Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
tchnieniem 1
tchórzów 1
tchu 6
te 105
tedy 32
tegie 1
tego 173
Frequency    [«  »]
108 tych
106 przed
105 jest
105 te
103 glowe
103 ty
101 teraz
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

te

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | niebo, potem na konie... te zobaczywszy go z wolna zaczęły 2 1, 1 | jej głębinę. Byłby teraz i głowę mógł dojrzeć w krzakach, 3 1, 1 | swoi - a nie wrogi.~Słowa te powoli wyrzekł starszy łamaną 4 1, 1 | wiedzą one więcej niż wy... te - wiedźmy nasze...~Potrząsnął 5 1, 2 | strzała przebić nie mogły. Te gdy na ławę wykładać począł, 6 1, 2 | gdybyście psy mieli z sobą i te by głodu nie zaznały. Zwierzęta 7 1, 3 | wyjmując z zanadrza - nad jedną. Gdy się głos rozejdzie 8 1, 3 | wiedzieli.~Cicho, ponuro wymówił te słowa. Smerda je usłyszał 9 1, 3 | chciał sobie w pamięć wrazić muzykę nocną puszczy, którą 10 1, 4 | rozśmiał.~- Eh-e - rzekł - nie te to czasy!~- Nie te święte 11 1, 4 | nie te to czasy!~- Nie te święte czasy, co bywały - 12 1, 4 | ciągnął śpiewak ślepy - nie te czasy, gdy u nas gęśli bywało 13 1, 4 | tego smoka, jak potworę umorzyć? Myśli miesiąc, 14 1, 4 | tego smoka, jak potworę umorzyć?~Siedem razy miesiąc 15 1, 5 | ludzi buntują... Dzicz w pęta wziąć trzeba... Smerda 16 1, 5 | bocznym dworze, a gdy się te otwarty, znalazł się w pięknej 17 1, 6 | dokończę... nie ujdą mi te harde głowy... a dla synów 18 1, 6 | Nie czekając już, aby mu radę powtórzono, ruszył 19 1, 6 | siny, a od progu posłyszał te pieśni, które nigdy w smutku 20 1, 6 | razy spojrzał na nią, na krasę i wesele domu, na 21 1, 7 | cale widać nie było, bo się te przed obcym kryły... Izba 22 1, 7 | zwierz, spuszczono psy, a te się wnet nań rzuciły. I 23 1, 8 | pola wydartego mieli, a te zasiewali tylko, aby im 24 1, 8 | one w ich rękach. Znano ubogą, starą chatę naokół 25 1, 8 | Słyszałem, gdy dawano te rozkazy, rzuciłem się co 26 1, 8 | Strach je ogarniał. Jęki te Wiszowi serce miękczyły, 27 1, 8 | gotując się do drogi.~W stronę, od której napaść 28 1, 9 | zabójców plemienia...~Śpiewy te żałobne powtarzały się bez 29 1, 10 | twarze każdego. Właśnie w stronę źrenice chciwie wymierzył, 30 1, 10 | wypleni nas, a sam posiędzie ziemię, na której popioły 31 1, 10 | powtarzać - dobry pan... a dwie te pieśni razem z sobą złożone 32 1, 10 | znajomej pieśni starej. zaledwie posłyszano, gdy 33 2, 12 | które naówczas całą niemal ziemię okrywały.~Od rana 34 2, 12 | czasem opanowywał nad ranem te gromady i dziksze z nich 35 2, 12 | gwałtownie dziewczęta. Zwano też te szały "stadem". Rodzina 36 2, 12 | ognisk razem rozpoczęły się te skoki, a wnet potem z ogniem 37 2, 12 | na drogę, a Żywia, widząc te przygotowania, na ziemię 38 2, 13 | czy się godzi zdradzać tajemnicę, bo dla mężczyzny 39 2, 13 | ściskając.~- Oj... łowy te, łowy... gorzej wojny takie 40 2, 13 | otworzył oczy i ujrzał dziwną parę.~Oby człowiek 41 2, 13 | choćby życiem zapłacić, a o zausznikowi kneziowskiemu 42 2, 14 | obwód pierwszy chramu. Stały te kamienie ogromne, jak je 43 2, 14 | słuchał. Dziewczę wymówiło te wyrazy szybko, rumieniec 44 2, 14 | żywymi. Wśród ciemności te drganiem płomienia ruszające 45 2, 14 | podniosła. Ogień już był objął pierwszą ofiarę, na którą 46 2, 14 | swe w ciemnym kątku niż te napaści próżnującej gawiedzi 47 2, 14 | napaści próżnującej gawiedzi i te pytania bez końca.~Nazajutrz 48 2, 14 | poszanowaniem patrzeć zaczęły na , która ani skarżyć się nie 49 2, 14 | wszystkie dziewczęta w niej jakąś wyższość, która się 50 2, 14 | najlepszym orężem i odwagą na te gromady tysiączne.~Namarszczywszy 51 2, 14 | żywiej cisnęła się dwornia. popychano zewsząd, a stęknąć 52 2, 14 | jakby jeszcze dręczyły te duchy, które mówiły przez 53 2, 15 | tępią, gnębią... Niech ziemię ogniem puszczą całą. 54 2, 15 | czasu dużo spłynie, nim te puszcze przejdzie wskroś 55 2, 15 | praszczury moje siedzieli, a siłę dzierżyli, którą ja mam 56 2, 16 | bodniach. Niżej jeszcze były te lochy ciemne i wilgotne, 57 2, 16 | musieli.~Kneź ze złości ze nowinę niedobrą na posła 58 2, 16 | posłaniu, gdy posłyszał te tak niezwykłe w cichym grodzie 59 2, 16 | świąteczne, aby nic nie brakło na te gody.~Już słońce było wysoko, 60 2, 17 | uśmiechnął mu się.~- Myszki te ja po jednej wyłapię - rzekł 61 2, 18 | pola zaludniały naówczas te tajemnicze istoty w postaciach 62 2, 18 | na jego twarzy, słysząc zagadkową mowę. Obejrzał 63 2, 18 | sam pierwszy rzucił się w stronę.~Ledwie się ruszyli, 64 2, 18 | pamiętał, jak jechali; lasy te oba nieraz przechodzili 65 2, 18 | się tylko.~Zdawało się, że te słowa były nieszczęśliwym 66 2, 18 | Gości bogi zsyłają. Wyrazy te wyrzekł z powagą i spokojem 67 2, 19 | czarownikami jesteście? Na co te znaki czynicie i dlaczego?~- 68 2, 19 | obcych żywiołów zachwiało całość potężną, od Indów 69 2, 19 | narody naszej mowy, zwłaszcza te, które wojować muszą. Źle 70 2, 19 | bo u nas już przed wieki te prawdy niegdyś królowały 71 2, 19 | prosty potrafił nawrócić na wiarę królów, mocarzy i 72 2, 19 | się na niebie.~- Co znaczą te ognie? - zapytali goście - 73 2, 19 | przycinała. Żeby się zaś te obrzynki włosów na ogień 74 2, 19 | gorący i mimowolnie troska o wojnę wszystkim dogryzała.~ 75 2, 19 | Oglądali się wszyscy na srogą wieżycę u Gopła, sterczącą 76 2, 20 | śmiech i pustotę.~- Gdybym był wprzódy spotkał - myślał 77 2, 21 | przestrachem.~- Kto was tu wysłał w godzinę? - zawołał.~Nim 78 2, 21 | rzucić precz z wieży, a ciała te, padające na ziemię, potrzaskane 79 2, 21 | zaczyniona wodą, ale i na rzucili się skwapliwie głodni, 80 2, 21 | usiłowali. W godzinę a drugą i te ze snem zapasy ustały, milczenie 81 3, 22 | chramów i takich bóstw, jak te, co u Redarów i Ranów... 82 3, 22 | okazać. I nie w smak szły te wróżby znaczniejszym, a 83 3, 24 | niego już inne jakie... te ci służyć będą jak niewolnice... 84 3, 24 | Skądże się teraz wzięły te łzy i ta trwoga?...~Doman 85 3, 25 | postrzegło szeroką bliznę, , którą mu jej własna ręka 86 3, 25 | przegrała i musisz być moją!~Gdy te słowa usłyszała, panna do 87 3, 25 | nie schwycił, tu słyszy te słowa: - Poznałem cię szósty 88 3, 26 | zdziwili się mocno, obcy im samą radę dawali, którą 89 3, 26 | człek mały i ubogi.~Słowa te z jego ust posłyszawszy 90 3, 27 | Leszkowie muszą pójść z nami. czerń i tłuszczę, co podnosi 91 3, 28 | brała niezmierna widzieć te ciekawości.~Urabiał go tak 92 3, 28 | zmógł się, aby przyjąć te łaski, jak było potrzeba. 93 3, 28 | się w obozie ruszały, a te miały przodem iść, drudzy 94 3, 28 | ciele nie mieli, tarcze te służyły w zastępstwie. Sporządzono 95 3, 30 | Zasępiły się twarze na samą wzmiankę, aby wojsko od 96 3, Dop| pierwociny bytu narodu. Te chwile mało po sobie pomników 97 3, Dop| podania ciemne. Podania te nawet czerpać już dziś musimy 98 3, Dop| Wandy, która dziewosłęby te z odmową odsyła. Rytogar, 99 3, Dop| bieżeli ślepo i zapalczywie w stronę, gdzie mniemane świeciły 100 3, Dop| godność książęcą". Wyścigi te miały się odbyć w pobliżu 101 3, Dop| wiadomą ścieżkę. Zdradę odkryli dwaj młodzi, którzy 102 3, Dop| Czestmir, Wisław.~Imiona te także zdają się być przez 103 3, Dop| łzawym potem spłynęły". Te posągi spiżowe na zamku 104 3, Dop| umierają, a Popiel śmierć ogłasza jako zasłużoną karę 105 3, Dop| rozszerza, dramatyzuje te baśnie stare, a zarazem


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL