Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
niczyim 1
niczyjej 1
niczym 15
nie 2380
nieba 2
niebawem 1
niebezpieczenstwa 1
Frequency    [«  »]
4603 i
4048 sie
2762 na
2380 nie
2344 z
1855 w
1443 do
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

nie

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2380

     Tom,  Rozdzial
501 1, 7 | zamruczał.~- Między nim a mną nie ma mowy, namowy ni rozmowy - 502 1, 7 | na dębach. Niech wiesza! Nie ma moich dzieci. Synów moich 503 1, 7 | moich dzieci. Synów moich nie ma. Kwiatów moich nie ma. 504 1, 7 | moich nie ma. Kwiatów moich nie ma. Niech świat ginie!~Jęknął 505 1, 7 | niego słowa się dopytać nie było podobna. Wszystko na 506 1, 8 | ROZDZIAŁ 8~Nie opodal od brzegów jeziora 507 1, 8 | zasiewali tylko, aby im chleba , nie zabrakło. Było już w obyczaju 508 1, 8 | aby się zbytnio o dostatki nie troszczyć. Nie rosły też 509 1, 8 | dostatki nie troszczyć. Nie rosły też one w ich rękach. 510 1, 8 | powoli wciskał, wcale był nie zajrzał. I dlatego może 511 1, 8 | zastosować. A gdy on co rzekł, nie było już się co sprzeczać 512 1, 8 | Piastuna ludzie, a gdy go doma nie zastali, bo często w lesie 513 1, 8 | czekali nań dzień i dwa, póki nie przyszedł i nie siadł ich 514 1, 8 | dwa, póki nie przyszedł i nie siadł ich słuchać, a miał 515 1, 8 | rzekł swoje, tego potem nie odmienił. Ludzie o tym tak 516 1, 8 | że gdy ten wyrok zapadł, nie śmieli nic przeciw niemu 517 1, 8 | mieszkał, nigdy kneziowi nie dworował ani się do niego 518 1, 8 | pańskim dworze nienawiść. Lecz nie tykano go, bo się wpływu 519 1, 8 | innych lękano. Ująć się też nie dawał niczym, a najmniej 520 1, 8 | najmniej pochlebstwem, którego nie słuchał nawet. Nazywano 521 1, 8 | przeciwko małym nigdy się nim nie okazywał.~Mąż był lat naówczas 522 1, 8 | krzepki i na pozór niczym się nie odznaczający. Tylko w oczy 523 1, 8 | mieli w istocie, Piastun nie dawał się nikomu przywieść 524 1, 8 | pracy rozpoznać było trudno; nie lubił błyskotek i jaskrawych 525 1, 8 | przepadali, a nade wszystko nie znosił, by się co w stroju 526 1, 8 | kilka żon, bo zwyczaj tego nie bronił, Piastun żył z jedną, 527 1, 8 | z jedną, a żona u niego nie była w tej niewolniczej 528 1, 8 | że lepszego stadła ludzie nie znali.~Pracowano tu od dnia 529 1, 8 | trafiało, znać, że około roli nie opodal dworu coś miał do 530 1, 8 | się tu lasami przedarłszy, nie chcąc być postrzeżeni, Doman 531 1, 8 | popatrzał nań zdziwiony, nie przeciwiając się jednak, 532 1, 8 | w odrynie, gdzie spieka nie dokuczała. Piast, nie mówiąc 533 1, 8 | spieka nie dokuczała. Piast, nie mówiąc jeszcze słowa, kobiałkę, 534 1, 8 | przed gośćmi, ale ci ich nie tknęli. Wisz tedy pierwszy 535 1, 8 | rzekł - wam więc dużo nie trzeba prawić o tym, co 536 1, 8 | dodał:~- Jeśli się zawczasu nie poradzi, wybiją nas do szczętu... 537 1, 8 | bronić... Dawnym obyczajem nie co innego poczynać, tylko 538 1, 8 | Piastun mu dał mówić wcale nie przerywając; i on, i Doman 539 1, 8 | Wisz się poruszył.~- Nie chcemy się ich zbywać - 540 1, 8 | trzymają z nim... zgody nie będzie, tymczasem Niemiec 541 1, 8 | okrutnik był i dla nikogo serca nie miał.~Rozmowa cicha przeciągnęła 542 1, 8 | pochwycił. Oka jego nic nie uszło... Siadywał jak żbik 543 1, 8 | drzewach, gdy mu trzeba było nie widzialnym gdzie być, wszywał 544 1, 8 | gdziekolwiek bądź nic nigdy nie wróżyło dobrego. Złośliwa 545 1, 8 | dobrego. Złośliwa żmija nie wracała nigdy bez łupu na 546 1, 8 | Pozdrowił Piastuna i nic nie mówiąc, przysiadł na ławie 547 1, 8 | mną, nad którym nikt się nie ulituje, którego wszyscy 548 1, 8 | jak mówią?... Oczu nikomu nie wyłupiłem... czarów nie 549 1, 8 | nie wyłupiłem... czarów nie rzucam na nikogo... służę 550 1, 8 | waśnią... Później już tego nie zobaczymy!~Mrugnął bystro 551 1, 8 | otworzyć, zamknęły się. Nie powstawszy nawet nikogo 552 1, 8 | a jak bym kmieciów znać nie miał?... Tamten, co z progu 553 1, 8 | też siedzący na przyzbie nie wchodził; czekał pewnie, 554 1, 8 | Wilk porwał był owcę, a nie zdołano go zabić, choć pastwę 555 1, 8 | przebudził, już syna w domu nie było.~Dni kilka upłynęło 556 1, 8 | Nikogo jednak widać jeszcze nie było, Zabiegłszy w łozy 557 1, 8 | chłopak, jakby zbliżyć się nie śmiejąc, dopiero starego 558 1, 8 | przybyć z oznajmieniem... Nie chciałem, aby niespodzianie 559 1, 8 | chwili tu być mogą.~Wisz stał nie pokazując po sobie ani strachu, 560 1, 8 | czekała i niewola. Stary nie lękał się o siebie, dawno 561 1, 8 | wieści.~- Dziś tu jeszcze nie będą pewnie - odezwał się 562 1, 8 | dziećmi! - zawołał stary - tu nie jesteście potrzebne. W las 563 1, 8 | najmniejszego tętentu słychać nie było. Tymczasem spodziewano 564 1, 8 | niebezpieczeństwie.~Nikt tej nocy o śnie nie pomyślał, psy wyły niespokojnie. 565 1, 8 | lud zdziczały i nędzny, nie wyglądający wojowniczo.~ 566 1, 8 | rozstawił tak, aby ich widać nie było ani przygotowań do 567 1, 8 | skinienie.~Stary, żadnej broni nie wziąwszy, boso, w koszuli 568 1, 8 | się znać zastać zagrodę nie przygotowani i byli bardzo 569 1, 9 | z niej się kto ucieczką nie ratował.~Dowodzący samoczwart 570 1, 9 | podjechał bliżej, bezpiecznie, nie spodziewając się wcale, 571 1, 9 | oczekiwano... Sambora ucieczka nie została dostrzeżona.~Wisz 572 1, 9 | Wisz zmilczał trochę.~- Nie byłbym od tego, aby mu się 573 1, 9 | pod moim dachem - rzekł - nie życzę wam zła... ustąpcie, 574 1, 9 | choćby mnie między żywymi nie było.~Domawiał tych wyrazów, 575 1, 9 | zawołał stary. - Idźcie, jeśli nie chcecie, aby się tu krew 576 1, 9 | pośrodku tej kupy cofnąć się nie mogąc. Płot i wrota trzeszczały 577 1, 9 | grodowych. Walka rozpoczęła się nie na łuki i proce, ale na 578 1, 9 | walki na nowo rozpoczynać nie myślał. Głosy ucichały powoli. 579 1, 9 | ani on, ani ludzie jego nie chcieli życia stawić nie 580 1, 9 | nie chcieli życia stawić nie czując się silniejszymi.~ 581 1, 9 | silniejszymi.~Pokładli się tylko nie opodal od wrót obozem z 582 1, 9 | aby się nocą niespodzianie nie rzucili, bo im jeszcze nie 583 1, 9 | nie rzucili, bo im jeszcze nie dowierzano. Gdy zmrok zapadł 584 1, 9 | synowie siedzieli i płakali. Nie było nawet komu o pogrzebie 585 1, 9 | gotować do grobu, bo ciała nie chciano długo trzymać nie 586 1, 9 | nie chciano długo trzymać nie spalonym, ażeby duch mógł 587 1, 9 | od nas - wołały płaczki - nie ma cię, panie... osierociłeś 588 1, 9 | dzieci... i nigdy do nas nie wrócisz... Patrz na~sieroty, 589 1, 9 | jakby je na wieki żegnała. Nie mówiła nic - ale wszyscy 590 1, 9 | pozostać sama, osierocona, nie zechce na ziemi.~Wśród jęków 591 1, 9 | glinianą, aby w nią zgarnąć nie dogorzałe resztki kości, 592 1, 9 | węgle, popioły, okruszyny, nie dogorzałe kostki, nie dopalone 593 1, 9 | okruszyny, nie dogorzałe kostki, nie dopalone sprzętów obłamki.~ 594 1, 9 | twój stoi, dzieci twe ojca nie mają... Poszedłeś stary 595 1, 9 | Wiszu stary, Zboja synu, już nie wrócić ci do świata... Ziemiąśmy 596 1, 9 | Wiszu stary, Zboja synu, nie powracać ci na ziemię... 597 1, 9 | wielki zapalili, obiaty ci nie skąpili... O Łado! Łado! 598 1, 9 | dzień drugi i noc drugą, a nie skończyło trzeciego... 599 1, 9 | rzekł - albo to pora, albo nie, mówić o takiej sprawie... 600 1, 9 | męstwo, jakie miał stary; nie mówił łatwo ni wiele, ale 601 1, 9 | Ojca trzeba pomścić... nie może inaczej być. Smerda 602 1, 9 | zabić mała rzecz, ale on to nie swoją uczynił wolę... Co 603 1, 9 | niech starszyzna wyrzecze, a nie będziecie mieli rąk, aby 604 1, 9 | upomnieć o krew, by darmo nie wsiąkła, ja wam moje ofiaruję...~ 605 1, 9 | podawali sobie ręce znowu.~- Nie stało mi czasu starego Wisza 606 1, 9 | starszeństwie brać przykazał, nie zostawiał wątpliwości, że 607 1, 9 | bracie - rzekł - Dziwa męża nie chce znać... Nienowa to 608 1, 9 | bogom się ślubowała... To nie jest niewiasta do dzieci, 609 1, 9 | i wróżby... Żony z niej nie będziecie mieli... Dałbym 610 1, 9 | bogami i duchami ja wojować nie chcę... a młodszą, gdybyście 611 1, 9 | gdybyście chcieli, dam chętnie. Nie brzydsza od niej, nie gorsza 612 1, 9 | chętnie. Nie brzydsza od niej, nie gorsza od niej... ta, choćby 613 1, 9 | patrząc milczał; wzgardzić nie chciał, a wziąć nie mógł. 614 1, 9 | wzgardzić nie chciał, a wziąć nie mógł. gdy liść odpadł, 615 1, 9 | słuchać?~- Ja przykazać jej nie mogę - rzekł Ludek spokojnie.~ 616 1, 9 | braterstwo wasze? Dać mi jej nie chcecie, bo może od drugiego 617 1, 9 | Domanie, bracie, okupu nie potrzebuję... prawdę mówię...~- 618 1, 9 | Starszą chcę albo żadnej.~- Nie mogę! - odezwał się stanowczo 619 1, 9 | ale muszę mieć, a nie to nie...~Ludkowi się brew 620 1, 9 | muszę mieć, a nie to nie...~Ludkowi się brew namarszczyła 621 1, 9 | niecierpliwie powtarzając: - A nie, to nie!~- Więc nie! - wybuchnął 622 1, 9 | powtarzając: - A nie, to nie!~- Więc nie! - wybuchnął 623 1, 9 | A nie, to nie!~- Więc nie! - wybuchnął porywczo Doman - 624 1, 9 | wroga niż brata?~- Kupić was nie mogę, obejść się muszę... - 625 1, 9 | ojca w mogile pocieszyć nie chcecie utoczoną krwią... 626 1, 9 | rzekł - mruknął Ludek - nie mogę...~- Druhów wam teraz 627 1, 9 | szydersko dodał Doman - rozumu nie macie...~Spojrzeli sobie 628 1, 9 | powtórzył raz jeszcze: - Nie mogę...~Doman się zerwał 629 1, 9 | Doman się zerwał już iść.~- Nie zechcecie dać po dobrej 630 1, 9 | patrząc w oczy. Rąk już sobie nie podawali. Młodszy brat stał 631 1, 9 | jeszcze, czekając, czy się nie wróci, posłyszawszy tętent 632 1, 9 | niewiastom przewodziła, nie było. Miejsce jej zajęła 633 1, 9 | zawołała dziewczyna - i czarów nie znam, i Domana znać nie 634 1, 9 | nie znam, i Domana znać nie chcę...~- Braterstwo nam 635 1, 9 | Wie o tym... a znać nie chce...~- Cóżem ja winna?~ 636 1, 9 | uśmiechając się błagalnie.~- Nie siłujcie mnie - rzekła cicho - 637 1, 9 | do nóg brata, a Żywia nic nie mówiąc, jakby za nią też 638 1, 10 | zapomniane od wieków, żadna doń nie wiodła drożyna. Moczary 639 1, 10 | sczerniałego na horodyszczu nie było nic: ani drzewa, ani 640 1, 10 | się było można, a kto na nie chciał iść, musiał pomijać 641 1, 10 | Maleńkie źródełko sączące się nie opodal służyło chorym do 642 1, 10 | odstręczając, pszczół w nim nie było. Dziupla stała próżna 643 1, 10 | przegniłych pasożytach czepiały.~Nie rozdeniało jeszcze dobrze, 644 1, 10 | dębu powierzchni prędkim nie było.~Drzewo grube łatwo 645 1, 10 | Drzewo grube łatwo się objąć nie dawało, mchy go śliskim 646 1, 10 | Pokaleczona głowa i dłonie nie wstrzymały go od nowego 647 1, 10 | póki w spróchniałej korze nie przewierciły otworu, przez 648 1, 10 | wlepił, znać było, patrzał nie widząc. Postać była spokojna, 649 1, 10 | Mieliżby się ulęknąć i nie przybyć? Możeli to być? 650 1, 10 | samotrzeć z ludźmi swymi. I on, nie dojeżdżając do horodyszcza, 651 1, 10 | rzucił pomiędzy stojących nie mówiąc słowa. Rękami tylko 652 1, 10 | Rękami tylko wskazał na nie. Oczy wszystkich zwróciły 653 1, 10 | chwiejącą się szopę. Tu, nic nie mówiąc, każdy na ziemi zajął 654 1, 10 | dziwnie, jakby słowa jeszcze nie rzekłszy już do sporu byli 655 1, 10 | do sporu byli gotowi.~- Nie ma już tego, kto nas tu 656 1, 10 | stary obyczaj polański nasz nie ustał, abyśmy się w Niemców 657 1, 10 | w Niemców i niewolników nie obrócili a w kneziowe sługi. 658 1, 10 | kneziów - odezwał się - nie obejdziemy się... ładu nie 659 1, 10 | nie obejdziemy się... ładu nie będzie!... Najdą na nas 660 1, 10 | Inaczej by się od Niemca nie ostało... Niosą się oni 661 1, 10 | parobek woły w pługu... Nie obronim się im samopas idąc... 662 1, 10 | trzeba! Niech będą! Ale nie Chwostków, nie tego rodu 663 1, 10 | będą! Ale nie Chwostków, nie tego rodu Popiołowego, co 664 1, 10 | zapomniał, skąd wyszedł!...~- Nie!... Nie!... - zawołano z 665 1, 10 | skąd wyszedł!...~- Nie!... Nie!... - zawołano z jednej 666 1, 10 | z piersi buchało jedno "nie" - przeciw drugiemu.~- Precz 667 1, 10 | wołając:~- Precz z nim!~- Nie co czynić zostało, tylko 668 1, 10 | żaden z nas stamtąd nie wrócił - krzyczeli Myszki - 669 1, 10 | psów wywieszają... słów on nie posłucha.~- A siły my na 670 1, 10 | posłucha.~- A siły my na niego nie mamy - wołał Rudan - nie 671 1, 10 | nie mamy - wołał Rudan - nie mamy...~- Siła się znajdzie, 672 1, 10 | Cierpieć - mówił Rudan - nie wieczny on, synowie będą 673 1, 10 | odzywały się ze stron różnych, nie było zgody. Bliżej siebie 674 1, 10 | Chwostka, aby ich na sztych nie wydali... Z cichego szmeru 675 1, 10 | gwar taki, że jedni drugich nie słyszeli.~Myszki wołali, 676 1, 10 | Niemców, Pomorców, Wilków ino nie widać - mówili - a oni nam 677 1, 10 | sobą drzemy, że głowy u nas nie stało, nalecą i kraj spustoszą... 678 1, 10 | wszyscy, a my i jednego nie możem ścierpieć.~- Nieprawda - 679 1, 10 | do niczego się mieszać nie chcąc. Pojedynczo przystępowali 680 1, 10 | przekonać, ale ci spojrzeć nie chcieli i mówić nie byli 681 1, 10 | spojrzeć nie chcieli i mówić nie byli radzi.~Gwar i wrzawa 682 1, 10 | byli radzi.~Gwar i wrzawa nie ustawały, bo nie dosyć było 683 1, 10 | wrzawa nie ustawały, bo nie dosyć było powiedzieć: iść - 684 1, 10 | wówczas z Myszków i ich druhów nie zostałoby jednej głowy.~ 685 1, 10 | starszyzna radziła, nic nie mogąc uradzić ani się zgodzić 686 1, 10 | nim? Dziupla sroga...~- Nie widziszże? Pod dziuplą, 687 1, 10 | żbik patrzał na nas?...~- Nie patrz! To czary... dąb święty... 688 1, 10 | co jego wzrok może?~- To nie duch, ino zwierz! Albo żywy 689 1, 10 | Duchy się tak po dniu nie snują... - odezwał się pierwszy.~ 690 1, 10 | drudzy. Zapalczywy myśliwiec nie słuchał, poskoczył ku dębowi 691 1, 10 | słyszy. Ostrożny jednak nie wprost się do dziupli skierował. 692 1, 10 | Patrzał długo nic dojrzeć nie mogąc, choć coraz przybliżał 693 1, 10 | strzała uwięzła. Parobczak nie widząc i nie słysząc, aby 694 1, 10 | Parobczak nie widząc i nie słysząc, aby się coś ruszało, 695 1, 10 | niemu rzuciła, oczom swym nie wierząc prawie. Otoczono 696 1, 10 | szczęśliwemu łowcy już w myśli nie było sięgnąć głębiej, gdzie 697 1, 10 | puścił, siły swej poznać nie mógł... Zwierz był już zimny, 698 1, 10 | Kiedy Lecha plemienia nie stało, nie stało... swobody 699 1, 10 | Lecha plemienia nie stało, nie stało... swobody się ziemianom 700 1, 10 | sługą... Co jednego nad sobą nie chcieli... dwunastu ich 701 1, 10 | patrzeli niektórzy na starca nie wiedząc, co by to znaczyć 702 1, 10 | położył i śpiewać więcej nie chciał.~Powoli szeptać znowu 703 1, 10 | białym i czarnym, aby im nie przeszkadzały; po trzecie 704 1, 10 | przyprowadziła, posiadali na nie i jechali gromadkami. Każdy 705 1, 10 | drgnął cały; uciekać już nie czas było, po ciężkim chodzie 706 1, 11 | z jej królewskich ozdób nie brakło. Najleniwsze dęby 707 1, 11 | ciebie, Żywia, bo ja swatów nie będę znała... W wianku chodzić 708 1, 11 | przecie po pierzu, ale wróżyć nie chciała. Dziewczęta siedziały 709 1, 11 | nawijały i końce rwały i nie chciały się pleść w wianuszek.~ 710 1, 11 | pleść w wianuszek.~Siedziały nie opodal od zagrody, były 711 1, 11 | Żywia się cieszyła. Dziwie nie chciało się iść z drugimi... 712 1, 11 | lesie; ni psów, ni ludzi nie słychać.~Żywia, główkę z 713 1, 11 | deszcze krasę popłukały... a nie deszcze, łzy to były... 714 1, 11 | nią... a królewna żadnego nie zechce...~Zapatrzyła się 715 1, 11 | odezwała się Dziwa.~- Nie idź! mówię ci, nie idź lepiej... 716 1, 11 | Dziwa.~- Nie idź! mówię ci, nie idź lepiej... Jak pójdziesz, 717 1, 11 | Wiesz, że w domu zostać nie mogę... a tobie dawno się 718 1, 11 | głowie przewróciło, sama nie wiesz, co mówisz. ~- A któż 719 1, 11 | załaskocze... baba plecie, sama nie wie co... a musi!... Nie 720 1, 11 | nie wie co... a musi!... Nie idź ty na Kupałę!~Dziwa 721 1, 11 | rozśmiała.~- A ja tobie nie radzę Jaruho! Ty wiesz, 722 1, 11 | nadokuczają...~- Ja się tego nie boję - odezwała się stara. - 723 1, 11 | zapytała Żywia.~- Ja? ja? nie wiesz? - odezwała się Jaruha. - 724 1, 11 | się znowu: - A ty, Dziwo, nie idź na Kupałę!~Uśmiechnęło 725 1, 11 | nosić, aby stracić!... O! nie! nie!... ani białej, ani 726 1, 11 | aby stracić!... O! nie! nie!... ani białej, ani czarnej, 727 1, 11 | ani czarnej, ani żadnej nie chcę doli... Miodu ja kubeczek 728 1, 11 | złoty, a choćby się już nie budzić... W kubku miodu 729 1, 11 | go już na całym świecie nie ma... A ty nie idź na Kupałę...~ 730 1, 11 | całym świecie nie ma... A ty nie idź na Kupałę...~Dziewczęta 731 1, 11 | strasznie - szeptała.~- Kto?~- Nie wiem! ktoś! ładny chłop, 732 1, 11 | chłop, młody, bogaty... Ej! nie idź na Kupałę...~- Ale z 733 1, 11 | rozwiązywała... Tym razem jednak nie szukała lekarstwa, miała 734 1, 11 | ciepłej strawy ci damy.~- Nie mogę - zamruczała stara - 735 1, 11 | popatrzała tylko.~- E! - rzekła - nie macie się czego bać... to 736 1, 11 | Znosek.~- Z tego oka nic nie będzie - rzekł.~- Darmo 737 1, 11 | rzekł.~- Darmo o nim i nie myśl, bo go nie ma - rzekła 738 1, 11 | o nim i nie myśl, bo go nie ma - rzekła Jaruha - a nowe 739 1, 11 | ręce starej Jaruhy płachty nie potrafią zawiązać, przysunęła 740 1, 11 | wylegiwać, z dobrej woli w las nie idzie.~Dziewczęta, zaledwie 741 1, 11 | Podniósł obie pięści.~- Nie daruję, póki jednemu z nich 742 1, 11 | jednemu z nich oka ze łba nie wyssę - zawołał - kneź mnie 743 1, 11 | odczyń! - mruknął Znosek.~- Nie mogę... nie mogę - odparła 744 1, 11 | mruknął Znosek.~- Nie mogę... nie mogę - odparła stara - dopiero 745 1, 11 | oko... Ho! ho! Gdybyś mi nie wiem co dawał, za mało by 746 1, 11 | go wziąć musiała, bo tu nie ma ani źródła, ani kamienia, 747 2, 12 | jak na budowę chaty nikt nie używał, tak i na ogień święty 748 2, 12 | na ogień święty nosić go nie było wolno. Gałęzie nawet 749 2, 12 | przemiany, ale pieśń jednego nie godziła się z drugą, zdawali 750 2, 12 | Kupało!~Niech czarne smoki nie śmieją zaćmić twej twarzy, 751 2, 12 | się gromadą, kupkami na nie nacierali chłopcy, rzucano 752 2, 12 | Sambor, który na gród wracać nie chciał, niemało niewiast 753 2, 12 | bo jednej Dziwy i Żywii nie było, a Dziwa miała pierwsza 754 2, 12 | domu nikomu wynosić obcemu nie dawano. Kto ogień wynosił 755 2, 12 | rękach, a ogień się jeszcze nie ukazywał i Dziwy nie było. 756 2, 12 | jeszcze nie ukazywał i Dziwy nie było. Sambor więcej patrzał 757 2, 12 | choć półoszalałej babie nie dawała wiary, w sercu jej 758 2, 12 | jej coś ciągle powtarzało: Nie idź na Kupałę!~Choć dzień 759 2, 12 | chodźcie wy razem w parze, nie idźcie daleko w las... Ja 760 2, 12 | daleko w las... Ja Domanowi nie wierzę... W noc Kupałową 761 2, 12 | trzęsła głową. - Nic się nie stanie - rzekła - ani się 762 2, 12 | śmiała się. - Nikt się do nas nie waży... ale w taki dzień 763 2, 12 | waży... ale w taki dzień nie czyńcież nam niewoli... 764 2, 12 | czatach, aby do "stada" nie dopuścić i od porywania 765 2, 12 | otwierała skarby swoje; noc ta nie miała tajemnic, wszystko 766 2, 12 | siedzące na ziemi, które pójść nie mogły z korowodem, poklaskiwały 767 2, 12 | żagwiami, których ogień w biegu nie powinien był zagasnąć, obiegano 768 2, 12 | ni razu nawet okiem nań nie rzuciła. Chłopak, choć go 769 2, 12 | Choćbym chciała, weselić się nie mogę... Czego oczy nie widzą, 770 2, 12 | się nie mogę... Czego oczy nie widzą, to serce czuje, a 771 2, 12 | stojąc za nią, słuchał i nie rozumiał. To, co mówiła, 772 2, 12 | To, co mówiła, tak się nie godziło z tym, co dokoła 773 2, 12 | w nią wpatrywał, ale już nie śmiał przybliżyć. Żywia 774 2, 12 | Posłuszny, poszedł sam nie wiedząc dokąd, bo mu się 775 2, 12 | się wcale skakać i ścigać nie chciało.~Ciągnął z wolna, 776 2, 12 | był pełen ogni i wrzawy. Nie było w nim prawie ciemnego 777 2, 12 | uganiającym się chwycić nie dał. Zatrzymywali go znajomi 778 2, 12 | kupalne dychać było, ale nie widać nic oprócz blasków, 779 2, 12 | utulił. Słuchał śpiewów i nie dyszał, marzyły mu się, 780 2, 12 | Blask, który wpadał z dala, nie dozwalał rozeznać twarzy. 781 2, 12 | sobie dziewczynę? Komu jej nie dają po woli, musi wziąć 782 2, 12 | na koniu miał, to moja, nie wyrwie mi się, nie dogonią, 783 2, 12 | moja, nie wyrwie mi się, nie dogonią, nie odbiorą... 784 2, 12 | wyrwie mi się, nie dogonią, nie odbiorą... Zechcą bronić... 785 2, 12 | wybierając, kędy przejść mogą nie postrzeżeni. Jeden odgarniał 786 2, 12 | zdusili go tak, tchnąć nie mógł.~Wnet zawiązano mu 787 2, 12 | wrzawa, trzaskające ognie nie dawały rozróżnić żadnego 788 2, 12 | wielkiego ptaka, którego dojrzeć nie mógł.~Cisza nastawała ze 789 2, 12 | w głąb lasu, na wzgórzu nie było już nikogo.~Miotając 790 2, 12 | śpieszyła i widać było teraz, że nie darmo... Jaruha, która była 791 2, 12 | wszyscy, aby gniewna nie pomściła się urokiem. Siedziała 792 2, 12 | daj! Zaraz mi rękę daj!... Nie bój się, nic ci złego nie 793 2, 12 | Nie bój się, nic ci złego nie zrobię... Jeszcze ci mogę 794 2, 12 | rękę daj, rękę daj! Bo sama nie wstanę, a muszę iść! Chłopcze... 795 2, 12 | ci się podnieść pomógł, nie pójdziesz ty o swej sile, 796 2, 12 | sile, a ja cię prowadzić nie mogę, bo mi do chałupy czas.~- 797 2, 12 | bo mi do chałupy czas.~- Nie mędrkuj, daj ino rękę... 798 2, 12 | długo? - zabełkotała.~- Nie spałem, matko! Źli ludzie 799 2, 12 | porozrywał pęta... Jaruho! nie stało się co na Kupale?~ 800 2, 12 | swatami, żaden godzien jej nie był... Jam jej wczoraj mówiła: " 801 2, 12 | Jam jej wczoraj mówiła: "Nie idź na Kupałę..." Przyszedł 802 2, 12 | księżyc, panicz gładki, nie pomoże krzyk i płacze, na 803 2, 12 | na murawie, choć nogi jej nie bardzo służyły. Sambor się 804 2, 12 | kto winien, że dziewki nie obroniono, Ludek chciał 805 2, 12 | gdy pochwyconą została, nie godziło się jej odbierać, 806 2, 12 | długo jeszcze drżące słowa nie mogło wymówić.~Sambor otworzył 807 2, 12 | wolna poczęła iść ku chacie nie patrząc na nikogo, ledwie 808 2, 12 | jakżeś ty mu się wyrwała?~Nie mówiła długo nic. Żywia 809 2, 12 | wy! coście mnie obronić nie umieli... jam się lepiej 810 2, 12 | czwałem... krzyku mego nikt nie słyszał... Chciałam mu wydrzeć 811 2, 12 | się, chcąc pocałować... nie krzyknęłam... nóż miałam 812 2, 12 | jam z koniem poleciała... Nie było mnie gonić komu, ludzie 813 2, 12 | na nią.~- Domanowe braty nie darują - rzekł - krew trzeba 814 2, 12 | cisza długo.~- Mnie już tu nie być - odezwała się nareszcie 815 2, 12 | stąd na zawsze... Jak mnie nie stanie, zemsty za mnie brać 816 2, 12 | stanie, zemsty za mnie brać nie będą... Pójdę, gdzie oczy 817 2, 12 | poczynać mieli. Dziwy długo nie było. Poszła świąteczne 818 2, 12 | domowy... już ja ciebie nie podsycę, świecić mi do kądzieli 819 2, 12 | świecić mi do kądzieli nie będziesz ani grzać zziębniętą... 820 2, 12 | Chleb twój karmić mnie nie będzie...~Tak samo próg 821 2, 12 | podróży tej sprzeciwiać nie śmiał. U płota uwiązany 822 2, 13 | koniu i stanął u wrót.~- Nie ma Domana? - zapytał sługi, 823 2, 13 | Jest pan doma? - powtórzył. Nie było odpowiedzi.~- Cóżeś 824 2, 13 | bezczestną była prawie.~- Nie wiem - rzekł ostrożnie parobczak, 825 2, 13 | nań popatrzał, lecz już nie spytał go więcej i z wolna 826 2, 13 | zatoczył, ciałem się ruszyć nie mogąc. Myszko szedł ku niemu 827 2, 13 | powoli. Ni jedna, ni drugi nie mówili nic; gość siadł w 828 2, 13 | jedną i drugą stronę. Doman nie ruszał się, tchnął tylko 829 2, 13 | wlepił w pana oczy.~Myszko nie spuszczał z niego wejrzenia, 830 2, 13 | wejrzenia, ale się odzywać nie śmiał. Zdawał się chory 831 2, 13 | twarzy gościa, słowom jej nie wirzył. Ale w tej chwili 832 2, 13 | padł, bo go srodze raniła, nie wiem, czy i żyć będzie, 833 2, 13 | przeklina, może urok rzucili?~Nie można się z niej było dowiedzieć 834 2, 13 | mieczyku się przebiłem... Nie śmiał oczów podnieść.~- 835 2, 13 | wtrąciła Jaruha - gdyby nie ja! ! !~- Co wy tam 836 2, 13 | rozmowę. - Dziś z tobą o tym nie gadać, kiedy leżeć i lizać 837 2, 13 | się... - rzekł Doman - a nie chcę, abyście mnie zapominali, 838 2, 13 | jeśli co do roboty macie. Nie ja, to bracia pójdą i ludzie. 839 2, 13 | ludzie. Bylem chodzić mógł, nie zaspię doma... Człek najprędzej 840 2, 13 | znowu puściła, a jakby mnie nie było do zamówienia...~Nikt 841 2, 13 | zamówienia...~Nikt baby nie słuchał i umilkła. Duży 842 2, 13 | nami, Domanie. Na wiecuśmy nie obradzili nic, a teraz gorzej 843 2, 13 | jemu służą, a z nami iść nie chcą, bez tego nic...~- 844 2, 13 | potajemnie?... Starego Wisza nie stało.~Na wspomnienie starego 845 2, 13 | prowadzić mirową sprawę. Nikt nie chce stanąć na czele gromady, 846 2, 13 | czele gromady, aby mu się to nie stało, co Wiszowi... Jechałem 847 2, 13 | Srom i wstyd!~Przed ludźmi nie pokazać oczów chyba, póki 848 2, 13 | pokazać oczów chyba, póki jej nie będę miał. Nie utai się 849 2, 13 | póki jej nie będę miał. Nie utai się to... własna czeladź 850 2, 13 | niewolnicą lub - zabijesz... nie truj się tym i bądź spokojny.~- 851 2, 13 | Bylem siły miał trochę, doma nie zostanę... pali mnie łoże 852 2, 13 | wstał. - Więcej już słyszeć nie chcę i nie potrzebuję. Na 853 2, 13 | Więcej już słyszeć nie chcę i nie potrzebuję. Na tym dosyć...~ 854 2, 13 | wyratowała i słuchać jej nie chcecie!~Nie opierał się 855 2, 13 | słuchać jej nie chcecie!~Nie opierał się chory, gdy mu 856 2, 13 | Bumirem mało co się znali, nie lubił go Doman; po co tu 857 2, 13 | stara nikogo, miłego czy nie, odpychać nie dozwalała. 858 2, 13 | miłego czy nie, odpychać nie dozwalała. Pozdrowili się 859 2, 13 | Bumir sapiąc z konia zlazł i nie pytając do izby ciągnął.~- 860 2, 13 | sadłem i do kilku dni znaku nie będzie.~Wchodzili do izby, 861 2, 13 | spluwając i gniewna. Bumir nie zważając na nic do chorego 862 2, 13 | zawołała Jaruha - już tu nic nie trzeba, ja krew zamówiłam 863 2, 13 | co ranę prędko przygoją. Nie trzeba nic.~Chory też dał 864 2, 13 | pić chciwie i póki się nie nasycił, sapał tylko. Jaruha 865 2, 13 | pochylając się ku niemu - nie w porę tobie ta rana i choroba.. 866 2, 13 | poszalawszy... Doman, już nic nie mówiąc, słuchał.~- Zginiemy 867 2, 13 | nas.~Widząc, że gospodarz nie mówi nic, Bumir ciągnął 868 2, 13 | swoich posadzić na grodzie. Nie o swobodę im idzie, a o 869 2, 13 | co staniemy za kneziem i nie dopuścim... Nie dopuścimy! - 870 2, 13 | kneziem i nie dopuścim... Nie dopuścimy! - zawołał Bumir 871 2, 13 | znamy, a tamci, jeszcze się nie napiwszy, głodniejsi będą... 872 2, 13 | napiwszy, głodniejsi będą... Nie dopuścimy.~- Obliczyliście 873 2, 13 | myśli. Powiedzieć fałszu nie chciał, a prawdę zdawało 874 2, 13 | i że nikomu przy tym być nie wolno. Stary kmieć czarów 875 2, 13 | rana, a snu mu przerywać nie wolno, boby duchy złośliwe 876 2, 13 | się znalazł w podwórzu nic nie sprawiwszy, z tym że na 877 2, 13 | musiałby czekać do rana. Na to nie było sposobu. Pilno jechać 878 2, 13 | Ja do jutra rana tu stać nie mogę - rzekł mu niecierpliwie - 879 2, 13 | dalej. Doman wszakże spać nie myślał, babę tylko namówiwszy, 880 2, 13 | popróbować, czy mu się wstać nie uda. Przeraziła się Jaruha, 881 2, 13 | się Jaruha, która wcale nie życzyła sobie widzieć go 882 2, 13 | pędzić na łoże. I siły też nie pozwalały bardzo się dźwigać. 883 2, 13 | ty tu wlazł, że cię psy nie zjadły? - szepnęła głos 884 2, 13 | bolały.~Przyznał się, że nie mogąc inaczej, wdrapał się 885 2, 13 | się w podwórze. Tu psów nie budząc przepełznął do drzwi, 886 2, 13 | stworzeniu, którego Doman nie widział nigdy, chodziły 887 2, 13 | błagając. Jaruha się wstawiać nie chciała, świadczyła tylko, 888 2, 13 | może nawet żałowała, że go nie powieszono, gdyż z wisielców 889 2, 13 | się jej były przydały . Nie obwiniano jej o to, że się 890 2, 13 | nad ranem w las, aby go nie schwytano znowu, ciągle 891 2, 14 | mogła, kędy jej kazała dola. Nie potrzebowała ani druhów, 892 2, 14 | rękach wiosło trzymając. Nie mówiąc nic zszedł do czółna, 893 2, 14 | zszedł do czółna, zstąpił w nie, odwiązał i czekał. Dziwa 894 2, 14 | płynęło. Już twarzy jej widać nie było, tylko koszulę białą 895 2, 14 | szła z wolna przed siebie, nie śpiesząc, wiedząc, że dojdzie, 896 2, 14 | się rozumiały, a przecie nie znały i dziwiły sobie, z 897 2, 14 | wspólnej prastarej matki.~Nie bratali się bardzo, ostrożnie 898 2, 14 | plemiona. Uzbrojenie też nie było równe. Plemiona znad 899 2, 14 | Chramu stąd jeszcze widać nie było, bo go gęstwina zasłaniała 900 2, 14 | jak je morze przyniosło, nie tknięte ręką ludzką, z tymi 901 2, 14 | jakie im dały wieki, jedne nie opodal od drugich, w odstępach 902 2, 14 | senne, coś na pół umarłego nie troszczącego się ani o śmierć, 903 2, 14 | oczy powoli podniosła, nic nie mówiąc, ręką jej pokazała 904 2, 14 | Sierota jesteś? - zapytał.~- Nie, miałam niedawno ojca i 905 2, 14 | broniąc się zabiłam go. Nie chcę, aby się jego krwi 906 2, 14 | pobladła, ulękła się, aby jej nie odepchnięto. Stary nie mówił 907 2, 14 | jej nie odepchnięto. Stary nie mówił nic, sparty na kiju 908 2, 14 | wie, że został zabitym, nie ranionym, nie chciał wierzyć 909 2, 14 | został zabitym, nie ranionym, nie chciał wierzyć śmierci. 910 2, 14 | ogniska! - zawołała Dziwa. Nie odpowiadał stary długo, 911 2, 14 | za młoda, i za krasna. Ty nie znasz siebie, zatęsknisz. 912 2, 14 | gościną tylko.. inaczej ja cię nie chcę... Jak ci serce odboli, 913 2, 14 | pójdziesz! o! Pójdziesz!~- Nie! Nie! - rzekła Dziwa - zostanę...~ 914 2, 14 | pójdziesz! o! Pójdziesz!~- Nie! Nie! - rzekła Dziwa - zostanę...~ 915 2, 14 | uśmiechnął smutnie, nic już nie mówiąc wskazał jej do chramu 916 2, 14 | zakrywające wnętrze. Ścian nie było.~Trwoga jakaś ogarnęła 917 2, 14 | się dostać tam, skąd już nie chciała, nie myślała wynijść 918 2, 14 | tam, skąd już nie chciała, nie myślała wynijść nigdy. Popatrzała 919 2, 14 | oczy jej zrazu nic dojrzeć nie mogły. Na tle tylko czarnym 920 2, 14 | krwią gorejące, pałały. Nie widać tam było nic, tylko 921 2, 14 | których skryć się nigdzie nie było można Patrzały na wszystkie 922 2, 14 | chramie teraz nic słychać nie było, tylko trzask palącego 923 2, 14 | Tu więc miejsce moje.~I nie pytając już nikogo, nie 924 2, 14 | nie pytając już nikogo, nie patrząc zbliżyła się 925 2, 14 | Głowami potrząsały tylko, nie śmiejąc się odezwać. Zdawały 926 2, 14 | dorzucając po łuczywie. Sen jej nie brał, myślami jeszcze żegnała 927 2, 14 | słuchała roztargniona i nie okazała nawet, czy powieść 928 2, 14 | gościnny i przyszło mu zginąć nie na wojnie, nie na łowach, 929 2, 14 | mu zginąć nie na wojnie, nie na łowach, ale z rąk niewiasty... 930 2, 14 | zwierzęciu i robakowi nawet, a nie godziłoby się dziewczynie?~ 931 2, 14 | być może, ale zabitym... nie! nie! to być nie powinno 932 2, 14 | może, ale zabitym... nie! nie! to być nie powinno i nie 933 2, 14 | zabitym... nie! nie! to być nie powinno i nie będzie - dodał.~ 934 2, 14 | nie! to być nie powinno i nie będzie - dodał.~Chciał, 935 2, 14 | ale Dziwa sama już teraz nie wiedziała, jak się to stało, 936 2, 14 | gotowania strawy dla innych. Nie zbywało na ostrych słowach 937 2, 14 | , która ani skarżyć się nie chciała, ani płakać, ani 938 2, 14 | widząc, że znęcanie się nie czyni skutku.~Każdego niemal 939 2, 14 | dziwne przybierał kształty, nie troszczyć się o życie. Dwa 940 2, 14 | słuchały inne. Panować tu nie pragnęła, przyszło to samo, 941 2, 14 | narzuca sama i oprzeć się jej nie można. Leniwe i śpiące stróżki 942 2, 14 | gdyby mogła.~Stanął on nie zdejmując kołpaka ani się 943 2, 14 | bałwana Nijoły, patrząc nie na świętości, ale na pilnujące 944 2, 14 | Wiszowej córce i już go od niej nie zwrócił. Poszeptał coś staremu, 945 2, 14 | żebyś mu wróżyła.~- Wróżyć nie umiem - odpowiedziało dziewczę. - 946 2, 14 | dziewczę. - Wróżby nakazać nie można, ona przychodzi zesłana 947 2, 14 | zesłana od duchów, ja wróżyć nie umiem...~W tej chwili z 948 2, 14 | myśl przyniesie... on się nie waży uczynić ci nic złego...~ 949 2, 14 | ziemi. Rzucono ziele na nie i dym gęsty, przykry, gryzący 950 2, 14 | oczyma nakazującymi, których nie spuszczał z dziewczyny, 951 2, 14 | wróżbę.~- Ciemno! Ciemno! Nie widzę nic... - mówiła - 952 2, 14 | jeszcze, białe ich oczy nie widzą i nie patrzą... płyną, 953 2, 14 | białe ich oczy nie widzą i nie patrzą... płyną, płyną, 954 2, 14 | patrzała i mówiła inaczej!~- Nie mogę... mówię, co mi duchy 955 2, 14 | od ciała... gdzie ścierw nie dogorzała... Krew za krew!...~ 956 2, 14 | się wróżyć inaczej!~Na to nie było odpowiedzi, zasłona 957 2, 14 | duchy dały. Dziewczyna jej nie winna.~Byli sami i Wizun 958 2, 14 | Wizun zbliżył się wcale nie zdając zlękniony.~- Miłościwy 959 2, 14 | niechętnych i zażalonych, nie róbcie ich więcej targając 960 2, 14 | więcej targając się na to, co nie jedne Polany szanują... 961 2, 14 | zrównam z ziemią... Stary nie pobladł nawet, milczał obojętny; 962 2, 14 | opadła.~- Jakby piorunów nie było - odezwał się spokojnie - 963 2, 14 | bronić się czym mają... Nie szukajcie, kneziu, wojny 964 2, 14 | mieć będziecie!~Chwostek nie odpowiedział nic, zerwał 965 2, 14 | Czy stary Wizun skinął na nie, czy posłał do nich, aby 966 2, 14 | rzucić i do obrony obudzić - nie wiadomo, lecz co żyło przybyszów 967 2, 14 | je rozpędzać, ale ludzi nie rozpędzono. Oko w oko stał 968 2, 14 | do tłumu przystąpić się nie ważył. Wtem z gromady wyszedł 969 2, 14 | tu do chramu przyszedłem, nie wasz jestem! Nie z waszego 970 2, 14 | przyszedłem, nie wasz jestem! Nie z waszego miru! Grozicie 971 2, 14 | ogniowi, a prawa do nich nie macie. Kontyna i ostrów 972 2, 14 | macie. Kontyna i ostrów nie należą do was, ale do nas 973 2, 14 | Drewlan i co jest naszej mowy. Nie ważcie się tykać chramu 974 2, 14 | wszystkich, ale on i ludzie jego nie starczyliby z najlepszym 975 2, 14 | śmiało, tak pewny, go nikt nie tknie, jakby go wojsko broniło. 976 2, 14 | popychano zewsząd, a stęknąć nie śmiała. Wolnym krokiem, 977 2, 14 | śmiała. Wolnym krokiem, nie oglądając się, przeszedł 978 2, 14 | ludzie gniewni i zasromani, nie śmiejąc rzec słowa, a za 979 2, 14 | wlokąc za sobą.~Burza nie dała kneziowi siąść do czółna, 980 2, 14 | lękając jeszcze tych, których nie śmiał porzucić.~Wycie i 981 2, 14 | jeszcze wściekły Chwost nie przebił mieczem, zapomniawszy 982 2, 14 | wiedźmy i czarownice panują. Nie kto inny, tylko ci guślarze 983 2, 15 | ludzie, pana miłościwego nie było. Biała pani siedziała 984 2, 15 | pytać, czy pan miłościwy nie wrócił, czy go gdzie widać 985 2, 15 | gdzie widać lub słychać nie było.~W pierwszym podwórcu 986 2, 15 | pokładli ze znużenia.~Czekali, nie mogąc się go doczekać - 987 2, 15 | na ziemię, knezia jeszcze nie było.~Na grodzie kłaść się 988 2, 15 | Na grodzie kłaść się spać nie śmieli, nużby ich nie zastał 989 2, 15 | spać nie śmieli, nużby ich nie zastał na nogach i pogotowiu, 990 2, 15 | była.~Spojrzeli po sobie i nie witali się: Kneź pięścią 991 2, 15 | miłościwego doczekać się nie było można.~- Milcz sroko!... 992 2, 15 | można.~- Milcz sroko!... a nie pytaj! - krzyknął kneź - 993 2, 15 | krzyknął kneź - abym nie mówił, bom wściekły, a gdym 994 2, 15 | wściekły, a gdym wściekły, nie znam nikogo!~Ani żony? ~ ~ 995 2, 15 | siekierą i płomieniem. I tu nic nie będzie, póki siekiera i 996 2, 15 | póki siekiera i płomię nie zniszczy tych plugawych 997 2, 15 | im radę dadzą. Ty ich sam nie zmożesz ze swymi smerdami, 998 2, 15 | kmiecie, żadnemu wierzyć nie można.~- Na jutro wołać 999 2, 15 | tej psiarni, a oblec mnie nie śmieją!~Zaczęli szeptać 1000 2, 15 | nim natura wilcza została, nie bardzo go poznać było można


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2380

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL