Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
zdziwieni 1
zdziwili 2
zdziwiony 3
ze 789
zeba 1
zebami 13
zebrac 6
Frequency    [«  »]
1855 w
1443 do
1358 a
789 ze
720 co
690 to
685 po
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

ze

1-500 | 501-789

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | jak dziewczęta, które się ze snu zerwały zbudzone i uciekały, 2 1, 1 | zbudzone i uciekały, czując, że obcy pan nadchodzi. Szare 3 1, 1 | osłaniał niskie czoło, tak że oczy wprost spod nich patrzały. 4 1, 1 | po brzuchy, zdawało się, że popłyną, ale tuż się znalazła 5 1, 1 | dziwny z krzaków i drzewce ze strzały utkwiło na piersi, 6 1, 1 | dopiero obejrzał na chłopca ze zbladłą twarzą, z zaciętymi 7 1, 1 | za nogę zranioną, czuł, że mu krew ciekła jakby ciepły 8 1, 1 | świeżą zielonością okrytych. Ze wzgórza nagiego, na którym 9 1, 1 | piersi mu się podnosiły, a że krwawymi palcami dotknął 10 1, 1 | się matka twoja omyliła, że ci nie wdziała chust i spódnicy? 11 1, 1 | się to zawsze, ale udawaj, że ci ta mowa obca... Tak lepiej - 12 1, 1 | była i poważna, ogorzała, ze skórą jakby spękaną, tak 13 1, 1 | wzdychając. - Był czas, że się ludzie tym obchodzili 14 1, 1 | wieczorną już warzą. Chodźcie ze mną.~Wisz wstał z kamienia 15 1, 2 | drżąc wyglądały zza płota, a że się obcego lękały, rwały 16 1, 2 | było Jaga - zobaczywszy, że się wiodą ku wrotom z gościem 17 1, 2 | dworu wewnątrz zagrody. A że na inne niewiasty w podwórku 18 1, 2 | Niewiasty się nie ukazywały, ale że na cudzoziemca przez szpary 19 1, 2 | musiały, znać było z tego, że szepty i stłumione śmiechy 20 1, 2 | sobą... Niech oczy widzą, że zwodnictwa nie ma, a jest 21 1, 2 | obcej lub chciał się popisać ze zręcznością. Przez podwórze 22 1, 2 | ciekawie biegały, choć udawał, że tylko towarem swym jest 23 1, 2 | Lękając się i pragnąc, walcząc ze strachem i ciekawością, 24 1, 2 | jak gdyby plecione były ze lnu lub wełny. Niektóre 25 1, 2 | stała, piękną była tak, że i między najcudniejszymi 26 1, 2 | oczach ich łatwo czytać było, że się im tych skarbów chciało, 27 1, 2 | szyi. Błyszczał tak jakoś, że oczy wszystkich zwrócił 28 1, 2 | wskazując...~Hengo zdaje się, że dopiero teraz spostrzegł, 29 1, 2 | wszak ci u was zwyczajem, że na stos się ubiera i zbroi, 30 1, 2 | dośpi... a rad, kto wyjdzie ze skórą całą. Co za dziw, 31 1, 2 | skórą całą. Co za dziw, że dużo wziąć potrzeba. Wam 32 1, 2 | całe płynęły nieraz kędyś ze wschodu... ze starych siedzib 33 1, 2 | nieraz kędyś ze wschodu... ze starych siedzib na nowe, 34 1, 2 | uśmiechnął.~- Tak dużo, że nie zapamiętam, z ilu rzek 35 1, 2 | ludzi różnych...~Przecież ze wszystkich narodów naszych 36 1, 2 | dawniej nie znali. Prawda, że tam u zachodu wasze duchy 37 1, 2 | karmił. Wiedzieli wszyscy, że duchy nawiedzały, że 38 1, 2 | że duchy nawiedzały, że we snach szeptały jej o 39 1, 2 | zuchwale. Wszyscy wiedzieli, że sobie duchy wybrały za 40 1, 2 | Dziwa szła śmiało, wiedząc, że się jej nic złego nie stanie, 41 1, 2 | jej nic złego nie stanie, że niewidzialna ręka zwierza 42 1, 2 | się i piekła wieczerza, a że gość był w chacie, dostatniejsza 43 1, 3 | znacznej przestrzeni sami ze swoimi siedzicie i panami 44 1, 3 | wszech kniejach poluje, a ze swymi zbrojnymi ludźmi czyni, 45 1, 3 | siebie i łupu. Tyle z tego, że nam dzieci poginą; a kto 46 1, 3 | gniewne na starego gospodarza, że ich spokój zakłócił. Mignęły 47 1, 3 | Patrząc nań z góry, rzekłbyś, że cały kraj ten, cały świat 48 1, 3 | okrywały. Na głowie miał czapkę ze sterczącym przy niej piórem 49 1, 3 | Bodaj ich razem obu pioruny ze skóry darły! - Odwrócił 50 1, 3 | was pewnie i wasze sakwy ze sobą chętnie zabiorą, ale 51 1, 3 | mu twarz pobladła, czuł, że chciwe oczy wszystkich na 52 1, 3 | kneziem jestem - mówił Wisz. - Ze skóry nas drzecie pod pozorem 53 1, 3 | Znajdą się jutro razem ze mną przed kneziem - rzekł 54 1, 3 | mu ręce krępowały, Hengo ze spuszczoną głową usiadł 55 1, 3 | kącie, nim postrzeżono, że go nie stało.~W izbie gwar 56 1, 3 | orzeźwiał też po piwie, ze starą babą żarty strojąc, 57 1, 3 | bardzo brak - rzekł - jednego ze swoich dać musicie do kneziowskiej 58 1, 3 | Głodu nie mają, jedzą razem ze psy kneziowskimi, a po całych 59 1, 3 | załamawszy ręce, domyśliłby się, że tam niewiasty za Samborem 60 1, 3 | niewieścich i nie domyślili, że się od nich pochowały. Dano 61 1, 4 | czerpały wodę u studni. Smerda ze swoimi wstawał, napędzając 62 1, 4 | dla gości, aby o głodzie ze dworu nie wyjechali. Na 63 1, 4 | młody, pocieszał się trochę, że na białym świecie dużo zobaczy... 64 1, 4 | spieszyli, bo im się zdało, że deszcz lunie prędko, tak 65 1, 4 | zdawał się frasować wcale, że go zabierano do kneziowskiego 66 1, 4 | niej pozostał.~Samborowi ze smutku na baśń się zebrało, 67 1, 4 | znad Dunaju, o praojcach ze wschodu, o braci znad Łaby 68 1, 4 | Patrzaj, narodzie mój miły, że się twe męki skończyły. 69 1, 4 | dotknie się ziemi, król wie; że umrzeć mu pora. Ni się weseli, 70 1, 4 | Ni się weseli, ni smuci, że swe królestwo porzuci, dwu 71 1, 4 | kiedym bogom ślubowała, że męża nie będę miała?... 72 1, 4 | jął dyszeć i sapać tak, że go ślepiec poczuł. Wnet 73 1, 5 | zaczęto żywiej popędzać, tak że parobczak biegiem je doganiać 74 1, 5 | wzniesione domostwa, z dachami ze szczap drewnianych, przez 75 1, 5 | wcale, owszem, uręczył mi, że był do miłości waszej wysłany 76 1, 5 | kruszcu, srebra i złota! Ze wszystkimi kmieciami tak, 77 1, 5 | i oczy krwawe... lepiej, że was na jutro odłożył... - 78 1, 5 | ucha Hendze. - Nie dziw, że trochę gniewny, wczoraj 79 1, 5 | rozpatrywać się po dworze, a że wiele świata i grodów widywał, 80 1, 5 | Jęli tedy wzdychać oba, a że parno było w komorze, wyszli 81 1, 5 | nie prosił, bo wiedział, że jej tu nie znajdzie. Potem 82 1, 5 | Na dworze się odgrażają, że tak będzie i innym...~- 83 1, 5 | czas rozumu nie dostaną. Ze dworu słychać było stłumioną 84 1, 5 | Dziewki niemieckie prawią, że go słyszały mówiącego, jak 85 1, 5 | Położył się Kos na ziemi, a że blisko okna byli od lochu, 86 1, 5 | Sambor.~- Najwięcej tym, że to krew ta sama, a on swojej 87 1, 5 | Któż wie? Zadano mu, że z kmetami się zmawiał obiecując 88 1, 5 | codzienni - odezwał się Kos ze śmiechem - albo też towarzysze, 89 1, 5 | rzucono strawę... Zobaczycie, że i dziś darmo nie będą krakały...~ ~ 90 1, 6 | jak wszystkie zamykane ze środka drewnianą zasuwą, 91 1, 6 | wychodziło w dziedziniec, a że naprzeciw były komory kneziowskie, 92 1, 6 | jednak, oswojeni zapewne ze zwykłym biegiem uczt na 93 1, 6 | mniej jednym będzie... Bywa, że się z sobą zajedzą, a na 94 1, 6 | śmiał się, a nawet ryczał ze śmiechu, gdy inni miotali 95 1, 6 | ciał drganie zdradzało, że jeszcze w nich była resztka 96 1, 6 | straszną.~Czeladź tymczasem ze smerdą na czele zawijała 97 1, 6 | ruchach łatwo mógł poznać, że miłościwy pan był pijany.~- 98 1, 6 | okiełznać było... Powiedz, że się ich nie boję, że się 99 1, 6 | Powiedz, że się ich nie boję, że się bez pomocy obejdę, żem 100 1, 6 | tym wywołana ukazała się ze drzwi białogłowa w namitce 101 1, 6 | dumnie - powiedz im od mnie, że dziękuję... Pomocy ich ja 102 1, 6 | Rzucił okiem i na towar, ale ze wzgardą, a gdy kneziowa 103 1, 6 | kneziowa pani odezwała się, że dla jej dziewek zdałoby 104 1, 6 | porywczo:~- Grafowi powiedzcie, że my to od niego za podarek 105 1, 6 | mu, by się nie frasował, że mu sama za towar nabrany 106 1, 6 | wybierać i Hengo ciesząc się, że nie będzie zupełnie odarty, 107 1, 6 | Wyszedłszy ujrzał Hengo, że gromady pieszych, konnych, 108 1, 6 | moc gniewu, co nim miotał, że kamień, oknem wpadłszy do 109 1, 6 | rzekł - bo mi się zda, że złym nie jesteś... czy wracasz 110 1, 6 | ucztujemy!... Będą się radowali, że mnie tu oddali. Uciekłbym 111 1, 6 | wstrzymała, gdyby nie to, że tu tak wesoło... Powiedzcie - 112 1, 6 | Powiedzcie tam - dodał Sambor - że wczoraj dużo kmieci ubyło... 113 1, 6 | sprawili... Obiecują nam, że tak ochoczo będzie co dnia... 114 1, 6 | siedli na konie. Kneź patrzał ze drzwi, jak ruszali, ale 115 1, 6 | zawrócono. Gerda, trzęsąc się ze strachu, słowa do ojca nie 116 1, 6 | się uczuli.~Droga, którą ze smerdą razem przebyli, nawykłemu 117 1, 6 | na łące pasące się klacze ze źrebiętami, które niewiasty 118 1, 6 | ciekawość, zdawał się dziwić, że Niemiec z grodu dobył się 119 1, 6 | mówiąc i zapewniwszy się, że go psy nie zjedzą, Hengo 120 1, 6 | Z odpowiedzi widać było, że Niemiec do mówienia ochoty 121 1, 6 | z parobków, nie wiedząc, że język rozumie, wziął go 122 1, 6 | dzieży-matki, u krosien, ze smutku i z radości, ze łzami 123 1, 6 | ze smutku i z radości, ze łzami i łkaniem, u wesela 124 1, 6 | oczów pociekły. Zapomniał, że się nie powinien był wydać 125 1, 6 | się nie powinien był wydać ze swą mową, że mu kazano być 126 1, 6 | powinien był wydać ze swą mową, że mu kazano być niemym i głuchym, 127 1, 6 | mógł z twarzy wyczytać, że w jej duszę padło jakieś 128 1, 6 | wrzała woda i reszty deszczu ze strzech spływały na kamienie 129 1, 6 | stara Jaga misę przyniósłszy ze strawą pytała o Sambora - 130 1, 6 | kłamał, drżał jeszcze cały ze trwogi, mówiąc, i płakał.~ 131 1, 6 | sparty na kiju, słuchał ze spuszczoną głową. Nie dał 132 1, 6 | chodząc samopas. Czas się ze swoimi naradzić, posłać 133 1, 7 | łzy ocierając, bo czuła, że coś w tym groźnego być musiało, 134 1, 7 | dawna już nie ruszał się ze dworu, chyba po barciach 135 1, 7 | szybko nazad popędził.~Znać, że i tu mało kto w gościnie 136 1, 7 | darmo - a ja wam powiem, że z wieścią niedobrą. Źle 137 1, 7 | praszczurów naszych. To pewna, że lud, co go stawił, nie nasz 138 1, 7 | kędy? Wiecie to dobrze, że Chwostek ma swoich i między 139 1, 7 | swoich i między kmieciami, że Leszki się rozrodziły i 140 1, 7 | poswatały, a jest ich siła, że my nie sami... trzeba więc 141 1, 7 | Wisz. - Wiem ci to dobrze, że nie zbywa Chwostkowi na 142 1, 7 | Chwostkowi na druhach i że między naszymi też znajdują 143 1, 7 | ale i to wiem, Domanie, że własny jego ród Leszy niecały 144 1, 7 | powyłupiał oczy, drudzy ze strachu wychylić się z grodzisk 145 1, 7 | po cichu. Stało na tym, że wiec być ma koniecznie i 146 1, 7 | wiec być ma koniecznie i że się temu nie sprzeciwią 147 1, 7 | nieznacznie go zebrać, a że na Kupałę gromady się i 148 1, 7 | Ledwie się tam ukazali, ze dworu za panem skoczyło 149 1, 7 | przecie radzi i pokazać, że my od snu nie puchniem i 150 1, 7 | tu z zagrody, pokażemy, że się dzikiego zwierza nie 151 1, 7 | parobcy, a rwały się czując, że je nie darmo więżą.~Klasnął 152 1, 7 | wylękły, nierychło korzystał ze swobody. Wołano nań bijąc 153 1, 7 | uderzeniem w głowę, tak że na poły przybitego związano 154 1, 7 | próbować łuków i procy. Doman ze wszystkich najzręczniejszym 155 1, 7 | patrzał tylko, a wzdychał, że mu ręce stare drżały. Niegdyś 156 1, 7 | indziej gniłe rzeczułki ze śliskimi brzegi trudno konie 157 1, 7 | wnijścia, ale pachołek mruczał, że kneź Miłosza nie dopuszcza 158 1, 7 | rozkładała się szeroko ze swymi podsieniami szerokimi 159 1, 7 | Dozwolicie mówić z sobą?~- Mówić ze mną - począł ten sam głos 160 1, 7 | Zawarczało coś na łożu tak, że trudno rozeznać było, niedźwiedź 161 1, 7 | Lech!!~A pamiętajcie o tym, że gdy go zmożecie, on ma dwóch 162 1, 7 | posłanie - Wisz skinął i wyszli ze świetlicy. Za nimi słychać 163 1, 7 | po nocach duchy go męczą, że się zrywa i krzyczy głosem 164 1, 8 | przypilnowując gospodarstwa.~Ze wszystkich kmieciów okolicy 165 1, 8 | szanowano a radzono się, że pod ubogą strzechą przechowywały 166 1, 8 | słuchać, a miał ten zwyczaj, że mówił niewiele i niełatwo, 167 1, 8 | mówił niewiele i niełatwo, że wyzywał wprzódy na słowa, 168 1, 8 | tym tak dobrze wiedzieli, że gdy ten wyrok zapadł, nie 169 1, 8 | widzieć w nich było łatwo, że poza nimi rozum mieszkał 170 1, 8 | Znano go jednak z tego, że gdy dla przykładu trzeba 171 1, 8 | z sobą we wszystkim, tak że lepszego stadła ludzie nie 172 1, 8 | jeśli się trafiało, znać, że około roli nie opodal dworu 173 1, 8 | ojców swych słyszeli... że nasza mowa ciągnęła się 174 1, 8 | przeciw sobie, i okazało się, że niemała liczba stanąć mogła 175 1, 8 | kubka.~- Skądże to wiesz, że ci ludzie tak źle życzą? - 176 1, 8 | swarzyć... Kneź chce się ze swymi pojednać... tego, 177 1, 8 | grożą pod nos... bo wiedzą, że knezie z sobą się waśnią... 178 1, 8 | gniewem wielkim, zaklął, że każe wasz dwór w perzynę 179 1, 8 | w nich spotkał się Wisz ze starszym synem co wici woził 180 1, 8 | się pokrzepiony myślą, że jeszcze walczyć będzie i 181 1, 8 | Dziwa, najprzytomniejsza ze wszystkich, resztą niewiast 182 1, 9 | poczęła zagrodę otaczać ze wszech stron, jakby się 183 1, 9 | i powiedzcie kneziowi, że wiec się zbierze, choćby 184 1, 9 | strony smerda się dobijał ze swoimi. Stary Wisz pozostał 185 1, 9 | powoli. Widocznym było, że smerda ze swoimi ustąpi 186 1, 9 | Widocznym było, że smerda ze swoimi ustąpi i zaniecha 187 1, 9 | dostatecznym się zdawało, że winowajca zginął, a ani 188 1, 9 | dojrzał dopiero nierychło, że korzystając z ciemności 189 1, 9 | straszno, tak boleśnie, że ci, co już płakali dzień 190 1, 9 | gdy dano znak od lasu, że na zgliszczu stos był gotowy. 191 1, 9 | nimi szedł guślarz Słowan ze spuszczoną głową i Jaga, 192 1, 9 | do dzieci wysypała się ze dworu, który pustką otwartą 193 1, 9 | wszyscy czuli i wiedzieli, że na stos pójdzie za towarzyszem 194 1, 9 | trwogą. Zdawało się im, że ujrzą ze stosu ducha ulatującego 195 1, 9 | Zdawało się im, że ujrzą ze stosu ducha ulatującego 196 1, 9 | zgliszcze wodą przyniesioną ze świętego zdroju z wolna 197 1, 9 | i wszystkiego, co razem ze zmarłym przez ogień zniszczone 198 1, 9 | gałęźmi zielonymi.~Doman ze swym dworem dotrwał do końca, 199 1, 9 | nie zostawiał wątpliwości, że mówił o Dziwie. Ludek zwiesił 200 1, 9 | ona upodobała z urody i ze wszystkiego... Dostatek 201 1, 9 | płotach. Ruch był tym większy, że pogrzeb po sobie wszędzie 202 1, 9 | pieśni śpiewać, wodę nosić ze zdroju, w wianku chodzić 203 1, 10 | drożyna. Moczary i trzęsawiska ze trzech stron je otaczały 204 1, 10 | los spotkał Wisza za to, że pierwszy ich na wiec powołał. 205 1, 10 | nogami się go uczepił i ze zręcznością dzikiego zwierzęcia 206 1, 10 | konia przytrzymał - widząc, że na nim pusto jeszcze było.~- 207 1, 10 | i czekać. Ty, Mroczek - ze mną pójdziesz... uczyć się, 208 1, 10 | cały las pełen się zdawał, ze wszech stron wytykały się 209 1, 10 | ale twarzami smutnymi. Ze trzech liczba ich rosła 210 1, 10 | się z Niemcy sprzęga, chce ze stołba swego nam rozkazywać, 211 1, 10 | Wisza nam za to ubito, że śmiał wiec zwoływać!~Jęknęło 212 1, 10 | mruczeć, czarny mówił dalej:~- Że się z Niemcami braci, a 213 1, 10 | różne głosy odzywały się ze stron różnych, nie było 214 1, 10 | swar i wrzawa, i gwar taki, że jedni drugich nie słyszeli.~ 215 1, 10 | straszniejsi od Chwosta. Zasłyszą, że się sami między sobą drzemy, 216 1, 10 | sami między sobą drzemy, że głowy u nas nie stało, nalecą 217 1, 10 | doń ucha Znak dał swoim, że coś w nim słyszy. Ostrożny 218 1, 10 | leżał na pół martwy Znosek.~Ze żbikiem w ręku spuszczać 219 1, 10 | tak było niezrozumiałym, że żartowniś jeden począł dowodzić, 220 1, 10 | gwarze mógł już poznać, że się zbliża do horodyszcza. 221 1, 10 | orzeźwieli ujrzawszy go, niósł ze sobą woń prastarych dziejów 222 1, 10 | wybrali dwunastu... Krew to ze krwi wszak naszej, kości 223 1, 10 | szczęśliwi, szczęśliwi, że posłali za morze z pokłonem... 224 1, 10 | dobry pan... Gdzie się kurzy ze świetlicy, gdzie na polu 225 1, 10 | posiadali kołem, każdy ze swymi, i podano, co kto 226 1, 10 | pokrwawioną twarzą dobył się ze środka. Nogami i rękami 227 1, 11 | czyśmy dużo uzbierały? Mówi, że na uroczysku w dolinie grzybów 228 1, 11 | odpowiedziały jej sióstr głosy, ze wszech stron poczęły się 229 1, 11 | to wiedzieć może... Żywia ze śmiechem zapytała o Dziwę. 230 1, 11 | mnie straszysz?... Wiesz, że w domu zostać nie mogę... 231 1, 11 | do gmachu, co miał ściany ze złota... W ogrodzie rosła 232 1, 11 | dziwy bywają... Szkoda, że raz do roku taka nocka bywa!... 233 1, 11 | macać.~- A coś to się ze żbikiem całował? - zapytała - 234 1, 11 | Żywia litościwa widząc, że drżące ręce starej Jaruhy 235 1, 11 | póki jednemu z nich oka ze łba nie wyssę - zawołał - 236 2, 12 | Dniestrem, Rodanem i Sekwaną. Ze czcią tego Bel-boga, Bela, 237 2, 12 | leżały, mieszkała już śmierć.~Ze wszech stron widać było 238 2, 12 | dziewczyny i dziwił się, że tak była posępną. Wtem Ludek 239 2, 12 | niecierpliwa.~- Dajcież pokój ze strachami! - śmiała się. - 240 2, 12 | drganie i okrzyki. Zdało się, że i drzewa, i wody, i obłoczki 241 2, 12 | pierwsza przebrzmiała chórem ze swymi zwrotkami, dała się 242 2, 12 | zorza wieczorna całować się ze wschodzącą jutrzenką... 243 2, 12 | zapominając o Samborze, który ze strachem jakimś, stojąc 244 2, 12 | odmawiał. Posądzano go, że coś złego miał na myśli...~ 245 2, 12 | piersi napastnika tak silnie, że padł na ziemię. Lecz padając 246 2, 12 | nie mógł.~Cisza nastawała ze dniem.~W dali słychać było 247 2, 12 | dniem.~W dali słychać było ze śpiewami odciągające gromady. 248 2, 12 | śpieszyła i widać było teraz, że nie darmo... Jaruha, która 249 2, 12 | Ręką machnęła i zaśpiewała ze śmiechem:~Przyjechał pan 250 2, 12 | ci młodą wyswatam... taka że tylko całować a całować 251 2, 12 | trwał o to, kto winien, że dziewki nie obroniono, Ludek 252 2, 12 | przyniósł. Wianek jej w drodze ze skroni spadł, odzież miała 253 2, 12 | przyczaiwszy się... Jemu się zdało, że mnie ugłaskał... Milczałam, 254 2, 12 | dworu było daleko... Mówił, że mnie miłował i dlatego gwałt 255 2, 12 | płacz i jęk dał się słyszeć ze dworu. Siostra i bratowe 256 2, 13 | nimi patrzała, bo wyszli ze dworu na podwórko.~- Mówże 257 2, 13 | oczów podnieść.~- Myślałem, że mi koniec przyjdzie... ano, 258 2, 13 | mnie zdradzi... baby się ze mnie urągać będą... Prawda, 259 2, 13 | trudno było odgadnąć. Stanął ze swymi u wrót.~Gościnność 260 2, 13 | zaraz postrzec było można, że gospodarzowi gość ten niemiłym 261 2, 13 | jucha raz mi do połowy skórę ze łba zdarł; wyleczyli mnie 262 2, 13 | sprowadzi na nas.~Widząc, że gospodarz nie mówi nic, 263 2, 13 | wszystko to tylko, aby jednego ze swoich posadzić na grodzie. 264 2, 13 | miazgę.~Bumir się tak odkrył ze swą wiarą, po miodzie, nieopatrznie; 265 2, 13 | czemu to idzie, i czuł, że Bumir go spyta nareszcie, 266 2, 13 | Wiedźma zapowiedziała, że musi zamawiać ranę i że 267 2, 13 | że musi zamawiać ranę i że nikomu przy tym być nie 268 2, 13 | Jaruha wyszła objawiając, że skutkiem jej zamawiania 269 2, 13 | nic nie sprawiwszy, z tym że na resztę musiałby czekać 270 2, 13 | pomogła. Zaledwie usłyszał, że konie za wrotami były, ruszył 271 2, 13 | obudził.~- Jakeś ty tu wlazł, że cię psy nie zjadły? - szepnęła 272 2, 13 | ucho, dowiedziawszy się, że tu znajdzie, musiał się 273 2, 13 | niezmiernie bolały.~Przyznał się, że nie mogąc inaczej, wdrapał 274 2, 13 | posługach knezia. Wiedziano, że podpatrywał, że się wszędzie 275 2, 13 | Wiedziano, że podpatrywał, że się wszędzie wśliznąć umiał 276 2, 13 | wszędzie wśliznąć umiał i że go używano na podsłuchy. 277 2, 13 | chciała, świadczyła tylko, że przyszedł dla ran, które 278 2, 13 | ognia i może nawet żałowała, że go nie powieszono, gdyż 279 2, 13 | Nie obwiniano jej o to, że się przybłędzie ulitowała 280 2, 14 | pielgrzymów.~Wieść niosła, że chaty biednych tych ludzi 281 2, 14 | ludzi stały tu od wieków, że ich niegdyś była tu moc 282 2, 14 | niegdyś była tu moc wielka, że pale część znaczną wód zajmowały, 283 2, 14 | kwiliły, jakby rozumiały, że się ze swoim rodzonym rozstawała 284 2, 14 | jakby rozumiały, że się ze swoim rodzonym rozstawała 285 2, 14 | nie śpiesząc, wiedząc, że dojdzie, gdzie jej losy 286 2, 14 | sukniach, ich barwie i kroju, że ludzie tam byli z krajów 287 2, 14 | gwałtem. Wizun pytał, czy wie, że został zabitym, nie ranionym, 288 2, 14 | przerażały jak spojrzenie ze światów innych, groźne i 289 2, 14 | ale z rąk niewiasty... ze sromem!~- A jakżem ja bronić 290 2, 14 | ani płakać, ani okazać, że boli poniewieranie.~Dano 291 2, 14 | pokój wreszcie, widząc, że znęcanie się nie czyni skutku.~ 292 2, 14 | nagle podniesiono zasłony ze wszystkich stron i między 293 2, 14 | naszywanym na ramionach, ze złotymi szlaki, blaszkami 294 2, 14 | przytomność i zdawało się jej, że na świat inny przeniesioną 295 2, 14 | straszne, z taką siłą wzroku, że kneź spuścił, mrucząc, oczy 296 2, 14 | poczęła Dziwa, która czuła, że jakaś siła zmusza do 297 2, 15 | ludzie, drudzy się pokładli ze znużenia.~Czekali, nie mogąc 298 2, 15 | wył i śmiał się, psy ze strachu zrywały się, by 299 2, 15 | targając włosy rozczochrane, a ze złości rwąc je palcami. ~- 300 2, 15 | Ty ich sam nie zmożesz ze swymi smerdami, ich tu siła. 301 2, 15 | powtórzył kneź - ale milczeć, że posłany i dokąd. Rankiem 302 2, 15 | wyjdzie pieszo, konia weźmie ze stadniny, niech jedzie ze 303 2, 15 | ze stadniny, niech jedzie ze znakiem ode mnie. Pierścień 304 2, 15 | rozwiedział. Mówił i on, że po zagrodach jeżdżono, że 305 2, 15 | że po zagrodach jeżdżono, że sobie na uroczyskach nocą 306 2, 15 | schadzki czynili kmiecie, że po chatach niektórych nieustannie 307 2, 15 | posłańcy jakby z wiciami, że starostów jakichś wybierano.~ 308 2, 15 | leżało.~Kmieciów oczy mówiły, że ze skargą szli i z żalem, 309 2, 15 | Kmieciów oczy mówiły, że ze skargą szli i z żalem, pewni 310 2, 15 | gniewny odpowiadał wręcz, że ich precz odepchnie.~Tak 311 2, 15 | rzucił okiem i zobaczył, że stali niezlęknieni wcale.~- 312 2, 15 | odparł - równając nas ze zwierzęty, ludzieśmy przecie 313 2, 15 | Jeszcze my dziś do was ze słowem przychodzimy, może 314 2, 15 | rozprostował się i począł się śmiać ze złości. Było to jego zwyczajem. 315 2, 15 | naszą brać popoił, odurzył, że się pozarzynali, i trupy 316 2, 15 | ich koni i czeladzi, tak że wśród tego zamętu dopadli, 317 2, 15 | wielkim.~Chwostek szalał, że ich puszczono, że się im 318 2, 15 | szalał, że ich puszczono, że się im wybić dano. Ludzi 319 2, 15 | wnet wieszać chciał za to, że go nie bronili w czas i 320 2, 15 | trzeba oddać i wmówić weń to, że oczy mu wzięto bez naszego 321 2, 15 | Odziać, nakarmić trzeba go i ze służbą do ojca odprawić. 322 2, 15 | Leszek siedzi, pójdziesz ze mną... Nagotować ludzi ze 323 2, 15 | ze mną... Nagotować ludzi ze czterech, odzież bogatą 324 2, 15 | Brunhilda - kneź żałuje, że życie wydarto bratu twemu, 325 2, 15 | można się było domyślać, że szukał pod ręką czegoś, 326 2, 15 | Kneźna rachowała na to, że go swym głosem i słowem 327 2, 15 | bo dozwalało posądzać, że jej nie wierzył. Tym mocniej 328 2, 15 | starała się wmówić w niego, że to nieszczęście stało się 329 2, 15 | wam swobodę w tej nadziei, że ojca nam przejednacie. Mówcie 330 2, 15 | przejednacie. Mówcie mu, że i kneź, i ja zgody chcemy. 331 2, 15 | powiedz im, co widziałeś, że Leszek uwolniony, że my 332 2, 15 | widziałeś, że Leszek uwolniony, że my zgody z nimi chcemy, 333 2, 15 | wesołą i pewną siebie twarzą, że zrozumiał, co mu zlecono, 334 2, 15 | Brunhilda, a gdy ujrzała, że już był na moście grodowym, 335 2, 16 | chociaż się tym pocieszał, że go na grodzie napaść kmiecie 336 2, 16 | obawiając się głodu. Kneź sam ze smerdą poszedł na stołb, 337 2, 16 | Na samym dole komory były ze skarbami pańskimi i zapasami 338 2, 16 | obrony. Tu stały beczki ze smołą, którą gorejącą lano 339 2, 16 | milczenia jedno niepokoiło, że psy drapały się na wały, 340 2, 16 | jak kłoda, więc choćby go ze snu wytrzeźwiono, z miodu 341 2, 16 | czymś wiedzieć musieli.~Kneź ze złości ze nowinę niedobrą 342 2, 16 | musieli.~Kneź ze złości ze nowinę niedobrą na posła 343 2, 16 | gdyby na ziemię nie padł ze strachu. Kląć tedy począł 344 2, 16 | cicho było na grodzisku, ze stołba też nic nie widać - 345 2, 16 | Brunhilda mi przyszła oznajmić, że moje nieszczęście stało 346 2, 16 | stało się bez ich woli, że nie kazał nikt, że się oprawca 347 2, 16 | woli, że nie kazał nikt, że się oprawca sam domyślił. 348 2, 16 | z grodu i skierowali się ze swą drużyną ku Gopłu.~Czekano 349 2, 16 | ich obiecywał donosząc, że po Miłosza pojechali. Starego 350 2, 16 | śpiesząc do grodu, a ujrzawszy, że Chwostek sam wyszedł na 351 2, 16 | srebrnych i złotych łańcuchów. Ze czcią wielką wiedziono ich 352 2, 16 | posłuszeństwa wyłamywali i grozili, że kmiecie szli na wietnice 353 2, 16 | przyszło - rzekł - aby się pan ze sługi targował. Co ma być, 354 2, 16 | Mściwój począł mówić powoli, że się dobrze namyślić trzeba, 355 2, 16 | drugimi być musiało, gdy ze stryjami własnymi tak się 356 2, 16 | gwałty czynili. Co za dziw, że się na wiece zwołali i krwawą 357 2, 16 | Brunhilda odezwała się, że ten miód, gdy się jej pierwszy 358 2, 16 | milczał. Starzy sądzili, że go przecie do rozumu i pomiarkowania 359 2, 16 | dodał Zabój - nie dosyć, że pali, alem się opił, , 360 2, 16 | wasze! - krzyknął wreszcie ze śmiechem. -Wyście nie ze 361 2, 16 | ze śmiechem. -Wyście nie ze mną, a z kmieciami trzymali, 362 2, 16 | Konających głowy spadały ze stukiem na dyle podłogi. 363 2, 16 | nóg jego. Drugi walczył ze zgonem, gdy siwa ojca 364 2, 17 | bowiem spodziewać teraz, że Pepełek, który Leszka wypuścił 365 2, 17 | ściągnąć, nie daruje i ostatnim ze swojego rodu. Po drodze 366 2, 17 | Puszczono go poznawszy, że był z orszaku Mściwojowego. 367 2, 17 | Żule tymczasem, który ze zmęczenia i głodu padał, 368 2, 17 | Żuła się domyślił już, że na Lednicę dążyli.~Już jezioro 369 2, 17 | Postrzegłszy Miłosza, Ścibor, jeden ze starszych, przybliżył się 370 2, 17 | wybrzeżu.~Miłosz z Żułą zsiedli ze swoich i poczęli do chałup 371 2, 17 | w żywe oczy powiedzieli, że z nim trzymać nie chcą, 372 2, 17 | wodza!~Niektórym się zdało, że za sobą to mówił, i poczęli 373 2, 17 | miał! - zaczęto krzyczeć ze wszech stron.~Tylko Bumir 374 2, 17 | was o nic - rzekł - wiem, że mi nie powiecie, bo wiary 375 2, 17 | Jedno wam tylko oznajmuję, że na Lednicy zostaję i nie 376 2, 17 | rozchodzić zaczęli. Bumir ze swymi stał długo i chodził 377 2, 17 | dostał. Wiedział tylko, że stanie nie wzięto z chramu 378 2, 17 | wołano; zmiarkował więc, że się ulękli knezia i że wszystko 379 2, 17 | że się ulękli knezia i że wszystko się rozchwie je, 380 2, 17 | on tu domowy i znano go, że się zawsze płaszczyć był 381 2, 17 | będzie cicho. Znam ich, że krzykuny , a do roboty 382 2, 17 | roboty nieskorzy... Będziesz ze mną pił - dodał i zasiadł 383 2, 17 | posłuszny, a choć czuł, że mu się tu nic złego stać 384 2, 17 | tylko kłaniał zaklinając, że wiernym był sługą. Siedzieli 385 2, 18 | patrzał, klął okrutnie, że na łowy jechać nie mógł. 386 2, 18 | skierował. Smerda był pewien, że w nim znajdą zwierzynę. 387 2, 18 | zioła nucąc i zdawało się, że nawet nadjeżdżających nie 388 2, 18 | była i tak zajętą baba, że dopiero gdy się do niej 389 2, 18 | zbrojni, a milczą tak, że ich o trzy kroki nie słychać...~- 390 2, 18 | gałęzie. Zmiarkowali łatwo, że ich opasywano. Chwostowi 391 2, 18 | się ku panu otaczając go, ze wszech stron w krzakach 392 2, 18 | popatrzał i zdało mu się, że na przedzie wolne było przejście, 393 2, 18 | bezpieczni, ale Chwost drżał ze strachu i koniowi nie dając 394 2, 18 | rzucić było. Gdy smerda ze swojego zsiadł, ten robiąc 395 2, 18 | podpierał. zesłabł tak, że padł kilka razy.~- Chata 396 2, 18 | prosicie, chodźcie. Wiecie to, że u nas się jej i wrogowi 397 2, 18 | cierpiał, przyszła mu szepnąć, że może by potrafiła rękę mu 398 2, 18 | myśmy nie winni. - Mówią, że się kmiecie burzą?~- Przy 399 2, 18 | odezwał się - wiecie, że czasu wojny posłuszeństwo 400 2, 18 | się tylko.~Zdawało się, że te słowa były nieszczęśliwym 401 2, 18 | się odgrażano. Kilka razy ze złości rzucił się ku drzwiom, 402 2, 18 | światłem migał. Chwostek ze sługą znikli w ciemnościach. 403 2, 19 | Było to tym dziwniejszym, że w okolicy mijać się ciągle 404 2, 19 | serca drapieżne mają... Że na gród was nie puszczono, 405 2, 19 | mowy naszej poznajecie, że my Niemcami nie jesteśmy, 406 2, 19 | zapraszał, obaj goście powstali ze swoich miejsc, stanęli obróciwszy 407 2, 19 | zapytał Piast - słyszeliśmy, że Czechy i Morawce nowego 408 2, 19 | jedzenia zapraszał. Widać było, że go ciekawość i niepokój 409 2, 19 | Lechii, wciskała się ona ze wszech stron, ale zarazem 410 2, 19 | jakąś żywą istotą rozumną, ze wszystkimi w niej żyjącymi 411 2, 19 | Czechach się to działo i że Polanie także do tego związku 412 2, 19 | uczynił Chwostek z kmieciami i ze stryjami swymi, i że Niemców 413 2, 19 | kmieciami i ze stryjami swymi, i że Niemców wzywał przeciw swoim 414 2, 19 | znak ten - rzekł - wiem, że go czczą ludzie tej wiary 415 2, 19 | prorocy, którym Bóg objawił, że ześle na ziemię syna swojego, 416 2, 19 | serc wszystkich. Opowiadał, że Bóg jest jeden, że wszyscy 417 2, 19 | Opowiadał, że Bóg jest jeden, że wszyscy ludzie dziećmi 418 2, 19 | dziećmi jego, braćmi sobie, że miłować się powinni i dobrze 419 2, 19 | dobrowolnie dlatego, aby okazał, że jest Bogiem, aby umęczony 420 2, 19 | Największym zaś cudem było to, że owi rybacy, cieśle, lud 421 2, 19 | mocarzy i mędrców świata, że powywracano ołtarze fałszywych 422 2, 19 | drewniany w dłoniach, dodał - że ten znak śmierci stał się 423 2, 19 | się godłem życia nowego i że dlatego noszą go wyznawcy 424 2, 19 | wszystkie miry nasze wiedzą, że ciągnąć mają tu...~Wskazał 425 2, 19 | wrót ubogiej chaty, tak że i on, i Rzepica zwątpili, 426 2, 19 | nasz - zawołał w progu - że na dzień syna waszego rozpoczyna 427 2, 19 | niemiecką niewolą. Znak to, że dziecko doczeka powrotu 428 2, 19 | nożyce nie tknęły, przywiodła ze łzami w oczach matka i w 429 2, 19 | ściskając je, podniósł go i wodą ze źródła pokropił. Po czym 430 2, 19 | mógł, lecz powiedzieli mu, że darów żadnych nie przyjmują, 431 2, 19 | kraj i każdy szedł z tym, że nie spocznie, dopóki stare 432 2, 19 | Pieśń to była tak stara, że już teraz pokolenia młode 433 2, 20 | Mirszowie i żyli z gliny i ze swej sztuki.~Głową rozrodzonej 434 2, 20 | kmieć, a mówiono o nim, że mógłby był dawno garnki 435 2, 20 | na oczach kupującego, tak że sobie mógł, co chciał, wybierać.~ 436 2, 20 | Wiedziano o tym dobrze, że Mirsz pękniętego garnka 437 2, 20 | pas rysować, zdawało się, że i z zamkniętymi oczyma mógł 438 2, 20 | chacie dostatek miał wielki i ze swoimi ludzko się obchodził.~ 439 2, 20 | Spojrzawszy nań zaraz widać było, że człek nie prosty był.~Gdy 440 2, 20 | krótkim słowem, a tak mądrym, że pytać się już więcej nie 441 2, 20 | Często bowiem zdawało się, że mówi nie do rzeczy lub od 442 2, 20 | dawał. Mówili nawet ludzie, że dziecinniał, bo się nimi 443 2, 20 | uśmiechał się do nich. Ledwie że nie gadał z nimi. Choć tam 444 2, 20 | rozdzielił na dwoje tak, że w środku między dwoma połowami 445 2, 20 | wygodnie. Chodziły gadki, że tam jakieś duchy mieszkały 446 2, 20 | świeciło blaskiem takim, że na nie spojrzeć nie było 447 2, 20 | zsiadł, zaraz mu go wzięli, a że czółna w pogotowiu u brzegu 448 2, 20 | klaskając. - Dziś taki dzień, że dam miski, postawicie je 449 2, 20 | ona zabiła! Zdało się jej, że wilkołakiem czy upiorem 450 2, 20 | widzieć ciebie i pokazać, że żyję. Po to tu przyszedłem 451 2, 20 | potarła, poszła się napić wody ze świętego źródła, poprawiła 452 2, 20 | tego człowieka, może to, że go zabiła. Sama nie wiedziała, 453 2, 20 | Sama mówisz - dodał - że ja mam prawo wziąć ci życie, 454 2, 20 | tyle miała siły. Wiesz, że ona tu jest? Czy zemsty 455 2, 20 | choć mnie nie chce. Mówi, że duchom ślubowała. Wizun 456 2, 20 | weźmiesz.~Tak się poczęła ze starym rozmowa, który ciągle 457 2, 20 | powracającego zadziwił się, że tak prędko nazad przybywał. 458 2, 20 | się stroić, bo wiedziała, że była piękną, szyła ręczniki 459 2, 20 | spotkały się jakoś tak, że oboje poczerwienieli. Jej 460 2, 20 | pańsko wyglądał, on pomyślał, że dziewka była ładna - nużby 461 2, 20 | lekarstwo posłużyła?~Weszli ze starym do chaty, gdzie ich 462 2, 20 | takich, jakeś ty, doma pewnie ze sześć do wyboru, czy chcesz 463 2, 20 | chramie.~Pomyślała dziewczyna, że mu koniecznie powiedzieć 464 2, 20 | chramu. Obmyła się wodą ze źródła świętego, ale twarz 465 2, 20 | podnosiła.~- Ojciec mówi, że ich ma sześć! - poczęła 466 2, 20 | wszystko, a nawet i to, że ci się hożego, jak ty, chłopca 467 2, 20 | go oczyma obudzić musiała ze snu. Chlebem się łamali, 468 2, 20 | On mój! - wołała i tylko że nie plasnęła w ręce. - Jaruha 469 2, 20 | drogach, kałuże stały wielkie, ze strzech ciekło, strumienie 470 2, 21 | nich było, spojrzawszy, że z obcego przybyli kraju. 471 2, 21 | wpadła biała pani z krzykiem, ze łzami, z radością i rozpaczą.~- 472 2, 21 | nad wieczorem i oznajmił, że na noc przyjdą wici ogniste.~ 473 2, 21 | Stos zapalić! Niech znają, że ich się nie zlęknę!...~Na 474 2, 21 | przez ten sam próg za nogi ze świetlicy wywleczono. Kneź 475 2, 21 | wstał nagle, huknął okrzyk ze stron obu, się ziemia 476 2, 21 | zatrzęsła, stado krucze ze stołba zerwało się z wrzaskiem 477 2, 21 | wałów wyparta. Nacisnęli ze wszech stron, obronić się 478 2, 21 | ciała pływają po jeziorze, ze skrwawionymi twarzami.~Kto 479 2, 21 | i żaru.~Myszków gromada ze starszyzną radzić poszła. 480 2, 21 | nim zgorzały, a duchy ich ze skargą do ojców pójść mogły.~- 481 2, 21 | nim zgorzeć mogli.~Patrzał ze stołba Chwostek, jak czeladź 482 2, 21 | słomę gniotły...~Myszkowie ze starszyzną siedli kołem 483 2, 21 | kołem i radzili.~- Co począć ze stołbem i z nimi? Ogniem 484 2, 21 | leźcie. Wojować nie chcecie ze swoim rodem, nie ciągniemy 485 2, 21 | Bumir popatrzał chmurno.~- Ze słowem tu przyszedłem, nie 486 2, 21 | i wołał:~- Bumir! Co ty ze zbójcami rozhowory czynić 487 2, 21 | rozhowory czynić będziesz? Ze wściekłym zwierzem nie gadać, 488 2, 21 | która mruczała narzekając, że lepiej nie poszła w niewolę, 489 2, 21 | ale lud mruczał groźno. Ze studni na powrozie ciągniono 490 2, 21 | Brunhilda. W kącie posłanie ze skór służyło im dla spoczynku. 491 2, 21 | pachołków zaraz zmarło, a ze strachu i choroby - kobieta. 492 2, 21 | do siebie, a widać było, że jedno drugiemu w duszy wyrzucało 493 2, 21 | myśli obrony, w nadziei, że synowie odsiecz przyprowadzą. 494 2, 21 | W godzinę a drugą i te ze snem zapasy ustały, milczenie 495 2, 21 | się do roboty.~Myszkowie ze swymi ludźmi siedzieli u 496 2, 21 | straże porozstawiali dokoła i ze stołba wymknąć się nikt 497 2, 21 | wołać pod wieżę. Pomyślano, że się zdadzą. Myszko Krwawa 498 2, 21 | szpiku wysysał.~Nie uważano, że się wciąż patrzał na stołb 499 2, 21 | mięsa końskiego ukroiwszy ze zdechłej świerzopy podali 500 2, 21 | śmiejąc się a szydząc. Mimo że wiedział, co mu podstawiono,


1-500 | 501-789

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL