Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
mystica 1
mysz 1
mzyly 1
na 799
nabiegly 1
nabieraly 1
nabierzesz 1
Frequency    [«  »]
1261 i
921 w
818 sie
799 na
635 z
481 nie
476 do
Stefan Zeromski
Opowiadania

IntraText - Concordances

na

1-500 | 501-799

    Part
501 7 | stała pośrodku kościoła na niskim katafalku, między 502 7 | nie ma... Gdzie? Z Marynką na zapłociu wyszczerzają do 503 7 | pod okna Sroki - mrygać na nieboszczkę, Panie świeć 504 8 | Uciekaliśmy o głodzie, bez snu, na oślep jak stadko owiec. 505 8 | oślep jak stadko owiec. Na nasze nieszczęście bez przerwy 506 8 | wymknęliśmy się Prusakom na daleką odległość, dopadliśmy 507 8 | zakrztusił. Przysiadłem na posłaniu i przez sen zacząłem 508 8 | kaczki. Włosy wstawały mi na głowie...~Skoczyłem we drzwi, 509 8 | drżąc cały, choć spadały na mnie ogniste wiechcie palącej 510 8 | Jednym susem wypadłem na środek drogi i zgiąwszy 511 8 | szeregiem kolumna konnicy. Na drodze szpilkę by znalazł 512 8 | strasznego pożaru.~Stanąłem na środku jak słup, zdrętwiałem... 513 8 | płomienie - lecz że szli na mnie bystrym kłusem, coś 514 8 | kłusem, coś we mnie prysnęło. Na twarze wrogów, na ich konie, 515 8 | prysnęło. Na twarze wrogów, na ich konie, głowice pałaszów 516 8 | mignął nim, pochylił się na łeb konia i wolno zleciał 517 8 | łeb konia i wolno zleciał na ziemię. Ja tymczasem nasadziłem 518 8 | Ja tymczasem nasadziłem na lufę bagnet. Skoczyło do 519 8 | zacząłem lecieć do góry, na dół, do góry, na dół, coraz 520 8 | do góry, na dół, do góry, na dół, coraz głębiej, coraz 521 8 | trwać mogło.~Otrzeźwiałem na chwilę.~Wtedym poczuł, jakby 522 8 | z oczu, dźwignąłem się na kolana, odnalazłem omackiem 523 9 | Od godziny już ziewałem na dworcu kolejowym, oczekując 524 9 | przedsięwziąć dla zabicia czasu.~Na szczęście weszło do sali 525 9 | Miał... od trzynastu lat na serce chory; pił... czasami. 526 9 | kurczowo i powieki zsuwały się na jego zamglone oczy.~- Antoś, 527 9 | kłaki waty, które wiatr darł na strzępy i ciskał o ziemię. 528 9 | krzakach rosnących tam w dole na zmoczonej deszczem ziemi. 529 9 | niepokój. Wiedziałem, że na ten rdzeń nawija się cieniutka 530 10| prowadziła... Zapadała niekiedy na dno wąwozu i pełzła na jego 531 10| niekiedy na dno wąwozu i pełzła na jego dnie, blada z przerażenia 532 10| znowu dźwigała się hardo na szczyt wzgórza, skąd widać 533 10| jaką czuje człowiek, gdy na progu jego serca staje miłość.~ 534 10| zieleni wierzb i wiklin, na piersiach łąk leżał pas 535 10| Wisła.~Drożyna zawróciła na prawo. Tuż pod stopami mymi, 536 10| co oni to tam robią?...~Na trawniku pod lipą rozłożyła 537 10| cała gromada: chłopi leżeli na brzuchach, podpierając brody 538 10| pięściami i nacisnąwszy na oczy "kapaluse", baby i 539 10| Dziabasa, co siedział pośrodku na przewróconym wiaderku i... 540 11| z rąk lejce wysłał oczy na zwiady w poprzek krajobrazu, 541 11| wznosił się szczyt Hochetzel, na prawo biegły garbate ogniwa 542 11| rycerz zdarł cugle i osadził na miejscu swego ulubieńca. 543 11| rycerz zamyślony. Stanął na strzemionach, wsłuchał się 544 11| okolicę, a potem zawrócił na miejscu, wjechał w las i 545 11| wjechał w las i ruszył wprost na przełęcz. Koń pobiegł szybko. 546 11| szybko. Hełm jeźdźca błyskał na słońcu padającym już między 547 11| Műrtschensteinu. Z ojca na syna przechodził dziedzictwem 548 11| miała ta gruba przyłbica na przodzie wycięcie szerokie 549 11| Jak zwykle miał tego dnia na sobie kaftan ze skóry pospolitej, 550 11| ustronnej dolinie albo zdarzyć na stromych reglach spotkanie 551 11| sobie.~Koń kłusem wbiegł na szczyt przełęczy. Wiła się 552 11| okrywały szorstkie trawy. Na zboczach rosły olbrzymie, 553 11| drzewo, zwaliły je szczytem na dół i oddarły kolosalny 554 11| rzucić się z dzikim szumem na oślep, siklawą w głębokie 555 11| toteż nie wychylając się na świat wcale wysłał kilku 556 11| ciurów, z przywódcą Radlobem na czele, dla zebrania daniny 557 11| Zerwał się prędko, usiadł na posłaniu i przetarłszy oczy 558 11| dziewczynę, która siedząc na kamiennej podłodze patrzała 559 11| kamiennej podłodze patrzała na niego wielkimi oczami. Przez 560 11| pastuszego szałasu albo jak bydlę na arkan złapaną. Baron stanął 561 11| ziemi. Zaśmiał się radośnie na całe gardło, przyciągnąwszy 562 11| wysmarowane sadłem i splecione na głowie w duże węzły. Była 563 11| skrępowaną przy koniu, podarły na niej kaftan z wyprawnej, 564 11| kaftan z wyprawnej, włosem na wierzch odwróconej skóry 565 11| grubej wełnianej tkaniny. Na odgłos śmiechu pana Radlob 566 11| zamieszkują sioła pasterskie na wzgórzach otaczających dolinę 567 11| upajać. Kiedy tak patrzał na nią z zachwytem, nagle rzuciła 568 11| nagle rzuciła się skokiem na niego, złożywszy pięści 569 11| zwaliła go w piersi i pchnęła na posłanie, a wraz jednym 570 11| ram okno i chciała skoczyć na brukowany dziedziniec. Skoro 571 11| zdawało się przebijać go na wskroś jak cios sztyletu. 572 11| chwilę. Później krzyknął na Radloba, żeby mu natychmiast 573 11| Gdy podkowy zadźwięczały na bruku, wziął dziewczynę 574 11| sznurem do siodła, wskoczył na koń i wyjechał za bramę. 575 11| bramę. Jadąc tak ani razu na nią nie wejrzał. Dopiero 576 11| w jej stronę spojrzenie. Na chwilę nie spuszczała z 577 11| szczękały i pot kroplami stał na czole. W wąskiej szyi doliny 578 11| siodła, koniec jej cisnął na ziemię i zatrzymał konia. 579 11| konia. Dziewczyna patrzyła na każdy jego ruch spode łba 580 11| spostrzegła, że baron siedzi na koniu bezczynnie i wcale 581 11| koniu bezczynnie i wcale na nią nie patrzy, jak lis 582 11| już tylko ślad jej stóp na mokrym piasku ścieżki i 583 11| jej ucieczki. Wrócił tedy na drogę, wskoczył na siodło 584 11| tedy na drogę, wskoczył na siodło i pojechał do domu.~ 585 11| wstyd niespokojny. Z dnia na dzień ten wstyd zdawał się 586 11| uczuciem wszechpotężnym, na śmierć i życie. Chciał zobaczyć 587 11| brankę z powroza, i patrzał na dzikie wody kipiące wśród 588 11| klekotki krów albo granie na rogach, za pomocą którego 589 11| i owdzie roztwierały się na szczytach małe łysiny górskie 590 11| gubiąca się w trawach skręciła na jednym z takich placów znowu 591 11| zupełnie. Rudolf schyliwszy się na szyję konia wjechał w 592 11| ruchomymi plamami kapało na zioła wysokie, soczyste, 593 11| sterczała między drzewami na szczycie góry. Drzwi były 594 11| konia, podszedł zza węgła na palcach i zajrzał w głąb 595 11| żółtawozielona, który klęczał na ziemi tyłem do drzwi zwrócony 596 11| jakby załamane boleśnie. Na nogach miał ten dziadowina 597 11| dziadowina drewniane trepy, na grzbiecie sukmanę krótką 598 11| jak srebrne nici leżały na brunatnym kołnierzu. Izba 599 11| pusta. Kupka węgli tliła się na środku gładko ubitego klepiska, 600 11| wejście swoją osobą. Cień padł na podłogę i ścianę. Starzec 601 11| dość czerstwą i okraszoną na policzkach nikłymi rumieńczykami 602 11| dranic powały, dziad spojrzał na niego, na stary hełm, zmrużył 603 11| dziad spojrzał na niego, na stary hełm, zmrużył powieki 604 11| Műrtschensteinu?~- Tak, jam jest baron na Műrtschensteinie, którego 605 11| habitu.~- Puść mię, baronie na Műrtschensteinie - rzekł 606 11| od dawna ludzie ze skargą na ciebie. Odbierasz od nich 607 11| przychodził do mnie ze skargą na ciebie cały ród. Słudzy 608 11| posłuszny, albo ci łeb rozetnę na dwoje, gdybyś mi się sprzeciwiać 609 11| izby i usiłował wskoczyć na siodło. Trwoga śmiertelna 610 11| śmiertelna jak wilk rzuciła się na niego, kiedy starzec wspomniał 611 11| upuszczając w trwodze miecz na ziemię. - Recho poszedł 612 11| ziemię. - Recho poszedł na wyprawę do Lombardu z cesarzem 613 11| okradacie. Patrz zresztą na mnie! Oniemiały rycerz spojrzał 614 11| Oniemiały rycerz spojrzał na starca i musiał przyznać, 615 11| Odpasz miecz, rzuć łuk na ziemię, zdejm chodaki i 616 11| pustelnik Recho jechał na koniu barona Rudolfa, szepcąc 617 11| szedł bosy i bezbronny pan na Műrtschensteinie, zdążając 618 11| Mitenów, stojących jak kolumny na dalekim widnokręgu.~ 619 12| lat nie dano mi go słyszeć na jawie! Przebiegam w marzeniu 620 12| nie istniejący, z bronią na ramieniu, nachyla się nad 621 12| we mnie, że zburzyszcze na szczycie Łysicy, osędziałe 622 12| pierwszego porostu trawy morskiej na tym raczym cmentarzu.~Widzę 623 12| zębach. Zarośla z brzegu na brzeg przerzucone splatają 624 12| kołyszą się rytmicznym tanem na wiosennej murawie bezmiarem 625 12| motyle latają z miejsca na miejsce, jakby szukały tego 626 12| porozdzierane przez głazy na liczne strumienie, muszą 627 12| niebo zrumienił. Nosiła mię na łonie swym jak dobra matka, 628 12| matka, gdym pływał stojąc, na wznak, na piersiach i na 629 12| pływał stojąc, na wznak, na piersiach i na bokach. Wyrzucała 630 12| na wznak, na piersiach i na bokach. Wyrzucała mię z 631 12| Wyrzucała mię z wnętrza swego na powierzchnię siłą potężną 632 12| chodził. Znałem się wówczas na obyczajach i naturze ryb, 633 12| obyczajach i naturze ryb, na chytrości, mądrości i instynkcie 634 12| chytrością ludzką odpowiadałem na przeszpiegi i obronne sposoby 635 12| największym (bo jedynym) na całe Świętokrzyskie Góry 636 12| smugu - pod daszkiem brogu na wilkowskim ugorze - oraz 637 12| składu - a czasem tym dzielił na części swe życie przed - 638 12| otrzymał, a sam rozpił się, na dziada zeszedł i w przydrożnym 639 12| przyparł do ścian i raz na zawsze otworzył. Zgniły 640 12| co tam jest w głębi! Leżą na dnie wyschłe, suche, w zbutwiałej 641 12| może ten sam rycerz, co na żelaznej pięści podparty, 642 12| zamczystą mając u wezgłowia, śpi na marmurowym pomniku w starym 643 12| czystość świątyni rokrocznie na Godne Święta malują wapnem 644 12| ostatni raz bielonych - na szczęście! - przed powstaniem. 645 12| pałasza czy złamanego bagneta na niemym murze, dla nikogo, 646 12| deski - widniały wydrapane na murze nazwiska: "Stefan 647 12| mocy: w najsroższy Sybir na wytrwaną z moskiewskim caratem 648 12| Francji, godnie, jak przystało na towarzysza naszej ławy w 649 12| jeśli siostry zakonne na któreś Godne Święta odmalują 650 12| kapliczkę bożą u podnóża Łysicy na leśnym skraju, i twoje jedyne 651 12| pchać się będą, jak zawsze na wiosnę, ku drzwiom roztworzonym, 652 12| wycisnęło swój obraz niezatarty na pojmowaniu, a raczej na 653 12| na pojmowaniu, a raczej na uprzytomnianiu sobie wszelkich 654 12| sile mięśniowej i nerwowej na wysokość góry Radostowej. 655 12| Mąchocicach, w Bęczkowie - jestem na pierwszym garbie, na drugim, 656 12| jestem na pierwszym garbie, na drugim, na trzecim - jestem 657 12| pierwszym garbie, na drugim, na trzecim - jestem niedaleko 658 12| niedaleko wierzchołka - jestem na szczycie! Widzę już mój 659 12| próg... Upadam po trudzie na cichy i radosny spoczynek...~ 660 12| którzy niegdyś wdzierali się na te góry i przemierzali wielkie 661 12| okapane obarami żywicy, na sto łokci wybiegające pod 662 12| ciemnej lasu głębiny szedł na jego duszę, nastawał i napastował 663 12| w nim znaleźć odpowiedź na niepewność, tajemniczość 664 12| mokrych smugów, ażeby polować na bobry brunatne, co na brzegach 665 12| polować na bobry brunatne, co na brzegach naszej czarnej 666 12| chaty, żeromiona budowały - na puszyste, kasztanowate, 667 12| rodzajem pieniądza - dziesięć na grzywnę - środkiem wymiennym - 668 12| grzywnę - środkiem wymiennym - na niedźwiedzia i wilka, na 669 12| na niedźwiedzia i wilka, na jelenia i srogiego dzika, 670 12| stanowiły w oparzelisku - na chytrego lisa, na krępego 671 12| oparzelisku - na chytrego lisa, na krępego leniwca, czyściocha 672 12| czyściocha i ospalca borsuka i na sępa siadującego w widłach 673 12| jak z kopami skór kunich na ramieniu przemyka się leśnymi 674 12| brzegu rzeczki Świśliny, na skraju lasów, gdzie już 675 12| urodzajnej gliny. Tam to na targowisku starodawnym, 676 12| mełli mąkę i umieli szczepić na dziczkach owoc smakowity. 677 12| chętnie opuszczali targowisko na Tarżku i szli nazad ku górom. 678 12| południa było inne targowisko, na wzgórzach, gdzie gródek 679 12| kupcy przebiegli, mieli na sprzedaż za skóry kunic 680 12| żelaza. Z tegoż gródka, na Kielcach wzniesionego, wyszedł 681 12| poniósł w ręku święty krzyż na Lysiec, gdzie już król polski 682 12| Kassynu, i w klasztorne na Łyscu osadzil. Długo szedł 683 12| zburzyły wieżę kościoła na Świętym Krzyżu, ręka złodzieja 684 12| auzońskich podpatrzonemu krajach, na tak wyniosłe podniesieni 685 12| Łysicę i Krajno, wiszące na skłonie wysokim.~Jak niegdyś 686 12| chartów, ogarów, kundlów na dziki, jamników na lisy 687 12| kundlów na dziki, jamników na lisy i borsuki oraz wszelakiej 688 12| kielcami psy i martwe miotał na strony.~Tam to spoczywał 689 12| powieści, potężny Bodzanta na pochyłości matki-góry. Miękki 690 12| blach.~Zsiadł z konia, runął na ziemię. Skinieniem dłoni 691 12| Precz kazał zabrać psy na smycze. Z rękoma założonymi 692 12| przypłaszczonymi głowicami, leżał na wznak. Słuchał, jak jedle 693 12| albowiem nigdy nie wygasa i na sile nie traci - pieśń o 694 12| gdzie synowie boru snuli się na wzór zwierząt, tropiąc i 695 12| właśnie obok starej drogi na dobre zasiedli. Byli to 696 12| wicher z ziemi wyrwał i na trawę obalił. Wyszukiwali 697 12| dzisiejszego przetrwały, zamienione na przydrożne kapliczki, gdy 698 12| ziemskie najwdzięczniejsze na ziemi, gdzie morze w ląd 699 12| modlitwie szukać lekarstwa na posępnicę i żal. Nad jego 700 12| gdzie lilie najcudniejsze na ziemi zakwitają w czerwcowe 701 12| siedzą u progów, w węgłach i na poddaszach. Zły hasa drogami, 702 12| Zły hasa drogami, czatuje na krzyżowych i wałęsa się 703 12| pod szczyt Radostowej i na samą przełęcz Kamienia, 704 12| się, jak Klonów lub Psary, na wyrąbanych polanach boru. 705 12| czarownice, cioty i widmy, latają na szczyt Łysicy po tajemnicze 706 12| dawnych, niezrozumiałych, na podstawie splotów włosów, 707 12| nietoperza, mchu z krzyża na rozstajnej drodze, wody 708 12| czasie podniesienia dźwigał na wysokość oczu ciężką złotą 709 12| świętokrzyskich wiosek, co ta na sumieniu mieli przecie niejedno. ~ 710 12| każdą zbrodnię ludzką jak na dłoni. Strach wielkooki 711 12| wąwozikami górskimi z pieca na łeb, po których nawałnica 712 12| dosięgły Łysicy!~Przyszła znowu na swe miejsce Polska. Nie 713 12| klasztoru Świętej Katarzyny na koszary konnicy, jak to 714 12| przybiega z obszarów i spoczywa na jego białym kształcie, a 715 12| źrenicy - zachowuje w sercu na zawsze.~Żyj wiecznie, świątnico, 716 12| korzenia macierz jodłową na podstawie nowego prawa, 717 12| świętokrzyska, chłopska ma zostać na wieki wieków, jako las nietykalny, 718 13| NA PROBOSTWIE W WYSZKOWIE~ ~ 719 13| podróżne wyznaczały kierunek na teren operacyjny frontu 720 13| doskonały pojazd wydostał się na szosę radzymińską, na ów 721 13| się na szosę radzymińską, na ów niepozorny szlak, co 722 13| dwoma tygodniami ściągał na siebie oczy całej Polski, 723 13| drutu i szeregiem rowów na pobrzeżu lasów, a przed 724 13| objechać, zbaczając z traktu na łąkę, automobil zarznął 725 13| windować ciężkie pudło do góry. Na szczęście żołnierze, zatrudnieni 726 13| cały samochód wydźwignięto na grunt stalszy. Nim jednak 727 13| mieliśmy wrażenie, sami na wzór samochodu, w topiel 728 13| gdy już stanęliśmy znowu na bitym trakcie. Gdy wreszcie 729 13| miasteczka, spostrzegliśmy most na Bugu w stanie opłakanego 730 13| Józef Haller bawi właśnie na probostwie. Zziębnięci i 731 13| wytrwałym antyalkoholikiem. Na szczęście, drzwi mieszkania 732 13| Jusseranda. Trafiliśmy właśnie na sam środek relacji kanonika 733 13| kminkówki, a choćby "czystej". Na szczęście ksiądz wikary, 734 13| poczęła, oczy nasze ujrzały na jawie cukier kostkowy w 735 13| przyrodzoną Potęgą!...~Wejrzawszy na ów cukier, tak doskonały, 736 13| bibliotekarskiej Rapperswylu, w izbie na drugim piętrze, o prastarym, 737 13| zamordowaną w bestialski sposób na ulicach Berlina przez rozjuszoną 738 13| stos jego listów, w których na licznych arkuszach spisane 739 13| tłumaczenia pewnych moich pisanin na język niemiecki. Ponieważ, 740 13| zostawionego przezeń w Wyszkowie i, na rachunek ewentualnych, da 741 13| Feliksa Kohna. Widywałem go na procesie Stanisława Brzozowskiego 742 13| w kajdanach widywało się na zbiorowej fotografii "proletariatczyków" 743 13| w mej obecności, sprawia na mnie obmierzłe wrażenie 744 13| odegrania wielkiej roli na placach, tylekroć przez 745 13| ambasadorowi Jusserandowi na francuski opowieść księdza 746 13| powtarzać te lokucje i dyskusje na temat wolnej woli, rewolucji, 747 13| ust do ust mogłyby stracić na prawdziwości i dokładności. 748 13| bronią pilnowała ich kwatery na plebanii, jeździli znakomitym 749 13| ludzie tego rodzaju zarabiają na to dostatnie życie? Głosząc 750 13| prawa, opartego jedynie na pracy, sami stoją na poziomie 751 13| jedynie na pracy, sami stoją na poziomie wszystkich zwyczajnych 752 13| odziedziczyli lub posiedli na mocy takiej lub owakiej 753 13| owakiej intrygi.)~Szyby okien na probostwie były powybijane 754 13| wcale, sami wdrapują się na samą wyniosłość, wyślizganą 755 13| wybrał, czy ich ktokolwiek na tej ziemi mianował? Lud 756 13| naznaczał żadnego z nich na godność, którą sobie wybrali. 757 13| inwazji carów moskiewskich na ziemię polską. I tamci stawali 758 13| swoją dla chłopów polskich na nieprzeliczonej ilości bagnetów. 759 13| swej władzy przyprowadzili na nasze pola, na nasze nędzne 760 13| przyprowadzili na nasze pola, na nasze nędzne miasteczka, 761 13| nasze nędzne miasteczka, na dwory i chałupy posiedzicieli, 762 13| i chałupy posiedzicieli, na miasta przywalone brudem 763 13| głowy podnieśli, całą Moskwę na nas zwalili. Na ich sumieniu 764 13| całą Moskwę na nas zwalili. Na ich sumieniu leżą zgwałcenia 765 13| naszych dziewcząt i kobiet. Na ich sumieniu leży zniweczenie 766 13| wskrzeszonej, ściągnęło na tego ducha batog bolszewicki. 767 13| istniejąca niewątpliwie wszędzie na świecie, jako wyraz siły 768 13| Gdy to dostrzec mógł każdy na widowni publicznej, w głębiach 769 13| miasteczek, żyjąc z dnia na dzień na komornym, nie mając 770 13| miasteczek, żyjąc z dnia na dzień na komornym, nie mając gdzie 771 13| ludzi chodziło rokrocznie na roboty sezonowe do Niemiec, 772 13| tych głosów. Gdyby nie było na ziemiach w jedno złączonych, 773 13| tych rzesz bez roli, które na miliony się liczą w samym 774 13| bezdomnych za hasło swoje wypisał na sztandarze? Nie zostały 775 13| wysłuchane głosy, ażeby na sztandarze Polski nowej 776 13| głosów tych. I oto teraz na ostrzu bagnetu Chińczyka, 777 13| żołnierskim nędzarze, którzy na własność w ojczyźnie mają 778 13| tylko grób, i z męstwem, na którego widok oniemiał z 779 13| w chwili najazdu Moskali na kraj stawał do obrony swego 780 13| obrazów i pamiątek, swej chaty na działku ziemi, zagrody i 781 13| inteligencją, z gospodarzami na roli i robotnikiem fabrycznym 782 13| robotnikiem fabrycznym wyruszył na wroga, w boju krwią ociekał 783 13| Ta sama krew ofiarna i na zawsze dla nas święta, co 784 13| nas święta, co wytrysła na polu bitwy pod Warszawą 785 13| bezrolnych chłopów. Musimy teraz na krew się powoływać, wzywając 786 13| wolni, kamieniem potępienia na wszystkich pismaków, co 787 13| Rzucajmy kamieniem potępienia na piastunów urzędu, którzy 788 13| Piłsudskiego". Świat pracy na zachodzie i na wschodzie, 789 13| Świat pracy na zachodzie i na wschodzie, w Anglii, we 790 13| burżuazyjnej Europy, niosącym na ostrzu swej broni klęskę 791 13| pokonanie czerwonej armii na polu bitwy w obronie granic 792 13| świata. Pokonawszy bolszewizm na polu bitwy, należy go pokonać 793 13| pokonać w sednie jego idei. Na miejsce bolszewizmu należy 794 13| głów junackich, oślepiła na wieki tyle oczu harcerskich, 795 13| Pomerania, Śląsk Cieszyński! Na Pomorzu stoją puste szkoły, 796 13| zniszczone drogi, popalone mosty, na stacjach kolejowych, jak 797 13| podnosił cenę chleba...~Na odgłos strzałów, rozlegających 798 13| prawa ten najeźdźca. Kto na ziemię ojczystą, chociażby 799 13| ni miejscem spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla


1-500 | 501-799

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL