odstąpili,~I na Polakach mści się w jednej chwili.~ ~19~"Hej,
219 2 | Tak czerń rozjadła rzuciła się tłumem~Z piskiem wściekłości,
220 2 | Kiedy po całym rozleli się gmachu~Drzwiami, oknami,
221 2 | Jak śmiało skoczył, tak się cofnął z trwogą?~Cóż to
222 2 | Zbroczonym płótnem cała się wyciera~I wolnym krokiem
223 2 | konającą,~Spokojna - tylko oczy się jej mącą.~Czerń rozjuszona
224 2 | Dalejże, dzieci! a wam co się stało?"~Był to głos Szwaczki
225 2 | stanął i głos jego,~On by się zaśmiał do diabła samego.~"
226 2 | Patrzcie, jak we krwi skąpał się już ładnie!~A choć tak we
227 2 | choć tak we krwi, jeszcze się rozświeca!~Stójże mi, widmo!
228 2 | tańczy po drodze,~A gdzie się kręcił, świeżą krew zobaczysz!~
229 2 | Kiedy ryk Szwaczki rozległ się olbrzymi:~"Podajcie głownię,
230 2 | olbrzymi:~"Podajcie głownię, co się ot, tam dymi!~Zniknęła larwa,
231 2 | krwią ofiar ociekły,~Toczy się Szwaczka przed rozjadłą
232 2 | zdradza,~Skoro o ścianę oprze się jej ręka;~Tu drzwi łupnęły,
233 3 | jesteś, duchu Nebaby?~Zjaw mi się znowu; znowu śpiew ci wznoszę.~
234 3 | tułacz bytu,~Nie wiem, gdzie się dziś obrócę,~Jak mojej pieśni
235 3 | piorunowały tyle!~Obyłem się z grozą ich ciosów.~I serce
236 3 | śród morderców gwaru~Wznosi się szatan falami pożaru~I w
237 3 | W cieniach gęstego lasu się ukryła.~Nad boki mszyste,
238 3 | Odwiecznym cieniem sklepienia się sprzągły~Ze sklepem dębu,
239 3 | czasu wstrząśnienia~Tak się po jego przesuwały szczycie,~
240 3 | Czy płaszcz jesieni mgłami się odyma,~Czy w nagich borach
241 3 | Wejrzyj na lice: w ich się ruchu kréśli~Cała męczarnia
242 3 | skrępowanych myśli.~Zdawało mu się widzieć ogień z wieży:~Dosiada
243 3 | Zlał go pot rzęsny; wymknąć się im sili,~Aż on harcuje na
244 3 | I znów spokojnie wziął się do brząkania,~Jakby wszystkiego
245 3 | Pomyślał Kozak, skrycie się uśmiechnie,~Bo już i gniewu
246 3 | Już łagodniejszym zapytał się głosem.~Dziad się uśmiechnął. "
247 3 | zapytał się głosem.~Dziad się uśmiechnął. "Hm! - mruknął
248 3 | nastąpię nogą.~Ale kiedym się odbił od kamratów~I tutaj
249 3 | Stanie za szablę. Czyś się już przegniewał?~Długi gniew
250 3 | pochwałę zyszcze.~Gdzie się to działo i z kim się to
251 3 | Gdzie się to działo i z kim się to działo,~Trudno jest wiedzieć -
252 3 | zarosłej ustroni,~Kiedy się wszyscy w chatach spać pokładą,~
253 3 | coś spłatać - jedyny.~Jak się rozszalał z drugimi chłopaki,~
254 3 | Duszą i ciałem chłopaka się trzyma.~Aż niezabawem i
255 3 | trzyma.~Aż niezabawem i łono się wzdyma...~I gdy już o tym
256 3 | Ksenia... Ten język zawsze się wygada!...~Szalona żyje.
257 3 | W ciało niebogi wsadził się bezpięty.~Ale dojrzano kwitnące
258 3 | jak blisko pocisku.~Zdaje się, brakło ruszenia lub słowa.~
259 3 | prędzej gęstwą przemykał się dziką.~ ~6~A koń, jak wryty,
260 3 | nie słychać nikogo;~Chyba się listek odezwie pod nogą.~"
261 3 | Nieostrożnego i Bóg nie uchował;~Złe się przechodzi pod postacią
262 3 | podobno to zdrada,~Bo choć się dziadem i ślepym powiada,~
263 3 | biała,~Ślepota nawet coś mi się nie zdała.~Patrz, jak usłuchał!
264 3 | Kiedy w gęstwinie jeszcze się zaśmiało.~Teraz bezpiecznie
265 3 | Dokoła pusto: wszystko się ściszyło,~Jakby lirnika
266 3 | podziwie~Po razy kilka pobożnie się żegnał:~Jeśli to szatan,
267 3 | Ha! myśl szczęśliwa kręci się po głowie:~Oko najlepiej
268 3 | zajrzeć, wokoło tumany,~Snują się jary, wstają w piątrach
269 3 | nich gdzieniegdzie lasek się zachmurza;~Błyszczy dnia
270 3 | węzłów plątaninie~Liczne się drogi na lewo rozbiegły:~
271 3 | wężem pełzną po wyżynie,~To się jak wstęga snują po równinie,~
272 3 | jego szczycie~Rozwiewały się przestrogi znamiona3;~Niejedno
273 3 | cichem i głębokiem~Puścił się Kozak swoich dni potokiem.~
274 3 | cierpkie serca bole,~Wszystko się topi w uśmiechu dziecinnym:~
275 3(3) | jego szczycie Rozwiewały się przestrogi znamiona - jest
276 3(3) | w tej okolicy, zbierania się ludu, szczególniej chłopców
277 3(3) | śpiewania różnych pieśni, co się nieraz daleko w noc przeciąga.
278 3(3) | przytomność i gotowość chronić się w razie niebezpieczeństwa,
279 3(3) | niebezpieczeństwa, na noc zbierał się razem i dla odpędzenia snu
280 3(3) | zapewne niejednemu chroniącemu się śmierci były pewniejszą
281 3 | zwierciadlanej Biełozyria wodzie~Mkną się rybackie z kagankami łodzie;~
282 3 | I wrzawa dziewic zewsząd się podniosła.~We mgnieniu oka
283 3(4) | dalekiej starożytności; on się i w Ukrainie przechował.
284 3(4) | obrzęd, do którego i kąpanie się należy, młodzież płci drugiej
285 3(4) | cicha nocna scena zamienia się w najtłumniejszą; krzyki,
286 3(4) | krzyki, śpiewy rozlegają się w powietrzu. W 1826 roku
287 3(4) | na rzece Taśminie: tu ona się odbywa przy jednej z najpiękniejszych
288 3(4) | samych dusz męskich, rozciąga się prawie wkoło jeziora. Obraz
289 3(4) | wspomniany w tekście, powtarza się tu każdego wieczora i tworzy
290 3 | migającym cieniem~Snują się ciągle przed wielkim płomieniem.~
291 3 | Złamany leży. Skończyły się tany,~Ucięto śpiewy, a mściwe
292 3 | usnęli,~Widmo kobiety wysnuło się w bieli...~Dziką piosenką
293 3 | Aż mu natrętne widziadło się prześni.~Czyż taka pamięć
294 3 | Jak blask fosforu, czyści się przez tarcie.~Choć w całun
295 3 | Choć w całun duszy twe się oko wprządło,~Zawsze nieczystych
296 3 | Zawsze nieczystych miga się w nim żądło.~ ~11~Inny Nebaba,
297 3 | piątra, z gór na góry drze się;~Za każdym krokiem rosną
298 3 | Cóż to za dziwna strona się odsłania?6~Tu, pod nogami,
299 3 | Dniepr tutaj całkiem skrył się w bór ponury,~A tu się znowu
300 3 | skrył się w bór ponury,~A tu się znowu wylał z bioder góry.~
301 3 | tysiącami krzyży~Plączą się, mącą, rozchodzą, zbiegają~
302 3(6) | Cóż to za dziwna strona się odsłania - widok ten jest
303 3(6) | miasteczkiem Moszny ciągną się na szerokość może trzech
304 3(6) | pasmem gór, wznoszących się piątrami, rozciągnionych
305 3(6) | dalej jeszcze rozciąga się Dniepr, jakby siną wstążką -
306 3 | tam, po Dnieprze, łódka się przemyka,~Lekka i chybka,
307 3 | Wpadła na poroh; ze skał się przewala;~Zapadła w głębię...
308 3 | A co być musi, niechaj się już staje!~Kozacy tęsknią
309 3 | i ogień goreje!"~Spuścił się z dębu na skrzydłach sokoła,~
310 3 | szumie wichru przemknął się przez knieje;~Już pod bajrakiem
311 3 | Prędko, spokojnie wszystko się odbywa;~Bo i pochodu młodzież
312 3 | A z jaką ciszą do zbroi się brali,~Z taką, już zbrojni,
313 3 | dalej!~Droga daleka, gwiazda się już pali,~A zamek czeka
314 3 | Szlak wiemy dobrze, choć się niebo chmurzy.~Aby dłoń
315 3 | nie chcąc dłużej rozwlekać się słowy,~Pokazał ręką na ogień
316 3 | zamkowy;~Świstnął i wprzód się wysunął aż miło,~A wojsku
317 3 | mroku zasłonę,~Gdy śpiew się ozwał w międzyleśnej dali.~
318 3 | złożone.~Patrzą, ciekawi, co się dalej stanie,~Patrzą do
319 3 | Ile w ciemności dopatrzeć się można,~Kozacza burką opięci
320 3 | można,~Kozacza burką opięci się zdają~I długie piki, zda
321 3 | zdają~I długie piki, zda się, w ręku mają.~Ale we wszystkim
322 3 | 14~Już powrócili; dobrze się sprawiono:~"To niedobitki,
323 3 | okoliczna pomogła pustynia,~Że się wymknęli, upatrzywszy porę;~
324 3 | mogli być przyjęci.~Nam się też zdaje, że to nie zawadzi,~
325 3 | ciemniejszym niebem zasępia się ziemia;~Toczą się szlakiem
326 3 | zasępia się ziemia;~Toczą się szlakiem obłędu bałwany.~
327 3 | ciemnocie~Orężny orszak bacznie się posuwa;~Daleki ogień, co
328 3 | ochocie.~To na zamkowej wieży się paliło:~Kochankom wojny
329 3 | tak go widzieć miło,~Jakby się w oko dziewczyny patrzyli,~
330 3 | ziemi i brząkanie stali.~Cóż się tam dzieje z myślami Nebaby~
331 3 | zdradzonego bole,~Gdyby się pojął, niż te zemsty wdzięki.~
332 3 | sen zapadł, jakby w śnie się rzucił,~Gdy pistoletu wystrzał
333 3 | Droga tak ciemna, koń się potknął w chodzie.~Przeklęty
334 3 | wystrzał przestroga!" -~"Pozwól się prosić, ojcze atamanie -~
335 3 | Nad jar głęboki przerżnął się Nebaba.~A już i jasność
336 3 | drobna gwiazda zza chmur się wykradnie~I w srebrnych
337 3 | To powyż jaru podnoszą się lasy." -~"Lasy w tych stronach?
338 3 | Czy w czarodziejskim kole się ogrodził?~Czy jak widziadło
339 3 | Czy jak widziadło rozwiał się tumanem?~Byłże to Polak
340 3 | na swoich i śmiele~Puścił się z góry, jak gdyby skrzydlaty.~
341 3 | I jęk śmiertelny ozwał się za chwilę.~"Stój, atamanie! -
342 3 | Ledwie dał hasło, pod koniem się zwinął;~Takim go smacznym
343 3 | teraz z wojskiem połączył się swojem,~Co już nam odwód
344 3 | Słyszysz - czy widzisz, co się to zaczyna?"~Zaledwie skończył
345 3 | pozierał nieśmiało;~Rzęsne się błyski sypały z oręża;~A
346 3 | Co przez dnieprowe porohy się wali,~Skała śród szumu stoi
347 3 | stoi niezachwiana -~Tak się wydaje postać atamana,~Kiedy
348 3 | nieprzyjaciół siłą,~Wojsko się jego dokoła stłoczyło:~"
349 3 | gdzie przeprawa czyja!"~Już się wypuścił, aż tu jednym razem~
350 3 | brząknięto żelazem -~Blade się łuno po nocy rozlało~I gradem
351 3 | Spojrzał Nebaba i wstrzymał się w biegu -~Tak go gwałtowne
352 3 | ogień bez przestanku;~A on się widzi w płomienistym wianku.~
353 3 | płomienistym wianku.~Zdajcie się, zdajcie! Kornym przebaczenie!"~
354 3 | Tak niezwyczajne błyski się rozlały?~Grobowa cichość
355 3 | sprzyja nam niechcący!~Teraz się szczerze weźmijcie za dzieło.~
356 3 | Kozakach!~A teraz, kiedy Lach się trzyma słabo,~Dalej, mołodcy,
357 3 | Całkiem w płynący ogień się stopiło,~Z taką wściekłością,
358 3 | w podziemne zakradłszy się lochy,~Buchał jak z paszczy
359 3 | Wiadomość zrazu głucho się roznosi,~Coraz głośniejszym
360 3 | Coraz głośniejszym rozlega się gwarem:~Nebaba walczy nad
361 3 | Jedna tam słaba kobieta się tai,~Już najmocniejsi, jacy
362 3 | Jeszczeż no plecy naprężą się stare,~Bo chcę serdecznie
363 3 | Nikt jej przede mną dotknąć się nie waży!"~Wtem kark barczysty
364 3 | Giniecie, bracia! ratuj się, kto umie!" -~Okrzyk przestrachu
365 3 | Okrzyk przestrachu rozlega się w tłumie;~I wnętrze zamku
366 3 | dymy wybuchnęły,~Wirem się wzniosły ogniste bałwany,~
367 3 | Cicho dym wstaje, płomień się dobywa -~Jakby tam nigdy
368 3 | Niejeden jeździec zwinął się bez głowy,~Niejeden leżał
369 3 | Niejedna z ostrzem rozstała się pika,~Niejeden w bryzgi
370 3 | bagniste parowy,~Powódź się wojny rozlała na błonia.~
371 3 | Gdyby nam dzisiaj taka się przyśniła,~Miękkie sny nasze
372 3 | Za echo - wojny ozwało się wycie.~Czekaj na gwiazdy
373 3 | a szereg jak fala~Cofa się w kręgu płynących obręczy -~
374 3 | Tam atamana wrony koń się ciska.~Błyskami wojny cięcia
375 3 | wszystkie zbiega strony!~Zda się, że z każdą kroplą krwi
376 3 | gdzie za mnóstwem przechyla się waga:~Cała tam korzyść -
377 3 | błysnął promieniami:~"Krzepcie się, bracia! - woła, leci w
378 3 | Patrzcie, przed pożar) suną się po górze."~Buchnęła walka
379 3 | razem~I z atamana spotkał się żelazem.~Ostrze na ostrzu
380 3 | pole przed siebie puścił się z kopyta.~"Zmykaj, nie zmykaj,
381 3 | drogę nie pyta.~Jeszcze się żaden przed nim nie wysunął!"~
382 3 | on nie taki trwożny, jak się zdało:~Na jednym miejscu
383 3(8) | Moszen, na Irdyniu. Zdarzyło się autorowi, iż będąc w tej
384 3(8) | grząski; w suchą porę daje się przejeżdżać, w większej
385 3(8) | znających ceny tych walających się w pyle ich nóg pamiątek.
386 3(8) | każdym krokiem napotykają się nie rozorane do szczętu
387 3 | czoło, opada na łono,~Leje się w usta, przepływa przez
388 3 | Rumiane źródło falami się toczy;~Darmo dłoń kala,
389 3 | splunie,~Krwawa zasłona znowu się zasunie:~Potępionego prawdziwa
390 3 | męczarnia!~A tu Polaków okrzyk się rozlewa:~"Nasza wygrana!
391 3 | dobrze znanym tonie~Cichy się głosek odezwał na stronie,~
392 3 | stronie,~A wyraźniejszy, gdy się zbliży trocha -~Przyszedł
393 3 | tylko jąkał słowy,~Gdzie się zdradzało zimnej krwi udanie~
394 3 | polskie wojowniki.~Poddaj się, poddaj! nie pora do piki;~
395 3 | wzrok w strumieniu dymiącym się tonie~Widać po jego spokojnej
396 3 | wędrując pomimo tej strony,~By się nacieszyć obmierzłych zagładą.~
397 3 | wieżą;~Tylko cierpliwi, że się ani ruszą,~Choć płomień
398 3 | muszą!~Musi on całą nasycać się duszą,~Że tak, bezwładny,
399 3 | tak, bezwładny, wpatrzył się przed siebie:~Pewnie on
400 3 | Pewnie on w cieniach pamiątek się grzebie.~Tu każde miejsce
401 3 | Gdzie w stosach żaru kurzy się perzyna,~Ten plac, bywało,
402 3 | Tu raz ostatni pieścił się z obłudną;~A dziś, o trupią
403 3 | dziś, o trupią skłóciwszy się głowę,~Dwa wilki wycia zawiodły
404 3 | ciało;~Ale Nebabie rozpoznać się dało!~Nagle ku ziemi czoło
405 3 | jeszcze naglej wzniosło się do góry.~"Ho-hop, Nebabo!" -
406 3 | I teraz jednak, gdzie się tylko zbliży,~Pląsają iskry
407 3 | nutę~I samo trupów oblicze się zmienia.~"Wody! ach, wody!"
408 3 | i kochanka oko~Na jej się wdzięki rozwarło szeroko:~
409 3 | siebie pochłonąć.~Ksenia się zbliża z mniejszą coraz
410 3 | już z licami lica,~Już się i warga z wargą napotyka...~
411 3 | podpalenia~I topielicy skończyły się pienia.~ ~29~Gdy duch mój
412 3 | Jeszcze po ścianach krew się czerwieniła,~Gdzie żona,
413 3 | Mytą w krwi męża chwytała się dłonią;~Żadna wywabić nie
414 3 | popiół przetlałe, z wiatrem się rozwiało.~W porosłej miękką
415 3 | Ale w nim drobny gnieździł się już ptaszek.~Obok leżała
416 3 | nie puszczając pory, co się darzy,~Hardej dziewczynie
417 3 | skwarny dzień lata złocą się tam żniwa,~Kwiat się tam
418 3 | złocą się tam żniwa,~Kwiat się tam z wiosną wykluwa nieśmiały.~
419 Ukr | tym go potępił. Nie dziwię się jego zdaniu, wiedząc, że
420 Ukr | zna Ukrainy; ale dziwię się, patrząc na jego własne
421 Ukr | charakter narodu maluje się w jego dziejach. Przebiegnę
422 Ukr | będzie tłem obrazu.~Zajmę się głównie tak zwaną polską
423 Ukr | kilku jezior, zaczynające się morze stepów; jednym słowem:
424 Ukr | nieprzejrzane, zgromadziły się tu, jakoby na pojednawczą
425 Ukr | obronnych wyspach. Zwali się Zaporożcami, a to miejsce
426 Ukr | Kozackie państwo składało się wówczas z dzisiejszych guberni
427 Ukr | zwycięstwa. Kozacy rozdzielili się na dwoje. Większa część
428 Ukr | zagładą. Częste było chwianie się ich hetmanów między Polską
429 Ukr | znaleźli. Nareszcie zjawił się Mazepa. Nadzwyczajny ten
430 Ukr | zbawienie w Polsce i kusili się ocalić Kozaków odstąpieniem
431 Ukr | przeciw Czerkiesom. Zdaje się, że bunt polskich Ukraińców
432 Ukr | konfederację. Ocknienie się Polaków zatrwożyło nieprzyjazną
433 Ukr | zaraz w skutku porozumień się z popami ruskimi i pospólstwem
434 Ukr | ruskimi i pospólstwem odbyło się poświęcenie nożów, przy
435 Ukr | mgnieniu oka wszystko rzuciło się do spis i nożów, a wkrótce
436 Ukr | czekała tylko hasła, zmieniła się w teatr niesłychanych mordów.
437 Ukr | przeszkodzić tak nagłemu szerzeniu się buntu, zjawienie się kilku
438 Ukr | szerzeniu się buntu, zjawienie się kilku wysłańców Żeleźniaka
439 Ukr | byli także zdolni oprzeć się pojedynczym usiłowaniem;
440 Ukr | usiłowaniem; wszystko chroniło się lub za granicę Ukrainy,
441 Ukr(1)| Zdaje się, iż nie w jednym miejscu
442 Ukr | nasze!"2 swobodnie posuwał się ku zachodowi i bez przeszkody
443 Ukr | warownym. Siła jego składała się z niewielu żołnierzy polskich,
444 Ukr | i swoją ludnością byłby się Humań obronił, gdyby nie
445 Ukr | obronę. Tymczasem Żeleżniak się zbliżał. Przerażenie powszechne,
446 Ukr | Humaniu. Gonta podejmuje się traktowania z Żeleźniakiem
447 Ukr | zowią, hajdamacy, pokazują się od lasku zwanego Greków
448 Ukr | wszyscy z rozpaczy chcą się do ostatniego bronić. Dwa
449 Ukr | trzymają ich w oddaleniu; udają się więc do wybiegu. Gonta posyła
450 Ukr | do miasta dla rozmówienia się; pomimo oporu innych Mładanowicz
451 Ukr | Szczupła liczba broniących się nie zdołała uniknąć smutnej
452 Ukr | smutnej śmierci. Broniono się jednak. Znaczna część schroniła
453 Ukr | Znaczna część schroniła się do kościoła bazylianów.
454 Ukr | napełniona była we dnie snującymi się jeszcze za rabunkiem mordercami,
455 Ukr | mordercami, a w nocy rozlegała się wyciem psów i wilków.4 Obóz
456 Ukr(3)| ciekawe szczegóły tyczące się nie tylko rzezi humańskiej,
457 Ukr | poszedł dalej i przez Boh się przeprawił.~Tymczasem wojewoda
458 Ukr | środków, aby stłumić szerzące się niebezpieczeństwo, nadciągnął
459 Ukr | polskim wojskiem porozumieli się teraz i Moskale na zgubę
460 Ukr | woli; nazajutrz ujrzeli się hajdamacy okutymi w kajdany
461 Ukr | Serbach za Tulczynem.~Tak się zakończyło to pamiętne powstanie,
462 Ukr | w samej literaturze czuć się to daje.~Zanadto może rozwlokłem
463 Ukr(4)| obraz tych wypadków zamyka się w poemacie pod tytułem:
|