| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] albos 1 albowiem 1 alboz 1 ale 383 aleby 1 alec 1 alem 3 | Frequency [« »] 445 o 427 u 425 ich 383 ale 379 od 360 nim 360 tak | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances ale |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | krzakach, co go szpiegowała - ale się ostrożnie schowała, 2 1, 1 | zdawało się, że popłyną, ale tuż się znalazła ława piaszczysta 3 1, 1 | podżegnięte przyśpieszyły kroku, ale nieprzyjaciela już ani widać, 4 1, 1 | zobaczywszy, żeśmy zbrojni... ale może nawołać innych, narobić 5 1, 1 | sącząc szparami chodaka.~Ale skarżyć się nie śmiał, zawijać 6 1, 1 | skórznie mam jej pełne, ale o waszą. Twarz, ojcze, macie 7 1, 1 | będą, zda się to zawsze, ale udawaj, że ci ta mowa obca... 8 1, 1 | niż na przybyłego kupca - ale wy... wy dróg się do nas 9 1, 1 | jeżdżę cudzego podpatrywać, ale swoje mieniać. Wy mnie przecie 10 1, 1 | Mówiliście mi o tym. Ale jakeście do niej przyśli? 11 1, 2 | wiodły z progiem wysokim, ale obyczajem starym bez zamka 12 1, 2 | Niewiasty się nie ukazywały, ale że na cudzoziemca przez 13 1, 2 | zaprosił go ku sobie.~- Ale, cóż to?... Wy sami tylko - 14 1, 2 | drzwi sobą zapierając, ale nie pomogły groźby jej i 15 1, 2 | im tych skarbów chciało, ale gospodarz jeszcze się był 16 1, 2 | rzekł - chcieć i brać łatwo, ale co dać za to? Nie bardzośmy 17 1, 2 | rodzi ani ludzie robią, ale duchy po pieczarach mieszkające, 18 1, 2 | wyprosi. Ani dzień, ani dwa, ale miesiące i lata wędrować 19 1, 2 | pustynie - łatwo by wejść, ale wynijść trudno.~- Myśmy 20 1, 2 | duchy lepszy oręż kują, ale i nasz kamień stary, i pałka 21 1, 2 | nie tylko o panu pamiętać, ale i o sługach, a gdybyście 22 1, 3 | pożytku z tego mało... ale... toć też gdzieś, nie opodal 23 1, 3 | ze sobą chętnie zabiorą, ale mnie...~Hengo nie okazywał 24 1, 3 | powiązaliby ich na skinienie, ale u stołba znajdzie się ich 25 1, 3 | powitania. Skłonił się i Hengo, ale mu twarz pobladła, czuł, 26 1, 3 | Smerda chciał się śmiać, ale popatrzywszy na starego 27 1, 3 | My jej nie wydamy nikomu, ale na grodzie ludzie muszą 28 1, 3 | parobczak synem jej nie był, ale się w chacie wychował i 29 1, 3 | i wstał, smutny jeszcze, ale milczący, nie narzekając 30 1, 3 | potrzeba. I nie tylko mnie, ale i drugim.~- Za cóż ja idę? - 31 1, 3 | a ty śpiewać lubisz, ale myśleć umiesz.~Zatrzymał 32 1, 3 | ciebie nie na zgubę ślę, ale z potrzeby. Wielkie się 33 1, 3 | pogłaskał go po głowie... Ale Samborowi mimo tych obietnic 34 1, 3 | moje. Kneź - sroga bestia, ale pokłony lubi, bij mu je, 35 1, 3 | nie tęsknij - powrócisz. - Ale sama łzę fartuchem otarła.~ 36 1, 4 | skórę, której mu było żal, ale smerdzie ją trzeba było 37 1, 4 | bo ku chacie spoglądał, ale oprócz starej Jagi, która 38 1, 4 | Sambor staremu do nóg padł, ale ten skinąwszy tylko, odprawił 39 1, 4 | brać, ile mu się podoba; ale musi spieszyć z powrotem, 40 1, 4 | otwarła, wyszedł z niej żyw, ale niemy, gdyż duchy mu usta 41 1, 4 | nie mogło pochwycić ucho, ale nuta była żałosna, grobowa, 42 1, 4 | przebiegać zaczął palcami, ale pieśń się przerwała. Stanął, 43 1, 5 | zasiane i obrzucone zasiekiem, ale niedźwiedzie go nocą splądrowały. 44 1, 5 | kazałem mu jechać za sobą. Ale mi się nie opierał wcale, 45 1, 5 | panie... Sykał stary wąż, ale musiał go dać... ~- Sykają 46 1, 5 | kmieciami nieustanne spory, ale ich po trosze kneź wytrzebi, 47 1, 5 | niewiasty - jestem zza Łaby, ale nawykłem włóczyć się po 48 1, 5 | Kmiecie od dawna się burzą, ale już ich wielu nie stało. 49 1, 5 | poigrał po ustach słuchającej, ale zarazem dwie łzy perliste 50 1, 5 | przybyły.~- Mocny - rzekł Kos - ale i kamienie się walą... Jak 51 1, 6 | które się gryźć mają... ale wnet ucichało i wołano tylko 52 1, 6 | podróży na sen się zbierało, ale smerda go trzymał na ławie 53 1, 6 | nisko kłaniał dziękując, ale nie pomogło nic... pacholę 54 1, 6 | pana, którego się lękał, ale kneź drzemał, oczy mu się 55 1, 6 | których krew też płynęła, ale miodem upojeni nie czuli, 56 1, 6 | Rzucił okiem i na towar, ale ze wzgardą, a gdy kneziowa 57 1, 6 | pięści wyciągano ku kneziowi, ale się śmiał z tej bezsilnej 58 1, 6 | chcieli się do niego odezwać, ale ich uprzedził:~- Za co mnie 59 1, 6 | patrzał ze drzwi, jak ruszali, ale nie rzekł już nic. Za wrotami 60 1, 6 | słowa wyrzucić nie godziło: ale były inne, co wprost z serca 61 1, 6 | szacie latały pioruny wężami, ale nad dworem śmiało się niebo 62 1, 7 | się znowu w progu dworu, ale tak zmieniony, iż poznać 63 1, 7 | mówił dalej wesoło - ale się i smucę też,~bo zamiast 64 1, 7 | malowała się ciekawość, ale z pytaniem nie śpieszył. 65 1, 7 | kwas w starych statkach - ale osądzicie sami, czy się 66 1, 7 | duchy stawiły z kamienia, ale ludzie, toteż go ręce ludzkie 67 1, 7 | stary - nie rozsądzać o tym, ale poczynać coś trzeba gromadą, 68 1, 7 | znajdują się z nimi pobratani; ale i to wiem, Domanie, że własny 69 1, 7 | na naradę, ubogi człek, ale mądry... milczy, ale więcej 70 1, 7 | człek, ale mądry... milczy, ale więcej wie od tych, co gadają.~ 71 1, 7 | byleśmy się ruszyli tylko, ale nie przetoż się lękać mamy 72 1, 7 | zmierzchu. Stał miód na stole, ale go prawie nie tknęli. Pochmurniały 73 1, 7 | dopraszał się wnijścia, ale pachołek mruczał, że kneź 74 1, 7 | to sprawa, wiemy o tym, ale się Chwosta pozbyć musimy.~ 75 1, 7 | wielu zdradzi, padnie dużo, ale w końcu i jego nie stanie. 76 1, 8 | na słowa, myślał długo, ale gdy na ostatek wśród ogólnego 77 1, 8 | położył je przed gośćmi, ale ci ich nie tknęli. Wisz 78 1, 8 | się ich zbywać - odrzekł - ale tego Chwosty tylko na innego 79 1, 8 | trzeba zmiany - rzekł - ale i wiec niełatwy, i zmiana. 80 1, 8 | będziemy... Wiecu nam trzeba, ale zgodnego a takiego, jakie 81 1, 8 | jezioro, żeby się otrzeźwił, ale wody się nadto opił i... 82 1, 8 | jak chcesz, dajęć wolę, ale pośpiechu trzeba.~- Pojadę 83 1, 8 | przybrała pozór swój codzienny, ale parobcy ukryci za tynami, 84 1, 9 | łuki i zamachując procami. Ale Wisz ten zapęd skinieniem 85 1, 9 | rozpłatawszy, głowę rozkrwawił, ale razem prawie dzida, którą 86 1, 9 | zdruzgotał go jeszcze... ale żeleźce i kawał drzewa zostało 87 1, 9 | się nie na łuki i proce, ale na pięści i zęby, chwytali 88 1, 9 | żegnała. Nie mówiła nic - ale wszyscy czuli i wiedzieli, 89 1, 9 | niej synowie powstrzymując, ale ich odtrąciła z lekka; przystąpiły 90 1, 9 | miałeś jak śnieg białe, ale młode jeszcze dłonie... 91 1, 9 | nie mówił łatwo ni wiele, ale co rzekł, to strzymał, choćby 92 1, 9 | Smerdę zabić mała rzecz, ale on to nie swoją uczynił 93 1, 9 | Doman i oczy mu zabłysły, ale spuścił je wnet jakby zawstydzony.~- 94 1, 9 | do kądzieli, do garnków, ale do ognia świętego, do zdroju, 95 1, 9 | wami i za wami? Stanę... ale ją muszę mieć, a nie to 96 1, 10 | korę utrzymać potrafił, ale wnet z nowym sił wytężeniem 97 1, 10 | Słuchający głowę opuścił, ale krótko trwało przerażenie, 98 1, 10 | pozdrawiali się dniem wiecowym, ale twarzami smutnymi. Ze trzech 99 1, 10 | odezwał się Boimir stary - ale duch jego mówi, po cośmy 100 1, 10 | kneziowie na wojnach dowodzą, ale po mirach gromada wybiera 101 1, 10 | aż zgłuszyło mówiącego, ale drudzy widocznie za nim 102 1, 10 | Kneziów trzeba! Niech będą! Ale nie Chwostków, nie tego 103 1, 10 | zawołano z jednej strony.~Ale z drugiej się burzyło. Niektórzy 104 1, 10 | natychmiast spełnić to chcieli, ale wielka część stała oporem.~ 105 1, 10 | niektórzy, usiłując przekonać, ale ci spojrzeć nie chcieli 106 1, 11 | poznały ją przecie po pierzu, ale wróżyć nie chciała. Dziewczęta 107 1, 11 | wianuszek pleść dla siostry. Ale kwiatki niedobre się pod 108 1, 11 | w gąszcz pierzchnęły... ale cicho było znowu w lesie; 109 1, 11 | śpiewanie słychać było, ale ochryple i smętne. - To 110 1, 11 | nie idź na Kupałę...~- Ale z nami bracia i rodzina 111 1, 11 | w biały dzień to nic, ale nocką iść, a z głodnym wilkiem 112 1, 11 | czego bać... to znajomy! Ale gdzieś musiał po miodzie 113 1, 11 | narwała tuż przy sobie, ale się ociągała z poratowaniem 114 1, 11 | klekotała...~Jaruha się śmiała, ale trawą i liśćmi okładała 115 1, 11 | Od wody żywiącej odrasta, ale jak tu trafić do niej? Żmij 116 1, 11 | odczynię - rzekła Jaruha - ale musisz się przyznać, gdzieś 117 2, 12 | śpiewali na przemiany, ale pieśń jednego nie godziła 118 2, 12 | snopki ziół niosły w rękach, ale szły milczące, bez pieśni. 119 2, 12 | Nikt się do nas nie waży... ale w taki dzień nie czyńcież 120 2, 12 | dala się w nią wpatrywał, ale już nie śmiał przybliżyć. 121 2, 12 | Głosy kupalne dychać było, ale nie widać nic oprócz blasków, 122 2, 12 | spłoszony tą wrzawą?... Ale zwierz szybko pomyka, a 123 2, 12 | rozpaczając a nasłuchując, ale pieśni, krzyki, wrzawa, 124 2, 12 | na Kupałę iść odradzała, ale sama śpieszyła i widać było 125 2, 12 | chwiejąc, jak gdyby paść miała, ale utrzymała na nogach. Oczyma 126 2, 13 | czarny, położyła na ustach, ale Doman już drgnął, ruszył 127 2, 13 | spuszczał z niego wejrzenia, ale się odzywać nie śmiał. Zdawał 128 2, 13 | iż słowom jej nie wirzył. Ale w tej chwili na progu ukazał 129 2, 13 | spierając, podniósł blady, ale przytomny, i pić prosił. 130 2, 13 | nim trzymają, rzecz łatwa, ale kto wie, ilu z nim potajemnie?... 131 2, 13 | raniłem, gdym ją chwytał, ale od dziewki dostać ranę...~ 132 2, 13 | Gopłu. Bumir stary był już, ale jak żubr silny, kark miał 133 2, 13 | ranny - odezwał się Duży - ale dom rad wam.~- Ja rany leczyć 134 2, 13 | wrócić dla dokończenia jej, ale po dość długim oczekiwaniu 135 2, 13 | izbie było prawie ciemno, ale właśnie, gdy z głową spuszczoną 136 2, 13 | chciał się wyśliznąć i uciec, ale już było za późno. Czeladź 137 2, 14 | i zamożna zamieszkiwała. Ale z czasem gniły pale, padały 138 2, 14 | ostrożnie ocierali o siebie, ale zanucona pieśń, rzucone 139 2, 14 | odetchnąć świeżym powietrzem. Ale tu skupiały się koło niej 140 2, 14 | skąd przyszła i dlaczego, ale ta słuchała roztargniona 141 2, 14 | na wojnie, nie na łowach, ale z rąk niewiasty... ze sromem!~- 142 2, 14 | Doman rannym być może, ale zabitym... nie! nie! to 143 2, 14 | opowiedziała, jak mu cios zadała, ale Dziwa sama już teraz nie 144 2, 14 | patrząc nie na świętości, ale na pilnujące Znicza dziewczęta. 145 2, 14 | zwrócić do swoich pachołków, ale ci gdzieś daleko zostali.~ 146 2, 14 | dala, kazał je rozpędzać, ale ludzi nie rozpędzono. Oko 147 2, 14 | ostrów nie należą do was, ale do nas wszystkich, Wilków, 148 2, 14 | samemu na nich wszystkich, ale on i ludzie jego nie starczyliby 149 2, 15 | Hadona - powtórzył kneź - ale milczeć, że posłany i dokąd. 150 2, 15 | wejdzie, będzie w drodze, ale czasu dużo spłynie, nim 151 2, 15 | Hadona. Hadon był Niemiec, ale wyleniały, nauczył się na 152 2, 15 | też miał krwawoczerwony, ale obfitymi spadający puklami.~- 153 2, 15 | Niech da ludzi, ile może, ale zbrojnych; to tłuszcza dzika, 154 2, 15 | by gołymi rękami na jeża, ale po dziurach się rozlezą 155 2, 15 | pewnie tak jest, jak mówicie, ale tu nie ufać nikomu, nawet 156 2, 15 | naszych i ziemi nam bronił. Ale nie na tośmy mu siłę dali, 157 2, 15 | nikogo nie napastujemy, ale swobodę miłujem. Granice 158 2, 15 | drudzy też odbijali razy, ale widząc przewagę w kupę się 159 2, 15 | Sam Chwost biegł z nimi, ale późno się zerwał. Gawiedź 160 2, 15 | słaba niewiasta jestem, ale prędzej bym to plemię zdradliwe 161 2, 15 | na zapewnienia Brunhildy, ale osłabły był i łatwo go wziąć 162 2, 15 | prawda, zamknąć do ciemnicy, ale nie ociemniać was. O mało 163 2, 15 | potrzeba nie memu panu, ale całemu rodowi naszemu... 164 2, 16 | Chwostek.~Brunhilda potakiwała, ale radziła dla ostrożności 165 2, 16 | Kazano je pospędzać i bić, ale to ich nie potrafiło zmusić 166 2, 16 | Hadon prosił się i groził, ale nie pomogło nic. Ludzie, 167 2, 16 | słać ludzi, aby go odbić, ale czyja była czeladź i gdzie 168 2, 16 | miał na gród zaprosić, ale tego dnia do nocy wyglądano 169 2, 16 | Nie pójdę z kmieciami, ale nie pójdę z oprawcą moich 170 2, 16 | Mściwoj i Zabój starzy byli, ale silni jeszcze, twarze ogorzałe, 171 2, 16 | kmiecie, potrzebuje nas, ale i my go potrzebujemy. Wojowaliśmy 172 2, 16 | i rżały, bydło ryczało. Ale noc zeszła spokojnie, gwiazdy 173 2, 16 | Nie jak kneziowski ród, ale jak czerń smerdy twoje nas 174 2, 16 | choć mogiła i stos ognisty, ale Chwost nie myślał ani palić 175 2, 17 | do płynącego i nawoływać, ale nim się opatrzono w pogoń 176 2, 17 | Pastuchy za nim pognały, ale go pochwycić nie mogły Żuła 177 2, 17 | legł pod szałasem z gałęzi, ale nie zasnął. Patrząc w ognisko 178 2, 17 | palach wołać o przewóz, ale tu nie było nikogo, wszystkie 179 2, 17 | kmiecie wnet go otoczyli, ale ku nim ani spojrzał.~Tu 180 2, 17 | kazał!~powiecie - no tak! ale się synowie wasi podnosili 181 2, 17 | skinął i poszedł siąść, ale przewoźnik zmęczony, na 182 2, 17 | rozsunęli mu się nieco, ale nań bardzo nie zważano.~ 183 2, 17 | Chwościsko siedzi na grodzie, ale nie on rządzi, tylko ta 184 2, 17 | stał bledniejąc trochę, ale nie cofając kroku.~Miłosz 185 2, 17 | zamek mocny, a my słabi.~- Ale nas gromada! - zawołano.~- 186 2, 17 | wilczej swobodzie prawić, ale nie grody dobywać... Wy 187 2, 17 | Kupa się ruszyła za nim, ale Wizun pozostał w miejscu.~- 188 2, 17 | jeden - z tym poczekamy.~- Ale bez wodzów do wojny się 189 2, 17 | zgoda, prowadzić będę, ale posłuchu się domagam...~- 190 2, 17 | wojować z nim, ani iść z wami, ale jeśli się wam powiedzie, 191 2, 17 | biec ku Gopłu i do grodu, ale póki ja nie dam rozkazu, 192 2, 18 | Pierwszy się wytknął na łąkę, ale wnet konia cofnął i gniewny 193 2, 18 | kłodzie.~Obawiał się ich kneź, ale i smerda się ich lękał. 194 2, 18 | Posądzano ją o wielką potęgę, ale wiedziano też, iż bardzo 195 2, 18 | rzekł. - Wiedźma jest, ale ona swoim nieszkodliwa, 196 2, 18 | powitała niskim pokłonem, ale szybko się podniosła starając 197 2, 18 | chciała zbliżyć do knezia, ale ten jej zagroził, aby nie 198 2, 18 | chłopcy chcieli złapać, ale się nie ważyli - szeptała 199 2, 18 | jeszcze, ludzie gonili, ale orszak Chwostka zyskiwał 200 2, 18 | prawie byli bezpieczni, ale Chwost drżał ze strachu 201 2, 18 | stronie jezioro było i gród, ale aby się stąd wyrwać bezpiecznie, 202 2, 18 | tedy. Smerda prowadził, ale słaniał się i choć na kiju 203 2, 18 | Chwostka Piastun nań popatrzał, ale bez najmniejszej trwogi. 204 2, 18 | uczyniłem to, bo nie miłuję was, ale dla rozkazu bogów. Idźcie 205 2, 19 | rzekł - i nie z jednych ust, ale od wielu snujących się po 206 2, 19 | zamykają się przed nikim, ale dostatku, do jakiegoście 207 2, 19 | czynicie - rzekł gość - ale nie wszystko cudze złym 208 2, 19 | ani ja, ani towarzysz mój, ale co dobrym mają, to od nich 209 2, 19 | Niemiec idzie - rzekł - ale przez Niemcy tylko przechodzi 210 2, 19 | Piastun - święte to rzeczy są, ale jakżeby przez ręce ludzi, 211 2, 19 | chwili. - My czary odganiamy, ale ich nie czynimy. Zwyczajem 212 2, 19 | się ona ze wszech stron, ale zarazem mieszała z dawną, 213 2, 19 | nie tylko między ludźmi, ale między zwierzętami, i wróg 214 2, 19 | Tak jest - rzekł gość - ale bronić się od napaści godzi. 215 2, 19 | komory pełne były i zasobne, ale o czym potem przebyć zimę? 216 2, 19 | przyszło nie jeden miesiąc, ale dziesięć, przecie choćby 217 2, 19 | Tak - odezwał się Ścibor - ale z rodu ich pozostał Miłosz 218 2, 19 | to nie miesiąca jednego, ale lat może wielu; wojna nie 219 2, 19 | nie z jednym Chwostkiem, ale z Niemcy, którzy w ich obronie 220 2, 20 | gliną tylko pooblepiana, ale w środku tok miała jak w 221 2, 20 | mu się ręka, gdy siadał, ale w robocie siłę odzyskiwała.~ 222 2, 20 | nie tylko garnki lepił, ale z duchami miał zażyłość 223 2, 20 | je nie do szopy stawił, ale w chacie u siebie i nikomu 224 2, 20 | Ja tego nie potrzebuję, ale wam by się zdało - bąknął 225 2, 20 | nich dać jedną staremu, ale ten ręką odtrącił.~- Postawcie 226 2, 20 | dobrze, iż duchem nie był - ale ją trwoga ogarniała, aby 227 2, 20 | zobaczyła, blady był jeszcze, ale w oczach mu już dawne życie 228 2, 20 | do niej, ona się cofnęła, ale z oka go nie spuszczała. 229 2, 20 | trzody wychodziła, hoża jest, ale takich po świecie wiele. 230 2, 20 | Młodość ma takie chuci, ale one wystygają prędko. Dopóty 231 2, 20 | które był zerwał na wyspie, ale weselszy był. Przybliżył 232 2, 20 | takich, co garnki robią, ale z tych, co je tłuką, tobie 233 2, 20 | Dziwa i na ogień patrzała, ale w oczach od wczora jakoś 234 2, 20 | krzyknęła zasłaniając oczy, ale go już nie było, gdy je 235 2, 20 | wodą ze źródła świętego, ale twarz jak ogniem ją paliła, 236 2, 20 | wyjrzał ku niemu. Szeptali, ale wiatr był i nic słyszeć 237 2, 21 | młodość śmiała i życie, ale dziko jakoś i zwierzęco. 238 2, 21 | Obu im z oczów ciekły łzy, ale matka kazała.~Chwostek poszedł 239 2, 21 | znowu w róg począł trąbić, ale dech mu zabiła trwoga i 240 2, 21 | A nie jezioro mruczało, ale gromady dychały i konie 241 2, 21 | zakrywa. Chwost się śmieje, ale blady chodzi jak trup.~Z 242 2, 21 | zabierać, szukać, wiązać - ale pustkę znaleźli wszędzie.~ 243 2, 21 | dzban z miodem zatrutym, ale Myszko pierwszy wpadł do 244 2, 21 | na waszych stu stanie.~- Ale też ich stu nie przyjdzie 245 2, 21 | zmierzył i strzała świsnęła, ale uwięzła w drewnianej zasuwie 246 2, 21 | kijami i nakazywali ciszę, ale lud mruczał groźno. Ze studni 247 2, 21 | zasieki. Zboża było dosyć, ale oprócz dwóch startych kamieni 248 2, 21 | przysposobić można.~Był piec, ale o pieczeniu chleba pomyśleć 249 2, 21 | Spragnieni pili potem, ale obrzydliwą znajdowali juchę.~ 250 2, 21 | ciepłą zaczyniona wodą, ale i na tę rzucili się skwapliwie 251 2, 21 | potem w milczeniu przeszła, ale na wieży migały światła 252 2, 21 | wszystko się usypiać zdało, ale Myszkowie pilni choć skryte 253 2, 21 | niewiasta, która nadbiegła, ale krew się lała. Dano huby 254 2, 21 | rozemknięte i języki wiszące - ale o litość i zmiłowanie nie 255 3, 22 | się u nas nie na pogodę, ale na straszny wicher zanosi. 256 3, 22 | łatwo...~Westchnęli oba; ale stary gospodarz przy swoim 257 3, 22 | ze strachem w sercach, ale nie chcąc ustąpić. Myśleli 258 3, 22 | Chwostka zjadły, będą górą, ale nie wszyscy za nimi i z 259 3, 22 | jest i że tu nie pięść, ale poczciwe słowo stanowi.~ 260 3, 22 | też na razie ostry bywał, ale do bitwy, napaści i utrzymania 261 3, 22 | znając okrzykiwać go chcieli, ale sam im usta zamknął.~- Nie 262 3, 22 | odjechali gniewni i zasmuceni. Ale coraz więcej było takich, 263 3, 22 | było, miłościwi panowie. Ale starej babie co do tego?...~ 264 3, 22 | rzekł cicho Piastun - ale cóż będzie? Mówią, że Leszek 265 3, 22 | Czyńcie, jako wiecie, ale wiec szanujcie - rzekł po 266 3, 22 | na grodzisku dni kilka, ale wrzało i gotowało się po 267 3, 22 | gromadnym jak pierwszym razem, ale wyglądał uroczyściej. Ludzie 268 3, 22 | Odrą, i nad Morzem Białym - ale wróżbitem też był wielkim 269 3, 22 | przyniósł, nie z siebie, ale z tego źródła, skąd ona 270 3, 22 | gościńcach niejeden raz, ale puścili wolno... Do Radegasta 271 3, 22 | śmielsi poczęli go obwoływać, ale zaledwie to posłyszano z 272 3, 22 | narodem wojennym i łupieskim, ale rolniczym i spokojnym. Konieczność 273 3, 22 | uzbrajać się im kazała, ale uzbrojenie lichym było.~ 274 3, 23 | podpełznąwszy widzieli ich nawet, ale sił obliczyć nie mogli.~ 275 3, 23 | życie i mienie kosztował. Ale straszono gromady walką 276 3, 23 | wodami za przytułek służyły, ale i stamtąd psy, których gromady 277 3, 23 | serca Dobkowej gromadzie, ale do zemsty budziły.~Zbiegi 278 3, 23 | Choć mowę mieli słowiańską, ale serca już niemieckie; byle 279 3, 23 | za miecze ludzie żelaźni, ale już było za późno. Pomorcy 280 3, 23 | zrazu, za broń chwyciwszy, ale na nich rzuciła się nawała 281 3, 23 | znaczniejszych nie ukrywał. Ale ci leżeli twarzami do ziemi 282 3, 23 | wiedząc, iż bywał u Polan, ale dróg im nie okazywał. Iść 283 3, 24 | bardzo... Poszłaby z nim, ale - brał inną. Taka dola...~ 284 3, 24 | ściskał, a starych nie lubił, ale mnie żaden pies nie ukąsi. 285 3, 24 | Żal mu było jej i siebie.~Ale cóż? słowo się rzekło... 286 3, 24 | Żegnały ją drużki dziewice, ale gęślarz głośniej w struny 287 3, 24 | coś przeraźliwym głosem, ale słów dosłyszeć nie było 288 3, 24 | ślad...~Usłyszeli wszyscy, ale nikt nie chciał wierzyć 289 3, 24 | stadem kuropatw uwiesi, ale głowom zagrzanym nie bardzo 290 3, 24 | biegła po konie na paszę. Ale cóż mogła ta mała garstka 291 3, 24 | Stary gęślarz padł u progu, ale go za sznur wciągnięto do 292 3, 24 | o najliczniejsze stada, ale starzec jęczał tylko, nie 293 3, 24 | był okryty krwią, ranny, ale nie zdawał się czuć bólu.~ 294 3, 24 | wnet z konia ściągnęli, ale, rozerwawszy sznury, trupa 295 3, 24 | ich znowu nie zaskoczono, ale nieszczęśliwy pan młody 296 3, 24 | się Niemcy nad nim długo, ale ścierpiał wszystko. Związanego, 297 3, 25 | poskładanego w ofierze, ale któż go miał wziąć? Za słabe 298 3, 25 | ciągnął go na suchy brzeg, ale już omdlałego. Nadbiegł 299 3, 25 | topielec, mówić nie mógł, ale żył. Wizun, schylony nad 300 3, 25 | Nania, Domen otwierał oczy, ale powieki opadały mu znużone.~ 301 3, 25 | poszli - już ich nie ma, ale któż wie, czy nie wrócą?~ 302 3, 25 | dostać na Lednicę po skarby, ale ich spłoszył goniec, który 303 3, 25 | chramu i do swojego chorego, ale ten spał jeszcze - a dobudzić 304 3, 25 | Domen - i kożuch na zimę, ale to być nie może.~Jaruha 305 3, 25 | główką obojętnie rzuciło, ale stara weszła z wolna, na 306 3, 25 | mówiła dalej Jaruha - ale trawa byle z ziemi wylazła, 307 3, 25 | chłopaki dorodne, krasne, ale gdzie!... wolność jej była 308 3, 25 | muszę, to pójdę - rzekła - ale nie inaczej, aż mu się ja 309 3, 25 | jak się jej zechciało; ale królewicz też czarownik 310 3, 25 | muszką wyleciała.~Leci, leci, ale strach jej wielki. Ptaszki 311 3, 25 | tam on mnie nie wyszuka.~Ale wróbel na oknie siedział, 312 3, 26 | dobrzy byli do obalenia, ale się do budowania nie zdali.~ 313 3, 26 | Nie - odparł młodszy - ale kto ubogi być umiał pokorny 314 3, 26 | chodźcie odpocząć pod strzechą, ale was uraczyć czym nie bardzo 315 3, 26 | do wieców zdatny - mówił.~Ale to nie pomogło; upominali 316 3, 26 | łacno było, że nie pociechę, ale smutek i troskę widziała 317 3, 26 | Wieczorem nie sam już, ale liczną otoczony drużyną, 318 3, 26 | zasadzki i utraty grabieży, ale wiedziano dobrze, iż Leszkowie 319 3, 26 | garścią najemnika na Pomorze, ale ciągle czynnymi byli i nowe 320 3, 27 | podniósł, gdy ich zobaczył, ale nie wyszedł na spotkanie. 321 3, 27 | ciemnicy.~Była to nie izba, ale jama na pół w wałach, wpół 322 3, 27 | pomście za własne dzieci, ale ci, na których chciał się 323 3, 27 | ród wówczas nią słynął, ale Hula, oprawca, wszystkich 324 3, 27 | się nie będzie podobna. Ale stary, nie uląkłszy się 325 3, 27 | pnie dębów podruzgotał, ale i jego w końcu przywaliła 326 3, 27 | jego sama strun szukała, ale usta pieśni wyjąknąć nie 327 3, 28 | był do napaści gwałtownej, ale nigdzie nie strzymał długo.~ 328 3, 28 | wszystko i u Polan być miało, ale myślał, na co Niemiec tak 329 3, 28 | Polan pewnie - mówił Hengo - ale wy tego sami nie chcecie. 330 3, 28 | słuchając, pięść świerzbiała, ale go ciągle poduszczał próbując, 331 3, 28 | niełatwo rozpoznać było, ale nie zdała mu się zbyt znaczną: 332 3, 28 | mieczem było nader łatwo, ale rozbolałemu człowiekowi 333 3, 28 | swój sznur mocny ofiarował, ale Dobkowi wydał się on za 334 3, 28 | ruszył śpiesząc nie do domu, ale na prost ku jezioru Lednicy, 335 3, 28 | A choć wojakiem nie był, ale prostym bartnikiem, z rojami 336 3, 28 | czemu by uwierzyć trudno, ale się przecie nic złego nie 337 3, 29 | tylko rozkazywali wojskom, ale sami przodować im do walki 338 3, 29 | próżnych wyrazów nie lubił, ale go nikt nie widział doma 339 3, 29 | języki, uparty przy swoim, ale nieustraszonego męstwa. 340 3, 29 | pręga pokazała się na szyi, ale krew nie trysła, a Luty 341 3, 29 | nieprzyjaciela. Bili się, ale zarazem cofali, gdy gromady 342 3, 29 | którym nie szło o zwycięstwo, ale tylko o to, by się nasycić 343 3, 29 | wrzawa i bój trwał jeszcze, ale Pomorców niedobitki już 344 3, 29 | je wydobywać z ciemności, ale pozostały martwe, a z lasu 345 3, 29 | tego i nabił wrogów kupy, ale jeden z nich, już obalony, 346 3, 29 | blady, sycząc tylko z bólu, ale twarz mu się śmiała i oczy 347 3, 29 | jechał - rzekł brat Ludek - ale mnie serce zaboli widzieć 348 3, 29 | mnie i krew moją przelała, ale gdym potem ranny i chory 349 3, 29 | uszło... padł wódz jeden, ale Leszkowie uciekli w lasy...~ 350 3, 29 | która mu z oczów znikła. Ale tu jej już nie było. Stara 351 3, 29 | się do czółna, legł w nim, ale sen przez całą noc oczów 352 3, 29 | pójdzie po dobrej woli, ale mi nie będzie krzywą... 353 3, 30 | zmierzyli ich oczyma srogimi, ale Bumir też wzroku nie spuścił. 354 3, 30 | nie z gniewem a żalami, ale z pokojem.~- Mówcie, z czym 355 3, 30 | ogniskach się pokładli, ale mruczało wielu. Z wojewodów 356 3, 30 | kneziowi, iż się dał oszukać, ale na to nie odpowiadał. Domagano 357 3, 30 | już nie maleńka gromadka, ale orszak okazały Leszków na 358 3, 30 | i przychodnie - rzekł - ale w waszej mowie wspólna wszystkim 359 3, 30 | zgoda i mir między nami, ale jakąż nam dacie załogę i 360 3, 30 | moja pierwszą niech będzie, ale nie jedyną; niech się wszelka 361 3, 30 | budować. Nie tylko dla knezia, ale dla drużyny jego stawały 362 3, 30 | sam na sam nie spotykać, ale chłopak tak zręcznie zaszedł 363 3, 30 | tu - odezwał się wesoło - ale on biedny, jeszcze się nie 364 3, 30 | odezwała się cicho Dziwa - ale ranę miał srogą, może od 365 3, 30 | oczy zakrywszy płakała, ale się nie wyrywała Domanowi; 366 3, 30 | podniósł, grożąc, do góry. Ale czółna pędziły, co starczyły 367 3, 30 | Płakała ciągle, milczała, ale się nie opierała temu, co 368 3, 30 | nie do własnego dworu, ale do chaty Wiszów, choć nic 369 3, 30 | przeznaczył, moją być musi, ale ją chcę mieć z rąk waszych 370 3, Dop| gminy, narody wreszcie, ale tajemniczy proces ten nie 371 3, Dop| żelaza ani żadnej broni, ale nieśli w rękach gęśle, zresztą 372 3, Dop| tedy władcy dary przyjęli, ale przymierza zawrzeć nie chcieli 373 3, Dop| miesiącach dokonali tej podróży. Ale Chagan, niepomny na prawo 374 3, Dop| niezliczone nie narody, ale grupy drobne, które potrzeba 375 3, Dop| który o nich zapomniał, ale z kart kronik, co je napisały 376 3, Dop| mieście polsko-czeskim. Ale na Wawelu pod zamkiem, w 377 3, Dop| panowanie jego trwa lat wiele, ale w końcu zbrodnia się wydaje, 378 3, Dop| nęciła już nieraz poetów, ale sprowadzenie tej powietrznej 379 3, Dop| trąby dają hasło do boju, ale Niemcy, przypatrzywszy się 380 3, Dop| nie już chrobacko-czeska, ale lechicka powieść, niemniej 381 3, Dop| zabawić biegając do mety - ale o tym nikomu znać nie dali. 382 3, Dop| wielkiego pochodzenia, powabną, ale dumną i chciwą, która naturalnie 383 3, Dop| legendach tych nie tylko imiona, ale głównie rysy podań ludu