Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
7 1
8 1
9 1
a 1358
abdykacja 1
aby 345
abym 6
Frequency    [«  »]
2344 z
1855 w
1443 do
1358 a
789 ze
720 co
690 to
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

a

1-500 | 501-1000 | 1001-1358

     Tom,  Rozdzial
501 2, 13 | Poczęła je podnosić mrucząc.~- A zdrowym byś być chciał, 502 2, 13 | miodem znowu i z kołaczem, a za nim wnieśli misy. Gość 503 2, 13 | już się zbierają, radzą... a wszystko to tylko, aby jednego 504 2, 13 | Nie o swobodę im idzie, a o skarby na zamku. My to 505 2, 13 | jest... My już go znamy, a tamci, jeszcze się nie napiwszy, 506 2, 13 | spokojnie swoje lechy uprawiać, a gromady, co się wyrwą, kneziowscy 507 2, 13 | Powiedzieć fałszu nie chciał, a prawdę zdawało mu się wyśpiewać 508 2, 13 | będzie do jutra, do rana, a snu mu przerywać nie wolno, 509 2, 13 | trzymał, co mir miłują, a radzi siedzieć w pokoju. 510 2, 13 | gdyż Znosek syknął z bólu, a Doman się obudził.~- Jakeś 511 2, 13 | choćby życiem zapłacić, a o zausznikowi kneziowskiemu 512 2, 14 | rozlane, świecące, jasne, a podróżni powitali je pokłonem, 513 2, 14 | część znaczną wód zajmowały, a na pokładach nad nimi cała 514 2, 14 | osiadłych nisko, okopconych, a zajmowali je rybacy i przewoźnicy.~ 515 2, 14 | białą i białą jak ona twarz, a potem plamkę białą, a później 516 2, 14 | twarz, a potem plamkę białą, a później ostrów i drzewa 517 2, 14 | odzieżą odmienni od siebie, a językiem pokrewni połabiańscy 518 2, 14 | gromad, co się rozumiały, a przecie nie znały i dziwiły 519 2, 14 | twarz i obyczaj odmienny, a wszystkie czuły się do wspólnej 520 2, 14 | rozpuszczony na ramiona, a na nim dziewiczy wianek 521 2, 14 | biały, świeży i czysty, a przy nim spinki błyszczące. 522 2, 14 | dwoma częstokołami naokół, a drugie opasanie chramu było 523 2, 14 | noże, jakieś zdobyte łupy, a sam posąg obwieszony był 524 2, 14 | dziewicze i domową zagrodę, a czerwone oczy Nijoły przyszłość 525 2, 14 | z pieśnią i marzeniem, a znalazła milczenie i ołowiane 526 2, 14 | niewiasty... ze sromem!~- A jakżem ja bronić się miała 527 2, 14 | zwierzęciu i robakowi nawet, a nie godziłoby się dziewczynie?~ 528 2, 14 | ognia po kolei i bez kolei, a była tu jak domy. Milcząca 529 2, 14 | niezliczone ptastwa stada, a żarłoczne wróble tysiącami 530 2, 14 | świątecznym ubraniu i kołpaku, a z nim mężczyzna rosły, czerwony, 531 2, 14 | twarz szkaradna Chwostka, a obok niej w dymach, którymi 532 2, 14 | się opierał o częstokół, a widać było, jak drżał.~Obok 533 2, 14 | zasłona kontyny spadła, a dziewczęta drugą stroną 534 2, 14 | około kontyny było mnóstwo, a gdy kneź podniósł głos groźny 535 2, 14 | Grozicie chramowi i ogniowi, a prawa do nich nie macie. 536 2, 14 | Podniósł rękę do góry, a tłum za nim zahuczał potakując 537 2, 14 | dwornia. popychano zewsząd, a stęknąć nie śmiała. Wolnym 538 2, 14 | nie śmiejąc rzec słowa, a za nimi wciąż goniło wołanie 539 2, 14 | gradu sikące pola i lasy, a w głębi jej szumiało głucho, 540 2, 14 | zasępiony, usiadł w nią, a wioślarze odbili od brzegu. 541 2, 14 | znowu śpiewały słowiki, a ponad łodzią knezia leciało 542 2, 15 | szła do okna, to do drzwi, a słała pytać, czy pan miłościwy 543 2, 15 | Brunhilda słała pacholę, a pacholę wracało z tym samym: - 544 2, 15 | wychodząc przeciw panu swemu. A szła zagniewana, lecz wszedłszy 545 2, 15 | Głodny był, spragniony a zły... przekleństwami miotał, 546 2, 15 | Północ już przeszła, a pana miłościwego doczekać 547 2, 15 | można.~- Milcz sroko!... a nie pytaj! - krzyknął kneź - 548 2, 15 | nie mówił, bom wściekły, a gdym wściekły, nie znam 549 2, 15 | targając włosy rozczochrane, a ze złości rwąc je palcami. ~- 550 2, 15 | nim się przedrą tutaj - a tu!... Kneź spojrzał na 551 2, 15 | wytrzyma, jezioro obroni, a we spichrzach pełno, zasieki 552 2, 15 | się opędził tej psiarni, a oblec mnie nie śmieją!~Zaczęli 553 2, 15 | nałamał do ich obyczaju, a choć w nim natura wilcza 554 2, 15 | patrzał ukradkiem na kneźnę, a ona mu zza męża oczyma znaki 555 2, 15 | Smerdów pewny jestem, a motłoch grozą się trzyma, 556 2, 15 | pędzał je kopiąc nogami a chleb im rzucając na przemiany.~ 557 2, 15 | smerdę - wrota obwarować, a bez woli mojej nie wypuszczać 558 2, 15 | zamek puścić nie chciała, a kneź ich najmilej by był 559 2, 15 | Rękę trzymał za pasem, a u pasa toporek miał i mieczyk. 560 2, 15 | czy nie - odparł Myszko - a czuć ich trzeba będzie. 561 2, 15 | kneziu, o tym zapomnieliście, a chcecie nas zakuć w niewolę. 562 2, 15 | ci - porzućcie to lepiej, a idźcie z nami na jedną rękę.~ 563 2, 15 | praszczury moje siedzieli, a siłę dzierżyli, którą 564 2, 15 | dzikiej swawoli zachciewa, a ja tej nie dam; chcę posłuchu 565 2, 15 | dzieje, bo to naród łupieski, a kędy wojna, tam musi być 566 2, 15 | gdy nas napadają - to mus, a nikogo nie napastujemy, 567 2, 15 | siedzi, na długo by stało. A kto tu na tym grodzie naszą 568 2, 15 | do jeziora kazał rzucać? A mało u ciebie naszych w 569 2, 15 | słowa leciały nieopatrzne, a pięści ścieśnione występowały 570 2, 15 | od wiecu, z woli mirów, a stanie się nam co, będzie 571 2, 15 | z proc na nich ciskali, a strzały więzły tu i ówdzie 572 2, 15 | jej nikt nie spodziewał, a życia tak bardzo nastawiać 573 2, 15 | ochoty - głośno ujadał tylko, a nie nacierał zbyt silnie. 574 2, 15 | haci, do mostu i do koni - a tu, gdy raz się znaleźli 575 2, 15 | nań z pewnym politowaniem, a niemal pogardą.~- Sameś 576 2, 15 | izby, posadzić za stołem, a mówić do nich słodko. Tymczasem 577 2, 15 | powolność, ażby Sasi nadeszli, a nie śpieszyć z wojną. - 578 2, 15 | Brunhilda.~- Ściągać trzeba, a przyjaciół jednać. Naraziłeś 579 2, 15 | może, odzyskawszy syna.~- A dwaj drudzy? - zapytał Chwost - 580 2, 15 | drudzy? - zapytał Chwost - a synowcowie i reszta rodu?~- 581 2, 15 | się zjadą, niech radzą.~- A jeśli nie zechcą?~Brunhilda 582 2, 15 | radę. W boju ty siłę masz, a gdzie trzeba chytro podejść 583 2, 15 | poznać umiała. Między nim a Niemcem, wyprawionym z pierścieniem, 584 2, 15 | życie wydarto bratu twemu, a oczy tobie.~A z czyjegoż 585 2, 15 | bratu twemu, a oczy tobie.~A z czyjegoż to uczyniono 586 2, 15 | niemu Brunhilda powoli, a Leszek, słysząc ten głos 587 2, 15 | czegoś, co by mu do obrony, a przynajmniej do pomszczenia 588 2, 15 | Brunhilda, on słuchał i milczał, a milczenie to niepokoiło 589 2, 15 | kazała mu jechać Brunhilda, a gdy ujrzała, że już był 590 2, 16 | nosić na wały i na wieżę, a na wierzch stołba posłano 591 2, 16 | była w prastarych czasach, a o początku jej dziwne krążyły 592 2, 16 | długo się trzymać mogli, a w owych czasach napady nigdy 593 2, 16 | ławie.~Było już ku nocy, a na zamku nikt ani obcy nie 594 2, 16 | strony, zabiegały na drugą, a gdy je w szopie zamknięto, 595 2, 16 | rozumiano, po co był wysłany, a chwycić sługę kneziowskiego 596 2, 16 | trochę z gniewu ochłonął, a pani z żalu.~Czekała na 597 2, 16 | je, i zgniótł pod nogą. A! gdyby mi jedno był zostawił! 598 2, 16 | spleśniały - mówił Leszek - a umrzeć nie mogłem. Nareszcie 599 2, 16 | niewieści znany, słodki a straszny jak syk gadziny. 600 2, 16 | grodu zamknęły się znowu, a nazajutrz stara macierz 601 2, 16 | oni to jechali w istocie, a z nimi synowie ich i rodzina, 602 2, 16 | wszyscy! Nie ocalimy siebie, a psami byśmy byli, gdybyśmy 603 2, 16 | Miłosz - jedźcie lub nie, a mnie zostawcie z moim bólem 604 2, 16 | bom kneź i pan nad nimi, a z Pepełkiem nie chcę na 605 2, 16 | miłością - i cicha rozmowa a szepty do późnej nocy trwały 606 2, 16 | kruki latały niespokojne, a Brunhilda z wieży patrzeć 607 2, 16 | krewniaki za nimi i czeladź a służba. Odzieży nie włożyli 608 2, 16 | się nie śpiesząc do grodu, a ujrzawszy, że Chwostek sam 609 2, 16 | Mściwój długo pomilczawszy, a namarszczywszy się - odezwał:~- 610 2, 16 | skarg i żalów posłuchać, a gminu nie drażnić.~Zabój 611 2, 16 | targował. Co ma być, będzie, a tego ja nie uczynię.~Mściwój 612 2, 16 | mirów wszystkich iść trudno, a gdy do boju przyjdzie na 613 2, 16 | nie radząc się zadzierać, a lepiej spokoju szukać, winnych 614 2, 16 | jaka ona jest, szanujemy - a z tobą też na kmieciów nie 615 2, 16 | bardzożeście nas wspomagali, a my wam siły wielkiej nie 616 2, 16 | mruknął Chwost. - Mnie zrzucą, a z was którego posadzą!~I 617 2, 16 | któremuście jednego syna zabili, a oślepili drugiego, wyparłby 618 2, 16 | ramionami dźwigał, prosił jeść a używać.~Ciągnęła się tak 619 2, 16 | wypróżniły, i wróciła wnet, a za nią służebna wniosła 620 2, 16 | syn narodził, syciła sama, a nie mogło być lepszego ani 621 2, 16 | tego nie widzieli i pili a chwalili miód stary i wonny.~ 622 2, 16 | pomiarkowania przywiedli. Pili, a służebna coraz im nowe kubki 623 2, 16 | białe spod warg widać było, a z oczów białka mu świeciły. 624 2, 16 | śmiechem. -Wyście nie ze mną, a z kmieciami trzymali, musieliście 625 2, 16 | westchnął cicho, oczy zamykając, a spod powiek mu łzy pociekły. 626 2, 16 | męczarni usta ścisnęli, a oczy zachodzące bielmem 627 2, 16 | wznak, z pianą na ustach, a bez jęku. Przy nim padł 628 2, 16 | jednemu, jęcząc głucho, a Chwost patrzał.~Śmiech z 629 2, 16 | Wywlec to ścierwo precz! a żywo! Co tak wielkie otwierasz 630 2, 16 | nad jeziorem za dworem. A głęboki dół wybrać, aby 631 2, 16 | rąk opończe, kłócąc o nie a popychając. Kupa czeladzi 632 2, 16 | ciał bladych i sinych - a przez szpary i okna przerażone 633 2, 16 | zniewagą w owych czasach.~A gdy trupy wleczono, psy 634 2, 17 | ziemię padł na nią znowu, a Żuła jęcząc mówił:~- Ledwie 635 2, 17 | wszyscy, jedli i pili długo, a nie wstał już z ławy nikt; 636 2, 17 | nie ruszał się z miejsca, a gdy mu pierwszy wybuch żałości 637 2, 17 | ognisko przeleżał noc całą, a gdy zaświtało, dał znak - 638 2, 17 | trzymam, bom innego rodu, a z zemstą idę!~To mówiąc 639 2, 17 | z nim trzymać nie chcą, a przeciw niemu będą... Okrutny 640 2, 17 | będą... Okrutny nie jest, a sam sobie szkodzić nie może...~ 641 2, 17 | Miłosz milczał pogardliwie, a Bumir mówił ciągle.~- Co 642 2, 17 | radzą... nic nie uradzą, a potracą głowy. Kneź ma Niemców 643 2, 17 | kraj nam spustoszą.~Mówił, a stary Miłosz odpowiadać 644 2, 17 | Bumira skierowały się oczy, a ten stał bledniejąc trochę, 645 2, 17 | ta krowa, co dużo ryczy, a mleka z tego nie będzie. 646 2, 17 | Miłosz nie podnosząc oczów.~- A wieża mocna, a dwór oczęstokolony, 647 2, 17 | oczów.~- A wieża mocna, a dwór oczęstokolony, wały 648 2, 17 | jego obronie - zamek mocny, a my słabi.~- Ale nas gromada! - 649 2, 17 | ziemianie, z pługiem chodzić, a z oszczepem na wilka albo 650 2, 17 | albo i na niedźwiedzia, a nie na kamienne ściany! 651 2, 17 | na radzie wszystko wolno, a co starszyzna uradzi, to 652 2, 17 | Pozostali więc na miejscu, a gdy się stało milczenie, 653 2, 17 | drugich... W ulu bez matki, a w kraju bez ojca nie będzie 654 2, 17 | i jego ludzie zmilczeli, a gdy tu wrzawa bojowa się 655 2, 17 | wydzielili i na bok odeszli, a poczęli cicho rozmawiać 656 2, 17 | wojskami, gdy szły do boju, a czasu pokoju stawiano w 657 2, 17 | na Myszkę z krwawą szyją, a ten głową potrząsnął.~- 658 2, 17 | Jeżeli stanice wyniesiemy, a wojnę zaraz obwołamy, sposobić 659 2, 17 | posiedźmy cicho i gotujmy się, a ludzi zbierajmy nie czyniąc 660 2, 17 | dniach na łowy wyjedzie, a my nań czatować będziemy. 661 2, 17 | wszystkich, pozostał sam, a ujrzawszy się opuszczonym 662 2, 17 | wewnątrz ostrowu idąc, a od ludzi obcych stroniąc. 663 2, 17 | wszystko się rozchwie je, a skończy na próżnej wrzawie.~ 664 2, 17 | zawsze płaszczyć był gotów, a wszystko, co się tu działo, 665 2, 17 | Miłosz... radzono wojnę, a skończyło się na słowach, 666 2, 17 | Myszków wybrali na wojewodów, a ci stchórzyli.~Kneźna ręce 667 2, 17 | Kazała kmieciowi pozostać, a sama szła do łożnicy męża 668 2, 17 | Znam ich, że krzykuny , a do roboty nieskorzy... Będziesz 669 2, 17 | Kmieć siadł posłuszny, a choć czuł, że mu się tu 670 2, 17 | może, gdy wniesiono miód, a przypomniał częstowanie 671 2, 18 | ROZDZIAŁ 18~Minęło dni kilka, a około grodu nic słychać 672 2, 18 | gdzie role były piaszczyste a słoneczne, zaczynano zboże 673 2, 18 | żelaznymi i miedzianymi a krzemiennym ludzi było dużo 674 2, 18 | krzemiennym ludzi było dużo widać, a z bronią i oszczepem prawie 675 2, 18 | białej pani chodził czasem, a gdy z przedsienia na lasy 676 2, 18 | uważały.~Ranek był piękny, a zwiastował dzień gorący. 677 2, 18 | jechali, zwało się Głubiem. a na nim nigdy nie chybiły 678 2, 18 | nią wskazując smerdzie, a ten wreszcie musiał, z konia 679 2, 18 | czynienie i na odczynianie. A masz co przy sobie w baryłce 680 2, 18 | człecze!... stary jesteś, a rozumu nie masz... Wodę 681 2, 18 | mruczała znowu pod nosem, a smerda stał strwożony.~- 682 2, 18 | rozbrajając straszną wiedźmę.~- A co tobie do ziela? - poczęła 683 2, 18 | różne dobre rzeczy...~- A złego nie ma nic? - rzekł 684 2, 18 | lasowi.~- Kneź - szepnęła - a! kneź... a nie każe mnie 685 2, 18 | szepnęła - a! kneź... a nie każe mnie powiesić?~- 686 2, 18 | ona swoim nieszkodliwa, a naszej miłościwej pani służy... 687 2, 18 | będą łowy? - zapytał. - A gdzie? - odparła Jaruha.~- 688 2, 18 | kiedy mówię, Myszy, Myszy a Myszki wszystko jedno... 689 2, 18 | pieką i popijają miodem, a na kogoś sobie czekają.~ 690 2, 18 | umiem - odezwała się baba - a kopa ich może być... Ostatnie 691 2, 18 | zakrzyczał na smerdę - a nie, postronek na szyję 692 2, 18 | jest ich dużo. zbrojni, a milczą tak, że ich o trzy 693 2, 18 | brzegu ogień się pali...~- A czaty mają? - rzucił kneź.~- 694 2, 18 | coś zaszeleściało dokoła, a ludzie drgnęli na koniach 695 2, 18 | pośpiechem popędzili w las, a choć tu za nimi szła pogoń 696 2, 18 | głos, kierując za dwornią, a Chwostek w prawo lasem po 697 2, 18 | Syn tu pono teraz siedzi, a Piastunem go zowią. Do niego 698 2, 18 | pewnie dał zdechnąć w lesie, a niewiele by się troszczył, 699 2, 18 | ledwie wlókł. Między strachem a potrzebą wybierając, milczący 700 2, 18 | owiec.~Kneź pozostał sam, a smerda poszedł kłamać i 701 2, 18 | wrogi! - zawołał smerda - a skądże byśmy nimi być mogli? 702 2, 18 | zapuścił. Tak zmieniony a cały drżący wszedł Chwostek 703 2, 18 | kilkoletni z dala stał, a ciekawymi oczyma przypatrywał 704 2, 18 | należy, poszanowanie zawsze, a gdy pokój panuje, my po 705 2, 18 | Tak było i tak będzie, a kto nasze wolności naruszy...~ 706 2, 18 | mu się rozbiegli ludzie, a opój ten sam w puszczy nie 707 2, 18 | Mówiąc to ustąpił mu z drogi, a Chwostek pośpiesznym krokiem 708 2, 19 | cicho jeszcze było i wesoło, a dokoła zbroiło się i poruszało 709 2, 19 | przychodziła, bo synaczek dorastał, a obyczajem starym siedmioletniemu 710 2, 19 | imię dać, pobłogosławić, a któż w taki czas burzliwy 711 2, 19 | twarzami też nieznanymi, a dziwnym jaśniejącymi spokojem, 712 2, 19 | życiem, chłodno i spokojnie a bezpiecznie patrzał, choć 713 2, 19 | weszli nie wahając się, a tuż parobczak nadbiegł, 714 2, 19 | właśnie, gdym łaknął gości, a w tej godzinie spodziewać 715 2, 19 | rozkazawszy iść precz, a gościna u was nie zawiodła..~- 716 2, 19 | Dzikimi nas za to zowią, a my dzikimi zowiemy tych, 717 2, 19 | gość.~- Między kmieciami a kneziem sprawa - mówił Piastun. - 718 2, 19 | niemiecku zażywać nas chce, a myśmy do swobody nawykli 719 2, 19 | nich wziąć się godzi.~- A cóż dobrego stamtąd przywożą? - 720 2, 19 | przechodzi i nie jest niemieckim. A gdyby przez ich kraj płynęło 721 2, 19 | mogły?~Zamilkł na chwilę, a wtem weszła niewiasta Piastowa, 722 2, 19 | pospołu z mężczyznami siadać.~A gdy ich starzec do jedzenia 723 2, 19 | ludzi i panem całego świata a wszelkiego kraju... którego 724 2, 19 | za Łabą - rzekł chłodno - a my z nimi jednego Boga mieć 725 2, 19 | Byli ludzie ochrzczeni, a żyjący potem w pogaństwie, 726 2, 19 | zwierzętami, i wróg dopiero a potrzeba obrony wniosła 727 2, 19 | jeszcze zapożyczoną w ziarnie, a rozwiniętą duchem własnym. 728 2, 19 | zamyślił się nad nimi.~- A więc - zapytał - jeden by 729 2, 19 | odpowiedział gość - i tego my, a z nami już większa część 730 2, 19 | narody wszystkie braćmi, a nie godzi się im napadać 731 2, 19 | Piastun składając ręce - a jakże to być może? Wrogów? 732 2, 19 | jakże to być może? Wrogów? a więc i Niemca?~- Tak jest - 733 2, 19 | wypychają nas i niszczą a tępią, ażeby sami się rozsiedli 734 2, 19 | by im stanąć na równi, a sobie ręce podają na nieprzyjaciela 735 2, 19 | byli kneziowie ci rozumni, a goście jęli mu opowiadać, 736 2, 19 | Niemców wzywał przeciw swoim a trzymał z nimi.~Wieczór 737 2, 19 | co cały obejmuje świat, a gdy się to stanie, bo idzie 738 2, 19 | bronili uciemiężonych, a nie znaliśmy tylko jednego 739 2, 19 | poszanowaniem krzyżyk i całując go, a potem spod sukni dobywszy 740 2, 19 | świat i był synem boskim, a Bogiem samym wcielonym...~ 741 2, 19 | pytanie, potem zamilkł, a gość tak ciągnął dalej:~- 742 2, 19 | nową wiarą świat odrodził, a życiem swym poświadczył. 743 2, 19 | rybakami i z pospólstwem, a przecie czuli w nim wszyscy 744 2, 19 | ołtarze fałszywych bogów, a wiara ta co dzień się szerzy 745 2, 19 | Milczał Piastun słuchając, a drugi z podróżnych, trzymając 746 2, 19 | umęczonego imię wzięli, a życie jego naśladują.~Prosty 747 2, 19 | stąd na jezioro i wieżę a szeroką okolicę. Wtem nagle 748 2, 19 | choćby wojna się rozpoczęła, a nim ludzie się pościągają, 749 2, 19 | chodził po wałach zbrojny, a na wierzchołku stołba widać 750 2, 19 | przemykające się postacie.~A chociaż Piastun nie spodziewał 751 2, 19 | obyczaju nakarmi i napoi, a choćby i prószyna ani kropla 752 2, 19 | czym ściskali się wszyscy, a przybyli wczoraj goście 753 2, 19 | korowajami świątecznymi, a około nich kadzie z napojem, 754 2, 19 | napojem, czerpaki i kubki.~A nim się obrzęd postrzyżyn 755 2, 19 | Myszkowie i Ścibory, i rodzina a drużbowie, i znajomi ciągnęli, 756 2, 19 | niebezpieczeństwo od nich było wielkie, a zmóc go inaczej nie potrafiłoby " 757 2, 19 | powolności skłonniejszym, a surowość mogłaby osłabić 758 2, 19 | gotowości przyjęcia go od niej, a gdy dzieciak mu się do nóg 759 2, 19 | u kamienia je zakopano.~A gdy przyszło nadać imię 760 2, 19 | wszyscy uradowali się wielce, a Piastun szedł im dziękować 761 2, 19 | Szyja na stołb wskazując - a gdyby nam tu leżeć przyszło 762 2, 19 | pozostał Miłosz z synem, a co gorzej, dwaj synowie, 763 2, 19 | swym siedział spokojnie... a z Niemcy gdy dla prawa naszego 764 2, 19 | odpowiedziała niewiasta - pójdźcie a zajrzyjcie... bodnie, zasieki, 765 2, 19 | wieży u Gopła płonął ogień, a w dolinie obozowiska widać 766 2, 20 | się ich rozrodziło wielu, a nie mógł żaden być, jeno 767 2, 20 | zamożny jak niejeden kmieć, a mówiono o nim, że mógłby 768 2, 20 | drugim, paliło się zawsze, a u koła nie było dnia, ażeby 769 2, 20 | prawda, z chrustu pleciona, a gliną tylko pooblepiana, 770 2, 20 | jak w chacie ubity mocno, a do siupów deski były wszędzie 771 2, 20 | miseczki drobne i gąski a ptaszki gliniane, a kulki 772 2, 20 | gąski a ptaszki gliniane, a kulki dla zabawy dzieci. 773 2, 20 | sprzedał. Próbował go sam, a jeśli mu się jak należy 774 2, 20 | pokrywy ich były do wyboru, a na niektórych z nich, jak 775 2, 20 | w oczy sztuki bursztynu, a w uszy kolce kruszcowe. 776 2, 20 | stary miał bardzo wprawną, a gdy siadł na miękkiej glinie 777 2, 20 | Żony stary potracił dawno, a miał ich razem dwie, po 778 2, 20 | wpatrzony w glinę swą i zadumany a milczący, wziąłby go każdy 779 2, 20 | niezdarę, lecz gdy wstał a rozprostował się, głowę 780 2, 20 | znał więcej, niż mówił, a nie tylko garnki lepił, 781 2, 20 | czekać, co powiedział - a rzekł wreszcie co, to tak 782 2, 20 | to tak krótkim słowem, a tak mądrym, że pytać się 783 2, 20 | mądrość w tym tkwiła wielka a wieszcza.~W dnie świąteczne 784 2, 20 | piaskiem był gnieciony, a na pół dłoni gruby, co go 785 2, 20 | nikomu na nic nie zdały, a tracił nad nimi dnie całe, 786 2, 20 | nimi dnie całe, gładził je a muskał, smarował, drewienkami 787 2, 20 | dłubał i wypalał je osobno - a potem je nie do szopy stawił, 788 2, 20 | zważał na to.~Tego dnia - a było to wprzódy, niżeli 789 2, 20 | wysoko i dosyć cieniste, a u spodu pień mu się spękał 790 2, 20 | czasem mleko przynosić kazał, a niekiedy się zdrzemał głowę 791 2, 20 | zsiadł, zaraz mu go wzięli, a że czółna w pogotowiu u 792 2, 20 | stary? - spytał przybyły.~- A wy? - była odpowiedź.~- 793 2, 20 | Stary się nań popatrzał.~- A ja zdun Mirsz jestem - odpowiedział. 794 2, 20 | się, słyszę, wy na niego, a on na was zawzięli?~- Jeszcze 795 2, 20 | Doman. - Jednego wypędzim, a drugiego wybierzemy, aby 796 2, 20 | jak ja: glina się rozpada, a wody domieszawszy, garnek 797 2, 20 | Jak wam pola zniszczą, a mnie garnki wytłuką! - zaśmiał 798 2, 20 | czółen przybił do brzegu, a przewoźnik pot otarłszy 799 2, 20 | czego chciał, i siadł znowu, a po chwili wyniósł z szopy 800 2, 20 | Szedł tedy do łodzi Doman, a przewoźnik, do pasa nagi, 801 2, 20 | mogąc rychło oprzytomnieć, a tuż Doman podbiegłszy z 802 2, 20 | życie to takie jak śmierć, a bogi i duchy... Nie śmiał 803 2, 20 | wpatrując się w Domana - duchom a ludziom razem służyć nie 804 2, 20 | ten, którego ona zabiła, a który żył, obudzał w niej 805 2, 20 | wiedziałam, com czyniła, a bronić się musiałam. Jeżeli 806 2, 20 | tak, abym się nie męczyła, a odpuśćcie braci mojej i 807 2, 20 | wiedziała, co się z nią stało, a ulękła się w sercu zemsty 808 2, 20 | oczy, rada by była uciekać, a nie mogła. Coś trzymało 809 2, 20 | idźcie i nie powracajcie!~- A gdybym wrócił? - zamruczał 810 2, 20 | na domu, na rodzie całym, a nie chciałem go.~- Zabijcie 811 2, 20 | straszną jeszcze bliznę.~- A! przeklęta wilczyca! - rzekł 812 2, 20 | chłopak - mówiłem z nią, a zemsty nie żądam. Dziewka 813 2, 20 | kwitnie to, póki młode, a na starość kole. Weź inną, 814 2, 20 | gdybyście też mi dali co zjeść a przenocować?~- Jak odmówić? - 815 2, 20 | sama, nosiła misy i kubki, a ile razy weszła, spojrzała 816 2, 20 | ustek białe ząbki pokazała. A była i na co dzień zdunówna 817 2, 20 | rękach, wianek na głowie, a w oczach śmiech i pustotę.~- 818 2, 20 | sobie był wziął!~Jedli tedy a rozmawiali. Gdy misek już 819 2, 20 | czy ojciec jej nie zawoła, a w istocie coraz to na młodego 820 2, 20 | patrząc na ognisko. Doman stał a stał przed nią, oparł się 821 2, 20 | twarz jak ogniem paliła, a im myła dłużej, tym paliło 822 2, 20 | dziewkę ładną.~- Weźże , a nie chodź darmo około tej, 823 2, 20 | padł do czółna i popłynął, a po drodze myślał:~Stary 824 2, 20 | siano lepsze - rzekł stary - a do chaty chodźcie. - Wskazał 825 2, 20 | dziewanno, krasnopani... a! gdybym lubczyk miała, tobym 826 2, 20 | ty moja! Znam wszystko, a nawet i to, że ci się hożego, 827 2, 20 | na proszek, daj mu pić, a gdy pić będzie, patrz mu 828 2, 20 | pogniewał! - pomyślała - a choćby uderzył - rzekła 829 2, 20 | pioruny biły jeden po drugim, a deszcz lał strumieniami. 830 2, 20 | Szalało na niebie do północy, a ludzie, jak to zwykle bywa 831 2, 20 | tobym wam ich przysłał.~- A wiele żon masz? - zapytał 832 2, 20 | czy trucizna? Inną biorę, a o innej myślę, gdzie indziej 833 2, 20 | myślę, gdzie indziej swaty, a serce gdzie indziej!~Wtem 834 2, 20 | ogniste!~Ruszyło się, co żyło, a Doman w podwórko nie postrzeżony 835 2, 20 | zaszumiało, ruszyli czwałem, a przed chatką stał Mirsz 836 2, 20 | fartuszkiem ocierając łzy. A zza łez widać było uśmieszek 837 2, 21 | krzyknął i kazał kłody odwalać a prowadzić ich do wnętrza, 838 2, 21 | aby wam uścisnąć nogi...~A tu wojna u progu! - zakrzyczała 839 2, 21 | gotują...~Łamała ręce kneźna, a Chwostek mruczał:~- Nie 840 2, 21 | przyjdą i zgodę zrobimy, a potem tych, co głowy podnosili...~ 841 2, 21 | wici ognistych zapalić, a zapalą je... ja na wieży 842 2, 21 | wszyscy na wieży i czekali a patrzeli, ukażą się-li wici 843 2, 21 | kłębami buchnął dym czerwony, a za nim płomię żółte wspięto 844 2, 21 | Zdjęto im suknie pańskie, a dano proste siermięgi, musieli 845 2, 21 | Tu głosu jej zabrakło.~- A gdyby nas i dworu, i grodu, 846 2, 21 | nóg ojcu, do nóg matce, a potem szli posłuszni. Za 847 2, 21 | całe od łun się paliło, a łódka po nim mknęła czarna 848 2, 21 | pytano strażnika na wieży: - A nie widać tam gromad zbrojnych?~- 849 2, 21 | jakby jezioro mruczało. A nie jezioro mruczało, ale 850 2, 21 | dychały i konie stąpały, a na dzidach wysoko wpięte 851 2, 21 | godła święte.~Gdy tak stali a patrzeli Chwostek i żona 852 2, 21 | cztery rogi ogień podłożył, a ludzie z mostu uciekać zaczęli 853 2, 21 | dyle poczęło obejmować, a podniosło się i buchnęło 854 2, 21 | orzechowa łupina, i plusnęło coś a znikło. Znosek z postrzyżoną 855 2, 21 | Brzask na niebie wschodnim, a po ziemi mgły się powlokły - 856 2, 21 | ich potopiono w jeziorze, a owo ci, co na zamku z Myszkami 857 2, 21 | pijani lud rozstawiają, a serca dodają.~- Hej! hej! 858 2, 21 | obrzydły! Pokłoń się słońcu, a pożegnaj, bo go nie zobaczysz 859 2, 21 | ciągnąc z sobą do jeziora, a co pluśnie w głębię szereg 860 2, 21 | się pod ciężarem ludzi, a wieżyca chłonie niesyta 861 2, 21 | żyw wspina się na drabinę, a tu już z góry ciągną 862 2, 21 | najgorętszy, by w nim zgorzały, a duchy ich ze skargą do ojców 863 2, 21 | połaci patrzały oczy ciekawe, a płomię od szop, które do 864 2, 21 | głęboko w ziemi siedzi, a ma go być tyle drugie pod 865 2, 21 | kneziowskiego dworu - rzekł powoli - a gdzież Pepełek?~Myszko śmiejąc 866 2, 21 | wilcza swoboda wam w głowie? A Niemców ino nie widać i 867 2, 21 | i nasze pola stratują, a ludzi nam pobiorą w niewolę.~ 868 2, 21 | którego zwano Białym. - A Sasi żelazo mają na sobie 869 2, 21 | Pomorców albo i dwieście, a tym do nas iść niedaleko...~- 870 2, 21 | pokoju, siedźcież w pokoju, a do naszych spraw nie leźcie. 871 2, 21 | siedzimy, warto by mir uczynić, a nie zabijać się na pociechę 872 2, 21 | Myszko się śmiać począł.~- A dobrze - rzekł - byle nam 873 2, 21 | krew mi wrócić trzeba!~- A nie dosyć wam tej pomsty, 874 2, 21 | Bumir zadumał się.~- A jutro powiecie to nam! wszystkim 875 2, 21 | nic... Panować nie damy, a żyć nie bronim...~Znowu 876 2, 21 | wściekłym zwierzem nie gadać, a bić go w łeb! Weźcie ludzi 877 2, 21 | wieży słyszeć się dało, a tuż z okna zaszumiała strzała 878 2, 21 | konie i stępią odjechali; a Myszkowie spokojnie patrzeli 879 2, 21 | zaduch panował wielki, a strach ogarniał czeladź, 880 2, 21 | i do obrony była zajęta, a u góry straże chodziły. 881 2, 21 | pachołków zaraz zmarło, a ze strachu i choroby - kobieta. 882 2, 21 | górnym rzucić precz z wieży, a ciała te, padające na ziemię, 883 2, 21 | okna chodził i patrzał, a Brunhilda długo leżała jak 884 2, 21 | słowa. Nie mówili do siebie, a widać było, że jedno drugiemu 885 2, 21 | odrętwiałości, gdy mąż klął, a nic nie przedsiębrał, zawołała 886 2, 21 | stara była i zapuszczona, a pierwsze wiadra precz wylano. 887 2, 21 | się głośno jadła i napoju, a kij smerdów z trudnością 888 2, 21 | nadaremnie usiłowali. W godzinę a drugą i te ze snem zapasy 889 2, 21 | głowę sypnięto kamieniem, a jednego padający trup przygniótł 890 2, 21 | było go już tyle potrzeba, a odsiecz prędko nadążyć nie 891 2, 21 | poczęto śpiewać pieśni, a z góry klątwami je przerywano. 892 2, 21 | Ukradkiem spoglądał na wieżę, a chodził poza ogniskami i 893 2, 21 | ślepych dziadów i bab wiele, a było obyczajem ich przyjmować 894 2, 21 | okna wysunął głowę i kląć a łajać począł, pokazywać 895 2, 21 | podali smerdzie śmiejąc się a szydząc. Mimo że wiedział, 896 2, 21 | pszczoły w ulu zamknięte, a potem jęki niby i milczenie.~ 897 2, 21 | ptastwa puszczać strzały, a słuchać - milczenia.~Myszko 898 2, 21 | więcej przystawiać zaczęto, a tuż pod młoty i obuchami 899 2, 21 | ukrytych skarbów Chwostka, a rozbiegające się wnet gromady 900 3, 22 | odpowiedział mu syn Koszyczków - a wolę moje barcie podpatrzyć... 901 3, 22 | Nie nawykłem do tego, a rozkazywać nie umiem, ino 902 3, 22 | poczynali w dobry czas, a pośpieszali z wyborem wodza... 903 3, 22 | co mi nakażecie, zrobię, a co robić trzeba, to wy lepiej 904 3, 22 | drobiazgu zostało dużo, a naszych też kmieci, witeziów 905 3, 22 | Żegnali się więc u wrót, a Piastun na plecy kobiałkę 906 3, 22 | żupany, władykami dokoła, a coraz to nowi jeszcze przybywali. 907 3, 22 | kończyn ziemi i z puszcz a lasów, upatrywano tylko 908 3, 22 | mówiło wielu - człek prosty a rozum ma zdrowy, bystrzej 909 3, 22 | się miało ku południowi, a ludzie się ściągali powoli; 910 3, 22 | mieszkający, który spokój lubił, a do obrad i wieców nie był 911 3, 22 | starzec po wąsach i brodzie, a rzekł krótko, brwi namarszczywszy:~- 912 3, 22 | namarszczywszy:~- Wybierajmy, a rychło... w domu każdy ma 913 3, 22 | dowód dał, że wodzić umie, a nam witezia trzeba i wodza...~- 914 3, 22 | oszczepem dobrze władną, a nam też i możnego trzeba, 915 3, 22 | zamożny - mówił trzeci - a Wisz stary pierwszy życiem 916 3, 22 | stare. Powstało zamieszanie, a niektórzy już i pięści nastawiali.~ 917 3, 22 | my na wodza zbierzemy... A nas by kupa była największa, 918 3, 22 | że niedźwiedzie dusił za a szyję wziąwszy, a zamiast 919 3, 22 | dusił za a szyję wziąwszy, a zamiast dzidy często drzewko 920 3, 22 | serdeczny, nie ulękniony niczym, a w potrzebie tym chytrzejszy, 921 3, 22 | Knezia nam trzeba jednego, a swata się ich czterdziestu... 922 3, 22 | spodziewali. Zgody nie było, a tu i noc już nadchodziła. 923 3, 22 | pszczół iść niż do ludzi, a gdybyście się byli do nas 924 3, 22 | sobie bez was radę dały...~- A cóż się tam u was stało? - 925 3, 22 | prowadzą, my tymczasem nie im, a sobie pięści pokazujemy. 926 3, 22 | pokazujemy. Wiec się zrywa A że my sami wybierać nie 927 3, 22 | lesie ja wiem, com zrobił, a na grodzie ja, ubogi człek 928 3, 22 | uciekła do chramu na Lednicę, a jam się długo lizać musiał...~ 929 3, 22 | znalazł - dodał Doman - a co mi po tym, kiedy zawsze 930 3, 22 | rękami, uśmiechała się.~- A ty na wiec czy z wiecu? - 931 3, 22 | dębu spadłszy zabił się, a potomstwa po sobie nie zostawił... 932 3, 22 | bo one wszystkie czarne, a wszystkie sobie równe... 933 3, 22 | wybierali i wybrać nie mogli, a ptastwo jaja dzióbało tymczasem 934 3, 22 | Rozśmieli się słuchający, a Jaruha pokłoniwszy się poszła 935 3, 22 | nazajutrz na wiec jechał. - A po co mnożyć głowy, kiedy 936 3, 22 | Zjechali się starsi radzić, a poczęli wadzić i zeszło 937 3, 22 | Każdy by kneziem chciał być, a słuchać by się nikomu nie 938 3, 22 | się nikomu nie chciało.~- A wy? - zapytał stary.~- No.., 939 3, 22 | stary.~- No.., ja też... a ja prawo po sobie mam - 940 3, 22 | będzie na grodzie panował.~- A po cóż tamtego zrzucać było? - 941 3, 22 | cieszył się też, ubogi był, a nie potrzebował do sporów 942 3, 22 | napytali i współzawodników, a Leszki po cichu cieszyli 943 3, 22 | znowu obwoływać się na zbór a sejm nowy nad Gopło. Pojechali 944 3, 22 | służby do grodu nie było, a gdy o najazdach mówiono, 945 3, 22 | Łabą mieli roboty dosyć, a nad Wartę się tak rychło 946 3, 22 | naznaczony był świąteczny, a niektórzy myśleli, chlebem 947 3, 22 | Tak uczynili Myszkowie, a gdy się o tym dowiedział 948 3, 22 | wielkim i proroczo widział a wiedział, co się dziać miało... 949 3, 22 | na wiec przychodził, a spodziewali się, przemówiwszy 950 3, 22 | i Leszki witać go szli, a nim do mówienia o sprawie 951 3, 22 | napoju wszelkiego stało siła, a gdy się raz ugaszczać zaczęto, 952 3, 22 | zdało, że go mieli za sobą, a Leszkowie prawie byli pewni, 953 3, 22 | się, słuchano w milczeniu, a Myszko spytał: - Jakżeście 954 3, 22 | mosty prowadzą do niej, a gdyś już na ląd wszedł, 955 3, 22 | dziewięć bram przebywać musisz, a do każdej z nich pukać i 956 3, 22 | stoi czujny dniem i nocą, a pyta cię i opatruje. Nie 957 3, 22 | dwoje się tylko otwiera, a trzecie tajemne do wody 958 3, 22 | purpurowym ze słupy malowanymi, a obok niego łoże jego królewskie 959 3, 22 | wojna czeka nas, dopóki m a ł y nie będzie uczyniony 960 3, 22 | było na twarzach frasunek, a stary mówił dalej:~- Com 961 3, 22 | w myśli, wiele nas jest, a jak my mało możemy... Jedni 962 3, 22 | inni się po lasach chowają, a swoich o miedzę znać nie 963 3, 22 | Każdy żyje jako woli, a do kupy się zebrać i w kupie 964 3, 22 | czary razem, chleb łamali, a nazajutrz znać się nie chcieli...~- 965 3, 22 | Niemcy mają jednego wodza, a gdy się pokłócą, ten ich 966 3, 22 | naukę; u nas swoboda panuje, a kto chce, szarpie. Dla onej 967 3, 22 | miry niech zgodne będą, a niech wybiorą, jako rzekły 968 3, 22 | panowało długie milczenie, a co wprzódy każdy się wielkim 969 3, 22 | te wróżby znaczniejszym, a na starego szemrali.~Wtem 970 3, 22 | poczęły się kupić i ustawiać, a każdy swoich zalecać. Wnet 971 3, 22 | bogactwem się zalecali.~A że gromada Krwawej Szyi 972 3, 22 | dala już ręką coś ukazując a krzycząc.~Porwali się wszyscy, 973 3, 22 | z Pomorcami i Kaszubami a Niemcy już idą na nas, już 974 3, 22 | czym kto ma, tu nad Gopło, a stąd razem ruszym na wroga... 975 3, 22 | sam sobie dowództwo nadał, a posłuszeństwa mu nie odmawiano. 976 3, 22 | lipowego stał za zbroję, a ozdobną zwała się tarcz, 977 3, 22 | szykując jedne przy drugich, a tu mu czeladź zaraz się 978 3, 23 | gromady walką i uzbrojeniem, a zbierana kupa czeladzi nie 979 3, 23 | już ludu poszło w pęta, a mało kto zawczasu zbiec 980 3, 23 | łupiąc zagrody zapijali się, a najadłszy i opiwszy, nocami 981 3, 23 | leżeli dysząc bezsilni... a kto by ich napadł wówczas, 982 3, 23 | nieprzyjaciela policzyć. A było ich tyle, że rachować 983 3, 23 | I leżąc śpiewali dziko, a wśród pieśni straszne krzyki 984 3, 23 | wśród pieśni straszne krzyki a wołania słyszeć się dawały.~ 985 3, 23 | pobici leżeli na piasku, a nikt im chleba nawet nie 986 3, 23 | stali Kaszubowie i Niemcy, a tych mniej było. Dobrze 987 3, 23 | podając tył, ujść podążyło, a i tych jeszcze część wybito 988 3, 23 | na placu, rozpalić ognie, a trupy pobitych, gdy je odarto, 989 3, 23 | powrozami do krwi pokrępowano, a z ran broczyli posoką.~A 990 3, 23 | a z ran broczyli posoką.~A gdy upartym głowy gwałtem 991 3, 23 | naszego, łamał chleb z nami, a poznawszy kraj, teraz Niemców 992 3, 23 | opowiadać, jak walczyła, a czeladź tymczasem gromadziła 993 3, 23 | posiłkowania nie znajdą tak łatwo, a Niemców z dala sprowadzić 994 3, 23 | ochota się wzięła wielka a zbytnia, tak że gdyby naówczas 995 3, 23 | czujniejsi budzić się zaczęli, a tu głód znowu czuć się dawał; 996 3, 23 | do mięsa, piwa i miodu, a biesiadowano znów do nocy.~ 997 3, 23 | żądając od niego rady, a wymawiając mu, że pszczoły 998 3, 23 | za cześć i wyniesienie, a łagodnie z niego poczynał. 999 3, 24 | sobie na wesele spraszając.~A gdy tak jechał i stanął 1000 3, 24 | nieraźno... Weźcie więc konia a gotujcie się do drogi, będziecie


1-500 | 501-1000 | 1001-1358

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL