Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
msciwojowego 1
msciwoju 1
mszczac 1
mu 530
mucha 14
muche 6
muchy 3
Frequency    [«  »]
587 bylo
586 go
576 za
530 mu
522 gdy
461 juz
454 ja
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

mu

1-500 | 501-530

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | głośniej coraz odpowiadały mu bory, coraz bliżej, silniej 2 1, 1 | bujny, poplątany spływał mu kudłami na barki i osłaniał 3 1, 1 | brunatnego koloru okrywała mu ramiona, pod szyją spięta 4 1, 1 | do starego podobny. Twarz mu jeszcze nie porastała, włosy 5 1, 1 | przywiązywać. Milczący pomagał mu wyrostek. Na grzbiety koniom 6 1, 1 | krzyknął. Druga strzała utkwiła mu w nodze.~A z lasu dał się 7 1, 1 | nogę zranioną, czuł, że mu krew ciekła jakby ciepły 8 1, 1 | czoła. Zmęczony był - piersi mu się podnosiły, a że krwawymi 9 1, 1 | strachu i wrzasku?~Chłopak mu dopiero wskazał na własną 10 1, 1 | Spojrzał nań czekając, by mu Gerda oczyma odpowiedział. 11 1, 1 | długa do pasa broda piersi mu osłaniała. Biały wysoki 12 1, 2 | naprzeciw mężowi, dając mu gwałtowne znaki, aby z nią 13 1, 2 | rękę gościowi i pokłonił mu się mówiąc, a zarazem wskazując:~- 14 1, 2 | nikt tu nie miał, jeśli on mu jej~nie podał... Hengo, 15 1, 2 | starszego syna, poszeptał mu na ucho... wyszło ich zaraz 16 1, 2 | worku grzebać się zaczął, mu oczy błyszczały. Wydobywał 17 1, 2 | ich próbować zaczął, nic mu w nich sierści nie pozostawało.~ 18 1, 2 | i pakował bursztyny.~Pot mu ciekł z czoła, napił się 19 1, 2 | u siebie doma ma, czego mu trzeba - ziemię matkę pod 20 1, 2 | popijał do syta, a nierychło mu na myśl przyszło, dziecko 21 1, 2 | powiódł ku rzece, dawszy mu wprzód sakwy zrzucić w szopie, 22 1, 3 | Ja nie wiem więcej, dań mu daję, jaką każe - i znać 23 1, 3 | z włosami długimi, które mu gruby kark okrywały. Na 24 1, 3 | jego towarzysze mniej się mu jednak niż Niemcowi przypatrywali. 25 1, 3 | smerdzie pokłonił, chociaż ten mu nie myślał oddać powitania. 26 1, 3 | Skłonił się i Hengo, ale mu twarz pobladła, czuł, że 27 1, 3 | się Wisz powoli - dajcie mu pokój, chleb z nim łamałem.~- 28 1, 3 | złego zrobić mogę?~- Związać mu ręce - krzyknął smerda - 29 1, 3 | popatrzywszy na starego rychło mu ochota odeszła spowolniał 30 1, 3 | ławie smerdy, przysunął mu się do ucha, zasłonił dłonią 31 1, 3 | zasłonił dłonią i żywo, długo mu coś szeptać zaczął. Z twarzy 32 1, 3 | zaczął. Z twarzy nie widać mu było przestrachu... Gdy 33 1, 3 | swoich ludzi:~- Rozwiązać mu ręce - pojedzie jutro z 34 1, 3 | cudownie od sznurów, które mu ręce krępowały, Hengo ze 35 1, 3 | siedział Hengo, gospodarz dał mu znak i wy-szli razem do 36 1, 3 | obejrzawszy się szepnął mu do ucha:~- Ja się ich nie 37 1, 3 | żarty strojąc, a towarzysze mu rozgłośnym śmiechem wtórowali. 38 1, 3 | zawlókł do środka. Ludzie mu widocznie nie w smak byli.~ 39 1, 3 | zagadnięty parobczak, choć mu się niedawno twarz śmiała, 40 1, 3 | potoczył dokoła - zobaczył, jak mu się smerda przypatrywał 41 1, 3 | zacząć rozmowę, gdy stary dał mu znak, aby z nim za wrota 42 1, 3 | z pokłonem... powiecie mu, co posłyszycie.~Przyszedł 43 1, 3 | was skończy.~Wisz przerwał mu.~- Nie na wieczność tam 44 1, 3 | bestia, ale pokłony lubi, bij mu je, zyszczesz łaski, nie 45 1, 3 | oparty o wrota. Psy przyszły mu się łasić do ręki, pogłaskał 46 1, 3 | Spojrzała na chłopaka i smutnie mu się uśmiechnęła.~- Co ty 47 1, 3 | Sambora i rękami obiema śląc mu pożegnanie, z uśmiechem, 48 1, 4 | niedźwiedzią skórę, której mu było żal, ale smerdzie 49 1, 4 | u pasa uwieszał. Smutnoż mu było. A przecież, młody, 50 1, 4 | zagrodzie za życie całe.~I żal mu było wszystkich, bo ku chacie 51 1, 4 | oprócz starej Jagi, która mu kołacz do torby przyniosła, 52 1, 4 | nikogo. Parobcy tylko na szyi mu się wieszali.~Smerdowi towarzysze, 53 1, 4 | odprawił go sucho. Konia mu z domu nie dawano - musiał 54 1, 4 | skarby, kto chce, a brać, ile mu się podoba; ale musi spieszyć 55 1, 4 | żyw, ale niemy, gdyż duchy mu usta zamknęły, aby ich tajemnic 56 1, 4 | jakby poruszanych strun mu towarzyszył. Słów jeszcze 57 1, 4 | pieśnią być musiało, jakby mu ona nie wylewając się z 58 1, 4 | nabrzmiewała w nich, jakby mu była tchnieniem... bez którego 59 1, 4 | Wisznu i Samowile?~Głos mu się zniżał, głowa trzęsła...~- 60 1, 4 | przed ślepym stało - wianki mu kładli na skronie. Na grodzie 61 1, 4 | skronie. Na grodzie kneź dawał mu ławę okrytą, miejsce poczesne; 62 1, 4 | ludem Czytaj idzie. Zabrakło mu ziemi doma, siołom roli, 63 1, 4 | Wisznu wota: Lud umiera, daj mu ziemi! Bóg się ulitował, 64 1, 4 | królu na Dunaju, nie waż mu się stać oporem. Ręce łamie 65 1, 4 | pokojem iść, czy wojną? Czy mu opór stawić zbrojno? Dziewki 66 1, 4 | dziewczyno... Karciana mu radzi: Królu - wojsko postaw 67 1, 4 | przyjdzie, lud zabiera, iść mu każe. Dziewki płaczą, on 68 1, 4 | raźniejszą a ognistszą, i słowa mu żywiej biec zaczęły, a białe 69 1, 4 | zgładzić żmiję, smoka? Miecz mu skóry nie przebije, pałka 70 1, 4 | czaszki nie roztrzaska, gardła mu nie zduszą dłonie i piorun 71 1, 4 | ogień ten pochłonie, niech mu wnętrzności przepali. Niech 72 1, 4 | wnętrzności, trzewa ogień mu wyżera. I z jamy głowę wywleka, 73 1, 4 | zwojował narody. A broda rośnie mu siwa i już mu piersi zakrywa, 74 1, 4 | broda rośnie mu siwa i już mu piersi zakrywa, już i do 75 1, 4 | zakrywa, już i do kolan mu sięga A kiedy dotknie się 76 1, 4 | ziemi, król wie; że umrzeć mu pora. Ni się weseli, ni 77 1, 4 | Rzekł i młotem w skroń mu ciska, krew szkarłatna 78 1, 4 | opierając, podnosić. Pomogli mu Sambor i pachołcy.~- Cóż 79 1, 5 | naradach? Dlatego kazałem mu jechać za sobą. Ale mi się 80 1, 5 | czasu nie ma... nie dać mu zażyć głodu, nakarmić i 81 1, 5 | siebie was przypuści - rzekł mu smerda po cichu - macie 82 1, 5 | trochę gniewny, wczoraj mu, słyszę, synowca przyprowadzili, 83 1, 5 | kmieciami się wąchał... Trzeba mu było, sadząc do ciemnicy, 84 1, 5 | włosami na ramionach, które mu kiwnąwszy głową, dało znak, 85 1, 5 | Kneź wam powie sam, czy mu tego potrzeba - rzekła - 86 1, 5 | go Kos, pachołek dawniej mu znany, i poprowadził do 87 1, 5 | wczora - szepnął - oczy mu wyłupiwszy... Samem patrzał, 88 1, 5 | trzymali, a stary Zrzega nożem mu źrenice wyjmował... Krew 89 1, 5 | spuścili do ciemnicy i tam mu wodę i chleb dają, póki 90 1, 5 | postoi, mocniejszy będzie, bo mu ludzkie czaszki za podwaliny 91 1, 5 | boi... Któż wie? Zadano mu, że z kmetami się zmawiał 92 1, 5 | Chmura siwa jak chusta na pół mu związywała czoło. Jakiś 93 1, 6 | który go ogarniał, nie dał mu dłużej pozostać w izbie 94 1, 6 | zawołał - tu!~I pokazał mu jak psu na nogi swoje. Hengo 95 1, 6 | nie pomogło nic... pacholę mu ogromny kubek przyniosło, 96 1, 6 | niego wzdragał, kneź gwałtem mu do gardła lać kazał. Chwyciło 97 1, 6 | począł, nie dając mu czasu na odpowiedź - muszą 98 1, 6 | ale kneź drzemał, oczy mu się zamykały... Mówił jakby 99 1, 6 | padłem... precz!...~Oczy mu się otwarły, postrzegł stojącego 100 1, 6 | się już na mnie... Życiam mu nie wziął... niech gnije 101 1, 6 | może słowo jakie do uszu mu doleciało, popatrzał nań 102 1, 6 | do swobody nawykły, ja mu ukrócić potrafię.~Napił 103 1, 6 | się opatrzył Hengo, gdy mu niemal wszystek jego towar 104 1, 6 | sznurować począł sakwę, rzekł mu porywczo:~- Grafowi powiedzcie, 105 1, 6 | Nie czekając już, aby mu radę powtórzono, ruszył 106 1, 6 | jedną z dziewek powiedzieć mu, by się nie frasował, że 107 1, 6 | by się nie frasował, że mu sama za towar nabrany wynagrodzi. 108 1, 6 | nagromadzonego kupami. Dano mu sobie wybierać i Hengo ciesząc 109 1, 6 | zachwiał, padł, z gardła mu się dobył głos chrapliwy... 110 1, 6 | którym sakwy poprawiał, pilno mu się wyrwać było, a głosu 111 1, 6 | bądź niemy...~Pogroził mu stary, chłopak nań patrzał 112 1, 6 | kmieć popatrzał nań, jakby mu z oczów chciał czytać.~- 113 1, 6 | pozdrowić was kazał... dobrze mu tam...~- Młodemu dobrze 114 1, 6 | nie wiedział, skąd i jak mu przyszły i jak się złożyły.~ 115 1, 6 | nuciła po cichu - poruszyło mu się serce, w piersi zakipiało 116 1, 6 | był wydać ze swą mową, że mu kazano być niemym i głuchym, 117 1, 6 | niemym i głuchym, i z ust mu się wyrwało mimowolnie:~- 118 1, 6 | Łagodny głos jej do serca mu trafił.~- Słowo twoje nam 119 1, 6 | chłopię po twarzy.~I pochyliła mu się do ucha, a on z płaczem 120 1, 6 | chmurny siadł za stół, usta mu się otworzyć nie chciały, 121 1, 6 | czole miał jakby kamień, co mu nawet oczu otworzyć nie 122 1, 6 | i wesele domu, na twarz mu jasny występował promień. 123 1, 6 | występował promień. Uśmiech jej mu odpowiadał zwykle, lecz 124 1, 7 | podniesioną głową - i lat mu w tym stroju ubyło.~U wrót 125 1, 7 | staremu, lecz Wisz, jakby mu nagle siły przybyło, skoczył 126 1, 7 | było grudki ziemi, która by mu znaną nie była. Myśleć i 127 1, 7 | silniej powietrza, a ono mu oznajmywało, czy w pobliżu 128 1, 7 | Gęsty, jasny włos spływał mu na ramiona, młoda bródka 129 1, 7 | weseląc się gościem, stary mu też słał pozdrowienie, a 130 1, 7 | zbliżył się do starego i rękę mu chciał całować.~- Rad wam 131 1, 7 | gospodarza, który pragnie, aby mu się w oczach domostwo śmiało, 132 1, 7 | swoich wszędzie, doniosą mu, byleśmy się ruszyli tylko, 133 1, 7 | zręcznością w otwartą paszczę wbił mu dzidę, na miejscu kładąc 134 1, 7 | też czynili, co mogli, aby mu sprostać. Wisz patrzał tylko, 135 1, 7 | patrzał tylko, a wzdychał, że mu ręce stare drżały. Niegdyś 136 1, 7 | niekręcące się, proste spadały mu niemal do kolan. Brwi nawieszone 137 1, 7 | Brwi nawieszone zakrywały mu oczy, głowę miał zupełnie 138 1, 7 | mścijcie się za mnie, a gdy mu serce wydrzecie, przynieście 139 1, 7 | wyciągał. Milcząc, nalała mu i podała. Począł pić chciwie. 140 1, 7 | drugich poszczuje! Co wy mu zrobicie? Wiecu się waszego 141 1, 7 | wasze ziemie tym, co na was mu pomogą! Nic mu nie zrobicie. 142 1, 7 | co na was mu pomogą! Nic mu nie zrobicie. Gdy ludzi 143 1, 7 | Nie - rzekł - serce bym mu wyrwał, gdybym mógł sam, 144 1, 7 | gdybym mógł sam, gdy wy mu wyrwiecie, uraduję się, 145 1, 7 | rzec więcej - zawołał - wy mu i o tym, coście słyszeli 146 1, 8 | żywił się i brał w drogę, co mu było potrzeba.~Dwór w zrąb 147 1, 8 | do niego cisnął, zjednało mu na pańskim dworze nienawiść. 148 1, 8 | odznaczający. Tylko w oczy mu spojrzawszy widzieć w nich 149 1, 8 | skorego było potrzeba.~Piastun mu dał mówić wcale nie przerywając; 150 1, 8 | jak żbik na drzewach, gdy mu trzeba było nie widzialnym 151 1, 8 | Znoska niż Piastun, podała mu kubek piwa... Obrzydły karzeł 152 1, 8 | swymi pojednać... tego, co mu oczy wyłupiono, puszczą, 153 1, 8 | świat szedł. Kto wie, a może mu oczy odrosną? Stryjów i 154 1, 8 | rozśmiał się karzeł - i ochota mu od gościny i od mowy odpadła.~ 155 1, 8 | z czym przychodzi i co mu gębę zamknęło... Syn jego 156 1, 8 | zostawił stary u sąsiada, nadto mu pilno było powracać do domu, 157 1, 8 | zdołano go zabić, choć pastwę mu odebrano. Była to wina pastuszków, 158 1, 8 | już chciał odchodzić, dał mu znak, aby się zatrzymał. 159 1, 8 | zawołał, gdy Sambor już mu do nóg przypadł.~- Musiałem, 160 1, 8 | lękał się o siebie, dawno mu było już tęskno do mogiły, 161 1, 9 | Nie byłbym od tego, aby mu się pokłonić - rzekł z wolna - 162 1, 9 | po łbie smerdę i czapkę mu rozpłatawszy, głowę rozkrwawił, 163 1, 9 | zabito, sam on ranny, gdy mu oczy krwią zapływały, ustąpić 164 1, 9 | złamane drzewce, które tkwiło mu w piersi zastygłą krwią 165 1, 9 | umówiony sposób, lecz nim mu na głos jego odpowiedziano, 166 1, 9 | go u słupa, skrępowawszy mu nogi. Przy nim postawiono 167 1, 9 | zemstę zawołamy...~Wtórowali mu niemal w każde słowo bliżej 168 1, 9 | zawahał się nieco Doman i oczy mu zabłysły, ale spuścił je 169 1, 10 | gdy nagle jakiś szmer dał mu się słyszeć we wnętrzu.~ 170 1, 10 | której białe zęby nad czołem mu sterczały. Zwierz zdawał 171 1, 10 | kilku kół złożony spadał mu na piersi i okrywał je jak 172 1, 10 | do Chwosta i powiedzieć mu w oczy...~- Iść!... żaden 173 1, 10 | krzyknął pierwszy. - Ślepia mu jeszcze świecą... ja je 174 1, 10 | tulił oko, z którego krew mu ciekła, bo w nim strzała 175 1, 10 | do horodyszcza. Wszyscy mu radzi byli, orzeźwieli ujrzawszy 176 1, 10 | Toś i ty, Słowanie - rzekł mu jeden - Chwościka pokochał... 177 1, 10 | pocałuje, Niemiec dziewkę da mu biały... a wy, kmiecie, 178 1, 10 | kmiecie, mruczeć wara! bo mu Niemiec da swe miecze i 179 1, 10 | Myszki, ugaszczając go, dano mu pierwszy kubek w ręce.~- 180 1, 11 | czasem z człowiekiem, by mu służyć. Harmonia wielka 181 1, 11 | przez las wędrować, gałąź mu oko wybiła i głowę sobie 182 1, 11 | przyjaciela szukać?~Ręką podniosła mu brodę do góry i odsłoniła 183 1, 11 | oddarła z niego pas, aby mu było czym obwiązać głowę. 184 1, 11 | trawą i liśćmi okładała mu głowę i białym płótnem wiązała 185 1, 11 | Znoska i zręcznie obmotała mu głowę. Jedyne pozostałe 186 2, 12 | słońca z księżycem. Radowała mu się ziemia, otwierała skarby 187 2, 12 | przywołała do siebie i kazała mu iść do zabawy. Posłuszny, 188 2, 12 | sam nie wiedząc dokąd, bo mu się wcale skakać i ścigać 189 2, 12 | myśli, ku lasowi. Chciało mu się uciec gdzieś, skryć 190 2, 12 | śpiewów i nie dyszał, marzyły mu się, bo z wolna sen za powieki 191 2, 12 | nie mógł.~Wnet zawiązano mu gębę, spętano ręce i nogi.~ 192 2, 12 | Sambor się odwrócił, żal mu się starej zrobiło.~- Jaruho! - 193 2, 12 | jak zabity. Baba, w oczy mu patrząc, śmiała się.~- Dobrze 194 2, 12 | co się z nim działo, oni mu też - jak ich już powracających, 195 2, 12 | kołem.~- Dziwa, jakżeś ty mu się wyrwała?~Nie mówiła 196 2, 12 | Zamiast Dziwy... Nija mu się dostała.. Tak chciał... 197 2, 12 | nie słyszał... Chciałam mu wydrzeć oczy, ręce miałam 198 2, 12 | Śmiejąc się uspokajał. Mieczyk mu błyszczał u boku... zobaczyłam 199 2, 12 | ustając zwolnił biegu. Mieczyk mu świecił u boku... Do dworu 200 2, 12 | gwałt uczynił... Patrzałam mu milcząc w oczy... Mieczyk 201 2, 12 | zagrody było daleko, gdym mu mieczyk w piersi wbiła... 202 2, 13 | na pościeli raniony; baba mu ranę myje i ziołami zakłada. 203 2, 13 | spuścił, widocznie wstyd mu powiedzieć było. Niepewien 204 2, 13 | mruczenie niewyraźne z ust mu się wyrwało. Oczyma zatoczył, 205 2, 13 | ziele do chorego. Położyła mu je na piersiach, zaczęła 206 2, 13 | uśmiechał się niby. Ręce mu drgały, jakby coś chciał 207 2, 13 | a tak! dzik kłem rozdarł mu piersi...~Gość oczy ciekawie 208 2, 13 | prawdę - zapytał Myszko - co mu jest, kto go ranił? gdzie?~- 209 2, 13 | porwał na koń... Dziewka mu miecz od pasa wzięła i w 210 2, 13 | albo to ja tam była, gdy mu krew upływała? Albo ja patrzała, 211 2, 13 | przytomny, i pić prosił. Jaruha mu jakiegoś gotowanego napoju 212 2, 13 | Ręką uciskał piersi, jakby mu co zawadzało. Myszko stał 213 2, 13 | Niemców posłał i Pomorców, aby mu w pomoc przybywali; chce 214 2, 13 | stanąć na czele gromady, aby mu się to nie stało, co Wiszowi... 215 2, 13 | dosyć...~Duży przyniósł mu miodu w kubku, gość z pośpiechem 216 2, 13 | łoża chorego; spojrzała mu na pierś, z której płachty 217 2, 13 | Nie opierał się chory, gdy mu znów owe mokre zioła i bieliznę 218 2, 13 | siwe, bezładnie otaczały mu głowę okrągłą, w której 219 2, 13 | odezwał się Bumir. - Zalejemy mu sadłem i do kilku dni znaku 220 2, 13 | bijąc kubkiem o stół. Oczy mu się zapaliły.~- Myszkom 221 2, 13 | chciał, a prawdę zdawało mu się wyśpiewać niebezpiecznie. 222 2, 13 | do jutra, do rana, a snu mu przerywać nie wolno, boby 223 2, 13 | tu stać nie mogę - rzekł mu niecierpliwie - Doman śpi. 224 2, 13 | niecierpliwie - Doman śpi. Jutro mu powiecie ode mnie, aby pamiętał, 225 2, 13 | siedzieć w pokoju. Powiedzcie mu to koniecznie, ja przed 226 2, 13 | babę tylko namówiwszy, aby mu się wykłamać pomogła. Zaledwie 227 2, 13 | się na pościeli. Leżenie mu dokuczyło, chciał choć popróbować, 228 2, 13 | chciał choć popróbować, czy mu się wstać nie uda. Przeraziła 229 2, 13 | Znoskowi i z wolna głowę mu rozwiązała. Przyschła płachta 230 2, 13 | stały otworem.~Jaruha ranę mu poczęła opatrywać, szeptać 231 2, 14 | Czapka wysoka czarna okrywała mu czoło.~Na zbliżającą się 232 2, 14 | spod brwi siwych. Skłoniła mu się do kolan:~Tyś tu panem 233 2, 14 | dobry, gościnny i przyszło mu zginąć nie na wojnie, nie 234 2, 14 | będzie - dodał.~Chciał, aby mu opowiedziała, jak mu cios 235 2, 14 | aby mu opowiedziała, jak mu cios zadała, ale Dziwa sama 236 2, 14 | miłościwy... chce, żebyś mu wróżyła.~- Wróżyć nie umiem - 237 2, 14 | stronę dziewczynę.~- Wróż mu - rzekła - ja cię zielem 238 2, 14 | ja cię zielem upoję, wróż mu, wróż mu wszystko złe, bo 239 2, 14 | zielem upoję, wróż mu, wróż mu wszystko złe, bo człowiek 240 2, 14 | dym cię upoi.., mów, mów mu śmiato, co myśl przyniesie... 241 2, 14 | nim zachrzęszczał i miecz mu zadzwonił u boku. - Ty wróżbitko 242 2, 14 | już zbijały i szły, jakby mu chciały zastąpić drogę.~ 243 2, 14 | Kupy stawały i zapierały mu drogę groźne. Ludziom swoim, 244 2, 14 | Miłościwy kneziu - rzekł mu - ja tu do chramu przyszedłem, 245 2, 14 | go wojsko broniło. Tłum mu się rozstąpił na dwie strony; 246 2, 14 | Chwostka przezwisko, dusza mu zemstą kipiała.~- Wszystkie 247 2, 15 | strachu zrywały się, by mu wtórować.~U miłościwej pani 248 2, 15 | podparta na ręku. Przynieśli mu mięsiwa misę, które począł 249 2, 15 | mogła. Kneź go też lubił, bo mu się jak kot łasił. Gdyby 250 2, 15 | ukradkiem na kneźnę, a ona mu zza męża oczyma znaki dawała.~- 251 2, 15 | przetrzebić potrzeba i rogów mu przytrzeć. Na to się Sasi 252 2, 15 | siebie przemówili, nim ci się mu pokłonili, nim on im oddał 253 2, 15 | Kneź ledwie się ruszył, już mu gęba z gniewu drżała. ~- 254 2, 15 | bronił. Ale nie na tośmy mu siłę dali, aby nam karki 255 2, 15 | wyszczerzył, po wargach mu piana ciekła, pięść podniósł 256 2, 15 | się nad Myszkiem i poczęła mu szyję rzezać, krew na 257 2, 15 | wyłupiono oczy... Ślepego mu trzeba oddać i wmówić weń 258 2, 15 | i wmówić weń to, że oczy mu wzięto bez naszego rozkazu. 259 2, 15 | stęknął. Biała pani podała mu kubek i pogłaskała po głowie.~- 260 2, 15 | współzawodnika. Uśmiechnęła mu się Brunhilda. Stanął wnet 261 2, 15 | czoło wybladłe: zmarszczyło mu się. Brunhilda obejrzawszy 262 2, 15 | szukał pod ręką czegoś, co by mu do obrony, a przynajmniej 263 2, 15 | Mucha szli za nim. Narzucono mu opończę i Kaszuba zaprowadził 264 2, 15 | z sobą do komory, gdzie mu nową odzież dać miano. Kazano 265 2, 15 | nawykłych widoków. Dano mu ubiór kneziowski, szyte 266 2, 15 | stając przy nim i podając mu napój i jadło.~Leszek zdawał 267 2, 15 | przez Muchę, przyjął, co mu dano, z chciwością prawie. 268 2, 15 | nam przejednacie. Mówcie mu, że i kneź, i ja zgody chcemy. 269 2, 15 | milczał jeszcze.~- Powiesz mu to? - spytała~- Odniosę 270 2, 15 | to? - spytała~- Odniosę mu wszystko, co słyszałem - 271 2, 15 | młodzieńca pod brodę, dając mu kubek miodu.~- Jedź mi zaraz - 272 2, 15 | twarzą, że zrozumiał, co mu zlecono, i spodziewał się 273 2, 15 | zwlekając, natychmiast kazała mu jechać Brunhilda, a gdy 274 2, 16 | czekał z pastuchem, który mu do nóg padł.~- Miłościwy 275 2, 16 | Hadona-ście przysłali do mnie, aby mu konia dać. Zaledwie się 276 2, 16 | całych sił zamachnął i byłby mu głowę rozbił pięścią - jak 277 2, 16 | stryjenki, aby go dodani mu ludzie w lesie gdzie nie 278 2, 16 | Niedźwiedź stary nogi przyszedł mu lizać i jak pies się łasić.~ 279 2, 16 | siebie, chce zgody, grożą mu kmiecie, potrzebuje nas, 280 2, 16 | byli, gdybyśmy nogi poszli mu lizać. Niech sczeźnie marnie!~ 281 2, 16 | patrzał, Zabój na Leszka i łzy mu się zakręciły w oczach.~- 282 2, 16 | miecza się spotkać, bobym mu wydarł życie!~Zamilkł starzec 283 2, 16 | opanowały ludzi, którzy mu się zuchwale z posłuszeństwa 284 2, 16 | hardo. Prosił tedy, aby mu rzekli co poczynać.~Mściwój 285 2, 16 | widać było, a z oczów białka mu świeciły. Śmiał się!~Młodsi 286 2, 16 | zamykając, a spod powiek mu łzy pociekły. Młodzi, pobledli 287 2, 16 | Chwost patrzał.~Śmiech z ust mu się zsunął i posępny wyraz 288 2, 16 | i pobladł.~Wtem Chwostek mu wskazał palcem na ciała.~- 289 2, 16 | kneziów. Chwostek powtórzył mu jeszcze:~- Wywlec to ścierwo 290 2, 16 | sprawiać tryzny. Nie czas mu też o tym myśleć było. Zagrzebano 291 2, 17 | grzywę jednego, przeskoczył mu na grzbiet, przypiął się 292 2, 17 | co tchu ku Miłoszowi, pot mu się lał po twarzy, wargi 293 2, 17 | ruszał się z miejsca, a gdy mu pierwszy wybuch żałości 294 2, 17 | oślepione swe dziecię i żal mu się go zrobiło. Krzyknął 295 2, 17 | wyprostował się i zawołał, aby mu oszczep, miecz i łuk podano.~ 296 2, 17 | Leszka ściskając, kładąc mu ręce na ramiona, to wydając 297 2, 17 | nieszczęście wielkie nową moc mu dało.~Na noc położyli się 298 2, 17 | się do niego i zastąpił mu drogę.~- Wy z nami! kneziu! - 299 2, 17 | koniem wyminął zastępującego mu drogę Ścibora, za którym 300 2, 17 | zawiązaną szyją, blady, bo mu się jeszcze rana nie zgoiła, 301 2, 17 | idźże precz ode mnie! Ręką mu wskazał na pole.~Bumir się 302 2, 17 | się Mściwoja i Zaboja, bo mu oni w żywe oczy powiedzieli, 303 2, 17 | stary Miłosz odpowiadać mu nawet nie chciał. Wtem czółen 304 2, 17 | popatrzano tylko, rozsunęli mu się nieco, ale nań bardzo 305 2, 17 | tyłem obrócił i inni, kilku mu pięści pokazało.~- Bumir 306 2, 17 | wskazując - nie zlękliście się mu w paszczę leźć w kilku, 307 2, 17 | pokłoniwszy się Bumir sprawę mu zaczął zdawać, której on 308 2, 17 | wlepiwszy w niego uśmiechnął mu się.~- Myszki te ja po jednej 309 2, 17 | posłuszny, a choć czuł, że mu się tu nic złego stać nie 310 2, 17 | częstowanie stryjów, ciarki mu poszły po skórze. Odmówić 311 2, 17 | chciał zachować. Bumir musiał mu tak do nocy u stołu dotrzymać.~ 312 2, 18 | znaków po niebie i ziemi, aby mu co nad głową nie zakrakało 313 2, 18 | słyszał, ~poweselał, gdy mu nad głową zaszumiały gałęzie, 314 2, 18 | stoi nie opodal, żebyście mu jakim czarem nie szkodzili, 315 2, 18 | mnie powiesić?~- Żebyście mu tylko żadnej nie czynili 316 2, 18 | niosę... Jeśli chce, to mu jemioły dam na szczęście... 317 2, 18 | smerda popatrzał i zdało mu się, że na przedzie wolne 318 2, 18 | Chwostka się zbliżył i począł mu coś szeptać żywo do ucha, 319 2, 18 | się troszczył, gdyby mu nie był tak potrzebnym.~- 320 2, 18 | Piastun też przypatrywał mu się, jakby go dzieś widział 321 2, 18 | smerda cierpiał, przyszła mu szepnąć, że może by potrafiła 322 2, 18 | że może by potrafiła rękę mu lepiej opatrzyć i zawinąć. 323 2, 18 | lecz staruszka popatrzywszy mu w oczy nie powiedziała ni 324 2, 18 | nawykły do mocnego napoju, co mu podano, wnet pochłonął; 325 2, 18 | na rękę... Źle czyni, gdy mu w pokoju siedzieć było łatwo... 326 2, 18 | i nie da sobie rady, bo mu się rozbiegli ludzie, a 327 2, 18 | ja...~Mówiąc to ustąpił mu z drogi, a Chwostek pośpiesznym 328 2, 19 | wojna krwawa. Nie w porę mu ona przychodziła, bo synaczek 329 2, 19 | obcych, jakby pewien był, mu się nic złego stać nie może.~ 330 2, 19 | ci rozumni, a goście jęli mu opowiadać, na Morawie 331 2, 19 | przybili, powiesili, śmierć mu zadali...~Piastun westchnął.~- 332 2, 19 | siódmy rok kończy, życie mu się poczyna. Nie wiem, czy 333 2, 19 | nie spodziewał się, aby mu goście przybyli, wszyscy 334 2, 19 | choćby i prószyna ani kropla mu nie została, skąpić nie 335 2, 19 | od niej, a gdy dzieciak mu się do nóg rzucił ściskając 336 2, 19 | nad czołem nieco włosów mu przystrzygł, oddając je 337 2, 19 | młodszego z gości prosił, aby mu je naznaczył.~Wstał tedy 338 2, 19 | odezwał się:~- Jeżeli imię mu mam dać, dozwólcie, abym 339 2, 19 | u nas we zwyczaju, i dał mu je z błogosławieństwem... 340 2, 19 | imieniem Ziemowita. Niechaj mu dane będzie ziemię swą widzieć 341 2, 19 | czym mógł, lecz powiedzieli mu, że darów żadnych nie przyjmują, 342 2, 19 | rosy, aby go oblała i rość mu pomogła; wody, aby go napoiła 343 2, 20 | Próbował go sam, a jeśli mu się jak należy nie odzywał 344 2, 20 | oczyma mógł to zrobić, tak mu palce szły same. Trzęsła 345 2, 20 | palce szły same. Trzęsła mu się ręka, gdy siadał, ale 346 2, 20 | wziąć nie chciał, choćby mu to było łatwo przyszło, 347 2, 20 | wieszcza i guślarza, ludzie mu się kłaniali z daleka. Utrzymywali 348 2, 20 | cieniste, a u spodu pień mu się spękał wniwecz i rozdzielił 349 2, 20 | czółen ciągnęli mimo i jedni mu głowami kłaniali, drudzy, 350 2, 20 | Gdy z konia zsiadł, zaraz mu go wzięli, a że czółna w 351 2, 20 | nie mówiąc nic, powiedział mu stary, czego chciał, i siadł 352 2, 20 | był jeszcze, ale w oczach mu już dawne życie świeciło.~ 353 2, 20 | Dziwa ciągle przypatrywała mu się ciekawie i powtarzała 354 2, 20 | Siwowłosa stróżka wskazała mu chatę Wizuna. Stary siedział 355 2, 20 | rzeźwością młodzieńczą, ręce mu otwierając.~- Przecież cię 356 2, 20 | rozgarnął koszulę i pokazał mu szeroką, straszną jeszcze 357 2, 20 | dziewka była ładna - nużby mu, jak Wizun radził, za lekarstwo 358 2, 20 | Pomyślała dziewczyna, że mu koniecznie powiedzieć było 359 2, 20 | gdybym lubczyk miała, tobym mu go dała w miodzie, ażeby 360 2, 20 | Zetrzyj na proszek, daj mu pić, a gdy pić będzie, patrz 361 2, 20 | a gdy pić będzie, patrz mu w oczy, ani mrugnij. Jak 362 2, 20 | podała Domanowi patrząc mu w oczy. Przyjął go, począł 363 2, 20 | nucić poczynał, na duszy mu było weselej i myślał:~Hej, 364 2, 21 | mrucząc, spojrzał, chłopcy mu u nóg leżeli i za kolana 365 2, 21 | ich nie boję.~Kneźna padła mu do nóg.~- Panie miłościwy! 366 2, 21 | począł trąbić, ale dech mu zabiła trwoga i sił brakło. 367 2, 21 | wziąwszy patrzał. Czoło mu się marszczyło tylko i usta 368 2, 21 | ich nie pożyć, bo kamień mu się nie da; siekierami i 369 2, 21 | dosyć wam tej pomsty, żeście mu zżegli dwór, zniszczyli 370 2, 21 | Pamiętajcie!~Bumir i ci, co mu milczący towarzyszyli, spojrzeli 371 2, 21 | powiernika, na stronę i pokazała mu w dół, na ludzi. - Gąb za 372 2, 21 | naradzała się z Muchą, kneź, gdy mu milczenie dojadło, brał 373 2, 21 | otworu ogromny głaz padł mu na czaszkę, mózg i krew 374 2, 21 | na pagórku śmiecia - nikt mu nie bronił. Nikt go nie 375 2, 21 | dobroduszne wyglądał. Kilku mu rzuciło po chleba kawałku 376 2, 21 | strzałę miał w szyi. Wyjęła mu niewiasta, która nadbiegła, 377 2, 21 | niewyraźnie, bo mówić trudno mu było. Strzała ugrzęzła głęboko 378 2, 21 | bezcześcić. Odpowiadali mu z obozu śmiechami.~- Psi 379 2, 21 | szydząc. Mimo że wiedział, co mu podstawiono, pochwycił oburącz 380 3, 22 | nie przydam - odpowiedział mu syn Koszyczków - a wolę 381 3, 22 | lepiej wiecie...~Ścibor mu się uśmiechnął potrząsając 382 3, 22 | oszczepem. Konia dosiadłszy, gdy mu był nieposłuszny, nogami 383 3, 22 | szczodry nie był. Wszyscy mu więc okazali radość wielką, 384 3, 22 | dowództwo nadał, a posłuszeństwa mu nie odmawiano. Silnym był 385 3, 22 | dość, aby je wymóc, gdyby mu się kto sprzeciwił.~Ledwie 386 3, 22 | jedne przy drugich, a tu mu czeladź zaraz się waśnić 387 3, 22 | wziąwszy na konia siadł. Śmiały mu się oczy i drgały usta. 388 3, 23 | przybyło i gniewu, mówili mu, że łupiąc zagrody zapijali 389 3, 23 | że rachować przestał, bo mu siec było pilno. Nie spodziewali 390 3, 23 | Nie - dajcie go mnie, dyby mu nałożę i do sochy zaprzegnę, 391 3, 23 | okazywał. Iść tylko musiał, bo mu śmiercią grożono. Wiary 392 3, 23 | śmiercią grożono. Wiary mu jednak nie dając, w pętach 393 3, 23 | postronku prowadził, aby mu nie uszedł.~Tak gdy Dobek 394 3, 23 | niego rady, a wymawiając mu, że pszczoły swe więcej 395 3, 23 | imię było więcej tych, co mu się sprzeciwiali, niż co 396 3, 24 | Wiszów zagrodą, ścisnęło mu się serce - Dziwa przypomniała 397 3, 24 | zapomnieli...~Popatrzał mu się Doman w oczy i rozśmiał 398 3, 24 | zapomniał gotując wesele. Córka mu też nie dawała pokoju, tak 399 3, 24 | Dziewierza nie miał; Wizun mu go zastępował, prowadząc 400 3, 24 | gdzie indziej ciągnęło. Żal mu było jej i siebie.~Ale cóż? 401 3, 24 | chodził chmurny, chata mu opustoszeć miała ze szczętem. 402 3, 24 | przy dziewczynie, którego mu brat ustąpił. A tuż i korowaj 403 3, 24 | otrzyj oczy czarne, wianuszek mu oddaj rada... Malowany dwór 404 3, 24 | co śmiejąc się i urągając mu, smagali.~Na pustej ławie, 405 3, 24 | skarbach na ostrowiu; grożono mu obwieszeniem i targano.~- 406 3, 24 | pochwycił z sobą; chcieli mu go odebrać, lecz ściskał 407 3, 25 | Od dalekiego lądu wiatr mu przynosił wrzaski i dym, 408 3, 25 | zagrody, od lądu woda niosła mu trupy, które podpływały 409 3, 25 | patrzał i milczał. Chcieli mu wyczytać z twarzy, co myślał - 410 3, 25 | przypłynąć - lecz zdało się, że mu sił brakło.~Wizun sam rzucił 411 3, 25 | oczy, ale powieki opadały mu znużone.~Wzięto go już nocą 412 3, 25 | Wizuna chaty. Stary odstąpił mu posłania i na ławie usiadł 413 3, 25 | przy nim. Sam poobwiązywał mu rany. Przy chramie zawsze 414 3, 25 | jej życie ocaliło - dając mu się nieść, gdzie dola wiodła. 415 3, 25 | wyszedł. Niekiedy tylko rękę mu kładł na czole i sercu, 416 3, 25 | dopiero Wizuna mowa pamięć mu z wolna przywróciła. Ten 417 3, 25 | przywróciła. Ten jeść i pić kazał mu nie pytając już o nic - 418 3, 25 | prośbę powtórzył.~- A idźże mu rękę przewiązać! - rozkazująco 419 3, 25 | szeroką bliznę, , którą mu jej własna ręka zadała. 420 3, 25 | położył z gorączką. Żal mu się go zrobiło, gdy potem 421 3, 25 | siedział na pościeli, zaczęła mu się przypatrywać pilno. 422 3, 25 | że czas za mąż iść, wręcz mu powiedziała, że nie pójdzie 423 3, 25 | ten gdy zobaczył, serce mu się zagotowało i rzekł sobie:~- 424 3, 25 | bardzo drżeć i płakać.~Kazała mu zaraz iść za morze i przynieść 425 3, 25 | rzekła - ale nie inaczej, mu się ja siedem razy schowam 426 3, 25 | Królewicz może podpatrywał, może mu kto podszeptywał, przemienił 427 3, 25 | muszkę napędziły i w siatkę mu wpadła... pająk do niej... 428 3, 25 | poleciał do królewicza, usiadł mu na ramieniu i szczebiocze:~- 429 3, 25 | Kołpaczek na ucho włożył, włosy mu wiatr złote rozwiewa... 430 3, 26 | się lęka, aby gdy równy mu wczoraj nim zostanie, jutro 431 3, 26 | dziwne myśli przechodziły mu po głowie.~Ścibor, Bolko 432 3, 26 | Zaczął im opowiadać, jako mu wesele sprawiano, a ledwie 433 3, 26 | wpadli. Obnażył blizny, które mu pozostały od strzał i od 434 3, 26 | być dziś z nami - rzekli mu. - Gromada się tego domaga, 435 3, 26 | zaproszono do koła, miejsce mu czyniąc i wołając:~- Radźcie 436 3, 26 | okrzyku, jednego, co by mu się sprzeciwił.~Stary cofnął 437 3, 26 | kneziem Piastuna, Ścibor mu rzekł kłaniając się do kolan:~- 438 3, 26 | się doń wszyscy wyrzucając mu, zbiegł od nich i opierał 439 3, 26 | czapkę na głowę włożono, że mu przypasano miecz i dano 440 3, 26 | i dano laskę białą i że mu się wszyscy do nóg kłaniali.~ 441 3, 26 | okrzykami. Obcy goście, którzy mu błogosławili, wśród zamieszania 442 3, 27 | czuwając ciągle nad nimi. Dano mu dziewczę piętnastoletnie, 443 3, 27 | niedźwiedź począł mruczeć, choć mu się łba z ziemi podnieść 444 3, 27 | pod dęby do pana i bijąc mu czołem oddał do ręki.~Miłosz 445 3, 27 | westchnął, coś jak łza potoczyła mu się po policzkach i brodzie, 446 3, 27 | Miłosz słuchał, niekiedy mu oczy błysły - niedźwiedź 447 3, 27 | kazał zabić syna twojego, bo mu się burzył i powstawał; 448 3, 27 | robił toż samo... łaska, że mu życie zostawił.~Miłosz nagle 449 3, 27 | wiatr długą, siwą brodę mu rozwiewał.~Zdawał się walczyć 450 3, 27 | sobą. Niekiedy wypogadzała mu się twarz, to dziczała, 451 3, 27 | drugi wiązkę siana. Zwierz mu się nie oparł żaden, a ludzi 452 3, 27 | żadne stworzenie strasznym mu nie było, byle je mógł pochwycić.~ 453 3, 27 | spoglądając ku niemu; skinienia mu tylko było potrzeba - czekał.~ 454 3, 27 | ku niemu skłonił, a słowo mu na ustach zamierało. Wtem 455 3, 27 | pobiegł do Miłosza, aby mu oznajmić, że całe wojsko 456 3, 27 | u wrót stało, że obronić mu się nie będzie podobna. 457 3, 27 | jednak wydać rozkazu, który mu błądził po ustach.~Wieczór 458 3, 27 | zawołany stał za nim i patrzał mu w oczy.~Smerda już nocą 459 3, 27 | się czy puści wolno, ludzi mu przekupywano, aby otworzyli 460 3, 27 | wiodło milczące. Wiatr niósł mu spaleniznę ze zgliszcza. 461 3, 28 | co go prowadziła, żeby mu przed knezia pozwoliła iść 462 3, 28 | niego przemówić. Strasznie mu się na wieżycę z motłochem 463 3, 28 | na kolana żaląc się, mu się tu od wszystkich straszna 464 3, 28 | starego skruszył. Pozwolił mu u siebie w chacie pozostać, 465 3, 28 | ochotnie każdemu, a brał, co mu dano, choćby mało wartą 466 3, 28 | kobiet dwór był pełen, które mu śpiewać i skakać musiały, 467 3, 28 | nim musiał stać, a wesołki mu prawili baśnie albo kobiety 468 3, 28 | się z nim, począł bardzo mu się przypatrywać bacznie, 469 3, 28 | wyciągnąć kazał. Prawił mu, jak to po świecie cale 470 3, 28 | idzie; puszczał go, jeszcze mu dopomagając. Czuł, że to 471 3, 28 | wspaniałe i rozkoszne.~Dawał mu Dobek mówić, jeszcze go 472 3, 28 | zamyślą, zrobić umieją.~Tak mu to wszystko zachwalał, że 473 3, 28 | podnosił słuchając, oczy mu się paliły, szczególniej 474 3, 28 | Niemiec tak nastawał chwaląc mu swoje kraje? Nie było to 475 3, 28 | jako inni, chociaż mógł mu być nie bardzo wygodnym.~- 476 3, 28 | wesołe wiedziono.~Dobek, mu wciąż potakując zdradliwie, 477 3, 28 | drugich namawiać, za co by mu się potem wielkie ziemi 478 3, 28 | tylko za zdrajcę uchodzić mu się nie chciało. Trzeciego 479 3, 28 | Niemiec nie domyślając, jakie mu niebezpieczeństwo groziło, 480 3, 28 | istotnej różnicy, tej, o której mu Hengo prawił tyle - i owego 481 3, 28 | i owego bogactwa, jakie mu opisywał.~Na deskach pozbijanych, 482 3, 28 | zdobycz i zasługę, za którą mu się znaczna nagrody należała. 483 3, 28 | obsypywać, przyrzeczono mu ziemi wiele; władzę, namiestnictwo, 484 3, 28 | podszepnął śmiejąc się, nawet mu pannę niemiecką, pokrewną, 485 3, 28 | pierścień z palca zdjąwszy dał mu go na znak przymierza, drugi 486 3, 28 | chcąc też hojnym być, kubek mu kruszcowy, przepiwszy nim 487 3, 28 | zgłosić koniecznie (które mu też należało) i innych na 488 3, 28 | rozpoznać było, ale nie zdała mu się zbyt znaczną: zbroją 489 3, 28 | dopytując się ciekawie, jak mu się tu podobało. Dobek, 490 3, 28 | przypatrzyć. Hengo miał mu wszędzie towarzyszyć.~Wziął 491 3, 28 | za nadrą go dusił - tak mu pilno było pomścić doznaną 492 3, 28 | ten postrzegł, zarzucił mu pod pachy. Wziął to sobie 493 3, 28 | podkładając, aby Hengo upiekł mu się żywcem.~Stało się to 494 3, 28 | nawet mógł łajać - iskrzyły mu się oczy, leżał, patrzał 495 3, 28 | szybko się oddalił.~Lżej mu się potem zrobiło, a że 496 3, 28 | lasami gnały, tak pilno mu było co najprędzej dostać 497 3, 28 | ładzie stały i wesołymi głosy mu odpowiadały.~Rozkazanie 498 3, 29 | bujny włos ogromny wiatr mu, jak grzywę, rozwiewał. 499 3, 29 | miotał oszczepem, jakby mu palił dłonie. Podrzucał 500 3, 29 | wszystkim i do końca. Nigdzie mu weselej nie było jak tam,


1-500 | 501-530

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL