Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
dniem 1
dniu 5
dno 3
do 476
dobe 1
dobie 1
dobijac 1
Frequency    [«  »]
799 na
635 z
481 nie
476 do
255 ze
231 jak
226 to
Stefan Zeromski
Opowiadania

IntraText - Concordances

do

    Part
1 1 | szumiały, zniżając pręty do samej ziemi. Kartofliska, 2 1 | Bardzo przemókł i przeziąbł do szpiku kości. Któż by zdołał 3 1 | je popaść. Konie należały do pewnego szlachetki z okolic 4 1 | zazwyczaj późno w nocy, stukał do okna domostwa - wychodzili 5 1 | miarę tego jak nie tylko do głębi nastrojów i sumień, 6 1 | nastrojów i sumień, ale do podstaw tak zwanej polityki 7 1 | co nie waha się wtargnąć do miejsca świętego świętych, 8 1 | pogwizdując - przegrane nie tylko do ostatniej nitki, ale do 9 1 | do ostatniej nitki, ale do ostatniego westchnienia 10 1 | ważyłby się jeden drugiemu do ucha powiedzieć, to teraz 11 1 | jednostajny, równoległy do ledwie widocznego horyzontu. 12 1 | namyślał się, co wywlec z wozu do obrony: pałasz czy sztucer 13 1 | machinalnie zbliżył się do zmordowanych koni swoich 14 1 | na chwilę przytulił się do szyi końskiej i westchnął.~ 15 1 | wszystkiego na tej ziemi.~- Ty do czyjej partii to wiozłeś? - 16 1 | Winrych nie podnosząc głowy.~- Do czyjej partii to wiozłeś? 17 1 | To nie chłop - rzekł do podwładnych starszy, z naszywką 18 1 | sygnału, wzywającego ich do powrotu, wskoczyli na siodła 19 1 | Usta mu drgnęły i wymówiły do tych chmur szybko pędzących 20 1 | wygniotła w błocie dołek, do którego teraz spływać poczęły 21 1 | zabawnie wyłamywały im skrzydła do góry albo kamieniem ciskały 22 1 | Przymaszerowała do nozdrzy zabitego konia, 23 1 | zabitej szkapy, podniosła łeb do góry, rozkraczyła nogi jak 24 1 | jak drwal zabierający się do rąbania, nakierowała dziób 25 1 | co zapragnęła zajrzeć do wnętrza mózgu, do siedliska 26 1 | zajrzeć do wnętrza mózgu, do siedliska wolnej myśli i 27 1 | dotarła szczęśliwie do głowy i poczęła dobijać 28 1 | dobijać się zapamiętale do wnętrza tej czaszki, do 29 1 | do wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego 30 1 | osiągnąć tak zwany tytuł do sławy, spłoszył nowy 31 1 | niepostrzeżenie, chyłkiem, podobny do dużej, szarej bestii. Nie 32 1 | działku, który odtąd miał do niego należeć na zawsze, 33 1 | rzucił się przede wszystkim do kieszeni i zanadrza i począł 34 1 | przetrąconą nogę, przyszedł do wniosku, że jest zepsutą 35 1 | linkę na kark, przywiązał do wagi od orczyków, wlokącej 36 1 | egzekucji. Zaprzągł konie do wozu i odjechał. Po południu 37 1 | przez ułanów. Została tylko do wzięcia skóra na koniu jeszcze 38 1 | jakimś skrupułem, rzekł do leżącej:~- Ej - a dychaj 39 1 | dychaj...~Na uboczu względnie do tego kierunku, w jakim zdążał 40 1 | grunt przepuszczał wodę do wnętrza tych dworskich piwnic 41 1 | teraz wodnistego błota. Do jednej z tych dziur zaciągnął 42 1 | skóry. Zepchnął je pospołu do jednego lochu, uwikłał żerdzią 43 1 | rzewna radość zstępowała do jego duszy i ubierała mu 44 2 | schody, od krańca widnokręgu do bezkształtnej głębiny niebieskiej 45 2 | rodzaju melancholię, odrazę do wszystkiego, cokolwiek się 46 2 | rzeczne zakręty, podobne były do zacienionych bujną krzewiną 47 2 | osadzony na długim kiju - do łowienia raków.~- A co to 48 2 | pałek skubać nie trzeba, bo do gliny przyschną, a jadło 49 2 | to czas - szeptał jakby do siebie szyderczo. - Dawny 50 2 | drugi maleńki, maleńki... Do Pana Jezusa ja ich przepił; 51 3 | jest w dziwacznych myślach, do niebywałego ogromu podniesionych 52 3 | Dominikowi niejaką, trudną do określenia ulgę. Gdyby nie 53 3 | biedna odwaga smutnych do śmierci: zapuścić sondę 54 3 | zapuścić sondę w głąb rany, do cna wymacać, przekonać 55 3 | niegdyś z moich zdolności do matematyki, oczy mi na wierzch 56 3 | trzema tygodniami prosi mnie do siebie profesor i daje do 57 3 | do siebie profesor i daje do czytania list niejakiego 58 3 | złożył starannie, schował do szuflady, skrzywił się swoim 59 3 | skarpetkach nad morze, do miasta Hull? Czemu nie kogo 60 3 | Zamiast wszakże zwołać publikę do Kropfa, gdzie tradycja surowo 61 3 | się na drodze prowadzącej do Westmünster. Ciemna mgła 62 3 | A więc jadę - myślałem - do ziemi Angielczyków ziemnowodnych, 63 3 | strzelisto-rekomendowanych afektów do Łodzi, Zgierza i tym podobnych 64 3 | Pompe und Parade zabiorę do siebie, że posprawiamy sobie 65 3 | pastwisko, bez czapki!... Do dziś dnia mam w sercu 66 3 | nie słyszaną, przejmującą do szpiku kości. I popłynęły 67 3 | życiu dziecięce ramiona do tej wielkiej niewiadomej...~~ 68 3 | nieciekawe - piszę jakby do siebie... Gdym tedy stał 69 3 | porządkiem praca przechodzi z rąk do rąk, gromadzi się, rozwija, 70 3 | że poszedłem na służbę do pierwszego lepszego bękarta 71 3 | pierwszego lepszego bękarta losu, do syna jakiegoś przekupnia, 72 3 | syna jakiegoś przekupnia, do parweniusza, który rozmaitymi 73 3 | całowaniem mankietów doszedł do dyplomu inżyniera i możności 74 3 | śmierci. Piotruś pojedzie do Anglii. To znaczy, że gdy 75 3 | przeczuwając, że na zawsze. Do końca będę nasłuchiwał, 76 3 | nasłuchiwał, wyczekiwał jak głupi do ostatniej minuty życia - 77 3 | go, wyćwiczyć i wyostrzyć do walki z sofizmatami syna.~- 78 3 | odbierał po kolei wszystko, do ostatniej szmaty odzieży 79 3 | światła z wolna się przysuwa do łóżka starca, który zwinąwszy 80 3 | moralnych. ~Rozkazała przywołać do siebie Teosia, patrzała 81 3 | sprawy Bijakiem-seniorem zdał do gminazjum. I tam szedł z 82 3 | szedł z nagrodami z klasy do klasy, cicho i skromnie. 83 3 | mankietów, nim wreszcie zdał do Szkoły Głównej, ukończył 84 3 | tych i tamtych dostał się do Instytutu. ~Wszystko to 85 3 | bezpiecznie i świetnie. Do posad przy eksploatacji 86 3 | nowych. Pieniądze płynęły do jego kieszeni szerokim łożyskiem: 87 3 | Zdawało się, że pan Teodor do końca życia będzie sobie 88 3 | objęciu robót przyplątał się do niego zrujnowany do szczętu 89 3 | się do niego zrujnowany do szczętu obywatel ziemski, 90 3 | naszego przedsiębiorcy i do innych celów użytym został. 91 3 | drzwiach byłego panka i mówiąc do niego: "pójdziesz mi, mój 92 3 | wieczór, gdy robotnicy, zlani do suchej nitki potem, rzucali 93 3 | panowie inżynierowie zasiadali do winta - Cedzyna szedł wzdłuż 94 3 | Cedzyna szedł wzdłuż plantu do sąsiedniego miasteczka. ~ 95 3 | ach, Piotruś".~Pukał do okna pocztmistrza i ugrzecznionym, 96 3 | pytał, czy nie ma listu do Dominika Cedzyny. Jeżeli 97 3 | pieszcząc kopertę palcami i do warg przytulaj~c. Potem 98 3 | obręcz żelazna i krew uderza do głowy - macał boczną kieszeń 99 3 | wapiennych. Góra należała do folwarku Zapłocie, a folwark 100 3 | folwarku Zapłocie, a folwark do niejakiego pana Juliusza 101 3 | pana Cedzynę i pojechał do folwarku Polichnowicza. 102 3 | kiedy furmanka zbliżała się do Zapłocia. Folwark stał u 103 3 | białe postacie wsuwały się do dworu i wymykały do ogrodu, 104 3 | się do dworu i wymykały do ogrodu, dźwigając jakieś 105 3 | Nadzwyczajny dom - mówił do siebie zaciekawiony do żywego 106 3 | mówił do siebie zaciekawiony do żywego bourgeois. - Ten 107 3 | wreszcie jakaś babina, podeszła do Bijakowskiego i bezczelnie 108 3 | tutejszym panem - mówił do niej pan Cedzyna. - Mamy 109 3 | niej pan Cedzyna. - Mamy do pana interes. Chcemy od 110 3 | Drzwi prowadzące z ganku do sieni otwarły się znowu 111 3 | przybysze wprowadzeni zostali do obszernego pokoju o bardzo 112 3 | myśliwskich z przyborami do polowania; roztwarty kufer 113 3 | taki jest nasz interes: Do pana należy góra, w pobliżu 114 3 | Świńska Krzywda"? no, do mnie należy... i cóż z tego?~- 115 3 | powiedzieć. Ale co panom znowu do tej góry?... Fintik! won, 116 3 | sądzisz, że masz z frajerem do czynienia - mówił młody 117 3 | wstając i zabierając się do wyjścia.~- No... cóż pan 118 3 | góry funkcjonowała maszyna do wyrabiania cegły, a na skałach 119 3 | predylekcja dziedzica Zapłocia do ugorów. Te długie, szare 120 3 | Pański folwark - mówił do niego Bijakowski pewnego 121 3 | z tej góry, podobny jest do trupa.~- Dobrze, dobrze... 122 3 | trupa.~- Dobrze, dobrze... Do trupa! Wziąłem po ojcu folwark 123 3 | No i bierzesz się pan do krytykowania! Widzisz pan 124 3 | rządcy; na wzgórzu, frontem do plantu, wzniesie skromny, 125 3 | Jeździć co niedziela z rodziną do wiejskiego kościoła, zasługiwać 126 3 | podpalacza?~Przyjechać na lato do siedziby wiejskiej, obserwować 127 3 | rządcy, powrotu na wieś, do roli, rozporządzania się, 128 3 | nie ruszy tego, co należy do dziedzica; że wypruje ze 129 3 | ornego gruntu poza ogrodem.~Do niepoznania zmieniła się 130 3 | czasów kołodzieja Piasta do dublańczyka Polichnowicza 131 3 | wielkie kłęby dymu. Przyparty do zbocza góry olbrzymi cylinder 132 3 | kopalnie gliny, jak zsypywać do pieca bryły kamienia i formować 133 3 | normować płomienie wchodzące do pieca z oddzielnych ognisk - 134 3 | świcie, budził i prowadził do roboty czeladkę, a późna 135 3 | noc przypędzała go dopiero do starej rudery.~Odwieczne 136 3 | został w czeluść pieca, do ostatka ranił, gniótł, karał 137 3 | koronę, to lgnęły kosmykami do czoła, do jasnego czoła 138 3 | lgnęły kosmykami do czoła, do jasnego czoła Piotrusia. 139 3 | miara pociechy spłynęła do jego duszy, gdy się uświadomił, 140 3 | Obejmowała go złowieszcza niechęć do tej izby, do nadchodzącego 141 3 | złowieszcza niechęć do tej izby, do nadchodzącego dnia, może 142 3 | nadchodzącego dnia, może do siebie wreszcie.~Na pół 143 3 | wymówił:~- Żeby to już raz, do cholery... umrzeć...~Rozległo 144 3 | Wszystka krew spłynęła nagle do serca starowiny. Pośpiesznie 145 3 | i pobiegłszy na palcach do okna zaczął chuchać na szybę 146 3 | i raptownie odwrócił się do ściany. Zgiął się w pałąk, 147 3 | spazmatycznie - i mówił, nie wiedząc do kogo, cichym, równym głosem:~- 148 3 | Odrzucił haczyk i wyszedł do sieni, szeroko otworzył 149 3 | zaczął go forsownie ciągnąć do pokoju, bełkocząc pojedyncze 150 3 | usty mruczał:~- Pisał... do Anglii... do miasta...~Doktor 151 3 | Pisał... do Anglii... do miasta...~Doktor Piotr wodził 152 3 | oczyma i nie mógł przyjść do słowa. Nareszcie pan Dominik 153 3 | zziajany kładł je później do pieca.~- Niech ojciec da 154 3 | wiesz... zieloną...~Weszli do sąsiedniej, zimnej izby, 155 3 | rupieciami, i przydźwigali do pierwszej starożytną, familijną 156 3 | swoją pościel i ułożył syna do snu. Sam, zabawnie wykręcając 157 3 | doktór Piotr przyłożył głowę do poduszki, zapadł w senne 158 3 | ja, to ja, to ja... Widzi do tej chwili pod przymkniętymi 159 3 | wtedy, przycisnąwszy twarz do szyby - pustynię przywaloną 160 3 | starzec twarzą zwrócony do ognia. W pobliżu drzwiczek 161 3 | garnuszku przystawionym do węgli.~U wezgłowia doktorowego 162 3 | uczucie można przyrównać do tego ostrego widzenia całej 163 3 | widzenia całej drogi życia, do tej twardej pewności: - 164 3 | dobre...~- Nie, nie pojadę do żadnej Anglii - myślał pan 165 3 | śniegu; bose sanice docierały do gruntu i sunęły po grudzie 166 3 | wylazł ze sanek i wszedł do sieni, z hałasem otrzepując 167 3 | Bijakowski dał mi upoważnienie do pobierania, oryginalnej 168 3 | Stosunek wartości dodatkowej do kapitału zmiennego, czyli 169 3 | kapitału zmiennego, czyli zysku do płacy najemnika, p: v, pokazuje 170 3 | dokoła walizki. Od czasu do czasu szyderczy uśmiech 171 3 | nazwisko, ponieważ stosownie do żądania miał wskazać czyjekolwiek 172 3 | porządną pracę i usposobienie do samodzielnych doświadczeń.~- 173 3 | Znowu nastało milczenie do chwili, kiedy młody człowiek 174 3 | jak papier, zbliżył się do niego ze łzami w oczach 175 3 | oczach i schylił mu się do nóg. Starzec odepchnął go, 176 3 | rosły w oczach, idąc z dołu do góry, fantastyczne gałązki 177 3 | Jeszczem mu tobół zaniósł do maszyny. - Mówił co do ciebie?-~- 178 3 | zaniósł do maszyny. - Mówił co do ciebie?-~- E... mówić to 179 3 | nie mówił dużo. - Wracaj do domu!~Chłopak oddalił się 180 3 | nieprzerwany jęk, podobny do żałosnego skomlenia wiatru 181 4 | najlepszym humorze powrócił do domu doktór Paweł Obarecki 182 4 | zamknął tak szczelnie, aby się do niego nikt, nie wyłączając 183 4 | ogniska życia umysłowego do Klwowa, Kurozwęk lub - jak 184 4 | jak doktór Obarecki - do Obrzydłówka, podlega z upływem 185 4 | atakom nudy, osłabiającej do takiego stanu, jaki graniczy 186 4 | nieprzezwyciężonego wstrętu do czytania, pisania oraz rachowania, 187 4 | dławi i przygniata niejako do ziemi. Szczególniej dokuczała 188 4 | Obrzydłówek od przedmieścia do przedmieścia, było coś bolesnego, 189 4 | bolesnego, coś, co poduszczało do wołania o pomoc. Mózg, opleciony 190 4 | niejednokrotnie - stanowczo do niczego niepodobne.~Gwizdanie 191 4 | czasy raz, czasami dwa razy do roku - to kilka godzin świadomego 192 4 | rozumie się, nie prowadziło do żadnej zmiany na lepsze 193 4 | energiczniejszym i uzdolnionym lepiej do podjęcia zwyczajnego jarzma 194 4 | Doktór Obarecki przybył do Obrzydłówka przed sześcioma 195 4 | eksploatując sytuację" (do najbliższej apteką przez 196 4 | jednostki pragnące powrócić do zdrowia dzięki jego olejom, 197 4 | oględne perswazje, skierowane do farmaceuty a wypowiadane 198 4 | zabierał ze sobą jadąc do chorych na wieś. Sam przygotowywał 199 4 | je odtąd periodycznie do chwili sprawienia dębowych 200 4 | przemocą chorych zmierzających do jego mieszkania, wyprawiano 201 4 | mąkę, aby tej domieszać do zbyt szczupłej miary mąki 202 4 | podręczna została na klucz do szafy zamknięta i doktór 203 4 | obrzydłowskie zamknięciem apteczki do szafy!~Zwycięzcami mają 204 4 | w okolicy.~Pozostał tedy do wymiany myśli ksiądz proboszcz 205 4 | sobą, usiłował zbliżyć się do przyrody, odzyskać spokój, 206 4 | po polach, docierał nawet do poręb w lesie i zagrzązł 207 4 | ciągnęły się nie wiedzieć do kogo należące zagony. Pastwiska 208 4 | umierającymi przedwcześnie, jakby do rozwoju gałeczek zieleni 209 4 | prowadziła, zdawało się, do żadnych osad ludzkich, rozszczepiała 210 4 | Zaczął chodzić z wizytą do aptekarza i emablować jego 211 4 | okazała, że zdolnym jest do platonicznego rozmiłowania 212 4 | tępej umysłowo jak siekiera do rąbania cukru, gotowej dać 213 4 | najstraszliwiej dokucza ból zębów.~Do czynów bohaterskich w zakresie 214 4 | sobie zdołał, przywykł jakoś do Obrzydłówka, do samotności, 215 4 | przywykł jakoś do Obrzydłówka, do samotności, do nudy nawet, 216 4 | Obrzydłówka, do samotności, do nudy nawet, do prosiąt pieczonych, 217 4 | samotności, do nudy nawet, do prosiąt pieczonych, i nie 218 4 | nie kwapił się bynajmniej do ogniska życia umysłowego.~ 219 4 | życia umysłowego.~Zasadą, do której, niby do wspólnego 220 4 | Zasadą, do której, niby do wspólnego mianownika, sprowadzały 221 4 | przeczuwał, że to preludia do zbliżenia się, zaprzyjaźnienia 222 4 | stagnacji", a zniżywszy loty do spraw obrzydłowskich wykaże, 223 4 | że nie będzie miał siły do zakończenia propozycji aptekarzowych 224 4 | ma. Doktór jednak wyszedł do kuchni, aby rozerwać pasmo 225 4 | jedźcie, pada, Ignacy, do Obrzydłówka po wielmożnego 226 4 | hukiem przechodzącym od czasu do czasu w głuche largo; śnieg 227 4 | my jesteśmy? - Jadę polem do lasu - odpowiedział chłop - 228 4 | światełka w oddali, podobne do chwiejących się w różne 229 4 | mijali pędem szereg chat, do strzech zasypanych śniegiem. 230 4 | wprowadził doktora Pawła do sieni i znikł. Namacawszy 231 4 | Namacawszy klamkę doktór wszedł do małej, nędznej izby, oświetlonej 232 4 | Stara w przerażeniu swym do słowa przyjść nie mogła. - 233 4 | i pokój.~Uchyliła drzwi do izby sąsiedniej.~- Zaraz! 234 4 | doktór co prędzej wsunął się do pokoju "panienki". Małą 235 4 | Doktór Paweł pochylił się do samej twarzy chorej i zaczął 236 4 | od jednego końca poduszki do drugiego i jakoś cicho, 237 4 | antypirynę trzeba posyłać do Obrzydłówka... trzy mile. 238 4 | Stanisława otwierała od czasu do czasu oczy szklane, bezmyślne, 239 4 | szklane, bezmyślne, podobne do zastygłego pod powiekami 240 4 | wlecze teraz bezsilnego do jakiejś mrocznej pieczary, 241 4 | jakiejś mrocznej pieczary, do jakiejś szczeliny bez dna...~- 242 4 | izbie ktoś trzeci...~Wyszedł do kuchenki i zakrzyknął na 243 4 | człowieka, który by pojechał do Obrzydłówka?~- Teraz, panie 244 4 | przedartej, nie dosięgającej mu do kolan, w zgrzebnych spodniach, 245 4 | czekał. Doktór powrócił do stolika nauczycielki i zaczął 246 4 | trzęsły i skakały co chwila do skroni. Kombinował, pisał, 247 4 | papier. Wystosował list do aptekarza, prosząc, aby 248 4 | natychmiast wysłać konie do miasta powiatowego po tamtejszego 249 4 | jeszcze. Wyszedł wreszcie do kuchni i wręczył list chłopakowi.~- 250 4 | Chłopiec skłonił mu się do nóg i wyszedł z sołtysem.~- 251 4 | Paweł babinę, przytuloną do komina.~- Trzy zimy!... 252 4 | zmarszczkami wlewały się łzy do ust bezzębnych.~- Dobra 253 4 | od siebie odegnać. Wszedł do pokoju i zaczął na palcach 254 4 | Zatrzymywał się od czasu do czasu przy łóżku i z gniewem, 255 4 | wyszczerzyły się zęby, mówił do chorej:~- Niemądra byłaś! 256 4 | odprowadzą na powrozie do stada, a jeśli się im oprzesz 257 4 | o niej nie zapomniał, że do tej chwili uwielbiał 258 4 | mgłach. Po nerwach jego, do najdalszych ich gałązeczek, 259 4 | wszedł przez małe drzwiczki do dużej izby, zastawionej 260 4 | Idzie w poranek zimowy do szpitala, tak misternie 261 4 | zmarszczy brwi, podobne do prostych a wąskich skrzydełek 262 4 | Krakowskie Przedmieście, wsiadała do tramwaju i jechała na Pragę. 263 4 | się tedy w pogoń, wsiadł do tego samego, dziesięciogroszowego 264 4 | wskórawszy.~Nie czuł jednak do niej żalu - tym wyżej, dalej 265 4 | natrętne widmo, podobne do białego obłoku o niejasnych 266 4 | jednak stał się punktem, do którego zmierzał wieczorem 267 4 | cudzych papierosów, nagadać do ochrypnięcia i wydać ostatnie 268 4 | zaznajomić z nie znanymi do owej pory wielkimi ludźmi, 269 4 | wchodząc pewnego wieczora do tak zwanego salonu ujrzał 270 4 | koleżanek! Rozmawiał z nią i do nieprzyzwoitości tracił 271 4 | Wracając tego wieczora do domu pragnął być sam - nie 272 4 | dręczącej podróży doszedł do czystego stoku, ukrytego 273 4 | przywiązywano szczególną wagę do jej słów. "Ruch", przedstawiając 274 4 | lekcje, miała zamiar jechać do Zurychu czy Paryża na medycynę, 275 4 | odprowadzając ukochaną do domu, oświadczył się o jej 276 4 | potem znikła; wyjechała do guberni podolskiej jako 277 4 | podolskiej jako nauczycielka do jakiegoś wielkopańskiego " 278 4 | wzburzoną. Powrócił na palcach do łóżka chorej, oparł łokcie 279 4 | biło, powietrze wpadało do ust z głośnym świstem. Doktór 280 4 | Czuje w sobie siłę atlety do pełnienia uczynków, które 281 4 | wsiadł na sanie i pojechał do Obrzydłówka.~O godzinie 282 4 | Szedł blady jak płótno do okna, zajrzał i został tam, 283 4 | leżał na ławce rozebrany do naga trup młodej nauczycielki; 284 4 | umarłej.~Doktór poszedł do pokoiku nieboszczki, zgarbiony, 285 4 | więcej... słyszysz! - mówił do stolarza z tajoną wściekłością - 286 4 | miejsce inne - uszykuj to do druku i zmuś Antosia, niech 287 4 | stał przytulony w kącie do pieca, przestępując z nogi 288 4 | zawołał przyskakując do chłopca.~- Zabłądziłem na 289 4 | zdziczała rozpacz, podobna do niedocieczonej tajemnicy.~- 290 4 | się od niego i uciekając do pokoiku.~Tam stanął wśród 291 4 | godzinę dłużej, doszedłby do tego szczytu łańcucha gór, 292 5 | na tydzień przyjeżdżała do stołecznego miasteczka mej 293 5 | tęsknoty... "Bieda" przybija do progu stacji pocztowej, 294 5 | odrzwia; nim jednak powrócił do domu i powymijał wszystkie 295 5 | najbardziej. Chodząc od okna do okna oddawałem się na pastwę 296 5 | zewnątrz ciągle i nieodparcie do zamglonych krain szczęścia.~ 297 5 | godzinie dziesiątej, wchodziłem do biura, kłaniałem się panu 298 5 | żółta, ze smutnie, niby do płaczu, zagiętymi ku dołowi 299 5 | pierwszym roku wprzężone do pługa. Nie wiem, czy się 300 5 | wąskiej, wilgotnej i podobnej do paki izbie leżały wszędzie 301 5 | miejscowego profesora przygotowany do egzaminu, że zda na pewno 302 5 | egzaminu, że zda na pewno do klasy pierwszej, że nawet 303 5 | gdy wszedłszy pewnego razu do biura nie usłyszałem za 304 5 | po tym pytaniu, podszedł do okna i stał tam przez chwilę. 305 5 | jego kurczowo dźwigały się do góry, jakby się przeciągał. 306 5 | przeciągał. Potem odwrócił się do mnie, spojrzał wzrokiem 307 5 | szkła.~- Chłopiec miał iść do szkół - zaczął mówić głosem 308 5 | pokiwała głową i poszła do izby. Zajrzę ja przez szparę: 309 5 | na kuferku i dosiedziałem do białego dnia.~Rano wyleciałem 310 5 | jak bochenek chleba i szła do mnie. Tom się jej u nóg 311 5 | odepchnął mię, skoczył we drzwi do izby i runął tam na łóżko. 312 5 | list, który przyciskałem do serca, nie mogły mi wygnać 313 6 | miedzianym blasku, podobnym do przejrzystego kurzu, nieruchomą 314 6 | dwoje ludzi.~Błota należały do dworu. Dawniejszy młody 315 6 | najmować dzień w dzień chłopów do kopania torfu, szlam na 316 6 | wstawiać i ryby sadzić...~Do wywożenia torfu najął się 317 6 | ujmował i niósł wieczorkiem do szynkarza Berlina za tytuń, 318 6 | zgłaszać się nawet gdziekolwiek do służby. We żniwa tu i owdzie 319 6 | malin, poziomek nazbiera, do dworu albo do Żyda zaniesie 320 6 | nazbiera, do dworu albo do Żyda zaniesie i choć na 321 6 | kubicznego obiecał.~Walek babę do kopania zajmował dzień dnia. 322 6 | flejtuchami pada na obnażone do kolan nogi chłopa; gdy taczki 323 6 | koszulę, że przebiedują do wiosny, to młocką, to tkactwem 324 6 | każdy się złakomi od świtu do nocy w błocie gmerać, że 325 6 | dojadło, kiedy bez namysłu do takiej roboty się kwapią; 326 6 | takiej zapowiedzi poszedł do karczmy i schlał się ze 327 6 | babę wyprał i pojął ze sobą do roboty.~Od tego czasu - 328 6 | wyrzucają, od rannego brzasku do szczerej nocy nie ustępując 329 6 | jak żywe ciała, podpełzają do niej chyłkiem, zabiegają 330 6 | ręce, wsiąkają w ciało do kości, drapią w gardzieli 331 6 | strach wieczorny zniewala do skupienia się, zaczepiania 332 6 | taczki przyciągnął -polecę do chałupy, naskrobię ziemniaków?...~ 333 6 | troska, podniecająca do bólu. Chwilami baba zamierza 334 6 | zaduch izby - spina się do kolebki... Zbije Walek, 335 6 | Walek, gdy przyjdzie do chaty, skatuje - a to i 336 6 | szelkę od taczek, zbliżył się do żony i wskazał ruchem głowy 337 6 | wskazał ruchem głowy palik, do którego muszą dziś dokopać. 338 6 | ziemię rydel, to spojrzy, czy do palika daleko; gdy ładunek 339 6 | skwierczą, fale podobne do rozcieńczonego wodą mleka 340 7 | trudne bywają częstokroć do wytłomaczenia. Ja na przykład 341 7 | których każdą wyżłobiły do połowy liczne pokolenia 342 7 | go dopiero jęk organów. Do jęku tego przyzwyczajonym 343 7 | przyzwyczajonym być trzeba. Co do mnie, lubię te posępne, 344 7 | dysonansowe tony, podobne do głębokich westchnień nieszczęściem 345 7 | wesołe allegra, podobne do śpiewki dziewczyny, która 346 7 | wymykają się spodnie sięgające do kostek. Wielkie, z żółtej 347 7 | powiekami, nachylił mi się do ucha pan Wiewiórski i szeptał:~- 348 7 | nicpoń, zalecał się także do nieboszczki Sroczanki... 349 7 | na zapłociu wyszczerzają do siebie zęby. W zimie - ani 350 7 | lecz jakby rozbity, podobny do dźwięku poderwanej nagle 351 7 | podmuchem - by spaść za chwilę do drgających łkań.~Melodia 352 7 | wyśpiewał ostatnie tęskne tony, do nawoływań podobne, zasłonił 353 8 | kamaszów naszych przeniosły się do dziedziny wspomnień, a my 354 8 | jak z komina tłoczył się do naszej sieni z drzwi izby 355 8 | szarpałem za czupryny, sięgał do bagnetu, ażeby mnie przebić, 356 8 | dusząc się w dymie doszedłem do jakiejś sionki.~Wybiłem 357 8 | ciągnęła się błotnista droga, do której dotykała równina, 358 8 | pałąk zamierzałem dopełznąć do pierwszego krzaka... Nagle - 359 8 | na lufę bagnet. Skoczyło do mnie z wrzaskiem ze dwudziestu 360 8 | dzwony. Potem zacząłem lecieć do góry, na dół, do góry, na 361 8 | lecieć do góry, na dół, do góry, na dół, coraz głębiej, 362 8 | nabił, przyłożyłem kolbę do szczęki i mierzyłem do nieprzyjaciół, 363 8 | kolbę do szczęki i mierzyłem do nieprzyjaciół, których już 364 9 | Wytrzeszczałem z nudów oczy do kilku po kolei dam, również 365 9 | czasu.~Na szczęście weszło do sali dwu młodych studentów, 366 9 | studentów, zabłoconych do bród-mierzwinek, zmęczonych 367 9 | dziewczęta, matka słabowita. Do emerytury brakuje pół roku... 368 9 | i zamieszanie. Wsiadłem do tego samego wagonu klasy 369 9 | blondyna drgała od czasu do czasu kurczowo i powieki 370 9 | kocham! przekonasz się, do wszystkich diabłów!... Zadzwoniono 371 9 | pasy iskier jak rozpalone do czerwoności druty, kłęby 372 9 | prawda, w którą nie wierzył do tej chwili, przeszyła mu 373 9 | Gdybym się był wówczas do niego zbliżył i powiedział 374 9 | chwili - byłby mi upadł do nóg i uwierzył. Wyświadczyłbym 375 9 | niewysłowioną...~Lecz nie poszedłem do niego, nie uścisnąłem mu 376 10| z lekka wygięte, podobne do rąk długich, oplatających 377 10| zasępiał twarz ziemi, podobną do spracowanej twarzy chłopa, 378 10| rosochatych głowach. Od jednej do drugiej szedł, zataczając 379 11| falistych tarasach podgórza do wód jeziora, niebieściejących 380 11| strumyczki, biegnąc z pośpiechem do jakiejś urwistej krawędzi, 381 11| podejść, otoczyć i zmusić do wydania należności. Z twardego 382 11| ołowiane ramy, sączyło się do stancji tak mało chmurnego 383 11| przyciągnąwszy siłą do światła i widząc dobrze 384 11| machnął nań ręką i zagadał do dziewczyny. Nie rozumiała 385 11| ujął w porę i zamierzył się do ogłuszenia mocnym ciosem, 386 11| Chwyciła go nagła niechęć do tej dziewki. Odwrócił się 387 11| schodów, przywiązał sznurem do siodła, wskoczył na koń 388 11| wskoczył na siodło i pojechał do domu.~Od tego dnia spochmurniał. 389 11| puszczy. Codziennie zajeżdżał do tego miejsca, gdzie spuścił 390 11| Vrenelisgratli, podobnym do nachylonego stołu; niezmierny 391 11| przypartej tylną ścianą do wysmukłej, szarej skały, 392 11| promień wpadał przez nie do wnętrza. Rudolf zsunął się 393 11| który klęczał na ziemi tyłem do drzwi zwrócony i śpiewał 394 11| obstrzępioną a sięgającą zaledwie do kolan, z tkaniny najgrubszej, 395 11| nie ma czegoś, co by się do zrabowania nadawało, wsunął 396 11| przestając śpiewać zbliżył się do drzwi. Wtedy baron zobaczył 397 11| śpiewać, szybko zbliżył się do rycerza i ostro go zapytał:~- 398 11| krzyknął Rudolf wchodząc do izby.~Gdy stanął w chałupie, 399 11| cudzołożnikiem. Przychodzą tu do mnie od dawna ludzie ze 400 11| jak wczoraj przychodził do mnie ze skargą na ciebie 401 11| nim wołał:~- Prowadź mię do tej dziewki, prowadź mię 402 11| ramiona, szybko podszedł do ściany i zerwawszy z niej 403 11| Recho poszedł na wyprawę do Lombardu z cesarzem Ottonem 404 11| rzekł Rudolf rzucając mu się do nóg i całując jego stopy.~- 405 11| Pójdziesz bosy, z odkrytą głową do Lucerny i tam odprawisz 406 12| tak się świetnie nadaje do wciągania w usta lodowatej 407 12| się z łożyska, chcąc się do zabawy przyłączyć, lecz 408 12| kładł je w moje uszy jak do składu - a czasem tym dzielił 409 12| we dwie strony, przyparł do ścian i raz na zawsze otworzył. 410 12| drzwi w podłodze, prowadzące do sklepu pod ziemią. Oglądaj 411 12| Święta malują wapnem od góry do dołu tak porządnie i skutecznie, 412 12| wypełniła sobą od deski do deski - widniały wydrapane 413 12| to polna droga z Ciekot do Wilkowa, trzy wiorsty - 414 12| to gościniec z Krajna do Górna, trzy mile - to linia 415 12| to linia prosta z Kielc do Świętej Katarzyny. Każda 416 12| skraju lasów, gdzie już do puszczy docierają z dawna 417 12| podłość zbójów wróciła do swej samowoli. Ody kule 418 12| osadników z siekierą i sochą do trzebienia i karczowania 419 12| nieznanemu. Przyciskał do serca swego pienie ich biskup 420 12| w chowanego. ~Domki ich do dnia dzisiejszego przetrwały, 421 12| ponad naturę anielską., do wyciągniętych objęć Człowieka-Boga.~ 422 12| ludzi dostojnych, mówił do zgromadzenia ludzkiego zrozumiałym 423 12| osinowe krzyże. Wiara nie do wytrzebienia, głucha, ciemnonocna, 424 12| przyłożył Austriak siekiery do korzenia lasów. Stoi oto 425 12| siekiera-mi, ażeby ściąć do korzenia macierz jodłową 426 12| prawo, czyjekolwiek by było, do tych przyszłych barbarzyńców 427 13| Warszawy automobil należący do Oddziału Drugiego Inspektoratu 428 13| Mierzyńskim, bez dotarcia do zamierzonego celu, gdyż 429 13| nawałnicy windować ciężkie pudło do góry. Na szczęście żołnierze, 430 13| przemoczyła nas wszystkich do szpiku kości. Stojąc wśród 431 13| posunęliśmy się już żywiej do Wyszkowa. Zbliżając się 432 13| Wyszkowa. Zbliżając się do tego miasteczka, spostrzegliśmy 433 13| Gdy wreszcie dotarliśmy do środka miasta, objaśniono 434 13| przykładać należytej wagi do czci najwyższych dostojeństw, 435 13| godziwy szanować cudzego prawa do posiadania domu i jego ciszy. 436 13| podpisany, wieloletnim i do znudzenia wytrwałym antyalkoholikiem. 437 13| w Polsce, jak wywrócenie do góry nogami całego administracyjnego 438 13| pięknego marzenia, z ręki do ręki krążyć poczęła, oczy 439 13| szepnąć nam, przybyszom, do ucha:~- Proszę brać, proszę 440 13| ku zgorszeniu obecnych, do szklanki. Zapijając gorącą 441 13| statuty, umowy, kontrakty co do tłumaczenia pewnych moich 442 13| Marchlewskiego, Petzold, zwracał się do mnie z prośbą o prawo wydania 443 13| honorariów, wpakowałem do drugiej szklanki herbaty 444 13| domu ustronnego probostwa do odegrania wielkiej roli 445 13| zwłaszcza podane z ust do ust mogłyby stracić na prawdziwości 446 13| niedostępne, ponieważ mówią do nas z wieczności o wieczności, 447 13| zabytki i rzeczy sztuki podali do rąk nic nie wiedzącego motłochu.~ 448 13| komisarze, znaleźli drogę do naszych miast i wsi, do 449 13| do naszych miast i wsi, do naszych kościołów, domów 450 13| jałowy biurokratyzm, dążenie do kariery i nieodpowiedzialnej 451 13| dużo w kraju, docierali do steru władzy, lecz mężowie 452 13| okresie czasu od roku 1891 do 1901 wzrosła od 13,2% do 453 13| do 1901 wzrosła od 13,2% do 17,2% ludności wiejskiej". 454 13| rokrocznie na roboty sezonowe do Niemiec, a przemysł fabryczny 455 13| roli i dachu, przykutego do roli, dla tych komorników, 456 13| czynienia, co chcemy? Oto do nich przyjechali w goście 457 13| owoc wydajny bogate prawo do ziemi postawić w pierwszym 458 13| tylko Królestwie, które do ziemi przykute, gdyż 459 13| mogiłę ziemską - jakże by był do naszych drzwi znalazł drogę 460 13| wasze ręce składają się do modlitwy, albowiem ci bezrolni 461 13| Od krańca ziemi polskiej do drugiego krańca, gdziekolwiek 462 13| najazdu Moskali na kraj stawał do obrony swego pałacu, dworu, 463 13| posiadał nic zupełnie, stając do obrony ojczyzny, nie wiedział, 464 13| prosperowania dworu, praw do komornego z domu w mieście, 465 13| powoływać, wzywając naród polski do wielkich społecznych reform, 466 13| wszystkich pismaków, co do reakcji wzywają lub wzywać 467 13| przekonać świat, zmusić go do uznania prawdy, idee, 468 13| świata. Nie możemy dopuścić do tego, żeby pokonanie czerwonej 469 13| podłości. Po okrzyku: - do broni! - gdy pokój stanie, 470 13| powinien się rozlegać od krańca do krańca okrzyk równie skuteczny, 471 13| skuteczny, jak tamten: - do pracy! Jakiż to ogrom roboty! 472 13| kilometrów kolei z Kościerzyny do Wejherowa dla zdobycia własnego 473 13| zdobycia własnego dostępu do morza, gdy nędzny Gdańsk 474 13| Dzierżyński, pomazany od stóp do głów krwią ludzką, i szanowny 475 13| będzie pasowała. już do końca życia nosić mu wypadnie. 476 13| nosić mu wypadnie. Nawet do biednego sznura od polskiego


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL