Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
warzyla 1
warzyli 1
warzylo 2
was 147
wasach 1
wasami 1
wasi 4
Frequency    [«  »]
150 mi
149 niej
147 mial
147 was
147 wszyscy
146 które
144 on
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

was

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | ręką zbrojną? Tak jak u was, u nas i na całym świecie, 2 1, 1 | milczeli chwilę.~- Na noc was o gościnę proszę - odezwał 3 1, 2 | odezwał się Hengo - niech was bogowie długo chowają - 4 1, 2 | nie szkodzi... wszak ci u was zwyczajem, że na stos się 5 1, 2 | dać musieli, a wiele od was bierzemy. We dwie garście 6 1, 2 | pójść za zwierzem, którego u was pełno, to zabawka, bursztyn 7 1, 2 | zabraknie.~- Dzieje się tak u was - przerwał stary - my wojny 8 1, 2 | Myśmy też - rzekł Wisz - od was się nauczyli bronić i wojować, 9 1, 3 | Niemca. - Wam to na rękę, bo was pewnie i wasze sakwy ze 10 1, 3 | kneziem - rzekł Hengo - proszę was, w pokoju mnie zostawcie.~- 11 1, 3 | zabawie - rzekł Wisz - jakby was ojciec i bracia zastali, 12 1, 3 | Wilcy z krukami tylko by o was wiedzieli.~Cicho, ponuro 13 1, 3 | prowadził.~- Od knezia jadę do was i do drugich kmieci i żupanów - 14 1, 3 | i żupanów - rzekł - kneź was pozdrawia uprzejmie.~Stary 15 1, 3 | drużyny. Wszak ci to ona was i ziemi broni.~- Cóż to? 16 1, 3 | Smerda się zamyślił.~-- To was na sznurze powlokę do grodu - 17 1, 3 | taki. Patrzcie tylko, żeby was kiedy kmiecie na postronkach 18 1, 3 | Chcieli wziąć jednego z was, a ja bym i sam im dał... 19 1, 3 | między obcych, porzucić was, ciężka to dola. Myślałem - 20 1, 3 | poczęło się życie i przy was skończy.~Wisz przerwał mu.~- 21 1, 3 | idę na pęta i pod grozę. U was my wszyscy dziećmi, tam 22 1, 3 | nie stanie.~- Szkoda mi was porzucić - rzekł chłopak - 23 1, 4 | do Wiszowego dworu... tam was ugoszczą radzi.~- Na noc? 24 1, 4 | rzecze: łzy otrzyjcie, wiodę was w zielone kraje, kędy dzicy 25 1, 4 | kwiatkiem w dłoni.~- Pozdrawiam was, cni ojcowie. Przyszła na 26 1, 5 | jutro dopiero do siebie was przypuści - rzekł mu smerda 27 1, 5 | nagotować. Przykazał mi, abym was głodem nie morzył, a u nas 28 1, 5 | oczy krwawe... lepiej, że was na jutro odłożył... - Zbliżył 29 1, 6 | jesteście, ha? A kto by z was tak się tego owadu pozbyć 30 1, 6 | parobek tylko pozdrowić was kazał... dobrze mu tam...~- 31 1, 7 | patrzeli ku niemu.~- Chciałbym was zabawić i ugościć - odezwał 32 1, 7 | bo płoche. Czymś byśmy was przyjąć przecie radzi i 33 1, 7 | Wisz powoli - pozdrawiamy was.~- Ktoś ty taki? - zapytał 34 1, 7 | gniewny.~- Precz albo na was spuszczę Maruchę! - zawołał. - 35 1, 7 | Maruchę! - zawołał. - Chwost was tu nasłał, żebyście mnie 36 1, 7 | jeździć, mruczeć, a on was po jednemu na powróz wyłowi! 37 1, 7 | się waszego nie boi ani was, ani pogróżek waszych.~Rozśmiał 38 1, 7 | Rozśmiał się.~- Połowa z was będzie z nim, pół przeciwko 39 1, 7 | wasze ziemie tym, co na was mu pomogą! Nic mu nie zrobicie. 40 1, 7 | Niemcami i pomszczą się na was... Próżne wasze jęki, próżne. 41 1, 7 | próżne. Nie on, to dzieci was zabiorą w niewolę; nie on, 42 1, 7 | niewolę; nie on, to ja bym was uczył, co kmieć, a co kneź! 43 1, 7 | tym znać inni, powywiesza was na dębach. Niech wiesza! 44 1, 8 | zsiadł i pozdrowił.~- My do was - rzekł.~- Zawracajmyż do 45 1, 8 | dwór w perzynę obrócić, a was, ojcze mój, na pierwszym 46 1, 8 | pierwszym obwiesić drzewie. Na was ma się wywrzeć cała złość 47 1, 9 | na niego.~- A ja znowu do was w gości! - zawołał z dala - 48 1, 9 | dalej smerda - ażeby prędzej was mieć, mnie po was przysyła...~ 49 1, 9 | prędzej was mieć, mnie po was przysyła...~Wisz zmilczał 50 1, 9 | nas stanie.~- Nauczymy my was wieców - zawrzeszczał smerda 51 1, 9 | rzeczemy: "Zginął Wisz za was, za wiec, niech wiec stanowi 52 1, 9 | wroga niż brata?~- Kupić was nie mogę, obejść się muszę... - 53 1, 10| Dniem wiecowym pozdrawiam was - odezwał się.~- Dniem wiecowym, 54 2, 12| będę między swoimi. Jest was dosyć chłopców, aby siostrę 55 2, 13| co Wiszowi... Jechałem do was na radę, a wy...~- E! e! 56 2, 13| panie - poczęła. - Baba was wyratowała i słuchać jej 57 2, 14| tak...~- Przytułku u was prosić przychodzę - poczęła 58 2, 14| Kontyna i ostrów nie należą do was, ale do nas wszystkich, 59 2, 15| gniewu drżała. ~- Myśmy tu do was przyszli - odezwał się Myszko - 60 2, 15| będzie. Jeszcze my dziś do was ze słowem przychodzimy, 61 2, 15| bratu dobrze, starałam się was ocalić. Kneź nie winien, 62 2, 15| winien, nieprzyjaciele na was podszczuwali, grozili wami. 63 2, 15| miął bezmyślnie.~- Chcę was uwolnić - dodała kneźna - 64 2, 15| uwolnić - dodała kneźna - chcę was staremu odesłać ojcu. Dosyć 65 2, 15| ciemnicy, ale nie ociemniać was. O mało nie zabił tego człowieka, 66 2, 15| się ośmielił targnąć na was.~Mówiła Brunhilda, on słuchał 67 2, 16| zawołał wyczekawszy - ja was dziś o jedno pytam: Przyjdzieli 68 2, 16| Chwost. - Mnie zrzucą, a z was którego posadzą!~I rozśmiał 69 2, 16| stanie mnie, nie będzie i was! Zasmakują w wilczej swobodzie, 70 2, 16| swobodzie, powypędzają i was z grodów. Zobaczycie!~- 71 2, 16| trzymali, musieliście zginąć! Was oni chcieli na moim grodzie 72 2, 17| sercu, naśle pewnie i na was, kneziu... uchodzić trzeba!...~- 73 2, 17| milczenia - nie zlęknę się was... Wyście ta krowa, co dużo 74 2, 17| ano wybierać trzeba, bo was jak stado owiec rozpędzą. 75 2, 17| Myszkę skinął.~- Nie pytam was o nic - rzekł - wiem, że 76 2, 17| nie powiecie, bo wiary u was nie mam. Jedno wam tylko 77 2, 18| odezwał się smerda - o gościnę was proszę, na krótki czas... 78 2, 18| bezpieczni jesteście, choćby was i ścigano... - dodał - bo 79 2, 18| Na ten wyraz - choćby was ścigano! - kneź się cofnął 80 2, 18| schrońcie się, może Myszki was szukają... u mnie bezpieczni 81 2, 18| zawołał Chwostek - proszę was do mnie na gród w gościnę, 82 2, 18| obyczaj... Nie z miłości dla was uczyniłem to, bo nie miłuję 83 2, 18| uczyniłem to, bo nie miłuję was, ale dla rozkazu bogów. 84 2, 18| Piastun - jak miry pójdą na was i zawołają, pójdę i ja...~ 85 2, 19| puste i chaty... prosimy was o gościnę... o dach tylko 86 2, 19| oścież otworzył.~- Miłościwie was proszę - rzekł - wnijdźcie 87 2, 19| zapewniono.~- Słyszeliśmy o was - rzekł - i nie z jednych 88 2, 19| rozkazawszy iść precz, a gościna u was nie zawiodła..~- Jam ci 89 2, 19| drapieżne mają... Że na gród was nie puszczono, dziwić się 90 2, 19| dni może kilka upłynie. Ja was proszę, abyście się u mnie 91 2, 19| Szyja.~- Dobra to wróżba dla was, gospodarzu nasz - zawołał 92 2, 19| rzec chciała: Nie lękam się was! Wołacie się wy przeciw 93 2, 19| przeciw mnie, ja też wyzywam was!~- Ostatnie gniazdo Pepełków 94 2, 20| słyszę, wy na niego, a on na was zawzięli?~- Jeszcze nie - 95 2, 20| Mirsz.~- Chcecie, bym u was misek wziął! - rzekł kmieć.~- 96 2, 20| się - tak jak ja chciałam was tam zabić, bronić się nie 97 2, 20| rzekł - gdzieżbym ja was chciał zabijać! Prędzej 98 2, 20| Dziwa spokojnie.~- Szkoda by was było - rzekł Doman śmiejąc 99 2, 20| gdy poproszę, toć mi na was choć popatrzeć będzie wolno...~ 100 2, 21| plasnął z przestrachem.~- Kto was tu wysłał w godzinę? - 101 2, 21| Czego od nas chcecie?~- Od was? Abyście siedzieli cicho 102 2, 21| swoim rodem, nie ciągniemy was za szyję... ano, nie wyzywajcie 103 2, 21| ginąć nam nie dajcie, bo i was ta czerń plugawa wygubi!~ 104 2, 21| obronie Chwosta, jeżeli z was jeden wstanie, nie zostawimy 105 3, 22| przynieśli. Pszczoły by sobie bez was radę dały...~- A cóż się 106 3, 22| dały...~- A cóż się tam u was stało? - zapytał stary.~- 107 3, 22| upłynęło - rzekł Doman. - Któż was pchnął?~- Wstyd rzec... 108 3, 22| wiedźma, Jaruha, już by was na świecie nie było... hal 109 3, 22| noc chmurny.~- Pozdrawiam was, ojcze. - Z wiecu wracacie?~- 110 3, 24| niego Doman - za drużbę was proszę...~- Będę wam chętnym 111 3, 24| bracia rodzeni, kiedy ja znów was zobaczę? Tam mi obarczą 112 3, 25| wy niewiastami teracie, u was jest ich zawsze dosyć! E? 113 3, 25| jej się nie chciało u was garnki pomywać, woli z założonymi 114 3, 25| dodała prześpiewawszy - żeby was tu woda jej pod nogi przyniosła... 115 3, 25| podejdzie... A ona też znać się was boi, chodzi jak ziele mrozem 116 3, 26| odpocząć pod strzechą, ale was uraczyć czym nie bardzo 117 3, 26| nami. Przybyliśmy tu po was, musicie iść, wołają was 118 3, 26| was, musicie iść, wołają was wszyscy... Jeżeli wy nie 119 3, 26| spierając się na kiju.~- Tom was przecie znalazła - rzekła - 120 3, 26| załamał stary.~Jesteśmy po was posłani - rzekli - wszystek 121 3, 26| wszystek zbór czeka na was, ludzie proszą, wracajcie, 122 3, 26| taka bogów wola. My bez was stąd nie pójdziemy. Zbliżywszy 123 3, 26| się z radości.~- A tom ja was, miłościwy panie, zdradziła - 124 3, 26| Chodziliby miesiąc i nie znaleźli was, gdyby nie ja.~Gdy Bolko, 125 3, 26| panował i rozkazywał. Na was jednego zgodziły się gromady.~- 126 3, 27| Dostaliśmy i my się do was kneziu, z niebezpieczeństwem 127 3, 27| swego rodu... Przyszliśmy was zmusić, abyś szedł nam pomagać 128 3, 27| Przyszliśmy oba zapytać was, czy z nami trzymacie, czy 129 3, 27| powieki podniosły się i wąs siwy zakąsał, ręka wychudła, 130 3, 27| krzyknął gwałtownie - znać was nie chcę, nie znam. Stoi 131 3, 27| nie chcę, nie znam. Stoi was tu dwóch zdrowych i żywych 132 3, 27| moich winienem jednego z was kazać ściąć tu - zaraz, 133 3, 27| podnosząc do góry. - Wołam was na wojnę za nasz i wasz 134 3, 27| ich żąda waszej... Jeden z was zginie, oślepnie drugi.~ 135 3, 28| trafilibyście na Niemców, pytaliby was, co się u nas dzieje, musielibyście 136 3, 28| miłościwego pana, żeby mnie do was na czas puścił pod przysięgą, 137 3, 28| obietnice łask wielkich.~- Z was jednego - mówił wuj - choćbyście 138 3, 28| działo z tobą? Ludzie się o was troskali, czy nieszczęścia 139 3, 28| opowiadać zaczął:~- Wziąłem u was, miłościwy panie, Niemca 140 3, 29| wam czerpać pomogę, ja za was wodę zaniosę - szepnął Doman 141 3, 29| zamruczało dziewczę - gdy was tu zobaczą?~- Że ja wam 142 3, 29| potrząsając głową.~- Ciągnie was tu, ciągnie... - mruknęła - 143 3, 29| Jakąż? - spytała.~- O was i o mnie - rzekł chłopak. - 144 3, 29| by to było, gdybym ja za was okup złożył, a was z Lednicy 145 3, 29| ja za was okup złożył, a was z Lednicy zabrał do mojej 146 3, 30| się Bumir porywczo - my do was idziem dziś nie z waśnią, 147 3, 30| będziemy rozbrojeni wśród was - odezwał się Bumir - głowy


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL