| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hula 4 hulanek 1 hule 1 i 4603 ich 425 ida 18 idac 11 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 4603 i 4048 sie 2762 na 2380 nie | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances i |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | powietrzu czuć było woń liści i traw młodych, zlanych rosą, 2 1, 1 | zaczynało budzić się w gałęziach i niespokojnie zrywało się 3 1, 1 | Już słychać było świergot i świsty, i nawoływania drobnej 4 1, 1 | było świergot i świsty, i nawoływania drobnej drużyny. 5 1, 1 | płynął orzeł siwy, kołując i upatrując pastwy na ziemi. 6 1, 1 | Zawiesił się czasem w powietrzu i stał nieruchomy, a potem 7 1, 1 | W borze coś zaszeleściło i umilkło... Stado dzikich 8 1, 1 | popatrzało czarnymi oczyma i pierzchnęło... Zatętniało 9 1, 1 | potarł rogami po grzbiecie i z wolna poszedł w las nazad... 10 1, 1 | wolna poszedł w las nazad... I znowu słychać było łom gałęzi 11 1, 1 | słychać było łom gałęzi i ciężkie stąpanie.~Spod gęstych 12 1, 1 | zając, skoczył parę razy i przycupnął.~I milczenie 13 1, 1 | parę razy i przycupnął.~I milczenie było, tylko z 14 1, 1 | skrzydło wiosennego powiewu i gałęzie grać zaczęły... 15 1, 1 | dębów suchych, szum sosen i żałośliwe jodeł szelesty.~ 16 1, 1 | po wierzchołkach puszczy i głośniej coraz odpowiadały 17 1, 1 | ze snu zerwały zbudzone i uciekały, czując, że obcy 18 1, 1 | Widać było ostatki cieniów i mroków roztapiające się 19 1, 1 | blasku. Nad strumieniami i łąkami jak dymy ofiarne 20 1, 1 | ulatując z wolna ku niebu i ginąc w powietrzu. Ukośne 21 1, 1 | świetle łąki, zarośla, puszcze i powietrzne szlaki - wracało 22 1, 1 | szczebiocąc do siebie, do chmur i do lasów.~Kukułki odezwały 23 1, 1 | wygasłe ognisko, spopielałe, i kilka w nim nie dopalonych 24 1, 1 | dwa małe, grube, gęstym i najeżonym jeszcze zimowym 25 1, 1 | głos, który się rozległ i powtórzył słabiej za łąką...~ 26 1, 1 | słusznego wzrostu, krępy i barczysty. Długim leżeniem 27 1, 1 | barczysty. Długim leżeniem i snem skostniałe wyciągnął 28 1, 1 | spływał mu kudłami na barki i osłaniał niskie czoło, tak 29 1, 1 | policzków, zarumienionych snem i chłodem, dobywała się~spod 30 1, 1 | dobywała się~spod wąsów i brody - wśród których ust 31 1, 1 | pod szyją spięta na guz i pętlę. Nogi miał też suknem 32 1, 1 | pętlę. Nogi miał też suknem i skórą poobkręcane, a stopy 33 1, 1 | poobkręcane, a stopy obwite nią i opasane sznurami. Spod rękawów 34 1, 1 | ręce silne, włosem okryte i opalone. Twarz miała wyraz 35 1, 1 | człowieczy, zuchwały razem i ostrożny... oczy biegały 36 1, 1 | żywo... Ruchy ciała zręczne i silne nie dawały wieku odgadnąć, 37 1, 1 | mężczyzna wrócił ku szałasowi i nogą silnie kopnął w ścianę 38 1, 1 | się coś żywo za gałęźmi i wnet spod nich wypełzło 39 1, 1 | piętnaście, krzepki był i nieco do starego podobny. 40 1, 1 | grubą a wyszarganą, z sukna i płóciennych chust złożoną. 41 1, 1 | na grzbiet z nich jednemu i poprowadził je o kilka kroków 42 1, 1 | napojone podniosły głowy i jak zadumane słuchały lasów 43 1, 1 | nagotowane leżały suknem i skórką poobwijane juki, 44 1, 1 | począł na konie zarzucać i przywiązywać. Milczący pomagał 45 1, 1 | koniom zawieszono sukno grube i skóry... Gdy wszystko było 46 1, 1 | wlazł jeszcze pod szałas i po chwili wyszedł z niego 47 1, 1 | przez drugie ramię procę i krótką pałkę drewnianą, 48 1, 1 | oręż z ziemi, nóż do pasa i siekierkę, którą do ręki 49 1, 1 | na grzbiecie powiązanych i konia swego pod kłodę poprowadziwszy 50 1, 1 | Już mieli ruszyć z miejsca i starszy się rozglądał, aby 51 1, 1 | rozgartując ostrożnie leszczynę i kaliny, niepostrzeżona, 52 1, 1 | tymczasem ku słońcu poglądał i na bieg rzeki. Ponad jej 53 1, 1 | łąkę zmierzył, trzęsawiska i bór, potem zwrócił się na 54 1, 1 | jej głębinę. Byłby teraz i tę głowę mógł dojrzeć w 55 1, 1 | schowała, tylko gałązki opadły i drżały. Powoli konie wchodziły 56 1, 1 | znalazła ława piaszczysta i oto już - brzeg drugi... 57 1, 1 | brzegiem, wyższym nieco i suchszym, wygodniej kroczyć 58 1, 1 | pogięte od wichru wyrostki i poschłe od zgrzybiałości, 59 1, 1 | nad nim drugi stał gruby i niezgrabny... Ręka niewprawna 60 1, 1 | obejrzał niespokojnie dokoła i mijając go, splunął nań 61 1, 1 | słyszeć dziwny z krzaków i drzewce ze strzały utkwiło 62 1, 1 | na kamieniu, na czapce, i podniósłszy skrzydła krzyczała, 63 1, 1 | a miotała się, jakby i ona groziła.~Konie głosami 64 1, 1 | uwolnić. Przebiła ona sukno i znać uwięzła w ciele, bo 65 1, 1 | szybkim biegu ugięła się i opadła ku dołowi, trzymała 66 1, 1 | obejrzał się na strzałę i zręcznie ją pocisnąwszy, 67 1, 1 | wydobył, obejrzał ciekawie i do skórzanego na plecach 68 1, 1 | Pioruny by w nich biły... i burze! - zawołał warcząc 69 1, 1 | znalazło oko, co podpatrzyło i pomściło za bałwana... Tyś 70 1, 1 | oczyma jeszcze obłąkanymi i trwogą, milcząc na nogę 71 1, 1 | konia sznurem ściągnął i polecieli gęstwiną, nad 72 1, 1 | przylgłym do niej włosem i dwoje rąk wiosłujących około 73 1, 1 | powierzchnią wody. Minęli ją... i wyszła znowu z głębiny... 74 1, 1 | znikła płachta na dnie i czółenko jak wąż wsunęło 75 1, 1 | gdzieś dalej... plusnęły i padły.~Podróżni wciąż biegli 76 1, 1 | razy konie poili zmęczone i jechali dalej bez spoczynku - 77 1, 1 | Choć w lesie świeżo było i chłodno, od łąk i piasków 78 1, 1 | świeżo było i chłodno, od łąk i piasków zalatywał oddech 79 1, 1 | się tylko drzewa, sosny i jodły, potem zielonych liści 80 1, 1 | potem zielonych liści brzozy i lipy, i osiki, i dęby na 81 1, 1 | zielonych liści brzozy i lipy, i osiki, i dęby na pół jeszcze 82 1, 1 | brzozy i lipy, i osiki, i dęby na pół jeszcze śpiące 83 1, 1 | pierzchały całe stada łosi i jeleni dobijając się do 84 1, 1 | patrzały jeszcze ciekawie i gnały dalej znikając im 85 1, 1 | spłoszonych konie straszył i pędziły żywiej, stuliwszy 86 1, 1 | sznurek wijący się aż do stopy i w skórzanym obuwiu zbierała 87 1, 1 | którym stali, widać było łąki i trzęsawiska, wśród nich 88 1, 1 | trzęsawiska, wśród nich moczary i jeziorka mnogie, opasane 89 1, 1 | którego stanęli, wypalony był i zeschły na znacznej przestrzeni. 90 1, 1 | sięgnąć było można okiem i dojrzeć nieprzyjaciela.~ 91 1, 1 | zsunął, rzucił go nie patrząc i legł na ciepłym piasku, 92 1, 1 | krwawymi palcami dotknął twarzy i ją też sobie całą okrwawił.~ 93 1, 1 | Ujrzawszy to chłopak uląkł się i krzyknął.~- Co ci to, Gerda? 94 1, 1 | że ci nie wdziała chust i spódnicy? Kropla krwi, a 95 1, 1 | Kropla krwi, a tyle strachu i wrzasku?~Chłopak mu dopiero 96 1, 1 | popatrzał, rozśmiał się tylko i nic nie odpowiedział. Gerda 97 1, 1 | sidłszy nogę ranną rozzuł i począł czyścić obuwie, potem 98 1, 1 | obuwie, potem ranę ocierać i okładać hubą. Stary patrzał 99 1, 1 | potem z sakiew suszone mięso i placki, które starszy na 100 1, 1 | się wprzód obmyć w wodzie i dłonią jej do ust zaczerpnąć. 101 1, 1 | starego, pochyliła ku niemu i krzyczała... Zdawała się 102 1, 1 | Nadciągnęła w pomoc wtóra i trzecia... i wrzaskliwie 103 1, 1 | pomoc wtóra i trzecia... i wrzaskliwie to podlatywały, 104 1, 1 | zniecierpliwiony, łuk napiął i strzelił... Nie ranił żadnej, 105 1, 1 | zawirowały w powietrzu i wróciły krakać nad nimi... 106 1, 1 | Najlepiej byś nie mówił nic i niemego udawał... Niemcami 107 1, 1 | chłopak też weń oczy wlepił i zwolnili koniom biegu.~Dokoła 108 1, 1 | jakichś, chałup z drzewa i chrustu, opasanych tynami 109 1, 1 | odgradzały je kłody drzew i typy, pokopane doły i powbijane 110 1, 1 | drzew i typy, pokopane doły i powbijane pale. Na jednym 111 1, 1 | dartymi drzewa, wiszarem i gałęźmi - ściany w słupy 112 1, 1 | Koszulę na wierzch włożoną i do kolan spadającą obejmował 113 1, 1 | podróżnymi... Drgały leżąc... i czekając, kiedy się nucą...~ 114 1, 1 | Twarz starca spokojna była i poważna, ogorzała, ze skórą 115 1, 1 | jakby spękaną, tak ją fałdy i marszczki pokryły całą siecią 116 1, 1 | porozdzierały, a my starzy znajomi i dobrzy przyjaciele, choć 117 1, 1 | usiłując przybrać postawę i twarz uprzejmą.~Stary patrzał 118 1, 1 | im zagrodę, bo warczały i zęby szczerzyły patrząc 119 1, 1 | szczerzyły patrząc na przybyszów i coraz to się ku nim targały. 120 1, 1 | nawołał, wpędził do obejścia i zamknął za nimi wrota... 121 1, 1 | Słychać je było szczekające i wyjące w szopie.~- Zdrów 122 1, 1 | powoli z konia zlazłszy i dawszy go chłopcu, który 123 1, 1 | mieniać jest na co... Skór i futer dosyć pewnie u siebie 124 1, 1 | Popatrzył stary na ziemię i znowu się w sobie zadumał.~- 125 1, 1 | Albo to kości, rogu i kamienia nie dosyć? - rzekł 126 1, 1 | się ludzie tym obchodzili i dobrze im z tym było... 127 1, 1 | ziarnek świecących na szyję i iglic gładkich, i guzów, 128 1, 1 | szyję i iglic gładkich, i guzów, i wszystkich tych 129 1, 1 | iglic gładkich, i guzów, i wszystkich tych zabawek... 130 1, 1 | nasze wywozicie stąd...~i tak samo przyjść może napaść, 131 1, 1 | bystrym zmierzył starego Wisza i rozśmiał się.~- Próżna to 132 1, 1 | naprzeciw drugi wskazał Hendze - i pokiwał tylko głową.~- Żonę 133 1, 1 | zbrojną? Tak jak u was, u nas i na całym świecie, bo one 134 1, 1 | przecie duchy przez nie mówią i wiedzą one więcej niż wy... 135 1, 1 | prawo. My wam radzi. Kołacz i piwo, mięso się znajdzie; 136 1, 1 | mną.~Wisz wstał z kamienia i przodem go wiodąc, ku wrotom 137 1, 2 | znających zwano - zza typu i zagród głów ciekawych zaczęło 138 1, 2 | ażeby w taką lasów głębinę i puszcz wnętrza docisnąć 139 1, 2 | Więc gdy się ukazali ludzie i konie nieznane, a parobczak 140 1, 2 | w zagrodzie, choć z dala i przez tynu wierzchołki, 141 1, 2 | mężczyzn z długimi włosy i postrzyżone parobków, i 142 1, 2 | i postrzyżone parobków, i dziecinne oczy przelękłe 143 1, 2 | Podnosiły się one nagie i niknęły, ukazywały i pierzchały... 144 1, 2 | nagie i niknęły, ukazywały i pierzchały... Stare nawet 145 1, 2 | obcego lękały, rwały trawę i ziemię rzucając je na wiatr 146 1, 2 | ziemię rzucając je na wiatr i pluły przed się, aby im 147 1, 2 | to naszyjniki przywoził i szpilki, i noże... przecie 148 1, 2 | naszyjniki przywoził i szpilki, i noże... przecie się nam 149 1, 2 | ludzie od tych, co z nożami i maczugami napadają. Ano 150 1, 2 | wola twoja, nie moja...~I szybko ustąpiła mrucząc, 151 1, 2 | mogła. Parobków tylko kilku i dwu synów gospodarza zostało.~ 152 1, 2 | patrząc na nich ciekawie i szemrząc między sobą.~Wisz 153 1, 2 | nieszczelny dach ku górze.. Ściany i belki, i wszystko szkliło 154 1, 2 | górze.. Ściany i belki, i wszystko szkliło się od 155 1, 2 | wisiały wianki już poschłe i wiązki różnego ziela.~Na 156 1, 2 | chleb też nadkrojony leżał i nóż przy nim mały. U drzwi 157 1, 2 | ławie stał ceber z wodą i czerpakiem. W kącie, w głębi 158 1, 2 | głębi widać było żarna małe i kilka bodni chustami poosłanianych.~ 159 1, 2 | było potrzeba.~Gdy Wisz i Hengo przestąpili próg, 160 1, 2 | stary podał rękę gościowi i pokłonił mu się mówiąc, 161 1, 2 | chleb, oto woda, oto ogień i ława - jedzcie, pijcie, 162 1, 2 | ogrzejcie się, spocznijcie i niech dobre duchy będą z 163 1, 2 | niech go choroba omija i smutek.~To mówiąc na ławie 164 1, 2 | kawałek rozłamał go z nim i do ust podnosząc zjadł, 165 1, 2 | podnosząc zjadł, co też i obcy uczynił.~Trwało to 166 1, 2 | był uroczyście przyjęty i pozyskał prawa pewne. Niewiasty 167 1, 2 | znać było z tego, że szepty i stłumione śmiechy dolatywały 168 1, 2 | ciekawie się rozglądając i przysłuchując... Sakwy przy 169 1, 2 | Hengo ujął z nich dwie i z taką siłą i zręcznością 170 1, 2 | nich dwie i z taką siłą i zręcznością zarzucił je 171 1, 2 | zdawał się stąpać lekko i zwinnie, jakby wcale obarczony 172 1, 2 | drzwiach, wszedł do dworu i tu, przy okienku, około 173 1, 2 | otoczyli kołem. Z wielką wprawą i zręcznością Niemiec sakwy 174 1, 2 | otworzył, pomyślał chwilę i obejrzawszy się ku staremu 175 1, 2 | nieco, potem ręką dał znak i sam podszedł ku drzwiom 176 1, 2 | ale nie pomogły groźby jej i obawy; gdy stary gospodarz 177 1, 2 | dał swobodę, niewiastki i dziewczęta tłumnie wpadły 178 1, 2 | ciekawość, a strach hamował, i zaledwie wparły się do świetlicy 179 1, 2 | oczy spotkała, krzyknęła i cofnęła się; za nią jak 180 1, 2 | pobiegły inne. Śmiechy, szepty i łajania Jagi razem zmieszane 181 1, 2 | spoglądając. Oczy jego tam i sam ciekawie biegały, choć 182 1, 2 | jest zajęty. Lękając się i pragnąc, walcząc ze strachem 183 1, 2 | pragnąc, walcząc ze strachem i ciekawością, dziewczęta, 184 1, 2 | go pod dostatek, świecił i porywał oczy. Leżały naprzód 185 1, 2 | obwieszane blaszkami, kółkami i dzwoneczkami.~Hengo je sobie 186 1, 2 | jak się na suknie bogato i pięknie wydawały.~Jedne 187 1, 2 | kruszcu, szyi od pocisku i strzały bronić mogły.~Na 188 1, 2 | rękach noszono. Były większe i mniejsze, i takie, co wężem 189 1, 2 | Były większe i mniejsze, i takie, co wężem rękę niewieścią 190 1, 2 | przeznaczone, mocniejsze były i grubsze. Pierścieni też 191 1, 2 | bogactwo wielkie, kowanych i plecionych, wyrzynanych 192 1, 2 | plecionych, wyrzynanych mądrze i ozdobnie.~Dla mężczyzn powabniejsze 193 1, 2 | długie noże z pochwami, dłuta i kliny, na ramiona kładzione 194 1, 2 | oczy im do~nich zaświeciły i ręce zadrżały. Stary Wisz 195 1, 2 | od waszych starych kości i kamieni; więcej wytrzyma, 196 1, 2 | więcej wytrzyma, lepiej broni i wnukom służyć będzie. Czy 197 1, 2 | pierścienie, naszyjniki i kolce.~Hengo ostrożnie zwrócił 198 1, 2 | przecież wśród czeladzi i służby rozeznać było łatwo 199 1, 2 | hoże niewiastki gospodarza i dwie córki jego, w zielonych 200 1, 2 | stała, piękną była tak, że i między najcudniejszymi mogła 201 1, 2 | Lice też miała bielsze i mniej opalone, znać może 202 1, 2 | po polu biegając... Biała i rumiana, z usty różowymi, 203 1, 2 | nimi wodziła po sio-strach i braciach.~Lecz wzork się 204 1, 2 | bursztynu, do których niebieskie i czerwone ziarna się mieszały. 205 1, 2 | dziecinnie, jej lice smutno i poważnie patrzało. Między 206 1, 2 | ławy jeden z pierścieni i na palcu go potrzymawszy 207 1, 2 | spoglądając cofnęła się i potrząsła głową.~- Przyjmijcie 208 1, 2 | spojrzał, potrząsła głową i skryła się za inne. Hengo 209 1, 2 | wyciągnęła fartuszkiem okrytą i podarek z radością przyjęła.~ ~ 210 1, 2 | przyjęła.~ ~Wnet bratowe i czeladź skupiły się około 211 1, 2 | ojca, który głową skinął, i nic nie mówiąc na ławie 212 1, 2 | zabrał bursztyn, obejrzał go i wpuścił do worka, który 213 1, 2 | oparłszy, nóż obejrzany położył i milczał posępnie... Chłopaki 214 1, 2 | ostrożnie z ławy siekierki i noże, to je z żalem nazad 215 1, 2 | nie działo. Był głową domu i panem. Woli swej nikt tu 216 1, 2 | spostrzegł, iż go wydobył, i pochwycił skwapliwie.~- 217 1, 2 | zapytał Wisz.~Hengo zamilkł i schował go do worka... Nastąpiła 218 1, 2 | czasów ledwie u księdzów i żupanów coś podobnego widzieć 219 1, 2 | widzieć było można, teraz i my kmiecie ważyć się na 220 1, 2 | do wiana nie dać kolców i szpilek.~Skinął na starszego 221 1, 2 | izby. Wisz na ławie siadł i po jednemu odkładać począł, 222 1, 2 | odkładać począł, co dla siebie i swoich chciał za-trzymać - 223 1, 2 | naszyjniki z wisiadłami... myślał i liczył, czy tego będzie 224 1, 2 | chrzęszczące naramienniki i podniósł je do góry. ~- 225 1, 2 | się to zdało - zawołał - i przystało.~- Po co? - rzekł 226 1, 2 | bogowie długo chowają - ano i do grobu to wziąć nie szkodzi... 227 1, 2 | zwyczajem, że na stos się ubiera i zbroi, jak takiemu bogatemu 228 1, 2 | mi tam! - rzekł - chcieć i brać łatwo, ale co dać za 229 1, 2 | zapaśni.~- Jużci choć bursztyn i skóry macie, bo wam tu do 230 1, 2 | wam tu do morza bliżej, a i w ziemi go tu kopiecie... ~ 231 1, 2 | Wydobywał po jednemu bryły mułem i ziemią okryte, gdzieniegdzie 232 1, 2 | płyn jakiś, który stężał i zmarzł na kamień. Skóry 233 1, 2 | pragnął, stary głową trząsł i odrzucał... Razy kilka tak 234 1, 2 | kilka tak liczono skóry i to, co na stole leżało, 235 1, 2 | kawały bursztynu, ujmowano i dodawano.~Wisz, to Niemiec 236 1, 2 | nareszcie Hengo rękę wyciągnął i stary w nią uderzył dłonią. 237 1, 2 | zagarnął licząc swój nabytek i natychmiast rozdzielać go 238 1, 2 | Niemiec wiązał skóry i pakował bursztyny.~Pot mu 239 1, 2 | z czoła, napił się wody i usiadł na ławie.~- Patrzcież 240 1, 2 | zanim się do nich dostanie i cokolwiek wyprosi. Ani dzień, 241 1, 2 | dzień, ani dwa, ale miesiące i lata wędrować trzeba, nim 242 1, 2 | Życie się stawi co dzień i od dzikiego zwierza, i od 243 1, 2 | dzień i od dzikiego zwierza, i od obcych ludzi, którzy 244 1, 2 | podróżnego. Choć się rzeki i góry, i parowy zna, często 245 1, 2 | Choć się rzeki i góry, i parowy zna, często się zbłądzi, 246 1, 2 | milczał słuchając. Parobcy i synowie rozstąpili się ku 247 1, 2 | rozstąpili się ku ognisku i w głąb~świetlicy, każdy 248 1, 2 | A jeśli wam tak ciężko i niebezpieczno - mówił stary - 249 1, 2 | wędrujecie? Macie swoją chatę i pole?~Hengo brwi namarszczył.~- 250 1, 2 | się rodzi do swojego życia i odmienić go nie może. Nie 251 1, 2 | im tam ziemi brakło? Tak i mnie duch mój włóczyć się 252 1, 2 | Polanie rozmówić się możemy i z tymi, co tu u Odry i co 253 1, 2 | możemy i z tymi, co tu u Odry i co nad Łabą siedzą, i z 254 1, 2 | Odry i co nad Łabą siedzą, i z Pomorcami, i z Ranami 255 1, 2 | Łabą siedzą, i z Pomorcami, i z Ranami na Ostrowiu, i 256 1, 2 | i z Ranami na Ostrowiu, i z Serby, i z Chrobaty, i 257 1, 2 | na Ostrowiu, i z Serby, i z Chrobaty, i Morawiany, 258 1, 2 | i z Serby, i z Chrobaty, i Morawiany, i aż do Dunaju... 259 1, 2 | z Chrobaty, i Morawiany, i aż do Dunaju... i dalej. 260 1, 2 | Morawiany, i aż do Dunaju... i dalej. A któż policzy... 261 1, 2 | Hm! - mruknął Hengo - i nas też niemało...~- A ziemi 262 1, 2 | jedni drugich nachodzą - i z głodu, i z chciwości, 263 1, 2 | drugich nachodzą - i z głodu, i z chciwości, i dla niewolnika, 264 1, 2 | z głodu, i z chciwości, i dla niewolnika, gdy go zabraknie.~- 265 1, 2 | was się nauczyli bronić i wojować, bośmy tego dawniej 266 1, 2 | duchy lepszy oręż kują, ale i nasz kamień stary, i pałka 267 1, 2 | ale i nasz kamień stary, i pałka niczego.~- Myśmy już 268 1, 2 | stare młoty po mogiłach i już ich prawie nie widać. 269 1, 2 | My też mamy go od morza i od lądu, z różnych stron 270 1, 2 | obrabiać, praojcom naszym.~I każdemu do grobu wkładamy 271 1, 2 | nią wyświadczył, kim jest i skąd idzie. Inaczej by go 272 1, 2 | będzie tak na wiek wieków i u wnuków naszych.~Hengo 273 1, 2 | stary podniósł się z ławy i sięgnął ręką na półkę, ponad 274 1, 2 | gdzie rzędem leżały młoty i siekiery kamienne pooprawiane 275 1, 2 | kamienne pooprawiane w drzewo i powiązane mocno. Ujął ich 276 1, 2 | biły one ofiary bogom i łby wrogom, i zwierzom rogi. 277 1, 2 | ofiary bogom i łby wrogom, i zwierzom rogi. Gdyby nie 278 1, 2 | kamień, nie byłoby człowieka i życia. Z kamienia powstał 279 1, 2 | kamienia powstał człowiek i kamieniem żył. Z niego wyszedł 280 1, 2 | żyto kamień starł na mąkę - i błogosławiony jest. Wasz 281 1, 2 | Wasz kruszec zjada woda i ziemia, i powietrze, a kamienia 282 1, 2 | kruszec zjada woda i ziemia, i powietrze, a kamienia nieśmiertelnego 283 1, 2 | Pracowały z nimi niewiastki i córki, tylko Dziwa w wianku, 284 1, 2 | była w domu, najpiękniejszą i najukochańszą, a pieśni 285 1, 2 | kwiaty. Gdy na rozstajach i u świętych zdrojów ofiary 286 1, 2 | przodował, tylko ona jedna i szanowali ją wszyscy, a 287 1, 2 | Dlatego, gdy drugie siostry i bratowe same w las się iść 288 1, 2 | nad jeziory, nad górami i wąwozy - Dziwa szła śmiało, 289 1, 2 | niewidzialna ręka zwierza i wilkołaka odegna, smoka 290 1, 2 | wilkołaka odegna, smoka i węża nie dopuści.~U ogniska 291 1, 2 | dopuści.~U ogniska warzyła się i piekła wieczerza, a że gość 292 1, 2 | było dostatek w domu, bo i nabiału nie brakło, zwierzyny, 293 1, 2 | brakło, zwierzyny, kołacza i chleba.~Wszystko to na stół 294 1, 2 | jeszcze parobcy...~Dziewki i niewiasty nie śmiejąc usiąść 295 1, 2 | wszystko się palcami brało i jadło. Postawiono garnuszki 296 1, 2 | jadło. Postawiono garnuszki i czerpaczki przed siedzącymi, 297 1, 2 | siedzącymi, z wodą, piwem i miodem. Wisz zlał trochę 298 1, 2 | Głodny podróżny raczył się i popijał do syta, a nierychło 299 1, 2 | tylko o panu pamiętać, ale i o sługach, a gdybyście psy 300 1, 2 | gdybyście psy mieli z sobą i te by głodu nie zaznały. 301 1, 2 | wieczerzę, wcisnęły się do chaty i pod stół, kości gryząc, 302 1, 2 | zachodowi, gdy najadłszy się i napiwszy Wisz wstał, tuż 303 1, 2 | ław ruszyli. Podniósł się i Hengo; miejsce opróżniając 304 1, 2 | zwijały się czajki krzykliwe i niespokojne, w lesie kukułka 305 1, 3 | sami ze swoimi siedzicie i panami jesteście... Ja, 306 1, 3 | zabłąkał,~przywlokłem się i teraz. Dalej puszcza, iść 307 1, 3 | wilkowi głodnemu... Ano, i na wilki ludzie sposoby 308 1, 3 | przecie, żeby naród miał głowę i wodza - a co by począł, 309 1, 3 | skorzysta? Nie my, ino kneź nasz i jego słudzy. Nam wróg chaty 310 1, 3 | niewolnika nabiorą dla siebie i łupu. Tyle z tego, że nam 311 1, 3 | kto padł w wojnie, temu i mogiły nie usypią, krucy 312 1, 3 | usypią, krucy ciała rozniosą.~I westchnął.~- Pan to jest 313 1, 3 | niego -- mruczał Wisz - a i gromada silną bywa... Ja 314 1, 3 | dań mu daję, jaką każe - i znać go nie chcę: ni jego, 315 1, 3 | gdzie wojna nie dochodzi i niewola. Zaorałbym nową 316 1, 3 | granicę wołami czarnymi i siadł.~Jakiś półuśmieszek 317 1, 3 | się po ustach przesunął i dodał:~- Hej no - gdybyście 318 1, 3 | się jeszcze... zobaczyć i tego świata trochę. Gospodarz 319 1, 3 | mną?~Niemiec, który łuk i procę zostawił we dworze, 320 1, 3 | zasieków znalazł przełaz i ścieżkę. Wprędce byli już 321 1, 3 | podlatując, przysiadając i zrywając się przed nimi, 322 1, 3 | żółtym ogonem, zawinął się i znikł wsunąwszy do jamy. 323 1, 3 | sięgnąć mogło. Wspaniały był i wielki... Wisz stanąszy 324 1, 3 | wielki... Wisz stanąszy tu i oglądając się po swej ziemi, 325 1, 3 | rozłożoną, stanął zdumiony i widocznie rozradowany. Dolina, 326 1, 3 | złotych odbijających jeziorach i przeglądających między drzewy 327 1, 3 | przeglądających między drzewy i łąkami rzek wstęgach.~Patrząc 328 1, 3 | jedna, szeroka jak morze i jak morskie równiny siniejąca 329 1, 3 | tej ciemnej zieleni jodu i sosen, gdzieniegdzie młodych 330 1, 3 | gdzieniegdzie młodych złocistych lip i brzóz, i majowych łąk zieloność 331 1, 3 | złocistych lip i brzóz, i majowych łąk zieloność się 332 1, 3 | strumienie, szukajcie brodu i przejedźcie na drugą stronę.~ 333 1, 3 | ucho jego, do chwytania i rozumienia najmniejszego 334 1, 3 | Zatrzymał się, głowę spuścił i słuchał.~I Hengo też w dolinie 335 1, 3 | głowę spuścił i słuchał.~I Hengo też w dolinie pochwycił 336 1, 3 | ręką pokazał na kierunek i spytał:~- Rozumiecie? A 337 1, 3 | odchodzi rękami. Smerdowie jego i posłańcy... Po co? Wiedzą 338 1, 3 | żywością prawie młodzieńczą i nie patrząc już prawie na 339 1, 3 | Lecz teraz pędził żywiej i przesunąwszy się przez las - 340 1, 3 | starszego, koń pod nim roślejszy i pokaźniejszy ubiór odznaczał 341 1, 3 | łuk nad głowę się podnosił i łubiany wór na strzały.~ 342 1, 3 | toporki, zbrojni też w łuki i proce, obwieszeni sakwami... 343 1, 3 | porwał róg zza koszuli i trzy razy prędko raz po 344 1, 3 | koniach poruszyli się żywiej i pierwszy z nich obejrzał 345 1, 3 | to na rękę, bo was pewnie i wasze sakwy ze sobą chętnie 346 1, 3 | domyślając gospodarza. On i jego towarzysze mniej się 347 1, 3 | oddać powitania. Skłonił się i Hengo, ale mu twarz pobladła, 348 1, 3 | samowtór z chłopięciem... i - cóż ja złego zrobić mogę?~- 349 1, 3 | zagrodzie.~Stali tu już parobcy i synowie, stała we drzwiach 350 1, 3 | wszystkie się ukryły po kątach i zbiegły do lasu, aby się 351 1, 3 | się z niego, popychając i bijąc. Ręce już miał w tył 352 1, 3 | Wisz stary szedł zamyślony i chmurny. Zaszumiało wnet 353 1, 3 | miejsce. Wołali już piwa i miodu, które zaraz niesiono, 354 1, 3 | spowolniał jakoś.~- Pijcie i niech wam tak będzie na 355 1, 3 | milczenie. Smerda wąsy otarł i zwrócił się do Niemca.~- 356 1, 3 | Niemca.~- Gdzie twoje konie i sakwy?~- Znajdą się jutro 357 1, 3 | do ucha, zasłonił dłonią i żywo, długo mu coś szeptać 358 1, 3 | Niemca, głową potrząsnął i rzekł do swoich ludzi:~- 359 1, 3 | a gdzież to niewiastki i córki wasze? Radzi byśmy 360 1, 3 | gładkie mają liczka.~- I dlatego wam ich nie pokażą - 361 1, 3 | grzybami, za rydzami, chyba i na noc nie powrócą.~- W 362 1, 3 | się z kim zabawić, choćby i do jutra.~Wisz spojrzał 363 1, 3 | Wisz - jakby was ojciec i bracia zastali, moglibyście 364 1, 3 | bracia zastali, moglibyście i na wieki w lesie pozostać, 365 1, 3 | słowa. Smerda je usłyszał i zachmurzył się. Drudzy znowu 366 1, 3 | około kadzi z piwem chodzie i on też, milcząc, do niej 367 1, 3 | do rozmowy, podsunęła się i Jaga, a Wisz z wolna poszedł 368 1, 3 | Hengo, gospodarz dał mu znak i wy-szli razem do sieni.~ 369 1, 3 | ukazał Niemcowi na drzwi i wrota - dając do zrozumienia, 370 1, 3 | gospodarzowi, wrócił do izby i siadł znowu w swoim kącie, 371 1, 3 | stało.~W izbie gwar był i śmiechy.~Smerda orzeźwiał 372 1, 3 | wstał, idąc ku niemu, skinął i na podwórze z sobą prowadził.~- 373 1, 3 | Od knezia jadę do was i do drugich kmieci i żupanów - 374 1, 3 | was i do drugich kmieci i żupanów - rzekł - kneź was 375 1, 3 | uprzejmie.~Stary skłonił głowę i po siwych włosach powiódł 376 1, 3 | drużyny. Wszak ci to ona was i ziemi broni.~- Cóż to? Na 377 1, 3 | brzuchach się wylegają. I piwa się im nie skąpi. Przyjdzie 378 1, 3 | zadrzemie, zgrzyta zębami i jak wilk człapie. Na kmieciów 379 1, 3 | dajcie mi jednego człowieka - i skórę na kożuch, bo mi się 380 1, 3 | wziąwszy, sparł ręce na nim i po chłopcach swoich poglądał, 381 1, 3 | parobczak wyprostował się i podszedł.~- Tobie w polu 382 1, 3 | do niego - więcej leżysz i śpiewasz, niż pracujesz. 383 1, 3 | przypasawszy mieczyk drugich ganiać i piórko za czapkę wetknąwszy 384 1, 3 | ciekawie, ogarnęła go trwoga i padł przed starym na kolana.~- 385 1, 3 | ale się w chacie wychował i jak dziecko własne go kochano.~ 386 1, 3 | opuściła ich wesołość. A tuż i smerda dłoń szeroką na ramieniu 387 1, 3 | rozumieli.~Sambor się uspokoił i wstał, smutny jeszcze, ale 388 1, 3 | posłyszeli głosów niewieścich i nie domyślili, że się od 389 1, 3 | jeść przybyłemu smerdzie i ludziom jego, a piwo z cebrów 390 1, 3 | się troszcząc o niego - i szedł przy nich nocować.~ 391 1, 3 | aby z nim za wrota szedł, i wywiódł go nad rzekę.~Księżyc 392 1, 3 | krzyczały... - Nie płacz ty i nie narzekaj - począł po 393 1, 3 | jednego z was, a ja bym i sam im dał... bo mi tak 394 1, 3 | bo mi tak było potrzeba. I nie tylko mnie, ale i drugim.~- 395 1, 3 | potrzeba. I nie tylko mnie, ale i drugim.~- Za cóż ja idę? - 396 1, 3 | mówił stary - bo masz oczy i język, bo więcej nas kochasz 397 1, 3 | drudzy, bo ja tobie ufam i miłuję cię. Jesteś obcy, 398 1, 3 | syna... oni oba ziemianie i rolniki, i myśliwce, i bartniki... 399 1, 3 | oba ziemianie i rolniki, i myśliwce, i bartniki... 400 1, 3 | ziemianie i rolniki, i myśliwce, i bartniki... a ty śpiewać 401 1, 3 | wziąć, postrzyc w niewolnika i Niemców z nas porobić. Z 402 1, 3 | spętają, albo my ich wyżeniem i wydusim.~Ano - st! st!~Stary 403 1, 3 | ustach. Sambor przystąpił doń i objął za kolana.~- A! - 404 1, 3 | z wami poczęło się życie i przy was skończy.~Wisz przerwał 405 1, 3 | do nas nie kraj świata!~I pogłaskał go po głowie... 406 1, 3 | wolny był, tam idę na pęta i pod grozę. U was my wszyscy 407 1, 3 | w tym wilczym dole praży i smaży? Żaden z kmieciów 408 1, 3 | się był podniósł w górę i świecił w rzece odbity, 409 1, 3 | Słuchał śpiewu słowików i klekotania żab, i hukania 410 1, 3 | słowików i klekotania żab, i hukania bąka na błotach, 411 1, 3 | brał - siadł na kłodzie i przesiedział noc całą do 412 1, 3 | spodziewał.~Jaga wyszła naprzód i pośpieszyła ku niemu.~- 413 1, 3 | mój miły, nie trwóż się i nie tęsknij - powrócisz. - 414 1, 3 | powoli. Spojrzała na chłopaka i smutnie mu się uśmiechnęła.~- 415 1, 3 | każdemu dano siedzieć w chacie i spoczywać, różne losy, różne 416 1, 3 | chłopak - a tęskno będzie. - I nam za wami! - rzekła Jaga.~- 417 1, 3 | przybrała uroczysty wyraz, i poczęła mówić z wolna, nie 418 1, 3 | stojącego przed sobą Sambora i rękami obiema śląc mu pożegnanie, 419 1, 3 | rozpuszczone kosy, wbiegła do chaty i drzwi zatrzasnęła za sobą.~ 420 1, 4 | się już budziło po szopach i oborach... parobcy szli 421 1, 4 | pędziły żywo, wyprzedzając się i kłębiąc. Nad błotami stały 422 1, 4 | kroplista, biała okrywała trawy i szkliła się na zielonych 423 1, 4 | u brzegu mruczącą rzekę i jeszcze zawodzącego nieznużonego 424 1, 4 | zatrzymały się nad chałupą i poleciały dalej leniwo... 425 1, 4 | Stary obejrzał się za nimi i pokiwał głową.~Sługi z szopy 426 1, 4 | stał już znów ceber piwa i placki dla gości, aby o 427 1, 4 | aby złej woli nie miał i nie skarżył przed panem.~ 428 1, 4 | wiązał, skórznie ozuwał i mocno około nóg sznurował. 429 1, 4 | około nóg sznurował. Procę i łuk nałożył na siebie, toporek 430 1, 4 | zagrodzie za życie całe.~I żal mu było wszystkich, 431 1, 4 | Smerdowi towarzysze, on sam i Hengo, i gospodarz stary 432 1, 4 | towarzysze, on sam i Hengo, i gospodarz stary zebrali 433 1, 4 | więcej nadeń był strwożony i z tego nikt się słowa nie 434 1, 4 | dobrej chwili, najadłszy i napiwszy się, ruszyli wszyscy 435 1, 4 | Tak wyciągnęli za wrota i brzegiem rzeki się kierując, 436 1, 4 | podróżnych wyjaśniło się i blade słońce wyjrzało zza 437 1, 4 | towarzysze, Hengo tylko i Sambor czuwali.~Jadąc to 438 1, 4 | górze - łąkami na przemiany i gąszczami, które konie łamały, 439 1, 4 | puszczy gniły strumień, trawą i mchami obrosty, dobywał 440 1, 4 | obrosty, dobywał się szemrząc i ciekł do rzeki wąskim korytem.~ 441 1, 4 | ręce wyciągnął, coś mruczał i ziele jakieś nań rzucał. 442 1, 4 | Kupałę, otwiera się mogiła i może wnijść~po skarby, kto 443 1, 4 | zapieją, zamyka się mogiła i niejeden już w niej pozostał.~ 444 1, 4 | cudne izby pełne złota, i jak coraz idąc dalej, nie 445 1, 4 | się, aż kury zapiały... I rok go cały nie było... 446 1, 4 | ludniejszy nieco, w prawo i lewo po gajach dymiło się 447 1, 4 | spotykali gęsto wygasłe ogniska i końskich kopyt ślady... 448 1, 4 | końskich kopyt ślady... Tu i owdzie leżała kość biała...~ 449 1, 4 | dębinie zielonej, gdzie i pasza dla koni była obfita, 450 1, 4 | pasza dla koni była obfita, i woda blisko - dla wypoczynku. 451 1, 4 | kołacza Jagi, popatrzał nań i schował - głodnym być wolał, 452 1, 4 | widać nie było, jeno lasy i gęstwiny, łąki i moczary. 453 1, 4 | jeno lasy i gęstwiny, łąki i moczary. Gdzieniegdzie w 454 1, 4 | rzęsy sterczały trzciny i jak brwi pasy lasów stały.~ 455 1, 4 | brzęczały tylko koniki i polatywały bąki, milczenie 456 1, 4 | coraz zbliżało. Cichy to był i stłumiony śpiew, drżącym 457 1, 4 | z wolna głowę podniósł i oczy białe, krwawymi obwiedzione 458 1, 4 | placka przełamiemy z tobą i posłuchamy pieśni.~Śpiewak 459 1, 4 | potem chłopcu dał znak kijem i ku wzgórzu iść zaczęli.~- 460 1, 4 | począł kijem obmacywać i ostrożnie osunął się na 461 1, 4 | pachołków dobył z torby placek i położył go na rękach starego, 462 1, 4 | rzekł ślepiec - nogi stare i starte. Dybię nimi powoli... 463 1, 4 | ujdę kawał drogi, siąść i spocząć każą nogi. A do 464 1, 4 | grodu jedziemy, do stołba. I ten z nami. A wy byliście 465 1, 4 | Tam mieczyki śpiewają i żelazo gra... Pieśni słuchać 466 1, 4 | na Polany, orali ojcowie i śpiewali, i bogów chwalili 467 1, 4 | orali ojcowie i śpiewali, i bogów chwalili w pokoju, 468 1, 4 | przechodziło nieznacznie, i nie postrzegł się, jak nucić 469 1, 4 | zaczęły, a struny skarżyć się i płakać.~- Jam może śpiewak 470 1, 4 | wschodu, o braci znad Łaby i Dniepru? Wy ich nie znacie. 471 1, 4 | ich nie znacie. O białych i czarnych bogach, o Wisznu 472 1, 4 | czarnych bogach, o Wisznu i Samowile?~Głos mu się zniżał, 473 1, 4 | żalniki mogilne. Starzy i młodzi stawali kołem, słuchali... 474 1, 4 | kołem, słuchali... miód i piwo przed ślepym stało - 475 1, 4 | na wygonie... o głodzie i wodzie.~- Śpiewaj no, stary... 476 1, 4 | siołom roli, bydłu paszy i do boga Wisznu wota: Lud 477 1, 4 | umieją... Będziem uczyć , i panować... Dziewkom oschły 478 1, 4 | panować... Dziewkom oschły łzy i idą... Idą, idą, Dunaj biały... 479 1, 4 | Samowiła wiatrem smaga i na Dunaj wieje mrozem, a 480 1, 4 | pobielało. Karciana patrzy i płacze. Czytaj wnet zajmie 481 1, 4 | przeciw bogom nic nie nada. I Karciana leci blada, w biały 482 1, 4 | się wam spodoba lepiej.~I nutę wziął też inną, raźniejszą 483 1, 4 | raźniejszą a ognistszą, i słowa mu żywiej biec zaczęły, 484 1, 4 | brzega ręce łamie, ręce łamie i ratunku, woła, a ratunku 485 1, 4 | powietrze zaraża... Noc i dzień spoczynku nie ma - 486 1, 4 | trwogą... Trzody wyplenił i ludzi, dławi niewiasty i 487 1, 4 | i ludzi, dławi niewiasty i dzieci, a nigdy pastwy niesyty, 488 1, 4 | gardła mu nie zduszą dłonie i piorun go nie zabije, i 489 1, 4 | i piorun go nie zabije, i woda go nie pochłonie, i 490 1, 4 | i woda go nie pochłonie, i ziemia go nie przykryje. 491 1, 4 | brodę zwija, podparł się i patrzy w ziemię. Jak mam 492 1, 4 | dzika potwora. Poszedł Skuba i tak czyni, jako mądry król 493 1, 4 | smok wyje z głodu wściekły i głodną paszczę otwiera:~- 494 1, 4 | ryknie, aż drży góra cała i gród z stołbami się chwieje. 495 1, 4 | trzewa ogień mu wyżera. I z jamy głowę wywleka, leci 496 1, 4 | głowę wywleka, leci do Wisły i żłopie. Żłopie, aż się nadął 497 1, 4 | Żłopie, aż się nadął cały i rycząc rozpukł i zdycha.~ 498 1, 4 | nadął cały i rycząc rozpukł i zdycha.~Wtem Krak z mieczem 499 1, 4 | A broda rośnie mu siwa i już mu piersi zakrywa, już 500 1, 4 | już mu piersi zakrywa, już i do kolan mu sięga A kiedy