| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] wzywajac 1 wzywajacego 1 wzywal 2 z 635 za 153 zaba 1 zabarwiajac 1 | Frequency [« »] 921 w 818 sie 799 na 635 z 481 nie 476 do 255 ze | Stefan Zeromski Opowiadania IntraText - Concordances z |
Part
1 1 | wszystko, co żyło. Obdarte z liści, sczerniałe rokiciny 2 1 | sperką i żłopał gorzałę z taką naiwnością, jakby to 3 1 | jakby to była woda sodowa z sokiem porzeczkowym.~Konie 4 1 | należały do pewnego szlachetki z okolic Mławy. Stanowiły 5 1 | domostwa - wychodzili obydwaj z gospodarzem, wyprowadzali 6 1 | wozie, poczęło, jakoby wraz z zimnem, wsiąkać w niego 7 1 | klejnoty ludzkiego ducha i drwi z ich wartości ubierając tę 8 1 | na łbie włosami i wypędzi z mysich nor wszystkich metafizyków 9 1 | jest zbója i zdrajcy, tyle z niego wywleką na widok publiczny, 10 1 | Uciekający wóz spostrzeżono. Z szeregów postępującego wojska 11 1 | namyślał się, co wywlec z wozu do obrony: pałasz czy 12 1 | swoich i zaczął jednemu z nich zdejmować kantar ze 13 1 | i ściągać chomąto, jakby z zamiarem puszczenia na wolność 14 1 | stron go otoczyło. Jeden z nich, nie mówiąc ani słowa, 15 1 | do podwładnych starszy, z naszywką na ramieniu - to 16 1 | wrzasnął żołdak.~Dwu z nich odsadziło się natychmiast 17 1 | mnie...~Zerwali się w skok z miejsca zgodnym susem i 18 1 | Andrzeja. Żołnierze zsiedli z koni i zrewidowali puste 19 1 | wskoczyli na siodła i nabrawszy z wozu po kilka sztuk dobrych 20 1 | niby przestrzeń bez końca. Z tą nadzieją w sercu umarł. 21 1 | przedniego koła wozu. Szarpnął ją z całej mocy i okropnie złamał 22 1 | po długim mocowaniu się z wichurą siadało na zagonach 23 1 | wichurą siadało na zagonach z daleka.~Koń żyjący wciąż 24 1 | wrony, powolnymi kroki, z nogi na nogę postępujące 25 1 | postęp trupojadów. Wrony z wielką rozwagą, taktem, 26 1 | nozdrzy zabitego konia, z których sączył się jeszcze 27 1 | lecz człowiek ubogi, chłop z wioski najbliższej. Na działku, 28 1 | Wyrzekłszy ostatnie amen, już z błyskiem pożądliwości w 29 1 | znalazł. Obdarł tedy trupa z sukmany, szmat zgrzebnych, 30 1 | garść i popędził je, tnąc z całej mocy. Konie nagle 31 1 | spojrzał i aż zakrył sobie oczy z obrzydzenia. Zaraz odwiązał 32 1 | Po południu zjawił się z kozikiem i zdjął skórę z 33 1 | z kozikiem i zdjął skórę z konia zastrzelonego przez 34 1 | sprawę i rozpatrywał ją z rozmaitych punktów. Mógłby 35 1 | paprać" moralnie i fizycznie. Z drugiej strony - bał się 36 1 | nie zatłukł szkapy i skóry z niej nie ściągnął. Koniec 37 1 | ocembrowania pozapadały się wraz z bryłami gliny, tworząc lochy 38 1 | wodnistego błota. Do jednej z tych dziur zaciągnął włościanin 39 1 | dylami i zielskiem i narzucił z wierzchu trochę gliny, aby 40 1 | cierpienie ludu, szedł ku domowi z odkrytą głową i z modlitwą 41 1 | domowi z odkrytą głową i z modlitwą na ustach. Dziwnie 42 1 | pięknymi. Głęboko, prawdziwie z całej duszy wielbił Boga 43 2 | drugiej warstwami, tworząc z ich krawędzi jakby wywrócone 44 2 | pamiętałem, jak przez sen, z czasów dzieciństwa. To ta 45 2 | uboga równina podlaska, z lekka powyginana w płaskie 46 2 | zmurszałe ze starości płoty z opadającymi żerdziami, te 47 2 | nie wyjeżdżałem zupełnie z Warszawy i, żyjąc jej życiem, 48 2 | rytmicznie badyle mietlicy z długimi ościami u plewek 49 2 | samorodnych altanek. W jednej z takich siedział, plecami 50 2 | rzadkie włosy. Bose nogi z zakrzywionymi i pozbijanymi 51 2 | zakrzywionymi i pozbijanymi palcami, z wypchniętymi w tył piętami, 52 2 | Obok niego leżał kancerek z kory olszowej, osadzony 53 2 | jakby myślenie - tę samą, z pałającymi posępnie oczami. 54 2 | Dziadowskie. Dawno ja się z dziewkami kochać przestał 55 2 | poukręcam, w glinę każde z osobna zalepię, w wągle 56 2 | sobie wszystko.~- Toż ty z Pratulina!~Chłopu dolna 57 2 | i oczy dziko błysnęły.~- Z Pratulina? - zapytał przewlekle: - 58 2 | oczy surowo, pokaszlując z cicha.~- Tyś miał dużą kolonię, 59 2 | w śladach ran ohydnych. Z oczu mu strzelił dziki blask, 60 2 | na rotę-m wojska wyszedł z krzyżem i piersi odkrył. 61 2 | gorzkość tylko miałem w sercu z modlitwy, z postów, umartwień. 62 2 | miałem w sercu z modlitwy, z postów, umartwień. Teraz 63 3 | podłogi bez ruchu, jakby z zimna skostniało, takie 64 3 | nawałnica ponurych myśli. Gdy z mrocznych kątów izby wychylać 65 3 | w same ślepie, dźwignęła z niemocy ducha biedna odwaga 66 3 | cygaro. Chełpiłem się niegdyś z moich zdolności do matematyki, 67 3 | oczy mi na wierzch wyłaziły z pychy, gdy koleżkowie kpinkowali, 68 3 | różniczkowego, rozwiązywałem z nudów algebraiczne zadanie 69 3 | byłego profesora w jednym z uniwersytetów angielskich. 70 3 | przesylabizował, profesor odebrał go z rąk moich, złożył starannie, 71 3 | nos w papiery. Patrzałem z podziwieniem na jego łysy 72 3 | upłazy gór wynurzały się z niej kiedy niekiedy niby 73 3 | Pabianic, upraszając o posadę z płacą czterdzieści, trzydzieści, 74 3 | samych butów kozłowych z cholewami po dwie pary na 75 3 | prawie upalny. Był to jeden z pierwszych dni marca. Około 76 3 | sposobem wykręciłem się z lekcji, wypadłem na dwór, 77 3 | dźwigać zdławione grzbiety. Z dalekich pól szedł gęsty 78 3 | ich skrzydła strzepywały z gałązek lód i osędzieliznę, 79 3 | wierzchu śniegowej skorupy, z cicha, radośnie szemrząc. 80 3 | stawiałem tamy... Cieszyłem się z głębi serca, że skostniałym 81 3 | budzę się po twardym śnie z tym nieujętym bólem w próżni. 82 3 | jasnozielone fale biegły z jakiegoś nieznanego miejsca 83 3 | spaja pokolenia umierające z rodzącymi się, wypływa z 84 3 | z rodzącymi się, wypływa z tego, co jest niezbędne 85 3 | klątwę my na sobie dźwigamy z Piotrusiem! Dziedzictwo 86 3 | człowieczeństwa; przez nie, razem z owocami pracy, pozostawia 87 3 | porządkiem praca przechodzi z rąk do rąk, gromadzi się, 88 3 | popełnione, a nieszczęście z krwią się przekazuje. Dziedzictwo 89 3 | starości, namiętność obcowania z potomkami...~~- Ja to wszystko 90 3 | zwyrodnieli i zgoła znikli. Cóż z tego, że ja przystosowałem 91 3 | protekcjami, stypendiami z lewej ręki, pokornym całowaniem 92 3 | na torach kolejowych? Co z tego, że wyłamałem ze stawów 93 3 | stawów moje harde myślenie z takim trudem, jakbym wyłamywał 94 3 | kark i pracować jak ostatni z moich niegdyś parobków? 95 3 | moich niegdyś parobków? Co z tego, że zdławiwszy w sobie 96 3 | szerokim świecie istotą z mojej krwi. I nic się już 97 3 | Nagromadzi dowodów i wykaże z oczywistością nieodpartą, 98 3 | takich przyczyn wytrzebić by z dusz warto Może nawet... 99 3 | ręce.~Zimny pot spływa mu z czoła, serce uderza twardym, 100 3 | nagle skupionej i wyłamanej z głębi istoty moralnej, stara 101 3 | wyćwiczyć i wyostrzyć do walki z sofizmatami syna.~- Ja cię 102 3 | Blask księżycowego światła z wolna się przysuwa do łóżka 103 3 | kilka pierwszych stronic z dzieła Buckle'a.~Pan Teodor 104 3 | bawił się mały Teoś wraz z czeredą młodszego i starszego 105 3 | pięknego poranku celny strzał z procy naciągniętej ręką 106 3 | do gminazjum. I tam szedł z nagrodami z klasy do klasy, 107 3 | I tam szedł z nagrodami z klasy do klasy, cicho i 108 3 | się, wolał zawsze trzymać z grubymi rybami i asystować 109 3 | zapomniał o ubogiej familii z Krochmalnej ulicy. Prowadzał 110 3 | bliższych i dalszych kuzynów, z których każdy już po tygodniu 111 3 | elegancki, wyprostowany starzec z miną pana, zawsze wytwornie 112 3 | wyciągała ku niebu obdarte z poszycia krokwie jak kościotrupie 113 3 | Dziedzic?~- Można się z nim widzieć?~Osoba znikła 114 3 | Dominik.~Inżynier zeszedł z ganku i zajrzał za węgieł 115 3 | ludzie? Skądeście?~- Jesteśmy z kolei, chcemy rozmówić się 116 3 | kolei, chcemy rozmówić się z tutejszym panem - mówił 117 3 | tej chwili wynurzył się z mroku cień inny.~- Panowie 118 3 | Polichnowicz.~Drzwi prowadzące z ganku do sieni otwarły się 119 3 | popręgów, torb myśliwskich z przyborami do polowania; 120 3 | spoczywało olbrzymie psisko z familii dogów, a na wygniecionej 121 3 | wykręcania knota wydobyć z zakopconej lampki większy 122 3 | panowie - mówi zrzucając z krzesełek na ziemię porozmiatane 123 3 | po kawalersku, ale bo to z tymi sekwestratorami... 124 3 | do mnie należy... i cóż z tego?~- Pan z niej żadnego 125 3 | należy... i cóż z tego?~- Pan z niej żadnego zysku nie ciągnie?~- 126 3 | Jakiż ja zysk mogę ciągnąć z takiej góry? Kpisz pan czy 127 3 | Piesek zeskoczył znowu z kanapy, na którą się był 128 3 | bym kupił od pana kamień z tej góry i prawo wybierania 129 3 | Owszem, panie dobrodzieju, z największą przyjemnością.~- 130 3 | zarobisz...~Piesek znowu zlazł z kanapy. Bijakowski spoważniał 131 3 | Pan sądzisz, że masz z frajerem do czynienia - 132 3 | warta taka glinka zmieszana z pewną ilością piasku, bynajmniej 133 3 | się niespodziewanie głos z sąsiedniego pokoju. - Pan 134 3 | Może panowie kwaśnego mleka z kartoflami?...~- Nie, dziękujemy. 135 3 | spojrzeniem - pan Cedzyna z Kozikowa?~- Tak, niegdyś...~- 136 3 | się na gospodarce rolnej, z mozołem odróżniał pszenicę 137 3 | w oddali, jednocząc się z nieużytkami i pastwiskiem.~ 138 3 | pewnego razu - widziany z tej góry, podobny jest do 139 3 | zielony?~- Cóż panu przyjdzie z pasa zielonego albo i z 140 3 | z pasa zielonego albo i z samego tam bobiku? Żyta 141 3 | po czymże?... po kapuście z baraniną?~- Ależ to chłop 142 3 | zimioków" nasadzi, ale wcale z tego nie wynika, abyśmy 143 3 | Jules Polichnowicz wyjeżdżał z Zapłocia, unosząc w podróżnym 144 3 | kilka setek rubli. Folwark z ugorami, pustymi stodołami 145 3 | przez czas pewien spoglądał z rozkoszą na pochylone pola, 146 3 | staroszlachecki i wysokie topole z uschniętymi szczytami. Własny 147 3 | myśl o ugorach. Co począć z tymi ugorami? Czyliż doprawdy 148 3 | owczarnie? Jeździć co niedziela z rodziną do wiejskiego kościoła, 149 3 | siedziby wiejskiej, obserwować z małżonką zachody słońca, 150 3 | słońca, uganiać się (wraz z tąż małżonką) po pachnących 151 3 | że taki Cedzyna zdechnie z głodu, a nie ruszy tego, 152 3 | wkrótce na pola folwarku wraz z żonami, dziećmi, sprzężajem 153 3 | szkapy osadników ciągnęły z lasu belki i gonty, koła 154 3 | wpatrywały się w te kawałki ziemi z niepokojem i serca osnuwały 155 3 | łączyła okopcony szczyt komina z podnóżem białych turniczek. 156 3 | przestworzu niebieskim, wywabiły z dalekich wiosek, w lasach 157 3 | gromadę bezspodniowców z zapadniętymi brzuchami i 158 3 | bryły kamienia i formować z nich sklepienie, jak poznawać 159 3 | że kwas węglany wypędzony z tych brył został, jak unikać 160 3 | płomienie wchodzące do pieca z oddzielnych ognisk - itd.~ 161 3 | drąga i oskarda - zepchnięto z posad całe skały, zdruzgotano 162 3 | się to spotkanie siepaczy z kamiennymi masami, które, 163 3 | co tam polegli w boju z przyrodą.~Pan Dominik zasnął 164 3 | zobaczył idącą ku niemu z przeciwnego końca stawu 165 3 | stukanie w szybę, jakim jeden z robotników pełniący obowiązki 166 3 | znać nadzorcy, że idzie z naręczem drew palić w piecu. 167 3 | człowiek w krótkim paltocie, z walizką podróżną w ręku. 168 3 | naprzód i wymówił cicho, z niewypowiedzianą słodyczą:~- 169 3 | razem ze łzami. Wydarł mu z rąk walizkę, rozpiął palto, 170 3 | na stół wszystkie butelki z octem, z naftą, z terpentyną 171 3 | wszystkie butelki z octem, z naftą, z terpentyną i gorzałką, 172 3 | butelki z octem, z naftą, z terpentyną i gorzałką, szukał 173 3 | starożytną, familijną sofę z wierzchem ruchomym.~Pan 174 3 | na palcach, wyniósł się z mieszkania. Zaledwie doktór 175 3 | jeszcze ostatnia, a trzecia z rzędu noc spędzona w wagonie. 176 3 | lecz w wąskim przedziale, z głową opartą o drżącą drewnianą 177 3 | jasnofioletowa perzyna powlekała ją z wolna, a po niej migały 178 3 | perpendykuł rozdziawia usta i pęka z radosnego śmiechu. Wewnątrz 179 3 | łzę, co wytoczywszy się z oka starszego pana Cedzyny, 180 3 | wielka łza! Pac! - zleciała z łoskutem na przyszwę lewego 181 3 | śmiesznie i niezgrabnie zdejmuje z wąsa dwoma palcami.. Te 182 3 | pomyśl... gdyby choć jedna z tych łez upadła na twoją 183 3 | wszak ona strąciłaby cię z oblicza ziemi - ach, tylko 184 3 | zamieszanie, łoskot - i powoli, z majestatem niedołężnie naśladującym 185 3 | spod śniegu. Od rana kapały z dachów wielkie, brudne krople; 186 3 | odległe.~O godzinie pierwszej z południa pan Dominik powracał 187 3 | południa pan Dominik powracał z powiatowego miasteczka wynajętą 188 3 | wałachów i wspaniałymi saniami, z furmanem w złotawej liberii, 189 3 | sanek i wszedł do sieni, z hałasem otrzepując buty 190 3 | tam! - odpowiedział syn z przymusem. - A cóżeś taki 191 3 | przyćmiło się smutkiem. Chodził z kąta w kąt, nerwowo paląc 192 3 | mógł jakoś dźwignąć się z miejsca. Młody człowiek 193 3 | kartką.~- Proszę ojca - rzekł z żalem i smutkiem w głosie - 194 3 | możesz także przekonać się z rachunków. Daję ci zresztą 195 3 | się choć trochę wywiązać z powinności ojcowskiej.~- 196 3 | ukończeniu produkcji składa się z kapitału stałego (oznaczmy 197 3 | oznaczmy go literą c), z kapitału zmiennego, czyli 198 3 | najemników (dajmy na to v), i z tak zwanej wartości dodatkowej, 199 3 | zwłokami.~Stary obojętnie i z pogardą patrzał na krzątanie 200 3 | wspólnego mieć nie będę z panami Bijakowskimi. Nikt 201 3 | oschle. - Jesteś w niezgodzie z samym sobą, znakomity filozofie.~- 202 3 | młody człowiek zdjął palto z kołka i począł leniwie naciągać 203 3 | plecami: Słyszał, jak drzwi z cicha skrzypnęły i zawarły 204 3 | zupełnej, że graniczyła prawie z zadowoleniem.~- Dobrze, 205 3 | się i rosły w oczach, idąc z dołu do góry, fantastyczne 206 3 | Starzec przypatrywał im się z zajęciem i myślał o czymś 207 3 | zaciekawiają, tak bawią...~Z zadumy obudził go dopiero 208 3 | Wziął czapkę i wyszedł z pokoju.~Ku stacji kolejowej 209 3 | pokoju.~Ku stacji kolejowej z wolna zbliżał się pociąg, 210 3 | na połowie drogi, ujrzał z daleka sylwetkę człowieka 211 3 | wraca. Wkrótce zrównał się z tym człowiekiem: był to 212 3 | człowiekiem: był to strycharz z cegielni, młody i wesoły 213 3 | sięgał co chwila ręką, jakby z zamiarem przywołania strycharza. 214 3 | okrutnej drodze. Nad każdym z tych śladów zatrzymywał 215 3 | macał go laską... Nad każdym z piersi jego wydzierał się 216 3 | Pisma zebrane. Pod red. Z. Golińskiego, t. 1 Opowiadania. 217 3 | t. 1 Opowiadania. Oprac. Z.J. Adamczyk, Warszawa 1981, 218 4 | domu doktór Paweł Obarecki z winta, za pośrednictwem 219 4 | życzenia księdzu plcbanowi wraz z aptekarzem, poczciarzem 220 4 | w ciągu ośmnastu godzin z rzędu. Powróciwszy, drzwi 221 4 | wpatrywał się przede wszystkim z uporem w okno, bez żadnego 222 4 | pęd odśrodkowy niedostatku z ogniska życia umysłowego 223 4 | do Obrzydłówka, podlega z upływem czasu, wskutek dżdżów 224 4 | takiego stanu, jaki graniczy z usposobieniem poprzedzającym 225 4 | był przez Obrzydłówek wraz z mózgiem, sercem i energią - 226 4 | leżeć na szezlongu choćby z nic zapalonym papierosem 227 4 | Gwizdanie i dysertacje z gospodynią, raz przyzwoitsze ( 228 4 | na połowę niebios chmura z potwornymi odnogami w kształcie 229 4 | siecze... Myśl zbierała z tego krajobrazu smutek, 230 4 | lenistwo zabójcze, wytrącające z rąk ofiary nawet nowele 231 4 | świadomego samobadania bystro, z szaloną gwałtownością napływających 232 4 | szamotania się graniczącego z wściekłością, szlachetnych 233 4 | więcej dotkliwego cierpienia. Z "metafizyki" można się było 234 4 | można się było wyspać jak z bólu głowy, by wstać nazajutrz 235 4 | głowy, by wstać nazajutrz z umysłem odświeżonym, energiczniejszym 236 4 | zaraz po ukończeniu studiów, z umysłem rozwidnionym zorzą 237 4 | pożytecznych myśli, tudzież z kilkoma rublami w kieszeni. 238 4 | wybudowali, trzymając się z farmaceutą za ręce, wspaniałe 239 4 | wypowiadane patetycznie z rozmaitych "punktów widzenia", 240 4 | higieny, badał, pracował z fanatyzmem, z uporem, bez 241 4 | pracował z fanatyzmem, z uporem, bez snu i odpoczynku. 242 4 | wykleić bibułą i czuwać nocą z rewolwerem w prawicy. Wprawione 243 4 | jakoby młody doktór obcował z duchami ciemności, oczerniono 244 4 | że jego energia staje się z wolna "dziedzictwem robaków". 245 4 | robaków". Zetknięcie bliskie z ciemną masą ludu rozczarowało 246 4 | namowy, istne prelekcje z zakresu higieny upadały 247 4 | zimę, wygrzebujący w marcu z cudzych pól zgniłe, zeszłoroczne 248 4 | kartofle w celu czynienia sobie z nich podpłomyków, mielący 249 4 | żytniej, gotujący kaszę z niedojrzałego ziarna, nabranego 250 4 | płomyczek nad jego głową, z którym tu przyszedł i którym 251 4 | zamknięta i doktór sam jedynie z niej korzystał.~Co za męczarnia 252 4 | me miał już jednak nikt z całej jego ówczesnej "działalności" 253 4 | okoliczności sami troglodyci "z dziada pradziada", którzy 254 4 | niewspółczesny. Jednemu z nich złożył doktór Paweł 255 4 | Obcować jednak zbyt często z plebanem - markotnie jest 256 4 | absolutnego przebywania z samym sobą, usiłował zbliżyć 257 4 | jakie człowieka zespalają z przyrodą. Żadnych jednak 258 4 | codziennie biedny doktór z parasolem... Droga ta nie 259 4 | Lata upływały. Zarządzono z inicjatywy księdza plebana 260 4 | orać" w wincie, choć doktór z obrzydzeniem zawsze patrzył 261 4 | zmniejszyło. Zaczął chodzić z wizytą do aptekarza i emablować 262 4 | niebezpieczną, i opowiadającej z przedziwnym zapałem, a bez 263 4 | mógł rozmawiać, to jedynie z ludźmi będącymi w jakiej 264 4 | wszelkiej myśli szerszej. Z wielkich widnokręgów, ledwie 265 4 | się w początkach umierania z goryczą, żalem, zawiścią, 266 4 | żalem, zawiścią, następnie - z ostrożnością człowieka mającego 267 4 | zasób doświadczenia, później z niedowierzaniem, wkrótce 268 4 | niedowierzaniem, wkrótce potem z półuśmiechem, potem ze zdecydowanym 269 4 | gdy siedział po powrocie z imienin księdza proboszcza, 270 4 | metafizyka" opanowywała go z dawną siłą. Już podczas 271 4 | aptekarz znowu, który zaczął ni z tego, ni z owego studiować 272 4 | który zaczął ni z tego, ni z owego studiować Historię 273 4 | go kiedykolwiek, będzie, z daleka zachodząc, wskazywał 274 4 | aptekarzowych nakręcaniem mu z lekka kości policzkowej, 275 4 | dlaczego nie wyrywa się z tego błota, czemu jest leniuchem, 276 4 | odgarnął pięścią włosy z czoła. wyprostował się i 277 4 | niebezpieczeństwa. Wdział z nagłym ożywieniem grube 278 4 | odmotał parciane lejce z kłonicy, konie zaciął. Pomknęli.~- 279 4 | doktór.~- Będzie ta może z trzy mile, może nie ma... - 280 4 | zbłądzisz?~Chłop obejrzał się z uśmiechem ironicznym. - 281 4 | saniach i wołać po chłopsku, z całych sił w ten głuchy, 282 4 | wzmógł, dał jednostajnie, z hukiem przechodzącym od 283 4 | głuche largo; śnieg zacinał z boku.~- Strzeżcie drogi, 284 4 | Kłęby śniegu, zdzierane z ziemi przez wiatr, leciały 285 4 | chwilami wywierało się z ziemi piekło huku i szła 286 4 | łamać je i upadać nagle z łoskotem. Wtedy rozpryskało 287 4 | olbrzymie koła, że doganiają z tyłu, zabiegają z przodu, 288 4 | doganiają z tyłu, zabiegają z przodu, z boku i sypią po 289 4 | tyłu, zabiegają z przodu, z boku i sypią po szczypcie 290 4 | drodze; sanie posuwały się z wolna, uderzając końcami 291 4 | Gospodarzu! - zawołał z trwogą - a gdzie my jesteśmy? - 292 4 | zerwała się, ujrzawszy go, z łóżka, poprawiła chustkę 293 4 | tej norze nie było trudno: z pieca rozchodziło się takie 294 4 | Stanisławo... Chora leniwie i z wysiłkiem dźwignęła powieki, 295 4 | Co chwila otwierała usta, z wysiłkiem, jak karp, połykając 296 4 | załamując ręce. Gorączkowo, z trwogą i żalem zaczął ją 297 4 | wyszeptał blednąc.~Z wściekłością ściskał sobie 298 4 | mu się do nóg i wyszedł z sołtysem.~- Ta nauczycielka 299 4 | bodaj.~- Trzy zimy. Nikt tu z nią nie mieszkał?~- A któż 300 4 | czasu do czasu przy łóżku i z gniewem, od którego bielały 301 4 | można, ale i nie warto. Z życia nie zrobisz jakiegoś 302 4 | się tej twarzy znajomej z jakąś nienasyconą ciekawością 303 4 | sam, aby myśleć, myśleć...~Z pokoju nauczycielki wszedł 304 4 | niż cierpienie. Można się z tego obudzić natychmiast: 305 4 | niemal po brunatnym błocie z ulicy Długiej, aby o trzy 306 4 | że niezwłocznie wyskoczył z tramwaju, tracąc tym sposobem 307 4 | nadaremnie.~Zaledwie mu znikła z oczu, znikały z pamięci 308 4 | mu znikła z oczu, znikały z pamięci jej rysy -zostawało 309 4 | Obłok ten goniły jego myśli z tęskną i pokorną bojaźnią, 310 4 | tęskną i pokorną bojaźnią, z odrobiną nieuchwytnego żalu, 311 4 | oczy...~Podówczas jeden z jego kolegów, tak zwany " 312 4 | niespodziewanie "wziął" i ożenił się z ubogą jak mysz kościelna 313 4 | Udzielali oboje korepetycji z takim zapałem, że rozbiegłszy 314 4 | Można się tam było zawsze z kimś spotkać, zaznajomić 315 4 | kimś spotkać, zaznajomić z nie znanymi do owej pory 316 4 | owej pory wielkimi ludźmi, z koleżankami gospodyni, a 317 4 | Jakże pobladł Obarecki z radości, gdy wchodząc pewnego 318 4 | gronie koleżanek! Rozmawiał z nią i aż do nieprzyzwoitości 319 4 | marzyć ani myśleć, tylko być z nią całą duszą, wszystką 320 4 | obrazy, które wydzierają się z serca. Pamiętał jej octy 321 4 | cudownymi liniami kojarzyły się z zarysem piersi i szyi. Panienka 322 4 | skroniach jej nabrzmiały żyły, z zagiętych ku dołowi kątów 323 4 | powietrze wpadało do ust z głośnym świstem. Doktór 324 4 | twarzy, dotykał ich wargami z wydzierającym mu się z piersi 325 4 | wargami z wydzierającym mu się z piersi szlochaniem.~- Stasiu, 326 4 | młodość zbudziła się w nim z letargu. Wszystko teraz 327 4 | pełnienia uczynków, które z serca płyną. Boleść i nadzieja 328 4 | temperaturę, chora otwarła z wolna oczy, które w mroku 329 4 | czarnymi, patrzyła w niego z uporem i wyszeptała jakimś 330 4 | wiatr, choć burza ucichła. Z chat wychodziły kobiety 331 4 | Parobcy "zadawali" bydłu, z kominów dym się wznosił. 332 4 | się wznosił. Tu i owdzie z otwartych na chwilę drzwi 333 4 | krótki wrzask wydarł mu się z ust wykrzywionych prawie 334 4 | niby koła nie nasmarowane z przeraźliwym skrzypieniem.~ 335 4 | rozkazał, aby zbić trumnę z czterech desek nie heblowanych, 336 4 | słyszysz! - mówił do stolarza z tajoną wściekłością - cztery 337 4 | ta jej rodzina?...~Zaczął z tępą, idiotyczną zapobiegliwością 338 4 | Tryptolemosa oraz innych wielu z półbogów, którzy itd. W 339 4 | kącie do pieca, przestępując z nogi na nogę. Zwierzęca 340 4 | zmęczone i straszne, wyglądała z nich, jak z podziemnej jaskini, 341 4 | straszne, wyglądała z nich, jak z podziemnej jaskini, chłopska, 342 4 | pożyczyła - mówił wyciągając z zanadrza kilka wyszarzanych 343 4 | była ogromna niesymetria z nim samym, coś, co wyważało 344 4 | samym, coś, co wyważało z głębi jego duszy ostateczny 345 4 | otaczać tęczy, która uniosła z ziemi tę głupią dziewczynę. 346 4 | prawie optymaci obrzydłowscy, z wyjątkiem krzykliwych, prawda, 347 5 | zapalczywie, że aż omdlewałem z gorąca. Upalne dnie czerwcowe 348 5 | jako chodzące wysychanie z tęsknoty... "Bieda" przybija 349 5 | Właśnie podczas jednego z takich wyczekiwań na przybycie 350 5 | smutnym truchtem", marząc z przymkniętymi powiekami 351 5 | się żyło, lecz tak oto - z biedy - "wzięły" i wylazły. 352 5 | sekrecie przed wszystkimi, z łez... Uczuciowcem był pan 353 5 | Dość przymknąć oczy, aby z dziwną wyrazistością przypomnieć 354 5 | Wacio szkarlatynę, tamten z wyłażącymi z dziur w barchanowych 355 5 | szkarlatynę, tamten z wyłażącymi z dziur w barchanowych niezapominajkach 356 5 | kuferkach i krzesełkach kołdry z wytarganą watą, poduszki 357 5 | powykrzywianych butach i kurtce z wystrzępionymi łokciami, 358 5 | Ignacy siedział przy stoliku z głową bezwładnie leżącą 359 5 | Daj mi pan pokój. ~- Z gachem uciekła?~- Nie z 360 5 | Z gachem uciekła?~- Nie z żadnym gachem.~- A dzieci? 361 5 | jak patrzy lis zaszczuty, z odstrzelonymi nogami, gdy 362 5 | mnie ze strasznym smutkiem, z niewymowną zazdrością, jaką 363 5 | mówię panu, pary, suka, z gęby nie puściła, tylko 364 5 | Przeleżałem tam ze cztery, z pięć godzin; przyszedłem, 365 5 | widzieli, jak szła. Uleciałem z jakie pół mili: nie ma! 366 5 | bo mię w gardle ścisnęło, z sił opadłem. Jak mię zobaczyła, 367 5 | Jak mię zobaczyła, wzięła z drogi kamień jak bochenek 368 5 | poprzek drogi kładł - na nic! Z nią nie poradzi: nożami 369 5 | serca, nie mogły mi wygnać z oczu obrazu tej znędzniałej 370 6 | podkową wzgórz obdartych z lasu, płynęła struga rozlewając 371 6 | cyranki, krążyły kilkakroć z wyciągniętymi szyjami, przerywając 372 6 | wreszcie zapadły w trzciny, z łoskotem rozbijając wodę 373 6 | dziedzic taplał się po nich z wyżłem za kaczkami i bekasami 374 6 | odłogiem i wyleciawszy nagle z dziedzictwa nie oparł się 375 6 | dziedzic, biegał po polach z kijkiem i często nad błotami 376 6 | wygnał ze służby.~Odtąd Walek z babą siedział na komornym 377 6 | nieopisany. Ogromny, kościsty, z żelaznymi mięśniami chłop 378 6 | nogi chłopa; gdy taczki z deski na deskę przeskakują, 379 6 | kapusty zakupią, ziemniaków z pięć korcy, sukmanę, buty, 380 6 | ustępując w robocie.~I teraz oto z dala noc idzie. Dalekie, 381 6 | spotkanie fal mroku wstają z bagien inne, białawe, przejrzyste, 382 6 | niej chyłkiem, zabiegają z tyłu, cofają się, czają 383 6 | potrafi zedrzeć jej szmatkę z głowy, omotać sobie pięść 384 6 | w zapamiętałości wyrwać z błota rydel i ciąć przez 385 6 | odpowiedział nic, zrzucił z ramion szelkę od taczek, 386 6 | już nie mięśniami, nie z chłopską rozważną ekonomią 387 6 | mdliło w piersiach i leciały z oczu łzy gorzkie, grube, 388 7 | wstępuję na kręte schody z czerwonych cegieł, z których 389 7 | schody z czerwonych cegieł, z których każdą wyżłobiły 390 7 | naszej, jak posąg Kopernika z Krakowskiego Przedmieścia 391 7 | niesforne, jakby obłąkane, z przyjemnością zapuszczam 392 7 | niekiedy przemocą kraj kotary z liści lip i kasztanów, osłaniającej 393 7 | po zrujnowanej posadzce z piaskowca, wstępuje ostrożnie 394 7 | się, gałęzie sosen, grabów z ledwie rozwiniętymi listeczkami 395 7 | śmiertelnie na kamieniach, zawyje z bólu, zepnie na pazury, 396 7 | dwudziestoletni, mocno ospowaty, z głową w kształcie garnka, 397 7 | tylko w niedzielę i święta "z wystawieniem".~Oczy ma kalikancista 398 7 | ubranie jego składa się z dziwnie długiej zgrzebnej 399 7 | sięgające do kostek. Wielkie, z żółtej skóry chodaki bez 400 7 | godzinki, kalikować, jeździć z dobrodziejem "po kolędzie" 401 7 | młodej dziewczyny, jednej z najładniejszych i najbogatszych 402 7 | a tego nie ma... Gdzie? Z Marynką na zapłociu wyszczerzają 403 7 | nagle krajobraz rodzinny...~Z oczu Szymka spadały krople 404 7 | natchnieniu. Chwilami wiała z jego pieśni jakaś nieokiełznana, 405 8 | obawy śmierci, zwaliła nas z nóg, jak tylko gospodarz 406 8 | poście, nie rozbierając się z przemokłych i gnijących 407 8 | Podkurzono nas. Dym jak z komina tłoczył się do naszej 408 8 | tłoczył się do naszej sieni z drzwi izby sąsiedniej, paliły 409 8 | trzask, łoskot. Ten i ów z kolegów, których biłem po 410 8 | dotykała równina, jałowcem z rzadka porosła. Zaczaiłem 411 8 | pies. Zdawało mi się, że z tej strony nie ma nikogo.~ 412 8 | bagnet. Skoczyło do mnie z wrzaskiem ze dwudziestu 413 8 | dwadzieścia szabel. Zepchnąłem z siodła pierwszego, który 414 8 | krzepła.~Odgarnąłem ją z oczu, dźwignąłem się na 415 9 | pociągu. Wytrzeszczałem z nudów oczy do kilku po kolei 416 9 | jakaś młodziutka blondynka z białym noskiem, usteczkami 417 9 | usteczkami jak listki róży, z oczami jak listki błękitnej 418 9 | i roztargnionych. Jeden z nich szczególnie, jasny 419 9 | trzeci, pocieszyciel wybiegł~z wagonu i, gdy pociąg ruszył, 420 9 | bardzo długa, wybiegająca z jakichś nieznanych krosien, 421 9 | zgadłem ! - krew uciekła z te j twarzy, wargi zbielały 422 9 | się, szeroko rozwarte oczy z przerażeniem patrzały daleko, 423 9 | coś ożyło, jakby ręka z grożącym palcem wyciągała 424 9 | Wolałem przyglądać mu się z pilną i nienasyconą ciekawością 425 10| pełzła na jego dnie, blada z przerażenia wobec wielkich 426 10| zwieszających się nad nią z groźbą i szyderstwem - to 427 10| popołudnie niedzielne jednego z pierwszych dni września. 428 10| widzieć najdalsze przedmioty z całą wyrazistością ich zarysów. 429 10| mgła przesłaniały zagony z lekka wygięte, podobne do 430 10| szary, postarzały płotek z wierzbowych palików powiązanych 431 10| dziewczyny skupiły się opodal i z pobożnym wyrazem twarzy 432 11| płaskowzgórza i puściwszy z rąk lejce wysłał oczy na 433 11| ulubieni towarzysze wypraw pana z Műrtschensteinu. Z ojca 434 11| pana z Műrtschensteinu. Z ojca na syna przechodził 435 11| zwanego Kudłatym Niedźwiedziem z Gaster. W tyle, od szczytu 436 11| drucianą koszulę, spodnie z tęgiego rzemienia i chodaki 437 11| strzałami i topór wielki z jabłkowatym obuchem. Pomimo 438 11| stromych reglach spotkanie z pastuchem unikającym płacenia 439 11| górskie wichry wysiepały z gleby wielkie drzewo, zwaliły 440 11| drobne strumyczki, biegnąc z pośpiechem do jakiejś urwistej 441 11| aby stamtąd rzucić się z dzikim szumem na oślep, 442 11| Już kilkanaście dni baron z Műrtschensteinu wałęsał 443 11| wcale wysłał kilku ciurów, z przywódcą Radlobem na czele, 444 11| zmusić do wydania należności. Z twardego snu zbudziły go 445 11| oczami. Przez okrągłe szybki z grubego zielonego szkła, 446 11| Radlob, bardzo często razem z wydartym podatkiem przywoził 447 11| wydartym podatkiem przywoził z wycieczki zdobycz taką, 448 11| taką, skradzioną w nocy z pastuszego szałasu albo 449 11| dziewczynie i podniósł ją w rękach z ziemi. Zaśmiał się radośnie 450 11| podarły na niej kaftan z wyprawnej, włosem na wierzch 451 11| odwróconej skóry i spódnicę z grubej wełnianej tkaniny. 452 11| rozumiała go wcale i zaczęła z krzykiem coś mówić w narzeczu 453 11| Kiedy tak patrzał na nią z zachwytem, nagle rzuciła 454 11| podparciem ramienia wywaliła z ram okno i chciała skoczyć 455 11| Na chwilę nie spuszczała z oka ani jego ręki, ani topora 456 11| dokąd też poszła. Zsiadł z konia i prowadząc go za 457 11| myślał o tej dziewczynie z niechęcią, nawet z odrazą, 458 11| dziewczynie z niechęcią, nawet z odrazą, w głębi której był 459 11| bolesny czy wstyd niespokojny. Z dnia na dzień ten wstyd 460 11| rana. Następnie stała się z Rudolfem von Speerbach rzecz 461 11| miejsca, gdzie spuścił brankę z powroza, i patrzał na dzikie 462 11| Głuchy jęk pian bijących z wściekłością o granit, ryk 463 11| potoku, który się wydziera z kamiennego więzienia - sprawiały 464 11| pożółkłej już trawie, a z nich widać było wielkie 465 11| turnie. Wyszedł już był z chmur Glarnisch ze swym 466 11| nachylonego stołu; niezmierny Tódi z grzbietem zgarbionym pod 467 11| trzęsły się w oparze wstającym z nich za sprawą promieni 468 11| trawach skręciła na jednym z takich placów znowu ku szczytowi. 469 11| głębokiej ciszy śpiew dochodzący z oddali. Wkrótce koń stanął 470 11| wnętrza. Rudolf zsunął się z konia, podszedł zza węgła 471 11| sięgającą zaledwie do kolan, z tkaniny najgrubszej, jaką 472 11| drzwi stało kilka kazubów z olszowej kory, pełnych poziomek.~ 473 11| i ścianę. Starzec wstał z klęczek i nie przestając 474 11| jego obwisłych powiekach. Z nagła przestał śpiewać, 475 11| głową.~- Przyłbica Kudłacza z Gaster. Tak to, tak... - 476 11| może sam nim jesteś, zbójem z Műrtschensteinu?~- Tak, 477 11| Műrtschensteinie - rzekł dziad z uśmiechem. - Zbójem jesteś, 478 11| stary pustelnik wyrwał się z rąk siłacza, dźwignął swe 479 11| podszedł do ściany i zerwawszy z niej mały krzyż żelazny 480 11| twe, poddanych i chłopów z posłuszeństwa, odłączę cię 481 11| kościele, ażebyś zdechł z głodu i przez psy był rozszarpany 482 11| Rycerz tyłem wycofał się z izby i usiłował wskoczyć 483 11| błyskiem w oczach szedł z wolna ku starcowi.~- Grozisz 484 11| co mi grozisz? - szeptał z cicha.~- Jestem Recho, baron 485 11| poszedł na wyprawę do Lombardu z cesarzem Ottonem i tam... 486 11| i hełm! Pójdziesz bosy, z odkrytą głową do Lucerny 487 12| miniony i nie istniejący, z bronią na ramieniu, nachyla 488 12| gliniastym dnie potoku, co z mej góry rodzimej spada 489 12| łupie w zębach. Zarośla z brzegu na brzeg przerzucone 490 12| kukułka bawi się w chowanego z rozbawioną, z rozigraną 491 12| chowanego z rozbawioną, z rozigraną dziecięcą duszą. 492 12| nakrapiane i pisane motyle latają z miejsca na miejsce, jakby 493 12| szmer ponika wyrywa się z łożyska, chcąc się do zabawy 494 12| ciągu wielu młodości lat z wodami żywymi tej leśnej 495 12| tej leśnej Nidy, co się z czystych potoków w bujną 496 12| na bokach. Wyrzucała mię z wnętrza swego na powierzchnię 497 12| Byłem myśliwcem i rybakiem - z nazwy zresztą bardziej niż 498 12| niesceniczne i chybione, z powstańczych legend tego 499 12| powieści o chłopie Marku z Krajna, co w powstaniu własną 500 12| przeklętym i wyklętym zdrajcy z tejże wsi - Janicu - co