| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siasc 6 siatke 1 sidlszy 1 sie 4048 sie-li 2 siebie 128 siec 1 | Frequency [« »] ----- ----- 4603 i 4048 sie 2762 na 2380 nie 2344 z | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances sie |
Tom, Rozdzial
2501 2, 20 | dobroć jego, przez którą się zemsty wyrzekał.~Zarumieniła 2502 2, 20 | zemsty wyrzekał.~Zarumieniła się mocno, spuściła oczy, rada 2503 2, 20 | Idźcie, proszę - ozwała się z wysiłkiem wielkim, głosem 2504 2, 20 | było - rzekł Doman śmiejąc się - nie! nie! Lecz gdy powrócę, 2505 2, 20 | będzie wolno...~Zarumieniła się mocno dziewczyna - zadrżała, 2506 2, 20 | podniosła do twarzy, zasłoniła się nim, rzuciła nagle między 2507 2, 20 | począł zadumany, zakręcił się, stanął, powrócił i poszedł 2508 2, 20 | Postrzegłszy Domana zerwał się z rzeźwością młodzieńczą, 2509 2, 20 | wiedziałem ja to dobrze. Śmiejąc się Doman rozpiął suknię, rozgarnął 2510 2, 20 | zapomnisz... Porwać jej stąd się nie godzi - mówił stary - 2511 2, 20 | innej nie weźmiesz.~Tak się poczęła ze starym rozmowa, 2512 2, 20 | chodzili po ostrowie, jeden się skarżył, drugi zawsze toż 2513 2, 20 | lekarstwo podawał. Rozeszli się wreszcie, Doman usiadł do 2514 2, 20 | Zobaczywszy powracającego zadziwił się, że tak prędko nazad przybywał. 2515 2, 20 | weselszy był. Przybliżył się znowu do starego.~- Hej! 2516 2, 20 | na to chata, aby gościom się otwierała. Chodźcie. - I 2517 2, 20 | gospodarstwa nie chodziło, lubiła się stroić, bo wiedziała, że 2518 2, 20 | kmiecia i zdunówny spotkały się jakoś tak, że oboje poczerwienieli. 2519 2, 20 | oboje poczerwienieli. Jej się podobał żupan czy kmieć, 2520 2, 20 | mówiły figlarne oczy - ja bym się nie bardzo broniła.~Mrok 2521 2, 20 | będzie odjeżdżał, żebyś mi się nie pokazywała! - dodał - 2522 2, 20 | usiadł na ławie.~- Coś mi się pod skwar jechać nie chce - 2523 2, 20 | odpowiedziawszy kmieć powlókł się nad jezioro. Czółna stały 2524 2, 20 | Czółna stały u brzegu, kazał się na ostrów wieźć, pojechał 2525 2, 20 | spojrzała przez szpary na pół się zgiąwszy, aby jej nie widziano, 2526 2, 20 | Ojciec to widział, zżymnął się, zmilczał. Czółno odbiło 2527 2, 20 | w oczach od wczora jakoś się jej majaczyło dziwnie, nie 2528 2, 20 | rozdawała ziele.~Uchyliła się opona Doman znowu stanął 2529 2, 20 | stanął przed nią. Zarumieniła się Dziwa, wstrzęsła cała, w 2530 2, 20 | a stał przed nią, oparł się o słup, rozglądał się po 2531 2, 20 | oparł się o słup, rozglądał się po chramie.~Pomyślała dziewczyna, 2532 2, 20 | wstała z kamienia, wysunęła się drugą stroną chramu, aby 2533 2, 20 | nazad do chramu. Obmyła się wodą ze źródła świętego, 2534 2, 20 | tym paliło mocniej. Aż się jej na łzy zebrało i płakać 2535 2, 20 | nią były wlepione. Zdawały się pałać zemstą. Ogień przygasł, 2536 2, 20 | Ogień przygasł, rzuciła się go podsycić. Z chramu się 2537 2, 20 | się go podsycić. Z chramu się rozchodzili ludzie nucąc 2538 2, 20 | i Nii, śpiewy rozlegały się po jeziorze i zaroślach 2539 2, 20 | Domana, kury z dala kręcił się między gromadami ludzi, 2540 2, 20 | i rzucał. Potem położył się na trawie, pół drzemał, 2541 2, 20 | robić z sobą.~Wizun, który się między gromadami przechadzał, 2542 2, 20 | spytał.~- Sam nie wiem, jak się przywlokłem - rzekł Doman. - 2543 2, 20 | dziewczyna za żupana? - rozśmiał się stary Wizun. - Ot, wieczór 2544 2, 20 | Doman ziewnął, przeciągnął się, wstał, posłuchał, padł 2545 2, 20 | trzeba, lepiej oszaleć jak się truć.~Gdy czółno przybiło 2546 2, 20 | swej wierzbie, wychylił się z niej.~- Przez cały biały 2547 2, 20 | liści, jak koń - odezwał się Doman - głodny jestem jak 2548 2, 20 | jak pies. Ojcze, ulitujcie się jeszcze dziś, dam wam skórę 2549 2, 20 | rucianego wianuszka przeglądając się w cebrze wody, pierś się 2550 2, 20 | się w cebrze wody, pierś się jej podnosiła.~- Ojciec 2551 2, 20 | pani żupanowa! Kłaniajcie się swej pani!!~Wybiegła do 2552 2, 20 | wróciła do komory, wianuszek się obsunął, musiała przymocować.~- 2553 2, 20 | drzwiami, za chatą śpiew się dał słyszeć jękliwy. Wyjrzała 2554 2, 20 | brzegów szła zataczając się, podśpiewując stara Jaruha, 2555 2, 20 | czemu by nie? - przyglądając się jej poczęła stara - gołąbko 2556 2, 20 | wszystko, a nawet i to, że ci się hożego, jak ty, chłopca 2557 2, 20 | jak ty, chłopca chce.~Mila się zaczerwieniła pochylając 2558 2, 20 | chcesz!~- Tobie! - rozśmiała się stara - taż ty sama jesteś 2559 2, 20 | go starej na ręce. Jaruha się zdumiała, czoło się jej 2560 2, 20 | Jaruha się zdumiała, czoło się jej namarszczyło, powoli 2561 2, 20 | drżąc i bojaźliwie oglądając się dokoła, czekała.~Uschłe 2562 2, 20 | mrugniesz - przepadło.~Rozśmiała się głośno. Mili już nie było, 2563 2, 20 | wołał o wieczerzę - zwinęła się żywo. Doman siedział zamyślony 2564 2, 20 | musiała ze snu. Chlebem się łamali, mięso na stole stało. 2565 2, 20 | Ojciec miód nalewał.~- Choćby się ojciec pogniewał! - pomyślała - 2566 2, 20 | cicho. Nad wieczór burza się z wichrem zerwała straszna. 2567 2, 20 | okienniczka była odsunięta, sparł się o ścianę, głowę pochylił - 2568 2, 20 | Na samym końcu odezwał się głos z okienka:~- Swaty 2569 2, 20 | jeziora, po niebie wałęsały się chmury, białe górą, szare 2570 2, 20 | górą, szare dołem. Zbierało się na pluchę, słońce piekło, 2571 2, 20 | pojadę; drogi grząskie, koń się ślizga. - Czekajcie do zimy - 2572 2, 20 | po obyczaju starym.~Doman się skłonił.~- Do domu jadę, 2573 2, 20 | Zmierzchało dobrze, gdy się ta rozmowa toczyła. Doman 2574 2, 20 | Wici ogniste!~Ruszyło się, co żyło, a Doman w podwórko 2575 2, 20 | ci przyślę swaty. Ojcum się kłaniał i prosił - będziesz 2576 2, 20 | okienku czy śmiech, czy płacz się dał słyszeć, może razem 2577 2, 21 | dokoła lasy i doliny spać się zdawały.~Kneź za nią, oparty 2578 2, 21 | jezioro, w którym daleko łuna się niebieska odbijała. Nie 2579 2, 21 | długim każdy. W oczach im się jeszcze młodość śmiała i 2580 2, 21 | nędznych koniach i do zamku się prosili. Tu ich puścić nie 2581 2, 21 | wnętrza, zdyszany, radując się i łamiąc ręce.~Wwiódł chłopaków 2582 2, 21 | gościnie u Piasta. Zerwał się mrucząc, spojrzał, chłopcy 2583 2, 21 | odpowiedzieć mieli, otwarły się drzwi i wpadła biała pani 2584 2, 21 | drugiego patrzając.~Stęskniło się za światem żyć - rzekł starszy - 2585 2, 21 | dzieci moje! kto wie, co się stanie z nami, niechbyście 2586 2, 21 | stanie z nami, niechbyście się choć wy przy życiu zostali... 2587 2, 21 | wszędzie chodzi burza, na gród się ludzie gotują...~Łamała 2588 2, 21 | Nie będą śmieli! Poburzą się, pokrzyczą, na rozmowę przyjdą 2589 2, 21 | do góry. - Na dęby!~Stało się na zamku wesele właśnie, 2590 2, 21 | Cały dzień musieli poić się pociechą strachem zatrutą. 2591 2, 21 | pytała biała pani. Smerdy się po głowach skrobały.~- Groźby 2592 2, 21 | chodzą po polu, po dworach się gotują, po chatach zbierają... 2593 2, 21 | przyjdą wici ogniste.~Chwostek się rozsierdził i do wieży go 2594 2, 21 | wieży stos każę zażegnać, bo się ich nie boję.~Kneźna padła 2595 2, 21 | Płakała i prosiła. Chwostek się gniewał. Odłożono wyprawę 2596 2, 21 | zostaniemy z nimi i krwi się kmiecej napijemy... Niech 2597 2, 21 | nad dolinami zarumieniło się coś na chmurze, która górą 2598 2, 21 | nim płomię żółte wspięto się wysoko. Pierwszy stos zapalono...~ 2599 2, 21 | rzekł kneź i śmiać się począł. Wtem chłopcy krzyczeć 2600 2, 21 | Stosy z kolei zapalały się po górach, ogniste łuny 2601 2, 21 | dokoła wiciami. Chwostek się ruszył i krzyknął:~- Stos 2602 2, 21 | zapalić! Niech znają, że ich się nie zlęknę!...~Na kamieniach 2603 2, 21 | przybiegli, zapalono ją. Chwostek się uśmiechał. Biała pani nie 2604 2, 21 | szły posłuszne.~Chwostek się obejrzał ponuro, plunął 2605 2, 21 | świat i poczuł też spuszczać się na dół do dworu.~Tu w świetlicy 2606 2, 21 | niż w polu! Dzieci rzuciły się matce do nóg, aby im zostać 2607 2, 21 | dozwoliła. Nogą tupnęła, brew się jej namarszczyła.~- Nie - 2608 2, 21 | rzekła - nie, pytałam się dziś wróżki, patrzałam na 2609 2, 21 | zapowiada... Sprawdziły się już ognie, którym nikt wierzyć 2610 2, 21 | wiem... zginiemy my, niech się będzie pomścić komu...~Chwostek 2611 2, 21 | pomścić komu...~Chwostek się gniewać począł, rozgniewała 2612 2, 21 | odstąpił i rzekł:~- Dziej się, co chce!~Kneźna chłopcom 2613 2, 21 | co chce!~Kneźna chłopcom się do drogi kazała gotować. 2614 2, 21 | świetlicy.~- Widzicie - odezwała się Brunhilda - to zapowiedź 2615 2, 21 | zapowiedź wojny. Jutro może się ona rozpocznie. Gród będzie 2616 2, 21 | rozpocznie. Gród będzie się bronić... Wezmą dwór i grozisko, 2617 2, 21 | dwór i grozisko, schronimy się na wieżę... miesiąc, dwa, 2618 2, 21 | my wytrzymamy. Rzucili się synowie jeszcze raz do nóg 2619 2, 21 | popłynął...~Jezioro całe od łun się paliło, a łódka po nim mknęła 2620 2, 21 | zarosłe brzegi, w cień, aby się prześliznęła nie postrzeżona. 2621 2, 21 | siadła u ognia, wpatrzyła się w węgle żarzące i tak nade 2622 2, 21 | gromad zbrojnych?~- Nie rusza się nic! Nie widać nic... cicho 2623 2, 21 | spokojnie. Chwost zaśmiał się.~- Nie będą śmieli, nie 2624 2, 21 | Nie będą śmieli, nie ważą się...~Czekali dzień cały, do 2625 2, 21 | drugi i trzeci. Pochwycili się wszyscy na nogi, czeladź 2626 2, 21 | ogromnego; jak smok dźwigało się z wolna i toczyło po ziemi.~ 2627 2, 21 | gromady, które nagle z niego się wyroiły.~- Kmiecie na gród 2628 2, 21 | można pod lasem tłumy, które się poruszały, sunęły, powiększały. 2629 2, 21 | lewo, na wsze strony sunęły się gromady ciągnąc bez pośpiechu, 2630 2, 21 | zakrzyknął - most spalić!~Rzucili się wnet ludzie za wrota, do 2631 2, 21 | widzieć nie dawał, aż płomię się rozpostarło i sycząc dyle 2632 2, 21 | poczęło obejmować, a podniosło się i buchnęło do góry. W czerwonych 2633 2, 21 | czerwonych blaskach ukazała się wieża i dwór, i cała okolica 2634 2, 21 | wkoło, tylko trzask palących się belek i dym czerwony ku 2635 2, 21 | dym czerwony ku obłokom się kłębił wysoko jak druga 2636 2, 21 | kazali most walić kołami, aby się zapadł i obalił prędzej. 2637 2, 21 | na wpół spalone sycząc się po falach toczyły. Łodzie 2638 2, 21 | panował. Chwostek w boki się wziąwszy patrzał. Czoło 2639 2, 21 | wziąwszy patrzał. Czoło mu się marszczyło tylko i usta 2640 2, 21 | jaszczurczy.~Powoli dopalały się pale, ogień przygasł, ciemność 2641 2, 21 | ciemność po nim wydała się czarniejszą, noc nieprzejrzaną. 2642 2, 21 | czarniejszą, noc nieprzejrzaną. Co się w tych martwych kryło ciemnościach, 2643 2, 21 | zdrętwiały jakby Chwostek, potem się ruszył nagle, odzyskując 2644 2, 21 | wydawać rozkazy.~Wnet coś się potoczyło przez podwórce 2645 2, 21 | łupinie, nie poruszając się prawie, rękami wodę rozgarniał 2646 2, 21 | płynął. Czółenko posuwało się nie pluszcząc, nie drgając, 2647 2, 21 | Ludzie na wałach pokładali się i patrzą w ciemności. Na 2648 2, 21 | straż chodzi i rozgląda się dokoła. Nie widać nic... 2649 2, 21 | jakby gromady w ziemię gdzie się zapadły.~Człeczek o jednym 2650 2, 21 | Człeczek o jednym oku dobił się do brzegu, łupinkę schował 2651 2, 21 | wschodnim, a po ziemi mgły się powlokły - i nic nie widać - 2652 2, 21 | widać - ziemia tylko dyszeć się zdaje i poruszać... Mgła 2653 2, 21 | mgłami na wschodzie czerwieni się i złoci, wiatr poszedł po 2654 2, 21 | oczyma zjeść chcieli.~- Niech się napatrzą! - zamruczał i 2655 2, 21 | łamie i oczy zakrywa. Chwost się śmieje, ale blady chodzi 2656 2, 21 | stanęli, stoją, posuwają się tylko coraz bliżej, coraz 2657 2, 21 | tej strony łuki i proce się sposobią.~Słońce weszło, 2658 2, 21 | Chwoście obrzydły! Pokłoń się słońcu, a pożegnaj, bo go 2659 2, 21 | Na prawo, na lewo czółna się gromadzą, jakby z ziemi 2660 2, 21 | jakby z ziemi rosły, ludzie się do nich cisną, tratwy spuścili 2661 2, 21 | okrzyk ze stron obu, aż się ziemia zatrzęsła, stado 2662 2, 21 | krucze ze stołba zerwało się z wrzaskiem i uniosło w 2663 2, 21 | obu stron. Na dół toczą się głazy i belki, ludzi ciągnąc 2664 2, 21 | Padają odepchnięci i cisną się na ich miejsce drudzy, po 2665 2, 21 | drudzy, po zabitych drapią się żywi.~- Na wały! Na wały!~ 2666 2, 21 | razy odparto napaść, toczy się trzecia gromada, nacisnęła 2667 2, 21 | podwórze i do wrót... Ludzie się wpół pozwierali i mocują...~ 2668 2, 21 | lub doborny!~Na drabinie się roi czarno, gnie się pod 2669 2, 21 | drabinie się roi czarno, gnie się pod ciężarem ludzi, a wieżyca 2670 2, 21 | ze wszech stron, obronić się nie mogła, trupami usłane 2671 2, 21 | twarzami.~Kto żyw wspina się na drabinę, a tu już z góry 2672 2, 21 | opanowali Myszkowie. Co się nawinęło, padło... co oszczepy 2673 2, 21 | izbie i komorach rozbiegli się ludzie, zabierać, szukać, 2674 2, 21 | teraz patrzą wszyscy. Ani się przybliżyć do niej. Kto 2675 2, 21 | przystąpi, ginie. Kamienie się sypią z góry i gniotą. Odstąpili 2676 2, 21 | buchają dymy, świetlice się palą!~- Niech kamień na 2677 2, 21 | swój lud, do kupy... Kazano się położyć w podwórzach - niech 2678 2, 21 | nie pośpieli wyratować, co się zostało, gdy ogień obszedł 2679 2, 21 | podwórza na odległy wzgórek. Tu się im okropny widok przedstawił.~ 2680 2, 21 | razem zmieszane. Wzdrygnęli się idący.~- Ostatni z ich rodu! - 2681 2, 21 | synów, którzy na Niemcach się hodują! - dodał drugi.~- 2682 2, 21 | pobożni - po zgonie musieliby się włóczyć po ziemi, ażby nie 2683 2, 21 | ognistym krwawym łożu w popiół się obracały. Niebieskie ogniki, 2684 2, 21 | Niebieskie ogniki, unosząc się nad nimi, duchy z sobą wyprowadzały.~ 2685 2, 21 | lizało mury jego i pięto się wysoko, jakby do wnętrza 2686 2, 21 | dostać chciało. Dym wciskał się oknami.~Nad wieczór począł 2687 2, 21 | przygasać. Gromady położyły się na horodyszczu pod stołbem 2688 2, 21 | nie pożyć, bo kamień mu się nie da; siekierami i młotami 2689 2, 21 | wierzch nie zalecieć; myszą się i kretem do niego nie podkopać, 2690 2, 21 | Krwawa Szyja. - Położym się obozem dokoła. Strawy na 2691 2, 21 | szczętu... Im więcej ludzi się zamknęło, tym głód ich prędzej 2692 2, 21 | dać wyleźć z jamy.~Stało się, jak rzekli, część kmieci 2693 2, 21 | ciągnęła do domu, druga się położyła pod wieżą, na grodzie 2694 2, 21 | jeziora.~Myszkowie zabierali się do jadła, gdy gromada ludzi 2695 2, 21 | stanęła na wzgórzu rozpatrując się około spalonego grodu i 2696 2, 21 | podjechała ku starszyźnie. Gdy się zbliżyli, poznano Bumira 2697 2, 21 | Pepełek?~Myszko śmiejąc się na wieżę wskazał. Bumir 2698 2, 21 | przyszli i nie pomścili się za nich - rzekł. - Naówczas 2699 2, 21 | pobiorą w niewolę.~Myszkowie się śmieli.~- Alboż to oszczepów 2700 2, 21 | mówił Myszko. - Nie boim się, pogróżek!~Zamilkli trochę, 2701 2, 21 | trochę, Krwawa Szyja podniósł się.~- E... Bumir i wy wszyscy 2702 2, 21 | kamieniem - począł - nie biję się z wami. Mówię wam tylko - 2703 2, 21 | mir uczynić, a nie zabijać się na pociechę wrogom!~- Mir 2704 2, 21 | wieży oczy podnosząc.~Myszko się śmiać począł.~- A dobrze - 2705 2, 21 | trzeba...~Bumir zadumał się.~- A jutro powiecie to nam! 2706 2, 21 | siedzi z synem spokojny, wam się nie stało nic... Panować 2707 2, 21 | rechotanie z wieży słyszeć się dało, a tuż z okna zaszumiała 2708 2, 21 | homerycznymi nawzajem obrzucali się z obu stron.~- Bumir! - 2709 2, 21 | plugawa wygubi!~Zawrócił się z koniem przybyły. Myszko 2710 2, 21 | Bumirze, jeśli ruszycie się w obronie Chwosta, jeżeli 2711 2, 21 | wnętrza, przestraszyć by się musiał tym, co się tu już 2712 2, 21 | przestraszyć by się musiał tym, co się tu już tego dnia działo.~ 2713 2, 21 | strzelcy stali i gotowali się do obrony; tu chodził kneź 2714 2, 21 | jakby zapowiedzią tego, co się na stołbie dziać miało. 2715 2, 21 | placków kawałki suche ledwie się gdzie znalazły. Studnia, 2716 2, 21 | szpary patrzała, wydała jej się groźną i straszną. Spytała 2717 2, 21 | Niektórzy po kątach oglądając się szeptali coś potajemnie.~ 2718 2, 21 | potajemnie.~Wszyscy domagali się głośno jadła i napoju, a 2719 2, 21 | wracał na posłanie. Spotykali się z żoną milczący, nie mówiąc 2720 2, 21 | mijali.~Brunhilda naradzała się z Muchą, kneź, gdy mu milczenie 2721 2, 21 | sługę na stronę i radził się z nim.~Mrok padał, gdy Mucha 2722 2, 21 | zgniłej słomie, nie gniewali się za to, leżeli przynajmniej.~ 2723 2, 21 | leźć po drabinie i gdyby się kto do stołba przybliżył, 2724 2, 21 | wodą, ale i na tę rzucili się skwapliwie głodni, i w chwilę 2725 2, 21 | jedzeniu legli i natychmiast się pospali. Zasnęli wszyscy 2726 2, 21 | i leżał, nie poruszywszy się nawet. Zasnęli dziwnie jakoś, 2727 2, 21 | rzucał, z którego jakby się porywać nadaremnie usiłowali. 2728 2, 21 | panowało na dole.~Mucha spuścił się ku nim z łuczywem w ręku, 2729 2, 21 | twarzy każdego, przybliżył się słuchając oddechu, policzył 2730 2, 21 | byli niepotrzebni, których się pozbyła Brunhilda. Z góry 2731 2, 21 | do podobnego zajęcia, ani się zdziwili, ani opierali, 2732 2, 21 | i sine twarze i zabrali się do roboty.~Myszkowie ze 2733 2, 21 | Ciekawych kilku podsunęło się pod wieżę, wnet im na głowę 2734 2, 21 | owocem dojrzałym, posypało się tymi ludźmi. Oblegający 2735 2, 21 | zrazu zdumieni.~- Zbywają się gąb niepotrzebnych - rzekli - 2736 2, 21 | niepotrzebnych - rzekli - bronić się więc i czekać myślą.~Cała 2737 2, 21 | otworach i na obozowisku paliły się ognie. Spali jedni, drudzy 2738 2, 21 | z procy i kaleczył, rył się w ziemię lub rozpryskiwał 2739 2, 21 | pokrakiwali góra uspokoić się nie mogąc ni do gniazd trafić 2740 2, 21 | zajętych. Nade dniem wszystko się usypiać zdało, ale Myszkowie 2741 2, 21 | dokoła i ze stołba wymknąć się nikt nie mógł.~Wstał znowu 2742 2, 21 | Śpiewano pieśni i weselono się przy ogniach.~Na wieży nie 2743 2, 21 | spędzali strzałami, chowali się za przymurek i nikli. Kilka 2744 2, 21 | kamień spadał, śmiechy się rozlegały. Czasem słowami 2745 2, 21 | pod wieżę. Pomyślano, że się zdadzą. Myszko Krwawa Szyja 2746 2, 21 | ku oknu. Z wieży rozległ się śmiech i razem z otworu 2747 2, 21 | i krew prysnęła, chłopak się zachwiał, padł i skonał.~ 2748 2, 21 | straszny. Chwostek śmiał się coraz głośniej. Skoczyli 2749 2, 21 | nad straconym. Posypali się ludzie i zgniecione wyniesiono 2750 2, 21 | mroku do obozu przywlókł się mały człeczek z głową postrzyżoną 2751 2, 21 | Nikt go nie znał. Włóczyło się tak naówczas ubogich, obłąkanych, 2752 2, 21 | wysysał.~Nie uważano, że się wciąż patrzał na stołb i 2753 2, 21 | ziemi zbierając. Ciemno się już zrobiło, gdy na darń 2754 2, 21 | spadać zaczął ku ziemi. Sunął się tak, iż go nie dostrzeżono. 2755 2, 21 | po gładkim murze pełznąć się zdawało jak pająk olbrzymi. 2756 2, 21 | duch.~Cień ten podnosił się do góry ciągle, na ostatek 2757 2, 21 | ciągle, na ostatek zbliżył się do otworu, cicho odsunęła 2758 2, 21 | do otworu, cicho odsunęła się okiennica i miał zniknąć 2759 2, 21 | bartnik puścił strzałę, krzyk się dał słyszeć, znikło wszystko.~ 2760 2, 21 | która nadbiegła, ale krew się lała. Dano huby i chust, 2761 2, 21 | tak pysk otworzył, trzeba się nad tobą ulitować chyba 2762 2, 21 | co dać, abyś nie wściekał się.~Chłopaki więc na długiej 2763 2, 21 | podali smerdzie śmiejąc się a szydząc. Mimo że wiedział, 2764 2, 21 | ano, zobaczym! ~Nocą, gdy się młodzież ciekawa podkradła 2765 2, 21 | przykładała do ścian, zdało się, że tam coś mruczało i szemrało 2766 2, 21 | urwana gęśli struna.~Burzyło się i kołatało potem znowu w 2767 2, 21 | gruchocząc, padało i trzaskało się. Potem cisza była długa. 2768 2, 21 | Niekiedy twarze blade ukazywały się w oknach i nikły, zdały 2769 2, 21 | w oknach i nikły, zdały się chcieć napić powietrza usty 2770 2, 21 | dnia milczała wieża, krucy się do okien cisnęli, obsiadali 2771 2, 21 | na rozmowę, nie odezwał, się nikt. Stali jeszcze dni 2772 2, 21 | oczekiwanie dojadło, końca się dopominano. Sprzykrzyło 2773 2, 21 | dopominano. Sprzykrzyło się patrzeć na mur i do ptastwa 2774 2, 21 | Drabiny mocowano; nikt się nie pokazywał, dostali się 2775 2, 21 | się nie pokazywał, dostali się do zapartego wchodu, nikt 2776 2, 21 | głuchym grzmotem stoczyły się aż na dno.~W wieżycy ciemno 2777 2, 21 | przybiły jednych, drudzy się padając pozabijali.~Na górnej 2778 2, 21 | zostali na długie konanie.~Gdy się wdarto do wieży, całe obozowisko 2779 2, 21 | całe obozowisko ozwało się wielkim okrzykiem. Kmiecie 2780 2, 21 | do góry, zaczęto grzebać się w gruzach szukając ukrytych 2781 2, 21 | Chwostka, a rozbiegające się wnet gromady poniosły po 2782 3, 22 | pełna była, starszyzna już się po dworach i zagrodach zbierać, 2783 3, 22 | na naradę powołać.~- Ja się tam wam do niej nie przydam - 2784 3, 22 | człek przodować nie chcę, bo się na siłach nie czuję... Nie 2785 3, 22 | lepiej wiecie...~Ścibor mu się uśmiechnął potrząsając głową.~- 2786 3, 22 | miły ojcze - rzekł - bo się u nas nie na pogodę, ale 2787 3, 22 | którzy by radzi na gród się dostać chcieli i kneziować... 2788 3, 22 | iść niż do ludzi. Żegnali się więc u wrót, a Piastun na 2789 3, 22 | niewiast pytali, dowiedzieli się tylko, iż go dawno doma 2790 3, 22 | ustąpić. Myśleli może, iż gdy się na innych nie zgodzą ludzie, 2791 3, 22 | nich powrócą. Spotykano się po drodze milcząc i nieufnie 2792 3, 22 | Pepełka nadciągała.~Roiło się już przybywającymi kmieciami, 2793 3, 22 | końmi, czekając, rychło się co pocznie, drudzy, popuszczawszy 2794 3, 22 | popuszczawszy je na paszę, pokładli się na ziemię, inni chodzili 2795 3, 22 | kupy do kupy, rozwiadując się i dostając języka.~Wszystkim 2796 3, 22 | pozbyli.~W gromadzie znajdował się i uzdrowiony już Doman, 2797 3, 22 | Piastuna próżno.~- Ten by się nam tu zdał - mówiło wielu - 2798 3, 22 | Do pszczół poszedł...~Już się miało ku południowi, a ludzie 2799 3, 22 | ku południowi, a ludzie się ściągali powoli; niektórym 2800 3, 22 | sądzić przyszło. Musnął się starzec po wąsach i brodzie, 2801 3, 22 | każdy ma co czynić. Chciało się wam pana odmienić, próbujcie 2802 3, 22 | zgromadzenie mirami i rodzinami się rozłożyło. Myszków było 2803 3, 22 | najgłośniej szumieli. Na nich się też oczów najwięcej zwracało.~ 2804 3, 22 | dać. Najmożniejsi, równymi się Myszkom czując, cisnęli 2805 3, 22 | Myszkom czując, cisnęli się też naprzód.~Ze krwi Leszków 2806 3, 22 | Ze krwi Leszków zeszło się także dosyć i stali z kmieciami 2807 3, 22 | przy sobie trzymał na nim się opierając, jakby okazać 2808 3, 22 | sobie wszyscy, oczyma mówić się zdając:~- Tacyśmy dobrzy 2809 3, 22 | Szeptano między sobą naradzając się.~- Myszka wybrać - rzekł 2810 3, 22 | trzeba, abyśmy nań składać się i zsypywać nie potrzebowali...~- 2811 3, 22 | zwołany opłacił.~Wszczynała się już wrzawa, zgody nie było, 2812 3, 22 | nie chcemy ich! Mścić się będą! Precz z nimi!...~Od 2813 3, 22 | Od słowa do słowa, rody się z sobą w kole ujadać zaczęty; 2814 3, 22 | Ochłonęli zwaśnieni, oczyma się już tylko wyzywając i mrucząc.~ 2815 3, 22 | spustoszą, zagrody popalą, nim się my na wodza zbierzemy... 2816 3, 22 | potrzebie tym chytrzejszy, że się porywczym wydawał. Ten Dobek 2817 3, 22 | trzeba jednego, a swata się ich czterdziestu... za każdego 2818 3, 22 | za każdego swoja krew bić się gotowa, ustąpić nie chce 2819 3, 22 | losy? - zapytał. - Czasu by się nie marnowało. Pokładnijmy 2820 3, 22 | kneziem będzie... - odezwał się Zgorzelec.~Tu się dopiero 2821 3, 22 | odezwał się Zgorzelec.~Tu się dopiero swar i gwar wziął 2822 3, 22 | nie chcieli za nic ci, co się pewnego wyboru dla siebie 2823 3, 22 | już nadchodziła. Poczęto się ruszać z koła. Jedni po 2824 3, 22 | pojechali nazad z niczym, drudzy się na grodzisku porozkładali, 2825 3, 22 | raczej na kraj świata, niżbym się niewoli tej miał poddać...~ 2826 3, 22 | poddać...~Myszkowie, którzy się na pewno spodziewali, że 2827 3, 22 | potrafimy.~I tak porozpraszali się wszyscy, nieradzi z siebie, 2828 3, 22 | niż do ludzi, a gdybyście się byli do nas pokwapili, może 2829 3, 22 | was radę dały...~- A cóż się tam u was stało? - zapytał 2830 3, 22 | pięści pokazujemy. Wiec się zrywa A że my sami wybierać 2831 3, 22 | nie dokazał... Jużeście się to rozjechali?...~- Jedni 2832 3, 22 | Porwałem Wisza córkę, bo mi się srodze podobała... Na koniu 2833 3, 22 | dostał - odparł śmiejąc się Doman - wymknęła mi się 2834 3, 22 | się Doman - wymknęła mi się i uciekła do chramu na Lednicę, 2835 3, 22 | chramu na Lednicę, a jam się długo lizać musiał...~Piastun 2836 3, 22 | zawsze pierwszej żal.~Wtem się głos dał słyszeć z boku 2837 3, 22 | hal ha!...~Obejrzeli się i ujrzeli staruchę, która 2838 3, 22 | ujrzeli staruchę, która do nóg się im kłaniając głową i rękami, 2839 3, 22 | głową i rękami, uśmiechała się.~- A ty na wiec czy z wiecu? - 2840 3, 22 | szydersko Dobek - może byś się nań przydała?~- Dopiero 2841 3, 22 | Jaruha. - Raz, mówią, trafiło się tak, że w mrowisku nie stało 2842 3, 22 | pan z dębu spadłszy zabił się, a potomstwa po sobie nie 2843 3, 22 | złupić mrowisko... Zebrała się starszyzna i radzi... Jedni 2844 3, 22 | co do tego?...~Rozśmieli się słuchający, a Jaruha pokłoniwszy 2845 3, 22 | słuchający, a Jaruha pokłoniwszy się poszła do Rzepicy piwa się 2846 3, 22 | się poszła do Rzepicy piwa się napić.~Więc przybyli mocno 2847 3, 22 | Radźcie beze mnie, jam się nie zdał...~Nazajutrz dzień 2848 3, 22 | toż samo było. Zjechali się starsi radzić, a poczęli 2849 3, 22 | było około stołba wijące się ludzi gromady, to przypadające 2850 3, 22 | odskakujące i rozchodzące się daleko, to nabiegające na 2851 3, 22 | nabiegające na siebie znowu. Ręce się podnosiły do góry... i głosy, 2852 3, 22 | wszyscy szli precz i za chwilę się do kupy cisnęli.~Zgody nie 2853 3, 22 | wody, nie ma zgody. Mało się już za włosy nie pobierzemy. 2854 3, 22 | chciał być, a słuchać by się nikomu nie chciało.~- A 2855 3, 22 | ludzi zbierze więcej, sam się kneziem ogłosi i będzie 2856 3, 22 | zrzucać było? - odezwał się stary - wszak i on takim 2857 3, 22 | rzekł po chwili. - Co się stało Pepełkowi i Leszkom, 2858 3, 22 | jak wczoraj ludzie, kłócąc się i czubiąc o ziarna jak wczora 2859 3, 22 | na przedsieniu, dziwiąc się w duszy swej, że ludzie 2860 3, 22 | strasznym brzemieniem, i cieszył się też, iż ubogi był, a nie 2861 3, 22 | Wiec, powiadano, rozszedł się z niczym lub gorzej jeszcze, 2862 3, 22 | Leszki po cichu cieszyli się z wszystkiego, bo niejeden 2863 3, 22 | kilka, ale wrzało i gotowało się po zagrodach. Nadchodził 2864 3, 22 | świąteczny żniwa. Zdało się tym, co przewodzili, że 2865 3, 22 | drugim razem wiec nie darmo się zbierze i wybór stanąć musi. 2866 3, 22 | Poczęto więc znowu obwoływać się na zbór a sejm nowy nad 2867 3, 22 | chciało. Byli i tacy, co się cieszyli, że knezia nie 2868 3, 22 | roboty dosyć, a nad Wartę się tak rychło wybrać nie mogą.~ 2869 3, 22 | uczynili Myszkowie, a gdy się o tym dowiedział Bumir i 2870 3, 22 | jego drużyna, nie chcieli się też dać wyprzedzić, naładowali, 2871 3, 22 | bo doświadczeńsi, więcej się przysłuchiwali niż mówili 2872 3, 22 | Wizun stary, który przybywać się zdawał znużony z drogi dalekiej.~ 2873 3, 22 | proroczo widział a wiedział, co się dziać miało... Chadzano 2874 3, 22 | przychodził, a spodziewali się, iż przemówiwszy do zgody 2875 3, 22 | zgody nakłoni.~Więc gdy się z dala ukazał, i Myszkowie, 2876 3, 22 | miejsce zrobiono i częstować się poczęli z dobrą myślą. Dzień 2877 3, 22 | wszelkiego stało siła, a gdy się raz ugaszczać zaczęto, ani 2878 3, 22 | raz ugaszczać zaczęto, ani się postrzeżono, jak dobra część 2879 3, 22 | Wizun milczał. Myszkom się zdało, że go mieli za sobą, 2880 3, 22 | sprawy końca.~Stary obejrzał się dokoła i namyśliwszy począł:~- 2881 3, 22 | począł:~- Po tom ci ja tu się przywlókł, ażebym wam prawdę 2882 3, 22 | pytając, co czynić, abyśmy się od biedy uratowali. Wracam 2883 3, 22 | mi rzeczono...~Obejrzał się, słuchano w milczeniu, a 2884 3, 22 | Myszko spytał: - Jakżeście się do Retry dostali?~- Któż 2885 3, 22 | miał uczynić? - odezwał się Wizun. -Zatrzymywali mnie 2886 3, 22 | Do Radegasta też niełatwo się dobić... Leży kontyna na 2887 3, 22 | każdej z nich pukać i prosić się, bo u każdej stróż stoi 2888 3, 22 | otaczają, z których dwoje się tylko otwiera, a trzecie 2889 3, 22 | Słuchając Wizuna, wszyscy się po sobie oglądali i widać 2890 3, 22 | możemy... Jedni z nas już się Niemcom poddali i trzymają 2891 3, 22 | sąsiady braćmi wojują, inni się po lasach chowają, a swoich 2892 3, 22 | żyje jako woli, a do kupy się zebrać i w kupie zgodzić 2893 3, 22 | do świątyni, spotykali się tam z Serbami i Ludkami, 2894 3, 22 | łamali, a nazajutrz znać się nie chcieli...~- Niemcy 2895 3, 22 | mają jednego wodza, a gdy się pokłócą, ten ich jedna jak 2896 3, 22 | zwierzom dzikim dostajemy się na pastwę.~- Gdy inaczej 2897 3, 22 | milczenie, a co wprzódy każdy się wielkim czynił, teraz by 2898 3, 22 | teraz by był rad mniejszym się stać lub okazać. I nie w 2899 3, 22 | Wszystkie rody poczęły się kupić i ustawiać, a każdy 2900 3, 22 | przepowiedni zapomniano. Myszkowie się krwią przelaną i pracą chlubili, 2901 3, 22 | jakimś prawie, inni bogactwem się zalecali.~A że gromada Krwawej 2902 3, 22 | przeciwnego końca, zerwała się burza i odskoczyła połowa, 2903 3, 22 | powstawali, rozpierzchli się, rozbiegli.~Zgody nie było... 2904 3, 22 | szła na okopy, pokładła się na trawie i pijąc narzekała 2905 3, 22 | dzidzie oparty i uśmiechał się. Słońce zapadało.~Wtem na 2906 3, 22 | ukazując a krzycząc.~Porwali się wszyscy, biegnąc ku niemu. 2907 3, 22 | biegnąc ku niemu. Zsunął się wtem z konia wołając głosem 2908 3, 22 | biegli; popłoch i wrzawa się stała niezmierna.~Tegośmy 2909 3, 22 | stała niezmierna.~Tegośmy się doczekali spierając i krzycząc! - 2910 3, 22 | stanąwszy na stronie; im się z synami Chwostka łatwiej 2911 3, 22 | o głowy szło... zwołali się do kupy osobno.~- Na koń, 2912 3, 22 | zapadła, w stronie, z której się spodziewano najazdu, dalekie 2913 3, 22 | zborne miejsce, wszyscy się gotować musieli, niejednym 2914 3, 22 | Trzeciego dnia dopiero zaczęły się gromady powoli spływać nad 2915 3, 22 | pytając wyboru Dobek, który się pierwszy znalazł na placu, 2916 3, 22 | aby je wymóc, gdyby mu się kto sprzeciwił.~Ledwie ówczesny 2917 3, 22 | ówczesny lud zbrojny mógł się nim nazywać. Nie byli jeszcze 2918 3, 22 | Konieczność obrony uzbrajać się im kazała, ale uzbrojenie 2919 3, 22 | miedziana stara broń u niewielu się znajdowała; szła czeladź 2920 3, 22 | zbroję, a ozdobną zwała się tarcz, gdy ją kto skórą 2921 3, 22 | drugich, a tu mu czeladź zaraz się waśnić poczynała, że ją 2922 3, 22 | chcieli. Lecz Dobek, gdy się rozpalił, ani spał, ani 2923 3, 22 | na konia siadł. Śmiały mu się oczy i drgały usta. Ku wieczorowi 2924 3, 22 | zwiady, aby dopytali, gdzie się nieprzyjaciel obracał. Dopiero 2925 3, 22 | nieco u jeziora położył się z ludźmi w gaju, aby nocą 2926 3, 23 | jakie pochwycić mogli, kędy się przesunęli, zostawała po 2927 3, 23 | Cicho i ostrożnie przerzynać się poczęli lasami, po bokach, 2928 3, 23 | aby przepatrywali, gdzie się nieprzyjaciel znajdował 2929 3, 23 | i chat zbiegli, chroniąc się przed nieprzyjacielem na 2930 3, 23 | jęcząc, zawodząc, tuląc się do siebie za każdym szmerem 2931 3, 23 | szmerem w dali, zdradzając się krzykami.~Ci mówili, że 2932 3, 23 | łupiąc zagrody zapijali się, a najadłszy i opiwszy, 2933 3, 23 | złapanych w lesie stary jeden się podjął drogę ku Niemcom 2934 3, 23 | gromady, krajem lasu posuwając się ku północy. Księżyca na 2935 3, 23 | dogasające ogniska.~Dobek wysunął się naprzód rozpatrzeć, jak 2936 3, 23 | było pilno. Nie spodziewali się znać najeźdźcy, aby im kto 2937 3, 23 | z jednej strony dozwalał się podkraść niemal do samego 2938 3, 23 | dolinie.~Ludzie, na ziemię się pokładłszy, pełznęli cicho 2939 3, 23 | łakomą zdobyczą, choćby się nie obciążyli lupami. Lud 2940 3, 23 | obciążyli lupami. Lud tam się do nich kupił z całego wendyjskiego 2941 3, 23 | złupiwszy dworów wiele, położyli się właśnie obozem u lasu, w 2942 3, 23 | Spoczywali bez straży. Jadło się warzyło w kociołkach, tarcze 2943 3, 23 | krzyki a wołania słyszeć się dawały.~Pastwili się nad 2944 3, 23 | słyszeć się dawały.~Pastwili się nad niewiastami i dziećmi 2945 3, 23 | między niewolnikami - w sercu się im gotowało. Opodal trochę 2946 3, 23 | dziada wnukom Sasi trzymali się na uboczu, straż przy nich 2947 3, 23 | dwu zbójów przemówiwszy się porwało z ziemi i cisnęli 2948 3, 23 | porwało z ziemi i cisnęli się na siebie, chwycili za bary 2949 3, 23 | Polanie mieli czas dobrze się rozpatrzyć i rozmyślić. 2950 3, 23 | najbliżej ich leżeli, cale się niczego nie spodziewając, 2951 3, 23 | wrzeszczeli, iż zbliżających się posłyszeć nie mogli. Łamane 2952 3, 23 | Dobek ze swoimi zbliżył się na sam kraj lasu, kilka 2953 3, 23 | Konie jazdy opodal nieco się pasły na łące. Dobek, który 2954 3, 23 | kazał swoim wprzód, nimby się na odpoczywających rzucili, 2955 3, 23 | odpoczywających rzucili, starać się ich osaczyć dokoła jak zwierza 2956 3, 23 | zapierający do ucieczki.~Stało się tak; z jednej tylko strony 2957 3, 23 | część oddzielił Dobek, by się natychmiast do jeńców podkradła 2958 3, 23 | róg wziąwszy dał znak, aby się rzucono na Pomorców.~W obozie, 2959 3, 23 | usłyszano głos ten, nikt się nie ruszył; sądzili, że 2960 3, 23 | swoich znak daje, nie ulękli się i nie spłoszyli. Gwar i 2961 3, 23 | górą.~Wtem z lasu posypali się Polanie pędem lecąc i spadając 2962 3, 23 | wrzasków złożony, rozległ się jak grzmot po lesie i już 2963 3, 23 | okrzykiem ruszyli zbrojąc się w głownie i koły, bliższych 2964 3, 23 | dusiły, nim na nogi porwać się uspieszyli.~Tylko dalej 2965 3, 23 | zamieszaniu i popłochu gniotła się sama, zabywszy broni i lecąc 2966 3, 23 | Pomorcy ściśnięci wili się bezbronni, padając pod oszczepami 2967 3, 23 | stojący też dalej podnieśli się zrazu, za broń chwyciwszy, 2968 3, 23 | chwyciwszy, ale na nich rzuciła się nawała wielka, zagnała ich 2969 3, 23 | W pogoń za nimi puścił się Dobek w kilkanaście koni, 2970 3, 23 | Wrócili więc, spodziewając się, że ta mała garść, tułając 2971 3, 23 | że ta mała garść, tułając się po spustoszonym kraju, zagarnięta 2972 3, 23 | spętani, nie spodziewając się już nigdy zagród swoich 2973 3, 23 | jakby na nowo na świat się narodzili, szaleli z radości 2974 3, 23 | drodze.~Z północy skończyło się wszystko, radość niezmierna 2975 3, 23 | radość niezmierna śpiewami się rozlegała po lesie. Dobek 2976 3, 23 | pagórki ogniste wznosząc się na pobojowisku daleko łuną 2977 3, 23 | ogni opowiadając, skarżąc się, dziękując obrońcom. Choć 2978 3, 23 | jeńców przecie do dwóch kóp się zebrało. Tych zaraz łykami 2979 3, 23 | swoi jęcząc leżeli.~Gdy się tak powoli uspokoiło wszystko, 2980 3, 23 | śledząc, czy między nimi się kto z dowódców i znaczniejszych 2981 3, 23 | Pomorcy, lud dziki, korzyć się i litości prosić nie mieli 2982 3, 23 | jeniec wściekły, rzuciwszy się, palec odkąsił, choć wiedział, 2983 3, 23 | za plecy towarzysza ukryć się starał. Wyciągniono go wnet 2984 3, 23 | ja go, to Niemiec, Hengo się zowie. Zamianą wrzekomo 2985 3, 23 | padłszy płakał dopraszając się litości. Przysięgał, iż 2986 3, 23 | na pobojowisku, weseląc się i ofiary bogom składając 2987 3, 23 | rozpłonęły jasno - stała się noc jako dzień. Lasy dokoła, 2988 3, 23 | tarcze, odzieże, miecze. Było się czym obdzielać i w czym 2989 3, 23 | odstraszeni, nie odważą się na drugi najazd i Pomorców 2990 3, 23 | W obozie teraz znalazło się do zbytku wszystkiego, najeźdźcy, 2991 3, 23 | ludzi i do rana przeciągnęło się ucztowanie i ofiary.~Nad 2992 3, 23 | radości i dostatku ochota się wzięła wielka a zbytnia, 2993 3, 23 | rozstawiwszy, na ziemi leżąc się pospała.~Słońce już było 2994 3, 23 | wysoko, gdy czujniejsi budzić się zaczęli, a tu głód znowu 2995 3, 23 | zaczęli, a tu głód znowu czuć się dawał; powrócono więc do 2996 3, 23 | zaskoczyła, nie czas już ruszać się było - zmęczenie dawało 2997 3, 23 | było - zmęczenie dawało się czuć wszystkim, pozostali 2998 3, 23 | dym im dokuczał, położyli się nieco opodal, drew przyrzuciwszy, 2999 3, 23 | drew przyrzuciwszy, aby się ciała podopalały do szczętu.~ 3000 3, 23 | iż wiedział więcej, niż się przyznawał. Nic z niego