| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] niczyim 1 niczyjej 1 niczym 15 nie 2380 nieba 2 niebawem 1 niebezpieczenstwa 1 | Frequency [« »] 4603 i 4048 sie 2762 na 2380 nie 2344 z 1855 w 1443 do | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances nie |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | muzyka lasów... Trąciło o nie skrzydło wiosennego powiewu 2 1, 1 | spopielałe, i kilka w nim nie dopalonych głowni. Poniżej, 3 1, 1 | uszu bacznie. Nic słychać nie było prócz szumu lasu, śpiewu 4 1, 1 | których ust prawie znać nie było. Sukienna, wełniana, 5 1, 1 | Ruchy ciała zręczne i silne nie dawały wieku odgadnąć, choć 6 1, 1 | silnie kopnął w ścianę jego, nie mówiąc słowa. Poruszyło 7 1, 1 | podobny. Twarz mu jeszcze nie porastała, włosy miał krótko 8 1, 1 | ziemi nikt oprócz nich dwu nie rozumiał, zawołał:~- Gerda, 9 1, 1 | noclegowisko, patrząc, czy czego nie zapomniał na nim, rękami 10 1, 1 | drogi żadnej śladu widać nie było.~Zdawał się chcieć 11 1, 1 | wchodziły w wodę, która tu nie była grząską ni głęboką, 12 1, 1 | noclegowiska śladu człowieka nie dostrzegło oko, bór, jak 13 1, 1 | Na wzgórzu... coś bielało nie opodal. Pod dębem leżał 14 1, 1 | ledwie poczuwszy pocisk, nie wiedząc jeszcze, czy do 15 1, 1 | już ani widać, ani słychać nie było... Cisza panowała nad 16 1, 1 | przebiegli tak staj kilkoro, aż nie słysząc nic, nie widząc 17 1, 1 | kilkoro, aż nie słysząc nic, nie widząc pogoni - zwolnili 18 1, 1 | oczyma przylgłego do konia. Nie miał nawet czasu od strzały 19 1, 1 | głębsza była, bo płachty nie wstrzymały strzały. No, 20 1, 1 | zamruczał starszy - oni ich nie zatruwają. Obawiałem się, 21 1, 1 | się, aby ich tam więcej nie było. Znać jeden rozbójnik 22 1, 1 | było. Znać jeden rozbójnik nie straszny. Nie ważył się 23 1, 1 | rozbójnik nie straszny. Nie ważył się zobaczywszy, żeśmy 24 1, 1 | Śpieszyć trzeba, żeby nas w tym nie zaskoczyli lesie, póki nie 25 1, 1 | nie zaskoczyli lesie, póki nie dojedziemy do znajomych. 26 1, 1 | Puszcza wciąż była dzika, nie zamieszkała, milcząca. Raz 27 1, 1 | zalatywał oddech gorący.~Nie zmieniła się okolica - bór 28 1, 1 | chodaka.~Ale skarżyć się nie śmiał, zawijać rany hubą 29 1, 1 | co by krew za-tamowały - nie było czasu. Starszemu też 30 1, 1 | otarł je o końską grzywę - nie troszcząc się o to. Rozpatrywał 31 1, 1 | konia się zsunął, rzucił go nie patrząc i legł na ciepłym 32 1, 1 | matka twoja omyliła, że ci nie wdziała chust i spódnicy? 33 1, 1 | na własną twarz jego.~- Nie o moją mi strach - rzekł - 34 1, 1 | rozśmiał się tylko i nic nie odpowiedział. Gerda tymczasem 35 1, 1 | łuk napiął i strzelił... Nie ranił żadnej, zerwały się 36 1, 1 | słowa tam... Najlepiej byś nie mówił nic i niemego udawał... 37 1, 1 | oczyma szukając, czy kogo nie zobaczy. Nie widać było 38 1, 1 | szukając, czy kogo nie zobaczy. Nie widać było żywej duszy. 39 1, 1 | siedzącego starca, który, nie postrzeżony, od dawna go 40 1, 1 | Ubrany był cały w bieli, nic nie mając na sobie oprócz odzieży 41 1, 1 | Nogi miał bose, głowę siwą nie okrytą. Ogromna, długa do 42 1, 1 | czerwony. Żadnej zresztą nie miał ani ozdoby, ni broni. 43 1, 1 | Wiszu... - rzekł z konia nie zsiadając podróżny, uchyliwszy 44 1, 1 | dobrzy przyjaciele, choć nie swoi - a nie wrogi.~Słowa 45 1, 1 | przyjaciele, choć nie swoi - a nie wrogi.~Słowa te powoli wyrzekł 46 1, 1 | Stary patrzał nic jeszcze nie odpowiadając. Na psy naprzód 47 1, 1 | coraz to się ku nim targały. Nie chciały odchodzić. Gospodarz 48 1, 1 | Stary się czegoś zadumał.~- Nie bardzo u nas mieniać jest 49 1, 1 | nas niewiele. Myśmy też nie zwykli bardzo do rzeczy, 50 1, 1 | robi, gdybyśmy wam tego nie dostawili... Do Winedy daleko...~- 51 1, 1 | to kości, rogu i kamienia nie dosyć? - rzekł stary Wisz 52 1, 1 | bez których teraz żadna nie stąpi.~- Nic by to nie było - 53 1, 1 | żadna nie stąpi.~- Nic by to nie było - ciągnął dalej, patrząc 54 1, 1 | rzekł - nikt o napaściach nie myśli... Ja nie jeżdżę cudzego 55 1, 1 | napaściach nie myśli... Ja nie jeżdżę cudzego podpatrywać, 56 1, 1 | Wy mnie przecie znacie, nie pierwszy raz jestem u starego 57 1, 1 | który choć języka waszego nie umie - przecie w nim trocha 58 1, 1 | niej przyśli? Hę? Pewnie nie po jej woli?~Rozśmiał się 59 1, 1 | odparł - wam tego mówić nie trzeba. A gdzież to na świecie 60 1, 1 | całym świecie, bo one woli nie mają.~- Nie wszędzie - wtrącił 61 1, 1 | bo one woli nie mają.~- Nie wszędzie - wtrącił stary. - 62 1, 1 | wtrącił stary. - Młodym woli nie dają, a stare u nas szanują. 63 1, 1 | odmawiają, przecie duchy przez nie mówią i wiedzą one więcej 64 1, 1 | Zechcecie co wziąć - dobrze, a nie będzie zgody - nie pogniewamy 65 1, 1 | dobrze, a nie będzie zgody - nie pogniewamy się o to.~- O 66 1, 1 | o to.~- O gościnę prosić nie trzeba - zawołał Wisz wstając. - 67 1, 2 | niemych", języka narodu nie znających zwano - zza typu 68 1, 2 | przed się, aby im jakiego nie rzucił czaru.~Stara Wiszyna, 69 1, 2 | noże... przecie się nam nic nie stało... Nie ma się go co 70 1, 2 | się nam nic nie stało... Nie ma się go co obawiać, bo 71 1, 2 | zyskiem goni, temu czary nie w głowie.~- Źle mówicie, 72 1, 2 | napadają. Ano wola twoja, nie moja...~I szybko ustąpiła 73 1, 2 | szybko ustąpiła mrucząc, nie oglądając się już za siebie, 74 1, 2 | nadrabiał.~Chłopak jego z konia nie złażąc z nim wjechał w podwórze. 75 1, 2 | zamka żadnego, bo ich nigdy nie zawierano. Z sieni w lewo 76 1, 2 | stało, na którym nigdy ogień nie gasnął. Dym się dobywał 77 1, 2 | prawa pewne. Niewiasty się nie ukazywały, ale że na cudzoziemca 78 1, 2 | oczy widzą, że zwodnictwa nie ma, a jest popatrzeć na 79 1, 2 | popatrzeć na co!~Stary nic nie mówił, ruszył się tedy ku 80 1, 2 | zwinnie, jakby wcale obarczony nie był. Pochyliwszy się nieco 81 1, 2 | ani nawet oczów nacieszyć nie dozwolicie? Jam już człek 82 1, 2 | się wstydzić, ani lękać nie macie powodu.~Wisz zawahał 83 1, 2 | drzwi sobą zapierając, ale nie pomogły groźby jej i obawy; 84 1, 2 | tam za nim działo, niby nie widział, niby się nie zajmował 85 1, 2 | niby nie widział, niby się nie zajmował niczym, tylko towarem, 86 1, 2 | sobie do szyi przykładał nic nie mówiąc, a pokazując, jak 87 1, 2 | miecz, ani strzała przebić nie mogły. Te gdy na ławę wykładać 88 1, 2 | Hengo ostrożnie zwrócił na nie oczy. Wszystkie odziane 89 1, 2 | braciach.~Lecz wzork się jej nie palił do tych błyskotek. 90 1, 2 | przyniesie - rzekł Niemiec.~Nie mówiąc nic, nie posuwając 91 1, 2 | Niemiec.~Nie mówiąc nic, nie posuwając ręki dziewczyna 92 1, 2 | który głową skinął, i nic nie mówiąc na ławie go przed 93 1, 2 | za gościnę podarków brać nie godzi.~Z uśmiechem Hengo 94 1, 2 | gospodarz jeszcze się był nie odezwał, a bez niego nic 95 1, 2 | a bez niego nic się tu nie działo. Był głową domu i 96 1, 2 | panem. Woli swej nikt tu nie miał, jeśli on mu jej~nie 97 1, 2 | nie miał, jeśli on mu jej~nie podał... Hengo, co miał 98 1, 2 | ozdób na ławie, czego znać nie widział w życiu. Był to 99 1, 2 | przynosi...~- Namże on by nie przyniósł szczęścia? - zapytał 100 1, 2 | ważyć się na to musimy. Nie wyjdzie z domu dziewka, 101 1, 2 | dziewka, żeby jej do wiana nie dać kolców i szpilek.~Skinął 102 1, 2 | mogiły... Na wojnę iść już nie myślę, na to są chłopcy 103 1, 2 | ano i do grobu to wziąć nie szkodzi... wszak ci u was 104 1, 2 | łatwo, ale co dać za to? Nie bardzośmy zapaśni.~- Jużci 105 1, 2 | zaczął, nic mu w nich sierści nie pozostawało.~Dopiero się 106 1, 2 | co ja wożę, tego ziemia nie rodzi ani ludzie robią, 107 1, 2 | zbłądzi, głodem przymrze, nie dośpi... a rad, kto wyjdzie 108 1, 2 | swojego życia i odmienić go nie może. Nie tyle za bogactwami 109 1, 2 | i odmienić go nie może. Nie tyle za bogactwami goni, 110 1, 2 | uśmiechnął.~- Tak dużo, że nie zapamiętam, z ilu rzek piłem 111 1, 2 | języków, którem słyszał, nie zliczę... a ludzi różnych...~ 112 1, 2 | przerwał stary - my wojny nie pragniemy ani w niej smakujem. 113 1, 2 | wojować, bośmy tego dawniej nie znali. Prawda, że tam u 114 1, 2 | mogiłach i już ich prawie nie widać. Nie zdał się już 115 1, 2 | już ich prawie nie widać. Nie zdał się już teraz kamień, 116 1, 2 | skąd idzie. Inaczej by go nie poznali. A będzie tak na 117 1, 2 | i zwierzom rogi. Gdyby nie kamień, nie byłoby człowieka 118 1, 2 | rogi. Gdyby nie kamień, nie byłoby człowieka i życia. 119 1, 2 | kamienia nieśmiertelnego nic nie pożre.~To mówiąc młoty swe 120 1, 2 | ani matka, ani siostry nic nie wiedziały. Kto chciał wiedzieć 121 1, 2 | ofiary składano, nikt tam nie przodował, tylko ona jedna 122 1, 2 | nikt nawet spojrzeć na nią nie śmiał zuchwale. Wszyscy 123 1, 2 | wiedząc, że się jej nic złego nie stanie, że niewidzialna 124 1, 2 | wilkołaka odegna, smoka i węża nie dopuści.~U ogniska warzyła 125 1, 2 | dostatek w domu, bo i nabiału nie brakło, zwierzyny, kołacza 126 1, 2 | parobcy...~Dziewki i niewiasty nie śmiejąc usiąść z mężczyznami, 127 1, 2 | Jedzcie spokojnie - rzekł - nie zapomną o nim - u nas obyczaj 128 1, 2 | zapomną o nim - u nas obyczaj nie tylko o panu pamiętać, ale 129 1, 2 | mieli z sobą i te by głodu nie zaznały. Zwierzęta też, 130 1, 3 | z wolna powtórzył, jakby nie chcąc się z tym zdradzić, 131 1, 3 | Dokąd? Ot, sam dobrze nie wiem. Wy tu na znacznej 132 1, 3 | gromadę - którzy z życiem nie puszczą. Po lada jakich 133 1, 3 | chałupach w lesie tłuc się nie myślę, pożytku z tego mało... 134 1, 3 | ale... toć też gdzieś, nie opodal kneź wasz siedzi... 135 1, 3 | jego grodu nad jeziorami nie było daleko, puściłbym się...~ 136 1, 3 | ruszył. a ręką w prawo, nie mówiąc nic, pokazał.~- Jestże 137 1, 3 | zmilczał.~- Wasz ci to kneź, nie obcy - rzekł po chwili - 138 1, 3 | A kto z wojny skorzysta? Nie my, ino kneź nasz i jego 139 1, 3 | w wojnie, temu i mogiły nie usypią, krucy ciała rozniosą.~ 140 1, 3 | gromada silną bywa... Ja nie wiem więcej, dań mu daję, 141 1, 3 | daję, jaką każe - i znać go nie chcę: ni jego, ani całego 142 1, 3 | rzekł Wisz. - Gdybym nim tu nie miał być, toć są jeszcze 143 1, 3 | gdzie indziej, gdzie wojna nie dochodzi i niewola. Zaorałbym 144 1, 3 | pomyślał nieco.~- Czemu nie! Próbujcie szczęścia - rzekł. - 145 1, 3 | stary z kamienia.~- Słońce nie zaszło jeszcze, macie dobre 146 1, 3 | nawet szanuje. Innej broni nie potrzebuję - dodał, róg 147 1, 3 | nigdzie śladu drogi żadnej nie było, kierował się nie patrząc 148 1, 3 | żadnej nie było, kierował się nie patrząc prawie. Hengo drapał 149 1, 3 | przed rosą, aby im skrzydła nie ociężały.~Szli tak coraz 150 1, 3 | drzewa już oku nic widzieć nie dopuszczały nad wierzchołki, 151 1, 3 | słupy wznosiły się ku górze, nie zgięte żadnym wiatru powiewem... 152 1, 3 | boję się, czyśmy wilka nie wywołali z lasu. Tętent 153 1, 3 | która nigdy z próżnymi nie odchodzi rękami. Smerdowie 154 1, 3 | żywością prawie młodzieńczą i nie patrząc już prawie na Niemca 155 1, 3 | zabiorą, ale mnie...~Hengo nie okazywał twarzą wcale, czy 156 1, 3 | twarzą wcale, czy był rad lub nie spotkaniu.~- Juścić - rzekł - 157 1, 3 | mruknął Wisz. - Pięciu ich, nie tak to straszna rzecz, moi 158 1, 3 | pokłonił, chociaż ten mu nie myślał oddać powitania. 159 1, 3 | aby się tu obcy po kraju nie wałęsali. Pójdzie z nami.~- 160 1, 3 | młodszych niewiast widać nie było.~Na znak dany przez 161 1, 3 | obcymi ludźmi zuchwałymi nie spotykać. Wyjaśniła się 162 1, 3 | córek, ani synowej żadnej nie zobaczył.~Smerda zlazł z 163 1, 3 | gardła zalali. Gospodarz, nic nie mówiąc, z dala zajął miejsce 164 1, 3 | szeptać zaczął. Z twarzy nie widać mu było przestrachu... 165 1, 3 | córki wasze? Radzi byśmy na nie popatrzali, gładkie mają 166 1, 3 | liczka.~- I dlatego wam ich nie pokażą - wtrącił gospodarz. - 167 1, 3 | do nich? A Jaga dodała:~- Nie ma ich od rana. Poszły w 168 1, 3 | rydzami, chyba i na noc nie powrócą.~- W las! - zaśmiał 169 1, 3 | szkoda, żeśmy ich po drodze nie spotkali. Byłoby się z kim 170 1, 3 | pozostać, a nigdy z niego nie wrócić. Wilcy z krukami 171 1, 3 | z wiadra wody napił. Tu nie opodal rozwiązany siedział 172 1, 3 | wy-szli razem do sieni.~Nic nie mówiąc stary ręką ukazał 173 1, 3 | mu do ucha:~- Ja się ich nie boję, nic mi nie zrobią - 174 1, 3 | się ich nie boję, nic mi nie zrobią - dostanę się z nimi 175 1, 3 | do knezia. Towaru tylko nie wezmę z sobą wszystkiego - 176 1, 3 | wszystkiego - by darmo się nie wozić z ciężarem. Wisz popatrzał 177 1, 3 | zdziwiony.~- Dlaczegóż uchodzić nie chcesz? Spod mojego dachu 178 1, 3 | chytrze, głową potrząsając.~- Nie boję się - nic mi nie zrobią... 179 1, 3 | Nie boję się - nic mi nie zrobią... wykupię się im, 180 1, 3 | nim postrzeżono, że go nie stało.~W izbie gwar był 181 1, 3 | środka. Ludzie mu widocznie nie w smak byli.~Zobaczywszy 182 1, 3 | łaskawe - rzekł - ano, na tym nie koniec. Kiedy zdrowia życzy, 183 1, 3 | żąda, inaczej by o kmieciu nie wspomniał.~Smerda brwiami 184 1, 3 | rzekł Wisz.~- My jej nie wydamy nikomu, ale na grodzie 185 1, 3 | nam ludzi... U nas się źle nie dzieje... Głodu nie mają, 186 1, 3 | źle nie dzieje... Głodu nie mają, jedzą razem ze psy 187 1, 3 | wylegają. I piwa się im nie skąpi. Przyjdzie wyprawa, 188 1, 3 | niewolę - dodał Wisz.~- Jeżeli nie dwu, jednego musicie dać - 189 1, 3 | kiedy kmiecie na postronkach nie ciągnęli, jak się im naprzykrzy.~ 190 1, 3 | naprzykrzy.~Zmilczał posłaniec.~- Nie przeciwcie się - szepnął 191 1, 3 | podszedł.~- Tobie w polu nie bardzo się chce robić, a 192 1, 3 | chce robić, a koło domu też nie lepiej - rzekł do niego - 193 1, 3 | choć parobczak synem jej nie był, ale się w chacie wychował 194 1, 3 | smutny jeszcze, ale milczący, nie narzekając już na losy swoje.~ 195 1, 3 | zawodzić musiały. Nikt jednak nie śmiał ozwać się głośniej, 196 1, 3 | ozwać się głośniej, aby obcy nie posłyszeli głosów niewieścich 197 1, 3 | posłyszeli głosów niewieścich i nie domyślili, że się od nich 198 1, 3 | niemieckie. Niemca też puszczono, nie bardzo się troszcząc o niego - 199 1, 3 | Słowiki tylko krzyczały... - Nie płacz ty i nie narzekaj - 200 1, 3 | krzyczały... - Nie płacz ty i nie narzekaj - począł po cichu 201 1, 3 | począł po cichu Wisz - nikt nie wie, gdzie go jaka dola 202 1, 3 | mi tak było potrzeba. I nie tylko mnie, ale i drugim.~- 203 1, 3 | Słuchaj, Sambor - ja ciebie nie na zgubę ślę, ale z potrzeby. 204 1, 3 | Nam dojadło to... My nic nie wiemy, co oni tam robią, 205 1, 3 | kłaniaj się nisko... a o nas nie zapominaj.~Czasem tam kto 206 1, 3 | skończy.~Wisz przerwał mu.~- Nie na wieczność tam idziesz - 207 1, 3 | dowiesz, bo cię się strzec nie będą... Na Kupałę, na Koladę 208 1, 3 | pozwolą... a od stołba do nas nie kraj świata!~I pogłaskał 209 1, 3 | jakby skarg tych słuchać nie chciał, nie odpowiedział 210 1, 3 | tych słuchać nie chciał, nie odpowiedział na nie.~- Patrz 211 1, 3 | chciał, nie odpowiedział na nie.~- Patrz a ucz się - powtarzał - 212 1, 3 | niewola gotuje, jeśli o sobie nie pomyślimy. A kto z nas wie, 213 1, 3 | smaży? Żaden z kmieciów nie ma tam swojego. Ja tam twoje 214 1, 3 | mu je, zyszczesz łaski, nie będą się taić przed tobą. 215 1, 3 | usłyszeć się spodziewał.~Sen go nie brał - siadł na kłodzie 216 1, 3 | niemu.~- Samborze, mój miły, nie trwóż się i nie tęsknij - 217 1, 3 | mój miły, nie trwóż się i nie tęsknij - powrócisz. - Ale 218 1, 3 | przeciągłym. - Co tobie? Nie wstydże ci mieć strach w 219 1, 3 | w sercu, a łzy w oczach? Nie każdemu dano siedzieć w 220 1, 3 | czasem ja jutro odgadnę... Nie smuć się, Sambor Złego ci 221 1, 3 | Sambor Złego ci się nic nie stanie.~- Szkoda mi was 222 1, 3 | i poczęła mówić z wolna, nie patrząc na chłopca:~- Wrócicie, 223 1, 4 | one, a choć wiatru czuć nie było na ziemi. górą obłoki 224 1, 4 | aby o głodzie ze dworu nie wyjechali. Na ławie Wisz 225 1, 4 | było dać, aby złej woli nie miał i nie skarżył przed 226 1, 4 | aby złej woli nie miał i nie skarżył przed panem.~Sambor, 227 1, 4 | kołacz do torby przyniosła, nie zobaczył już nikogo. Parobcy 228 1, 4 | niebo rozpogodzi.~Niemiec nie zdawał się frasować wcale, 229 1, 4 | i z tego nikt się słowa nie dopytał.~Śmieli się z niego 230 1, 4 | go sucho. Konia mu z domu nie dawano - musiał więc pieszo 231 1, 4 | Sambor, obejrzawszy się, nie dojrzał już nic, tylko słup 232 1, 4 | choć znaku jej żadnego nie było.~Smerda jadąc drzemał - 233 1, 4 | i jak coraz idąc dalej, nie opatrzył się, aż kury zapiały... 234 1, 4 | zapiały... I rok go cały nie było... Dopiero gdy się 235 1, 4 | zamknęły, aby ich tajemnic nie zdradził.~Dalej kraj było 236 1, 4 | najmniejszy prawie powiew wiatru nie ochładzał skwaru. Naokół 237 1, 4 | Naokół znowu nic więcej widać nie było, jeno lasy i gęstwiny, 238 1, 4 | dali głos ludzki posłyszał.~Nie widać było nikogo, uszu 239 1, 4 | towarzyszył. Słów jeszcze nie mogło pochwycić ucho, ale 240 1, 4 | być musiało, jakby mu ona nie wylewając się z piersi nabrzmiewała 241 1, 4 | bez którego ostać się nie mógł, niezrozumiale, cicho, 242 1, 4 | noc? do Wiszowego dworu? nie moimi nogami - rzekł ślepiec - 243 1, 4 | ludzi dokoła... Chociaż oczy nie widzą...~Wtem smerda wtrącił:~- 244 1, 4 | rzekł stary - teraz tam nie ma po co... Tam mieczyki 245 1, 4 | żelazo gra... Pieśni słuchać nie ma czasu.~Westchnął. - A 246 1, 4 | zwierząt sprawa. Póki obcy duch nie zawiał na Polany, orali 247 1, 4 | chwalili w pokoju, oręża nie potrzebowali, chyba na zwierza...~ 248 1, 4 | rozśmiał.~- Eh-e - rzekł - nie te to czasy!~- Nie te święte 249 1, 4 | rzekł - nie te to czasy!~- Nie te święte czasy, co bywały - 250 1, 4 | ciągnął śpiewak ślepy - nie te czasy, gdy u nas gęśli 251 1, 4 | lasom pieje, a słuchać go nie ma komu. Niech się uczą 252 1, 4 | sprawach ojców wiedzieć nie będą - zamilkną mogiły. 253 1, 4 | przechodziło nieznacznie, i nie postrzegł się, jak nucić 254 1, 4 | wszystkie ziemie zwędrował, a nie widzial żadnej. Od Dunaju 255 1, 4 | Łaby. Niosły mnie nogi, nie oczy - bez drogi; gdzie 256 1, 4 | innej potrzeba, wy starej nie rozumiecie. O czym śpiewać? 257 1, 4 | znad Łaby i Dniepru? Wy ich nie znacie. O białych i czarnych 258 1, 4 | A ty, królu na Dunaju, nie waż mu się stać oporem. 259 1, 4 | wojsko postaw nad Dunajem. Nie zwojuje ludu twego. Czytaj 260 1, 4 | dzicy ludzie żyją, roli orać nie umieją... Będziem uczyć , 261 1, 4 | marna! przeciw bogom nic nie nada. I Karciana leci blada, 262 1, 4 | jeszcze - zawołał smerda - nie żałuj nam, stary! Ślepiec 263 1, 4 | wody twoje? Jakże mętne być nie mają, kiedy do nich łzy 264 1, 4 | ratunku, woła, a ratunku nie ma... Smok w pieczarze siadł 265 1, 4 | Noc i dzień spoczynku nie ma - pola puste, lud ucieka, 266 1, 4 | żmiję, smoka? Miecz mu skóry nie przebije, pałka czaszki 267 1, 4 | przebije, pałka czaszki nie roztrzaska, gardła mu nie 268 1, 4 | nie roztrzaska, gardła mu nie zduszą dłonie i piorun go 269 1, 4 | zduszą dłonie i piorun go nie zabije, i woda go nie pochłonie, 270 1, 4 | go nie zabije, i woda go nie pochłonie, i ziemia go nie 271 1, 4 | nie pochłonie, i ziemia go nie przykryje. Krak na grodzie 272 1, 4 | niech dzieci idą na łąki - nie ma już smoka na ziemi.~Nad 273 1, 4 | sypali, dopóki mogiła w górę nie wzrosła.~Kraj na pół bracia 274 1, 4 | siostra z wieży prosi: nie jedźcie na łowy - krucy 275 1, 4 | ciemna; księżyc, gwiazdy nie wydały, puszczy nikt nie 276 1, 4 | nie wydały, puszczy nikt nie słuchał głosu.~Jedzie na 277 1, 4 | bogom ślubowała, że męża nie będę miała?... Wanda morza, 278 1, 4 | miasto miecza trzyma, męża nie chce, pana nie ma!~Rytgar 279 1, 4 | trzyma, męża nie chce, pana nie ma!~Rytgar kupy zbiera zbrojne, 280 1, 4 | bogom wiarę, męża nigdy mieć nie będę. Chcecie wojny? Wojsko 281 1, 4 | przy mnie niech zostaje...~Nie opodal siedzący Hengo, gdy 282 1, 4 | przed sobą kijem gnając. Nie śmiano go wstrzymywać. Parę 283 1, 4 | struny, aby dźwięku wydać nie śmiały, usta zacisnąwszy, 284 1, 4 | zacisnąwszy, aby się z nich głos nie dobył~ 285 1, 5 | przestrzeń przed nim się odkryła. Nie opodal już widać było jezioro 286 1, 5 | dopytywać.~Niemiec i teraz nie okazywał po sobie trwogi, 287 1, 5 | końcu jednym stała wieża nie mająca wnijścia od dołu, 288 1, 5 | głos gruby i schrypły. - To nie swój?~- Znad Łaby, Niemiec, 289 1, 5 | głosem. -On się tu pono nie pierwszy raz po kraju wałęsa... 290 1, 5 | jechać za sobą. Ale mi się nie opierał wcale, owszem, uręczył 291 1, 5 | dala jakby w oczekiwaniu. Nie dał zrazu odpowiedzi żadnej 292 1, 5 | mnie dziś goście, czasu nie ma... nie dać mu zażyć głodu, 293 1, 5 | goście, czasu nie ma... nie dać mu zażyć głodu, nakarmić 294 1, 5 | wziąć trzeba... Smerda się nie ważył odpowiadać, stał z 295 1, 5 | kneziem i panem, a mnie znać nie chce... - I bogaty - szepnął 296 1, 5 | rozkazy. Hengo też czekał na nie, nie oddalając się od sakwy 297 1, 5 | Hengo też czekał na nie, nie oddalając się od sakwy swojej, 298 1, 5 | Przykazał mi, abym was głodem nie morzył, a u nas też nikt 299 1, 5 | a u nas też nikt z niego nie umarł, chyba w lochu pod 300 1, 5 | bardziej do ucha Hendze. - Nie dziw, że trochę gniewny, 301 1, 5 | wyłupić, aby szkodliwym nie był, zawsze to swoja krew... 302 1, 5 | dlatego może tu nic go nie dziwiło i strachem nie ogarniało, 303 1, 5 | go nie dziwiło i strachem nie ogarniało, choć twarzami 304 1, 5 | dziedziniec. Tu inaczej jakoś i nie tak po wojennemu wyglądało. 305 1, 5 | srebra, ni żadnego kruszcu nie mają, jak zwierzęta po lasach 306 1, 5 | lasach żyją... Miast u nich nie ma ani wsi nawet... a Ludzie...~ 307 1, 5 | burzą, ale już ich wielu nie stało. Ubywa co dzień... 308 1, 5 | stało. Ubywa co dzień... Nie boim się ani ich, ani nikogo, 309 1, 5 | piękniejszych młodzianów nie ma na świecie ani lepiej 310 1, 5 | boku miłościwego pana.~- Nie! nie! - przerwała siedząca - 311 1, 5 | miłościwego pana.~- Nie! nie! - przerwała siedząca - 312 1, 5 | przerwała siedząca - na to nie czas jest jeszcze. Nie chcę, 313 1, 5 | to nie czas jest jeszcze. Nie chcę, aby patrzali, co tu 314 1, 5 | patrzali, co tu się dziać musi, nie chcę, aby zawczasu z własną 315 1, 5 | ich zawołamy... A! ja ich nie widziałam tak dawno - dodała - 316 1, 5 | błyszczały. - Piękniż są?~- Nie mogą być piękniejsi nad 317 1, 5 | a Niemiec stał jeszcze i nie mógł nasycić ciekawości 318 1, 5 | której się drużyna mieściła. Nie było jej teraz, gdyż jedni 319 1, 5 | bocznej izbie uzbrojoną, nie bez celu. Miał kmieci w 320 1, 5 | Krew jak łzy ciekła... nie krzyczał nawet... a litości 321 1, 5 | krzyczał nawet... a litości też nie prosił, bo wiedział, że 322 1, 5 | bo wiedział, że jej tu nie znajdzie. Potem go wpół 323 1, 5 | wodę i chleb dają, póki nie zdechnie... Na dworze się 324 1, 5 | rzekł - jeśli w czas rozumu nie dostaną. Ze dworu słychać 325 1, 5 | póki do zwady i do nożów nie przyjdzie przy biesiedzie... 326 1, 5 | wasi na to? - zapytał.~- Ja nie wiem - rzekł ostrożnie przybylec - 327 1, 5 | pewno by radzi co robić, a nie mogą albo może czekają...~- 328 1, 5 | swobody mirów i gromad znać nie chce... ani o wiecach słyszeć... 329 1, 5 | mówiącego, jak sam sobie nie da rady, to Niemców sprowadzi.~ 330 1, 5 | a on swojej krwi mieć tu nie chce, bo się jej boi... 331 1, 5 | towarzysze, bo z wieży nigdy nie zlatują. Zawsze tu są pogotowiu 332 1, 5 | a rzadki dzień, żeby go nie mieli. Ku wieczorowi zwijają 333 1, 5 | Zobaczycie, że i dziś darmo nie będą krakały...~ ~ 334 1, 6 | żadnego wyrazu pochwycić stąd nie było można, sam ton zwiastował, 335 1, 6 | znowu od słowa do słowa nie zawrzała i zagotowała się 336 1, 6 | śmiechem przerywany, pohamować nie mógł.~Kneź śmiał się, a 337 1, 6 | ludzkich pełzała po podwórzu nie mogąc się rozsypać, gdzieniegdzie 338 1, 6 | z nich rzucali w jezioro nie patrząc, choć w nich były 339 1, 6 | ławie osłupiały, ruszyć się nie śmiejąc, odrętwiał patrząc... 340 1, 6 | może o samego siebie... Nie umiał sobie wytłumaczyć, 341 1, 6 | Niepokój, który go ogarniał, nie dał mu dłużej pozostać w 342 1, 6 | sami... moich tam ludzi nie było... Od czego miód i 343 1, 6 | wieczerza i miodu na nią nie żal!~Śmiał się znowu.~- 344 1, 6 | nisko kłaniał dziękując, ale nie pomogło nic... pacholę mu 345 1, 6 | zagaił, tak dokończę... nie ujdą mi te harde głowy... 346 1, 6 | było... Powiedz, że się ich nie boję, że się bez pomocy 347 1, 6 | chłopców? Porośli?... - począł, nie dając mu czasu na odpowiedź - 348 1, 6 | urodą udali, czy w ojca? Nie zgnuśnieją tam oni? Czy 349 1, 6 | pan i kneź... moja wola, nie wasza!... Precz z tym padłem... 350 1, 6 | już na mnie... Życiam mu nie wziął... niech gnije w ciemnicy...~ 351 1, 6 | mruczał i drzemał tak. Hengo nie śmiał się ruszyć bez dozwolenia. 352 1, 6 | się zza stołba, bo go sen nie brał, podkradł się, by widzieć 353 1, 6 | płynęła, ale miodem upojeni nie czuli, jak im życie uciekało. 354 1, 6 | Pomocy ich ja potrzebować nie będę, a gdyby do tego przyszło, 355 1, 6 | obejść bez nich, bo darmo nie pójdą i gębę im zatkać niełatwo... 356 1, 6 | wrócą, gdy nakażę, teraz nie pora... Ja tu jeszcze czyścić 357 1, 6 | wydobyć. W chacie Wisza nie pokazywał innego kruszcu, 358 1, 6 | po rękach. Stał nic mówić nie śmiejąc, gdy drzwi otwarło 359 1, 6 | co przyniósł.~Przekupień nie śmiał nawet wspomnieć o 360 1, 6 | wynagrodzeniu, a kneź też o niej nie zdawał się myśleć. Wreszcie, 361 1, 6 | niech on wam za to płaci... Nie macie tu czego stać długo... 362 1, 6 | Wracać wam zdrowiej i nie oglądać się za siebie...~ 363 1, 6 | oglądać się za siebie...~Nie czekając już, aby mu tę 364 1, 6 | dziewek powiedzieć mu, by się nie frasował, że mu sama za 365 1, 6 | i Hengo ciesząc się, że nie będzie zupełnie odarty, 366 1, 6 | wrót ostrzegały go, ażeby, nie czekając tu dłużej, z życiem 367 1, 6 | Smerda i jego pachołkowie nie dopuszczając, biczami i 368 1, 6 | biesiadzie. Wyprzeć się jej nie można było, trupy odarte 369 1, 6 | winien?... Jam ich ręką nie tknął, jam żadnego zabijać 370 1, 6 | tknął, jam żadnego zabijać nie kazał, choć mogłem i warci 371 1, 6 | sobie na jeziorze połówcie, nie bronię... a do domów, póki 372 1, 6 | póki głowy całe... Jam nie winien ich śmierci...~Jeszcze 373 1, 6 | krzyczeć chropawym głosem:~- On nie winien!... Czaru i duru 374 1, 6 | i pamięć odbiegła... On nie winieni on! On!... - powtarzał 375 1, 6 | On... on! psi syn... sam, nie my... bodaj zginął mamie!~ 376 1, 6 | nóg swoich, i poszli nazad nie zaczepiani ku mostowi, gdzie 377 1, 6 | czeladź się na hać wysypała, nie żeby im dopomóc, lecz by 378 1, 6 | czy ich kto z czeladzi nie podsłuchuje.~- Człowiecze 379 1, 6 | bo mi się zda, że złym nie jesteś... czy wracasz koło 380 1, 6 | wracasz koło Wiszowego dworu?~Nie śmiejąc czy nie chcąc mówić 381 1, 6 | Wiszowego dworu?~Nie śmiejąc czy nie chcąc mówić Hengo skinieniem 382 1, 6 | nimi, choć tu nam zabawy nie braknie i dobrze na zamku 383 1, 6 | woda, ani kłoda by mnie nie wstrzymała, gdyby nie to, 384 1, 6 | mnie nie wstrzymała, gdyby nie to, że tu tak wesoło... 385 1, 6 | dnia... W lochu pod wieżą, nie licząc bratanka z wyłupionymi 386 1, 6 | znak chłopcu, aby ustąpił. Nie było czasu do stracenia; 387 1, 6 | drzwi, jak ruszali, ale nie rzekł już nic. Za wrotami 388 1, 6 | się lękał jeszcze, by go nie zawrócono. Gerda, trzęsąc 389 1, 6 | ze strachu, słowa do ojca nie śmiał przemówić. Wkrótce 390 1, 6 | jej wszakże Niemiec, aby nie spotkać groźniejszych towarzyszów 391 1, 6 | do zagrody dobić się już nie spodziewał. Śmielej teraz 392 1, 6 | przebrać na drugi brzeg rzeki. Nie spotykali nikogo. Z dala 393 1, 6 | milczeć i z językiem matki się nie wydawać! Milczże i teraz... 394 1, 6 | jakże się tam powiodło?~- E! nie było co robić długo na tym 395 1, 6 | zapewniwszy się, że go psy nie zjedzą, Hengo konie oddał 396 1, 6 | spytał. Hengo zmilczał.~- Nie patrzałem ja wiele, nie 397 1, 6 | Nie patrzałem ja wiele, nie słuchałem też dużo - rzekł 398 1, 6 | mówienia ochoty wielkiej nie miał. Wisz rzucił parę pytań 399 1, 6 | nad nim. Jeden z parobków, nie wiedząc, że język rozumie, 400 1, 6 | obyczajem wszystkich Słowian nie śpiewano. Śpiew był towarzyszem 401 1, 6 | przysłowie - słowa wyrzucić nie godziło: ale były inne, 402 1, 6 | wyśpiewał pierwszy, sam nie wiedział, skąd i jak mu 403 1, 6 | pociekły. Zapomniał, że się nie powinien był wydać ze swą 404 1, 6 | poczuła, jak drżał cały.~- Nie bój się - rzekła - ja cię 405 1, 6 | bój się - rzekła - ja cię nie zdradzę.~Poszła zaczerpnąć 406 1, 6 | gdyby się dowiedział. A! nie wydajcie mnie. Ja nie jestem 407 1, 6 | A! nie wydajcie mnie. Ja nie jestem niemy, matka miała 408 1, 6 | aby się jego wielomówność nie wykryła, ledwie miał czas 409 1, 6 | ojcu powiekami, aby szedł i nie pytał.~Gdy Hengo wstąpił 410 1, 6 | stół, usta mu się otworzyć nie chciały, na czole miał jakby 411 1, 6 | co mu nawet oczu otworzyć nie dawał ani spojrzeć jasno. 412 1, 6 | pytała o Sambora - on nic nie wiedział. Po burzy niebo 413 1, 6 | sobą ku rzece.~- Nic wam nie mówił Niemiec? - spytała. - 414 1, 6 | wieją... posłuchaj! Chłopiec nie kłamał, drżał jeszcze cały 415 1, 6 | słuchał ze spuszczoną głową. Nie dał po sobie poznać nic, 416 1, 6 | kamień, córce mówić dozwolił nie wtrącając słowa. Zamilkła 417 1, 6 | zwołać potrzeba, dawno go nie było i ludzie się rozbili 418 1, 7 | ROZDZIAŁ 7~Godzina nie upłynęła, gdy stary Wisz 419 1, 7 | gdy Wisz, co od dawna już nie ruszał się ze dworu, chyba 420 1, 7 | lesie - sam, tak nagle, nie mówiąc nikomu dokąd i po 421 1, 7 | mieszkańców. Na ten raz nie było żywej duszy, niewiasty 422 1, 7 | wszystkich chałup stały nie pozamykane, bo taki był 423 1, 7 | ziemi, a żaden podróżny nie nadużył nigdy tej gościnności 424 1, 7 | w swoim mirze i opolach nie było grudki ziemi, która 425 1, 7 | ziemi, która by mu znaną nie była. Myśleć i namyślać 426 1, 7 | była. Myśleć i namyślać się nie potrzebował, instynkt myśliwskich 427 1, 7 | niewiast namitki. Jeszcze nie dojechali do zagrody, gdy 428 1, 7 | też słał pozdrowienie, a nie dojeżdżając do wrót konia 429 1, 7 | Wisz, nigdy się moja chata nie spodziewała. To mówiąc, 430 1, 7 | popatrzeć, czy się co tam na nim nie zmieniło - odezwał się Wisz.~ 431 1, 7 | cząbry. Niewiast cale widać nie było, bo się te przed obcym 432 1, 7 | a znać w niej niewiasty nie gospodarzyły, bo ognisko, 433 1, 7 | ciekawość, ale z pytaniem nie śpieszył. Wisz też zrazu 434 1, 7 | się stary - żem przybył tu nie darmo - a ja wam powiem, 435 1, 7 | kmieci, i starego obyczaju nie stanie - mówił Wisz z wolna - 436 1, 7 | za wolnych już nas ludzie nie mają. Kmiecie i władyki, 437 1, 7 | zabierają ludzi, niewiastom nie dają pokoju. Nikt nie pewien 438 1, 7 | niewiastom nie dają pokoju. Nikt nie pewien ani chaty, ani pola, 439 1, 7 | zawołał stary - a rękom to nie tak łatwo. Twardo siedzi 440 1, 7 | przylepłe.~- A stołb też pono nie duchy stawiły z kamienia, 441 1, 7 | wywrócić mogą - rzekł Doman.~- Nie mów tak - odezwał się Wisz - 442 1, 7 | o stołba początku nikt nie wie. Stał już za praszczurów 443 1, 7 | pewna, że lud, co go stawił, nie nasz był i znikł z tej ziemi.~ 444 1, 7 | Nam we dwu - dodał stary - nie rozsądzać o tym, ale poczynać 445 1, 7 | a jest ich siła, że my nie sami... trzeba więc ostrożnie 446 1, 7 | wystąpimy, bo nas zduszą.~- Nie inaczej i ja myślałem - 447 1, 7 | Wiem ci to dobrze, że nie zbywa Chwostkowi na druhach 448 1, 7 | wychylić się z grodzisk nie śmieją. Ci z nami trzymać 449 1, 7 | stary - pojedźmy po dworach nie mówiąc nic, aby języka powziąć. 450 1, 7 | nas dwu niech o tym nikt nie wie. Jedziemy na łowy.~- 451 1, 7 | się zebrał, dawno go już nie było - rzekł Doman.~- Gdzie? 452 1, 7 | Na Żmijowym uroczysku, nie opodal od dębu świętego 453 1, 7 | wie? I posłuchu może mieć nie będzie.~- Posłuchu?? - rozśmiał 454 1, 7 | byleśmy się ruszyli tylko, ale nie przetoż się lękać mamy i 455 1, 7 | zbierali, czemu by i dziś nie mogli? Pilno obeślem wiciami.~- 456 1, 7 | koniecznie i że się temu nie sprzeciwią ludzie, więc 457 1, 7 | było dosyć, a do Kupały też nie tak daleko, aby rzecz poszła 458 1, 7 | na stole, ale go prawie nie tknęli. Pochmurniały czoła, 459 1, 7 | się gospodarz - staremu nie w smak młode pieśni, bo 460 1, 7 | i pokazać, że my od snu nie puchniem i u ognia nie drzemiemy.~- 461 1, 7 | snu nie puchniem i u ognia nie drzemiemy.~- Hej, Ścibor! - 462 1, 7 | Lepszego dnia na naszego wilka nie znajdziemy - odezwał się 463 1, 7 | kim się pochwalić, jeśli nie przed starym Wiszem. Dajcie 464 1, 7 | że się dzikiego zwierza nie boim.~Skoczył Ścibor raźno, 465 1, 7 | rwały się czując, że je nie darmo więżą.~Klasnął w ręce 466 1, 7 | od podwórza, a ruszać się nie chciał, skulony kłapiąc 467 1, 7 | żywo na przełaj, aby go nie mógł wyminąć. Gdy się leniwo 468 1, 7 | razy za mieczyk chwycił, nie mogąc się w spokoju utrzymać. 469 1, 7 | nawykłe do trzęsawisk i lasów nie lękały się podróży. Doman 470 1, 7 | człowieka widywały, zwierz nie tak płochliwy zrywał się 471 1, 7 | budowli żadnych dostrzec nie było można.~Gdy się zbliżyli, 472 1, 7 | Podjechali ku nim, a nikt się nie ukazał, choć na wyżynach 473 1, 7 | mruczał, że kneź Miłosza nie dopuszcza do siebie nikogo. 474 1, 7 | się zrozumieć i rozmówić nie było prawie można.~Mrucząc 475 1, 7 | z wolna, kneź Miłosz się nie ruszył, oczy tylko ku nim 476 1, 7 | ten sam głos dziki - ja nie mam nic do ludzi ani oni 477 1, 7 | rzekł Wisz.~- Jam jej sobie nie znalazł, drugim też dać 478 1, 7 | znalazł, drugim też dać nie potrafię, gdzie indziej 479 1, 7 | ciągnął stary z wolna, nie zważając na odprawę - wasz 480 1, 7 | leżący Miłosz.~- Mnie on już nie uczyni więcej nic - pozbawił 481 1, 7 | gdyby wziął nawet życie... nie dbam o nie. Idźcie sobie 482 1, 7 | nawet życie... nie dbam o nie. Idźcie sobie szukać indziej 483 1, 7 | rady i pomocy.~- I pomsty nie checie? - spytał Wisz. - 484 1, 7 | jeden, oślepiony drugi, nie została wam na starość pociecha 485 1, 7 | życie zbawił, a Wisz nigdy nie zdradził nikogo. My kmiecie 486 1, 7 | nikogo. My kmiecie jesteśmy, nie niewolniki.~Zawarczało coś 487 1, 7 | gdzie rozum jest, u mnie go nie ma. We mnie z bólu wyschło 488 1, 7 | tu szukać możecie? Ja już nie mam nic! Nic! Niech się 489 1, 7 | mnie już gorzej ni lepiej nie będzie. Kwiaty moje! Syny 490 1, 7 | dłoniach i płakał. Oni stali, nie wiedząc, czy jeszcze czekać 491 1, 7 | precz, aby go na próżno nie dręczyć. Jęknąwszy silnie, 492 1, 7 | zrobicie? Wiecu się waszego nie boi ani was, ani pogróżek 493 1, 7 | na was mu pomogą! Nic mu nie zrobicie. Gdy ludzi zabraknie, 494 1, 7 | dużo, ale w końcu i jego nie stanie. Przyszliśmy się 495 1, 7 | Stary milczał długo.~- Nie - rzekł - serce bym mu wyrwał, 496 1, 7 | się, a na niego z w a m i nie pójdę... To kmieca sprawa... 497 1, 7 | synów za Łabą. Tym się nic nie stanie, ci wrócą z Niemcami 498 1, 7 | Próżne wasze jęki, próżne. Nie on, to dzieci was zabiorą 499 1, 7 | dzieci was zabiorą w niewolę; nie on, to ja bym was uczył, 500 1, 7 | uczył, co kmieć, a co kneź! Nie byłbym lepszy... - mruczał