| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siarczyscie 1 siarczystym 1 siateczkowatymi 1 sie 818 siebie 30 siecze 1 siedliska 1 | Frequency [« »] ----- 1261 i 921 w 818 sie 799 na 635 z 481 nie | Stefan Zeromski Opowiadania IntraText - Concordances sie |
Part
1 1 | jasność poranka rozmnożyła się po kryjomu, uwidoczniając 2 1 | rajgórskich i skierował się pod Nasielsk, na szerokie 3 1 | Porzuciwszy zarośla, trzymał się przez czas pewien śladu 4 1 | szedł przy wozie. Buty mu się w rzadkim błocie rozciapały 5 1 | dziwnego: koła zarzynały się w błoto po szynkle, a na 6 1 | gąszczach leśnych, a konie się pasły Teraz niepodobna było 7 1 | on, i sama partia byłaby się od dawna rozleciała na cztery 8 1 | bezdenną jamę trwogi, on się, jak to mówią, zawziął. 9 1 | polityki rewolucyjnej wciskać się poczęta coraz bezczelniej 10 1 | bieda okrutna, co nie waha się wtargnąć do miejsca świętego 11 1 | Czego dawniej nie ważyłby się jeden drugiemu do ucha powiedzieć, 12 1 | Winrychu.~Za zasłoną mgły dał się nagle postrzec jakiś ruch 13 1 | mógł odwrócić głowy, ażeby się obejrzeć poza siebie i zbadać, 14 1 | poza siebie i zbadać, co się tam dzieje. Zdawało mu się, 15 1 | się tam dzieje. Zdawało mu się, że umknie na bok nie postrzeżony. 16 1 | postępującego wojska odłamała się grupa jeźdźców, wysunęła 17 1 | ludzie sadzą ku niemu, czy się oddalają w kierunku przeciwległym. 18 1 | łby końskie, zorientował, się dobrze. Wtedy krew szarpiąca 19 1 | dobrze. Wtedy krew szarpiąca się w jego pulsach - jakby stężała 20 1 | parciane lejce i namyślał się, co wywlec z wozu do obrony: 21 1 | zdołał, machinalnie zbliżył się do zmordowanych koni swoich 22 1 | to, na chwilę przytulił się do szyi końskiej i westchnął.~ 23 1 | ramieniem kark konia. Usta mu się skrzywiły wzgardliwie i 24 1 | wzgardliwie i w sercu zsiadło się nie to męstwo, lecz pogarda, 25 1 | żołdak.~Dwu z nich odsadziło się natychmiast o kilkadziesiąt 26 1 | zabijajcie mnie...~Zerwali się w skok z miejsca zgodnym 27 1 | lance i splunąwszy, usunęli się na bok, wziął na cel głowę 28 1 | gdy nieszczęsny zsunął się w bruzdę. Kula, przeszywszy 29 1 | oddziałem, który zanurzył się już we mgłę i szarugę. Dowódca 30 1 | Tymczasem deszcz rzęsisty puścił się znowu i na małą chwilę ocucił 31 1 | popłoch śmiertelny, dźwignęły się i oczy po raz ostatni zobaczyły 32 1 | wzdęte bańki, rozpryskujące się w nicość tak szybko i zupełnie, 33 1 | pozostały przy życiu szarpał się w zaprzęgu tak gwałtownie, 34 1 | rzemiennym batem. Nagle pochylił się przez dyszel, przez martwego 35 1 | grzywa na karku wzburzyła się dziko, szarpnął się w tył, 36 1 | wzburzyła się dziko, szarpnął się w tył, potem cisnął naprzód 37 1 | wściekłymi skokami rzucać się począł. Kość pękła na dwoje 38 1 | usilnie i po długim mocowaniu się z wichurą siadało na zagonach 39 1 | każdym poruszeniu zaczepiała się o drzewo i krajała skórę.~ 40 1 | wozowi, koń zarżał. Zdawał się wołać na ludzi osiadłych, 41 1 | morderców!...~Krzyk ten rozlegał się nad pustą okolicą i ginął 42 1 | cierpliwością i dyplomacją zbliżały się, przekrzywiając głowy i 43 1 | energii, żądzy odznaczenia się czy nienawiści. Było to 44 1 | nowszych czasach okazało się pewnikiem..."). Przymaszerowała 45 1 | konia, z których sączył się jeszcze sopel krwi skrzepłej, 46 1 | nogi jak drwal zabierający się do rąbania, nakierowała 47 1 | przykładem śmiałej wrony ruszyły się jej towarzyszki. Ta preparowała 48 1 | ze wszystkich odznaczyła się ta (należy jej się tytuł 49 1 | odznaczyła się ta (należy jej się tytuł wrony "tej miary"), 50 1 | głowy i poczęła dobijać się zapamiętale do wnętrza tej 51 1 | nowy przybysz, co zbliżał się niepostrzeżenie, chyłkiem, 52 1 | należeć na zawsze, znalazły się trupy - szedł tedy zabrać 53 1 | tedy zabrać je stamtąd.~Bał się srodze Moskali, toteż prawie 54 1 | zdjął kaszkiet, przeżegnał się i zmówił głośno pacierz.~ 55 1 | pożądliwości w oczach, rzucił się przede wszystkim do kieszeni 56 1 | łachmanami część broni i szybko się w oddalił. Po upływie godziny 57 1 | wagi od orczyków, wlokącej się za parą jego koni, plunął 58 1 | jednak moriturus zerwał się i pobiegł cwałem za ciągnącą 59 1 | odjechał. Po południu zjawił się z kozikiem i zdjął skórę 60 1 | zamachem, ale nie chciało mu się "paprać" moralnie i fizycznie. 61 1 | Z drugiej strony - bał się nie na żarty, aby ktoś w 62 1 | ktoś w nocy nie zakradł się cichaczem, nie zatłukł szkapy 63 1 | wyciągniesz. Spracowałem się. Pan Jezus miłosierny pobłogosławił 64 1 | kartoflane. Ponieważ okazało się, że grunt przepuszczał wodę 65 1 | ocembrowania pozapadały się wraz z bryłami gliny, tworząc 66 1 | wiedzy i woli zemściwszy się za tylowieczne niewolnictwo, 67 1 | rozpaczliwe końskie rżenie. Chłop się zatrzymał i nakrywszy oczy 68 1 | Winrycha i rżał.~Trzepały się nad tym żywym trupem, wzlatywały, 69 2 | jasnoniebieski - które śniły mi się tylekroć.~W ciągu kilku 70 2 | chorobę dziwną, nie dającą się określić, lecz bez wątpienia 71 2 | do wszystkiego, cokolwiek się wszczyna, a jednocześnie 72 2 | toczy duszę jak skir i równa się jakiemuś nieprzerwanemu 73 2 | pocie czoła, w zaparciu się siebie, w obeldze i potwarzy, 74 2 | trawy po deszczu puściły się bujnie, ostre żółte jaskry 75 2 | rzeki, nad którą zwieszały się gęste zarośla, tworząc na 76 2 | wzgórzu piaszczystym, zaczynał się las, sięgający aż owych 77 2 | spod którego zwieszały się siwe, długie i rzadkie włosy. 78 2 | stary? -zawołałem pochylając się nad nim.~Szybko podniósł 79 2 | zabawnie oczami wpatrywał się we mnie.~- Widzicie przecie, 80 2 | okolic.~- A cóż, raki ci się łowią?~- On by się i łowił, 81 2 | raki ci się łowią?~- On by się i łowił, rak bestyja, po 82 2 | jaka!~Mówiąc to, wpatrywał się we mnie uparcie, zawzięcie, 83 2 | mnie i rzekł:~- Dużo ja się po świecie tłukł, może mię 84 2 | Dziadowskie. Dawno ja się z dziewkami kochać przestał 85 2 | Zasług?... - zaśmiał się. - Przyodziewek mi dają. - 86 2 | jagoda w lesie jest, malina się trafi - malina w tutejszych 87 2 | napiekę... żywcem ich - ta tak się objem! Rybka, płoteczka 88 2 | płoteczka biała na śpilkę się łapie, śliw się pod kamykami 89 2 | na śpilkę się łapie, śliw się pod kamykami pluskają, tłuste 90 2 | jak wieprzki.~Zapalając się coraz bardziej, prawił:~- 91 2 | Kiedy to mówili i oczy mu się zaśmiały łagodnie, przypomniałem 92 2 | dziki blask, brwi wzniosły się na czoło, zęby wyszczerzyły 93 2 | głosem ochrypłym:~- Ja się Jego nie zapierał, na rotę-m 94 2 | gadkę popy a księdze! Ja się na prawosławnego podpisałem, 95 3 | jegomość nie śpi. Oparłszy się plecami o poduszki, wpółleżąc 96 3 | szerokiego zapiecka odzywa się czasami świerszcz, w kącie 97 3 | mrocznych kątów izby wychylać się poczną zmory bojaźni, gdy 98 3 | bojaźni, gdy w sercu żarzyć się poczyna żal bezsilny i łzy 99 3 | zatlił zapałkę, rzucał mu się w oczy list syna i przypominał, 100 3 | cna ją wymacać, przekonać się naocznie i nieomylnie, że 101 3 | zapalił cygaro. Chełpiłem się niegdyś z moich zdolności 102 3 | oczekując chwili wydostania się na ten padół rachunku różniczkowego, 103 3 | schował do szuflady, skrzywił się swoim zwyczajem i podawszy 104 3 | trzy miesiące.~Zrobiło mi się haniebnie głupio. Azaliż 105 3 | myślałem -wziąwszy na się postać najzdolniejszego 106 3 | ludzkiego geniuszu! Zabrałem się i wyszedłem. Posiedziałem 107 3 | wyjątkowe zdarzenia, puściłem się nad jezioro. Nie pamiętam, 108 3 | pamiętam, kiedy znalazłem się na drodze prowadzącej do 109 3 | Westmünster. Ciemna mgła kąpała się we wzburzonych falach: rude, 110 3 | zbocza i upłazy gór wynurzały się z niej kiedy niekiedy niby 111 3 | Nadaremnie tak długo łudziłem się nadzieją, że pojadę w inne 112 3 | perkalików. Skompromitowałem się tylko w oczach własnych 113 3 | wielki przemysł. Rozwiały się marzenia o tym, że cię, 114 3 | licho wie zresztą czego, że się będziemy wieczorami jak 115 3 | Około południa obnażył się niespodzianie ze śniegu 116 3 | jakim sposobem wykręciłem się z lekcji, wypadłem na dwór, 117 3 | promienie słońca i stawał się w mgnieniu oka ogniskiem 118 3 | kamieni i kołków drążyły się w oczach ogromne jamy i 119 3 | nasycone ciepłem, zdawało się żarzyć i płonąć, szerzyło 120 3 | przykopy i zagony zdawały się dźwigać zdławione grzbiety. 121 3 | opar niby dym ciepły, migał się i przewalał nad równinami, 122 3 | Stado wróbli wygrzewało się na gałęziach suchej wierzby 123 3 | obwieszone soplami. Zdawało mi się wtedy, że całe to stadko 124 3 | niespodziewanego szczęścia. Sączyły się bruzdami, żłobiły sobie 125 3 | wyrżniętych przez sanice, lały się po wierzchu śniegowej skorupy, 126 3 | wiry huczące, odsłaniały się brzegi i spływała po nich, 127 3 | brzóz nadwodnych zanurzyły się w rzekę i ssały korzeniami 128 3 | stawiałem tamy... Cieszyłem się z głębi serca, że skostniałym 129 3 | ból w próżni równającej się długości ręki. Często budzę 130 3 | długości ręki. Często budzę się po twardym śnie z tym nieujętym 131 3 | połowę duszy. Nie gniewaj się, że piszę rzeczy nieciekawe - 132 3 | schowanego we mgle, trzepały się u brzegu, pękały rozpłatane 133 3 | kamieni, a każda ześlizgując się w głębinę, zdało się, wzdychała: " 134 3 | ześlizgując się w głębinę, zdało się, wzdychała: "Jesteś jak 135 3 | rojenia, ale za to skupiają się i kojarzą logiczne, nie 136 3 | ani rozkazów i zamiast się uniewinniać, pisze rzeczy 137 3 | Dlaczego nie powraca? Gdyby się tylko zjawił, przy protekcji, 138 3 | podeptawszy nieco, znalazłoby się dla niego doskonałe miejsce, 139 3 | pokolenia umierające z rodzącymi się, wypływa z tego, co jest 140 3 | Syn od punktu, w którym się ojciec zatrzymał, postępuje 141 3 | przechodzi z rąk do rąk, gromadzi się, rozwija, opiera jedna na 142 3 | piedestał, na którym wznosi się coraz wyżej... cywilizacja. 143 3 | a nieszczęście z krwią się przekazuje. Dziedzictwo 144 3 | skwarze i znużeniuzdaje im się bowiem, że na najbliższym 145 3 | nędznej wyki. Rozbiliśmy się na jednostki, zwyrodnieli 146 3 | tego, że ja przystosowałem się, że poszedłem na służbę 147 3 | wyłamywał kości, że nauczyłem się zginać kark i pracować jak 148 3 | istotą z mojej krwi. I nic się już nie zdarzy w tym plugawym 149 3 | przypomnieć tego dźwięku. Ciągle się w czyjejś mowie odzywa, 150 3 | przestanie pisywać, zaprze się. Ogarną mu umysł jakieś 151 3 | jest na to prawo?~Trzeba się ratować - mówi starzec załamując 152 3 | głębi istoty moralnej, stara się zbadać swój rozum, podniecić 153 3 | w zaspach śniegu rozlega się świst przelatującego pociągu, 154 3 | księżycowego światła z wolna się przysuwa do łóżka starca, 155 3 | starca, który zwinąwszy się w kłębek miota się, placze 156 3 | zwinąwszy się w kłębek miota się, placze w tym ciemnym kącie 157 3 | czasu i postanowił ożenić się odpowiednio. Bywał tedy 158 3 | Buckle'a.~Pan Teodor urodził się w mieście Warszawie, bodaj 159 3 | latach pacholęcych bawił się mały Teoś wraz z czeredą 160 3 | domostwa, gdzie mieścił się instytut starego Bijaka, 161 3 | pomocy tych i tamtych dostał się do Instytutu. ~Wszystko 162 3 | eksploatacji nie kwapił się, wolał zawsze trzymać z 163 3 | przy zegarku i rujnował się na modne haweloki. Na południowym 164 3 | morze, dokoła rozścielał się las podzwrotnikowych krzewów. 165 3 | podzwrotnikowych krzewów. Zdawało się, że pan Teodor do końca 166 3 | oto niespodziewanie zjawił się demon niepokoju...~...Wówczas 167 3 | żelazną - pan Teodor zjawił się i wziął nowy dystans.~Zaraz 168 3 | objęciu robót przyplątał się do niego zrujnowany do szczętu 169 3 | Początkowo pełnił na budującym się plancie obowiązki zwyczajnego 170 3 | zaciętych jego wargach przemykał się tęskny, dziecięcy niemal 171 3 | jeszcze bardziej i zdawały się nic nie widzieć. Nigdy wszakże 172 3 | upokorzenie nie wynurzało się na zewnątrz w dźwięku mowy 173 3 | miasteczka. ~Głowa jego podnosiła się wtedy dumnie, oczy nabierały 174 3 | upragniony otrzymał, oddalał się szybko, pieszcząc kopertę 175 3 | wydobywał arkusik i wmyślał się w jakieś zwyczajne zdanie. 176 3 | wiorsty od dźwigającego się nasypu, stanowiąeego część 177 3 | kiedy furmanka zbliżała się do Zapłocia. Folwark stał 178 3 | stanie opłakanym: waliła się w gruzy stara gorzelnia 179 3 | kościotrupie piszczele, nachylały się ku ziemi dachy stodół, tu 180 3 | przedsiębiorców zatrzymał się przed gankiem, w dwu oknach 181 3 | światło. Jakaś figura zjawiła się we drzwiach.~- Czy to ty, 182 3 | domu? - Dziedzic?~- Można się z nim widzieć?~Osoba znikła 183 3 | białe postacie wsuwały się do dworu i wymykały do ogrodu, 184 3 | Ten obywatel wyprowadza się widocznie, czy co u licha?... 185 3 | pokrzyw i kęp bzu wysunęła się wreszcie jakaś babina, podeszła 186 3 | z kolei, chcemy rozmówić się z tutejszym panem - mówił 187 3 | Pana niby? - namyślała się baba. - Naturalnie, że nie 188 3 | W tej chwili wynurzył się z mroku cień inny.~- Panowie 189 3 | z ganku do sieni otwarły się znowu i przybysze wprowadzeni 190 3 | i machając ogonem zsunął się na podłogę.~- Proszę pana - 191 3 | Jakie pastwisko! - oburzył się Polichnowicz. - Kamień na 192 3 | znowu z kanapy, na którą się był wdrapał. - Krótko mówiąc - 193 3 | wybierania gliny. Czy zgadza się pan?~- Kamień? A prawda... 194 3 | papierosa w cygarnicy i otoczył się kłębami dymu, wypalił śmiało:~- 195 3 | rubli.~Bijakowski zaczął się śmiać krzykliwie:~- Siedmset 196 3 | dajesz! Nie lubię, gdy mi się kto w nos śmieje! Fintik! 197 3 | Bijakowski spoważniał i nadął się.~- Pan sądzisz, że masz 198 3 | inżynier wstając i zabierając się do wyjścia.~- No... cóż 199 3 | pięćdziesiąt?... Inżynier śmiał się pod wąsem ironicznie.~- 200 3 | Ajno, herbaty! - odezwał się niespodziewanie głos z sąsiedniego 201 3 | cegły, a na skałach roiły się ludzkie postacie. Inżynier 202 3 | postacie. Inżynier zjawiał się na szczycie góry i rozciągający 203 3 | szczycie góry i rozciągający się u stóp jej obszar ciekawym 204 3 | spokój. Bijakowski nie znał się na gospodarce rolnej, z 205 3 | kartofli -za nimi ukazywał się on znowu i ginął aż w oddali, 206 3 | ginął aż w oddali, jednocząc się z nieużytkami i pastwiskiem.~ 207 3 | Jak to nie ma?~- Nie znam się na tym, ale nie widzę ani 208 3 | za bobik?~- No i bierzesz się pan do krytykowania! Widzisz 209 3 | pamiętam dokładnie, jak się to stało, dość że nadeszła 210 3 | stodołami i litanią długów stał się własnością inżyniera Bijakowskiego. 211 3 | pochylone pola, zapadający się w ziemię dwór staroszlachecki 212 3 | domostwo - marzył - przeznaczy się dla rządcy; na wzgórzu, 213 3 | wiejskiego kościoła, zasługiwać się Panu Bogu, aby żyta gradem 214 3 | zachody słońca, uganiać się (wraz z tąż małżonką) po 215 3 | do roli, rozporządzania się, jak tego dusza pragnie, 216 3 | dworu. Toteż zasługiwanie się jego Bijakowskiemu, posłuszeństwo 217 3 | staroszlachecki - honor.~Nie spełniły się nadzieje pana Dominika.~ 218 3 | nadzieje pana Dominika.~Zjawili się "indywidualiści" i zaproponowali 219 3 | Do niepoznania zmieniła się postać tego kawałka ziemi. 220 3 | Kudłaci indywidualiści zwlekli się wkrótce na pola folwarku 221 3 | tak wielkiej wartości, że się stały częścią składową wielu 222 3 | Liczne oczy wpatrywały się w te kawałki ziemi z niepokojem 223 3 | dalej, bliżej dworu, wznosił się wysmukły, czerwony komin 224 3 | opuścił dziedzictwo i udał się tam, dokąd powoływały go 225 3 | starego szlachcica, jak się ma zapatrywać na sprawy 226 3 | został, jak unikać tworzenia się "wilków", jak normować płomienie 227 3 | jęczały pod młotami, waliły się całe urwiska niestrudzonymi 228 3 | zlatywały ze szczytów i kruszyły się na drobne cząstki ogromne 229 3 | Codziennie o świcie zaczynało się to spotkanie siepaczy z 230 3 | napaści człowieka, mściły się na nim, czyhały na każdą 231 3 | błędna boleść nie usunęła się, nie ukoiła, lecz jak topór 232 3 | znękaną jego duszą. Śniło mu się, że stoi na rozmiękłej grobli, 233 3 | omgloną. Widmo szło, lekko się kołysząc, zgrabne zataczało 234 3 | stóp swoich, falę zwijającą się ogromnym kłębem, lód popękany 235 3 | młodzieńcze to rozbiegały się na wodzie, tworząc jakoby 236 3 | zsiadłej krwi; chce rzucić się w wodę, lecz, nie wiedzieć 237 3 | ubielił zamarznięte szyby. Dał się słyszeć łoskot drzwi roztwieranych 238 3 | rozmów ludzkich. Pan Cedzyna się ocknął i ciężkim wzrokiem 239 3 | spłynęła do jego duszy, gdy się uświadomił, że to, co widział 240 3 | Przedsenne zgryzoty rzuciły się nań znowu i jak mściwe, 241 3 | cholery... umrzeć...~Rozległo się stukanie w szybę, jakim 242 3 | Pan Dominik nie poruszył się. Dziki wstręt i bezmyślna 243 3 | Stukanie w szybę powtórzyło się i nieznany głos zawołał: - 244 3 | jest w domu?~Stary zerwał się na równe nogi. Wszystko 245 3 | czynność i raptownie odwrócił się do ściany. Zgiął się w pałąk, 246 3 | odwrócił się do ściany. Zgiął się w pałąk, oczy mu zaszły 247 3 | bielmem, twarz skurczyła się boleśnie, ręce zacisnęły 248 3 | twarzy, ale tamten posunął się o krok naprzód i wymówił 249 3 | doktór - tu ciepło. Ja bym się, szczerze mówiąc, przespał 250 3 | stąpać na palcach, wyniósł się z mieszkania. Zaledwie doktór 251 3 | jest skutkiem zmęczenia się długotrwałą jazdą w wagonie. 252 3 | jazdą w wagonie. Powieki mu się kleiły, ale nie dawał mu 253 3 | bez przerwy. Zdawało mu się, że wciąż trwa jeszcze ostatnia, 254 3 | czuprynę. Chwilami wydawało mu się, że ta droga głowa usuwa 255 3 | że ta droga głowa usuwa się i niknie, pozostawiając 256 3 | Morzył go przerywający się, płochliwy sen... Kiedy 257 3 | płochliwy sen... Kiedy się na pół przebudził, przed 258 3 | pobliżu drzwiczek tliła się już zaledwie kupka węgli. 259 3 | Pan Dominik przypatrywał się iskrom i ruszał wąsami, 260 3 | zegar. Wahadło kołysało się nad samą jego głową. Kiedy 261 3 | klinik światła. Wydawało się, że stary perpendykuł rozdziawia 262 3 | Melodia jego szeptu unosi się nad rozmarzoną głową śpiącego 263 3 | Widzisz tę łzę, co wytoczywszy się z oka starszego pana Cedzyny, 264 3 | Co to? co to? - Wysuwa się druga, jeszcze ogromniejsza, 265 3 | na wąsie. Starowina boi się bardzo, aby nie upadła na 266 3 | Każda skonała i rozpłynęła się w wielką łzę szczęścia. 267 3 | własnymi zębami. Rozległ się tępy szczęk, zamieszanie, 268 3 | wpół rozwartymi wpatrywał się w okno, odtajałe w promieniach 269 3 | skrawek równiny iskrzącej się od kryształów śniegu, smugę 270 3 | delikatne pyłki mrozu, kołyszące się nad twardymi jak kamień 271 3 | przytłaczając sobą dym tułający się po dachach. Na krańcach 272 3 | krańcach widnokręgu uwaliły się mgły nieprzejrzane na podobieństwo 273 3 | maglownicy albo zataczaty się w wyboje i zatoki. Stary 274 3 | zatoki. Stary jegomość otulał się zrudziałymi szopami, nasuwał 275 3 | złotawej liberii, otulał się niegdyś kiereją, srogimi 276 3 | Nuże, szkapy! bierzcie się w kupę! Jeszcze tylko jeden 277 3 | na podwórze i zatrzymały się przed gankiem dworu. Pan 278 3 | dziwnie wyziębło i przyćmiło się smutkiem. Chodził z kąta 279 3 | człowiek zawsze kiepsko się czuje.~- Ja nie będę mógł 280 3 | nie mógł jakoś dźwignąć się z miejsca. Młody człowiek 281 3 | głuptasie, co? - porwał się starzec. -Jedź, jeśli taka 282 3 | możesz także przekonać się z rachunków. Daję ci zresztą 283 3 | oskarżyciela, to powinieneś znać się trochę na interesach. Cały 284 3 | dwadzieścia, no i, rozumie się, przystali, bo nigdzie więcej 285 3 | Tym sposobem uzbierało się trochę grosza dla ciebie.~- 286 3 | ale co mogłem... Starałem się choć trochę wywiązać z powinności 287 3 | ukończeniu produkcji składa się z kapitału stałego (oznaczmy 288 3 | wieczorem dopiero skończył się zajadły spór między ojcem 289 3 | tej zaciętości, co zdaje się zamykać serce tak szczelnie, 290 3 | serce tak szczelnie, jak się zamyka wieko trumny nad 291 3 | pogardą patrzał na krzątanie się doktora Piotra dokoła walizki. 292 3 | Nikt dobrowolnie nie zaraża się parchami... Toteż i mnie 293 3 | czysty...~Stary roześmiał się. Znowu nastało milczenie 294 3 | wściekłego gniewu.~Ręce mu się trzęsły, w oczach migotał 295 3 | blady jak papier, zbliżył się do niego ze łzami w oczach 296 3 | łzami w oczach i schylił mu się do nóg. Starzec odepchnął 297 3 | Starzec odepchnął go, usunął się w kąt pokoju i odwrócił 298 3 | cicha skrzypnęły i zawarły się za wychodzącym, słyszał 299 3 | Na każdej szybie rysowały się i rosły w oczach, idąc z 300 3 | Starzec przypatrywał im się z zajęciem i myślał o czymś 301 3 | gałązeczki przymrozka... Nudzi mu się, płakałby i kaprysił, gdyby 302 3 | kolejowej z wolna zbliżał się pociąg, kopiąc się i nurzając 303 3 | zbliżał się pociąg, kopiąc się i nurzając w zaspach, jakby 304 3 | żywo i w miarę zwiększania się ciemności coraz wyraźniej 305 3 | Piotr wraca. Wkrótce zrównał się z tym człowiekiem: był to 306 3 | do domu!~Chłopak oddalił się szybko brzegiem drogi. Potem 307 3 | nawet, kiedy tamten skrył się w ciężkim cieniu góry. Twarz 308 3 | góry. Twarz starca stuliła się i zmalała, nos się wygiął 309 3 | stuliła się i zmalała, nos się wygiął i wyćiągnął ku brodzie, 310 3 | jakim postępuje. Schylał się ku ziemi i przy świetle 311 3 | tych śladów zatrzymywał się, macał go laską... Nad każdym 312 3 | z piersi jego wydzierał się cichy, nieprzerwany jęk, 313 4 | zamknął tak szczelnie, aby się do niego nikt, nie wyłączając 314 4 | przy stoliku i wpatrywał się przede wszystkim z uporem 315 4 | powodu, następnie zaś zajął się bębnieniem palcami po stole. 316 4 | stopniowemu przeistaczaniu się w twór mięsożerno-roślinożerny, 317 4 | małomiasteczkową połyka się bezwiednie, jak bezwiednie 318 4 | Od chwili zagnieżdżenia się w organizmie bąblowca: " 319 4 | wszystko jedno" - zaczyna się właściwie proces umierania. 320 4 | niemal oczekiwaniu na coś, co się stać musi, na kogoś, kto 321 4 | w natężonym wsłuchiwaniu się w szmery i szelesty zwiastujące 322 4 | kaszą tatarczaną, rozumie się, bez majeranku, nad takimże 323 4 | jedyną rozrywkę. Wytoczy się, bywało, na połowę niebios 324 4 | bezwładnie, nie mogąc rozwiać się w przestwór i grożąc zawaleniem 325 4 | przestwór i grożąc zawaleniem się na Obrzydłówek i dalekie, 326 4 | samotne gruszki polne, miotają się ich gałęzie, deszcz je siecze... 327 4 | kataralno-melancholijny stał się nastrojem dominującym i 328 4 | dominującym i rozciągał się na sezony letnie i wiosenne. 329 4 | i wiosenne. Zagnieździł się w duszy doktora smutek zjadliwy 330 4 | strzępów wiedzy, szamotania się graniczącego z wściekłością, 331 4 | Wszystko to, rozumie się, nie prowadziło do żadnej 332 4 | cierpienia. Z "metafizyki" można się było wyspać jak z bólu głowy, 333 4 | zdrowego rozsądku, kryje się jakaś rana nieuleczalna, 334 4 | konieczności osiedlania się w lasach i Obrzydłówkach. 335 4 | pierwszym zaraz po osiedleniu się miesiącu wydał niebacznie 336 4 | zaś wybudowali, trzymając się z farmaceutą za ręce, wspaniałe 337 4 | natychmiast po rozejściu się wieści o apteczkach przenośnych, 338 4 | poczuł, że jego energia staje się z wolna "dziedzictwem robaków". 339 4 | żydowska miasteczka leczyła się u marzyciela, ponieważ nie 340 4 | zgasł. Zgasł sam przez się - wypalił się. Wówczas apteczka 341 4 | sam przez się - wypalił się. Wówczas apteczka podręczna 342 4 | za męczarnia jednak dać się pokonać farmaceucie i balwierzom, 343 4 | Zwycięzcami mają prawo się okrzyknąć i zbierać łupy, 344 4 | nie oni go pokonali: sam się pokonał. Zadusił proste 345 4 | uczynki może dlatego, że się w jadło zbytecznie wdawać 346 4 | samym sobą, usiłował zbliżyć się do przyrody, odzyskać spokój, 347 4 | odnalazł, pomimo że błąkał się po polach, docierał nawet 348 4 | chojaki, a naokół ciągnęły się nie wiedzieć do kogo należące 349 4 | upiększenie Obrzydłówka. Zdawało się, że słońce oświetla to pustkowie 350 4 | wygrodzonej ruinami płotu, wlókł się codziennie biedny doktór 351 4 | nie prowadziła, zdawało się, do żadnych osad ludzkich, 352 4 | ludzkich, rozszczepiała się bowiem wśród pastwiska na 353 4 | między kretowiskami. Zjawiała się znowu dopiero na szczycie 354 4 | Stopniowo i obrzydzenie nieco się zmniejszyło. Zaczął chodzić 355 4 | Pewnego razu przeraził się nawet wynikiem analizy własnego 356 4 | platonicznego rozmiłowania się w pani aptekarzowej, damie 357 4 | rąbania cukru, gotowej dać się ukrzyżować za przekonanie, 358 4 | widnokręgów, ledwie dających się zmierzyć rozmarzonymi oczyma, 359 4 | odkrytych dróg" zapatrywał się w początkach umierania z 360 4 | koniec końców nie zapatrywał się wcale, ponieważ było mu 361 4 | pieczonych, i nie kwapił się bynajmniej do ogniska życia 362 4 | mianownika, sprowadzały się czyny i myśli doktora Obareckiego, 363 4 | doktora Obareckiego, stała się ta: - dawajcie pieniądze 364 4 | dawajcie pieniądze i wynoście się...~A jednak w chwili, gdy 365 4 | godziny wintowej doktór czuł się niedobrze. Wywołał to aptekarz 366 4 | to preludia do zbliżenia się, zaprzyjaźnienia na mocy 367 4 | ile by oni dwaj, trzymając się za ręce, korzyści społeczeństwu 368 4 | Gorycz zalała mu serce. Co się stało, jakim sposobem aż 369 4 | zaszedł, dlaczego nie wyrywa się z tego błota, czemu jest 370 4 | samego siebie?...~I zaczęło się, podczas wpatrywania się 371 4 | się, podczas wpatrywania się w okno, nadzwyczajnie szczegółowe, 372 4 | włosy z czoła. wyprostował się i zamierzał rozpocząć orację.~- 373 4 | konie: śwarne gady.~Podobała się doktorowi myśl jazdy, zmęczenia 374 4 | doktorowi myśl jazdy, zmęczenia się, choćby nawet niebezpieczeństwa. 375 4 | było otulić wiatrak, pasem się opasał i wyszedł przed dom. " 376 4 | okryty kilimkiem. Zanurzył się w słomę, otulił, chłop przysiadł 377 4 | zbłądzisz?~Chłop obejrzał się z uśmiechem ironicznym. - 378 4 | siekierą sanice wrzynały się w głęboki, świeżo spadły 379 4 | zaciął konie. Doktór czuł się dobrze. Minąwszy lasek, 380 4 | Minąwszy lasek, który zdawał się tonąć w śniegu, wyjechali 381 4 | wiedzieć czemu chciało mu się stanąć na saniach i wołać 382 4 | jak przepaść. Nachylała się szybko noc dzika i ponura, 383 4 | nie zamieszkanych.~Wiatr się wzmógł, dał jednostajnie, 384 4 | cwał.~Zamieć rozszalała się nagle. Bałwanami miotać 385 4 | nagle. Bałwanami miotać się począł wicher, uderzał w 386 4 | skoków; chwilami wywierało się z ziemi piekło huku i szła 387 4 | łoskotem. Wtedy rozpryskało się w puch posłanie śniegowe 388 4 | wirującymi słupami. Wydawało się, że jakieś potwory zataczają 389 4 | po drodze; sanie posuwały się z wolna, uderzając końcami 390 4 | wiatr wkrótce ucichł i dawał się słyszeć tylko huk podniebny 391 4 | podniebny i trzask łamiących się gałęzi. Na czarnym tle nocy 392 4 | zawalona zaspami, przeciskała się śród pniaków i gałęzi. Nareszcie 393 4 | doktór szczerze namartwił się i naobawiał, dały się słyszeć 394 4 | namartwił się i naobawiał, dały się słyszeć powtarzające się 395 4 | się słyszeć powtarzające się głuche odgłosy: - psy szczekały.~- 396 4 | podobne do chwiejących się w różne strony punkcików, 397 4 | konie woźnica, rozgrzewając się za pomocą obijania boków 398 4 | kręgi światła, rysowały się cienie głów.~- Wieczerzę 399 4 | miał nadziei.~Zatrzymały się konie przed jakimś domostwem; 400 4 | parasola kobiecina zerwała się, ujrzawszy go, z łóżka, 401 4 | Dawno chora?~- Pokłada się to ta już ze dwie niedziele, 402 4 | sąsiedniej.~- Zaraz! ogrzać się muszę - zawołał gniewnie 403 4 | zdejmując futro.~Ogrzać się w tej norze nie było trudno: 404 4 | trudno: z pieca rozchodziło się takie gorąco, że doktór 405 4 | doktór co prędzej wsunął się do pokoju "panienki". Małą 406 4 | dużej księgi. Doktór zbliżył się ostrożnie, lampę rozświetlił, 407 4 | usunął książkę i przyglądać się zaczął pacjentce. Była to 408 4 | pasmami na poduszce, wiły się na twarzy. Ręce bezwiednie 409 4 | kołdrę.~Doktór Paweł pochylił się aż do samej twarzy chorej 410 4 | natychmiast. Przeciągała się, przesuwała głowę od jednego 411 4 | nie może pomóc - roześmiał się nagle, wspomniawszy, że 412 4 | jej głowę słabo trzymający się na szyi - na darmo.~Usiadł 413 4 | bezwładnie na stołku i wpatrywał się w płomień lampy. Oto nieszczęście 414 4 | Przez szpary okna wdzierał się chłód burzy zimowej i przechodził 415 4 | widmo złowieszcze. Zdawało się doktorowi, że go ktoś dotyka, 416 4 | znikła. Wkrótce potem zjawił się sołtys.~- Słuchajcie, nie 417 4 | Nie wiem ja... przepytam się.~Wyszedł. Doktór Paweł ściskał 418 4 | ściskał skronie, które zdawał się rozsadzać napływ krwi. Przysiadł 419 4 | dawnym, dalekim myślał.~Dały się wkrótce słyszeć kroki: sołtys 420 4 | zamiar coś powiedzieć, ale się powstrzymał. Utarł nos palcami, 421 4 | Utarł nos palcami, bokiem się odwrócił i czekał. Doktór 422 4 | i zaczął pisać. Ręce mu się trzęsły i skakały co chwila 423 4 | wysłanie mu chininy; nachylał się nad chorą, badał ją jeszcze. 424 4 | Chłopiec skłonił mu się do nóg i wyszedł z sołtysem.~- 425 4 | trumnę sprawi, to ja... módl się za nami grzesznymi...~Zaczęła 426 4 | jak wielbłąd. Głowa jej się trzęsła, zmarszczkami wlewały 427 4 | trzęsła, zmarszczkami wlewały się łzy do ust bezzębnych.~- 428 4 | chodził... Zatrzymywał się od czasu do czasu przy łóżku 429 4 | mu wargi i wyszczerzyły się zęby, mówił do chorej:~- 430 4 | powrozie do stada, a jeśli się im oprzesz w imię swych 431 4 | zapomniane uczucie; zjawiało się... porywające jak niegdyś 432 4 | pamiętał... Przypatrywał się tej twarzy znajomej z jakąś 433 4 | przeszywający ból wjadał mu się w serce. Trzy lata tu mieszkała 434 4 | mieszkała obok niego - dowiaduje się o tym, gdy mu umiera...~ 435 4 | spotykało tego dnia, wydawało mu się jako dalszy ciąg udręczeń 436 4 | Jednocześnie rozchylał się jakiś tajemniczy horyzont, 437 4 | ściekały zimne dreszcze. Miotał się jak śliz na błotnistym dnie 438 4 | niecierpliwości uchwycił się wspomnień, uciekł w nie 439 4 | mniejszym niż cierpienie. Można się z tego obudzić natychmiast: 440 4 | przejdzie obok niej, przyjrzy się ciężkiemu, długiemu, jasnopopielatemu 441 4 | mapy. Raz jeden, czując się w posiadaniu kilku dziesiątek 442 4 | dokąd ona jeździ. Puścił się tedy w pogoń, wsiadł do 443 4 | żalu - tym wyżej, dalej się wzniosła. Myślał o niej 444 4 | porównywać. I wydawała mu się ta żywa piękniejszą, napawały 445 4 | niespodziewanie "wziął" i ożenił się z ubogą jak mysz kościelna 446 4 | zapałem, że rozbiegłszy się rano spotykali się dopiero 447 4 | rozbiegłszy się rano spotykali się dopiero wieczorem. Dom ich 448 4 | wieczorem. Dom ich jednak stał się punktem, do którego zmierzał 449 4 | zabłoconych sandałach, aby się wysiedzieć na fotelu, napalić 450 4 | częstowała gościnnie. Można się tam było zawsze z kimś spotkać, 451 4 | obrazy, które wydzierają się z serca. Pamiętał jej octy 452 4 | Wielki leniuch" dowiedział się o "darwinistce" niewiele: 453 4 | przy duszy...~Spotykali się odtąd w "salonie" często. 454 4 | ukochaną do domu, oświadczył się o jej rękę. Roześmiała się 455 4 | się o jej rękę. Roześmiała się serdecznie i pożegnała go 456 4 | sny i pragnienia zrywają się nagle i biją w niego jak 457 4 | i jad namiętności wsącza się nieznacznie w krew wzburzoną. 458 4 | na jego poręczy i nasycał się widokiem nagich ramion, 459 4 | cudownymi liniami kojarzyły się z zarysem piersi i szyi. 460 4 | dołowi kątów ust sączyła się ślina, gorąco od niej biło, 461 4 | promieni włosów, głaskał się nimi po twarzy, dotykał 462 4 | wargami z wydzierającym mu się z piersi szlochaniem.~- 463 4 | Bujna młodość zbudziła się w nim z letargu. Wszystko 464 4 | Boleść i nadzieja mieszają się jakby w płomień, który liże 465 4 | zaczął nasłuchiwać, zrywał się za każdym szelestem. Co 466 4 | szelestem. Co chwila zdawało mu się, że ktoś idzie, że otwiera 467 4 | stuka w okno... Wsłuchiwał się całym niemal organizmem. 468 4 | które w mroku rzęs wydawały się prawie czarnymi, patrzyła 469 4 | poprzedniego bezczucia. Pocieszał się jak skarbem tą sekundą świadomości. 470 4 | głębokich zaspach, łudząc się ostatnią nadzieją, że go 471 4 | koniuszek igły wrzynało mu się w serce. W nagich gałęziach 472 4 | zadawali" bydłu, z kominów dym się wznosił. Tu i owdzie z otwartych 473 4 | krótki wrzask wydarł mu się z ust wykrzywionych prawie 474 4 | gromadkę dzieci tłoczącą się w sieni. Szedł blady jak 475 4 | Usiadł, nie rozbierając się, na krzesełku i powtarzał 476 4 | wyraz, w który zmieściła się wszystka jego boleść:~- 477 4 | tylko po głowie toczyły mu się niby koła nie nasmarowane 478 4 | prześcieradło zwieszało się na podłogę, poduszka przepocona 479 4 | moknące w doniczce, zwieszały się i zwijały od mrozu. ~Przez 480 4 | już trupa, dzieci modlące się "na książce", stolarza zdejmującego 481 4 | Helenko!~Od kilku dni czuję się tak źle, że prawdopodobnie 482 4 | prawdopodobnie przeniosę się przed oblicze Minosa i Radamantesa, 483 4 | razie tego ?przesiedlenia się stąd na miejsce inne? zechciej 484 4 | razie mego przesiedlenia się na miejsce inne - uszykuj 485 4 | czarną sukienkę...~Krzątając się po pokoiku dostrzegł w izbie 486 4 | zawołał doktór, odwracając się od niego i uciekając do 487 4 | zrozumienie, wwiadywanie się pilne, wielka pokora. Gdyby 488 4 | dusząc - kazało naprawdę dać się otaczać tęczy, która uniosła 489 4 | co prędzej... Zgodziwszy się na wyjazd natychmiastowy 490 4 | Kazał zajechać...~Pochylił się nad trupem Stasi i szeptał 491 4 | serca ludzkie. Zatrzymał się raz jeszcze we drzwiach, 492 4 | wskoczył na sanie, przewrócił się na twarz i poniosły go konie, 493 4 | poniosły go konie, duszącego się spazmatycznym płaczem.~Śmierć 494 4 | Stopniowo jednak uspokoił się. Obecnie ma się znakomicie: 495 4 | uspokoił się. Obecnie ma się znakomicie: utył, pieniędzy 496 4 | uczciwy nazbijał. Ożywił się nawet; dzięki jego usilnej 497 5 | ANANKE~Kochałem się czasu tej wiosny w pannic 498 5 | skąd nawet nic wyjeżdżało się już nigdzie, ponieważ dalej 499 5 | progu o tej porze i "czochał się" plecami o odrzwia; nim 500 5 | od okna do okna oddawałem się na pastwę rozmaitych ćwiczeń