Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
mystica 1
mysz 1
mzyly 1
na 799
nabiegly 1
nabieraly 1
nabierzesz 1
Frequency    [«  »]
1261 i
921 w
818 sie
799 na
635 z
481 nie
476 do
Stefan Zeromski
Opowiadania

IntraText - Concordances

na

1-500 | 501-799

    Part
1 1 | uprawne i zasiane, rozmiękły na przepaściste bagna. Bure 2 1 | skierował się pod Nasielsk, na szerokie płaszczyzny. Porzuciwszy 3 1 | ruszył wprost przed siebie, na poprzek zagonów.~Przez dwie 4 1 | się w błoto po szynkle, a na drabiniastym wozie pod trochą 5 1 | jak nic robić dziesięć mil na dobę, byleby im pozwolić 6 1 | pożyczał ich Winrychowi na każde zapotrzebowanie. Ten 7 1 | popasać. Winrych liczył na to, że go ktoś zluzuje, 8 1 | czasy... Jeżeli kto jeszcze na tej ziemi walczył w całym 9 1 | po broń, jeden nie upadał na duchu. Gdyby nie on, i sama 10 1 | się od dawna rozleciała na cztery strony świata. Przez 11 1 | gdy już wszystko runęło na łeb w bezdenną jamę trwogi, 12 1 | milimetr rzemienia zasługujący na to, aby był absolutnie czy 13 1 | po śladach, zostawionych na błocie przez te dziurawe 14 1 | wolnego. Teraz dopiero wyleci na świat strach o wielkich 15 1 | wielkich ślepiach, ze stojącymi na łbie włosami i wypędzi z 16 1 | zdrajcy, tyle z niego wywleką na widok publiczny, ukażą i 17 1 | sukmany i targały koszulę na Winrychu.~Za zasłoną mgły 18 1 | piersiach i wydzierał na zewnątrz.~- Moskale... - 19 1 | ściągnął lejce, zawrócił prawie na miejscu i zaczął uciekać. 20 1 | Zdawało mu się, że umknie na bok nie postrzeżony. Nieszczęście 21 1 | skoczy. Winrych, patrząc już na to zjawisko, nie mógł zrozumieć, 22 1 | jakby z zamiarem puszczenia na wolność tych towarzyszów 23 1 | towarzyszów niewoli. Czyniąc to, na chwilę przytulił się do 24 1 | Ośmiu ułanów rosyjskich na pięknych gniadych koniach 25 1 | Winrycha po ramieniu i mrugnął na towarzyszów. Tamci sięgnęli 26 1 | sięgnęli po karabinki założone na plecy. Winrych stał na miejscu 27 1 | założone na plecy. Winrych stał na miejscu jak przedtem, obejmując 28 1 | bezbrzeżna, pogarda wszystkiego na tej ziemi.~- Ty do czyjej 29 1 | podwładnych starszy, z naszywką na ramieniu - to powstaniec.~- 30 1 | poziomo. Skazany spojrzał na nich, gdy mieli ukłuć konie 31 1 | splunąwszy, usunęli się na bok, wziął na cel głowę 32 1 | usunęli się na bok, wziął na cel głowę powstańca. Pociągnął 33 1 | naręcznego konia, zabiła go na miejscu. Zwierzę stęknęło 34 1 | żałośnie i padło bez tchu na nogi konającego Andrzeja. 35 1 | gorzałkę, rozbili butelkę na jego czaszce i podarli mu 36 1 | podarli mu ostrogami policzki. Na głos sygnału, wzywającego 37 1 | ich do powrotu, wskoczyli na siodła i nabrawszy z wozu 38 1 | po broń zostawioną w polu na wozie Winrychowym. Tymczasem 39 1 | rzęsisty puścił się znowu i na małą chwilę ocucił powstańca.~ 40 1 | Zabity koń stygł szybko na zimnie, a pozostały przy 41 1 | mu krwią nabiegły, grzywa na karku wzburzyła się dziko, 42 1 | nogami w ziemię i wierzgał na wszystkie strony w takiej 43 1 | rzucać się począł. Kość pękła na dwoje w taki sposób, że 44 1 | dziwacznych. Pod wiatr i jakby na spotkanie obłoków ciągnęły 45 1 | odnosiły je i odpychały na powrót, nieraz zabawnie 46 1 | mocowaniu się z wichurą siadało na zagonach z daleka.~Koń żyjący 47 1 | powolnymi kroki, z nogi na nogę postępujące ku wozowi, 48 1 | zarżał. Zdawał się wołać na ludzi osiadłych, na plemię 49 1 | wołać na ludzi osiadłych, na plemię ludzkie:~- O ludzie 50 1 | szalonym głosie wiatru, tylko na chwilę wstrzymując postęp 51 1 | Wtedy bez namysłu skoczyła na głowę zabitej szkapy, podniosła 52 1 | wstąpiła majestatycznie na nogę Winrycha, przemaszerowała 53 1 | chłop z wioski najbliższej. Na działku, który odtąd miał 54 1 | odtąd miał do niego należeć na zawsze, znalazły się trupy - 55 1 | Moskali, toteż prawie pełzał na czworakach. Paliła go żądza 56 1 | żelastwa, postronków i odzieży na trupie. Stanąwszy wreszcie 57 1 | wzdychać - potem ukląkł na ziemi, zdjął kaszkiet, przeżegnał 58 1 | zupełnie. Trzeba było szkapę na nic niezdatną udusić. Założył 59 1 | też, nie zwlekając, linkę na kark, przywiązał do wagi 60 1 | gardziel skazańca i zwaliła go na ziemię. Za chwilę jednak 61 1 | Została tylko do wzięcia skóra na koniu jeszcze żywym. Chłopowina 62 1 | drugiej strony - bał się nie na żarty, aby ktoś w nocy nie 63 1 | a dychaj se tu... I tak na jutro na rano kopyta wyciągniesz. 64 1 | se tu... I tak na jutro na rano kopyta wyciągniesz. 65 1 | se tu, niebogo, dychaj...~Na uboczu względnie do tego 66 1 | odkrytą głową i z modlitwą na ustach. Dziwnie rzewna radość 67 1 | patrzał pod zachód słońca.~Na tle zorzy liliowej widać 68 1 | widać było konia, wspartego na przednich nogach. Miotał 69 2 | sklepienie burych chmur na płyty tytaniczne, kładł 70 2 | tytaniczne, kładł jednę na drugiej warstwami, tworząc 71 2 | jej życiem, byłem "chory na Moskali", na chorobę dziwną, 72 2 | byłem "chory na Moskali", na chorobę dziwną, nie dającą 73 2 | i bezradną nadwrażliwość na ludzką niedolę, która nęka 74 2 | powierzchni falę płową, na łąkach trawy po deszczu 75 2 | ostre żółte jaskry pokładły na ich jasnozielonym tle smugi 76 2 | nieujęty czad wilgotnej łąki. Na czystych, małych kałużach 77 2 | się gęste zarośla, tworząc na dalekiej przestrzeni łąk 78 2 | zataczający półkola. Za rzeką, na nieznacznym wzgórzu piaszczystym, 79 2 | Ubrany był w zgrzebny, na czerwono ufarbowany spancer, 80 2 | kory olszowej, osadzony na długim kiju - do łowienia 81 2 | dziadu... Zezem spojrzał na mnie i rzekł:~- Dużo ja 82 2 | gromadzkie bydło pasę. - Szmaciny na tobie liche...~- Dziadowskie. 83 2 | Rybka, płoteczka biała na śpilkę się łapie, śliw się 84 2 | zapytał przewlekle: - A tobie na co, skąd ja?~- Ja ciebie 85 2 | prawosławny...~- A cóż, na pastuchy zeszedłeś? Gdzież 86 2 | Wywieźli?~- Coś ty na mnie ustygujesz, panulu - 87 2 | Nie, bracie...~Popatrzył na mnie - i sposępniała nagle 88 2 | pole nagiego gruntu - jakby na nią cień padł znienacka.~- 89 2 | stepie po prośbie chodzi, a na synki moje cudzy człowiek 90 2 | temu Panu Jezusowi - a na mnie on nie wejrzał, a na 91 2 | na mnie on nie wejrzał, a na cały naród chłopski nie 92 2 | blask, brwi wzniosły się na czoło, zęby wyszczerzyły 93 2 | wyszczerzyły i buchnęła na twarz namiętność dzika, 94 2 | Ja się Jego nie zapierał, na rotę-m wojska wyszedł z 95 2 | leżał po całych nocach, na mnie żołdactwo pluło, grunt 96 2 | raz w nocy rozum i statek na mnie przyszedł... Jakby 97 2 | przyszedł... Jakby Pan Bóg na niebie byli, jakby był sprawiedliwy, 98 2 | jakby był sprawiedliwy, toby na świecie nie było tego katowstwa.~ 99 2 | gadkę popy a księdze! Ja się na prawosławnego podpisałem, 100 2 | Mroki wieczorne spływały na ziemię...~ 101 3 | plecami o poduszki, wpółleżąc na łóżku, zatopiony jest w 102 3 | zabielił szyby niby wapno, stoi na powierzchniach starych gratów, 103 3 | musi tej nocy kłody gnijące na dnie wód przywalonych lodem. 104 3 | zdolności do matematyki, oczy mi na wierzch wyłaziły z pychy, 105 3 | oczekując chwili wydostania się na ten padół rachunku różniczkowego, 106 3 | Gdybym był pasał krowy na wygonie albo i same wieprzki... 107 3 | Patrzałem z podziwieniem na jego łysy czerep, gdy ten 108 3 | trzysta franków bez procentu na trzy miesiące. Tak... tylko 109 3 | trzy miesiące. Tak... tylko na trzy miesiące.~Zrobiło mi 110 3 | ja - myślałem -wziąwszy na się postać najzdolniejszego 111 3 | wyszedłem. Posiedziałem na Stapferwegu, a stamtąd, 112 3 | gnany niepokojem, ruszyłem na miasto. Zamiast wszakże 113 3 | pamiętam, kiedy znalazłem się na drodze prowadzącej do Westmünster. 114 3 | pięć rubli miesięcznie. Na próżno wynosiłem pod niebiosa 115 3 | z cholewami po dwie pary na chłopa), że naznosimy tytuniu, 116 3 | wykręciłem się z lekcji, wypadłem na dwór, zwołałem psy folwarczne 117 3 | brudne krople, ciężko kapały na zaspy i dziurawiły je na 118 3 | na zaspy i dziurawiły je na wskroś; każdy skostniały 119 3 | żarzyć i płonąć, szerzyło na zmarzniętych towarzyszów 120 3 | Stado wróbli wygrzewało się na gałęziach suchej wierzby 121 3 | wierzby i ćwierkało jak na trwogę. Rozpuszczone, jak 122 3 | Drogi Stary... Jestem sam na świecie i Ciebie mam tylko 123 3 | wychowana w lesie, gdy na środek stawu wiatr zaniesie... "~~ 124 3 | Opatrzność... Taką klątwę my na sobie dźwigamy z Piotrusiem! 125 3 | postępuje i sięga dalej na drodze bogactwa oraz inteligencji - 126 3 | się, rozwija, opiera jedna na drugiej i formuje piedestał, 127 3 | drugiej i formuje piedestał, na którym wznosi się coraz 128 3 | sobie skronie - i straciłem na zawsze! Głos starości woła 129 3 | zawsze! Głos starości woła na mnie o ducha i krew, a ja 130 3 | cóż dziwnego, że wyrósł na obcego mym wyobrażeniom, 131 3 | obcego mym wyobrażeniom, na nowożytnego człowieka. Czymże 132 3 | znużeniuzdaje im się bowiem, że na najbliższym wzgórzu tej 133 3 | cennym zbożem, rosnącym na pocie tłumu jak na nawozie. 134 3 | rosnącym na pocie tłumu jak na nawozie. Czy nie tworzyliśmy 135 3 | nędznej wyki. Rozbiliśmy się na jednostki, zwyrodnieli i 136 3 | przystosowałem się, że poszedłem na służbę do pierwszego lepszego 137 3 | możności zgarniania pieniędzy na torach kolejowych? Co z 138 3 | sobie obrzydzenie wsiadłem na karuzelę pojęć nowoczesnych? 139 3 | współczucia, jego, co jest jedyną na całym szerokim świecie istotą 140 3 | odprowadzał nie przeczuwając, że na zawsze. Do końca będę nasłuchiwał, 141 3 | nie obwini. Jakież jest na to prawo?~Trzeba się ratować - 142 3 | psie figle... Dlatego leci na koniec świata. Cóż znaczy 143 3 | go! - skamle - wypożycz na jeden dzień cały. Więcej 144 3 | przeszywający jak wołanie na pomoc. Potem nastaje znowu 145 3 | pisarstwa śpiewała kantatę na cześć inżyniera i oświetlała 146 3 | bengalskimi, ale jeszcze, na domiar szczęścia, panny 147 3 | łabędzie i czuwając oczekiwały na kołatanie pozytywnego oblubieńca. 148 3 | mieście Warszawie, bodaj że na Krochmalnej ulicy, gdzie 149 3 | starozakonnym i byłby był pozostał na zawsze w stanie barbarzyństwa, 150 3 | cicho i skromnie. Opiekunce na imieniny pisał laurki, całował 151 3 | pochlebne, dzielna, niewinna na pozór operacyjka, co więcej, 152 3 | warszawski - napełniały na nowo pugilares, po jakiejś 153 3 | przy zegarku i rujnował się na modne haweloki. Na południowym 154 3 | rujnował się na modne haweloki. Na południowym wybrzeżu Krymu 155 3 | mądre bowiem księgi rozdał na pamiątkę niewyspanym telegrafistom), 156 3 | Cedzyna. Początkowo pełnił na budującym się plancie obowiązki 157 3 | Bijakowskiego rozwalonego niedbale na krześle. Inżynier doświadczał 158 3 | upokorzenie nie wynurzało się na zewnątrz w dźwięku mowy 159 3 | twarz drewnianą i skrzepłą na niej troskę niweczył.~W 160 3 | Inżynier zwrócił uwagę na owo wzgórze zaraz po rozpoczęciu 161 3 | zapytał głośno stojący na progu.~- Nie, to nie Szulim - 162 3 | Wędrowcy nasi wstąpili na ganek, lecz znaleźli drzwi 163 3 | zapalić lampę. Każ wnosić na powrót. Proszę panów... 164 3 | ugrupowaniu: komoda wysunięta była na środek pokoju, na niej Leżało 165 3 | wysunięta była na środek pokoju, na niej Leżało kilka obrazów 166 3 | bielizny i zniszczonej odzieży. Na łóżku okrytym podartą kołdrą 167 3 | psisko z familii dogów, a na wygniecionej kanapie spał 168 3 | mówi zrzucając z krzesełek na ziemię porozmiatane części 169 3 | machając ogonem zsunął się na podłogę.~- Proszę pana - 170 3 | się Polichnowicz. - Kamień na kamieniu i trocha jałowcu. 171 3 | zeskoczył znowu z kanapy, na którą się był wdrapał. - 172 3 | papierosa, założywszy nogę na nogę w taki sposób, że końcem 173 3 | głęboką zadumę.~- Dawaj pan na rękę dwieście rubli... i 174 3 | rubelków płacę, piszemy umowę na dwie ręce... jest świadek, 175 3 | cha!... To dopiero pogrom na ziemiaństwo! Koleje pan 176 3 | maszyna do wyrabiania cegły, a na skałach roiły się ludzkie 177 3 | postacie. Inżynier zjawiał się na szczycie góry i rozciągający 178 3 | koniec sierpnia, czas orki. Na polach Polichnowicza panował 179 3 | Bijakowski nie znał się na gospodarce rolnej, z mozołem 180 3 | dziedzic przychodził codziennie na górę, siadał na kamieniu, 181 3 | codziennie na górę, siadał na kamieniu, ćmił papierosa 182 3 | to nie ma?~- Nie znam się na tym, ale nie widzę ani żyta... - 183 3 | pan pozwól tylko, to panu na Placu Teatralnym "zimioków" 184 3 | lokomotywy świstać poczęły na nowej drodze żelaznej, Jules 185 3 | pewien spoglądał z rozkoszą na pochylone pola, zapadający 186 3 | przeznaczy się dla rządcy; na wzgórzu, frontem do plantu, 187 3 | o pałacyku usunąć mogło na plan drugi myśl o ugorach. 188 3 | od podpalacza?~Przyjechać na lato do siedziby wiejskiej, 189 3 | odwiecznych, nawet kiełbie łowić na wędkę w strumieniu - słodkie 190 3 | siedzieć tu zimą i łypać oczami na przebiegające pociągi - 191 3 | otrzymania posady rządcy, powrotu na wieś, do roli, rozporządzania 192 3 | indywidualiści zwlekli się wkrótce na pola folwarku wraz z żonami, 193 3 | studnie, grodzono płoty i na gwałt wznoszono domostwa. 194 3 | niepokojem i serca osnuwały na nich nadzieje.~Gdy nadeszła 195 3 | nadeszła wiosna, wyszły na ugory pługi i odwróciły 196 3 | Inżynier wejrzał okiem mędrca na ich wywiędłe kadłuby, na 197 3 | na ich wywiędłe kadłuby, na brudem obrosłe ich dzieci, 198 3 | brudem obrosłe ich dzieci, na znikome resztki spódnic 199 3 | szlachcica, jak się ma zapatrywać na sprawy społeczne, gdzie 200 3 | szczytów i kruszyły się na drobne cząstki ogromne bryły, 201 3 | ciężkiego kilofa, pozostały na zawsze, świadcząc, ile tam 202 3 | zastąpił prostacki "sposób" na przyrodę, wymysł nie mózgu, 203 3 | napaści człowieka, mściły się na nim, czyhały na każdą chwilę 204 3 | mściły się na nim, czyhały na każdą chwilę jego nieuwagi, 205 3 | każdą chwilę jego nieuwagi, na każdy moment omdlenia. Nawisłe 206 3 | ułamane wierzchołki stoją na tym pobojowisku jak płyty 207 3 | wichry zimowe wyżłabiają na ich powierzchniach tajemnicze 208 3 | duszą. Śniło mu się, że stoi na rozmiękłej grobli, u brzegu 209 3 | zamarzniętego stawu. Lód na nim był siny, kruchy i nasiąkły 210 3 | ogromnym kłębem, lód popękany na drobną krę, a na wodzie 211 3 | popękany na drobną krę, a na wodzie rozmoczone, jasne 212 3 | młodzieńcze to rozbiegały się na wodzie, tworząc jakoby koronę, 213 3 | może do siebie wreszcie.~Na pół rozebrany usiadł na 214 3 | Na pół rozebrany usiadł na łóżku i tępym, bezsilnym 215 3 | jego inteligencja osiadła na jednej trzeźwej myśli:~Żeby 216 3 | w domu?~Stary zerwał się na równe nogi. Wszystko jedno, 217 3 | wciągnął długie buty, zarzucił na ramiona lisiurę i pobiegłszy 218 3 | ramiona lisiurę i pobiegłszy na palcach do okna zaczął chuchać 219 3 | palcach do okna zaczął chuchać na szybę i wycierać w szronie 220 3 | szeroko otworzył drzwi na ganek i stanął w progu. 221 3 | ganek i stanął w progu. Na ścieżce stał młody człowiek 222 3 | palto, wystawił ze szafy na stół wszystkie butelki z 223 3 | począł wyrzucać suche drwa na środek pokoju. Zaczerwieniony 224 3 | Pan Dominik rozpostarł na niej swoją pościel i ułożył 225 3 | wykręcając nogi, aby stąpać na palcach, wyniósł się z mieszkania. 226 3 | elektrycznych, utajony w nerwach. Na niezliczonej ilości stacji 227 3 | od mrozu, gdy pociąg gnał na północ od Oderberga - i 228 3 | Długim szeregiem stoją na widnokręgu - het - het... 229 3 | Pan Dominik powrócił na paluszkach, niosąc wiązkę 230 3 | tylko duży cień przełamany na ścianie i suficie. Morzył 231 3 | płochliwy sen... Kiedy się na pół przebudził, przed piecem 232 3 | jego głową. Kiedy pomykało na lewo, w cień, na upstrzonej 233 3 | pomykało na lewo, w cień, na upstrzonej przez muchy jego 234 3 | starszego pana Cedzyny, jak łódź na końcu katapulty, zawisła 235 3 | końcu katapulty, zawisła na końcu najdłuższego włosa 236 3 | Pac! - zleciała z łoskutem na przyszwę lewego buta. Co 237 3 | cięższa... Kap! - już wisi na wąsie. Starowina boi się 238 3 | się bardzo, aby nie upadła na pogrzebacz i głośnym upadkiem 239 3 | jedna z tych łez upadła na twoją duszę! ... Ach, tylko 240 3 | dziesiąta. Młody człowiek oczami na wpół rozwartymi wpatrywał 241 3 | kulminacyjny moment, że to jedyny na całe życie zenit młodości! 242 3 | pan Piotr. -Nie nas brać na kawał! Odeślę belfrowi trzysta 243 3 | tułający się po dachach. Na krańcach widnokręgu uwaliły 244 3 | uwaliły się mgły nieprzejrzane na podobieństwo niezmiernych 245 3 | szopami, nasuwał kaszkiet na oczy i ćmiąc niekosztowne 246 3 | zwoził tytuń i tracił fortunę na sardynki?~Konie wbiegły 247 3 | sardynki?~Konie wbiegły na podwórze i zatrzymały się 248 3 | futra ani czapki usiadł na stoliku i zwiesił głowę. 249 3 | zwiesił głowę. Nie zważał na to, co syn robi nic nie 250 3 | piersiach. Rad by był wyjść na świeże powietrze, ochłonąć 251 3 | książki rachunkowe, rozrzucone na stole. Wziął w rękę niewielki, 252 3 | notesie wyczytałem, że cięży na mnie dług, który muszę zapłacić 253 3 | Cedzyna opierając głowę na ręce.~- Zanim wyjadę, muszę 254 3 | pobiera, wynosi trzysta rubli na rok. Skądże?...~- Synku 255 3 | słowo honoru... nie mam na sumieniu ani jednej kopiejki 256 3 | powinieneś znać się trochę na interesach. Cały sekret 257 3 | interesach. Cały sekret polega na tym, że Bijakowski dał mi 258 3 | Produkuj pan taniej... a co na tym osiągniesz, to twoje". 259 3 | przyjmę. Nie mogłem ci dawać na utrzymanie i edukację więcej, 260 3 | To nie ojciec dawał mi na edukację i nie ojcu mam 261 3 | i ze zdumieniem patrzał na syna.~- Ty chyba masz bzika, 262 3 | płacy najemników (dajmy na to v), i z tak zwanej wartości 263 3 | obojętnie i z pogardą patrzał na krzątanie się doktora Piotra 264 3 | to za słuszne ze względu na moją porządną pracę i usposobienie 265 3 | począł leniwie naciągać je na ramiona.~- Czyż ty naprawdę?... - 266 3 | minut wyjrzał przez okno. Na podwórzu nie było nikogo. 267 3 | było przedmioty wyraźnie. Na każdej szybie rysowały się 268 3 | kochanej matki, i patrzy na gałązeczki przymrozka... 269 3 | wyraźniej błyskały latarnie na linii drogi żelaznej, niby 270 3 | niebezpieczeństwie. Gdy pan Cedzyna był na połowie drogi, ujrzał z 271 3 | zapytał go rządca ponuro. - Na stację.~- Po co?~- Zaniosłem 272 3 | przez rów i poszedł ku górze na przełaj przez pole.~Pan 273 3 | dolnymi powiekami. Stał na miejscu i sięgał co chwila 274 3 | miłosierny utrwalał dla niego na tej okrutnej drodze. Nad 275 3 | tekst na podstawie edycji Stefan 276 4 | jajka tasiemca rozproszone na trawie przez psy. Od chwili 277 4 | spacerować po gabinecie lub leżeć na szezlongu choćby z nic zapalonym 278 4 | bolesnym niemal oczekiwaniu na coś, co się stać musi, na 279 4 | na coś, co się stać musi, na kogoś, kto musi nadejść, 280 4 | przyzwoitsze (o niesłychanej na przykład wyższości pieczonego 281 4 | rozrywkę. Wytoczy się, bywało, na połowę niebios chmura z 282 4 | i grożąc zawaleniem się na Obrzydłówek i dalekie, puste 283 4 | kropelek, które osiadają na szybach w postaci kryształków, 284 4 | dobywające resztki jęku. Daleko na miedzach stoją pozbawione 285 4 | dominującym i rozciągał się na sezony letnie i wiosenne. 286 4 | prowadziło do żadnej zmiany na lepsze i przemijało, jako 287 4 | wszystkiej energii mózgu na wymyślanie najsmaczniejszego 288 4 | pięć) - nakładał haracz na jednostki pragnące powrócić 289 4 | podbitych chadzali, zachowując na obliczach wyraz takiej powagi, 290 4 | prowadzili księdza plebana na procesji Bożego Ciała.~Gdy 291 4 | ze sobą jadąc do chorych na wieś. Sam przygotowywał 292 4 | wieś. Sam przygotowywał na miejscu lekarstwa, udzielał 293 4 | Młody doktór nie zwracał na to wszystko uwagi, ufając 294 4 | higieny upadały jak ziarna na opokę. Robił, co tylko mógł - 295 4 | Robił, co tylko mógł - na próżno! Szczerze mówiąc - 296 4 | człowiek nie mający butów na zimę, wygrzebujący w marcu 297 4 | nich podpłomyków, mielący na przednówku korę olszową 298 4 | przednówku korę olszową na mąkę, aby tej domieszać 299 4 | apteczka podręczna została na klucz do szafy zamknięta 300 4 | zagrzązł pewnego razu w bagnie na pastwisku.~Płaski krajobraz 301 4 | sinawe pasmo lasu. Bliżej, na wydmuchach szarego piasku, 302 4 | się bowiem wśród pastwiska na kilkanaście ścieżek i ginęła 303 4 | Zjawiała się znowu dopiero na szczycie wydmy piaszczystej 304 4 | ogarniała doktora, gdy patrzył na ten krajobraz, i pożerała 305 4 | obrzydzeniem zawsze patrzył na farmaceutę. Stopniowo i 306 4 | pani Anieli, zachowując na obliczu uśmiech mdło uprzejmy, 307 4 | uśmiech, jaki oglądać można na ustach młodzieńca emablującego 308 4 | końcem modnego kamaszka. Na rozbrzmiewające po artykułach 309 4 | bardzo radykalny pogląd na działalność Aleksandra VI, 310 4 | zbliżenia się, zaprzyjaźnienia na mocy jedności poglądów... 311 4 | zachodząc, wskazywał umiejętnie na brak kapitału, źródło "stagnacji", 312 4 | przynieśli: jeden pisaniem recept na łokcie, drugi eksploatowaniem 313 4 | otwarcie, "nóżki kładąc na stół", założenie czysto 314 4 | wypasione - wasąg olbrzymi na saniach, słomą wyładowany 315 4 | chłop przysiadł bokiem na przednim siedzeniu, odmotał 316 4 | spadły śnieg, odwracając na bok białe jego skiby. Drogę 317 4 | Chłop "wściekłą czapę" na bok przechylił i zaciął 318 4 | tonąć w śniegu, wyjechali na pusty, bezludny przestwór, 319 4 | lasu, ledwie widzianego na krańcu widnokręgu. Zmrok 320 4 | czemu chciało mu się stanąć na saniach i wołać po chłopsku, 321 4 | maluśkie! - wrzasnął chłop na konie zamiast odpowiedzi.~ 322 4 | sypią po szczypcie śniegu na sanie. Gdzieś najwyżej, 323 4 | trzask łamiących się gałęzi. Na czarnym tle nocy majaczyły 324 4 | małe! - zawołał wesoło na konie woźnica, rozgrzewając 325 4 | strzech zasypanych śniegiem. Na tle szyb zamarzniętych okien, 326 4 | okien, od których padały na drogę kręgi światła, rysowały 327 4 | łóżka, poprawiła chustkę na głowie i jęła mrugać powiekami, 328 4 | lampa przyćmiona, stojąca na stole obok wezgłowia chorej. 329 4 | było rozeznać, gdyż padał na nie cień jakiejś dużej księgi. 330 4 | jej twarz, szyja, ręce - na tle tym znać było jakąś 331 4 | leżały poplątanymi pasmami na poduszce, wiły się na twarzy. 332 4 | pasmami na poduszce, wiły się na twarzy. Ręce bezwiednie 333 4 | książek leżące wszędzie: na ziemi, na stoliku, na szafce...~- 334 4 | leżące wszędzie: na ziemi, na stoliku, na szafce...~- 335 4 | wszędzie: na ziemi, na stoliku, na szafce...~- Ach, ty szalona, 336 4 | długie, koliste rzęsy. Wołał na nią najczulszymi nazwami, 337 4 | głowę słabo trzymający się na szyi - na darmo.~Usiadł 338 4 | trzymający się na szyi - na darmo.~Usiadł bezwładnie 339 4 | darmo.~Usiadł bezwładnie na stołku i wpatrywał się w 340 4 | do kuchenki i zakrzyknął na służącą, aby mu wołała natychmiast 341 4 | nie pojedzie... zawieja. Na śmierć pojedzie... Psa ciężko 342 4 | rozsadzać napływ krwi. Przysiadł na skrzynce i o czymś dawnym, 343 4 | słyszysz?~Chłopaczyna popatrzył na doktora - miał zamiar coś 344 4 | dziwnym głosem, kładąc ręce na ramionach wyrostka i wstrząsając 345 4 | Wszedł do pokoju i zaczął na palcach chodzić po swojemu, 346 4 | zjedzą cię idioci, odprowadzą na powrozie do stada, a jeśli 347 4 | dreszcze. Miotał się jak śliz na błotnistym dnie strumienia 348 4 | Długiej, aby o trzy kwadranse na dziewiątą wchodzić w bramę 349 4 | codziennie. Szła szybko na Krakowskie Przedmieście, 350 4 | wsiadała do tramwaju i jechała na Pragę. Nie miała więcej 351 4 | baszłyku zarzuconym niedbale na futrzaną czapkę, w kaloszach 352 4 | kaloszach za dużych trochę na jej małe nogi, w niezgrabnej 353 4 | dziesiątek przeznaczonych na obiad, postanowił zbadać, 354 4 | małżonkowie zamieszkali na czwartym piętrze i zaczęli 355 4 | sandałach, aby się wysiedzieć na fotelu, napalić cudzych 356 4 | wydać ostatnie kilka groszy na składkę, za którą uprzejma 357 4 | serdelki, układała artystycznie na talerzyku i częstowała gościnnie. 358 4 | ukrytego w cieniu sosen na wyżynie górskiej.~Otaczano 359 4 | jechać do Zurychu czy Paryża na medycynę, nie miała grosza 360 4 | krew wzburzoną. Powrócił na palcach do łóżka chorej, 361 4 | łóżka chorej, oparł łokcie na jego poręczy i nasycał się 362 4 | i szyi. Panienka spała. Na skroniach jej nabrzmiały 363 4 | Doktór Paweł usiadł obok niej na krawędzi łóżka, pieścił 364 4 | nigdy... moją będziesz na zawsze... słyszysz... na 365 4 | na zawsze... słyszysz... na wieki...~Usiadł potem obok 366 4 | potem obok wezgłowia chorej na stołku i zapadł znowu w 367 4 | Tu i owdzie z otwartych na chwilę drzwi wybuchał obłok 368 4 | znużenia i rozpaczy, wsiadł na sanie i pojechał do Obrzydłówka.~ 369 4 | żywności. Stawał co chwila na saniach, jakby pragnął wyskoczyć 370 4 | obszernej izbie szkolnej leżał na ławce rozebrany do naga 371 4 | wlatywały przez okno i osiadały na ramionach, na zmoczonych 372 4 | i osiadały na ramionach, na zmoczonych włosach, na półotwartych 373 4 | na zmoczonych włosach, na półotwartych oczach umarłej.~ 374 4 | nieboszczki, zgarbiony, jakby na ramionach dźwigał górę. 375 4 | Usiadł, nie rozbierając się, na krzesełku i powtarzał jeden 376 4 | rozmiecione: kołdra leżała na ziemi, prześcieradło zwieszało 377 4 | prześcieradło zwieszało się na podłogę, poduszka przepocona 378 4 | poduszka przepocona leżała na środku łóżka. Druciane haczyki 379 4 | trupa, dzieci modlące się "na książce", stolarza zdejmującego 380 4 | stolarza zdejmującego miarę na trumnę.~Wszedł tam i ochrypłym 381 4 | zapobiegliwością układać na jeden stos książki, rejestry 382 4 | Natrafił wśród papierów na początek listu.~"Kochana 383 4 | przesiedlenia się stąd na miejsce inne? zechciej zażądać 384 4 | mnie spuściznę książkową na ręce twoje wysłał. Opracowałam 385 4 | dziewiczych; opracowałam na brudno - niestety! Jeżeli 386 4 | razie mego przesiedlenia się na miejsce inne - uszykuj to 387 4 | u mnie w szkatule. Sobie na pamiątkę weź..."~Ostatnie 388 4 | pieca, przestępując z nogi na nogę. Zwierzęca nienawiść 389 4 | duszy doktora.~- Dlaczegoś na czas nie wrócił? - zawołał 390 4 | do chłopca.~- Zabłądziłem na polu, koń mi ustał... piechotą 391 4 | stanął wśród porozrzucanych na podłodze rupieci, papierów, 392 4 | tego szczytu łańcucha gór, na którym siedzi szaleństwo. 393 4 | prędzej... Zgodziwszy się na wyjazd natychmiastowy zaczął 394 4 | nad trupem Stasi i szeptał na jej uczczenie najpiękniejsze 395 4 | wyrazy, jakie wymarzyć mogły na chwałę wielkości puste serca 396 4 | przed drzwiami, wskoczył na sanie, przewrócił się na 397 4 | na sanie, przewrócił się na twarz i poniosły go konie, 398 4 | Stanisławy wywarła wpływ niejaki na usposobienie doktora Pawła. 399 5 | nie dość że nic oznaczono na najbardziej szczegółowych 400 5 | Morza Bałtyckiego. Trzy razu na tydzień przyjeżdżała do 401 5 | posłaniec stał już zawsze na progu o tej porze i "czochał 402 5 | okna do okna oddawałem się na pastwę rozmaitych ćwiczeń 403 5 | Dawalaghiri", wyliczałem na pamięć takie właśnie "aorysty", 404 5 | jednego z takich wyczekiwań na przybycie szybkonogiego 405 5 | przybycie szybkonogiego wpadłem na pomysł mniej więcej genialny: - 406 5 | uniknięcia zwłoki sam jeździć na pocztę. Jeździłem tedy konno - " 407 5 | wyrazach "sowiookiej", które na chwilę złagodzą dokuczliwą 408 5 | newralgię duszy, pociąganej na zewnątrz ciągle i nieodparcie 409 5 | nawału myśli zapewne, nie na znak nawet, że się żyło, 410 5 | Kancelaryjkę pocztową dzieliło na dwie połowy nie dosięgające 411 5 | zastałem naczelnika, kupującego na targu masło, mleko, kartofle, 412 5 | zawsze jednakowo sterczał na ciemieniu, lecz jakże często 413 5 | nieustanna trwoga, coś, co jest na poły łzą, na poły osłupieniem.~ 414 5 | coś, co jest na poły łzą, na poły osłupieniem.~Na uwieńczenie 415 5 | łzą, na poły osłupieniem.~Na uwieńczenie niedoli ta niezwykle 416 5 | krup, to maleńkie chore na żołądek, zapalenie płuc, 417 5 | mniejsze lub większe sienniki, na poobdzieranej brutalnie 418 5 | poobdzieranej brutalnie sofce, na zsuniętych kuferkach i krzesełkach 419 5 | najdziwaczniejszych fasonów, suszyła się na sznurku mokra bielizna - 420 5 | Wchodziłem tam czasami, siadałem na kuferku i słuchałem opowiadań 421 5 | przygotowany do egzaminu, że zda na pewno do klasy pierwszej, 422 5 | przerobić ufarbowany już na granatowo. stary surdut 423 5 | stary surdut syberynowy na mundur, że już pewien poczciwy 424 5 | stolarz, robi łóżko malowane na wyprawę Stasia za darmo - 425 5 | głową bezwładnie leżącą na rękach. Nie od razu usłyszał 426 5 | wreszcie głowę i obejrzał się na mnie przez ramię - poznałem, 427 5 | paznokciem krople zastygłej na stole stearyny. - Widzi 428 5 | milczeniu. Kilka razy spoglądał na mnie ze strasznym smutkiem, 429 5 | człowiek skazany niewinnie na śmierć, gdy idzie między 430 5 | nienawidzą, i nie dostrzega ani na jednej twarzy wyrazu współczucia. 431 5 | mogłem... nie poważyłem się na kradzież; na owinięcie palca 432 5 | poważyłem się na kradzież; na owinięcie palca nie skrzywdziłem 433 5 | się miałem rozpadać, kto na mnie wejrzał? Na moją nędzę?...~ 434 5 | rozpadać, kto na mnie wejrzał? Na moją nędzę?...~Niespodziewanie 435 5 | coraz głośniej, drepcząc na jednym miejscu:~- Przyjechałem 436 5 | że źle. Przysiadłem tu na kuferku i dosiedziałem do 437 5 | białego dnia.~Rano wyleciałem na świat, bo mię tu coś 438 5 | Dopiero zda mi się spojrzeć na bok - idą boczną drogą, 439 5 | cały tabor. Kazię niesie na plecach, to najmniejsze 440 5 | plecach, to najmniejsze na ręce, a resztę I zagania, 441 5 | w poprzek drogi kładł - na nic! Z nią nie poradzi: 442 5 | drzwi do izby i runął tam na łóżko. Gdym wszedł za nim, 443 5 | wiem kiedy znalazłem się na siodle. Nie śmiałem i nie 444 6 | świerków, co sterczą samotnie na skraju poręby, plamiącej 445 6 | Odblaski jego lśniły jeszcze na krawędziach chmur, wyzłacając 446 6 | szarych kłębów i szkliły na wodach.~W bruzdach ściernisk 447 6 | i podorywek jesiennych, na sapowatych niwkach i świeżych 448 6 | kawałki szyb przepalonych. Na szare, przyklepane skiby 449 6 | piaszczyste wydmy żółkły zielska na przykopach, krzaki na miedzach 450 6 | zielska na przykopach, krzaki na miedzach miały jakieś nie 451 6 | zaskórnych. Dokoła wody na torfiastym kożuchu rosły 452 6 | niestrudzone muchy wodne na swoich szczudlastych nogach, 453 6 | do kopania torfu, szlam na pola wywozić taczkami, na 454 6 | na pola wywozić taczkami, na kupy składać, a dziury kopać 455 6 | się nie wybierze miejsca na sadzawkę; wówczas groble 456 6 | wówczas groble fundować, dół na drugą sadzawkę wybierać 457 6 | Gibała, bezrolny wyrobnik, na komornym siedzący w pobliskiej 458 6 | interes zmiarkował, a że na Walka właśnie wina padła, 459 6 | Odtąd Walek z babą siedział na komornym we wsi, bo służby 460 6 | zarabiali oboje; ale zimą i na przednówku marli głód straszliwy, 461 6 | do Żyda zaniesie i choć na bułkę chleba zarobi, a chłop 462 6 | karbowy zapowiedział kopanie na łące, obojgu się oczy 463 6 | przez bajora wywozi szlam na pole. Robota pali im się 464 6 | drugie naładowane; - szlę na ramiona narzuca i pcha pod 465 6 | pierzcha i flejtuchami pada na obnażone do kolan nogi chłopa; 466 6 | chłopa; gdy taczki z deski na deskę przeskakują, szla 467 6 | kark i ramiona, wyciskając na koszuli czarną pręgę cuchnącego 468 6 | szlamie - ale dwa kubiki na dużym dniu wybrane - to 469 6 | szorc dla baby, płótna na koszulę, że przebiedują 470 6 | się ze złości jak bydlę. Na drugi dzień rano babę wyprał 471 6 | roboty.~Od tego czasu - na małym dniu - te same dwa 472 6 | rozpływają się w pomroce szarej, na wodach blask przygasa, od 473 6 | padają niezmierne cienie, na szczytach wzgórz, po porębach 474 6 | mrok gęsty i pociąga chłód na wskroś przejmujący człowieka. 475 6 | wykrotów, osypisk, głazów.~Na spotkanie fal mroku wstają 476 6 | po dnie doliny, rozciąga na płask jak postaw zgrzebnego 477 6 | ogarnia. Włosy jeżą jej się na głowie i mrowie przechodzi 478 6 | coraz natarczywiej. Kładą na niej wreszcie wilgotne swe 479 6 | zawieszonej u stragarza na brzozowych wiciach. Płacze 480 6 | przedziwny, żałosny jak pisk kani na pustkowiu. Rozlega on się 481 6 | przysiadając jak wór żyta na wadze dziesiętnej. Gdy powrócił, 482 6 | zamierza uciec: tylko się na bałyku zsunąć w wąwozik, 483 6 | potem po roli, po zagonach, na przełaj. Schylając się i 484 6 | drewnianym kluczem, bije jej na twarz ciepło i zaduch izby - 485 6 | za razem narzucać szlam na swoje taczki. Robi to zapamiętale, 486 6 | biegnąc cwałem, i rzekł na odchodnym:~- Pchaj i ty 487 6 | Pojęła to łaskawe ustępstwo na rzecz jej miłości, grubiańską 488 6 | widma.~Głowy ich opadają na piersi, ręce wykonywują 489 7 | częstokroć do wytłomaczenia. Ja na przykład namiętnie lubię 490 7 | lubię przepędzać poranki na chórze naszego kościołka...~ 491 7 | się "prymaria", wstępuję na kręte schody z czerwonych 492 7 | życzliwym uśmiechem odpowiadam na takiż uśmiech władcy chóru, 493 7 | piaskowca, wstępuje ostrożnie na brudne, chropowate, odwiecznym 494 7 | zatopione w modlitwie, i kładą na ramach okien. Wówczas spada, 495 7 | spada, poślizgnąwszy się na gzemsie okna, szatanwiatr. 496 7 | Rozbije się śmiertelnie na kamieniach, zawyje z bólu, 497 7 | kamieniach, zawyje z bólu, zepnie na pazury, pragnąc dosięgnąć 498 7 | Anzelma obecny jest zawsze na chórze Tomek czy Szymek - " 499 7 | zgrzebnej koszuli, pod szyją na czerwoną wstążeczkę związanej 500 7 | Kilka dni temu trafiłem na nabożeństwo żałobne, odprawiane


1-500 | 501-799

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL