Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jutra 9
jutro 32
jutrzenka 2
juz 461
juzci 2
juzem 2
juzescie 2
Frequency    [«  »]
576 za
530 mu
522 gdy
461 juz
454 ja
445 o
427 u
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

juz

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | zrywało się z noclegów... Już słychać było świergot i 2 1, 1 | z dala, dzięcioły kowale już kuły drzewa. Był dzień...~ 3 1, 1 | wieku odgadnąć, choć młodość już pozostawił za sobą.~Postawszy 4 1, 1 | ślady kopyt koni, które już tam wprzódy napoju szukały. 5 1, 1 | pognał ku szałasowi. Tu już nagotowane leżały suknem 6 1, 1 | poprowadziwszy skoczył nań zręcznie. Już mieli ruszyć z miejsca i 7 1, 1 | puścić. Konie rwały się już do pochodu niecierpliwe, 8 1, 1 | znalazła ława piaszczysta i oto już - brzeg drugi... Oba podróżni 9 1, 1 | kroku, ale nieprzyjaciela już ani widać, ani słychać nie 10 1, 1 | Jechali dalej a dalej. Słońce już się z wolna spuszczać zaczynało 11 1, 1 | znajdzie; baby strawę wieczorną już warzą. Chodźcie ze mną.~ 12 1, 2 | nią pomówił na osobności. Już się do wrót zbliżali, które 13 1, 2 | mrucząc, nie oglądając się już za siebie, weszła do 14 1, 2 | Nad nią wisiały wianki już poschłe i wiązki różnego 15 1, 2 | Trwało to chwilę... gość już był uroczyście przyjęty 16 1, 2 | szopy go po-prowadził, gdzie już konie z chłopcem stały.~ 17 1, 2 | nacieszyć nie dozwolicie? Jam już człek niemłody, mnie też 18 1, 2 | ciekawość, lecz Niemiec już się z nim ukrył.~- Trudno 19 1, 2 | do mogiły... Na wojnę iść już nie myślę, na to chłopcy 20 1, 2 | włóczyć się każe.~- A dużoście już świata zjeździli? - zapytał 21 1, 2 | i pałka niczego.~- Myśmy już o kamieniu zapomnieli - 22 1, 2 | stare młoty po mogiłach i już ich prawie nie widać. Nie 23 1, 2 | nie widać. Nie zdał się już teraz kamień, gdy o kruszce 24 1, 3 | jesteście... Ja, żem tu już raz się kiedyś zabłąkał,~ 25 1, 3 | z przekąsem. - Ten kneź już sobie prawa do wszystkiej 26 1, 3 | rzekł. - Z waszych tam już niejeden bywał, niejednego 27 1, 3 | i ścieżkę. Wprędce byli już wśród ciemnej gęstwiny - 28 1, 3 | z gałęzi, na których się już noclegować zabierało.~Zdawały 29 1, 3 | Dalej ściśnięte drzewa już oku nic widzieć nie dopuszczały 30 1, 3 | młodzieńczą i nie patrząc już prawie na Niemca posunął 31 1, 3 | szukając sprawcy... mógł już z brzegu rzeki, nad którą 32 1, 3 | się ku zagrodzie.~Stali tu już parobcy i synowie, stała 33 1, 3 | popychając i bijąc. Ręce już miał w tył związane sznurem, 34 1, 3 | zajmując miejsce. Wołali już piwa i miodu, które zaraz 35 1, 3 | ozwał się smerda - wy to już wiedzieć powinniście, z 36 1, 3 | usiadł w kącie. Smerda, już co innego mając na myśli, 37 1, 3 | milczący, nie narzekając już na losy swoje.~Kto by się 38 1, 3 | zwieszoną, zachmurzony; księżyc już się był podniósł w górę 39 1, 3 | przesiedział noc całą do dnia.~Już się we dworze niewiasty 40 1, 4 | ROZDZIAŁ 4~Wszystko się już budziło po szopach i oborach... 41 1, 4 | mleko kobyle. W izbie stał już znów ceber piwa i placki 42 1, 4 | panem.~Sambor, posłuszny, już węzełek swój na drogę wiązał, 43 1, 4 | przyniosła, nie zobaczył już nikogo. Parobcy tylko na 44 1, 4 | obejrzawszy się, nie dojrzał już nic, tylko słup dymu nad 45 1, 4 | korytem.~Ćwierć dnia tak już upłynęło, gdy na pagórku 46 1, 4 | straży. Niektóre z nich już były w ziemię za-padły, 47 1, 4 | zamyka się mogiła i niejeden już w niej pozostał.~Samborowi 48 1, 4 | dzieci idą na łąki - nie ma już smoka na ziemi.~Nad smoczą 49 1, 4 | A broda rośnie mu siwa i już mu piersi zakrywa, już i 50 1, 4 | i już mu piersi zakrywa, już i do kolan mu sięga A kiedy 51 1, 4 | królestwo porzuci, dwu synów ma już u boku i córkę Wandę ma 52 1, 4 | ma jedną. Broda dorosła już ziemi. -Przyszła już na 53 1, 4 | dorosła już ziemi. -Przyszła już na mnie godzina; weźcie 54 1, 4 | przejdziem, spalim i wysieczem. - Już pola wojsko zalewa i las 55 1, 5 | się odkryła. Nie opodal już widać było jezioro wielkie, 56 1, 5 | od dawna się burzą, ale już ich wielu nie stało. Ubywa 57 1, 5 | rozjaśniło się lice.~- Mogliby już do domu powracać - dodał 58 1, 5 | posypały pytania...~Mrok już padał i tylko światło ognia 59 1, 6 | zagotowała się waśń, wśród której już i szczęk mieczów dawał się 60 1, 6 | zażegniona przezeń wrzawa. Już jej nawet ten głos nakazujący, 61 1, 6 | Podziękowawszy za to poczęstowanie już chciał odchodzić, bo się 62 1, 6 | tych i padalców wydusił już dosyć i do reszty ich wymorduję...~ 63 1, 6 | na odpowiedź - muszą być już spore?... a silne? Czy się 64 1, 6 | zgnuśnieją tam oni? Czy chodzili już na wyprawę?~Hengo szeptał 65 1, 6 | przyprowadzą... sprzysięgli się już na mnie... Życiam mu nie 66 1, 6 | nim drzwi.~Hengo, czując już miód w głowie, powlókł się 67 1, 6 | się Hengo zbudził, dzień już był biały, stał nad nim 68 1, 6 | niedawno krasne może, dziś już powiędłe i blade jak ona. 69 1, 6 | za siebie...~Nie czekając już, aby mu radę powtórzono, 70 1, 6 | Niemiec sposępniawszy i był już za drzwiami, gdy kneziowa 71 1, 6 | gości na grodzie, które już wieść doszła o morderczej 72 1, 6 | czeladź kneziowa leciała nań już, sznur z pętlą na głowę 73 1, 6 | głos chrapliwy... i trupa już ciągnęli po ziemi oprawcy 74 1, 6 | jak ruszali, ale nie rzekł już nic. Za wrotami i hacią 75 1, 6 | jakoś lżej zrobiło... Wolał już puszczę niż taką gościnę...~ 76 1, 6 | jednym do zagrody dobić się już nie spodziewał. Śmielej 77 1, 6 | Śmielej teraz dążyli do brodu już znanego, aby się przebrać 78 1, 6 | na dalsze błota.~Wieczór już nadchodził, gdy Hengo postrzegł 79 1, 6 | wkrótce musieli, a południe już było, gdy dym ujrzeli i 80 1, 6 | schodzić zaczął. Stróże już biegły rzucić się na obcego, 81 1, 6 | około chaty. Jaskółki nosiły już muł na gniazda, a wróble 82 1, 6 | wtrącając słowa. Zamilkła już, gdy on jeszcze się słuchać 83 1, 7 | musiało, gdy Wisz, co od dawna już nie ruszał się ze dworu, 84 1, 7 | natychmiast do konia. Stąd już nawrócili w lewo na lasy 85 1, 7 | do nocy ciemnej, gwiazdy już świeciły na niebie poprzedzając 86 1, 7 | nich uciekał.~Ku południowi już wjechali na łąkę szeroką, 87 1, 7 | niebieskimi oczyma. Rękami z dala już witał przybywającego, weseląc 88 1, 7 | Leszki wszystkie za wolnych już nas ludzie nie mają. Kmiecie 89 1, 7 | początku nikt nie wie. Stał już za praszczurów naszych. 90 1, 7 | aby się zebrał, dawno go już nie było - rzekł Doman.~- 91 1, 7 | sprzeciwią ludzie, więc już naprzód myślano, jak nieznacznie 92 1, 7 | się do wrót, przy których już się chłopaki gromadzili. 93 1, 7 | puszcza ich okryła.~W dali już dym widać było. Na wzgórzu 94 1, 7 | niskiej z małymi okienkami już mało co widzieć dozwalały.~ 95 1, 7 | leżący Miłosz.~- Mnie on już nie uczyni więcej nic - 96 1, 7 | oczy i począł łagodniejszym już głosem:~- Idźcie ode mnie, 97 1, 7 | wy tu szukać możecie? Ja już nie mam nic! Nic! Niech 98 1, 7 | niech ludzie wymrą, mnie już gorzej ni lepiej nie będzie. 99 1, 7 | dzbanuszek i kubek. Stary już palce drżące ku niej i napojowi 100 1, 8 | stary i młody Doman. Kilka już dni spędził starzec na koniu, 101 1, 8 | chleba , nie zabrakło. Było już w obyczaju ich, aby się 102 1, 8 | gdy on co rzekł, nie było już się co sprzeczać i sporzyć.~ 103 1, 8 | powoli Niemcowie i wycisnęli już z sadyb dawnych, i pod nogami 104 1, 8 | sobą się waśnią... Później już tego nie zobaczymy!~Mrugnął 105 1, 8 | Drugiego dnia nad wieczór byt już u wrót, a psy radośnie skomląc 106 1, 8 | spokojnie wysłuchał syna, a gdy już chciał odchodzić, dał mu 107 1, 8 | gdy się Wisz przebudził, już syna w domu nie było.~Dni 108 1, 8 | grodu? - zawołał, gdy Sambor już mu do nóg przypadł.~- Musiałem, 109 1, 8 | Co? - zapytał stary.~- Już trzy dni temu, jak kneziowi 110 1, 8 | o siebie, dawno mu było już tęskno do mogiły, do ojców... 111 1, 8 | powrotem przybywał. Jego też już na drodze doszła była wieść 112 1, 8 | głowi u wrót stanął.~Z dala już coś tętnieć zaczynało, rozeznać 113 1, 9 | ROZDZIAŁ 9~Smerda z dala już starca zobaczył, odwrócił 114 1, 9 | pochwycił pocisk, tkwiący już w nim, i zdruzgotał go jeszcze... 115 1, 9 | Rozstawiwszy więc czaty mogli już wszyscy spocząć. Drogo to 116 1, 9 | synowe, sługi i wnuki, noc już była w połowie.~Wśród ciszy 117 1, 9 | tak boleśnie, że ci, co już płakali dzień cały, na nowo 118 1, 9 | bezsenna i łzawa... Nad rankiem już stary Wisz siedział na ławie, 119 1, 9 | powtarzały się bez końca. Dzień już był, gdy dano znak od lasu, 120 1, 9 | wygłodzona jakaś istota.. Łuczywa już przezeń zjedzone opadły 121 1, 9 | sam przygaśnie...~Słońce już zapadało, gdy nareszcie 122 1, 9 | zawodziły i płakały, lecz pieśni już płynęły spokojniejsze - 123 1, 9 | Wiszu stary, Zboja synu, już nie wrócić ci do świata... 124 1, 9 | lecą wici... i starszyzna już zwołana... Strach na grodzie... 125 1, 9 | mogę...~Doman się zerwał już iść.~- Nie zechcecie dać 126 1, 9 | sobie patrząc w oczy. Rąk już sobie nie podawali. Młodszy 127 1, 10 | opasane było niskim, wklęsłym już w ziemię wałem zielonym. 128 1, 10 | Kmiecie i władyki wiedzieli już, jaki los spotkał Wisza 129 1, 10 | piął się znowu do góry.~Już prawie miał dosiąc otworu, 130 1, 10 | szyję napastnika. Widać już było płynącą krew - potem 131 1, 10 | dłonią i zduszonym, martwym już stworzeniem strzepnąwszy, 132 1, 10 | poważna i piękna, człowiek już sędziwy z brodą długą, białą 133 1, 10 | jutro. Gdy mówili, z dala już tętniało znowu, tętniało 134 1, 10 | słowa jeszcze nie rzekłszy już do sporu byli gotowi.~- 135 1, 10 | sporu byli gotowi.~- Nie ma już tego, kto nas tu zwołał - 136 1, 10 | tego rodu Popiołowego, co już zapomniał, skąd wyszedł!...~- 137 1, 10 | oczyma się mierzyli, policzyć już było można tych, co szli 138 1, 10 | po cichu, bo się lękali już zwolenników Chwostka, aby 139 1, 10 | krewniaków dusi... kmieciom już wielu dwory pozabierano, 140 1, 10 | dąb, a szczęśliwemu łowcy już w myśli nie było sięgnąć 141 1, 10 | poznać nie mógł... Zwierz był już zimny, paszczę miał rozdartą, 142 1, 10 | gęślarz powoli, po gwarze mógł już poznać, że się zbliża do 143 1, 10 | śpiewnie - stare nogi źle już służą, drogi się powyciągały... 144 1, 10 | z wojewodów... A jednego już Kraka słuchali. O Łado! 145 1, 10 | siebie podobne. Starzec potem już sam zaśpiewał stary znad 146 1, 10 | drgnął cały; uciekać już nie czas było, po ciężkim 147 1, 10 | zatęsknił.~Chłopak ujrzawszy go już w pólku zerwał się na nogi 148 1, 11 | najśliczeniejszej wiosny, której już nic z jej królewskich ozdób 149 1, 11 | sen złoty, a choćby się już nie budzić... W kubku miodu 150 1, 11 | miodu szczęścia tyle, ile go już na całym świecie nie ma... 151 1, 11 | stara i w ręce plasnęła. - Już wiem! Dąb tam stoi dziuplasty, 152 2, 12 | najwięcej ludu zbierało, już o wschodzie słońca z kąpieli 153 2, 12 | okrywały.~Od rana widać tu już było młodzież znoszącą suche 154 2, 12 | ziemi leżały, mieszkała już śmierć.~Ze wszech stron 155 2, 12 | Około stosu Wiszów stał już Ludek i Sambor, który na 156 2, 12 | chaty, brał z niej życie.~Już dwa smolne łuczywa dymiły 157 2, 12 | Ostatni blask zagasał, już tylko łuna czerwona wskazywała, 158 2, 12 | wszystkich ogniskach błyskały już ogniki i wielkim głosem 159 2, 12 | zaledwie przysłoniła lasy, a już dzień świtał za nimi.~Teraz 160 2, 12 | śpiewu. W kółku swoim znużona już śpiewami i skokami siedziała 161 2, 12 | się w nią wpatrywał, ale już nie śmiał przybliżyć. Żywia 162 2, 12 | tak w głąb boru, gdzie już tylko z dala przez gałęzie 163 2, 12 | stawał... Sambor rozróżnił już stąpanie kilku koni i ludzi, 164 2, 12 | lasu, na wzgórzu nie było już nikogo.~Miotając się ciągle 165 2, 12 | biegnąc ku polanie. Tu pusto już było, dymiły jeszcze gdzieniegdzie 166 2, 12 | wołała za nim - pójdę już ja bez pomocy... A ty, coś 167 2, 12 | działo, oni mu też - jak ich już powracających, z lasu wybiegłszy 168 2, 12 | Trwała cisza długo.~- Mnie już tu nie być - odezwała się 169 2, 12 | zdrowy, ogniu mój domowy... już ja ciebie nie podsycę, świecić 170 2, 13 | zawołał po raz trzeci, groźnie już, przybyły kmieć, któremu 171 2, 13 | dziwnie nań popatrzał, lecz już nie spytał go więcej i z 172 2, 13 | położyła na ustach, ale Doman już drgnął, ruszył się, jęknął 173 2, 13 | Myszko i wstał. - Więcej już słyszeć nie chcę i nie potrzebuję. 174 2, 13 | przodem jechał wprost na dwór. Już z dala poznał chłopak Bumira, 175 2, 13 | ku Gopłu. Bumir stary był już, ale jak żubr silny, kark 176 2, 13 | spasły. Ciemne włosy, na pół już siwe, bezładnie otaczały 177 2, 13 | izby, Doman, jakby poczuł już obcego, ruszył się zaraz. 178 2, 13 | panie - zawołała Jaruha - już tu nic nie trzeba, ja krew 179 2, 13 | poszalawszy... Doman, już nic nie mówiąc, słuchał.~- 180 2, 13 | Bumir ciągnął dalej:~- Jest już zmowa na knezia, już się 181 2, 13 | Jest już zmowa na knezia, już się zbierają, radzą... a 182 2, 13 | wolimy tego, co jest... My już go znamy, a tamci, jeszcze 183 2, 13 | potrzebną, jak umiała.~Późno już było i Doman usnął po tych 184 2, 13 | się wyśliznąć i uciec, ale już było za późno. Czeladź śpiąca 185 2, 13 | miał na głowie.~Czeladź już się brała do postronków, 186 2, 13 | zagrodą zniknął.~Jaruha już siedziała spokojnie u ognia 187 2, 14 | Dziwa swoich towarzyszów, tu już bezpieczna sama iść mogła, 188 2, 14 | światem.~Czółno płynęło. Już twarzy jej widać nie było, 189 2, 14 | i Łaby, bliższe Niemców, już od nich wiele zapożyczyły; 190 2, 14 | podparta na ręku. Stara już była i włos miała srebrny, 191 2, 14 | uśmiechnął smutnie, nic już nie mówiąc wskazał jej do 192 2, 14 | zielonymi kosaćca usłana już była droga.~W pniu rzezanym 193 2, 14 | opasanie światło odejmowały.~Tu już stał sam chram, na gęstych 194 2, 14 | aby się dostać tam, skąd już nie chciała, nie myślała 195 2, 14 | miejsce moje.~I nie pytając już nikogo, nie patrząc zbliżyła 196 2, 14 | późno się podniosła. Ogień już był objął pierwszą ofiarę, 197 2, 14 | pielgrzymi i Dziwa wolała już milczenie swe w ciemnym 198 2, 14 | cios zadała, ale Dziwa sama już teraz nie wiedziała, jak 199 2, 14 | przed Niją. Dziwa siedziała już u ognia po kolei i bez kolei, 200 2, 14 | się przy chramie.~Dziesięć już dni upływało od tego pamiętnego 201 2, 14 | wzrok na Wiszowej córce i już go od niej nie zwrócił. 202 2, 14 | opasującego chram, gromady się już zbijały i szły, jakby mu 203 2, 15 | porozbiegali. ~- Północ już przeszła, a pana miłościwego 204 2, 15 | nich dając - coś ta gromada już buntem pachniała i Chwostek, 205 2, 15 | pozdrowienie, nim słowo zamieniono, już sobie wzrokiem z obu stron 206 2, 15 | Kneź ledwie się ruszył, już mu gęba z gniewu drżała. ~- 207 2, 15 | Myszków, który od dawna się już poruszał, jakby mówić chciał, 208 2, 15 | zdołała się rzucić na nich, już Myszko wpadłszy do przedsienia~ 209 2, 15 | pokłonem.~Niecierpliwa pani już z podworca ku stołbowi szła. 210 2, 15 | Musze. Wewnątrz wieży mrok już był. Wschodki z tarcic wiodły 211 2, 15 | staremu odesłać ojcu. Dosyć już w rodzie było waśni i krwi 212 2, 15 | najkosztowniejszą. Sama Brunhilda szła już przodem do swojego dworu, 213 2, 15 | potem przez most jechała już ludzi gromadka, która Leszka 214 2, 15 | Brunhilda, a gdy ujrzała, że już był na moście grodowym, 215 2, 16 | znowu lec na ławie.~Było już ku nocy, a na zamku nikt 216 2, 16 | obsiadało wieżycę.~Z północka już zatętniało około mostu, 217 2, 16 | nie mógł. Kneź i żona byli już w łożnicy, nie śmiano ich 218 2, 16 | gdy się ocknął, smerda już u progu czekał z pastuchem, 219 2, 16 | podniósł do góry.~- Mnie już nikt nie uratuje - zakrzyczał - 220 2, 16 | starzec i nikt się odezwać już nie śmiał. Bracia stryjeczni 221 2, 16 | nic nie brakło na te gody.~Już słońce było wysoko, gdy 222 2, 16 | popatrzał na żonę i nie rzekł już nic.~Starym miodem rozgrzani 223 2, 16 | nowe kubki nalewała.~Słońce już nad zachodem przez otwarte 224 2, 16 | stawiąc kubek - dość to już tego picia, mnie już pali 225 2, 16 | to już tego picia, mnie już pali we wnętrzu. Miód ognisty 226 2, 16 | i Zabój nie odzywali się już, wstyd się im było skarżyć, 227 2, 17 | opatrzono w pogoń pójść za nim, już dopadłszy lądu, gdzie się 228 2, 17 | Gdy znikł z oczów pogoni, już go w lesie próżno dalej 229 2, 17 | zawołał ręce łamiąc - tyś już jeden pozostał. Nie chcieli 230 2, 17 | miłościwi kneziowie, nie ma już z nich ani jednego na świecie. 231 2, 17 | pili długo, a nie wstał już z ławy nikt; padli tam wszyscy, 232 2, 17 | milczeniu. Żuła się domyślił już, że na Lednicę dążyli.~Już 233 2, 17 | już, że na Lednicę dążyli.~Już jezioro widać było, gdy 234 2, 17 | było czółna pełne tych, co już na ostrów płynęli Konie 235 2, 17 | Zgoda - rzekł ten, którego już Krwawą Szyją nazywano - 236 2, 17 | Z wielkiej gromady, gdy już Myszkom dano dowództwo, 237 2, 18 | słuchał jej milczący, teraz już się burzyć zaczynał.~Jednego 238 2, 18 | Stąd na Głubie niedaleko już było.~Pierwszy się wytknął 239 2, 18 | głową spuszczoną, nie mówiła już nic; smerda się zbliżył 240 2, 18 | wpadlibyście w ich ręce. Siedzą tam już trzy dni, jest ich dużo. 241 2, 18 | umykał. Wkrótce nawet wrzawy już słychać nie było. Wpadli 242 2, 18 | zasieków wysokich składały. Tu już prawie byli bezpieczni, 243 2, 18 | na komorę, której drzwi już na pół otwarła gospodyni.~- 244 2, 19 | kmiecie, których gromady już się po krańcach lasów pokazywały. 245 2, 19 | z gromad kmiecych, które już się zbierały.~Stary wyszedł 246 2, 19 | błyskotek, które obficie już naówczas przywozili kupcy 247 2, 19 | się Piastun - myśmy też już wiele słyszeli... i u 248 2, 19 | wierze dowiedzieć.~Nie była już chrześcijańska wiara zupełnie 249 2, 19 | krzyża jako amulet wisiało już utajone na niejednej piersi, 250 2, 19 | gość - i tego my, a z nami już większa część ludów wyznaje, 251 2, 19 | rozkrzewić bujnie, bo u nas już przed wieki te prawdy niegdyś 252 2, 19 | stał zaparty i umocniony już przez ostatnich dni kilka, 253 2, 19 | składano ofiary.~Gdy wszyscy już byli zebrani, biało ubranego 254 2, 19 | ręce ojca oddała.~Ten stał już w gotowości przyjęcia go 255 2, 19 | imać i konia.~Lecz inaczej już nie było można poczynać. 256 2, 19 | to była tak stara, że już teraz pokolenia młode nie 257 2, 19 | zapomnianych i ofiarach, których już czynić nie umiano. Wzywała 258 2, 20 | sztuki.~Głową rozrodzonej już rodziny był Mirsz stary. 259 2, 20 | najmłodsza, Mila, starsze już z domu powychodziły.~Żony 260 2, 20 | ich razem dwie, po których już żadnej wziąć nie chciał, 261 2, 20 | tak mądrym, że pytać się już więcej nie było potrzeba, 262 2, 20 | i legł odpoczywać. Doman już szedł do łodzi.~- Tak to 263 2, 20 | pieca ukazał się syn, człek już niemłody. Ruchem rąk, nie 264 2, 20 | które oddał Domanowi.~Znano już naówczas u Polan pieniądze, 265 2, 20 | jeszcze, ale w oczach mu już dawne życie świeciło.~Powoli 266 2, 20 | a rozmawiali. Gdy misek już przynosić ani zabierać nie 267 2, 20 | nie bardzo broniła.~Mrok już padł szary i gęsty, gdy 268 2, 20 | zasłaniając oczy, ale go już nie było, gdy je odkryła.~ 269 2, 20 | zawołała Jaruha - toż już dola, kiedy hożej zdunównie 270 2, 20 | Rozśmiała się głośno. Mili już nie było, pobiegła do chaty, 271 2, 21 | zapowiada... Sprawdziły się już ognie, którym nikt wierzyć 272 2, 21 | jeszcze po dzieciach; Chwostek już spał. Ona siadła u ognia, 273 2, 21 | zaborole.~Mrok wieczorny już w dali nic widzieć nie dawał, 274 2, 21 | po jeziorze. W dali nic już widać nie było, cisza wkoło, 275 2, 21 | kmieca starszyzna~Chwostek już na drugie stolowanie w wieży 276 2, 21 | wspina się na drabinę, a tu już z góry ciągną do wnętrza 277 2, 21 | się musiał tym, co się tu już tego dnia działo.~Na dole 278 2, 21 | choroby - kobieta. Leżały już trzy trupy, z którymi nie 279 2, 21 | odprawiono wiele, nie było go już tyle potrzeba, a odsiecz 280 2, 21 | Myszko Krwawa Szyja chciał już iść i wstał, wtem go wyprzedził 281 2, 21 | ziemi zbierając. Ciemno się już zrobiło, gdy na darń przyległszy 282 2, 21 | okiennica i miał zniknąć już za nią, gdy śmiały bartnik 283 2, 21 | nogą potrącił, lecz życia już w nim nie było. Przekleństwem 284 2, 21 | pochwycił oburącz i znikł.~Już im głód doskwiera! - rzekł 285 2, 21 | sinymi plamami okryte.~Żyw tu już nikt nie pozostał. Zbuntowanemu 286 2, 21 | wieść, że na grodzie krucy już tylko panowali.~ 287 3, 22 | by pełna była, starszyzna już się po dworach i zagrodach 288 3, 22 | tylko, go dawno doma już nie było.~Ciągnęli kmiecie 289 3, 22 | Pepełka nadciągała.~Roiło się już przybywającymi kmieciami, 290 3, 22 | znajdował się i uzdrowiony już Doman, i Ludek, Wiszów syn, 291 3, 22 | Do pszczół poszedł...~Już się miało ku południowi, 292 3, 22 | powoli; niektórym pilno było już poczynać bardzo, zaczęli 293 3, 22 | co rzec krom tego, że tu już widzę kneziów siła, choć 294 3, 22 | z krwawą szyją. Przecie już dowód dał, że wodzić umie, 295 3, 22 | opłacił.~Wszczynała się już wrzawa, zgody nie było, 296 3, 22 | jednego.~- Leszków mieliśmy już dosyć! - krzyczeć zaczęto - 297 3, 22 | zamieszanie, a niektórzy już i pięści nastawiali.~ 298 3, 22 | Ochłonęli zwaśnieni, oczyma się już tylko wyzywając i mrucząc.~ 299 3, 22 | mając pamięć ojca.~- Wieści już chodzą - rzekł - że o losie 300 3, 22 | wielkiego serca człowieka. Lat już na świecie przeżył ze czterdzieści, 301 3, 22 | Zgody nie było, a tu i noc już nadchodziła. Poczęto się 302 3, 22 | stawiono. Byli tacy, co już Dobka znając okrzykiwać 303 3, 22 | Chwostka synowie Kaszubów już na nas i Pomorzan prowadzą, 304 3, 22 | ta stara wiedźma, Jaruha, już by was na świecie nie było... 305 3, 22 | nie ma zgody. Mało się już za włosy nie pobierzemy. 306 3, 22 | Pepełek ciągną?~- Nie ma co już i mówić o wyborze - dodał 307 3, 22 | wszystkiego, bo niejeden już głowę ku nim obracał, mówiąc:~- 308 3, 22 | narady i poparcia.~Wielu już zrażonych iść nie chciało. 309 3, 22 | sobie jednać usiłowali.~Już koło zasiąść miało, gdy 310 3, 22 | prowadzą do niej, a gdyś już na ląd wszedł, dziewięć 311 3, 22 | mało możemy... Jedni z nas już się Niemcom poddali i trzymają 312 3, 22 | człowiek w koszuli, z dala już ręką coś ukazując a krzycząc.~ 313 3, 22 | Pomorcami i Kaszubami a Niemcy już idą na nas, już puszczę 314 3, 22 | a Niemcy już idą na nas, już puszczę na granicy przestąpili...~ 315 3, 22 | staniemy im do oczów, później już nie czas będzie...~Dobek 316 3, 22 | koń! Na koń!~Dosiadali też już koni, chwytając je z paszy 317 3, 22 | spodziewano najazdu, dalekie łuny już widać było na niebie.~Nazajutrz 318 3, 23 | tym, że Niemców nie opodal już słychać było - podpełznąwszy 319 3, 23 | krzykami.~Ci mówili, że wiele już ludu poszło w pęta, a mało 320 3, 23 | mieli słowiańską, ale serca już niemieckie; byle łupu dostać, 321 3, 23 | na rękach trzymały martwe już dzieci, żywi i trupy razem 322 3, 23 | się jak grzmot po lesie i już rzeź rozpoczynała okrutna. 323 3, 23 | miecze ludzie żelaźni, ale już było za późno. Pomorcy ściśnięci 324 3, 23 | spętani, nie spodziewając się już nigdy zagród swoich oglądać, 325 3, 23 | Kaszubów i Niemców nikt już nie myślał - utrzymywali 326 3, 23 | leżąc się pospała.~Słońce już było wysoko, gdy czujniejsi 327 3, 23 | ich zaskoczyła, nie czas już ruszać się było - zmęczenie 328 3, 23 | przygotować wiec nowy.~Poczuli już możniejsi, że jedni drugich 329 3, 24 | ciszej - a jeśli tam u niego już inne jakie... te ci służyć 330 3, 24 | czekając odpowiedzi. Kubek był już próżny, milcząc podała go 331 3, 24 | daj trzeci kubek, to się już powlokę. Nogi mam słabe, 332 3, 24 | śmiała się Jaruha, śpiewać już zaczynając.~- O! o! co oni 333 3, 24 | ostatni zdobiły.~W chacie już od rana nie ustawały pieśni 334 3, 24 | przybyciem młodego zaczęto już korowaj miesić, placek weselny, 335 3, 24 | krwi prawa.~Zmierzchało już, gdy zatętniało na drodze 336 3, 24 | przygrywać umieli.~Chata już pełna była, jak nabił. Mirsz 337 3, 24 | ledwie, wracali pić i skakać. Już młodzi byli na świronku 338 3, 24 | grał, a gęślarze śpiewali.~Już słońce wstawać miało, gdy 339 3, 24 | ostrów, na Lednicę - a tu już czółna, jakie były u brzegów, 340 3, 24 | we łzach cała.~Nie myśląc już o drugich mąż wpół chwycił 341 3, 24 | na stoku nad wodą. W dali już widać było drużynę Domana 342 3, 24 | ich zapalczywie. Drudzy już otaczali chatę i zagrodę 343 3, 24 | ciała.~Jakby nie czując już krwawego smagania stary 344 3, 24 | Lice miała białe - życie już z niej uciekło. Doman zębami 345 3, 24 | poprowadzono do brzegu, gdzie już gromada innych leżała.~Pod 346 3, 25 | zwilżyły.~Choć wieczór nic już dostrzec nie dozwalał, stali 347 3, 25 | okrytą... Pływak zbliżał się już ku wyspie. Jeszcze chwila, 348 3, 25 | ciągnął go na suchy brzeg, ale już omdlałego. Nadbiegł posługacz - 349 3, 25 | ciepłego napoju.~Dyszał już ledwie topielec, mówić nie 350 3, 25 | opadały mu znużone.~Wzięto go już nocą na nosze z gałęzi i 351 3, 25 | dokoła, na jeziorze nie widać już było pływających trupów, 352 3, 25 | Dniało - wkrótce stary już mógł dostrzec ponad wątłym 353 3, 25 | dola wiodła. Tak z wolna, już nade dniem jasnym skorupka 354 3, 25 | śmierci mnie uratowało. Już, już Marena chwytała za 355 3, 25 | śmierci mnie uratowało. Już, już Marena chwytała za gardło 356 3, 25 | łące... Poszli, poszli - już ich nie ma, ale któż wie, 357 3, 25 | pić kazał mu nie pytając już o nic - a po wypoczynku 358 3, 25 | spokojniejszy. Dziwa się już nie pokazywała. Nad wieczorem 359 3, 25 | progu, nie pokazała się już dziewczyna ani tu, ani około 360 3, 25 | przyniosła... Lepiej by już wam było nie spotkać się 361 3, 25 | rzekł chłopak.~- Tsyt! ja już zęba ani jednego nie mam - 362 3, 25 | dziewięciosiły.~Dziewczę już uzbierawszy to, co jej nakazano, 363 3, 25 | zawołał do córki:~- Inaczej już nie może być, musisz mi 364 3, 25 | Królewiczowi piąty raz już bardzo było odgadnąć trudno, 365 3, 25 | wstydu się zachodzi. Wolałaby już była od razu za niego iść, 366 3, 26 | Było i takich wielu, co już Chwostka żałowali. Myszkowie 367 3, 26 | rozszedł się daremnie, gdy już wici na drugi słano. Tłumnie 368 3, 26 | słowo pomoże tam, gdzie już krew mówiła, a tej nie posłuchano? - 369 3, 26 | mówił nic. Zasłyszano tu już coś o jego losie i wszyscy 370 3, 26 | grodu. A że czeladź Piastuna już się o brzasku do roboty 371 3, 26 | żużlach i gruzach trawa już porastała, wygniecione było 372 3, 26 | przybywali ze skargami, bo się im już Pomorcy dali we znaki. Szukali 373 3, 26 | schronić się było.~Kołem już leżeli wszyscy, gdy Ścibor, 374 3, 26 | bo oto giniemy! Mówiliśmy już wiele, mówcie wy, niech 375 3, 26 | pomyślano, by go zatrzymać, już dopadł konia i wraz z synem 376 3, 26 | nim je połapano, Piastun już dosyć odbiegł daleko, a 377 3, 26 | zadośćuczynił. Nie rzekł już nic, tylko:~- Pójdę z wami.~ 378 3, 26 | szli razem nazad, bo się już im ani opierał, ani sprzeciwiał, 379 3, 26 | Bolko, wstawszy wcześnie, już był na straży. Piastun też, 380 3, 26 | śmietnisko.~Wieczorem nie sam już, ale liczną otoczony drużyną, 381 3, 26 | sąsiednich i chat jak po drodze już witały króla - bartnika, 382 3, 26 | gotowała wyprawa.~Teraz się jej już nie lękano, owszem żądano 383 3, 27 | potem z naleganiem wrócili, już im nawet wrót nie otworzono.~ 384 3, 27 | widocznie się gotowało i burzyło już coś, choć wstrzymywał się 385 3, 27 | młodszego, drudzy za ręce ich już chwytali.~Powstał krzyk 386 3, 27 | którego też Obrem zwano, stał już z dala, czując, że może 387 3, 27 | je mógł pochwycić.~Kneź już oczy zwracał na Obra, a 388 3, 27 | patrzał mu w oczy.~Smerda już nocą przyszedł nad wrota 389 3, 27 | oszczepem ku wnijściu, gród już był w ręku Pomorców i Niemców, 390 3, 27 | okropnym, grobowym.~Dzicz już wyciągała precz juczne konie, 391 3, 28 | ROZDZIAŁ 28~Gdy się już na wyprawę przeciwko Pomorcom 392 3, 28 | był z sobą. Ten, że się tu już dawniej włóczył po zagrodach, 393 3, 28 | nędzny ów jeniec wojenny już coś poczynał mieniać, bo 394 3, 28 | cudownie ocalone resztki, i już niewiastom kolce ofiarował, 395 3, 28 | zdało się Niemcowi, go już całego miał.~Poczęło się 396 3, 28 | Niemcowi zdało się, że go już ma w garści całego, z wolna 397 3, 28 | puszczał.~Nazajutrz sam już zagadnął o to, a Hengo bez 398 3, 28 | do obozu Pepełków trafić już było łatwo.~Właśnie tam 399 3, 28 | Niemała zbrojnych ludzi kupa już się tu zebrała, inni przyciągali.~ 400 3, 28 | przechodziła.~Gdy Dobek dobrze się już był przyjrzał ludziom i 401 3, 28 | kneziów młodych wiedziano już, Piastun z całą siłą 402 3, 28 | rano bardzo, z nikim się już nie widząc i nie żegnając 403 3, 28 | tego dnia gromady niektóre już się w obozie ruszały, a 404 3, 28 | daleko, o znalezienie drogi już się Dobek nie obawiał - 405 3, 28 | zemsty było za mało.~Gdy nocą już stanęli na nocleg i konie 406 3, 28 | Hengo pomagał ochoczo. Ogień już był wielki pod starym dębem 407 3, 28 | Dobek i szarpnąwszy nim, już krzyczącego Niemca nad ogniem 408 3, 28 | coraz się wyżej podnosząc, już zdrajcę ogarniały. Jęczał 409 3, 28 | płomienie. Najmniejszej już wątpliwości nie było, 410 3, 28 | spodziewał znaleźć w pochodzie już wojewodów i ziemie.~Kto 411 3, 28 | pagórek, gdy wszystek lud już z wojewodami stał w polu, 412 3, 28 | Lednicy mając ciągnąć, dokąd już przodowników wysyłano, aby 413 3, 29 | radzi, uchodzić za późno już było.~Na tej więc dolinie 414 3, 29 | Gdyby on rozkazy dawał, już by się rzucił na Pomorców 415 3, 29 | nie żałując. Kilka razy już szepnął kneziowi, że godziłoby 416 3, 29 | przeciwnej strony rozeznać już było można przodem jadących 417 3, 29 | Pomorcom z boków. Z lasów już nie było widać wyrastających 418 3, 29 | dusili i mordowali, gdyż już drudzy, depcząc ich i biegnąc 419 3, 29 | przestrachem, że dwie gromady już prawie kraj lasu zajmowały. 420 3, 29 | przebijane oszczepami.~Słońce się już dawno ku zachodowi chyliło, 421 3, 29 | ale Pomorców niedobitki już tylko cofały się coraz żywiej, 422 3, 29 | aby ich nie pochwycono, już przodem z małą garścią uszli 423 3, 29 | gdy mrok padł, nie stało już walczyć komu ani kogo zabijać. 424 3, 29 | kupy, ale jeden z nich, już obalony, ostatnim wysiłkiem 425 3, 29 | patrzeć niezdrowo. Wizun już na ostrów powrócił, dzidę 426 3, 29 | królowała jak ona?...~Czółen się już zarył w piasek.~Sambor skoczył 427 3, 29 | życie wyprosił.~Ręce nam już złożone nieśli, abyśmy im 428 3, 29 | oczów znikła. Ale tu jej już nie było. Stara Nenia z 429 3, 29 | a w ucho mu rzuciła:~- Już teraz, jak porwiecie, 430 3, 29 | do czółna iść nie patrząc już przed siebie, gdy silną 431 3, 30 | ROZDZIAŁ 30~Z dala już widać było, jak gromady 432 3, 30 | przy której wojewodowie już na koniach stali. Tu zatrzymawszy 433 3, 30 | dzieci - mówił Bumir. - Mają już dosyć tej, którą przelali? - 434 3, 30 | nie każe.~Piątego poranku już nie maleńka gromadka, ale 435 3, 30 | w milczeniu.~Z dala ich już ujrzawszy Piastun wojewodów 436 3, 30 | goście obcy, ci sami, co już po trzykroć w stanowczych 437 3, 30 | się kneź stary. - Dużo ona już nas krwi kosztowała. Dziś 438 3, 30 | łagodnieli i z lica im już widać było, że się skłaniali 439 3, 30 | Lednicy przyniesiony, gdzie już przywiezione podwaliny na 440 3, 30 | jeńców niemieckich stało już w pogotowiu dać głowy pod 441 3, 30 | gdyż ofiarę sam los Kneźnu już przed laty zgotował.~Padły 442 3, 30 | na ziemi. W pośrodku jego już wystawiony był stół, ręcznikami 443 3, 30 | rosła nowa osada, która już tu raz niegdyś wedle podań 444 3, 30 | nogą nie władał, na próg już mógł wynijść i o kiju się 445 3, 30 | jednak nikogo zapytać o nią.~Już mrok padać zaczynał, gdy 446 3, 30 | Doman w milczeniu - myślał już tylko, jakby w tamtą 447 3, 30 | do czółna swego.~Ludzie już gotowi czekali. Przez wodę 448 3, 30 | zjawiła się u brzegu, gdy już o mroku czółna ze trzcin 449 3, 30 | znikły w mroku wieczora. Nocą już Doman dowiózł narzeczoną 450 3, Dop| Podania te nawet czerpać już dziś musimy nie u źródła, 451 3, Dop| Słowiańszczyzną i legendą już posiadającą prawo obywatelstwa.~ 452 3, Dop| tyle wdzięku, że nęciła już nieraz poetów, ale sprowadzenie 453 3, Dop| prawdy występuje znowu nie już chrobacko-czeska, ale lechicka 454 3, Dop| wybory nowego króla (w czym już znać jagiellońskiej epoki 455 3, Dop| gorąco przejęci, wcześniej już zajmowali się wypadkiem 456 3, Dop| się wskazywać czasy, gdy już heraldycy ową tak pospolitą 457 3, Dop| Zmusiła potrzeba przenieść już stolicę z Krakowa do Gniezna 458 3, Dop| jęki i rozpacze nad jakoby już umierającym księciem miały 459 3, Dop| niebokręgu, a Popiel skończył już grę całą kuglarstwa, które 460 3, Dop| pewniejsze u Długosza, legendy już u niego tak wypełnione, 461 3, Dop| Przemysławie i hełmach widocznie już nowsze, same szczegóły w


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL