| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] uzywal 1 uzywali 2 uzywano 2 w 1855 wabiac 1 wachac 1 wachajac 1 | Frequency [« »] 2762 na 2380 nie 2344 z 1855 w 1443 do 1358 a 789 ze | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances w |
Tom, Rozdzial
501 1, 9 | obrońców trochę przerażeni, w tył się cofnęli.~- Będziemy 502 1, 9 | swoimi. Stary Wisz pozostał w pośrodku tej kupy cofnąć 503 1, 9 | którą kneziowski sługa w ręku trzymał, utkwiła w 504 1, 9 | w ręku trzymał, utkwiła w piersi starego Wisza... 505 1, 9 | pochwycił pocisk, tkwiący już w nim, i zdruzgotał go jeszcze... 506 1, 9 | żeleźce i kawał drzewa zostało w ranie. Wisz posłonił się 507 1, 9 | chwilę, zwrócili się stojący w podwórzu ku napastnikom 508 1, 9 | drugiej oszczepy podnosząc w górę...~- Chodźcie tu! - 509 1, 9 | odpowiadali drudzy.~Tymczasem w krzakach nad rzeką smerdzie 510 1, 9 | podniósłszy, nieśli je złożyć w izbie na posłaniu... nieśli 511 1, 9 | zaniecha dalszej napaści. W istocie smerdzie dostatecznym 512 1, 9 | ciemności kneziowscy ludzie w bród przebyli wodę i drugim 513 1, 9 | był kupiony odpoczynek.~W świetlicy na posłaniu swym 514 1, 9 | drzewce, które tkwiło mu w piersi zastygłą krwią czarną 515 1, 9 | niewiasty wszystkie jeszcze były w lesie.~Dano im znać, pobiegł 516 1, 9 | pobiegł Sambor hukając w umówiony sposób, lecz nim 517 1, 9 | sługi i wnuki, noc już była w połowie.~Wśród ciszy lasów 518 1, 9 | przyrzucono pęk łuczywa i w blasku jego przedstawił 519 1, 9 | na nowo ryczeć poczęli.~W podwórzu wyły psy, w szopach 520 1, 9 | poczęli.~W podwórzu wyły psy, w szopach strwożone odezwało 521 1, 9 | piaszczystej znajdowały się w lesie. Poszli więc parobcy 522 1, 9 | głową spuszczoną, ubrana w najpiękniejsze swe suknie, 523 1, 9 | najpiękniejsze swe suknie, w sznurach bursztynu i świecących 524 1, 9 | rozrzuconymi włosy bijąc w dłonie, drapiąc twarze i 525 1, 9 | śpiewały pieśni rzewne... W głębi synowie stali, na 526 1, 9 | drobne gliniane naczynie, w którym popioły i ofiara 527 1, 9 | stos ciało umieszczając je w pośrodku, przy nim składano 528 1, 9 | przymocowywano, gdy Jaga pocałowawszy w głowę Dziwę, krokiem powolnym 529 1, 9 | obiegać stos dokoła jakby w szalonych skokach, miotając 530 1, 9 | szybko płomieniem jasnym i w mgieniu oka drzewo przepojone 531 1, 9 | zwłoki.~Jęki zmieniły się w krzyk rozpaczliwy, dym wił 532 1, 9 | stosu ducha ulatującego w górę.~Była też to chwila, 533 1, 9 | górę.~Była też to chwila, w której odganiać należało 534 1, 9 | parobków na koniach, z dzidami w rękach, poczęli szybko obiegać 535 1, 9 | wszyscy przytomni bijąc w dłonie, podnosząc ręce, 536 1, 9 | dłonie, podnosząc ręce, w górę podrzucając oszczepy.~ 537 1, 9 | zaczęły. Oba ciała osunęły się w ognistą, żarzącą głębię 538 1, 9 | jak jedno płomię ogromne, w którym tylko sterczące pale 539 1, 9 | Dzieci rzucały jeszcze w płomienie, co które miało 540 1, 9 | popielnicę glinianą, aby w nią zgarnąć nie dogorzałe 541 1, 9 | obok Wisza ojców i braci. W pośrodku z urną stanęły 542 1, 9 | nastała wielka, gałęźmi tylko w lesie wiatr szumiał z dala... 543 1, 9 | z piersi głosu.~- Pusty w lesie dwór twój stoi, dzieci 544 1, 9 | kubek z miodem trzymając w ręku.~- Ojcze dobry... Wiszu 545 1, 9 | i podniósłszy też kubek w górę, głośno zawołał:~- 546 1, 9 | zawołamy...~Wtórowali mu niemal w każde słowo bliżej siedzący, 547 1, 9 | przekleństwa rzucała coraz w stronę grodu, ku Gopłu zwracając 548 1, 9 | twarze i ściśnione pięści.~W miarę jak kadzie się wypróżniały, 549 1, 9 | znoju i boju, jak dokazywał w pierwszej życia połowie, 550 1, 9 | zimno. Chłopak się rzucił w tył, cały drżąc z gniewu.~- 551 1, 9 | mówię wam! Dla dziewki ojca w mogile pocieszyć nie chcecie 552 1, 9 | macie...~Spojrzeli sobie w oczy; Ludek się hamując 553 1, 9 | siebie, ciągle sobie patrząc w oczy. Rąk już sobie nie 554 1, 9 | tętent ruszył się i on.~W gąszczach słychać było, 555 1, 9 | słychać było, jak pędził w las i psy za nim lecąc ujadały.~ 556 1, 9 | dla spoczynku...~Nazajutrz w zagrodzie życie powróciło 557 1, 9 | Ludek wyszedł od rzeki, ręce w tył założone trzymając, 558 1, 9 | cicho - zostawcie Dziwę w pokoju. Będę wam w krosnach 559 1, 9 | Dziwę w pokoju. Będę wam w krosnach tkać, pieśni śpiewać, 560 1, 9 | śpiewać, wodę nosić ze zdroju, w wianku chodzić zielonym... 561 1, 10 | było niskim, wklęsłym już w ziemię wałem zielonym. W 562 1, 10 | w ziemię wałem zielonym. W środku opuszczona dawno 563 1, 10 | której słupy się chyliły w różne strony.~W ścianach 564 1, 10 | chyliły w różne strony.~W ścianach brakło opadłego 565 1, 10 | na pół trzcinami zarosłe, w lewo gdzieniegdzie ukazywała 566 1, 10 | Rzucano je potem pod dębem w tej wierze, iż z nim szła 567 1, 10 | sukna i sznurki powiązane w węzły jakieś tajemnicze.~ 568 1, 10 | jakieś tajemnicze.~U góry w dębie spróchniałym widać 569 1, 10 | jakby stworzoną na to, aby w niej pszczoły dzikie barci 570 1, 10 | wilgocią odstręczając, pszczół w nim nie było. Dziupla stała 571 1, 10 | się szelest dał słyszeć w pobliskiej gęstwinie. Ostrożnie 572 1, 10 | podniósł człowiek mały, w szarej guni, z głową okrągłą, 573 1, 10 | usty szeroko rozciętymi, w których zęby maleńkie widniały. 574 1, 10 | ledwie paznokcie zapuściwszy w korę utrzymać potrafił, 575 1, 10 | razem się stoczyli na ziemię w jeden kłębek zwinięci. Szary 576 1, 10 | Znoska cisnęły wduszone w szyję napastnika. Widać 577 1, 10 | zdobyczą i znowu spojrzał w górę, krew ciekącą ocierając 578 1, 10 | nieprzyjaciela. Chwycił w końcu za krawędź wypróchniałą, 579 1, 10 | krawędź wypróchniałą, zapuścił w nią palce, dźwignął się 580 1, 10 | czarnym otworem spoglądając w jego głębie, to ku lasowi, 581 1, 10 | jego głębie, to ku lasowi, w którego gąszczach szelest 582 1, 10 | się szmer słychać było, a w dziupli szybkie skrobanie 583 1, 10 | skrobanie paznokciami, aż póki w spróchniałej korze nie przewierciły 584 1, 10 | otwór wydrapał obok niego i w nim zaświeciło oko drugie... 585 1, 10 | wiodącą ku niemu.~Skryty w dziupli mógł stąd policzyć 586 1, 10 | twarze każdego. Właśnie w tę stronę źrenice chciwie 587 1, 10 | innych otaczało, ukazał się w niewielkim oddaleniu. Jechał 588 1, 10 | się śmiał zbliżyć wrogo. W ręku trzymał na kiju, pstro 589 1, 10 | jak zbroja. Jadący za nim w pewnym oddaleniu sługami 590 1, 10 | końmi - rzekł - stać tu w pobliżu, paść i czekać. 591 1, 10 | przerażenie, podniósł wejrzenie, w którym gniew się malował.~- 592 1, 10 | nasz nie ustał, abyśmy się w Niemców i niewolników nie 593 1, 10 | niewolników nie obrócili a w kneziowe sługi. Wszędy, 594 1, 10 | mieszka mowa nasza, s ł o w o, u Łużyczan, u Dulebów, 595 1, 10 | biały, do sinego morza, w lasach i po górach... kneziowie 596 1, 10 | Oczy, które dotąd miał w ziemię wlepione, podniósł 597 1, 10 | podniósł i potoczył nimi, jakby w gromadzie swoich szukał.~- 598 1, 10 | prowadzą jak parobek woły w pługu... Nie obronim się 599 1, 10 | tylko iść i to plugastwo w gnieździe wydusić - krzyczeli.~- 600 1, 10 | gorzej od Chwościska... ludzi w niewolę nabiorą. Lepiej 601 1, 10 | Chwosta i powiedzieć mu w oczy...~- Iść!... żaden 602 1, 10 | część wielka siedziała w milczeniu, głowy pospuszczawszy. - 603 1, 10 | po cichu, patrząc sobie w oczy mniej śmieli.~- Cierpieć - 604 1, 10 | więc kneziowe odsunęli się w ostrożnym milczeniu. Rudan 605 1, 10 | częstokołem otoczony, oblany w części jeziorem, zaopatrzony 606 1, 10 | zaopatrzony ku obronie, w ludzi obfity. Na Niemców 607 1, 10 | skinąć stamtąd mogli, aby im w pomoc szli... a wówczas 608 1, 10 | chwilami, tłum to się zbijał w jedną stronę, to w drugą 609 1, 10 | zbijał w jedną stronę, to w drugą ciskał gromadząc około 610 1, 10 | na stary dąb... ~A co w nim? Dziupla sroga...~- 611 1, 10 | dziuplą, hen, dwoje oczów w dziurach świeci... jakby 612 1, 10 | stary... święty... co by tam w dziurze człek miał robić...~- 613 1, 10 | naciągnął go i strzała świsnęła w powietrzu... padła w sam 614 1, 10 | świsnęła w powietrzu... padła w sam otwór dębu, gdzie świeciło 615 1, 10 | Czeladź strwożona siedziała w milczeniu.~- Zwierzaś ubił 616 1, 10 | ucha Znak dał swoim, że coś w nim słyszy. Ostrożny jednak 617 1, 10 | uwiesił się na niej i spojrzał w głąb. Patrzał długo nic 618 1, 10 | przybliżał głowę a oczy.~W środku, nakryty zabitym 619 1, 10 | zwierzem, któremu strzałę w oko wbił, leżał, liśćmi 620 1, 10 | którego krew mu ciekła, bo w nim strzała uwięzła. Parobczak 621 1, 10 | a szczęśliwemu łowcy już w myśli nie było sięgnąć głębiej, 622 1, 10 | sięgnąć głębiej, gdzie ducha w siebie wciągnąwszy, przyczajony 623 1, 10 | martwy Znosek.~Ze żbikiem w ręku spuszczać się począł 624 1, 10 | tkwiła wbita tak głęboko w ślepie, iż ten sam, co ją 625 1, 10 | wołano. - Żbik siedział w dziupli zaczajony, jeden 626 1, 10 | ślepie, go ubił. Tak siedzi w kamiennej dziupli Chwostek... 627 1, 10 | Łado!~I cieszyli się, i w dłonie klaskali.~Inni milczeli... 628 1, 10 | stary Słowanie!...~Szedł w milczeniu, jak gdyby miejsce 629 1, 10 | Drugi zbierał a dusił w komorze, co ubogim odebrał 630 1, 10 | śmiech rozlega... aż puścieją w lasach knieje... aż po dworach 631 1, 10 | kołacze, zimne mięso, a w drewnianych i glinianych 632 1, 10 | dano mu pierwszy kubek w ręce.~- Po staremu - rzekł - 633 1, 10 | chleba, a dopiero potem w milczeniu jeść i pić zaczęto.~ 634 1, 10 | jechali gromadkami. Każdy w swą stronę... Zostało po 635 1, 10 | łąk szedł do rzeki.~Wtem w dziupli zaszeleściało, prychnęło, 636 1, 10 | Żółte oczy pobłyskujące w ciemności skierował ku Znoskowi, 637 1, 10 | Chłopak ujrzawszy go już w pólku zerwał się na nogi 638 1, 10 | pólku zerwał się na nogi i w las rzucił szybko.~ 639 1, 11 | głuche stały poubierane w liście, pachniały brzozy 640 1, 11 | gałęzi szczebiotał ptaszek, w każdym promieniu złota muszka 641 1, 11 | żyły naówczas życiem jednym w dziwnej zgodzie i braterstwie. 642 1, 11 | Harmonia wielka panowała w tym świecie zaczarowanym, 643 1, 11 | tym świecie zaczarowanym, w którym wszystko składało 644 1, 11 | przychodziła z uśmiechem w porę i przeprowadzała do 645 1, 11 | zamyślona, z oczyma wlepionymi w las dumała.~- Co ty tak 646 1, 11 | uzbierały? Mówi, że na uroczysku w dolinie grzybów jest wiele... 647 1, 11 | swatów nie będę znała... W wianku chodzić będę zawsze, 648 1, 11 | będę zawsze, zawsze... i w wianku, w zielonym pójdę 649 1, 11 | zawsze, zawsze... i w wianku, w zielonym pójdę do ojca i 650 1, 11 | ojca i matki...~Sroczka w istocie, siedząc na gałęzi, 651 1, 11 | nad ziemię, to podnosząc w obłoki; nagle się puścił 652 1, 11 | kula i padł na ziemię, a w tejże chwili stado całe 653 1, 11 | kobuz wyrwał się, uleciał w górę i zniknął. Sroki pociągnęły 654 1, 11 | i nie chciały się pleść w wianuszek.~Siedziały nie 655 1, 11 | psy słychać?... - Ludek w domu, koło stada...~Porwały 656 1, 11 | obejrzały się dokoła i ostrożnie w gąszcz pierzchnęły... ale 657 1, 11 | ale cicho było znowu w lesie; ni psów, ni ludzi 658 1, 11 | pasa, z torbą na plecach, w płachcie na głowie.~Rękę 659 1, 11 | powietrze, jakby coś poczuła w bliskości, i oczyma dokoła 660 1, 11 | zechce...~Zapatrzyła się w rękę.~- Pójdziesz jutro 661 1, 11 | straszysz?... Wiesz, że w domu zostać nie mogę... 662 1, 11 | mogę... a tobie dawno się w głowie przewróciło, sama 663 1, 11 | szepnęła Jaruha. - Coś szepcze w ucho i językiem obraca. 664 1, 11 | przypomną... - Cóżeś ty w młode lata robiła? - zapytała 665 1, 11 | miał ściany ze złota... W ogrodzie rosła jabłoń, co 666 1, 11 | zrobiło się ciemno i ja w łachmanach, o kiju, znalazłam 667 1, 11 | łachmanach, o kiju, znalazłam się w puszczy... Krucy mi w głowę 668 1, 11 | się w puszczy... Krucy mi w głowę pukali i oczów szukali... 669 1, 11 | choćby się już nie budzić... W kubku miodu szczęścia tyle, 670 1, 11 | dłoń dziewczęcia i patrzała w nią. - Rozmiłował się w 671 1, 11 | w nią. - Rozmiłował się w tobie strasznie - szeptała.~- 672 1, 11 | rozwinęła swoją sakwę i poczęła w niej szukać czegoś. Było 673 1, 11 | czegoś. Było tam mnóstwo w płachty powiązanych ziół, 674 1, 11 | syrojeszkę zaczynając się posilać w milczeniu.~Dziwa koszyk 675 1, 11 | przyjdą, daleko... daleko... w biały dzień to nic, ale 676 1, 11 | poczęła i oczy obracać. W istocie o kilka kroków od 677 1, 11 | starej.~Jaruha wzięła płótno w ręce i ziela narwała tuż 678 1, 11 | oko podniósł ku niej, a w nim jeszcze więcej złości 679 1, 11 | wylegiwać, z dobrej woli w las nie idzie.~Dziewczęta, 680 1, 11 | się zachciało?... - Żbik w niej siedział...~- A strzałę 681 1, 11 | siedział...~- A strzałę w oko kto ci posłał?~Znoska 682 1, 11 | śmiejąc się zawołała stara i w ręce plasnęła. - Już wiem! 683 1, 11 | Jaruha rzuciła Znoska, a sama w las dalej ciągnęła. Karzeł 684 1, 11 | ciągnęła. Karzeł legł na łące i w trawach złożywszy głowę 685 2, 12 | Nadszedł dzień Kupały - święto w całym pogańskim obchodzone 686 2, 12 | z kolebki swej rajskiej w zimne kraje nowej ojczyzny.~ 687 2, 12 | Dzień Kupały - najdłuższy w roku, noc Kupały - najkrótsza, 688 2, 12 | wychodzące tłumy, przybrane w wieńce, poprzepasywane bylicą, 689 2, 12 | musiały być obłamywane, bo w tych, które na ziemi leżały, 690 2, 12 | sunące sznurami niewiasty w bieli, całe w wiankach i 691 2, 12 | niewiasty w bieli, całe w wiankach i opaskach zielonych, 692 2, 12 | opaskach zielonych, chłopaków w narzuconych na ramiona siermięgach. 693 2, 12 | Ucichło, a Wiłuj brząknął w struny i niezrozumiałą piosenkę 694 2, 12 | woda żywota, wskrzeszasz w śmiertlnej pieśni, lecz 695 2, 12 | śmiertlnej pieśni, lecz kto się w nurt twój miota, ten żywot 696 2, 12 | cnota, żywot i śmierć jest w pieśni... Pieśń zmarłych 697 2, 12 | żywych na śmierć miota... w niej siła światów obu... 698 2, 12 | goniła po błoni klaskając w ręce. Dziewczęta trzymały 699 2, 12 | czeladzi. Poglądano ku lasowi, w stronę dworu, bo jednej 700 2, 12 | dwa smolne łuczywa dymiły w ich rękach, a ogień się 701 2, 12 | pokazało się dwoje dziewcząt w bieli, szły z wolna, trzymając 702 2, 12 | splotami, snopki ziół niosły w rękach, ale szły milczące, 703 2, 12 | babie nie dawała wiary, w sercu jej coś ciągle powtarzało: 704 2, 12 | rzekł - chodźcie wy razem w parze, nie idźcie daleko 705 2, 12 | parze, nie idźcie daleko w las... Ja Domanowi nie wierzę... 706 2, 12 | Ja Domanowi nie wierzę... W noc Kupałową dzieją się 707 2, 12 | wieleż to dziewcząt przepada w lesie!... Nad ranem, u świtania, 708 2, 12 | rumieniła słuchając, gryzła w ustach ruty gałązkę i trzęsła 709 2, 12 | się do nas nie waży... ale w taki dzień nie czyńcież 710 2, 12 | słychać było śpiew.~- Słońce w morzu się kąpało, bo na 711 2, 12 | Wiodą, wiodą pannę młodą, w złote szaty przyodzianą... 712 2, 12 | z nich szły jak "stada" w las, porywając gwałtownie 713 2, 12 | zręcznie pod stos ją podłożyła. W tej samej chwili przy wszystkich 714 2, 12 | Po polach, na puszczy, w całej okolicy przed chwilą 715 2, 12 | głuchej wszystko przeszło w radosne drganie i okrzyki. 716 2, 12 | jeziorze, zaszeleściało w krzewach, a wokoło stosów 717 2, 12 | uroczystą pieśń kupalną o bogu w złotym wieńcu, co polom 718 2, 12 | i czarne widma kryły się w przepaści, pod ciemny płaszcz 719 2, 12 | Gdzie indziej lano miód w ogień na ofiarę Białemu 720 2, 12 | Parobczaki nieraz spotkali się w skoku, wśród płomieni i 721 2, 12 | żagwiami, których ogień w biegu nie powinien był zagasnąć, 722 2, 12 | wśród wesela i śpiewu. W kółku swoim znużona już 723 2, 12 | skokami siedziała Dziwa i w ogień patrzała. Sambor nad 724 2, 12 | tłumy ciągną, żagiew w jednej, miecz w drugiej 725 2, 12 | żagiew w jednej, miecz w drugiej dłoni... Woda się 726 2, 12 | drugiej dłoni... Woda się w krew przemieniła, białe 727 2, 12 | długo jeszcze z dala się w nią wpatrywał, ale już nie 728 2, 12 | ogni i wrzawy. Nie było w nim prawie ciemnego kąta.~ 729 2, 12 | dziewki się płonącymi polany w końcu obraniać musiały.~ 730 2, 12 | myśli...~Zaszedł tak aż w głąb boru, gdzie już tylko 731 2, 12 | Sambor legł i głowę a oczy w ręce utulił. Słuchał śpiewów 732 2, 12 | Skrył się więc głęboko w gąszcz, w trawy i krzaki, 733 2, 12 | się więc głęboko w gąszcz, w trawy i krzaki, i czekał.~ 734 2, 12 | stanąwszy do boju uderzył głową w piersi napastnika tak silnie, 735 2, 12 | mocując, tarzając razem w gęstwinie, gdy dwóch jeszcze 736 2, 12 | skrępowanego Sambora popchnęli w krzaki, a sami pobiegli 737 2, 12 | Coraz jaśniej robiło się w lesie. W krzakach budziły 738 2, 12 | jaśniej robiło się w lesie. W krzakach budziły się ptaki 739 2, 12 | Cisza nastawała ze dniem.~W dali słychać było ze śpiewami 740 2, 12 | gromady. Słońce zajrzało w głąb lasu, na wzgórzu nie 741 2, 12 | To ta sama była, która w lesie Dziwie na Kupałę iść 742 2, 12 | Pyszna była, mądra była, w wianku sobie chodzić chciała... 743 2, 12 | królowanie dziewicze!...~W ręce plaskać zaczęła, a 744 2, 12 | śpiewając, zataczając się i w ręce chude poklaskując.~ 745 2, 12 | Sambor jak zabity. Baba, w oczy mu patrząc, śmiała 746 2, 12 | czego się chciało... u ognia w chramie, stać, by się jej 747 2, 12 | stanął u zagrody, znalazł w podwórku wszystkie niewiasty 748 2, 12 | zawodzące, parobków z Ludkiem w drugim końcu zebranych. 749 2, 12 | tu przyniósł. Wianek jej w drodze ze skroni spadł, 750 2, 12 | miała zmiętą i zszarzaną, w oczach błyskał ogień straszny. 751 2, 12 | mówiła długo nic. Żywia jej w kubku świeżej wody przyniosła; 752 2, 12 | jedno drugiemu patrzeliśmy w oczy... Jak dziecko bawił 753 2, 12 | Patrzałam mu milcząc w oczy... Mieczyk drżał pod 754 2, 12 | krzyknęłam... nóż miałam w ręku. Do zagrody było daleko, 755 2, 12 | daleko, gdym mu mieczyk w piersi wbiła... jego własny... 756 2, 12 | nareszcie dziewczyna patrząc w ziemię - pożegnam ja się 757 2, 12 | wianek uwić sobie nowy. W komorze po cichu związała 758 2, 12 | umarłej zawodzić poczęły.~A w dali słychać było, jak koń 759 2, 13 | dworu, do świetlicy.~Ciemno w niej było. Przy ogniu, który 760 2, 13 | siedziała Jaruha, prażąc coś w garnuszkach i skorupkach 761 2, 13 | skorupkach i szepcząc po cichu.~W głębi izby, na skórze, leżał 762 2, 13 | skórze, leżał blady, z oczyma w słup otwartymi, z usty, 763 2, 13 | blade wargi były rozwarte, w gorączce, półsenny Doman. 764 2, 13 | nie mówili nic; gość siadł w nogach na ławie.~Tymczasem 765 2, 13 | podniósł głowę z wolna i wlepił w pana oczy.~Myszko nie spuszczał 766 2, 13 | wprzód rozpatrzywszy się w nim dobrze i stanęła z pokorą.~- 767 2, 13 | I trzęsła głową, brodę w ręku ściskając.~- Oj... 768 2, 13 | słowom jej nie wirzył. Ale w tej chwili na progu ukazał 769 2, 13 | mu miecz od pasa wzięła i w piersi wbiła..~Spuścił głowę 770 2, 13 | Myszko stał zafrasowany, gdy w świetlicy usłyszeli wołanie:~- 771 2, 13 | posłał i Pomorców, aby mu w pomoc przybywali; chce nas 772 2, 13 | wszech zawojować i obrócić w niewolnika. Radźmy sobie...~- 773 2, 13 | Duży przyniósł mu miodu w kubku, gość z pośpiechem 774 2, 13 | otaczały mu głowę okrągłą, w której wypukłe oczy żabie 775 2, 13 | jeleniem, który oszczep niósł w sobie. Jakiś zwierz, w którym 776 2, 13 | niósł w sobie. Jakiś zwierz, w którym Licho siedziało, 777 2, 13 | pochylając się ku niemu - nie w porę tobie ta rana i choroba.. 778 2, 13 | aby się chorobą posłużyć; w chwili gdy Bumir kończył 779 2, 13 | nierad Bumir się znalazł w podwórzu nic nie sprawiwszy, 780 2, 13 | miłują, a radzi siedzieć w pokoju. Powiedzcie mu to 781 2, 13 | gałęziach jego spuścił się w podwórze. Tu psów nie budząc 782 2, 13 | Ogień przygasł był nieco i w izbie było prawie ciemno, 783 2, 13 | człowiek bez wiadomości jego w domu... w podrażnionym chorobą 784 2, 13 | wiadomości jego w domu... w podrażnionym chorobą gniew 785 2, 13 | łatwo z postawy, kim był.~W pierwszym gniewu napadzie 786 2, 13 | zawiązawszy powlókł się nad ranem w las, aby go nie schwytano 787 2, 14 | nad Łabą Trygłowa trzeci, w Stargrodzie w gaju czczono 788 2, 14 | Trygłowa trzeci, w Stargrodzie w gaju czczono Prowego. Ciągnęły 789 2, 14 | na palach wbitych niegdyś w jezioro, stały chatki rybaków 790 2, 14 | falami. Rybacy zamieszkali w tych budkach przewozili 791 2, 14 | gniły pale, padały chałupy w wodę, ludzie się na ląd 792 2, 14 | stary zgarbiony człowiek, w drżących rękach wiosło trzymając. 793 2, 14 | zszedł do czółna, zstąpił w nie, odwiązał i czekał. 794 2, 14 | tylko tysiące słowików w krzakach na zabój nuciły. 795 2, 14 | kobiałek, co kto miał z sobą, w milczeniu jakimś uroczystym.~ 796 2, 14 | co mieszkali ku Wiśle i w głębi, dziczej wyglądali 797 2, 14 | jedne nie opodal od drugich, w odstępach równych, jak zaklęci 798 2, 14 | odstępach równych, jak zaklęci w głazy stróże. Jak ząjrzeć 799 2, 14 | głazy stróże. Jak ząjrzeć w lewo i w prawo, ciągnął 800 2, 14 | stróże. Jak ząjrzeć w lewo i w prawo, ciągnął ten poświęcany 801 2, 14 | tych brył siedziała kobieta w bieli, podparta na ręku. 802 2, 14 | dziewiczy wianek ruciany. W ręku trzymała laskę białą, 803 2, 14 | odziany bielizną świeżą, w obuwiu z czerwonymi sznury 804 2, 14 | na kiju milczał patrząc w ziemię.~- Doman zabity! - 805 2, 14 | myślał.~- Zostań - rzekł w końcu - aleś ty dla nas 806 2, 14 | rzezanych u góry misternie w zęby i koła. Wrota też miały 807 2, 14 | strojne jak dziewczęta w rąbki, zęby, w pasy, jedne 808 2, 14 | dziewczęta w rąbki, zęby, w pasy, jedne malowane biało, 809 2, 14 | wrotami wisiały wianki, w części poschłe, w części 810 2, 14 | wianki, w części poschłe, w części zielone jeszcze i 811 2, 14 | kosaćca usłana już była droga.~W pniu rzezanym pięknie, u 812 2, 14 | wynijść nigdy. Popatrzała w świat biały, na dzień biały, 813 2, 14 | czarnym płomień błyskał w głębi. Zapach smoły, bursztynu, 814 2, 14 | szły ku górze, do otworu w dachu lub wiatrem zwrócone 815 2, 14 | ponizanych na nici. U góry, w głowie potwornej, dwoje 816 2, 14 | wszystkie strony, odbijał się w nich ogień u stóp palący, 817 2, 14 | ogień u stóp palący, migotał w czerwonych kamieniach i 818 2, 14 | groźne i gniewu pełne.~W chramie teraz nic słychać 819 2, 14 | Dziwa postawszy chwilę, bo w niej czerwonych oczów dwoje 820 2, 14 | Dziwa patrzała, jakby się w niej własne paliło życie. 821 2, 14 | Dziwa siedziała spokojna w ogień wlepiwszy oczy, odpoczywała.~ 822 2, 14 | wolała już milczenie swe w ciemnym kątku niż te napaści 823 2, 14 | końca.~Nazajutrz siwowłosa w wianku kobieta spotkała 824 2, 14 | ja bronić się miała będąc w jego mocy? - odezwała się 825 2, 14 | wreszcie do tego, od czego w domu była wolną - do gotowania 826 2, 14 | Milcząca mogła marzyć, patrzeć w dym, który w jej oczach 827 2, 14 | marzyć, patrzeć w dym, który w jej oczach różne dziwne 828 2, 14 | uczuły wszystkie dziewczęta w niej tę jakąś wyższość, 829 2, 14 | stojącymi ukazał się Wizun w świątecznym ubraniu i kołpaku, 830 2, 14 | rosły, czerwony, gruby, w czapce z piórem, w płaszczu 831 2, 14 | gruby, w czapce z piórem, w płaszczu czerwono naszywanym 832 2, 14 | Dziwa spojrzawszy nań uczuła w sobie przestrach i trwogę.~ 833 2, 14 | skrzywionymi szydersko, obudzał w niej wstręt i odrazę niewysłowioną. 834 2, 14 | ja wróżyć nie umiem...~W tej chwili z drugiej strony 835 2, 14 | z kłębów dymu rosły jej w oczach dziwne jakieś kształty, 836 2, 14 | niebezpieczeństwem, panią i królową.~W tym upojeniu powoli wiedziono 837 2, 14 | twarzą.~Dziwa wpatrzyła się w to oblicze dzikie, wykrzywione, 838 2, 14 | świętej, spuściła oczy na nią. W wodzie odwrócona odbijała 839 2, 14 | szkaradna Chwostka, a obok niej w dymach, którymi ją ciągle 840 2, 14 | gromady... na granicy wrogi, w domu swoi się miotają... 841 2, 14 | krew!...~Ciemno się zrobiło w oczach dziewczynie i osłabła 842 2, 14 | poszedł prędko, bijąc się w pośpiechu to o jedną, to 843 2, 14 | uchodziły przelękłe i kryły się w zarośla.~Gdy Chwostek dostał 844 2, 14 | ludzi nie rozpędzono. Oko w oko stał przeciw tej czerni 845 2, 14 | Chwostek stał ściskając w ręku miecz, jakby go ochota 846 2, 14 | chciała się pomścić zniewagi, w tejże chwili chmura czarna, 847 2, 14 | gradu sikące pola i lasy, a w głębi jej szumiało głucho, 848 2, 14 | Pioruny z trzaskiem leciały w jezioro, wicher giął drzewa 849 2, 14 | przejdzie nad nią. Wioślarze w barce u brzegu ukryli się 850 2, 14 | brzegu ukryli się na dno. W chramie Nijoły błyskawice 851 2, 14 | ciesząc się zniszczeniem. W dali piorun bił po piorunie; 852 2, 14 | zabobon i nowa wiara stały w nim na równi, kłaniał się 853 2, 14 | porzucić.~Wycie i świst wiatru w uszach jego zdawały się 854 2, 14 | kipiała.~- Wszystkie to plemię w pień niech wytną - wołał 855 2, 14 | wołał wzburzony - niech je w niewolę uprowadzą, niech 856 2, 14 | łodzi zasępiony, usiadł w nią, a wioślarze odbili 857 2, 14 | coś szepcząc rzucała ją w stronę, w którą łódź popłynęła. 858 2, 14 | szepcząc rzucała ją w stronę, w którą łódź popłynęła. Rzucała 859 2, 14 | kontyny gruchały gołębie, w krzakach znowu śpiewały 860 2, 15 | było. Biała pani siedziała w swej świetlicy i dumała, 861 2, 15 | widać lub słychać nie było.~W pierwszym podwórcu stali 862 2, 15 | witali się: Kneź pięścią w stół bił i mruczał - miodu 863 2, 15 | Nim dzień wejdzie, będzie w drodze, ale czasu dużo spłynie, 864 2, 15 | do ich obyczaju, a choć w nim natura wilcza została, 865 2, 15 | szpiegował mieszając się w tłum, aby donosić pani.~ 866 2, 15 | się wszyscy. Gdy knezia w domu nie było, on białą 867 2, 15 | on białą panią, siedząc w sypialni, po dniach całych 868 2, 15 | tu, jutro ruszysz do dnia w drogę, tam...~Wskazał na 869 2, 15 | nadciągniecie z odsieczą w czas. Ja się ich na grodzie 870 2, 15 | to się Sasi zdadzą. Jutro w drogę, Hadonie.~Chłopak 871 2, 15 | psy spędził z podsienia w podwórze. Wrotami wchodziła 872 2, 15 | przedsienia, gdzie kneź siedział w boki się podparłszy, był 873 2, 15 | głowami podniesionymi, oczy w nim topiąc śmiało - on też 874 2, 15 | niezlękniony, tak samo się w nich urągliwie wpatrywał.~ 875 2, 15 | precz odepchnie.~Tak czasem w lesie dzikich zwierząt dwoje, 876 2, 15 | toporek miał i mieczyk. W niego patrząc jak na wodza, 877 2, 15 | zapomnieliście, a chcecie nas zakuć w niewolę. Ano - my ci się 878 2, 15 | posłuchu i będę go miał.~My ci w sprawiedliwych rzeczach 879 2, 15 | wszystko przez nie poszło, co w nas siedzi, na długo by 880 2, 15 | A mało u ciebie naszych w lochu pod ziemią gnije i 881 2, 15 | I rękę podniósł groźnie.~W tłumie gwar się rozpoczynał 882 2, 15 | śmiał się.~Oczyma na stojąco w dali smerdę rzucał jakoś 883 2, 15 | oszczepami i topory. Z początku w gorączce nikt nie zważał 884 2, 15 | i nas myślisz tu zabrać w niewolę? Myśmy tu przyszli 885 2, 15 | bary. Jęli się mocować to w jedną, to w drugą zataczając 886 2, 15 | się mocować to w jedną, to w drugą zataczając stronę. 887 2, 15 | krzykiem, nóż trzymając w ręku. Pochyliła się nad 888 2, 15 | razy, ale widząc przewagę w kupę się zbili i szli nazad 889 2, 15 | Ludzie, co na wieży byli i w dziedzińcu, nie śmiejąc 890 2, 15 | strzały więzły tu i ówdzie w twarzach i szyjach. Krew 891 2, 15 | zobaczywszy swych panów w niebezpieczeństwie, posunęła 892 2, 15 | niebezpieczeństwie, posunęła się w obronie ich, wołając i krzycząc 893 2, 15 | za to, że go nie bronili w czas i kmieciom żywym ujść 894 2, 15 | pani z nożem zakrwawionym w ręku stała na podsieni i 895 2, 15 | most opatrywali.~Na ławie w izbie leżał Chwostek, który 896 2, 15 | stanęła; zająłbyś ich jak ryby w matnię. I lepiej jeszcze, 897 2, 15 | miłościwy panie, więcej siły w ręku niż w głowie. Ja słaba 898 2, 15 | więcej siły w ręku niż w głowie. Ja słaba niewiasta 899 2, 15 | gotowi.~Chwostek z oczyma w nią wlepionymi mruczał tylko. 900 2, 15 | Spojrzeli sobie z mężem w oczy.~- Zechcą? Nie zechcą? 901 2, 15 | niż ty z ludźmi dam radę. W boju ty siłę masz, a gdzie 902 2, 15 | sama się wyśliznęła z izby, w podwórzu skinąwszy na zaufanego 903 2, 15 | kneźna uczyniła, znalazłszy w nim rozum i chytrość, na 904 2, 15 | dostawiano. Stała ona właśnie w miejscu, bo stróż dla zamkniętego 905 2, 15 | bo stróż dla zamkniętego w lochu Leszka chleb i wodę 906 2, 15 | góry, zaparty był loch, w którym osadzono oślepionego 907 2, 15 | tyko wąskie okno oświecało.~W ciasnej, wilgotnej tej dziurze, 908 2, 15 | zgniłą wziąwszy spod siebie, w wychudłych białych rękach 909 2, 15 | odesłać ojcu. Dosyć już w rodzie było waśni i krwi 910 2, 15 | do ściany przypadł, jakby w nią chciał się schronić, 911 2, 15 | przygotowały mięsiwo, mleko, miód w plastrach i sycony, kołacze 912 2, 15 | kalectwie wzbudzały litość nawet w ludziach do podobnych nawykłych 913 2, 15 | mam synów także, prawie w tym wieku, jam płakała gorzko, 914 2, 15 | mocniej też starała się wmówić w niego, że to nieszczęście 915 2, 15 | Wyprosiłam wam swobodę w tej nadziei, że ojca nam 916 2, 15 | miało i podtrzymywać go w drodze. Obdarowała Brunhilda 917 2, 15 | szatami, wyprawą na drogę i w chwilę potem przez most 918 2, 15 | podeszła ku niemu. Sami byli w izbie, pogładziła młodzieńca 919 2, 16 | żoną i smerdami radzili w izbie.~- Napaść na gród 920 2, 16 | wieża owa wzniesiona była w prastarych czasach, a o 921 2, 16 | pańskimi i zapasami do życia, w zasiekach i bodniach. Niżej 922 2, 16 | którzy z niego przez otwory w murze pociski łatwo rzucać 923 2, 16 | ścianach. Była i studnia w lochach, która wody dostarczała, 924 2, 16 | długo się trzymać mogli, a w owych czasach napady nigdy 925 2, 16 | napady nigdy długo nie trwały w kraju obcym. Nachodzono 926 2, 16 | mnie tu, psy syny! - rzekł w duchu i powrócił znowu lec 927 2, 16 | nie przyniesiono żadnej. W okolicy panowała cisza. 928 2, 16 | zabiegały na drugą, a gdy je w szopie zamknięto, mimo razów 929 2, 16 | jeszcze straszniej wyły w niej ciągle. Temu wyciu 930 2, 16 | mógł. Kneź i żona byli już w łożnicy, nie śmiano ich 931 2, 16 | kmiecie, co za nim szli w trop, napadli nań i pochwycili 932 2, 16 | go łykami i uprowadzili w las, ino mi miał czas powiedzieć, 933 2, 16 | jechał do ojca tak milczący w drodze, jak był na zamku; 934 2, 16 | aby go dodani mu ludzie w lesie gdzie nie zamordowali. 935 2, 16 | posłyszał te tak niezwykłe w cichym grodzie głosy. Zerwał 936 2, 16 | chwytając go z jękiem i płaczem w ramiona. Miłosz siedział 937 2, 16 | otworzyć - oni to jechali w istocie, a z nimi synowie 938 2, 16 | kilkanaście.~Miłosz wyszedł w podwórzec dębowy na spotkanie, 939 2, 16 | oślepłego syna. Pozdrowili się w milczeniu i szli siąść na 940 2, 16 | szli siąść na spoczynek w cień pod drzewa. Mściwoj 941 2, 16 | lica poważne i surowe. W obu życie drgało gorące.~- 942 2, 16 | panowało chwilę. Mściwój w ziemię patrzał, Zabój na 943 2, 16 | Leszka i łzy mu się zakręciły w oczach.~- Przecie wezwani - 944 2, 16 | wieży i poddaszów, potem się w jedno zwinęły stado i uszły 945 2, 16 | niespokojna, rwała zioła na kępie w ogrodzie, w garnkach gotowała 946 2, 16 | zioła na kępie w ogrodzie, w garnkach gotowała napoje, 947 2, 16 | powoli szli ku niemu. Co w drodze uradzili między sobą 948 2, 16 | podsieniu stała Brunhilda blada, w sukni szytej i ciężkiej 949 2, 16 | i odzywali się po kolei w też słowa, co ojcowie, nie 950 2, 16 | żoną popatrzali na siebie w milczeniu, nie odrzekli 951 2, 16 | Cośmy potracili, niech w niepamięć idzie. Nie jak 952 2, 16 | spozierając ku drzwiom, w których stała żona.~- Ano 953 2, 16 | będzie i was! Zasmakują w wilczej swobodzie, powypędzają 954 2, 16 | Zobaczycie!~- Idźcie z nami ręka w rękę - odezwała się Brunhilda.~- 955 2, 16 | miód nie pali - on się tak w piersiach nie burzy, to 956 2, 16 | rzucali się, chwieli i padali w boleściach, jedni ław chwytając, 957 2, 16 | drudzy tarzając się po ziemi. W męczarniach piersi cisnęli 958 2, 16 | się na Chwostka i kneźnę. W izbie słychać było tylko 959 2, 16 | nie potrzeba, zakopać ich w ziemię.~Smerda stał niemy, 960 2, 16 | myśleć było. Zagrzebano ich w dole jak zdechłe zwierzęta, 961 2, 16 | pogardą wielką i zniewagą w owych czasach.~A gdy trupy 962 2, 16 | Chwost obejrzał się, drgnął i w kąt na ławę zacisnął mrucząc.~ 963 2, 16 | mrucząc.~Brunhilda ręce myła w wodzie na stole i patrzała 964 2, 17 | nawoływać, ale nim się opatrzono w pogoń pójść za nim, już 965 2, 17 | rękami ją popędzając, pobiegł w lasy.~Pastuchy za nim pognały, 966 2, 17 | stworzenie, które go jak szalone w zarośla wniosło. Gdy znikł 967 2, 17 | znikł z oczów pogoni, już go w lesie próżno dalej pędzić 968 2, 17 | drodze Żuła gnając spotkał w lesie kmieci, obejrzeli 969 2, 17 | potruł przy biesiadzie, w gościnie, we własnym domu!~ 970 2, 17 | Trupy powleczono grzebać w ziemi nie spalone... Psy 971 2, 17 | gdy się odkryło, co miał w sercu, naśle pewnie i na 972 2, 17 | dziecku się prowadzić kazał - w świat znowu.~Nikt nie wiedział, 973 2, 17 | noc położyli się obozem w lesie. Miłosz ognie rozpalić 974 2, 17 | ale nie zasnął. Patrząc w ognisko przeleżał noc całą, 975 2, 17 | koni. Jechali dzień drugi w milczeniu. Żuła się domyślił 976 2, 17 | ani spojrzał.~Tu gwar był w gromadkach wielki. Starszy 977 2, 17 | Mściwoja i Zaboja, bo mu oni w żywe oczy powiedzieli, że 978 2, 17 | potracą głowy. Kneź ma Niemców w pomoc, którzy nadciągną 979 2, 17 | wiec się zebrała starszyzna W milczeniu wysiadł Miłosz 980 2, 17 | słowami.~Wrzawa panowała w tłumie, w którym przewodzili 981 2, 17 | Wrzawa panowała w tłumie, w którym przewodzili Myszkowie. 982 2, 17 | Miłosz słuchał patrząc w ziemię.~- Co wy na mnie 983 2, 17 | się zdaje - wyjąknął inny w jego obronie - zamek mocny, 984 2, 17 | rękę i odciągnął go nieco w stronę od Bumira i Miłosza.~- 985 2, 17 | nim, ale Wizun pozostał w miejscu.~- Niech każdy prawi, 986 2, 17 | Miłosz, wciąż zapatrzony w ziemię:~- Pierwsza rzecz, 987 2, 17 | szukajcie sobie drugich... W ulu bez matki, a w kraju 988 2, 17 | drugich... W ulu bez matki, a w kraju bez ojca nie będzie 989 2, 17 | nie zlękliście się mu w paszczę leźć w kilku, nie 990 2, 17 | zlękliście się mu w paszczę leźć w kilku, nie będziecie się 991 2, 17 | poczęto patrzeć. On, kijem w ziemi przebierając, uszami 992 2, 17 | a czasu pokoju stawiano w bezpiecznym miejscu. Były 993 2, 17 | dobywając grodu. Nie wytrwa w nim zamknięty długo, po 994 2, 17 | Oszczędzim krwi... Zamordujemy go w lesie... Jeżeli się nam 995 2, 17 | zawołał. - Naokoło grodu w lasach straże postawić... 996 2, 17 | Pobłądziwszy około chramu, Bumir w końcu też do łodzi poszedł, 997 2, 17 | i znowu wszystko wejdzie w karby...~Rozjaśniło się 998 2, 17 | zbudzić, który zaspany wyszedł w jednej koszuli do niego, 999 2, 17 | zaczerwienione wlepiwszy w niego uśmiechnął mu się.~- 1000 2, 17 | u góry za stołem, drugi w końcu, i kneź sobie wszystko