Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
dniom 1
dniu 5
dno 4
do 1443
dobedziecie 1
dobek 75
dobic 3
Frequency    [«  »]
2380 nie
2344 z
1855 w
1443 do
1358 a
789 ze
720 co
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

do

1-500 | 501-1000 | 1001-1443

     Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | powietrza... coś szczebiocąc do siebie, do chmur i do lasów.~ 2 1, 1 | coś szczebiocąc do siebie, do chmur i do lasów.~Kukułki 3 1, 1 | szczebiocąc do siebie, do chmur i do lasów.~Kukułki odezwały 4 1, 1 | bujnych trawach, na sznurach do kołów poprzywiązywanych, 5 1, 1 | piętnaście, krzepki był i nieco do starego podobny. Twarz mu 6 1, 1 | rozumiał, zawołał:~- Gerda, do koni! Słońce weszło...~Usłyszawszy 7 1, 1 | piaszczystego, suchego brzegu do wody przystęp dawało. Na 8 1, 1 | krzątał, mrucząc coś sam do siebie. Byłali to poranna 9 1, 1 | ściągnął swój oręż z ziemi, nóż do pasa i siekierkę, którą 10 1, 1 | pasa i siekierkę, którą do ręki wziął, lekko na grzbiet 11 1, 1 | puścić. Konie rwały się już do pochodu niecierpliwe, obrócone 12 1, 1 | nie wiedząc jeszcze, czy do broni ma się brać, czy do 13 1, 1 | do broni ma się brać, czy do ucieczki, obracał głowę, 14 1, 1 | wytrzeszczonymi oczyma przylgłego do konia. Nie miał nawet czasu 15 1, 1 | wydobył, obejrzał ciekawie i do skórzanego na plecach worka 16 1, 1 | lesie, póki nie dojedziemy do znajomych. Z południa na 17 1, 1 | ludzką z ciemnym, przylgłym do niej włosem i dwoje rąk 18 1, 1 | łosi i jeleni dobijając się do lasu, na którego skraju 19 1, 1 | ciepły sznurek wijący się do stopy i w skórzanym obuwiu 20 1, 1 | jakby szukając miejsca do spoczynku... Lecz nierychło, 21 1, 1 | go podszywały, spłonęły do szczętu, daleko więc w głąb 22 1, 1 | obmyć w wodzie i dłonią jej do ust zaczerpnąć. Gerda za 23 1, 1 | przykładem zwlókł się też do wody... siedli jeść w milczeniu... 24 1, 1 | tylko, wywołany słońcem do życia, brzęczał gromadami 25 1, 1 | siedli znowu... Stary się do chłopca zwrócił.~- O strzałach, 26 1, 1 | wznosiła się chałupa-dwór, do której szopy wkoło przytykały, 27 1, 1 | nie okrytą. Ogromna, długa do pasa broda piersi mu osłaniała. 28 1, 1 | Koszulę na wierzch włożoną i do kolan spadającą obejmował 29 1, 1 | nóg jego dwa psy leżały do wilków podobne, zaczajone, 30 1, 1 | podobne, zaczajone, przypadłe do ziemi, oczyma krwawymi wiodące 31 1, 1 | siebie, a kij podnosząc do góry... Podróżni stanęli... 32 1, 1 | wam. Każcie waszym psom do zagrody, boby nas porozdzierały, 33 1, 1 | zrozumiawszy psy nawołał, wpędził do obejścia i zamknął za nimi 34 1, 1 | pozostał - zbliżał się z wolna do starego.~- Ha! po świecie 35 1, 1 | Myśmy też nie zwykli bardzo do rzeczy, które wozicie, swoim 36 1, 1 | wam tego nie dostawili... Do Winedy daleko...~- Albo 37 1, 1 | ale wy... wy dróg się do nas uczycie, tajemnice nasze 38 1, 1 | Mówiliście mi o tym. Ale jakeście do niej przyśli? ? Pewnie 39 1, 2 | pomówił na osobności. Już się do wrót zbliżali, które im 40 1, 2 | już za siebie, weszła do dworu wewnątrz zagrody. 41 1, 2 | między sobą.~Wisz prowadził do świetlicy.~Chata w zrąb 42 1, 2 | wyżej nad inne szopy - drzwi do niej wiodły z progiem wysokim, 43 1, 2 | duży stół, a za nim dzieża do mieszania chleba, białym 44 1, 2 | światła wpuszczając, ile go do rozpatrzenia się w izbie 45 1, 2 | kawałek rozłamał go z nim i do ust podnosząc zjadł, co 46 1, 2 | stłumione śmiechy dolatywały do uszu jego.~- Teraz - odezwał 47 1, 2 | drzwiom; jeden z czeladzi do szopy go po-prowadził, gdzie 48 1, 2 | nieco we drzwiach, wszedł do dworu i tu, przy okienku, 49 1, 2 | dziewczęta tłumnie wpadły do izby. Pędziła je ciekawość, 50 1, 2 | hamował, i zaledwie wparły się do świetlicy wąskimi drzwiami, 51 1, 2 | to cofały nagle, jakby do komory nazad uciekać chciały. 52 1, 2 | Leżały naprzód igły długie do spinania chust, misternie 53 1, 2 | łodygi kwiatów, gdy zwiędną. Do wyboru było dosyć. Leżały 54 1, 2 | dzwoneczkami.~Hengo je sobie do szyi przykładał nic nie 55 1, 2 | wężem rękę niewieścią do łokcia opasać mogły. Drugie, 56 1, 2 | Pierścieni też miał Hengo do wyboru bogactwo wielkie, 57 1, 2 | chciwie parobcy, oczy im do~nich zaświeciły i ręce zadrżały. 58 1, 2 | wzork się jej nie palił do tych błyskotek. Ręce trzymała 59 1, 2 | nieforemnych obłamów bursztynu, do których niebieskie i czerwone 60 1, 2 | oglądać. Szybko pobiegły z nim do komory... do matki... Słychać 61 1, 2 | pobiegły z nim do komory... do matki... Słychać było szeptanie 62 1, 2 | bursztyn, obejrzał go i wpuścił do worka, który miał pod suknią. 63 1, 2 | świecący krzyż z uszkiem do noszenia na szyi. Błyszczał 64 1, 2 | Hengo zamilkł i schował go do worka... Nastąpiła znowu 65 1, 2 | co pod dach przychodzi, a do życia pomóc może. Za dawnych 66 1, 2 | z domu dziewka, żeby jej do wiana nie dać kolców i szpilek.~ 67 1, 2 | naramienniki i podniósł je do góry. ~- Staremu Wiszowi 68 1, 2 | aby mi synowie włożyli do mogiły... Na wojnę iść już 69 1, 2 | mi po tym? - Rzekliście: do mogiły - odezwał się Hengo - 70 1, 2 | bogowie długo chowają - ano i do grobu to wziąć nie szkodzi... 71 1, 2 | i skóry macie, bo wam tu do morza bliżej, a i w ziemi 72 1, 2 | żywe wioząc wam tu towar do dworu. Niezdrowo to przedzierać 73 1, 2 | człowieczków mają postać... Oni do wnętrzności ziemi za tym 74 1, 2 | przejechać musi, zanim się do nich dostanie i cokolwiek 75 1, 2 | trzeba, nim się człowiek do nich dobije.~Życie się stawi 76 1, 2 | dziki? Człowiek się rodzi do swojego życia i odmienić 77 1, 2 | Chrobaty, i Morawiany, i do Dunaju... i dalej. A któż 78 1, 2 | praojcom naszym.~I każdemu do grobu wkładamy młot - siekierę 79 1, 2 | W milczeniu zabrano się do mięsa palcami je odrywając, 80 1, 2 | podróżny raczył się i popijał do syta, a nierychło mu na 81 1, 2 | wieczerzę, wcisnęły się do chaty i pod stół, kości 82 1, 2 | szopie, bo się nazajutrz do dnia w drogę wybierał.~Siedli 83 1, 3 | kneź wasz siedzi... Gdyby do jego grodu nad jeziorami 84 1, 3 | grodzie nad jeziorem, a do niego w dzień niespełna 85 1, 3 | Ten kneź już sobie prawa do wszystkiej naszej ziemi 86 1, 3 | rozpowiedzieli a ukazali drogę do Gopła, a do stołba kneziowego - 87 1, 3 | ukazali drogę do Gopła, a do stołba kneziowego - kto 88 1, 3 | zawinął się i znikł wsunąwszy do jamy. Na gałęziach pomykały 89 1, 3 | niosąc plon, cisnąc się do nich przed rosą, aby im 90 1, 3 | a Niemcowi, nienawykłemu do pieszej wędrówki, za starym 91 1, 3 | długimi rozścielały się do snu mgły wieczorne.~Wisz 92 1, 3 | ciągle rzeki, a minąwszy do niej wpadające strumienie, 93 1, 3 | mówić dalej, gdy ucho jego, do chwytania i rozumienia najmniejszego 94 1, 3 | sami. Dokąd? Nigdzie, jak do Wisza, u którego miód stary 95 1, 3 | prędko raz po razu zatrąbił, do chaty znać oznajmując o 96 1, 3 | skóry darły! - Odwrócił się do Niemca. - Wam to na rękę, 97 1, 3 | nim łamałem.~- A mnie co do tego? - zawołał smerda gniewnie. - 98 1, 3 | ukryły po kątach i zbiegły do lasu, aby się z obcymi ludźmi 99 1, 3 | pachołków. Konie poszły do szopy, ludzie wprost kroczyli 100 1, 3 | ludzie wprost kroczyli do dworu. Tu Jaga pokłonami 101 1, 3 | wnet w izbie, gdy obcy się do niej wcisnęli. Smerda padł 102 1, 3 | wąsy otarł i zwrócił się do Niemca.~- Gdzie twoje konie 103 1, 3 | wlokąc, szybko podszedł do siedzącego na ławie smerdy, 104 1, 3 | smerdy, przysunął mu się do ucha, zasłonił dłonią i 105 1, 3 | głową potrząsnął i rzekł do swoich ludzi:~- Rozwiązać 106 1, 3 | mając na myśli, zwrócił się do starej Jagi.~- Matko stara - 107 1, 3 | wtrącił gospodarz. - Co wam do nich? A Jaga dodała:~- Nie 108 1, 3 | z kim zabawić, choćby i do jutra.~Wisz spojrzał z ukosa 109 1, 3 | chodzie i on też, milcząc, do niej powrócił. Tymczasem 110 1, 3 | znak synowie Wisza podeszli do rozmowy, podsunęła się i 111 1, 3 | mu znak i wy-szli razem do sieni.~Nic nie mówiąc stary 112 1, 3 | na drzwi i wrota - dając do zrozumienia, by uchodził, 113 1, 3 | obejrzawszy się szepnął mu do ucha:~- Ja się ich nie boję, 114 1, 3 | zrobią - dostanę się z nimi do knezia. Towaru tylko nie 115 1, 3 | podziękowawszy gospodarzowi, wrócił do izby i siadł znowu w swoim 116 1, 3 | wtórowali. Trwało to do nocy, wniesiono łuczywo 117 1, 3 | niechętnie się zawlókł do środka. Ludzie mu widocznie 118 1, 3 | prowadził.~- Od knezia jadę do was i do drugich kmieci 119 1, 3 | Od knezia jadę do was i do drugich kmieci i żupanów - 120 1, 3 | jednego ze swoich dać musicie do kneziowskiej drużyny. Wszak 121 1, 3 | ludzie muszą być w pogotowiu, do obrony - mówił smerda. - 122 1, 3 | To was na sznurze powlokę do grodu - rzekł smerda. - 123 1, 3 | gospodarz spokojnie. - Mnie co do tego! Kneź przykazał.~- 124 1, 3 | by z nim szedł; wrócili do chaty. Na ławie siadł stary, 125 1, 3 | Hej, Sambor - odezwał się do stojącego z tyłu za gromadką, 126 1, 3 | domu też nie lepiej - rzekł do niego - więcej leżysz i 127 1, 3 | pracujesz. Ty byś się zdał do lekkiego chleba, przypasawszy 128 1, 3 | dokończywszy wszyscy poszli do spoczynku. Wisz ich zaprowadził 129 1, 3 | spoczynku. Wisz ich zaprowadził do obszernej szopy, na siano. 130 1, 3 | Na Kupałę, na Koladę do mnie ci pozwolą... a od 131 1, 3 | ci pozwolą... a od stołba do nas nie kraj świata!~I pogłaskał 132 1, 3 | Psy przyszły mu się łasić do ręki, pogłaskał je. Słuchał 133 1, 3 | i przesiedział noc całą do dnia.~Już się we dworze 134 1, 3 | powtórzyła Dziwa. - Ano, wy do nas wrócicie. - Kiedy? - 135 1, 3 | rozpuszczone kosy, wbiegła do chaty i drzwi zatrzasnęła 136 1, 4 | swoimi wstawał, napędzając do drogi, Hengo chłopca słał 137 1, 4 | drogi, Hengo chłopca słał do wodopoju, na ognisku stare 138 1, 4 | starej Jagi, która mu kołacz do torby przyniosła, nie zobaczył 139 1, 4 | frasować wcale, że go zabierano do kneziowskiego grodu, szedł 140 1, 4 | napiwszy się, ruszyli wszyscy do koni. Sambor staremu do 141 1, 4 | do koni. Sambor staremu do nóg padł, ale ten skinąwszy 142 1, 4 | dobywał się szemrząc i ciekł do rzeki wąskim korytem.~Ćwierć 143 1, 4 | bąki, milczenie wielkie do snu kołysało. Smerda drzemał, 144 1, 4 | z pieśniami idę od chaty do chaty.~To mówiąc miejsce, 145 1, 4 | rękach starego, który, powoli do ust zaniósłszy, gryźć począł. 146 1, 4 | który go wodził, poszedł do rzeki garnuszkiem zaczerpnąć 147 1, 4 | rzekł - na noc... zajdźcie do Wiszowego dworu... tam was 148 1, 4 | ugoszczą radzi.~- Na noc? do Wiszowego dworu? nie moimi 149 1, 4 | siąść i spocząć każą nogi. A do Wisza, do starego, daleko... 150 1, 4 | spocząć każą nogi. A do Wisza, do starego, daleko... daleko...~- 151 1, 4 | Kneziowscy ludzie... hej! do grodu jedziemy, do stołba. 152 1, 4 | hej! do grodu jedziemy, do stołba. I ten z nami. A 153 1, 4 | wojna... wojna - jakby sam do siebie mówił ślepy Słowan - 154 1, 4 | starzy, pieśń z nimi pójdzie do ziemi, synowie o sprawach 155 1, 4 | żadnej. Od Dunaju huczącego do Białego Morza, od Chorbatych 156 1, 4 | Chorbatych Gór wierzchów do lasów u Łaby. Niosły mnie 157 1, 4 | płakali. Szedłem od uroczyska do uroczyska, od mogiły do 158 1, 4 | do uroczyska, od mogiły do mogiły, od zdroju do zdroju... 159 1, 4 | mogiły do mogiły, od zdroju do zdroju... hen, hen, gdzie 160 1, 4 | śpiewać? - mruczał jakby sam do siebie ślepiec. - Wam pieśni 161 1, 4 | siołom roli, bydłu paszy i do boga Wisznu wota: Lud umiera, 162 1, 4 | myśli, woła: Na kolana, do modlitwy. Bogu módlcie się 163 1, 4 | przed Koladą, modlą się do Samowiły. Wiatry przyszły, 164 1, 4 | mętne być nie mają, kiedy do nich łzy padają? Lud u brzega 165 1, 4 | puste, lud ucieka, zwierz do lasu goni z trwogą... Trzody 166 1, 4 | zabij, wnętrzności wyrzuć do wody, a smoły weźmij gorącej, 167 1, 4 | nadział siarką, węglem, smołą, do pieczary je przywleka.~Gdy 168 1, 4 | jamy głowę wywleka, leci do Wisły i żłopie. Żłopie, 169 1, 4 | mu piersi zakrywa, już i do kolan mu sięga A kiedy dotknie 170 1, 4 | kark zgniecie nogą. Jedźmy do lasu na łowy, bracie, na 171 1, 4 | siedzi jak lis w jamie, wieść do niego szybka bieży: dziewka 172 1, 4 | na granicy, i śle posły do dziewicy: - Mężem twoim 173 1, 4 | pożądają. Wiedźcie mnie do Wisty brzega, nad głębinę, 174 1, 4 | królowej, cały się zbiega do ciała i sypie pani mogiłę, 175 1, 4 | brwiami wyrywać się zaczął do pochodu, chłopca przed sobą 176 1, 5 | ROZDZIAŁ 5~Cała też gromada do koni zraz ruszyła, bo czas 177 1, 5 | Przybędziemy na czas, nim się do snu zabiorą.~Towarzyszom 178 1, 5 | części wałami osłonione. Do muru stołba przypierały 179 1, 5 | mająca wnijścia od dołu, bo do niej dostawano się tylko 180 1, 5 | tylko po drabinach. Tuż do niej przypierały kneziowskie 181 1, 5 | przygiął niżej jeszcze, rękę do stóp pańskich przykładając.~- 182 1, 5 | owszem, uręczył mi, że był do miłości waszej wysłany i 183 1, 5 | rano przyprowadzicie go do mnie...~Smerda powtórnie 184 1, 5 | mnie...~Smerda powtórnie do stóp się pokłonił.~Od kmiecia 185 1, 5 | tak, miłościwy panie...~- Do czasu... - zawarczał kneź 186 1, 5 | Miłościwy pan jutro dopiero do siebie was przypuści - rzekł 187 1, 5 | Zbliżył się jeszcze bardziej do ucha Hendze. - Nie dziw, 188 1, 5 | Trzeba mu było, sadząc do ciemnicy, oczy wyłupić, 189 1, 5 | Brzask wieczora wchodził tędy do środka.~Znać było mieszkanie 190 1, 5 | pokornie kłaniał się jej do samej ziemi - uśmiechnęła 191 1, 5 | włóczyć się po świecie, a do domu rzadko zaglądam... 192 1, 5 | siedzącą, sięgnął nieznacznie do kieszeni, dobył z niej pierścień 193 1, 5 | drzwi i żywo przybliżyła się do Niemca. Ten przykląkł na 194 1, 5 | się lice.~- Mogliby już do domu powracać - dodał Hengo - 195 1, 5 | zawczasu z własną krwią do walki występowali... Przyjdzie 196 1, 5 | nikt... strzelają z łuków do ptasząt... najdziksze dosiadają 197 1, 5 | odprawiła skinieniem:~- Do jutra.~Sambora puszczono 198 1, 5 | mu znany, i poprowadził do komory, w której się drużyna 199 1, 5 | słowa... - A i ciebie tu do tej wilczej jamy wciągnęli - 200 1, 5 | ująwszy powrozem, spuścili do ciemnicy i tam mu wodę i 201 1, 5 | zawsze u niego zaczyna, póki do zwady i do nożów nie przyjdzie 202 1, 5 | zaczyna, póki do zwady i do nożów nie przyjdzie przy 203 1, 6 | smerdę, który go zaprowadził do ciemnej izby, gdzie czeladzi 204 1, 6 | drugiego zabije... a nam co do tego?~Śpiew z izb dobywający 205 1, 6 | izb dobywający się oknami do ryku był czasem podobny, 206 1, 6 | a śmiech wycia, a gniew do warczenia psów, które się 207 1, 6 | zwycięsko, póki znowu od słowa do słowa nie zawrzała i zagotowała 208 1, 6 | ciekawość też przykuwała do niej.~W świetlicach kneziowskich 209 1, 6 | nią razem w podwórze.~- Do jeziora z tym ścierwem - 210 1, 6 | bawiła się tym ciskaniem do jeziora... Kruki z wieży 211 1, 6 | dobra wieczerza! - zwołał do niego - widziałeś, Niemcze, 212 1, 6 | coś było, poszli się kąpać do jeziora! Psubraty... Wszystko 213 1, 6 | wzdragał, kneź gwałtem mu do gardła lać kazał. Chwyciło 214 1, 6 | padalców wydusił już dosyć i do reszty ich wymorduję...~ 215 1, 6 | szeptał odpowiedź zastosowaną do żądań miłościwego pana, 216 1, 6 | zamykały... Mówił jakby do siebie:~- Ja wam ład zrobię... 217 1, 6 | śmiech, a może słowo jakie do uszu mu doleciało, popatrzał 218 1, 6 | potrząsnął i cofnął się do komory.~Kneź tymczasem, 219 1, 6 | raczej, niż poprowadzili do łożnicy... Zatrzasnęły się 220 1, 6 | przelękły, trzymając ściany, do swoich koni i tam legł na 221 1, 6 | podwórza, reszta dworni do snu opóźnionego się wlokła. 222 1, 6 | ciągnął gwałtownie, bo Niemca do knezia wołano. Gdy obmywszy 223 1, 6 | potrzebować nie będę, a gdyby do tego przyszło, zawołam... 224 1, 6 | dodał - choć lud dziki, do swobody nawykły, ja mu 225 1, 6 | samo, co wczoraj, pacholę do kneziowej pani pozwało z 226 1, 6 | widok świecideł, poczęły do nich przyklękać, brać je 227 1, 6 | pałającymi i uśmiechając się do nich. Rzucił okiem i na 228 1, 6 | milcząca i powiodła go za sobą do bliskiej komory. Tu skór 229 1, 6 | plecy nabrawszy, ile chciał, do koni co rychlej powrócił.~ 230 1, 6 | Niewiasty we łzach wyciągały do nich ręce, klęcząc na piasku 231 1, 6 | płacząc, sami coś mówiąc do siebie, pogrążeni w smutku, 232 1, 6 | czekał kneź, chcieli się do niego odezwać, ale ich uprzedził:~- 233 1, 6 | połówcie, nie bronię... a do domów, póki głowy całe... 234 1, 6 | że kamień, oknem wpadłszy do izby, sprzęt jakiś zdruzgotał. 235 1, 6 | pośpiesznie przywiązywał do koni resztki swego towaru 236 1, 6 | Sambor. Smutny i zakłopotany do Niemca się zbliżył. Obejrzał 237 1, 6 | ustąpił. Nie było czasu do stracenia; Niemiec i syn 238 1, 6 | trzęsąc się ze strachu, słowa do ojca nie śmiał przemówić. 239 1, 6 | razem przebyli, nawykłemu do włóczęgi pamiętną była. 240 1, 6 | stanie, bo dniem jednym do zagrody dobić się już nie 241 1, 6 | spodziewał. Śmielej teraz dążyli do brodu już znanego, aby się 242 1, 6 | potem szałas z gałęzi i do snu się układli.~Majowa 243 1, 6 | koni i puścili się śpiesząc do Wiszowego dworu. Deszcz 244 1, 6 | odwołano, i Wisz, grożąc, do milczenia zmusił.~Szły więc 245 1, 6 | odpowiedzi widać było, że Niemiec do mówienia ochoty wielkiej 246 1, 6 | jak znajomego i z końmi go do szopy poprowadzili. Gerda, 247 1, 6 | prawie gwałtem wprowadził do chaty, gdzie ogień jasny 248 1, 6 | pędząc na pastwisko, pieśni do Honiły, nucono pasąc 249 1, 6 | Podsłuchał je drugi, coś do nich przyczynił, zmienił 250 1, 6 | nieznanych wiela, szły jak grosz do skarbnicy niewidzialną ręką 251 1, 6 | wspomnienie matki, przemówił do niej. Wzięła go za rękę 252 1, 6 | Wzięła go za rękę i wwiodła do sieni, bo w izbie wciąż 253 1, 6 | kazała. Łagodny głos jej do serca mu trafił.~- Słowo 254 1, 6 | twarzy.~I pochyliła mu się do ucha, a on z płaczem opowiadać 255 1, 6 | pijani, jak nagie ich trupy do jeziora rzucano, kneź śmiał 256 1, 6 | chruścianymi ścianami szop do koni i tu przypadł, tuląc 257 1, 6 | skrzydła, a dziób zadarłszy do góry, klekotał.~Zaledwie 258 1, 6 | nadeszła Dziwa. Obrócił się do niej stary i uśmiechnął 259 1, 7 | płótnie, teraz się odział jak do podróży i postać przybrał 260 1, 7 | je, gotowi z gospodarzem do drogi. Co żyło w chacie, 261 1, 7 | żegnać ojca i cisnęło się do ręki. Szła Jaga też niespokojna, 262 1, 7 | i Dziwa poszły za nim do konia siwego, który spokojny 263 1, 7 | niewiasty z dziećmi wyszły do lasu na grzyby, mężczyźni 264 1, 7 | napić i wrócił natychmiast do konia. Stąd już nawrócili 265 1, 7 | Jechali tak w milczeniu do nocy ciemnej, gwiazdy już 266 1, 7 | brzasku wszyscy gotowi byli do drogi, stary wstał od nich 267 1, 7 | moczary czy pola. Mówiła do niego trawa, co rosła pod 268 1, 7 | namitki. Jeszcze nie dojechali do zagrody, gdy we wrotach 269 1, 7 | pozdrowienie, a nie dojeżdżając do wrót konia strzymał i zsiadł 270 1, 7 | mówiąc, z poszanowaniem, jak do ojca, zbliżył się do starego 271 1, 7 | jak do ojca, zbliżył się do starego i rękę mu chciał 272 1, 7 | zamiast stare kości trząść do młodego Domana, mój ojcze, 273 1, 7 | Domana, mój ojcze, nakazałbyś do niego, toby się u drzwi 274 1, 7 | go ująwszy, wiódł Doman do świetlicy. I tu dwór stał 275 1, 7 | obcym kryły... Izba też, do której weszli, czysta była 276 1, 7 | chłopak, gospodarz przepił do gościa.~Sami jedni w izbie 277 1, 7 | tępią jak pszczoły, gdy ul do dna chcą wyprzątnąć, i gnilca 278 1, 7 | sprosił kmieci na ucztę do siebie, dali im jakiegoś 279 1, 7 | wymordowali. Trupy Chwostek do jeziora kazał powrzucać 280 1, 7 | Twardo siedzi to gniazdo, do stołba przylepłe.~- A stołb 281 1, 7 | spytał stary.~- Z kmieci... do starego Piasta - na naradę, 282 1, 7 | dalej?~- Z Leszków choćby do Miłosza... - mówił Doman. - 283 1, 7 | wici czasu było dosyć, a do Kupały też nie tak daleko, 284 1, 7 | się w izbie po cichu do zmierzchu. Stał miód na 285 1, 7 | ochocze. Psy wnet zagnano do zagrody, kilka tylko zostawiwszy 286 1, 7 | spod lipy -zbliżając się do wrót, przy których już się 287 1, 7 | Nagnano go przecie ożogami do wrót i głowa jego w nich 288 1, 7 | patrząc ino, kędy umykać ma do lasu.~Ucieczka była trudną, 289 1, 7 | odżył, aby posłużyć teraz do zabawy.~Zwleczono potem 290 1, 7 | izbie kazawszy położyć, do spoczynku zaprosił.~Jak 291 1, 7 | musieli zostać w zagrodzie.~Do dworu Leszka Miłosza drogi 292 1, 7 | trosze miodu, konie nawykłe do trzęsawisk i lasów nie lękały 293 1, 7 | kneź Miłosza nie dopuszcza do siebie nikogo. Musiano uporu 294 1, 7 | widzieć dozwalały.~Gdy ich do świetlicy wpuszczono, stali 295 1, 7 | proste spadały mu niemal do kolan. Brwi nawieszone zakrywały 296 1, 7 | głos dziki - ja nie mam nic do ludzi ani oni do mnie! Czego 297 1, 7 | mam nic do ludzi ani oni do mnie! Czego chcecie?~- Rady 298 1, 7 | siłem stracił, pamięć, nawet do pomsty ochotę. Idźcie, mścijcie 299 1, 7 | Staruszek zaprosił ich do izby osobnej, gdzie dla 300 1, 8 | Piastem przez skrócenie zwano. Do niej dążyli, opuściwszy 301 1, 8 | stał otworem, wstępował do niego każdy jak do gospody, 302 1, 8 | wstępował do niego każdy jak do gospody, żywił się i brał 303 1, 8 | było sporo, a i ta niemal do niej się liczyć mogła, bo 304 1, 8 | staremu obchodzono, jakby do krwi i rodu należała.~Tu 305 1, 8 | wiedział: i jakie pieśni do której chwili przystały, 306 1, 8 | najzamożniejszych. Szli z dala do Piastuna ludzie, a gdy go 307 1, 8 | kneziowi nie dworował ani się do niego cisnął, zjednało mu 308 1, 8 | dawał się nikomu przywieść do namiętności. Surowy był, 309 1, 8 | znali.~Pracowano tu od dnia do nocy, a on rzadko w domu 310 1, 8 | nie opodal dworu coś miał do czynienia.~Gdy nazajutrz 311 1, 8 | kobiałką na plecach na drodze do lasu i barci. Wstrzymali 312 1, 8 | zsiadł i pozdrowił.~- My do was - rzekł.~- Zawracajmyż 313 1, 8 | was - rzekł.~- Zawracajmyż do chaty - odparł Piastun.~- 314 1, 8 | nami dzieje... Po tośmy do ciebie przyszli, aby się 315 1, 8 | nie poradzi, wybiją nas do szczętu... musimy się bronić... 316 1, 8 | sine morze i na zachód do Gór Czarnych. Był to czas 317 1, 8 | Rozmowa cicha przeciągnęła się do wieczora. Szli potem razem 318 1, 8 | wieczora. Szli potem razem do chaty i zasiedli po wtóre 319 1, 8 | się w gałęzie, zakradał do lisich nor, zakopywał w 320 1, 8 | łupem były oskarżenia, które do ucha Chwostkowi nosił.~Szeroka 321 1, 8 | i bratanków zaprosi kneź do stołba i zgodę na wieki 322 1, 8 | wstawszy z ławy przybliżył się do niego.~- Bracie - rzekł - 323 1, 8 | ten sposób jeszcze jeden do szczupłego gronka, które 324 1, 8 | które się na wiec zgadzało.~Do późnej nocy karmili się 325 1, 8 | nadto mu pilno było powracać do domu, by nakładał dla nich 326 1, 8 | puszczy puścił się wprost do swej zagrody. Drugiego dnia 327 1, 8 | łuczywie. Pokłoniła się mężowi do kolan, wedle obyczaju, Wisz 328 1, 8 | z kądzielą wyniosła się do komory.~- Ludek - rzekł 329 1, 8 | Ludek - rzekł Wisz po cichu do syna - postanowiono między 330 1, 8 | zieloną wić nieść od dworu do dworu. Krótka, ponura rozmowa 331 1, 8 | radośnie, jakby się łasił do kogo. Wisz podniósł się 332 1, 8 | zawołał, gdy Sambor już mu do nóg przypadł.~- Musiałem, 333 1, 8 | począć. Dwoje było tylko do wyboru: albo się bronić 334 1, 8 | dawno mu było już tęskno do mogiły, do ojców... obawiał 335 1, 8 | było już tęskno do mogiły, do ojców... obawiał się i troszczył 336 1, 8 | opuściwszy głowę.~Doszli do wrót, gdy w nich spotkał 337 1, 8 | zdał więc wici innemu i do ojca pośpieszył. Przytomność 338 1, 8 | pewnie - odezwał się stary do swoich - jest czas przez 339 1, 8 | myśleć, co z sobą czynić, i do świtu się przysposobić. 340 1, 8 | jeszcze walczyć będzie i do otwartej stanie bójki. Parobcy 341 1, 8 | synowie, kto żył, rwali się do broni biegnąc po osadników.~ 342 1, 8 | żywność zbierano gotując się do drogi.~W stronę, od której 343 1, 8 | nadchodziła szybko, a nawet do ziemi ucho przyłożywszy 344 1, 8 | nie było ani przygotowań do obrony.~Chata widziana z 345 1, 9 | starca zobaczył, odwrócił się do swoich, dał im znak: drużyna 346 1, 9 | patrząc na niego.~- A ja znowu do was w gości! - zawołał z 347 1, 9 | Kneź wam pokłon śle i do siebie prosi na koźle udo, 348 1, 9 | on na grodzie... jeśli co do mnie ma, posłów znajdzie...~ 349 1, 9 | nas starszyzn po mirach ma do tego prawo. Tak z wieków 350 1, 9 | zwracając się z gniewem do smerdy - tobież to przystało 351 1, 9 | poczęli się cisnąć i przeć do wrót, do których z drugiej 352 1, 9 | cisnąć i przeć do wrót, do których z drugiej strony 353 1, 9 | końmi i pozostali, grożąc, do wieczora. Musiano też naprzeciw 354 1, 9 | nazad po cichu odciągnęli do grodu.~Rozstawiwszy więc 355 1, 9 | pijany rozpaczą, biegnąc do zwłok. starca Tu popadały 356 1, 9 | Matka i córka szły zmarłego do mogiły odziewać.~Żalnik 357 1, 9 | na stos, kamienie gotować do grobu, bo ciała nie chciano 358 1, 9 | duch mógł prędzej wzlecieć do ojców i braci.~Noc to była 359 1, 9 | najpiękniejszą broń przypasano do pasa, czapkę z kitą miał 360 1, 9 | biednych... Poszedłeś, panie, do ojców twoich, do duchów 361 1, 9 | panie, do ojców twoich, do duchów jasnych, wojować 362 1, 9 | nas... i dzieci... i nigdy do nas nie wrócisz... Patrz 363 1, 9 | pod ręce; cała ludność do dzieci wysypała się ze dworu, 364 1, 9 | pustką otwartą pozostał.~Do zgliszcza trzeba się było 365 1, 9 | zmarły potrzebował za życia do pracy i łowów. Kłody sosnowe 366 1, 9 | drugich wiodły jakby wschodami do góry, gdzie Wisza trup stał 367 1, 9 | krokiem powolnym ruszyła do stosu. Przypadli do niej 368 1, 9 | ruszyła do stosu. Przypadli do niej synowie powstrzymując, 369 1, 9 | wzięły na ręce... Szła tak do stosu, stanęła chwilę, popatrzała 370 1, 9 | z nim na świat drugi. do najdrobniejszych szczątków 371 1, 9 | ugaszczano wszystkich, do wszystkich przepijano... 372 1, 9 | mają... Poszedłeś stary do swoich, na miód biały i 373 1, 9 | synu, już nie wrócić ci do świata... Ziemiąśmy cię 374 1, 9 | jednym głosem, ręce podnosząc do góry: ~- Krew za krew!~Za 375 1, 9 | I trwało to noc całą do dnia białego i przeciągnęło 376 1, 9 | oszczepy, biegała na wyprzodki do celu pieszo i konno; rzucała 377 1, 9 | Doman ze swym dworem dotrwał do końca, a gdy bracia zgliszcze 378 1, 9 | To nie jest niewiasta do dzieci, do kądzieli, do 379 1, 9 | jest niewiasta do dzieci, do kądzieli, do garnków, ale 380 1, 9 | do dzieci, do kądzieli, do garnków, ale do ognia świętego, 381 1, 9 | kądzieli, do garnków, ale do ognia świętego, do zdroju, 382 1, 9 | ale do ognia świętego, do zdroju, do pieśni i wróżby... 383 1, 9 | ognia świętego, do zdroju, do pieśni i wróżby... Żony 384 1, 9 | Domana. Ten, liść urwawszy, do ust sobie przylepił i gdzie 385 1, 9 | zgliszczowi, milczący powlókł się do nich, zatętniało, odjechał...~ 386 1, 9 | zagrodzie życie powróciło do trybów powszednich, niewiasty 387 1, 9 | zielonym... I pokłoniła się do nóg brata, a Żywia nic nie 388 1, 10 | ziemi twardszej przystęp do niego otwierał. Niegdyś 389 1, 10 | Tam, gdzie horodyszcze do lądu przypierało, las stary 390 1, 10 | innych i pobudziła jeszcze do narady dla ratunku.~Na horodyszcze 391 1, 10 | nie opodal służyło chorym do obmycia się z choroby, płótno 392 1, 10 | obmycia się z choroby, płótno do otarcia. Rzucano je potem 393 1, 10 | wytężeniem piął się znowu do góry.~Już prawie miał dosiąc 394 1, 10 | szara z najeżonym włosem, do kociej podobna, z oczyma 395 1, 10 | począł się znowu drapać do dziupli dębowej - niosąc 396 1, 10 | daleka.~Po chwili spuścił się do dziupli i - zniknął, szelest 397 1, 10 | stał, a miał uzbrojenie do tamtego podobne.~Zbliżając 398 1, 10 | tamtego podobne.~Zbliżając się do dębu starzec oczy zwrócił 399 1, 10 | swymi. I on, nie dojeżdżając do horodyszcza, konia słudze 400 1, 10 | trzech liczba ich rosła do dziesięciu, do pół kopy... 401 1, 10 | ich rosła do dziesięciu, do pół kopy... do soroka... 402 1, 10 | dziesięciu, do pół kopy... do soroka... do setki... Wszyscy 403 1, 10 | pół kopy... do soroka... do setki... Wszyscy jeszcze 404 1, 10 | przystąpił z pozdrowieniem do gromady i krwawą koszulę 405 1, 10 | jeszcze nie rzekłszy już do sporu byli gotowi.~- Nie 406 1, 10 | Chorbatów, Serbów, Mazów, do Dunaju i za Dunaj biały, 407 1, 10 | Dunaju i za Dunaj biały, do sinego morza, w lasach i 408 1, 10 | ostało... Niosą się oni do nas z mieczem i z wiarą 409 1, 10 | się rzucać nań, iść trzeba do Chwosta i powiedzieć mu 410 1, 10 | siedziała na ziemi milcząca, do niczego się mieszać nie 411 1, 10 | Pojedynczo przystępowali do nich niektórzy, usiłując 412 1, 10 | między nimi słychać było.~Do dębu, z którego dwoje oczów 413 1, 10 | dębowi chwyciwszy obuszek do pasa; drudzy się tylko przypatrywali. 414 1, 10 | Ostrożny jednak nie wprost się do dziupli skierował. Kawał 415 1, 10 | ośmielił się wreszcie rękę do dziupli wpuścić i z okrzykiem 416 1, 10 | potem ciekawym, którzy z rąk do rąk sobie podawać zaczęli. 417 1, 10 | już poznać, że się zbliża do horodyszcza. Wszyscy mu 418 1, 10 | z ula... O Łado! O Ła...do!~I tak byli z dwunastu szczęśliwi, 419 1, 10 | a kneziu, wołali, chodź do ziemi, do naszej, rządź 420 1, 10 | wołali, chodź do ziemi, do naszej, rządź nami. I spędzili 421 1, 10 | Dobry pan... Pan wesoły, do biesiady rad zaprasza, rad 422 1, 10 | jeść odechce... i pachołki do jeziora niosą kmieci... 423 1, 10 | co kto przyniósł z sobą do jedzenia i picia... kołacze, 424 1, 10 | trochę i znowu się wziął do weselszej znajomej pieśni 425 1, 10 | wzdychając.~Któż wie? Może do nowego wieca myśli zebrać 426 1, 10 | powiew wiatru od łąk szedł do rzeki.~Wtem w dziupli zaszeleściało, 427 1, 10 | legł, przylgnięty twarzą do ziemi. Z zarośli powoli, 428 1, 11 | w porę i przeprowadzała do ojców na biesiadę wieczną.~ 429 1, 11 | Chce nas odprowadzić do chaty...~I zamilkła chwilę.~- 430 1, 11 | swaty... księżyc pan młody do ciebie...~- Do mnie, Dziwo?~- 431 1, 11 | pan młody do ciebie...~- Do mnie, Dziwo?~- Tak... do 432 1, 11 | Do mnie, Dziwo?~- Tak... do ciebie, Żywia, bo ja swatów 433 1, 11 | wianku, w zielonym pójdę do ojca i matki...~Sroczka 434 1, 11 | jastrzębia. Przypadały prawie do niego, a gdy się zwrócił 435 1, 11 | bezpieczne. Nazajutrz miały iść do ogniów, na Kupałę, Żywia 436 1, 11 | głowie.~Rękę przyłożyła do czoła i patrzała ku nim, 437 1, 11 | Podniosła ręce z kijem do góry i plasnęła.~- Dzień 438 1, 11 | królewicz... zaprowadził do gmachu, co miał ściany ze 439 1, 11 | hej!~Zamilkła i wracając do swego odezwała się znowu: - 440 1, 11 | dole, a dole! Gdzie jednej do drugiej!...~- Którąż z nas 441 1, 11 | bywają... Szkoda, że raz do roku taka nocka bywa!... 442 1, 11 | chciwie.~- Chodź z nami do chaty, ciepłej strawy ci 443 1, 11 | Kupale ja muszę być... Raz do roku młodość mi powraca... 444 1, 11 | otarła usta i uśmiechnęła się do dziewcząt.~- Dobrzeście 445 1, 11 | wypłynęło, doszedł tylko do drzewa, przy którym siedziała 446 1, 11 | Ręką podniosła mu brodę do góry i odsłoniła oko.~- 447 1, 11 | śmiać dziwnie i poszła znowu do worka po zioła.~Żywia ulitowawszy 448 1, 11 | odrasta, ale jak tu trafić do niej? Żmij siedzi na straży... 449 1, 11 | siedem lat trzeba iść do niej, siedem się spinać 450 1, 11 | zawiązać, przysunęła się do Znoska i zręcznie obmotała 451 1, 11 | nimi tylko i zwróciła się do Znoska.~- Teraz mów - rzekła - 452 1, 11 | Kupale godzi się odczyniać. A do tego żbik i ludzka strzała... 453 2, 12 | naszym panuj bez chmury, do życia obudzaj chuć, tyś 454 2, 12 | smutne, zbliżyły się tak do swojej gromady, a Sambor 455 2, 12 | Wtem Ludek zbliżył się do niej.~- Siostro - rzekł - 456 2, 12 | ani żaden waży przystąpić do mnie, będę między swoimi. 457 2, 12 | bliskiej uciesze, nogi się jej do skoków rwały, lica pałały, 458 2, 12 | śmiała się. - Nikt się do nas nie waży... ale w taki 459 2, 12 | dziewczęta przybiegały do nich i rwały za rękawy, 460 2, 12 | i stała na czatach, aby do "stada" nie dopuścić i od 461 2, 12 | wszystko zaklęte wracało do swobody, duchy jasne zstępowały 462 2, 12 | choć go kusili parobczacy do wyścigów i do picia, niewiele 463 2, 12 | parobczacy do wyścigów i do picia, niewiele miał ochoty, 464 2, 12 | skinęła na niego.~- Idźże do ludzi! - rzekła - idź się 465 2, 12 | wesołą...~Podniosła oczy do góry.~- Za lasami, za górami - 466 2, 12 | za górami - mówiła jakby do siebie - łuny płoną... inne 467 2, 12 | przy ogniu i przybiegała do niej usiłując pociągnąć 468 2, 12 | raz jeszcze go przywołała do siebie i kazała mu iść do 469 2, 12 | do siebie i kazała mu iść do zabawy. Posłuszny, poszedł 470 2, 12 | Wyrwał się i stanąwszy do boju uderzył głową w piersi 471 2, 12 | krzaki, a sami pobiegli nazad do koni.~Słyszał, jak śpiesznie 472 2, 12 | Wszystkie gromady poodciągały do domów. Sambor półżywy, spotniały, 473 2, 12 | podśpiewując, szepcząc sama do siebie. Zobaczywszy Sambora 474 2, 12 | ci rzucę... kark skręcisz do nowego miesiąca... Rękę 475 2, 12 | prowadzić nie mogę, bo mi do chałupy czas.~- Nie mędrkuj, 476 2, 12 | Porwali ... porwali młodą... do komory, do komory wiodą... 477 2, 12 | porwali młodą... do komory, do komory wiodą... Cha! Cha! 478 2, 12 | stać, by się jej ludzie do kolan kłaniali, a ona im 479 2, 12 | ona im wróżyła... E! e! a do garnków, do kądzieli! Pomiatała 480 2, 12 | wróżyła... E! e! a do garnków, do kądzieli! Pomiatała swatami, 481 2, 12 | podśpiewując, śmiejąc się głośno do siebie, hukając ku lasom, 482 2, 12 | wlókł niespokojny i gniewny do domu. Drogą znaną same nogi 483 2, 12 | pocałunkami okrywała. Doszła tak do przyzby, padła na nią, ręce 484 2, 12 | czole, to coś szepcząc sama do siebie i uśmiechając się 485 2, 12 | potrafiła. Od świętej góry do Domanowego dworu daleko... 486 2, 12 | Mieczyk mu świecił u boku... Do dworu było daleko... Mówił, 487 2, 12 | krzyknęłam... nóż miałam w ręku. Do zagrody było daleko, gdym 488 2, 12 | za szyję i razem weszły do chaty.~Bracia naradzali 489 2, 12 | Pójdę na ostrów, na Lednicę, do chramu Nijoły, stanę u ognia 490 2, 12 | Uroczyste to było pożegnanie, do którego się wszystkie przyłączyły 491 2, 12 | przyłączyły niewiasty. Szła Dziwa do ogniska i rzuca nań łuczywo 492 2, 12 | nie podsycę, świecić mi do kądzieli nie będziesz ani 493 2, 12 | Bywaj zdrowy!...~Szły potem do chlebnej dzieży; którą Dziwa 494 2, 12 | pożegnała, kłaniając się do nóg wkoło... Wrota raz ostatni 495 2, 12 | go puścić i nagnać, aby do swojego wracał stada.~Stara 496 2, 12 | parobków odprowadzać mieli do jeziora, na Lednicę. Sambor 497 2, 12 | rżąc, przez lasy pędził do swoich.~ 498 2, 13 | więcej i z wolna pociągnął do dworu, do świetlicy.~Ciemno 499 2, 13 | wolna pociągnął do dworu, do świetlicy.~Ciemno w niej 500 2, 13 | Tymczasem starucha sięgnęła do kubka stojącego przy niej,


1-500 | 501-1000 | 1001-1443

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL