Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siasc 6
siatke 1
sidlszy 1
sie 4048
sie-li 2
siebie 128
siec 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
4603 i
4048 sie
2762 na
2380 nie
2344 z
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4048

     Tom,  Rozdzial
1501 2, 12 | się - Dziwa!~Krzyk wyrwał się z piersi niewiast, które 1502 2, 12 | chatą, milczała, zdawała się na pół obłąkaną.~Rzucili 1503 2, 12 | na pół obłąkaną.~Rzucili się ku niej, wołając: - Dziwa!~ 1504 2, 12 | Siostra padła wieszając się jej na szyi i płacząc. Dziewczę 1505 2, 12 | kołem.~- Dziwa, jakżeś ty mu się wyrwała?~Nie mówiła długo 1506 2, 12 | wody przyniosła; napiła się, westchnęła, z oczów puściły 1507 2, 12 | westchnęła, z oczów puściły się łzy.~Sambor coś szeptał 1508 2, 12 | do siebie i uśmiechając się smutnie.~- Tak chciał! - 1509 2, 12 | Zamiast Dziwy... Nija mu się dostała.. Tak chciał... 1510 2, 12 | obronić nie umieli... jam się lepiej potrafiła. Od świętej 1511 2, 12 | gniewu i złości... Śmiejąc się uspokajał. Mieczyk mu błyszczał 1512 2, 12 | Zmilczałam przyczaiwszy się... Jemu się zdało, że mnie 1513 2, 12 | przyczaiwszy się... Jemu się zdało, że mnie ugłaskał... 1514 2, 12 | pod moją dłonią... Schylił się, chcąc pocałować... nie 1515 2, 12 | już tu nie być - odezwała się nareszcie dziewczyna patrząc 1516 2, 12 | patrząc w ziemię - pożegnam ja się z wami i pójdę stąd na zawsze... 1517 2, 12 | chaty.~Bracia naradzali się cicho, co poczynać mieli. 1518 2, 12 | Płakały potem cicho, ściskając się obie.~- Żegnaj mi, jedyna, 1519 2, 12 | ja żyć albo ogień palić się przestanie.~Wyrwała się 1520 2, 12 | się przestanie.~Wyrwała się z objęcia siostry.~- Teraz 1521 2, 12 | żywe i martwe... z czym się żyło, co kochało...~Uroczyste 1522 2, 12 | było pożegnanie, do którego się wszystkie przyłączyły niewiasty. 1523 2, 12 | zaczerpnęła raz ostatni, napiła się i zapłakała... Uściskała 1524 2, 12 | wszystkich pożegnała, kłaniając się do nóg wkoło... Wrota raz 1525 2, 12 | Wrota raz ostatni otwarły się i zamknęły za nią; szła 1526 2, 12 | których ojciec siadywał.~Nikt się podróży tej sprzeciwiać 1527 2, 12 | jeziora, na Lednicę. Sambor się wprosił trzeci.~Gdy Dziwa 1528 2, 12 | jeszcze raz ostatni obejrzała się ku zagrodzie i powiała chustką 1529 2, 12 | chustką białą, płacz i jęk dał się słyszeć ze dworu. Siostra 1530 2, 13 | przybyły kmieć, któremu się czoło pofałdowało.~- Co 1531 2, 13 | ano, życia mało...~Myszko się rzucił na koniu i skoczył 1532 2, 13 | Niepewien nawet był, czy się godzi zdradzać tajemnicę, 1533 2, 13 | Doman na ziemię.~Myszko się dziwnie nań popatrzał, lecz 1534 2, 13 | było. Przy ogniu, który się palił maleńki wśród kamieni, 1535 2, 13 | Doman już drgnął, ruszył się, jęknął i jakieś mruczenie 1536 2, 13 | mruczenie niewyraźne z ust mu się wyrwało. Oczyma zatoczył, 1537 2, 13 | Oczyma zatoczył, ciałem się ruszyć nie mogąc. Myszko 1538 2, 13 | stojącego przy niej, napiła się, otarła usta i poszła mokre 1539 2, 13 | stronę. Doman nie ruszał się, tchnął tylko ciężej.~Na 1540 2, 13 | spuszczał z niego wejrzenia, ale się odzywać nie śmiał. Zdawał 1541 2, 13 | odzywać nie śmiał. Zdawał się chory spać i marzyć. Niekiedy 1542 2, 13 | Niekiedy białe zęby jego ścięły się i zazgrzytały. To znów uśmiechał 1543 2, 13 | zazgrzytały. To znów uśmiechał się niby. Ręce mu drgały, jakby 1544 2, 13 | doń wprzód rozpatrzywszy się w nim dobrze i stanęła z 1545 2, 13 | ruszył ramionami. Jaruha się poprawiła. - Jeleń... albo 1546 2, 13 | tej chwili na progu ukazał się Domanów brat, Duży. Myszko 1547 2, 13 | gdzie?~- Wstyd przyznać się - cicho szepnął brat młodszy - 1548 2, 13 | kosztowało. Namarszczył się słuchający.~- I uszła? - 1549 2, 13 | opowiadania Myszko zdawał się ledwie uszom wierzyć; śmiałość 1550 2, 13 | nieopatrzność Domana wydawały się niepojętymi. Zamilkł.~- 1551 2, 13 | widocznie podchmielona, wysunęła się z chaty.~- Słuchaj, stara 1552 2, 13 | wiedźmo - rzekł odwracając się ku niej przybyły - będzie 1553 2, 13 | urok rzucili?~Nie można się z niej było dowiedzieć więcej. 1554 2, 13 | Pobiegli wszyscy; Doman się był, na łokciu spierając, 1555 2, 13 | koniam padł i na mieczyku się przebiłem... Nie śmiał oczów 1556 2, 13 | gadać, kiedy leżeć i lizać się musisz.~- Wyliżę się... - 1557 2, 13 | lizać się musisz.~- Wyliżę się... - rzekł Doman - a nie 1558 2, 13 | przerwała Jaruha - krew by się znowu puściła, a jakby mnie 1559 2, 13 | wskazał. Wiedźma pokręciwszy się około ognia wyszła mrucząc.~- 1560 2, 13 | obradzili nic, a teraz gorzej się jeszcze kroi. Chwostek sobie 1561 2, 13 | rzecz - rzekł Doman - tych się zbyć, co jemu służą, a z 1562 2, 13 | na czele gromady, aby mu się to nie stało, co Wiszowi... 1563 2, 13 | odrzucił płachtę i śmiejąc się dziwnie, pokazał siną, ledwie 1564 2, 13 | Wiszowa dziewczyna Wyrwała mi się z rąk jak śliski węgorz. 1565 2, 13 | nie będę miał. Nie utai się to... własna czeladź mnie 1566 2, 13 | czeladź mnie zdradzi... baby się ze mnie urągać będą... Prawda, 1567 2, 13 | Weźmiesz i pomścisz się - zawołał Myszko - chciałeś 1568 2, 13 | lub - zabijesz... nie truj się tym i bądź spokojny.~- Bylem 1569 2, 13 | do ust go zbliżył i napił się biorąc rękę Domana.~- Za 1570 2, 13 | weszła Jaruha zbliżając się do łoża chorego; spojrzała 1571 2, 13 | nie chcecie!~Nie opierał się chory, gdy mu znów owe mokre 1572 2, 13 | małym wzruszeniem, Doman się zdrzemnął zaraz. We dworze 1573 2, 13 | jezdnych z lasu wychylających się na pole.~Było ich czterech. 1574 2, 13 | siedziały. Z Bumirem mało co się znali, nie lubił go Doman; 1575 2, 13 | nie dozwalała. Pozdrowili się z Dużym.~- Zabłąkałem się - 1576 2, 13 | się z Dużym.~- Zabłąkałem się - rzekł Bumir - dacie mi 1577 2, 13 | spocząć u siebie. Ludzie się zagnali za jeleniem, który 1578 2, 13 | obłędy; drugi dzień włóczymy się po lesie...~- Brat mój się 1579 2, 13 | się po lesie...~- Brat mój się okaleczył, leży ranny - 1580 2, 13 | okaleczył, leży ranny - odezwał się Duży - ale dom rad wam.~- 1581 2, 13 | zalewam, czeladź ma - odezwał się Bumir. - Zalejemy mu sadłem 1582 2, 13 | poczuł już obcego, ruszył się zaraz. Jaruha, która przy 1583 2, 13 | ogniu drzemała, zbudziła się spluwając i gniewna. Bumir 1584 2, 13 | gościa przyjmował. Bumir się rozsiadł i sparł na stole.~- 1585 2, 13 | łakomie, pić chciwie i póki się nie nasycił, sapał tylko. 1586 2, 13 | wyszła na podwórze, gdzie się rozrywała, żarty strojąc 1587 2, 13 | znać tego sobie życzył, bo się zaraz do gospodarza przysunął.~- 1588 2, 13 | miły - począł pochylając się ku niemu - nie w porę tobie 1589 2, 13 | Kmiecie, braty nasze, burzą się i złego piwa nawarzą.~Namarszczyło 1590 2, 13 | piwa nawarzą.~Namarszczyło się czoło choremu. - Cóż to 1591 2, 13 | czoło choremu. - Cóż to się dzieje? - mruknął.~- Na 1592 2, 13 | już zmowa na knezia, już się zbierają, radzą... a wszystko 1593 2, 13 | My to wiemy. Ano, omylą się, bo nas jest dużo też, co 1594 2, 13 | kubkiem o stół. Oczy mu się zapaliły.~- Myszkom się 1595 2, 13 | się zapaliły.~- Myszkom się chce panować, my wolimy 1596 2, 13 | znamy, a tamci, jeszcze się nie napiwszy, głodniejsi 1597 2, 13 | dopuścimy.~- Obliczyliście się? - zapytał Doman.~- Co się 1598 2, 13 | się? - zapytał Doman.~- Co się mamy liczyć... Leszki pójdą 1599 2, 13 | to ich sprawa, pojednają się... kmieciów też dużo jest, 1600 2, 13 | uprawiać, a gromady, co się wyrwą, kneziowscy ludzie 1601 2, 13 | rozgonią na miazgę.~Bumir się tak odkrył ze swą wiarą, 1602 2, 13 | chciał, a prawdę zdawało mu się wyśpiewać niebezpiecznie. 1603 2, 13 | przybiera i do różnych fortelów się ucieka. Domanowi przyszło 1604 2, 13 | Domanowi przyszło na myśl, aby się chorobą posłużyć; w chwili 1605 2, 13 | jęczeć począł i chwycił się za pierś.~Jaruha stojąca 1606 2, 13 | zaraz płachty nowe; chory się skarżył. Wiedźma zapowiedziała, 1607 2, 13 | wolno. Stary kmieć czarów się i bab obawiał. Z przerywaną 1608 2, 13 | przerywaną więc rozmową wyniósł się za próg sapiąc, obiecując 1609 2, 13 | chorego.~Rad nierad Bumir się znalazł w podwórzu nic nie 1610 2, 13 | tylko namówiwszy, aby mu się wykłamać pomogła. Zaledwie 1611 2, 13 | za wrotami były, ruszył się na pościeli. Leżenie mu 1612 2, 13 | choć popróbować, czy mu się wstać nie uda. Przeraziła 1613 2, 13 | wstać nie uda. Przeraziła się Jaruha, która wcale nie 1614 2, 13 | też nie pozwalały bardzo się dźwigać. Doman zaledwie 1615 2, 13 | popróbowawszy i poczuwszy się jeszcze osłabłym, nazad 1616 2, 13 | jeść i pić do syta, czyniła się też potrzebną, jak umiała.~ 1617 2, 13 | gdy nowy gość do chaty się wcisnął.~Jak on tu potrafił 1618 2, 13 | wcisnął.~Jak on tu potrafił się dostać, trudno było babie 1619 2, 13 | Właśnie usnąć miała oparłszy się o ognisko, gdy na progu 1620 2, 13 | okiem ciekącym karzeł wsunął się do izby tak cicho, Jaruha 1621 2, 13 | Jaruha ujrzawszy go przelękła się, jakby wilkołaka zobaczyła~ 1622 2, 13 | zaparte. Pomimo to Znosek się dostał do zagrody. Jak? - 1623 2, 13 | jego tajemnicą. Wśliznąwszy się tu, podpełznął do starej 1624 2, 13 | jej rzemiosło, dozwoliła się więc zbliżyć Znoskowi i 1625 2, 13 | Znosek syknął z bólu, a Doman się obudził.~- Jakeś ty tu wlazł, 1626 2, 13 | na ucho, dowiedziawszy się, że tu znajdzie, musiał 1627 2, 13 | że tu znajdzie, musiał się dostać do dworu, bo go rany 1628 2, 13 | niezmiernie bolały.~Przyznał się, że nie mogąc inaczej, wdrapał 1629 2, 13 | nie mogąc inaczej, wdrapał się na drzewo stojące przy częstokole 1630 2, 13 | po gałęziach jego spuścił się w podwórze. Tu psów nie 1631 2, 13 | blask oblał izbę, Doman się zbudził, otworzył oczy i 1632 2, 13 | wołając ludzi. Znosek chciał się wyśliznąć i uciec, ale już 1633 2, 13 | śpiąca za progiem zerwała się na nogi. Padł karzeł na 1634 2, 13 | na ziemię twarzą. Zaczęło się wołanie, popłoch i Znoska 1635 2, 13 | Wiedziano, że podpatrywał, że się wszędzie wśliznąć umiał 1636 2, 13 | używano na podsłuchy. Domyślić się było łatwo z postawy, kim 1637 2, 13 | jęcząc i błagając. Jaruha się wstawiać nie chciała, świadczyła 1638 2, 13 | miał na głowie.~Czeladź już się brała do postronków, aby 1639 2, 13 | gdy na jęk i płacze Doman się ulitował i - psami go za 1640 2, 13 | poszarpany, ranny, ledwie się potrafił całemu stadu goniących 1641 2, 13 | wskoczywszy. Jeden z psów, który się był nogi jego uczepił, zawisł 1642 2, 13 | naówczas wyciągano, które by się jej były przydały . Nie 1643 2, 13 | Nie obwiniano jej o to, że się przybłędzie ulitowała i 1644 2, 13 | nogę zawiązawszy powlókł się nad ranem w las, aby go 1645 2, 13 | ciągle jeszcze ku zagrodzie się zwracał pokazując jej pięści 1646 2, 14 | dalekich stron, schodzili się ludzie jednego słowa, choć 1647 2, 14 | radzili i porozumiewali się, co ku obronie od wspólnych 1648 2, 14 | szła właśnie Dziwa schronić się od pomsty i poświęcić resztę 1649 2, 14 | Trzeciego dnia pokazało się jezioro szeroko rozlane, 1650 2, 14 | było.~Ostrów też z dala się dostrzec dawał, naówczas 1651 2, 14 | one chram oczom i zdawały się całą wyspę okrywać. U brzegu, 1652 2, 14 | poprzywiązywane czółna kołysały się jak senne, poruszając z 1653 2, 14 | padały chałupy w wodę, ludzie się na ląd przenosili i rozpraszali. 1654 2, 14 | druhów, ani drużki. Rzucił się jej Sambor do nóg, bo 1655 2, 14 | bywaj, Samborze - odezwała się - bądź szczęśliwy... pokłon 1656 2, 14 | Z chaty na palach, które się trzęsły pod nim, wyszedł 1657 2, 14 | Białe ptaki nad głową jej się niosły i kwiliły, jakby 1658 2, 14 | kwiliły, jakby rozumiały, że się ze swoim rodzonym rozstawała 1659 2, 14 | dola niosła. Wtem łódka się o brzeg oparła i zadrgała, 1660 2, 14 | kazały.~Wśród gęstwiny łączka się otwarła zielona. Tu gromadkami 1661 2, 14 | naówczas plemiona, które się różnymi imionami zwały, 1662 2, 14 | zaprawdę piękny tych gromad, co się rozumiały, a przecie nie 1663 2, 14 | odmienny, a wszystkie czuły się do wspólnej prastarej matki.~ 1664 2, 14 | prastarej matki.~Nie bratali się bardzo, ostrożnie ocierali 1665 2, 14 | umarłego nie troszczącego się ani o śmierć, ani o dolę.~ 1666 2, 14 | śmierć, ani o dolę.~Dziwa się pokłoniła przed nią.~Stara 1667 2, 14 | mu czoło.~Na zbliżającą się z wolna Dziwę patrzył spod 1668 2, 14 | brwi siwych. Skłoniła mu się do kolan:~Tyś tu panem i 1669 2, 14 | ludzie zabili.~Wizun zbliżył się, ciekawie słuchając.~- Mnie 1670 2, 14 | żonę sąsiad nasz... broniąc się zabiłam go. Nie chcę, aby 1671 2, 14 | zabiłam go. Nie chcę, aby się jego krwi mścili... przyszłam 1672 2, 14 | Wizun - ty? zabiłaś? Jak się zwał ten człowiek?~- Doman! - 1673 2, 14 | odpowiedziała rumieniąc się dziewczyna.~- Doman! Domanl - 1674 2, 14 | na rękach...~Zmarszczył się Wizun.~Dziwa pobladła, ulękła 1675 2, 14 | Dziwa pobladła, ulękła się, aby jej nie odepchnięto. 1676 2, 14 | ty go zabiła! - odezwał się stary.~Dziwa drżącym głosem 1677 2, 14 | poczęła opowiadanie, tłumacząc się z tego czynu ślubem swym 1678 2, 14 | Dziwa - zostanę...~Wizun się uśmiechnął smutnie, nic 1679 2, 14 | zaczerpnęła jej i napiła się spragniona.~- Bądź mi zdrowa, 1680 2, 14 | do Wizuna podobny, który się od przychodzącej skrył żywo.~ 1681 2, 14 | drugich. Do tych spinać się musiała po wschodach. Ciemniej 1682 2, 14 | dziewczynę, gdy zbliżywszy się ku sukiennej zasłonie podnieść 1683 2, 14 | zasłonie podnieść miała, aby się dostać tam, skąd już nie 1684 2, 14 | ognisko. Dym i iskry dobywały się z niego to wolniej, to żywiej 1685 2, 14 | wiatrem zwrócone rozchodziły się we wnętrzu budowy. Przy 1686 2, 14 | niewyraźnego, podnoszącego się wysoko, pod strop i dach. 1687 2, 14 | dwoje, od których skryć się nigdzie nie było można Patrzały 1688 2, 14 | wszystkie strony, odbijał się w nich ogień u stóp palący, 1689 2, 14 | drganiem płomienia ruszające się oczy bóstwa przerażały jak 1690 2, 14 | było, tylko trzask palącego się łuczywa i świergot ptastwa, 1691 2, 14 | które, otworami dostawszy się do środka jego, niespokojnie 1692 2, 14 | pokrzykiwało latając, aby się stąd na powrót wydobyć.~ 1693 2, 14 | nikogo, nie patrząc zbliżyła się do dwóch siedzących niewiast, 1694 2, 14 | chciała, lecz za późno się podniosła. Ogień już był 1695 2, 14 | którą Dziwa patrzała, jakby się w niej własne paliło życie. 1696 2, 14 | smutne i blade.~Przyglądając się pięknej dziewczynie szeptały 1697 2, 14 | pomiędzy sobą, jakby litując się nad nią. Głowami potrząsały 1698 2, 14 | potrząsały tylko, nie śmiejąc się odezwać. Zdawały się patrzeć 1699 2, 14 | śmiejąc się odezwać. Zdawały się patrzeć na nią jak na skazaną. 1700 2, 14 | odpoczywała.~U ognia zmieniały się potem stróżki; Dziwa przesiedziała 1701 2, 14 | powietrzem. Ale tu skupiały się koło niej stróżki ognia 1702 2, 14 | ognia i ciekawie przyglądały się jej, badały, dopytywały 1703 2, 14 | przeszłość; i jej opowiadać się musiała, skąd przyszła i 1704 2, 14 | obeszła. Dziwa spodziewała się tu może jakiegoś podnieconego 1705 2, 14 | martwocie. Wieczorem zjawił się stary Wizun po odejściu 1706 2, 14 | sromem!~- A jakżem ja bronić się miała będąc w jego mocy? - 1707 2, 14 | w jego mocy? - odezwała się Dziwa. - Wolno się bronić 1708 2, 14 | odezwała się Dziwa. - Wolno się bronić dzikiemu zwierzęciu 1709 2, 14 | robakowi nawet, a nie godziłoby się dziewczynie?~Starzec się 1710 2, 14 | się dziewczynie?~Starzec się namarszczył tylko i spojrzał 1711 2, 14 | teraz nie wiedziała, jak się to stało, aniby umiała wytłumaczyć, 1712 2, 14 | z taką dumą, niechęć się rozbiła o nią i dziewczęta 1713 2, 14 | na , która ani skarżyć się nie chciała, ani płakać, 1714 2, 14 | wreszcie, widząc, że znęcanie się nie czyni skutku.~Każdego 1715 2, 14 | kształty, nie troszczyć się o życie. Dwa razy na dzień 1716 2, 14 | korowajów ostatkami karmiły się niezliczone ptastwa stada, 1717 2, 14 | wróble tysiącami kręciły się przy chramie.~Dziesięć już 1718 2, 14 | jakąś wyższość, która się narzuca sama i oprzeć się 1719 2, 14 | się narzuca sama i oprzeć się jej nie można. Leniwe i 1720 2, 14 | Ludzie dokoła biegali, ruch się stał wielki, nagle podniesiono 1721 2, 14 | najbliżej ognia stojącymi ukazał się Wizun w świątecznym ubraniu 1722 2, 14 | nie zdejmując kołpaka ani się pokłoniwszy naprzeciw ognia 1723 2, 14 | który głową potrząsł. Chwilę się wzdragał. Mężczyzna stał 1724 2, 14 | nakazująco.~Stary wahając się zbliżył powolnym krokiem 1725 2, 14 | drugiej strony zbliżyła się siwowłosa Nania i odciągnęła 1726 2, 14 | co myśl przyniesie... on się nie waży uczynić ci nic 1727 2, 14 | nad nim długo. Czuła, jak się jej zmąciły myśli, jak z 1728 2, 14 | traciła przytomność i zdawało się jej, że na świat inny przeniesioną 1729 2, 14 | olbrzymią myśli potęgą. Czuła się śmiałą i gardzącą niebezpieczeństwem, 1730 2, 14 | knezia, który cofnąwszy się poza słupy kontyny stał 1731 2, 14 | twarzą.~Dziwa wpatrzyła się w to oblicze dzikie, wykrzywione, 1732 2, 14 | wodzie odwrócona odbijała się twarz szkaradna Chwostka, 1733 2, 14 | i jakby przelękły, ręką się opierał o częstokół, a widać 1734 2, 14 | spuszczał z dziewczyny, zdawał się jej dyktować, co mówić miała.~ 1735 2, 14 | za krew!...~Kneź rzucił się, częstokół za nim zachrzęszczał 1736 2, 14 | wysoko... dołem ludzie się gniotą, biją, mordują... 1737 2, 14 | granicy wrogi, w domu swoi się miotają... Na gród! Na stołb! 1738 2, 14 | stołb! Krew za krew!... Gród się pali... płonie, gore... 1739 2, 14 | płonie, gore... walą się dachy i ściany... krzyk 1740 2, 14 | Krew za krew!...~Ciemno się zrobiło w oczach dziewczynie 1741 2, 14 | dziewczynie i osłabła osunęłaa się jak senna na ręce stróżek, 1742 2, 14 | jak zwierz dziki grozić się zdawał. Nogą wiadro pchnął 1743 2, 14 | krzyknął Chwostek - nauczy się wróżyć inaczej!~Na to nie 1744 2, 14 | wynosiły na powietrze. Kneź się chciał zwrócić do swoich 1745 2, 14 | spoglądał nań.~- Uspokójcie się, miłościwy panie - rzekł - 1746 2, 14 | Byli sami i Wizun zbliżył się wcale nie zdając zlękniony.~- 1747 2, 14 | róbcie ich więcej targając się na to, co nie jedne Polany 1748 2, 14 | dziewczyna poświęcona.~Chwostek się rozśmiał dziko, przystąpił 1749 2, 14 | piorunów nie było - odezwał się spokojnie - moglibyście 1750 2, 14 | pioruny padają i duchy bronić się czym mają... Nie szukajcie, 1751 2, 14 | odpowiedział nic, zerwał się z miejsca i poszedł prędko, 1752 2, 14 | i poszedł prędko, bijąc się w pośpiechu to o jedną, 1753 2, 14 | wykrzykiwać począł, rozległo się to daleko. Posłyszeli ludzie, 1754 2, 14 | ogniowi, i nim uchodząc zdążył się dostać do swoich smerdów 1755 2, 14 | służby, dokoła rozległo się szemranie, mruczenie tłumu, 1756 2, 14 | uchodziły przelękłe i kryły się w zarośla.~Gdy Chwostek 1757 2, 14 | zarośla.~Gdy Chwostek dostał się do kamiennego koła opasującego 1758 2, 14 | opasującego chram, gromady się już zbijały i szły, jakby 1759 2, 14 | przybyszów na Lednicy, kupiło się, biegło naprzeciw Chwostka. 1760 2, 14 | ani on do tłumu przystąpić się nie ważył. Wtem z gromady 1761 2, 14 | naszej mowy. Nie ważcie się tykać chramu ani ognia, 1762 2, 14 | chramu ani ognia, bo my się też ważyć możemy na wasz 1763 2, 14 | jakby go ochota brała porwać się samemu na nich wszystkich, 1764 2, 14 | tysiączne.~Namarszczywszy się więc, pogroził ręką i usty: - 1765 2, 14 | Precz mi z drogi!~I ruszył się sam, pierwszy, tak śmiało, 1766 2, 14 | wojsko broniło. Tłum mu się rozstąpił na dwie strony; 1767 2, 14 | za nim co żywiej cisnęła się dwornia. popychano zewsząd, 1768 2, 14 | Wolnym krokiem, nie oglądając się, przeszedł kneź wśród tego 1769 2, 14 | Chwost!...~Parę razy obrócił się, jakby sam jeden na cały 1770 2, 14 | na cały ten tłum chciał się rzucić, lecz się poskromił 1771 2, 14 | chciał się rzucić, lecz się poskromił z gniewem.~Tuż 1772 2, 14 | rozgniewana Nija chciała się pomścić zniewagi, w tejże 1773 2, 14 | cielsko smoka przewalając się po niebie, poczęła warcząc 1774 2, 14 | w barce u brzegu ukryli się na dno. W chramie Nijoły 1775 2, 14 | błyskały, jakby ciesząc się zniszczeniem. W dali piorun 1776 2, 14 | uderzała o brzeg i rozlewała się po ostrowiu daleko.~Ziemia 1777 2, 14 | ostrowiu daleko.~Ziemia zdawała się trząść pod nogami ludzi. 1778 2, 14 | mruczał. Kto by był zbliżył się doń, usłyszałby na przemiany 1779 2, 14 | w nim na równi, kłaniał się nowemu Bogu, lękając jeszcze 1780 2, 14 | wiatru w uszach jego zdawały się powtarzać zelżywe Chwostka 1781 2, 14 | przebił mieczem, zapomniawszy się, gdzie jest. Dopiero poznawszy 1782 2, 14 | Miłościwy panie - odezwał się smerda - burza się przewaliła, 1783 2, 14 | odezwał się smerda - burza się przewaliła, jezioro się 1784 2, 14 | się przewaliła, jezioro się gotować przestało, słońce 1785 2, 14 | zza chmur pogląda, fale się układły. Płyńmy z tego przeklętego 1786 2, 14 | z końmi na drugim brzegu się dzieje?~Kneź wstał z ziemi, 1787 2, 14 | wodach, wkrótce odsunęła się od ostrowia daleko.~Zza 1788 2, 14 | chramu, złotym pasem kładąc się u nóg dziewczyny, która 1789 2, 14 | patrząc nań uśmiechnęła się, jakby mowę niebios zrozumiała~ 1790 2, 14 | kruków stado, to wzbijając się do góry, to opadając na 1791 2, 15 | Niekiedy z siedzenia zrywała się niespokojna, szła do okna, 1792 2, 15 | i czekali ludzie, drudzy się pokładli ze znużenia.~Czekali, 1793 2, 15 | znużenia.~Czekali, nie mogąc się go doczekać - kędyś ponad 1794 2, 15 | słońce zza chmur obejrzało się krwawo i znikło, ciemności 1795 2, 15 | nie było.~Na grodzie kłaść się spać nie śmieli, nużby ich 1796 2, 15 | widu, ani słychu.~Wiatr się poniósł po lasach i jeziorze, 1797 2, 15 | zaczęły po niebie, jakby się goniły i zbierały, aby drugą 1798 2, 15 | wpadając, Pochwist wył i śmiał się, psy ze strachu zrywały 1799 2, 15 | psy ze strachu zrywały się, by mu wtórować.~U miłościwej 1800 2, 15 | pozatykano okna oponami, dachy się trzęsły i trzeszczały, wicher 1801 2, 15 | zahuczało, zatętniało, rozległo się po grodzie - kneź jedzie.~ 1802 2, 15 | przejściami popod słupy przemknęła się kneźna biała, wychodząc 1803 2, 15 | Spojrzeli po sobie i nie witali się: Kneź pięścią w stół bił 1804 2, 15 | ruszając ramionami. Ludzie się porozbiegali. ~- Północ 1805 2, 15 | pana miłościwego doczekać się nie było można.~- Milcz 1806 2, 15 | mi jutro Hadona!~Chwycił się za głowę targając włosy 1807 2, 15 | plugawych chwastów! Uśmiechnęła się blada pani.~- Wiedziałam 1808 2, 15 | przejdzie wskroś i za Łabę się dostanie, nim oni się tam 1809 2, 15 | Łabę się dostanie, nim oni się tam ruszą, nim wyciągną, 1810 2, 15 | ruszą, nim wyciągną, nim się przedrą tutaj - a tu!... 1811 2, 15 | Tutaj oni knują i zmawiąją się - wiece gromadzą, po nocach 1812 2, 15 | łuczywach radzą, po lasach się zbierają, dwory objeżdżają, 1813 2, 15 | gońców sobie posyłają. Śmieję się ja z tego, mam dosyć ludzi, 1814 2, 15 | dzicz obległa, jeszcze bym się opędził tej psiarni, a oblec 1815 2, 15 | ale wyleniały, nauczył się na dworze mowy ludzi, nałamał 1816 2, 15 | gdy szpiegował mieszając się w tłum, aby donosić pani.~ 1817 2, 15 | którego we dworze lękali się wszyscy. Gdy knezia w domu 1818 2, 15 | sobą, gdy jechała, obejść się bez niego nie mogła. Kneź 1819 2, 15 | Kneź go też lubił, bo mu się jak kot łasił. Gdyby nie 1820 2, 15 | zobaczywszy go kneź - zbliż się tu, jutro ruszysz do dnia 1821 2, 15 | garść Sasów.~Hadon podparł się ręką na stole, patrzał ukradkiem 1822 2, 15 | chyba nie widział, na co się zanosi, po lasach się kupią, 1823 2, 15 | co się zanosi, po lasach się kupią, narady czynią, kto 1824 2, 15 | nasi pośpieją?~Rozśmiał się Chwostek.~- Hej! Twarde 1825 2, 15 | nadciągniecie z odsieczą w czas. Ja się ich na grodzie nie boję. 1826 2, 15 | więcej, niż kąsają, odgrażają się i krzyczą. Gdy się ich siła 1827 2, 15 | odgrażają się i krzyczą. Gdy się ich siła zbierze, gotowi 1828 2, 15 | na jeża, ale po dziurach się rozlezą i spać będą.~- Miłościwy 1829 2, 15 | swojej drużynie.~Zmarszczył się kneź.~- Smerdów pewny jestem, 1830 2, 15 | jestem, a motłoch grozą się trzyma, tego się nie boję. 1831 2, 15 | motłoch grozą się trzyma, tego się nie boję. Rozśmiał się i 1832 2, 15 | tego się nie boję. Rozśmiał się i popił pan miłościwy. Hadon 1833 2, 15 | tego dnia między ludźmi się rozwiedział. Mówił i on, 1834 2, 15 | niektórych nieustannie kręcili się posłańcy jakby z wiciami, 1835 2, 15 | rogów mu przytrzeć. Na to się Sasi zdadzą. Jutro w drogę, 1836 2, 15 | piersiach złożył i tyłem się wycofał z izby.~O bytności 1837 2, 15 | Około pół dnia dopiero kneź się wywlókł na podsienie i na 1838 2, 15 | konnych gromada, domagając się do knezia przystępu. Kmiecie 1839 2, 15 | pachniała i Chwostek, obudziwszy się, groźnie brwi namarszczył.~- 1840 2, 15 | ta garść ludzi trzymając się razem. Od mostu i wrót do 1841 2, 15 | gdzie kneź siedział w boki się podparłszy, był kawał drogi.~ 1842 2, 15 | niezlękniony, tak samo się w nich urągliwie wpatrywał.~ 1843 2, 15 | siebie przemówili, nim ci się mu pokłonili, nim on im 1844 2, 15 | dzikich zwierząt dwoje, nim się rzucą na siebie, oczyma 1845 2, 15 | rzucą na siebie, oczyma się mierzą, odwagę sobie chcąc 1846 2, 15 | na wodza, szli inni.~Gdy się wreszcie przybliżyli do 1847 2, 15 | ręką pozdrowił. Kneź ledwie się ruszył, już mu gęba z gniewu 1848 2, 15 | do was przyszli - odezwał się Myszko - po sprawie, po 1849 2, 15 | posłuchać?~- Mówcie... Słucha się przecie wszystkiego, i kruków, 1850 2, 15 | wy.~- Jako ja? - rozśmiał się kneź - toście wy źle poczęli, 1851 2, 15 | zakuć w niewolę. Ano - my ci się nie damy! Mówimy ci - porzućcie 1852 2, 15 | słuchając cały wrzał i rzucał się, wstał z ławy, rozprostował 1853 2, 15 | wstał z ławy, rozprostował się i począł się śmiać ze złości. 1854 2, 15 | rozprostował się i począł się śmiać ze złości. Było to 1855 2, 15 | na włos nie puszczę. Wam się po staremu dzikiej swawoli 1856 2, 15 | niewolę niemiecką obrócić się nie damy. Wam to smakuje, 1857 2, 15 | damy. Wam to smakuje, co się u nich dzieje, bo to naród 1858 2, 15 | wojny nie lubimy, bronimy się, gdy nas napadają - to mus, 1859 2, 15 | wyznaczonej ziemi dosyć.~Chwost się po podsieniu przechadzał, 1860 2, 15 | Myszków, który od dawna się już poruszał, jakby mówić 1861 2, 15 | teraz nagle: - Więcej? Gdyby się nam usta otworzyły i wszystko 1862 2, 15 | brać popoił, odurzył, że się pozarzynali, i trupy ich 1863 2, 15 | do nich ślesz, z nimi się wąchasz. My to wiemy, my 1864 2, 15 | podniósł groźnie.~W tłumie gwar się rozpoczynał coraz żywszy, 1865 2, 15 | rozpoczynał coraz żywszy, każdy się z mową wyrywał i słowa leciały 1866 2, 15 | zębami zgrzytał i śmiał się.~Oczyma na stojąco w dali 1867 2, 15 | po jednemu sunąć zaczęli się ludzie, skupiać i obsadzać 1868 2, 15 | Myszko, obejrzawszy się i obaczywszy ten zastęp, 1869 2, 15 | obaczywszy ten zastęp, odezwał się:~- Cóż to ma znaczyć? Czy 1870 2, 15 | z woli mirów, a stanie się nam co, będzie z tobą gorzej 1871 2, 15 | Lecz nim czerń zdołała się rzucić na nich, już Myszko 1872 2, 15 | chwycił knezia za bary. Jęli się mocować to w jedną, to w 1873 2, 15 | na nim gniotąc go. Działo się to przeciw drzwi samych, 1874 2, 15 | przeciw drzwi samych, które się nagle otwarły i biała pani 1875 2, 15 | trzymając w ręku. Pochyliła się nad Myszkiem i poczęła mu 1876 2, 15 | słupy trysnęła. Rzucili się kmiecie ratować go i wnet 1877 2, 15 | wołano.~Kmiecie bronili się dzielnie. Myszko, któremu 1878 2, 15 | dzielnie. Myszko, któremu krew się z szyi lała, zerwał się 1879 2, 15 | się z szyi lała, zerwał się i stanął na nogi odcinąjąc 1880 2, 15 | ale widząc przewagę w kupę się zbili i szli nazad ku wrotom, 1881 2, 15 | dziedzińcu, nie śmiejąc zbliżyć się do zrozpaczonych kmieci, 1882 2, 15 | Padły z trzaskiem waląc się na ziemię. Tuż u mostu dwornia 1883 2, 15 | niebezpieczeństwie, posunęła się w obronie ich, wołając i 1884 2, 15 | Nie gotów do waśni, bo się jej nikt nie spodziewał, 1885 2, 15 | biegł z nimi, ale późno się zerwał. Gawiedź nie potrafiła 1886 2, 15 | zamętu dopadli, broniąc się, do haci, do mostu i do 1887 2, 15 | do koni - a tu, gdy raz się znaleźli i dosiedli ich, 1888 2, 15 | krzyknął:~- Zabraliście się z nami do wojny, to będziecie 1889 2, 15 | dwóch chwyciło pod ręce, bo się skłonił i na ziemię padał.~ 1890 2, 15 | szalał, że ich puszczono, że się im wybić dano. Ludzi swych 1891 2, 15 | ich siekł ręką.~Nierychło się uspokoiło; zamek cały do 1892 2, 15 | do późna jęczał i płaczem się rozlegał. Dopiero gdy sił 1893 2, 15 | sił do bicia i znęcania się nie stało, dano pachołkom 1894 2, 15 | pachołkom spocząć i pochować się potłuczonym po kątach.~Kneź 1895 2, 15 | pomiarkowali też, nie czas było się srożyć, gdy lud co chwila 1896 2, 15 | Jęczący jeszcze powlekli się do kadzi, czerpać z nich 1897 2, 15 | posieczone wycierając śmieli się jedni z drugich. Smerdowie 1898 2, 15 | słuchać było. Inaczej by się to skończyło. Poprosić ich 1899 2, 15 | teraz poczynać? Namyśliła się nieco Brunhilda.~- Ściągać 1900 2, 15 | cały swój ród, gotowi i oni się do kmieciów przyłączyć, 1901 2, 15 | niemiecki. Ja tylko bić się umiem! -zamruczał. - Mów, 1902 2, 15 | twarz kneźny zarumieniła się nieco, wstała i poczęła 1903 2, 15 | nieco, wstała i poczęła się przechadzać po świetlicy.~- 1904 2, 15 | swojej stronie, jak oni się do kmieciów przyłączą, źle 1905 2, 15 | Zostaw to mnie - odezwała się. - Miłoszowi synaś jednego 1906 2, 15 | ojca odprawić. Stary Miłosz się przejedna może, odzyskawszy 1907 2, 15 | wszystkich kmiecie i jeden się nie uchowa; toć zrozumieć 1908 2, 15 | zrozumieć powinni... Niech się zjadą, niech radzą.~- A 1909 2, 15 | i mnie porucz, nie masz się co trwożyć.~To mówiąc, zostawiwszy 1910 2, 15 | Chwostka na ławie, sama się wyśliznęła z izby, w podwórzu 1911 2, 15 | rozum i chytrość, na których się poznać umiała. Między nim 1912 2, 15 | łaski białej pani toczyła się wieczna walka, z której 1913 2, 15 | walka, z której ona śmiać się była zwykła, bo jej to pochlebiało.~ 1914 2, 15 | Mucha z Niemcem krwawili się czasami, od słowa do słowa 1915 2, 15 | Kaszuba był panem zbywszy się współzawodnika. Uśmiechnęła 1916 2, 15 | współzawodnika. Uśmiechnęła mu się Brunhilda. Stanął wnet na 1917 2, 15 | ku stołbowi szła. Inaczej się tam dostać nie było można, 1918 2, 15 | zaniósł. Brunhilda zręcznie się wspięła na wschodki rozkazując 1919 2, 15 | dwu plam krwawych zdawał się patrzeć przed siebie. Usłyszawszy 1920 2, 15 | wybladłe: zmarszczyło mu się. Brunhilda obejrzawszy się 1921 2, 15 | się. Brunhilda obejrzawszy się trwożliwie po lochu, sparta 1922 2, 15 | Czy mam umrzeć? - odezwał się więzień.~- Nie! Ja ci przynoszę 1923 2, 15 | i bratu dobrze, starałam się was ocalić. Kneź nie winien, 1924 2, 15 | podszczuwali, grozili wami. Co się stało, stało się przez sługi, 1925 2, 15 | wami. Co się stało, stało się przez sługi, bez rozkazu 1926 2, 15 | rozkazu naszego.~Leszek się zaśmiał szydersko i głową 1927 2, 15 | uczyniono rozkazu? - zaśmiał się więzień. ~Nie było rozkazu!~ 1928 2, 15 | Nie było rozkazu!~Leszek się śmiał, słomę zgniłą wziąwszy 1929 2, 15 | rodzie było waśni i krwi się wylało. Pojednajmy się wszyscy, 1930 2, 15 | krwi się wylało. Pojednajmy się wszyscy, pogódźmy, mamy 1931 2, 15 | będziecie.~To mówiąc zbliżała się ku niemu Brunhilda powoli, 1932 2, 15 | słysząc ten głos przybliżający się ku sobie, cofał przerażony, 1933 2, 15 | przerażony, jakby nowej lękając się zdrady.~- Nie lękaj się - 1934 2, 15 | się zdrady.~- Nie lękaj się - poczęła Brunhilda - przysięgam 1935 2, 15 | chce zgody i spokoju. Daj się stąd wyprowadzić, włożyć 1936 2, 15 | na ciebie.~Leszek zdawał się uszom nie wierzyć, można 1937 2, 15 | uszom nie wierzyć, można się było domyślać, że szukał 1938 2, 15 | chwytały mur zimny.~- Nie lękaj się - powtarzała Brunhilda - 1939 2, 15 | Milczał biedny więzień, który się był z posłania zerwał i 1940 2, 15 | przypadł, jakby w nią chciał się schronić, gdy dwóch z czeladzi 1941 2, 15 | wolna pod ręce. Próbował im się wyrwać jęcząc i nie zważając 1942 2, 15 | go wziąć im przyszło. Dał się wreszcie na plecy zabrać 1943 2, 15 | Wkrótce potem otworzyły się drzwi i powiernik Brunhildy 1944 2, 15 | napój i jadło.~Leszek zdawał się tak wygłodzony i spragniony, 1945 2, 15 | przymileniem, pochylając się ku niemu, mówiła doń ubolewając 1946 2, 15 | jak ja nad tym boleję, co się stało. Ja mam synów także, 1947 2, 15 | jam płakała gorzko, gdym się o tym dowiedziała. Kneź 1948 2, 15 | zabił tego człowieka, co się ośmielił targnąć na was.~ 1949 2, 15 | Tym mocniej też starała się wmówić w niego, że to nieszczęście 1950 2, 15 | że to nieszczęście stało się bez niczyjej woli.~Leszek 1951 2, 15 | niczyjej woli.~Leszek zdawał się tak głodem i pragnieniem 1952 2, 15 | Kmiecie nam grożą, bronić się potrzeba nie memu panu, 1953 2, 15 | przybywają do nas.~Zagniewają się pewnie; ukołysz ich pięknymi 1954 2, 15 | Rozumiesz?~Mucha okazać się starał wesołą i pewną siebie 1955 2, 15 | mu zlecono, i spodziewał się spełnić dane rozkazy. Nie 1956 2, 15 | kroki poszła zobaczyć, co się z mężem dzieje. Kneź zmęczony, 1957 2, 16 | Nazajutrz rano Chwostek, chociaż się tym pocieszał, że go na 1958 2, 16 | stołba posłano straż, aby się z wysoka rozpatrywała po 1959 2, 16 | rozpatrywała po okolicy, czy się co z lasów nie ukaże.~Kneź 1960 2, 16 | dla ostrożności gotować się do obrony, policzyć z siłami. 1961 2, 16 | dobrym uzbrojeniu można się było obronić od dziesięćkroć 1962 2, 16 | mogli odsieczy nie obawiając się głodu. Kneź sam ze smerdą 1963 2, 16 | zamknięci na stołbie długo się trzymać mogli, a w owych 1964 2, 16 | niespodzianie, porywano wszystko, co się schwycić dawało i uchodzono 1965 2, 16 | niepokoiło, że psy drapały się na wały, siadały przeciw 1966 2, 16 | u haci i mostu. Dobijał się ktoś do wrót; wzięto go 1967 2, 16 | zabijać nakazywał.~Rano, gdy się ocknął, smerda już u progu 1968 2, 16 | panie - zawołał - stało się nieszczęście. Hadona-ście 1969 2, 16 | aby mu konia dać. Zaledwie się do stada przywlókł, gdy 1970 2, 16 | bieżał i oznajmił o tym, co się stało. Hadon prosił się 1971 2, 16 | się stało. Hadon prosił się i groził, ale nie pomogło 1972 2, 16 | nowinę niedobrą na posła się z całych sił zamachnął i 1973 2, 16 | rozbił pięścią - jak to się niejeden raz zdarzało - 1974 2, 16 | pacholęciem - krzyk stał się wielki i narzekanie.~Chciał 1975 2, 16 | myślał wojować. Popłoch się tedy zrobił na grodzie tym 1976 2, 16 | jak był na zamku; obawiał się, mimo zaręczeń stryjenki, 1977 2, 16 | ojcowski gród stary i ocknął się dopiero, gdy róg usłyszał 1978 2, 16 | otwarto wrota, zbiegli się domownicy, na ręce porwano 1979 2, 16 | płacząc razem i radując się, do ojca.~Miłosz nie wiedział 1980 2, 16 | wiedział o niczym i trawił się żałością swoją jęcząc na 1981 2, 16 | cichym grodzie głosy. Zerwał się z pościeli, niedźwiedź się 1982 2, 16 | się z pościeli, niedźwiedź się ruszył mrucząc groźno, wybiegła 1983 2, 16 | komory matka stara. Właśnie się drzwi otwierały i z rozwianymi 1984 2, 16 | ramionach czeladzi, ukazał się Leszek biedny. Stara matka 1985 2, 16 | Stara matka pierwsza rzuciła się nań, chwytając go z jękiem 1986 2, 16 | pojąć jeszcze nie mogąc, co się stało, ręce podnosząc do 1987 2, 16 | zaczęli i łzy potoczyły się strumieniem, płakał i Leszek, 1988 2, 16 | przyszedł mu lizać i jak pies się łasić.~I długo nic słychać 1989 2, 16 | ja wam powiem - odezwał się Leszek - ja nie wiem nic, 1990 2, 16 | matka płakali zachodząc się i jęcząc.~- Rzucono mnie 1991 2, 16 | moje nieszczęście stało się bez ich woli, że nie kazał 1992 2, 16 | woli, że nie kazał nikt, że się oprawca sam domyślił. Chcą 1993 2, 16 | sługi i wrota grodu zamknęły się znowu, a nazajutrz stara 1994 2, 16 | oślepłego syna. Pozdrowili się w milczeniu i szli siąść 1995 2, 16 | jedno, oślepił drugie, aby się dłużej męczyło, o zgodzie 1996 2, 16 | Zabój na Leszka i łzy mu się zakręciły w oczach.~- Przecie 1997 2, 16 | Przecie wezwani - ozwał się Mściwój - pojechać do niego 1998 2, 16 | pojedziemy. Zobaczym, co się na grodzie dzieje.~- Niech 1999 2, 16 | grodzie dzieje.~- Niech się tam dzieje, co chce - rzekł 2000 2, 16 | nie chcę na długość miecza się spotkać, bobym mu wydarł


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4048

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL