Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hull 3
humorze 1
huncwot 1
i 1261
ich 56
ida 3
idac 3
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
1261 i
921 w
818 sie
799 na
Stefan Zeromski
Opowiadania

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1261

     Part
501 3 | usunął się w kąt pokoju i odwrócił plecami: Słyszał, 502 3 | drzwi z cicha skrzypnęły i zawarły się za wychodzącym, 503 3 | każdej szybie rysowały się i rosły w oczach, idąc z dołu 504 3 | przypatrywał im się z zajęciem i myślał o czymś dawnym, ogromnie 505 3 | dobrej, kochanej matki, i patrzy na gałązeczki przymrozka... 506 3 | Nudzi mu się, płakałby i kaprysił, gdyby nie to, 507 3 | pełzające odnóżki, pręty i zębate liście tak go zaciekawiają, 508 3 | w czaszkę. Wziął czapkę i wyszedł z pokoju.~Ku stacji 509 3 | zbliżał się pociąg, kopiąc się i nurzając w zaspach, jakby 510 3 | żelaznym kadłubem roztrącał i przewiercał. Pan Dominik 511 3 | krokami. Zmrok padał żywo i w miarę zwiększania się 512 3 | strycharz z cegielni, młody i wesoły parobczak. - Ty, 513 3 | pana.~- Widziałeś?~- A no i nie widziałbym. Jeszczem 514 3 | Potem przeskoczył przez rów i poszedł ku górze na przełaj 515 3 | Twarz starca stuliła się i zmalała, nos się wygiął 516 3 | zmalała, nos się wygiął i wyćiągnął ku brodzie, oczy 517 3 | powiekami. Stał na miejscu i sięgał co chwila ręką, jakby 518 3 | postępuje. Schylał się ku ziemi i przy świetle ostatniego 519 4 | aptekarzem, poczciarzem i sędzią w ciągu ośmnastu 520 4 | mógł - usiadł przy stoliku i wpatrywał się przede wszystkim 521 4 | braku środków komunikacji i absolutnej niemożności mówienia 522 4 | nadmierną ilość butelek piwa i poddany atakom nudy, osłabiającej 523 4 | Obrzydłówek wraz z mózgiem, sercem i energią - zarówno potencjonalną, 524 4 | w tęsknym, dokuczliwym i bolesnym niemal oczekiwaniu 525 4 | wsłuchiwaniu się w szmery i szelesty zwiastujące przerwanie 526 4 | przerwanie ciszy, która dławi i przygniata niejako do ziemi. 527 4 | niczego niepodobne.~Gwizdanie i dysertacje z gospodynią, 528 4 | kształcie łap tytanicznych i bury jej kłąb zawiśnie bezwładnie, 529 4 | rozwiać się w przestwór i grożąc zawaleniem się na 530 4 | zawaleniem się na Obrzydłówek i dalekie, puste pola. Od 531 4 | chronicznie kataralnego i mglisto, niejasno, bezwiednie 532 4 | się nastrojem dominującym i rozciągał się na sezony 533 4 | rozciągał się na sezony letnie i wiosenne. Zagnieździł się 534 4 | żadnej zmiany na lepsze i przemijało, jako pewna miara 535 4 | odświeżonym, energiczniejszym i uzdolnionym lepiej do podjęcia 536 4 | osiedlania się w lasach i Obrzydłówkach. Posłuchał 537 4 | śmiały, młody, szlachetny i energiczny. W pierwszym 538 4 | niebacznie wojnę aptekarzowi i felczerom miejscowym, uzdrawiającym 539 4 | Bożego Ciała.~Gdy delikatne i oględne perswazje, skierowane 540 4 | jako idylle młodzieńcze i skutku żadnego nie odniosły - 541 4 | kupił apteczkę podręczną i zabierał ze sobą jadąc 542 4 | fanatyzmem, z uporem, bez snu i odpoczynku. Rzecz prosta, 543 4 | udzielaniu pomocy za darmo i tym podobnych punktach widzenia - 544 4 | było okna wykleić bibułą i czuwać nocą z rewolwerem 545 4 | wreszcie szyby wybito powtórnie i wybijano je odtąd periodycznie 546 4 | głową, z którym tu przyszedł i którym chciał rozwidnić 547 4 | klucz do szafy zamknięta i doktór sam jedynie z niej 548 4 | się pokonać farmaceucie i balwierzom, ustać, zakończyć 549 4 | mają prawo się okrzyknąć i zbierać łupy, lecz nie oni 550 4 | pokonał. Zadusił proste i wysokie myśli i uczynki 551 4 | Zadusił proste i wysokie myśli i uczynki może dlatego, że 552 4 | podczas wizyty w kamizelce i jadł spokojnie szynkę krając 553 4 | półhrabi coś cierpkiego i nie składał więcej wizyt 554 4 | wymiany myśli ksiądz proboszcz i sędzia. Obcować jednak zbyt 555 4 | wewnętrzną. ducha, poczucie siły i odwagi, wynalazłszy te żelazne 556 4 | docierał nawet do poręb w lesie i zagrzązł pewnego razu w 557 4 | Pastwiska porosłe "kozicą" i żółtawymi trawami, umierającymi 558 4 | jego bezpłodność, nagość i posępność...~Brzegiem drogi, 559 4 | piaskiem, porytej wybojami i wygrodzonej ruinami płotu, 560 4 | pastwiska na kilkanaście ścieżek i ginęła między kretowiskami. 561 4 | trójkątnych wyżłobień w piasku i szła w las karłowatych sosenek.~ 562 4 | patrzył na ten krajobraz, i pożerała mu spokój nieokreślona 563 4 | na farmaceutę. Stopniowo i obrzydzenie nieco się zmniejszyło. 564 4 | chodzić z wizytą do aptekarza i emablować jego żonę. Pewnego 565 4 | że jest wiotką, powabną i niebezpieczną, i opowiadającej 566 4 | powabną i niebezpieczną, i opowiadającej z przedziwnym 567 4 | ulegała zniszczeniu - znikło i poszanowanie dla wszelkiej 568 4 | prawdy jasnego promienia i nowych, nie odkrytych dróg" 569 4 | do prosiąt pieczonych, i nie kwapił się bynajmniej 570 4 | mianownika, sprowadzały się czyny i myśli doktora Obareckiego, 571 4 | ta: - dawajcie pieniądze i wynoście się...~A jednak 572 4 | przekładzie Leona Rogalskiego) i wyrobiwszy w sobie bardzo 573 4 | może zaproponuje szczerze i otwarcie, "nóżki kładąc 574 4 | wstrętną samego siebie?...~I zaczęło się, podczas wpatrywania 575 4 | pilne, badawcze, bezlitosne i subtelne oglądanie własnej 576 4 | smutny krajobraz zimową mgłą i zmrokiem.~ ~* * *~Chimeryczną 577 4 | z czoła. wyprostował się i zamierzał rozpocząć orację.~- 578 4 | wiatrak, pasem się opasał i wyszedł przed dom. "Gady" 579 4 | saniach, słomą wyładowany i okryty kilimkiem. Zanurzył 580 4 | czapę" na bok przechylił i zaciął konie. Doktór czuł 581 4 | zapadał, powlekając ten nagi i surowy obraz pustkowia niebieskawym 582 4 | mu się stanąć na saniach i wołać po chłopsku, z całych 583 4 | Nachylała się szybko noc dzika i ponura, noc pól nie zamieszkanych.~ 584 4 | leciały jak stado koni i słychać było niby tętent 585 4 | się z ziemi piekło huku i szła ta melodia uderzać 586 4 | tonów w chmury, łamać je i upadać nagle z łoskotem. 587 4 | w puch posłanie śniegowe i otaczało podróżnych naszych 588 4 | zabiegają z przodu, z boku i sypią po szczypcie śniegu 589 4 | Rzeczywiście wiatr wkrótce ucichł i dawał się słyszeć tylko 590 4 | słyszeć tylko huk podniebny i trzask łamiących się gałęzi. 591 4 | przeciskała się śród pniaków i gałęzi. Nareszcie po upływie 592 4 | doktór szczerze namartwił się i naobawiał, dały się słyszeć 593 4 | wprowadził doktora Pawła do sieni i znikł. Namacawszy klamkę 594 4 | kagankiem naftowym.~Zgrzybiała i zgarbiona jak rączka parasola 595 4 | poprawiła chustkę na głowie i jęła mrugać powiekami, a 596 4 | ręką, ani nogą. Ścisnęło i pokój.~Uchyliła drzwi do 597 4 | pokoju "panienki". Małą i nadzwyczajnie ubogą izdebkę 598 4 | rozświetlił, usunął książkę i przyglądać się zaczął pacjentce. 599 4 | twarzy. Ręce bezwiednie i niecierpliwie szarpały kołdrę.~ 600 4 | do samej twarzy chorej i zaczął nagle mówić głosem, 601 4 | głosem, który przecinało i dusiło przerażenie:~- Panno 602 4 | Stanisławo... Chora leniwie i z wysiłkiem dźwignęła powieki, 603 4 | końca poduszki do drugiego i jakoś cicho, boleśnie, głucho 604 4 | źle opatrzone, przemokłe i zeschnięte trzewiki chorej - 605 4 | ręce. Gorączkowo, z trwogą i żalem zaczął badać, mierzył 606 4 | zastygłego pod powiekami płynu, i patrzyła nic nie widząc 607 4 | Usiadł bezwładnie na stołku i wpatrywał się w płomień 608 4 | śmiertelny zadało mu ślepy cios i wlecze teraz bezsilnego 609 4 | się chłód burzy zimowej i przechodził przez izbę jak 610 4 | ktoś dotyka, że prócz niego i chorej jest w izbie ktoś 611 4 | trzeci...~Wyszedł do kuchenki i zakrzyknął na służącą, aby 612 4 | okryła głowę "zapaską" i zabawnie podskakując znikła. 613 4 | krwi. Przysiadł na skrzynce i o czymś dawnym, dalekim 614 4 | spodniach, kiepskich butach i czerwonym szaliku - Ten? - 615 4 | palcami, bokiem się odwrócił i czekał. Doktór powrócił 616 4 | do stolika nauczycielki i zaczął pisać. Ręce mu się 617 4 | pisać. Ręce mu się trzęsły i skakały co chwila do skroni. 618 4 | Wyszedł wreszcie do kuchni i wręczył list chłopakowi.~- 619 4 | ręce na ramionach wyrostka i wstrząsając nim - co koń 620 4 | Chłopiec skłonił mu się do nóg i wyszedł z sołtysem.~- Ta 621 4 | odcinając wyraz od wyrazu i poruszając wargami jak wielbłąd. 622 4 | zaczęła chlipać śmiesznie i machać rękami, jakby pragnęła 623 4 | odegnać. Wszedł do pokoju i zaczął na palcach chodzić 624 4 | czasu do czasu przy łóżku i z gniewem, od którego bielały 625 4 | którego bielały mu wargi i wyszczerzyły się zęby, mówił 626 4 | nie tylko nie można, ale i nie warto. Z życia nie zrobisz 627 4 | porywające jak niegdyś i zabójczo słodkie. Wmawiał 628 4 | tej chwili uwielbiał i pamiętał... Przypatrywał 629 4 | nienasyconą ciekawością i cichy, przeszywający ból 630 4 | izby, zastawionej ławkami i stolikami. Tam usiadł w 631 4 | Tam usiadł w ciemności i niby skupiając ducha, niby 632 4 | wszyscy przynajmniej widzieli, i dziury w podeszwach tekturą 633 4 | befsztyk - lecz herbaty nie pił i obiadu prawdopodobnie jeść 634 4 | Przedmieście, wsiadała do tramwaju i jechała na Pragę. Nie miała 635 4 | małe nogi, w niezgrabnej i niemodnej salopce. Niosła 636 4 | tym sposobem wazkę rosołu i nic nie wskórawszy.~Nie 637 4 | torebek owocu dzikiej róży -i wysilał pamięć nadaremnie.~ 638 4 | goniły jego myśli z tęskną i pokorną bojaźnią, z odrobiną 639 4 | nieuchwytnego żalu, ze smutkiem i nieodegnaną sympatią. Szedł 640 4 | swym widmem porównywać. I wydawała mu się ta żywa 641 4 | jakimś strachem jej kryniczne i mądre oczy...~Podówczas 642 4 | potrzebnych po temu książek, nagle i niespodziewanie "wziął" 643 4 | niespodziewanie "wziął" i ożenił się z ubogą jak mysz 644 4 | gipsowy posąg Mickiewicza i kilkanaście nagród gimnazjalnych. 645 4 | zamieszkali na czwartym piętrze i zaczęli zaraz po ślubie 646 4 | nagadać do ochrypnięcia i wydać ostatnie kilka groszy 647 4 | gospodyni kupowała bułki i serdelki, układała artystycznie 648 4 | artystycznie na talerzyku i częstowała gościnnie. Można 649 4 | koleżanek! Rozmawiał z nią i do nieprzyzwoitości tracił 650 4 | jak ona, zamknąć powieki i niechaj idą pod nimi te 651 4 | posępne a miłosierne, łagodne i tajemniczo myślące, w których 652 4 | Doznawał uczucia radości i spokoju, jakby po skwarnej 653 4 | spokoju, jakby po skwarnej i dręczącej podróży doszedł 654 4 | miał, pożerał za to bułki i pożerał oczami "darwinistkę". 655 4 | Roześmiała się serdecznie i pożegnała go przyjacielskim 656 4 | zachwyty, nie spełnione sny i pragnienia zrywają się nagle 657 4 | pragnienia zrywają się nagle i biją w niego jak porywy 658 4 | ściska mu ból chorobliwy i jad namiętności wsącza się 659 4 | oparł łokcie na jego poręczy i nasycał się widokiem nagich 660 4 | kojarzyły się z zarysem piersi i szyi. Panienka spała. Na 661 4 | wezgłowia chorej na stołku i zapadł znowu w marzenia. 662 4 | które z serca płyną. Boleść i nadzieja mieszają się jakby 663 4 | kołatał - zresztą cisza znowu. I biegną minuty trwające po 664 4 | niecierpliwość rozpręża nerwy i wprawia go w stan dygotania 665 4 | patrzyła w niego z uporem i wyszeptała jakimś skrzeczącym 666 4 | Posłaniec nie nadjeżdżał i nie nadjechał.~Przed świtem 667 4 | wychodziły kobiety po wodę i dźwigały w konewkach, 668 4 | kominów dym się wznosił. Tu i owdzie z otwartych na chwilę 669 4 | Doktór odnalazł chatę sołtysa i kazał natychmiast zaprzęgać 670 4 | Sprzężono ich dwie pary i jakiś parobczak zajechał 671 4 | rozszerzonymi od znużenia i rozpaczy, wsiadł na sanie 672 4 | rozpaczy, wsiadł na sanie i pojechał do Obrzydłówka.~ 673 4 | jakby pragnął wyskoczyć i wyścignąć konie w cwał biegnące. 674 4 | ujrzał otwarte okna domostwa i gromadkę dzieci tłoczącą 675 4 | płótno do okna, zajrzał i został tam, łokciami oparty 676 4 | śniegowe wlatywały przez okno i osiadały na ramionach, na 677 4 | rozbierając się, na krzesełku i powtarzał jeden wyraz, w 678 4 | doniczce, zwieszały się i zwijały od mrozu. ~Przez 679 4 | miarę na trumnę.~Wszedł tam i ochrypłym głosem rozkazał, 680 4 | się przed oblicze Minosa i Radamantesa, Eakosa i Tryptolemosa 681 4 | Minosa i Radamantesa, Eakosa i Tryptolemosa oraz innych 682 4 | inne - uszykuj to do druku i zmuś Antosia, niech przepisze; 683 4 | liście czytał, zwitki notatek i szpargałów, w szafce - trochę 684 4 | Spojrzał mu doktór w oczy i dziwnego doznał wrażenia; 685 4 | wrażenia; oczy te były zmęczone i straszne, wyglądała z nich, 686 4 | zanadrza kilka wyszarzanych i zabrudzonych tomików.~- 687 4 | odwracając się od niego i uciekając do pokoiku.~Tam 688 4 | rupieci, papierów, książek i ze śmiechem pytał sam siebie:~- 689 4 | rdzeń uczuć ludzkich: egoizm i - egoizm ten dusząc - kazało 690 4 | Pochylił się nad trupem Stasi i szeptał na jej uczczenie 691 4 | przewrócił się na twarz i poniosły go konie, duszącego 692 5 | nieskończonego wyczekiwania i melancholii rozjadającej 693 5 | oraz łany tatarki, tatarki i tatarki bez końca, sięgające 694 5 | zawsze na progu o tej porze i "czochał się" plecami o 695 5 | jednak powrócił do domu i powymijał wszystkie karczmy 696 5 | umysłowych: uprzytomniałem sobie i segregowałem rozmaite zadziwiające 697 5 | pociąganej na zewnątrz ciągle i nieodparcie do zamglonych 698 5 | kłaniałem się panu Ignacemu i czekałem. Pan Ignacy był 699 5 | jeszcze, ale niesłychanie i przedwcześnie zdezelowany. 700 5 | zeschłego błota dolnej szacie i gumowym kołnierzyku - przekładał 701 5 | listy, tłukł je pieczęcią i pisał mrugając czerwonymi 702 5 | oto - z biedy - "wzięły" i wylazły. Koniuszeczek nosa 703 5 | Koniuszeczek nosa w kształcie pięty i o kolorze rędziny proszowskiej 704 5 | czasami nawet takie dźwięki i zapachy, wobec opisu których 705 5 | przyjechałem zbyt wcześnie i nie zastałem naczelnika, 706 5 | pani naczelnikowa, dygała i usiłowała bawić mię rozmową.~ 707 5 | był to szkielet wyschnięty i znędzniały tak bardzo, że 708 5 | domagają się socjologowie i statystycy francuscy od 709 5 | Boga!~W wąskiej, wilgotnej i podobnej do paki izbie leżały 710 5 | na zsuniętych kuferkach i krzesełkach kołdry z wytarganą 711 5 | wytarganą watą, poduszki i poduszeczki, wisiały i leżały 712 5 | poduszki i poduszeczki, wisiały i leżały ubrania dziecięce 713 5 | sznurku mokra bielizna - i panował szpitalno-familijny 714 5 | czasami, siadałem na kuferku i słuchałem opowiadań pani 715 5 | licząc po swojemu minuty i sekundy. Opowiadała mi, 716 5 | fantastycznie powykrzywianych butach i kurtce z wystrzępionymi 717 5 | gramatykę, a dla rozrywki i w sekrecie przed matką, 718 5 | byka" w ucho lub stawał i najobojętniej dłubał w nosie.~- 719 5 | podniósł wreszcie głowę i obejrzał się na mnie przez 720 5 | to uciekła?~- No, uciekła i basta... Daj mi pan pokój. ~- 721 5 | pytaniu, podszedł do okna i stał tam przez chwilę. Ramiona 722 5 | dopędzają ogary - zbliżył się i zaczął mówić cicho, zeskrobując 723 5 | stearyny. - Widzi pan, ja...~I umilkł uśmiechnąwszy się 724 5 | tłumami, które go nienawidzą, i nie dostrzega ani na jednej 725 5 | zaczął mówić głosem ochrypłym i zdławionym - nie mogłem... 726 5 | nad ranem, wywołałem żonę i mówię jej od razu - tak 727 5 | mówię jej od razu - tak i tak... Tu stała, gdzie pan 728 5 | popatrzała, pokiwała głową i poszła do izby. Zajrzę ja 729 5 | Przysiadłem tu na kuferku i dosiedziałem do białego 730 5 | cicho. Zajrzałem za drzwi i zacząłem dygotać: nie ma 731 5 | wzięła, zagarnęła dzieci i poszła.~- Dokądże?~- Wypadłem 732 5 | najmniejsze na ręce, a resztę I zagania, zagania...~Wołać 733 5 | kamień jak bochenek chleba i szła do mnie. Tom się jej 734 5 | nożami pokraj - nie i nie! - Jak te dzieci zaczęły 735 5 | skoczył we drzwi do izby i runął tam na łóżko. Gdym 736 5 | jak wbił głowę w poduszkę i zaczął targać jak pies 737 5 | panny Zofii zabrałem go i nie wiem kiedy znalazłem 738 5 | się na siodle. Nie śmiałem i nie mogłem rozerwać koperty. 739 6 | krawędziach chmur, wyzłacając je i zabarwiając szkarłatem, 740 6 | między fałdy szarych kłębów i szkliły na wodach.~W bruzdach 741 6 | wodach.~W bruzdach ściernisk i podorywek jesiennych, na 742 6 | jesiennych, na sapowatych niwkach i świeżych karczowiskach, 743 6 | otoczonej ze wschodu, północy i południa podkową wzgórz 744 6 | w zatoki, bagna, płanie i szyje, powstająca tam właśnie 745 6 | wysmukłe sity, tataraki i kępy niskiej rokiciny. Nieruchoma 746 6 | wielkich liści grzybienia i szorstkich wodorostów w 747 6 | poznikały nawet szklarze i modre świtezianki, wiecznie 748 6 | zaopatrzonych w kolosalne i nasycone tłuszczem stopy 749 6 | nasycone tłuszczem stopy i pracowało dwoje ludzi.~Błota 750 6 | nich z wyżłem za kaczkami i bekasami póty, póki wszystkich 751 6 | pól nie zostawił odłogiem i wyleciawszy nagle z dziedzictwa 752 6 | biegał po polach z kijkiem i często nad błotami stawał, 753 6 | napuszczać, mnichy wstawiać i ryby sadzić...~Do wywożenia 754 6 | utrzymał. Nowy dziedzic i nowy rządca po pierwsze 755 6 | rządca po pierwsze ordynarię i pensję zaraz zmniejszyli, 756 6 | swojej parze koni ujmował i niósł wieczorkiem do szynkarza 757 6 | wina padła, w pysk mu dał i wygnał ze służby.~Odtąd 758 6 | gdziekolwiek do służby. We żniwa tu i owdzie po chłopach zarabiali 759 6 | zarabiali oboje; ale zimą i na przednówku marli głód 760 6 | dworu albo do Żyda zaniesie i choć na bułkę chleba zarobi, 761 6 | rękach. Mają dwoje wielkich i głębokich taczek, nim Walek 762 6 | szlę na ramiona narzuca i pcha pod górę. Żelazne kółko 763 6 | korzonkami błoto pierzcha i flejtuchami pada na obnażone 764 6 | szla wrzyna mu się w kark i ramiona, wyciskając na koszuli 765 6 | w łokciach, nogi cierpną i drętwieją od zanurzania 766 6 | ludźmi przy młockarniach i maszynach obywa - przebierać 767 6 | zapowiedzi poszedł do karczmy i schlał się ze złości jak 768 6 | drugi dzień rano babę wyprał i pojął ze sobą do roboty.~ 769 6 | nie ustępując w robocie.~I teraz oto z dala noc idzie. 770 6 | jasnoniebieskie lasy sczerniały i rozpływają się w pomroce 771 6 | świecących odbijają się małe i nikłe promyki, wpadając 772 6 | drżą przez mgnienie oka i gasną, gasną po kolei. Drzewa 773 6 | gasną po kolei. Drzewa i krzewy tracą wypukłości, 774 6 | bryłowatość, kolor naturalny i tkwią w szarej przestrzeni 775 6 | zsiada się już mrok gęsty i pociąga chłód na wskroś 776 6 | się dokoła zarośli, dygocą i miętoszą ponad wód powierzchnią. 777 6 | zdają się rozsypywać w proch i nicość, kiedy rozlewa się 778 6 | próżnia, zagląda w oczy i uciska serce jakąś nieznaną 779 6 | Włosy jeżą jej się na głowie i mrowie przechodzi po skórze. 780 6 | tyłu, cofają się, czają i znowu ławą suną coraz natarczywiej. 781 6 | kości, drapią w gardzieli i łechcą w piersiach. Wtedy 782 6 | jakieś jedno miejsce w mózgu i drażni w sercu. Przez cały 783 6 | myśli, unicestwia je prawie i mąci, ale teraz strach wieczorny 784 6 | dosłyszał; zabiera taczki i rusza, przysiadając jak 785 6 | omotać sobie pięść włosami i przewlec struchlałą kobietę 786 6 | zapamiętałości wyrwać z błota rydel i ciąć przez łeb bez namysłu-zabije 787 6 | na przełaj. Schylając się i napełniając taczki leci 788 6 | zarosłych drobną tarniną i jeżynami... Te ostre kolki 789 6 | bije jej na twarz ciepło i zaduch izby - spina się 790 6 | do chaty, skatuje - a to i cóż: to tam już potem...~ 791 6 | taczek, zbliżył się do żony i wskazał ruchem głowy palik, 792 6 | dokopać. Potem ujął za rydel i zaczął raz za razem narzucać 793 6 | popchnął je, biegnąc cwałem, i rzekł na odchodnym:~- Pchaj 794 6 | rzekł na odchodnym:~- Pchaj i ty swoje, próżniaku...~Pojęła 795 6 | grubiańską dobroć, twardą i surową jakby pieszczotę, 796 6 | Naśladowała teraz szybkie i skwapliwe jego ruchy jak 797 6 | kolory, mdliło w piersiach i leciały z oczu łzy gorzkie, 798 6 | bólu - w ten gnój zimny i cuchnący. Co wbije w ziemię 799 6 | ładunek gotowy, chwyta taczki i biegnie "w dyrdy", naśladując 800 6 | wysoko, zawlekły szuwary i nad szczytem olszyn murem 801 6 | Kółka taczek turkocą i skwierczą, fale podobne 802 6 | wieczorna, płonie drżąc i ciska w poprzek mroków ubogie 803 7 | nie; otwieram małe drzwi i zawsze życzliwym uśmiechem 804 7 | Wiewiórskiego, postaci znanej i popularnej w okolicy naszej, 805 7 | szczególnego półmroku, poważną i, nie wiedzieć czemu, naprowadzającą 806 7 | kraj kotary z liści lip i kasztanów, osłaniającej 807 7 | osłaniającej wąskie okna, i wkracza w ustroń poświęconą 808 7 | poświęconą Bogu: rozcina smugi i kłęby niebieskiego dymu 809 7 | szczeliny ocienione pajęczynami i wygania mroki wieczyste, 810 7 | płazów wychodzą ze szczelin i uciekają przed nim w wiecznie 811 7 | zalanych tablic pamiątkowych i zdaje się, pogrążony w zadumie 812 7 | rozwiniętymi listeczkami i różowawe pąki kasztanów 813 7 | niby zatopione w modlitwie, i kładą na ramach okien. Wówczas 814 7 | próbuje obrywać chorągwie i zrzucać obrazy - wreszcie 815 7 | letnie południe.~Oprócz mnie i pana Anzelma obecny jest 816 7 | czesze tylko w niedzielę i święta "z wystawieniem".~ 817 7 | czerwoną wstążeczkę związanej i przepasanej paskiem. Spod 818 7 | dobrodziejem "po kolędzie" i spełniać wszelkie gospodarsko-kościelne 819 7 | jednej z najładniejszych i najbogatszych gospodarskich 820 7 | namedytowały się już ciotki i kumoszki, naszeptały przyjaciółki. 821 7 | naszeptały przyjaciółki. Pierwsze i drugie siedziały obecnie 822 7 | siedziały obecnie w ławkach i, ocierając mokre od łez 823 7 | się do ucha pan Wiewiórski i szeptał:~- Proszę ja pana 824 7 | zastępując ucznia w kalikowaniu i akompaniując mu jedną ręką. 825 7 | głosu słaby był, nieśmiały i drżący. Za pierwszym nastąpił 826 7 | uczepił się balustrady chóru i zaśpiewał...~Głos jego wznosił 827 7 | Głos jego wznosił się i jakby zaokrąglał, wreszcie 828 7 | stworzonym przez śpiewaka, i każdy jej dźwięk był okrzykiem 829 7 | zasłonił oczy rękawem koszuli i jak szalony rzucił się ku 830 8 | brnęliśmy boso po igłach i patykach leśnych, po kamieniach 831 8 | patykach leśnych, po kamieniach i piaskach. Nogi puchły od 832 8 | Nogi puchły od ran - ten i ów zostawał w lesie odpocząć - 833 8 | zostawał w lesie odpocząć - i kto wie, jaki go los spotykał...~ 834 8 | rozbierając się z przemokłych i gnijących łachmanów.~Ja, 835 8 | Przysiadłem na posłaniu i przez sen zacząłem się orientować: 836 8 | mi oczy... Zerwałem się i jąłem ciągnąć za włosy towarzyszów. 837 8 | się trzask, łoskot. Ten i ów z kolegów, których biłem 838 8 | których biłem po twarzach i szarpałem za czupryny, sięgał 839 8 | bagnetu, ażeby mnie przebić, i padał bezwładny. Rozbudzeni 840 8 | pomagać, wysadzili okno i ciągnęli ku niemu śpiących.~ 841 8 | belgijski, przypasałem bagnet i zaczaiłem się przy oknie.~ 842 8 | się przez serca okiennic, i dusząc się w dymie doszedłem 843 8 | okno, wyrwałem okiennicę i skoczyłem w kępę bzów rosnącą 844 8 | wypadłem na środek drogi i zgiąwszy się w. pałąk zamierzałem 845 8 | Wolno podniosłem sztucer i zmierzyłem w środek szwadronu. 846 8 | pochylił się na łeb konia i wolno zleciał na ziemię. 847 8 | napływająca we włosy, w usta i nos, krzepła.~Odgarnąłem 848 8 | odnalazłem omackiem sztucer i kiwając się zacząłem go 849 8 | przyłożyłem kolbę do szczęki i mierzyłem do nieprzyjaciół, 850 9 | jak listek polnego maku - i... nie wiedziałem, co dalej 851 9 | bród-mierzwinek, zmęczonych drogą i roztargnionych. Jeden z 852 9 | Usiadł w kącie, zdjął czapkę i co chwila chował twarz w 853 9 | dłonie. Towarzysz kupił i wręczył mu bilet, usiadł 854 9 | wręczył mu bilet, usiadł obok i co chwila pociągał go za 855 9 | wchodowych szwajcara, gwar i zamieszanie. Wsiadłem do 856 9 | w kąciku ławki obok okna i usiłował pocieszać, choć 857 9 | pocieszać, choć mu to nie szło i słowa więzły w gardle. Twarz 858 9 | czasu do czasu kurczowo i powieki zsuwały się na jego 859 9 | Zadzwoniono po raz drugi i trzeci, pocieszyciel wybiegł~ 860 9 | pocieszyciel wybiegł~z wagonu i, gdy pociąg ruszył, przesyłał 861 9 | Student stanął przy oknie i patrzał, patrzał...~Za spotniałą 862 9 | czerwoności druty, kłęby pary i dymu jak wielkie kłaki waty, 863 9 | które wiatr darł na strzępy i ciskał o ziemię. Dymy te 864 9 | może się wszystko ułoży...~I nagle - zgadłem ! - krew 865 9 | j twarzy, wargi zbielały i zatrzęsły się, szeroko rozwarte 866 9 | przestrzeni martwej dotąd i pustej - coś ożyło, jakby 867 9 | się!~Nitka nadziei pękła i naga, nadmiernie bolesna 868 9 | wówczas do niego zbliżył i powiedział mu, że jestem 869 9 | byłby mi upadł do nóg i uwierzył. Wyświadczyłbym 870 9 | przyglądać mu się z pilną i nienasyconą ciekawością 871 10| Zapadała niekiedy na dno wąwozu i pełzła na jego dnie, blada 872 10| zwieszających się nad nią z groźbą i szyderstwem - to znowu dźwigała 873 10| popielatej szedł cień chmury i zasępiał twarz ziemi, podobną 874 10| strudzona, że uśmiecha się i oddaje tej bezmiernej, nieświadomej 875 10| welonach, wśród zieleni wierzb i wiklin, na piersiach łąk 876 10| Jasna to była pani: dumna i piękna -Wisła.~Drożyna zawróciła 877 10| Przeszedłem przez płot i wyjrzałem spoza węgła chaty - 878 10| podpierając brody pięściami i nacisnąwszy na oczy "kapaluse", 879 10| na oczy "kapaluse", baby i dziewczyny skupiły się opodal 880 10| dziewczyny skupiły się opodal i z pobożnym wyrazem twarzy 881 10| na przewróconym wiaderku i... czytał.~- Istna idylla... - 882 11| samej krawędzi płaskowzgórza i puściwszy z rąk lejce wysłał 883 11| w dole granatowymi smugi i kępami ciągnęły się lasy, 884 11| sięgnąć. Koń strzygł uszyma i mierzył wprawnym wzrokiem 885 11| ale rycerz zdarł cugle i osadził na miejscu swego 886 11| dach zamku Műrtschenstein i spiczaste jego wieżyce szarzejące 887 11| na miejscu, wjechał w las i ruszył wprost na przełęcz. 888 11| dźwiękał trzaskając w strzemię i ostrogę. Ten hełm i miecz 889 11| strzemię i ostrogę. Ten hełm i miecz byli to starzy a ulubieni 890 11| przodzie wycięcie szerokie i zupełne od brwi po szyję. 891 11| rynsztunki przekładał i nosić lubił niby zakład 892 11| spodnie z tęgiego rzemienia i chodaki ozdobione długimi 893 11| krzyża, sajdak ze strzałami i topór wielki z jabłkowatym 894 11| błąkał się teraz po lasach i górach zupełnie bez celu, 895 11| unikającym płacenia haraczu - i dlatego broń niezbędną 896 11| poobwieszane siwymi mchami. Tu i owdzie straszliwe górskie 897 11| zwaliły je szczytem na dół i oddarły kolosalny wykrot, 898 11| padały były deszcze nawalne i mżyły rozleniwiające człowieka 899 11| najsnadniej było podejść, otoczyć i zmusić do wydania należności. 900 11| zbudziły go nagle szmery i szepty. Zerwał się prędko, 901 11| prędko, usiadł na posłaniu i przetarłszy oczy zobaczył 902 11| stanął przy dziewczynie i podniósł w rękach z ziemi. 903 11| przyciągnąwszy siłą do światła i widząc dobrze jej twarz 904 11| wymacawszy jej piersi małe i twarde niby jabłka, mięśnie 905 11| niby jabłka, mięśnie rąk i nóg tęgie jak skręcone liny. 906 11| włosy wysmarowane sadłem i splecione na głowie w duże 907 11| chwytając, wiążąc postronkami i wlokąc skrępowaną przy koniu, 908 11| wierzch odwróconej skóry i spódnicę z grubej wełnianej 909 11| pana Radlob uchylił drzwi i stanął u progu wyszczerzając 910 11| Rudolf machnął nań ręką i zagadał do dziewczyny. Nie 911 11| Nie rozumiała go wcale i zaczęła z krzykiem coś mówić 912 11| rzymski profil, wspaniałe oczy i krew kipiąca pod śniadą 913 11| pięści zwaliła go w piersi i pchnęła na posłanie, a wraz 914 11| ramienia wywaliła z ram okno i chciała skoczyć na brukowany 915 11| Skoro szaloną ujął w porę i zamierzył się do ogłuszenia 916 11| dziewki. Odwrócił się od niej i wahał przez chwilę. Później 917 11| siodła, wskoczył na koń i wyjechał za bramę. Jadąc 918 11| wilcze bez przerwy szczękały i pot kroplami stał na czole. 919 11| koniec jej cisnął na ziemię i zatrzymał konia. Dziewczyna 920 11| każdy jego ruch spode łba i trzęsła się jeszcze bardziej, 921 11| właśnie wyrwie znienacka topór i rozwali jej głowę. Wszakże 922 11| siedzi na koniu bezczynnie i wcale na nią nie patrzy, 923 11| na mokrym piasku ścieżki i kołyszące się gałęzie krzewin, 924 11| też poszła. Zsiadł z konia i prowadząc go za uzdę szukał 925 11| niemałą w tropieniu zwierza i ludzi, nie odnalazł żadnego 926 11| drogę, wskoczył na siodło i pojechał do domu.~Od tego 927 11| był jednak jakiś żal żywy i bolesny czy wstyd niespokojny. 928 11| rozjątrzać, jak nieczysta i samej sobie zostawiona rana. 929 11| wszechpotężnym, na śmierć i życie. Chciał zobaczyć znowu 930 11| gibkie ruchy wysmukłego ciała i te oczy, w których niby 931 11| błyszczała chytrość, nienawiść i męstwo wychowane nad przepaściami. 932 11| niezłomne pragnienie, dniem i nocą tułał się po puszczy. 933 11| spuścił brankę z powroza, i patrzał na dzikie wody kipiące 934 11| co moment gałęzie malin i gęste zarośla, nasłuchiwał, 935 11| zwołują się pastusi. Tu i owdzie roztwierały się na 936 11| brzemieniem wielkiego lodowca - i cały łańcuch dziwnych potworów. 937 11| zdyszane.~Perć nierówna i gubiąca się w trawach skręciła 938 11| Zwisły nad nią leszczyny i ocieniały zupełnie. Rudolf 939 11| się tam przez gaj liści i białymi, ruchomymi plamami 940 11| góry. Drzwi były otwarte i wielki, złoty promień wpadał 941 11| podszedł zza węgła na palcach i zajrzał w głąb domostwa. 942 11| tyłem do drzwi zwrócony i śpiewał wyciągnąwszy ręce. 943 11| jego były mocno ściśnięte i jakby załamane boleśnie. 944 11| grzbiecie sukmanę krótką i obstrzępioną a sięgającą 945 11| Łydki miał całkiem nagie i gęstym włosem porosłe. Rzadkie 946 11| włosy, wyrastające za uszami i w tyle jego czaszki, jak 947 11| kołnierzu. Izba owa była kurna i prawie zupełnie pusta. Kupka 948 11| zrabowania nadawało, wsunął głowę i zasłonił wejście swoją osobą. 949 11| osobą. Cień padł na podłogę i ścianę. Starzec wstał z 950 11| Starzec wstał z klęczek i nie przestając śpiewać zbliżył 951 11| jednak jeszcze dość czerstwą i okraszoną na policzkach 952 11| szybko zbliżył się do rycerza i ostro go zapytał:~- Coś 953 11| zapytał:~- Coś za jeden i czego chcesz, bracie?~- 954 11| stary hełm, zmrużył powieki i wstrząsnął głową.~- Przyłbica 955 11| Zbójem jesteś, łupieżcą i cudzołożnikiem. Przychodzą 956 11| także kradniesz im bydło i gwałcisz ich kobiety. Nie 957 11| przerwał mu baron.~- Wiem i zakazuję ci!...~Zanim zdołał 958 11| rycerz chwycił jego ręce i potrząsając nim wołał:~- 959 11| szybko podszedł do ściany i zerwawszy z niej mały krzyż 960 11| stanął przede drzwiami chaty i piorunującym głosem zawołał:~- 961 11| rozwiążę sługi twe, poddanych i chłopów z posłuszeństwa, 962 11| kościele, ażebyś zdechł z głodu i przez psy był rozszarpany 963 11| od waszych zbrodni, zbóje i łupieżcy! Tu Bogu służę 964 11| tyłem wycofał się z izby i usiłował wskoczyć na siodło. 965 11| Wróć się natychmiast i uczyń pokutę, inaczej grozi 966 11| ci klątwa.~W przerażeniu i wściekłości Rudolf chwycił 967 11| chwycił za rękojeść miecza i ze złowrogim błyskiem w 968 11| Lombardu z cesarzem Ottonem i tam... zginął. Włości i 969 11| i tam... zginął. Włości i ludzi oddał mniszkom w Benken.~- 970 11| rycerz spojrzał na starca i musiał przyznać, że ma przed 971 11| Posunął się o krok ku niemu i wyciągnął rękę, ale zimny 972 11| Rudolf rzucając mu się do nóg i całując jego stopy.~- Odpasz 973 11| na ziemię, zdejm chodaki i hełm! Pójdziesz bosy, z 974 11| odkrytą głową do Lucerny i tam odprawisz pokutę.~- 975 11| od nogi starca. - Wstań i pójdź! - odpowiedział Recho.~ 976 11| Przed koniem szedł bosy i bezbronny pan na Műrtschensteinie, 977 12| twój, lesie dzieciństwa i młodości - choć tyle już 978 12| moje domowe - Radostową i Kamień - oraz wszystkie 979 12| nicości, tworzyć, kształtować i pokazywać ludziom za pomocą 980 12| górach. Tamten ja, miniony i nie istniejący, z bronią 981 12| źródła świętego Franciszka i przegląda się w jego czystej 982 12| wybiega, co śmiga w dół i snuje się po kamieniach. 983 12| za wiatrem przypadającym i odchodzącym, a mnie o tym 984 12| latają niczym ptaki po lądach i morzach przeddziejów, a 985 12| skaczą po tysiącleciach chyżo i pewnie, wmawiają we mnie, 986 12| od mchów, utkane paprocią i kwieciem, że kwarzec świetlisty 987 12| kwarzec świetlisty od miki i połyskliwy od górskiego 988 12| zakrętach, półkolistych obiegach i nagłych w dół popławach. 989 12| kaliny, tarki, wilcze łyko i bujne łodygi, wewnątrz puste, 990 12| Wielorakobarwne, nakrapiane i pisane motyle latają z miejsca 991 12| istotnej, niepodzielnej i skończonej radości życia. 992 12| na wznak, na piersiach i na bokach. Wyrzucała mię 993 12| się wówczas na obyczajach i naturze ryb, na chytrości, 994 12| na chytrości, mądrości i instynkcie dzikich kaczek, 995 12| kurek wodnych, grzywaczy i jastrzębi. Przeszpiegami 996 12| jastrzębi. Przeszpiegami i chytrością ludzką odpowiadałem 997 12| odpowiadałem na przeszpiegi i obronne sposoby rogaczy, 998 12| obronne sposoby rogaczy, lisów i zajęcy. Byłem myśliwcem 999 12| zajęcy. Byłem myśliwcem i rybakiem - z nazwy zresztą 1000 12| poetą udającym myśliwca i rybaka. Miałem w sobie lekkość


1-500 | 501-1000 | 1001-1261

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL