Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
uzywal 1
uzywali 2
uzywano 2
w 1855
wabiac 1
wachac 1
wachajac 1
Frequency    [«  »]
2762 na
2380 nie
2344 z
1855 w
1443 do
1358 a
789 ze
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

w

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1855

     Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | otaczającą widnokrąg dokoła. W powietrzu czuć było woń 2 1, 1 | młodych, zlanych rosą, świeżo w ciągu kilku takich poranków 3 1, 1 | ptastwo zaczynało budzić się w gałęziach i niespokojnie 4 1, 1 | ziemi. Zawiesił się czasem w powietrzu i stał nieruchomy, 5 1, 1 | majestatycznie żeglował... W borze coś zaszeleściło i 6 1, 1 | grzbiecie i z wolna poszedł w las nazad... I znowu słychać 7 1, 1 | mroków roztapiające się w dnia blasku. Nad strumieniami 8 1, 1 | z wolna ku niebu i ginąc w powietrzu. Ukośne promienie 9 1, 1 | słońca ciekawie zaglądały w głębiny, śledząc, co się 10 1, 1 | wszczął się gwar wielki, ożyły w świetle łąki, zarośla, puszcze 11 1, 1 | szlaki - wracało życie.~W promieniach wirowały, zwijały 12 1, 1 | sklecony; kilka kołków wbitych w ziemię, a na nich nacięte 13 1, 1 | ognisko, spopielałe, i kilka w nim nie dopalonych głowni. 14 1, 1 | dopalonych głowni. Poniżej, w zielonych bujnych trawach, 15 1, 1 | okryte konie.~Szelest jakiś w lesie znać je nastraszył, 16 1, 1 | niecierpliwie nogami kopać w ziemię; jeden z nich zarżał, 17 1, 1 | szałasowi i nogą silnie kopnął w ścianę jego, nie mówiąc 18 1, 1 | starszego głos chropawy, w mowie dziwnej, obcej, której 19 1, 1 | poparty lekkim potrąceniem w plecy, chłopiec zbiegł ku 20 1, 1 | skóry... Gdy wszystko było w pogotowiu, stary wlazł jeszcze 21 1, 1 | jak młot grubą, krótki nóż w pochwie skórzanej, na plecach 22 1, 1 | zarostem pokrytą, białe zęby w ustach na pół podziwieniem 23 1, 1 | znajdzie, bo oczy utopił w wodzie, jakby mierzył jej 24 1, 1 | i głowę mógł dojrzeć w krzakach, co go szpiegowała - 25 1, 1 | Powoli konie wchodziły w wodę, która tu nie była 26 1, 1 | gałęzie od dołu, u góry w zielone wieńce ubrane. Gdzieniegdzie 27 1, 1 | splunął nań z pogardą.~W tej chwili świst się dał 28 1, 1 | strzały utkwiło na piersi, w grubej sukmanie starszego. 29 1, 1 | Druga strzała utkwiła mu w nodze.~A z lasu dał się 30 1, 1 | czasu od strzały tkwiącej w piersi się uwolnić. Przebiła 31 1, 1 | ona sukno i znać uwięzła w ciele, bo choć w szybkim 32 1, 1 | uwięzła w ciele, bo choć w szybkim biegu ugięła się 33 1, 1 | krwi kropelkę.~- Pioruny by w nich biły... i burze! - 34 1, 1 | warcząc rudy. - Gdzieś się w krzakach znalazło oko, co 35 1, 1 | za bałwana... Tyś rqnny w nogę, Gerda?~Chłopak, z 36 1, 1 | Śpieszyć trzeba, żeby nas w tym nie zaskoczyli lesie, 37 1, 1 | grzało coraz mocniej. Choć w lesie świeżo było i chłodno, 38 1, 1 | nad rzeką. Gdzieniegdzie w piasku między pagórkami 39 1, 1 | wijący się do stopy i w skórzanym obuwiu zbierała 40 1, 1 | do szczętu, daleko więc w głąb jego sięgnąć było można 41 1, 1 | patrzał na to obojętnym okiem.~W milczeniu dobyli potem z 42 1, 1 | Poszedł się wprzód obmyć w wodzie i dłonią jej do ust 43 1, 1 | też do wody... siedli jeść w milczeniu... Konie na chudej 44 1, 1 | zbierając drugie... Nadciągnęła w pomoc wtóra i trzecia... 45 1, 1 | z krzykiem... zawirowały w powietrzu i wróciły krakać 46 1, 1 | brzęczał gromadami unosząc się w powietrzu.~Po krótkim spoczynku 47 1, 1 | zalegał boru ściany - gdy w dali, nad zaroślami, pokazał 48 1, 1 | płynącą ścieśnionym korytem. W prawo otwarła się łąka, 49 1, 1 | podniesionego trochę, rzeki stały w prostokąt, szczelnie zewsząd 50 1, 1 | wiszarem i gałęźmi - ściany w słupy z chrustu plecione. 51 1, 1 | słupy z chrustu plecione. W pośrodku tylko z kłód ogromnych 52 1, 1 | pośrodku tylko z kłód ogromnych w zrąb zbudowana wznosiła 53 1, 1 | razem obejście tworząc, w środku którego małe znajdowało 54 1, 1 | oczyma.~Ubrany był cały w bieli, nic nie mając na 55 1, 1 | Biały wysoki kij trzymał w ręku. Koszulę na wierzch 56 1, 1 | żyły, pod skórą nabrzmiałe.~W chwili gdy podróżny starca 57 1, 1 | groźno, ręką im wskazując w tył, za siebie, a kij podnosząc 58 1, 1 | odchodzić. Gospodarz huknął w dłoń... Na głos ten zza 59 1, 1 | było szczekające i wyjące w szopie.~- Zdrów bywaj, Hengo. 60 1, 1 | Cóżeście to znowu tak daleko w nasze lasy zawędrowali? - 61 1, 1 | zamiana zrobi się może. Lepiej w spokoju mieniać, czego u 62 1, 1 | stary na ziemię i znowu się w sobie zadumał.~- Zda się 63 1, 1 | waszego nie umie - przecie w nim trocha tamtej krwi zostało.~ 64 1, 1 | się Hengo. - Co mam z sobą w węzełkach, pokażę... Zechcecie 65 1, 2 | Rzadkością to było, ażeby w taką lasów głębinę i puszcz 66 1, 2 | począł psy zamykać - co żyło w zagrodzie, choć z dala i 67 1, 2 | zyskiem goni, temu czary nie w głowie.~- Źle mówicie, stary 68 1, 2 | A że na inne niewiasty w podwórku po kątach poprzytulane 69 1, 2 | nie złażąc z nim wjechał w podwórze. Ludzie wszyscy 70 1, 2 | prowadził do świetlicy.~Chata w zrąb na mech budowana, stara - 71 1, 2 | na mech budowana, stara - w pośrodku się wznosiła, wyżej 72 1, 2 | nigdy nie zawierano. Z sieni w lewo była izba wielka. Toki 73 1, 2 | lewo była izba wielka. Toki w niej ubity gładko, posypany 74 1, 2 | posypany był zielem świeżym, w głębi ognisko z kamieni 75 1, 2 | pniach były przymocowane... W rogu stał duży stół, a za 76 1, 2 | ceber z wodą i czerpakiem. W kącie, w głębi widać było 77 1, 2 | wodą i czerpakiem. W kącie, w głębi widać było żarna małe 78 1, 2 | ile go do rozpatrzenia się w izbie było potrzeba.~Gdy 79 1, 2 | kiedyście mnie przyjęli w gościnę, póki jeszcze dzień 80 1, 2 | rękojeścią opatrzony.~Gospodarz, w prawą go rękę ująwszy, uśmiechnął 81 1, 2 | Wszystkie odziane były w bieli; przecież wśród czeladzi 82 1, 2 | gospodarza i dwie córki jego, w zielonych wiankach, z kosami 83 1, 2 | szafirowe wlepiała z kolei w pierścienie, to w cudzoziemca, 84 1, 2 | kolei w pierścienie, to w cudzoziemca, to nimi wodziła 85 1, 2 | chwili wyszła obdarowana, w końcu fartuszka niosąc zawinięty 86 1, 2 | z żalem nazad składając. W oczach ich łatwo czytać 87 1, 2 | stały... milczenie panowało w izbie; wtem oczy starego 88 1, 2 | czego znać nie widział w życiu. Był to świecący krzyż 89 1, 2 | przystało.~Stary ręką zamachnął w powietrzu.~- Co mi tam! - 90 1, 2 | tu do morza bliżej, a i w ziemi go tu kopiecie... ~ 91 1, 2 | na ziemi, Niemiec chciwie w worku grzebać się zaczął, 92 1, 2 | jasnymi obłamy połyskujące... W tych zdawał się świecić 93 1, 2 | próbować zaczął, nic mu w nich sierści nie pozostawało.~ 94 1, 2 | na stole leżało, ważono w rękach kawały bursztynu, 95 1, 2 | przestankami dzielone długimi, w ciągu których umowa zerwaną 96 1, 2 | Hengo rękę wyciągnął i stary w nią uderzył dłonią. Zgoda 97 1, 2 | dużo wziąć potrzeba. Wam w las pójść za zwierzem, którego 98 1, 2 | rozstąpili się ku ognisku i w głąb~świetlicy, każdy chwaląc 99 1, 2 | Niewiasty szepcząc kryły się w komorze. Jedna tylko córka 100 1, 2 | gospodarza, piękna Dziwa, w przymkniętych drzwiach wyglądała 101 1, 2 | za dolą swoją, która go w świat pędzi. Narody całe 102 1, 2 | słonko nad głową, wodę w strumieniu, chleb w rękach.~ 103 1, 2 | wodę w strumieniu, chleb w rękach.~Hengo słuchał milczący.~- 104 1, 2 | wojny nie pragniemy ani w niej smakujem. Nasi bogowie 105 1, 2 | siekiery kamienne pooprawiane w drzewo i powiązane mocno. 106 1, 2 | powiązane mocno. Ujął ich kilka w rękę pokazując Niemcowi.~- 107 1, 2 | poszanowaniem na półce położył.~W ciągu rozmowy niewiasty 108 1, 2 | niewiastki i córki, tylko Dziwa w wianku, z założonymi rękami 109 1, 2 | przypatrywała. Najmłodszą była w domu, najpiękniejszą i najukochańszą, 110 1, 2 | drugie siostry i bratowe same w las się iść lękały, tam 111 1, 2 | wieczerza, a że gość był w chacie, dostatniejsza niż 112 1, 2 | kozłowa obracała się u ognia, w wielkim garncu warzyło mięsiwo 113 1, 2 | krupami. Jaga też zawczasu w cebrzyk drewniany utoczyć 114 1, 2 | dawano. Znać było dostatek w domu, bo i nabiału nie brakło, 115 1, 2 | gościa zaprosił, sam siadłszy w rogu, gdzie jego miejsce 116 1, 2 | z mężczyznami, służyły. W milczeniu zabrano się do 117 1, 2 | przyszło, dziecko głodne w szopie przy koniach zostawił. 118 1, 2 | mowę odjęły, kto wie, co w sobie noszą? Przecie naszą 119 1, 2 | Przecie naszą mowę rozumieją, w życiu nas strzegą, a po 120 1, 2 | mu wprzód sakwy zrzucić w szopie, bo się nazajutrz 121 1, 2 | bo się nazajutrz do dnia w drogę wybierał.~Siedli znowu 122 1, 2 | samych kamieniach nad wodą. W łozach śpiewały słowiki, 123 1, 2 | krzykliwe i niespokojne, w lesie kukułka coś liczyła 124 1, 3 | Po lada jakich chałupach w lesie tłuc się nie myślę, 125 1, 3 | brwiami siwymi ruszył. a ręką w prawo, nie mówiąc nic, pokazał.~- 126 1, 3 | nad jeziorem, a do niego w dzień niespełna stanąć łatwo. 127 1, 3 | To srogi człek - jemu się w paszczę dostać, jak wilkowi 128 1, 3 | dzieci poginą; a kto padł w wojnie, temu i mogiły nie 129 1, 3 | gęstwiny - a tu Wisz jak w domu, choć nigdzie śladu 130 1, 3 | wspinało się, lasem okryte. W zaroślach ptastwa mnóstwo 131 1, 3 | skrzydła kraski, sroczka w białej spódniczce podniosła 132 1, 3 | mieli u stóp swoich, była w większej części lasami okrytą. 133 1, 3 | wierzchołków drzew gdzieniegdzie w złotych odbijających jeziorach 134 1, 3 | morskie równiny siniejąca w oddaleniu. Jak fale też 135 1, 3 | zaledwie chwytało ucho... W dwóch tylko miejscach sinego 136 1, 3 | wieczorne.~Wisz wskazał Niemcowi w prawą stronę.~- Tam... w 137 1, 3 | w prawą stronę.~- Tam... w końcu dnia z końmi waszymi 138 1, 3 | spuścił i słuchał.~I Hengo też w dolinie pochwycił jakiś 139 1, 3 | posunął się tąż samą drogą w dół, którą na górę wchodzili. 140 1, 3 | nim czterej inni... łatwo w pierwszym poznać było starszego, 141 1, 3 | czerwone, u boku miecz sterczał w pochwie, na plecach łuk 142 1, 3 | na strzały.~Jadący za nim w rękach trzymali toporki, 143 1, 3 | trzymali toporki, zbrojni też w łuki i proce, obwieszeni 144 1, 3 | Niemcowi przypatrywali. Czuli w nim obcego, a obcy dla nich 145 1, 3 | się też twarz Wisza, gdy w podwórku ani córek, ani 146 1, 3 | popychając i bijąc. Ręce już miał w tył związane sznurem, którego 147 1, 3 | chmurny. Zaszumiało wnet w izbie, gdy obcy się do niej 148 1, 3 | rzekł Hengo - proszę was, w pokoju mnie zostawcie.~- 149 1, 3 | spuszczoną głową usiadł w kącie. Smerda, już co innego 150 1, 3 | Nie ma ich od rana. Poszły w las wszystkie za grzybami, 151 1, 3 | i na noc nie powrócą.~- W las! - zaśmiał się smerda, 152 1, 3 | moglibyście i na wieki w lesie pozostać, a nigdy 153 1, 3 | wyniósł po chwili sakwę, którą w komorze ukryto. Hengo, podziękowawszy 154 1, 3 | wrócił do izby i siadł znowu w swoim kącie, nim postrzeżono, 155 1, 3 | postrzeżono, że go nie stało.~W izbie gwar był i śmiechy.~ 156 1, 3 | Ludzie mu widocznie nie w smak byli.~Zobaczywszy starca 157 1, 3 | grodzie ludzie muszą być w pogotowiu, do obrony - mówił 158 1, 3 | jednego zwierz rozdarł w lesie, a kneź też ubił jednego, 159 1, 3 | dostanie.~- Albo się pójdzie w niewolę - dodał Wisz.~- 160 1, 3 | zawołał Wisz zadumany patrząc w ziemię. - Wziął się obyczaj 161 1, 3 | bardzo... przez sen, gdy w podsieni zadrzemie, zgrzyta 162 1, 3 | Zamyślony stał gospodarz długo w podwórzu, skinął potem na 163 1, 3 | się i podszedł.~- Tobie w polu nie bardzo się chce 164 1, 3 | ojcze panie, po cóż mnie w niewolę dajecie? - krzyknął.~- 165 1, 3 | synem jej nie był, ale się w chacie wychował i jak dziecko 166 1, 3 | oznajmieniem strwożeni, cofnęli się w głąb - opuściła ich wesołość. 167 1, 3 | Samborowi położył, jakby go brał w posiadanie.~- Pójdziesz 168 1, 3 | Kto by się wsłuchał był w głosy, które wewnątrz chaty 169 1, 3 | Samborem sami pozostali w podwórku. Chłopak chciał 170 1, 3 | się trochę, wsłuchując się w wieczorną ciszę - a potem 171 1, 3 | łby chcą wziąć, postrzyc w niewolnika i Niemców z nas 172 1, 3 | Gorzki to chleb, co go w pętach jeść potrzeba.~Wisz, 173 1, 3 | A kto z nas wie, co się w tym wilczym dole praży i 174 1, 3 | księżyc już się był podniósł w górę i świecił w rzece odbity, 175 1, 3 | podniósł w górę i świecił w rzece odbity, gdy po długiej 176 1, 3 | błotach, jakby chciał sobie w pamięć wrazić muzykę 177 1, 3 | pokazała się Dziwa, która w rękach trzymając kosy, zadumana, 178 1, 3 | Nie wstydże ci mieć strach w sercu, a łzy w oczach? Nie 179 1, 3 | mieć strach w sercu, a łzy w oczach? Nie każdemu dano 180 1, 3 | Nie każdemu dano siedzieć w chacie i spoczywać, różne 181 1, 3 | rąk włosy, oczy utopiła w ziemię, cała jej postać 182 1, 4 | zielonych liściach młodych. W szopie słychać było beczące 183 1, 4 | świeżo udojone mleko kobyle. W izbie stał już znów ceber 184 1, 4 | więcej za jeden dzień niż w zagrodzie za życie całe.~ 185 1, 4 | kierując, wkrótce znikli w zaroślach z oczów staremu 186 1, 4 | podnosi. Podróżni jechali w milczeniu. Konie ich same 187 1, 4 | które konie łamały, liście w pyski chwytając - posuwali 188 1, 4 | Niektóre z nich już były w ziemię za-padły, na innych 189 1, 4 | których duchy pilnują. Raz w rok, na Kupałę, otwiera 190 1, 4 | się mogiła i niejeden już w niej pozostał.~Samborowi 191 1, 4 | Kupałową pod mogiłę, jak w nią wszedł, znalazł gmachy 192 1, 4 | widać ludniejszy nieco, w prawo i lewo po gajach dymiło 193 1, 4 | lewo po gajach dymiło się w chiżynach, nad rzeką spotykali 194 1, 4 | Około południa stanęli w dębinie zielonej, gdzie 195 1, 4 | zsiadłszy, wszyscy pokładli się w cieniu, a kto co miał, spożywał. 196 1, 4 | i moczary. Gdzieniegdzie w kotlinie leżało jezioro 197 1, 4 | jak brwi pasy lasów stały.~W pół dnia wszystkie nawet 198 1, 4 | rachować się zdawał, gdy Sambor w dali głos ludzki posłyszał.~ 199 1, 4 | prowadził. Wlókł się z wolna, w ręku trzymał gęślę, po strunach 200 1, 4 | się z piersi nabrzmiewała w nich, jakby mu była tchnieniem... 201 1, 4 | śpiewali, i bogów chwalili w pokoju, oręża nie potrzebowali, 202 1, 4 | mogiły. Stary świat padnie w ciemności...~Mówił tak z 203 1, 4 | Mówił tak z wolna, a słowo w pieśń przechodziło nieznacznie, 204 1, 4 | Słowan - mnie oczy wybrano w młodości, aby dusza w drugi 205 1, 4 | wybrano w młodości, aby dusza w drugi świat patrzała. Jam 206 1, 4 | mną, niewiasty plaskały w dłonie, starzy po ojcach 207 1, 4 | powtórzyli za nim drudzy. Słowan w struny uderzył.~- Hej! hej! - 208 1, 4 | pieśń ta leci. Król dunajski w wielkiej trwodze; z wielkim 209 1, 4 | oporem. Ręce łamie król w rozpaczył Czytaj zawojuje 210 1, 4 | łzy otrzyjcie, wiodę was w zielone kraje, kędy dzicy 211 1, 4 | rady. Wojsko zebrał, stoi w polu, u Dunaju legł obozem... 212 1, 4 | zajmie ziemie, pługi idą w żyzne pola, bydło ryczy, 213 1, 4 | I Karciana leci blada, w biały Dunaj głową pada. 214 1, 4 | stary! Ślepiec znowu uderzył w struny.~- Dłuższa to pieśń, 215 1, 4 | a ratunku nie ma... Smok w pieczarze siadł pod górą, 216 1, 4 | od ryku. Kiedy syty dyszy w jamie, oddech powietrze 217 1, 4 | zwija, podparł się i patrzy w ziemię. Jak mam pożyć tego 218 1, 4 | z stołbami się chwieje. W smoku palą się wnętrzności, 219 1, 4 | królewskie wiano i żyjcie w braterskiej zgodzie. Płacz 220 1, 4 | i sypali, dopóki mogiła w górę nie wzrosła.~Kraj na 221 1, 4 | zwierza dzikiego, jedźmy razem w puszczę ciemną... będziem 222 1, 4 | krakali rano i sen miałam w nocy krwawy. Weźcie czeladź, 223 1, 4 | niestraszny dla nas. w puszczę ciemną wjechali - 224 1, 4 | zagarnę. Rzekł i młotem w skroń mu ciska, krew 225 1, 4 | zwierz srogi brata zagryzł w ciemnym lesie. Krew widzicie 226 1, 4 | rubieży Niemiec siedzi jak lis w jamie, wieść do niego szybka 227 1, 4 | Wanda z mieczem, skronie w wianku, przodem jedzie, 228 1, 4 | słychu, pierzchło wojsko w lasy, góry. Sam się został 229 1, 4 | Wyszła z wianuszkiem u czoła, w sukni białej, z kwiatkiem 230 1, 4 | sukni białej, z kwiatkiem w dłoni.~- Pozdrawiam was, 231 1, 4 | nad wir wielki. - Rzekła i w Wisłę się rzuca. Naród płacze 232 1, 4 | śpiewałem... jakbym miód lał w kałużę!~I wnet mrucząc niespokojny, 233 1, 5 | zraz ruszyła, bo czas było w dalszą drogę. Tuż i rzekę 234 1, 5 | dalszą drogę. Tuż i rzekę w bród przebywać było potrzeba, 235 1, 5 | był tu przerzedzony, pnie w nim sterczały poopalane. 236 1, 5 | pasa, a pałką nasiekiwaną w ręku.Znowu przejechali gaj 237 1, 5 | widać było jezioro wielkie, w którym się słońce zachodzące 238 1, 5 | brzegów, inne przesuwały w dali.~Hengo i Sambor, podniósłszy 239 1, 5 | podniósłszy oczy, ujrzeli w odległości wysoką, szarą 240 1, 5 | Niemcowi i wskazując stołb w oddaleniu. - Przybędziemy 241 1, 5 | rozpatrywał się bacznie.~W miarę jak się zbliżali, 242 1, 5 | Wieża z szarymi kamieni w oczach im rosła, u podnóża 243 1, 5 | chaty, zabudowania, szopy w części wałami osłonione. 244 1, 5 | chodzili zbrojni ludzie, w żelaznych czółkach na głowie, 245 1, 5 | czółkach na głowie, z dzidami w ręku...~Wał i rów głęboki 246 1, 5 | konia zlazł, cugle wziął w rękę i postępował spokojnie 247 1, 5 | Minąwszy hać i mosty weszli w obszerne podwórze, na którego 248 1, 5 | drewnianych słupach oparte. W pośrodku dworu, którego 249 1, 5 | swymi zajeżdżał na podwórze, w którym się dość kręciło 250 1, 5 | u wnijścia stał właśnie w kołpaku z futrem i piórem 251 1, 5 | bogato, za pasem tkwił miecz w świetnej oprawie, a na łańcuszku 252 1, 5 | kraju wałęsa... Znalazłem go w gościnie u kmiecia Wisza, 253 1, 5 | kmiecia Wisza, kto wie, w jakich naradach? Dlatego 254 1, 5 | który stał z dala jakby w oczekiwaniu. Nie dał zrazu 255 1, 5 | ludzi buntują... Dzicz w pęta wziąć trzeba... Smerda 256 1, 5 | z niego nie umarł, chyba w lochu pod wieżą... - dodał 257 1, 5 | za język ciągnie... a w końcu... Rozśmiał się dziko 258 1, 5 | konie Hengo, posłuszny, w trop udał się za przewodnikiem. 259 1, 5 | przewodnikiem. Przez szeroką bramę w ścianie dworu weszli z nim 260 1, 5 | słońcu obrócone, na sznurach w nich wisiały schnące bielizny 261 1, 5 | Kilka starych drzew rosło w pośrodku. W głębi widać 262 1, 5 | drzew rosło w pośrodku. W głębi widać było przesuwające 263 1, 5 | się białogłowy i bawiące w piasku dzieci.~Pacholę, 264 1, 5 | prowadziło Hengę ku drzwiom w bocznym dworze, a gdy się 265 1, 5 | te otwarty, znalazł się w pięknej izbie, której okiennica 266 1, 5 | palił, siedziała niewiasta w sukni wełnianej fałdzistej, 267 1, 5 | sukni wełnianej fałdzistej, w zasłonach białych, otaczających 268 1, 5 | uśmiechnęła się i odezwała doń w języku lasów Turyngii, mową, 269 1, 5 | oglądając się po izbie, w której ciekawe kręciły się 270 1, 5 | Hengo ciekawie wpatrywał się w siedzącą, sięgnął nieznacznie 271 1, 5 | wiele...~ ~Siadła znów w krześle opierając się na 272 1, 5 | ciekawości macierzyńskiej; w ostatku go odprawiła skinieniem:~- 273 1, 5 | Sambora puszczono swobodnie w podwórcach, mógł się też 274 1, 5 | podwórcach, mógł się też w nich rozglądać. Na wstępie 275 1, 5 | i poprowadził do komory, w której się drużyna mieściła. 276 1, 5 | gromadę całą zasadził był kneź w bocznej izbie uzbrojoną, 277 1, 5 | nie bez celu. Miał kmieci w gościnie...~Kos tak nienawidził 278 1, 5 | wzdychać oba, a że parno było w komorze, wyszli razem na 279 1, 5 | Kos wskazał małą dziurę w murze, która nad ziemię 280 1, 5 | i gorzej - rzekł - jeśli w czas rozumu nie dostaną. 281 1, 5 | Jakiś smutek~i groza były w powietrzu... Parobczak, 282 1, 6 | drewnianą zasuwą, wychodziło w dziedziniec, a że naprzeciw 283 1, 6 | biesiadowano.~Wieczór był ciepły, w izbach duszno, wszystkie 284 1, 6 | więc okna stały otworem, w jasnych izbach, oświeconych 285 1, 6 | przechodziła chwilami jakby w kłótliwą walkę i spory, 286 1, 6 | też przykuwała do niej.~W świetlicach kneziowskich 287 1, 6 | miotając się wściekle, z rękami w górę podniesionymi, krzyk 288 1, 6 | krzyk okropny rozległ się w sieniach i w dziedzińcu.~ 289 1, 6 | rozległ się w sieniach i w dziedzińcu.~Czeladź zerwała 290 1, 6 | zerwała się wystraszona. W izbach kneziowskich burza 291 1, 6 | jak wał jaki wytoczyła się w podsienie, a z niego po 292 1, 6 | po kilku stopniach runęła w podwórzec, na ziemię. Tu 293 1, 6 | dusić się zaczęła tarzając w piasku, gniotąc i mordując. 294 1, 6 | na podsieniu wziąwszy się w boki - i śmiał się.~Ruchoma 295 1, 6 | spłaszczony...~Na ziemi w czerwonych krwi kałużach 296 1, 6 | upojenia straciwszy siły. W gardłach umierających słychać 297 1, 6 | drganie zdradzało, że jeszcze w nich była resztka życia...~ 298 1, 6 | ucichło wreszcie, kneź plasnął w szerokie dłonie. Na ten 299 1, 6 | czeladź rzucił się z nią razem w podwórze.~- Do jeziora z 300 1, 6 | przestraszonymi oczyma wpatrujące się w rzeź straszną.~Czeladź tymczasem 301 1, 6 | na wały i z nich rzucali w jezioro nie patrząc, choć 302 1, 6 | jezioro nie patrząc, choć w nich były życia reszty. 303 1, 6 | Słychać je było spadające w wodę z pluskiem i śmiechy 304 1, 6 | nie dał mu dłużej pozostać w izbie ciemnej, wysunął się 305 1, 6 | izbie ciemnej, wysunął się w podwórze oświecone księżycem 306 1, 6 | ziemi łuczywami. Stanął w dali, lecz właśnie kneź 307 1, 6 | jego oko dostrzegło Niemca w cieniu.~- Chodź tu! ty! - 308 1, 6 | potrafił?~Kneź śmiał się i brał w boki.~- Zostanie się po 309 1, 6 | śmiejąc się chłopiec nalał w otwartą palcami gębę. Podziękowawszy 310 1, 6 | dla synów zostawię spokój w domu... Nadto kmiecie bujali... 311 1, 6 | spore?... a silne? Czy się w matkę urodą udali, czy w 312 1, 6 | w matkę urodą udali, czy w ojca? Nie zgnuśnieją tam 313 1, 6 | nie wziął... niech gnije w ciemnicy...~Liczyć począł 314 1, 6 | się ze drzwi białogłowa w namitce i dwoje pacholąt. 315 1, 6 | Hengo, czując już miód w głowie, powlókł się przelękły, 316 1, 6 | legł na słomie półżywy.~W dziedzińcu pogasły światła, 317 1, 6 | zastał go samego, siedzącego w izbie na dole; przed nim 318 1, 6 | na misie pieczone mięso, w kubkach piwo i miód na stole. 319 1, 6 | ma gdzie na jaw wydobyć. W chacie Wisza nie pokazywał 320 1, 6 | nich przyklękać, brać je w ręce i przykładać na ciemnych 321 1, 6 | wynagrodzi. Wstrzymał się więc w sieni, czekając na starą 322 1, 6 | życiem i mieniem uchodził. W pierwszym podwórzu dobitniej 323 1, 6 | się ukazał, stanął, wziął w boki i patrzał ponuro na 324 1, 6 | wybranych smerda puścił pieszo w dziedziniec. Szli z głowy 325 1, 6 | mówiąc do siebie, pogrążeni w smutku, a stanąwszy u wnijścia, 326 1, 6 | Czaru i duru dał nam w miodzie... szczuł brata 327 1, 6 | który noc całą pod tynem w chwaście przejęczał. - On... 328 1, 6 | sprzęt jakiś zdruzgotał. W tejże chwili czeladź kneziowa 329 1, 6 | kiwnął więc tylko głową w milczeniu.~- Powiedzcie 330 1, 6 | ochoczo będzie co dnia... W lochu pod wieżą, nie licząc 331 1, 6 | Wkrótce też znaleźli się w lesie i tu dopiero bezpiecznymi 332 1, 6 | ustąpiwszy nieco od rzeki w głąb lasu, wyszukał łąkę 333 1, 6 | Szły więc za nim posłuszne.~W oczach starego widać było 334 1, 6 | Mało było robót na polu i w domu, przy których by ówczesnym 335 1, 6 | posłyszał te pieśni, które nigdy w smutku na obczyźnie matka 336 1, 6 | poruszyło mu się serce, w piersi zakipiało i łzy z 337 1, 6 | mimowolnie:~- Macierz moja!~W progu stała Dziwa patrząc, 338 1, 6 | wzrokiem wylękłym i skrył się w kąt ciemny. Dziwa postąpiła 339 1, 6 | rękę i wwiodła do sieni, bo w izbie wciąż się śpiewy rozlegały. 340 1, 6 | wrzała biesiada krwawa, jak w podwórzu zajadali się kmiecie 341 1, 6 | potem krew ciepłą chłeptać w kałużach, jak z rana zawodziły 342 1, 6 | dziewicza postać mieniła się w rycerską, oczy zdawały się 343 1, 6 | białe ściskały, jakby miecz w nich trzymała... i czoło 344 1, 6 | siebie. Dziwa stała długo w miejscu jak przykuta, a 345 1, 6 | mógł z twarzy wyczytać, że w jej duszę padło jakieś zarzewie, 346 1, 6 | na gnieździe wybierał się w drogę i na długich stojąc 347 1, 6 | znikł z oczów gospodarza w las wjechawszy.~Wisz patrzał 348 1, 7 | stary Wisz ukazał się znowu w progu dworu, ale tak zmieniony, 349 1, 7 | poznać go było trudno. W domu chodził bosy i w płótnie, 350 1, 7 | trudno. W domu chodził bosy i w płótnie, teraz się odział 351 1, 7 | podniesioną głową - i lat mu w tym stroju ubyło.~U wrót 352 1, 7 | gospodarzem do drogi. Co żyło w chacie, wyszło żegnać ojca 353 1, 7 | ocierając, bo czuła, że coś w tym groźnego być musiało, 354 1, 7 | pozdrowił, ręką wskazał na drogę w las - i ruszyli w milczeniu. 355 1, 7 | drogę w las - i ruszyli w milczeniu. Długi kawał jechali 356 1, 7 | kawał jechali nad rzeką. W jednym miejscu kilka nędznych 357 1, 7 | ubogo wyglądały, na pół w ziemi, pół nad nią, a biedniej 358 1, 7 | dalej znowu chatek kilka w lesie, druga osada podobna, 359 1, 7 | tej gościnności poczciwej. W każdej chałupie leżał chleb, 360 1, 7 | konia. Stąd już nawrócili w lewo na lasy i gęstwiną 361 1, 7 | zwalona kłoda, dolina w lesie i strumień.~Jechali 362 1, 7 | i strumień.~Jechali tak w milczeniu do nocy ciemnej, 363 1, 7 | noclegować stanęli. Chłopcy w mgnieniu oka szałas dla 364 1, 7 | jechać mieli, bo naokół w swoim mirze i opolach nie 365 1, 7 | myśliwskich plemion grał w nim jeszcze z całą siłą, 366 1, 7 | całą siłą, on las czuł i w obcym nawet wiedziałby, 367 1, 7 | ono mu oznajmywało, czy w pobliżu dąbrowa była, łąka, 368 1, 7 | którego płoszyli, i kierunek, w jakim on od nich uciekał.~ 369 1, 7 | środkiem płynął strumień. W dali, na podniosłym nieco 370 1, 7 | Znać, że i tu mało kto w gościnie bywał, bo czeladź 371 1, 7 | domowemu, koszula na wierzchu, w lekkim przyodziewku na ramiona 372 1, 7 | zsiadł z niego.~- Bywajcie mi w dobrą godzinę, gospodynie 373 1, 7 | świetlicy. I tu dwór stał w obejściu, dokoła zabudowany 374 1, 7 | obejściu, dokoła zabudowany w prostokąt, z szopami razem 375 1, 7 | który pragnie, aby mu się w oczach domostwo śmiało, 376 1, 7 | była i schludna, a znać w niej niewiasty nie gospodarzyły, 377 1, 7 | gospodarzyły, bo ognisko, w pośrodku z kamieni ułożone, 378 1, 7 | kamieni ułożone, było wygasłe. W kącie skórą wilczą zasłane 379 1, 7 | by usiadł przy nim podle. W oczach wesołego gospodarza 380 1, 7 | przepił do gościa.~Sami jedni w izbie byli.~- Jużeście to 381 1, 7 | Wisz z wolna - pójdziemy w pęta wszyscy.~Mówią tak 382 1, 7 | wszyscy.~Mówią tak ludzie, w starych głowach lęgnie się 383 1, 7 | się narzekanie jak kwas w starych statkach - ale osądzicie 384 1, 7 | chcą wyprzątnąć, i gnilca w nas szukają. Chwostek nad 385 1, 7 | siebie, dali im jakiegoś duru w napoju, Niemka go tam syci 386 1, 7 | będzie. Stryjów zgnębił i w kmiecie obrócił, synowcom 387 1, 7 | dębu świętego i zdroju, w okopie na hordyszczu, gdzie 388 1, 7 | stanąć wszystkim i radzić.~W oczy sobie popatrzeli.~- 389 1, 7 | popatrzeli.~- Uroczysko to w głębi lasów, bezpieczne, 390 1, 7 | daleko, aby rzecz poszła w odwłokę.~Gwarzyli długo... 391 1, 7 | Gwarzyli długo... naradzali się w izbie po cichu do zmierzchu. 392 1, 7 | Domanowi. Przebrało się w końcu i rady, i słowa, ręce 393 1, 7 | gospodarz - staremu nie w smak młode pieśni, bo 394 1, 7 | żeleźcem zajmując stanowisko w oddali. Psy na powrozach 395 1, 7 | nie darmo więżą.~Klasnął w ręce pan i wrota się skrzypiąc 396 1, 7 | otwarły.~Wilk, który dni kilka w niewoli przesiedział, zahukany 397 1, 7 | ożogami do wrót i głowa jego w nich się ukazała, wnet też, 398 1, 7 | przypadł i z wielką zręcznością w otwartą paszczę wbił mu 399 1, 7 | miejscu kładąc kudłacza.~W czasie tych łowów dla zabawy 400 1, 7 | krzyk, śmiechy i klaskania w ręce po dworze się rozlegały, 401 1, 7 | mieczyk chwycił, nie mogąc się w spokoju utrzymać. A gdy 402 1, 7 | Kilka dni temu pojmał go w lesie któryś z ludzi Domana, 403 1, 7 | ogłuszywszy uderzeniem w głowę, tak że na poły przybitego 404 1, 7 | Gdy zmierzchło i łuczywa w izbie pozapalano, siedli 405 1, 7 | ustąpiwszy, drugie dla siebie w tejże izbie kazawszy położyć, 406 1, 7 | z panami, musieli zostać w zagrodzie.~Do dworu Leszka 407 1, 7 | lasy było na dzień cały. W torbach na plecach mieli 408 1, 7 | na plecach mieli jadło, w drewnianych, smołą wylanych 409 1, 7 | trudno konie przebywały. W ostępach tych, które rzadko 410 1, 7 | którymi puszcza ich okryła.~W dali już dym widać było. 411 1, 7 | opasywał, i znaleźli się w podworcu starymi krzewy 412 1, 7 | przestrzeń całą. Poza nimi w cieniu niska budowla ciemna, 413 1, 7 | Wieczorny zmierzch i cień drzew w budowli niskiej z małymi 414 1, 7 | paliły się dogasające polana.~W głębi, na skórach leżał 415 1, 7 | ku nim skierował, wlepił w nich i czekać się zdawał, 416 1, 7 | Sroki tymczasem pobiegły w kąt, a niedźwiedź głowę 417 1, 7 | dawnym miejscu położył.~W izbie było duszno nieznośnie, 418 1, 7 | I znowu zanurzył głowę w dłoniach i płakał. Oni stali, 419 1, 7 | począł twarz i czoło. Klasnął w dłonie. Z bocznej izby, 420 1, 7 | zawahała się nieco. Niosła w ręku dzbanuszek i kubek. 421 1, 7 | ludzi zabraknie, przyjdą w pomoc Niemcy i kraj spustoszą, 422 1, 7 | spustoszą, a krnąbrnych powiodą w niewolę.~I rzucił się znowu 423 1, 7 | zdradzi, padnie dużo, ale w końcu i jego nie stanie. 424 1, 7 | uraduję się, a na niego z w a m i nie pójdę... To kmieca 425 1, 7 | on, to dzieci was zabiorą w niewolę; nie on, to ja bym 426 1, 7 | Jęknął i głowę zanurzył w posłanie - Wisz skinął i 427 1, 7 | nim razem pod stan dęby w podwórze.~- Tak wasz kniaź 428 1, 8 | i pradziad gospodarzyli w sąsiednich lasach, głównie 429 1, 8 | nie zabrakło. Było już w obyczaju ich, aby się zbytnio 430 1, 8 | troszczyć. Nie rosły też one w ich rękach. Znano ubogą, 431 1, 8 | gospody, żywił się i brał w drogę, co mu było potrzeba.~ 432 1, 8 | co mu było potrzeba.~Dwór w zrąb zbudowany z całych 433 1, 8 | podsienia były wąskie, słupki w nich z prosta rzezane. Sam 434 1, 8 | wszyscy, zimą około ogniska, w lecie koło lip starych w 435 1, 8 | w lecie koło lip starych w podwórzu, i słuchano ich 436 1, 8 | uczono od nich przeszłości. W obrzędach weselnych, przy 437 1, 8 | co gdzie czynić należało. W sądach też, jeśli się w 438 1, 8 | W sądach też, jeśli się w mirze lub na opolu czasu 439 1, 8 | doma nie zastali, bo często w lesie barcie swe podpatrywał, 440 1, 8 | dla Piastuna, który choć w pobliżu grodu mieszkał, 441 1, 8 | hardym, a może i był nim w istocie, choć przeciwko 442 1, 8 | nie odznaczający. Tylko w oczy mu spojrzawszy widzieć 443 1, 8 | oczy mu spojrzawszy widzieć w nich było łatwo, że poza 444 1, 8 | złości a gniewu, niż go mieli w istocie, Piastun nie dawał 445 1, 8 | wszystko nie znosił, by się co w stroju i domu zmieniało 446 1, 8 | a żona u niego nie była w tej niewolniczej podległości 447 1, 8 | dnia do nocy, a on rzadko w domu siadywał, co jeśli 448 1, 8 | wasz dwór na oczach, ludzi w nim obcych często bywa wiele, 449 1, 8 | ręką wskazał bliską polankę w lesie, gdzie szopka była 450 1, 8 | pasły, siedli pod dachem w odrynie, gdzie spieka nie 451 1, 8 | mówić począł, jak to dawniej w mirach bywało, co się dziś 452 1, 8 | byli sami jedni, a sąsiedzi w domu co robić mieli. Chodziliśmy 453 1, 8 | gęślami, rolę uprawiali, w otwartych siedzieli chatach 454 1, 8 | siedzieli chatach i gospodarzyli w mirach bez wszelkich kneziów... 455 1, 8 | napastować drudzy... z orężem w dłoni niewolniczy a karny 456 1, 8 | poruszacie, jakbyście gołą rękę w ul wsadzili... Jedni na 457 1, 8 | ostrzyżoną, z oczyma kocimi, w obcisłej siermiężce zjawił 458 1, 8 | obcisłej siermiężce zjawił się w progu... Zobaczywszy go, 459 1, 8 | Obawiano się go na grodzie i w okolicy, bo podpatrywał, 460 1, 8 | widzialnym gdzie być, wszywał się w gałęzie, zakradał do lisich 461 1, 8 | do lisich nor, zakopywał w stogach siana, przylegał 462 1, 8 | stogach siana, przylegał w wiszarach i trzcinach... 463 1, 8 | zębami białymi śmiała się w progu.~Znosek stał i patrzał 464 1, 8 | gościom...~Milczenie panowało w izbie, tylko Rzepica, która 465 1, 8 | wyłupiono, puszczą, aby sobie w świat szedł. Kto wie, a 466 1, 8 | zapijemy!~Słuchali wszyscy w milczeniu.~- Powinniście 467 1, 8 | zwrócili głowy ku wnijściu. W progu stał człowiek siermięgą 468 1, 8 | siermięgą czarną odziany, w czapce czarnej, z kijem 469 1, 8 | czapce czarnej, z kijem w ręku, oczyma jakby obłąkanymi 470 1, 8 | chaty, liczył nimi tych, co w niej byli. Wzrok jego zatrzymał 471 1, 8 | stanąwszy pośrodku izby rzekł w boki się biorąc:~- Wisz 472 1, 8 | wyjściu jego długo cicho było w chacie, jakby się powrotu 473 1, 8 | chwili dopiero pokazał się w progu. Piastun, gdy próg 474 1, 8 | siądź i radź...~Przybył w ten sposób jeszcze jeden 475 1, 8 | nakładał dla nich drogi. W lesie rozstali się z Domanem 476 1, 8 | znanymi krótszymi przesmykami w puszczy puścił się wprost 477 1, 8 | skomląc witać pana wybiegły. W chacie świeciło jeszcze, 478 1, 8 | starszyznę na dzień przed Kupałą, w horodyszcze na Żmijowym 479 1, 8 | Wisz przebudził, już syna w domu nie było.~Dni kilka 480 1, 8 | zwykłym się trybem ciągnęło; w głębi tych lasów rzadki 481 1, 8 | podniósłszy się nagle, skoczył w stronę rzeki i wietrzyć 482 1, 8 | jak gdyby znajomego czuło w pobliżu. Nikogo jednak widać 483 1, 8 | jeszcze nie było, Zabiegłszy w łozy podwórzowy kilka razy 484 1, 8 | spodziewał, Sambora. Stał w zaroślach chłopak, jakby 485 1, 8 | zaklął, że każe wasz dwór w perzynę obrócić, a was, 486 1, 8 | duszami i dobytkiem ciągnąć w lasy. Ostatnie niełatwym 487 1, 8 | przeszły, zdradzały się i pójść w ślad za nimi mogła drużyna 488 1, 8 | mogła drużyna kneziowska. W lesie, choćby za zasiekami, 489 1, 8 | się bronić było ciężko jak w zagrodzie. Na łaskę Chwostkowi 490 1, 8 | powlókł się ku zagrodzie. W drodze po kilkakroć stanął 491 1, 8 | głowę.~Doszli do wrót, gdy w nich spotkał się Wisz ze 492 1, 8 | na przedzie z Jagą.~- Wy w las z dziećmi! - zawołał 493 1, 8 | nie jesteście potrzebne. W las ich prowadź, Dziwa. 494 1, 8 | Znikły posłuszne niewiasty.~W całym obejściu ruch powstał 495 1, 8 | ogromny. Stary sam przewodził.~W chacie Dziwa, najprzytomniejsza 496 1, 8 | zbierano gotując się do drogi.~W stronę, od której napaść 497 1, 8 | dziećmi i sługami gotowa była w las ruszyć na pierwsze skinienie 498 1, 8 | konia padł dysząc na ziemię. W zagrodzie ruszyło się wszystko, 499 1, 8 | broni nie wziąwszy, boso, w koszuli i na ramiona tylko 500 1, 9 | niego.~- A ja znowu do was w gości! - zawołał z dala -


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-1855

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL