Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
niczyje 2
niczym 3
nidy 1
nie 481
nieba 2
niebacznie 1
niebezpieczenstwa 1
Frequency    [«  »]
818 sie
799 na
635 z
481 nie
476 do
255 ze
231 jak
Stefan Zeromski
Opowiadania

IntraText - Concordances

nie

    Part
1 1 | Ani jeden żywy promień nie zdołał przebić powodzi chmur, 2 1 | i kilkanaście pałaszów, nie licząc broni drobniejszej. 3 1 | wyprowadzali konie cichaczem, aby nie budzić parobka, wytaczali 4 1 | szczęśliwie wyminął. Ale nie takie to już były czasy... 5 1 | jeszcze chodził po broń, jeden nie upadał na duchu. Gdyby nie 6 1 | nie upadał na duchu. Gdyby nie on, i sama partia byłaby 7 1 | zawziął. W miarę tego jak nie tylko do głębi nastrojów 8 1 | uczucie nędzy. W kieszeni nie miał już ani okruszyny chleba 9 1 | czy tam inaczej brany), nie mogły być przyczyną owego 10 1 | przyczyną owego uczucia nędzy. Nie sam głód również i nie samo 11 1 | Nie sam głód również i nie samo zimno je wywoływało. 12 1 | spostrzeżeń, owa bieda okrutna, co nie waha się wtargnąć do miejsca 13 1 | pogwizdując - przegrane nie tylko do ostatniej nitki, 14 1 | ciemnoty. Czego dawniej nie ważyłby się jeden drugiemu 15 1 | miejscu i zaczął uciekać. Nie chciał, a raczej nie mógł 16 1 | uciekać. Nie chciał, a raczej nie mógł odwrócić głowy, ażeby 17 1 | mu się, że umknie na bok nie postrzeżony. Nieszczęście 18 1 | patrząc już na to zjawisko, nie mógł zrozumieć, czy ci ludzie 19 1 | obrony: pałasz czy sztucer nie nabity?~Zanim wszakże cokolwiek 20 1 | otoczyło. Jeden z nich, nie mówiąc ani słowa, począł 21 1 | wzgardliwie i w sercu zsiadło się nie to męstwo, lecz pogarda, 22 1 | Głupiś! - odrzekł Winrych nie podnosząc głowy.~- Do czyjej 23 1 | polaczyszka! - Głupiś!~- To nie chłop - rzekł do podwładnych 24 1 | szczególnym głosem wymówił:~- Nie zabijajcie mnie...~Zerwali 25 1 | oddziałek powstańczy, toteż nie miał czasu zawrócić po broń 26 1 | przestała, choć wiatr wcale nie ucichł. Chmury leciały wysoko, 27 1 | jej dla wielkiego bólu już nie usiłował. Obnażona kość 28 1 | do dużej, szarej bestii. Nie był to wcale poetyczny szakal, 29 1 | szukać trzosa. Nic tam już nie znalazł. Obdarł tedy trupa 30 1 | udusić. Założył jej też, nie zwlekając, linkę na kark, 31 1 | za jednym zamachem, ale nie chciało mu się "paprać" 32 1 | drugiej strony - bał się nie na żarty, aby ktoś w nocy 33 1 | na żarty, aby ktoś w nocy nie zakradł się cichaczem, nie 34 1 | nie zakradł się cichaczem, nie zatłukł szkapy i skóry z 35 1 | zatłukł szkapy i skóry z niej nie ściągnął. Koniec końców, 36 1 | grzesznemu... Może i nikt nie widział, może i nie przyjdzie 37 1 | nikt nie widział, może i nie przyjdzie po skórę. Dobre 38 1 | gliny, aby tego żeru wrony nie wytropiły.~Tak bez wiedzy 39 2 | ciągu kilku lat ostatnich nie wyjeżdżałem zupełnie z Warszawy 40 2 | Moskali", na chorobę dziwną, nie dającą się określić, lecz 41 2 | szarpaniu żył. Choroba ta nie jest ani sentymentalizmem, 42 2 | łapcia lipowego, że mię nie spostrzegł. Obok niego leżał 43 2 | żaby tej paskudnej nagnać nie mogę. Taka mądra i żaba 44 2 | bydło chodzi, po pastwisku nie siedzi, po trawie skacze, 45 2 | zaznałeś. A ty, panulu, skąd?~Nie odpowiadając zapytałem wymijająco: - 46 2 | kule pokładę - pałek skubać nie trzeba, bo do gliny przyschną, 47 2 | sołtysem pamiętam...~- Coś ja nie przypomnę... dawny to czas - 48 2 | jaki, powiatowy może - a?~- Nie, bracie...~Popatrzył na 49 2 | gałganach chodzę, strawy ciepłej nie mam - ot jak... A żonka 50 2 | Jezusowi - a na mnie on nie wejrzał, a na cały naród 51 2 | a na cały naród chłopski nie wejrzał, w rękę oprawców 52 2 | służył ja Jemu wiernie, nie gębą - ot jak!~Gwałtownym 53 2 | ochrypłym:~- Ja się Jego nie zapierał, na rotę-m wojska 54 2 | sprawiedliwy, toby na świecie nie było tego katowstwa.~Widziałem 55 2 | Gadki księdzowskie!~Tu nie ma prawdy - to gdzież ona? 56 2 | rzecz wiem. Gruntu mi Moskal nie oddał, bo żona, powiada, 57 2 | przecie niczyje, ludzkie, nie jego - pieczątki nie nałoży.~- 58 2 | ludzkie, nie jego - pieczątki nie nałoży.~- A któż te grzybki 59 2 | dla ciebie?~- Tego to i ty nie wiesz, panulku... Samo ono 60 2 | hoduje, zioła przeróżne, a nie ukrzywdzi nikogo, nikt ta 61 2 | ukrzywdzi nikogo, nikt ta za nie w skórę nie dostał - tak 62 2 | nikt ta za nie w skórę nie dostał - tak to... Idzi, 63 2 | tak to... Idzi, panulu, a nie gadaj Moskalikom nic, bo 64 3 | cicho, choć stary jegomość nie śpi. Oparłszy się plecami 65 3 | do określenia ulgę. Gdyby nie te dwa litościwe szmery, 66 3 | do miasta Hull? Czemu nie kogo innego spotyka takie 67 3 | u butów, można pracować nie tylko nad zdobyciem nowych 68 3 | jeżeli jeszcze powącha spraw nie zbadanych a wiecznie nęcących, 69 3 | puściłem się nad jezioro. Nie pamiętam, kiedy znalazłem 70 3 | niską, szorstką trawą? Sam nie wiem, czemu tak lubię myśleć 71 3 | Kawicy. Coś mię kolnęło. Nie wiem, jakim sposobem wykręciłem 72 3 | jednę pieśń dziwną i nigdy nie słyszaną, przejmującą do 73 3 | ciepło, że już żaden wróbel nie zmarznie, i wyciągałem po 74 3 | uwięzioną połowę duszy. Nie gniewaj się, że piszę rzeczy 75 3 | siedzi nasrożony jak kania. Nie męczą go już teraz fantastyczne, 76 3 | się i kojarzą logiczne, nie mniej bolesne myśli. Czemu 77 3 | wypadków? Dlaczego jedyny syn nie słucha ani próśb, ani. zaklęć, 78 3 | niezrozumiałe? Dlaczego nie powraca? Gdyby się tylko 79 3 | To rzecz jasna. Człowiek nie może żyć i pracować - odpowiada 80 3 | pan Cedzyna - jeśli ktoś nie żył przed nim i nie pracował 81 3 | ktoś nie żył przed nim i nie pracował dla niego. Ten 82 3 | Przez urodzenie ojciec nie daje jeszcze synowi życia - 83 3 | znamieniem człowieczeństwa; przez nie, razem z owocami pracy, 84 3 | pracy, syn cierpi za winy nie popełnione, a nieszczęście 85 3 | idealnego w duszy obrazu, nie ma ani garści gliny. Ośmnastoletniego 86 3 | ojca, słuchał go i czcił, nie miał prawa opuścić pod groźbą 87 3 | surowego wyroku naszych ludzi. Nie zasmucił ojca, bo wisiało 88 3 | najbliższym wzgórzu tej drogi leży nie tylko ten skarb, ale i szczęście 89 3 | czczym jest mamidłem. Ich nic nie wstrzyma, toteż w duszach 90 3 | wstrzyma, toteż w duszach ich nie ma "miękkich włókien" czułości. 91 3 | tłumu jak na nawozie. Czy nie tworzyliśmy postępu, nie 92 3 | nie tworzyliśmy postępu, nie piastowali cywilizacji, 93 3 | piastowali cywilizacji, nie rozwijali prawidłowo naszej 94 3 | karuzelę pojęć nowoczesnych? Nie przestałem być sobą i nie 95 3 | Nie przestałem być sobą i nie zostałem mieszczuchem. Co 96 3 | mieszczuchem. Co stokroć gorsza, nie rozumiem mego syna, nigdy 97 3 | rozumiem mego syna, nigdy nie będę jego przyjacielem, 98 3 | jego przyjacielem, nigdy nie będę godnym jego współczucia, 99 3 | mojej krwi. I nic się już nie zdarzy w tym plugawym życiu 100 3 | nędznej śmierci... Nigdy juź nie pomacam rękami jego włosów 101 3 | pomacam rękami jego włosów ani nie usłyszę głosu. Zapomniałem, 102 3 | Zapomniałem, jak on mówi, i nie mogę sobie przypomnieć tego 103 3 | uszu i ciągle zwodzi. Nigdy nie obejmę oczami jego postaci, 104 3 | wieczora, kiedym go odprowadzał nie przeczuwając, że na zawsze. 105 3 | wargami. - Ani razu o mnie nie pomyśli... Ale co.. nie 106 3 | nie pomyśli... Ale co.. nie pomyśli! On dobrowolnie, 107 3 | będzie miał słuszność! Nie będzie wcale podły ani głupi, 108 3 | wykształcony. Nikt go za to nie skarze, nikt nawet nie obwini. 109 3 | to nie skarze, nikt nawet nie obwini. Jakież jest na to 110 3 | umiejętność, coś, czego nie można ani zniweczyć, ani 111 3 | jeden dzień cały. Więcej nie chcę.~Gdzieś nieskończenie 112 3 | zagrabiaj, o piękny posągu!... Nie tylko tendencja pisarstwa 113 3 | stanie barbarzyństwa, gdyby nie jedna szczęśliwa okoliczność. 114 3 | Wszystko to gładko mu poszło. Nie będę opiewał wszystkich 115 3 | posad przy eksploatacji nie kwapił się, wolał zawsze 116 3 | bachanalijce chwilowo opróżniony. Nie mówię o rezultatach głęboko 117 3 | inżynier nasz, wyznać trzeba, nie zapomniał o ubogiej familii 118 3 | Prowadzał za sobą kohortę nie tylko braci, ale bliższych 119 3 | Twarz starego szlachcica nie zdradzała nigdy ani śladu 120 3 | bardziej i zdawały się nic nie widzieć. Nigdy wszakże żrące 121 3 | wszakże żrące go upokorzenie nie wynurzało się na zewnątrz 122 3 | bojaźliwym głosem pytał, czy nie ma listu do Dominika Cedzyny. 123 3 | powoli, w sposób dziwaczny: nie przebiegał oczyma od razu 124 3 | głośno stojący na progu.~- Nie, to nie Szulim - odpowiedział 125 3 | stojący na progu.~- Nie, to nie Szulim - odpowiedział Bijakowski. - 126 3 | się baba. - Naturalnie, że nie ciebie...~W tej chwili wynurzył 127 3 | Pan z niej żadnego zysku nie ciągnie?~- Jakiż ja zysk 128 3 | cha!... wie pan, co...~- Nie siedmset, lecz ośmset rubli! 129 3 | rubli! Mów pan, co dajesz! Nie lubię, gdy mi się kto w 130 3 | ilością piasku, bynajmniej nie tłusta... Znajdź pan tu 131 3 | słyszę.~- W każdym razie nie więcej nad sto rubli. Pan 132 3 | i niech tam diabli!...~- Nie, panie - rzekł zimno Bijakowski.~- 133 3 | Pan będzie częstował, a ja nie wiem, skąd panu wezmę tej 134 3 | rzekł Polichnowicz wcałe nie odwracając głowy. - Może 135 3 | mleka z kartoflami?...~- Nie, dziękujemy. Sto rubelków 136 3 | zupełny spokój. Bijakowski nie znał się na gospodarce rolnej, 137 3 | Tu żadnych płodów wcale nie ma.~- Jak to nie ma?~- Nie 138 3 | płodów wcale nie ma.~- Jak to nie ma?~- Nie znam się na tym, 139 3 | nie ma.~- Jak to nie ma?~- Nie znam się na tym, ale nie 140 3 | Nie znam się na tym, ale nie widzę ani żyta... - A bobik?~- 141 3 | samego tam bobiku? Żyta nie widzę.~- A tamto ściernisko 142 3 | nasadzi, ale wcale z tego nie wynika, abyśmy mieii, idąc 143 3 | trochę mieć kapitału...~Nie pamiętam dokładnie, jak 144 3 | Panu Bogu, aby żyta gradem nie wybijał i strzegł od podpalacza?~ 145 3 | pan Cedzyna. Wie, że to nie dorobkiewicz goniący za 146 3 | Cedzyna zdechnie z głodu, a nie ruszy tego, co należy do 147 3 | jest człowiek posiadający nie znany dzisiejszym ludziom 148 3 | staroszlachecki - honor.~Nie spełniły się nadzieje pana 149 3 | sposób" na przyrodę, wymysł nie mózgu, ale raczej mięśni. 150 3 | zasnął dopiero nad ranem. Nie był to posilny odpoczynek, 151 3 | Zjadliwa, błędna boleść nie usunęła się, nie ukoiła, 152 3 | boleść nie usunęła się, nie ukoiła, lecz jak topór kata, 153 3 | rzucić się w wodę, lecz, nie wiedzieć czemu, nie może 154 3 | lecz, nie wiedzieć czemu, nie może jej dosięgnąć. Zanurza 155 3 | palić w piecu. Pan Dominik nie poruszył się. Dziki wstręt 156 3 | człowiek nieznany, byleby nie ten parobek w cuchnącym 157 3 | spazmatycznie - i mówił, nie wiedząc do kogo, cichym, 158 3 | oddam... ty wiesz, że ja nie skłamię... ja ci oddam...~ 159 3 | niebieskim mroku przedświtu stary nie mógł rozpoznać rysów jego 160 3 | starcem załzawionymi oczyma i nie mógł przyjść do słowa. Nareszcie 161 3 | jakby patrzał pod słońce.~- Nie...~- Ale! gadanie! Zaraz 162 3 | Powieki mu się kleiły, ale nie dawał mu zasnąć mocno jakby 163 3 | spędzona w wagonie. Drzemie nie pod strzechą ojcowską, lecz 164 3 | W piersi wędrowca bije nie jego własne męskie serce, 165 3 | wylękłe usta szepczą:~- Panie, nie jestem godzien...~Pan Dominik 166 3 | niewysłowienie słodki.~- Ty nie wiesz - śpiewa - ty nie 167 3 | nie wiesz - śpiewa - ty nie wiesz, dziecko, co to jest 168 3 | Starowina boi się bardzo, aby nie upadła na pogrzebacz i głośnym 169 3 | głośnym upadkiem snu twojego nie spłoszyła. Patrz, jak 170 3 | miejscu, gdzie jest nigdy nie schnąca ranka tęsknoty. 171 3 | chwili postanowię, będzie nie tylko mądre i godziwe, ale 172 3 | godziwe, ale i dobre...~- Nie, nie pojadę do żadnej Anglii - 173 3 | godziwe, ale i dobre...~- Nie, nie pojadę do żadnej Anglii - 174 3 | Anglii - myślał pan Piotr. -Nie nas brać na kawał! Odeślę 175 3 | saniami przez puste pola nie sprawiała mu takiej przyjemności 176 3 | kiepsko się czuje.~- Ja nie będę mógł jeść, a zresztą... 177 3 | w Hull.~Pan Dominik nic nie rzekł. Nie zdejmując futra 178 3 | Pan Dominik nic nie rzekł. Nie zdejmując futra ani czapki 179 3 | stoliku i zwiesił głowę. Nie zważał na to, co syn robi 180 3 | zważał na to, co syn robi nic nie widział. Czuł tylko, że 181 3 | ochłonąć i zebrać myśli, ale nie mógł jakoś dźwignąć się 182 3 | Tylko mi już, przez litość, nie każ podziwiać twojej mądrości.~- 183 3 | Skądże?...~- Synku kochany... nie chciej mnie aby rpbić złodziejem. 184 3 | to musiałeś dostrzec, że nie przywłaszczyłem sobie ani 185 3 | Wszystko jest w wykazach. Że nie sprzedawałem potajemnie 186 3 | zresztą słowo honoru... nie mam na sumieniu ani jednej 187 3 | sprzedaży nigdy mi jej przyznać nie chciał, a natarczywe moje 188 3 | przystali, bo nigdzie więcej nie zarobią, a tu mają zarobek 189 3 | oskarżycielu! Złodziejem nie byłem i, da Bóg, nie będę!~- 190 3 | Złodziejem nie byłem i, da Bóg, nie będę!~- I ja nim być nie 191 3 | nie będę!~- I ja nim być nie chcę, mój ojcze. Toteż ośmset 192 3 | zwracać? Ja tych pieniędzy nie przyjmę... wiedz o tym... 193 3 | przyjmę... wiedz o tym... nie przyjmę. Nie mogłem ci dawać 194 3 | wiedz o tym... nie przyjmę. Nie mogłem ci dawać na utrzymanie 195 3 | powinności ojcowskiej.~- To nie ojciec dawał mi na edukację 196 3 | ojciec dawał mi na edukację i nie ojcu mam zwrócić ten dług 197 3 | obojętnie rzekł:~- Czy tutaj nie mógłbyś stanowczo zarobić, 198 3 | zadość głupim sentymentom?~- Nie mógłbym, proszę ojca, tak 199 3 | nigdy i nic wspólnego mieć nie będę z panami Bijakowskimi. 200 3 | Bijakowskimi. Nikt mię nigdy nie protegował, oprócz moich 201 3 | znakomity filozofie.~- Nie. Profesor podał moje nazwisko, 202 3 | dalej...~- Nikt dobrowolnie nie zaraża się parchami... Toteż 203 3 | Tak, ojcze.~- Oby cię Bóg nie skarał ciężko, moje dziecko!~- 204 3 | suchy szczęk klamki, ale nie odwrócił głowy. Zapadał 205 3 | przez okno. Na podwórzu nie było nikogo. Pod zachód 206 3 | płakałby i kaprysił, gdyby nie to, że pełzające odnóżki, 207 3 | pana.~- Widziałeś?~- A no i nie widziałbym. Jeszczem mu 208 3 | ciebie?-~- E... mówić to ta nie mówił dużo. - Wracaj do 209 3 | Następnie poszedł wolno, nie mając żadnego już zamiaru 210 4 | Siłaczka~W nie najlepszym humorze powrócił 211 4 | aby się do niego nikt, nie wyłączając dwudziestoczteroletniej 212 4 | dwudziestoczteroletniej gospodyni, wedrzeć nie mógł - usiadł przy stoliku 213 4 | kłąb zawiśnie bezwładnie, nie mogąc rozwiać się w przestwór 214 4 | doktora smutek zjadliwy a nie mający żadnej podstawy. 215 4 | Wszystko to, rozumie się, nie prowadziło do żadnej zmiany 216 4 | młodzieńcze i skutku żadnego nie odniosły - doktór Obarecki 217 4 | udzielał ich za bezcen, jeżeli nie za darmo, uczył higieny, 218 4 | muzyki itp. Młody doktór nie zwracał na to wszystko uwagi, 219 4 | prawdy. Zwycięstwo prawdy nie nastąpiło. Nie wiadomo dlaczego... 220 4 | Zwycięstwo prawdy nie nastąpiło. Nie wiadomo dlaczego... Już 221 4 | nawet wymagać, aby człowiek nie mający butów na zimę, wygrzebujący 222 4 | się u marzyciela, ponieważ nie odstraszały jej duchy ciemności, 223 4 | okrzyknąć i zbierać łupy, lecz nie oni go pokonali: sam się 224 4 | półhrabi coś cierpkiego i nie składał więcej wizyt w okolicy.~ 225 4 | rzeczy, których zupełnie nie można było pojąć - pozostała 226 4 | Żadnych jednak ogniw żelaznych nie odnalazł, pomimo że błąkał 227 4 | chojaki, a naokół ciągnęły się nie wiedzieć do kogo należące 228 4 | z parasolem... Droga ta nie prowadziła, zdawało się, 229 4 | znośniejszego przepędzania czasu, nie był już zdolnym. Za żadną 230 4 | już zdolnym. Za żadną cenę nie byłby składał wizyt rzeźnikom, 231 4 | takiej kulturze.~Wówczas to nie tylko już energia ulegała 232 4 | jasnego promienia i nowych, nie odkrytych dróg" zapatrywał 233 4 | lekceważeniem, a koniec końców nie zapatrywał się wcale, ponieważ 234 4 | do prosiąt pieczonych, i nie kwapił się bynajmniej do 235 4 | Przeczuwał także doktór, że nie będzie miał siły do zakończenia 236 4 | kości policzkowej, ponieważ nie wiedzieć w imię czego kość 237 4 | dotąd zaszedł, dlaczego nie wyrywa się z tego błota, 238 4 | kogoś, że doktora w domu nie ma. Doktór jednak wyszedł 239 4 | ta może z trzy mile, może nie ma... - Nie zbłądzisz?~Chłop 240 4 | trzy mile, może nie ma... - Nie zbłądzisz?~Chłop obejrzał 241 4 | przelatywały koło uszu doktora. Nie wiedzieć czemu chciało mu 242 4 | dzika i ponura, noc pól nie zamieszkanych.~Wiatr się 243 4 | ich, ani furmana doktór nie mógł dostrzec. Kłęby śniegu, 244 4 | jednostajnie.~Doktór poczuł, że nie jadą już po drodze; sanie 245 4 | śniegiem drzewa. Prędzej jechać nie można było, drożyna bowiem 246 4 | której spożywać dnia tego nie miał nadziei.~Zatrzymały 247 4 | przerażeniu swym do słowa przyjść nie mogła. - Samowar macie, 248 4 | cukru... - Masz tobie! Cukru nie ma?~- A nie ma... chybaby 249 4 | tobie! Cukru nie ma?~- A nie ma... chybaby Walkowa mieli, 250 4 | Ogrzać się w tej norze nie było trudno: z pieca rozchodziło 251 4 | Rysów twarzy nauczycielki nie można było rozeznać, gdyż 252 4 | rozeznać, gdyż padał na nie cień jakiejś dużej księgi. 253 4 | wypłynąć. Widział, że nic jej nie pomoże, nic nie może pomóc - 254 4 | nic jej nie pomoże, nic nie może pomóc - roześmiał się 255 4 | powiekami płynu, i patrzyła nic nie widząc przez długie, koliste 256 4 | się sołtys.~- Słuchajcie, nie znajdziecie mi człowieka, 257 4 | Teraz, panie doktorze, nie pojedzie... zawieja. Na 258 4 | Ja zapłacę, wynagrodzę.~- Nie wiem ja... przepytam się.~ 259 4 | w kożuszynie przedartej, nie dosięgającej mu do kolan, 260 4 | Trzy zimy. Nikt tu z nią nie mieszkał?~- A któż ta miał... 261 4 | służby, powiada, już nie znajdziecie, babko, a u 262 4 | Niemądra byłaś! Tak żyć nie tylko nie można, ale i nie 263 4 | byłaś! Tak żyć nie tylko nie można, ale i nie warto. 264 4 | nie tylko nie można, ale i nie warto. Z życia nie zrobisz 265 4 | ale i nie warto. Z życia nie zrobisz jakiegoś jednego 266 4 | siebie, że nigdy o niej nie zapomniał, że do tej chwili 267 4 | się wspomnień, uciekł w nie przed nieznośną rzeczywistością, 268 4 | misternie stawiając nogi, by nie wszyscy przynajmniej widzieli, 269 4 | porą ośmiu zań złotych dać nie chciał. Bieda nastraja go 270 4 | befsztyk - lecz herbaty nie pił i obiadu prawdopodobnie 271 4 | obiadu prawdopodobnie jeść nie będzie. Biegnie niemal po 272 4 | jasnopopielatemu jej warkoczowi... Ona nie podniesie oczu, zmarszczy 273 4 | tramwaju i jechała na Pragę. Nie miała więcej nad siedmnaście 274 4 | sposobem wazkę rosołu i nic nie wskórawszy.~Nie czuł jednak 275 4 | rosołu i nic nie wskórawszy.~Nie czuł jednak do niej żalu - 276 4 | artykuły, których dokończyć nie pozwalał mu brak potrzebnych 277 4 | kimś spotkać, zaznajomić z nie znanymi do owej pory wielkimi 278 4 | do domu pragnął być sam - nie marzyć ani myśleć, tylko 279 4 | czy Paryża na medycynę, nie miała grosza przy duszy...~ 280 4 | kilka bułek; Obarecki nic nie przynosił, ponieważ nic 281 4 | przynosił, ponieważ nic nie miał, pożerał za to bułki 282 4 | przez chłopów samych, gdzie nie ma dworu, gdzie nie ma żywego 283 4 | gdzie nie ma dworu, gdzie nie ma żywego ducha... Sama 284 4 | Wszystkie dawne zachwyty, nie spełnione sny i pragnienia 285 4 | szeptał cicho, aby jej nie obudzić - nie ucieczesz 286 4 | cicho, aby jej nie obudzić - nie ucieczesz mi już... prawda? 287 4 | który liże mózg, trawi go, nie da mu spocząć.~ ~* * *~Noc 288 4 | powrócić przytomność! Posłaniec nie nadjeżdżał i nie nadjechał.~ 289 4 | Posłaniec nie nadjeżdżał i nie nadjechał.~Przed świtem 290 4 | wreszcie przed szkołę, lecz nie wysiadał... Zdławiony krótki 291 4 | ramionach dźwigał górę. Usiadł, nie rozbierając się, na krzesełku 292 4 | jakby w nim krew zakrzepła. Nie cierpiał, nie wiedział, 293 4 | zakrzepła. Nie cierpiał, nie wiedział, co mu jest, tylko 294 4 | toczyły mu się niby koła nie nasmarowane z przeraźliwym 295 4 | trumnę z czterech desek nie heblowanych, wiórów pod 296 4 | już były pisane kreskami. Nie było adresu - nie można 297 4 | kreskami. Nie było adresu - nie można też było listu wysłać. 298 4 | doktora.~- Dlaczegoś na czas nie wrócił? - zawołał przyskakując 299 4 | Kłamiesz!~Chłopiec nie odpowiedział. Spojrzał mu 300 4 | chcę?... Nic tu po mnie, nie mam prawa! Obejmowała go 301 4 | przez sekundę myślał, czy nie lepiej by było umrzeć natychmiast, 302 4 | komedię Dantego, w winta nawet nie grywał, gospodynię dwudziestoczteroletnią 303 4 | palić papierosy w gilzach nie sklejanych, zaszczytnie 304 5 | guberni s-kicj, którego nie dość że nic oznaczono na 305 5 | Zofii, trzy razy chodził po nie szybkonogi posłaniec - poza 306 5 | przerzedziły się już znacznie - nie od nawału myśli zapewne, 307 5 | od nawału myśli zapewne, nie na znak nawet, że się żyło, 308 5 | dzieliło na dwie połowy nie dosięgające sufitu przepierzenie, 309 5 | przyjechałem zbyt wcześnie i nie zastałem naczelnika, kupującego 310 5 | przypomnieć ofiarę monoandrii.~Nie sądzę, aby zdejmowała lub 311 5 | albo połataną spódnicę. Nie miała więcej nad lat trzydzieści, 312 5 | kątami ust - przypominały, nie wiedzieć czemu, źrebię w 313 5 | roku wprzężone do pługa. Nie wiem, czy się kiedy czesała 314 5 | Myślenie pani Ignacowej nie przekraczało progu jej mieszkania: - 315 5 | progu jej mieszkania: - nie umiała mówić o niczym, co 316 5 | umiała mówić o niczym, co nie tyczyło się bezpośrednio 317 5 | wszedłszy pewnego razu do biura nie usłyszałem za przepierzeniem 318 5 | bezwładnie leżącą na rękach. Nie od razu usłyszał moje powitanie, 319 5 | Z gachem uciekła?~- Nie z żadnym gachem.~- A dzieci? 320 5 | które go nienawidzą, i nie dostrzega ani na jednej 321 5 | jak pragnie śmierci, jak nie ma w mózgu ani jednej myśli, 322 5 | ochrypłym i zdławionym - nie mogłem... nie poważyłem 323 5 | zdławionym - nie mogłem... nie poważyłem się na kradzież; 324 5 | kradzież; na owinięcie palca nie skrzywdziłem nikogo, uczciwym 325 5 | panu, pary, suka, z gęby nie puściła, tylko mię ręką 326 5 | drzwi i zacząłem dygotać: nie ma nic. Wszystko panu pozostawiła, 327 5 | pozostawiła, jednego gałgana nie wzięła, zagarnęła dzieci 328 5 | Uleciałem z jakie pół mili: nie ma! Dopiero zda mi się spojrzeć 329 5 | zagania, zagania...~Wołać nie mogłem, bo mię w gardle 330 5 | drogi kładł - na nic! Z nią nie poradzi: nożami pokraj - 331 5 | poradzi: nożami pokraj - nie i nie! - Jak te dzieci zaczęły 332 5 | nożami pokraj - nie i nie! - Jak te dzieci zaczęły 333 5 | panny Zofii zabrałem go i nie wiem kiedy znalazłem się 334 5 | znalazłem się na siodle. Nie śmiałem i nie mogłem rozerwać 335 5 | na siodle. Nie śmiałem i nie mogłem rozerwać koperty. 336 5 | który przyciskałem do serca, nie mogły mi wygnać z oczu obrazu 337 6 | na miedzach miały jakieś nie swoje, chwilowe barwy.~W 338 6 | póty, póki wszystkich lasów nie wyciął, pól nie zostawił 339 6 | wszystkich lasów nie wyciął, pól nie zostawił odłogiem i wyleciawszy 340 6 | wyleciawszy nagle z dziedzictwa nie oparł się w Warszawie, 341 6 | dziury kopać precz, póki się nie wybierze miejsca na sadzawkę; 342 6 | fornala, ale u nowego się nie utrzymał. Nowy dziedzic 343 6 | we wsi, bo służby znaleźć nie mógł; rządca wydał mu takie 344 6 | przy młocce bez jedzenia nie podoła. Gdy karbowy zapowiedział 345 6 | znienacka za wiele. Zwąchał, że nie każdy się złakomi od świtu 346 6 | powiada - to dobrze, a nie, to nie...~Po chłopach w 347 6 | powiada - to dobrze, a nie, to nie...~Po chłopach w taki czas 348 6 | Po chłopach w taki czas nie zarobi, dwór się swoimi 349 6 | maszynach obywa - przebierać nie ma w czym. Walek po takiej 350 6 | brzasku do szczerej nocy nie ustępując w robocie.~I teraz 351 6 | dziecko. Od południa go nie widziała: śpi samo jedno 352 6 | sercu. Przez cały dzień nie myślała o nim, bo twarda 353 6 | naskrobię ziemniaków?...~Gibała nie odpowiada, jakby nie dosłyszał; 354 6 | Gibała nie odpowiada, jakby nie dosłyszał; zabiera taczki 355 6 | łeb bez namysłu-zabije czy nie zabije.~Ale nad bojaźnią 356 6 | Te ostre kolki kłują nie tylko jej nogi, ale przebijają 357 6 | aczkolwiek wie, że jej ten zbój nie puści.~- Ady tam dziewucha 358 6 | dziewucha może uświerkła...~Nie odpowiedział nic, zrzucił 359 6 | cztery razy szybciej - już nie mięśniami, nie z chłopską 360 6 | szybciej - już nie mięśniami, nie z chłopską rozważną ekonomią 361 7 | chodzących tędy Godzien' nie; otwieram małe drzwi i zawsze 362 7 | szczególnego półmroku, poważną i, nie wiedzieć czemu, naprowadzającą 363 7 | widząc, że nigdzie wyjścia nie ma, chodzi jak złodziej 364 7 | mi się otwarcie przyznał, nie był "w sztosie" - kazał 365 7 | jużci bydło w życie, a tego nie ma... Gdzie? Z Marynką na 366 7 | Szymka spadały krople łez. Nie śpiewał już, ale oddawał 367 8 | padał deszcz: - w lesie spać nie było można. Podeszwy kamaszów 368 8 | domostwa. Zasypialiśmy, nie jadłszy po długim poście, 369 8 | jadłszy po długim poście, nie rozbierając się z przemokłych 370 8 | mi się, że z tej strony nie ma nikogo.~Skoczę - myślałem 371 8 | między krzakami... może nie dojrzą...~Jednym susem wypadłem 372 8 | jakby wsiąkał w głąb ziemi. Nie wiem, jak to długo trwać 373 8 | których już prawdopodobnie nie było...~Lecz wtedy znowu 374 9 | listek polnego maku - i... nie wiedziałem, co dalej przedsięwziąć 375 9 | dobrze. Antoś, słyszysz...~- Nie... to darmo, umrze, ja wiem... 376 9 | usiłował pocieszać, choć mu to nie szło i słowa więzły w gardle. 377 9 | granicami świadomości. Nikogo nie widział, nic nie słyszał 378 9 | Nikogo nie widział, nic nie słyszał śledząc bezmyślnie 379 9 | bolesna prawda, w którą nie wierzył do tej chwili, przeszyła 380 9 | niego wieści, że ojciec jego nie umarł w tej chwili - byłby 381 9 | łaskę niewysłowioną...~Lecz nie poszedłem do niego, nie 382 9 | nie poszedłem do niego, nie uścisnąłem mu ręki. Wolałem 383 11| pośród ciemnej zieleni. Nie o spoczynku jednak w swym 384 11| ani jedna pod nią czaszka nie pękła - toteż Rudolf nad 385 11| zupełnie bez celu, to przecież nie zapominał, że jakiś wóz 386 11| był senny od rana, toteż nie wychylając się na świat 387 11| i zagadał do dziewczyny. Nie rozumiała go wcale i zaczęła 388 11| Jadąc tak ani razu na nią nie wejrzał. Dopiero stanąwszy 389 11| stronę spojrzenie. Na chwilę nie spuszczała z oka ani jego 390 11| bezczynnie i wcale na nią nie patrzy, jak lis wpełzła 391 11| tropieniu zwierza i ludzi, nie odnalazł żadnego znaku, 392 11| zarośla, nasłuchiwał, czy nie odezwą się klekotki krów 393 11| złoty promień wpadał przez nie do wnętrza. Rudolf zsunął 394 11| zobaczenia, czy w kątach izby nie ma czegoś, co by się do 395 11| Starzec wstał z klęczek i nie przestając śpiewać zbliżył 396 11| ciebie. Odbierasz od nich nie tylko podatek, który ci 397 11| i gwałcisz ich kobiety. Nie dawniej jak wczoraj przychodził 398 11| natychmiast! Nic ci złego nie zrobię, jeżeli mi będziesz 399 11| służę w tej puszczy. Jeżeli nie uczynisz pokuty publicznej...~ 400 11| o pokucie publicznej.~- Nie, nie ucieczesz! - wołał 401 11| pokucie publicznej.~- Nie, nie ucieczesz! - wołał dziad 402 11| Dziadu... - błagał Rudolf nie odejmując ust od nogi starca. - 403 12| młodości - choć tyle już lat nie dano mi go słyszeć na jawie! 404 12| wszystkie dalekie siostrzyce. Nie ja to już, człowiek dzisiejszy, 405 12| przeczyste dobro - zimne, nie skalane oddechem, zgnilizną, 406 12| ktoś inny, kogo już dawno nie ma, młodzieniec, który niegdyś 407 12| się wydaje, że go wcale nie było, że to po prostu jedna 408 12| górach. Tamten ja, miniony i nie istniejący, z bronią na 409 12| baśni, bohatera, postać nie istniejącą a najbardziej 410 12| kraju, gdzie jeszcze był nie wytchnął ślad stopy skrwawionej 411 12| zamek ich zardzewiał i już nie spaja połowic. Wiatr, nie 412 12| nie spaja połowic. Wiatr, nie znoszący tajemnicy i zamknięcia, 413 12| zrównał się z górą. 1863"w Nie było imienia i nie było 414 12| 1863"w Nie było imienia i nie było nazwiska. To jakby 415 12| Tylko konwalie i poziomki nię zapomną o wolnych duszach 416 12| słuchać warto, albowiem nigdy nie wygasa i na sile nie traci - 417 12| nigdy nie wygasa i na sile nie traci - pieśń o przepotędze 418 12| minione - odpłynione, których nie wróci nikt, nigdy. Wspominały 419 12| w ciemnicy. Nikt o nich nie wiedział nic, jeno te drzewa. 420 12| kraj, jeszcze bezludny i nie zabudowany, dziedzinę biskupich 421 12| kapliczki, gdy eremitów nie stało, pamięć o nich wygasła 422 12| nich wygasła i gdy już nikt nie wie, nie pamięta, nie rozumie, 423 12| i gdy już nikt nie wie, nie pamięta, nie rozumie, czemu 424 12| nikt nie wie, nie pamięta, nie rozumie, czemu to tutaj 425 12| boże. Owocześni przybysze nie lękali się niczyje j napaści, 426 12| niczyje j napaści, gdyż nie posiadali nic zgoła, co 427 12| wypędzała go stela. Toteż, gdy nie było już dlań powrotu, uciekał 428 12| bóstwa domowe, leśne i polne nie pomarły. Strzygi i zmory, 429 12| zagradzają osinowe krzyże. Wiara nie do wytrzebienia, głucha, 430 12| Ciebie Boga prosimy..."~Nie wyprosili się od wojny! 431 12| których nawet bury Moskal nie ważył się tykać. Lecz obroniła 432 12| swego czasu wody puszcza. Nie dosięgły Łysicy!~Przyszła 433 12| znowu na swe miejsce Polska. Nie zamienili Moskale klasztoru 434 12| to było w ich planie, i nie przyłożył Austriak siekiery 435 12| jest zmienne i niewiadome, nie wyjdą znowu drwale z siekiera-mi, 436 12| czasy wołam z krzykiem: - nie pozwalam! Puszcza królewska, 437 12| Puszcza jest niczyja - nie moja ani twoja, ani nasza, 438 13| z błota i podsuwano pod nie deski, cały samochód 439 13| każdym poruszeniem ciała, nie w stanie przykładać należytej 440 13| tak wielkie fenomeny wojny nie zdołały wywrócić, zarządził 441 13| kawałków. Ksiądz wikary, nie przerywając bynajmniej poważnego 442 13| śmieszności rzeczy wysokich, gdy nie mogą ustać własną swoją 443 13| kontraktów, zapewniających mi nie byle jakie korzyści materialne, - 444 13| Dzierżyńskiego - mam szczęście nie znać osobiście. Nigdy nie 445 13| nie znać osobiście. Nigdy nie byłem w promieniu jego jurysdykcji 446 13| się świadomością, nigdy nie widziałem ani jego twarzy, 447 13| widziałem ani jego twarzy, ani nie dotykałem ręki krwią obmazanej 448 13| przekleństwach i śmierci w rozpaczy, nie spostrzegając wcale, 449 13| to jest w ich zwyczaju, nie naznaczał żadnego z nich 450 13| różnica: tamci komisarze nie byli z naszego rodu. Krew 451 13| naszego rodu. Krew polska nie płynęła w ich żyłach. Ci 452 13| sumieniu leży zniweczenie nie zasobów i skarbów materialnych, 453 13| nigdy ludzkich oczu cieszyć nie będą. bowiem przedmioty 454 13| będą. bowiem przedmioty nie zbytku, lecz czystego artyzmu, 455 13| sztuki podali do rąk nic nie wiedzącego motłochu.~Zachodzi 456 13| przybrała kształty monstrualne. Nie ludzie zdolni, zasłużeni, 457 13| ludności wiejskiej". To nie sto tysięcy parobków mających 458 13| dnia na dzień na komornym, nie mając gdzie by głowę skłonić. 459 13| rzeczy, a przemysł fabryczny nie istnieje. Cóż uczyniliśmy 460 13| wskrzeszonej ojczyźnie. Nikt nie wysłuchał tych głosów. Gdyby 461 13| wysłuchał tych głosów. Gdyby nie było na ziemiach w jedno 462 13| przykute, gdyż odejść od niej nie mogą nigdzie, w prawo ni 463 13| swoje wypisał na sztandarze? Nie zostały wysłuchane głosy, 464 13| nowej wypisane zostało hasło nie niższe od bolszewickiego, 465 13| niech żyje ojczyzna! Alboż nie było tak? Alboż nie widział 466 13| Alboż nie było tak? Alboż nie widział świat tego nieopisanego 467 13| ojczyzny. Lecz ten, kto nie posiadał nic zupełnie, stając 468 13| stając do obrony ojczyzny, nie wiedział, o co walczy. Bronił 469 13| mieszkań, których nigdy nie widział i nie zobaczy, bronił 470 13| których nigdy nie widział i nie zobaczy, bronił wreszcie 471 13| nas wszystkich obowiązuje. Nie ochłap łaski, nie nagroda 472 13| obowiązuje. Nie ochłap łaski, nie nagroda za przelaną krew 473 13| narzucić. Jeżeli jeszcze nie wcieliliśmy ich w życie, 474 13| broni klęskę postępu świata. Nie możemy dopuścić do tego, 475 13| pobudowane przez Niemców, a nie ma w nich nauczyciela, który 476 13| odwraca się od nas Kaszuba. Nie jesteśmy w stanie wybudować 477 13| rogu Polski wcale w ręku nie trzymał. Czapka krakowska 478 13| Czapka krakowska również mu nie przystoi. Jeżeli jaki strój, 479 13| od polskiego złotego rogu nie ma prawa ten najeźdźca. 480 13| ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być dla niego już 481 13| spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL