Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jedziemy 3
jedzmy 5
jego 186
jej 236
jek 4
jeki 13
jekiem 3
Frequency    [«  »]
262 jeszcze
260 nad
242 sobie
236 jej
222 nich
220 im
215 pod
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

jej

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | poglądał i na bieg rzeki. Ponad jej brzegami drogi żadnej śladu 2 1, 1 | w wodzie, jakby mierzył jej głębinę. Byłby teraz i 3 1, 1 | rzekł - choć skórznie mam jej pełne, ale o waszą. Twarz, 4 1, 1 | obmyć w wodzie i dłonią jej do ust zaczerpnąć. Gerda 5 1, 1 | przyśli? ? Pewnie nie po jej woli?~Rozśmiał się Hengo.~- 6 1, 2 | czaru.~Stara Wiszyna, a imię jej było Jaga - zobaczywszy, 7 1, 2 | ale nie pomogły groźby jej i obawy; gdy stary gospodarz 8 1, 2 | braciach.~Lecz wzork się jej nie palił do tych błyskotek. 9 1, 2 | towarzyszki. Na białej koszuli jej spływał sznur nieforemnych 10 1, 2 | innych śmiały się dziecinnie, jej lice smutno i poważnie patrzało. 11 1, 2 | tu nie miał, jeśli on mu jej~nie podał... Hengo, co miał 12 1, 2 | wyjdzie z domu dziewka, żeby jej do wiana nie dać kolców 13 1, 2 | nawiedzały, że we snach szeptały jej o tym, o czym nikt: ani 14 1, 2 | chciał wiedzieć przyszłość, jej pytał - pomyślała, popatrzała, 15 1, 2 | śmiało, wiedząc, że się jej nic złego nie stanie, że 16 1, 3 | myślicie? - rzekł Wisz.~- My jej nie wydamy nikomu, ale na 17 1, 3 | bo choć parobczak synem jej nie był, ale się w chacie 18 1, 3 | oczy utopiła w ziemię, cała jej postać przybrała uroczysty 19 1, 4 | sobie drogę, choć znaku jej żadnego nie było.~Smerda 20 1, 4 | trzymał gęślę, po strunach jej przebiegając ręką drżącą. 21 1, 5 | oczach im rosła, u podnóża jej rozeznawali: dwór malowany, 22 1, 5 | waszej wysłany i pragnąl jej czołem uderzyć...~Milcząc 23 1, 5 | ten pokornie kłaniał się jej do samej ziemi - uśmiechnęła 24 1, 5 | zmarszczyła brwi, biała jej ręka podniosła się z oznaką 25 1, 5 | drużyna mieściła. Nie było jej teraz, gdyż jedni na wałach, 26 1, 5 | prosił, bo wiedział, że jej tu nie znajdzie. Potem go 27 1, 5 | mieć tu nie chce, bo się jej boi... Któż wie? Zadano 28 1, 6 | czeladzi jeść dawano. Okno jej, jak wszystkie zamykane 29 1, 6 | zażegniona przezeń wrzawa. Już jej nawet ten głos nakazujący, 30 1, 6 | pani odezwała się, że dla jej dziewek zdałoby się to wszystko, 31 1, 6 | biesiadzie. Wyprzeć się jej nie można było, trupy odarte 32 1, 6 | Będzie tak wszystkim, co się jej dopominają. Trupy sobie 33 1, 6 | pamiętną była. Lękał się jej wszakże Niemiec, aby nie 34 1, 6 | słuchając, śpiewając; jednej jej uszu doszedł ten wyraz chłopca, 35 1, 6 | śpiewy rozlegały. Gerda ujął jej rękę jak niegdyś matki, 36 1, 6 | rodzona kazała. Łagodny głos jej do serca mu trafił.~- Słowo 37 1, 6 | a on z płaczem opowiadać jej zaczął, co wczoraj na grodzie 38 1, 6 | a Dziwa bladła, spokojna jej dziewicza postać mieniła 39 1, 6 | z twarzy wyczytać, że w jej duszę padło jakieś zarzewie, 40 1, 6 | dala nad lasami, po ciemnej jej szacie latały pioruny wężami, 41 1, 6 | występował promień. Uśmiech jej mu odpowiadał zwykle, lecz 42 1, 7 | dobrej - rzekł Wisz.~- Jam jej sobie nie znalazł, drugim 43 1, 8 | teraz otworem i chruściane jej ściany półprzezroczyste 44 1, 8 | a wkrótce głosy, śmiechy jej i nawoływania.~Około zagrody 45 1, 9 | słuchać?~- Ja przykazać jej nie mogę - rzekł Ludek spokojnie.~ 46 1, 9 | braterstwo wasze? Dać mi jej nie chcecie, bo może od 47 1, 9 | przewodziła, nie było. Miejsce jej zajęła żona Ludkowa, tak 48 1, 9 | żona Ludkowa, tak jak mąż jej władzę nad gromadką po ojcu 49 1, 9 | głową, dwie łzy popłynęły jej po twarzy, spojrzała na 50 1, 10 | jakby liści suchych, na dnie jej słychać było, później głowa 51 1, 11 | wiosny, której już nic z jej królewskich ozdób nie brakło. 52 1, 11 | Z krzaków odpowiedziały jej sióstr głosy, ze wszech 53 1, 11 | iść z drugimi... smutno jej było.~Wtem wśród ciszy, 54 1, 11 | rodziła jabłka wonne... u stóp jej ciekła żywiąca krynica.. 55 1, 11 | się dziewczę. Żywia swoją jej dłoń podała. Jaruha głową 56 1, 11 | milczeniu.~Dziwa koszyk jej podsunęła, Jaruha jadła 57 2, 12 | nie dawała wiary, w sercu jej coś ciągle powtarzało: Nie 58 2, 12 | bliskiej uciesze, nogi się jej do skoków rwały, lica pałały, 59 2, 12 | którego promienie ozłacały jej twarz i lśniły się we włosach. 60 2, 12 | cały zastęp rzucał się na jej obronę, parobczaki powołani 61 2, 12 | porwać sobie dziewczynę? Komu jej nie dają po woli, musi wziąć 62 2, 12 | gospodyń postrachem, bo łatwo jej było mleko odjąć, we zbożu 63 2, 12 | parobku!... Tobie się też jej chciało! Gospodarskiej córy. 64 2, 12 | w chramie, stać, by się jej ludzie do kolan kłaniali, 65 2, 12 | Pomiatała swatami, żaden godzien jej nie był... Jam jej wczoraj 66 2, 12 | godzien jej nie był... Jam jej wczoraj mówiła: "Nie idź 67 2, 12 | podskakując na murawie, choć nogi jej nie bardzo służyły. Sambor 68 2, 12 | i unieśli. Ludka, który jej bronił, uderzył jeden po 69 2, 12 | została, nie godziło się jej odbierać, gdy we wrotach 70 2, 12 | tu przyniósł. Wianek jej w drodze ze skroni spadł, 71 2, 12 | Siostra padła wieszając się jej na szyi i płacząc. Dziewczę 72 2, 12 | wymówić.~Sambor otworzył jej wrota i z lekka cugle konia 73 2, 12 | lekka cugle konia wziął z jej ręki.~Z wolna poczęła iść 74 2, 12 | mówiła długo nic. Żywia jej w kubku świeżej wody przyniosła; 75 2, 13 | twarzy gościa, słowom jej nie wirzył. Ale w tej chwili 76 2, 13 | rzekł po namyśle. - Spytamy jej, czy z niego co będzie, 77 2, 13 | umilkła. Duży nawet na drzwi jej wskazał. Wiedźma pokręciwszy 78 2, 13 | pokazać oczów chyba, póki jej nie będę miał. Nie utai 79 2, 13 | was wyratowała i słuchać jej nie chcecie!~Nie opierał 80 2, 13 | sobie wrócić dla dokończenia jej, ale po dość długim oczekiwaniu 81 2, 13 | objawiając, że skutkiem jej zamawiania chory zasnął 82 2, 13 | leki i czary stanowiły jej rzemiosło, dozwoliła się 83 2, 13 | dosłyszalnym szeptem odpowiedział jej na ucho, dowiedziawszy 84 2, 13 | wyciągano, które by się jej były przydały . Nie obwiniano 85 2, 13 | przydały . Nie obwiniano jej o to, że się przybłędzie 86 2, 13 | ku dworowi i przeklinając jej pana. Obiecywał sobie pomstę, 87 2, 13 | zagrodzie się zwracał pokazując jej pięści i zęby.~ 88 2, 14 | bezpieczna sama iść mogła, kędy jej kazała dola. Nie potrzebowała 89 2, 14 | ani drużki. Rzucił się jej Sambor do nóg, bo od 90 2, 14 | wiewała. Białe ptaki nad głową jej się niosły i kwiliły, jakby 91 2, 14 | Czółno płynęło. Już twarzy jej widać nie było, tylko koszulę 92 2, 14 | wiedząc, że dojdzie, gdzie jej losy iść kazały.~Wśród gęstwiny 93 2, 14 | podniosła, nic nie mówiąc, ręką jej pokazała na prawo, na drożynę, 94 2, 14 | szybko, rumieniec okrywał jej twarz.~- Sierota jesteś? - 95 2, 14 | pobladła, ulękła się, aby jej nie odepchnięto. Stary nie 96 2, 14 | nic już nie mówiąc wskazał jej do chramu drogę.~Biegła 97 2, 14 | źródlana. Dziwa zaczerpnęła jej i napiła się spragniona.~- 98 2, 14 | która zaszeleściła nad jej głową.~Weszła. Tu ogarnęła 99 2, 14 | na chwilę noc, bo oczy jej zrazu nic dojrzeć nie mogły. 100 2, 14 | dorzucając po łuczywie. Sen jej nie brał, myślami jeszcze 101 2, 14 | ciekawie przyglądały się jej, badały, dopytywały uśmiechając; 102 2, 14 | zagadnęła, o przeszłość; i jej opowiadać się musiała, skąd 103 2, 14 | jakiejś wzgardzie, którą jej starsze okazywały. Wszystko 104 2, 14 | patrzeć w dym, który w jej oczach różne dziwne przybierał 105 2, 14 | narzuca sama i oprzeć się jej nie można. Leniwe i śpiące 106 2, 14 | nim długo. Czuła, jak się jej zmąciły myśli, jak z kłębów 107 2, 14 | jak z kłębów dymu rosły jej w oczach dziwne jakieś kształty, 108 2, 14 | przytomność i zdawało się jej, że na świat inny przeniesioną 109 2, 14 | z dziewczyny, zdawał się jej dyktować, co mówić miała.~ 110 2, 14 | jaką duchy dały. Dziewczyna jej nie winna.~Byli sami i Wizun 111 2, 14 | kneziu, wojny z bogami, gdy jej dość z ludźmi mieć będziecie!~ 112 2, 14 | sikące pola i lasy, a w głębi jej szumiało głucho, jakby toczyła 113 2, 15 | Nie gotów do waśni, bo się jej nikt nie spodziewał, a życia 114 2, 15 | śmiać się była zwykła, bo jej to pochlebiało.~Mucha z 115 2, 15 | bo dozwalało posądzać, że jej nie wierzył. Tym mocniej 116 2, 16 | prastarych czasach, a o początku jej dziwne krążyły wieści. Z 117 2, 16 | Wyszła blada pani i nie było jej długo - kneź słuchał, nie 118 2, 16 | się, że ten miód, gdy się jej pierwszy syn narodził, syciła 119 2, 17 | gdzie pomsta.~- My też jej na Chwostyku szukamy - począł 120 2, 17 | wskazując na knezia - ja jej nigdy nie wierzę, nie chcę 121 2, 18 | puszczała. Zrazu słuchał jej milczący, teraz już się 122 2, 18 | krynicy i rzeczki można jej z żabim skrzekiem dłonią 123 2, 18 | łaski u niej mam... i teraz jej ziele niosę... Jeśli chce, 124 2, 18 | zbliżyć do knezia, ale ten jej zagroził, aby nie śmiała 125 2, 18 | zbliżyć do wiedźmy.~- Pytaj jej, niech gada, co wie! - zakrzyczał 126 2, 18 | staruchy widać nie było, ręce jej się trząść tak zaczęły, 127 2, 18 | się nią rozlegał, wtórował jej i powiększał jeszcze.~Powracać 128 2, 18 | wpadł potem w gromadę i dał jej rozkazy.~Kupa dworni podniosła 129 2, 18 | zdychającej szkapy i zarzuciwszy jej sznur na gardło - udusił.~ 130 2, 18 | Wiecie to, że u nas się jej i wrogowi nie odmawia..~- 131 2, 20 | którego ona zabiła! Zdało się jej, że wilkołakiem czy upiorem 132 2, 20 | nie szukał.~Doman na krzyk jej rozpaczliwy cofnął się i 133 2, 20 | słuchać nie chciała, w sercu jej zrobiło się tak dziwnie, 134 2, 20 | tej zapomnisz... Porwać jej stąd się nie godzi - mówił 135 2, 20 | że oboje poczerwienieli. Jej się podobał żupan czy kmieć, 136 2, 20 | niby ukradkiem, czy ojciec jej nie zawoła, a w istocie 137 2, 20 | wywołał z komory i pogroził jej palcem.~Ty, dzierlatko jakaś - 138 2, 20 | spojrzała na ojca, groził jej ciągle.~- Jutro rano, gdy 139 2, 20 | na pół się zgiąwszy, aby jej nie widziano, śledziła go 140 2, 20 | oczach od wczora jakoś się jej majaczyło dziwnie, nie widziała 141 2, 20 | tym paliło mocniej. się jej na łzy zebrało i płakać 142 2, 20 | czarny posąg Nijoły, czerwone jej oczy gniewnie w nią były 143 2, 20 | w cebrze wody, pierś się jej podnosiła.~- Ojciec mówi, 144 2, 20 | nie? - przyglądając się jej poczęła stara - gołąbko 145 2, 20 | się zdumiała, czoło się jej namarszczyło, powoli ściągnęła 146 2, 20 | jakieś ziółko Jaruha wsunęła jej do ręki...~- Zetrzyj na 147 2, 21 | gasła i w jeziorze odblask jej blednął. Chwostek powtarzał:~- 148 2, 21 | Nogą tupnęła, brew się jej namarszczyła.~- Nie - rzekła - 149 2, 21 | odsieczą. Śpieszcie...~Tu głosu jej zabrakło.~- A gdyby nas 150 2, 21 | leżeć będziemy dwa, mają jej na dwa, posiedzim dłużej... 151 2, 21 | naówczas był wszedł do ciasnego jej wnętrza, przestraszyć by 152 2, 21 | szpary patrzała, wydała jej się groźną i straszną. Spytała 153 2, 21 | pies na pana swego, do nóg jej przypełznął, chwycił jej 154 2, 21 | jej przypełznął, chwycił jej stopy, pocałował je i skonał.~ 155 3, 22 | kupili dziewczynę...~- Anim jej dostał - odparł śmiejąc 156 3, 22 | doń nieraz po radę, acz jej szczodry nie był. Wszyscy 157 3, 24 | mi co przyniesie!... Oczy jej się śmieją, może i ja poweseleję, 158 3, 24 | pokoju, tak wielu rzeczy jej było potrzeba. Mirsz na 159 3, 24 | Spojrzała na Milę i twarz się jej od śmiechu tak wykrzywiła 160 3, 24 | i odczyniać? Może ziele jej nieskuteczne?... Dajże mi 161 3, 24 | się i trwożyła. Przyszło jej to tak łatwo! strach ogarniał.~ 162 3, 24 | robić, o! o! nosiłam i ja jej ziele, na młodziku! rwane 163 3, 24 | znowu, otarła usta, oczy się jej zaświeciły, chciała wstać, 164 3, 24 | chmielnym świat wydawał się jej dziwnie wesoły i jasny, 165 3, 24 | indziej ciągnęło. Żal mu było jej i siebie.~Ale cóż? słowo 166 3, 24 | płynęły znów łzy z oczów, gdy jej kosy rozplatano. Pana młodego 167 3, 24 | przy siostrze jako dawny jej stróż, opiekun i obrońca 168 3, 24 | A! tamtych dni, gdy się jej ptaszkiem z chaty furknąć 169 3, 24 | czoło młodej, łzy się z jej oczów rzuciły żałosne, śpiewy 170 3, 24 | niej z dala Jaruhę. - Co jej jest? - zawołał stary Mirsz - 171 3, 24 | przy ludziach zdradzić jej nie chciał, z synem tylko, 172 3, 24 | Kolado! Kupało! pomóżcie jej z ciała.~Jakby nie czując 173 3, 25 | drzemała w tym czółenku, które jej życie ocaliło - dając mu 174 3, 25 | umarła oczepiona!... Oszczep jej w piersi wbili. Zginął młody, 175 3, 25 | rozpowiadała... Potem i głosu jej zabrakło, siadła na trawie 176 3, 25 | przelękła. Lękała się, aby jej kto nie schwycił tu, a widzieć 177 3, 25 | widzieć go pragnęła, wstyd jej było samej siebie.~Trzeciego 178 3, 25 | szeroką bliznę, , którą mu jej własna ręka zadała. Zdało 179 3, 25 | temu, że przybyła, płoszyć jej nie chcąc, siedział milczący. 180 3, 25 | po wyspie błądziła. Było jej tu dosyć dogodnie, bo pielgrzymi 181 3, 25 | dogodnie, bo pielgrzymi ciągle jej potrzebowali i karmili, 182 3, 25 | wychodzącą od Wizuna, zachciało jej się także zajrzeć do mieszkania 183 3, 25 | przypatrywać pilno. Widząc, że jej wnijść nie broni, powoli 184 3, 25 | żonkę zabili! No - szkoda jej! hoża była i wesoła jak 185 3, 25 | jak szyczygiełek, aleby jej u ciebie nie było tak dobrze 186 3, 25 | i panuje - mówiła baba - jej się nie chciało u was garnki 187 3, 25 | prześpiewawszy - żeby was tu woda jej pod nogi przyniosła... Lepiej 188 3, 25 | posłuszną i pójść, gdzie byście jej kazali, jak bym ja jej zadała!... 189 3, 25 | byście jej kazali, jak bym ja jej zadała!... Wy sobie myślicie 190 3, 25 | Niechby tylko chciała, nikt jej nie zabroni, byle do chramu 191 3, 25 | na pytanie odpowiedziała jej, że stara Nania wysłała 192 3, 25 | Dziewczę już uzbierawszy to, co jej nakazano, siedziało na wale, 193 3, 25 | początku, wpatrywała się w jej twarz, mrucząc coś niewyraźnie.~- 194 3, 25 | potrzęsło, jakby mówiło, że jej nie zna, a Jaruha tak dalej 195 3, 25 | miała, ptasiego mleka nawet jej nie brakło... gdy wyrosła, 196 3, 25 | i zręczniejszy będzie, a jej się upodoba.~Więc nad dworem 197 3, 25 | krasne, ale gdzie!... wolność jej była miła, żadnego nie chciała.~ 198 3, 25 | Trzeciego wyprawiła, aby jej gwiazd na sznurek nanizał, 199 3, 25 | drugich przemieniać, jak się jej zechciało; ale królewicz 200 3, 25 | bieduje bardzo, gdzie jej teraz szukać, jak znaleźć?~ 201 3, 25 | Leci, leci, ale strach jej wielki. Ptaszki za muszkami 202 3, 25 | rozpaczał strasznie. Gdzie tu jej szukać, w powietrzu, na 203 3, 25 | Zlękła się królewna, aby jej nie połknął, nie schwycił, 204 3, 25 | za baba stoi?~Kazał dać jej miłosierdzie, pojechał. 205 3, 25 | żebraczka stara stoi... rzuca jej pierścień złoty.~Wtem panna 206 3, 25 | Wtem panna ze trwogi, choć jej teraz poznać nie mógł, płachtę 207 3, 25 | niej przyskoczy i podgląda jej w oczy... Oczów odmienić 208 3, 26 | Gromada się tego domaga, a jej posłusznym być trzeba. Niechaj 209 3, 26 | nie odpowiadając, ręką jej wskazał, ażeby zamilkła, 210 3, 26 | władzy nie pragnąłem anim się jej dobijał. Kazaliście mi 211 3, 26 | zagrody wesoły zwiastując jej, że ojcu kneziowską czapkę 212 3, 26 | ciągła rozpoczynała. Łzy jej z oczu pociekły, dziecię 213 3, 26 | Los dawnych kneziów serce jej trwożył, schyliła się ku 214 3, 26 | gotowała wyprawa.~Teraz się jej już nie lękano, owszem żądano 215 3, 29 | wyschły strumień kręto biegł jej środkiem. Żaden z wojewodów 216 3, 29 | przeczuwała.~Gdy Sambor do nóg jej przypadł rąbek sukni całując, 217 3, 29 | włócznię krwawą, nie pytał o jej dalsze losy. Patrzał dumnie 218 3, 29 | nadchodzącego ujrzała. Lice jej pokraśniało, zwróciła się, 219 3, 29 | odpowiedziała mu nic, oczy jej przebiegły po jego twarzy 220 3, 29 | mu z oczów znikła. Ale tu jej już nie było. Stara Nenia 221 3, 29 | przyłożyła do ust, wzrok się jej niby błąkał, jakby go nie 222 3, 29 | odezwał się - gdybyście jej posłuchać chcieli.~- Jakąż? - 223 3, 30 | stary i młody... napili się jej dużo, nimeśmy pomścić 224 3, 30 | ogniu przesiadywała.~Tu jej nie było.~Wybiegł więc co 225 3, 30 | chłopak tak zręcznie zaszedł jej drogę, że mu się wymknąć 226 3, 30 | twarz ze wstydu.~Pierwszy jej krzyk znać posłyszała Nenia, 227 3, 30 | Wiszów, choć nic nie mówił jej o tym.~Z domu rodzicielskiego 228 3, 30 | Dziwa znaną okolicę, usta jej się rozśmiały i zapłakane 229 3, Dop| zbrodnia się wydaje, znajdują jej dowody i Polacy strąconego 230 3, Dop| zawsze umniejsza i odbiera jej urok, jaki ma w powieści 231 3, Dop| odsyła. Rytogar, nie mogąc jej skłonić inaczej do poślubienia, 232 3, Dop| rzucając się do Wisły. Zwłoki jej wydobyte z wody lud pogrzebał 233 3, Dop| milę od Krakowa, sypiąc jej taką jak ojcu mogiłę.~W 234 3, Dop| Popiela, wzmogło jeszcze jej znaczenie i przewagę...~ 235 3, Dop| aby oni kiedy w miejsce jej synów nie doszli do rządów, 236 3, Dop| umieścił z tego powodu całą jej przemowę do męża wielce


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL