Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jazda 1
jazde 1
jazdy 1
je 188
jechac 19
jechal 15
jechala 4
Frequency    [«  »]
203 oczy
199 doman
190 ziemi
188 je
186 jego
181 knez
179 nic
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

je

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | Szelest jakiś w lesie znać je nastraszył, poznały nieprzyjaciela, 2 1, 1 | Wkrótce potem, rozgarniając je, wydobył się spod nich człowiek 3 1, 1 | nich jednemu i poprowadził je o kilka kroków dalej, gdzie 4 1, 1 | słuchały lasów szumu. Chłopak je sznurem pognał ku szałasowi. 5 1, 1 | tylko było włos płowy, co je otaczał, młodą twarz ledwie 6 1, 1 | między palcami ręki... otarł je o końską grzywę - nie troszcząc 7 1, 1 | Zbliżając się ku budom, coraz je lepiej rozeznać można było.~ 8 1, 1 | zamknięte. Od łąki odgradzały je kłody drzew i typy, pokopane 9 1, 1 | za nimi wrota... Słychać je było szczekające i wyjące 10 1, 2 | trawę i ziemię rzucając je na wiatr i pluły przed się, 11 1, 2 | siłą i zręcznością zarzucił je sobie na ramiona, jakby 12 1, 2 | Przez podwórze też, niosąc je, umyślnie zdawał się stąpać 13 1, 2 | wpadły do izby. Pędziła je ciekawość, a strach hamował, 14 1, 2 | kółkami i dzwoneczkami.~Hengo je sobie do szyi przykładał 15 1, 2 | ławy siekierki i noże, to je z żalem nazad składając. 16 1, 2 | naramienniki i podniósł je do góry. ~- Staremu Wiszowi 17 1, 2 | powiązanych pyskami. Rozłożono je na ziemi, Niemiec chciwie 18 1, 2 | dziadach, pradziadach myśmy je odziedziczyli - mówił - 19 1, 2 | ogniska się kręciły rozpalając je. Przez drzwi od komory otwarte 20 1, 2 | komory otwarte dozorowała je Jaga. Pracowały z nimi niewiastki 21 1, 2 | zabrano się do mięsa palcami je odrywając, tylko Hengo noża 22 1, 2 | dobywszy, dla siebie krajać je zaczął. Na ten obcy zwyczaj 23 1, 3 | cebra nabrawszy, począł je chciwie żłopać. Towarzysze 24 1, 3 | wymówił te słowa. Smerda je usłyszał i zachmurzył się. 25 1, 3 | ale pokłony lubi, bij mu je, zyszczesz łaski, nie będą 26 1, 3 | łasić do ręki, pogłaskał je. Słuchał śpiewu słowików 27 1, 3 | trzymając kosy, zadumana, plotła je powoli. Spojrzała na chłopaka 28 1, 4 | ścierwo siarką, smołą, podrzuć je pod smoczą jamę, kiedy żmij 29 1, 4 | węglem, smołą, do pieczary je przywleka.~Gdy smok wyje 30 1, 4 | ciałem brata? Z ziemi wilcy je wygrzebią, po trupie poznają 31 1, 4 | drobne kawały i na rozstajach je grzebie. Piaskiem białym 32 1, 4 | Kraka ciało. Na zamek niosą je ludzie, starszyzna na gród 33 1, 4 | ślubowała, na raz oddam im je cale, niż o rękę bić się 34 1, 5 | tak że parobczak biegiem je doganiać musiał. Niemiec 35 1, 5 | poznano smerdę i otworzono je zaraz; a za nim jadącego 36 1, 5 | przystrojone ręką.~Przepełniała je woń jakichś ziół jakby świeżo 37 1, 5 | załamując radośnie i podnosząc je nad głowę.~- Mów, mów mi 38 1, 6 | podnosiły warczące, głuszyły je drugie, potem nastawała 39 1, 6 | były życia reszty. Słychać je było spadające w wodę z 40 1, 6 | do nich przyklękać, brać je w ręce i przykładać na ciemnych 41 1, 6 | rzucić się na obcego, gdy je odwołano, i Wisz, grożąc, 42 1, 6 | córki od matek uczyły, aby je oddać swym dzieciom, poświęcone 43 1, 6 | serca płynęły, a ten, co je wyśpiewał pierwszy, sam 44 1, 6 | się złożyły.~Podsłuchał je drugi, coś do nich przyczynił, 45 1, 6 | garnuszkiem piwa, postawiła je na chwilę przy ogniu, potem 46 1, 6 | przyniosła Gerdzie, który chciwie je pochwycił podnosząc ku niej 47 1, 6 | objuczył konie i dosiadłszy je, wprędce znikł z oczów gospodarza 48 1, 7 | odzianych i zbrojnych trzymali je, gotowi z gospodarzem do 49 1, 7 | gniazdo osie iść i nogami je stratować. - Słowo się prędko 50 1, 7 | a rwały się czując, że je nie darmo więżą.~Klasnął 51 1, 7 | ziemię zwaliło się i psy je dławić poczęły, dopieroż 52 1, 7 | tamowały przejazd, musieli je objeżdżać dokoła; indziej 53 1, 7 | serce wydrzecie, przynieście je mnie, pożrę je i umrę... 54 1, 7 | przynieście je mnie, pożrę je i umrę... Dawno mi się umrzeć 55 1, 8 | niej chleb i ser położył je przed gośćmi, ale ci ich 56 1, 8 | Ciałośmy ledwie odzyskali, aby je poczestnie spalić na stosie... 57 1, 8 | łamiąc i płacząc. Strach je ogarniał. Jęki te Wiszowi 58 1, 8 | niespokojnie. Na próżno starano się je uciszyć, przypadały na chwilę 59 1, 9 | ojca podniósłszy, nieśli je złożyć w izbie na posłaniu... 60 1, 9 | całującą dzieci swoje, jakby je na wieki żegnała. Nie mówiła 61 1, 9 | stos ciało umieszczając je w pośrodku, przy nim składano 62 1, 9 | nią, wskazała matkom, aby je wzięły na ręce... Szła tak 63 1, 9 | płonęła, to znowu osłaniały je dym i ogień wybuchający 64 1, 9 | mu zabłysły, ale spuścił je wnet jakby zawstydzony.~- 65 1, 10 | trzęsawiska ze trzech stron je otaczały prawie nieprzebyte. 66 1, 10 | ani kamienia, pokrywała je darń, skąpe zioła i stare 67 1, 10 | płótno do otarcia. Rzucano je potem pod dębem w tej wierze, 68 1, 10 | zdrowie odzyskać, duchom je trzeba było rzucić na pastwę. 69 1, 10 | spadał mu na piersi i okrywał je jak zbroja. Jadący za nim 70 1, 10 | końmi czekając, pasiono je popętawszy na skraju łąki 71 1, 10 | mu jeszcze świecą... ja je widzę...~To mówiąc chwycił 72 1, 11 | jak lilije... I jam też je kiedyś miała takie białe 73 1, 11 | dosyć było tego imienia, aby je spłoszyć. Porwały za koszyki 74 2, 12 | Sambora. Zsiedli z koni wiodąc je po cichu za sobą i kołowali 75 2, 13 | do chorego. Położyła mu je na piersiach, zaczęła mruczeć, 76 2, 13 | i załamała ręce. Poczęła je podnosić mrucząc.~- A zdrowym 77 2, 14 | jasne, a podróżni powitali je pokłonem, bo i ono, jak 78 2, 14 | okopconych, a zajmowali je rybacy i przewoźnicy.~U 79 2, 14 | te kamienie ogromne, jak je ziemia zrodziła, jak je 80 2, 14 | je ziemia zrodziła, jak je morze przyniosło, nie tknięte 81 2, 14 | czerwonych kamieniach i czynił je jakby żywymi. Wśród ciemności 82 2, 14 | ciszą jednostajną, jaka je otaczała. Bezmyślnie spełniały 83 2, 14 | patrzały na nią i strach je jakiś ogarniał, tak miała 84 2, 14 | Znicza dziewczęta. Długo je oczyma przechodził, zatrzymał 85 2, 14 | skinąwszy na nich z dala, kazał je rozpędzać, ale ludzi nie 86 2, 14 | drzewa do ziemi, wyrywał je z korzeniami i miotał nimi 87 2, 14 | wołał wzburzony - niech je w niewolę uprowadzą, niech 88 2, 15 | rozczochrane, a ze złości rwąc je palcami. ~- Hadon jutro 89 2, 15 | aby zboże rodziły, wprzódy je czyszczą siekierą i płomieniem. 90 2, 15 | ukąsić - rzekł - niechby je sobie na murze poszczerbili 91 2, 15 | obsiadły, pił, drzemał, pędzał je kopiąc nogami a chleb im 92 2, 15 | wrót zapartych, nacisnęli je i wyłamali. Padły z trzaskiem 93 2, 16 | wyły przeraźliwie. Kazano je pospędzać i bić, ale to 94 2, 16 | zabiegały na drugą, a gdy je w szopie zamknięto, mimo 95 2, 16 | skaleczone tak okrutnie, choć je cudem prawie odzyskali - 96 2, 16 | aby dobyć oko, i rzucił je, i zgniótł pod nogą. A! 97 2, 16 | poszło za bratem i słyszałem je padające na bok razem z 98 2, 16 | swe dziecię, ojciec tulić je począł. Odprawiono sługi 99 2, 16 | o podłogę, o słupy, gdy je ciągnęli na podwórze. Tu 100 2, 17 | kamienne ściany! Nim wy je dobędziecie, sami się weźmiecie 101 2, 17 | aby na dany znak zapalić je można. Gdy błyśnie ogień 102 2, 17 | że wszystko się rozchwie je, a skończy na próżnej wrzawie.~ 103 2, 17 | i ludzi dopytując, jakby je w pamięci dobrej chciał 104 2, 18 | obłoki białe, wiatr chłodnawy je rozpędzał i odświeżał powietrze. 105 2, 18 | pociski latać poczęły, wrzawa je poprzedziła. Las się nią 106 2, 18 | wyszedł przed dwór podnosząc je do góry.~Kilku jezdnych 107 2, 19 | niejednej piersi, kładziono je poganom do mogiły. Byli 108 2, 19 | ziemi dwa patyczki złożył je na krzyż ukazując ten znak 109 2, 19 | do nóg rzucił ściskając je, podniósł go i wodą ze źródła 110 2, 19 | mu przystrzygł, oddając je gościom i starszyźnie, która 111 2, 19 | która po trosze dokoła je przycinała. Żeby się zaś 112 2, 19 | zebrane skrzętnie u kamienia je zakopano.~A gdy przyszło 113 2, 19 | młodszego z gości prosił, aby mu je naznaczył.~Wstał tedy gość 114 2, 19 | nas we zwyczaju, i dał mu je z błogosławieństwem... Bóg, 115 2, 19 | trzymając się osobno, chórem je zawodziły po kolei.~Na koniec 116 2, 19 | spaliwszy, w popielnicach je i studzienkach chować zaczęto.~ 117 2, 20 | pradziad garnki lepili, toczyli je i wypalali, szczególniej 118 2, 20 | rzemiosła nie rzucał, bo je lubił i pysznił się z niego. 119 2, 20 | nimi dnie całe, gładził je a muskał, smarował, drewienkami 120 2, 20 | koło nich dłubał i wypalał je osobno - a potem je nie 121 2, 20 | wypalał je osobno - a potem je nie do szopy stawił, ale 122 2, 20 | bawił jak dziecko, do ręki je brał, obracał, okurzał, 123 2, 20 | że dam miski, postawicie je przed Niją.~Od pieca ukazał 124 2, 20 | robiono. Z dawna przywozili je i przynosili tu ci, co po 125 2, 20 | między ludźmi. Z Winedy je też tu przywożono. Doman 126 2, 20 | otworzyła oczy i zamknęła je natychmiast, przerażona, 127 2, 20 | liści kilka z drzew, wziął je w usta, gryźć począł zadumany, 128 2, 20 | garnki robią, ale z tych, co je tłuką, tobie do niego nic. ~ 129 2, 20 | ale go już nie było, gdy je odkryła.~Uciekł. Gniewna 130 2, 20 | ludzi, zrywał liście, gryzł je - i rzucał. Potem położył 131 2, 20 | na proch ziele, rzuciła je do kubka dla gościa.~Ojciec 132 2, 21 | ognistych zapalić, a zapalą je... ja na wieży stos każę 133 2, 21 | pluszcząc, nie drgając, jakby je spod spodu bogunki na barkach 134 2, 21 | zebrawszy ciała zanieśli je, gdzie ogień płonął najgorętszy, 135 2, 21 | trupy zebrała i obmywszy je wodą, osłoniwszy sukniami, 136 2, 21 | wiedziano, co zrobić... Musiano je otworem górnym rzucić precz 137 2, 21 | nieszczęście... Pepełek składał je na żonę, ona na niego.~Oboje 138 2, 21 | zgniecione wyniesiono ciało, aby je spalić zaraz na stosie.~ 139 2, 21 | pieśni, a z góry klątwami je przerywano. Wśród tego palenia, 140 2, 21 | chwycił jej stopy, pocałował je i skonał.~Parę razy Chwostek 141 2, 21 | okien cisnęli, obsiadali je, jakby dopominając wnijścia, 142 2, 21 | krakali straszliwie. Odpędzano je strzałami. Odlatywały na 143 3, 22 | pocznie, drudzy, popuszczawszy je na paszę, pokładli się na 144 3, 22 | kołaczów, piwa i miodu i wieźli je z sobą dla częstowania. 145 3, 22 | też już koni, chwytając je z paszy i od wozów, kto 146 3, 22 | odmawiano. Silnym był dość, aby je wymóc, gdyby mu się kto 147 3, 23 | ognie, a trupy pobitych, gdy je odarto, zwlec na kupy i 148 3, 23 | sprzeciwiali, niż co by je popierać chcieli.~ 149 3, 24 | wesela sposobił. Chciał je mieć hucznym i głośnym, 150 3, 24 | nowa pieśń towarzyszyła, co je tłumaczyła.~W takt potem 151 3, 24 | brać nie myśleli - poczęli je z gniewem tłuc i o ściany 152 3, 24 | wiadra z wodą, nachylił je do ust rękami obiema i pić 153 3, 25 | pode drzwiami, uchyliła je ostrożnie, dysząc, że usypiał, 154 3, 25 | zioła i trawy, przebierała je starannie i w pęczki wiążąc 155 3, 25 | prędko i zręcznie składać je i wiązać zaczęła.~Milczała 156 3, 25 | głowę ku trawom i przebierać je prędko zaczęła, a stara 157 3, 25 | stara widziała dobrze, że co je układać miała, to mieszała 158 3, 25 | góry na ziele padł, dzióbem je pochwycił, uszczknął i przyniósł 159 3, 26 | niech zdychają stada, niech je wilcy wyjedzą. Nam trzeba 160 3, 26 | kto żył, do koni, lecz nim je połapano, Piastun już dosyć 161 3, 26 | na nowo tynem, odbudować je i w nim panu obranemu uczynić 162 3, 27 | zlatywały się gołębie, a ona je, rzucając ziarno, karmiła. 163 3, 27 | drugiego wyłupić oczy i rzucić je psom.~Obaj synowie Chwostka 164 3, 27 | strasznym mu nie było, byle je mógł pochwycić.~Kneź już 165 3, 28 | włóczył po zagrodach, znał je dobrze, u Piastuna też bywał; 166 3, 28 | przez się było obronne, bo je dwie rzeczki, spływające 167 3, 28 | a niektórzy i na głowie je mieli. Dzidy też nosili 168 3, 28 | niebezpieczeństwie życia będąc Ledwie je ochronili, przez co dziad 169 3, 28 | matki lub sobie zakupywać je, aby powrócić do dziedzictwa 170 3, 28 | konie pętać przyszło, aby je puścić na paszę, Dobek się 171 3, 28 | rozpryskując dokoła, objęły je płomienie. Najmniejszej 172 3, 29 | przyrzekł raz, strzymał je we wszystkim i do końca. 173 3, 29 | nieśmiało i dognały tych, co je poprzedzili.~Wrzawa zwiastująca 174 3, 29 | promienie blade poczęty je wydobywać z ciemności, ale 175 3, 29 | stróżki kneziowie, brali je i kmiecie, a do chramu się 176 3, 29 | zwróciła oczy.~I podniosła je, jakby się go tam spodziewała, 177 3, 30 | i zgodą.~- Radźmy, jako je uczynić mamy - odparł Piastun - 178 3, 30 | pierwszy kamień rzucił, cisnęli je wszyscy z okrzykiem wielkim 179 3, 30 | a pierwszy człowiek miał je przestąpić, wpędzono przodem 180 3, 30 | przymocowane było do dwóch mających je ciągnąć za sobą - i kazał 181 3, Dop| się, które świadków, co by je wypowiedzieli, nie mają. 182 3, Dop| zapomniał, ale z kart kronik, co je napisały niewiernie, starając 183 3, Dop| wozu lub do płużyny, dusił je i dławił, niemniej srogi 184 3, Dop| czasie powszechne i nadawano je książętom wysadzonym do 185 3, Dop| środka naczynia wypróżnia je na pozór; rzeczywiście ani 186 3, Dop| stole". Służba na próżno je odpędzić się stara, kupami 187 3, Dop| dębowej urobione, kazał je zachować w pałacu i wszystkim 188 3, Dop| prastarego, które z taką barwą je przechowało.~Trudno zaprawdę


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL