| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] zdzierane 1 zdziwienia 1 zdziwilem 1 ze 255 zebach 2 zebami 3 zebate 1 | Frequency [« »] 635 z 481 nie 476 do 255 ze 231 jak 226 to 214 po | Stefan Zeromski Opowiadania IntraText - Concordances ze |
Part
1 1 | rozciapały tak misternie, że przyszwy szły swoim porządkiem, 2 1 | sukmanie, żarł chciwie razowiec ze sperką i żłopał gorzałę 3 1 | głodne i zgonione tak dalece, że co pewien czas ustawały. 4 1 | podkasane, prawie chude, ale ze świetnej rasy pociągowej. 5 1 | popasać. Winrych liczył na to, że go ktoś zluzuje, zwłaszcza 6 1 | ktoś zluzuje, zwłaszcza że najuciążliwsze posterunki 7 1 | strach o wielkich ślepiach, ze stojącymi na łbie włosami 8 1 | naśladowaniu podadzą. I pomyśleć, że to my taki sprawiliśmy postęp 9 1 | dzieje. Zdawało mu się, że umknie na bok nie postrzeżony. 10 1 | postrzeżony. Nieszczęście chciało, że miejsce było gołe i puste 11 1 | z nich zdejmować kantar ze łba i ściągać chomąto, jakby 12 1 | dopadło wozu i w mgnieniu oka ze wszystkich stron go otoczyło. 13 1 | sukmany. Rozgniewani o to, że Winrych wypił wszystką gorzałkę, 14 1 | wszystkie strony w takiej furii, że tylna jego noga wpadła między 15 1 | na dwoje w taki sposób, że ostry i jak nóż śpiczasty 16 1 | daleka.~Koń żyjący wciąż stał ze złamaną nogą, zamkniętą 17 1 | czaszce. Najbardziej przecież ze wszystkich odznaczyła się 18 1 | nogę, przyszedł do wniosku, że jest zepsutą zupełnie. Trzeba 19 1 | kartoflane. Ponieważ okazało się, że grunt przepuszczał wodę 20 1 | i zwłoki konia obdartego ze skóry. Zepchnął je pospołu 21 1 | duszy wielbił Boga za to, że w bezgranicznym miłosierdziu 22 2 | wzgórza, te same zmurszałe ze starości płoty z opadającymi 23 2 | poświęceń tajemniczych - uczy, że jeden jest pewnik nieomylny, 24 2 | plecenie łapcia lipowego, że mię nie spostrzegł. Obok 25 2 | oczami. Wiedziałem jednak, że oczy te dawniej, wtedy - 26 2 | Słuchali mnie uważnie, ze ściągniętymi brwiami, głową 27 2 | krzyżem i piersi odkrył. Ze mnie ciało kawałkami leciało 28 3 | podparcia dla wytrąconych ze zwyczajnej kolei myśli samotnika.~ 29 3 | Kilkakrotnie zapalał świecę sądząc, że go światło uspokoi. Daremnie. 30 3 | się naocznie i nieomylnie, że jest niewyleczalną - no, 31 3 | zaczął:~~"Mój Drogi Ojcze! Ze wszystkich moich złotych 32 3 | gdy koleżkowie kpinkowali, że ja już w łonie matki, w 33 3 | ale i zaspakajać wydłubane ze swego własnego mózgu hipotezy.~ 34 3 | odnajdywania nowych "prądzeń", że gotów i o wełnianych skarpetkach 35 3 | długo łudziłem się nadzieją, że pojadę w inne strony, że 36 3 | że pojadę w inne strony, że po ośmiu latach inny zobaczę 37 3 | Rozwiały się marzenia o tym, że cię, Mój Staruszku, mit 38 3 | Parade zabiorę do siebie, że posprawiamy sobie nowe przyodziewki ( 39 3 | po dwie pary na chłopa), że naznosimy tytuniu, cukru, 40 3 | licho wie zresztą czego, że się będziemy wieczorami 41 3 | obnażył się niespodzianie ze śniegu szczyt owego wzgórza, 42 3 | szczyt owego wzgórza, wylazł ze skorupy i zaczerniał nad 43 3 | Ziarnka piasku parzyły śnieg ze spodu, drzewa i krzaki chlustały 44 3 | soplami. Zdawało mi się wtedy, że całe to stadko śpiewa jednę 45 3 | Cieszyłem się z głębi serca, że skostniałym badylom ciepło, 46 3 | skostniałym badylom ciepło, że już żaden wróbel nie zmarznie, 47 3 | duszy. Nie gniewaj się, że piszę rzeczy nieciekawe - 48 3 | Pan Dominik odrzuca list ze złością i podparłszy brodę 49 3 | granicę... cóż dziwnego, że wyrósł na obcego mym wyobrażeniom, 50 3 | nowoczesny człowiek: uczyni ze sobą, co chce i jak chce. 51 3 | znużeniuzdaje im się bowiem, że na najbliższym wzgórzu tej 52 3 | rodzicielska, pokazując, że ta nadzieja czczym jest 53 3 | zgoła znikli. Cóż z tego, że ja przystosowałem się, że 54 3 | że ja przystosowałem się, że poszedłem na służbę do pierwszego 55 3 | torach kolejowych? Co z tego, że wyłamałem ze stawów moje 56 3 | Co z tego, że wyłamałem ze stawów moje harde myślenie 57 3 | jakbym wyłamywał kości, że nauczyłem się zginać kark 58 3 | niegdyś parobków? Co z tego, że zdławiwszy w sobie obrzydzenie 59 3 | pojedzie do Anglii. To znaczy, że gdy ja będę umierał, gdy 60 3 | odprowadzał nie przeczuwając, że na zawsze. Do końca będę 61 3 | oczywistością nieodpartą, że ojcostwo to złudzenie uczuć, 62 3 | wytłumaczę, ja cię przekonam, że łżesz - mówi głuchym i twardym 63 3 | mieście Warszawie, bodaj że na Krochmalnej ulicy, gdzie 64 3 | i starszego rodzeństwa, że tak powiem, w rynsztoku, 65 3 | dość będzie, gdy powiem, że budował wiele pięknych mostów, 66 3 | wielką ilość dystansów i że, nim uptynęło lat dziesięć 67 3 | podzwrotnikowych krzewów. Zdawało się, że pan Teodor do końca życia 68 3 | gdy go obrażono, gdy czuł, że mu klatkę piersiową coś 69 3 | przymieszek, dostrzegł, że zbocza i osypiska wykazują 70 3 | dni po przyjeździe zabrał ze sobą pana Cedzynę i pojechał 71 3 | czarny dach domostwa zjeżdżał ze ścian w tył i jednym~swoim 72 3 | się baba. - Naturalnie, że nie ciebie...~W tej chwili 73 3 | nogę na nogę w taki sposób, że końcem śpiczastego buta 74 3 | nadął się.~- Pan sądzisz, że masz z frajerem do czynienia - 75 3 | jak się to stało, dość że nadeszła ta chwila. Gdy 76 3 | wart jest pan Cedzyna. Wie, że to nie dorobkiewicz goniący 77 3 | goniący za zyskiem; wie, że taki Cedzyna zdechnie z 78 3 | co należy do dziedzica; że wypruje ze siebie żyły dla 79 3 | do dziedzica; że wypruje ze siebie żyły dla tego, komu 80 3 | teraz tak wielkiej wartości, że się stały częścią składową 81 3 | miejsce w postępie ludzkości.~Ze zrzynów od belek pobudowano 82 3 | po mocnym świetle wapna, że kwas węglany wypędzony z 83 3 | uderzeniami podkopywane, zlatywały ze szczytów i kruszyły się 84 3 | jego duszą. Śniło mu się, że stoi na rozmiękłej grobli, 85 3 | duszy, gdy się uświadomił, że to, co widział przed chwilą, 86 3 | stróża dawał znać nadzorcy, że idzie z naręczem drew palić 87 3 | to ja oddam... ty wiesz, że ja nie skłamię... ja ci 88 3 | urwanych i połkniętych razem ze łzami. Wydarł mu z rąk walizkę, 89 3 | rozpiął palto, wystawił ze szafy na stół wszystkie 90 3 | prawda! Niespodziewany cymbał ze mnie starego! Malec jechał 91 3 | przerwy. Zdawało mu się, że wciąż trwa jeszcze ostatnia, 92 3 | Chwilami wydawało mu się, że ta droga głowa usuwa się 93 3 | klinik światła. Wydawało się, że stary perpendykuł rozdziawia 94 3 | fantazja. Czuł wyraźnie, że ta chwila, co przemija, 95 3 | najszczytniejszy, kulminacyjny moment, że to jedyny na całe życie 96 3 | rachunki? Myślał, huncwot, że mu dam łazić całymi dniami 97 3 | dworu. Pan Cedzyna wylazł ze sanek i wszedł do sieni, 98 3 | hałasem otrzepując buty ze śniegu. We drzwiach pokoju 99 3 | nie widział. Czuł tylko, że mu duszno, ciasno we własnych 100 3 | tym notesie wyczytałem, że cięży na mnie dług, który 101 3 | rachunki, to musiałeś dostrzec, że nie przywłaszczyłem sobie 102 3 | Wszystko jest w wykazach. Że nie sprzedawałem potajemnie 103 3 | Cały sekret polega na tym, że Bijakowski dał mi upoważnienie 104 3 | Cedzyna wysoko podniósł brwi i ze zdumieniem patrzał na syna.~- 105 3 | wiadomości i pracy.~- Pisałeś mi, że cię protegował jakiś profesor - 106 3 | bo uważał to za słuszne ze względu na moją porządną 107 3 | również uważałby za słuszne ze względu... i tak dalej...~- 108 3 | papier, zbliżył się do niego ze łzami w oczach i schylił 109 3 | obojętności tak zupełnej, że graniczyła prawie z zadowoleniem.~- 110 3 | zadowoleniem.~- Dobrze, że powiedziałem "durniu"! - 111 3 | kaprysił, gdyby nie to, że pełzające odnóżki, pręty 112 3 | Odetchnął głęboko w nadziei, że doktór Piotr wraca. Wkrótce 113 4 | stole. Czuł najwyraźniej, że opanowywać go zaczyna "metafizyka".~ 114 4 | metafizyka".~Wiadomą jest rzeczą, że człowiek kultury, wyrzucony ' 115 4 | jednak naszemu doktorowi, że w jego egzystencji roślinnej, 116 4 | podręczną i zabierał ją ze sobą jadąc do chorych na 117 4 | odpoczynku. Rzecz prosta, że natychmiast po rozejściu 118 4 | upływie roku doktór poczuł, że jego energia staje się z 119 4 | poranku doktór skonstatował, że ów płomyczek nad jego głową, 120 4 | i uczynki może dlatego, że się w jadło zbytecznie wdawać 121 4 | zbytecznie wdawać zaczął - dość, że zadusił. Coś tam jeszcze 122 4 | żelaznych nie odnalazł, pomimo że błąkał się po polach, docierał 123 4 | Obrzydłówka. Zdawało się, że słońce oświetla to pustkowie 124 4 | własnego serca, która okazała, że zdolnym jest do platonicznego 125 4 | zupełnie nawet bezzasadne, że jest wiotką, powabną i niebezpieczną, 126 4 | widnokrąg tak dalece mały, że można go było zakreślić 127 4 | potem z półuśmiechem, potem ze zdecydowanym lekceważeniem, 128 4 | proboszcza; przeczuwał, że są to preludia do zbliżenia 129 4 | poglądów... Przeczuwał, że odwiedzi go kiedykolwiek, 130 4 | Przeczuwał także doktór, że nie będzie miał siły do 131 4 | nakręcać... Przypuszczał nawet, że spółka ta stanie - któż 132 4 | usiłującej przekonać kogoś, że doktora w domu nie ma. Doktór 133 4 | wirującymi słupami. Wydawało się, że jakieś potwory zataczają 134 4 | szalonym tańcu olbrzymie koła, że doganiają z tyłu, zabiegają 135 4 | jednostajnie.~Doktór poczuł, że nie jadą już po drodze; 136 4 | wytrzeszczać czerwone oczy ze źle tajonym przerażeniem.~- 137 4 | Pokłada się to ta już ze dwie niedziele, a teraz 138 4 | rozchodziło się takie gorąco, że doktór co prędzej wsunął 139 4 | niezdolne wypłynąć. Widział, że nic jej nie pomoże, nic 140 4 | się nagle, wspomniawszy, że po taką chininę lub antypirynę 141 4 | Zdawało się doktorowi, że go ktoś dotyka, że prócz 142 4 | doktorowi, że go ktoś dotyka, że prócz niego i chorej jest 143 4 | zapytał doktór.~- Powiada, że pojedzie... śmiałek. Ja 144 4 | masz: com sobie obiecywała, że mi trumnę sprawi, to ja... 145 4 | słodkie. Wmawiał w siebie, że nigdy o niej nie zapomniał, 146 4 | nigdy o niej nie zapomniał, że do tej chwili ją uwielbiał 147 4 | wariata, wytarty tak dalece, że Żyd letnią porą ośmiu zań 148 4 | wzrokiem tak okropnej pogardy, że niezwłocznie wyskoczył z 149 4 | odrobiną nieuchwytnego żalu, ze smutkiem i nieodegnaną sympatią. 150 4 | rano, aby żywą dziewczynkę ze swym widmem porównywać. 151 4 | korepetycji z takim zapałem, że rozbiegłszy się rano spotykali 152 4 | Co chwila zdawało mu się, że ktoś idzie, że otwiera drzwi, 153 4 | zdawało mu się, że ktoś idzie, że otwiera drzwi, że stuka 154 4 | idzie, że otwiera drzwi, że stuka w okno... Wsłuchiwał 155 4 | łudząc się ostatnią nadzieją, że go zobaczy. Złe przeczucie 156 4 | więcej...~Przypomniał sobie, że trzeba kogoś zawiadomić... 157 4 | kilku dni czuję się tak źle, że prawdopodobnie przeniosę 158 4 | rupieci, papierów, książek i ze śmiechem pytał sam siebie:~- 159 4 | przed samym sobą wiedział, że go zdejmuje obawa o siebie. 160 5 | pannic Zofii tak zapalczywie, że aż omdlewałem z gorąca. 161 5 | s-kicj, którego nie dość że nic oznaczono na najbardziej 162 5 | zapewne, nie na znak nawet, że się żyło, lecz tak oto - 163 5 | i znędzniały tak bardzo, że miał pozór rzeczy zmiażdżonej. 164 5 | posieczone ręce, twarz żółta, ze smutnie, niby do płaczu, 165 5 | sekundy. Opowiadała mi, że najstarszy, dziewięcioletni 166 5 | przygotowany do egzaminu, że zda na pewno do klasy pierwszej, 167 5 | pewno do klasy pierwszej, że nawet Boruch Kwiat podjął 168 5 | surdut syberynowy na mundur, że już pewien poczciwy mieszczanin, 169 5 | machinalnie, zasłyszawszy, że mruczenie zacichło.~Jeszcze 170 5 | przez ramię - poznałem, że go spotkało jakieś wielkie 171 5 | Kilka razy spoglądał na mnie ze strasznym smutkiem, z niewymowną 172 5 | słowo - nic! Zaraz poznałem, że źle. Przysiadłem tu na kuferku 173 5 | cichości; szedłem drogą chyba ze dwie wiorsty. Rosa była, 174 5 | wrzeszczał. Przeleżałem tam ze cztery, z pięć godzin; przyszedłem, 175 6 | głębokiej kotlinie, otoczonej ze wschodu, północy i południa 176 6 | powstająca tam właśnie ze źródlisk zaskórnych. Dokoła 177 6 | ten interes zmiarkował, a że na Walka właśnie wina padła, 178 6 | w pysk mu dał i wygnał ze służby.~Odtąd Walek z babą 179 6 | wydał mu takie świadectwo, że niepodobna było zgłaszać 180 6 | kieszeni.~Mieli nadzieję, że pod koniec jesieni trzydzieści 181 6 | sukmanę, buty, zapasek ze dwie, szorc dla baby, płótna 182 6 | baby, płótna na koszulę, że przebiedują do wiosny, to 183 6 | znienacka za wiele. Zwąchał, że nie każdy się złakomi od 184 6 | do nocy w błocie gmerać, że im tam widać dobrze dojadło, 185 6 | do karczmy i schlał się ze złości jak bydlę. Na drugi 186 6 | rano babę wyprał i pojął ze sobą do roboty.~Od tego 187 6 | jednak Walek wynurzy się ze mgły, ogarnia ją lęk jego 188 6 | pokornie, aczkolwiek wie, że jej ten zbój nie puści.~- 189 7 | czarnych płazów wychodzą ze szczelin i uciekają przed 190 7 | ciemne kąty ostrołuków; jakby ze czcią dotyka marmurowych, 191 7 | dosięgnąć okien, a widząc, że nigdzie wyjścia nie ma, 192 7 | zapewniał mię niejednokrotnie, że "bestyja" głos ma dobry - " 193 7 | Witaj, Królowo nieba"... a że, jak mi się otwarcie przyznał, 194 8 | jak pies. Zdawało mi się, że z tej strony nie ma nikogo.~ 195 8 | choćby w płomienie - lecz że szli na mnie bystrym kłusem, 196 8 | bohatersku w środek kolumny ze trzy sekundy. Strzał padł. 197 8 | Skoczyło do mnie z wrzaskiem ze dwudziestu żołnierzy, mignęło 198 8 | dwudziestu żołnierzy, mignęło ze dwadzieścia szabel. Zepchnąłem 199 9 | To dola!~- Zobaczysz, że mu przejdzie, Antek!...~ 200 9 | dziedzinę mądrości. Wiedziałem, że w pustce tej jest jeden 201 9 | niepokój. Wiedziałem, że na ten rdzeń nawija się 202 9 | zbliżył i powiedział mu, że jestem duchem, który wszystko 203 9 | duchem, który wszystko wie, że wiem dobre dla niego wieści, 204 9 | dobre dla niego wieści, że ojciec jego nie umarł w 205 10| słońca. Wtedy wydawało się, że ziemia przeciąga się strudzona, 206 10| przeciąga się strudzona, że uśmiecha się i oddaje tej 207 10| wszystkim się zdawało, że Woj-ski wciąż gra jesce..."~ 208 11| tego dnia na sobie kaftan ze skóry pospolitej, lecz dobrze 209 11| w postaci krzyża, sajdak ze strzałami i topór wielki 210 11| jabłkowatym obuchem. Pomimo bowiem że Rudolf błąkał się teraz 211 11| przecież nie zapominał, że jakiś wóz kupiecki przekradać 212 11| mało chmurnego światła, że Rudolf ledwie mógł rozpoznać 213 11| mocno za ramiona, sprowadził ze schodów, przywiązał sznurem 214 11| bardziej, jakby w oczekiwaniu, że teraz właśnie wyrwie znienacka 215 11| Wszakże gdy spostrzegła, że baron siedzi na koniu bezczynnie 216 11| prowadząc go za uzdę szukał ze śmiechem jej śladu. Mimo 217 11| jej śladu. Mimo to jednak że miał wprawę niemałą w tropieniu 218 11| już był z chmur Glarnisch ze swym białym szczytem Vrenelisgratli, 219 11| starca tak zgrzybiałego, że łysą jego czaszkę powlekała 220 11| do mnie od dawna ludzie ze skargą na ciebie. Odbierasz 221 11| wczoraj przychodził do mnie ze skargą na ciebie cały ród. 222 11| chwycił za rękojeść miecza i ze złowrogim błyskiem w oczach 223 11| starca i musiał przyznać, że ma przed sobą barona Recho, 224 12| przebywał. Nieraz mi się wydaje, że go wcale nie było, że to 225 12| wydaje, że go wcale nie było, że to po prostu jedna ze zmyślonych 226 12| było, że to po prostu jedna ze zmyślonych figur, które 227 12| moją manią od dzieciństwa - że to Rafał albo inny jaki 228 12| czyste j jak łza, ażeby ze swego odbicia czynić wnet 229 12| wartkiego strumienia, co ze źródła świętego Franciszka 230 12| pewnie, wmawiają we mnie, że zburzyszcze na szczycie 231 12| utkane paprocią i kwieciem, że kwarzec świetlisty od miki 232 12| wciągania w usta lodowatej wody ze źródła, wody, co łupie w 233 12| nazwy zresztą bardziej niż ze skutecznego efektu łowieckich 234 12| Boże! - poezji... Otoczona ze wszech stron płotem z żerdzi 235 12| wgłębienia, a i sam rycerz wraz ze swą epopeją w wapienną bryłę 236 12| w trwodze swej wierzył, że w boru tym tai się, kryje 237 12| krakowskiego Lamberta, niosąc ze czcią pięć ułamków Krzyża 238 12| schronienie i zdarła złote blachy ze szczątków Krzyża, a samo 239 12| róż w dole, róż, co wydają ze siebie Santa Rosa Mystica - 240 12| jabłoni. Potok w łożysko ujęty ze szmerem przelewał swe wody 241 12| bowiem szeptem najstarsi, że wtedy stary brat Kazimierz 242 12| się nad nami!" - gdy ją ze siebie wyrzucali tłumem, 243 12| oto wciąż dom boży. Widać ze wszech stron białą jego 244 13| piechoty, ciężkie automobile ze sprzętem wojennym, pojazdy 245 13| Wkrótce ukazał się Radzymin ze zgliszczami w środku rynku 246 13| było wówczas przypuścić, że w tych niepokaźnych figurach 247 13| przypomniałem sobie nadto, że przecież dr Julian Marchlewski 248 13| zniszczona, człowiek jak gdyby ze mgły, o twarzy sympatycznej 249 13| to mieszkanie, przynosząc ze sobą istne kłęby inwektyw, 250 13| przez męczeńskie kolana i że zemsta cierpiących wpycha 251 13| to mogło stać sposobem, że, jak niegdyś carscy komisarze, 252 13| Jakim się to stało sposobem, że zarówno tamci, jak ci, to 253 13| wyznać otwarcie i bez osłony, że lenistwo ducha Polski, cudem 254 13| przemysł fabryczny odciągał ze wsi i osad znaczną ilość 255 13| Polskę wybrali. To nic, że tam i sam ten i ów poszedł