Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
ilosci 2
ilu 6
ilus 1
im 220
imac 1
imie 16
imienia 1
Frequency    [«  »]
242 sobie
236 jej
222 nich
220 im
215 pod
211 który
211 mnie
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

im

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | ciekawie i gnały dalej znikając im z oczów. Naówczas łomot 2 1, 1 | psy zawołał groźno, ręką im wskazując w tył, za siebie, 3 1, 1 | aby szły precz, ukazując im zagrodę, bo warczały i zęby 4 1, 1 | tym obchodzili i dobrze im z tym było... Jakeście wy 5 1, 1 | niewiasty nam popsuliście, chce im się ziarnek świecących na 6 1, 1 | stare u nas szanują. Choć im rozumu odmawiają, przecie 7 1, 2 | gęstych kudełków, którymi się im czoła jeżyły. Podnosiły 8 1, 2 | wiatr i pluły przed się, aby im jakiego nie rzucił czaru.~ 9 1, 2 | do wrót zbliżali, które im otwierać miano, gdy im, 10 1, 2 | które im otwierać miano, gdy im, zastąpiła drogę.~- Po co 11 1, 2 | chciwie parobcy, oczy im do~nich zaświeciły i ręce 12 1, 2 | łatwo czytać było, że się im tych skarbów chciało, ale 13 1, 2 | wiary niż wasza... który im szczęście przynosi...~- 14 1, 2 | siedzib na nowe, albo to im tam ziemi brakło? Tak i 15 1, 2 | stół, kości gryząc, które im rzucano. Słońce się miało 16 1, 3 | do nich przed rosą, aby im skrzydła nie ociężały.~Szli 17 1, 3 | nie zrobią... wykupię się im, bądźcie spokojni, tylko 18 1, 3 | się wylegają. I piwa się im nie skąpi. Przyjdzie wyprawa, 19 1, 3 | postronkach nie ciągnęli, jak się im naprzykrzy.~Zmilczał posłaniec.~- 20 1, 3 | jednego z was, a ja bym i sam im dał... bo mi tak było potrzeba. 21 1, 4 | Wszyscy jechać spieszyli, bo im się zdało, że deszcz lunie 22 1, 4 | każe. Dziewki płaczą, on im rzecze: łzy otrzyjcie, wiodę 23 1, 4 | ślubowała, na raz oddam im je cale, niż o rękę bić 24 1, 5 | szarymi kamieni w oczach im rosła, u podnóża jej rozeznawali: 25 1, 5 | wszyscy - mruknął kneź - ja im pyski pozatulam i milczeć~ ~ 26 1, 5 | wilcza swoboda wije się im po głowach... Ślepe dziady, 27 1, 5 | języka umiem, więc wożę im towar z zachodu i mieniam 28 1, 5 | i koniem... Wszyscy się im dziwują... Niewieście rozjaśniło 29 1, 5 | Wprzódy tylko da sobie im podchmielić, bo po pijanemu 30 1, 5 | kmetami się zmawiał obiecując im dawną przywrócić swobodę...~ 31 1, 5 | niespokojnie, bo czas, aby im rzucono strawę... Zobaczycie, 32 1, 6 | starszyzna. Kneź ich poi, to im się po miodzie wyrywa czasem 33 1, 6 | zabawili wesoło... Gorąco im coś było, poszli się kąpać 34 1, 6 | miodem upojeni nie czuli, jak im życie uciekało. Czeladź 35 1, 6 | pokazywała ich palcami.~- Tak im wszystkim będzie... kmieciom 36 1, 6 | kneziowi opierają.~Dano im konać powoli. Smerda obchodził 37 1, 6 | odezwał się dumnie - powiedz im od mnie, że dziękuję... 38 1, 6 | bo darmo nie pójdą i gębę im zatkać niełatwo... Ja ich 39 1, 6 | mogłem i warci byli, aby im głowy pospadały... Po co 40 1, 6 | Podniósł pięści.~- Dobrze im tak! Stara słowiańska wola 41 1, 6 | na hać wysypała, nie żeby im dopomóc, lecz by młodsze 42 1, 6 | śmiechu dosyć! Powiedzcie im jeno, coście widzieli i 43 1, 6 | dużo kmieci ubyło... i jak im piękny pogrzeb sprawili... 44 1, 7 | na ucztę do siebie, dali im jakiegoś duru w napoju, 45 1, 7 | zapowiedziane, ludzie, choć im się chciało bardzo jechać 46 1, 7 | gniazd i wiewiórek, które im nad głowami szeleściały...~ 47 1, 8 | te zasiewali tylko, aby im chleba , nie zabrakło. Było 48 1, 8 | zapytał Piast.~- Z oczów im to patrzy! oho! - mówił 49 1, 9 | odwrócił się do swoich, dał im znak: drużyna się rozstąpiła, 50 1, 9 | brzegowi rzeki. Wiszowi dali im odejść, zostając przy bronionej 51 1, 9 | niespodzianie nie rzucili, bo im jeszcze nie dowierzano. 52 1, 9 | jeszcze były w lesie.~Dano im znać, pobiegł Sambor hukając 53 1, 9 | przystąpiły córki jeszcze, dała im znak, aby uszły z drogi; 54 1, 9 | przejęciem i trwogą. Zdawało się im, że ujrzą ze stosu ducha 55 1, 9 | wywijając nimi... Wtórowali im wszyscy przytomni bijąc 56 1, 10 | i Pomorcy, i Wilki, gdy im głód doje, a wściekłymi 57 1, 10 | pługu... Nie obronim się im samopas idąc... Kneziów 58 1, 10 | tego dokazać. Daliśmy się im rozsiąść, rozrodzić, zmóc, 59 1, 10 | od krwi i żelaza... łatwo im nas zmóc... Oni stoją pod 60 1, 10 | skinąć stamtąd mogli, aby im w pomoc szli... a wówczas 61 1, 10 | gdzie dziewki, i córki im podbierał - miód z ula... 62 1, 10 | złym, białym i czarnym, aby im nie przeszkadzały; po trzecie 63 1, 10 | małych skorupkach postawiono im obiaty z białego chleba, 64 1, 11 | Siostry obie milczały, baba im po twarzach patrzała.~- 65 2, 12 | się za ręce, zastępowali im chłopcy... uciekały z krzykiem, 66 2, 12 | do kolan kłaniali, a ona im wróżyła... E! e! a do garnków, 67 2, 12 | sióstr i braci... świeć im jasno, grzej im duszę. Bywaj 68 2, 12 | świeć im jasno, grzej im duszę. Bywaj zdrowy!...~ 69 2, 13 | na grodzie. Nie o swobodę im idzie, a o skarby na zamku. 70 2, 14 | przywoźnego sprzętu, który im statki z dalekich krajów 71 2, 14 | z tymi twarzami, jakie im dały wieki, jedne nie opodal 72 2, 14 | kołpaki z głów pozrywać im chciało.~ ~ 73 2, 15 | dawno - rzekła - tylko Sasi im radę dadzą. Ty ich sam nie 74 2, 15 | je kopiąc nogami a chleb im rzucając na przemiany.~Z 75 2, 15 | śmiało - on też nie ustępując im, niezlękniony, tak samo 76 2, 15 | się mu pokłonili, nim on im oddał pozdrowienie, nim 77 2, 15 | posadzili na grodzie i daliśmy im czasu wojny moc nad sobą. 78 2, 15 | że ich puszczono, że się im wybić dano. Ludzi swych 79 2, 15 | beczki z piwem i baranów im parę kneź posłać kazał. 80 2, 15 | wolna pod ręce. Próbował im się wyrwać jęcząc i nie 81 2, 15 | osłabły był i łatwo go wziąć im przyszło. Dał się wreszcie 82 2, 15 | do panów stryjów, powiedz im, co widziałeś, że Leszek 83 2, 16 | stary Miłosz. - Teraz, gdy im kmiecie grożą, gdy potrzebują 84 2, 16 | co chcieli, męczyli, jak im się podobało. Co z drugimi 85 2, 16 | śmielej, młodzi też, gdy im się rozwiązały usta, narzekali 86 2, 16 | Pili, a służebna coraz im nowe kubki nalewała.~Słońce 87 2, 16 | odzywali się już, wstyd się im było skarżyć, starszy na 88 2, 16 | ramionach, głowy na piersiach. I im, gdy starzy zamilkli, srom 89 2, 16 | zaczęli trupy, bo odzież im się dostać miała.~Tłukli 90 2, 16 | myślał ani palić ciał, ani im sprawiać tryzny. Nie czas 91 2, 17 | obejrzeli się za nim, rzucił im tylko słów kilka...~- Na 92 2, 17 | śmiała i liczna, choćby rok im na Sasów czekać przyszło, 93 2, 17 | ostro na mówiącego - idź im łapy liż na grodzie, tu 94 2, 17 | niektórzy, aby z chramu wydał im stanice, które noszono przed 95 2, 18 | się ich lękał. Wyrządzić im krzywdę było to narazić 96 2, 18 | pogoń naciskając, pociski im tyle szkodzić nie mogły. 97 2, 18 | szkodzić nie mogły. Przodem im jeszcze nie zajęto drogi. 98 2, 18 | przerzedzony las dozwalał im się prędzej posuwać niż 99 2, 18 | łowach, teraz jednak trudno im było się rozeznać, gdzie 100 2, 18 | czasu wojny posłuszeństwo im należy, poszanowanie zawsze, 101 2, 19 | Koszyczka synem, u którego im przyjęcie zapewniono.~- 102 2, 19 | braćmi, a nie godzi się im napadać ani zabijać, ani 103 2, 19 | nową wiarę przyjmują, by im stanąć na równi, a sobie 104 2, 19 | aby go obalić.~Rozpowiadał im potem, co uczynił Chwostek 105 2, 19 | dorósł, nawracał ludzi i oczy im otwierał, leczył chorych, 106 2, 19 | w niego, lękając się, bo im złego czynić bronił, oskarżyli, 107 2, 19 | powitano ich jak braci, dając im miejsce poczestne. Stoły 108 2, 19 | wielce, a Piastun szedł im dziękować i chciał obdarzyć, 109 2, 19 | dziadów pozdrowić i ofiarę im (obiatę) postawić na mogiłach. 110 2, 19 | obejrzano za obcymi, aby im dać w pochodzie miejsce 111 2, 20 | jak ogniem paliła, a im myła dłużej, tym paliło 112 2, 21 | mieczu długim każdy. W oczach im się jeszcze młodość śmiała 113 2, 21 | odprawcie, niech jadą. Dać im czółen, odprawić daleko... 114 2, 21 | pochwyciła czerń i zadała im śmierć? Nie, bezpieczniejsi 115 2, 21 | rzuciły się matce do nóg, aby im zostać dozwoliła. Nogą tupnęła, 116 2, 21 | aby czółen gotował. Zdjęto im suknie pańskie, a dano proste 117 2, 21 | musieli miecze pochować. Obu im z oczów ciekły łzy, ale 118 2, 21 | Oba chłopcy milczeli, łzy im ciekły po twarzy. Chwostek 119 2, 21 | Chwostek i żona jego, lica im pobladły, zbielały niemal 120 2, 21 | odległy wzgórek. Tu się im okropny widok przedstawił.~ 121 2, 21 | nie wymorzym do szczętu... Im więcej ludzi się zamknęło, 122 2, 21 | połowę, dość będzie nas, by im nie dać wyleźć z jamy.~Stało 123 2, 21 | posłanie ze skór służyło im dla spoczynku. Trzecia też 124 2, 21 | smerdów z trudnością mógł im nakazać milczenie.~Brunhilda 125 2, 21 | podsunęło się pod wieżę, wnet im na głowę sypnięto kamieniem, 126 2, 21 | pochwycił oburącz i znikł.~Już im głód doskwiera! - rzekł 127 2, 21 | do zapartego wchodu, nikt im wnijścia nie bronił. Poczęli 128 3, 22 | równi w prawie, nie chcąc im ustąpić. Na tych koso patrzano. 129 3, 22 | okrzykiwać go chcieli, ale sam im usta zamknął.~- Nie chcę! - 130 3, 22 | dużo, rodu mnogo... jeżeli im kniażyć, toć i my potrafimy.~ 131 3, 22 | prowadzą, my tymczasem nie im, a sobie pięści pokazujemy. 132 3, 22 | staruchę, która do nóg się im kłaniając głową i rękami, 133 3, 22 | koła szli, prosili go, aby im radę dał, co czynić mieli 134 3, 22 | milczeli stanąwszy na stronie; im się z synami Chwostka łatwiej 135 3, 22 | rady... Gromadą iść i ławą im zastąpić drogę... Nie staniemy 136 3, 22 | zastąpić drogę... Nie staniemy im do oczów, później już nie 137 3, 22 | Konieczność obrony uzbrajać się im kazała, ale uzbrojenie lichym 138 3, 23 | się znać najeźdźcy, aby im kto śmiał czoło stawić, 139 3, 23 | pociskali żelazne blachy, aby im lżej dychać było.~I leżąc 140 3, 23 | leżeli na piasku, a nikt im chleba nawet nie rzucił. 141 3, 23 | niewolnikami - w sercu się im gotowało. Opodal trochę 142 3, 23 | zwierza w ostępie, drogę im zapierający do ucieczki.~ 143 3, 23 | jezioru, to na las, gdzie im zastępowano drogę.~Choć 144 3, 23 | twarzami do ziemi i musiano im łby podnosić za włosy, aby 145 3, 23 | braci przyprowadził służąc im przeciwko nam...~Dobek krzyknął 146 3, 23 | bywał u Polan, ale dróg im nie okazywał. Iść tylko 147 3, 23 | spalonych trupów smrodliwy dym im dokuczał, położyli się nieco 148 3, 23 | małym będąc, wdzięcznym był im za cześć i wyniesienie, 149 3, 24 | ziemia zatętniała.~Broniono im przystępu zrazu, niby najeźdźcom 150 3, 24 | dobro czyhali, nie dawano im przejść progu, musieli się 151 3, 24 | święte; stary ojciec miał im tam pobłogosławić. Drużby 152 3, 24 | kołaczem się łamali, włożono im korony na głowy, pili z 153 3, 24 | koniach, około których, cześć im oddając, drudzy się obracali. 154 3, 24 | otoczeni, rozstępował się im tłum, a gdy z koni pozsiadali, 155 3, 25 | nastraszeni jakąś wieścią w nocy im przyniesioną, nazad do swoich 156 3, 25 | wezwano do dwu chorych, aby im posługiwała. Nie wymawiając 157 3, 25 | mnie, a jak każę, robią, co im powiem.~Potem ciszej mruczała 158 3, 25 | innego ducha, że nie swoją im była, co się do gromady 159 3, 26 | niszczą wrogowie, my się im skutecznie obronić nie umiemy...~- 160 3, 26 | nas wszędzie, bronić się im trzeba albo, jak Obodryci, 161 3, 26 | zdziwili się mocno, obcy im samą radę dawali, którą 162 3, 26 | kraj nam niszczą, ani się im opędzić... Ledwie tchniemy. 163 3, 26 | jakaś ich ogarnęła, zdało im się, wolą było niebios i 164 3, 26 | Pomorców ocalał.~Zaczął im opowiadać, jako mu wesele 165 3, 26 | przybywali ze skargami, bo się im już Pomorcy dali we znaki. 166 3, 26 | zapobiec temu, wyśliznął się im z rąk, gdy sądzili, że ku 167 3, 26 | znijdzie dopóty, dopóki kneź im zwrócony nie będzie i zmuszony 168 3, 26 | oka Piastuna, i udało się im tylko syna, którego koń 169 3, 26 | razem nazad, bo się już im ani opierał, ani sprzeciwiał, 170 3, 26 | błogosławieństwo.~Krzyki znowu i im mówić nie dały, wesele stało 171 3, 26 | wybór nowego pana, którego im wyrocznie naznaczyły. Obcych 172 3, 27 | Dziwili się wszyscy, a im dalej od Gopła, tym powieść 173 3, 27 | rzucić słowo, możni nie mogli im się sprzeciwić; jednym głosem 174 3, 27 | Leszkowie tylko i ci, co im sprzyjali, a krwią byli 175 3, 27 | gęśli, a matka stara bajki im o bohaterach prawiła, i 176 3, 27 | naleganiem wrócili, już im nawet wrót nie otworzono.~ 177 3, 27 | Miłosza wpuszczono. Odźwierny im odmówił.~- Kneź chory - 178 3, 27 | wolna. Tuż za wałem zmieniły im się zaraz postawy i twarze. 179 3, 27 | skurczeni i pokorni, tu się im wyprostowały barki, podniosły 180 3, 27 | Oczy tylko zwrócił, by się im przypatrzyć z daleka. Gdy 181 3, 27 | ramienia się przyparli, twarze im pobladły nieco.~Przodem 182 3, 27 | choć spełnili na nich, co im rozkazano, przerażeni byli, 183 3, 27 | Leszkowie, krewni ich, którzy im towarzyszyli, opuścili ich 184 3, 27 | była klęską.~Ostatni, co im posiłkowali, odstąpili od 185 3, 28 | strasznie wygadywał, dzikość im i łupiestwo zadając. Czynił 186 3, 28 | najwięcej się dziwił i czego im najbardziej zazdrościł Dobek, 187 3, 28 | przeciw nim stanąć i zaprzeć im drogę, zaraz też nazajutrz 188 3, 28 | język sobie kąsając, że im sprzyjam. Przepatrzyłem 189 3, 28 | nie żałowali. Wyrwałem się im, spatrzywszy wszystko - 190 3, 28 | gorących węglach, aby smaczniej im jeść było, inaczej by go 191 3, 28 | nadążać było potrzeba, aby się im nie dać wyścignąć. Z tego, 192 3, 29 | by była z piersi wyrwała im okrzyk wielki.~Piastun ze 193 3, 29 | oręż i w to może, Dobek im zdradę przyrzekał, kazali 194 3, 29 | rzucił na Pomorców nie dając im czasu rozwinąć. W ręku miotał 195 3, 29 | Pomorzan we wnętrzności im, łupiąc nielitościwie. Ten 196 3, 29 | wojskom, ale sami przodować im do walki musieli.~Czwarty 197 3, 29 | strony wywijając obraniał się im zajadle. Siekły go ich miecze, 198 3, 29 | krople spadały jasne; zdało im się, że śpiew ich słyszeli, 199 3, 29 | i szli wszyscy, a Dziwa im przodowała. Niekiedy obejrzała 200 3, 29 | ogniska. Westchnęła Dziwa.~- Im tęskno wszystkim za wami...~ 201 3, 29 | dopytując, badając, aby mówił im o zwycięstwie, jak się potykano 202 3, 29 | wróg nieopatrzny sam wpadł im w ręce, jak szli warcząc 203 3, 29 | już złożone nieśli, abyśmy im wkładali pęta, kładli się 204 3, 29 | tobie co po tym? - A co im się stało za to? - Pytał 205 3, 30 | Nie złoży się mir, damy im odejść całym. Dziś iść mieliśmy 206 3, 30 | wystąpienia w pole, rzekł im krótko i spokojnie, że stać 207 3, 30 | spokojnie, że stać będą, póki on im iść nie każe.~Piątego poranku 208 3, 30 | przeciw Leszkom, ciskając im w oczy winę ojca i zarzucając, 209 3, 30 | uspokajali, łagodnieli i z lica im już widać było, że się skłaniali 210 3, 30 | Synowie Chwostkowi, choć im bolesną i upokarzającą była 211 3, Dop| twierdząc, uciążliwa im jest dalekość pochodu; i 212 3, Dop| nie zna żelaza i dozwala im przeto żyć w pokoju i zgodzie, 213 3, Dop| rozwiniętą cywilizację. Im głębiej sięgamy w ten mityczny 214 3, Dop| gęślami żyli, dozwalało im zgodnie z ich naturą wyrabiać 215 3, Dop| razu przyswoić tego, co im w formie mało pojętnej i 216 3, Dop| jego posłowie i jak pięknie im odpowiadała królowa. Potem 217 3, Dop| nachodzą, dniem i nocą nie dają im spoczynku, rzucają się nawet 218 3, Dop| schronienie u księcia, gdy go im odmówiono, udali się do 219 3, Dop| opowiadań ludu służących im za tło i podstawę przyrosło. 220 3, Dop| tych opowiadaniach nadaje im barwę, jaką mają całe jego


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL