Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
blyszczadla 1
blyszczal 2
blyszczaly 3
bo 262
bobek 1
bobrowe 1
boby 2
Frequency    [«  »]
267 ku
264 rzekl
264 tez
262 bo
262 jeszcze
260 nad
242 sobie
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

bo

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | pewnie, czy bród znajdzie, bo oczy utopił w wodzie, jakby 2 1, 1 | i znać uwięzła w ciele, bo choć w szybkim biegu ugięła 3 1, 1 | Rana jego głębsza była, bo płachty nie wstrzymały strzały. 4 1, 1 | precz, ukazując im zagrodę, bo warczały i zęby szczerzyły 5 1, 1 | nas i na całym świecie, bo one woli nie mają.~- Nie 6 1, 2 | Nie ma się go co obawiać, bo kto za zyskiem goni, temu 7 1, 2 | starym bez zamka żadnego, bo ich nigdy nie zawierano. 8 1, 2 | bursztyn i skóry macie, bo wam tu do morza bliżej, 9 1, 2 | uczymy kamień szanować, bo go pierwsi bogowie pokazali, 10 1, 2 | Znać było dostatek w domu, bo i nabiału nie brakło, zwierzyny, 11 1, 2 | zwyczaj dziwnie patrzano, bo krom chleba dużego wszystko 12 1, 2 | sakwy zrzucić w szopie, bo się nazajutrz do dnia w 13 1, 3 | podnosił głowę ku barciom, bo ich tu pełno było na drzewach, 14 1, 3 | Niemca. - Wam to na rękę, bo was pewnie i wasze sakwy 15 1, 3 | łaskę u niego zyszczę, bo pan jest sprawiedliwy... 16 1, 3 | smerda.~- Kneź z kneziem, bo ja tu na tej ziemi kneziem 17 1, 3 | człowieka - i skórę na kożuch, bo mi się mój dobry podarł 18 1, 3 | opodal stojąca ręce załamała, bo choć parobczak synem jej 19 1, 3 | a ja bym i sam im dał... bo mi tak było potrzeba. I 20 1, 3 | drugich - mówił stary - bo masz oczy i język, bo więcej 21 1, 3 | bo masz oczy i język, bo więcej nas kochasz niż drudzy, 22 1, 3 | nas kochasz niż drudzy, bo ja tobie ufam i miłuję cię. 23 1, 3 | wiele, napatrzysz, dowiesz, bo cię się strzec nie będą... 24 1, 4 | żal mu było wszystkich, bo ku chacie spoglądał, ale 25 1, 4 | Wszyscy jechać spieszyli, bo im się zdało, że deszcz 26 1, 4 | musi spieszyć z powrotem, bo gdy kury zapieją, zamyka 27 1, 5 | gromada do koni zraz ruszyła, bo czas było w dalszą drogę. 28 1, 5 | mająca wnijścia od dołu, bo do niej dostawano się tylko 29 1, 5 | litości też nie prosił, bo wiedział, że jej tu nie 30 1, 5 | weseli - mówił pachołek - bo tak się zawsze u niego zaczyna, 31 1, 5 | da sobie im podchmielić, bo po pijanemu łatwiejsza sprawa... 32 1, 5 | postoi, mocniejszy będzie, bo mu ludzkie czaszki za podwaliny 33 1, 5 | I obyczaj załabiański, bo kneź swobody mirów i gromad 34 1, 5 | swojej krwi mieć tu nie chce, bo się jej boi... Któż wie? 35 1, 5 | śmiechem - albo też towarzysze, bo z wieży nigdy nie zlatują. 36 1, 5 | zwijają się niespokojnie, bo czas, aby im rzucono strawę... 37 1, 6 | myśl wesołą i miód stary, bo biesiada, szmerem głośnym 38 1, 6 | razą temu pogrzebowi... bo czeladź bawiła się tym ciskaniem 39 1, 6 | poczęstowanie już chciał odchodzić, bo się lękał o własną głowę, 40 1, 6 | wysunąwszy się zza stołba, bo go sen nie brał, podkradł 41 1, 6 | suknię go ciągnął gwałtownie, bo Niemca do knezia wołano. 42 1, 6 | Wolę się obejść bez nich, bo darmo nie pójdą i gębę im 43 1, 6 | Człowiecze dobry - rzekł - bo mi się zda, że złym nie 44 1, 6 | gdzie na nocleg stanie, bo dniem jednym do zagrody 45 1, 6 | rękę i wwiodła do sieni, bo w izbie wciąż się śpiewy 46 1, 7 | fartuchem łzy ocierając, bo czuła, że coś w tym groźnego 47 1, 7 | chałup stały nie pozamykane, bo taki był zwyczaj po całej 48 1, 7 | dalej, kędy jechać mieli, bo naokół w swoim mirze i opolach 49 1, 7 | mało kto w gościnie bywał, bo czeladź u wrót cisnęła się 50 1, 7 | wesoło - ale się i smucę też,~bo zamiast stare kości trząść 51 1, 7 | oczach domostwo śmiało, bo ściany były wybielone i 52 1, 7 | Niewiast cale widać nie było, bo się te przed obcym kryły... 53 1, 7 | niewiasty nie gospodarzyły, bo ognisko, w pośrodku z kamieni 54 1, 7 | rzekł:~- Hej, hej! dawno bo należało na to gniazdo osie 55 1, 7 | nim z garstką wystąpimy, bo nas zduszą.~- Nie inaczej 56 1, 7 | skoczyło całe psów stado, bo myśliwiec był wielki. Obsiadło 57 1, 7 | nie w smak młode pieśni, bo płoche. Czymś byśmy was 58 1, 7 | lasu.~Ucieczka była trudną, bo zewsząd ludzie zabiegali. 59 1, 8 | do niej się liczyć mogła, bo tak się z nią po staremu 60 1, 8 | pogrzebach Piastun rej wodził, bo najlepiej wiedział: i jakie 61 1, 8 | gdy go doma nie zastali, bo często w lesie barcie swe 62 1, 8 | nienawiść. Lecz nie tykano go, bo się wpływu jego na innych 63 1, 8 | miewali nieraz po kilka żon, bo zwyczaj tego nie bronił, 64 1, 8 | gdzie pod drzewy, na uboczu, bo wasz dwór na oczach, ludzi 65 1, 8 | na grodzie i w okolicy, bo podpatrywał, podpełznąć 66 1, 8 | pięściami nam grożą pod nos... bo wiedzą, że knezie z sobą 67 1, 9 | niespodzianie nie rzucili, bo im jeszcze nie dowierzano. 68 1, 9 | komu o pogrzebie pomyśleć, bo niewiasty wszystkie jeszcze 69 1, 9 | kamienie gotować do grobu, bo ciała nie chciano długo 70 1, 9 | Dać mi jej nie chcecie, bo może od drugiego lepszego 71 1, 10 | dwoje uszów słuchać musiało, bo rozmowy pod samym dębem 72 1, 10 | Myszami i Myszkami zwano, bo wielu z nich to imię nosiło... 73 1, 10 | i naradzać się po cichu, bo się lękali już zwolenników 74 1, 10 | Gwar i wrzawa nie ustawały, bo nie dosyć było powiedzieć: 75 1, 10 | którego krew mu ciekła, bo w nim strzała uwięzła. Parobczak 76 1, 10 | kmiecie, mruczeć wara! bo mu Niemiec da swe miecze 77 1, 11 | Tak... do ciebie, Żywia, bo ja swatów nie będę znała... 78 1, 11 | Darmo o nim i nie myśl, bo go nie ma - rzekła Jaruha - 79 1, 11 | sama bym go wziąć musiała, bo tu nie ma ani źródła, ani 80 2, 12 | musiały być obłamywane, bo w tych, które na ziemi leżały, 81 2, 12 | i zamilkł; milczeli oba, bo chór śpiewał za nich pieśń 82 2, 12 | lasowi, w stronę dworu, bo jednej Dziwy i Żywii nie 83 2, 12 | Słońce w morzu się kąpało, bo na wesele iść miało... Wiodą, 84 2, 12 | niekiedy krzyk dał się słyszeć, bo parobcy rzucali się na dziewczęta, 85 2, 12 | poczęła cicho dziewczyna - ja, bo moja dola inna niż wasza! 86 2, 12 | poszedł sam nie wiedząc dokąd, bo mu się wcale skakać i ścigać 87 2, 12 | dyszał, marzyły mu się, bo z wolna sen za powieki go 88 2, 12 | okolicy i gospodyń postrachem, bo łatwo jej było mleko odjąć, 89 2, 12 | ino mi rękę daj, rękę daj! Bo sama nie wstanę, a muszę 90 2, 12 | cię prowadzić nie mogę, bo mi do chałupy czas.~- Nie 91 2, 13 | godzi zdradzać tajemnicę, bo dla mężczyzny rana przez 92 2, 13 | stojąc, za nimi patrzała, bo wyszli ze dworu na podwórko.~- 93 2, 13 | oburzony.~- Doman z konia padł, bo go srodze raniła, nie wiem, 94 2, 13 | znać tego sobie życzył, bo się zaraz do gospodarza 95 2, 13 | to wiemy. Ano, omylą się, bo nas jest dużo też, co staniemy 96 2, 13 | pójdą wszystkie z nami, bo to ich sprawa, pojednają 97 2, 13 | musiał, drugich namawiać, bo go był kneź znać wysłał, 98 2, 13 | musiał się dostać do dworu, bo go rany niezmiernie bolały.~ 99 2, 14 | podróżni powitali je pokłonem, bo i ono, jak ostrów, święte 100 2, 14 | Rzucił się jej Sambor do nóg, bo od dziecka szanował i 101 2, 14 | jeszcze widać nie było, bo go gęstwina zasłaniała zielona. 102 2, 14 | wschodach. Ciemniej tu było, bo drzewa i opasanie światło 103 2, 14 | ogarnęła na chwilę noc, bo oczy jej zrazu nic dojrzeć 104 2, 14 | Dziwa postawszy chwilę, bo w niej czerwonych oczów 105 2, 14 | mu, wróż mu wszystko złe, bo człowiek niedobry. Wyniesiem 106 2, 14 | tykać chramu ani ognia, bo my się też ważyć możemy 107 2, 15 | mogła. Kneź go też lubił, bo mu się jak kot łasił. Gdyby 108 2, 15 | których miał ząb, nie znalazł, bo ich gromada na zamek puścić 109 2, 15 | toście wy źle poczęli, bo ja tu równych nie znam krom 110 2, 15 | smakuje, co się u nich dzieje, bo to naród łupieski, a kędy 111 2, 15 | powstała wrzawa ogromna, bo z tyłu nadbiegła dwornia 112 2, 15 | niezdarny. Nie gotów do waśni, bo się jej nikt nie spodziewał, 113 2, 15 | dwóch chwyciło pod ręce, bo się skłonił i na ziemię 114 2, 15 | ona śmiać się była zwykła, bo jej to pochlebiało.~Mucha 115 2, 15 | Stała ona właśnie w miejscu, bo stróż dla zamkniętego w 116 2, 15 | milczenie to niepokoiło , bo dozwalało posądzać, że jej 117 2, 15 | rzekła - i miej rozum, bo go tu wiele potrzeba. Jedź 118 2, 16 | Leszek - ja nie wiem nic, bo jedną chwilę tylko pamiętam, 119 2, 16 | wiedziono ich milczących - bo się znać tak uprzejmego 120 2, 16 | trzeba, co lepiej czynić, bo naprzeciw wieców i gromad, 121 2, 16 | swój ród nie pociągniemy, bo swoją krew, jaka ona jest, 122 2, 16 | na kmieciów nie pójdziem, bo nam zdrowie miłe i życie. 123 2, 16 | biesiada. Brunhilda wyszła, bo się dzbany wypróżniły, i 124 2, 16 | więc trupy chyba posadzą, bo noga stąd nie wyjdzie żywa. 125 2, 16 | aby ich psy nie wywlekły, bo się padłem potrują. Psów 126 2, 16 | odzierać zaczęli trupy, bo odzież im się dostać miała.~ 127 2, 17 | zawiązaną szyją, blady, bo mu się jeszcze rana nie 128 2, 17 | Pozbył się Mściwoja i Zaboja, bo mu oni w żywe oczy powiedzieli, 129 2, 17 | Miłosz - ano wybierać trzeba, bo was jak stado owiec rozpędzą. 130 2, 17 | Myszkowie i znać Wizun, bo słowa nie mówił, chmurno 131 2, 17 | wiem, że mi nie powiecie, bo wiary u was nie mam. Jedno 132 2, 17 | jednak kubka nie śmiał, bo kneź by się obraził.~Nisko 133 2, 18 | wszystkie strachem przejmowały, bo na zdrowie i życie czyhały.~ 134 2, 18 | Znano dobrze na grodzie, bo i tam przychodziła ziele 135 2, 18 | mój strach przebaczyła, bo jak nie...~- Nie mam nic 136 2, 18 | jakim czarem nie szkodzili, bo z nim nie żart!...~Jaruha 137 2, 18 | łowy może dać szczęście, bo ona się na wszystkim zna.~ 138 2, 18 | starając uśmiechnąć się, bo się Chwostka lękała bardzo. 139 2, 18 | tam... - Dlaczego?~- E! bo tam niedobra siedzi zwierzyna..~ 140 2, 18 | wkoło i wahała się.~- Co, bo nie rozumiecie, kiedy mówię, 141 2, 18 | zawołał popędliwie - ilu?~- Ja bo liczyć nie umiem - odezwała 142 2, 18 | niego zajść i spocząć można, bo ni mnie, ni miłości waszej 143 2, 18 | was i ścigano... - dodał - bo gość dla mnie święty...~ 144 2, 18 | lesie i nie da sobie rady, bo mu się rozbiegli ludzie, 145 2, 18 | trwało pojenie koni i ludzi, bo Myszkom wyniesiono miodu. 146 2, 18 | miłości dla was uczyniłem to, bo nie miłuję was, ale dla 147 2, 19 | porę mu ona przychodziła, bo synaczek dorastał, a obyczajem 148 2, 19 | Polańskich lub zza Łaby nawet, bo coś jakby niemieckiego ubranie 149 2, 19 | wrogiem nazywać nikogo, bo miłować jest prawem, miłować 150 2, 19 | zapragnęli, aby pokój wyjednać, bo Niemców siła jest wielka 151 2, 19 | świat, a gdy się to stanie, bo idzie z potęgą wielką, nie 152 2, 19 | musi i rozkrzewić bujnie, bo u nas już przed wieki te 153 2, 19 | wierząc w niego, lękając się, bo im złego czynić bronił, 154 2, 19 | było wprawdzie zapasów, bo komory pełne były i zasobne, 155 2, 19 | darów żadnych nie przyjmują, bo na ubóstwo przysięgali. 156 2, 19 | nie była, westchnął każdy, bo go ona z chaty jego wyganiała, 157 2, 20 | chatę znano naokół daleko, bo ludzie się nigdzie nie zaopatrywali 158 2, 20 | żaden być, jeno zdunem, bo mieli upodobanie i poszanowanie 159 2, 20 | przestać lepić i kręcić, bo miał z czego tyć pod dostatkiem. 160 2, 20 | swojego rzemiosła nie rzucał, bo je lubił i pysznił się z 161 2, 20 | przy piecu góra wielka, bo na nią dziadowie jeszcze 162 2, 20 | położyć nie omieszkiwał, bo go tu z innych krajów jeszcze 163 2, 20 | to było łatwo przyszło, bo w chacie dostatek miał wielki 164 2, 20 | szczególnie dla umarłych.~Było bo w czym wybierać, począwszy 165 2, 20 | ludzie, że dziecinniał, bo się nimi czasem bawił jak 166 2, 20 | Stary popatrzał na nich, bo ciekaw był wszystkiego, 167 2, 20 | z nią? - zapytał Mirsz - bo coście się, słyszę, wy na 168 2, 20 | Niewiasty ci potrzeba, bo bez niej nie wyżyje człek.~- 169 2, 20 | Dziewczę było wypieszczone, bo ani około roli bardzo, ani 170 2, 20 | chodziło, lubiła się stroić, bo wiedziała, że była piękną, 171 2, 21 | świetlicy. Kneź leżał na ławie, bo tej nocy spać nie mógł~po 172 2, 21 | wieży stos każę zażegnać, bo się ich nie boję.~Kneźna 173 2, 21 | się słońcu, a pożegnaj, bo go nie zobaczysz więcej!~ 174 2, 21 | nimi? Ogniem ich nie pożyć, bo kamień mu się nie da; siekierami 175 2, 21 | kretem do niego nie podkopać, bo głęboko w ziemi siedzi, 176 2, 21 | ginąć nam nie dajcie, bo i was ta czerń plugawa wygubi!~ 177 2, 21 | pomyśleć nawet było trudno, bo nie na długo drzewa by stało. 178 2, 21 | kości zbierając ogryzał, bo znać był głodny. Przysiadł 179 2, 21 | rzekł w końcu niewyraźnie, bo mówić trudno mu było. Strzała 180 2, 21 | zacięty bój we wnętrzu, bo ściany jęczały tłuczone. 181 2, 21 | powietrza usty otwartymi, bo wargi miały rozemknięte 182 3, 22 | człek przodować nie chcę, bo się na siłach nie czuję... 183 3, 22 | potrzeba, miły ojcze - rzekł - bo się u nas nie na pogodę, 184 3, 22 | nowego niebawem obierać, bo pomsta za Pepełka nadciągała.~ 185 3, 22 | wtargną z nimi prędko, bo ich długo prosić nie trzeba. 186 3, 22 | z nienawiści ku Niemcom, bo nad granicą połapawszy niewolnika, 187 3, 22 | dobrze do pszczół szedł, bo tam w lesie ja wiem, com 188 3, 22 | Przecie wybierać trzeba, bo nam niewybrany na kark siędzie.~ 189 3, 22 | podjechał do wrót z pokłonem, bo starego wszyscy szanowali.~- 190 3, 22 | Porwałem Wisza córkę, bo mi się srodze podobała... 191 3, 22 | Przyszedłby może ze mną, bo ja różne rzeczy w worku 192 3, 22 | pająka, byle nie mrówkę, bo one wszystkie czarne, a 193 3, 22 | niczym lub gorzej jeszcze, bo ci, co nań przybyli druhami, 194 3, 22 | cieszyli się z wszystkiego, bo niejeden już głowę ku nim 195 3, 22 | cieszyli, że knezia nie mieli, bo danin, osypów i służby do 196 3, 22 | Ludzie też baczniejsi, bo doświadczeńsi, więcej się 197 3, 22 | doświadczenia i rozumu, bo w ciągu życia dalekie zwiedzał 198 3, 22 | nich pukać i prosić się, bo u każdej stróż stoi czujny 199 3, 22 | głowy, to zginiemy wszyscy, bo nas po jednemu wybiorą, 200 3, 23 | aby dalszą zaprzeć drogę, bo każdy dzień ludzi wielu 201 3, 23 | tyle, że rachować przestał, bo mu siec było pilno. Nie 202 3, 23 | nimi. Jęczeć nie śmieli, bo słabych zabijano... Niewiasty 203 3, 23 | zająć ich nie było można, bo by zawczasu popłoszono, 204 3, 23 | Zwycięstwo było wielkie, bo Kaszubów mało co, podając 205 3, 23 | zaprzegnę, za wołu stanie, bo silny. Niech żywie, śmierci 206 3, 23 | mojej naprawy dlań nie chcę, bo naszym gościem bywał.~Ludkowa 207 3, 23 | wcale winnym nie był zdrady, bo go kneziowie z sobą gwałtem 208 3, 23 | okazywał. Iść tylko musiał, bo mu śmiercią grożono. Wiary 209 3, 23 | obdzielać i w czym wybierać, bo łupieski żołnierz niósł 210 3, 23 | witano tego posła zwycięstwa, bo łuna widziana nocą strach 211 3, 24 | Ludka znowu doma nie było, bo zdawszy jeńców za Dobkiem 212 3, 24 | śmieją, może i ja poweseleję, bo mi jakoś nieraźno... Weźcie 213 3, 24 | dziewcząt robił mężatki", bo go przy weselach dużo spijano.~ 214 3, 24 | nieskuteczne?... Dajże mi piwa, bo w gardle zasycha... Dziewczę 215 3, 24 | rękę też, która kij trzyma, bo to tak jak trzecia noga...~ 216 3, 24 | szczuł sobakami z podwórza, bo młode ściskał, a starych 217 3, 24 | się powstydzić nie mogła, bo wszystkie były hoże, młode, 218 3, 24 | ustawały pieśni na chwilę, bo każda godzina tych dni uroczystych 219 3, 24 | któremu się wszyscy dziwowali, bo było niby z lodu, a słońce 220 3, 24 | Zanucono pieśni chmielne, bo też chmiel w głowach panowanie 221 3, 24 | do woli czerpał z kadzi, bo w taki dzień każdy gościem 222 3, 24 | dosłyszeć nie było można, bo i dudarz grał donośnie, 223 3, 24 | pieśniarzy nie cierpieli, bo oni śpiewali o starych, 224 3, 24 | naplądrowawszy, o Lednicy nie myśląc, bo na nią przeprawa była trudną, 225 3, 24 | przytrzymywał za koszulę, bo rękami skrępowanymi nie 226 3, 25 | jakby go sama fala niosła, bo wiatr dął z tamtej strony. 227 3, 25 | Było jej tu dosyć dogodnie, bo pielgrzymi ciągle jej potrzebowali 228 3, 25 | ciągnęła powoli Jaruha - bo też to kmiecia córa, a dla 229 3, 25 | dziewka, co ranę zadała... Bo mówią tak, że nie pomszczona 230 3, 25 | mary i nocnice płoszę, bo ja sama wiedźma jestem!~ 231 3, 25 | mogła, i kawałka mięsa, bo z tego posiłek najlepszy... 232 3, 25 | kawałek, płotkiem ogrodzony, bo nie każdemu wchodzić tam 233 3, 25 | zawołał:~- Dawajcie jeść, bo mi się bardzo dobrze spało. 234 3, 25 | wstaje z suknią przydeptaną, bo nogą ucisnął.~- Znalazłem 235 3, 26 | przybywali ze skargami, bo się im już Pomorcy dali 236 3, 26 | nam, ojcze, ratujmy się, bo oto giniemy! Mówiliśmy już 237 3, 26 | czekając, a mały Ziemko płacze, bo go jakby w niewoli trzymają! 238 3, 26 | Piastun szli razem nazad, bo się już im ani opierał, 239 3, 26 | dzień uczyniono świątecznym, bo przyniósł z sobą nadzieję 240 3, 27 | konie zostawić musieli, bo w zaroślach coś migało.~ 241 3, 27 | niebezpieczeństwem życia, bo my, tutejszego pana dziedzice, 242 3, 27 | kazał zabić syna twojego, bo mu się burzył i powstawał; 243 3, 27 | powstawał; oślepił drugiego, bo szedł za nim i robił toż 244 3, 27 | grodzie Hula zastępował wielu, bo ani koń zdziczały, ani żadne 245 3, 28 | Gopło i zamknąć na wieży, bo tam go najłatwiej strzec 246 3, 28 | już coś poczynał mieniać, bo choć go ze wszystkiego niemal 247 3, 28 | sługi pod ręką nie miał, bo w domu wiele było niezdarnego 248 3, 28 | przez się było obronne, bo je dwie rzeczki, spływające 249 3, 28 | Oczekiwanie znużyło znać Dobka, bo chwyciwszy oszczep, rzucił 250 3, 28 | proste, lepszym teraz było, bo wojewodowie i ich tysiącznicy 251 3, 28 | widocznie wysilonego podróżą, bo się na nogach chwiał stojąc.~- 252 3, 29 | ręku, a siekierę u pasa, bo wodzowie owych czasów nie 253 3, 29 | do najmilszej słodyczy, bo wiedział, że krwi zakosztuje.~ 254 3, 29 | uśmiechniętymi, strojny pięknie, bo się lubił ubierać i błyskotkami 255 3, 29 | pobiegła zaczerpnąć wody, bo do źródła przystęp był trudny.~ 256 3, 29 | wymknęła.~Nie mógł też odejść, bo kołem otaczali go nagląc, 257 3, 30 | upokarzającą była ta zgoda, bo dawniej panując, dziś się 258 3, 30 | wstał, ręce doń wyciągnął, bo kochał zawsze wychowańca 259 3, 30 | Dziwę znaleźć spodziewał, bo najczęściej przy ogniu przesiadywała.~ 260 3, 30 | byłem, miód, piwo piłem, bo każda stara baśń tak się 261 3, Dop| umiejąc uderzać w trąby. Bo komu obca jest wojna, słuszna, 262 3, Dop| można mu tego mieć za złe, bo każdemu pokoleniu zdawać


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL