Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siasc 6
siatke 1
sidlszy 1
sie 4048
sie-li 2
siebie 128
siec 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
4603 i
4048 sie
2762 na
2380 nie
2344 z
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4048

     Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | wiosennej powodzi złociły się łotocie jak bogate szycie 2 1, 1 | ptastwo zaczynało budzić się w gałęziach i niespokojnie 3 1, 1 | gałęziach i niespokojnie zrywało się z noclegów... Już słychać 4 1, 1 | pastwy na ziemi. Zawiesił się czasem w powietrzu i stał 5 1, 1 | drugiej strony słychać łamiące się gałęzie, zaszeleściał łoś 6 1, 1 | pociągnął chrapami - zadumał się, potarł rogami po grzbiecie 7 1, 1 | wilk ciekawie rozglądał się po okolicy... tuż poza nim, 8 1, 1 | było, tylko z dala ozwała się poranna muzyka lasów... 9 1, 1 | chmury jak dziewczęta, które się ze snu zerwały zbudzone 10 1, 1 | błękitniało u góry, pozłacało się u dołu; obłoczki białe, 11 1, 1 | cieniów i mroków roztapiające się w dnia blasku. Nad strumieniami 12 1, 1 | zaglądały w głębiny, śledząc, co się przez noc rozrosło, zazieleniało, 13 1, 1 | zawtórował chór ptaków - wszczął się gwar wielki, ożyły w świetle 14 1, 1 | promieniach wirowały, zwijały się, kręciły niespokojnie skrzydlate 15 1, 1 | lasów.~Kukułki odezwały się z dala, dzięcioły kowale 16 1, 1 | drzew, gdzie cień schował się jeszcze, widać było kupkę 17 1, 1 | poprzywiązywanych, pasły się dwa małe, grube, gęstym 18 1, 1 | poniosło ten dziki głos, który się rozległ i powtórzył słabiej 19 1, 1 | łąką...~Z szałasu pokazała się głowa, cała włosami okryta 20 1, 1 | oczów ciemnych skierowało się naprzód ku koniom, potem 21 1, 1 | koniom, potem ku niebu, ruch się dał słyszeć pod gałęziami. 22 1, 1 | rozgarniając je, wydobył się spod nich człowiek słusznego 23 1, 1 | członki, ziewnął, strząsnął się, popatrzał na niebo, potem 24 1, 1 | zobaczywszy go z wolna zaczęły się zbliżać ku niemu. Nadstawił 25 1, 1 | snem i chłodem, dobywała się~spod wąsów i brody - wśród 26 1, 1 | sukni krótkich dobywały się ręce silne, włosem okryte 27 1, 1 | mówiąc słowa. Poruszyło się coś żywo za gałęźmi i wnet 28 1, 1 | wypełzło chłopię, wydobyło się zza liści - zerwało rześko 29 1, 1 | staremu, który około szałasu się krzątał, mrucząc coś sam 30 1, 1 | konia wskakując... Starszy się jeszcze obejrzał na noclegowisko, 31 1, 1 | ruszyć z miejsca i starszy się rozglądał, aby wybrać drogę, 32 1, 1 | niepostrzeżona, po cichu wysunęła się głowa ludzka.~Ciekawie, 33 1, 1 | oczu jasnych przypatrywało się podróżnym. Zza gałęzi widać 34 1, 1 | śladu widać nie było.~Zdawał się chcieć upewnić, czy ma 35 1, 1 | nią, czy przeciwko niej się puścić. Konie rwały się 36 1, 1 | się puścić. Konie rwały się już do pochodu niecierpliwe, 37 1, 1 | trzęsawiska i bór, potem zwrócił się na piaszczyste wybrzeże, 38 1, 1 | co go szpiegowała - ale się ostrożnie schowała, tylko 39 1, 1 | grząską ni głęboką, zanurzyły się po brzuchy, zdawało się, 40 1, 1 | się po brzuchy, zdawało się, że popłyną, ale tuż się 41 1, 1 | się, że popłyną, ale tuż się znalazła ława piaszczysta 42 1, 1 | góry... Starszy wstrzymał się trochę, zobaczywszy znak 43 1, 1 | pogardą.~W tej chwili świst się dał słyszeć dziwny z krzaków 44 1, 1 | jeszcze, czy do broni ma się brać, czy do ucieczki, obracał 45 1, 1 | mu w nodze.~A z lasu dał się słyszeć śmiech, śmiech dziki 46 1, 1 | Zachichotało, rozległo się, zamilkło... Sroka siedziała 47 1, 1 | śmiechowi wtórując... a miotała się, jakby i ona groziła.~Konie 48 1, 1 | zwolnili kroku... Starszy się dopiero obejrzał na chłopca 49 1, 1 | strzały tkwiącej w piersi się uwolnić. Przebiła ona sukno 50 1, 1 | choć w szybkim biegu ugięła się i opadła ku dołowi, trzymała 51 1, 1 | opadła ku dołowi, trzymała się jeszcze. Tu dopiero, na 52 1, 1 | ściągnąwszy starszy obejrzał się na strzałę i zręcznie 53 1, 1 | zawołał warcząc rudy. - Gdzieś się w krzakach znalazło oko, 54 1, 1 | nie zatruwają. Obawiałem się, aby ich tam więcej nie 55 1, 1 | nie straszny. Nie ważył się zobaczywszy, żeśmy zbrojni... 56 1, 1 | Spojrzał na słońce.~- Trzymaj się konia, a puść go za mną... 57 1, 1 | polecieli gęstwiną, nad brzegiem się ciągle trzymając, bez drogi - 58 1, 1 | wiosłujących około niej. Lecz gdy się tętent dał słyszeć, znikła, 59 1, 1 | maleńkie jak łupinka ślizgało się płynąc z biegiem, ponad 60 1, 1 | widać było... Gdy tętent dał się słyszeć, znikła płachta 61 1, 1 | czółenko jak wąż wsunęło się między trzciny, łozy, wiszary, 62 1, 1 | których tylko wierzchy się chwiały... Kilka kaczek 63 1, 1 | Kilka kaczek zerwało się przestraszonych, wyciągnęły 64 1, 1 | a słońce też podnosiło się coraz wyżej, grzało coraz 65 1, 1 | oddech gorący.~Nie zmieniła się okolica - bór ciągle szumiał 66 1, 1 | jeziorko - szerzej rozlewały się wody - to ściskały wśród 67 1, 1 | ściskały wśród parowu. Mieniały się tylko drzewa, sosny i jodły, 68 1, 1 | łosi i jeleni dobijając się do lasu, na którego skraju 69 1, 1 | jakby ciepły sznurek wijący się do stopy i w skórzanym 70 1, 1 | skórzanym obuwiu zbierała się u nogi, czerwonymi kroplami 71 1, 1 | szparami chodaka.~Ale skarżyć się nie śmiał, zawijać rany 72 1, 1 | też trochę krwi pokazało się między palcami ręki... otarł 73 1, 1 | końską grzywę - nie troszcząc się o to. Rozpatrywał się wciąż 74 1, 1 | troszcząc się o to. Rozpatrywał się wciąż po okolicy, dawniej 75 1, 1 | nizinami równymi szerzej się rozlewała wśród błot świeżą 76 1, 1 | Kilka strumieni zbiegało się tu z borów ku rzece. Las, 77 1, 1 | nieprzyjaciela.~Tu starszy z konia się zsunął, rzucił go nie patrząc 78 1, 1 | Zmęczony był - piersi mu się podnosiły, a że krwawymi 79 1, 1 | Ujrzawszy to chłopak uląkł się i krzyknął.~- Co ci to, 80 1, 1 | Czyś ty mężczyzna? Czy się matka twoja omyliła, że 81 1, 1 | swe popatrzał, rozśmiał się tylko i nic nie odpowiedział. 82 1, 1 | ziemi rozłożył. Poszedł się wprzód obmyć w wodzie i 83 1, 1 | za jego przykładem zwlókł się też do wody... siedli jeść 84 1, 1 | na chudej trawie leniwie się pasły...~Z lasu wyleciała 85 1, 1 | wyleciała sroka... uwiesiła się na suchej gałęzi nad głową 86 1, 1 | niemu i krzyczała... Zdawała się zagniewana, trzepała skrzydłami, 87 1, 1 | podlatywały, to przysiadały się przy nich... Stary, który 88 1, 1 | przy nich... Stary, który się chciał zdrzemnąć, zniecierpliwiony, 89 1, 1 | Nie ranił żadnej, zerwały się z krzykiem... zawirowały 90 1, 1 | brzęczał gromadami unosząc się w powietrzu.~Po krótkim 91 1, 1 | konie siedli znowu... Stary się do chłopca zwrócił.~- O 92 1, 1 | Słuchaj, co gadać będą, zda się to zawsze, ale udawaj, że 93 1, 1 | dalej a dalej. Słońce już się z wolna spuszczać zaczynało 94 1, 1 | Brzeg rzeki wyniosły coraz się zniżał, wilgotniejsze otaczało 95 1, 1 | nad zaroślami, pokazał się słup dymu siny...~Stary 96 1, 1 | zwolnili koniom biegu.~Dokoła się las rozlegał stary, wysoki, 97 1, 1 | korytem. W prawo otwarła się łąka, dokoła zasiekami drzew 98 1, 1 | tynami wysokimi - dobywał się ów słup siny... Zbliżając 99 1, 1 | ów słup siny... Zbliżając się ku budom, coraz je lepiej 100 1, 1 | zrąb zbudowana wznosiła się chałupa-dwór, do której 101 1, 1 | którego małe znajdowało się podwórze.~Dojeżdżając, rudy 102 1, 1 | było żywej duszy. Wahał się jeszcze, jak dać znać o 103 1, 1 | leżąc... i czekając, kiedy się nucą...~Twarz starca spokojna 104 1, 1 | Podróżni stanęli... rozglądając się ciekawie.~- Pokłon wam, 105 1, 1 | na przybyszów i coraz to się ku nim targały. Nie chciały 106 1, 1 | głos ten zza typu ukazała się ostrzyżona głowa parobczaka, 107 1, 1 | swoim pozostał - zbliżał się z wolna do starego.~- Ha! 108 1, 1 | starego.~- Ha! po świecie się tak człek włóczy, ciekaw 109 1, 1 | też jakaś zamiana zrobi się może. Lepiej w spokoju mieniać, 110 1, 1 | trzeba... aby żyć...~Stary się czegoś zadumał.~- Nie bardzo 111 1, 1 | rzeczy, które wozicie, swoim się radzi obchodzić... Igła 112 1, 1 | stary na ziemię i znowu się w sobie zadumał.~- Zda się 113 1, 1 | się w sobie zadumał.~- Zda się to przecie, co ja wożę - 114 1, 1 | skądbyście wzięli wszystko, co się z kruszcu robi, gdybyśmy 115 1, 1 | wzdychając. - Był czas, że się ludzie tym obchodzili i 116 1, 1 | nam popsuliście, chce im się ziarnek świecących na szyję 117 1, 1 | kupca - ale wy... wy dróg się do nas uczycie, tajemnice 118 1, 1 | starego Wisza i rozśmiał się.~- Próżna to obawa - rzekł - 119 1, 1 | Serbkę znad Łaby - odezwał się. - Mówiliście mi o tym. 120 1, 1 | nie po jej woli?~Rozśmiał się Hengo.~- Starzy jesteście - 121 1, 1 | gdzież to na świecie niewiast się o ich wolę pytają? Gdzie 122 1, 1 | o ich wolę pytają? Gdzie się inaczej żonę bierze jak 123 1, 1 | gościnę proszę - odezwał się Hengo. - Co mam z sobą w 124 1, 1 | będzie zgody - nie pogniewamy się o to.~- O gościnę prosić 125 1, 1 | radzi. Kołacz i piwo, mięso się znajdzie; baby strawę wieczorną 126 1, 1 | przodem go wiodąc, ku wrotom się skierował.~ ~ 127 1, 2 | zagród głów ciekawych zaczęło się ukazywać mnóstwo.~Rzadkością 128 1, 2 | puszcz wnętrza docisnąć się śmiał obcy człowiek. Więc 129 1, 2 | obcy człowiek. Więc gdy się ukazali ludzie i konie nieznane, 130 1, 2 | przez płotów szpary biegło się dziwić obcemu.~Widać było 131 1, 2 | gęstych kudełków, którymi się im czoła jeżyły. Podnosiły 132 1, 2 | czoła jeżyły. Podnosiły się one nagie i niknęły, ukazywały 133 1, 2 | wyglądały zza płota, a że się obcego lękały, rwały trawę 134 1, 2 | je na wiatr i pluły przed się, aby im jakiego nie rzucił 135 1, 2 | było Jaga - zobaczywszy, że się wiodą ku wrotom z gościem 136 1, 2 | pomówił na osobności. Już się do wrót zbliżali, które 137 1, 2 | szpilki, i noże... przecie się nam nic nie stało... Nie 138 1, 2 | nic nie stało... Nie ma się go co obawiać, bo kto za 139 1, 2 | ustąpiła mrucząc, nie oglądając się już za siebie, weszła 140 1, 2 | pierzchnęły wszystkie, chowając się, gdzie która mogła. Parobków 141 1, 2 | Hengo wszedł rozglądając się trwożliwie, choć męstwem 142 1, 2 | budowana, stara - w pośrodku się wznosiła, wyżej nad inne 143 1, 2 | nigdy ogień nie gasnął. Dym się dobywał z niego przez nieszczelny 144 1, 2 | belki, i wszystko szkliło się od niego czarno. Dokoła 145 1, 2 | ile go do rozpatrzenia się w izbie było potrzeba.~Gdy 146 1, 2 | rękę gościowi i pokłonił mu się mówiąc, a zarazem wskazując:~- 147 1, 2 | jedzcie, pijcie, ogrzejcie się, spocznijcie i niech dobre 148 1, 2 | duchy będą z wami.~Hengo się niezgrabnie pochylił.~- 149 1, 2 | Błogosławieństwo temu domowi - odezwał się krztusząc - niech go choroba 150 1, 2 | pozyskał prawa pewne. Niewiasty się nie ukazywały, ale że na 151 1, 2 | jego.~- Teraz - odezwał się Hengo po chwili - kiedyście 152 1, 2 | Stary nic nie mówił, ruszył się tedy ku drzwiom; jeden z 153 1, 2 | drzewie siadłszy, ciekawie się rozglądając i przysłuchując... 154 1, 2 | pomocy obcej lub chciał się popisać ze zręcznością. 155 1, 2 | niosąc je, umyślnie zdawał się stąpać lekko i zwinnie, 156 1, 2 | obarczony nie był. Pochyliwszy się nieco we drzwiach, wszedł 157 1, 2 | pomyślał chwilę i obejrzawszy się ku staremu zaprosił go ku 158 1, 2 | Wy sami tylko - odezwał się - a niewiastom waszym ani 159 1, 2 | człek niemłody, mnie też ani się wstydzić, ani lękać nie 160 1, 2 | macie powodu.~Wisz zawahał się nieco, potem ręką dał znak 161 1, 2 | hamował, i zaledwie wparły się do świetlicy wąskimi drzwiami, 162 1, 2 | spotkała, krzyknęła i cofnęła się; za nią jak pierzchliwe 163 1, 2 | razem zmieszane słyszeć się dały.~Hengo tymczasem, klęcząc 164 1, 2 | swym jest zajęty. Lękając się i pragnąc, walcząc ze strachem 165 1, 2 | jak woda na jeziorze, to się ode drzwi na izbę posuwały, 166 1, 2 | mniej na pozór zważał, co się tam za nim działo, niby 167 1, 2 | niby nie widział, niby się nie zajmował niczym, tylko 168 1, 2 | spinania chust, misternie się zamykające, a posplatane 169 1, 2 | mówiąc, a pokazując, jak się na suknie bogato i pięknie 170 1, 2 | wykładać począł, rzucili się chciwie parobcy, oczy 171 1, 2 | rękę ująwszy, uśmiechnął się rad, przypatrując się ostrzu, 172 1, 2 | uśmiechnął się rad, przypatrując się ostrzu, które od słońca 173 1, 2 | Lepsze to - zawołał śmiejąc się Hengo - od waszych starych 174 1, 2 | ukazywał parobkom, niewiasty się powoli, jedna drugą naciskając, 175 1, 2 | płótnem okryta czeladź z tyłu się trzymała.~Z dwojga dziewcząt 176 1, 2 | sio-strach i braciach.~Lecz wzork się jej nie palił do tych błyskotek. 177 1, 2 | złożone, a śmielej rozglądała się niż towarzyszki. Na białej 178 1, 2 | niebieskie i czerwone ziarna się mieszały. Na głowie ruciany 179 1, 2 | wesoło. Twarze innych śmiały się dziecinnie, jej lice smutno 180 1, 2 | Między wszystkimi zda-wała się panią.~Hengo parę razy spojrzał 181 1, 2 | dziewczę zarumienione cofnęło się nieco; lecz wnet odzyskawszy 182 1, 2 | dumnie spoglądając cofnęła się i potrząsła głową.~- Przyjmijcie 183 1, 2 | ręki dziewczyna cofnęła się powoli. Ojciec na nią spojrzał, 184 1, 2 | potrząsła głową i skryła się za inne. Hengo więc podał 185 1, 2 | bratowe i czeladź skupiły się około niej, aby to cudo 186 1, 2 | Weź to! - rzekł Wisz - nam się za gościnę podarków brać 187 1, 2 | zamyślony stał, na kiju się oparłszy, nóż obejrzany 188 1, 2 | ich łatwo czytać było, że się im tych skarbów chciało, 189 1, 2 | chciało, ale gospodarz jeszcze się był nie odezwał, a bez niego 190 1, 2 | odezwał, a bez niego nic się tu nie działo. Był głową 191 1, 2 | wskazując...~Hengo zdaje się, że dopiero teraz spostrzegł, 192 1, 2 | ciekawość, lecz Niemiec już się z nim ukrył.~- Trudno się 193 1, 2 | się z nim ukrył.~- Trudno się to oprzeć - odezwał się 194 1, 2 | się to oprzeć - odezwał się gospodarz - kiedy samo co 195 1, 2 | teraz i my kmiecie ważyć się na to musimy. Nie wyjdzie 196 1, 2 | góry. ~- Staremu Wiszowi by się to zdało - zawołał - i przystało.~- 197 1, 2 | Rzekliście: do mogiły - odezwał się Hengo - niech was bogowie 198 1, 2 | was zwyczajem, że na stos się ubiera i zbroi, jak takiemu 199 1, 2 | Wisz patrzał na drzwi, skąd się powrotu synów spodziewał. 200 1, 2 | synów spodziewał. Ukazali się też wkrótce oba, jeden dźwigając 201 1, 2 | chciwie w worku grzebać się zaczął, mu oczy błyszczały. 202 1, 2 | połyskujące... W tych zdawał się świecić jakby zamknięty 203 1, 2 | nie pozostawało.~Dopiero się targ rozpoczął, milczący, 204 1, 2 | ciągu których umowa zerwaną się zdawała; Hengo niby swój 205 1, 2 | brać zaczynali. Ociągano się z tym jednak, nareszcie 206 1, 2 | kolana. Dwór cały odzywał się wykrzykami... Niemiec wiązał 207 1, 2 | mu ciekł z czoła, napił się wody i usiadł na ławie.~- 208 1, 2 | Patrzcież no - odezwał się gospodarz - ileśmy to wam 209 1, 2 | bierzemy. We dwie garście się to zmieści. Czaru wasze 210 1, 2 | tak tanie?~Hengo uśmiechać się począł.~- Naprzód - rzekł - 211 1, 2 | Niezdrowo to przedzierać się lasami. A to, co ja wożę, 212 1, 2 | za tym kruszcem wdzierać się muszą. Taki człowiek, jak 213 1, 2 | świata przejechać musi, zanim się do nich dostanie i cokolwiek 214 1, 2 | lata wędrować trzeba, nim się człowiek do nich dobije.~ 215 1, 2 | człowiek do nich dobije.~Życie się stawi co dzień i od dzikiego 216 1, 2 | złupić podróżnego. Choć się rzeki i góry, i parowy zna, 217 1, 2 | góry, i parowy zna, często się zbłądzi, głodem przymrze, 218 1, 2 | Parobcy i synowie rozstąpili się ku ognisku i w głąb~świetlicy, 219 1, 2 | Niewiasty szepcząc kryły się w komorze. Jedna tylko córka 220 1, 2 | zwierz bywa dziki? Człowiek się rodzi do swojego życia i 221 1, 2 | i mnie duch mój włóczyć się każe.~- A dużoście już świata 222 1, 2 | zjeździli? - zapytał Wisz. Hengo się uśmiechnął.~- Tak dużo, 223 1, 2 | wiele gór wierzchołki-m się przedzierał, widziałem dwa 224 1, 2 | pono najwięcej - odezwał się stary.~- My Polanie rozmówić 225 1, 2 | stary.~- My Polanie rozmówić się możemy i z tymi, co tu u 226 1, 2 | gdy go zabraknie.~- Dzieje się tak u was - przerwał stary - 227 1, 2 | miłują jako my.~Niemiec się skrzywił.~- Kto wam tu co 228 1, 2 | też - rzekł Wisz - od was się nauczyli bronić i wojować, 229 1, 2 | kamieniu zapomnieli - odezwał się Hengo - pogrzebaliśmy stare 230 1, 2 | prawie nie widać. Nie zdał się już teraz kamień, gdy o 231 1, 2 | siekierę bożą, kamienną, aby się u swoich bogów nią wyświadczył, 232 1, 2 | ciekawie. Wtem stary podniósł się z ławy i sięgnął ręką na 233 1, 2 | niewiasty służebne koło ogniska się kręciły rozpalając je. Przez 234 1, 2 | założonymi rękami z dala się temu zachodowi przypatrywała. 235 1, 2 | popatrzała, powiedziała. A pieśni się u niej rodziły tak jak na 236 1, 2 | siostry i bratowe same w las się iść lękały, tam gdzie duchy 237 1, 2 | gdzie duchy latają unosząc się nad strumieniami, nad jeziory, 238 1, 2 | szła śmiało, wiedząc, że się jej nic złego nie stanie, 239 1, 2 | dopuści.~U ogniska warzyła się i piekła wieczerza, a że 240 1, 2 | Ćwierć kozłowa obracała się u ognia, w wielkim garncu 241 1, 2 | służyły. W milczeniu zabrano się do mięsa palcami je odrywając, 242 1, 2 | krom chleba dużego wszystko się palcami brało i jadło. Postawiono 243 1, 2 | Głodny podróżny raczył się i popijał do syta, a nierychło 244 1, 2 | psy swoje, które dobywszy się z zamknięcia, gdy zwietrzyły 245 1, 2 | zwietrzyły wieczerzę, wcisnęły się do chaty i pod stół, kości 246 1, 2 | które im rzucano. Słońce się miało ku zachodowi, gdy 247 1, 2 | zachodowi, gdy najadłszy się i napiwszy Wisz wstał, tuż 248 1, 2 | z ław ruszyli. Podniósł się i Hengo; miejsce opróżniając 249 1, 2 | z chaty.~Stary, na kiju się opierając, Niemca z sobą 250 1, 2 | sakwy zrzucić w szopie, bo się nazajutrz do dnia w drogę 251 1, 2 | słowiki, nad błotami zwijały się czajki krzykliwe i niespokojne, 252 1, 3 | na Niemca.~- Dostaliście się tu szczęśliwie - a dalej? 253 1, 3 | powtórzył, jakby nie chcąc się z tym zdradzić, co zamierzał, 254 1, 3 | jesteście... Ja, żem tu już raz się kiedyś zabłąkał,~przywlokłem 255 1, 3 | kiedyś zabłąkał,~przywlokłem się i teraz. Dalej puszcza, 256 1, 3 | choćby na rzekę, obłąkać się łatwo, a na złych ludzi 257 1, 3 | jakich chałupach w lesie tłuc się nie myślę, pożytku z tego 258 1, 3 | nie było daleko, puściłbym się...~Wisz brwiami siwymi ruszył. 259 1, 3 | To srogi człek - jemu się w paszczę dostać, jak wilkowi 260 1, 3 | półuśmieszek szyderski Niemcowi się po ustach przesunął i dodał:~- 261 1, 3 | kneziowego - kto wie? powlókłbym się jeszcze... zobaczyć i tego 262 1, 3 | będąc rozbrojony zawahał się nieco.~- Tak? z rękami gołymi? - 263 1, 3 | zanadrza - nad jedną. Gdy się głos rozejdzie po lesie, 264 1, 3 | razem. Od strumienia lekko się podnosząc ku górze zielona 265 1, 3 | żadnej nie było, kierował się nie patrząc prawie. Hengo 266 1, 3 | patrząc prawie. Hengo drapał się za nim - milczeli idąc oba... 267 1, 3 | wolna, nieznacznie wspinało się, lasem okryte. W zaroślach 268 1, 3 | zlatywało z gałęzi, na których się już noclegować zabierało.~ 269 1, 3 | noclegować zabierało.~Zdawały się gniewne na starego gospodarza, 270 1, 3 | białej spódniczce podniosła się gderząc, podlatując, przysiadając 271 1, 3 | przysiadając i zrywając się przed nimi, aby ich łajać, 272 1, 3 | lis żółtym ogonem, zawinął się i znikł wsunąwszy do jamy. 273 1, 3 | łąk niosąc plon, cisnąc się do nich przed rosą, aby 274 1, 3 | trudno było nadążyć. Wtem las się rozstąpił, polanka, trawą 275 1, 3 | płaskiej przestrzeni wznosiła się sypana mogiła, z której 276 1, 3 | z której widok rozlegał się na okolicę, jak oko sięgnąć 277 1, 3 | stanąszy tu i oglądając się po swej ziemi, mógł się 278 1, 3 | się po swej ziemi, mógł się czuć panem. Hengo, spojrzawszy 279 1, 3 | oblewało, promienie czepiały się wierzchołków drzew gdzieniegdzie 280 1, 3 | oddaleniu. Jak fale też kołysały się bliższych drzew wierzchołki. 281 1, 3 | i majowych łąk zieloność się przebijała. Dalej ściśnięte 282 1, 3 | sinego dymu słupy wznosiły się ku górze, nie zgięte żadnym 283 1, 3 | pasami długimi rozścielały się do snu mgły wieczorne.~Wisz 284 1, 3 | końmi waszymi dostaniecie się łatwo. Trzymajcie się ciągle 285 1, 3 | dostaniecie się łatwo. Trzymajcie się ciągle rzeki, a minąwszy 286 1, 3 | dala uderzyło. Zatrzymał się, głowę spuścił i słuchał.~ 287 1, 3 | oddalony tętent głuchy, który się zdawał przybliżać. Wiszowi 288 1, 3 | przybliżać. Wiszowi twarz się zachmurzyła, ręką pokazał 289 1, 3 | dodał - chodźmy; boję się, czyśmy wilka nie wywołali 290 1, 3 | stary stoi...~Stary poruszył się z żywością prawie młodzieńczą 291 1, 3 | prawie na Niemca posunął się tąż samą drogą w dół, którą 292 1, 3 | pędził żywiej i przesunąwszy się przez las - spoza ostatnich 293 1, 3 | brzegiem rzeki posuwających się pięciu konnych, na których 294 1, 3 | na plecach łuk nad głowę się podnosił i łubiany wór na 295 1, 3 | zobaczywszy jeźdźców, jak noc się zachmurzył - porwał róg 296 1, 3 | nadjeżdżających.~Gdy głos ten dał się słyszeć, jezdni na koniach 297 1, 3 | jezdni na koniach poruszyli się żywiej i pierwszy z nich 298 1, 3 | skóry darły! - Odwrócił się do Niemca. - Wam to na rękę, 299 1, 3 | skinienie, ale u stołba znajdzie się ich dziesięć razy tyle, 300 1, 3 | dziesięć razy tyle, gdyby się mścić chcieli.~Szli co prędzej 301 1, 3 | zatrzymał, starego poznawszy lub się domyślając gospodarza. On 302 1, 3 | i jego towarzysze mniej się mu jednak niż Niemcowi przypatrywali. 303 1, 3 | Gdy podeszli, starzec się smerdzie pokłonił, chociaż 304 1, 3 | oddać powitania. Skłonił się i Hengo, ale mu twarz pobladła, 305 1, 3 | oczy wszystkich na niego się skierowały.~- Kogóż to z 306 1, 3 | spokojnych! - krzyknął śmiejąc się smerda - znamy... Kto wie, 307 1, 3 | Spokojny człek - odezwał się Wisz powoli - dajcie mu 308 1, 3 | Kneź surowo zakazuje, aby się tu obcy po kraju nie wałęsali. 309 1, 3 | wykonać. Smerda skierował się ku zagrodzie.~Stali tu już 310 1, 3 | dany przez ojca wszystkie się ukryły po kątach i zbiegły 311 1, 3 | kątach i zbiegły do lasu, aby się z obcymi ludźmi zuchwałymi 312 1, 3 | nie spotykać. Wyjaśniła się też twarz Wisza, gdy w podwórku 313 1, 3 | Henga z sobą, wydrwiwając się z niego, popychając i bijąc. 314 1, 3 | Zaszumiało wnet w izbie, gdy obcy się do niej wcisnęli. Smerda 315 1, 3 | stary gospodarzu - ozwał się smerda - wy to już wiedzieć 316 1, 3 | mruknął stary.~Myślicie się rachować z nami? Kmieć z 317 1, 3 | Kmieć z kneziem? - rozśmiał się smerda.~- Kneź z kneziem, 318 1, 3 | pozorem obrony.~Smerda chciał się śmiać, ale popatrzywszy 319 1, 3 | sługa, pomyślawszy, stał się łagodniejszy, czerpakiem 320 1, 3 | Smerda wąsy otarł i zwrócił się do Niemca.~- Gdzie twoje 321 1, 3 | konie i sakwy?~- Znajdą się jutro razem ze mną przed 322 1, 3 | ławie smerdy, przysunął mu się do ucha, zasłonił dłonią 323 1, 3 | kneziowskiego sługi mieniło się, marszczyło, rozjaśniało. 324 1, 3 | jutro z nami, na grodzie się z nim rozprawim.~Uwolniony 325 1, 3 | mając na myśli, zwrócił się do starej Jagi.~- Matko 326 1, 3 | powrócą.~- W las! - zaśmiał się smerda, któremu zawtórowały 327 1, 3 | drodze nie spotkali. Byłoby się z kim zabawić, choćby i 328 1, 3 | je usłyszał i zachmurzył się. Drudzy znowu około kadzi 329 1, 3 | podeszli do rozmowy, podsunęła się i Jaga, a Wisz z wolna poszedł 330 1, 3 | niego ku drzwiom, gdzie się z wiadra wody napił. Tu 331 1, 3 | lecz Niemiec - obejrzawszy się szepnął mu do ucha:~- Ja 332 1, 3 | szepnął mu do ucha:~- Ja się ich nie boję, nic mi nie 333 1, 3 | mi nie zrobią - dostanę się z nimi do knezia. Towaru 334 1, 3 | sobą wszystkiego - by darmo się nie wozić z ciężarem. Wisz 335 1, 3 | nieszczęście?~Hengo uśmiechnął się chytrze, głową potrząsając.~- 336 1, 3 | potrząsając.~- Nie boję się - nic mi nie zrobią... wykupię 337 1, 3 | mi nie zrobią... wykupię się im, bądźcie spokojni, tylko 338 1, 3 | Milczeniem gospodarz zgodził się na to, a Niemiec wysunął 339 1, 3 | Zobaczywszy światło smerda się dopiero obejrzał za gospodarzem 340 1, 3 | trąciła go Jaga, niechętnie się zawlókł do środka. Ludzie 341 1, 3 | trzeba nam ludzi... U nas się źle nie dzieje... Głodu 342 1, 3 | całych dniach na brzuchach się wylegają. I piwa się im 343 1, 3 | brzuchach się wylegają. I piwa się im nie skąpi. Przyjdzie 344 1, 3 | Przyjdzie wyprawa, z łupu się co dostanie.~- Albo się 345 1, 3 | się co dostanie.~- Albo się pójdzie w niewolę - dodał 346 1, 3 | zapytał Wisz.~Smerda się zamyślił.~-- To was na sznurze 347 1, 3 | patrząc w ziemię. - Wziął się obyczaj taki. Patrzcie tylko, 348 1, 3 | postronkach nie ciągnęli, jak się im naprzykrzy.~Zmilczał 349 1, 3 | posłaniec.~- Nie przeciwcie się - szepnął po cichu. - Kneź 350 1, 3 | wilk człapie. Na kmieciów się odgraża bardzo. Zamiast 351 1, 3 | i skórę na kożuch, bo mi się mój dobry podarł na usługach.~ 352 1, 3 | Hej, Sambor - odezwał się do stojącego z tyłu za gromadką, 353 1, 3 | za gromadką, śmiejącego się z dworakami chłopaka. - 354 1, 3 | imieniem parobczak wyprostował się i podszedł.~- Tobie w polu 355 1, 3 | Tobie w polu nie bardzo się chce robić, a koło domu 356 1, 3 | śpiewasz, niż pracujesz. Ty byś się zdał do lekkiego chleba, 357 1, 3 | czapkę wetknąwszy popisywać się urodą. Ty na kneziowski 358 1, 3 | zagadnięty parobczak, choć mu się niedawno twarz śmiała, posmutniał, 359 1, 3 | dokoła - zobaczył, jak mu się smerda przypatrywał ciekawie, 360 1, 3 | knezia lepiej niż tu, a jak się spodobasz panu, kto wie, 361 1, 3 | parobczak synem jej nie był, ale się w chacie wychował i jak 362 1, 3 | oznajmieniem strwożeni, cofnęli się w głąb - opuściła ich wesołość. 363 1, 3 | tylko dwaj rozumieli.~Sambor się uspokoił i wstał, smutny 364 1, 3 | już na losy swoje.~Kto by się wsłuchał był w głosy, które 365 1, 3 | głosy, które wewnątrz chaty się ozwały, gdy Jaga wyszła 366 1, 3 | załamawszy ręce, domyśliłby się, że tam niewiasty za Samborem 367 1, 3 | Nikt jednak nie śmiał ozwać się głośniej, aby obcy nie posłyszeli 368 1, 3 | niewieścich i nie domyślili, że się od nich pochowały. Dano 369 1, 3 | też puszczono, nie bardzo się troszcząc o niego - i szedł 370 1, 3 | myśleć umiesz.~Zatrzymał się trochę, wsłuchując się w 371 1, 3 | Zatrzymał się trochę, wsłuchując się w wieczorną ciszę - a potem 372 1, 3 | ale z potrzeby. Wielkie się u nas rzeczy gotują, kneziowie 373 1, 3 | nas porobić. Z Niemcami się znoszą... Nam dojadło to... 374 1, 3 | uszy. Musimy wiedzieć, co się u nich dzieje. Po to ja 375 1, 3 | posłuszny bądź... kłaniaj się nisko... a o nas nie zapominaj.~ 376 1, 3 | Myślałem - z wami poczęło się życie i przy was skończy.~ 377 1, 3 | powrócisz... Nauczysz się tam wiele, napatrzysz, dowiesz, 378 1, 3 | napatrzysz, dowiesz, bo cię się strzec nie będą... Na Kupałę, 379 1, 3 | odpowiedział na nie.~- Patrz a ucz się - powtarzał - zapamiętaj 380 1, 3 | zapamiętaj wszystko. Nam się stamtąd wszystkim niewola 381 1, 3 | pomyślimy. A kto z nas wie, co się w tym wilczym dole praży 382 1, 3 | zyszczesz łaski, nie będą się taić przed tobą. Piją, a 383 1, 3 | zachmurzony; księżyc już się był podniósł w górę i świecił 384 1, 3 | gdy po długiej rozmowie się rozeszli. Sambor jak wkuty 385 1, 3 | o wrota. Psy przyszły mu się łasić do ręki, pogłaskał 386 1, 3 | nierychło znowu usłyszeć się spodziewał.~Sen go nie brał - 387 1, 3 | przesiedział noc całą do dnia.~Już się we dworze niewiasty ruszać 388 1, 3 | ku tylnym wrotom, jakby się tam kogo spotkać spodziewał.~ 389 1, 3 | Samborze, mój miły, nie trwóż się i nie tęsknij - powrócisz. - 390 1, 3 | drzwi wpółotwarte pokazała się Dziwa, która w rękach trzymając 391 1, 3 | na chłopaka i smutnie mu się uśmiechnęła.~- Co ty tak 392 1, 3 | jutro odgadnę... Nie smuć się, Sambor Złego ci się nic 393 1, 3 | smuć się, Sambor Złego ci się nic nie stanie.~- Szkoda 394 1, 3 | wiatr rozwieje, kiedy krucy się nasycą, kiedy bartnik zbierze 395 1, 4 | ROZDZIAŁ 4~Wszystko się już budziło po szopach i 396 1, 4 | kiju obejrzeć naprzód, jaki się dzień obiecywał.~Niebo nad 397 1, 4 | pędziły żywo, wyprzedzając się i kłębiąc. Nad błotami stały 398 1, 4 | stały gęste opary, poruszały się to blednąc to szarzejąc. 399 1, 4 | okrywała trawy i szkliła się na zielonych liściach młodych. 400 1, 4 | wolna ciągnąc zatrzymały się nad chałupą i poleciały 401 1, 4 | leniwo... Stary obejrzał się za nimi i pokiwał głową.~ 402 1, 4 | przecież, młody, pocieszał się trochę, że na białym świecie 403 1, 4 | Parobcy tylko na szyi mu się wieszali.~Smerdowi towarzysze, 404 1, 4 | gospodarz stary zebrali się koło ogniska. Wszyscy jechać 405 1, 4 | jechać spieszyli, bo im się zdało, że deszcz lunie prędko, 406 1, 4 | Wisz spokojnie ręczył, się niebo rozpogodzi.~Niemiec 407 1, 4 | rozpogodzi.~Niemiec nie zdawał się frasować wcale, że go zabierano 408 1, 4 | oczy towarzyszów chciwie się na jego sakwy zwracały. 409 1, 4 | strwożony i z tego nikt się słowa nie dopytał.~Śmieli 410 1, 4 | słowa nie dopytał.~Śmieli się z niego wszyscy, palcami 411 1, 4 | chwili, najadłszy i napiwszy się, ruszyli wszyscy do koni. 412 1, 4 | za wrota i brzegiem rzeki się kierując, wkrótce znikli 413 1, 4 | Wiszowi. Sambor, obejrzawszy się, nie dojrzał już nic, tylko 414 1, 4 | dymu nad zagrodą wzbijający się ku górze.~Jak przepowiedział 415 1, 4 | przepowiedział stary, tak się stało - mały tylko, jak 416 1, 4 | zapachniały po nim brzozy, niebo się jasne zza szarych zaczęło 417 1, 4 | Cała chmur nawała zbiła się na zachodzie, nad głowami 418 1, 4 | głowami podróżnych wyjaśniło się i blade słońce wyjrzało 419 1, 4 | rąbków, jak oblubienica, gdy się z pościeli podnosi. Podróżni 420 1, 4 | na koniach, choć ciągle się budząc, jego towarzysze, 421 1, 4 | samym rzeki brzegiem, to się spinając nieco ku górze - 422 1, 4 | pyski chwytając - posuwali się dalej coraz milczący... 423 1, 4 | mchami obrosty, dobywał się szemrząc i ciekł do rzeki 424 1, 4 | kijem białym, około kamienia się przechadzał. Było to prastare 425 1, 4 | patrzał ciekawie, wstrzymał się od tej ofiary.~- Co to za 426 1, 4 | zapytał Sambora.~- Leszkową się zowie - odparł chłopak. - 427 1, 4 | strzałą rażony zginął. Wojsko się rzuciło, najezdnika rozbiło, 428 1, 4 | rok, na Kupałę, otwiera się mogiła i może wnijść~po 429 1, 4 | kto chce, a brać, ile mu się podoba; ale musi spieszyć 430 1, 4 | gdy kury zapieją, zamyka się mogiła i niejeden już w 431 1, 4 | Samborowi ze smutku na baśń się zebrało, mówił więc, jak 432 1, 4 | skarbów parobek podkradł się nocą Kupałową pod mogiłę, 433 1, 4 | idąc dalej, nie opatrzył się, kury zapiały... I rok 434 1, 4 | nie było... Dopiero gdy się znowu otwarła, wyszedł z 435 1, 4 | i lewo po gajach dymiło się w chiżynach, nad rzeką spotykali 436 1, 4 | zsiadłszy, wszyscy pokładli się w cieniu, a kto co miał, 437 1, 4 | lśniące jak oko, zdając się przyglądać krajowi, nad 438 1, 4 | ściągnąwszy coś rachować się zdawał, gdy Sambor w dali 439 1, 4 | śpiewanie powolne, które się coraz zbliżało. Cichy to 440 1, 4 | ku brzegowi rzeki, skąd się głos zdobywać zdawał.~Dołem, 441 1, 4 | chłopak prowadził. Wlókł się z wolna, w ręku trzymał 442 1, 4 | ręką drżącą. Smerda, który się przebudził, ujrzawszy go 443 1, 4 | Bywaj tu, stary!~Ślepiec się zatrzymał, z wolna głowę 444 1, 4 | zaczął palcami, ale pieśń się przerwała. Stanął, myślał, 445 1, 4 | obmacywać i ostrożnie osunął się na ziemię. Gęślę złożywszy 446 1, 4 | jakby mu ona nie wylewając się z piersi nabrzmiewała w 447 1, 4 | tchnieniem... bez którego ostać się nie mógł, niezrozumiale, 448 1, 4 | nimi powoli... jak ślimak się wlokę... A co ujdę kawał 449 1, 4 | chyba na zwierza...~Smerda się rozśmiał.~- Eh-e - rzekł - 450 1, 4 | słuchać go nie ma komu. Niech się uczą lasy, jak żyli ci, 451 1, 4 | nieznacznie, i nie postrzegł się, jak nucić zaczął. Ręce, 452 1, 4 | zaczęły, a struny skarżyć się i płakać.~- Jam może śpiewak 453 1, 4 | gdzie dola wiodła, gdzie się ludzi zebrała gromada. Siadałem 454 1, 4 | zdroju... hen, hen, gdzie się kończy ludzka mowa.~Zamilkł. 455 1, 4 | drzemał. Gdy ustał, odezwał się: - Śpiewaj, śpiewaku, dalej!~- 456 1, 4 | Wisznu i Samowile?~Głos mu się zniżał, głowa trzęsła...~- 457 1, 4 | pieśni znad Dunaju. Cicho się stało dokoła - on nucił 458 1, 4 | umiera, daj mu ziemi! Bóg się ulitował, rzecze: Tam za 459 1, 4 | królu na Dunaju, nie waż mu się stać oporem. Ręce łamie 460 1, 4 | do modlitwy. Bogu módlcie się Koladzie, Samowile, co wiatr 461 1, 4 | twarz przed Koladą, modlą się do Samowiły. Wiatry przyszły, 462 1, 4 | domy stają, ludzie uczą się siać ziarna. O Kamiano, 463 1, 4 | Dunaj głową pada. Pieśń się o tym ludziom pieje. Bóg 464 1, 4 | rzekł - młodsza pieśń, może się wam spodoba lepiej.~I nutę 465 1, 4 | duma, brodę zwija, podparł się i patrzy w ziemię. Jak mam 466 1, 4 | miesiąc rośnie, siedem razy się roztapia, Krak Skubę 467 1, 4 | góra cała i gród z stołbami się chwieje. W smoku palą się 468 1, 4 | się chwieje. W smoku palą się wnętrzności, trzewa ogień 469 1, 4 | Wisły i żłopie. Żłopie, się nadął cały i rycząc rozpukł 470 1, 4 | Patrzaj, narodzie mój miły, że się twe męki skończyły. Ptacy 471 1, 4 | smoczą jamą na górze gród się kamienny podnosi, tam Krak 472 1, 4 | mu sięga A kiedy dotknie się ziemi, król wie; że umrzeć 473 1, 4 | wie; że umrzeć mu pora. Ni się weseli, ni smuci, że swe 474 1, 4 | jest czarny. A Krak śmieje się i rzecze: Zwierz i las niestraszny 475 1, 4 | ludzie, starszyzna na gród się zbiera. Niechaj ten, co 476 1, 4 | wojsko zalewa i las oszczepów się jeży, świecą tarcze, chrzęszczą 477 1, 4 | wojsko w lasy, góry. Sam się został Rytgar srogi. Losy 478 1, 4 | je cale, niż o rękę bić się mają ci, co ziemi pożądają. 479 1, 4 | wielki. - Rzekła i w Wisłę się rzuca. Naród płacze swej 480 1, 4 | płacze swej królowej, cały się zbiega do ciała i sypie 481 1, 4 | ledwie dokończywszy począł się, kijem o ziemię opierając, 482 1, 4 | nasępionymi brwiami wyrywać się zaczął do pochodu, chłopca 483 1, 4 | odwrócił głowę i oddalił się szybko, dłonią ucisnąwszy 484 1, 4 | śmiały, usta zacisnąwszy, aby się z nich głos nie dobył~ 485 1, 5 | sterczały poopalane. Dalej pasło się koni stado i zbrojny człek 486 1, 5 | pola przestrzeń przed nim się odkryła. Nie opodal już 487 1, 5 | jezioro wielkie, w którym się słońce zachodzące przeglądało. 488 1, 5 | wodami jego ptastwo unosiło się stadami, czółna stały u 489 1, 5 | zawołał smerda, zwracając się ku Niemcowi i wskazując 490 1, 5 | Przybędziemy na czas, nim się do snu zabiorą.~Towarzyszom 491 1, 5 | Niemiec spode łba rozpatrywał się bacznie.~W miarę jak się 492 1, 5 | się bacznie.~W miarę jak się zbliżali, gród coraz wyraźniejszym 493 1, 5 | gród coraz wyraźniejszym się stawał. Wieża z szarymi 494 1, 5 | które teraz miejscami dym się dobywał. Około grodu ludzi 495 1, 5 | ujrzawszy Hengę, ciekawi cisnąć się zaczęli i dopytywać.~Niemiec 496 1, 5 | dołu, bo do niej dostawano się tylko po drabinach. Tuż 497 1, 5 | komory, a przed nimi ciągnęło się podsienie długie, na drewnianych 498 1, 5 | okraszone były, wznosiło się szersze wnijście, na grubszych 499 1, 5 | zajeżdżał na podwórze, w którym się dość kręciło czeladzi, u 500 1, 5 | ostrym wejrzeniem. Zdawał się stąd dozorować, co się na


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4048

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL