| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] rzekach 1 rzeke 6 rzeki 23 rzekl 264 rzekla 36 rzeklbys 1 rzekli 7 | Frequency [« »] 291 stary 286 byl 267 ku 264 rzekl 264 tez 262 bo 262 jeszcze | Józef Ignacy Kraszewski Stara Basn IntraText - Concordances rzekl |
Tom, Rozdzial
1 1, 1 | Nie o moją mi strach - rzekł - choć skórznie mam jej 2 1, 1 | Pokłon wam, stary Wiszu... - rzekł z konia nie zsiadając podróżny, 3 1, 1 | nasze lasy zawędrowali? - rzekł gospodarz.~Rudy powoli z 4 1, 1 | i kamienia nie dosyć? - rzekł stary Wisz wzdychając. - 5 1, 1 | się.~- Próżna to obawa - rzekł - nikt o napaściach nie 6 1, 2 | mój gościniec za gościnę - rzekł podając go pięknej córce 7 1, 2 | wam szczęście przyniesie - rzekł Niemiec.~Nie mówiąc nic, 8 1, 2 | Niemcem położyła.~- Weź to! - rzekł Wisz - nam się za gościnę 9 1, 2 | i przystało.~- Po co? - rzekł gospodarz - chyba, aby mi 10 1, 2 | powietrzu.~- Co mi tam! - rzekł - chcieć i brać łatwo, ale 11 1, 2 | się począł.~- Naprzód - rzekł - tom ci ja niemal stawił 12 1, 2 | milczący.~- Tak ci jest - rzekł - przecie jedni drugich 13 1, 2 | wynijść trudno.~- Myśmy też - rzekł Wisz - od was się nauczyli 14 1, 2 | pokiwał.~- Jedzcie spokojnie - rzekł - nie zapomną o nim - u 15 1, 3 | Wasz ci to kneź, nie obcy - rzekł po chwili - trzeba przecie, 16 1, 3 | pochlebiając Hengo.~- A pewnie - rzekł Wisz. - Gdybym nim tu nie 17 1, 3 | nie! Próbujcie szczęścia - rzekł. - Z waszych tam już niejeden 18 1, 3 | nie spotkaniu.~- Juścić - rzekł - gdyby co złego groziło, 19 1, 3 | człek spokojny, nieobcy... - rzekł, nabierając śmiałości trochę, 20 1, 3 | woli, miłościwy panie - rzekł szybko Hengo - a gdy na 21 1, 3 | razem ze mną przed kneziem - rzekł Hengo - proszę was, w pokoju 22 1, 3 | Niemca, głową potrząsnął i rzekł do swoich ludzi:~- Rozwiązać 23 1, 3 | Przy takiej zabawie - rzekł Wisz - jakby was ojciec 24 1, 3 | drugich kmieci i żupanów - rzekł - kneź was pozdrawia uprzejmie.~ 25 1, 3 | Pozdrowienie łaskawe - rzekł - ano, na tym nie koniec. 26 1, 3 | nam bardzo, bardzo brak - rzekł - jednego ze swoich dać 27 1, 3 | to? Na wojnę myślicie? - rzekł Wisz.~- My jej nie wydamy 28 1, 3 | sznurze powlokę do grodu - rzekł smerda. - Chociem kmieć 29 1, 3 | koło domu też nie lepiej - rzekł do niego - więcej leżysz 30 1, 3 | jeden iść za wszystkich - rzekł - na ciebie kolej, Sambor.~ 31 1, 3 | posiadanie.~- Pójdziesz z nami - rzekł.~Podniósłszy oczy parobczak 32 1, 3 | objął za kolana.~- A! - rzekł - iść między obcych, porzucić 33 1, 3 | wieczność tam idziesz - rzekł cicho - jak będzie pora, 34 1, 3 | Szkoda mi was porzucić - rzekł chłopak - a tęskno będzie. - 35 1, 4 | wiem? - po świecie... - rzekł oślepły - z pieśniami idę 36 1, 4 | nim.~- Stary Słowanie - rzekł - na noc... zajdźcie do 37 1, 4 | dworu? nie moimi nogami - rzekł ślepiec - nogi stare i starte. 38 1, 4 | Dawniej... dawniej! - rzekł stary - teraz tam nie ma 39 1, 4 | Smerda się rozśmiał.~- Eh-e - rzekł - nie te to czasy!~- Nie 40 1, 4 | no, stary... śpiewaj! - rzekł smerda. - Śpiewaj nam! - 41 1, 4 | pieśń, od Chorbackich Gór - rzekł - młodsza pieśń, może się 42 1, 4 | ja całe państwo zagarnę. Rzekł i młotem w skroń mu ciska, 43 1, 4 | smerda.~-- Obcegom poczuł - rzekł trzęsącym głosem Słowan - 44 1, 5 | do siebie was przypuści - rzekł mu smerda po cichu - macie 45 1, 5 | jesteś?~- Miłościwa pani - rzekł Niemiec oglądając się po 46 1, 5 | obu?~- Na me własne oczy - rzekł Niemiec - piękniejszych 47 1, 5 | spytał Kos. - Czuję - rzekł Sambor.~- Niewola! Niewola!... - 48 1, 5 | toż samo albo i gorzej - rzekł - jeśli w czas rozumu nie 49 1, 5 | zapytał.~- Ja nie wiem - rzekł ostrożnie przybylec - pewno 50 1, 5 | się przybyły.~- Mocny - rzekł Kos - ale i kamienie się 51 1, 5 | liczniejsze od niej po mirach - rzekł cicho - gdyby rozum miały... 52 1, 6 | smerda spostrzegłszy to, rzekł doń z uśmiechem:~- Wszystko 53 1, 6 | sznurować począł sakwę, rzekł mu porywczo:~- Grafowi powiedzcie, 54 1, 6 | podsłuchuje.~- Człowiecze dobry - rzekł - bo mi się zda, że złym 55 1, 6 | drzwi, jak ruszali, ale nie rzekł już nic. Za wrotami i hacią 56 1, 6 | Patrzałeś i słuchałeś - rzekł - co się na grodzie działo... 57 1, 6 | jakoś z grodu wrócili - rzekł z uśmiechem - jakże się 58 1, 6 | nie słuchałem też dużo - rzekł po namyśle. - Wasz parobek 59 1, 6 | spytała. - Milczał jak grób - rzekł stary.~- A mnie szczęśliwa 60 1, 6 | piersiami starymi.~- Pora - rzekł - co ma być, to się stanie... 61 1, 7 | a gdy stary dokończył, rzekł:~- Hej, hej! dawno bo należało 62 1, 7 | ludzkie wywrócić mogą - rzekł Doman.~- Nie mów tak - odezwał 63 1, 7 | słowo za rozkaz stanie - rzekł Doman - niech niosą wici - 64 1, 7 | dawno go już nie było - rzekł Doman.~- Gdzie? Tam, gdzie 65 1, 7 | obeślem wiciami.~- Tak - rzekł Wisz - poślemy dwu po dworach, 66 1, 7 | chcecie?~- Rady dobrej - rzekł Wisz.~- Jam jej sobie nie 67 1, 7 | okrutniej.~- Kto?~- Chwostek - rzekł, obelżywego tego nazwiska 68 1, 7 | skinieniem odprawił.~- Mówcie - rzekł - cóż wy poczynać chcecie? 69 1, 7 | znowu na łoże.~- Kneziu - rzekł Wisz - trudna to sprawa, 70 1, 7 | Stary milczał długo.~- Nie - rzekł - serce bym mu wyrwał, gdybym 71 1, 8 | zastosować. A gdy on co rzekł, nie było już się co sprzeczać 72 1, 8 | wśród ogólnego milczenia rzekł swoje, tego potem nie odmienił. 73 1, 8 | pozdrowił.~- My do was - rzekł.~- Zawracajmyż do chaty - 74 1, 8 | i pod bokiem Chwostka - rzekł - wam więc dużo nie trzeba 75 1, 8 | wiecu i trzeba zmiany - rzekł - ale i wiec niełatwy, i 76 1, 8 | stanąwszy pośrodku izby rzekł w boki się biorąc:~- Wisz 77 1, 8 | drogi znam wszystkich - rzekł Znosek - nawet psy podwórzowe 78 1, 8 | się do niego.~- Bracie - rzekł - czas nam myśleć o sobie... 79 1, 8 | się do komory.~- Ludek - rzekł Wisz po cichu do syna - 80 1, 8 | pośpiechu trzeba.~- Pojadę sam - rzekł syn - wola wasza... kogo 81 1, 8 | Musiałem, choćby życie ważąc - rzekł przybyły - musiałem przybyć 82 1, 9 | tego, aby mu się pokłonić - rzekł z wolna - alem ja stary, 83 1, 9 | zwoływać?~- Ano... ja! - rzekł Wisza spokojnie -- ja... 84 1, 9 | chleb pod moim dachem - rzekł - nie życzę wam zła... ustąpcie, 85 1, 9 | krew polała... A tobie - rzekł zwracając się z gniewem 86 1, 9 | braci.~- Słuchaj, Ludek - rzekł - albo to pora, albo nie, 87 1, 9 | mówił łatwo ni wiele, ale co rzekł, to strzymał, choćby krwią 88 1, 9 | głowę.~- Domanie, bracie - rzekł - Dziwa męża nie chce znać... 89 1, 9 | szarpnął i mruczał.~- O! - rzekł - niejednej się to dziwce 90 1, 9 | potrząsał.~- Co ja poradzę - rzekł. - Z bogami i duchami ja 91 1, 9 | mógł. Aż gdy liść odpadł, rzekł powoli:~- Dziewce gdybyście 92 1, 9 | przykazać jej nie mogę - rzekł Ludek spokojnie.~Domanowi 93 1, 9 | mogę, obejść się muszę... - rzekł Ludek zimno. Chłopak się 94 1, 9 | Hejże! hej!...~- Słowom rzekł - mruknął Ludek - nie mogę...~- 95 1, 9 | ty Domana oczarowała? - rzekł powoli.~- Ja - rumieniąc 96 1, 10| zsunął stary.~- Wy z końmi - rzekł - stać tu w pobliżu, paść 97 1, 10| zapytał.~- Zabit jest - rzekł Doman - zabit przez ludzi 98 1, 10| i my o szyjach naszych - rzekł - co jemu wczoraj, nam jutro. 99 1, 10| krzyczeli.~- Lekko rzec - rzekł inny - a niełatwo tego dokazać. 100 1, 10| ścierpieć.~- Nieprawda - rzekł Boimir - cierpieliśmy, obraliśmy 101 1, 10| jeden drugiego potrącił i rzekł:~Zyrun! patrz ino na stary 102 1, 10| Toś i ty, Słowanie - rzekł mu jeden - Chwościka pokochał... 103 1, 10| kubek w ręce.~- Po staremu - rzekł - pierwsze się bogom należy, 104 1, 11| tego oka nic nie będzie - rzekł.~- Darmo o nim i nie myśl, 105 2, 12| się do niej.~- Siostro - rzekł - chodźcie wy razem w parze, 106 2, 12| starej zrobiło.~- Jaruho! - rzekł - choćbym ci się podnieść 107 2, 12| Domanowe braty nie darują - rzekł - krew trzeba będzie dać 108 2, 13| była prawie.~- Nie wiem - rzekł ostrożnie parobczak, chociaż 109 2, 13| Zamilkł.~- Wywołajcie babę - rzekł po namyśle. - Spytamy jej, 110 2, 13| Słuchaj, stara wiedźmo - rzekł odwracając się ku niej przybyły - 111 2, 13| stał nad nim.~- Widzisz - rzekł - z koniam padł i na mieczyku 112 2, 13| musisz.~- Wyliżę się... - rzekł Doman - a nie chcę, abyście 113 2, 13| mrucząc.~- Źle z nami - rzekł Myszko - źle z nami, Domanie. 114 2, 13| sobie...~- Pierwsza rzecz - rzekł Doman - tych się zbyć, co 115 2, 13| Dużym.~- Zabłąkałem się - rzekł Bumir - dacie mi spocząć 116 2, 13| Zabłądziłem, dacie mi spocząć - rzekł siadając na ławie.~Doman 117 2, 13| Sadło moi ludzie mają - rzekł - które najsroższe rany 118 2, 13| słuchał.~- Zginiemy wszyscy - rzekł cicho Bumir - knezia pogniewali, 119 2, 13| rana tu stać nie mogę - rzekł mu niecierpliwie - Doman 120 2, 14| Domanl - ręce załamując rzekł stary - ja go nosiłem małym 121 2, 14| długo, myślał.~- Zostań - rzekł w końcu - aleś ty dla nas 122 2, 14| Dziwie, pochylił ku niej i rzekł cicho:~- Kneź to jest miłościwy... 123 2, 14| Uspokójcie się, miłościwy panie - rzekł - kto chce wróżby, musi 124 2, 14| niemiecka.~- Miłościwy kneziu - rzekł mu - ja tu do chramu przyszedłem, 125 2, 15| przychodzą.~- Miłościwy panie - rzekł Hadon z pokorą. - Ślepy 126 2, 15| mieć, aby gród ukąsić - rzekł - niechby je sobie na murze 127 2, 15| swej na Lednicy kneź nie rzekł i słowa, ludziom też o tym 128 2, 15| wszystko, co słyszałem - rzekł uwolniony - powiem. Więcej 129 2, 16| wezmą mnie tu, psy syny! - rzekł w duchu i powrócił znowu 130 2, 16| drgało gorące.~- Miłoszu - rzekł stary - po radę przybyliśmy 131 2, 16| się tam dzieje, co chce - rzekł Miłosz - jedźcie lub nie, 132 2, 16| Jeszcze do tego nie przyszło - rzekł - aby się pan ze sługi targował. 133 2, 16| kiedy o radę pytacie - rzekł. - Wyście dla ludzi srogimi 134 2, 16| ani z tobą nie będziemy - rzekł spokojnie. - Z kmieciami 135 2, 16| popatrzał na żonę i nie rzekł już nic.~Starym miodem rozgrzani 136 2, 16| zaczęto zaglądać.~- Hej! - rzekł stary Mściwój stawiąc kubek - 137 2, 17| do niego.~- Wy, kneziu - rzekł z cicha - nie myślicie pewnie 138 2, 17| nam nie trzeba!~- Owszem - rzekł Bumir - kiedy sami rozumu 139 2, 17| gdy się stało milczenie, rzekł Miłosz, wciąż zapatrzony 140 2, 17| twoim nam dowodzić należy - rzekł ktoś z tłumu na Myszka wskazując - 141 2, 17| sobie patrzali.~- Zgoda - rzekł ten, którego już Krwawą 142 2, 17| potrząsnął.~- Będzie na to czas - rzekł krótko i stanowczo - ja 143 2, 17| swych braci.~- Ich to krew - rzekł wskazując na knezia - ja 144 2, 17| Nie pytam was o nic - rzekł - wiem, że mi nie powiecie, 145 2, 17| tylko chcemy spokojnie...~Rzekł i zawrócił się z wolna, 146 2, 17| te ja po jednej wyłapię - rzekł cicho - i będzie cicho. 147 2, 18| prócz wody w bukłaku... - rzekł smerda.~- Wody?... miałżeś 148 2, 18| A złego nie ma nic? - rzekł smerda cicho - kneź tu stoi 149 2, 18| Jaruha, miłościwy panie - rzekł. - Wiedźma jest, ale ona 150 2, 18| oczyma. - Jakaż zwierzyna? - rzekł kneź.~- Tam Myszy siedzą, 151 2, 18| Chata o kilka kroków - rzekł - ubogi człek gościnny, 152 2, 18| Kto wy kolwiek jesteście - rzekł - jak skoro w imię starego 153 2, 18| długo.~- Jeśli jaki jest - rzekł - myśmy nie winni. - Mówią, 154 2, 18| więźniów wypuścić.~- Idźcie - rzekł - niebezpieczeństwo minęło!~- 155 2, 18| winienem wam wiele.~- Nie - rzekł Piastun - prawo nasze kazało 156 2, 18| zawołał.~- Miłościwy panie - rzekł Piastun - jak miry pójdą 157 2, 19| Miłościwie was proszę - rzekł - wnijdźcie i odpoczywajcie. 158 2, 19| pozdrowieni pod tą strzechą - rzekł - przychodzicie właśnie, 159 2, 19| zapewniono.~- Słyszeliśmy o was - rzekł - i nie z jednych ust, ale 160 2, 19| chcemy.~- Dobrze czynicie - rzekł gość - ale nie wszystko 161 2, 19| Wiele z Niemiec idzie - rzekł - ale przez Niemcy tylko 162 2, 19| jednego na świat cały - rzekł powoli gość - Boga, który 163 2, 19| myśmy niegdyś wyznawali - rzekł - jednego i najwyższego, 164 2, 19| ku niemu Niemcy za Łabą - rzekł chłodno - a my z nimi jednego 165 2, 19| nieprzyjaciółmi naszymi? - rzekł gospodarz.~- Nie, gdyż oni 166 2, 19| więc i Niemca?~- Tak jest - rzekł gość - ale bronić się od 167 2, 19| gospodarza; rękę podniósł i rzekł ponurym głosem: - Oni nam 168 2, 19| Chciwi są ziemi i łupu - rzekł - wypychają nas i niszczą 169 2, 19| Nie chcemy tego czynić - rzekł Piastun - wybierzemy innego, 170 2, 19| gościom.~Widziałem znak ten - rzekł - wiem, że go czczą ludzie 171 2, 19| stary.~- Stało się tak - rzekł gość - działy się i inne 172 2, 19| Nie. To wici ogniste - rzekł Piastun - to zapowiedź wojny... 173 2, 19| smutnie.~- Nie lękajcie się - rzekł Piastun - obcemu się u nas 174 2, 19| uśmiechnął się ochoczo młodszy i rzekł: - Stanie się po woli waszej...~ 175 2, 19| zafrasował się nieco, lecz rzekł w duchu, iż gości ostatkiem 176 2, 19| gniazdo Pepełków rozniesiemy - rzekł Myszko Krwawa Szyja na stołb 177 2, 20| czekać, aż co powiedział - a rzekł wreszcie co, to tak krótkim 178 2, 20| jezioro.~- Jestem Doman - rzekł. Stary się nań popatrzał.~- 179 2, 20| się nie ostoją!~- Pewnie - rzekł Doman. - Jednego wypędzim, 180 2, 20| bym u was misek wziął! - rzekł kmieć.~- Ja tego nie potrzebuję, 181 2, 20| Postawcie to ode mnie - rzekł i głową skinąwszy siadł 182 2, 20| Domana.~- Nie obawiaj się - rzekł - nie uczynię nic złego, 183 2, 20| dawniej była.~- Dziwo - rzekł - życie to takie jak śmierć, 184 2, 20| ramionami ruszył.~- Dziwo! - rzekł - gdzieżbym ja was chciał 185 2, 20| Szkoda by was było - rzekł Doman śmiejąc się - nie! 186 2, 20| A! przeklęta wilczyca! - rzekł stary ściskając go - tyle 187 2, 20| szukasz?~- Widziałem ją - rzekł chłopak - mówiłem z nią, 188 2, 20| Spróbujże wziąć inną - rzekł - zobaczysz. Młodość ma 189 2, 20| przenocować?~- Jak odmówić? - rzekł stary. - Choćbyś kmieciem 190 2, 20| Ty, dzierlatko jakaś - rzekł surowo - co ty oczyma strzelasz 191 2, 20| skwar jechać nie chce - rzekł chmurno.~- Poczekajcie do 192 2, 20| wiem, jak się przywlokłem - rzekł Doman. - Gdzieżeś nocował?~- 193 2, 20| nie trzeba, siano lepsze - rzekł stary - a do chaty chodźcie. - 194 2, 20| ku niemu.~- Ojcze stary - rzekł - gdybyście mi swatów nie 195 2, 21| Stęskniło się za światem żyć - rzekł starszy - dziad pozwolił 196 2, 21| z chrustu zapalili... - rzekł kneź i śmiać się począł. 197 2, 21| spuścił głowę, odstąpił i rzekł:~- Dziej się, co chce!~Kneźna 198 2, 21| służy zgliszcze jego domu! - rzekł Myszko.~Zwołano wnet pachołków, 199 2, 21| ludzi nie tracąc na próżno - rzekł Krwawa Szyja. - Położym 200 2, 21| z kneziowskiego dworu - rzekł powoli - a gdzież Pepełek?~ 201 2, 21| panować nam nie chcieli - rzekł Myszko. - Cóż to? Stara 202 2, 21| Ano, nie z waszych! - rzekł Myszko - nie z tego rodu, 203 2, 21| myślicie? - zapytał.~- Nie... - rzekł sucho Myszko Krwawa Szyja - 204 2, 21| nie pomścili się za nich - rzekł. - Naówczas winny i niewinny 205 2, 21| to oszczepów nie mamy? - rzekł młodszy, którego zwano Białym. - 206 2, 21| i wy wszyscy Leszkowie - rzekł - chcecie pokoju, siedźcież 207 2, 21| wrogom!~- Mir wam dajemy! - rzekł Krwawa Szyja. - Czego więcej 208 2, 21| śmiać począł.~- A dobrze - rzekł - byle nam oddał tych, co 209 2, 21| rady Chwostka albo mojej - rzekł - czyja lepsza, do woli. 210 2, 21| milczał i syczał.~- Byłem - rzekł w końcu niewyraźnie, bo 211 2, 21| Już im głód doskwiera! - rzekł Myszko Krwawa Szyja - ano, 212 3, 22| rozumu potrzeba, miły ojcze - rzekł - bo się u nas nie na pogodę, 213 3, 22| Pytano o niego. Ścibor rzekł: - Do pszczół poszedł...~ 214 3, 22| starzec po wąsach i brodzie, a rzekł krótko, brwi namarszczywszy:~- 215 3, 22| naradzając się.~- Myszka wybrać - rzekł jeden z ich drużyny - Myszka 216 3, 22| ojca.~- Wieści już chodzą - rzekł - że o losie Chwościska 217 3, 22| nimi.~- Ojcze Piastunie - rzekł - woleliście wy do pszczół 218 3, 22| bywało.~- Widzisz, Dobek - rzekł Piastun spokojnie - żem 219 3, 22| krwi mi siła upłynęło - rzekł Doman. - Któż was pchnął?~- 220 3, 22| lizać musiał...~Piastun rzekł:~- Znajdziecie drugą.~- 221 3, 22| ty na wiec czy z wiecu? - rzekł szydersko Dobek - może byś 222 3, 22| niesiecie?~- Wiadro próżne - rzekł z goryczą Krwawa Szyja - 223 3, 22| ja prawo po sobie mam - rzekł Myszko - któż Chwosta przemierzłego 224 3, 22| albo Kanie?...~- Pewnie - rzekł cicho Piastun - ale cóż 225 3, 22| wiecie, ale wiec szanujcie - rzekł po chwili. - Co się stało 226 3, 22| Światowida... Światowid mi rzekł: - Wybierzcie małego. Trygłow 227 3, 25| no chorobę, sił nabierz - rzekł Wizun - potem na koń wszyscy 228 3, 25| przewiązać! - rozkazująco rzekł stary - nie czyja to sprawa, 229 3, 25| Dziewka się ciebie boi - rzekł Wizun - a ty, niepoczciwy, 230 3, 25| do żywota na stare zęby - rzekł chłopak.~- Tsyt! ja już 231 3, 25| serce mu się zagotowało i rzekł sobie:~- Bym i życie postradał, 232 3, 26| nie możecie?...~- Tym - rzekł Ścibor - iż każdy z nas 233 3, 26| możniejsi się nie godzą - rzekł - jedni drugim zazdroszcząc 234 3, 26| gospodarza.~- Radem gościom - rzekł do nich wesoło - chodźcie 235 3, 26| gromady zadośćuczynił. Nie rzekł już nic, tylko:~- Pójdę 236 3, 26| się doń cisnęli wszyscy - rzekł:~- Widzieliście sami, że 237 3, 26| kneziem Piastuna, Ścibor mu rzekł kłaniając się do kolan:~- 238 3, 26| knezia przystał.~- Nie - rzekł Piastun - miejsce to jest 239 3, 26| miłościwa - podnosząc ją rzekł stary - gotuj co masz najlepszego, 240 3, 28| Kmieć kmieciowi równy - rzekł - jeśli mogli go wybrać, 241 3, 28| Działo się zaprawdę ze mną - rzekł Dobek - co trudno z dala 242 3, 29| gdy się przy czym uparł, a rzekł, iż tak być ma, nie cofnął 243 3, 29| Gdy kołem obiegły głosy, rzekł w ostatku:~- Dwu z wojewodów 244 3, 29| byli.~- Ja bym rad jechał - rzekł brat Ludek - ale mnie serce 245 3, 29| ogniska domowego.~Dobek nie rzekł nic, wzięto go na ręce i 246 3, 29| go do źródła świętego - rzekł starzec - woda go sama uleczy, 247 3, 29| spytała.~- O was i o mnie - rzekł chłopak. - Co by to było, 248 3, 29| Stary milczał i wyczekawszy rzekł ponuro:~- Źli ludzie źle 249 3, 29| Tobie pora powracać - rzekł - nie czas baśnie prawić. 250 3, 30| stolica, tam gród... takom rzekł, tak się stanie.~Ano jeszcze 251 3, 30| przodzie.~- Znacie nas - rzekł. - Leszki jesteśmy, dawni 252 3, 30| Mówcie, z czym idziecie - rzekł kneź.~- Pokój niesiemy i 253 3, 30| nas z obcymi najeżdżają - rzekł Piastun. - Poczęli sobie 254 3, 30| nieśli?~- Przyjdą i oni - rzekł prędko Bumir.~- Niech przyjdą 255 3, 30| przy świadkach. - Idźcie - rzekł - i przywiedźcie ich.~Z 256 3, 30| wojewodom.~- Widzieliście ich - rzekł - zgodę nam przynoszą, radźcie, 257 3, 30| chcieli niż on poczynać - rzekł jednak spokojnie:~- Wstrzymamy 258 3, 30| rozkazów do wystąpienia w pole, rzekł im krótko i spokojnie, że 259 3, 30| Jesteśmy goście i przychodnie - rzekł - ale w waszej mowie wspólna 260 3, 30| skłaniali do przejednania.~I rzekł Bolko Czarny pierwszy:~- 261 3, 30| Natenczas wstał z kmiecia kneź i rzekł:~- Idźmy więc do jeziora 262 3, 30| czym przybywał.~- Starego - rzekł - gdy powróci, zabawiajcie, 263 3, 30| się rychlej zamknęła! - rzekł Domen. Dziwa oczy spuściła 264 3, 30| wrót.~- Ludku, bracie - rzekł. - Siostrę wam odwożę, los