| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] 7 1 8 1 9 1 a 1358 abdykacja 1 aby 345 abym 6 | Frequency [« »] 2344 z 1855 w 1443 do 1358 a 789 ze 720 co 690 to | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances a |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | powietrzu i stał nieruchomy, a potem dalej majestatycznie 2 1, 1 | Każde drzewo grało inaczej, a ucho mieszkańca puszcz rozeznać 3 1, 1 | kołków wbitych w ziemię, a na nich nacięte konary jodłowe... 4 1, 1 | ziemię; jeden z nich zarżał, a echo po lesie poniosło ten 5 1, 1 | suknem i skórą poobkręcane, a stopy obwite nią i opasane 6 1, 1 | krótko ucięte, odzież grubą a wyszarganą, z sukna i płóciennych 7 1, 1 | strzała utkwiła mu w nodze.~A z lasu dał się słyszeć śmiech, 8 1, 1 | krzyczała, śmiechowi wtórując... a miotała się, jakby i ona 9 1, 1 | słońce.~- Trzymaj się konia, a puść go za mną... Śpieszyć 10 1, 1 | jechali dalej bez spoczynku - a słońce też podnosiło się 11 1, 1 | dęby na pół jeszcze śpiące a głuche na wiosnę.~Gdzieniegdzie 12 1, 1 | piersi mu się podnosiły, a że krwawymi palcami dotknął 13 1, 1 | i spódnicy? Kropla krwi, a tyle strachu i wrzasku?~ 14 1, 1 | odpowiedział. Jechali dalej a dalej. Słońce już się z 15 1, 1 | rozlegał stary, wysoki, gęsty, a łąka nad rzeką zwężała, 16 1, 1 | wskazując w tył, za siebie, a kij podnosząc do góry... 17 1, 1 | boby nas porozdzierały, a my starzy znajomi i dobrzy 18 1, 1 | przyjaciele, choć nie swoi - a nie wrogi.~Słowa te powoli 19 1, 1 | czego u jednych zbytek, a drugim brak, niżeli napadać 20 1, 1 | niżeli napadać zbrojno a z życiem razem wydzierać. 21 1, 1 | mówił powoli Hengo. - A skądbyście wzięli wszystko, 22 1, 1 | tym było... Jakeście wy a drudzy wędrowni podwozić 23 1, 1 | waszej krwi, serbską córkę... a z niej oto tego chłopca, 24 1, 1 | który na kamieniu siadł, a na leżący naprzeciw drugi 25 1, 1 | wam tego mówić nie trzeba. A gdzież to na świecie niewiast 26 1, 1 | Młodym woli nie dają, a stare u nas szanują. Choć 27 1, 1 | Zechcecie co wziąć - dobrze, a nie będzie zgody - nie pogniewamy 28 1, 2 | ludzie i konie nieznane, a parobczak począł psy zamykać - 29 1, 2 | drżąc wyglądały zza płota, a że się obcego lękały, rwały 30 1, 2 | rzucił czaru.~Stara Wiszyna, a imię jej było Jaga - zobaczywszy, 31 1, 2 | dworu wewnątrz zagrody. A że na inne niewiasty w podwórku 32 1, 2 | W rogu stał duży stół, a za nim dzieża do mieszania 33 1, 2 | pokłonił mu się mówiąc, a zarazem wskazując:~- Oto 34 1, 2 | mówiąc na ławie przysiadł, a Wisz ukroiwszy chleba kawałek 35 1, 2 | widzą, że zwodnictwa nie ma, a jest popatrzeć na co!~Stary 36 1, 2 | sami tylko - odezwał się - a niewiastom waszym ani nawet 37 1, 2 | izby. Pędziła je ciekawość, a strach hamował, i zaledwie 38 1, 2 | który na ławie rozkładał.~A było go pod dostatek, świecił 39 1, 2 | misternie się zamykające, a posplatane tak z kruszcu 40 1, 2 | przykładał nic nie mówiąc, a pokazując, jak się na suknie 41 1, 2 | nawet przystąpił bliżej, a temu, z pochwy skórzanej 42 1, 2 | byle prawica silna - zmoże; a doma też tym wiele zrobić 43 1, 2 | kto umie.~Gdy to mówił, a męski sprzęt ów ukazywał 44 1, 2 | trzymała na piersiach złożone, a śmielej rozglądała się niż 45 1, 2 | długie, jakby gniewne... a po chwili wyszła obdarowana, 46 1, 2 | jeszcze się był nie odezwał, a bez niego nic się tu nie 47 1, 2 | wszystkich zwrócił na siebie...~- A to co jest? - zapytał stary 48 1, 2 | pochwycił skwapliwie.~- A! to - zawołał zmieszany - 49 1, 2 | co pod dach przychodzi, a do życia pomóc może. Za 50 1, 2 | na to są chłopcy dorosłe, a doma - co mi po tym? - Rzekliście: 51 1, 2 | wam tu do morza bliżej, a i w ziemi go tu kopiecie... ~ 52 1, 2 | włosem świeciły lśniącym, a gdy Niemiec palcami ich 53 1, 2 | ileśmy to wam dać musieli, a wiele od was bierzemy. We 54 1, 2 | wasze ma być tak drogie, a nasze tak tanie?~Hengo uśmiechać 55 1, 2 | przedzierać się lasami. A to, co ja wożę, tego ziemia 56 1, 2 | głodem przymrze, nie dośpi... a rad, kto wyjdzie ze skórą 57 1, 2 | słuchano ich pilnie.~- A jeśli wam tak ciężko i niebezpieczno - 58 1, 2 | mój włóczyć się każe.~- A dużoście już świata zjeździli? - 59 1, 2 | widziałem dwa morza... a języków, którem słyszał, 60 1, 2 | którem słyszał, nie zliczę... a ludzi różnych...~Przecież 61 1, 2 | aż do Dunaju... i dalej. A któż policzy... jest nas 62 1, 2 | i nas też niemało...~- A ziemi też dla wszystkich 63 1, 2 | kamień, gdy o kruszce łatwo, a ludkowie nasi po pieczarach 64 1, 2 | Inaczej by go nie poznali. A będzie tak na wiek wieków 65 1, 2 | woda i ziemia, i powietrze, a kamienia nieśmiertelnego 66 1, 2 | najpiękniejszą i najukochańszą, a pieśni najśliczniejsze śpiewała. 67 1, 2 | popatrzała, powiedziała. A pieśni się u niej rodziły 68 1, 2 | i szanowali ją wszyscy, a z młodzieży nikt nawet spojrzeć 69 1, 2 | się i piekła wieczerza, a że gość był w chacie, dostatniejsza 70 1, 2 | Wszystko to na stół zniesiono, a Wisz skinieniem gościa zaprosił, 71 1, 2 | na ławach synowie siedli, a niżej jeszcze parobcy...~ 72 1, 2 | raczył się i popijał do syta, a nierychło mu na myśl przyszło, 73 1, 2 | pamiętać, ale i o sługach, a gdybyście psy mieli z sobą 74 1, 2 | rozumieją, w życiu nas strzegą, a po śmierci żałują.~Mówił 75 1, 2 | coś liczyła po jednemu, a na moczarach bąk kiedy niekiedy 76 1, 3 | Dostaliście się tu szczęśliwie - a dalej? Dokąd myślicie?~- 77 1, 3 | rzekę, obłąkać się łatwo, a na złych ludzi trafić gromadę - 78 1, 3 | Wisz brwiami siwymi ruszył. a ręką w prawo, nie mówiąc 79 1, 3 | na grodzie nad jeziorem, a do niego w dzień niespełna 80 1, 3 | wszech kniejach poluje, a ze swymi zbrojnymi ludźmi 81 1, 3 | naród miał głowę i wodza - a co by począł, gdyby go wróg 82 1, 3 | z nią iść musi niewola. A kto z wojny skorzysta? Nie 83 1, 3 | tego, że nam dzieci poginą; a kto padł w wojnie, temu 84 1, 3 | niego -- mruczał Wisz - a i gromada silną bywa... 85 1, 3 | dorzucił pochlebiając Hengo.~- A pewnie - rzekł Wisz. - Gdybym 86 1, 3 | gdybyście mi rozpowiedzieli a ukazali drogę do Gopła, 87 1, 3 | ukazali drogę do Gopła, a do stołba kneziowego - kto 88 1, 3 | wśród ciemnej gęstwiny - a tu Wisz jak w domu, choć 89 1, 3 | Szli tak coraz głębiej, a Niemcowi, nienawykłemu do 90 1, 3 | Trzymajcie się ciągle rzeki, a minąwszy do niej wpadające 91 1, 3 | i spytał:~- Rozumiecie? A teraz - dodał - chodźmy; 92 1, 3 | ujrzeli rychło zieloną łąkę, a na niej brzegiem rzeki posuwających 93 1, 3 | jechał, zobaczyć Wisza, a ten też niezwłocznie pośpieszył 94 1, 3 | przypatrywali. Czuli w nim obcego, a obcy dla nich zawsze był 95 1, 3 | chleb z nim łamałem.~- A mnie co do tego? - zawołał 96 1, 3 | panie - rzekł szybko Hengo - a gdy na twarz padnę przed 97 1, 3 | Należy kneziowi dań...~- A dawnoście ją brali? - mruknął 98 1, 3 | jako życzę - dodał stary - a potem o sprawie.~Kneziowski 99 1, 3 | Matko stara - zawołał - a gdzież to niewiastki i córki 100 1, 3 | gospodarz. - Co wam do nich? A Jaga dodała:~- Nie ma ich 101 1, 3 | wieki w lesie pozostać, a nigdy z niego nie wrócić. 102 1, 3 | rozmowy, podsunęła się i Jaga, a Wisz z wolna poszedł naprzód 103 1, 3 | gospodarz zgodził się na to, a Niemiec wysunął zaraz ku 104 1, 3 | starą babą żarty strojąc, a towarzysze mu rozgłośnym 105 1, 3 | zwierz rozdarł w lesie, a kneź też ubił jednego, trzeba 106 1, 3 | razem ze psy kneziowskimi, a po całych dniach na brzuchach 107 1, 3 | dać - zakończył smerda. - A jak żadnego? - zapytał Wisz.~ 108 1, 3 | nie bardzo się chce robić, a koło domu też nie lepiej - 109 1, 3 | U knezia lepiej niż tu, a jak się spodobasz panu, 110 1, 3 | opuściła ich wesołość. A tuż i smerda dłoń szeroką 111 1, 3 | smerdzie i ludziom jego, a piwo z cebrów dokończywszy 112 1, 3 | Chcieli wziąć jednego z was, a ja bym i sam im dał... bo 113 1, 3 | miłuję cię. Jesteś obcy, a mam cię za syna. Posłałbym 114 1, 3 | myśliwce, i bartniki... a ty śpiewać lubisz, ale myśleć 115 1, 3 | się w wieczorną ciszę - a potem mówił dalej, głos 116 1, 3 | kłaniaj się nisko... a o nas nie zapominaj.~Czasem 117 1, 3 | doń i objął za kolana.~- A! - rzekł - iść między obcych, 118 1, 3 | Koladę do mnie ci pozwolą... a od stołba do nas nie kraj 119 1, 3 | odpowiedział na nie.~- Patrz a ucz się - powtarzał - zapamiętaj 120 1, 3 | jeśli o sobie nie pomyślimy. A kto z nas wie, co się w 121 1, 3 | się taić przed tobą. Piją, a po pijanemu wygadują, co 122 1, 3 | głosem jakimś spokojnym, a jak śpiew przeciągłym. - 123 1, 3 | ci mieć strach w sercu, a łzy w oczach? Nie każdemu 124 1, 3 | porzucić - rzekł chłopak - a tęskno będzie. - I nam za 125 1, 4 | wschodu rumieniały one, a choć wiatru czuć nie było 126 1, 4 | uwieszał. Smutnoż mu było. A przecież, młody, pocieszał 127 1, 4 | pagórku ujrzeli kamień wielki, a dokoła niego pomniejsze, 128 1, 4 | rzuciło, najezdnika rozbiło, a panu swemu, po garści rzucając 129 1, 4 | wnijść~po skarby, kto chce, a brać, ile mu się podoba; 130 1, 4 | wszyscy pokładli się w cieniu, a kto co miał, spożywał. Sambor 131 1, 4 | jak ślimak się wlokę... A co ujdę kawał drogi, siąść 132 1, 4 | siąść i spocząć każą nogi. A do Wisza, do starego, daleko... 133 1, 4 | zajdziecie - mówił Sambor - a gdy u wrót staniecie, pozdrówcie 134 1, 4 | zagrody? - spytał stary - a któż z wami, a wielu... 135 1, 4 | spytał stary - a któż z wami, a wielu... czuję ludzi dokoła... 136 1, 4 | do stołba. I ten z nami. A wy byliście na grodzie?~- 137 1, 4 | nie ma czasu.~Westchnął. - A po co kneziowi pieśń? - 138 1, 4 | smerda. - To babska rzecz.~- A wojna... wojna - jakby sam 139 1, 4 | bywało więcej niż żelaza, a śpiewu niż płaczu. Dziś 140 1, 4 | ślepy gęślarz lasom pieje, a słuchać go nie ma komu. 141 1, 4 | mogiłach, po kamiennych. A jak pomrą starzy, pieśń 142 1, 4 | ciemności...~Mówił tak z wolna, a słowo w pieśń przechodziło 143 1, 4 | strunach biegać zaczęły, a struny skarżyć się i płakać.~- 144 1, 4 | wszystkie ziemie zwędrował, a nie widzial żadnej. Od Dunaju 145 1, 4 | na pustynie, na szerokie. A ty, królu na Dunaju, nie 146 1, 4 | i na Dunaj wieje mrozem, a gorącem wojsko pali. Przeszli 147 1, 4 | pali. Przeszli Dunaj... a gdzie stało wojsko, kośćmi 148 1, 4 | wam zdrowia niechaj daje, a pieśń przy mnie niech zostaje...~ 149 1, 4 | wziął też inną, raźniejszą a ognistszą, i słowa mu żywiej 150 1, 4 | mu żywiej biec zaczęły, a białe oczy połyskiwały straszno.~- 151 1, 4 | ręce łamie i ratunku, woła, a ratunku nie ma... Smok w 152 1, 4 | dławi niewiasty i dzieci, a nigdy pastwy niesyty, ciągle 153 1, 4 | żre ludzi, myśli trzeci, a smok ryczy... Rady! rady! 154 1, 4 | wnętrzności wyrzuć do wody, a smoły weźmij gorącej, a 155 1, 4 | a smoły weźmij gorącej, a siarki nabierz palącej, 156 1, 4 | siarki nabierz palącej, a węgli nabierz czerwonych. 157 1, 4 | cztery zwojował narody. A broda rośnie mu siwa i już 158 1, 4 | już i do kolan mu sięga A kiedy dotknie się ziemi, 159 1, 4 | dziki, las jest czarny. A Krak śmieje się i rzecze: 160 1, 4 | wam zdrowie niechaj daje - a pieśń przy mnie niech zostaje...~ 161 1, 5 | przebywać było potrzeba, a Gerda na swojego konia wziął 162 1, 5 | pilnował, z rogiem u pasa, a pałką nasiekiwaną w ręku. 163 1, 5 | posępny jakiś i straszny, a dokoła pod nim cisnęły cię 164 1, 5 | smerdę i otworzono je zaraz; a za nim jadącego ujrzawszy 165 1, 5 | kneziowskie izby i komory, a przed nimi ciągnęło się 166 1, 5 | wokół stały ławy szerokie, a z tego siedzenia podwórze 167 1, 5 | długim, rzadką brodą, dzikim a ostrym wejrzeniem. Zdawał 168 1, 5 | miecz w świetnej oprawie, a na łańcuszku takiż nóż wisiał.~ 169 1, 5 | pańskich przykładając.~- A kogożeś to pojmał na drodze? - 170 1, 5 | pyski pozatulam i milczeć~ ~a słuchać nauczę... Znam ja 171 1, 5 | puszczy sądzi kneziem i panem, a mnie znać nie chce... - 172 1, 5 | abym was głodem nie morzył, a u nas też nikt z niego nie 173 1, 5 | Smerda potrząsł ramionami.~- A i ludzi jego dwu musiano 174 1, 5 | poi... za język ciągnie... a w końcu... Rozśmiał się 175 1, 5 | rozpatrywać się po dworze, a że wiele świata i grodów 176 1, 5 | drzwiom w bocznym dworze, a gdy się te otwarty, znalazł 177 1, 5 | włóczyć się po świecie, a do domu rzadko zaglądam... 178 1, 5 | spytała niewiasta. - A cóż z tej dziczy i nędzy 179 1, 5 | nie ma ani wsi nawet... a Ludzie...~Westchnęła. Hengo 180 1, 5 | zioła się jakieś smażyły, a woń ich ostra izbę napełniała.~- 181 1, 5 | grad mocny, ludzi dużo... a mój pan miłościwy umie ich 182 1, 5 | naówczas ich zawołamy... A! ja ich nie widziałam tak 183 1, 5 | światło ognia oświecało izbę, a Niemiec stał jeszcze i nie 184 1, 5 | dworze, inni na haci stali, a gromadę całą zasadził był 185 1, 5 | zrozumieli się od słowa... - A i ciebie tu do tej wilczej 186 1, 5 | mocą - odparł Sambor.~- A wiesz ty, jakie tu życie? - 187 1, 5 | Jęli tedy wzdychać oba, a że parno było w komorze, 188 1, 5 | jak go ludzie trzymali, a stary Zrzega nożem mu źrenice 189 1, 5 | nie krzyczał nawet... a litości też nie prosił, 190 1, 5 | się to synowcowi dostało, a cóż będzie kmieciom naszym? - 191 1, 5 | gród, łaskawie przyjmują, a mało kto wyjdzie cały... 192 1, 5 | pewno by radzi co robić, a nie mogą albo może czekają...~- 193 1, 5 | Położył się Kos na ziemi, a że blisko okna byli od lochu, 194 1, 5 | tym, że to krew ta sama, a on swojej krwi mieć tu nie 195 1, 5 | wrzawliwe śmiechy stłumione, a po nich następowała cisza, 196 1, 5 | tu są pogotowiu na trupa, a rzadki dzień, żeby go nie 197 1, 6 | wychodziło w dziedziniec, a że naprzeciw były komory 198 1, 6 | potem nastawała cisza, a po niej wybuchy coraz swarliwsze. 199 1, 6 | oglądał się trwożliwie, a smerda spostrzegłszy to, 200 1, 6 | że się z sobą zajedzą, a na pięści pójdą i jeden 201 1, 6 | jeden drugiego zabije... a nam co do tego?~Śpiew z 202 1, 6 | ryku był czasem podobny, a śmiech wycia, a gniew do 203 1, 6 | podobny, a śmiech wycia, a gniew do warczenia psów, 204 1, 6 | nie mógł.~Kneź śmiał się, a nawet ryczał ze śmiechu, 205 1, 6 | pomieszane we wrzawę dziką, a ponad tym śmiech ciągły.~ 206 1, 6 | wytoczyła się w podsienie, a z niego po kilku stopniach 207 1, 6 | powstał z tego pobojowiska, a po chwili tylko konwulsyjne 208 1, 6 | mądrzy wy jesteście, ha? A kto by z was tak się tego 209 1, 6 | dość dla ludzi odzieży, a dla mnie ziemi i koni... 210 1, 6 | ogromny kubek przyniosło, a gdy się od niego wzdragał, 211 1, 6 | ujdą mi te harde głowy... a dla synów zostawię spokój 212 1, 6 | muszą być już spore?... a silne? Czy się w matkę urodą 213 1, 6 | jeszcze dwu zostało, a i tych mi przyprowadzą... 214 1, 6 | słyszał mruczenie i śmiech, a może słowo jakie do uszu 215 1, 6 | chrapanie słychać było ciężkie, a głosem tym wywołana ukazała 216 1, 6 | poczuwszy krew i trupy, a krucy krakając to leciały 217 1, 6 | ja potrzebować nie będę, a gdyby do tego przyszło, 218 1, 6 | tu jeszcze czyścić muszę, a nierychło robactwa się zbędę... 219 1, 6 | dobył pierścienie srebrne, a nawet złote listki i kwiaty, 220 1, 6 | na towar, ale ze wzgardą, a gdy kneziowa pani odezwała 221 1, 6 | zamianie lub wynagrodzeniu, a kneź też o niej nie zdawał 222 1, 6 | gromady pieszych, konnych, a między nimi i niewiasty 223 1, 6 | siebie, pogrążeni w smutku, a stanąwszy u wnijścia, gdzie 224 1, 6 | połówcie, nie bronię... a do domów, póki głowy całe... 225 1, 6 | konie i ludzie czekali, a wkrótce później cała ich 226 1, 6 | wrzasku, na gród wciągnięto, a kneź, przypatrując się dokazującej 227 1, 6 | pilno mu się wyrwać było, a głosu się własnego obawiał, 228 1, 6 | Majowa noc przeszła prędko, a nade dniem nadciągająca 229 1, 6 | więc biegu wkrótce musieli, a południe już było, gdy dym 230 1, 6 | Niemiec pozdrowił go z dala, a stary wnet ku niemu schodzić 231 1, 6 | Hengo konie oddał chłopcu, a sam począł iść z gospodarzem. 232 1, 6 | właśnie miesiły, mąkę siały, a sługi śpiewając żarna obracały. 233 1, 6 | wprost z serca płynęły, a ten, co je wyśpiewał pierwszy, 234 1, 6 | Gerda wszedł zziębły i siny, a od progu posłyszał te pieśni, 235 1, 6 | ubiłby, gdyby się dowiedział. A! nie wydajcie mnie. Ja nie 236 1, 6 | na grodzie widziałeś.~- A! straszne, a! okropne rzeczy, 237 1, 6 | widziałeś.~- A! straszne, a! okropne rzeczy, od których 238 1, 6 | dreszcz po kościach bieży. A! krew widziałem... krwi 239 1, 6 | pochyliła mu się do ucha, a on z płaczem opowiadać jej 240 1, 6 | rzucano, kneź śmiał się, a krucy krakali i psy wyły 241 1, 6 | miotano groźbami.~Mówił - a Dziwa bladła, spokojna jej 242 1, 6 | powiek ogniem strzelać, a ręce się białe ściskały, 243 1, 6 | w miejscu jak przykuta, a gdy Wisz przechodząc spojrzał 244 1, 6 | nosiły już muł na gniazda, a wróble kłóciły się zapalczywie 245 1, 6 | nogach strzepywał skrzydła, a dziób zadarłszy do góry, 246 1, 6 | jak grób - rzekł stary.~- A mnie szczęśliwa dola dała 247 1, 6 | naszego potrzeba - to zrobię - a ty, Dziwo - milcz!~Córka 248 1, 7 | pół w ziemi, pół nad nią, a biedniej jeszcze ludzie, 249 1, 7 | zwyczaj po całej ziemi, a żaden podróżny nie nadużył 250 1, 7 | niekiedy silniej powietrza, a ono mu oznajmywało, czy 251 1, 7 | poganiając z obu stron szyi, a trzymając się grzywy, wybiegł 252 1, 7 | wrót cisnęła się ciekawa, a zza tynu widać było bielejące 253 1, 7 | mu też słał pozdrowienie, a nie dojeżdżając do wrót 254 1, 7 | staremu świata zobaczyć a popatrzeć, czy się co tam 255 1, 7 | czysta była i schludna, a znać w niej niewiasty nie 256 1, 7 | żem przybył tu nie darmo - a ja wam powiem, że z wieścią 257 1, 7 | z wieścią niedobrą. Źle a coraz nam gorzej się dzieje.~- 258 1, 7 | dziewkę hożą zabrano gwałtem, a kneziowa pani dała ją mężowi 259 1, 7 | trzęsły, hamował się, milczał, a gdy stary dokończył, rzekł:~- 260 1, 7 | Domanie - zawołał stary - a rękom to nie tak łatwo. 261 1, 7 | do stołba przylepłe.~- A stołb też pono nie duchy 262 1, 7 | poczynać coś trzeba gromadą, a dzieci ratować. - Spojrzał 263 1, 7 | po kmieciach i władykach, a zwołać starszyzny wiec walny. 264 1, 7 | rozrodziły i poswatały, a jest ich siła, że my nie 265 1, 7 | gadają.~Wisz głową skinął. - A dalej?~- Z Leszków choćby 266 1, 7 | jak nieznacznie go zebrać, a że na Kupałę gromady się 267 1, 7 | Na wici czasu było dosyć, a do Kupały też nie tak daleko, 268 1, 7 | boim.~Skoczył Ścibor raźno, a za nim ozwały się głosy 269 1, 7 | powrozach trzymali parobcy, a rwały się czując, że je 270 1, 7 | kijami o ściany od podwórza, a ruszać się nie chciał, skulony 271 1, 7 | zwierz, spuszczono psy, a te się wnet nań rzuciły. 272 1, 7 | się w spokoju utrzymać. A gdy wilczysko, brocząc posoką, 273 1, 7 | Zwleczono potem zabitego, a zaczęto próbować łuków i 274 1, 7 | sprostać. Wisz patrzał tylko, a wzdychał, że mu ręce stare 275 1, 7 | zamknięte. Podjechali ku nim, a nikt się nie ukazał, choć 276 1, 7 | ówdzie. Ogromne psy, kościste a chude, przyszły na podróżnych 277 1, 7 | tymczasem pobiegły w kąt, a niedźwiedź głowę zwróconą 278 1, 7 | było duszno nieznośnie, a stary kneź trząsł się z 279 1, 7 | starość pociecha żadna, a ma to zostać bezkarnym?~ 280 1, 7 | tego, co wam życie zbawił, a Wisz nigdy nie zdradził 281 1, 7 | Idźcie, mścijcie się za mnie, a gdy mu serce wydrzecie, 282 1, 7 | popatrzał na Wisza i Domana, a niewiastę skinieniem odprawił.~- 283 1, 7 | radzić, jeździć, mruczeć, a on was po jednemu na powróz 284 1, 7 | Niemcy i kraj spustoszą, a krnąbrnych powiodą w niewolę.~ 285 1, 7 | wyrwiecie, uraduję się, a na niego z w a m i nie pójdę... 286 1, 7 | uraduję się, a na niego z w a m i nie pójdę... To kmieca 287 1, 7 | jam kneź! Jam Lech!!~A pamiętajcie o tym, że gdy 288 1, 7 | bym was uczył, co kmieć, a co kneź! Nie byłbym lepszy... - 289 1, 7 | dacie?~Kneź się rozśmiał, a niedźwiedź zamruczał.~- 290 1, 7 | zamruczał.~- Między nim a mną nie ma mowy, namowy 291 1, 8 | spędził starzec na koniu, a czuł się niemal więcej krzepkim, 292 1, 8 | Piastun był najmniej zamożnym, a najbardziej poważanym przez 293 1, 8 | co pola wydartego mieli, a te zasiewali tylko, aby 294 1, 8 | rodzinę. Czeladzi było sporo, a i ta niemal do niej się 295 1, 8 | może Piastuna szanowano a radzono się, że pod tą ubogą 296 1, 8 | śpiewacy gościli tu często, a gdy który z nich się zjawił, 297 1, 8 | podwórzu, i słuchano ich a uczono od nich przeszłości. 298 1, 8 | wiedział, jak zastosować. A gdy on co rzekł, nie było 299 1, 8 | dala do Piastuna ludzie, a gdy go doma nie zastali, 300 1, 8 | i nie siadł ich słuchać, a miał ten zwyczaj, że mówił 301 1, 8 | się też nie dawał niczym, a najmniej pochlebstwem, którego 302 1, 8 | Nazywano go też hardym, a może i był nim w istocie, 303 1, 8 | rozum mieszkał spokojny a silny. Gdy inni naówczas 304 1, 8 | więcej może okazywać złości a gniewu, niż go mieli w istocie, 305 1, 8 | którymi inni przepadali, a nade wszystko nie znosił, 306 1, 8 | bronił, Piastun żył z jedną, a żona u niego nie była w 307 1, 8 | Pracowano tu od dnia do nocy, a on rzadko w domu siadywał, 308 1, 8 | obcych często bywa wiele, a nam trzeba się naradzić 309 1, 8 | Słyszeliście to od ojców waszych, a ojcowie od ojców swych słyszeli... 310 1, 8 | przestrzeni byli sami jedni, a sąsiedzi w domu co robić 311 1, 8 | orężem w dłoni niewolniczy a karny lud... musieliśmy 312 1, 8 | grodziska stroić i bić się... A stara swoboda zawsze się 313 1, 8 | ubywa.. Zamilkł Piastun, a po chwili dodał:~- Kneziów 314 1, 8 | Kneziów się zbędziemy, a Niemcy nam na kark wlezą... 315 1, 8 | nam trzeba, ale zgodnego a takiego, jakie ongi bywały, 316 1, 8 | sobą mógł mieć Chwostek, a kogo przeciw sobie, i okazało 317 1, 8 | nigdy bez łupu na gród, a łupem były oskarżenia, które 318 1, 8 | się około ognia kręciła, a jako niewiasta więcej obawiała 319 1, 8 | którego wszyscy nienawidzą! A co ja winien? Co ja komu 320 1, 8 | w świat szedł. Kto wie, a może mu oczy odrosną? Stryjów 321 1, 8 | żupankowie i na gród się cisną, a pięściami nam grożą pod 322 1, 8 | podwórzowe po imieniu... a jak bym kmieciów znać nie 323 1, 8 | wieczór byt już u wrót, a psy radośnie skomląc witać 324 1, 8 | trafiło. Wilk porwał był owcę, a nie zdołano go zabić, choć 325 1, 8 | spokojnie wysłuchał syna, a gdy już chciał odchodzić, 326 1, 8 | kilka upłynęło bez wieści, a życie zwykłym się trybem 327 1, 8 | ściągnąwszy czekał nań Wisz..~- A tyś tu skąd? - jak?... Jakże 328 1, 8 | dwór w perzynę obrócić, a was, ojcze mój, na pierwszym 329 1, 8 | przygotowań nadchodziła szybko, a nawet do ziemi ucho przyłożywszy 330 1, 8 | jadącą liczni konną gromadę, a wkrótce głosy, śmiechy jej 331 1, 9 | sługa patrząc na niego.~- A ja znowu do was w gości! - 332 1, 9 | z wolna - alem ja stary, a on młodszy. Ja pan u siebie, 333 1, 9 | młodszy. Ja pan u siebie, a on na grodzie... jeśli co 334 1, 9 | aby się tu krew polała... A tobie - rzekł zwracając 335 1, 9 | zaczął bezcześcić.~- Bij a morduj! - krzyknął. Strzały 336 1, 9 | obmywano i obwiązywano głowę, a synowie ciało ojca podniósłszy, 337 1, 9 | posłaniu... nieśli i płakali, a krzyczeli...~Nikt walki 338 1, 9 | zdawało, że winowajca zginął, a ani on, ani ludzie jego 339 1, 9 | zawodząc, włosy rwąc z głowy, a puszcza jękiem rozlegała 340 1, 9 | chciwością stos pożerał... a na chwilę wiatrem lekkim 341 1, 9 | nareszcie dogorzały reszty, a zgliszcze wodą przyniesioną 342 1, 9 | powracać ci na ziemię... a po jasnym latać niebie... 343 1, 9 | pół mówiąc, pół płacząc, a kubek z miodem trzymając 344 1, 9 | dzień drugi i noc drugą, a nie skończyło aż trzeciego... 345 1, 9 | mogiłę żegnając jeszcze, a okładając ją gałęźmi zielonymi.~ 346 1, 9 | dworem dotrwał do końca, a gdy bracia zgliszcze i żalnik 347 1, 9 | mówić o takiej sprawie... a ja chcę z serca zrzucić, 348 1, 9 | Posiadali więc u dębu, a Doman braciom ręce podając 349 1, 9 | niech starszyzna wyrzecze, a nie będziecie mieli rąk, 350 1, 9 | Dałbym ją wam z serca... a przeciw ślubowi bożemu jak 351 1, 9 | niejednej się to dziwce śni, a jak ją weźmie mąż, zapomni... 352 1, 9 | duchami ja wojować nie chcę... a młodszą, gdybyście chcieli, 353 1, 9 | milczał; wzgardzić nie chciał, a wziąć nie mógł. Aż gdy liść 354 1, 9 | roi bogom służyć i duchom, a czy przeto ich słuchać?~- 355 1, 9 | marszczyła i oczy pałały, a dyszał, jak gdyby się tylko 356 1, 9 | Stanę... ale ją muszę mieć, a nie to nie...~Ludkowi się 357 1, 9 | niecierpliwie powtarzając: - A nie, to nie!~- Więc nie! - 358 1, 9 | Druhów wam teraz trzeba, a nieprzyjaciół sobie robicie! - 359 1, 9 | ją kiedyś wezmę siłą... - A my siłą będziem bronić...~ 360 1, 9 | my siłą będziem bronić...~A no!~- A no!~Ostatnich słów 361 1, 9 | będziem bronić...~A no!~- A no!~Ostatnich słów domawiając 362 1, 9 | bocian klekotał na szopce, a sroki krzyczały skacząc 363 1, 9 | wszędzie ślady zostawił, a starej Jagi, co niewiastom 364 1, 9 | mówiła Dziwa. ~- Wie o tym... a znać nie chce...~- Cóżem 365 1, 9 | pokłoniła się do nóg brata, a Żywia nic nie mówiąc, jakby 366 1, 10 | lasu dostać się było można, a kto na nie chciał iść, musiał 367 1, 10 | się szmer słychać było, a w dziupli szybkie skrobanie 368 1, 10 | podniesioną, u boku jego stał, a miał uzbrojenie do tamtego 369 1, 10 | ci nawet, co zwoływali? A ci pierwsi być powinni!~ 370 1, 10 | oddał wskazawszy pastwisko, a sam ku staremu pośpieszył.~- 371 1, 10 | gromady i krwawą koszulę a siermięgę czarnymi plamami 372 1, 10 | niewolników nie obrócili a w kneziowe sługi. Wszędy, 373 1, 10 | Najdą na nas Niemcy, a choćby i Pomorcy, i Wilki, 374 1, 10 | Wilki, gdy im głód doje, a wściekłymi uczyni, kto będzie 375 1, 10 | go tam zwać, musi być... a pod nim my, choć jemu równi 376 1, 10 | Że się z Niemcami braci, a co złego, kiedy nam to pokój 377 1, 10 | z namowy i z groźby... a oręż mają dobry i siłę wielką... 378 1, 10 | tych, co szli za i przeciw. A z piersi buchało jedno " 379 1, 10 | Lekko rzec - rzekł inny - a niełatwo tego dokazać. Daliśmy 380 1, 10 | cudzego, co wypleni nas, a sam posiędzie tę ziemię, 381 1, 10 | słów on nie posłucha.~- A siły my na niego nie mamy - 382 1, 10 | jednemu, jak Wisza, wybito, a dzieci pobrano na gród, 383 1, 10 | dzieci pobrano na gród, a ziemię smerdom porozdawano...~ 384 1, 10 | ino nie widać - mówili - a oni nam straszniejsi od 385 1, 10 | ludzie od roli i od gęśli, a oni od krwi i żelaza... 386 1, 10 | stoją pod jednym wszyscy, a my i jednego nie możem ścierpieć.~- 387 1, 10 | dziewki, chłopców, dobytki... a gdzież nasza stara swoboda? 388 1, 10 | obmyślić, z kim, jak, kiedy, a gród Chwostków był warowny, 389 1, 10 | aby im w pomoc szli... a wówczas z Myszków i ich 390 1, 10 | ziemi siedzieli i śmiechy a żarty między nimi słychać 391 1, 10 | dąb... na stary dąb... ~A co w nim? Dziupla sroga...~- 392 1, 10 | zrywając się chłopak.~- A jeśli ranny tylko i żyw, 393 1, 10 | choć coraz przybliżał głowę a oczy.~W środku, nakryty 394 1, 10 | wierząc prawie. Otoczono dąb, a szczęśliwemu łowcy już w 395 1, 10 | się młodsi z kmieci pytać, a jeden z zapaleńszych, chwyciwszy 396 1, 10 | drogi się powyciągały... A jaki by to był wiec bez 397 1, 10 | był wiec bez wieszczka? A co by to za rada bez pamięci 398 1, 10 | narodem... Drugi zbierał a dusił w komorze, co ubogim 399 1, 10 | panował... Kraku, panie a kneziu, wołali, chodź do 400 1, 10 | kmieci zrobili z wojewodów... A jednego już Kraka słuchali. 401 1, 10 | rad zaprasza, rad ugości a nakarmi, a upoi, aż się 402 1, 10 | zaprasza, rad ugości a nakarmi, a upoi, aż się ludziom na 403 1, 10 | Niemiec dziewkę da mu biały... a wy, kmiecie, mruczeć wara! 404 1, 10 | powtarzać - dobry pan... a dwie te pieśni razem z sobą 405 1, 10 | kołacze, zimne mięso, a w drewnianych i glinianych 406 1, 10 | obiaty z białego chleba, a dopiero potem w milczeniu 407 1, 10 | wszyscy, ręce sobie dając a wzdychając.~Któż wie? Może 408 1, 11 | Przypadały prawie do niego, a gdy się zwrócił ku nim, 409 1, 11 | jak kula i padł na ziemię, a w tejże chwili stado całe 410 1, 11 | Baba iść ku nim poczęła.~- A na Kupałę! Jutro Kupały! 411 1, 11 | wezmą za młodą dziewczynę, a niektóry pocałuje!~Baba 412 1, 11 | deszcze krasę popłukały... a nie deszcze, łzy to były... 413 1, 11 | chłopców sięgnie po nią... a królewna żadnego nie zechce...~ 414 1, 11 | domu zostać nie mogę... a tobie dawno się w głowie 415 1, 11 | nie wiesz, co mówisz. ~- A któż to wie, co mówi? - 416 1, 11 | plecie, sama nie wie co... a musi!... Nie idź ty na Kupałę!~ 417 1, 11 | Dziwa się rozśmiała.~- A ja tobie nie radzę Jaruho! 418 1, 11 | swego odezwała się znowu: - A ty, Dziwo, nie idź na Kupałę!~ 419 1, 11 | siostrzyne... - poczęła mrucząc - a dole, a dole! Gdzie jednej 420 1, 11 | poczęła mrucząc - a dole, a dole! Gdzie jednej do drugiej!...~- 421 1, 11 | Miodu ja kubeczek wolę, a potem sen słodki, sen złoty, 422 1, 11 | potem sen słodki, sen złoty, a choćby się już nie budzić... 423 1, 11 | całym świecie nie ma... A ty nie idź na Kupałę...~ 424 1, 11 | Czasem bracia się pobiją, a czasem nieznajomi pobiorą... 425 1, 11 | zamruczała stara - nogi bolą, a na pole, gdzie ognie palić 426 1, 11 | dzień to nic, ale nocką iść, a z głodnym wilkiem się spotkać 427 1, 11 | wilkołakiem... Pokręciła głową.~- A na Kupale ja muszę być... 428 1, 11 | dala karzeł - ratuj mnie, a daj ziele.~Widząc pokaleczonego, 429 1, 11 | ręką wciąż trzymając oko, a raczej miejsce, z którego 430 1, 11 | głowie i poczęła ją macać.~- A coś to się ze żbikiem całował? - 431 1, 11 | góry i odsłoniła oko.~- A oko... oko ci strzałą wybito! 432 1, 11 | nie ma - rzekła Jaruha - a nowe wstawić trudno. Od 433 1, 11 | pozostałe oko podniósł ku niej, a w nim jeszcze więcej złości 434 1, 11 | Żbik w niej siedział...~- A strzałę w oko kto ci posłał?~ 435 1, 11 | głowę i zgrzytał zębami.~- A takie miałeś czarne oko! - 436 1, 11 | Kupale godzi się odczyniać. A do tego żbik i ludzka strzała... 437 1, 11 | drzewa, gdzie by się zostało, a mnie trzeba na Kupałę... 438 1, 11 | Kupale Jaruha rzuciła Znoska, a sama w las dalej ciągnęła. 439 2, 12 | stare dęby, brzozy rzadkie, a dalej gęstszy coraz las 440 2, 12 | dnia jasnego, świeć nam a grzej - śpiewał stary gęślarz. ~- 441 2, 12 | budź, Kupało...~Ucichło, a Wiłuj brząknął w struny 442 2, 12 | ognie rozniecić i pieśni a korowody rozpocząć.~Starsze 443 2, 12 | niewiasty siedziały na ziemi, a około nich cebry i garnki, 444 2, 12 | niecki z mięsiwem, i kołacze a korowaje świąteczne widać 445 2, 12 | Dziwy i Żywii nie było, a Dziwa miała pierwsza ogień 446 2, 12 | zrodził, młodym był i nowym, a potem przez rok cały na 447 2, 12 | łuczywa dymiły w ich rękach, a ogień się jeszcze nie ukazywał 448 2, 12 | głowie wyrazy starej Jaruhy, a choć półoszalałej babie 449 2, 12 | się tak do swojej gromady, a Sambor z daleka patrzał 450 2, 12 | siostrę obronić!~Brat zamilkł, a Żywia, rzucając chciwie 451 2, 12 | cichu: - Kupało! Kupało!~A z dala słychać było śpiew.~- 452 2, 12 | zaszeleściało w krzewach, a wokoło stosów dziewy zawiodły 453 2, 12 | rzucali się na dziewczęta, a wśród tego szału, zamętu 454 2, 12 | było słychać niż krzyku, a wesela niż płaczu.~Niewiasty 455 2, 12 | zaczęli przeskakiwać ogniska, a potem wyścigać się po łące 456 2, 12 | rozpoczęły się te skoki, a wnet potem z ogniem pogony. 457 2, 12 | zaledwie przysłoniła lasy, a już dzień świtał za nimi.~ 458 2, 12 | mając córkę gospodarza, a na pamięci Domana... Dziwa 459 2, 12 | idź się wesel z drugimi!~- A wy... Dziwo! - odparł Sambor. - 460 2, 12 | nie widzą, to serce czuje, a gdy serce smutne, trudno 461 2, 12 | gdzieś, skryć się, spocząć, a bór był pełen ogni i wrzawy. 462 2, 12 | uciekały z krzykiem, a biada tej, co się pochwycić 463 2, 12 | jakby z blaszki złotej, a ptaszki przebudzone latały 464 2, 12 | skrzydłami. Sambor legł i głowę a oczy w ręce utulił. Słuchał 465 2, 12 | Ale zwierz szybko pomyka, a tętent sunął się powoli, 466 2, 12 | i oko puszczał przodem, a sam wśliznął się potem, 467 2, 12 | Sambora popchnęli w krzaki, a sami pobiegli nazad do koni.~ 468 2, 12 | Leżał więc tak, rozpaczając a nasłuchując, ale pieśni, 469 2, 12 | Blask ogni zaczął niknąć, a brzask dnia wciskać się 470 2, 12 | daj! Bo sama nie wstanę, a muszę iść! Chłopcze... słyszysz! 471 2, 12 | pójdziesz ty o swej sile, a ja cię prowadzić nie mogę, 472 2, 12 | usta i rozśmiała się.~- A co się stać miało? To, co 473 2, 12 | dziewcząt dosyć nacałował... a jedną, najkraśniejszą! hę!...~ 474 2, 12 | W ręce plaskać zaczęła, a Sambor załamał swoje... - 475 2, 12 | Sambor załamał swoje... - A bracia! A czeladź! a nasi!...~- 476 2, 12 | załamał swoje... - A bracia! A czeladź! a nasi!...~- Pobili, 477 2, 12 | A bracia! A czeladź! a nasi!...~- Pobili, potłukli, 478 2, 12 | bogaty... Kobiet ma kilka, a żony żadnej. Ona tam będzie 479 2, 12 | ludzie do kolan kłaniali, a ona im wróżyła... E! e! 480 2, 12 | ona im wróżyła... E! e! a do garnków, do kądzieli! 481 2, 12 | pójdę już ja bez pomocy... A ty, coś starej podał rączkę, 482 2, 12 | taka że ją tylko całować a całować i jeść jak malinkę... 483 2, 12 | był nieraz żony porywać, a gdy pochwyconą została, 484 2, 12 | brata marszcząc brwi.~- A wy! coście mnie obronić 485 2, 12 | rękami i spadł na ziemię... a jam z koniem poleciała... 486 2, 12 | węzełek bielizny na drogę, a Żywia, widząc te przygotowania, 487 2, 12 | umarłej zawodzić poczęły.~A w dali słychać było, jak 488 2, 13 | głową.~- Hę? Dzik - rzekła - a tak! dzik kłem rozdarł mu 489 2, 13 | wiem?... Na łowy wyjechał, a z łowów go przynieśli...~ 490 2, 13 | wstał i podszedł ku niemu, a Jaruha, u łoża stojąc, za 491 2, 13 | okłada ranę - mówił Duży - a dziewczyna z koniem do domu 492 2, 13 | nawarzyłam, płachty położyłam... a może kto ranę przeklina, 493 2, 13 | po izbie, brata poznał, a obcego zobaczywszy spuścił 494 2, 13 | ano, jeszcze żyję...~- A to ja wam krew zamówiłam, 495 2, 13 | Wyliżę się... - rzekł Doman - a nie chcę, abyście mnie zapominali, 496 2, 13 | krew by się znowu puściła, a jakby mnie nie było do zamówienia...~ 497 2, 13 | wiecuśmy nie obradzili nic, a teraz gorzej się jeszcze 498 2, 13 | się zbyć, co jemu służą, a z nami iść nie chcą, bez 499 2, 13 | Jechałem do was na radę, a wy...~- E! e! co będę kłamał - 500 2, 13 | i klątwa... ja z wami... a umrę ja, z wami bracia,