| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hula 4 hulanek 1 hule 1 i 4603 ich 425 ida 18 idac 11 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 4603 i 4048 sie 2762 na 2380 nie | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances i |
Tom, Rozdzial
501 1, 4 | dwu synów ma już u boku i córkę Wandę ma jedną. Broda 502 1, 4 | Siostrze dać królewskie wiano i żyjcie w braterskiej zgodzie. 503 1, 4 | narodzie! Naród zapłakał i ciało niesie na górę Lassotę, 504 1, 4 | wziął po garści ziemi, szli i sypali, dopóki mogiła w 505 1, 4 | poczną panować Krak z Lechem. I Krak ma ziemi połowę, i 506 1, 4 | I Krak ma ziemi połowę, i Lech połowę ma ziemi. Lech 507 1, 4 | krucy dziś krakali rano i sen miałam w nocy krwawy. 508 1, 4 | czarny. A Krak śmieje się i rzecze: Zwierz i las niestraszny 509 1, 4 | śmieje się i rzecze: Zwierz i las niestraszny dla nas. 510 1, 4 | wjechali - wtem młodszy staje i rzecze: Tutaj ci, bracie, 511 1, 4 | całe państwo zagarnę. Rzekł i młotem w skroń mu ciska, 512 1, 4 | krew szkarłatna wytryska i Krak na ziemię upada. Co 513 1, 4 | tnie go na drobne kawały i na rozstajach je grzebie. 514 1, 4 | nogami ubija ziemię. Księżyc i gwiazdy patrzały, puszcza 515 1, 4 | głosu.~Jedzie na gród Lech i płacze, suknię rozdarł, 516 1, 4 | wziął po nim ziemię całą i sam panował na grodzie. 517 1, 4 | jasne lilije wyrosły, kwitną i z wiatrem bujają, wiatrom 518 1, 4 | powietrza królowa, naród śpiewa i wykrzyka: - Córka Kraka 519 1, 4 | bezbronny kraj, na wojnę. I stanęli na granicy, i śle 520 1, 4 | wojnę. I stanęli na granicy, i śle posły do dziewicy: - 521 1, 4 | mieczem przejdziem, spalim i wysieczem. - Już pola wojsko 522 1, 4 | Już pola wojsko zalewa i las oszczepów się jeży, 523 1, 4 | srogi. Losy swoje klnie i bogi, miecza dobył, pierś 524 1, 4 | Zwycięska wraca królowa.,. i na gród swój naród woła, 525 1, 4 | nad wir wielki. - Rzekła i w Wisłę się rzuca. Naród 526 1, 4 | cały się zbiega do ciała i sypie pani mogiłę, i pieśń 527 1, 4 | ciała i sypie pani mogiłę, i pieśń o niej wieczną śpiewa.~ 528 1, 4 | zaśpiewał stary, jął dyszeć i sapać tak, że go ślepiec 529 1, 4 | podnosić. Pomogli mu Sambor i pachołcy.~- Cóż ci to, stary? - 530 1, 4 | jakbym miód lał w kałużę!~I wnet mrucząc niespokojny, 531 1, 4 | razy gniewny odwrócił głowę i oddalił się szybko, dłonią 532 1, 5 | było w dalszą drogę. Tuż i rzekę w bród przebywać było 533 1, 5 | brzegu widniało pólko zasiane i obrzucone zasiekiem, ale 534 1, 5 | Dalej pasło się koni stado i zbrojny człek go pilnował, 535 1, 5 | ręku.Znowu przejechali gaj i tu dopiero szersza pola 536 1, 5 | przesuwały w dali.~Hengo i Sambor, podniósłszy oczy, 537 1, 5 | brzegiem samym, posępny jakiś i straszny, a dokoła pod nim 538 1, 5 | cię zręby budowli, szopy i chaty.~- To kneziów gród! - 539 1, 5 | zwracając się ku Niemcowi i wskazując stołb w oddaleniu. - 540 1, 5 | dobywał. Około grodu ludzi i koni widać było gromady 541 1, 5 | koni widać było gromady i stada. U brzegu poili bydło 542 1, 5 | z dzidami w ręku...~Wał i rów głęboki oddzielał od 543 1, 5 | zamykany prowadził warowny i hać na jeziorze... Jechali 544 1, 5 | przybyli, poznano smerdę i otworzono je zaraz; a za 545 1, 5 | ciekawi cisnąć się zaczęli i dopytywać.~Niemiec i teraz 546 1, 5 | zaczęli i dopytywać.~Niemiec i teraz nie okazywał po sobie 547 1, 5 | zlazł, cugle wziął w rękę i postępował spokojnie za 548 1, 5 | przewodnikiem. Minąwszy hać i mosty weszli w obszerne 549 1, 5 | przypierały kneziowskie izby i komory, a przed nimi ciągnęło 550 1, 5 | pośrodku dworu, którego ściany i słupy biało, żółto i czerwono 551 1, 5 | ściany i słupy biało, żółto i czerwono okraszone były, 552 1, 5 | wszystkie budowy, wały, jeziora i bramę widać było.~Gdy smerda 553 1, 5 | właśnie w kołpaku z futrem i piórem białym, średniego 554 1, 5 | pasem nasadzanym mosiężnymi i srebrnymi ozdobami, szyję 555 1, 5 | nasuniętą, brwi zmarszczone i postawę groźną. Zaledwie 556 1, 5 | zeskoczył, głowę obnażył i pochylony poszedł ku niemu. 557 1, 5 | drodze? - zawołał głos gruby i schrypły. - To nie swój?~- 558 1, 5 | do miłości waszej wysłany i pragnąl jej czołem uderzyć...~ 559 1, 5 | popatrzał kneź na mówiącego i na Hengę, który stał z dala 560 1, 5 | zrazu odpowiedzi żadnej i po długim namyśle zbył smerdę 561 1, 5 | mu zażyć głodu, nakarmić i napoić... jutro rano przyprowadzicie 562 1, 5 | Wisza wziąłem parobka, zdrów i silny, będzie oszczep i 563 1, 5 | i silny, będzie oszczep i dzidę nosił. Ludzi mamy 564 1, 5 | aż ja im pyski pozatulam i milczeć~ ~a słuchać nauczę... 565 1, 5 | stał z pochyloną głową i zwieszonymi rękami. ~Wisz! 566 1, 5 | na puszczy sądzi kneziem i panem, a mnie znać nie chce... - 567 1, 5 | mnie znać nie chce... - I bogaty - szepnął smerda - 568 1, 5 | Ludzi, stada, dobytku, piwa i miodu... Kto go wie, może 569 1, 5 | może nawet kruszcu, srebra i złota! Ze wszystkimi kmieciami 570 1, 5 | czasu... - zawarczał kneź i usiadł na ławie.~Smerda 571 1, 5 | cichu - macie czas spocząć i język nagotować. Przykazał 572 1, 5 | miłość ma chmurne czoło i oczy krwawe... lepiej, że 573 1, 5 | przyprowadzili, który był zbiegł i z kmieciami się wąchał... 574 1, 5 | zawsze to swoja krew... i Leszek...~Smerda potrząsł 575 1, 5 | potrząsł ramionami.~- A i ludzi jego dwu musiano powiesić... 576 1, 5 | końcu... Rozśmiał się dziko i spojrzał ku domostwu.~Hengo 577 1, 5 | dworze, a że wiele świata i grodów widywał, dlatego 578 1, 5 | może tu nic go nie dziwiło i strachem nie ogarniało, 579 1, 5 | twarzami dzikimi był otoczony i ludzie zdawali się tylko 580 1, 5 | Obchodzili go, przypatrywali się i słyszał, jak dokoła powtarzano:~- 581 1, 5 | dziedziniec. Tu inaczej jakoś i nie tak po wojennemu wyglądało. 582 1, 5 | Podsienia malowane były jasno i ku słońcu obrócone, na sznurach 583 1, 5 | wisiały schnące bielizny i odzieże niewieście. Kilka 584 1, 5 | przesuwające się białogłowy i bawiące w piasku dzieci.~ 585 1, 5 | białych, otaczających twarz i głowę, na której licu resztki 586 1, 5 | drobne garnuszki, miseczki i kubki stały i zioła leżały 587 1, 5 | miseczki i kubki stały i zioła leżały pękami nagromadzone.~ 588 1, 5 | ziemi - uśmiechnęła się i odezwała doń w języku lasów 589 1, 5 | wożę im towar z zachodu i mieniam go z nimi.~- Mieniasz? 590 1, 5 | niewiasta. - A cóż z tej dziczy i nędzy wynieść można? Złota 591 1, 5 | niej pierścień z kamieniem i z dala go ukazał. Ujrzawszy 592 1, 5 | odprawiła pacholę za drzwi i żywo przybliżyła się do 593 1, 5 | mojego ojca? - zawołała.~- I od synów waszych, miłościwa 594 1, 5 | ręce załamując radośnie i podnosząc je nad głowę.~- 595 1, 5 | była.~Zbliżył się na krok i zniżył głos nieco:~- Dochodziły 596 1, 5 | rzekła - lecz damy rady i bez pomocy przeciw stryjom, 597 1, 5 | przeciw stryjom, synowcom i kmieciom... Są różne sposoby...~ 598 1, 5 | mimowolnie popatrzała na ogień i zioła.~- Kmiecie od dawna 599 1, 5 | lepiej robiących bronią i koniem... Wszyscy się im 600 1, 5 | rzemiosła, by się go u dziada i u naszych uczyli... Tyle 601 1, 5 | brata wygląda. Oba silni i zdrowi... Ciskają włóczniami 602 1, 5 | pytania...~Mrok już padał i tylko światło ognia oświecało 603 1, 5 | a Niemiec stał jeszcze i nie mógł nasycić ciekawości 604 1, 5 | pachołek dawniej mu znany, i poprowadził do komory, w 605 1, 5 | zrozumieli się od słowa... - A i ciebie tu do tej wilczej 606 1, 5 | powrozem, spuścili do ciemnicy i tam mu wodę i chleb dają, 607 1, 5 | do ciemnicy i tam mu wodę i chleb dają, póki nie zdechnie... 608 1, 5 | odgrażają, że tak będzie i innym...~- Jeżeli się to 609 1, 5 | Będzie toż samo albo i gorzej - rzekł - jeśli w 610 1, 5 | stłumioną wrzawę... śmiechy i wykrzyki.~- Tam się to kneź 611 1, 5 | niego zaczyna, póki do zwady i do nożów nie przyjdzie przy 612 1, 5 | przyjdzie przy biesiedzie... I dziś trudno, by się skończyło 613 1, 5 | Mocny - rzekł Kos - ale i kamienie się walą... Jak 614 1, 5 | plącze niejeden. Młodsze żony i nałożnice także zza Łaby... 615 1, 5 | nałożnice także zza Łaby... I obyczaj załabiański, bo 616 1, 5 | załabiański, bo kneź swobody mirów i gromad znać nie chce... 617 1, 5 | jakoś żałośnie wyły chwilami i każdy głośniejszy śmiech 618 1, 5 | związywała czoło. Jakiś smutek~i groza były w powietrzu... 619 1, 5 | tu karmił się psów wyciem i krakaniem kruków. Czarna 620 1, 5 | strawę... Zobaczycie, że i dziś darmo nie będą krakały...~ ~ 621 1, 6 | kneziowskie, mogli słyszeć i po trosze widzieć, jak tam 622 1, 6 | komina, liczna się cisnęła i gwarna drużyna. Kneź znać 623 1, 6 | Kneź znać lubił myśl wesołą i miód stary, bo biesiada, 624 1, 6 | wkrótce zahuczała śpiewami i wykrzykami.~Wesołość też 625 1, 6 | chwilami jakby w kłótliwą walkę i spory, głosy się podnosiły 626 1, 6 | spokojnie słuchali tego wrzenia i huku. Hengo tylko oglądał 627 1, 6 | zajedzą, a na pięści pójdą i jeden drugiego zabije... 628 1, 6 | mają... ale wnet ucichało i wołano tylko na głos radośnie, 629 1, 6 | słowa do słowa nie zawrzała i zagotowała się waśń, wśród 630 1, 6 | się waśń, wśród której już i szczęk mieczów dawał się 631 1, 6 | smerda go trzymał na ławie i ciekawość też przykuwała 632 1, 6 | chrypły... Po długim milczeniu i głuchym szmerze ozwał się 633 1, 6 | kneź, mówił coś śmiejąc się~i szydząc... ledwie dokończył, 634 1, 6 | ławy z łoskotem wielkim i stoły, światło zasłaniały 635 1, 6 | okropny rozległ się w sieniach i w dziedzińcu.~Czeladź zerwała 636 1, 6 | tarzając w piasku, gniotąc i mordując. Widać było błyszczące 637 1, 6 | miecze, które gardeł szukały, i ręce duszące leżących... 638 1, 6 | podsieniu wziąwszy się w boki - i śmiał się.~Ruchoma ta masa 639 1, 6 | nieruchomy, rozkrzyżowany i spłaszczony...~Na ziemi 640 1, 6 | jęczeli, kilku usiłowało wstać i padło nazad, od ran i upojenia 641 1, 6 | wstać i padło nazad, od ran i upojenia straciwszy siły. 642 1, 6 | który postawił na ławie, i siadł na niej sam, ociężały.~ 643 1, 6 | zapalono smolne łuczywa i pan miłościwy mógł z podniesienia 644 1, 6 | dogorywającym od mordu i miodu.~Kilku na pół żywych 645 1, 6 | białym, krwią oblanym, konał i przeklinał:~- Bodajeś sczezł 646 1, 6 | Chwoście przeklęty, ty... i krew twoja, i potomstwo, 647 1, 6 | przeklęty, ty... i krew twoja, i potomstwo, i ród, i imię... 648 1, 6 | krew twoja, i potomstwo, i ród, i imię... Bodajeś zginął 649 1, 6 | twoja, i potomstwo, i ród, i imię... Bodajeś zginął i 650 1, 6 | i imię... Bodajeś zginął i przepadł skroś ziemi!...~ 651 1, 6 | ziemi!...~Kneź śmiał się i temu klątwami wyzywającemu 652 1, 6 | z sukni, obrywali miecze i nożów pochwy, obnażali z 653 1, 6 | odarte ciała nieśli na wały i z nich rzucali w jezioro 654 1, 6 | spadające w wodę z pluskiem i śmiechy towarzyszące za 655 1, 6 | zerwawszy się poleciały nad wodę i zaczęły krążyć nad nią podniósłszy 656 1, 6 | nad nią podniósłszy krzyk i wrzawę.~Hengo siedział na 657 1, 6 | stało, co to byli za ludzie i dlaczego kneź zamiast żalu 658 1, 6 | podwórze oświecone księżycem i dogorywającymi na ziemi 659 1, 6 | właśnie kneź z ławy się ruszył i począł chwiejąc się przechadzać 660 1, 6 | tu! ty! - zawołał - tu!~I pokazał mu jak psu na nogi 661 1, 6 | to samo za gardło wzięło i wyrznęło.... Sami, sami... 662 1, 6 | nie było... Od czego miód i rozum, od czego? Ej! wy 663 1, 6 | rozum, od czego? Ej! wy Sasy i Franki przeklęte... mądrzy 664 1, 6 | potrafił?~Kneź śmiał się i brał w boki.~- Zostanie 665 1, 6 | odzieży, a dla mnie ziemi i koni... Dobra wieczerza 666 1, 6 | koni... Dobra wieczerza i miodu na nią nie żal!~Śmiał 667 1, 6 | się znowu.~- Napijże się i ty miodu, mordo ruda! - 668 1, 6 | lać kazał. Chwyciło go dwu i śmiejąc się chłopiec nalał 669 1, 6 | Musiał iść pod stopnie i stanąć przy nich...~- Coś 670 1, 6 | pomocy obejdę, żem żmij tych i padalców wydusił już dosyć 671 1, 6 | padalców wydusił już dosyć i do reszty ich wymorduję...~ 672 1, 6 | drogą... Jam tu jeden pan i kneź... moja wola, nie wasza!... 673 1, 6 | Henga, przypomniał go sobie i uśmiechnął się.~- Widziałeś 674 1, 6 | jeść...~Nucić coś począł i zdrzemnął się jeszcze.~- 675 1, 6 | jeszcze dwu zostało, a i tych mi przyprowadzą... 676 1, 6 | Baby jutro spędzić każę... i stada...~Śmiał się, mruczał 677 1, 6 | stada...~Śmiał się, mruczał i drzemał tak. Hengo nie śmiał 678 1, 6 | pana... słyszał mruczenie i śmiech, a może słowo jakie 679 1, 6 | groźno, głową potrząsnął i cofnął się do komory.~Kneź 680 1, 6 | drzwi białogłowa w namitce i dwoje pacholąt. Napiłego 681 1, 6 | ujęli mimo oporu pod pachy i zaciągnęli raczej, niż poprowadzili 682 1, 6 | trzymając ściany, do swoich koni i tam legł na słomie półżywy.~ 683 1, 6 | oświecał czarne krwi kałuże i jęczących jeszcze u podsienia 684 1, 6 | życie uciekało. Czeladź i dwornia śmiejąc się pokazywała 685 1, 6 | wszystkim będzie... kmieciom i żupanom, i władykom... co 686 1, 6 | będzie... kmieciom i żupanom, i władykom... co się kneziowi 687 1, 6 | psy wyły, poczuwszy krew i trupy, a krucy krakając 688 1, 6 | biały, stał nad nim Gerda i za suknię go ciągnął gwałtownie, 689 1, 6 | pieczone mięso, w kubkach piwo i miód na stole. Twarz miał 690 1, 6 | nich, bo darmo nie pójdą i gębę im zatkać niełatwo... 691 1, 6 | potrafię.~Napił się z kubka i zadumał podparty, potem 692 1, 6 | niewieścim. Twarze to były smutne i choć niedawno krasne może, 693 1, 6 | może, dziś już powiędłe i blade jak ona. Hengo wiedział, 694 1, 6 | kruszcu, tylko lichszy żółty i czerwony, tu dobył pierścienie 695 1, 6 | srebrne, a nawet złote listki i kwiaty, z cienkich blaszek 696 1, 6 | przyklękać, brać je w ręce i przykładać na ciemnych sukniach, 697 1, 6 | gdy drzwi otwarło pacholę i wszedł miłościwy pan z czapką 698 1, 6 | przyglądając się oczyma pałającymi i uśmiechając się do nich. 699 1, 6 | się do nich. Rzucił okiem i na towar, ale ze wzgardą, 700 1, 6 | długo... Wracać wam zdrowiej i nie oglądać się za siebie...~ 701 1, 6 | ruszył Niemiec sposępniawszy i był już za drzwiami, gdy 702 1, 6 | babę, która wyszła milcząca i powiodła go za sobą do bliskiej 703 1, 6 | komory. Tu skór wisiały pęki i różnego dostatku siła nagromadzonego 704 1, 6 | Dano mu sobie wybierać i Hengo ciesząc się, że nie 705 1, 6 | jakiś na grodzie, wrzaski i wołania u wrót ostrzegały 706 1, 6 | czekając tu dłużej, z życiem i mieniem uchodził. W pierwszym 707 1, 6 | stały zaparte, od mostu i haci dwornia pańska wchodu 708 1, 6 | konnych, a między nimi i niewiasty wnijścia się na 709 1, 6 | gród dopominały.~Smerda i jego pachołkowie nie dopuszczając, 710 1, 6 | nie dopuszczając, biczami i dzidami odpierali naciskających 711 1, 6 | Były to rodziny kmieci i władyków, wczorajszych gości 712 1, 6 | ręce, klęcząc na piasku i włosy sobie rwąc z głowy.~ 713 1, 6 | Trupy - byli to ich ojcowie i mężowie... Bracia i synowie 714 1, 6 | ojcowie i mężowie... Bracia i synowie stali tuż na koniach, 715 1, 6 | ukazał, stanął, wziął w boki i patrzał ponuro na czeladź 716 1, 6 | zabijać nie kazał, choć mogłem i warci byli, aby im głowy 717 1, 6 | Po co się sami powaśnili i zajedli? Zakrwawili mi izbę, 718 1, 6 | Jak psy się sami gryźli i pozagryzali... Podniósł 719 1, 6 | rosły łopiany, pokrzywy i łozy, ruszyło się coś, podniosło... 720 1, 6 | toczyła się ropa. Wstał i rękę podniósł, i jak omackiem 721 1, 6 | Wstał i rękę podniósł, i jak omackiem na głos idąc, 722 1, 6 | On nie winien!... Czaru i duru dał nam w miodzie... 723 1, 6 | brata na brata, jątrzył i nawoływał, aż nam oczy krwią 724 1, 6 | aż nam oczy krwią naszły i pamięć odbiegła... On nie 725 1, 6 | przyschłej widać było ślady, i porwawszy go z całą siłą 726 1, 6 | dobył głos chrapliwy... i trupa już ciągnęli po ziemi 727 1, 6 | zobaczywszy to ciało u nóg swoich, i poszli nazad nie zaczepiani 728 1, 6 | mostowi, gdzie na nich konie i ludzie czekali, a wkrótce 729 1, 6 | koni resztki swego towaru i mienia, aby co prędzej z 730 1, 6 | prędzej z grodu wyruszyć. On i Gerda, więcej jeszcze od 731 1, 6 | czekający na nich Sambor. Smutny i zakłopotany do Niemca się 732 1, 6 | tu nam zabawy nie braknie i dobrze na zamku u knezia... 733 1, 6 | im jeno, coście widzieli i jak my tu ucztujemy!... 734 1, 6 | oddali. Uciekłbym może nazad i ani mur, ani woda, ani kłoda 735 1, 6 | niego spozierał, to na zamek i wieżę, to na swoje konie, 736 1, 6 | wczoraj dużo kmieci ubyło... i jak im piękny pogrzeb sprawili... 737 1, 6 | ciągle potrząsając głową i oglądając się coraz niespokojniej 738 1, 6 | czasu do stracenia; Niemiec i syn jego siedli na konie. 739 1, 6 | rzekł już nic. Za wrotami i hacią dopiero Hendze się 740 1, 6 | była. Dopóki wieżę szarą i kruki nad nią latające widać 741 1, 6 | też znaleźli się w lesie i tu dopiero bezpiecznymi 742 1, 6 | dala tylko kozy pierzchały i ptastwo wodne zrywało się 743 1, 6 | by się konie paść mogły, i ognia naniecili, aby nim 744 1, 6 | Sklecili potem szałas z gałęzi i do snu się układli.~Majowa 745 1, 6 | nadciągająca burza z piorunami i ulewą z noclegu ich spędziła. 746 1, 6 | Gerdę za ramię.~- Patrzałeś i słuchałeś - rzekł - co się 747 1, 6 | działo... kazałem ci milczeć i z językiem matki się nie 748 1, 6 | się nie wydawać! Milczże i teraz... bądź niemy...~Pogroził 749 1, 6 | osowiałymi oczyma, dosiedli koni i puścili się śpiesząc do 750 1, 6 | już było, gdy dym ujrzeli i zasieki, i na łące pasące 751 1, 6 | gdy dym ujrzeli i zasieki, i na łące pasące się klacze 752 1, 6 | stał na wyniosłym brzegu i patrzał, psy siedziały przy 753 1, 6 | obcego, gdy je odwołano, i Wisz, grożąc, do milczenia 754 1, 6 | patrzał na niego, na sakwy i konie.~- O! prędkoście jakoś 755 1, 6 | nieznanego kraju.~To mówiąc i zapewniwszy się, że go psy 756 1, 6 | odezwał się gospodarz i westchnął.~Z odpowiedzi 757 1, 6 | rzucił parę pytań ostrożnych i, zbyty odpowiedziami krótkimi, 758 1, 6 | parobcy powitali jak znajomego i z końmi go do szopy poprowadzili. 759 1, 6 | od wczorajszego strachu i dzisiejszego deszczu zimnego. 760 1, 6 | rozumie, wziął go za rękę i prawie gwałtem wprowadził 761 1, 6 | Mało było robót na polu i w domu, przy których by 762 1, 6 | Honiły, nucono pasąc ją i wracając z pola, śpiewano 763 1, 6 | dzieży-matki, u krosien, ze smutku i z radości, ze łzami i łkaniem, 764 1, 6 | smutku i z radości, ze łzami i łkaniem, u wesela i pogrzebu. 765 1, 6 | łzami i łkaniem, u wesela i pogrzebu. Były pieśni prastare, 766 1, 6 | sam nie wiedział, skąd i jak mu przyszły i jak się 767 1, 6 | skąd i jak mu przyszły i jak się złożyły.~Podsłuchał 768 1, 6 | przyczynił, zmienił trzeci, i tak rodziły się z ojców 769 1, 6 | mały Gerda wszedł zziębły i siny, a od progu posłyszał 770 1, 6 | serce, w piersi zakipiało i łzy z oczów pociekły. Zapomniał, 771 1, 6 | że mu kazano być niemym i głuchym, i z ust mu się 772 1, 6 | kazano być niemym i głuchym, i z ust mu się wyrwało mimowolnie:~- 773 1, 6 | spojrzał wzrokiem wylękłym i skrył się w kąt ciemny. 774 1, 6 | niej. Wzięła go za rękę i wwiodła do sieni, bo w izbie 775 1, 6 | matka miała waszą mowę i z waszej krwi była.~Dziwa 776 1, 6 | których włosy wstają na głowie i dreszcz po kościach bieży. 777 1, 6 | jęki słyszałem noc całą i śmiech, jakby puchacza głos.~ 778 1, 6 | gładząc chłopię po twarzy.~I pochyliła mu się do ucha, 779 1, 6 | śmiał się, a krucy krakali i psy wyły z radości czy z 780 1, 6 | kałużach, jak z rana zawodziły i płakały niewiasty, jak znoszono 781 1, 6 | niewiasty, jak znoszono trupy i miotano groźbami.~Mówił - 782 1, 6 | miecz w nich trzymała... i czoło podnosiło się coraz 783 1, 6 | Gerda opowiadanie, gdy Wisz i Hengo nadeszli, chłopiec 784 1, 6 | chruścianymi ścianami szop do koni i tu przypadł, tuląc się pod 785 1, 6 | ojcu powiekami, aby szedł i nie pytał.~Gdy Hengo wstąpił 786 1, 6 | przeleciał jak wiatr po liściach i słychać było żarna, jak 787 1, 6 | syczał ogień, wrzała woda i reszty deszczu ze strzech 788 1, 6 | śmiało się niebo lazurowe i świeciło słońce. Ptaki otrząsały 789 1, 6 | otrząsały skrzydła zmoczone i świergocąc zwijały się około 790 1, 6 | gnieździe wybierał się w drogę i na długich stojąc nogach 791 1, 6 | swoje sakwy, objuczył konie i dosiadłszy je, wprędce znikł 792 1, 6 | Obrócił się do niej stary i uśmiechnął łagodnie. Ile 793 1, 6 | spojrzał na nią, na tę krasę i wesele domu, na twarz mu 794 1, 6 | lecz teraz stała zamyślona i smutna. Skinęła na ojca 795 1, 6 | smutna. Skinęła na ojca i powiodła go z sobą ku rzece.~- 796 1, 6 | cały ze trwogi, mówiąc, i płakał.~Dziwa zaczęła po 797 1, 6 | nierychło głowę podniósł i tchnął ciężko piersiami 798 1, 6 | potrzeba, dawno go nie było i ludzie się rozbili chodząc 799 1, 6 | jeżeli chcą - co dla gromady i miru naszego potrzeba - 800 1, 6 | milcz!~Córka zbliżyła się i ująwszy rękę pocałowała. - 801 1, 7 | trudno. W domu chodził bosy i w płótnie, teraz się odział 802 1, 7 | się odział jak do podróży i postać przybrał inną. Okryty 803 1, 7 | na głowie kołpak futrzany i pióro przy nim. U pasa wisiał 804 1, 7 | wisiał miecz błyszczący i proca, na plecach łuk i 805 1, 7 | i proca, na plecach łuk i strzały. Stąpał też jak 806 1, 7 | wyprostowany, z podniesioną głową - i lat mu w tym stroju ubyło.~ 807 1, 7 | parobczaków czysto odzianych i zbrojnych trzymali je, gotowi 808 1, 7 | chacie, wyszło żegnać ojca i cisnęło się do ręki. Szła 809 1, 7 | dworu, chyba po barciach i lesie - sam, tak nagle, 810 1, 7 | nie mówiąc nikomu dokąd i po co, jechać musiał.~Ona 811 1, 7 | po co, jechać musiał.~Ona i Dziwa poszły za nim aż do 812 1, 7 | obrócił ku panu, zarżał i czekał, aż nań siądzie. 813 1, 7 | wskazał na drogę w las - i ruszyli w milczeniu. Długi 814 1, 7 | okopcona niewiasta, zgięta i stara - pierzchnęli na widok 815 1, 7 | Wisza kose były, nieufne i strwożone.~Nieco dalej znowu 816 1, 7 | U drzwi tylko klepki i wióry, porozsypywane naczynia 817 1, 7 | chałupie leżał chleb, nóż i stała woda. Stały otworem 818 1, 7 | Wisza poszedł się napić i wrócił natychmiast do konia. 819 1, 7 | nawrócili w lewo na lasy i gęstwiną jechali - bez drogi, 820 1, 7 | się kierując bezpiecznie i pewno, jakby mieli przed 821 1, 7 | zwalona kłoda, dolina w lesie i strumień.~Jechali tak w 822 1, 7 | wcześniej - na konie siedli i Wisz sam wskazywał dalej, 823 1, 7 | bo naokół w swoim mirze i opolach nie było grudki 824 1, 7 | mu znaną nie była. Myśleć i namyślać się nie potrzebował, 825 1, 7 | z całą siłą, on las czuł i w obcym nawet wiedziałby, 826 1, 7 | Lot ptaków uczył go, nawet i zwierz, którego płoszyli, 827 1, 7 | zwierz, którego płoszyli, i kierunek, w jakim on od 828 1, 7 | dwór obszerny z zagrodą i dym nad nim.~Ujrzawszy domostwo 829 1, 7 | domostwo stary dobył rogu i zatrąbił raz, drugi i trzeci. 830 1, 7 | rogu i zatrąbił raz, drugi i trzeci. Jechali tymczasem 831 1, 7 | łąki porwawszy skoczył nań i rękami go poganiając z obu 832 1, 7 | starego - popatrzał na Wisza i szybko nazad popędził.~Znać, 833 1, 7 | nazad popędził.~Znać, że i tu mało kto w gościnie bywał, 834 1, 7 | dojeżdżając do wrót konia strzymał i zsiadł z niego.~- Bywajcie 835 1, 7 | zbliżył się do starego i rękę mu chciał całować.~- 836 1, 7 | mówił dalej wesoło - ale się i smucę też,~bo zamiast stare 837 1, 7 | stawił.~- Zachciało się też i staremu świata zobaczyć 838 1, 7 | się Wisz.~Uściskali się i pod rękę go ująwszy, wiódł 839 1, 7 | wiódł Doman do świetlicy. I tu dwór stał w obejściu, 840 1, 7 | prostokąt, z szopami razem i chlewami. Znać tylko było 841 1, 7 | bo ściany były wybielone i podsienie ostawione stopkami 842 1, 7 | macierzanka, dziewanny i cząbry. Niewiast cale widać 843 1, 7 | której weszli, czysta była i schludna, a znać w niej 844 1, 7 | miecze, proce, rogi zwierząt i skóry z nich świeżo zdarte. 845 1, 7 | biały, którym się rozłamali, i Doman starca naprzód posadził, 846 1, 7 | zrazu o gospodarstwie mówił i lesie. Wtem miód podał chłopak, 847 1, 7 | Wkrótce mirów, wieców i nas kmieci, i starego obyczaju 848 1, 7 | mirów, wieców i nas kmieci, i starego obyczaju nie stanie - 849 1, 7 | to bez jaja wylęgło.~Kneź i Leszki wszystkie za wolnych 850 1, 7 | ludzie nie mają. Kmiecie i władyki, co się na tej ziemi 851 1, 7 | do dna chcą wyprzątnąć, i gnilca w nas szukają. Chwostek 852 1, 7 | Wśród uczty jęli się gryźć i bić między sobą, niemal 853 1, 7 | zagrodach tłuką się smerdy jego i gwałty czynią, zabierają 854 1, 7 | Mamyż my to tak cierpieć i po niewieściemu jak baby 855 1, 7 | należało na to gniazdo osie iść i nogami je stratować. - Słowo 856 1, 7 | go stawił, nie nasz był i znikł z tej ziemi.~Doman 857 1, 7 | rozesłać wici po kmieciach i władykach, a zwołać starszyzny 858 1, 7 | walny. Niech się miry nasze i opola zbiorą, zaczniemy 859 1, 7 | mi dozwolicie. Kogo wołać i kędy? Wiecie to dobrze, 860 1, 7 | dobrze, że Chwostek ma swoich i między kmieciami, że Leszki 861 1, 7 | że Leszki się rozrodziły i poswatały, a jest ich siła, 862 1, 7 | trzeba więc ostrożnie i cicho wprzód języka dostać, 863 1, 7 | wprzód się może rozsłuchać i obliczyć, nim z garstką 864 1, 7 | nas zduszą.~- Nie inaczej i ja myślałem - odezwał się 865 1, 7 | zbywa Chwostkowi na druhach i że między naszymi też znajdują 866 1, 7 | się z nimi pobratani; ale i to wiem, Domanie, że własny 867 1, 7 | będzie. Stryjów zgnębił i w kmiecie obrócił, synowcom 868 1, 7 | Jedźmy razem, Domanie, i po kmieciach, i po Leszkach.~- 869 1, 7 | Domanie, i po kmieciach, i po Leszkach.~- Jedźmy, ojcze 870 1, 7 | opodal od dębu świętego i zdroju, w okopie na hordyszczu, 871 1, 7 | gdzie ojcowie, dziadowie i pradziady się nasze zwoływały. 872 1, 7 | nam też stanąć wszystkim i radzić.~W oczy sobie popatrzeli.~- 873 1, 7 | zagrodzie, mściłby się kneź i palił - tam - kto wie? I 874 1, 7 | i palił - tam - kto wie? I posłuchu może mieć nie będzie.~- 875 1, 7 | nie przetoż się lękać mamy i siedzieć po norach. Z wieków 876 1, 7 | wiece zbierali, czemu by i dziś nie mogli? Pilno obeślem 877 1, 7 | wprzódy musimy, kogo woleć i kto z nami stanie: Godziłoby 878 1, 7 | się wziąć klątwę na ogień i wodę.~Naradzać się zaczęli 879 1, 7 | że wiec być ma koniecznie i że się temu nie sprzeciwią 880 1, 7 | że na Kupałę gromady się i tak po uroczyskach schodziły, 881 1, 7 | dzień wybrać chciano.~Wisz i Doman zgodzili się na to 882 1, 7 | Domanowi. Przebrało się w końcu i rady, i słowa, ręce sobie 883 1, 7 | Przebrało się w końcu i rady, i słowa, ręce sobie podali 884 1, 7 | słowa, ręce sobie podali i gospodarz wywiódł starca 885 1, 7 | Chciałbym was zabawić i ugościć - odezwał się gospodarz - 886 1, 7 | was przyjąć przecie radzi i pokazać, że my od snu nie 887 1, 7 | że my od snu nie puchniem i u ognia nie drzemiemy.~- 888 1, 7 | zostawiwszy na sznurach. Wisz i Doman wstali spod lipy - 889 1, 7 | Gospodarz kazał wziąć oszczepy i począł ludzi rozstawiać 890 1, 7 | więżą.~Klasnął w ręce pan i wrota się skrzypiąc otwarły.~ 891 1, 7 | przesiedział, zahukany był i wylękły, nierychło korzystał 892 1, 7 | przecie ożogami do wrót i głowa jego w nich się ukazała, 893 1, 7 | ostrożnie, naprzód skoczył i stał. Cicho przysiedli czatując, 894 1, 7 | te się wnet nań rzuciły. I łowy rozpoczęły się wtedy 895 1, 7 | się wtedy na dobre.~Jeden i drugi z chłopaków śmielej 896 1, 7 | cisnął któryś z daleka i trafił słabo po grzbiecie - 897 1, 7 | psy zatrzymały za uda i szarpać poczęły. Doman korzystając 898 1, 7 | korzystając z tego przypadł i z wielką zręcznością w otwartą 899 1, 7 | dla zabawy krzyk, śmiechy i klaskania w ręce po dworze 900 1, 7 | płoty wlazłszy zachęcały i nawoływały, dzieci wywijały 901 1, 7 | posoką, na ziemię zwaliło się i psy je dławić poczęły, dopieroż 902 1, 7 | poły przybitego związano i na dwór przywieziono, gdzie 903 1, 7 | przywieziono, gdzie się wylizał i odżył, aby posłużyć teraz 904 1, 7 | a zaczęto próbować łuków i procy. Doman ze wszystkich 905 1, 7 | ręce stare drżały. Niegdyś i on tak dokazywać umiał.~ 906 1, 7 | dokazywać umiał.~Gdy zmierzchło i łuczywa w izbie pozapalano, 907 1, 7 | pozapalano, siedli radzić jeszcze i długo na osobności szeptali 908 1, 7 | konie nawykłe do trzęsawisk i lasów nie lękały się podróży. 909 1, 7 | drogę, wiodącą przez moczary i gąszcze nieprzebyte. Gdzieniegdzie 910 1, 7 | bujnymi porosłych, gałęźmi i korzeniami posplatanych 911 1, 7 | niedźwiedzie, stada łosiów i jeleni z ogromnym chrzęstem 912 1, 7 | pełne były ptastwa, gniazd i wiewiórek, które im nad 913 1, 7 | przepuszczało słoneczne i gdy pod wieczór wydobyli 914 1, 7 | z liści, gąsienic, mchów i porostów, którymi puszcza 915 1, 7 | znak ludzkiego mieszkania i życia. Wały otaczające grodzisko 916 1, 7 | nikogo. Musiano uporu zażyć i po kilkakroć wywoływać straże, 917 1, 7 | który grodzisko opasywał, i znaleźli się w podworcu 918 1, 7 | starymi krzewy porosłym. Lipy i dęby z pniami olbrzymimi, 919 1, 7 | swymi podsieniami szerokimi i wysokimi dachy.~Ponure, 920 1, 7 | postacie jakieś włóczyły się tu i ówdzie. Ogromne psy, kościste 921 1, 7 | na podróżnych zawarczeć i obwąchać ich dokoła. Nierychło 922 1, 7 | kiju. Z tym się zrozumieć i rozmówić nie było prawie 923 1, 7 | sobą. Wieczorny zmierzch i cień drzew w budowli niskiej 924 1, 7 | ich oswoiły się z mrokiem i coś rozeznać mogli. Na ognisku 925 1, 7 | skierował, wlepił w nich i czekać się zdawał, by oni 926 1, 7 | odwrócił, ziewnął szeroko i znowu ją na dawnym miejscu 927 1, 7 | taki? - zapytał głos ponury i gruby, jakby z głębin wychodzący. - 928 1, 7 | odparł kneź.~- Źle się u nas i z nami dzieje - ciągnął 929 1, 7 | zważając na odprawę - wasz i nasz wróg gnębi nas coraz 930 1, 7 | sobie szukać indziej rady i pomocy.~- I pomsty nie checie? - 931 1, 7 | indziej rady i pomocy.~- I pomsty nie checie? - spytał 932 1, 7 | sapanie słyszeć się dało i głos jęczący.~- Idźcie po 933 1, 7 | przynieście je mnie, pożrę je i umrę... Dawno mi się umrzeć 934 1, 7 | Twarz zakrył rękami obiema i zamilkł. Wiszowi serce się 935 1, 7 | Nierychło podniósł oczy i począł łagodniejszym już 936 1, 7 | Syny moje - moje dzieci!~I znowu zanurzył głowę w dłoniach 937 1, 7 | zanurzył głowę w dłoniach i płakał. Oni stali, nie wiedząc, 938 1, 7 | silnie, Miłosz się podźwignął i siadł, rękami trzeć począł 939 1, 7 | rękami trzeć począł twarz i czoło. Klasnął w dłonie. 940 1, 7 | wzrostu jak~starzec, wychudła i żółta, z głową zawitą chustami 941 1, 7 | Spojrzała ode drzwi na obcych i zawahała się nieco. Niosła 942 1, 7 | Niosła w ręku dzbanuszek i kubek. Stary już palce drżące 943 1, 7 | już palce drżące ku niej i napojowi wyciągał. Milcząc, 944 1, 7 | wyciągał. Milcząc, nalała mu i podała. Począł pić chciwie. 945 1, 7 | orzeźwiony popatrzał na Wisza i Domana, a niewiastę skinieniem 946 1, 7 | aby się na nim pokłócić i zwaśnić? Będziecie radzić, 947 1, 7 | wyłowi! Zaprosi na ucztę i jednych na drugich poszczuje! 948 1, 7 | przyjdą w pomoc Niemcy i kraj spustoszą, a krnąbrnych 949 1, 7 | krnąbrnych powiodą w niewolę.~I rzucił się znowu na łoże.~- 950 1, 7 | padnie dużo, ale w końcu i jego nie stanie. Przyszliśmy 951 1, 7 | się, a na niego z w a m i nie pójdę... To kmieca sprawa... 952 1, 7 | stanie, ci wrócą z Niemcami i pomszczą się na was... Próżne 953 1, 7 | więcej - zawołał - wy mu i o tym, coście słyszeli od 954 1, 7 | Niech świat ginie!~Jęknął i głowę zanurzył w posłanie - 955 1, 7 | w posłanie - Wisz skinął i wyszli ze świetlicy. Za 956 1, 7 | słychać było płacze, mruczenie i krzyki dwóch srok, które 957 1, 7 | stary wzdychając - czasem i po nocach duchy go męczą, 958 1, 7 | duchy go męczą, że się zrywa i krzyczy głosem wielkim, 959 1, 7 | smutne grozisko Miłosza, lecz i tu święte prawo gościnności 960 1, 7 | nich postawiono wieczerzę i zgotowano posłanie. Sam 961 1, 7 | żałobnym dworze milczące było i przygnębione, zdając się 962 1, 7 | się czekać tylko śmierci i - końca.~ 963 1, 8 | na kraju lasów, był dwór i zagroda Piastuna, którego 964 1, 8 | zagroda Piastuna, którego też i Piastem przez skrócenie 965 1, 8 | grodzisko Miłoszowe, Wisz stary i młody Doman. Kilka już dni 966 1, 8 | prastarych czasów, dziad i pradziad gospodarzyli w 967 1, 8 | głównie pilnując barci leśnych i myślistwa. Mało co pola 968 1, 8 | jak do gospody, żywił się i brał w drogę, co mu było 969 1, 8 | co ociosanych, niski był i stary. Dach i ściany jego 970 1, 8 | niski był i stary. Dach i ściany jego czerniały od 971 1, 8 | Czeladzi było sporo, a i ta niemal do niej się liczyć 972 1, 8 | obchodzono, jakby do krwi i rodu należała.~Tu jeszcze 973 1, 8 | wcale był nie zajrzał. I dlatego może Piastuna szanowano 974 1, 8 | o ojców wierze, obyczaju i zwyczaju. Gęślarze i śpiewacy 975 1, 8 | obyczaju i zwyczaju. Gęślarze i śpiewacy gościli tu często, 976 1, 8 | lip starych w podwórzu, i słuchano ich a uczono od 977 1, 8 | bo najlepiej wiedział: i jakie pieśni do której chwili 978 1, 8 | której chwili przystały, i jaką ofiarę składać, i co 979 1, 8 | i jaką ofiarę składać, i co gdzie czynić należało. 980 1, 8 | było już się co sprzeczać i sporzyć.~Mały ten człek 981 1, 8 | podpatrywał, czekali nań dzień i dwa, póki nie przyszedł 982 1, 8 | dwa, póki nie przyszedł i nie siadł ich słuchać, a 983 1, 8 | zwyczaj, że mówił niewiele i niełatwo, że wyzywał wprzódy 984 1, 8 | Nazywano go też hardym, a może i był nim w istocie, choć 985 1, 8 | wzrostu niewyniosłego, krzepki i na pozór niczym się nie 986 1, 8 | byli gniewać się, miotać i więcej może okazywać złości 987 1, 8 | milczący, na oko chłodny i wytrzymały. Znano go jednak 988 1, 8 | przykładu trzeba było użyć mocy i ukarać, spełniał bezlitośnie, 989 1, 8 | Nosił się jak człek prosty i od parobka go niemal we 990 1, 8 | trudno; nie lubił błyskotek i jaskrawych drobnostek, za 991 1, 8 | znosił, by się co w stroju i domu zmieniało z obyczaju 992 1, 8 | chcąc być postrzeżeni, Doman i Wisz znaleźli gospodarza 993 1, 8 | plecach na drodze do lasu i barci. Wstrzymali więc go 994 1, 8 | drodze, Wisz z konia zsiadł i pozdrowił.~- My do was - 995 1, 8 | Stała ona teraz otworem i chruściane jej ściany półprzezroczyste 996 1, 8 | na plecach niósł, odkrył i dobywszy z niej chleb i 997 1, 8 | i dobywszy z niej chleb i ser położył je przed gośćmi, 998 1, 8 | Siedzicie pod samym grodem i pod bokiem Chwostka - rzekł - 999 1, 8 | prawić o tym, co się u nas i z nami dzieje... Po tośmy 1000 1, 8 | bywało, co się dziś działo, i jak z wojskowych dowódców