| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] jaka 17 jakas 23 jakaz 3 jakby 204 jakbym 1 jakbyscie 1 jakem 1 | Frequency [« »] 215 pod 211 który 211 mnie 204 jakby 203 oczy 199 doman 190 ziemi | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances jakby |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | bo oczy utopił w wodzie, jakby mierzył jej głębinę. Byłby 2 1, 1 | wtórując... a miotała się, jakby i ona groziła.~Konie głosami 3 1, 1 | dala na wodzie postrzegli jakby głowę ludzką z ciemnym, 4 1, 1 | czuł, że mu krew ciekła jakby ciepły sznurek wijący się 5 1, 1 | dawniej znać sobie pamiętnej, jakby szukając miejsca do spoczynku... 6 1, 1 | coraz bliżej... wołała coś, jakby na gwałt zbierając drugie... 7 1, 1 | poważna, ogorzała, ze skórą jakby spękaną, tak ją fałdy i 8 1, 2 | zarzucił je sobie na ramiona, jakby unikał pomocy obcej lub 9 1, 2 | stąpać lekko i zwinnie, jakby wcale obarczony nie był. 10 1, 2 | posuwały, to cofały nagle, jakby do komory nazad uciekać 11 1, 2 | Słychać było szeptanie długie, jakby gniewne... a po chwili wyszła 12 1, 2 | tych zdawał się świecić jakby zamknięty płyn jakiś, który 13 1, 3 | Dokąd? - z wolna powtórzył, jakby nie chcąc się z tym zdradzić, 14 1, 3 | takiej zabawie - rzekł Wisz - jakby was ojciec i bracia zastali, 15 1, 3 | chłopcach swoich poglądał, jakby szukał ofiary.~- Hej, Sambor - 16 1, 3 | ramieniu Samborowi położył, jakby go brał w posiadanie.~- 17 1, 3 | pętach jeść potrzeba.~Wisz, jakby skarg tych słuchać nie chciał, 18 1, 3 | hukania bąka na błotach, jakby chciał sobie w pamięć wrazić 19 1, 3 | zagrodę ku tylnym wrotom, jakby się tam kogo spotkać spodziewał.~ 20 1, 3 | pożegnanie, z uśmiechem, jakby oprzytomniała nagle, chwyciła 21 1, 4 | kneziowskiego grodu, szedł jakby po dobrej woli, choć oczy 22 1, 4 | niego pomniejsze, ustawione jakby na straży. Niektóre z nich 23 1, 4 | głosem samemu sobie, brzęk jakby poruszanych strun mu towarzyszył. 24 1, 4 | dumał. Pomilczawszy nieco, jakby życie jego pieśnią być musiało, 25 1, 4 | jego pieśnią być musiało, jakby mu ona nie wylewając się 26 1, 4 | piersi nabrzmiewała w nich, jakby mu była tchnieniem... bez 27 1, 4 | rzecz.~- A wojna... wojna - jakby sam do siebie mówił ślepy 28 1, 4 | czym wam śpiewać? - mruczał jakby sam do siebie ślepiec. - 29 1, 5 | Hengę, który stał z dala jakby w oczekiwaniu. Nie dał zrazu 30 1, 5 | Przepełniała je woń jakichś ziół jakby świeżo powiędłych. Na drewnianym 31 1, 5 | różne sposoby...~To mówiąc jakby mimowolnie popatrzała na 32 1, 5 | stękanie człowieka szło jakby spod ziemi.~- Co on zawinił? - 33 1, 5 | księżyc czerwony wznosił się jakby krwią umyty... Chmura siwa 34 1, 6 | też przechodziła chwilami jakby w kłótliwą walkę i spory, 35 1, 6 | podnosić się znowu zaczęła jakby zażegniona przezeń wrzawa. 36 1, 6 | się obelgami. Słychać było jakby tłuczone naczynia, potem 37 1, 6 | wołanie ratunku, które nagle jakby naciskiem silnej dłoni ustawało... 38 1, 6 | reszty ich wymorduję...~Jakby coś sobie przypomniał, ręką 39 1, 6 | mu się zamykały... Mówił jakby do siebie:~- Ja wam ład 40 1, 6 | coś, podniosło... wstał jakby trup blady chwiejąc się 41 1, 6 | się oglądał bojaźliwie, jakby się lękał jeszcze, by go 42 1, 6 | sami, kmieć popatrzał nań, jakby mu z oczów chciał czytać.~- 43 1, 6 | szopy poprowadzili. Gerda, jakby zimnicy dostał, drżał jeszcze 44 1, 6 | słyszałem noc całą i śmiech, jakby puchacza głos.~Zamilkł oglądając 45 1, 6 | Mów, chłopcze - rzekła - jakby ci rodzona kazała. Łagodny 46 1, 6 | ręce się białe ściskały, jakby miecz w nich trzymała... 47 1, 6 | nie chciały, na czole miał jakby kamień, co mu nawet oczu 48 1, 6 | by pożegnać gospodarza, jakby go paliło z powrotem. Odebrał 49 1, 7 | pomóc staremu, lecz Wisz, jakby mu nagle siły przybyło, 50 1, 7 | podobna, Bodniarze, stała jakby pusta... U drzwi tylko klepki 51 1, 7 | kierując bezpiecznie i pewno, jakby mieli przed sobą szeroki 52 1, 7 | dwór, stanąwszy z dala - jakby na coś oczekiwać się zdawała 53 1, 7 | zapytał głos ponury i gruby, jakby z głębin wychodzący. - Kmieć 54 1, 7 | Począł pić chciwie. Dopiero jakby orzeźwiony popatrzał na 55 1, 8 | nią po staremu obchodzono, jakby do krwi i rodu należała.~ 56 1, 8 | para kłód sosnowych u wrót jakby umyślnie leżała, aby na 57 1, 8 | po cichu rechotać począł, jakby sam sobie się śmiejąc.~- 58 1, 8 | z kijem w ręku, oczyma jakby obłąkanymi patrzał we wnętrze 59 1, 8 | długo cicho było w chacie, jakby się powrotu obawiano. Ziemba 60 1, 8 | razy szczeknął radośnie, jakby się łasił do kogo. Wisz 61 1, 8 | Stał w zaroślach chłopak, jakby zbliżyć się nie śmiejąc, 62 1, 8 | na gnieździe gospodarząc, jakby i on chciał oznajmić o jakimś 63 1, 9 | otaczać ze wszech stron, jakby się obawiała, aby z niej 64 1, 9 | Tylko Dziwa szła milcząca i jakby martwa.~Lament ten, płacz 65 1, 9 | kolei całującą dzieci swoje, jakby je na wieki żegnała. Nie 66 1, 9 | jedne na drugich wiodły jakby wschodami do góry, gdzie 67 1, 9 | zaczęły obiegać stos dokoła jakby w szalonych skokach, miotając 68 1, 9 | okrywając węglami. Wiatr, jakby umyślnie zesłany, zrazu 69 1, 9 | niemu, stał smutny i on, jakby własnego ojca utracił... 70 1, 9 | zabłysły, ale spuścił je wnet jakby zawstydzony.~- Ja wam bratem 71 1, 9 | a Żywia nic nie mówiąc, jakby za nią też błagała, pochyliła 72 1, 10| leżało otoczone borami dokoła jakby zapomniane od wieków, żadna 73 1, 10| niezliczonymi gniazdami swymi, jakby od nich nieprzyjaciela odpędzać 74 1, 10| widać było dziuplę ogromną, jakby stworzoną na to, aby w niej 75 1, 10| zniknął, szelest tylko, jakby liści suchych, na dnie jej 76 1, 10| kiju, pstro wyrobionym i jakby białą obwiedzionym wstęgą, 77 1, 10| oczów patrzało dziwnie, jakby słowa jeszcze nie rzekłszy 78 1, 10| podniósł i potoczył nimi, jakby w gromadzie swoich szukał.~- 79 1, 10| oczów w dziurach świeci... jakby żbik patrzał na nas?...~- 80 1, 10| Nosem wodził po ziemi, jakby czego szukał. Słychać było 81 1, 11| gałęzi, kręciła głową i jakby przedrzeźniała dziewczęta, 82 1, 11| trawę, na słońce.~Z dala jakby śpiewanie słychać było, 83 1, 11| potem pociągnęła powietrze, jakby coś poczuła w bliskości, 84 2, 12| wołając Kupały.~Na niebiosach, jakby spod zasłon przypatrując 85 2, 12| lasami, za górami - mówiła jakby do siebie - łuny płoną... 86 2, 12| nich naówczas wydawały się jakby z blaszki złotej, a ptaszki 87 2, 13| się niby. Ręce mu drgały, jakby coś chciał pochwycić... 88 2, 13| wbiła..~Spuścił głowę Duży, jakby go to wyznanie zbyt wiele 89 2, 13| oczy. Ręką uciskał piersi, jakby mu co zawadzało. Myszko 90 2, 13| by się znowu puściła, a jakby mnie nie było do zamówienia...~ 91 2, 13| będę kłamał - żywo zawołał, jakby z trochą gorączki. Odsłonił 92 2, 13| Wchodzili do izby, Doman, jakby poczuł już obcego, ruszył 93 2, 13| ujrzawszy go przelękła się, jakby wilkołaka zobaczyła~Psy 94 2, 14| jej się niosły i kwiliły, jakby rozumiały, że się ze swoim 95 2, 14| zwiędłej widać było życie jakby senne, coś na pół umarłego 96 2, 14| białe postacie siedziały jakby uśpione czy drzemiące.~Zza 97 2, 14| ogromne kamienie czerwone, jakby krwią gorejące, pałały. 98 2, 14| czerwonych kamieniach i czynił je jakby żywymi. Wśród ciemności 99 2, 14| na którą Dziwa patrzała, jakby się w niej własne paliło 100 2, 14| szeptały coś pomiędzy sobą, jakby litując się nad nią. Głowami 101 2, 14| zmilczała więc.~Następnych dni, jakby za karę, najcięższą pracę 102 2, 14| wszystko to razem wirowało jakby przed drugimi oczyma upojonej. 103 2, 14| szyderski, teraz bledniejąc i jakby przelękły, ręką się opierał 104 2, 14| mówiła - czerwona struga, jakby płynęła krew, ciągle krew... 105 2, 14| ręka kneziowi opadła.~- Jakby piorunów nie było - odezwał 106 2, 14| się już zbijały i szły, jakby mu chciały zastąpić drogę.~ 107 2, 14| ściskając w ręku miecz, jakby go ochota brała porwać się 108 2, 14| pewny, iż go nikt nie tknie, jakby go wojsko broniło. Tłum 109 2, 14| Parę razy obrócił się, jakby sam jeden na cały ten tłum 110 2, 14| głębi jej szumiało głucho, jakby toczyła wory kamieni gotowe 111 2, 14| czerwone oczy posągu błyskały, jakby ciesząc się zniszczeniem. 112 2, 14| przelękłe kobiety, coś mrucząc, jakby słały za nim przekleństwa~ 113 2, 14| siedziała przy ogniu nieruchoma, jakby ją jeszcze dręczyły te duchy, 114 2, 14| patrząc nań uśmiechnęła się, jakby mowę niebios zrozumiała~ 115 2, 14| góry, to opadając na dół, jakby kołpaki z głów pozrywać 116 2, 15| biegać zaczęły po niebie, jakby się goniły i zbierały, aby 117 2, 15| nieustannie kręcili się posłańcy jakby z wiciami, że starostów 118 2, 15| nas spokojne.~Kneź stał, jakby nie słuchał, oczyma ich 119 2, 15| dawna się już poruszał, jakby mówić chciał, i buchnął 120 2, 15| nieśmiało. Leszek usiadł jakby strwożony.~- Kto tu? - zapytał.~- 121 2, 15| sobie, cofał przerażony, jakby nowej lękając się zdrady.~- 122 2, 15| zerwał i do ściany przypadł, jakby w nią chciał się schronić, 123 2, 15| krasnymi sznury obuwie i jakby na szyderstwo miecz do boku. 124 2, 16| Odzieży nie włożyli świecącej, jakby naumyślnie chcieli na prostych 125 2, 16| którego żona wciąż patrzała, jakby go oczyma trzymała na uwięzi - 126 2, 17| zgromadzone i ruch niezwykły, jakby na wiec się zebrała starszyzna 127 2, 17| nazwiska i ludzi dopytując, jakby je w pamięci dobrej chciał 128 2, 18| zaczęła szybko coś mruczeć, jakby go przeklinała, co go niemało 129 2, 18| pobladł. Jaruha siedziała, jakby zapomniawszy o nim, z głową 130 2, 18| się trząść tak zaczęły, jakby to rozkazanie usłyszała.~ 131 2, 18| też przypatrywał mu się, jakby go dzieś widział i poznawał.~- 132 2, 19| lub zza Łaby nawet, bo coś jakby niemieckiego ubranie ich 133 2, 19| choć stał wpośród obcych, jakby pewien był, iż mu się nic 134 2, 19| tu...~Wskazał na wieżę...~Jakby na urągowisko tej zapowiedzi 135 2, 19| Ogromne płomię buchnęło, jakby cały stołb gorzał we wnętrzu.~ 136 2, 19| w nocy zapałała ogniem, jakby mirom i gromadom rzec chciała: 137 2, 20| żółtą pomarszczoną, poważną, jakby wieszcza i guślarza, ludzie 138 2, 20| się ciekawie i powtarzała jakby bez myśli:~- Nie może to 139 2, 21| która górą płynęła, trysła jakby plama krwista... i znikła... 140 2, 21| jednej i z drugiej strony coś jakby żywego, ogromnego; jak smok 141 2, 21| dochodził gwar z daleka, jakby jezioro mruczało. A nie 142 2, 21| odgadnąć?~Stał długo zdrętwiały jakby Chwostek, potem się ruszył 143 2, 21| pluszcząc, nie drgając, jakby je spod spodu bogunki na 144 2, 21| mroki, żadnego ogniska, jakby gromady w ziemię gdzie się 145 2, 21| murem i patrzą na, gród, jakby go oczyma zjeść chcieli.~- 146 2, 21| lewo czółna się gromadzą, jakby z ziemi rosły, ludzie się 147 2, 21| zgniły ich ciała. Tu stos jakby naumyślnie zapalony, aby 148 2, 21| jego i pięto się wysoko, jakby do wnętrza dostać chciało. 149 2, 21| potrzaskane i znieważone, były jakby zapowiedzią tego, co się 150 2, 21| który ich rzucał, z którego jakby się porywać nadaremnie usiłowali. 151 2, 21| coś mruczało i szemrało jakby pszczoły w ulu zamknięte, 152 2, 21| krzyki, wrzawę i płacze, coś jakby zacięty bój we wnętrzu, 153 2, 21| kilka razy głos straszny, jakby z nim życie uciekało, przeszył 154 2, 21| okien cisnęli, obsiadali je, jakby dopominając wnijścia, i 155 3, 22| trzymał na nim się opierając, jakby okazać chciał, że drogo 156 3, 22| podnosząc Myszko.~I z tym, jakby zagniewany, odjechał.~Nazajutrz 157 3, 23| nigdy zagród swoich oglądać, jakby na nowo na świat się narodzili, 158 3, 24| mógł drogę. Był i kubek jakby złoty i naczyńko przezroczyste 159 3, 24| Stawała niekiedy, oglądała się jakby przelękła, podnosiła kij 160 3, 24| zawołał stary Mirsz - leci jakby oszalała...~- E! ona tak 161 3, 24| Kupało! pomóżcie jej z ciała.~Jakby nie czując już krwawego 162 3, 25| które podpływały do ostrowu, jakby o pogrzeb prosiły.~Płynęły 163 3, 25| co myślał - a twarz miał jakby zamarzłą z bólu i skrzepłą. 164 3, 25| dopiero teraz patrzeć zaczęły, jakby rozeznać chciał.~Widać było 165 3, 25| zbliżał, rzucił się ku niemu jakby wysiłkiem ostatnim i za 166 3, 25| dyszącego jeszcze - lecz jakby uśpionego ze znużenia. Krew 167 3, 25| mogło.~Z wolna topielec jakby ze snu się przebudzał - 168 3, 25| przy słabym świetle poranka jakby plamkę czarną na jaśniejącej 169 3, 25| ktoś od lądu, lecz z wolna, jakby go sama fala niosła, bo 170 3, 25| podobnym do niecki zgarbioną, jakby uśpioną postać kobiecą, 171 3, 25| poprawić poszedł w kątku, jakby chciał ukryć wyraz swej 172 3, 25| tylko, milcząc, potrzęsło, jakby mówiło, że jej nie zna, 173 3, 26| wszyscy razem - Piastun!...~I jakby dopiero teraz przejrzeli 174 3, 26| Jam człek mały i ubogi!~Jakby trwoga jakaś ich ogarnęła, 175 3, 26| Stary cofnął się, rękami jakby odpychając od siebie głosy, 176 3, 26| z takim bezpieczeństwem, jakby zawczasu wiedziała, gdzie 177 3, 26| nim kawał drogi ujrzeli jakby wał stary, zieloną okryty 178 3, 26| a Piastun poruszył się jakby przelękły, gdy ją zobaczył.~ 179 3, 26| mały Ziemko płacze, bo go jakby w niewoli trzymają! Zlitujcie 180 3, 26| Piastun wciąż jeszcze, jakby przelękły tym, co się stało, 181 3, 27| jacyś, nieznani, przyszli jakby umyślnie zesłani rzucić 182 3, 27| ręka wychudła, ogromna, jakby z samych kości złożona, 183 3, 28| lasy. Tu wszyscy ludzie jakby równi żyją - panów nie ma, 184 3, 28| rozprawiać przedrwiwając, jakby głuptaszkiem był. Leszek, 185 3, 28| spojrzawszy nań zawołał Piastun, jakby o niczym nie wiedział. - 186 3, 29| jezioru w takim milczeniu, jakby zwierza spłoszyć się obawiały. 187 3, 29| W ręku miotał oszczepem, jakby mu palił dłonie. Podrzucał 188 3, 29| chwytał, a koń pod nim, jakby z panem czuł jedno, podskakiwał 189 3, 29| dziwnie zręczny, z koniem jakby zrosły, z oczyma błyszczącymi 190 3, 29| jeszcze nie przestawała, jakby ją puszcza na zawołanie 191 3, 29| ręku. Szedł raźno, wesoło, jakby odmłodzony i wysiadłszy 192 3, 29| i dzidami poczęli biec, jakby wyzywali Polan, którzy czekali 193 3, 29| rzeczce ciekły stąd wężykami jakby czarne strumyki krwi zagęsłej. 194 3, 29| drudzy ku niebu zwróconą, jakby się jeszcze dźwignąć chcieli, 195 3, 29| niej Dziwa, patrząca w dal, jakby się kogo spodziewała~Doman 196 3, 29| zdumiona wcale, spokojna, jakby się spodziewała i przeczuwała.~ 197 3, 29| odwracało się dziewczę, potem, jakby co rychlej ujść chciało 198 3, 29| się doń oglądając dokoła, jakby się lękała być podsłuchaną, 199 3, 29| zwróciła oczy.~I podniosła je, jakby się go tam spodziewała, 200 3, 29| wzrok się jej niby błąkał, jakby go nie chciał spotykać, 201 3, 29| nie możecie wy tego! - A jakby się stało?~Gdy Doman podniósł 202 3, 30| zapuścił w ziemię, a woły, jakby nań czekały tylko, iść poczęły 203 3, 30| niej nie witając nawet, jakby ją wczoraj dopiero widział.~ 204 3, 30| milczeniu - myślał już tylko, jakby ją w tamtą pokierować stronę,