Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siasc 6
siatke 1
sidlszy 1
sie 4048
sie-li 2
siebie 128
siec 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
4603 i
4048 sie
2762 na
2380 nie
2344 z
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4048

     Tom,  Rozdzial
501 1, 5 | Zdawał się stąd dozorować, co się na zamku działo. Sam strój 502 1, 5 | poszedł ku niemu. Zbliżając się przygiął niżej jeszcze, 503 1, 5 | smerda stłumionym głosem. -On się tu pono nie pierwszy raz 504 1, 5 | mu jechać za sobą. Ale mi się nie opierał wcale, owszem, 505 1, 5 | Smerda powtórnie do stóp się pokłonił.~Od kmiecia Wisza 506 1, 5 | stara, wilcza swoboda wije się im po głowach... Ślepe dziady, 507 1, 5 | pęta wziąć trzeba... Smerda się nie ważył odpowiadać, stał 508 1, 5 | ciągnął dalej, przechadzając się po wystawie, kneź ~ ~- znam 509 1, 5 | kneź ~ ~- znam ja go, on się tam na puszczy sądzi kneziem 510 1, 5 | czekał na nie, nie oddalając się od sakwy swojej, na którą 511 1, 5 | jutro odłożył... - Zbliżył się jeszcze bardziej do ucha 512 1, 5 | był zbiegł i z kmieciami się wąchał... Trzeba mu było, 513 1, 5 | powiesić... Szkoda, zdaliby się na wojaków, zdrowi byli, 514 1, 5 | niebezpieczne wilki...~Smerdzie czy się gadać chciało, czy sobie 515 1, 5 | a w końcu... Rozśmiał się dziko i spojrzał ku domostwu.~ 516 1, 5 | miał też czas rozpatrywać się po dworze, a że wiele świata 517 1, 5 | otoczony i ludzie zdawali się tylko czekać skinienia, 518 1, 5 | tylko czekać skinienia, aby się rzucić na niego. Obchodzili 519 1, 5 | Obchodzili go, przypatrywali się i słyszał, jak dokoła powtarzano:~- 520 1, 5 | posłuszny, w trop udał się za przewodnikiem. Przez 521 1, 5 | widać było przesuwające się białogłowy i bawiące w piasku 522 1, 5 | w bocznym dworze, a gdy się te otwarty, znalazł się 523 1, 5 | się te otwarty, znalazł się w pięknej izbie, której 524 1, 5 | komina, na którym ogień się palił, siedziała niewiasta 525 1, 5 | gdy ten pokornie kłaniał się jej do samej ziemi - uśmiechnęła 526 1, 5 | samej ziemi - uśmiechnęła się i odezwała doń w języku 527 1, 5 | rzekł Niemiec oglądając się po izbie, w której ciekawe 528 1, 5 | w której ciekawe kręciły się niewiasty - jestem zza Łaby, 529 1, 5 | Łaby, ale nawykłem włóczyć się po świecie, a do domu rzadko 530 1, 5 | Hengo ciekawie wpatrywał się w siedzącą, sięgnął nieznacznie 531 1, 5 | ukazał. Ujrzawszy go zerwała się z siedzenia niewiasta, dała 532 1, 5 | drzwi i żywo przybliżyła się do Niemca. Ten przykląkł 533 1, 5 | znów w krześle opierając się na dłoni, to spoglądając 534 1, 5 | ogień, przy którym zioła się jakieś smażyły, a woń ich 535 1, 5 | wiara dana mi była.~Zbliżył się na krok i zniżył głos nieco:~- 536 1, 5 | biała jej ręka podniosła się z oznaką lekceważenia. ~- 537 1, 5 | zioła.~- Kmiecie od dawna się burzą, ale już ich wielu 538 1, 5 | Ubywa co dzień... Nie boim się ani ich, ani nikogo, grad 539 1, 5 | bronią i koniem... Wszyscy się im dziwują... Niewieście 540 1, 5 | Niewieście rozjaśniło się lice.~- Mogliby już do domu 541 1, 5 | chcę, aby patrzali, co tu się dziać musi, nie chcę, aby 542 1, 5 | wojennego rzemiosła, by się go u dziada i u naszych 543 1, 5 | bladej.~Cichsza zaczęła się długa rozmowa, gęsto posypały 544 1, 5 | swobodnie w podwórcach, mógł się też w nich rozglądać. Na 545 1, 5 | poprowadził do komory, w której się drużyna mieściła. Nie było 546 1, 5 | pobranej. Z Samborem zrozumieli się od słowa... - A i ciebie 547 1, 5 | nami jak wołami, znęcają się jak nad psami. Psom kneziowskim 548 1, 5 | nie zdechnie... Na dworze się odgrażają, że tak będzie 549 1, 5 | będzie i innym...~- Jeżeli się to synowcowi dostało, a 550 1, 5 | kmieciom naszym? - ozwał się Sambor.~Kos ramiona ścisnął.~- 551 1, 5 | śmiechy i wykrzyki.~- Tam się to kneź weseli - mówił pachołek - 552 1, 5 | mówił pachołek - bo tak się zawsze u niego zaczyna, 553 1, 5 | biesiedzie... I dziś trudno, by się skończyło inaczej... Wprzódy 554 1, 5 | Gród mocny - odezwał się przybyły.~- Mocny - rzekł 555 1, 5 | rzekł Kos - ale i kamienie się walą... Jak postoi, mocniejszy 556 1, 5 | Drużyna liczna... Pachołek się uśmiechnął.~- Gromady liczniejsze 557 1, 5 | Niemkini rodem, Niemiec się też plącze niejeden. Młodsze 558 1, 5 | Niemców sprowadzi.~Położył się Kos na ziemi, a że blisko 559 1, 5 | krwi mieć tu nie chce, bo się jej boi... Któż wie? Zadano 560 1, 5 | Zadano mu, że z kmetami się zmawiał obiecując im dawną 561 1, 5 | księżyc czerwony wznosił się jakby krwią umyty... Chmura 562 1, 5 | słowika, dziś tu karmił się psów wyciem i krakaniem 563 1, 5 | goście codzienni - odezwał się Kos ze śmiechem - albo też 564 1, 5 | mieli. Ku wieczorowi zwijają się niespokojnie, bo czas, aby 565 1, 6 | łuczywem u komina, liczna się cisnęła i gwarna drużyna. 566 1, 6 | kłótliwą walkę i spory, głosy się podnosiły warczące, głuszyły 567 1, 6 | z wesołości zrodziła się zajadłość dzika... Ludzie 568 1, 6 | huku. Hengo tylko oglądał się trwożliwie, a smerda spostrzegłszy 569 1, 6 | starszyzna. Kneź ich poi, to im się po miodzie wyrywa czasem 570 1, 6 | niecierpliw bywa... Jak się czasem zetną... co ma być? 571 1, 6 | jednym będzie... Bywa, że się z sobą zajedzą, a na pięści 572 1, 6 | Śpiew z izb dobywający się oknami do ryku był czasem 573 1, 6 | do warczenia psów, które się gryźć mają... ale wnet ucichało 574 1, 6 | nie zawrzała i zagotowała się waśń, wśród której już i 575 1, 6 | już i szczęk mieczów dawał się słyszeć. Hendze się zdawało, 576 1, 6 | dawał się słyszeć. Hendze się zdawało, jakoby głos knezia 577 1, 6 | Późno być zaczynało, księżyc się wznosił nad jeziorem. Na 578 1, 6 | Hendze po podróży na sen się zbierało, ale smerda go 579 1, 6 | i głuchym szmerze ozwał się kneź, mówił coś śmiejąc 580 1, 6 | kneź, mówił coś śmiejąc się~i szydząc... ledwie dokończył, 581 1, 6 | ledwie dokończył, podnosić się znowu zaczęła jakby zażegniona 582 1, 6 | pohamować nie mógł.~Kneź śmiał się, a nawet ryczał ze śmiechu, 583 1, 6 | śmiechu, gdy inni miotali na się obelgami. Słychać było jakby 584 1, 6 | cienie jakieś, miotając się wściekle, z rękami w górę 585 1, 6 | podniesionymi, krzyk okropny rozległ się w sieniach i w dziedzińcu.~ 586 1, 6 | dziedzińcu.~Czeladź zerwała się wystraszona. W izbach kneziowskich 587 1, 6 | Nagle Hengo, wychyliwszy się, ujrzał we drzwiach u podsienia 588 1, 6 | nogami splątana, zębami się trzymająca, mordująca, dusząca, 589 1, 6 | która jak wał jaki wytoczyła się w podsienie, a z niego po 590 1, 6 | cała splątana z sobą dusić się zaczęła tarzając w piasku, 591 1, 6 | stał na podsieniu wziąwszy się w boki - i śmiał się.~Ruchoma 592 1, 6 | wziąwszy się w boki - i śmiał się.~Ruchoma ta masa ciał ludzkich 593 1, 6 | pełzała po podwórzu nie mogąc się rozsypać, gdzieniegdzie 594 1, 6 | krwi kałużach przeglądał się księżyc blady. Niedobitki 595 1, 6 | skinąwszy na czeladź rzucił się z nią razem w podwórze.~- 596 1, 6 | podniesienia przypatrzyć się towarzyszom swej biesiady, 597 1, 6 | krwi dogorywali rzucając się inni.~U stóp wschodów leżał 598 1, 6 | skroś ziemi!...~Kneź śmiał się i temu klątwami wyzywającemu 599 1, 6 | przestraszonymi oczyma wpatrujące się w rzeź straszną.~Czeladź 600 1, 6 | smerdą na czele zawijała się około oczyszczenia podwórza 601 1, 6 | pogrzebowi... bo czeladź bawiła się tym ciskaniem do jeziora... 602 1, 6 | Kruki z wieży zerwawszy się poleciały nad wodę i zaczęły 603 1, 6 | ławie osłupiały, ruszyć się nie śmiejąc, odrętwiał patrząc... 604 1, 6 | umiał sobie wytłumaczyć, co się stało, co to byli za ludzie 605 1, 6 | w izbie ciemnej, wysunął się w podwórze oświecone księżycem 606 1, 6 | lecz właśnie kneź z ławy się ruszył i począł chwiejąc 607 1, 6 | ruszył i począł chwiejąc się przechadzać po podsieniu, 608 1, 6 | widziałeś, Niemcze, jak się zabawili wesoło... Gorąco 609 1, 6 | Gorąco im coś było, poszli się kąpać do jeziora! Psubraty... 610 1, 6 | jeziora! Psubraty... Wszystko się to samo za gardło wzięło 611 1, 6 | ha? A kto by z was tak się tego owadu pozbyć potrafił?~ 612 1, 6 | pozbyć potrafił?~Kneź śmiał się i brał w boki.~- Zostanie 613 1, 6 | brał w boki.~- Zostanie się po nich dość dla ludzi odzieży, 614 1, 6 | miodu na nią nie żal!~Śmiał się znowu.~- Napijże się i ty 615 1, 6 | Śmiał się znowu.~- Napijże się i ty miodu, mordo ruda! - 616 1, 6 | wrzasnął nagle.~Hengo się nisko kłaniał dziękując, 617 1, 6 | kubek przyniosło, a gdy się od niego wzdragał, kneź 618 1, 6 | Chwyciło go dwu i śmiejąc się chłopiec nalał w otwartą 619 1, 6 | już chciał odchodzić, bo się lękał o własną głowę, gdy 620 1, 6 | okiełznać było... Powiedz, że się ich nie boję, że się bez 621 1, 6 | że się ich nie boję, że się bez pomocy obejdę, żem żmij 622 1, 6 | przypomniał, ręką skinął, aby się Hengo zbliżył doń jeszcze. 623 1, 6 | już spore?... a silne? Czy się w matkę urodą udali, czy 624 1, 6 | miłościwego pana, którego się lękał, ale kneź drzemał, 625 1, 6 | ale kneź drzemał, oczy mu się zamykały... Mówił jakby 626 1, 6 | padłem... precz!...~Oczy mu się otwarły, postrzegł stojącego 627 1, 6 | przypomniał go sobie i uśmiechnął się.~- Widziałeś polowanie? - 628 1, 6 | Nucić coś począł i zdrzemnął się jeszcze.~- Bratanek bez 629 1, 6 | przyprowadzą... sprzysięgli się już na mnie... Życiam mu 630 1, 6 | każę... i stada...~Śmiał się, mruczał i drzemał tak. 631 1, 6 | drzemał tak. Hengo nie śmiał się ruszyć bez dozwolenia. Sambor 632 1, 6 | Sambor też, wysunąwszy się zza stołba, bo go sen nie 633 1, 6 | go sen nie brał, podkradł się, by widzieć miłościwego 634 1, 6 | głową potrząsnął i cofnął się do komory.~Kneź tymczasem, 635 1, 6 | głosem tym wywołana ukazała się ze drzwi białogłowa w namitce 636 1, 6 | do łożnicy... Zatrzasnęły się za nim drzwi.~Hengo, czując 637 1, 6 | już miód w głowie, powlókł się przelękły, trzymając ściany, 638 1, 6 | Czeladź i dwornia śmiejąc się pokazywała ich palcami.~- 639 1, 6 | żupanom, i władykom... co się kneziowi opierają.~Dano 640 1, 6 | dworni do snu opóźnionego się wlokła. Cisza po wrzawie 641 1, 6 | gniazda swoje.~Rano, gdy się Hengo zbudził, dzień już 642 1, 6 | knezia wołano. Gdy obmywszy się pośpieszył doń, zastał go 643 1, 6 | cię tu posłano - odezwał się dumnie - powiedz im od mnie, 644 1, 6 | przyszło, zawołam... Wolę się obejść bez nich, bo darmo 645 1, 6 | muszę, a nierychło robactwa się zbędę... Stary graf niech 646 1, 6 | ukrócić potrafię.~Napił się z kubka i zadumał podparty, 647 1, 6 | więc węzeł swój powlókł się na drugie podwórze, gdzie 648 1, 6 | naszywać. Niewiastom trochę się lica zarumieniły na widok 649 1, 6 | ciemnych sukniach, jak by się też na nich wydawały. Ani 650 1, 6 | też na nich wydawały. Ani się opatrzył Hengo, gdy mu niemal 651 1, 6 | towar rozebrany rozszedł się po rękach. Stał nic mówić 652 1, 6 | młodszym twarzom przyglądając się oczyma pałającymi i uśmiechając 653 1, 6 | pałającymi i uśmiechając się do nich. Rzucił okiem i 654 1, 6 | gdy kneziowa pani odezwała się, że dla jej dziewek zdałoby 655 1, 6 | dla jej dziewek zdałoby się to wszystko, śmiejąc się 656 1, 6 | się to wszystko, śmiejąc się nakazał Niemcowi, ażeby 657 1, 6 | kneź też o niej nie zdawał się myśleć. Wreszcie, gdy kupiec 658 1, 6 | wam zdrowiej i nie oglądać się za siebie...~Nie czekając 659 1, 6 | kneziowa pani, znać ulitowawszy się nad nim, wysłała jedną z 660 1, 6 | dziewek powiedzieć mu, by się nie frasował, że mu sama 661 1, 6 | nabrany wynagrodzi. Wstrzymał się więc w sieni, czekając na 662 1, 6 | wybierać i Hengo ciesząc się, że nie będzie zupełnie 663 1, 6 | było poza wałami odzywające się głosy tłumne.~Wrota stały 664 1, 6 | nimi i niewiasty wnijścia się na gród dopominały.~Smerda 665 1, 6 | odpierali naciskających się. Płacz, narzekania, przekleństwa, 666 1, 6 | przekleństwa, groźby rozlegały się dokoła...~Były to rodziny 667 1, 6 | morderczej biesiadzie. Wyprzeć się jej nie można było, trupy 668 1, 6 | na podsieniu u wnijścia się ukazał, stanął, wziął w 669 1, 6 | na czeladź swą ujadającą się z tłumem na haci u mostu.~ 670 1, 6 | wyciągano ku kneziowi, ale się śmiał z tej bezsilnej złości. 671 1, 6 | podwyższeniu czekał kneź, chcieli się do niego odezwać, ale ich 672 1, 6 | głowy pospadały... Po co się sami powaśnili i zajedli? 673 1, 6 | zamącili spokój... Jak psy się sami gryźli i pozagryzali... 674 1, 6 | Będzie tak wszystkim, co się jej dopominają. Trupy sobie 675 1, 6 | pokrzywy i łozy, ruszyło się coś, podniosło... wstał 676 1, 6 | jakby trup blady chwiejąc się na połamanych nogach. Twarz 677 1, 6 | którego spiekła toczyła się ropa. Wstał i rękę podniósł, 678 1, 6 | On!... - powtarzał wlokąc się coraz bliżej pokaleczony 679 1, 6 | bodaj zginął mamie!~Schylił się pod nogami zobaczywszy leżący 680 1, 6 | zarzuciła staremu, który się zachwiał, padł, z gardła 681 1, 6 | zachwiał, padł, z gardła mu się dobył głos chrapliwy... 682 1, 6 | stojący kmiecie cofnęli się, zobaczywszy to ciało u 683 1, 6 | pozabierać.~Z grodu teraz czeladź się na hać wysypała, nie żeby 684 1, 6 | wciągnięto, a kneź, przypatrując się dokazującej drużynie, uśmiechał 685 1, 6 | dokazującej drużynie, uśmiechał się tylko.~Wkrótce ucichło wszystko... 686 1, 6 | przed południem znaleźć się za wałami.~Tu się z nimi 687 1, 6 | znaleźć się za wałami.~Tu się z nimi zetknął czekający 688 1, 6 | i zakłopotany do Niemca się zbliżył. Obejrzał się naprzód, 689 1, 6 | Niemca się zbliżył. Obejrzał się naprzód, czy ich kto z czeladzi 690 1, 6 | Człowiecze dobry - rzekł - bo mi się zda, że złym nie jesteś... 691 1, 6 | my tu ucztujemy!... Będą się radowali, że mnie tu oddali. 692 1, 6 | sakwy poprawiał, pilno mu się wyrwać było, a głosu się 693 1, 6 | się wyrwać było, a głosu się własnego obawiał, kiwnął 694 1, 6 | potrząsając głową i oglądając się coraz niespokojniej dokoła, 695 1, 6 | wrotami i hacią dopiero Hendze się jakoś lżej zrobiło... Wolał 696 1, 6 | latające widać było, Niemiec się oglądał bojaźliwie, jakby 697 1, 6 | oglądał bojaźliwie, jakby się lękał jeszcze, by go nie 698 1, 6 | zawrócono. Gerda, trzęsąc się ze strachu, słowa do ojca 699 1, 6 | przemówić. Wkrótce też znaleźli się w lesie i tu dopiero bezpiecznymi 700 1, 6 | tu dopiero bezpiecznymi się uczuli.~Droga, którą ze 701 1, 6 | włóczęgi pamiętną była. Lękał się jej wszakże Niemiec, aby 702 1, 6 | pośpieszał rozglądając się dokoła, obmyślając zawczasu, 703 1, 6 | jednym do zagrody dobić się już nie spodziewał. Śmielej 704 1, 6 | do brodu już znanego, aby się przebrać na drugi brzeg 705 1, 6 | i ptastwo wodne zrywało się z rzeki z krzykiem, unosząc 706 1, 6 | rzeki z krzykiem, unosząc się na dalsze błota.~Wieczór 707 1, 6 | łąkę zieloną, na której by się konie paść mogły, i ognia 708 1, 6 | szałas z gałęzi i do snu się układli.~Majowa noc przeszła 709 1, 6 | i słuchałeś - rzekł - co się na grodzie działo... kazałem 710 1, 6 | milczeć i z językiem matki się nie wydawać! Milczże i teraz... 711 1, 6 | dosiedli koni i puścili się śpiesząc do Wiszowego dworu. 712 1, 6 | Deszcz lał jeszcze, ślizgały się konie, zwolnić więc biegu 713 1, 6 | zasieki, i na łące pasące się klacze ze źrebiętami, które 714 1, 6 | Stróże już biegły rzucić się na obcego, gdy je odwołano, 715 1, 6 | widać było ciekawość, zdawał się dziwić, że Niemiec z grodu 716 1, 6 | że Niemiec z grodu dobył się cało... patrzał na niego, 717 1, 6 | rzekł z uśmiechem - jakże się tam powiodło?~- E! nie było 718 1, 6 | na tym grodzie - odezwał się Hengo - mnie też śpieszno 719 1, 6 | mnie też śpieszno dobyć się z tego nieznanego kraju.~ 720 1, 6 | To mówiąc i zapewniwszy się, że go psy nie zjedzą, Hengo 721 1, 6 | dobrze wszędzie - odezwał się gospodarz i westchnął.~Z 722 1, 6 | deszczu zimnego. Ulitowano się nad nim. Jeden z parobków, 723 1, 6 | gdzie ogień jasny palił się od rana.~Niewiasty chleb 724 1, 6 | prześpiewując... pieśni uczono się z mową razem. Śpiewano, 725 1, 6 | pieśni prastare, których się córki od matek uczyły, aby 726 1, 6 | poświęcone wiekami, z których się - jak mówiło przysłowie - 727 1, 6 | i jak mu przyszły i jak się złożyły.~Podsłuchał je drugi, 728 1, 6 | zmienił trzeci, i tak rodziły się z ojców nieznanych wiela, 729 1, 6 | po cichu - poruszyło mu się serce, w piersi zakipiało 730 1, 6 | pociekły. Zapomniał, że się nie powinien był wydać ze 731 1, 6 | niemym i głuchym, i z ust mu się wyrwało mimowolnie:~- Macierz 732 1, 6 | wyraz chłopca, który wnet się zarumienił, spojrzał wzrokiem 733 1, 6 | wzrokiem wylękłym i skrył się w kąt ciemny. Dziwa postąpiła 734 1, 6 | jak drżał cały.~- Nie bój się - rzekła - ja cię nie zdradzę.~ 735 1, 6 | sieni, bo w izbie wciąż się śpiewy rozlegały. Gerda 736 1, 6 | Ojciec ubiłby, gdyby się dowiedział. A! nie wydajcie 737 1, 6 | głos.~Zamilkł oglądając się z obawą.~- Mów, chłopcze - 738 1, 6 | po twarzy.~I pochyliła mu się do ucha, a on z płaczem 739 1, 6 | zaczął, co wczoraj na grodzie się działo, jak wrzała biesiada 740 1, 6 | jak w podwórzu zajadali się kmiecie pijani, jak nagie 741 1, 6 | jeziora rzucano, kneź śmiał się, a krucy krakali i psy wyły 742 1, 6 | dziewicza postać mieniła się w rycerską, oczy zdawały 743 1, 6 | w rycerską, oczy zdawały się spod powiek ogniem strzelać, 744 1, 6 | ogniem strzelać, a ręce się białe ściskały, jakby miecz 745 1, 6 | trzymała... i czoło podnosiło się coraz wyżej, to krwią okrywając, 746 1, 6 | chłopiec strwożony, aby się jego wielomówność nie wykryła, 747 1, 6 | ledwie miał czas prześliznąć się pod chruścianymi ścianami 748 1, 6 | koni i tu przypadł, tuląc się pod kawałem sukna, który 749 1, 6 | chmurny siadł za stół, usta mu się otworzyć nie chciały, na 750 1, 6 | wiedział. Po burzy niebo się rozpogodziło. Czarna chmura, 751 1, 6 | wężami, ale nad dworem śmiało się niebo lazurowe i świeciło 752 1, 6 | zmoczone i świergocąc zwijały się około chaty. Jaskółki nosiły 753 1, 6 | gniazda, a wróble kłóciły się zapalczywie o znajdywane 754 1, 6 | Bocian na gnieździe wybierał się w drogę i na długich stojąc 755 1, 6 | nadeszła Dziwa. Obrócił się do niej stary i uśmiechnął 756 1, 6 | Zamilkła już, gdy on jeszcze się słuchać zdawał.~ nierychło 757 1, 6 | rzekł - co ma być, to się stanie... Wiec zwołać potrzeba, 758 1, 6 | dawno go nie było i ludzie się rozbili chodząc samopas. 759 1, 6 | rozbili chodząc samopas. Czas się ze swoimi naradzić, posłać 760 1, 6 | milcz!~Córka zbliżyła się i ująwszy rękę pocałowała. - 761 1, 7 | upłynęła, gdy stary Wisz ukazał się znowu w progu dworu, ale 762 1, 7 | bosy i w płótnie, teraz się odział jak do podróży i 763 1, 7 | wyszło żegnać ojca i cisnęło się do ręki. Szła Jaga też niespokojna, 764 1, 7 | od dawna już nie ruszał się ze dworu, chyba po barciach 765 1, 7 | błędnych ludzi złożona, zowiąca się Rybaki, która na ziemi kmiecia 766 1, 7 | parobczaków Wisza poszedł się napić i wrócił natychmiast 767 1, 7 | jechali - bez drogi, lecz tak się kierując bezpiecznie i pewno, 768 1, 7 | była. Myśleć i namyślać się nie potrzebował, instynkt 769 1, 7 | obcym nawet wiedziałby, jak się obrócić.~Chwytał niekiedy 770 1, 7 | Jechali tymczasem coraz się zbliżając ku zagrodzie, 771 1, 7 | około której mnóstwo roiło się ludzi. Jeden z nich konia 772 1, 7 | stron szyi, a trzymając się grzywy, wybiegł naprzeciw 773 1, 7 | bo czeladź u wrót cisnęła się ciekawa, a zza tynu widać 774 1, 7 | zagrody, gdy we wrotach ukazał się słuszny mężczyzna odziany 775 1, 7 | rzadko rumiane lice, które się śmiało dużymi niebieskimi 776 1, 7 | przybywającego, weseląc się gościem, stary mu też słał 777 1, 7 | gościa, jak stary Wisz, nigdy się moja chata nie spodziewała. 778 1, 7 | poszanowaniem, jak do ojca, zbliżył się do starego i rękę mu chciał 779 1, 7 | mówił dalej wesoło - ale się i smucę też,~bo zamiast 780 1, 7 | nakazałbyś do niego, toby się u drzwi twych stawił.~- 781 1, 7 | twych stawił.~- Zachciało się też i staremu świata zobaczyć 782 1, 7 | zobaczyć a popatrzeć, czy się co tam na nim nie zmieniło - 783 1, 7 | nim nie zmieniło - odezwał się Wisz.~Uściskali się i pod 784 1, 7 | odezwał się Wisz.~Uściskali się i pod rękę go ująwszy, wiódł 785 1, 7 | gospodarza, który pragnie, aby mu się w oczach domostwo śmiało, 786 1, 7 | cale widać nie było, bo się te przed obcym kryły... 787 1, 7 | leżał chleb biały, którym się rozłamali, i Doman starca 788 1, 7 | gospodarza żywa malowała się ciekawość, ale z pytaniem 789 1, 7 | Jużeście to zgadli - odezwał się stary - żem przybył tu nie 790 1, 7 | Źle a coraz nam gorzej się dzieje.~- To róbmy tak, 791 1, 7 | w starych głowach lęgnie się narzekanie jak kwas w starych 792 1, 7 | ale osądzicie sami, czy się to bez jaja wylęgło.~Kneź 793 1, 7 | mają. Kmiecie i władyki, co się na tej ziemi urodzili, z 794 1, 7 | nas czynić chcą. Odgrażają się, tępią jak pszczoły, gdy 795 1, 7 | zgubę. Wśród uczty jęli się gryźć i bić między sobą, 796 1, 7 | między sobą, niemal wszyscy się wymordowali. Trupy Chwostek 797 1, 7 | zabawę. Po zagrodach tłuką się smerdy jego i gwałty czynią, 798 1, 7 | Domanowi lice płonęło, wargi się trzęsły, hamował się, milczał, 799 1, 7 | wargi się trzęsły, hamował się, milczał, a gdy stary dokończył, 800 1, 7 | nogami je stratować. - Słowo się prędko rzecze, Domanie - 801 1, 7 | Nie mów tak - odezwał się Wisz - o stołba początku 802 1, 7 | starszyzny wiec walny. Niech się miry nasze i opola zbiorą, 803 1, 7 | między kmieciami, że Leszki się rozrodziły i poswatały, 804 1, 7 | wprzód języka dostać, wprzód się może rozsłuchać i obliczyć, 805 1, 7 | i ja myślałem - odezwał się Wisz. - Wiem ci to dobrze, 806 1, 7 | między naszymi też znajdują się z nimi pobratani; ale i 807 1, 7 | drudzy ze strachu wychylić się z grodzisk nie śmieją. Ci 808 1, 7 | trzymać będą.~- Na wiecu się to obradzi lepiej - odezwał 809 1, 7 | obradzi lepiej - odezwał się Doman - zwołujmy wiec. - 810 1, 7 | boć stanie na tym, aby się zebrał, dawno go już nie 811 1, 7 | ojcowie, dziadowie i pradziady się nasze zwoływały. Tam nam 812 1, 7 | niż gdzie indziej. Gdyby się starszyzny zebrały gromadą 813 1, 7 | waszej zagrodzie, mściłby się kneź i palił - tam - kto 814 1, 7 | Posłuchu?? - rozśmiał się Doman - ma on swoich wszędzie, 815 1, 7 | wszędzie, doniosą mu, byleśmy się ruszyli tylko, ale nie przetoż 816 1, 7 | ruszyli tylko, ale nie przetoż się lękać mamy i siedzieć po 817 1, 7 | siedzieć po norach. Z wieków się ludzie na wiece zbierali, 818 1, 7 | z nami stanie: Godziłoby się wziąć klątwę na ogień i 819 1, 7 | na ogień i wodę.~Naradzać się zaczęli po cichu. Stało 820 1, 7 | wiec być ma koniecznie i że się temu nie sprzeciwią ludzie, 821 1, 7 | a że na Kupałę gromady się i tak po uroczyskach schodziły, 822 1, 7 | chciano.~Wisz i Doman zgodzili się na to zawczasu. Na wici 823 1, 7 | Gwarzyli długo... naradzali się w izbie po cichu do zmierzchu. 824 1, 7 | Pochmurniały czoła, zasępiły się oczy nawet wesołemu Domanowi. 825 1, 7 | wesołemu Domanowi. Przebrało się w końcu i rady, i słowa, 826 1, 7 | na wzgórzu stała. Ledwie się tam ukazali, ze dworu za 827 1, 7 | jakby na coś oczekiwać się zdawała Doman ku nim, oni 828 1, 7 | zabawić i ugościć - odezwał się gospodarz - staremu nie 829 1, 7 | ogniem pałały, na zawołanie się stawił.~- Lepszego dnia 830 1, 7 | nie znajdziemy - odezwał się Doman. - Przed kim się pochwalić, 831 1, 7 | odezwał się Doman. - Przed kim się pochwalić, jeśli nie przed 832 1, 7 | z zagrody, pokażemy, że się dzikiego zwierza nie boim.~ 833 1, 7 | Ścibor raźno, a za nim ozwały się głosy ochocze. Psy wnet 834 1, 7 | wstali spod lipy -zbliżając się do wrót, przy których już 835 1, 7 | do wrót, przy których już się chłopaki gromadzili. Gospodarz 836 1, 7 | trzymali parobcy, a rwały się czując, że je nie darmo 837 1, 7 | Klasnął w ręce pan i wrota się skrzypiąc otwarły.~Wilk, 838 1, 7 | ściany od podwórza, a ruszać się nie chciał, skulony kłapiąc 839 1, 7 | wrót i głowa jego w nich się ukazała, wnet też, rozglądnąwszy 840 1, 7 | wnet też, rozglądnąwszy się ostrożnie, naprzód skoczył 841 1, 7 | tylko wyć poczęły, wilczysko się ruszyło, zrazu krokiem niepewnym, 842 1, 7 | go nie mógł wyminąć. Gdy się leniwo poruszał zwierz, 843 1, 7 | zwierz, spuszczono psy, a te się wnet nań rzuciły. I łowy 844 1, 7 | rzuciły. I łowy rozpoczęły się wtedy na dobre.~Jeden i 845 1, 7 | klaskania w ręce po dworze się rozlegały, dziewczęta na 846 1, 7 | mieczyk chwycił, nie mogąc się w spokoju utrzymać. A gdy 847 1, 7 | posoką, na ziemię zwaliło się i psy je dławić poczęły, 848 1, 7 | poczęły, dopieroż zbiegli się wszyscy z bliska oglądać 849 1, 7 | dwór przywieziono, gdzie się wylizał i odżył, aby posłużyć 850 1, 7 | Jak dzień tedy pozrywali się; konie od wczora były zapowiedziane, 851 1, 7 | zapowiedziane, ludzie, choć im się chciało bardzo jechać razem 852 1, 7 | trzęsawisk i lasów nie lękały się podróży. Doman jechał przodem.~ 853 1, 7 | nie tak płochliwy zrywał się niemal spod stóp jeźdźców... 854 1, 7 | gdy pod wieczór wydobyli się z tych zapadłych gęstwin 855 1, 7 | raźniej odetchnęli.~Tu musieli się otrząsać z liści, gąsienic, 856 1, 7 | którego tylko gęstwina drzew się ukazywała. Spośrodka nich 857 1, 7 | ukazywała. Spośrodka nich unosił się dym wstęgą siną ku górze, 858 1, 7 | dostrzec nie było można.~Gdy się zbliżyli, postrzegli wśród 859 1, 7 | Podjechali ku nim, a nikt się nie ukazał, choć na wyżynach 860 1, 7 | zza tynu wysokiego ukazała się głowa ludzka okryta skórą 861 1, 7 | wilczego.~Stary dopraszał się wnijścia, ale pachołek mruczał, 862 1, 7 | nareszcie wpuszczono. Wrota się rozwarły, przebyli ciemną 863 1, 7 | grodzisko opasywał, i znaleźli się w podworcu starymi krzewy 864 1, 7 | ciemna, drewniana, rozkładała się szeroko ze swymi podsieniami 865 1, 7 | postacie jakieś włóczyły się tu i ówdzie. Ogromne psy, 866 1, 7 | dokoła. Nierychło zjawił się zgarbiony starzec, niskiego 867 1, 7 | zakapturzony, o kiju. Z tym się zrozumieć i rozmówić nie 868 1, 7 | wprzód, nim oczy ich oswoiły się z mrokiem i coś rozeznać 869 1, 7 | mogli. Na ognisku paliły się dogasające polana.~W głębi, 870 1, 7 | włosy jak trawa, niekręcące się, proste spadały mu niemal 871 1, 7 | spoczywały na czymś czarnym, co się ruszało opieszale. Nierychło 872 1, 7 | który mrucząc podścielał się pod pańskie nogi...~Dwie 873 1, 7 | weszli z wolna, kneź Miłosz się nie ruszył, oczy tylko ku 874 1, 7 | wlepił w nich i czekać się zdawał, by oni poczęli rozmowę. 875 1, 7 | nieznośnie, a stary kneź trząsł się z zimna.~- Kneziu Miłoszu - 876 1, 7 | Kneziu Miłoszu - odezwał się Wisz powoli - pozdrawiamy 877 1, 7 | idźcie - odparł kneź.~- Źle się u nas i z nami dzieje - 878 1, 7 | używając, starzec. Rozśmiał się dziko leżący Miłosz.~- Mnie 879 1, 7 | spytał Wisz. - Wszak ta się wam za dzieci słusznie należy. 880 1, 7 | milczał długo, zerwał się gniewny.~- Precz albo na 881 1, 7 | Kneziu Miłoszu - odezwał się chłodno Doman - ja jestem 882 1, 7 | było, niedźwiedź czy pan się odzywał - potem sapanie 883 1, 7 | potem sapanie słyszeć się dało i głos jęczący.~- Idźcie 884 1, 7 | ochotę. Idźcie, mścijcie się za mnie, a gdy mu serce 885 1, 7 | pożrę je i umrę... Dawno mi się umrzeć należało, wołam o 886 1, 7 | i zamilkł. Wiszowi serce się ścisnęło na widok tej boleści, 887 1, 7 | nie mam nic! Nic! Niech się świat spali, niech go morze 888 1, 7 | Jęknąwszy silnie, Miłosz się podźwignął i siadł, rękami 889 1, 7 | drzwi na obcych i zawahała się nieco. Niosła w ręku dzbanuszek 890 1, 7 | co? Zwołajcie wiec, aby się na nim pokłócić i zwaśnić? 891 1, 7 | Co wy mu zrobicie? Wiecu się waszego nie boi ani was, 892 1, 7 | pogróżek waszych.~Rozśmiał się.~- Połowa z was będzie z 893 1, 7 | powiodą w niewolę.~I rzucił się znowu na łoże.~- Kneziu - 894 1, 7 | sprawa, wiemy o tym, ale się Chwosta pozbyć musimy.~Zginie 895 1, 7 | nie stanie. Przyszliśmy się spytać, kneziu Miłoszu, 896 1, 7 | wy mu wyrwiecie, uraduję się, a na niego z w a m i nie 897 1, 7 | dwóch synów za Łabą. Tym się nic nie stanie, ci wrócą 898 1, 7 | wrócą z Niemcami i pomszczą się na was... Próżne wasze jęki, 899 1, 7 | jutro znać dacie?~Kneź się rozśmiał, a niedźwiedź zamruczał.~- 900 1, 7 | wyjściem obcych, kłócić się zaczęły.~Na podsieniu czekał 901 1, 7 | nocach duchy go męczą, że się zrywa i krzyczy głosem wielkim, 902 1, 7 | nimi, choć z niego słowa się dopytać nie było podobna. 903 1, 7 | było i przygnębione, zdając się czekać tylko śmierci i - 904 1, 8 | starzec na koniu, a czuł się niemal więcej krzepkim, 905 1, 8 | już w obyczaju ich, aby się zbytnio o dostatki nie troszczyć. 906 1, 8 | każdy jak do gospody, żywił się i brał w drogę, co mu było 907 1, 8 | sporo, a i ta niemal do niej się liczyć mogła, bo tak się 908 1, 8 | się liczyć mogła, bo tak się z nią po staremu obchodzono, 909 1, 8 | jeszcze nowy obyczaj, który się od niemieckich krajów powoli 910 1, 8 | Piastuna szanowano a radzono się, że pod ubogą strzechą 911 1, 8 | ubogą strzechą przechowywały się skrzętnie dawne podania: 912 1, 8 | często, a gdy który z nich się zjawił, wieczorami siadali 913 1, 8 | należało. W sądach też, jeśli się w mirze lub na opolu czasu 914 1, 8 | on co rzekł, nie było już się co sprzeczać i sporzyć.~ 915 1, 8 | kneziowi nie dworował ani się do niego cisnął, zjednało 916 1, 8 | Lecz nie tykano go, bo się wpływu jego na innych lękano. 917 1, 8 | jego na innych lękano. Ująć się też nie dawał niczym, a 918 1, 8 | choć przeciwko małym nigdy się nim nie okazywał.~Mąż był 919 1, 8 | krzepki i na pozór niczym się nie odznaczający. Tylko 920 1, 8 | strachu zwykli byli gniewać się, miotać i więcej może okazywać 921 1, 8 | istocie, Piastun nie dawał się nikomu przywieść do namiętności. 922 1, 8 | bezlitośnie, co postanowił. Nosił się jak człek prosty i od parobka 923 1, 8 | wszystko nie znosił, by się co w stroju i domu zmieniało 924 1, 8 | trzymaną, co u innych. Godzili się też z sobą we wszystkim, 925 1, 8 | domu siadywał, co jeśli się trafiało, znać, że około 926 1, 8 | nazajutrz z południa zjawili się tu lasami przedarłszy, nie 927 1, 8 | bywa wiele, a nam trzeba się naradzić po cichu... Piastun 928 1, 8 | naradzić po cichu... Piastun się popatrzał nań zdziwiony, 929 1, 8 | zdziwiony, nie przeciwiając się jednak, ręką wskazał bliską 930 1, 8 | dozwalały widzieć dokoła, gdyby się kto przybliżał. Wewnątrz 931 1, 8 | puszczono na łączkę, aby się pasły, siedli pod dachem 932 1, 8 | trzeba prawić o tym, co się u nas i z nami dzieje... 933 1, 8 | do ciebie przyszli, aby się radzić... Wiec zwołać trzeba...~ 934 1, 8 | zwołać trzeba...~Strzymał się Wisz, gospodarz słuchał 935 1, 8 | gorętszy dodał:~- Jeśli się zawczasu nie poradzi, wybiją 936 1, 8 | nas do szczętu... musimy się bronić... Dawnym obyczajem 937 1, 8 | dawniej w mirach bywało, co się dziś działo, i jak z wojskowych 938 1, 8 | niemiecki sposób panami się czynić chcieli, co cierpiano 939 1, 8 | spuszczoną trzymając i odezwał się nareszcie:~- Ja wam coś 940 1, 8 | że nasza mowa ciągnęła się dawniej daleko za Łabę, 941 1, 8 | karny lud... musieliśmy się bronić... Skończyło się 942 1, 8 | się bronić... Skończyło się szczęście nasze, śpiewanie 943 1, 8 | grodziska stroić i bić się... A stara swoboda zawsze 944 1, 8 | A stara swoboda zawsze się nam przypominała... kneź 945 1, 8 | chwili dodał:~- Kneziów się zbędziemy, a Niemcy nam 946 1, 8 | nam na kark wlezą... Wisz się poruszył.~- Nie chcemy się 947 1, 8 | się poruszył.~- Nie chcemy się ich zbywać - odrzekł - ale 948 1, 8 | znajdziemy innego... Dosyć się naszej krwi ulało... Wiecu 949 1, 8 | najedzie wówczas, gdy my się z sobą zajadać będziemy... 950 1, 8 | przeciw sobie, i okazało się, że niemała liczba stanąć 951 1, 8 | Rozmowa cicha przeciągnęła się do wieczora. Szli potem 952 1, 8 | obcisłej siermiężce zjawił się w progu... Zobaczywszy go, 953 1, 8 | spędzający całe życie. Obawiano się go na grodzie i w okolicy, 954 1, 8 | widzialnym gdzie być, wszywał się w gałęzie, zakradał do lisich 955 1, 8 | Znoskiem go zwano. Zjawienie się jego gdziekolwiek bądź nic 956 1, 8 | z zębami białymi śmiała się w progu.~Znosek stał i patrzał 957 1, 8 | izbie, tylko Rzepica, która się około ognia kręciła, a jako 958 1, 8 | począł, jakby sam sobie się śmiejąc.~- Matko Rzepico - 959 1, 8 | Matko Rzepico - odezwał się głosem schrypłym Znosek - 960 1, 8 | Przynajmniej zlitowaliście się nade mną, nad którym nikt 961 1, 8 | nade mną, nad którym nikt się nie ulituje, którego wszyscy 962 1, 8 | zgniótł, gdyby mógł...~I śmiał się szkaradny Znosek popijając 963 1, 8 | miłościwego pana gotuje się uczta wielka i radość wielka... 964 1, 8 | radość wielka... Naprzykrzyło się nam wojować i swarzyć... 965 1, 8 | wojować i swarzyć... Kneź chce się ze swymi pojednać... tego, 966 1, 8 | milczeniu.~- Powinniście się cieszyć z tego - mówił Znosek - 967 1, 8 | potem wszyscy kneziowie jak się wezmą za ręce, to dopiero 968 1, 8 | będzie u nas!... Teraz zbiorą się lada żupankowie i na gród 969 1, 8 | lada żupankowie i na gród się cisną, a pięściami nam grożą 970 1, 8 | wiedzą, że knezie z sobą się waśnią... Później już tego 971 1, 8 | bystro oczyma i rozśmiał się. Drudzy milczeli, gdy z 972 1, 8 | milczeli, gdy z podwórza głos się dał słyszeć. Wszyscy zwrócili 973 1, 8 | byli. Wzrok jego zatrzymał się na Znosku i usta, które 974 1, 8 | miał otworzyć, zamknęły się. Nie powstawszy nawet nikogo 975 1, 8 | powstawszy nawet nikogo zawrócił się od progu, odszedł i usiadł 976 1, 8 | tylko zobaczył - rozśmiał się karzeł - i ochota mu od 977 1, 8 | pośrodku izby rzekł w boki się biorąc:~- Wisz i Doman!! 978 1, 8 | grodzie przypadek... Sczepili się z Sławojem przy uczcie i 979 1, 8 | puścili na jezioro, żeby się otrzeźwił, ale wody się 980 1, 8 | się otrzeźwił, ale wody się nadto opił i... zdechł... ~ 981 1, 8 | zdechł... ~To mówiąc rozśmiał się Znosek, pokłonił, zawinął, 982 1, 8 | cicho było w chacie, jakby się powrotu obawiano. Ziemba 983 1, 8 | wchodził; czekał pewnie, się niezdara oddali. Po dobrej 984 1, 8 | dobrej chwili dopiero pokazał się w progu. Piastun, gdy próg 985 1, 8 | go przywitać.~Przyszedłem się wam opowiedzieć z sieroctwem 986 1, 8 | sieroctwem moim - odezwał się stary.~- Syna mi na grodzie 987 1, 8 | chciał całych uchować! Gdzie się z nimi skryć? Jak głowy 988 1, 8 | wstawszy z ławy przybliżył się do niego.~- Bracie - rzekł - 989 1, 8 | szczupłego gronka, które się na wiec zgadzało.~Do późnej 990 1, 8 | Do późnej nocy karmili się żalem i szeptali między 991 1, 8 | drogi. W lesie rozstali się z Domanem i Wisz znanymi 992 1, 8 | przesmykami w puszczy puścił się wprost do swej zagrody. 993 1, 8 | przy łuczywie. Pokłoniła się mężowi do kolan, wedle obyczaju, 994 1, 8 | obyczaju, Wisz na ławie siadł się rozzuwać, pytając o dom 995 1, 8 | starszy i opowiadał, co się pod niebytność ojca doma 996 1, 8 | wina pastuszków, którzy się oba pospali.~Stary spokojnie 997 1, 8 | odchodzić, dał mu znak, aby się zatrzymał. Jaga z kądzielą 998 1, 8 | Jaga z kądzielą wyniosła się do komory.~- Ludek - rzekł 999 1, 8 | popatrzał nań i zadumał się także.~- Co będzie, to będzie, 1000 1, 8 | rozmowa tajemnicza na tym się skończyła~Nazajutrz, gdy


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4048

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL