| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siasc 6 siatke 1 sidlszy 1 sie 4048 sie-li 2 siebie 128 siec 1 | Frequency [« »] ----- ----- 4603 i 4048 sie 2762 na 2380 nie 2344 z | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances sie |
Tom, Rozdzial
1001 1, 8 | skończyła~Nazajutrz, gdy się Wisz przebudził, już syna 1002 1, 8 | wieści, a życie zwykłym się trybem ciągnęło; w głębi 1003 1, 8 | jeden z nich, podniósłszy się nagle, skoczył w stronę 1004 1, 8 | by inaczej witał; zdumiał się stary widząc, jak psisko 1005 1, 8 | szczeknął radośnie, jakby się łasił do kogo. Wisz podniósł 1006 1, 8 | łasił do kogo. Wisz podniósł się z ziemi, spojrzał i zobaczył 1007 1, 8 | rozgartującego, tego, kogo się najmniej spodziewał, Sambora. 1008 1, 8 | zaroślach chłopak, jakby zbliżyć się nie śmiejąc, dopiero starego 1009 1, 8 | jak?... Jakże wyrwałeś się z grodu? - zawołał, gdy 1010 1, 8 | powrócił z łowów - odezwał się Sambor. - Chwostek się uniósł 1011 1, 8 | odezwał się Sambor. - Chwostek się uniósł gniewem wielkim, 1012 1, 8 | obwiesić drzewie. Na was ma się wywrzeć cała złość jego... 1013 1, 8 | Ludziom i koniom kazano się sposobić... Słyszałem, gdy 1014 1, 8 | dawano te rozkazy, rzuciłem się co tchu wpław przez jezioro, 1015 1, 8 | było tylko do wyboru: albo się bronić na zagrodzie, zwoławszy 1016 1, 8 | było, człowiek sam mógł się ukryć od pogoni,, trzody, 1017 1, 8 | kędy przeszły, zdradzały się i pójść w ślad za nimi mogła 1018 1, 8 | choćby za zasiekami, tak się bronić było ciężko jak w 1019 1, 8 | zagrodzie. Na łaskę Chwostkowi się zdać... śmierć czekała i 1020 1, 8 | niewola. Stary nie lękał się o siebie, dawno mu było 1021 1, 8 | mogiły, do ojców... obawiał się i troszczył o córki i syny. 1022 1, 8 | szedł za nim, i powlókł się ku zagrodzie. W drodze po 1023 1, 8 | kilkakroć stanął i zadumał się opuściwszy głowę.~Doszli 1024 1, 8 | wrót, gdy w nich spotkał się Wisz ze starszym synem co 1025 1, 8 | doszła była wieść o tym, co się na drodze u Gopła przysposabiało, 1026 1, 8 | nie będą pewnie - odezwał się stary do swoich - jest czas 1027 1, 8 | sobą czynić, i do świtu się przysposobić. Zwołać parobków, 1028 1, 8 | Zamiast strachu Wisz zdawał się pokrzepiony tą myślą, że 1029 1, 8 | synowie, kto żył, rwali się do broni biegnąc po osadników.~ 1030 1, 8 | żywność zbierano gotując się do drogi.~W tę stronę, od 1031 1, 8 | było. Tymczasem spodziewano się ludzi z Rybaków i osad na 1032 1, 8 | niespokojnie. Na próżno starano się je uciszyć, przypadały na 1033 1, 8 | wojowniczo.~Dzień robić się zaczynał, gdy chłopak wysłany 1034 1, 8 | Jadą! Jadą!!~Zsunąwszy się z konia padł dysząc na ziemię. 1035 1, 8 | ziemię. W zagrodzie ruszyło się wszystko, stary swoich ludzi 1036 1, 8 | Nagle z zarośli ukazała się czapka smerdy i dzidy kilku 1037 1, 8 | tuż za nim. Spodziewano się znać zastać zagrodę nie 1038 1, 9 | starca zobaczył, odwrócił się do swoich, dał im znak: 1039 1, 9 | swoich, dał im znak: drużyna się rozstąpiła, rozbiegła i 1040 1, 9 | otaczać ze wszech stron, jakby się obawiała, aby z niej się 1041 1, 9 | się obawiała, aby z niej się kto ucieczką nie ratował.~ 1042 1, 9 | bezpiecznie, nie spodziewając się wcale, aby tu nań oczekiwano... 1043 1, 9 | trwogi zaczepki. Zdawał się bezbronnym, co smerdę też 1044 1, 9 | ośmielało.~Drwiąco począł się uśmiechać kneziowski sługa 1045 1, 9 | Nie byłbym od tego, aby mu się pokłonić - rzekł z wolna - 1046 1, 9 | stanąwszy tuż przy starcu ręką się zamierzył na niego. Stary 1047 1, 9 | powiedzcie kneziowi, że wiec się zbierze, choćby mnie między 1048 1, 9 | zakrzyknął i gromadą całą rzucili się na nieustraszonego starca, 1049 1, 9 | synowie, czeladź wyrwała się z ogromnym wrzaskiem, napinając 1050 1, 9 | niespodzianym ukazaniem się obrońców trochę przerażeni, 1051 1, 9 | trochę przerażeni, w tył się cofnęli.~- Będziemy się 1052 1, 9 | się cofnęli.~- Będziemy się bronili! - zawołał stary. - 1053 1, 9 | jeśli nie chcecie, aby się tu krew polała... A tobie - 1054 1, 9 | tobie - rzekł zwracając się z gniewem do smerdy - tobież 1055 1, 9 | krwią zapłonęła, targnął się i swoich, co stali opodal, 1056 1, 9 | którym pilno było wziąć się za bary z napastnikami, 1057 1, 9 | z napastnikami, poczęli się cisnąć i przeć do wrót, 1058 1, 9 | z drugiej strony smerda się dobijał ze swoimi. Stary 1059 1, 9 | pośrodku tej kupy cofnąć się nie mogąc. Płot i wrota 1060 1, 9 | trzeszczały od nacisku łamiąc się kawałami.~Starszy syn gospodarza, 1061 1, 9 | koszula jego zaczerwieniła się krwią, która buchnęła z 1062 1, 9 | zostało w ranie. Wisz posłonił się z krzykiem i padł na ręce 1063 1, 9 | wszystko, co żyło, rzuciło się jak wściekłe na ludzi grodowych. 1064 1, 9 | grodowych. Walka rozpoczęła się nie na łuki i proce, ale 1065 1, 9 | pięści i zęby, chwytali się za barki i walili na ziemię.~ 1066 1, 9 | na ziemię.~Z tyłów wdarli się na ten hałas ci, co zagrodę 1067 1, 9 | obstawić mieli, i wmieszali się niespodzianie, popłoch rzucając 1068 1, 9 | trwała tylko chwilę, zwrócili się stojący w podwórzu ku napastnikom 1069 1, 9 | począł wołać na swoich, aby się cofali.~Co pozostało grodowych 1070 1, 9 | grodowych pachołków, wyparło się z podwórza, kupiąc około 1071 1, 9 | brzegu rzeczki podnosiły się tylko głosy i wrzawa, której 1072 1, 9 | wołali jedni.~- Zbliżcie się! - odpowiadali drudzy.~Tymczasem 1073 1, 9 | istocie smerdzie dostatecznym się zdawało, że winowajca zginął, 1074 1, 9 | życia stawić nie czując się silniejszymi.~Pokładli się 1075 1, 9 | się silniejszymi.~Pokładli się tylko nie opodal od wrót 1076 1, 9 | nich straż postawić, aby się nocą niespodzianie nie rzucili, 1077 1, 9 | rzeczką, jak gdyby po walce się wylegiwali.~Chłopak, na 1078 1, 9 | oblanej. Łuczywo paliło się na ognisku, dwaj synowie 1079 1, 9 | puszcza jękiem rozlegała się daleko.~Przodem szła stara 1080 1, 9 | Mężczyźni wtórowali. Otwarły się drzwi i cały ten orszak 1081 1, 9 | orszak niewieści wtoczył się jak pijany rozpaczą, biegnąc 1082 1, 9 | ziemię wszystkie i tarzać się zaczęły.~Ogień przygasł 1083 1, 9 | blasku jego przedstawił się obraz ten tak straszno, 1084 1, 9 | szopach strwożone odezwało się bydło i konie rżały. Nareszcie 1085 1, 9 | wstała. Stara Jaga ruszyła się za nią, płaczki tylko zostały 1086 1, 9 | piaszczystej znajdowały się w lesie. Poszli więc parobcy 1087 1, 9 | ławie, podparty tak, aby się żywym niemal mógł zdawać 1088 1, 9 | Śpiewy te żałobne powtarzały się bez końca. Dzień już był, 1089 1, 9 | ludność aż do dzieci wysypała się ze dworu, który pustką otwartą 1090 1, 9 | pozostał.~Do zgliszcza trzeba się było przez las przedzierać, 1091 1, 9 | ubitym tokowisku, wznosił się ogromny, szeroki stos z 1092 1, 9 | i ofiara obietna mieścić się miała; chleby, kołacze, 1093 1, 9 | gdyby duchy dobre cieszyły się przyjęciem starego kmiecia.~ 1094 1, 9 | aby uszły z drogi; rzuciły się z płaczem wnuczki wołając 1095 1, 9 | została...~Jęk płaczek wznosił się coraz przeraźliwszy. Przyprowadzono 1096 1, 9 | szalonych skokach, miotając się i krzycząc. Nareszcie po 1097 1, 9 | Podpalone zaledwie, zajęły się nagle, szybko płomieniem 1098 1, 9 | zakryły zwłoki.~Jęki zmieniły się w krzyk rozpaczliwy, dym 1099 1, 9 | krzyk rozpaczliwy, dym wił się kłębami sinymi dokoła, obejmując 1100 1, 9 | spomiędzy kłód, około których się obwijał. Niekiedy mignęły 1101 1, 9 | niewiasta, to koń, który się rwał, na próżno siląc uwolnić... 1102 1, 9 | po swą pastwę, wciskając się wszędzie, sycząc, pryskając 1103 1, 9 | drzazgami, grube kłody paliły się całe, rubinowymi okrywając 1104 1, 9 | zesłany, zrazu lekki, wzmagał się i podżegał jeszcze ten pożar, 1105 1, 9 | przejęciem i trwogą. Zdawało się im, że ujrzą ze stosu ducha 1106 1, 9 | aż bale u dołu kruszyć się, łamać i opadać zaczęły. 1107 1, 9 | zaczęły. Oba ciała osunęły się w ognistą, żarzącą głębię 1108 1, 9 | Zarzewie na zgliszczu, coraz się zmniejszając, z wielkiego 1109 1, 9 | z wielkiego stosu stało się małym ogniskiem, kupą węgli 1110 1, 9 | wiekiem. Dzieci cisnęły się, aby każde mogło swą drobną 1111 1, 9 | uleciał... Noc zapadła, gdy się pagórek żółty wzniósł nad 1112 1, 9 | żałobną.~Ludzi zgromadziło się wiele z okolicy, ugaszczano 1113 1, 9 | z piwem i miodem, którym się krzepie znużeni i pragnienie 1114 1, 9 | wołali: - Lado! - i rozległo się wołanie po zgliszczu, żalniku 1115 1, 9 | panie, za krew twoją mścić się będziem. Krew za krew muszą 1116 1, 9 | Oczy wszystkich skierowały się ku niemu, stał smutny i 1117 1, 9 | płaczem:~- Stary Wisz niech się pocieszy! Stanie się, czego 1118 1, 9 | niech się pocieszy! Stanie się, czego on żądał, spełni 1119 1, 9 | czego on żądał, spełni się, co on przykazał... Idą 1120 1, 9 | pięści.~W miarę jak kadzie się wypróżniały, gwar powiększał; 1121 1, 9 | Kubki krążyły, żal stawał się coraz gorętszym i zemsty 1122 1, 9 | próbowała sił borykając się z sobą, aż napoju się przebrało 1123 1, 9 | borykając się z sobą, aż napoju się przebrało i znużenie wycieńczyło. 1124 1, 9 | znużenie wycieńczyło. Dopiero się wszyscy rozchodzić poczęli 1125 1, 9 | sobie.~- Pewnie - odezwał się Doman - niech starszyzna 1126 1, 9 | będziecie mieli rąk, aby się upomnieć o krew, by darmo 1127 1, 9 | moje ofiaruję...~Tu zawahał się nieco Doman i oczy mu zabłysły, 1128 1, 9 | tobie braćmi... - odezwali się obaj synowie Wisza i podawali 1129 1, 9 | Nienowa to rzecz bogom się ślubowała... To nie jest 1130 1, 9 | O! - rzekł - niejednej się to dziwce śni, a jak ją 1131 1, 9 | weźmie mąż, zapomni... Mnie się ona upodobała z urody i 1132 1, 9 | musi być... Każdej z nich się roi bogom służyć i duchom, 1133 1, 9 | spokojnie.~Domanowi twarz się marszczyła i oczy pałały, 1134 1, 9 | pałały, a dyszał, jak gdyby się tylko co zmęczył.~- Ej! - 1135 1, 9 | może od drugiego lepszego się okupu spodziewacie...~- 1136 1, 9 | żadnej.~- Nie mogę! - odezwał się stanowczo Ludek.~Doman wsiał 1137 1, 9 | a nie to nie...~Ludkowi się brew namarszczyła i drgnął, 1138 1, 9 | Kupić was nie mogę, obejść się muszę... - rzekł Ludek zimno. 1139 1, 9 | rzekł Ludek zimno. Chłopak się rzucił w tył, cały drżąc 1140 1, 9 | Spojrzeli sobie w oczy; Ludek się hamując powtórzył raz jeszcze: - 1141 1, 9 | jeszcze: - Nie mogę...~Doman się zerwał już iść.~- Nie zechcecie 1142 1, 9 | słów domawiając zaczęli się cofać od siebie, ciągle 1143 1, 9 | zgliszczowi, milczący powlókł się do nich, zatętniało, odjechał...~ 1144 1, 9 | stał jeszcze, czekając, czy się nie wróci, posłyszawszy 1145 1, 9 | posłyszawszy tętent ruszył się i on.~W gąszczach słychać 1146 1, 9 | bratem spotykali swoich, co się na zagrodę wlekli, podśpiewując. 1147 1, 9 | szli smutni zataczając się i przystając dla spoczynku...~ 1148 1, 9 | gotowano strawę, krzątano się około stada, bocian klekotał 1149 1, 9 | ramiona swych, obejmując się rękami... patrzały gdzieś 1150 1, 9 | dziewczęta wstały. Zatrzymał się przed nimi. Dziwa podeszła 1151 1, 9 | powoli.~- Ja - rumieniąc się zawołała dziewczyna - i 1152 1, 9 | Chce cię mieć... odgraża się nam...~Jam bogom ślubowała - 1153 1, 9 | Milczeli...~- Ej! Dziwa - ozwał się Ludek - lepiej by było z 1154 1, 9 | spojrzała na brata uśmiechając się błagalnie.~- Nie siłujcie 1155 1, 9 | zielonym... I pokłoniła się do nóg brata, a Żywia nic 1156 1, 9 | nią też błagała, pochyliła się ściskając go za kolana.~ 1157 1, 10 | narody wędrując pierwszy raz się osiedlały na nieznanej ziemi, 1158 1, 10 | pierwsze gromad obozowiska.~Tu się potem na pamięć ową zbierały 1159 1, 10 | odarta szopa, której słupy się chyliły w różne strony.~ 1160 1, 10 | gdzieniegdzie ukazywała się z błota rzeczułka gniła, 1161 1, 10 | ptastwa. Niespokojne, zwijały się tu nad niezliczonymi gniazdami 1162 1, 10 | tylko od strony lasu dostać się było można, a kto na nie 1163 1, 10 | Maleńkie źródełko sączące się nie opodal służyło chorym 1164 1, 10 | służyło chorym do obmycia się z choroby, płótno do otarcia. 1165 1, 10 | nawet trawy blade, które się na przegniłych pasożytach 1166 1, 10 | rozdeniało jeszcze dobrze, gdy się szelest dał słyszeć w pobliskiej 1167 1, 10 | gęstwinie. Ostrożnie coś się pod dębem prześliznęło, 1168 1, 10 | milczało dokoła, z ziemi się podniósł człowiek mały, 1169 1, 10 | maleńkie widniały. Obejrzał się raz jeszcze, posłuchał, 1170 1, 10 | rękami objął dąb, nogami się go uczepił i ze zręcznością 1171 1, 10 | dzikiego zwierzęcia począł się drapać ku górze. Niekiedy 1172 1, 10 | Był to Znosek.~Drapanie się mimo chropawej dębu powierzchni 1173 1, 10 | było.~Drzewo grube łatwo się objąć nie dawało, mchy go 1174 1, 10 | czyniły, parę razy osunął się człowieczek i ledwie paznokcie 1175 1, 10 | nowym sił wytężeniem piął się znowu do góry.~Już prawie 1176 1, 10 | nagle jakiś szmer dał mu się słyszeć we wnętrzu.~Z dziupli 1177 1, 10 | wnętrzu.~Z dziupli ukazała się głowa szara z najeżonym 1178 1, 10 | szczękami i zwierz wprost rzucił się na głowę człowieka.~Coś 1179 1, 10 | zwierz i człowiek razem się stoczyli na ziemię w jeden 1180 1, 10 | pięści ludzkie schowały się we włosach zwierzęcia, ścisnęły 1181 1, 10 | ścisnęły gardło, otwarła się skrwawiona paszczęka, krwią 1182 1, 10 | jeszcze.~Znosek podniósł się z ziemi ocierając krew, 1183 1, 10 | razy o drzewo. Potem opasał się swoją zdobyczą i znowu spojrzał 1184 1, 10 | więcej niż osłabły, począł się znowu drapać do dziupli 1185 1, 10 | zapuścił w nią palce, dźwignął się całym ciałem i zawisł nad 1186 1, 10 | gąszczach szelest jakiś słyszeć się dawał z daleka.~Po chwili 1187 1, 10 | daleka.~Po chwili spuścił się do dziupli i - zniknął, 1188 1, 10 | później głowa wysunęła się ponad skraje, dwie ręce 1189 1, 10 | żbika. Syczał z bólu i śmiał się.~Z lasu coraz wyraźniej 1190 1, 10 | coraz wyraźniej zbliżający się szmer słychać było, a w 1191 1, 10 | wymierzył, gdy gałęzie łamać się poczęły i konno jadący mężyzczna, 1192 1, 10 | innych otaczało, ukazał się w niewielkim oddaleniu. 1193 1, 10 | powoli - z oczów, które przed się wlepił, znać było, iż patrzał 1194 1, 10 | sterczały. Zwierz zdawał się grozić każdemu, kto by się 1195 1, 10 | się grozić każdemu, kto by się śmiał zbliżyć wrogo. W ręku 1196 1, 10 | sługami być musieli, trzymali się patrząc skinienia i rozkazu; 1197 1, 10 | tamtego podobne.~Zbliżając się do dębu starzec oczy zwrócił 1198 1, 10 | powtórzył, pochylając się drugi.~- Mieliżby się ulęknąć 1199 1, 10 | pochylając się drugi.~- Mieliżby się ulęknąć i nie przybyć? Możeli 1200 1, 10 | powinni!~To mówiąc z konia się zsunął stary.~- Wy z końmi - 1201 1, 10 | ze mną pójdziesz... uczyć się, jak radzili starzy. Słuchaj, 1202 1, 10 | Słuchaj, patrz, służ i ucz się. Młodszy posłusznie głowę 1203 1, 10 | pozdrawiam was - odezwał się.~- Dniem wiecowym, bodaj 1204 1, 10 | odparł starzec. - Kędyż się Wisz dziewa?~Doman obie 1205 1, 10 | wejrzenie, w którym gniew się malował.~- Myślmyż i my 1206 1, 10 | silniej, cały las pełen się zdawał, ze wszech stron 1207 1, 10 | ze wszech stron wytykały się głowy koni i głowy ludzi, 1208 1, 10 | koni i głowy ludzi, gwar się wzmagał, starszyzna kmiecia 1209 1, 10 | rozmowy pod samym dębem się toczyły.~Przybyli pozdrawiali 1210 1, 10 | toczyły.~Przybyli pozdrawiali się dniem wiecowym, ale twarzami 1211 1, 10 | Oczy wszystkich zwróciły się na odzież zabitego, ręce 1212 1, 10 | zabitego, ręce zadrgały, czoła się pofałdowały.~Z pięściami 1213 1, 10 | nawoływania o pomstę krwawą. Gdy się to działo, Doman odstąpił 1214 1, 10 | i milczał. Zatem ruszyła się starszyzna i ciągnęli z 1215 1, 10 | uroczysko i pod chwiejącą się szopę. Tu, nic nie mówiąc, 1216 1, 10 | Szerokim kołem rozsiadła się rada, sparli na rękach i 1217 1, 10 | nas tu zwołał - odezwał się Boimir stary - ale duch 1218 1, 10 | polański nasz nie ustał, abyśmy się w Niemców i niewolników 1219 1, 10 | bezpieczeństwa strzeże. Chwostek się z Niemcy sprzęga, chce ze 1220 1, 10 | głuche mruczenie słyszeć się dało po tłumie. Starce głowami 1221 1, 10 | Bez kneziów - odezwał się - nie obejdziemy się... 1222 1, 10 | odezwał się - nie obejdziemy się... ładu nie będzie!... Najdą 1223 1, 10 | czarny mówił dalej:~- Że się z Niemcami braci, a co złego, 1224 1, 10 | Kto przeczy? Inaczej by się od Niemca nie ostało... 1225 1, 10 | Niemca nie ostało... Niosą się oni do nas z mieczem i z 1226 1, 10 | woły w pługu... Nie obronim się im samopas idąc... Kneziów 1227 1, 10 | jednej strony.~Ale z drugiej się burzyło. Niektórzy wstawali 1228 1, 10 | Niektórzy wstawali i oczyma się mierzyli, policzyć już było 1229 1, 10 | nich to imię nosiło... ci się podnieśli, najgłośniej wołając:~- 1230 1, 10 | niełatwo tego dokazać. Daliśmy się im rozsiąść, rozrodzić, 1231 1, 10 | potajemnie brać; namawiać się z nimi... dziś, byle skinęli, 1232 1, 10 | popioły ojców leżą... Zamiast się rzucać nań, iść trzeba do 1233 1, 10 | Rudan - nie mamy...~- Siła się znajdzie, byle wola była - 1234 1, 10 | byle wola była - ozwał się stary, ubogo odziany Piast. 1235 1, 10 | Tak różne głosy odzywały się ze stron różnych, nie było 1236 1, 10 | gwarzyć poczęli i naradzać się po cichu, bo się lękali 1237 1, 10 | naradzać się po cichu, bo się lękali już zwolenników Chwostka, 1238 1, 10 | Z cichego szmeru rodził się swar i wrzawa, i gwar taki, 1239 1, 10 | wywracać wszystko, knezia się pozbyć i innego sobie obrać 1240 1, 10 | od Chwosta. Zasłyszą, że się sami między sobą drzemy, 1241 1, 10 | obyczaj dawny?...~Spierano się tak ciągle. Myszki potrząsali 1242 1, 10 | huczano.~Niektórzy ruszali się z miejsc, jak gdyby natychmiast 1243 1, 10 | część stała oporem.~Liczono się oczyma. Myszkowie przemagali; 1244 1, 10 | druhy więc kneziowe odsunęli się w ostrożnym milczeniu. Rudan 1245 1, 10 | ziemi milcząca, do niczego się mieszać nie chcąc. Pojedynczo 1246 1, 10 | zostałoby jednej głowy.~Słońce się podniosło wysoko, minęło 1247 1, 10 | nic nie mogąc uradzić ani się zgodzić na jedno. Wołanie 1248 1, 10 | wielkie chwilami, tłum to się zbijał w jedną stronę, to 1249 1, 10 | grożono pięściami, rwano się i rozchodzono... Jeden to 1250 1, 10 | łące siedzieli, rozglądali się dokoła. Wtem jeden drugiego 1251 1, 10 | człek zaklęty...~- Duchy się tak po dniu nie snują... - 1252 1, 10 | dniu nie snują... - odezwał się pierwszy.~Wszystka czeladź 1253 1, 10 | świeciło oko, zachwiała się - i znikła... Z nią razem 1254 1, 10 | niego - krzyknął, zrywając się chłopak.~- A jeśli ranny 1255 1, 10 | ranny tylko i żyw, to ci się z dziupli bronić będzie - 1256 1, 10 | obuszek do pasa; drudzy się tylko przypatrywali. Jak 1257 1, 10 | przypatrywali. Jak kot począł się drapać na drzewo przykładając 1258 1, 10 | Ostrożny jednak nie wprost się do dziupli skierował. Kawał 1259 1, 10 | chwyciwszy nad nią, uwiesił się na niej i spojrzał w głąb. 1260 1, 10 | oko wbił, leżał, liśćmi się cały zasypawszy, mądry Znosek. 1261 1, 10 | widząc i nie słysząc, aby się coś ruszało, ośmielił się 1262 1, 10 | się coś ruszało, ośmielił się wreszcie rękę do dziupli 1263 1, 10 | okazując go gromadzie, która się cała ku niemu rzuciła, oczom 1264 1, 10 | żbikiem w ręku spuszczać się począł chłopak na ziemię, 1265 1, 10 | horodyszcze dochodził. Obejrzała się starszyzna, której ubite 1266 1, 10 | pokazano zwierzę. Rzucili się młodsi z kmieci pytać, a 1267 1, 10 | Kolado! Łado!~I cieszyli się, i w dłonie klaskali.~Inni 1268 1, 10 | prowadziło chłopię, i oczy się ku niemu skierowały.~- Słowan! 1269 1, 10 | zwyczaju...~Nasłuchując zbliżał się ślepy gęślarz powoli, po 1270 1, 10 | gwarze mógł już poznać, że się zbliża do horodyszcza. Wszyscy 1271 1, 10 | i myślał...~- Spóźniłem się, spóźniłem - Począł głosem 1272 1, 10 | nogi źle już służą, drogi się powyciągały... A jaki by 1273 1, 10 | lecieć lekko górą, ślimak się powoli wlecze... powoli...~ 1274 1, 10 | stało, nie stało... swobody się ziemianom zachciało, zachciało... 1275 1, 10 | zachciało... Zachciało się swobody bezpańskiej, wojewodów 1276 1, 10 | wybrali dwunastu... Cieszyli się, cieszyli niedługo. Brat 1277 1, 10 | O Łado! o Łado!...~Gdy się pieśń powolnie nucona skończyła, 1278 1, 10 | wkoło... dobry pan... Gdzie się kurzy ze świetlicy, gdzie 1279 1, 10 | świetlicy, gdzie na polu się zieleni... gdzie rżą stada, 1280 1, 10 | ugości a nakarmi, a upoi, aż się ludziom na wiek wieka jeść 1281 1, 10 | wieżycy... czy słyszycie, jak się śmieje, hen daleko śmiech 1282 1, 10 | dobry pan! Z Niemcem on się pocałuje, Niemiec dziewkę 1283 1, 10 | głowę spuścił, podparł się ręką na ziemi, na pół położył 1284 1, 10 | gwarzyć i naradzać.~Słońce się zniżało, gdy starszyzna 1285 1, 10 | spełznie wiec, rozeszła się gromadkami po horodyszczu, 1286 1, 10 | staremu - rzekł - pierwsze się bogom należy, Łado!... I 1287 1, 10 | Słowan, mało zjadłszy, napił się trochę i znowu się wziął 1288 1, 10 | napił się trochę i znowu się wziął do weselszej znajomej 1289 1, 10 | gdy chórem za nim odezwali się wszyscy, nawet czeladź z 1290 1, 10 | kędy wino rosło, gdzie lwy się przechadzały, żyły smoki 1291 1, 10 | pieśni i wiec bezowocny się skończył. Powstawała starszyzna, 1292 1, 10 | Powstawała starszyzna, jęli się żegnać wszyscy, ręce sobie 1293 1, 10 | chwyciło za kraj kory, głowa się podniosła nad nią i Znosek 1294 1, 10 | pokrwawioną twarzą dobył się ze środka. Nogami i rękami 1295 1, 10 | rękami objął pień, ześliznął się powoli na ziemię. Tu padł 1296 1, 10 | Z zarośli powoli, wlokąc się niezgrabnie, wyszedł niedźwiedź. 1297 1, 10 | lizał łapę i znowu wlókł się leniwo dalej, gdzieś za 1298 1, 10 | ujrzawszy go już w pólku zerwał się na nogi i w las rzucił szybko.~ 1299 1, 11 | zajrzało tylko słońce, kwiatek się ku niemu uśmiechał. Na każdej 1300 1, 11 | ludzi, dziki zwierz bratał się czasem z człowiekiem, by 1301 1, 11 | którym wszystko składało się na jedną całość. Śmierć 1302 1, 11 | odpoczywało przy nich, rękami się objąwszy... siedziały i 1303 1, 11 | słyszysz ty ją? Pyta się nas, czyśmy dużo uzbierały? 1304 1, 11 | skrzydłami, począł unosić się nad łączką patrząc pod siebie, 1305 1, 11 | ze wszech stron poczęły się zlatywać pstre sroczki i 1306 1, 11 | Przypadały prawie do niego, a gdy się zwrócił ku nim, pierzchały 1307 1, 11 | wrzaskiem nowym. Jastrząb niósł się ciągle to zniżając nad ziemię, 1308 1, 11 | podnosząc w obłoki; nagle się puścił jak kula i padł na 1309 1, 11 | chwytając prawie, posypały się pióra... kobuz wyrwał się, 1310 1, 11 | się pióra... kobuz wyrwał się, uleciał w górę i zniknął. 1311 1, 11 | westchnęła.~Z dala odezwała się kukułka raz, drugi i uciekła. 1312 1, 11 | kukułko! - prosiły.~Odezwała się trzy razy. Trzy lata czy 1313 1, 11 | bliżej podleciała, rozśmiała się tylko jakoś dziwnie, poznały 1314 1, 11 | siostry. Ale kwiatki niedobre się pod rękę nawijały i końce 1315 1, 11 | końce rwały i nie chciały się pleść w wianuszek.~Siedziały 1316 1, 11 | ogniów, na Kupałę, Żywia się cieszyła. Dziwie nie chciało 1317 1, 11 | cieszyła. Dziwie nie chciało się iść z drugimi... smutno 1318 1, 11 | Porwały za koszyki, obejrzały się dokoła i ostrożnie w gąszcz 1319 1, 11 | smętne. - To Jaruha - ozwała się Dziwa.~- Gdzież się to ona 1320 1, 11 | ozwała się Dziwa.~- Gdzież się to ona tędy wlecze?...~Zamilkły. 1321 1, 11 | krzaków na polankę wysunęła się stara baba o kiju, z garnuszkiem 1322 1, 11 | zawołała.~- Gdzie to się wleczesz, Jaruho? - spytała 1323 1, 11 | Kupały! ho! Ho!... Chłopcy się popiją, poszaleją, to mnie 1324 1, 11 | Baba podskoczyła śmiejąc się, podeszła ku dziewczętom 1325 1, 11 | łatwo - mówiła, śmiejąc się dziwacznie i przekręcając 1326 1, 11 | Jaruha pilnie wpatrywać się z nią zaczęła.~- Dłoń to 1327 1, 11 | nie zechce...~Zapatrzyła się w rękę.~- Pójdziesz jutro 1328 1, 11 | Kupałę? - Pójdę - odezwała się Dziwa.~- Nie idź! mówię 1329 1, 11 | lepiej... Jak pójdziesz, krew się poleje... Dziwa zbladła 1330 1, 11 | zbladła Jaruho - odezwała się - po co mnie straszysz?... 1331 1, 11 | nie mogę... a tobie dawno się w głowie przewróciło, sama 1332 1, 11 | mnie i mówić każe... Coś się snuje przed oczyma, coś 1333 1, 11 | idź ty na Kupałę!~Dziwa się rozśmiała.~- A ja tobie 1334 1, 11 | szarpią, prześladują, co się z ciebie naśmiewają, co 1335 1, 11 | co nadokuczają...~- Ja się tego nie boję - odezwała 1336 1, 11 | tego nie boję - odezwała się stara. - Jak ognie pogasną, 1337 1, 11 | Jak ognie pogasną, jak się ciemno zrobi... hej! hej! 1338 1, 11 | i uściśnie... młode lata się przypomną... - Cóżeś ty 1339 1, 11 | ja? nie wiesz? - odezwała się Jaruha. - Hej! hej! porwał 1340 1, 11 | służyło... potem zrobiło się ciemno i ja w łachmanach, 1341 1, 11 | łachmanach, o kiju, znalazłam się w puszczy... Krucy mi w 1342 1, 11 | wracając do swego odezwała się znowu: - A ty, Dziwo, nie 1343 1, 11 | idź na Kupałę!~Uśmiechnęło się dziewczę. Żywia swoją jej 1344 1, 11 | jedną, ani drugą - śmiejąc się rzekła stara - znowu żyć, 1345 1, 11 | słodki, sen złoty, a choćby się już nie budzić... W kubku 1346 1, 11 | oszalałej staruszki śmiać się poczęły. Jaruha śmiała się 1347 1, 11 | się poczęły. Jaruha śmiała się z nimi.~Wzięła znowu zwieszoną 1348 1, 11 | patrzała w nią. - Rozmiłował się w tobie strasznie - szeptała.~- 1349 1, 11 | i rodzina będzie... cóż się nam tam stać może? - zawołała 1350 1, 11 | bywają dziwy! Czasem bracia się pobiją, a czasem nieznajomi 1351 1, 11 | nasion i korzonków. Baba się znała na chorobach i lekach, 1352 1, 11 | sobie syrojeszkę zaczynając się posilać w milczeniu.~Dziwa 1353 1, 11 | iść, a z głodnym wilkiem się spotkać albo, gorzej, z 1354 1, 11 | otarła usta i uśmiechnęła się do dziewcząt.~- Dobrzeście 1355 1, 11 | Na widok jego dziewczęta się przestraszone porwały, Jaruha 1356 1, 11 | E! - rzekła - nie macie się czego bać... to znajomy! 1357 1, 11 | przyzostały, trochę za drzewo się zasunąwszy.~- Chodź tu, 1358 1, 11 | mruczała stara.~Znosek się zwlókł, ręką wciąż trzymając 1359 1, 11 | poczęła ją macać.~- A coś to się ze żbikiem całował? - zapytała - 1360 1, 11 | Popamiętasz całe życie...~Zaczęła się śmiać dziwnie i poszła znowu 1361 1, 11 | zioła.~Żywia ulitowawszy się chwyciła biały swój fartuszek 1362 1, 11 | narwała tuż przy sobie, ale się ociągała z poratowaniem 1363 1, 11 | może poprawi... Ustatkuj się, chłopcze, weź mnie za żonę, 1364 1, 11 | będę klekotała...~Jaruha się śmiała, ale trawą i liśćmi 1365 1, 11 | trzeba iść do niej, siedem się spinać pod górę...~Żywia 1366 1, 11 | potrafią zawiązać, przysunęła się do Znoska i zręcznie obmotała 1367 1, 11 | rzekła Jaruha - ale musisz się przyznać, gdzieś bywał... 1368 1, 11 | może u knezia pod stołem się wylegiwać, z dobrej woli 1369 1, 11 | z nimi tylko i zwróciła się do Znoska.~- Teraz mów - 1370 1, 11 | mów - rzekła - gdzieś to się tak podrapał? - Chodziłem 1371 1, 11 | zobaczyłem dziuplę...~- Miodu ci się zachciało?... - Żbik w niej 1372 1, 11 | wiecu bywał... - śmiejąc się zawołała stara i w ręce 1373 1, 11 | uroczyskiem Żmijowym... zakradłeś się podpatrywać... i tam cię 1374 1, 11 | strzała spotkała...~Znosek ani się chciał zapierać, ani myślał 1375 1, 11 | dopiero po Kupale godzi się odczyniać. A do tego żbik 1376 1, 11 | kamienia, ani drzewa, gdzie by się zostało, a mnie trzeba na 1377 2, 12 | na którego cześć paliły się ognie nad Adrią, nad Bałtem, 1378 2, 12 | świętej nad jeziorem, kędy się z sąsiednich mirów na Kupałę 1379 2, 12 | gęstszy coraz las ciągnął się dwoma ramiony, łącząc z 1380 2, 12 | pieśń jednego nie godziła się z drugą, zdawali się raczej 1381 2, 12 | godziła się z drugą, zdawali się raczej przeciwiać sobie 1382 2, 12 | śmiertlnej pieśni, lecz kto się w nurt twój miota, ten żywot 1383 2, 12 | świąteczne widać było; młódź się kręciła i goniła po błoni 1384 2, 12 | ręce. Dziewczęta trzymały się gromadą, kupkami na nie 1385 2, 12 | rzucano słowy, wyścigano się krzycząc i odpędzano chustami 1386 2, 12 | Kupało! Łado! - odzywały się tu i owdzie śpiewne głosy.~ 1387 2, 12 | ogień boży, który by sam się zrodził, młodym był i nowym, 1388 2, 12 | rok cały na domowym palił się ognisku. Był to ogień, którego 1389 2, 12 | dymiły w ich rękach, a ogień się jeszcze nie ukazywał i Dziwy 1390 2, 12 | przyjść miała, niż na robiący się ogień święty, który powinien 1391 2, 12 | zagaśnie.~Wtem z dali pokazało się dwoje dziewcząt w bieli, 1392 2, 12 | szły z wolna, trzymając się za ręce. Zielone wianki 1393 2, 12 | weselny, szły smutne, zbliżyły się tak do swojej gromady, a 1394 2, 12 | twarz dziewczyny i dziwił się, że tak była posępną. Wtem 1395 2, 12 | posępną. Wtem Ludek zbliżył się do niej.~- Siostro - rzekł - 1396 2, 12 | W noc Kupałową dzieją się czasem straszne rzeczy... 1397 2, 12 | ogarnie, pamięć tracą.~Dziwa się rumieniła słuchając, gryzła 1398 2, 12 | gałązkę i trzęsła głową. - Nic się nie stanie - rzekła - ani 1399 2, 12 | nie stanie - rzekła - ani się Doman, ani żaden waży przystąpić 1400 2, 12 | oczyma po gromadach, śmiała się bliskiej uciesze, nogi się 1401 2, 12 | się bliskiej uciesze, nogi się jej do skoków rwały, lica 1402 2, 12 | pokój ze strachami! - śmiała się. - Nikt się do nas nie waży... 1403 2, 12 | strachami! - śmiała się. - Nikt się do nas nie waży... ale w 1404 2, 12 | na twarzy Dziwy jaśniej się zrobiło, uśmiech się zjawił 1405 2, 12 | jaśniej się zrobiło, uśmiech się zjawił blady.~I ona mruczała 1406 2, 12 | śpiew.~- Słońce w morzu się kąpało, bo na wesele iść 1407 2, 12 | ozłacały jej twarz i lśniły się we włosach. Ostatni blask 1408 2, 12 | Niewiasty stawały kołem biorąc się za ręce osobno, osobno mężczyźni, 1409 2, 12 | drganie i okrzyki. Zdało się, że i drzewa, i wody, i 1410 2, 12 | Zbudzone śpiewem podniosło się wodne ptastwo na jeziorze, 1411 2, 12 | z księżycem. Radowała mu się ziemia, otwierała skarby 1412 2, 12 | Śmierć i czarne widma kryły się w przepaści, pod ciemny 1413 2, 12 | ze swymi zwrotkami, dała się słyszeć druga. Chóry dalekie 1414 2, 12 | posłuszne.~Zrazu śpiew ciągnął się powolnie, krokami szły ociężałymi, 1415 2, 12 | zaczęła, ruch coraz szybszym się stawał, rozgorączkowywał 1416 2, 12 | nich wirem, kołem zwijające się cienie, z rozwiązanymi włosy, 1417 2, 12 | rozpuszczonymi szaty, rozsypującymi się wieńcami, podniesionymi 1418 2, 12 | kiedy niekiedy krzyk dał się słyszeć, bo parobcy rzucali 1419 2, 12 | słyszeć, bo parobcy rzucali się na dziewczęta, a wśród tego 1420 2, 12 | szału, zamętu nocy działo się często, co tylko na Kupałę 1421 2, 12 | ogniska, a potem wyścigać się po łące i wybiegać na polanki 1422 2, 12 | Parobczaki nieraz spotkali się w skoku, wśród płomieni 1423 2, 12 | uderzyli o siebie... nieraz się śmiejąc chwytali za bary, 1424 2, 12 | ognisk razem rozpoczęły się te skoki, a wnet potem z 1425 2, 12 | spod zasłon przypatrując się ciekawie temu, co się działo 1426 2, 12 | przypatrując się ciekawie temu, co się działo na ziemi, szła zorza 1427 2, 12 | zorza wieczorna całować się ze wschodzącą jutrzenką... 1428 2, 12 | nimi.~Teraz rozpoczynało się picie i ucztowanie około 1429 2, 12 | niewiele miał ochoty, kręcił się błędny, odchodził i powracał, 1430 2, 12 | do ludzi! - rzekła - idź się wesel z drugimi!~- A wy... 1431 2, 12 | Choćbym chciała, weselić się nie mogę... Czego oczy nie 1432 2, 12 | w drugiej dłoni... Woda się w krew przemieniła, białe 1433 2, 12 | rozumiał. To, co mówiła, tak się nie godziło z tym, co dokoła 1434 2, 12 | Chłopak długo jeszcze z dala się w nią wpatrywał, ale już 1435 2, 12 | przybliżyć. Żywia wyrywała się z korowodu przy ogniu i 1436 2, 12 | bylicę z wianka, bawiła się kwiatkami i jak nieprzytomna 1437 2, 12 | nieprzytomna myślą gdzie indziej się być zdawała... może przy 1438 2, 12 | Sambor spod dębu, o który się sparł, patrzał na nią, trwał 1439 2, 12 | nie wiedząc dokąd, bo mu się wcale skakać i ścigać nie 1440 2, 12 | myśli, ku lasowi. Chciało mu się uciec gdzieś, skryć się, 1441 2, 12 | się uciec gdzieś, skryć się, spocząć, a bór był pełen 1442 2, 12 | dziewczęta szły sznurami, wiodąc się za ręce, zastępowali im 1443 2, 12 | krzykiem, a biada tej, co się pochwycić dała.. Wnet cały 1444 2, 12 | Wnet cały zastęp rzucał się na jej obronę, parobczaki 1445 2, 12 | pomoc, walka zawiązywała się nierówna, aż dziewki się 1446 2, 12 | się nierówna, aż dziewki się płonącymi polany w końcu 1447 2, 12 | obozowisk na ziemi, uganiającym się chwycić nie dał. Zatrzymywali 1448 2, 12 | przez gałęzie przeciskała się łuna od ognisk i ciemno 1449 2, 12 | na nich naówczas wydawały się jakby z blaszki złotej, 1450 2, 12 | i nie dyszał, marzyły mu się, bo z wolna sen za powieki 1451 2, 12 | szybko pomyka, a tętent sunął się powoli, ostrożnie, milknął 1452 2, 12 | milknął i wznawiał... zbliżał się i stawał... Sambor rozróżnił 1453 2, 12 | ludzi, ciche szepty. Skrył się więc głęboko w gąszcz, w 1454 2, 12 | czekał.~Ostrożnie wysunęła się z boru ludzi kupka. Blask, 1455 2, 12 | podnosząc gałęzie przypatrywali się ogniskom.~- Podkraść się 1456 2, 12 | się ogniskom.~- Podkraść się trzeba pod koło... - szeptał 1457 2, 12 | to moja, nie wyrwie mi się, nie dogonią, nie odbiorą... 1458 2, 12 | prawo...~I szepcząc posunęli się wszyscy ku brzegowi lasu 1459 2, 12 | przodem, a sam wśliznął się potem, stawał, szedł bacznie. 1460 2, 12 | i niespokojny, rzuciwszy się drugą stroną, gąszczami 1461 2, 12 | chwyciły go z tyłu. Wyrwał się i stanąwszy do boju uderzył 1462 2, 12 | chwyciwszy za koszulę. Wzięli się na ziemi za bary, dusząc 1463 2, 12 | spętano ręce i nogi.~Domyślano się zdrady, zlękniono popłochu 1464 2, 12 | jak śpiesznie oddalali się szepcząc między sobą.~Związany, 1465 2, 12 | między sobą.~Związany, próżno się rzucał po ziemi usiłując 1466 2, 12 | niknąć, a brzask dnia wciskać się z góry. Coraz jaśniej robiło 1467 2, 12 | góry. Coraz jaśniej robiło się w lesie. W krzakach budziły 1468 2, 12 | lesie. W krzakach budziły się ptaki i kręciły się, i podlatywały 1469 2, 12 | budziły się ptaki i kręciły się, i podlatywały około niego. 1470 2, 12 | było już nikogo.~Miotając się ciągle i targając, Sambor 1471 2, 12 | poraniony, wściekły, wyrwał się biegnąc ku polanie. Tu pusto 1472 2, 12 | półżywy, spotniały, zwlókł się i stanął, gdy usłyszał głos 1473 2, 12 | dzieżę zakwasić - miała się dobrze przy Kupale.~Poili 1474 2, 12 | aby gniewna nie pomściła się urokiem. Siedziała rozmarzona, 1475 2, 12 | rozmarzona, pijana, wahając się, przechylając, podśpiewując, 1476 2, 12 | mi rękę daj!... Nie bój się, nic ci złego nie zrobię... 1477 2, 12 | miesiąca... Rękę mi daj!~Sambor się odwrócił, żal mu się starej 1478 2, 12 | Sambor się odwrócił, żal mu się starej zrobiło.~- Jaruho! - 1479 2, 12 | Jaruho! - rzekł - choćbym ci się podnieść pomógł, nie pójdziesz 1480 2, 12 | rękę... Jak wstanę, jak się ustoję, pójdą jeszcze nogi 1481 2, 12 | podniósł starowinę. Trzęsła się stojąc, chwiejąc, jak gdyby 1482 2, 12 | pęta... Jaruho! nie stało się co na Kupale?~Starucha popatrzała 1483 2, 12 | przekrzywiła usta i rozśmiała się.~- A co się stać miało? 1484 2, 12 | i rozśmiała się.~- A co się stać miało? To, co się zawsze 1485 2, 12 | co się stać miało? To, co się zawsze na Kupałę dzieje. 1486 2, 12 | parobku... parobku!... Tobie się też jej chciało! Gospodarskiej 1487 2, 12 | albo to co złego?... Co się młodość ma marnować? Doman, 1488 2, 12 | Jaruha śpiewając, zataczając się i w ręce chude poklaskując.~ 1489 2, 12 | oczy mu patrząc, śmiała się.~- Dobrze tak! harda była! 1490 2, 12 | wiem, ja to wiem, czego się chciało... u ognia w chramie, 1491 2, 12 | ognia w chramie, stać, by się jej ludzie do kolan kłaniali, 1492 2, 12 | nie bardzo służyły. Sambor się oddalał z głową zwieszoną.~- 1493 2, 12 | powoli, podśpiewując, śmiejąc się głośno do siebie, hukając 1494 2, 12 | który przelatywały.~Chłopak się wlókł niespokojny i gniewny 1495 2, 12 | głowę zakrwawioną. Kłócili się wszyscy, siostry i bratowe 1496 2, 12 | był. Począł opowiadać, co się z nim działo, oni mu też - 1497 2, 12 | głowie oszczepem, innym się też razy dostały.~Jeszcze 1498 2, 12 | napaść na dwór Domana, aby się pomścić gwałtu i zniewagi, 1499 2, 12 | pochwyconą została, nie godziło się jej odbierać, gdy we wrotach 1500 2, 12 | gdy we wrotach ukazała się - Dziwa!~Krzyk wyrwał się