| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siasc 6 siatke 1 sidlszy 1 sie 4048 sie-li 2 siebie 128 siec 1 | Frequency [« »] ----- ----- 4603 i 4048 sie 2762 na 2380 nie 2344 z | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances sie |
Tom, Rozdzial
3001 3, 23 | zrozumienia, iż zgoda łatwo by się mogła dać zrobić, gdyby 3002 3, 23 | mogła dać zrobić, gdyby się o nią postarano.~Puszczono 3003 3, 23 | siadła, kupy piesze gromadzić się zaczęły. Ludkowa czeladź, 3004 3, 23 | która losowi swemu nie chcąc się poddawać wyła, targała się, 3005 3, 23 | się poddawać wyła, targała się, rzucała, dopóki biczyskami, 3006 3, 23 | poczepionych razem. Ciągnęli się nie mogąc uciec ani nawet 3007 3, 23 | poodzierani, ranni, wlekli się, padali i wyli. Upartszych 3008 3, 23 | rozdając, co we żniwa bardzo się przydało.~Wszędzie z radością 3009 3, 23 | Ludzie biegli przypatrywać się pobranym zbójom, obrzucać 3010 3, 23 | odniesionego zwycięstwa, lękając się może, aby wojsko w ręku 3011 3, 23 | nie sięgnął - niepokoiła się spóźnionym jego powrotem 3012 3, 23 | mirową, od której trzymał się z dala.~Stary uśmiechał 3013 3, 23 | z dala.~Stary uśmiechał się milcząc.~- Gdybym ja pomóc 3014 3, 23 | złego obalić niż na lepszego się zgodzić.~Leszków nikt nie 3015 3, 23 | Leszków nikt nie chciał, aby się za krew swoją nie mścili. 3016 3, 23 | swoją nie mścili. Myszków się lękano, by nieprzyjaciół 3017 3, 23 | radą po głowie, rodziła się więc u wszystkich myśl, 3018 3, 23 | było więcej tych, co mu się sprzeciwiali, niż co by 3019 3, 24 | Korzystając z uspokojenia Doman się do wesela sposobił. Chciał 3020 3, 24 | Doman naprzód, odziawszy się bogato i czeladź postroiwszy, 3021 3, 24 | Wiszów zagrodą, ścisnęło mu się serce - Dziwa przypomniała 3022 3, 24 | Dziewkę sobie biorę - odezwał się do niego Doman - za drużbę 3023 3, 24 | odparł chłopak. - Cieszę się, żeście o naszej zapomnieli...~ 3024 3, 24 | zapomnieli...~Popatrzał mu się Doman w oczy i rozśmiał 3025 3, 24 | przyniesie!... Oczy jej się śmieją, może i ja poweseleję, 3026 3, 24 | Weźcie więc konia a gotujcie się do drogi, będziecie mi bratem, 3027 3, 24 | druhami jak dawniej.~Ścisnęli się znowu za ręce, pożartowali 3028 3, 24 | stojąca u ogniska, zarumieniła się mocno, spuściła oczy. Może 3029 3, 24 | spuściła oczy. Może myślała, że się odezwie do niej i ją weźmie. 3030 3, 24 | Jednego dnia Jaruha znalazła się w progu zagrody, dobrawszy 3031 3, 24 | Spojrzała na Milę i twarz się jej od śmiechu tak wykrzywiła 3032 3, 24 | nogą przyciśnie.~Wzięła się wiedźma w boki.~- A co, 3033 3, 24 | Miluchno? a co?... może się stara nie zna? Może nie 3034 3, 24 | Dziewczę zarumieniło się, zmieszało, pobiegło prędko 3035 3, 24 | mówiła powoli, uśmiechając się i mrugając - żupanam ci 3036 3, 24 | nierychło. Stare baby młodym się też na coś przydać mogą. 3037 3, 24 | szkodzi?...~Zarumieniła się Mila znowu i oczy zakryła 3038 3, 24 | czego pragnęła, lękała się i trwożyła. Przyszło jej 3039 3, 24 | Trójgłowowi, Miluchno - odezwała się - daj trzeci kubek, to się 3040 3, 24 | się - daj trzeci kubek, to się już powlokę. Nogi mam słabe, 3041 3, 24 | trzecia noga...~I śmiała się Jaruha, śpiewać już zaczynając.~- 3042 3, 24 | rośnie na zgliszczu... Kneźna się na zielu znała, wiedziała, 3043 3, 24 | pies nie ukąsi. Zaraz by się wściekł. Teraz na grodzisku... 3044 3, 24 | trzeciego kubka rozweseliła się znowu, otarła usta, oczy 3045 3, 24 | znowu, otarła usta, oczy się jej zaświeciły, chciała 3046 3, 24 | podniosło z ziemi. Podparła się na kiju, zmocowała i głową 3047 3, 24 | głową kiwnąwszy powlokła się dalej śpiewając:~- O lubczyku, 3048 3, 24 | mogła długo usiedzieć, dalej się powlokła.~W drugiej chacie 3049 3, 24 | duchy o ziemię rzucały, sama się czasem dziwiła sobie, iż 3050 3, 24 | chmielnym świat wydawał się jej dziwnie wesoły i jasny, 3051 3, 24 | chociaż nogi za to ledwie się wlokły.~Doman wedle obyczaju 3052 3, 24 | krewniaczki z okolicy, których się powstydzić nie mogła, bo 3053 3, 24 | kołpaczkiem, pasem i koniem się mógł pochwalić, zręcznością, 3054 3, 24 | chacie zduna zawczasu kręciło się niewiast biało odzianych 3055 3, 24 | często przed weselem, choć się wszyscy radują, Mila, co 3056 3, 24 | znajdował piękną, gniewał się na siebie, że go serce gdzie 3057 3, 24 | i siebie.~Ale cóż? słowo się rzekło... musiało się odbyć 3058 3, 24 | słowo się rzekło... musiało się odbyć wesele, jak zapowiedziano. 3059 3, 24 | też, choć nie przeciwił się doli, chodził chmurny, chata 3060 3, 24 | zasępionej i smutnej, kręciły się druhny wesołe i przybrana 3061 3, 24 | na którego przyjęcie piec się dopalał jasno i wesoło.~ 3062 3, 24 | ugniatały niewiasty śmiejąc się i żartując z narzeczonej 3063 3, 24 | naprawdę zapłakane.~Z pieśnią się odbył taniec wkoło dzieży, 3064 3, 24 | młodości, wesela, które się z tym dniem ofiary kończyło, 3065 3, 24 | było jeszcze, spodziewano się go, wyglądano co chwila. 3066 3, 24 | stajanie od chaty puścili się ku niej czwałem, a gdy u 3067 3, 24 | im przejść progu, musieli się spierać, opowiadać i okupić. 3068 3, 24 | nóg młodej, dziewczętom się aż zaiskrzyły oczy. Były 3069 3, 24 | drogiego kamienia, któremu się wszyscy dziwowali, bo było 3070 3, 24 | bogów i wróżby. Wtoczyli się też zaraz za młodym do świetlicy 3071 3, 24 | przyzbie.~Pieśni a pieśni lały się jedna po drugiej.~Śpiewano 3072 3, 24 | księżycowa, ciepła, nikomu się spać nie chciało. Starzy 3073 3, 24 | chyba, siedząc, zdrzemnęli się po miodzie na ławach, drudzy 3074 3, 24 | strachu. A! tamtych dni, gdy się jej ptaszkiem z chaty furknąć 3075 3, 24 | pojęcia nie miała. Skądże się teraz wzięły te łzy i ta 3076 3, 24 | trwoga?...~Doman też pasem się bawił, na ścianę patrzał, 3077 3, 24 | ścianę patrzał, milcząc się niby uśmiechał, a gdzie 3078 3, 24 | brzozie, łzy z oczów cisną się gorzkie... Ojcze mój, bracia 3079 3, 24 | małych dzieci. Potem za ręce się pobrawszy, kołaczem się 3080 3, 24 | się pobrawszy, kołaczem się łamali, włożono im korony 3081 3, 24 | wodą i orszak cały nazad się puścił do chaty.~Tu zabrzmiały 3082 3, 24 | otoczyła czoło młodej, łzy się z jej oczów rzuciły żałosne, 3083 3, 24 | musieli weselni i na gwałt się weselić, aby wieczór ten 3084 3, 24 | dziewicą szła z chaty, mężatką się zbudzi... Chmielu ty, mój 3085 3, 24 | Chmielu, co po tyczce zwijasz się do góry, chciałoby się z 3086 3, 24 | zwijasz się do góry, chciałoby się z tobą tak uczepić której... 3087 3, 24 | Mirszowa, tętniało i rozlegało się podwórko, niektórzy znużeni, 3088 3, 24 | z ciekawością zwracały się ku chacie, stawały, zbliżały, 3089 3, 24 | Stawała niekiedy, oglądała się jakby przelękła, podnosiła 3090 3, 24 | ona tak zawsze! - śmieli się inni - lubi piwo, a chmiel 3091 3, 24 | Jaruha szła, biegła, oglądała się poza siebie strwożona i 3092 3, 24 | Uciekajcie! Jedzie, toczy się smok, gadzina! Pomorcy idą! 3093 3, 24 | szalonej kobiecie. - Tuman się toczy, dymy kłębią - tętni 3094 3, 24 | życie miłe. Ludzie, ratujcie się. Pomorcy idą!~Podniosła 3095 3, 24 | wieścią, nawała Pomorców się toczy. Uciekać! Stara oszalała 3096 3, 24 | taneczników, jak gdy kania się nad stadem kuropatw uwiesi, 3097 3, 24 | głowom zagrzanym nie bardzo się wierzyć chciało. Mężniejsi 3098 3, 24 | wierzyć chciało. Mężniejsi się ku drzwiom rzucili, a dziewczęta 3099 3, 24 | dolo!~W podwórku zwijając się, wszyscy jak poszaleli wołali 3100 3, 24 | pochwyciwszy u płota na wzgórze się dostał, zobaczył tuman w 3101 3, 24 | prawie pomyśleć o schronieniu się gdziekolwiek, chyba na ostrów, 3102 3, 24 | wybiegł przed chatę, obejrzał się krzycząc na swoich:~- Za 3103 3, 24 | Niektóre z nich śmiało rzucały się w wodę i płynęły.~W wirze 3104 3, 24 | spojrzeli po sobie, zawrócili się gdzieś ku szopom i znikli. 3105 3, 24 | tętniało i dzikie słyszeć się dawały okrzyki. Chmura Pomorców 3106 3, 24 | bliżej naskoczy, rzucić się wpław i próbować ujść śmierci 3107 3, 24 | Gdzie i jak kto mógł, krył się, tulił, pełzał, przypadał. 3108 3, 24 | niewiasty, opuszczone, w kupkę się zbiwszy u wierzb stały na 3109 3, 24 | dzikim wrzaskiem puścili się ze wzgórka Pomorcy w pogoń 3110 3, 24 | utkwiło w nich, krzyki słyszeć się dały, znikli. Pozostali 3111 3, 24 | znikli. Pozostali odsuwali się od brzegu, który gęsto obsadzili 3112 3, 24 | cześć im oddając, drudzy się obracali. Po strojach za 3113 3, 24 | byli otoczeni, rozstępował się im tłum, a gdy z koni pozsiadali, 3114 3, 24 | Chwościska szli znowu, mszcząc się i rodziców, i niedawnej 3115 3, 24 | nie płacząc, nie oglądając się na tych, co śmiejąc się 3116 3, 24 | się na tych, co śmiejąc się i urągając mu, smagali.~ 3117 3, 24 | przystępu do kontyny, jak się najbezpieczniej dostać do 3118 3, 24 | nielitościwie smagać. Śmiał się i śpiewał razem, głosem 3119 3, 24 | wyleci z ciała, prędzej, dość się nabolała! O Łado! Kolado! 3120 3, 24 | smagania stary przyczołgał się do wiadra z wodą, nachylił 3121 3, 24 | i pić począł. Zamierzył się nań jeden z oszczepem i 3122 3, 24 | młodych panów naradzała się. Spocząć tu chcieli naplądrowawszy, 3123 3, 24 | brzegowi. Kupa ludzi, co się w pogoń puściła, ciągnęła 3124 3, 24 | krwią, ranny, ale nie zdawał się czuć bólu.~Ludzie go wnet 3125 3, 24 | Jeden z kneziów schylił się nad nim pięść podnosząc.~- 3126 3, 24 | uderzając, to naradzając się z sobą, a chcąc koniecznie 3127 3, 24 | koniecznie dostać języka. Lękali się może, aby ich znowu nie 3128 3, 24 | odeszli gniewni. Znęcali się Niemcy nad nim długo, ale 3129 3, 24 | pełznął do wody, gdy straż się pospała, rzucił się w jezioro 3130 3, 24 | straż się pospała, rzucił się w jezioro i zniknął.~ 3131 3, 25 | patrząc i przysłuchując się w milczeniu.~Od dalekiego 3132 3, 25 | którym czuć było palące się zagrody, od lądu woda niosła 3133 3, 25 | który pod wieczór rozścielał się jak chusty sine.~Stali na 3134 3, 25 | wiatrem gnany do brzegu, to się nachylał ktoś ku niemu, 3135 3, 25 | uciekać czy pozostać i dać się pozabijać u ognia świętego?~ 3136 3, 25 | najeźdźców nie ośmielił się nigdy na Lednicę. Niejeden 3137 3, 25 | dzieci. W kontynie oręż by się znalazł, w szopach było 3138 3, 25 | na pagórku stał, na kiju się oparł, patrzał i milczał. 3139 3, 25 | marszczek, nie poruszyły się usta, oczy osłupiałe nie 3140 3, 25 | osłupiałe nie mrugnęły nawet ani się łzą zwilżyły.~Choć wieczór 3141 3, 25 | fali coś plusnęło.~Ryba to się rzuciła, czy człowiek ratował? 3142 3, 25 | fali i znikło. Poruszała się woda. Człowiek płynął powoli, 3143 3, 25 | pagórka zszedł i zbliżył się ku brzegowi, tuż - oczy 3144 3, 25 | okrytą... Pływak zbliżał się już ku wyspie. Jeszcze chwila, 3145 3, 25 | przypłynąć - lecz zdało się, że mu sił brakło.~Wizun 3146 3, 25 | brakło.~Wizun sam rzucił się prędko ku wodzie - wszedł 3147 3, 25 | ręce wyciągnął; topielec się zbliżał, rzucił się ku niemu 3148 3, 25 | topielec się zbliżał, rzucił się ku niemu jakby wysiłkiem 3149 3, 25 | Żyjesz ty? - zawołał.~Oczy się otworzyły tylko i zamknęły. 3150 3, 25 | nim. Z dala przypatrywały się niewiasty.~Dziwa, której 3151 3, 25 | uszach zabrzmiało - zbliżyła się też trwożliwie. Wizun zawołał 3152 3, 25 | wolna topielec jakby ze snu się przebudzał - klękła przy 3153 3, 25 | znał leki stare, spodziewał się więc dawnego swego wychowanka 3154 3, 25 | śmiałych Pomorcach wszystkiego się spodziewać było można, nawet 3155 3, 25 | na Lednicę.~Nikt też spać się nie kładł do rana - siedzieli 3156 3, 25 | czatując u brzegu. Na brzask się miało i cisza panowała dokoła, 3157 3, 25 | jaśniejącej topieli... Posuwała się ona z wolna ku ostrowiu.~ 3158 3, 25 | pędzone podmuchem zawróciło się i płynęło dalej.~Dniało - 3159 3, 25 | życie ocaliło - dając mu się nieść, gdzie dola wiodła. 3160 3, 25 | lądu przybiwszy zaczęła się kołysać, stanęła... Kobieta 3161 3, 25 | siedząca w niej przebudziła się, obejrzała, podniosła, płachtę 3162 3, 25 | niepewnym krokiem chcąc się na ląd dostać, upadła.~Była 3163 3, 25 | jako wiedźma, której czarów się lękano. Nocą jakiś zapomniany 3164 3, 25 | brzegu siadła weń, odepchnęła się kijem i powierzyła wiatrom 3165 3, 25 | którą~obmokła - podniosła się rozglądając dokoła. Wizun 3166 3, 25 | odpowiedzieć zrazu, palcem się zaczęła bić w czoło - sama 3167 3, 25 | nogami. Czekajcie!... cóż się stało?... Ha! nad ranem, 3168 3, 25 | pędził ich precz... Ruszyli się, zawyli i dalej z łupem 3169 3, 25 | czy starej Jaruże, której się w głowie mieszało, uwierzyć 3170 3, 25 | parobka, który w trzcinach się schowawszy, po szyję w wodzie 3171 3, 25 | czółna wiązać chcieli, aby się dostać na Lednicę po skarby, 3172 3, 25 | spał jeszcze - a dobudzić się go było trudno. Stary więc 3173 3, 25 | i serce biło żywo. Rany się pozamykały i przyschły.~ 3174 3, 25 | ciężkim westchnieniem zbudził się Doman, chciał podnieść - 3175 3, 25 | potem niewolę -.znęcanie się, ostatni wysiłek dla ocalenia 3176 3, 25 | potrafił zwyciężyć, dostając się do ostrowu. Przypomniał 3177 3, 25 | gorączce rozpaczliwej bronił się śmierci, zdrętwieniu, jak 3178 3, 25 | rzucały, jak tonął i dobywał się z topieli, aż nareszcie 3179 3, 25 | kto z brzegu, bez głowy się nie ostaniemy. Wyrocznie 3180 3, 25 | gorączkowym usypiał, budził się z krzykiem i drzemał znowu.~ 3181 3, 25 | przychodził, przesiadywał, oddalał się. Dwa razy, gdy spał Doman, 3182 3, 25 | Doman, do chaty podkradła się Dziwa, podsłuchiwała pode 3183 3, 25 | zarumieniona i przelękła. Lękała się, aby jej kto nie schwycił 3184 3, 25 | Trzeciego dnia podniósłszy się siedzieć mógł i był spokojniejszy. 3185 3, 25 | był spokojniejszy. Dziwa się już nie pokazywała. Nad 3186 3, 25 | chorego i starego... zawahała się, strach brał i ochota razem. 3187 3, 25 | dala chcąc ujść. - Staremu się ręce trzęsą! - odparł Doman.~ 3188 3, 25 | chciałaby była pójść i wahała się - aż Wizun nadciągnął. Doman 3189 3, 25 | siermiężce, a na piersiach, gdzie się płótno rozchyliło, dziewczę 3190 3, 25 | własna ręka zadała. Zdało się nawet dziewczynie, że ją 3191 3, 25 | babki przyłożywszy, cofnęła się co żywo, a za drzwi wyszedłszy, 3192 3, 25 | oba niemym wzrokiem niby się coś sobie powiadać zdawali.~- 3193 3, 25 | powiadać zdawali.~- Dziewka się ciebie boi - rzekł Wizun - 3194 3, 25 | usiąść w progu, nie pokazała się już dziewczyna ani tu, ani 3195 3, 25 | położył z gorączką. Żal mu się go zrobiło, gdy potem ujrzał 3196 3, 25 | może sam zapadł, skarżył się, że go po kościach łamało. 3197 3, 25 | posługiwała. Nie wymawiając się bardzo od tego, zobaczywszy 3198 3, 25 | zobaczywszy Domana chorym, zajęła się nim w milczeniu, troskliwie, 3199 3, 25 | i przy progach. Nagadać się było z kim, pobłąkać, choć 3200 3, 25 | od Wizuna, zachciało jej się także zajrzeć do mieszkania 3201 3, 25 | na pościeli, zaczęła mu się przypatrywać pilno. Widząc, 3202 3, 25 | nie broni, powoli do izby się wsunęła.~- A! a! - rzekła 3203 3, 25 | ukłuła? - dodała śmiejąc się Jaruha. - Doman się wzdrygnął. - 3204 3, 25 | śmiejąc się Jaruha. - Doman się wzdrygnął. - A ona ci teraz 3205 3, 25 | panuje - mówiła baba - jej się nie chciało u was garnki 3206 3, 25 | patrzą...~Mówiąc zaczęła się przypatrywać Domanowi, którego 3207 3, 25 | Stara, niby zamyśliwszy się, sama dla siebie, stukając 3208 3, 25 | Jak biała lelija,~Gdzie się nie obrócę,~Wiatrek mną 3209 3, 25 | już wam było nie spotkać się z sobą... a to się tobie 3210 3, 25 | spotkać się z sobą... a to się tobie blizna jeszcze otworzyć 3211 3, 25 | jeszcze otworzyć gotowa, gdy się zbliży dziewka, co ranę 3212 3, 25 | nie pomszczona krew rzuca się, gdy ten, co ją przelał, 3213 3, 25 | podejdzie... A ona też znać się was boi, chodzi jak ziele 3214 3, 25 | powiedzcie... przyznaj się! Gdybyście jeszcze do niej 3215 3, 25 | rady by choć popatrzeć, jak się mąka robi! Znalazłoby się 3216 3, 25 | się mąka robi! Znalazłoby się ziółko, sposób, urok... 3217 3, 25 | takich łachach po świecie się włóczę... a ja się z takimi 3218 3, 25 | świecie się włóczę... a ja się z takimi znam, co wiele 3219 3, 25 | mruczała babina:~- Mnie się zmory boją i latawice... 3220 3, 25 | Podziomki truchleją, gdzie ja się pokażę, mary i nocnice płoszę, 3221 3, 25 | Doman milczał, aż nierychło się ozwał obojętnie:~- A cóż 3222 3, 25 | ona nikogo...~Rozśmiała się Jaruha.~- Hej! hej! - zawołała - 3223 3, 25 | w chramie do tamtego, co się w chacie pali? Niechby tylko 3224 3, 25 | ja wiele znam - śmiała się stara - choć popróbuję... - 3225 3, 25 | jednego nie mam - śmiała się wiedźma - co mi po suchym 3226 3, 25 | z ławki wstała, zbliżyła się do łóżka, ręką pomarszczoną 3227 3, 25 | chorego.~- Nie śpiesz no się domu, jeśli ją chcesz mieć... 3228 3, 25 | piosenkę nucić i wysunęła się z chaty wprost do kontyny. 3229 3, 25 | wieczorem, dowiedziawszy się o tym, pociągnęła do sadu 3230 3, 25 | Jaruha zza płotu ukazała się zagadując:~- Córuś moja, 3231 3, 25 | usiadła, nie proszona wzięła się do kupek leżących na ziemi 3232 3, 25 | Milczała z początku, wpatrywała się w jej twarz, mrucząc coś 3233 3, 25 | mówiła.~- Przy ogniu musicie się piec, dym oczy wygryza. 3234 3, 25 | i śmielej ciągnęła. - Wy się tu męczycie, dziewucho!... 3235 3, 25 | i przez gzło widzę, co się w człowieku dzieje... Tak! 3236 3, 25 | Co ja widzę... coś... ono się dopiero zawiązuje... poczyna - 3237 3, 25 | wspomnienie Domana rzuciła się Dziwa, spuściła głowę ku 3238 3, 25 | zręczniejszy będzie, a jej się upodoba.~Więc nad dworem 3239 3, 25 | drugi za głupi... dosyć, że się nie spodobał żaden.~Po ogródku 3240 3, 25 | piosenki śpiewała, z ludzi się śmiała, w boki się brała 3241 3, 25 | ludzi się śmiała, w boki się brała i powtarzała:~- Nie 3242 3, 25 | kraśny upadł pode dworem.~Aż się wybrał w swaty do niej królewicz 3243 3, 25 | gdy ją zobaczył, serce mu się zagotowało i rzekł sobie:~- 3244 3, 25 | tylko zobaczyła, srodze się ulękła, poczęła bardzo drżeć 3245 3, 25 | Królewicz zaraz ptakiem się stał, poleciał za morze, 3246 3, 25 | Dawajcie jeść, bo mi się bardzo dobrze spało. A król 3247 3, 25 | ale nie inaczej, aż mu się ja siedem razy schowam i 3248 3, 25 | drugich przemieniać, jak się jej zechciało; ale królewicz 3249 3, 25 | jeszcze większy i umiał tak się przerzucić, jak zapragnął.~ 3250 3, 25 | gołąbką po dworze, zamieszała się w stado i z ptastwem latała... 3251 3, 25 | że nie swoją im była, co się do gromady zbliżyła, stado 3252 3, 25 | gromady zbliżyła, stado się zaraz rozsypywało, a ona 3253 3, 25 | siedziała jedna. Królewicz się jastrzębiem uczynił i pogonił 3254 3, 25 | i pogonił za nią. Ulękła się go strasznie, usiadła na 3255 3, 25 | Poszła więc gniewna, zamknęła się w komorze, płakała, myślała 3256 3, 25 | całą, nade dniem do ogródka się wsunęła, usiadła na grządce 3257 3, 25 | grzędzie, przy lilii; gdy się do niej zbliżyli, biała 3258 3, 25 | I do komory leci, zasuwa się, na łóżeczku siadła, płacze, 3259 3, 25 | podszeptywał, przemienił się w strasznego pająka, zasnuł 3260 3, 25 | ja teraz pocznę, gdzie ja się ukryję...~Znowu idzie do 3261 3, 25 | ja pocznę teraz, gdzie ja się ukryję?... W morzu są potwory 3262 3, 25 | morzu są potwory i boję się morza...~Płakała noc całą, 3263 3, 25 | złotą, a on tuż w srebrną się przemienił. Gdzie się złota 3264 3, 25 | srebrną się przemienił. Gdzie się złota rybka obróci, srebrna 3265 3, 25 | srebrna goni za nią. Uderzyły się głowami; słyszy królewna 3266 3, 25 | malowanego dworu, zamyka się w komorze i płacze.~Płacze 3267 3, 25 | znowu noc całą, nade dniem się namyśliła. U brzegu nad 3268 3, 25 | tam poznać może, gdy ja się białym kamuszkiem położę?... 3269 3, 25 | brzeg do świtu, w kamyczek się obróciła śliczny i leży.~ 3270 3, 25 | tedy na brzeg morza chcąc się topić. Chodzi, chodzi, narzeka, 3271 3, 25 | oczko śliczne!... Schyli się do kamyka, a tu panna wykrzyka 3272 3, 25 | ziemi w komorze leży... tak się smuci, tak w łzach płynie. 3273 3, 25 | myszkę na podłodze, jak się zwinęła i do dziurki schowała, 3274 3, 25 | schowała, i myśli:~- Myszką się stanę... skryję się w norę, 3275 3, 25 | Myszką się stanę... skryję się w norę, tam on mnie nie 3276 3, 25 | szczebiocze:~- Panna myszką się stała... w dziurkę małą 3277 3, 25 | Królewicz w kotka burego się odmienił, siadł i czatuje.~ 3278 3, 25 | siadł i czatuje.~Myszce jeść się zachciało, prószynki od 3279 3, 25 | zastępując:~- A tuś!~Zlękła się królewna, aby jej nie połknął, 3280 3, 25 | nim?~Na siódmy raz zeszły się wszystkie siostrzyce i druhny, 3281 3, 25 | Królewna z płaczu i ze wstydu się zachodzi. Wolałaby już była 3282 3, 25 | niego iść, niż siedem razy się sromać, a ósmy w niewolę 3283 3, 25 | słonko wnijdzie?... Musi się przemienić! A słonka tylko 3284 3, 25 | Radziły siostry, radziły, aż się królewna zmieniła w starą 3285 3, 25 | spojrzał na staruchę i rozśmiał się: - A! co za ropucha... spędzić 3286 3, 25 | spędzić mi ją z drogi...~Panna się odstąpiła i raduje:~- Nie 3287 3, 25 | królewicz na siwku, w boki się wziąwszy, i piosenkę nuci. 3288 3, 25 | wiatr złote rozwiewa... Nic się nie frasuje. Patrzy, żebraczka 3289 3, 25 | twarz zaciągnęła prędko. Tym się zdradziła. Patrzy panicz 3290 3, 25 | Dziwa słuchając uśmiechnęła się i zamyśliła.~- Może - dokończyła - 3291 3, 25 | i poszła. Wiedziała, że się ziarno rzuca w ziemię i 3292 3, 25 | zamawiać, okurzać, byle się za to posilić i napoić.~ 3293 3, 26 | wiedzieli, gdzie ich szukać. Raz się wdarli od północy, to znowu 3294 3, 26 | to z lewej granicy, gdzie się ich nie spodziano.~A starszyzna 3295 3, 26 | spodziano.~A starszyzna się tymczasem na wiece ciągle 3296 3, 26 | wrogów odpierać.~Ludzie się zabrali i do domów prędko 3297 3, 26 | dobrzy byli do obalenia, ale się do budowania nie zdali.~ 3298 3, 26 | Ledwie jeden zbór rozszedł się daremnie, gdy już wici na 3299 3, 26 | słano. Tłumnie gromadzono się na niektóre, na inne ledwie 3300 3, 26 | niektóre, na inne ledwie kilku się przywlokło, a po granicy 3301 3, 26 | ściągnąć potrzeba.~Zbierali się młodsi, o wojnie i o łowach 3302 3, 26 | Myszkowie szli precz, kiedy się tych więcej ściągnęło, Leszków 3303 3, 26 | poczynać.~Jednego wieczora, gdy się na Chwostkowym grodzisku 3304 3, 26 | właśnie jeść mieli i posilać się po całodziennym wołaniu 3305 3, 26 | tylko ułamawszy, po trosze się piwa napili.~Młodszy z nich, 3306 3, 26 | inaczej ma być - odezwał się Ścibor stary. - Otośmy jednego 3307 3, 26 | nasze niszczą wrogowie, my się im skutecznie obronić nie 3308 3, 26 | Zaprawdę - odezwał się młodszy z gości - jest to 3309 3, 26 | naciskają nas wszędzie, bronić się im trzeba albo, jak Obodryci, 3310 3, 26 | zemie w niewolę... Czymże się to dzieje - zapytał gość - 3311 3, 26 | chciałby nim być... i każdy się lęka, aby gdy równy mu wczoraj 3312 3, 26 | gości.~- Jeżeli możniejsi się nie godzą - rzekł - jedni 3313 3, 26 | drugim zazdroszcząc i lękając się siebie, dlaczegóż byście 3314 3, 26 | Umilkli wszyscy, a zdziwili się mocno, iż obcy im tę samą 3315 3, 26 | Gromada długo naradzała się po cichu i stąd wprost niektórzy 3316 3, 26 | widok pana. Patrzał, jak się do matek cisnęły źrębięta, 3317 3, 26 | młodzież między sobą gziła się i gryzła. Od bytności dwóch 3318 3, 26 | u mnie pustki... dopóki się coś nie zbierze, ubogim 3319 3, 26 | zbierze, ubogim chlebem się przełamiemy... Czy z dobrą 3320 3, 26 | głodne kraj nam niszczą, ani się im opędzić... Ledwie tchniemy. 3321 3, 26 | tej nie posłuchano? -ozwał się Piastun cicho. - Jam człek 3322 3, 26 | jakaś ich ogarnęła, zdało im się, wolą było niebios i bogów, 3323 3, 26 | nie pójdziecie, rozpełznie się znowu wiec, a narzekanie 3324 3, 26 | blady jeszcze i słaby ukazał się Doman, który z Lednicy powracał.~ 3325 3, 26 | go zaraz, dopytując, co się z nim działo, a jak od Pomorców 3326 3, 26 | wesele sprawiano, a ledwie że się ono skończyło, gdy Pomorcy 3327 3, 26 | krępowano do kości, począł się burzyć i wyrzekać o pomstę 3328 3, 26 | jak oni byli zbrojni, czy się na kraj odgrażali. Na wszystko 3329 3, 26 | odpowiadać musiał, starając się tą żądzą zemsty, jaką w 3330 3, 26 | natchnąć drugich. Rozżarzyli się też i odgrażać poczęli.~ 3331 3, 26 | pamiętać będzie. Pozbierają się kupy zbrojne i kto silniejszy 3332 3, 26 | zbrojne i kto silniejszy się poczuje, drugich za łeb 3333 3, 26 | ogniska, a potem pokładłszy się przy nim na ziemi spali. 3334 3, 26 | nami - rzekli mu. - Gromada się tego domaga, a jej posłusznym 3335 3, 26 | jego oczy widziały.~Chciał się jeszcze stary opierać.~- 3336 3, 26 | to nie pomogło; upominali się wszyscy głośno, ulec więc 3337 3, 26 | że czeladź Piastuna już się o brzasku do roboty rozeszła, 3338 3, 26 | przybywali ze skargami, bo się im już Pomorcy dali we znaki. 3339 3, 26 | dobytkiem do lasów schronić się było.~Kołem już leżeli wszyscy, 3340 3, 26 | Radźcie nam, ojcze, ratujmy się, bo oto giniemy! Mówiliśmy 3341 3, 26 | nam przynosicie.~Zewsząd się głosy podniosły ku niemu, 3342 3, 26 | prędkiego wyboru. Litujmy się sami siebie a dzieci naszych. 3343 3, 26 | Ład czyńcie.~Milczenie się stało długie.~Wtem jeden 3344 3, 26 | okrzyku, jednego, co by mu się sprzeciwił.~Stary cofnął 3345 3, 26 | sprzeciwił.~Stary cofnął się, rękami jakby odpychając 3346 3, 26 | odpychając od siebie głosy, które się rozlegały coraz silniej, 3347 3, 26 | mnie.~To mówiąc i gdy tłum się ściskał a mieszał, stary 3348 3, 26 | z dala z końmi stał. Nim się opatrzono, co chce uczynić, 3349 3, 26 | zapobiec temu, wyśliznął się im z rąk, gdy sądzili, że 3350 3, 26 | zagrodzie swej poleciał. Rzucili się, kto żył, do koni, lecz 3351 3, 26 | z oka Piastuna, i udało się im tylko syna, którego koń 3352 3, 26 | ścigano, i o ojca a siebie się lękając łzami się zalewał.~ 3353 3, 26 | siebie się lękając łzami się zalewał.~Piastun, pierwszy 3354 3, 26 | sobą syna, a spodziewając się, iż, w zagrodzie i ojca 3355 3, 26 | nikt, gdyż nie zatrzymując się w domu, wprost do lasu uciekł 3356 3, 26 | wprost do lasu uciekł i skrył się w nim, puściwszy tylko siwą, 3357 3, 26 | wszystkich na grodzisku, gdy się o zniknięciu Piastuna dowiedzieli - 3358 3, 26 | wszyscy, przyznając, iż tak się ukrył, że go wyszukać, a 3359 3, 26 | pragnęli władzy, dziwili się, iż był człowiek ubogi, 3360 3, 26 | około grodziska zjawiła się wędrująca wiecznie Jaruha.~ 3361 3, 26 | koniach stała, dowiedziawszy się, że Piastun uszedł w lasy 3362 3, 26 | Piastun uszedł w lasy i w nich się ukrywał, rozśmiała się starucha, 3363 3, 26 | nich się ukrywał, rozśmiała się starucha, nie wierząc temu, 3364 3, 26 | kłodą nocowała; przede mną się on nie skryje, ja go znajdę.~ 3365 3, 26 | znajdę.~Tym bardziej że się z niej śmiano, starucha 3366 3, 26 | z niej śmiano, starucha się uparła iść, Piastuna szukać, 3367 3, 26 | szukać, a że tak pewną siebie się być zdawała i drudzy pomyśleli 3368 3, 26 | grodziska ruszyła Jaruha wprost się ku lasom kierując z takim 3369 3, 26 | mogli podążyć i przedrzeć się przez gąszcze, wśród których 3370 3, 26 | chwasty i puszczającymi się na próchnie krzewami. Przebywać 3371 3, 26 | z nich jednak nie rzucił się na Jaruhę, która do nich 3372 3, 26 | chleba spożyła go, dała nogom się wyprostować i szła znowu. 3373 3, 26 | szła znowu. Las podnosił się nieco ku górze i składał 3374 3, 26 | do niezwykłej wysokości się wznosiła. Uszedłszy nim 3375 3, 26 | hradyszcze. Jaruha wsunęła się nim rozglądając dokoła, 3376 3, 26 | podglądając.~W rogu, gdzie się dwie ściany wałów schodziły 3377 3, 26 | weszła, a Piastun poruszył się jakby przelękły, gdy ją 3378 3, 26 | naprzeciw niego spierając się na kiju.~- Tom was przecie 3379 3, 26 | znalazła - rzekła - a pora! Tam się ludzie rozbijają czekając, 3380 3, 26 | niewoli trzymają! Zlitujcie się nad dzieckiem waszym a wracajcie.~ 3381 3, 26 | na hradyszcze, kłaniając się kneziowi...~Ujrzawszy ich, 3382 3, 26 | nie pójdziemy. Zbliżywszy się tedy prosić go zaczęli usilnie, 3383 3, 26 | siedząca na ziemi śmiała się z radości.~- A tom ja was, 3384 3, 26 | Piastun szli razem nazad, bo się już im ani opierał, ani 3385 3, 26 | tu spoczywać.~Nie lękała się tak samo zwierza dzikiego, 3386 3, 26 | stworzenia. Wygodnie umieściwszy się zaraz w opuszczonym szałasie, 3387 3, 26 | Piastun też, nie przeciwiąc się, na konia siadł i jechali. 3388 3, 26 | Na was jednego zgodziły się gromady.~- Nie czułem się 3389 3, 26 | się gromady.~- Nie czułem się na siłach i nie czuję - 3390 3, 26 | mnie ogarnia. Ulitujcie się nade mną. Wiem w ubóstwie, 3391 3, 26 | Piastun! Piastun!~Wtem tłum się rozstąpił i dwaj owi goście 3392 3, 26 | stanęli przed nim. Zbliżali się z uśmiechem i pokłonem.~- 3393 3, 26 | mówić nie dały, wesele stało się w tłumach. Myszkowie, którzy 3394 3, 26 | z piórem, przecisnąwszy się przez ciżbę przynieśli go 3395 3, 26 | zamyślony, niemal smutny.~A gdy się doń cisnęli wszyscy - rzekł:~- 3396 3, 26 | władzy nie pragnąłem anim się jej dobijał. Kazaliście 3397 3, 26 | Ścibor mu rzekł kłaniając się do kolan:~- Czuwaj nad nami, 3398 3, 26 | jakby przelękły tym, co się stało, nie wierząc uszom 3399 3, 26 | Wola bogów i wasza niech się stanie. Jakoście mnie wybrali, 3400 3, 26 | winniście.~Jak do ojca cisnęli się doń wszyscy wyrzucając mu, 3401 3, 26 | zbiegł od nich i opierał się woli losu. Po raz pierwszy 3402 3, 26 | Leszkowie i Myszki, ocierając się o siebie, w zgodzie, razem 3403 3, 26 | jego całując, i uczuwszy się oswobodzonym chwycił konia, 3404 3, 26 | dano laskę białą i że mu się wszyscy do nóg kłaniali.~ 3405 3, 26 | nóg kłaniali.~Rozpłakała się niewiasta ręce łamiąc a 3406 3, 26 | ręce łamiąc a czując, że się ich swobodne, ciche życie~ 3407 3, 26 | szukać wszędzie, lecz nikt się nie postrzegł ani się opatrzył, 3408 3, 26 | nikt się nie postrzegł ani się opatrzył, kiedy i jak się 3409 3, 26 | się opatrzył, kiedy i jak się wysunęli i znikli.~Gdy orszak 3410 3, 26 | serce jej trwożył, schyliła się ku ziemi i ściskając nogi 3411 3, 26 | ściskając nogi zachodziła się od płaczu.~- Kneźno miłościwa - 3412 3, 26 | odeszli od progu. Byłoby się jednak stało to, czego się 3413 3, 26 | się jednak stało to, czego się lękał ubogi człek, gdyby 3414 3, 26 | okrzykując go nieustannie, cisnąc się doń i uważając za dziw dziwów 3415 3, 26 | oszczep mógł dźwignąć, stawił się pod swego wojewodę z rodem 3416 3, 26 | spod Lednicy, obawiając się zasadzki i utraty grabieży, 3417 3, 26 | iż Leszkowie nie wyrzekli się praw swoich i zemsty, której 3418 3, 26 | idące za łupieżą kupy cofały się obładowane nią w lasy, aby 3419 3, 26 | aby spocząwszy i pozbywszy się ciężaru, na nowo rozpocząć 3420 3, 26 | synowie Chwościska cofali się tak z garścią najemnika 3421 3, 26 | rubieże przynieśli wieści, że się nowa gotowała wyprawa.~Teraz 3422 3, 26 | gotowała wyprawa.~Teraz się jej już nie lękano, owszem 3423 3, 26 | a w lasach spodziewano się go oskoczyć i wymordować 3424 3, 27 | kilka po całej rozszedł się ziemi, podawano sobie wieść 3425 3, 27 | zagrody do zagrody. Dziwili się wszyscy, a im dalej od Gopła, 3426 3, 27 | słowo, możni nie mogli im się sprzeciwić; jednym głosem 3427 3, 27 | śmiejąc nic rzec smucili się bardzo. Lękali się ci, co 3428 3, 27 | smucili się bardzo. Lękali się ci, co do ich rodu należeli, 3429 3, 27 | głowa rodu, nie pokazywał się więcej. Ze ślepym Leszkiem 3430 3, 27 | ślepym Leszkiem swym zamknął się w osamotnionym grodzie, 3431 3, 27 | jedną tylko żył nadzieją, że się po oślepionym dziecięciu 3432 3, 27 | żony; stara macierz stała się piastunką dwojga dzieci, 3433 3, 27 | uczyniła dziecinnym, bawiło się ich dwoje pod dębami starymi 3434 3, 27 | Ojciec ukryty przysłuchiwał się czasem wesołemu gwarowi 3435 3, 27 | smutnej pary, nie pokazując się i nie mieszając do rozmowy, 3436 3, 27 | obcego człowieka u wrót się odzywał, rzadziej jeszcze 3437 3, 27 | Bumirem kilka razy domagała się widzenia z Miłoszem. Raz 3438 3, 27 | powiedział, że do niczego mieszać się nie chce, i odprawił, a 3439 3, 27 | obiorze Piastuna Leszkowie się niepokoić zaczęli o siebie - 3440 3, 27 | z dębów stadem zlatywały się gołębie, a ona je, rzucając 3441 3, 27 | skakały. Gdy u wrót hałas się dał dyszeć, gołębie pierzchnęły 3442 3, 27 | psy szczekając i ujadając się zerwały i niedźwiedź począł 3443 3, 27 | począł mruczeć, choć mu się łba z ziemi podnieść nie 3444 3, 27 | pomost górny i przypatrywał się, kto przybywał.~Stało tam 3445 3, 27 | ruchów i głosu domyślał się młodych ludzi. Oba niecierpliwie 3446 3, 27 | Oba niecierpliwie domagali się, aby ich dla rozmowy do 3447 3, 27 | nikogo. Na próżno napierali się i łajali, nie pomogło nic.~ 3448 3, 27 | przepołowiony i na palcu łańcuszkiem się trzymał tylko; stróż powlókł 3449 3, 27 | trzymał tylko; stróż powlókł się pod dęby do pana i bijąc 3450 3, 27 | coś jak łza potoczyła mu się po policzkach i brodzie, 3451 3, 27 | podwórza, psy nawet powlekły się za Leszkiem. Odsunięto drągi, 3452 3, 27 | Tuż za wałem zmieniły im się zaraz postawy i twarze. 3453 3, 27 | skurczeni i pokorni, tu się im wyprostowały barki, podniosły 3454 3, 27 | synowie Chwostka.~Oglądając się niemal pogardliwie dokoła, 3455 3, 27 | pogardliwie dokoła, zbliżać się poczęli do Miłosza, który 3456 3, 27 | poczęli do Miłosza, który się nieco podniósł, gdy ich 3457 3, 27 | Oczy tylko zwrócił, by się im przypatrzyć z daleka. 3458 3, 27 | czekał.~Natenczas starszy się odezwał do niego:~- Dostaliśmy 3459 3, 27 | niego:~- Dostaliśmy i my się do was kneziu, z niebezpieczeństwem 3460 3, 27 | pomagać i dał ludzi.~Miłosz się popatrzał groźnie na obu.~- 3461 3, 27 | własnemu i krwi nie dam się przeciwko sobie podnosić.~ 3462 3, 27 | nowych, mruczał dziko. Zdawał się czekać tylko skinienia, 3463 3, 27 | czekać tylko skinienia, aby się rzucić na nich.~- My musimy - 3464 3, 27 | wyczekując, azali nie odezwie się Miłosz. Kneź milczał.~- 3465 3, 27 | starym Miłoszu widocznie się gotowało i burzyło już coś, 3466 3, 27 | już coś, choć wstrzymywał się z mową. Niekiedy oczy z 3467 3, 27 | krwawymi powieki podniosły się i wąs siwy zakąsał, ręka 3468 3, 27 | buchnął nareszcie. Ręka się podniosła.~- Z wami ani 3469 3, 27 | synowie moi?... Jakeście się ośmielili wnijść tu... wy... 3470 3, 27 | Chwostka sczerwieniwszy się chwycili bezmyślnie za miecze 3471 3, 27 | zabić syna twojego, bo mu się burzył i powstawał; oślepił 3472 3, 27 | zostawił.~Miłosz nagle dźwignął się z ziemi, róg miał za pazuchą, 3473 3, 27 | wszystkich stron podwórza czeladź się zbiegać zaczęła.~Chwostka 3474 3, 27 | Chwostka synowie niepewni, co się stanie, dłońmi tylko cisnęli 3475 3, 27 | miecze, ramieniem do ramienia się przyparli, twarze im pobladły 3476 3, 27 | przerażonymi patrząc, co się z panem jego działo. Miłosz 3477 3, 27 | wrzasnął starszy, rzucając się ku Miłoszowi - ty byś śmiał? - 3478 3, 27 | szukali tego, oddaliście się mi w ręce, abym pomścił 3479 3, 27 | oślepnie drugi.~Odwrócił się, ludziom nadbiegającym ręką 3480 3, 27 | W mgnieniu oka czeladź się na kneziów rzuciła, ci barkami 3481 3, 27 | rzuciła, ci barkami oparłszy się o siebie, dobyli mieczów 3482 3, 27 | jeden z pachołków rzucił się na ziemię i za nogi chwyciwszy 3483 3, 27 | najdalszych kątów wysypywało się, co żyło, psy ujadać zaczęły, 3484 3, 27 | niedźwiedź zaryczał spinając się na łapy. Dwu kneziów wiedziono 3485 3, 27 | ciągnąc, pomimo rzucania się i oporu rzucono do głębi 3486 3, 27 | na które ciężki kamień się potoczył.~Wrzawa nagle ustała. 3487 3, 27 | brodę mu rozwiewał.~Zdawał się walczyć z sobą. Niekiedy 3488 3, 27 | Niekiedy wypogadzała mu się twarz, to dziczała, to zasmucała 3489 3, 27 | ale ci, na których chciał się pomścić, to były wnuki jego, 3490 3, 27 | matki.~Gdy Miłosz rzucał się tak, zbierając się co chwila 3491 3, 27 | rzucał się tak, zbierając się co chwila zawołać Hulę dla 3492 3, 27 | uczynić musieli.~Litość się w nich obudziła.~Wszystek 3493 3, 27 | ujarzmili Dulebów i znęcali się nad nimi, niewiasty ich 3494 3, 27 | zwierzęciem, jak niedźwiedź, co się u nóg starego Miłosza wylegiwał. 3495 3, 27 | izby wnijść nie mógł, póki się nie nagiął na poły; wóz 3496 3, 27 | wiązkę siana. Zwierz mu się nie oparł żaden, a ludzi 3497 3, 27 | potrzebował okrycia. Żywił się najczęściej mięsem surowym, 3498 3, 27 | Zamiast mowy mruczeniem jakimś się odzywał niezrozumiałym i 3499 3, 27 | Wtem do wrót gwałtownie się dobijać poczęto i wołanie 3500 3, 27 | wołanie za nimi słyszeć się dało, aby kneziów wydano.~