Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
armis 1
artystyczna 1
awarów 2
az 122
azali 2
azaz 1
azby 2
Frequency    [«  »]
124 smerda
123 która
123 niech
122 az
119 czy
117 iz
117 ziemie
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

az

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | przebiegli tak staj kilkoro, nie słysząc nic, nie widząc 2 1, 1 | ciepły sznurek wijący się do stopy i w skórzanym obuwiu 3 1, 2 | oglądając się już za siebie, weszła do dworu wewnątrz 4 1, 2 | co wężem rękę niewieścią do łokcia opasać mogły. 5 1, 2 | rzucili się chciwie parobcy, oczy im do~nich zaświeciły 6 1, 2 | worku grzebać się zaczął, mu oczy błyszczały. Wydobywał 7 1, 2 | Ociągano się z tym jednak, nareszcie Hengo rękę wyciągnął 8 1, 2 | człowieczków mają postać... Oni do wnętrzności ziemi za 9 1, 2 | Chrobaty, i Morawiany, i do Dunaju... i dalej. A 10 1, 3 | śmiechem wtórowali. Trwało to do nocy, wniesiono łuczywo 11 1, 3 | wiemy, co oni tam robią, nam na szyję więzy spadną. 12 1, 4 | dalej, nie opatrzył się, kury zapiały... I rok go 13 1, 4 | Chorbatych Gór wierzchów do lasów u Łaby. Niosły 14 1, 4 | zdroju do zdroju... hen, hen, gdzie się kończy ludzka 15 1, 4 | siedem razy się roztapia, Krak Skubę wołać każe. Skubo, 16 1, 4 | straszna paszczęka, ryknie, drży góra cała i gród z 17 1, 4 | Wisły i żłopie. Żłopie, się nadął cały i rycząc 18 1, 4 | las niestraszny dla nas. w puszczę ciemną wjechali - 19 1, 4 | młotem w skroń mu ciska, krew szkarłatna wytryska 20 1, 5 | wszyscy - mruknął kneź - ja im pyski pozatulam i 21 1, 5 | skierowanych było.~- Miłościwy pan jutro dopiero do siebie 22 1, 6 | Trwało to dosyć długo, dwu czy trzech wybranych 23 1, 6 | brata, jątrzył i nawoływał, nam oczy krwią naszły i 24 1, 6 | jeszcze się słuchać zdawał.~ nierychło głowę podniósł 25 1, 7 | Ona i Dziwa poszły za nim do konia siwego, który spokojny 26 1, 7 | ku panu, zarżał i czekał, nań siądzie. Chciał jeden 27 1, 7 | naradzali się w izbie po cichu do zmierzchu. Stał miód 28 1, 7 | osobności szeptali z sobą - Doman posłanie swe staremu 29 1, 7 | bezkarnym?~Kneź milczał długo, zerwał się gniewny.~- Precz 30 1, 7 | krzyczy głosem wielkim, , co żyje, na zamku pobudzi. 31 1, 8 | nad sine morze i na zachód do Gór Czarnych. Był to 32 1, 8 | wchodził; czekał pewnie, się niezdara oddali. Po 33 1, 9 | ażeby prędzej was mieć, mnie po was przysyła...~ 34 1, 9 | pijany rozpaczą, biegnąc do zwłok. starca Tu popadały 35 1, 9 | córki pod ręce; cała ludność do dzieci wysypała się ze 36 1, 9 | wzięły na ręce... Szła tak do stosu, stanęła chwilę, 37 1, 9 | coraz wyżej, na szczyt sam, tu padła u stóp męża i objąwszy 38 1, 9 | ogień wybuchający od dołu, bale u dołu kruszyć się, 39 1, 9 | aby dogorywały, czekając, ogień święty sam przygaśnie...~ 40 1, 9 | poszło z nim na świat drugi. do najdrobniejszych szczątków 41 1, 9 | noc drugą, a nie skończyło trzeciego... Młodzież ciskała 42 1, 9 | sił borykając się z sobą, napoju się przebrało i znużenie 43 1, 9 | chciał, a wziąć nie mógł. gdy liść odpadł, rzekł powoli:~- 44 1, 10 | szybkie skrobanie paznokciami, póki w spróchniałej korze 45 1, 10 | Chorbatów, Serbów, Mazów, do Dunaju i za Dunaj biały, 46 1, 10 | Starce głowami trzęśli. z prawej strony czarno zarosły, 47 1, 10 | Mruczenie rosło coraz, zgłuszyło mówiącego, ale 48 1, 10 | sami, słuchali i karmili, oszalał... Słyszeliście, 49 1, 10 | koszulę rwąc... Groźne wyrazy tu dochodziły. Dwoje jasnych 50 1, 10 | powstał tak wielki, stąd na horodyszcze dochodził. 51 1, 10 | ugości a nakarmi, a upoi, się ludziom na wiek wieka 52 1, 10 | daleko śmiech rozlega... puścieją w lasach knieje... 53 1, 10 | puścieją w lasach knieje... po dworach lud truchleje... 54 2, 12 | zawiązywała się nierówna, dziewki się płonącymi polany 55 2, 12 | na myśli...~Zaszedł tak w głąb boru, gdzie już tylko 56 2, 12 | ognia świętego, stać będę, oczy wypłaczę i zgasną... 57 2, 12 | oczy wypłaczę i zgasną... ja żyć albo ogień palić 58 2, 14 | podnoszącego się wysoko, pod strop i dach. Była to 59 2, 14 | nie patrząc zbliżyła się do dwóch siedzących niewiast, 60 2, 14 | krew!...~Kneź rzucił się, częstokół za nim zachrzęszczał 61 2, 14 | okrywając głowę i czekał, bóg piorunów przejdzie nad 62 2, 15 | Pochwist wył i śmiał się, psy ze strachu zrywały się, 63 2, 15 | trzeszczały, wicher rechotał.~ około północka koto mostu 64 2, 15 | gorączce nikt nie zważał na to, Myszko, obejrzawszy się 65 2, 15 | poczęła mu szyję rzezać, krew na słupy trysnęła. 66 2, 16 | zamordowali. Tak dojechali na ojcowski gród stary i 67 2, 16 | łokciami. Chwost czekał, Mściwój począł.~- Ani przeciwko 68 2, 16 | że pali, alem się opił, , sprośna rzecz, gardłem 69 2, 16 | Drugi walczył ze zgonem, gdy siwa ojca głowa uderzyła 70 2, 16 | targały go męczarnie wielkie, jak piorunem tknięty runął 71 2, 16 | wyjąc i świszcząc dziko, Chwost obejrzał się, drgnął 72 2, 18 | dolatywały do uszu zamkniętych, ustały; zatętniły konie 73 2, 19 | siedzące ciała składano, do obecnych, gdy spaliwszy, 74 2, 20 | długo trzeba było czekać, co powiedział - a rzekł 75 2, 20 | ludzi ledwie udźwignęło, do takich drobnych, których 76 2, 20 | dłużej, tym paliło mocniej. się jej na łzy zebrało i 77 2, 20 | zaczerwieniła pochylając do ucha Jaruhy. - Daj mi 78 2, 20 | noc, na obu rękach oparty, go oczyma obudzić musiała 79 2, 21 | ich puścić nie chciano, wyszedł starszy smerda, 80 2, 21 | nocą, lasami, manowcami tu, aby wam uścisnąć nogi...~ 81 2, 21 | niemal skoczyli ku sobie, kneź mrucząc spuścił głowę, 82 2, 21 | Ja z wami - rzekła - do brzegu popłynę... Póki 83 2, 21 | dali nic widzieć nie dawał, płomię się rozpostarło i 84 2, 21 | gąską powiązane, szeregiem pod wały.~Na okopach leżący 85 2, 21 | huknął okrzyk ze stron obu, się ziemia zatrzęsła, stado 86 2, 21 | i o podłogę nim cisnął, go roztrzaskał w kawały.~ 87 2, 21 | Szyja - posiedzim pod wieżą, wyzdychają z głodu.~Bumir 88 2, 21 | głuchym grzmotem stoczyły się na dno.~W wieżycy ciemno 89 3, 22 | już i pięści nastawiali.~ gdy do tego przyszło, Ścibor 90 3, 22 | wybierać przychodziło, Leszki do słupa biegały, inaczej 91 3, 23 | całego wendyjskiego wybrzeża do ujścia Łaby, zbóje i 92 3, 23 | go wnet z kupy za nogi - gdy twarz osmalona na jaw 93 3, 24 | cały zagon stał nietknięty, Jaruhą go dopiero rozplątać 94 3, 24 | a gdy u progu stanęli, ziemia zatętniała.~Broniono 95 3, 24 | młodej, dziewczętom się zaiskrzyły oczy. Były tam 96 3, 24 | wszystkim stojącym dokoła do małych dzieci. Potem 97 3, 24 | głosem jakimś strasznym - oprawcom ręce drętwiały.~- 98 3, 25 | i dobywał się z topieli, nareszcie u brzegu ujrzał 99 3, 25 | była pójść i wahała się - Wizun nadciągnął. Doman 100 3, 25 | wiedźma jestem!~Doman milczał, nierychło się ozwał obojętnie:~- 101 3, 25 | nawet jej nie brakło... gdy wyrosła, a ojciec mówić 102 3, 25 | kraśny upadł pode dworem.~ się wybrał w swaty do niej 103 3, 25 | przyłożyli ziele do serca, chłopak wstał, oczy przetarł 104 3, 25 | rzekła - ale nie inaczej, mu się ja siedem razy schowam 105 3, 25 | rękę przyłożył do łodygi - tu panna stoi i płacze.~- 106 3, 25 | siadła, płacze, płacze, z łez strumyk płynie. Myślała, 107 3, 25 | do dworu gniewna bieży, na ziemi w komorze leży... 108 3, 25 | nie połknął, nie schwycił, tu słyszy te słowa: - Poznałem 109 3, 25 | Radziły siostry, radziły, się królewna zmieniła w 110 3, 26 | dotąd nie mamy, swobody nadto. Tymczasem pomorskie 111 3, 27 | wozów sobie wprzęgając, póki z tych nieszczęśliwych 112 3, 28 | zachwalał, że się Dobek z ziemi podnosił słuchając, 113 3, 28 | pustych nocując, dni kilka, wjechali do puszczy na granicy 114 3, 28 | na wędę, jechałem z nim na granicę pomorską do obozowiska 115 3, 29 | począć mają - czekaćli, się Pomorcy rzucą pierwsi, 116 3, 29 | ostrożnie, nie postrzeżony, zakaszlał, aby nań zwróciła 117 3, 30 | sypali drugi, sypali trzeci, ziemia litościwa wszystkich 118 3, 30 | milczeniu, ściśniętą ławą jedną pod chaty, tu stanęli gromadnie 119 3, 30 | po kneziu, po nim drudzy do ostatniego, dalej, kto 120 3, Dop| że Chagan (chan Awarów) do owych to stron wyprawił 121 3, Dop| stanowczo bardzo trudno.~Prawie do tej chwili, gdy się Lechia 122 3, Dop| Wzbrania się on przyjąć władzę, nareszcie ulega wyraźnemu


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL