| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] vi 1 von 2 vrenelisgratli 1 w 921 wachal 1 wacia 1 wacio 1 | Frequency [« »] ----- ----- 1261 i 921 w 818 sie 799 na 635 z | Stefan Zeromski Opowiadania IntraText - Concordances w |
Part
501 5 | odrobiną faryzeusza, która jest w sercu. Tylko ani szelest 502 5 | znędzniałej kobiety idącej w świat bezmierny...~ 503 6 | zsuwało się słońce pławiąc się w miedzianym blasku, podobnym 504 6 | kłębów i szkliły na wodach.~W bruzdach ściernisk i podorywek 505 6 | nie swoje, chwilowe barwy.~W głębokiej kotlinie, otoczonej 506 6 | płynęła struga rozlewając się w zatoki, bagna, płanie i 507 6 | i szorstkich wodorostów w postaci bezkształtnych plam 508 6 | świstem skrzydeł, zataczały w powietrzu elipsy coraz mniejsze - 509 6 | mniejsze -wreszcie zapadły w trzciny, z łoskotem rozbijając 510 6 | jak włosy a zaopatrzonych w kolosalne i nasycone tłuszczem 511 6 | dziedzictwa nie oparł się aż w Warszawie, gdzie teraz wodę 512 6 | gdzie teraz wodę sodową w budce sprzedaje.~Gdy nastał 513 6 | często nad błotami stawał, w nosie dłubiąc.~Gmerał w 514 6 | w nosie dłubiąc.~Gmerał w bagnie rękami, dziury kopał, 515 6 | karbowemu najmować dzień w dzień chłopów do kopania 516 6 | wyrobnik, na komornym siedzący w pobliskiej wiosce. Gibała 517 6 | zmniejszyli, a po wtóre szukali w każdej rzeczy złodziejstwa. 518 6 | Walka właśnie wina padła, w pysk mu dał i wygnał ze 519 6 | pole. Robota pali im się w rękach. Mają dwoje wielkich 520 6 | przeskakują, szla wrzyna mu się w kark i ramiona, wyciskając 521 6 | cuchnącego potu, ręce mdleją w łokciach, nogi cierpną i 522 6 | drętwieją od zanurzania ich w szlamie - ale dwa kubiki 523 6 | to znaczy kawał grosza w kieszeni.~Mieli nadzieję, 524 6 | złakomi od świtu do nocy w błocie gmerać, że im tam 525 6 | nie, to nie...~Po chłopach w taki czas nie zarobi, dwór 526 6 | obywa - przebierać nie ma w czym. Walek po takiej zapowiedzi 527 6 | szczerej nocy nie ustępując w robocie.~I teraz oto z dala 528 6 | sczerniały i rozpływają się w pomroce szarej, na wodach 529 6 | nikłe promyki, wpadając w głębokie pustki, jakie tworzy 530 6 | ciemność niezupełna, wibrują w nich, łamią się, drżą przez 531 6 | kolor naturalny i tkwią w szarej przestrzeni tylko 532 6 | zarysach, czarne zupełnie.~W nizinie zsiada się już mrok 533 6 | zboczach wzgórz, wciągając w siebie jałowe barwy ściernisk, 534 6 | widoczne zdają się rozsypywać w proch i nicość, kiedy rozlewa 535 6 | gruntu szara próżnia, zagląda w oczy i uciska serce jakąś 536 6 | wilgotne swe ręce, wsiąkają w ciało aż do kości, drapią 537 6 | ciało aż do kości, drapią w gardzieli i łechcą w piersiach. 538 6 | drapią w gardzieli i łechcą w piersiach. Wtedy przypomina 539 6 | widziała: śpi samo jedno w zamkniętej izbie, w kolebce 540 6 | jedno w zamkniętej izbie, w kolebce lipowej zawieszonej 541 6 | pustkowiu. Rozlega on się w jej uszach, nęka jakieś 542 6 | nęka jakieś jedno miejsce w mózgu i drażni w sercu. 543 6 | miejsce w mózgu i drażni w sercu. Przez cały dzień 544 6 | chwycić pod żebro, zebrać w garść skórę, trzasnąć raz, 545 6 | kobietę kawał drogi albo w zapamiętałości wyrwać z 546 6 | tylko się na bałyku zsunąć w wąwozik, skoczyć przez strugę, 547 6 | wysiłku, ale mocą nerwów.~W piersiach jej rzężało, pod 548 6 | jaskrawe kolory, mdliło w piersiach i leciały z oczu 549 6 | łzy bezmyślnego bólu - w ten gnój zimny i cuchnący. 550 6 | zimny i cuchnący. Co wbije w ziemię rydel, to spojrzy, 551 6 | chwyta taczki i biegnie "w dyrdy", naśladując chłopa.~ 552 6 | nieruchomym stoją. Znać w nich drzewa jak plamy nieokreślonej 553 6 | a nędzarzy biegających w poprzek rozdołu jak jakieś 554 6 | między wzgórzami czarnymi. W głębinie niebios roznieciła 555 6 | wieczorna, płonie drżąc i ciska w poprzek mroków ubogie swoje 556 7 | postaci znanej i popularnej w okolicy naszej, jak posąg 557 7 | Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie.~Podczas gdy postać 558 7 | przyjemnością zapuszczam oko w ciemną głębię gotycką, pełną 559 7 | osłaniającej wąskie okna, i wkracza w tę ustroń poświęconą Bogu: 560 7 | zagłębień ściany, zagląda w szczeliny ocienione pajęczynami 561 7 | szczelin i uciekają przed nim w wiecznie ciemne kąty ostrołuków; 562 7 | pamiątkowych i zdaje się, pogrążony w zadumie głębokiej, odczytywać 563 7 | kiwają się, niby zatopione w modlitwie, i kładą na ramach 564 7 | głową o ściany, wić się w spazmach, łkając dzikim, 565 7 | chłopa, te ni stąd, ni zowąd w pochód tonów poważnych wpadające 566 7 | upada pod ciężarem pracy w skwarne letnie południe.~ 567 7 | mocno ospowaty, z głową w kształcie garnka, porosłą 568 7 | włosem, który czesze tylko w niedzielę i święta "z wystawieniem".~ 569 7 | patrzące zawsze obojętnie, w próżnię, po chłopsku. Wiosenną 570 7 | drugie siedziały obecnie w ławkach i, ocierając mokre 571 7 | głowami.~Biała, sosnowa, w niebieskie kwiaty pomalowana 572 7 | otwarcie przyznał, nie był "w sztosie" - kazał śpiewać 573 7 | paść bydło - jużci bydło w życie, a tego nie ma... 574 7 | wyszczerzają do siebie zęby. W zimie - ani utrzymaj! Tu 575 7 | mistrz, zastępując ucznia w kalikowaniu i akompaniując 576 7 | słyszałem śpiew taki. Było w tym śpiewie coś porywająco 577 7 | jakiej doświadcza artysta w natchnieniu. Chwilami wiała 578 7 | chwilami kołysała się ta pieśń w miłosnym wzruszeniu, jak 579 7 | namiętności, zanurzonej w otchłani oszalałego żalu 580 8 | przerwy padał deszcz: - w lesie spać nie było można. 581 8 | ran - ten i ów zostawał w lesie odpocząć - i kto wie, 582 8 | tylko gospodarz nasłał słomy w obszernej sieni domostwa. 583 8 | powyskakiwali wszyscy.~Odnalazłszy w słomie mój sztucer belgijski, 584 8 | serca okiennic, i dusząc się w dymie doszedłem do jakiejś 585 8 | wyrwałem okiennicę i skoczyłem w kępę bzów rosnącą tuż pod 586 8 | rzadka porosła. Zaczaiłem się w krzakach, wietrząc Niemców 587 8 | środek drogi i zgiąwszy się w. pałąk zamierzałem dopełznąć 588 8 | uciekłbym był pewno, choćby w płomienie - lecz że szli 589 8 | podniosłem sztucer i zmierzyłem w środek szwadronu. Mierzyłem 590 8 | Mierzyłem po bohatersku w środek kolumny ze trzy sekundy. 591 8 | drugiego, lecz bagnet trafił w pustą przestrzeń -gdyż usłyszałem 592 8 | nagle zadzwoniono naraz w jakich trzydziestu kościołach 593 8 | dzwonów ucichał, jakby wsiąkał w głąb ziemi. Nie wiem, jak 594 8 | się czaszka rozłupywała, w czole palił mię straszny 595 8 | ręką, dwa palce wsunęły się w jamę. Krew, szeroką strugą 596 8 | oczy, napływająca we włosy, w usta i nos, krzepła.~Odgarnąłem 597 8 | Lecz wtedy znowu poleciałem w szarą mgłę, po której latały 598 9 | dam, również ziewających w rozmaitych kątach sali, 599 9 | portulaki pokazała mi zwinięty w trąbkę język, czerwony jak 600 9 | czy zrozpaczony. Usiadł w kącie, zdjął czapkę i co 601 9 | i co chwila chował twarz w dłonie. Towarzysz kupił 602 9 | Antek!...~Dzwonek uderzył; w sali powstał zamęt, porywanie 603 9 | samego wagonu klasy trzeciej, w którym umieścił się blondynek 604 9 | go, posadził jak chorego w kąciku ławki obok okna i 605 9 | nie szło i słowa więzły w gardle. Twarz blondyna drgała 606 9 | jakby mu groził pięściami.~W wagonie mnóstwo było ludzi 607 9 | ludzi prostych, Żydów, dam w salopach szerokich jak Zatoka 608 9 | małych krzakach rosnących tam w dole na zmoczonej deszczem 609 9 | granic, który zachodzi aż w dziedzinę mądrości. Wiedziałem, 610 9 | mądrości. Wiedziałem, że w pustce tej jest jeden tylko 611 9 | patrzały daleko, daleko. W przestrzeni martwej dotąd 612 9 | nadmiernie bolesna prawda, w którą nie wierzył do tej 613 9 | że ojciec jego nie umarł w tej chwili - byłby mi upadł 614 10| rąk długich, oplatających w miłosnym uścisku pierś ziemi. 615 10| staje miłość.~Daleko, daleko w przejrzystych mgłach, niby 616 10| przejrzystych mgłach, niby w ślubnych welonach, wśród 617 10| prawo. Tuż pod stopami mymi, w głębi wąwozu, tuliła się 618 10| palików powiązanych wikliną. W maleńkich ogródkach pod 619 10| słuchały, wpatrując się w Wicka Dziabasa, co siedział 620 11| lejce wysłał oczy na zwiady w poprzek krajobrazu, który 621 11| garbate ogniwa przełęczy, w tyle murem stała świerkowa, 622 11| głuchoniema puszcza Szwycu; w dole granatowymi smugi i 623 11| jeziora, niebieściejących w oddali jak okiem sięgnąć. 624 11| Nie o spoczynku jednak w swym kamiennym gnieździe 625 11| kamiennym gnieździe marzył w owej chwili rycerz zamyślony. 626 11| strzemionach, wsłuchał się bacznie w ciszę górską, jak najpilniej 627 11| zawrócił na miejscu, wjechał w las i ruszył wprost na przełęcz. 628 11| miecz dźwiękał trzaskając w strzemię i ostrogę. Ten 629 11| przechodził dziedzictwem w jego rodzie hełm stary, 630 11| Niedźwiedziem z Gaster. W tyle, od szczytu w linii 631 11| Gaster. W tyle, od szczytu w linii niemal prostej spadając, 632 11| przymocowany łuk prosty w postaci krzyża, sajdak ze 633 11| kupiecki przekradać się może w ustronnej dolinie albo zdarzyć 634 11| ścieżynka, przez kozy wydeptana w mokrej glebie, którą okrywały 635 11| szumem na oślep, siklawą w głębokie rozpadliny.~Już 636 11| Műrtschensteinu wałęsał się w tych miejscach. Właśnie 637 11| Pewnego razu spał za dnia w największej izbie swego 638 11| daniny od pastuchów, których w taki czas najsnadniej było 639 11| przetarłszy oczy zobaczył w kącie izby, obok szerokiego 640 11| zielonego szkła, wprawione w ołowiane ramy, sączyło się 641 11| zdobycz taką, skradzioną w nocy z pastuszego szałasu 642 11| dziewczynie i podniósł ją w rękach z ziemi. Zaśmiał 643 11| prawie czarną, opaloną w wiatrach górskich, jej ogromne 644 11| sadłem i splecione na głowie w duże węzły. Była półnaga, 645 11| zaczęła z krzykiem coś mówić w narzeczu Romanów, potomków 646 11| złożywszy pięści zwaliła go w piersi i pchnęła na posłanie, 647 11| dziedziniec. Skoro szaloną ujął w porę i zamierzył się do 648 11| wejrzał. Dopiero stanąwszy w dolinie Lontschu, zwrócił 649 11| dolinie Lontschu, zwrócił w jej stronę spojrzenie. Na 650 11| kroplami stał na czole. W wąskiej szyi doliny Rudolf 651 11| jeszcze bardziej, jakby w oczekiwaniu, że teraz właśnie 652 11| kołyszące się gałęzie krzewin, w których przepadła. Zdjęła 653 11| jednak że miał wprawę niemałą w tropieniu zwierza i ludzi, 654 11| niechęcią, nawet z odrazą, w głębi której był jednak 655 11| wysmukłego ciała i te oczy, w których niby w mroku błyszczała 656 11| te oczy, w których niby w mroku błyszczała chytrość, 657 11| Jadąc po grzbiecie przełęczy w las gęstszy Rudolf rozchylał 658 11| potworów. Wszystkie trzęsły się w oparze wstającym z nich 659 11| Perć nierówna i gubiąca się w trawach skręciła na jednym 660 11| się na szyję konia wjechał w tę uliczkę. Słońce przelewało 661 11| wysokie, soczyste, utajone w mroku fioletowym. Nagle 662 11| Nagle rycerz posłyszał w głębokiej ciszy śpiew dochodzący 663 11| węgła na palcach i zajrzał w głąb domostwa. Zobaczył 664 11| pastuchów mnisi klasztorni w Lucernie. Łydki miał całkiem 665 11| wyrastające za uszami i w tyle jego czaszki, jak srebrne 666 11| Zdjęty chęcią zobaczenia, czy w kątach izby nie ma czegoś, 667 11| świeciły się jak diamenty w jego obwisłych powiekach. 668 11| wchodząc do izby.~Gdy stanął w chałupie, głową dosięgając 669 11| zakażę ci uczestnictwa w kościele, ażebyś zdechł 670 11| łupieżcy! Tu Bogu służę w tej puszczy. Jeżeli nie 671 11| inaczej grozi ci klątwa.~W przerażeniu i wściekłości 672 11| i ze złowrogim błyskiem w oczach szedł z wolna ku 673 11| wyszeptał Rudolf upuszczając w trwodze miecz na ziemię. - 674 11| Włości i ludzi oddał mniszkom w Benken.~- Zginąłem dla was, 675 11| Műrtschensteinie, zdążając w poprzek wielkiej puszczy 676 11| poprzek wielkiej puszczy w kierunku pięknych Mitenów, 677 12| wyraz braterskiej czci~ ~W uszach moich trwa szum twój, 678 12| słyszeć na jawie! Przebiegam w marzeniu wyniosłe góry - 679 12| młodzieniec, który niegdyś w mym jestestwie przebywał. 680 12| figur, które wynajdywać w nicości, tworzyć, kształtować 681 12| Franciszka i przegląda się w jego czystej powierzchni, 682 12| dramatu albo godny epopei w dziesięciu pieśniach. Tamten 683 12| Franciszka wybiega, co śmiga w dół i snuje się po kamieniach. 684 12| górskiego kryształu, co w szczycie pasma zalega - 685 12| szczycie pasma zalega - tai w sobie odgnioty wielkookich 686 12| morskich, zagrzęzłych ongi w piachach tego przed wiekami 687 12| mej góry rodzimej spada w rozpędach, zakrętach, półkolistych 688 12| półkolistych obiegach i nagłych w dół popławach. Soczyste 689 12| świetnie nadaje do wciągania w usta lodowatej wody ze źródła, 690 12| ze źródła, wody, co łupie w zębach. Zarośla z brzegu 691 12| przetykają leśne maliny. Srokosze w ich gęstwinie kują swe dzwonne 692 12| zatajona kędyś kukułka bawi się w chowanego z rozbawioną, 693 12| muszą uciekać, uciekać w dolinę. Migocą tam w słońcu, 694 12| uciekać w dolinę. Migocą tam w słońcu, mienią się, połyskują, 695 12| Zaznajomiłem się był dobrze w ciągu wielu młodości lat 696 12| co się z czystych potoków w bujną rzekę rozrasta. Obejmowała 697 12| lodowatym ogarnięciem, gdym się w jej czarne głębie ufnie 698 12| puszczy ongi zwalonych, w dno wrosłych - gdym zbyt 699 12| myśliwca i rybaka. Miałem w sobie lekkość lisa, nogi 700 12| Pisałem swe marne wiersze w lasach i wertepach - w ciągu 701 12| wiersze w lasach i wertepach - w ciągu długich letnich deszczów 702 12| pod cieniem olchy obwisłej w nadnidziańskim smugu - pod 703 12| wilkowskim ugorze - oraz w leśnych kapliczkach obok 704 12| tylko o nich mówił, kładł je w moje uszy jak do składu - 705 12| chłopie Marku z Krajna, co w powstaniu własną swoją, 706 12| lasów - ordery, pięć kolonii w nagrodę otrzymał, a sam 707 12| się, na dziada zeszedł i w przydrożnym sypiał rowie.~ 708 12| Zgniły i zapadły się drzwi w podłodze, prowadzące do 709 12| ktoś ciekaw, co tam jest w głębi! Leżą na dnie wyschłe, 710 12| na dnie wyschłe, suche, w zbutwiałej trumnie zwłoki 711 12| śpi na marmurowym pomniku w starym klasztornym kościele 712 12| opisem, siostry zakonne w chwalebnej gorliwości o 713 12| rycerz wraz ze swą epopeją w wapienną bryłę się zmienił 714 12| podwaliną niemej ściany.~W kapliczce leśnej można pewno 715 12| zrównał się z tą górą. 1863"w Nie było imienia i nie było 716 12| się tylko dato, co było w naszej mocy. Jan Strożecki 717 12| się tylko dało, co było w jego mocy: w najsroższy 718 12| dało, co było w jego mocy: w najsroższy Sybir na wytrwaną 719 12| na towarzysza naszej ławy w kieleckiej szkole, zginął 720 12| Radostową Górą, wniwecz pójdzie, w nieme i martwe wapno się 721 12| samo jako chwała rycerza w dole. Tylko konwalie i poziomki 722 12| Dookoła starej kaplicy w trawach bujnych woniejąc, 723 12| próg spróchniały, jakby w zbożnym zamiarze, by bojownikom, 724 12| odległość różnych miejsc w tamtych stronach. Dwie wiorsty - 725 12| i porównawczo mierzy się w mej wyobraźni, w mej sile 726 12| mierzy się w mej wyobraźni, w mej sile mięśniowej i nerwowej 727 12| Jestem oto u jej podnóża, w Leszczynach, w Mąchocicach, 728 12| podnóża, w Leszczynach, w Mąchocicach, w Bęczkowie - 729 12| Leszczynach, w Mąchocicach, w Bęczkowie - jestem na pierwszym 730 12| dom! Schodzę z rozmachem w dół. Otom już u granicy 731 12| oszczepem-li czy z siekierą brązową w dłoni, z południa od strony 732 12| człowiecza - drżał pewnie w sobie patrząc struchlałymi 733 12| patrząc struchlałymi oczyma w puszczę Łysicy. Widział 734 12| szybkolotnego spojrzenia wyległe w dal milami. Lękliwa cześć 735 12| pachnące balsamicznym olejem w nasionach zawartym - śpiewały 736 12| płacz, duma zamierająca w pustce głuchej. A skoro 737 12| zamazany bełkot niemowy - ażeby w nim znaleźć odpowiedź na 738 12| i kruchość żywota.~Lecz w brzmieniu tym, podnoszącym 739 12| milczenia i odchodzącym w milczenie, wiała nań tylko 740 12| a niespodziewanej. Toteż w trwodze swej wierzył, że 741 12| trwodze swej wierzył, że w boru tym tai się, kryje 742 12| ja zaroślami, wądołami, w których te same biegną potoki, 743 12| dawał radę, gdy go stanowiły w oparzelisku - na chytrego 744 12| borsuka i na sępa siadującego w widłach największego drzewa 745 12| widłach największego drzewa w Łysicy. Lubiłem marzyć, 746 12| dziczkach owoc smakowity. W zamian za skóry kunie, borsucze 747 12| wieści o mężach dziwnych, co w Żmigrodzie wznoszą kamienną 748 12| najwyższej spadem nagłym osuwa w zimnej doliny otchlisko 749 12| za Radostową i Kamieniem, w stronie południa było inne 750 12| wojenni zbudowali. Tam to, w podgrodziu, goście r obcej 751 12| książę Emcryk i poniósł w ręku święty krzyż na Lysiec, 752 12| Włochów, z góry Kassynu, i w klasztorne na Łyscu osadzil. 753 12| książę węgierski Emeryk w towarzystwie biskupa krakowskiego 754 12| Krzyża Świętego wprawionych w złoty krzyż o pięciu ramionach. 755 12| ślady władzy tej zostały w nazwach gór: - góra Królewska, 756 12| czas, iż książę panujący w Krakowie darował łańcuch 757 12| stolicy. Kasztelanie pobrzeżne w Kielcach i Tarżku stały 758 12| tego przestworu. Powstał w Tarżku - z czasem Tarczkiem 759 12| znawstwu rzeczy ziemskich, w auzońskich podpatrzonemu 760 12| karczowania skrajów lasu w pobliżu grodu kieleckiego. 761 12| Dawali wolę ludowi rolnemu w Woli Kopcowej, Radlinie, 762 12| się Porąbki i wgryzą się w samą Łysicę i Krajno, wiszące 763 12| wyniosłym, zahartowanym w srogim klimacie, potężnym 764 12| przebiegali puszczę odziani w pancerz, z oszczepem i łukiem 765 12| pancerz, z oszczepem i łukiem w dłoni. Walczyli pierś w 766 12| w dłoni. Walczyli pierś w pierś z włochatym niedźwiedziem, 767 12| który, ciapiąc groźnie w stanowisku, szarpał kielcami 768 12| założonymi pod głowę, z nogami w skórzniach po pachwiny rozwalonymi 769 12| szeroko, z oczyma zatopionymi w niebie, gdzie białe chmurki 770 12| go ku modlitwie lecącej w niebo, gdyż przesmutnym 771 12| poznania wszechrzeczy rzucały w jego sumienie. Wspominały 772 12| Wspominały mu tajnice grzechów, w których był skowany jako 773 12| był skowany jako kłodnik w ciemnicy. Nikt o nich nie 774 12| ażeby jeszcze śpiewały...~W ten to leśny kraj, jeszcze 775 12| mokrym szlakiem z podgrodzia w Kielcach ku podgrodziu Bodzentyna - 776 12| przy strumieniu, co migoce w słońcu, mieni się, połyskuje 777 12| kędyś kukułka zabawia się w chowanego. ~Domki ich do 778 12| wstrzymując się po lat kilka, w największe nawet święta, 779 12| pono Włoch rodem, przybył w tę puszczę ciemnozieloną, 780 12| neapolitańskiej, błękitne wyspy w błękitnym morzu, widzialne 781 12| najwdzięczniejsze na ziemi, gdzie morze w ląd się wlewa obok Santa 782 12| spływa ku szkarłatom róż w dole, róż, co wydają ze 783 12| i niezłomna wola kazała w umartwieniu i modlitwie 784 12| już dlań powrotu, uciekał w górę, wyżej, coraz wyżej, 785 12| najcudniejsze na ziemi zakwitają w czerwcowe niedziele, ażeby 786 12| kwitnące drzewa jabłoni. Potok w łożysko ujęty ze szmerem 787 12| wielki, ciemny las trzymał w swym łonie ten rozkwitły 788 12| morzyska siedzą u progów, w węgłach i na poddaszach. 789 12| się wokoło domostw. Mór w złe czasy wlecze się kolejami 790 12| kapelan u Świętej Katarzyny, w czasie podniesienia dźwigał 791 12| błękitnych dymów kadzidła patrzał w ciżbę ciasno w kościołku 792 12| kadzidła patrzał w ciżbę ciasno w kościołku stłoczoną - chowali 793 12| drugiego i kryli twarze w dłoniach starzy "chłopcy" 794 12| gromadą, wsiami, wtłoczonymi w odwieczny, grubomury, niski, 795 12| koszary konnicy, jak to było w ich planie, i nie przyłożył 796 12| wszech stron białą jego wieżę w dolinie fiołkowej od lasów, 797 12| Jest jakoby zwornikiem, w jedność ujmującym wielorakie 798 12| kształcie, a wyrzeźbiony w źrenicy - zachowuje w sercu 799 12| wyrzeźbiony w źrenicy - zachowuje w sercu na zawsze.~Żyj wiecznie, 800 12| podstawie nowego prawa, w interesie jakiegoś handlu 801 13| NA PROBOSTWIE W WYSZKOWIE~ ~Podczas srogiego 802 13| srogiego deszczu, który lał, w istocie, jak z cebra, pomknął 803 13| Armii Ochotniczej, dając w swym wnętrzu schronienie 804 13| podrygów sroższego rodzaju w automobilu ciężarowym wraz 805 13| łąkę, automobil zarznął się w rozmiękłe od ulewy pastwisko 806 13| rozmiękłe od ulewy pastwisko i w oczach, niemal, coraz głębiej 807 13| sami na wzór samochodu, w topiel się zanurzamy. Nieskończone 808 13| Radzymin ze zgliszczami w środku rynku jeszcze dymiącymi, 809 13| cmentarną pustką, która legła w zbombardowanych placach 810 13| spostrzegliśmy most na Bugu w stanie opłakanego zniszczenia. 811 13| środka miasta, objaśniono nas w wojskowej komendzie, iż 812 13| poruszeniem ciała, nie są w stanie przykładać należytej 813 13| najbardziej zasłużonych, a nawet w sposób godziwy szanować 814 13| i jego ciszy. Co gorsza, w każdym z takich przemarzlaków 815 13| drzwi mieszkania proboszcza w Wyszkowie, księdza kanonika 816 13| przemokniętych. Zastaliśmy w dużym pokoju, oprócz wiekowego 817 13| relacji kanonika o pobycie w jego domu w ciągu ubiegłego 818 13| kanonika o pobycie w jego domu w ciągu ubiegłego tygodnia " 819 13| społecznego i natury rządzenia w Polsce, jak wywrócenie do 820 13| gorącej herbaty. Co więcej - w cukiernicy, która, jak ziszczenie 821 13| na jawie cukier kostkowy w najlepszym gatunku i pokaźnej 822 13| Marchlewskiego, zostawiony przezeń w popłochu ucieczki...~O, 823 13| niegdyś, przed wieloma laty w pracowni bibliotekarskiej 824 13| bibliotekarskiej Rapperswylu, w izbie na drugim piętrze, 825 13| było wówczas przypuścić, że w tych niepokaźnych figurach 826 13| spartakowskiej rewolucji, zamordowaną w bestialski sposób na ulicach 827 13| władzę i, jak dotychczas, w niepokaźnym Wyszkowie. Nasycając 828 13| i zatapiając z lubością w smak bolszewickiego cukru, 829 13| Posiadam stos jego listów, w których na licznych arkuszach 830 13| korzyści materialnych mam w zysku tylko cenne autografy 831 13| cukru, zostawionego przezeń w Wyszkowie i, na rachunek 832 13| Stanisława Brzozowskiego w Krakowie, jako jednego z 833 13| tych, których dumne cienie w kajdanach widywało się na 834 13| fotografii "proletariatczyków" w izbach socjalistów. Trzeciego - 835 13| osobiście. Nigdy nie byłem w promieniu jego jurysdykcji 836 13| imię i nazwisko, wymówione w mej obecności, sprawia na 837 13| trzej mężowie, gotujący się w cichym domu ustronnego probostwa 838 13| obcy najazd zdeptanych i w gmachach Warszawy, tylekroć 839 13| tych okien i przez dziurę w szkle patrząc w cichy ogród, 840 13| przez dziurę w szkle patrząc w cichy ogród, dziwiłem się, 841 13| ogród, dziwiłem się, ile to w tym zaciszu w ciągu krótkiego 842 13| się, ile to w tym zaciszu w ciągu krótkiego czasu dokonało 843 13| przekleństwach i śmierci w rozpaczy, nie spostrzegając 844 13| cierpiących wpycha im znowu w ręce berło tyranii...~Któż 845 13| ci trzej goście, którzy w tych izbach mienili się 846 13| tak rozumiany, jak to jest w ich zwyczaju, nie naznaczał 847 13| zostali przez kogoś z wyższa, w obcym kraju, w swym zespole, 848 13| z wyższa, w obcym kraju, w swym zespole, w swej partii. 849 13| obcym kraju, w swym zespole, w swej partii. Jako takich 850 13| nazwać tylko komisarzami w znaczeniu, jakiego ten wyraz 851 13| jakiego ten wyraz nabrał w opinii ludowej polskiej 852 13| I tamci stawali przecie w obronie ludu polskiego wobec 853 13| Krew polska nie płynęła w ich żyłach. Ci rodacy dla 854 13| się i so1dackiej rozpusty. W pierwszym dniu wolności, 855 13| trudem artystów wykonanych w kamieniu, drzewie, metalu, 856 13| ludzkiego marzenia, utrwalonych w opornym materiale, które 857 13| o wieczności, zamkniętej w nas samych. Za zniszczenie 858 13| bolszewicki. Polska żyła w lenistwie ducha, oplątana 859 13| Wszystka wzniosłość, poczęta w duchu za dni niewoli, zamarła 860 13| za dni niewoli, zamarła w tym pierwszym dniu wolności. 861 13| partii, obozów i stronnictw, w Polsce przybrała kształty 862 13| mądrzy, których mamy dużo w kraju, docierali do steru 863 13| najzdolniejsi czy najsprytniejsi w partii lub obozie. Jak po 864 13| każdy na widowni publicznej, w głębiach pozostało to samo, 865 13| co było za dni niewoli. W samym Królestwie żyje ogromna 866 13| roli i fachu... stanowiła w r. 1901-18,1 % wśród ludności 867 13| bezrolna we wsiach tylko w okresie czasu od roku 1891 868 13| pracę, zarobek i legowisko w czworakach, lecz półtora 869 13| półtora miliona (wówczas, w r. 1901) mieszkańców błąkało 870 13| znaczną ilość bezrolnych. W przeciągu dziewiętnastu 871 13| proletariatu, którego pełno jest w naszych wsiach i mieścinach, 872 13| Oto do nich przyjechali w goście trzej komisarze wyszkowscy! 873 13| nowoczesne i najbardziej w owoc wydajny bogate prawo 874 13| prawo do ziemi postawić w pierwszym dniu nowego świata 875 13| Gdyby nie było na ziemiach w jedno złączonych, przez 876 13| które na miliony się liczą w samym tylko Królestwie, 877 13| od niej nie mogą nigdzie, w prawo ni w lewo - chyba 878 13| mogą nigdzie, w prawo ni w lewo - chyba w głąb ziemi 879 13| prawo ni w lewo - chyba w głąb ziemi tej, w mogiłę 880 13| chyba w głąb ziemi tej, w mogiłę ziemską - jakże by 881 13| ostrzu bagnetu Chińczyka, w świście nahajki Kozaka, 882 13| niewinnej, najzacniejszej w Polsce krwi, przeciwko krwi 883 13| bowiem lud polski poszedł w bój za ojczyznę. Opasali 884 13| nędzarze, którzy na własność w ojczyźnie mają tylko grób, 885 13| zachwytu świat, uderzyli w wojska najeźdźców. Od krańca 886 13| zniweczyliśmy wroga. Kto w chwili najazdu Moskali na 887 13| swego pałacu, dworu, domu w mieście, swej posiadłości, 888 13| Bronił przyszłego dobra w ojczyźnie. Bronił dóbr cudzych, 889 13| praw do komornego z domu w mieście, bronił mieszkań, 890 13| mu być obojętne, kto go w ziemię woruje, kto go depce 891 13| fabrycznym wyruszył na wroga, w boju krwią ociekał i zwycięstwo 892 13| oddanie wszystkiego, co jest w jego ojczyźnie. Należy podźwignąć 893 13| którzy by reakcję wdrażać w życie nasze usiłowali! Teraz 894 13| uznania prawdy, iż idee, w których imię umierali nasi 895 13| umierali nasi żołnierze w walkach z armią czerwoną, 896 13| stokroć wyżej od praw, ukutych w ciasnym zespole oligarchów 897 13| jeszcze nie wcieliliśmy ich w życie, to nosimy ich obrazy 898 13| życie, to nosimy ich obrazy w duszach. Musimy niezbitymi 899 13| zachodzie i na wschodzie, w Anglii, we Francji, we Włoszech, 900 13| we Francji, we Włoszech, w Ameryce, i w samych Niemczech, 901 13| we Włoszech, w Ameryce, i w samych Niemczech, i w samej 902 13| i w samych Niemczech, i w samej Rosji, musi przyznać, 903 13| czerwonej armii na polu bitwy w obronie granic naszej ojczyzny, 904 13| granic naszej ojczyzny, w obronie naszego ludu zjednoczonego 905 13| naszego ludu zjednoczonego w szczep jednojęzyczny, nierozdzielny, 906 13| wieczyście samowładny, w obronie naszej mowy i wolności 907 13| bitwy, należy go pokonać w sednie jego idei. Na miejsce 908 13| starą, strupieszałą, gnijącą w jadach, którymi ją nasycili 909 13| wieki tyle oczu harcerskich, w jamę mogiły pchnęła tyle 910 13| przez Niemców, a nie ma w nich nauczyciela, który 911 13| który by dzieciom kaszubskim w języku polskim nauki udzielał. 912 13| nas Kaszuba. Nie jesteśmy w stanie wybudować trzydziestu 913 13| stacjach kolejowych, jak w chlewach, w wozach dla ludzi 914 13| kolejowych, jak w chlewach, w wozach dla ludzi bestialskie 915 13| walki o miejsce stojące. W dobie gdy młode rycerstwo 916 13| rycerstwo polskie szło po nocy w bój z Warszawy, w Warszawie 917 13| po nocy w bój z Warszawy, w Warszawie paskarz najspokojniej 918 13| ci się ino sznur...~Jak w wielu innych rzeczach, tak 919 13| Złotego rogu Polski wcale w ręku nie trzymał. Czapka 920 13| Złoty róg Polski trzyma w ręku z przepotężnej swej 921 13| sierpniowej spłynęła z ran w biedną polską ziemię.~(1920)~