Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
izbe 6
izbie 29
izby 24
ja 454
jablka 2
jablkowitego 1
jablon 1
Frequency    [«  »]
530 mu
522 gdy
461 juz
454 ja
445 o
427 u
425 ich
Józef Ignacy Kraszewski
Stara Basn

IntraText - Concordances

ja

    Tom,  Rozdzial
1 1, 1 | się chcieć upewnić, czy ma przebrnąć, czy z nią, czy 2 1, 1 | się na strzałę i zręcznie pocisnąwszy, choć syknął 3 1, 1 | powierzchnią wody. Minęli ... i wyszła znowu z głębiny... 4 1, 1 | palcami dotknął twarzy i też sobie całą okrwawił.~ 5 1, 1 | skórą jakby spękaną, tak fałdy i marszczki pokryły 6 1, 1 | życiem razem wydzierać. Ja - wy wiecie - człowiek spokojny, 7 1, 1 | Zda się to przecie, co ja wożę - mówił powoli Hengo. - 8 1, 1 | napaściach nie myśli... Ja nie jeżdżę cudzego podpatrywać, 9 1, 1 | jestem u starego Wisza... Ja przyjaciel wasz... żonę 10 1, 2 | Naprzód - rzekł - tom ci ja niemal stawił żywe wioząc 11 1, 2 | przedzierać się lasami. A to, co ja wożę, tego ziemia nie rodzi 12 1, 2 | muszą. Taki człowiek, jak ja, wiele świata przejechać 13 1, 2 | najśliczniejsze śpiewała. Matka najciekawszych baśni uczyła, 14 1, 2 | karmił. Wiedzieli wszyscy, że duchy nawiedzały, że we 15 1, 2 | tylko ona jedna i szanowali wszyscy, a z młodzieży nikt 16 1, 2 | zuchwale. Wszyscy wiedzieli, że sobie duchy wybrały za oblubienicę.~ 17 1, 3 | siedzicie i panami jesteście... Ja, żem tu już raz się kiedyś 18 1, 3 | i gromada silną bywa... Ja nie wiem więcej, dań mu 19 1, 3 | słońce jaskrawym blaskiem oblewało, promienie czepiały 20 1, 3 | bronić mnie każą.~- Jeżeli ja sam siebie od nich obronię - 21 1, 3 | z chłopięciem... i - cóż ja złego zrobić mogę?~- Związać 22 1, 3 | kneziowi dań...~- A dawnoście brali? - mruknął stary.~ 23 1, 3 | smerda.~- Kneź z kneziem, bo ja tu na tej ziemi kneziem 24 1, 3 | się szepnął mu do ucha:~- Ja się ich nie boję, nic mi 25 1, 3 | Chcieli wziąć jednego z was, a ja bym i sam im dał... bo mi 26 1, 3 | ale i drugim.~- Za cóż ja idę? - nieśmiało spytał 27 1, 3 | nas kochasz niż drudzy, bo ja tobie ufam i miłuję cię. 28 1, 3 | zniżając:~- Słuchaj, Sambor - ja ciebie nie na zgubę ślę, 29 1, 3 | się u nich dzieje. Po to ja tam ciebie ślę... Usta zamknij, 30 1, 3 | szeptał tęskno - co ty każesz, ja muszę. Alem ja tu tak jak 31 1, 3 | ty każesz, ja muszę. Alem ja tu tak jak wolny był, tam 32 1, 3 | kmieciów nie ma tam swojego. Ja tam twoje oczy posyłam za 33 1, 3 | Dobrej myśli bądź! Czasem ja widzę, widzę, daleko, widzę 34 1, 3 | daleko, widzę jasno, czasem ja jutro odgadnę... Nie smuć 35 1, 4 | mu było żal, ale smerdzie trzeba było dać, aby złej 36 1, 4 | ułamawszy wić po drodze, rzucił wymijając. Hengo tylko, 37 1, 4 | Tutaj ci, bracie, umierać, ja całe państwo zagarnę. Rzekł 38 1, 5 | wszyscy - mruknął kneź - ja im pyski pozatulam i milczeć~ ~ 39 1, 5 | a słuchać nauczę... Znam ja ich, stara, wilcza swoboda 40 1, 5 | wystawie, kneź ~ ~- znam ja go, on się tam na puszczy 41 1, 5 | naówczas ich zawołamy... A! ja ich nie widziałam tak dawno - 42 1, 5 | wasi na to? - zapytał.~- Ja nie wiem - rzekł ostrożnie 43 1, 6 | Mówił jakby do siebie:~- Ja wam ład zrobię... ja wam 44 1, 6 | Ja wam ład zrobię... ja wam zaprowadzę Łado... za 45 1, 6 | że dziękuję... Pomocy ich ja potrzebować nie będę, a 46 1, 6 | gębę im zatkać niełatwo... Ja ich znam... Wracaj rychło, 47 1, 6 | nakażę, teraz nie pora... Ja tu jeszcze czyścić muszę, 48 1, 6 | dziki, do swobody nawykły, ja mu ją ukrócić potrafię.~ 49 1, 6 | do swobody nawykły, ja mu ukrócić potrafię.~Napił 50 1, 6 | psie syny, nieposłuszne! Co ja wam winien?... Jam ich ręką 51 1, 6 | zmilczał.~- Nie patrzałem ja wiele, nie słuchałem też 52 1, 6 | do Honiły, nucono pasąc i wracając z pola, śpiewano 53 1, 6 | Nie bój się - rzekła - ja cię nie zdradzę.~Poszła 54 1, 6 | dowiedział. A! nie wydajcie mnie. Ja nie jestem niemy, matka 55 1, 6 | rozpogodziło. Czarna chmura, co przyniosła, stała jeszcze 56 1, 7 | przybył tu nie darmo - a ja wam powiem, że z wieścią 57 1, 7 | gwałtem, a kneziowa pani dała mężowi na zabawę. Po zagrodach 58 1, 7 | zduszą.~- Nie inaczej i ja myślałem - odezwał się Wisz. - 59 1, 7 | Spocznijcie u mnie, dalej ja ruszę z wami.~- Jak myślicie? 60 1, 7 | miał zupełnie łysą. Trzymał właśnie spartą na kościstej 61 1, 7 | ziewnął szeroko i znowu na dawnym miejscu położył.~ 62 1, 7 | począł ten sam głos dziki - ja nie mam nic do ludzi ani 63 1, 7 | odezwał się chłodno Doman - ja jestem syn tego, co wam 64 1, 7 | moje, syny moje - cóżem ja wart bez nich? Na co mi 65 1, 7 | czego wy tu szukać możecie? Ja już nie mam nic! Nic! Niech 66 1, 7 | zabiorą w niewolę; nie on, to ja bym was uczył, co kmieć, 67 1, 7 | ni rozmowy - on mój wróg, ja jego - zawołał Miłosz. - 68 1, 8 | odezwał się nareszcie:~- Ja wam coś powiem o prastarych 69 1, 8 | wszyscy nienawidzą! A co ja winien? Co ja komu winien?... 70 1, 8 | nienawidzą! A co ja winien? Co ja komu winien?... Albo to 71 1, 8 | komu winien?... Albo to ja taki zły, jak mówią?... 72 1, 8 | patrzy! oho! - mówił karzeł - ja mam psi węch, Piastunie. 73 1, 8 | zapytał stary Wisz.~- Ja?... naokół o dziesięć dni 74 1, 9 | sługa patrząc na niego.~- A ja znowu do was w gości! - 75 1, 9 | pokłonić - rzekł z wolna - alem ja stary, a on młodszy. Ja 76 1, 9 | ja stary, a on młodszy. Ja pan u siebie, a on na grodzie... 77 1, 9 | nieposłuszny - zakrzyczał nagle - ja tu na ciebie sąd wiozę i 78 1, 9 | śmiał zwoływać?~- Ano... ja! - rzekł Wisza spokojnie -- 79 1, 9 | rzekł Wisza spokojnie -- ja... każdy z nas starszyzn 80 1, 9 | powieki. Pod ręce wiodły córki zrzuciwszy z głów 81 1, 9 | rodu pójdzie ostatni mścić , dopóki stanie zabójców 82 1, 9 | żegnając jeszcze, a okładając gałęźmi zielonymi.~Doman 83 1, 9 | mówić o takiej sprawie... a ja chcę z serca zrzucić, co 84 1, 9 | braciom ręce podając począł: - Ja z wami... ja wam bratem 85 1, 9 | podając począł: - Ja z wami... ja wam bratem chcę być, bądźcie 86 1, 9 | suknię i koszulę, położym przed starszyzną i rzeczemy: " 87 1, 9 | krew, by darmo nie wsiąkła, ja wam moje ofiaruję...~Tu 88 1, 9 | wnet jakby zawstydzony.~- Ja wam bratem być chcę... bratem... - 89 1, 9 | będziecie mieli... Dałbym wam z serca... a przeciw 90 1, 9 | się to dziwce śni, a jak weźmie mąż, zapomni... Mnie 91 1, 9 | mnie będzie mieć, kniehinią uczynię, ptasiego mleka 92 1, 9 | głową wciąż potrząsał.~- Co ja poradzę - rzekł. - Z bogami 93 1, 9 | rzekł. - Z bogami i duchami ja wojować nie chcę... a młodszą, 94 1, 9 | choćby i popłakała, weźmiecie ...~Spojrzał na Domana. Ten, 95 1, 9 | czy przeto ich słuchać?~- Ja przykazać jej nie mogę - 96 1, 9 | odszedł.~Ojciec wasz byłby mi dał - zawołał prawie gniewnie. ~- 97 1, 9 | i za wami? Stanę... ale muszę mieć, a nie to nie...~ 98 1, 9 | zechcecie dać po dobrej woli, to kiedyś wezmę siłą... - A 99 1, 9 | oczarowała? - rzekł powoli.~- Ja - rumieniąc się zawołała 100 1, 9 | znać nie chce...~- Cóżem ja winna?~Żywia stojąca za 101 1, 10 | podniósł odzież ojca, zarzucił na ramiona i szedł za nimi. 102 1, 10 | Ślepia mu jeszcze świecą... ja je widzę...~To mówiąc chwycił 103 1, 10 | w ślepie, ten sam, co puścił, siły swej poznać 104 1, 11 | coś powiada... słyszysz ty ? Pyta się nas, czyśmy dużo 105 1, 11 | do ciebie, Żywia, bo ja swatów nie będę znała... 106 1, 11 | tylko jakoś dziwnie, poznały przecie po pierzu, ale wróżyć 107 1, 11 | i językiem obraca. Albo ja wiem, kto i co? Choćbym 108 1, 11 | Dziwa się rozśmiała.~- A ja tobie nie radzę Jaruho! 109 1, 11 | naśmiewają, co nadokuczają...~- Ja się tego nie boję - odezwała 110 1, 11 | robiła? - zapytała Żywia.~- Ja? ja? nie wiesz? - odezwała 111 1, 11 | zapytała Żywia.~- Ja? ja? nie wiesz? - odezwała się 112 1, 11 | potem zrobiło się ciemno i ja w łachmanach, o kiju, znalazłam 113 1, 11 | żadnej nie chcę doli... Miodu ja kubeczek wolę, a potem sen 114 1, 11 | zawołała Żywia.~- Albo ja wiem? Na Kupale bywają dziwy! 115 1, 11 | taka nocka bywa!... oj! oj! ja bym cały rok pieśni śpiewała, 116 1, 11 | Pokręciła głową.~- A na Kupale ja muszę być... Raz do roku 117 1, 11 | ku jego głowie i poczęła macać.~- A coś to się ze 118 1, 11 | będziesz żabki zielone nosił, ja ci będę klekotała...~Jaruha 119 1, 11 | i białym płótnem wiązała powoli.~- Mówże ty, gdzieś 120 1, 11 | gniewu niż wdzięczności.~- Ja ci ból odczynię - rzekła 121 2, 12 | nie idźcie daleko w las... Ja Domanowi nie wierzę... W 122 2, 12 | żywo i zręcznie pod stos podłożyła. W tej samej chwili 123 2, 12 | chodzicie chmurno i smutno?...~- Ja... - poczęła cicho dziewczyna - 124 2, 12 | poczęła cicho dziewczyna - ja, bo moja dola inna niż wasza! 125 2, 12 | przybiegała do niej usiłując pociągnąć z sobą; chwytała 126 2, 12 | musi wziąć gwałtem... Bylem na koniu miał, to moja, 127 2, 12 | pół siedziała baba. Zwano wiedźmą, Jaruhą. To ta sama 128 2, 12 | dobrze przy Kupale.~Poili wszyscy, aby gniewna nie 129 2, 12 | pójdziesz ty o swej sile, a ja cię prowadzić nie mogę, 130 2, 12 | córy. Zerkałeś i ty na nią, ja wszystko wiem... Pyszna 131 2, 12 | płynie... z wodą. Porwali ... porwali młodą... do komory, 132 2, 12 | Dobrze tak! harda była! Ja to wiem, ja to wiem, czego 133 2, 12 | harda była! Ja to wiem, ja to wiem, czego się chciało... 134 2, 12 | wołała za nim - pójdę już ja bez pomocy... A ty, coś 135 2, 12 | młodą wyswatam... taka że tylko całować a całować 136 2, 12 | odstraszyć chciała, na koń rzucili i unieśli. Ludka, 137 2, 12 | za uzdę trzymała, który tu przyniósł. Wianek jej 138 2, 12 | uścisnąwszy siostrę, która pocałunkami okrywała. Doszła 139 2, 12 | opuściła i załamała.~Obstąpili wszyscy kołem.~- Dziwa, 140 2, 12 | patrząc w ziemię - pożegnam ja się z wami i pójdę stąd 141 2, 12 | jęczeć zaczęły. Żywia objęła za szyję i razem weszły 142 2, 12 | żegnaj ty mi na wieki! Ja muszę iść, porzucić wszystko, 143 2, 12 | wypłaczę i zgasną... ja żyć albo ogień palić się 144 2, 12 | ogniu mój domowy... już ja ciebie nie podsycę, świecić 145 2, 12 | zbrojnych parobków odprowadzać mieli do jeziora, na Lednicę. 146 2, 13 | poprawiła. - Jeleń... albo ja wiem?... Na łowy wyjechał, 147 2, 13 | Kupałę, za Wiszową... porwał na koń... Dziewka mu miecz 148 2, 13 | wiedzieć - rzekła - albo to ja tam była, gdy mu krew upływała? 149 2, 13 | gdy mu krew upływała? Albo ja patrzała, gdy go zabijali? 150 2, 13 | patrzała, gdy go zabijali? Ja swoje robię. Krew zamówiłam, 151 2, 13 | jeszcze żyję...~- A to ja wam krew zamówiłam, proszę 152 2, 13 | wtrąciła Jaruha - gdyby nie ja! ! !~- Co wy tam uradzili, 153 2, 13 | co do roboty macie. Nie ja, to bracia pójdą i ludzie. 154 2, 13 | Myszko - dodał - dziewka mi zadała! Dziewka! Wiszowa 155 2, 13 | Prawda, brata raniłem, gdym chwytał, ale od dziewki 156 2, 13 | Padł na pościel.~- Weźmiesz i pomścisz się - zawołał 157 2, 13 | zawołał Myszko - chciałeś mieć za żonę, uczynisz niewolnicą 158 2, 13 | i wskazał na brata - on, ja, moi ludzie, czeladź. My 159 2, 13 | Słowo kmiece i klątwa... ja z wami... a umrę ja, z wami 160 2, 13 | klątwa... ja z wami... a umrę ja, z wami bracia, do ostatniego.~ 161 2, 13 | Duży - ale dom rad wam.~- Ja rany leczyć umiem - zawołał 162 2, 13 | już tu nic nie trzeba, ja krew zamówiłam i ziela mam, 163 2, 13 | wziął więc na bok Dużego.~- Ja do jutra rana tu stać nie 164 2, 13 | Powiedzcie mu to koniecznie, ja przed nocą jeszcze kawał 165 2, 13 | dowiedziawszy się, że tu znajdzie, musiał się 166 2, 14 | się jej Sambor do nóg, bo od dziecka szanował i miłował.~- 167 2, 14 | znikło. Dziwa płynęła, gdzie dola niosła. Wtem łódka 168 2, 14 | wyszedł na ląd i przytrzymał . Para kamieni sterczała 169 2, 14 | pomiędzy gromadami, które ciekawymi mierzyły oczyma. 170 2, 14 | korą pozostawioną tylko, by jak wąż, jak wstążeczka 171 2, 14 | załamując rzekł stary - ja go nosiłem małym na rękach...~ 172 2, 14 | gościną tylko.. inaczej ja cię nie chcę... Jak ci serce 173 2, 14 | sukiennej zasłonie podnieść miała, aby się dostać tam, 174 2, 14 | głową.~Weszła. Tu ogarnęła na chwilę noc, bo oczy jej 175 2, 14 | Jedna z kobiet wstrzymać chciała, lecz za późno się 176 2, 14 | wianku kobieta spotkała też za chramem i zagadnęła, 177 2, 14 | i nie okazała nawet, czy powieść obeszła. Dziwa spodziewała 178 2, 14 | ze sromem!~- A jakżem ja bronić się miała będąc w 179 2, 14 | służyć wszystkim. Odprawiono wreszcie do tego, od czego 180 2, 14 | ani płakać, ani okazać, że boli poniewieranie.~Dano 181 2, 14 | ostatnią, teraz słuchały inne. Panować tu nie pragnęła, 182 2, 14 | przychodzi zesłana od duchów, ja wróżyć nie umiem...~W tej 183 2, 14 | dziewczynę.~- Wróż mu - rzekła - ja cię zielem upoję, wróż mu, 184 2, 14 | pochyloną dziewczynę. Trzymano nad nim długo. Czuła, jak 185 2, 14 | oczyma upojonej. Dwie stróżki podtrzymywały, inaczej paść 186 2, 14 | upojeniu powoli wiedziono przed knezia, który cofnąwszy 187 2, 14 | czuła, że jakaś siła zmusza do mówienia - będę ci wróżyła.~ 188 2, 14 | obok niej w dymach, którymi ciągle okadzano, krążyły 189 2, 14 | senna na ręce stróżek, które trzymały. Kneź stał blady 190 2, 14 | kto chce wróżby, musi cierpieć, jaką duchy dały. 191 2, 14 | stary... psi synu... Ja wam ognie pogaszę, ja wam 192 2, 14 | Ja wam ognie pogaszę, ja wam dziewki wasze rozpędzę 193 2, 14 | Miłościwy kneziu - rzekł mu - ja tu do chramu przyszedłem, 194 2, 14 | gęstą, nieprzejrzaną, wlokąc za sobą.~Burza nie dała 195 2, 14 | szybko coś szepcząc rzucała w stronę, w którą łódź popłynęła. 196 2, 14 | ogniu nieruchoma, jakby jeszcze dręczyły te duchy, 197 2, 15 | blada pani.~- Wiedziałam ja to dawno, mówiłam dawno - 198 2, 15 | Odpoczywaj no spokojny - ja go wyprawię sama. Nim dzień 199 2, 15 | sobie posyłają. Śmieję się ja z tego, mam dosyć ludzi, 200 2, 15 | nadciągniecie z odsieczą w czas. Ja się ich na grodzie nie boję. 201 2, 15 | przecie jako wy.~- Jako ja? - rozśmiał się kneź - toście 202 2, 15 | toście wy źle poczęli, bo ja tu równych nie znam krom 203 2, 15 | mnie tu posadzili, gdzie ja siedzę? Na grodzie tym ojciec 204 2, 15 | siłę dzierżyli, którą ja mam i z której na włos nie 205 2, 15 | dzikiej swawoli zachciewa, a ja tej nie dam; chcę posłuchu 206 2, 15 | ziemią gnije i zgniło?~- Ja ci powiem więcej! - zakrzyczał 207 2, 15 | się z nami do wojny, to będziecie mieli!~Wtem krew 208 2, 15 | siły w ręku niż w głowie. Ja słaba niewiasta jestem, 209 2, 15 | ty masz rozum niemiecki. Ja tylko bić się umiem! -zamruczał. - 210 2, 15 | Kto tu? - zapytał.~- Ja tu jestem - cicho i łagodnym, 211 2, 15 | głosem poczęła kobieta - ja, Brunhilda...~- Czy mam 212 2, 15 | odezwał się więzień.~- Nie! Ja ci przynoszę wolność - mówiła 213 2, 15 | wolność - mówiła kneźna. - Ja zawsze życzyłam tobie i 214 2, 15 | wychudłych białych rękach miął bezmyślnie.~- Chcę was uwolnić - 215 2, 15 | Powiedzcie ojcu, jak ja nad tym boleję, co się stało. 216 2, 15 | tym boleję, co się stało. Ja mam synów także, prawie 217 2, 15 | milczenie to niepokoiło , bo dozwalało posądzać, 218 2, 15 | Mówcie mu, że i kneź, i ja zgody chcemy. Niech do nas 219 2, 16 | go pytać wreszcie.~- Cóż ja wam powiem - odezwał się 220 2, 16 | powiem - odezwał się Leszek - ja nie wiem nic, bo jedną chwilę 221 2, 16 | mówcie. Niech przepada on, ja, my, wszyscy! Nie ocalimy 222 2, 16 | Co ma być, będzie, a tego ja nie uczynię.~Mściwój począł 223 2, 16 | zawołał wyczekawszy - ja was dziś o jedno pytam: 224 2, 16 | wnętrzu. Miód ognisty i stary, ja mam głowę słabą i wolę wodę.~- 225 2, 16 | słabą i wolę wodę.~- Toż i ja - dodał Zabój - nie dosyć, 226 2, 17 | świerzopę i oklep, rękami popędzając, pobiegł w lasy.~ 227 2, 17 | sposobić - zawołał stary - ja sam pojadę. Leszek z matką 228 2, 17 | na pasiekę się schroni, ja dalej muszę. Na własną krew 229 2, 17 | kneziu! - zawołał do niego.~- Ja... z zemstą, nie z wami! - 230 2, 17 | głową na tego zbójcę.~- Ja wam głową nie będę - zamruczał 231 2, 17 | łączyć... Co wam do nich! Ja trzymam z moim panem i z 232 2, 17 | panem i z waszym rodem, ja człowiek jestem spokojny 233 2, 17 | rzekł krótko i stanowczo - ja sam po stanice przyjdę... 234 2, 17 | rzekł wskazując na knezia - ja jej nigdy nie wierzę, nie 235 2, 17 | Gopłu i do grodu, ale póki ja nie dam rozkazu, cicho siedzieć, 236 2, 17 | uśmiechnął mu się.~- Myszki te ja po jednej wyłapię - rzekł 237 2, 18 | poznał w niej Jaruhę. Znano dobrze na grodzie, bo i 238 2, 18 | nosząc do pani. Posądzano o wielką potęgę, ale wiedziano 239 2, 18 | przeszkody! - szepnął smerda~- Ja? jemu? - baba popatrzyła 240 2, 18 | popatrzyła trwożliwie - ja u miłościwej pani przecie 241 2, 18 | niedowierzającymi mierząc oczyma. Jaruha nie wstając 242 2, 18 | niezbyt pewnym wzrokiem mierzył. Zbliżywszy się, 243 2, 18 | się po drużynie i poczęła liczyć oczyma. - Jakaż zwierzyna? - 244 2, 18 | Myszki wszystko jedno... Ja tam zresztą nie wiem nic! 245 2, 18 | zawołał popędliwie - ilu?~- Ja bo liczyć nie umiem - odezwała 246 2, 18 | się Jaruha - toć gdyby nie ja, jechalibyście na Głubie 247 2, 18 | was i zawołają, pójdę i ja...~Mówiąc to ustąpił mu 248 2, 19 | płótno i skóry zwierząt dopełniały.~Znać po drodze, 249 2, 19 | Niemcami nie jesteśmy, ani ja, ani towarzysz mój, ale 250 2, 19 | odrodził, a życiem swym poświadczył. Spełniły się 251 2, 19 | dni może kilka upłynie. Ja was proszę, abyście się 252 2, 19 | Wołacie się wy przeciw mnie, ja też wyzywam was!~- Ostatnie 253 2, 19 | Pieśń to była tak stara, że już teraz pokolenia młode 254 2, 20 | wy? - była odpowiedź.~- Ja na Lednicę jadę do chramu.~- 255 2, 20 | Lednicę jadę do chramu.~- Ja i bez chramu duchy mam wszędzie - 256 2, 20 | Stary się nań popatrzał.~- A ja zdun Mirsz jestem - odpowiedział. 257 2, 20 | zdun - trzeba, żebyście sobie ulepili. Róbcie jak 258 2, 20 | sobie ulepili. Róbcie jak ja: glina się rozpada, a wody 259 2, 20 | wziął! - rzekł kmieć.~- Ja tego nie potrzebuję, ale 260 2, 20 | Doman podbiegłszy z ziemi podnosił wziąwszy na ręce.~ 261 2, 20 | duchem nie był - ale trwoga ogarniała, aby nawet 262 2, 20 | chram, powiem wam wszystko, ja nie jestem winna. Posłuszny 263 2, 20 | odezwała się - tak jak ja chciałam was tam zabić, 264 2, 20 | Doman smutnie, znajdował teraz piękniejszą jeszcze, 265 2, 20 | do mnie talu - mówiła - ja sama nie wiedziałam, com 266 2, 20 | braci mojej i rodowi mojemu. Ja się umierać nie boję - dodała - 267 2, 20 | Dziwo! - rzekł - gdzieżbym ja was chciał zabijać! Prędzej 268 2, 20 | mi cię - ciągnął Doman - ja do żadnej innej nie mam 269 2, 20 | jak nigdy nie było. Coś ciągnęło do tego człowieka, 270 2, 20 | Mimo tej trwogi ciągnęło ku niemu - ciągnęły oczy 271 2, 20 | uciekać, a nie mogła. Coś trzymało wkutą do ziemi - 272 2, 20 | ziemi - on wciąż oczyma czarował. Trwoga zaczynała 273 2, 20 | czarował. Trwoga zaczynała ogarniać coraz większa - 274 2, 20 | Sama mówisz - dodał - że ja mam prawo wziąć ci życie, 275 2, 20 | zawołał - wiedziałem ja to dobrze. Śmiejąc się Doman 276 2, 20 | zemsty szukasz?~- Widziałem - rzekł chłopak - mówiłem 277 2, 20 | na nią Doman - może bym sobie był wziął!~Jedli tedy 278 2, 20 | mówiły figlarne oczy - ja bym się nie bardzo broniła.~ 279 2, 20 | przyjdą chłody - odparł zdun - ja wam nie bronię.~Nic nie 280 2, 20 | dwojga; chłopak pochwycił silnymi rękami i w twarz 281 2, 20 | świętego, ale twarz jak ogniem paliła, a im myła dłużej, 282 2, 20 | ma dziewkę ładną.~- Weźże , a nie chodź darmo około 283 2, 20 | krzno na ramionach, to ja, pani żupanowa! Kłaniajcie 284 2, 20 | chciała, temu go dała.~Duchy umyślnie tu niosły. Skoczyła 285 2, 20 | drzwiami tylnymi, palcami wabiąc ku sobie.~- E! e! - 286 2, 20 | nie było.~- Ojcze Mirszu - ja dziś do domu nie pojadę; 287 2, 20 | godna i żupana, na żonę ci dam, inaczej nie. Ślijcie 288 2, 21 | zapalić, a zapalą je... ja na wieży stos każę zażegnać, 289 2, 21 | żagwiami przybiegli, zapalono . Chwostek się uśmiechał. 290 2, 21 | chciał, sprawdzi i reszta.. Ja więcej wiem... zginiemy 291 2, 21 | prosty zarzuciła na siebie.~- Ja z wami - rzekła - do 292 2, 21 | nie siędziecie na konie, ja z wami...~Po jednemu wzięła 293 2, 21 | nim mknęła czarna i widać było zwracającą w zarosłe 294 2, 21 | leżącą na niej zasłoną, drze i precz znów rzuca na lasy.~ 295 2, 21 | nacisnęła grodową załogę dusi w podwórze i do wrót... 296 2, 21 | wałów wyparta. Nacisnęli ze wszech stron, obronić 297 2, 21 | a tu już z góry ciągną do wnętrza i drzwi zapierają 298 2, 21 | utkwiła w sukni Myszka, który wyrwał i odrzucił z pogardą.~- 299 2, 21 | pochwycił w dłoń i podniósł do góry.~- Pod klątwą mówię 300 2, 21 | straszną. Spytała Muchy, czy utrzymać potrafią - ten 301 2, 21 | strzałę miał w szyi. Wyjęła mu niewiasta, która nadbiegła, 302 2, 21 | lała. Dano huby i chust, by zatamować. Chwostek podszedł 303 3, 22 | sobą na naradę powołać.~- Ja się tam wam do niej nie 304 3, 22 | po bratersku za jedno... Ja, co mi nakażecie, zrobię, 305 3, 22 | próbujcie szczęścia... Nie mam ja co rzec krom tego, że tu 306 3, 22 | trudniej będzie... Czemu bym i ja kneziem nie miał być?...~ 307 3, 22 | pszczół szedł, bo tam w lesie ja wiem, com zrobił, a na grodzie 308 3, 22 | com zrobił, a na grodzie ja, ubogi człek z małym głosem, 309 3, 22 | leżą i mruczą... inni, jako ja, gospody szukają... Przecie 310 3, 22 | niezmieszana - czemu nie? Słyszałam ja, że tam ładu nie ma... Kto 311 3, 22 | Przyszedłby może ze mną, bo ja różne rzeczy w worku noszę 312 3, 22 | zapytał stary.~- No.., ja też... a ja prawo po sobie 313 3, 22 | stary.~- No.., ja też... a ja prawo po sobie mam - rzekł 314 3, 22 | przemierzłego zdusił, jeśli nie ja i moi? Kto szyi i zdrowia 315 3, 22 | może i drugich spotkać...~- Ja nad sobą innym nie dam przewodzić - 316 3, 22 | namyśliwszy począł:~- Po tom ci ja tu się przywlókł, ażebym 317 3, 22 | cztery świata strony...~Tam ja do nich chodziłem po wróżbę 318 3, 22 | trojgiem wrót w tynach, co otaczają, z których dwoje 319 3, 22 | zbrojach, z mieczami... Tamem ja naprzód szedł o wyrocznię 320 3, 22 | najtrudniejsza rzecz... Chodzili, jak ja, nieraz Polanie nasi do 321 3, 22 | ozdobną zwała się tarcz, gdy kto skórą jedną lub dwiema 322 3, 22 | grozą i strachem trzymając w posłuszeństwie.~Dobek 323 3, 22 | się waśnić poczynała, że uspokajać kijem musiał. 324 3, 23 | wypatrzywszy wprzódy drogi!~Znam ja go, to Niemiec, Hengo się 325 3, 23 | uśmiechał się milcząc.~- Gdybym ja pomóc mógł - mówił - chętnie 326 3, 23 | bym rękę przyłożył. Cóż ja mogę, biedny, gdy możni, 327 3, 24 | Oczy jej się śmieją, może i ja poweseleję, bo mi jakoś 328 3, 24 | że się odezwie do niej i weźmie. Teraz, bez ojca 329 3, 24 | panowała... a gdyby nie ja i nie mój lubczyk... ho! 330 3, 24 | nim robić, o! o! nosiłam i ja jej ziele, na młodziku! 331 3, 24 | wstać, nie mogła, dziewczę podniosło z ziemi. Podparła 332 3, 24 | dawać przestała, trzeba było okurzyć, aby czar i 333 3, 24 | jakąś trwogę, a Doman, choć znajdował piękną, gniewał 334 3, 24 | zdunem... Kto wie, jaki tam los czeka i ile ich 335 3, 24 | pozaplatane starannie raz ostatni zdobiły.~W chacie już od 336 3, 24 | ruciany, studeńko, w której ja wodę czerpałam dla mojej 337 3, 24 | mój, bracia rodzeni, kiedy ja znów was zobaczę? Tam mi 338 3, 24 | progi, srebrne statki... A! ja płaczę, łzy mi biegą, nie 339 3, 24 | tęskne i bolejące. Żegnały drużki dziewice, ale gęślarz 340 3, 24 | myśląc już o drugich mąż wpół chwycił i na konia 341 3, 24 | Doman zębami przytrzymywał za koszulę, bo rękami skrępowanymi 342 3, 25 | przytomności, orzeźwiła woda, którą~obmokła - podniosła 343 3, 25 | się nawet dziewczynie, że może odsłonił tak umyślnie. 344 3, 25 | przywykłą.~Ciekawość prowadziła po wszystkich zakątkach. 345 3, 25 | panował - ty to jesteś, com ja ci ranę goiła, co ci żonkę 346 3, 25 | zgodę - zapytała~- Mało co widziałem - z pozorną obojętnością 347 3, 25 | chrypliwym głosem:~Oj - chodzę ja chodzę~Jak biała lelija,~ 348 3, 25 | krew rzuca się, gdy ten, co przelał, podejdzie... A 349 3, 25 | byście jej kazali, jak bym ja jej zadała!... Wy sobie 350 3, 25 | sobie myślicie może, żem ja niewarta psa, kiedy w takich 351 3, 25 | świecie się włóczę... a ja się z takimi znam, co wiele 352 3, 25 | zmory boją i latawice... ja jak tupnę nogą, muszą mi 353 3, 25 | Podziomki truchleją, gdzie ja się pokażę, mary i nocnice 354 3, 25 | mary i nocnice płoszę, bo ja sama wiedźma jestem!~Doman 355 3, 25 | z coraz większą uwagą. - Jawam namówię!... - zamruczała 356 3, 25 | coraz większą uwagą. - Ja wam namówię!... - zamruczała 357 3, 25 | żywo odparł Doman.~- Może! ja wiele znam - śmiała się 358 3, 25 | rzekł chłopak.~- Tsyt! ja już zęba ani jednego nie 359 3, 25 | śpiesz no się domu, jeśli chcesz mieć... ja wiele 360 3, 25 | jeślichcesz mieć... ja wiele znam...~To mówiąc 361 3, 25 | zasłony, zajrzała, spuściła i siadła czatować na jednym 362 3, 25 | O! o! - rzekła w końcu - ja bym tu na Lednicy nie wyżyła... 363 3, 25 | męczycie, dziewucho!... O! o! ja znachorka jestem, ja wiem 364 3, 25 | o! ja znachorka jestem, ja wiem wszystko i znam... 365 3, 25 | mnie widzicie? Co? co?~- Co ja widzę... coś... ono się 366 3, 25 | piękna dziewka u króla, który kochał nad życie. Co tylko 367 3, 25 | czarownik wielki; ten gdy zobaczył, serce mu się zagotowało 368 3, 25 | Bym i życie postradał, to muszę mieć!~Królewna, jak 369 3, 25 | ale nie inaczej, mu się ja siedem razy schowam i siedem 370 3, 25 | królewiczem stoi i za rączkę bierze...~Poszła więc gniewna, 371 3, 25 | gdzie jej teraz szukać, jak znaleźć?~Stanęli jakoś przy 372 3, 25 | pokraśniała~Królewicz zaraz poznał po rumieńcu, rękę przyłożył 373 3, 25 | muszkami latają, tylko co który nie dzióbnie. Królewicz 374 3, 25 | ty moja, doleńko!~A pająk za białą rączkę trzyma.~- 375 3, 25 | białą rączkę trzyma.~- O! ja nieszczęśliwa! Poznał mnie 376 3, 25 | Poznał mnie trzy razy, co ja teraz pocznę, gdzie ja się 377 3, 25 | co ja teraz pocznę, gdzie ja się ukryję...~Znowu idzie 378 3, 25 | Poznał mnie trzy razy, co ja pocznę teraz, gdzie ja się 379 3, 25 | co ja pocznę teraz, gdzie ja się ukryję?... W morzu 380 3, 25 | mnie tam poznać może, gdy ja się białym kamuszkiem położę?... 381 3, 25 | z suknią przydeptaną, bo nogą ucisnął.~- Znalazłem 382 3, 25 | doloż moja, doleczko... co ja pocznę z nim?~Na siódmy 383 3, 25 | pomarszczoną, żółtą, straszną jak ja i poszła żebrać na gościniec. 384 3, 25 | za ropucha... spędzić mi z drogi...~Panna się odstąpiła 385 3, 25 | dwa słoneczka... Porwał wpół, na konika rzucił.~- 386 3, 25 | sprawił król wesele, na którym ja też byłam, miód, piwo piłam - 387 3, 26 | do gromady, pozdrawiając w imię Boga jedynego.~Zastawiono 388 3, 26 | drugich za łeb pochwyci. Ja sam ludzi, jakich mam, ściągnę 389 3, 26 | co czynić? - zawołał. - Ja wam nowego nie powiem nic. 390 3, 26 | prosty i ubogi - zawołał - ja ludźmi rządzić nie umiem. 391 3, 26 | nich położywszy rżała, aby do zagrody wpuszczono.~Wielki 392 3, 26 | mówić z nią nie chcieli.~- A ja go tu przyprowadzę - rzekła. - 393 3, 26 | przede mną się on nie skryje, ja go znajdę.~Tym bardziej 394 3, 26 | się jakby przelękły, gdy zobaczył.~Stanęła naprzeciw 395 3, 26 | śmiała się z radości.~- A tom ja was, miłościwy panie, zdradziła - 396 3, 26 | znaleźli was, gdyby nie ja.~Gdy Bolko, Sobiesław i 397 3, 26 | gdy mi moc dacie, azali ja sam znam, na coobrócę?~ 398 3, 26 | azali ja sam znam, na co obrócę?~Wołanie wielkie 399 3, 26 | jej dobijał. Kazaliście mi wziąć, biorę, dzierżyć będę 400 3, 26 | Kneźno miłościwa - podnosząc rzekł stary - gotuj co masz 401 3, 27 | ciągnął dalej starszy - tak, ja po ojcu odziedziczyłem władzę... 402 3, 27 | Przyszliście mi przypomnieć, że ja krwi dzieci moich winienem 403 3, 28 | prowadzenie Pomorców.~- Ja nie wojuję z nikim, niczyim 404 3, 28 | czas puścił pod przysięgą, ja bym porobił, co potrzeba.~ 405 3, 28 | ten postrzegł, zarzucił mu pod pachy. Wziął to sobie 406 3, 28 | spatrzywszy wszystko - i otom ja jest.~Tchnął mocno Dobek 407 3, 29 | jeszcze nie przestawała, jakby puszcza na zawołanie rodziła.~ 408 3, 29 | mogło, bliznami zaledwie znaczyło.~Z pośrodka tej 409 3, 29 | walka nie ustawała. Jeśli przerwała chwila znużenia, 410 3, 29 | tam tak uratowano życie. Ja cię powiozę i wiosłami robić 411 3, 29 | I mnie byście wzięli, ja mu będę głowę na kolanach 412 3, 29 | którą radzi zobaczyć byli.~- Ja bym rad jechał - rzekł brat 413 3, 29 | Nie pojadę, pozdrówcie ode mnie... A ty, Domanie?~- 414 3, 29 | mnie... A ty, Domanie?~- Ja pojadę - zawołał Doman - 415 3, 29 | pielęgnowała.~- Pozdrówcie ode mnie! - powtórzył Ludek. - 416 3, 29 | powierzchnię i wir, w który tanecznice wprawiły.~Pokazał 417 3, 29 | spodziewała~Doman pierwszy poznał , nim zobaczył.~- Ona stoi 418 3, 29 | zwróciła się, spuściła oczy.~- Ja wam czerpać pomogę, ja za 419 3, 29 | Ja wam czerpać pomogę, ja za was wodę zaniosę - szepnął 420 3, 29 | gdy was tu zobaczą?~- Że ja wam od brata przyniosłem 421 3, 29 | mruknęła - oj, wiem ja co! A com obiecała, pamiętacie, 422 3, 29 | że która ucieka, chce, by goniono?~Zbliżyła się doń 423 3, 29 | rzuciła:~- Już teraz, jak porwiecie, nie będzie się 424 3, 29 | nie skaleczy... - A jakże jaod chramu porwać mogę? - 425 3, 29 | skaleczy... - A jakże ja od chramu porwać mogę? - 426 3, 29 | zakładajcie gniade, usiędę ja i pogonię lata moje młode. 427 3, 29 | Zbliżył się pozdrawiając wesoło.~- Gadkę bym wam 428 3, 29 | Co by to było, gdybym ja za was okup złożył, a was 429 3, 29 | się, co się stanie, muszę mieć! Krwią-m ją moją zapłacił!~ 430 3, 29 | muszęmieć! Krwią-m moją zapłacił!~Zerwał się 431 3, 30 | Piastun spokojnie - przelewał Leszek, Pepełek stary i 432 3, 30 | napili się jej dużo, nimeśmy pomścić mogli. Bumir popatrzał 433 3, 30 | Leszkowie, radźcie wszyscy - ja słuchać będę i wybiorę, 434 3, 30 | musieli i ulegać - przyjęli i milczeli. Inaczej ród 435 3, 30 | serca zbyć dziewczynę, albo znowu porwać i uwieźć, a 436 3, 30 | jakiego zażądają, a wziąć muszę. Krwiąsobie kupiłem.~ 437 3, 30 | a wziąćmuszę. Krwią sobie kupiłem.~Ponieważ 438 3, 30 | w końcu z dala postrzegł idącą nad brzegiem jeziora 439 3, 30 | nie witając nawet, jakby wczoraj dopiero widział.~ 440 3, 30 | myślał już tylko, jakby w tamtą pokierować stronę, 441 3, 30 | obawiając się pogoni mógł schwyciwszy do łodzi zanieść, 442 3, 30 | go stary Wizun, Nenia i ja - odezwała się cicho Dziwa - 443 3, 30 | Strach jakiś widocznie ogarniać zaczynał - oglądała 444 3, 30 | Doman przyskoczył, porwał wpół, podniósł od ziemi, 445 3, 30 | rzucił się ku nim, niosąc na ramionach łamiącą ręce, 446 3, 30 | przeznaczenie swe uważała. Wiózł więc z sobą na koniu - nie 447 3, 30 | domu rodzicielskiego brać chciał, aby nie mówiono, 448 3, 30 | radości - bratowe cisnęły się witać - brat biegł pytać, 449 3, 30 | Siostrę wam odwożę, los mi przeznaczył, moją być musi, 450 3, 30 | przeznaczył, moją być musi, ale chcę mieć z rąk waszych 451 3, 30 | skakali i weselili się.~I ja tam byłem, miód, piwo piłem, 452 3, Dop| Słowiańszczyznę spowiniętą, widzimy tak samo daleko później 453 3, Dop| postaci na ziemię zawsze umniejsza i odbiera jej 454 3, Dop| Jeszcze raz Rytogar stara się skłonić do zamęścia, a Długosz


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL