| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] gniotly 1 gnojem 1 gnusnym 1 go 586 godla 2 godlem 1 godlo 2 | Frequency [« »] 685 po 604 jak 587 bylo 586 go 576 za 530 mu 522 gdy | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances go |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | nad rzeką leniwą, która go przerzynała, wśród gęstych 2 1, 1 | konie... te zobaczywszy go z wolna zaczęły się zbliżać 3 1, 1 | mógł dojrzeć w krzakach, co go szpiegowała - ale się ostrożnie 4 1, 1 | dostrzegło oko, bór, jak go stworzył Bóg, ku niebu wyrosły 5 1, 1 | niespokojnie dokoła i mijając go, splunął nań z pogardą.~ 6 1, 1 | Trzymaj się konia, a puść go za mną... Śpieszyć trzeba, 7 1, 1 | przestrzeni. Gąszcze, co go podszywały, spłonęły do 8 1, 1 | konia się zsunął, rzucił go nie patrząc i legł na ciepłym 9 1, 1 | siny...~Stary zobaczywszy go drgnął z radości czy niepokoju - 10 1, 1 | nie postrzeżony, od dawna go śledził oczyma.~Ubrany był 11 1, 1 | konia zlazłszy i dawszy go chłopcu, który na swoim 12 1, 1 | wstał z kamienia i przodem go wiodąc, ku wrotom się skierował.~ ~ 13 1, 2 | nie stało... Nie ma się go co obawiać, bo kto za zyskiem 14 1, 2 | światła wpuszczając, ile go do rozpatrzenia się w izbie 15 1, 2 | odezwał się krztusząc - niech go choroba omija i smutek.~ 16 1, 2 | chleba kawałek rozłamał go z nim i do ust podnosząc 17 1, 2 | jeden z czeladzi do szopy go po-prowadził, gdzie już 18 1, 2 | Chłopcy domowi ciekawym go otoczyli kołem. Z wielką 19 1, 2 | się ku staremu zaprosił go ku sobie.~- Ale, cóż to?... 20 1, 2 | ławie rozkładał.~A było go pod dostatek, świecił i 21 1, 2 | pochwy skórzanej wydobywszy go, podał Hengo mieczyk błyszczący, 22 1, 2 | opatrzony.~Gospodarz, w prawą go rękę ująwszy, uśmiechnął 23 1, 2 | z pierścieni i na palcu go potrzymawszy przeciw oknu, 24 1, 2 | gościnę - rzekł podając go pięknej córce Wisza, która 25 1, 2 | potrząsła głową.~- Przyjmijcie go, on wam szczęście przyniesie - 26 1, 2 | za inne. Hengo więc podał go drugiej siostrze, która 27 1, 2 | nic nie mówiąc na ławie go przed Niemcem położyła.~- 28 1, 2 | zabrał bursztyn, obejrzał go i wpuścił do worka, który 29 1, 2 | dopiero teraz spostrzegł, iż go wydobył, i pochwycił skwapliwie.~- 30 1, 2 | Hengo zamilkł i schował go do worka... Nastąpiła znowu 31 1, 2 | morza bliżej, a i w ziemi go tu kopiecie... ~Wisz patrzał 32 1, 2 | i natychmiast rozdzielać go począł wśród powszechnych 33 1, 2 | oznak radości. Ściskano go za kolana. Dwór cały odzywał 34 1, 2 | swojego życia i odmienić go nie może. Nie tyle za bogactwami 35 1, 2 | co za dolą swoją, która go w świat pędzi. Narody całe 36 1, 2 | chciwości, i dla niewolnika, gdy go zabraknie.~- Dzieje się 37 1, 2 | pieczarach coraz więcej go znoszą.~- My też mamy go 38 1, 2 | go znoszą.~- My też mamy go od morza i od lądu, z różnych 39 1, 2 | uczymy kamień szanować, bo go pierwsi bogowie pokazali, 40 1, 2 | i skąd idzie. Inaczej by go nie poznali. A będzie tak 41 1, 3 | a co by począł, gdyby go wróg naszedł?~- Niech nas 42 1, 3 | daję, jaką każe - i znać go nie chcę: ni jego, ani całego 43 1, 3 | Skąd? Czterej jezdni wnet go obstąpili dokoła.~- Znad 44 1, 3 | kącie, nim postrzeżono, że go nie stało.~W izbie gwar 45 1, 3 | u progu chaty - trąciła go Jaga, niechętnie się zawlókł 46 1, 3 | przypatrywał ciekawie, ogarnęła go trwoga i padł przed starym 47 1, 3 | wychował i jak dziecko własne go kochano.~Drudzy parobcy, 48 1, 3 | Samborowi położył, jakby go brał w posiadanie.~- Pójdziesz 49 1, 3 | za wrota szedł, i wywiódł go nad rzekę.~Księżyc wschodził 50 1, 3 | Wisz - nikt nie wie, gdzie go jaka dola czeka. Chcieli 51 1, 3 | kraj świata!~I pogłaskał go po głowie... Ale Samborowi 52 1, 3 | niewolnikami. Gorzki to chleb, co go w pętach jeść potrzeba.~ 53 1, 3 | usłyszeć się spodziewał.~Sen go nie brał - siadł na kłodzie 54 1, 4 | zdawał się frasować wcale, że go zabierano do kneziowskiego 55 1, 4 | skinąwszy tylko, odprawił go sucho. Konia mu z domu nie 56 1, 4 | nań rzucał. Lecz wprędce go z oczów stracili.~Dalej 57 1, 4 | aż kury zapiały... I rok go cały nie było... Dopiero 58 1, 4 | głodnym być wolał, niż go stracić... był to kołacz 59 1, 4 | szedł starzec ślepy, mały go chłopak prowadził. Wlókł 60 1, 4 | się przebudził, ujrzawszy go z góry, zawołał:~- Bywaj 61 1, 4 | z torby placek i położył go na rękach starego, który, 62 1, 4 | gryźć począł. Chłopak, który go wodził, poszedł do rzeki 63 1, 4 | gęślarz lasom pieje, a słuchać go nie ma komu. Niech się uczą 64 1, 4 | lodem stanie. Przejdziemy go suchą nogą. Padli na twarz 65 1, 4 | nie zduszą dłonie i piorun go nie zabije, i woda go nie 66 1, 4 | piorun go nie zabije, i woda go nie pochłonie, i ziemia 67 1, 4 | nie pochłonie, i ziemia go nie przykryje. Krak na grodzie 68 1, 4 | strasznej ucina, na żerdź go wtyka wysoko. Patrzaj, narodzie 69 1, 4 | górę Lassotę, na stosie go posadzili, tryznę z obiatą 70 1, 4 | poznają ludzie. Mieczem go rąbie na ćwierci, tnie go 71 1, 4 | go rąbie na ćwierci, tnie go na drobne kawały i na rozstajach 72 1, 4 | widzicie na mej szacie, bom go bronił nadaremno.~Lech wziął 73 1, 4 | Kraka mogiła, ręka brata go zabiła. Ludzie idą nocą 74 1, 4 | na kraj świata, kędy oczy go poniosą.~Wanda została jedyna, 75 1, 4 | jął dyszeć i sapać tak, że go ślepiec poczuł. Wnet też 76 1, 4 | kijem gnając. Nie śmiano go wstrzymywać. Parę razy gniewny 77 1, 5 | zasiekiem, ale niedźwiedzie go nocą splądrowały. Las był 78 1, 5 | koni stado i zbrojny człek go pilnował, z rogiem u pasa, 79 1, 5 | postawę groźną. Zaledwie go z dala ujrzawszy spokorniał 80 1, 5 | kraju wałęsa... Znalazłem go w gościnie u kmiecia Wisza, 81 1, 5 | jutro rano przyprowadzicie go do mnie...~Smerda powtórnie 82 1, 5 | Sykał stary wąż, ale musiał go dać... ~- Sykają oni wszyscy - 83 1, 5 | wystawie, kneź ~ ~- znam ja go, on się tam na puszczy sądzi 84 1, 5 | dobytku, piwa i miodu... Kto go wie, może nawet kruszcu, 85 1, 5 | widywał, dlatego może tu nic go nie dziwiło i strachem nie 86 1, 5 | rzucić na niego. Obchodzili go, przypatrywali się i słyszał, 87 1, 5 | towar z zachodu i mieniam go z nimi.~- Mieniasz? Na cóż? - 88 1, 5 | pierścień z kamieniem i z dala go ukazał. Ujrzawszy go zerwała 89 1, 5 | dala go ukazał. Ujrzawszy go zerwała się z siedzenia 90 1, 5 | wojennego rzemiosła, by się go u dziada i u naszych uczyli... 91 1, 5 | macierzyńskiej; w ostatku go odprawiła skinieniem:~- 92 1, 5 | rozglądać. Na wstępie schwycił go Kos, pachołek dawniej mu 93 1, 5 | wyłupiwszy... Samem patrzał, jak go ludzie trzymali, a stary 94 1, 5 | jej tu nie znajdzie. Potem go wpół ująwszy powrozem, spuścili 95 1, 5 | Dziewki niemieckie prawią, że go słyszały mówiącego, jak 96 1, 5 | trupa, a rzadki dzień, żeby go nie mieli. Ku wieczorowi 97 1, 6 | na siebie smerdę, który go zaprowadził do ciemnej izby, 98 1, 6 | się zbierało, ale smerda go trzymał na ławie i ciekawość 99 1, 6 | patrząc... trwoga ogarnęła go też może o samego siebie... 100 1, 6 | ustach.~Niepokój, który go ogarniał, nie dał mu dłużej 101 1, 6 | gardła lać kazał. Chwyciło go dwu i śmiejąc się chłopiec 102 1, 6 | na ławie usiadłszy pozwał go ku sobie. Musiał iść pod 103 1, 6 | stojącego Henga, przypomniał go sobie i uśmiechnął się.~- 104 1, 6 | wysunąwszy się zza stołba, bo go sen nie brał, podkradł się, 105 1, 6 | nad nim Gerda i za suknię go ciągnął gwałtownie, bo Niemca 106 1, 6 | się pośpieszył doń, zastał go samego, siedzącego w izbie 107 1, 6 | Zaledwie wyszedł stąd, gdy go toż samo, co wczoraj, pacholę 108 1, 6 | wyszła milcząca i powiodła go za sobą do bliskiej komory. 109 1, 6 | wołania u wrót ostrzegały go, ażeby, nie czekając tu 110 1, 6 | było ślady, i porwawszy go z całą siłą cisnął na stojącego. 111 1, 6 | jakby się lękał jeszcze, by go nie zawrócono. Gerda, trzęsąc 112 1, 6 | straży. Niemiec pozdrowił go z dala, a stary wnet ku 113 1, 6 | mówiąc i zapewniwszy się, że go psy nie zjedzą, Hengo konie 114 1, 6 | jak znajomego i z końmi go do szopy poprowadzili. Gerda, 115 1, 6 | że język rozumie, wziął go za rękę i prawie gwałtem 116 1, 6 | przemówił do niej. Wzięła go za rękę i wwiodła do sieni, 117 1, 6 | krwi była.~Dziwa pogłaskała go po mokrych włosach.~- Mów 118 1, 6 | pożegnać gospodarza, jakby go paliło z powrotem. Odebrał 119 1, 6 | Skinęła na ojca i powiodła go z sobą ku rzece.~- Nic wam 120 1, 6 | Wiec zwołać potrzeba, dawno go nie było i ludzie się rozbili 121 1, 7 | tak zmieniony, iż poznać go było trudno. W domu chodził 122 1, 7 | podszywały. Lot ptaków uczył go, nawet i zwierz, którego 123 1, 7 | porwawszy skoczył nań i rękami go poganiając z obu stron szyi, 124 1, 7 | Uściskali się i pod rękę go ująwszy, wiódł Doman do 125 1, 7 | stojąc przed nim. Ledwie go skłonił, by usiadł przy 126 1, 7 | jakiegoś duru w napoju, Niemka go tam syci na naszą zgubę. 127 1, 7 | kamienia, ale ludzie, toteż go ręce ludzkie wywrócić mogą - 128 1, 7 | naszych. To pewna, że lud, co go stawił, nie nasz był i znikł 129 1, 7 | tym, aby się zebrał, dawno go już nie było - rzekł Doman.~- 130 1, 7 | myślano, jak nieznacznie go zebrać, a że na Kupałę gromady 131 1, 7 | Stał miód na stole, ale go prawie nie tknęli. Pochmurniały 132 1, 7 | przed starym Wiszem. Dajcie go tu z zagrody, pokażemy, 133 1, 7 | kłapiąc tylko zębami. Nagnano go przecie ożogami do wrót 134 1, 7 | biegnąc żywo na przełaj, aby go nie mógł wyminąć. Gdy się 135 1, 7 | zabitego.~Kilka dni temu pojmał go w lesie któryś z ludzi Domana, 136 1, 7 | gdzie rozum jest, u mnie go nie ma. We mnie z bólu wyschło 137 1, 7 | Niech się świat spali, niech go morze pochłonie, niech ludzie 138 1, 7 | czy odstąpić precz, aby go na próżno nie dręczyć. Jęknąwszy 139 1, 7 | pamiętajcie o tym, że gdy go zmożecie, on ma dwóch synów 140 1, 7 | czasem i po nocach duchy go męczą, że się zrywa i krzyczy 141 1, 8 | do Piastuna ludzie, a gdy go doma nie zastali, bo często 142 1, 8 | nienawiść. Lecz nie tykano go, bo się wpływu jego na innych 143 1, 8 | słuchał nawet. Nazywano go też hardym, a może i był 144 1, 8 | okazywać złości a gniewu, niż go mieli w istocie, Piastun 145 1, 8 | chłodny i wytrzymały. Znano go jednak z tego, że gdy dla 146 1, 8 | człek prosty i od parobka go niemal we dnie pracy rozpoznać 147 1, 8 | i barci. Wstrzymali więc go na drodze, Wisz z konia 148 1, 8 | się w progu... Zobaczywszy go, wnet zamilkli wszyscy. 149 1, 8 | całe życie. Obawiano się go na grodzie i w okolicy, 150 1, 8 | lichej postaci Znoskiem go zwano. Zjawienie się jego 151 1, 8 | Obrzydły karzeł wziął go, dziwnie popatrzał na gospodarza 152 1, 8 | pozarzynali... Potemeśmy go puścili na jezioro, żeby 153 1, 8 | próg przestąpił, podszedł go przywitać.~Przyszedłem się 154 1, 8 | był owcę, a nie zdołano go zabić, choć pastwę mu odebrano. 155 1, 8 | Przytomność Sambora uwalniała go od przynoszenia złej wieści.~- 156 1, 9 | już w nim, i zdruzgotał go jeszcze... ale żeleźce i 157 1, 9 | orężem i odzieżą.~Jeszcze go przymocowywano, gdy Jaga 158 1, 9 | siwego i na stosie uwiązano go u słupa, skrępowawszy mu 159 1, 9 | jak swoich kochał, jak oni go kochali, jak gość dlań był 160 1, 9 | może inaczej być. Smerda go zabił... Smerdę zabić mała 161 1, 9 | liść znowu urwał, na ustach go położył i kilka kroków odszedł.~ 162 1, 9 | spuszczoną. Zobaczywszy go przed sobą dziewczęta wstały. 163 1, 9 | pochyliła się ściskając go za kolana.~Ludek głowę spuścił 164 1, 10 | rękami objął dąb, nogami się go uczepił i ze zręcznością 165 1, 10 | się objąć nie dawało, mchy go śliskim czyniły, parę razy 166 1, 10 | i dłonie nie wstrzymały go od nowego pokuszenia. Rozgrzany 167 1, 10 | Spaliliśmy zwłoki jego, płaczki go opłakały... z ojcami pije 168 1, 10 | Czy kneź, czy król, jak go tam zwać, musi być... a 169 1, 10 | wyższym brzegu wału, aby go lepiej słyszano, i stamtąd 170 1, 10 | To zwierz.~- Spłoszyć go!... - krzyknął pierwszy. - 171 1, 10 | łuk parobczak, naciągnął go i strzała świsnęła w powietrzu... 172 1, 10 | trząść zdobyczą, okazując go gromadzie, która się cała 173 1, 10 | chłopak na ziemię, rzucił go potem ciekawym, którzy z 174 1, 10 | chwyciwszy żbika za kark, poniósł go, potrząsając nim jak wróżbą.~- 175 1, 10 | napatrzywszy zaledwie ślepie, go ubił. Tak siedzi w kamiennej 176 1, 10 | Chwostek... i nasza strzała go tam dosięgnie. Bogowie wróżbę 177 1, 10 | byli, orzeźwieli ujrzawszy go, niósł ze sobą woń prastarych 178 1, 10 | siebie Myszki, ugaszczając go, dano mu pierwszy kubek 179 1, 10 | niemu i jak pies poczuł go wąchać. Z lekka potrącił 180 1, 10 | wąchać. Z lekka potrącił go łapą, zamruczał i poszedł 181 1, 10 | zamruczał i poszedł dalej. Widać go było zdążającego na pole 182 1, 10 | zatęsknił.~Chłopak ujrzawszy go już w pólku zerwał się na 183 1, 11 | ziemi. Sroczka zobaczyła go i krzyknęła nawołując. Z 184 1, 11 | miodu szczęścia tyle, ile go już na całym świecie nie 185 1, 11 | suchego kołacza, znalazła go, przyprószony był pyłem, 186 1, 11 | przyprószony był pyłem, otrzęsła go, opatrzyła i z koszyka grzybów 187 1, 11 | czym obwiązać głowę. Podała go milcząc starej.~Jaruha wzięła 188 1, 11 | Darmo o nim i nie myśl, bo go nie ma - rzekła Jaruha - 189 1, 11 | ból odczyniła, sama bym go wziąć musiała, bo tu nie 190 2, 12 | i na ogień święty nosić go nie było wolno. Gałęzie 191 2, 12 | nie rzuciła. Chłopak, choć go kusili parobczacy do wyścigów 192 2, 12 | pamięci Domana... Dziwa go zobaczyła tak stojącego 193 2, 12 | lecz Dziwa raz jeszcze go przywołała do siebie i kazała 194 2, 12 | chwycić nie dał. Zatrzymywali go znajomi i nieznajomi, aby 195 2, 12 | nimi - odmawiał. Posądzano go, że coś złego miał na myśli...~ 196 2, 12 | bo z wolna sen za powieki go chwytał.~Wtem z dala coś 197 2, 12 | ku ogniskom. Pośpiech ten go zdradził; usłyszał wnet 198 2, 12 | sobą, silne ręce chwyciły go z tyłu. Wyrwał się i stanąwszy 199 2, 12 | siadłszy na parobka zdusili go tak, iż tchnąć nie mógł.~ 200 2, 12 | napadł i mimo oporu Dziwy, co go przekleństwy i łzami odstraszyć 201 2, 12 | i zniewagi, choć drudzy go odwodzili tym, iż zwyczaj 202 2, 12 | błyszczał u boku... zobaczyłam go. Zmilczałam przyczaiwszy 203 2, 12 | skrwawiony Domana; kazała go puścić i nagnać, aby do 204 2, 13 | i skoczył z niego. - Kto go ranił?~Tu znowu zabrakło 205 2, 13 | popatrzał, lecz już nie spytał go więcej i z wolna pociągnął 206 2, 13 | i stanęła z pokorą.~-Kto go ranił? - zapytał gość. Jaruha 207 2, 13 | łowy wyjechał, a z łowów go przynieśli...~I trzęsła 208 2, 13 | Myszko - co mu jest, kto go ranił? gdzie?~- Wstyd przyznać 209 2, 13 | Spuścił głowę Duży, jakby go to wyznanie zbyt wiele kosztowało. 210 2, 13 | Doman z konia padł, bo go srodze raniła, nie wiem, 211 2, 13 | upływała? Albo ja patrzała, gdy go zabijali? Ja swoje robię. 212 2, 13 | gość z pośpiechem do ust go zbliżył i napił się biorąc 213 2, 13 | co się znali, nie lubił go Doman; po co tu ciągnął, 214 2, 13 | pójdę, zobaczę. - Baba go opatruje...~Bumir sapiąc 215 2, 13 | tego, co jest... My już go znamy, a tamci, jeszcze 216 2, 13 | idzie, i czuł, że Bumir go spyta nareszcie, z kim on 217 2, 13 | musiał, drugich namawiać, bo go był kneź znać wysłał, wziął 218 2, 13 | nie życzyła sobie widzieć go uleczonym tak prędko, i 219 2, 13 | cicho, iż Jaruha ujrzawszy go przelękła się, jakby wilkołaka 220 2, 13 | się dostać do dworu, bo go rany niezmiernie bolały.~ 221 2, 13 | siedzieć Znoskowi, obwiązała go na nowo. Ogień przygasł 222 2, 13 | chorobą gniew obudził. Sądzili go jeszcze śpiącym, gdy nagle 223 2, 13 | wszędzie wśliznąć umiał i że go używano na podsłuchy. Domyślić 224 2, 13 | gniewu napadzie Doman chciał go kazać powiesić na dębie. 225 2, 13 | Doman się ulitował i - psami go za podwórze wyszczuć kazał. 226 2, 13 | wyszczuć kazał. Wyprowadzono go więc za drzwi, na psy świśnięto 227 2, 13 | potrafił całemu stadu goniących go ogarów wyrwać, zręcznie 228 2, 13 | może nawet żałowała, że go nie powieszono, gdyż z wisielców 229 2, 13 | się nad ranem w las, aby go nie schwytano znowu, ciągle 230 2, 14 | jeszcze widać nie było, bo go gęstwina zasłaniała zielona. 231 2, 14 | nasz... broniąc się zabiłam go. Nie chcę, aby się jego 232 2, 14 | załamując rzekł stary - ja go nosiłem małym na rękach...~ 233 2, 14 | dziewkę... - Mów, jakeś ty go zabiła! - odezwał się stary.~ 234 2, 14 | żal! - zawołał - nosiłem go dzieckiem na ręku; chłopak 235 2, 14 | ognia zasiadła i pierwszą go drzazgą podsyciła. Była, 236 2, 14 | na Wiszowej córce i już go od niej nie zwrócił. Poszeptał 237 2, 14 | uderzył starego i pchnął go wewnątrz chramu nakazująco.~ 238 2, 14 | gniewu dłonią pochwycił go za brodę trzęsąc nią.~- 239 2, 14 | ściskając w ręku miecz, jakby go ochota brała porwać się 240 2, 14 | tak śmiało, tak pewny, iż go nikt nie tknie, jakby go 241 2, 14 | go nikt nie tknie, jakby go wojsko broniło. Tłum mu 242 2, 14 | leżącego knezia, o mało go jeszcze wściekły Chwost 243 2, 15 | miłościwy nie wrócił, czy go gdzie widać lub słychać 244 2, 15 | Czekali, nie mogąc się go doczekać - kędyś ponad lasami 245 2, 15 | powiezie.~Biała pani, głaszcząc go po głowie, potakiwała.~- 246 2, 15 | Odpoczywaj no spokojny - ja go wyprawię sama. Nim dzień 247 2, 15 | wilcza została, nie bardzo go poznać było można od drugich, 248 2, 15 | dniach całych zabawiał, brała go z sobą, gdy jechała, obejść 249 2, 15 | bez niego nie mogła. Kneź go też lubił, bo mu się jak 250 2, 15 | Hadon! - zawołał zobaczywszy go kneź - zbliż się tu, jutro 251 2, 15 | powietrzu na ławę legł. Psy go obsiadły, pił, drzemał, 252 2, 15 | dam; chcę posłuchu i będę go miał.~My ci w sprawiedliwych 253 2, 15 | siedział na nim gniotąc go. Działo się to przeciw drzwi 254 2, 15 | Rzucili się kmiecie ratować go i wnet powstała wrzawa ogromna, 255 2, 15 | krew płynąca tak uszła, iż go słabnącego dwóch chwyciło 256 2, 15 | padał.~Tak podtrzymując go i tamując krew uchodzącą, 257 2, 15 | wieszać chciał za to, że go nie bronili w czas i kmieciom 258 2, 15 | śpieszyć z wojną. - Tu po czole go uderzyła białą ręką. - U 259 2, 15 | Odziać, nakarmić trzeba go i ze służbą do ojca odprawić. 260 2, 15 | zostaw to mnie.~Pogładziła go pod brodę.~- Na wieżę idę, 261 2, 15 | przystojny, żwawy i wesół. Smerdą go sama kneźna uczyniła, znalazłszy 262 2, 15 | przyprowadzonych przez Muchę ujęło go z wolna pod ręce. Próbował 263 2, 15 | ale osłabły był i łatwo go wziąć im przyszło. Dał się 264 2, 15 | silnemu parobkowi, który go poniósł po drabinie, Brunhilda 265 2, 15 | Kneźna rachowała na to, że go swym głosem i słowem łagodnym 266 2, 15 | zjednać sobie. Mucha miał go do tego przygotować.~Wkrótce 267 2, 15 | powieki.~Brunhilda kazała go posadzić u stołu, sama stając 268 2, 15 | trochę podchmielony, ludzie go nie zrozumieli, kazał, prawda, 269 2, 15 | Kneźna siadła przy nim, sama go karmiąc i zachęcając do 270 2, 15 | konno miało i podtrzymywać go w drodze. Obdarowała Brunhilda 271 2, 15 | rzekła - i miej rozum, bo go tu wiele potrzeba. Jedź 272 2, 16 | chociaż się tym pocieszał, że go na grodzie napaść kmiecie 273 2, 16 | się ktoś do wrót; wzięto go i przyprowadzono do dworu. 274 2, 16 | spał jak kłoda, więc choćby go ze snu wytrzeźwiono, z miodu 275 2, 16 | napadli nań i pochwycili go. Jęli go trząść, czy znaku 276 2, 16 | nań i pochwycili go. Jęli go trząść, czy znaku jakiego 277 2, 16 | jakiś znaleziono. Związali go łykami i uprowadzili w las, 278 2, 16 | pomogło nic. Ludzie, co go pojmali, o czymś wiedzieć 279 2, 16 | Chwost zaraz słać ludzi, aby go odbić, ale czyja była czeladź 280 2, 16 | zaręczeń stryjenki, aby go dodani mu ludzie w lesie 281 2, 16 | konia i na rękach poniesiono go, płacząc razem i radując 282 2, 16 | rzuciła się nań, chwytając go z jękiem i płaczem w ramiona. 283 2, 16 | i przekleństwa. Zaczęto go pytać wreszcie.~- Cóż ja 284 2, 16 | potrzebuje nas, ale i my go potrzebujemy. Wojowaliśmy 285 2, 16 | żona wciąż patrzała, jakby go oczyma trzymała na uwięzi - 286 2, 16 | złotego miodu i na stole go wpośród gości ustawiła. 287 2, 16 | milczał. Starzy sądzili, że go przecie do rozumu i pomiarkowania 288 2, 16 | rzucał się tylko, targały go męczarnie wielkie, aż jak 289 2, 16 | garnka i szepcąc oddawała go uśmiechającej się zwycięsko 290 2, 17 | wdrapał i przeskoczywszy go wpław począł do brzegu się 291 2, 17 | Pastuchy za nim pognały, ale go pochwycić nie mogły Żuła 292 2, 17 | przestraszone stworzenie, które go jak szalone w zarośla wniosło. 293 2, 17 | znikł z oczów pogoni, już go w lesie próżno dalej pędzić 294 2, 17 | nie dopadł stadniny, aby go zmienić. Podjechał do koni, 295 2, 17 | doń jak kleszcz i pognał go, rzucając świerzopę, która 296 2, 17 | z Leszkiem, jak dziecko go zabawiając powieściami. 297 2, 17 | chłopca sprowadzono, aby go pieśniami rozrywał. Ojciec 298 2, 17 | Żuła stał u wrót. Puszczono go poznawszy, że był z orszaku 299 2, 17 | mogąc mówić zapłakał.~Stary go nie poznał zrazu, oczy miał 300 2, 17 | swe dziecię i żal mu się go zrobiło. Krzyknął na ludzi. 301 2, 17 | Nadciągający kmiecie wnet go otoczyli, ale ku nim ani 302 2, 17 | Broni się i zając, gdy go psi biorą... Pozbył się 303 2, 17 | wieźć ich nie chciał. Próżno go Żuła parę razy kopnął nogą. 304 2, 17 | słuchał; z otaczających go jedni po drugich i razem 305 2, 17 | będzie. Chwostek, coście go tak przezwali, i Niemka 306 2, 17 | podda... Wreszcie weźmiecie go - ma on dwu synów u Niemców; 307 2, 17 | nie macie, trzeba, by wam go kto przyniósł!~- Precz z 308 2, 17 | Wizuna za rękę i odciągnął go nieco w stronę od Bumira 309 2, 17 | się domagam...~- Będziesz go miał! - zaczęto krzyczeć 310 2, 17 | Chwostek pomyśli, żeśmy się go ulękli, i uspokoi się... 311 2, 17 | uspokoi się... Może nam się go uda pochwycić nie dobywając 312 2, 17 | Oszczędzim krwi... Zamordujemy go w lesie... Jeżeli się nam 313 2, 17 | Bumir przybył, puszczono go wnet i sama pani wyszła 314 2, 17 | Byt on tu domowy i znano go, że się zawsze płaszczyć 315 2, 17 | przyjmować.~Biała pani przyjęła go wejrzeniem niespokojnym 316 2, 18 | jechać nie mógł. Brunhilda go nie puszczała. Zrazu słuchał 317 2, 18 | przestrachem się porwała.~Wzięła go, jak mówiła, za wilkołaka, 318 2, 18 | szybko coś mruczeć, jakby go przeklinała, co go niemało 319 2, 18 | jakby go przeklinała, co go niemało nastraszyło. Trzęsąc 320 2, 18 | boś szpetny... Choćbyś go dziewce dał i bez wrotyczu, 321 2, 18 | rzuciła się ku panu otaczając go, ze wszech stron w krzakach 322 2, 18 | nie złamał nogi; trzeba go rzucić było. Gdy smerda 323 2, 18 | słuchał, czy nie dojdzie go odgłos w lesie jaki; jęczenie 324 2, 18 | poszedł na zwiady. Zrazu go Chwostek puszczać od siebie 325 2, 18 | teraz siedzi, a Piastunem go zowią. Do niego zajść i 326 2, 18 | się ledwie.~Zobaczywszy go Piastun wstał i podszedł 327 2, 18 | przypatrywał mu się, jakby go dzieś widział i poznawał.~- 328 2, 18 | Chwostek do dworu. Piastun go na ławie sadził i chleb 329 2, 18 | śmiechem. Smerda posłyszawszy go wzdrygnął się. Dosyć było 330 2, 18 | wiedział, co począć, trwoga go wreszcie zapędziła do komory, 331 2, 18 | potrafi się rozeznać. Może też go który z naszych napotka 332 2, 18 | schowany mógł słyszeć, jak go wyklinano i nań się odgrażano. 333 2, 18 | się ku drzwiom, od których go smerda ledwie potrafił odciągnąć.~ 334 2, 19 | ku Piastunowi i pozdrowił go w języku, który choć nie 335 2, 19 | i najwyższego, wyznajemy go i teraz, choć pomniejszych 336 2, 19 | zapraszał. Widać było, że go ciekawość i niepokój do 337 2, 19 | własny... Dlatego cierpieć go nie możemy i lud wszelkie 338 2, 19 | lud wszelkie ciągnie, aby go obalić.~Rozpowiadał im potem, 339 2, 19 | znak ten - rzekł - wiem, że go czczą ludzie tej wiary nowej, 340 2, 19 | ludzie tej wiary nowej, noszą go na sobie dla obrony od wszelkiego 341 2, 19 | poszanowaniem krzyżyk i całując go, a potem spod sukni dobywszy 342 2, 19 | Boga i nawracanie tych, co go jeszcze nie znają... Krzyż 343 2, 19 | Jakże Bóg mógł zezwolić, aby go męczono? - zapytał.~- Uczynił 344 2, 19 | nowego i że dlatego noszą go wyznawcy tej wiary, iż od 345 2, 19 | stos łuczywa i podpalić go.~Ogromne płomię buchnęło, 346 2, 19 | nich było wielkie, a zmóc go inaczej nie potrafiłoby " 347 2, 19 | już w gotowości przyjęcia go od niej, a gdy dzieciak 348 2, 19 | rzucił ściskając je, podniósł go i wodą ze źródła pokropił. 349 2, 19 | i Ducha Świętego chrzczę go imieniem Ziemowita. Niechaj 350 2, 19 | była, westchnął każdy, bo go ona z chaty jego wyganiała, 351 2, 19 | głowę chłopca; rosy, aby go oblała i rość mu pomogła; 352 2, 19 | rość mu pomogła; wody, aby go napoiła życiem i męstwem; 353 2, 19 | przyniósłszy z napojem, wylewali go na mogiły i niewiasty znowu 354 2, 20 | półce nigdy nie postawił ani go komu sprzedał. Próbował 355 2, 20 | komu sprzedał. Próbował go sam, a jeśli mu się jak 356 2, 20 | nie zagadał wesoło, zaraz go na kupę ciskał. I była łupin 357 2, 20 | położyć nie omieszkiwał, bo go tu z innych krajów jeszcze 358 2, 20 | zadumany a milczący, wziąłby go każdy za robotnika niezdarę, 359 2, 20 | a na pół dłoni gruby, co go dwu ludzi ledwie udźwignęło, 360 2, 20 | kmieć, czeladzi kilkoro go otaczało. Gdy z konia zsiadł, 361 2, 20 | z konia zsiadł, zaraz mu go wzięli, a że czółna w pogotowiu 362 2, 20 | przerażona, rękami usiłując go odepchnąć od siebie. Widziała 363 2, 20 | u kręgu kamieni. Z dala go zobaczyła, blady był jeszcze, 364 2, 20 | ona się cofnęła, ale z oka go nie spuszczała. Człowiek 365 2, 20 | tego człowieka, może to, że go zabiła. Sama nie wiedziała, 366 2, 20 | rodzie całym, a nie chciałem go.~- Zabijcie mnie! - powtórzyła 367 2, 20 | rzekł stary ściskając go - tyle miała siły. Wiesz, 368 2, 20 | pojechał do chramu.~Mila widząc go wychodzącego pobiegła pod 369 2, 20 | jej nie widziano, śledziła go oczyma. Ojciec to widział, 370 2, 20 | krzyknęła zasłaniając oczy, ale go już nie było, gdy je odkryła.~ 371 2, 20 | Ogień przygasł, rzuciła się go podsycić. Z chramu się rozchodzili 372 2, 20 | lubczyk miała, tobym mu go dała w miodzie, ażeby snu 373 2, 20 | Komu kogo chciała, temu go dała.~Duchy ją umyślnie 374 2, 20 | guz od koszuli i rzucając go starej na ręce. Jaruha się 375 2, 20 | na obu rękach oparty, aż go oczyma obudzić musiała ze 376 2, 20 | weń miodu nalała i sama go podała Domanowi patrząc 377 2, 20 | patrząc mu w oczy. Przyjął go, począł pić. Mila z sercem 378 2, 20 | pluchę, słońce piekło, choć go widać nie było.~- Ojcze 379 2, 21 | przyszedł na usta, trwoga go odpędzała. Słano ludzi na 380 2, 21 | się rozsierdził i do wieży go zamknąć kazał.~- Łże niepocziwy, 381 2, 21 | Łże niepocziwy, kmiecie go przekupili... Nie będą śmieli 382 2, 21 | gniewnie jak niedźwiedź, gdy go ruszą z łożyska.~Biała pani 383 2, 21 | i patrzą na, gród, jakby go oczyma zjeść chcieli.~- 384 2, 21 | się słońcu, a pożegnaj, bo go nie zobaczysz więcej!~Kneź 385 2, 21 | do świetlicy, postrzegł go i o podłogę nim cisnął, 386 2, 21 | o podłogę nim cisnął, aż go roztrzaskał w kawały.~Pełen 387 2, 21 | głęboko w ziemi siedzi, a ma go być tyle drugie pod nią, 388 2, 21 | Puśćcież z wieży i tego, co go tu głodem morzyć chcecie - 389 2, 21 | zwierzem nie gadać, a bić go w łeb! Weźcie ludzi i przychodźcie 390 2, 21 | odprawiono wiele, nie było go już tyle potrzeba, a odsiecz 391 2, 21 | chciał już iść i wstał, wtem go wyprzedził brat najmłodszy, 392 2, 21 | nikt mu nie bronił. Nikt go nie znał. Włóczyło się tak 393 2, 21 | patrzał na stołb i obchodził go dokoła, coś niby po ziemi 394 2, 21 | ziemi. Sunął się tak, iż go nie dostrzeżono. Po piasku 395 2, 21 | niego Znosek i wkoło pasa go sobie umocował.~Cicho było 396 2, 21 | podszedł burcząc i potrącił go nogą.~- Słyszysz ty - byłeś 397 2, 21 | skonał.~Parę razy Chwostek go jeszcze nogą potrącił, lecz 398 2, 21 | odszedł. Biała pani płachtą go narzucić kazała. Nazajutrz 399 2, 21 | kazała. Nazajutrz miano go w stronę jeziora niepotrzebnym 400 2, 21 | wnijścia nie bronił. Poczęli go rąbać, bić i łamać, nie 401 3, 22 | Piastunowego dworka, chcąc go też z sobą na naradę powołać.~- 402 3, 22 | dowiedzieli się tylko, iż go dawno doma już nie było.~ 403 3, 22 | Za srogiego i okrutnika go miano, lecz sprawiedliwym 404 3, 22 | on żupanem możnym, znali go wszyscy jako dzielnego, 405 3, 22 | dzielnością dokazał. Znano go i z nienawiści ku Niemcom, 406 3, 22 | Dobka znając okrzykiwać go chcieli, ale sam im usta 407 3, 22 | zapytał gospodarz, który go i nie widział dawno, i nie 408 3, 22 | Myszkowie, i Leszki witać go szli, a nim do mówienia 409 3, 22 | milczał. Myszkom się zdało, że go mieli za sobą, a Leszkowie 410 3, 22 | nim do koła szli, prosili go, aby im radę dał, co czynić 411 3, 22 | najliczniejsza była, śmielsi poczęli go obwoływać, ale zaledwie 412 3, 22 | odskoczyła połowa, ani znać go nie chcąc za wodza.~Tuż 413 3, 23 | nieprzyjaciel znajdował i jak go osaczyć najlepiej.~Drugiego 414 3, 23 | kraj lasu, kilka kroków go dzieliło od najezdnika.~ 415 3, 23 | odkąsił, choć wiedział, że go tam zaraz oszczepem do ziemi 416 3, 23 | się starał. Wyciągniono go wnet z kupy za nogi - aż 417 3, 23 | wypatrzywszy wprzódy drogi!~Znam ja go, to Niemiec, Hengo się zowie. 418 3, 23 | wstrzymał.~- Nie - dajcie go mnie, dyby mu nałożę i do 419 3, 23 | czeladź na skinienie zaraz go odprowadziła, lecz nim odszedł, 420 3, 23 | winnym nie był zdrady, bo go kneziowie z sobą gwałtem 421 3, 23 | nie dając, w pętach precz go nazad odciągnięto.~Zebrane 422 3, 23 | siebie Henga i z litości go nakarmiwszy, badać zaczął 423 3, 23 | nią postarano.~Puszczono go z tym nazad. Dobek szedł 424 3, 24 | wydawał, pragnął pokazać, iż go stało na przyjęcie i uraczenie 425 3, 24 | dziewcząt robił mężatki", bo go przy weselach dużo spijano.~ 426 3, 24 | już próżny, milcząc podała go Mili i dziewczę napełniło 427 3, 24 | drugi.~Jaruha wypróżniła go chciwie.~- Na cześć Trójgłowowi, 428 3, 24 | nie pyta, a za serce wnet go chwyta... o lubczyku, dobre 429 3, 24 | stał nietknięty, aż Jaruhą go dopiero rozplątać mogła 430 3, 24 | Dziewierza nie miał; Wizun mu go zastępował, prowadząc drużbów 431 3, 24 | gniewał się na siebie, że go serce gdzie indziej ciągnęło. 432 3, 24 | z nową pieśnią do pieca go niesiono uroczyście, rzucając 433 3, 24 | jeszcze, spodziewano się go, wyglądano co chwila. Brat 434 3, 24 | ręku trzymał. Pochwycono go gdzieś na drodze, a Niemcy 435 3, 24 | gęślarz padł u progu, ale go za sznur wciągnięto do izby. 436 3, 24 | przystąpił do starca i kopnął go nogą. Chciano z niego dobyć 437 3, 24 | chyba szyderstwy. Zaczęto go nielitościwie smagać. Śmiał 438 3, 24 | zdawał się czuć bólu.~Ludzie go wnet z konia ściągnęli, 439 3, 24 | pochwycił z sobą; chcieli mu go odebrać, lecz ściskał tak 440 3, 24 | iż we dwu i trzech zmóc go nie potrafili - padł z nim 441 3, 24 | tak nad nim, to popychając go, to uderzając, to naradzając 442 3, 24 | skończył i zmilczał. Kazali go wlec precz i odeszli gniewni. 443 3, 25 | Napadną święty chram? Rzucić go i uciekać czy pozostać i 444 3, 25 | znalazł, w szopach było go dosyć zabranego na wojnach 445 3, 25 | poskładanego w ofierze, ale któż go miał wziąć? Za słabe były 446 3, 25 | pochwycił.~Starzec ciągnął go na suchy brzeg, ale już 447 3, 25 | Nadbiegł posługacz -pochwycono go dyszącego jeszcze - lecz 448 3, 25 | i zamknęły. Podniesiono go i na sukni, którą Wizun 449 3, 25 | schylony nad nim, z wody go ocierał i dłońmi ogrzewał 450 3, 25 | klękła przy nim Dziwa pojąc go sama, zapomniawszy o sobie 451 3, 25 | opadały mu znużone.~Wzięto go już nocą na nosze z gałęzi 452 3, 25 | snem - do rana.~Opatrzywszy go Wizun znowu poszedł czuwać 453 3, 25 | lądu, lecz z wolna, jakby go sama fala niosła, bo wiatr 454 3, 25 | dokoła. Wizun wstał, poznała go zaraz, podnosząc ręce szła 455 3, 25 | Wizun.~- Dużo? Tyle, ile go było... Zginęli wszyscy... 456 3, 25 | jeszcze - a dobudzić się go było trudno. Stary więc 457 3, 25 | zdrętwieniu, jak fale unosiły go i rzucały, jak tonął i dobywał 458 3, 25 | powstać nie mógł, paliło go pragnienie, snem gorączkowym 459 3, 25 | nie schwycił tu, a widzieć go pragnęła, wstyd jej było 460 3, 25 | nadciągnął. Doman ujrzawszy go prośbę powtórzył.~- A idźże 461 3, 25 | chłodnym wietrze i rosie, stary go do łóżka położył z gorączką. 462 3, 25 | położył z gorączką. Żal mu się go zrobiło, gdy potem ujrzał 463 3, 25 | zapadł, skarżył się, że go po kościach łamało. Dziwę 464 3, 25 | Trzeba mi mleka, w którym bym go rozmoczyć mogła, i kawałka 465 3, 25 | rosło pod okopem, który go opasywał. W pośrodku były 466 3, 25 | chciała.~Jeden był za duży, to go obrem przezywała; drugi 467 3, 25 | przezywała; drugi za mały, to go krasnalkiem zwała; ten był 468 3, 25 | dzbanuszkiem i nie wrócił; smok go połknął, a dzbanuszek sam 469 3, 25 | wpadł w przeręblę i ryby go zjadły, tylko piórko od 470 3, 25 | ten poleciał wysoko i sępy go rozszarpały, co pilnują 471 3, 25 | muszę mieć!~Królewna, jak go tylko zobaczyła, srodze 472 3, 25 | król szczęśliwy uściskał go i zawołał do córki:~- Inaczej 473 3, 25 | pogonił za nią. Ulękła się go strasznie, usiadła na ziemi, 474 3, 26 | wczoraj nim zostanie, jutro go nie nękał.~Myślał trochę 475 3, 26 | przyjmował u siebie, przecie go wszyscy szanujecie. A czemu 476 3, 26 | losie i wszyscy obstąpili go zaraz, dopytując, co się 477 3, 26 | strzał i od sznurów, jakimi go krępowano do kości, począł 478 3, 26 | żadnego.~- Jeżeli prędko go nie obierzecie - dodał - 479 3, 26 | postrzegłszy to, wzięli go pod ręce.~- Ty musisz być 480 3, 26 | jego włosów powstali.~Wnet go zaproszono do koła, miejsce 481 3, 26 | innym idzie okrzykującym go gromadom.~W mgnieniu oka, 482 3, 26 | oka, zanim pomyślano, by go zatrzymać, już dopadł konia 483 3, 26 | nim z oczów kmieci, którzy go pochwycić chcieli. Zwolnili 484 3, 26 | przyznając, iż tak się ukrył, że go wyszukać, a nawet na ślad 485 3, 26 | ani w lesie znaleźć, ani go w zagrodzie, około której 486 3, 26 | nią nie chcieli.~- A ja go tu przyprowadzę - rzekła. - 487 3, 26 | mną się on nie skryje, ja go znajdę.~Tym bardziej że 488 3, 26 | torby kawałek chleba spożyła go, dała nogom się wyprostować 489 3, 26 | a mały Ziemko płacze, bo go jakby w niewoli trzymają! 490 3, 26 | Zbliżywszy się tedy prosić go zaczęli usilnie, aby woli 491 3, 26 | knezia znaleźli i jutro go przywiodą.~Milcząc przesiedział 492 3, 26 | obrócę?~Wołanie wielkie go zagłuszyło: - Piastun! Piastun!~ 493 3, 26 | się przez ciżbę przynieśli go Piastunowi - młodszy z gości, 494 3, 26 | znak, na siwe włosy starca go nałożył.~I znowu wrzawa 495 3, 26 | znak władzy własnymi rękami go Piastunowi na biodrach zawiesił. 496 3, 26 | otoczony drużyną, która go opuszczać nie chciała, powrócił 497 3, 26 | oblegały zagrodę, okrzykując go nieustannie, cisnąc się 498 3, 26 | w lasach spodziewano się go oskoczyć i wymordować do 499 3, 27 | palca pierścień i ukazując go rozkazał stróżowi, aby natychmiast 500 3, 27 | i gniew a żal opanowały go coraz mocniej. Młodzi kneziowie